Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kolorowa kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 9 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyCzw Maj 23 2013, 11:17;

First topic message reminder :


Kolorowa Kawiarnia

Urocza kawiarnia, zapraszająca w swoje skromne, acz wyjątkowo kolorowe progi wszystkich przechodniów. Zapach świeżo parzonej aromatycznej kawy można poczuć już na ulicy i trzeba mieć naprawdę nieludzkie pokłady silnej woli, by mu się oprzeć i nie zboczyć ze swojej wyznaczonej trasy na małą przerwę przy kawałku domowego ciasta.

Dostępny asortyment::
► Imbirowa mątwa
► Cytrynowy Raj
► Malinowy Chruśniak
► Wiśniowy Gryf
► Chochlikowe cappuccino
► Bazyliszkowe Macchiato
► Syrenie Latte
► Porcja dowolnego ciasta
► Porcja lodów
► Ciastka do kawy
► Dowolna kawa
► Smocze espresso

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Adelaide McCrimmon

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 402
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12429-adelaide-meredith-mccrimmon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12431-poczta-adelaide#333106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12430-adelaide-ma-i-szuka-relacji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12432-adelaide-meredith-mccrimmon#333139
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Lut 19 2017, 12:20;

- Nie jestem wielką intelektualistką ani naukowczynią, nigdy nawet na taką nie aspirowałam - odparła. Czy takiej odpowiedzi oczekiwał Max? Nie sądzę, ale z drugiej strony też mało kto narzekał na niedobranie do hogwarckiego domu, bo zazwyczaj Tiara wybierała dobrze. Ale jednak to był tylko ponad tysiącletni magiczny kapelusz, miało prawo czasem coś nie zadziałać. Poza tym ludzie też się zmieniają, nie zawsze z obiecującego jedenastoletniego dziecka wyrośnie utalentowany dorosły.
- Dlaczego? Oczywiście nie musi być to teraz, ale w przyszłości? Czemu nie? - zapytała. Tylko czy dobrze zrobiła? Może lepiej, żeby nie znała odpowiedzi, bo się zawiedzie? Niedługo się dowie.
- Moje ciastko? - zapytała bezwiednie, po czym zaczęła "rozbierać" ciastko na czynniki pierwsze. Chwilę to jej zajęło, widać było, że nie miała wprawy.
- "Nie możesz zabronić ptakom smutku krążyć nad Twoją głową, ale możesz nie dopuścić do tego, by uwiły gniazdo w Twoich włosach.
Milczała, zastanawiając się, co odpowiedzieć, żeby nie wyszło sztucznie, ale też nie odstraszać od razu Maxa swoimi... problemami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adelaide McCrimmon

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 402
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12429-adelaide-meredith-mccrimmon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12431-poczta-adelaide#333106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12430-adelaide-ma-i-szuka-relacji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12432-adelaide-meredith-mccrimmon#333139
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Lut 19 2017, 17:25;

- Możliwe. Chyba lepiej bym się tam czuła... Ale może to tylko takie moje gdybanie. Jednak z tego, co słyszałam, niedaleko dormitorium jest kuchnia, to bardzo wygodne - zauważyła. Adelaide w duchu sądziła, że nie pasowała jednoznacznie do żadnego z domów, ale niestety, gdzieś musieli ją przydzielić i tak to wyszło.
Gdy usłyszała, że Max jest aurorem, myślała, że się przesłyszała. A potem, że to pieprzony sen, który z jakiegoś powodu przerodził się w koszmar i to taki, który najbardziej ją dręczył. Przywołała się jednak mentalnie do porządku, to nie jego wina, że miała ojca aurora, który zaginął lata temu.
- Zakładanie rodziny, gdy nie wie się, czy następnego dnia wróci się do domu to... - urwała, nie mogąc znaleźć znowu słów. Takich, które by nie dotknęły personalnie samego Maxa. Nadal nie było jego winą jej podejście, jej żal i ta ciągła niewiedza, co się stało tamtego feralnego dnia.
- Wróżba spóźniona o kilka lat - odpowiedziała jedynie i zaraz upiła łyk ostygłej już kawy, aby ukoić choć nieco swe nerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptySro Lut 22 2017, 23:49;

Will tak bardzo chciał, żeby już była wiosna, świeciło słońce i ptaki ćwierkały na zewnątrz. Niestety na to musiał jeszcze poczekać. Szedł tak do Kawiarni, w której się umówił, marząc o tej cholernej wiośnie. Był lekko spięty. Nie do końca wiedział, czego może się spodziewać pod Pannie Moscovej. Miał nadzieję, że będzie w dobrym humorze i porozmawiają sobie miło. Po prostu spędzą bardzo przyjemne popołudnie. Każdy list wysłany do niej pisał chyba z pięć razy, przy czym ostatnią wersję czytał z miliard razy, żeby na pewno było dobra i nie znalazło się w niej nic złego, niemiłego czy nietaktownego. Nigdy tego nie robił wcześniej, coś mu chyba odbiło. Zastanawiał się czy sama kawa będzie dobrym pomysłem. Miał wrażenie, że Ślizgonka ma na nią uczulenie. Choć być może uczulenie dotyczyło tylko jego samego.
Jego rozmyślania przerwało nagłe potknięcie o własne nogi. Przystanął tylko na sekundę i zaklął pod nosem. Jak dobrze, że nie padł na chodnik. Mógłby się wybrudzić czy wybić zęby. Teraz nie miał na to czasu.
Wszedł do lokalu i od razu wyhaczył miejsce przy oknie. Uwielbiał siedzieć przy oknie i obserwować to, co działo się na zewnątrz. Usiadł tak, żeby widzieć wejście. Chciał wyglądać ładnie, ale bez przesady, więc założył koszulę, ale nie zapiął jej pod samą szyję. Przeczesał włosy i czekał cierpliwie na swoją znajomą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyCzw Lut 23 2017, 22:28;

Sama nie wiedziała, co skłoniło ją do tego, by zgodzić się na spotkanie z Williamem... A raczej zaproponować je i wyciągnąć do Niego rękę. Miała świadomość, że aura buca, jaką wokół siebie roztacza może albo odstraszać wszystkich (poza Bird, ona jest jakoś dziwnie odporna na... Wszystko? Miał w sobie coś z rycerza - zakuty łeb. Tego była pewna! Ale jej wpewnymsensiekuzynka miała swój urok, tego Moscova nie mogła jej odmówić. Pewnie po ojcu, w końcu z jakiegoś tajemniczego powodu jego małżeństwo z ciotką Coralie nadal trwało! A czasem Anastasyi zdawało się, że to dosyć niedobrana para...), albo sprawić, że będą próbowali ją wielce zmienić bądź "zdobyć", o czym była mowa już ostatnio. Wracając jednak do jej aury - czuła, że chce coś zmienić. Nie miała poczucia, że to "dzięki Niemu". Chciała poczuć się lepiej sama ze sobą i wierzyła, że jeśli spróbuje dać szansę Williamowi... Och, co jej szkodzi? Przecież On nie mógł być zły. BYŁ PUCHONEM... A to coś znaczy, tak? Puchoni z natury są dobrzy. Chyba nie słyszała o zbyt wielu złych Puchonach. Tiara Przydziału rzadko się myli.
Przygładziła nerwowym ruchem czarny płaszcz ze srebrnymi guzikami i stanęła przed drzwiami kawiarni. Kolorowa Kawiarnia. Cóż, chwytliwa nazwa. Przełknęła ślinę i zacisnęła palce na klamce, wciąż się odrobinę wahając.
Bała się, że wyjdzie z tego coś niedobrego. Oj, bała się! Ale trzeba pokonywać lęki, więc wreszcie weszła do lokalu i niemalże od razu wypatrzyła Williama. Nie mogła udawać, że mężczyzna nie jest przystojny. Był... Bardzo. I znów to obce uczucie, które przejawiało się jako nieskładna myśl przelatująca przez jej umysł, jakby na miotle, krzycząca "to ten, to ten, to on! Nie możesz przejść obojętnie!". Czuła się jak idiotka.
Westchnęła cicho i podeszła do stolika.
- Cześć. - przywitała się, nie mogąc wydobyć z siebie więcej emocji, niż uprzejma obojętność, jeśli można to tak nazwać. Jej obojętność miała całą paletę barw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adelaide McCrimmon

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 402
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12429-adelaide-meredith-mccrimmon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12431-poczta-adelaide#333106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12430-adelaide-ma-i-szuka-relacji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12432-adelaide-meredith-mccrimmon#333139
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptySob Lut 25 2017, 15:04;

- Rozumiem - odpowiedziała jedynie na deklarację Maxa.
W myślach jednak uważała, że dobrze postępował, podejmując taką, a nie inną decyzję. Rozumiał, jaką odpowiedzialnością było zakładanie rodziny, szczególnie, gdy wykonywało się taki, a nie inny zawód. Pochwalała jego postawę, przynajmniej jakieś niewinne dziecko nie podzieli losu Adelaide. A tego nie życzyła nikomu... no, może największym wrogom, im się życzy jak najgorszego losu.
- Jeśli jesteś pewien, że chcesz słuchać smutnych historii. Ale postaram się nie zanudzać - uśmiechnęła się, jednak widać było pewną nerwowość. Nie tylko dlatego że wkraczali na grząski grunt; Adelaide nie chciała odstraszyć od siebie dopiero co poznanego mężczyzny, który wydawał się być interesującą personą. Bała się, że go do siebie zniechęci. Jednak jak do tej pory jeszcze sobie nie poszedł. Może nie będzie tak źle? Niemniej jednak obawy nie znikały; i to całkiem uzasadnione. W końcu kto chciał słuchać o depresji, samotności i wiecznym smutku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyPon Lut 27 2017, 23:11;

Czekał pięć minut, może dziesięć. Sam do końca nie wiedział. Nie był w stanie wyczuć jak szybko (lub jak wolno) leci czas. Rozsiadł się wygodniej, chciał wyglądać na zrelaksowanego Zdradzało go jednak nerwowe stukanie palcami lewej dłoni o blat stolika, przy którym siedział. Z wykonywania tego ruchu nie zdawał sobie sprawy. W swoim mniemaniu wyglądał całkiem normalnie. Może uważniejszy obserwator wychwyciłby jego nieopanowane odruchy i zwijałby się z niego ze śmiechu? Może.
Ostatnią rzeczą jaką można byłoby powiedzieć o Williamie to to, że nie jest dobrym człowiekiem. Nie do końca jego wina, że większość swoich intencji nie potrafił przekazywać w odpowiedni sposób i wychodziło jak wychodziło.
William podzielał lęk Natyi. Bali się obydwoje, więc powinno być im raźniej. Jednak nie było mowy o tym, żeby którekolwiek przyznało się do tego lęku przed drugim. Czego bał się Puchon? Sam nie wiedział. Przede wszystkim czuł się niepewnie. Czuł, że jedno nieostrożne słowo odbierze mu grunt pod nogami. Także znając jego, w zasadzie mógł założyć, że w przeciągu tego spotkania, grunt ten spod nóg straci.
Weszła. Wzrok chłopaka od razu na niej spoczął. Starał się, żeby nie wyglądało to tak, jakby się na nią gapił (chociaż troszkę tak było). Ma tak niesamowita urodę, że mógłby się w nią wpatrywać godzinami i chyba nigdy by mu się to nie znudziło. Kiedy była w odpowiednim miejscu od ich stolika, wstał.
- Cześć. - Odpowiedział z lekkim uśmiechem. Spojrzał w jej oczy, przysłonięte nieco grzywką. - Mogę? - Wyciągnął delikatnie ręce w stronę jej płaszcza. Chciał pomóc jej go zdjąć. Nie wiedziała jak zareaguje. Może go skrzyczy? Albo po prostu odmówi? To siostra nauczyła go być zawsze dżentelmenem. A przynajmniej wtedy, kiedy się tylko dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptySro Mar 01 2017, 22:13;

Nie lubiła się spóźniać... I miała nadzieję, że chłopak faktycznie nie czekał zbyt długo, bo sama myśl o tym jest wyjątkowo irytująca, przynajmniej dla niej. Nienawidziła takich niekomfortowych sytuacji, w których musiała przepraszać drugą osobę. Tego też nie lubiła, chociaż dobrze wiedziała, czego wymaga od niej jej własna wiara. Och, z takich charakterem ciężko było być dobrą Chrześcijanką, zwłaszcza, kiedy nie przepada się za ludźmi.
Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego tak nagle zaczęło zależeć jej na tym, żeby wypaść przed Williamem lepiej, niż przy poprzednich spotkaniach. Miała świadomość, że była dosyć... Nieprzyjemna. Wręcz zakrawało to o chamstwo. Dlatego cieszyła się, że udało jej się przełamać i jednak napisać ten list. Czuła, że gdyby tego nie zrobiła, nie wytrzymałaby sama ze sobą. Spears miał w sobie coś, co wywoływało w niej UCZUCIA! A dla kogoś, kto na co dzień raczej niewiele czuje jest to wyjątkowe i... Może nawet przyjemne?
- Tak. - kiwnęła lekko białą głową i pozwoliła Mu pomóc zdjąć z siebie płaszcz.
To było... Miłe. Nie spodziewała się po nim tak dobrych manier. Oczywiście, nie chodzi o to, że wyglądał na nieokrzesanego dzikusa, ale nie wyglądał też na kogoś, kto jest gentlemanem z krwi i kości. Była mile zaskoczona i nawet posłała Mu jeszcze jeden, lekki uśmiech.
- Mam nadzieję, że nie czekałeś długo? - spytała, kiedy usiedli już przy stoliku.
Dłonie miała złożone na kolanach. Wyłamywała pod spodem palce i ściskała je mocno, nie mogąc opanować stresu. Patrzyła gdzieś w bok, oddychając trochę szybciej. Dlaczego kontakty międzyludzkie są tak stresujące?!
- Jeśli tak, to przepraszam. Przez ten śnieg jednak ciężej się idzie, nieważne, czy mieszkało się w Rosji prawie całe życie, czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptySro Mar 01 2017, 23:21;

Nie ona się spóźniła, a raczej Will przyszedł za szybko. Niełatwo było mu wysiedzieć w dormitorium i czekać. Wolny spacer troszkę skrócił czas oczekiwania. W zasadzie to już od rana ciężko było mu myśleć o czymkolwiek innym niż o tym spotkaniu. Ba, myślał o nim odkąd dostał list od dziewczyny. Chyba nie ma osoby na świecie, która zrozumiałaby w jak wielkim szoku był. Szczególnie biorąc pod uwagę to jak skończyło się ostatnio ich przypadkowe spotkanie. Nie była to nawet miła rozmowa. Teraz to było trochę tak, jakby zaczynali na nowo? William starał się nie myśleć o tym, co było wcześniej. Ich początki początków był słabe, bardzo słabe. Takich rzeczy nie należy pamiętać.
Ucieszył się, kiedy Ślizgonka pozwoliła mu zdjąć swój płaszcz. Zrobił to delikatnie, uważając, żeby zanadto nie naruszyć jej przestrzeni osobistej. Przynajmniej taki miał zamiar. A wiadomo, że jego zamiary raczej się nie realizują. Łapiąc za płaszcz, złapał jej ramię. Od razu to poczuł, więc zreflektował się łapiąc już sam materiał. Jednak był w razie czego przygotowany na to, że go okrzyczy lub coś w tym stylu. Nic się jednak nie stało, co oznaczało, że niczego nie poczuła lub po prostu to zignorowała. Potwierdził to cień uśmiechu na jej ustach, kiedy odwieszał jej okrycie na wieszak. Było to dla niego coś! Naprawdę coś!
Usiadł wygodnie naprzeciwko swojej towarzyszki.
- Nie. Zaledwie kilka minut. - Odrobinę skłamał. Nie mógł powiedzieć, że przyszedł prawie godzinę wcześniej przed ich umówionym spotkaniem. Wtedy na bank wzięłaby go za jakiegoś psychola. Wtedy serio musiałby się udać na wygnanie.
Widział, że mocno się denerwowała. On też był spięty, ale na pewno nie reagował aż tak widocznie jak ona. Przynajmniej tak mu się wydawało. Albo stresował się mniej, albo lepiej panował nad ciałem. Ciężko stwierdzić.
- Właśnie. - Zaczął. - Tam chyba panuje zupełnie inny klimat? - Splótł palce dłoni i położył je na stoliku. - Nie za bardzo się znam, raczej niewiele świata zobaczyłem. - Przecież musieli o czymś rozmawiać. Zaczną bardzo oryginalnie, bo nie od pogody a od klimatu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyCzw Mar 02 2017, 20:50;

Nie wiedziała, że to spotkanie będzie t ważne dla Williama, że przyjdzie na nie tak wcześnie. Właściwie, to może i lepiej, że nie wiedziała? Pewnie wtedy czułaby się nieswojo, jakby oczekiwano od niej zbyt wiele! A przecież ona nie miała do zaoferowania praktycznie nic. Mogła się za Niego pomodlić, jeśli by chciał... I chyba tyle. Gdyby w Hogwarcie było pianino albo chociaż fortepian, to mogłaby Mu coś zagrać! A tak poza tym? Chyba niczego nie oczekiwał, prawda? Tak było jej jednak trochę lepiej, bo w innym przypadku czuła nieprzyjemną presję i miała wrażenie, że robi coś nie tak. Dlatego wolała w nic się nie angażować. Tak było lepiej, naprawdę.
Dlaczego miałaby nie pozwolić Mu zdjąć sobie płaszcza? Przecież nie robił nic złego. Zachował się jak gentleman i to było naprawdę miłe. Nawet mogła powiedzieć, że poniekąd ją tym oczarował! Tak na dobrą sprawę nie mogła się przecież przyznać, nawet sama przed sobą (tylko ciągle miała w głowie uporczywy głos, który brzmiał jak nie ten jej własny, że to jest ten ten ten ten! Ten, który jest najlepszy już innego nie szukaj, nawet jeśli nigdy nie szukałaś! To ten! To pokrewieństwo jest takie wyraźne! To ten! Popatrz na te oczy, widzę w Nim mojego N.!), że jest w Nim coś hipnotyzującego. Miał coś w tym uśmiechu, co zmuszało ją do tego, żeby spróbować chociaż przebić się przez tę pokrywę obojętności, która opatulała ją szczelnie.
- Cóż, jest tam dużo zimniej, niż w Wielkiej Brytanii. Mama mówi, że kiedy się urodziłam, szyby były całe oblodzone i była to jedna z najcięższych zim. W ogóle, Archangielsk jest bardzo zimnym miejscem, ale lubiłam tam mieszkać. Durmstrang też nie był taki zły... Choć stosunki między uczniami a nauczycielami były trochę nieprzyjemne. Czasem traktowali nas z góry. Mieliśmy za to ładniejsze szkolne szaty. Nie lubiłam tylko Obrony przed Czarną Magią. Była zupełnie inna, niż tu... Jeśli wiesz, co mam na myśli. - odparła, sama się sobie dziwiąc, że wypowiedziała tyle słów na raz! Ba! Miała jeszcze coś do dodania.
- I mieliśmy pianino, a tutaj go nie ma. Nie mogę go znaleźć. - mruknęła, marszcząc lekko nos.
Dłonie zacisnęła na kolanach, czując, że powoli stres maleje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyPią Mar 03 2017, 14:12;

On chyba sam nie zdawał sobie sprawy, że to spotkanie jest dla niego tak ważne. Wiedział, że się nim stresował. Było to jednoznaczne z tym, że mu zależy. Ale przecież na razie nie musi się do tego przed sobą przyznawać. Will po prostu wiedział, że powiedzenie dziewczynie o tym, że czeka tu już długo byłoby raczej jednoznaczne ze skreśleniem ich wspólnej znajomości. Gdyby on był w takiej sytuacji, to na pewno uznałby tę drugą osobę za jakiegoś psychopatę i omijałby szerokim łukiem. Przyszła mu do głowy myśl, że może jest psychopatą? Nie, nie czuje się tak. Przecież ma dobre intencje i nie czuje, żeby miał jakąś obsesję na punkcie Panny Moscovej. Przynajmniej na razie.
Bywa dżentelmenem, to prawda. "Bywa" to dobre słowo, ponieważ nie zawsze pozwala mu na to jego pierdołowatość. Intencje zazwyczaj ma dobre, a niestety wychodzi jak zwykle.
Z pewnością nie spodziewał się tak rozbudowanej odpowiedzi. Może coś w stylu jednego, krótkiego zdania albo tylko przytaknięcia? Patrzył na nią, w jej oczy. Tak, jak się to robi słuchając kogoś. Miała niesamowite oczy. Tak bardzo niespotykane. Nie tylko przez ich kolor, ale przez to, co widział głębiej. Zdał sobie sprawę, że już lubi w nie patrzeć. Nie wiedział tylko na ile jego towarzyszka mu na to pozwoli. On nie miał problemu z kontaktem z ludźmi, tym wzrokowym również. Gorzej było z Nią.
Już nabierał powietrza, żeby coś odpowiedzieć, ale Nastya go ubiegła! Wysłuchał jej z lekkim uśmiechem na ustach. Cieszył się, że mówi. Do tego sama z siebie. A zadał jej tylko krótkie pytanie.
- Ja chyba nie przepadam za zimnem. - Skrzywił się nieco. - No chyba, że mam kaca. - Zachichotał, dbając, żeby chichot ten brzmiał męsko, a nie zmienił się w cienki pisk. Miał nadzieję, że pamięta ich pierwsze spotkanie. Może jednak nie powinna pamiętać. On też nie powinien, to była totalna kompromitacja. Zmarszczył brwi, wspominając tamto popołudnie. Nie, zdecydowanie nie chce go pamiętać. - Nie byłem nigdy w Durmstrangu, ale słyszałem o tym, że większość nauczycieli jest dość szorstka. - Odpowiadał z zaangażowaniem.
Zamyślił się na chwilę.
- Myślę, że udałoby się wykombinować coś z tym pianinem. - Mrugnął do niej mocno spontanicznie i odruchowo. Jak bardzo ze swoim usposobieniem musiał uważać na to co robi. Szczególnie, kiedy zależało mu, żeby wypaść dobrze. Wiadomo, że im bardziej człowiek się stara, tym gorzej mu to wychodzi. Na szczęście uratowała go kelnerka, która podeszła do ich stolika.
- Na co masz ochotę? - Spytał zgodnie z dobrym wychowaniem.
Teraz już wie w jaki sposób może dać trochę radości dziewczynie. Na pewno to zrobi, nawet w głowie już układał mu się pewien plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Mar 05 2017, 17:03;

To chyba dobrze, że William nie powiedział jej na wstępie, jak bardzo mu zależy. Na bank by się przestraszyła! Choć z drugiej strony, nie była na tyle głupia, by nie zdawać sobie sprawy z tego, że COŚ jednak jest na rzeczy. Gdyby była mu absolutnie obojętna, nie przyszedłby tutaj, nie zgodziłby się na kawę. Potraktowała go przecież po chamsku i nie byłaby zaskoczona, gdyby w liście, który od niego dostała był sok z czyrakobulwy, żeby poparzyła sobie palce! Ewentualnie jakiś kurzajkolep, czy inne świństwo, które miało dać jej do zrozumienia, że przegięła i niech zapomni o jakiejkolwiek znajomości z Nim. No i nie przeszkadzało Mu to, że zamiast zapytać Go wprost, wysłała sowę. Tak było jej łatwiej. Zawsze miała problem z komunikacją... A Bird powiedziała, że jeśli napisze list, to przynajmniej nie będzie się jąkać i plątać, albo co gorsza, nieświadomie mówić po rosyjsku, a nie po angielsku. Kilka razy jej się to zdarzyło! Kiedy nauczyciel zadawał jej jakieś pytanie, a ona była zbyt zestresowana, bądź zajęta własnymi myślami odpowiadała w swoim ojczystym języku, przez co niektórzy uważali ją za złośliwą ignorantkę.
Zmarszczyła lekko brwi, słysząc Jego odpowiedź co do zimna. Pokręciła głowę z bladym uśmieszkiem.
- Przypuszczam, że wtedy miałeś kaca? - spytała, powoli rozplątując swoje dłonie pod stołem. Jedną wciąż trzymała na kolanie, zaś drugą, już całkiem swobodnie, położyła na blacie.
- Tak, są raczej szorstcy! Mama mówiła, że w Hogwarcie kiedyś uczył wilkołak, ale był najlepszym nauczycielem, jakiego miała. W Durmstrangu to byłoby niedopuszczalne... A przecież to nie ich wina, że są wilkołakami. Prawda?
Anastasya bardzo dobrze pamiętała wujka Eliotta, męża swojej matki chrzestnej. Wysoki, chudy blondyn z mnóstwem, mnóstwem blizn. Zmarł niedawno i to był ogromny cios dla jej ciotki, choć ta robiła dobrą minę do złej gry. Nastya uważała, że przynajmniej już nie cierpiał. Lykantropia wyssała z niego życie. Pamiętała, jak wyglądał przed jedną z ostatnich przemian i aż serce jej się ściskało z żalu nad Nightrayem. Miał oczy wilka, a palce zaczynały przedwcześnie przemieniać się w łapy. Z rozmyślań wyrwało ją pytanie Williama.
- Och... Nie wiem... Skoro mieliśmy się spotkać na kawie, to może chochlikowe cappucino?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Mar 12 2017, 20:27;

Will już wiedział, że COŚ jest. Teraz tylko kwestia tego, co. Ale to zapewne prędzej czy później się okaże. Przede wszystkim był cholernie ciekawy jakie COŚ może pojawić się ze strony Panny Moscovej. Ciągle jest dla niego jedną, wielką zagadką. Coraz bardziej czuł, że to mu się podoba.
o prawda, potraktowała go po chamsku. Jednak on chyba nie potrafiłby jej nie wybaczyć. No chyba, że na prawdę powiedziała by mu coś takiego, że by się nie dało. Wiedział jednak, że mimo wszystko nie byłaby w stanie. Nie jest złą osobą, która życzy źle innym. Mimo domu, do którego należy. To wiedział na pewno. A jeśli o list chodzi... To Will cały dzień chodził z przyklejonym uśmiechem do ust, bo tak się cieszył, że się do niego odezwała i to SAMA, z WŁASNEJ WOLI. Pewnie wyglądał cały tamten dzień jak głupek siedząc podczas posiłków czy na zajęciach z takim bananem na ryju.
Och, wcale nie chciał przypominać ani sobie, ani jej o tamtym niedzielnym kacu... Szczególnie jej. Uśmiechnął się tylko dość cierpko. Raczej nie musiał odpowiadać, a pytanie Nastyi było całkowicie retoryczne.
- W większości prawda. - Zaczął. Odpowiadając na jej pytanie donośnie wilkołaków. - Znam historię o czarodziejach, którzy z jakiegoś niewiadomego dla mnie powodu chcieli stać się wilkołakami i szukali innych, żeby pomogli im w przemianie. - Skrzywił się. - Dla mnie to dość odrażające i niezrozumiałe. - Will słyszał, że przemiana jest bolesna. Samo bycie wilkołakiem także jest utrudnieniem w normalnym życiu. Nie rozumiał jak ktoś mógłby tego chcieć.
Uśmiechnął się na jej słowa.
- Dwa razy chochlikowe cappucino, poproszę. - Powiedział powoli, odwracając się w kierunki kelnerki. Znów spojrzał na swoją towarzyszkę. Wydawało mu się, że była mniej zdenerwowana. On na pewno czuł się już dużo lepiej.
- Czyli grasz na pianinie? - Spytał krótko, spoglądając na jej delikatne dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Mar 12 2017, 20:47;

Oboje zatem wiedzieli, że coś tam sobie jest, ale żadne z nich przecież się do tego nie przyzna... To takie... DOROSŁE. Dzieci miały to do siebie, że zawsze mówią, co myślą! A oni nie. Nie, nie powiedzą sobie niczego, bo wyrośli już z okresu dziecięctwa, kiedy relacje międzyludzkie były proste i bezpardonowo mówiło się komuś, że się go lubi, albo nie. Pamiętała, że jak mama raz zaprowadziła ją do przedszkola, to bardzo szybko musiała ją stamtąd zabrać, bo każdemu dziecku mówiła, że go nie lubi. Nie jej wina, że naśmiewali się z jej oczu i białych włosów... Ona po prostu nie pozwalała sobie na coś takiego! Jako dziecko miała więcej werwy, potem jakoś to zniknęło i stała się taka... Wyblakła. Teraz miała wrażenie, że energia powoli wraca do jej ciała, co było niesamowicie przyjemnym uczuciem. O tak, przyjemnym. Nie mogła przecież złościć się o to, że zaczyna wracać do żywych, jeśli można to tak nazwać.
Widziała Go tamtego dnia raz czy dwa i ten uśmiech sprawiał, że sama miała ochotę się uśmiechnąć. William miał w sobie coś... Coś... Niesamowitego. Był dobrym człowiekiem, to przecież widać. Ktoś, kto nie jest dobry nigdy nie sprawiłby, że czułaby się w jego towarzystwie na tyle swobodnie, by uśmiechać się i tyle mówić.
- Pewnie naczytali się mugolskich książek, gdzie wilkołactwo opisywane jest w taki sposób, że włos na głowie się jeży. Moja mama pokłóciła się ze swoją koleżanką o taką jedną książkę... Zmierzch? Tak jakoś. W każdym razie, tam jest to bardzo romantyczne. Może dlatego? Choć, to nadal dziwne. Przecież... Każdy wie, że bycie wilkołakiem to okrutne cierpienie. - mruknęła, rozcierając dłonią ramię. - I wyrok śmierci. - dodała cicho, wzdychając.
Nie jest łatwo zapomnieć człowieka, który męczy się z własną naturą, a już na pewno nie zapomni się tego szybko, jeśli ta osoba była w jakiś sposób bliska.
- Tak! Od... Od... Właściwie, odkąd pamiętam, to gram na pianinie, fortepianie i organach. - powiedziała, a oczy zabłyszczały jej na samą myśl o tych instrumentach. - Mama mówi, że mam talent, ale mnie to po prostu uspokaja. Lubisz grę na tych instrumentach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Mar 12 2017, 21:58;

Tak, to zdecydowanie dorosłe podejście.
Will za to nigdy nie miał problemów z rówieśnikami. Zazwyczaj większość go lubiła, przyciągał do siebie ludzi. Nie miał tez nigdy problemów, żeby dogadywać się z dużo starszymi lub młodszymi od siebie.
Chłopak widział w niej przemianę. Nawet tę, która zaszła w ciągu ich trzech krótkich spotkań. W zasadzie dwóch i kawałka trzeciego. Bardzo go to cieszyło, chociaż nie podejrzewał, że sam jest powodem (przynajmniej częściowym) tej przemiany.
Ze słów dziewczyny mógł wywnioskować, że ma pewne doświadczenia związane z wilkołakami. Myślał, że może ktoś w jego rodzinie cierpiał na tę przypadłość. A może chodzi kogoś bliskiego jej rodzinie? Na pewno znała sprawę od praktycznej strony. Will tylko słyszał lub czytał o tym wszystkim. W dodatku dość pobieżnie, jak to on. Jednak coś w głowie mu zostało. Przeszedł go dreszcz, kiedy powiedziała o śmierci. Spojrzał na nią tylko wzrokiem pełnym zrozumienia. Ona nie musiała więcej mówić, a on wiedział, czuł to, że straciła kogoś właśnie w taki sposób. Miał nadzieję, że widzi to, że ją rozumie i jest z nią. Normalnie, gdyby to był ktoś, kogo zna lepiej (lub po prostu Will mógłby spodziewać się reakcji tej osoby), po prostu by wstał i mocno ją przytulił. Jednak w tym wypadku mógłby tylko zarobić zaklęciem.
Na szczęście temat grania na pianinie wciągnął Pannę Moscovą. To utwierdziła go tylko w przekonaniu, że MUSI zdobyć dla niej ten instrument. Lub chociaż załatwić jej do niego dostęp.
- Mam nadzieję, że kiedyś przekonam się na własne uszy, że masz talent. - Roześmiał się serdecznie. - Ja bardzo lubię słuchać gry chyba na każdym instrumencie, chociaż sam nie potrafię grać na niczym. Prócz nerwów, jak sama już wiesz. - Zachichotał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Mar 12 2017, 23:51;

Mając tak aspołecznych rodziców trudno jest nie mieć problemów w kontaktach nie tylko z rówieśnikami, ale i w ogóle ze społeczeństwem. Pewnie gdyby najlepszą przyjaciółką mamy nie była żona wujka Matthewa, to Anastasya długo nie miałaby kontaktu z rówieśnikami (albo prawie rówieśnikami), a jej charakter byłby jeszcze... Trudniejszy. Chwała Bogu za Bird i jej głupie pomysły! No i Nani! I Rossa, który dorównywał głupotą Birdi, chociaż był najstarszy z całego towarzystwa. Patrząc na niego, widziała w nim młodego wujka Takera! I patrząc na Rossa... Gdzieś w głębi siebie wiedziała, jaka jest "tajemnica" jej rodziców, jeśli można tak to nazwać. Wiedziała, że jej ojca ciągnęło do wujka Takera. Pewnie dlatego mama tak niechętnie chodziła na jakiekolwiek spotkania, na których był właśnie on. No cóż, niby jej religia potępiała takie ekscesy, ale co ona miała tacie powiedzieć? Zresztą, to nie jej sprawa. Nie mogła wcinać się w sprawy rodziców.
A no, miała... I nie musiał się krępować - spokojnie mógł zapytać, czy zna jakiegoś wilkołaka. Nie widziała powodu, dla którego miałaby się oburzyć, czy unikać tematu. Żal jej było ciotki, smutno było bez wujka Eliotta, ale starała się patrzeć na to w trochę inny sposób. Chciała wierzyć, że wujek jest teraz w lepszym miejscu, w którym nie cierpi, a lykantropia minęła. Tak, takie myślenie z pewnością sprawiało, że śmierć bliskich osób była choć trochę łatwiejsza do zniesienia.
- Jeśli znajdę pianino, albo coś w tym guście, to na pewno się przekonasz. - odparła... Uśmiechając się szeroko. Nie mogła tego powstrzymać! Jego śmiech był rozbrajający!
Zarumieniła się lekko i zakryła buzię dłonią, jakby powiedziała coś niestosownego. Odchrząknęła i popatrzyła w bok z zawstydzoną miną.
- Nie jesteś taki zły, William.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyPon Mar 13 2017, 13:27;

Zapewne jeszcze przyjdzie taki czas, kiedy Will dowie się dużo więcej o samej Natyi jak i o skomplikowanych relacji w jej rodzinie. Na razie nie wiedział prawie nic. Może gdyby wiedział dużo łatwiej byłoby mu zrozumieć dziewczynę i to, dlaczego jest taka, a nie inna. Nie w każdej chwili był w stanie pojąć tego, że nie każdy musi być taki jak on. Dodatkowo nie każdy musiał mieć takie życie jak on. Większość raczej mogła pomarzyć o takiej rodzinie jaką miał on. Z drugiej strony chłopak był biedniejszy o prawdziwych przyjaciół, których miała ona. Owszem, ma wielu znajomych, ale wiadomo jak to jest. Ma się ich głównie wtedy, kiedy jest dobrze. Kiedy tylko pojawia się jakiś problem większość się odwraca. Jego jedyną pewną ostoją jest właśnie w główniej mierze siostra, a zaraz później rodzice. Ostatnio właśnie wspomniał o Pannie Moscovej w liście do Marry. Tak, to było właśnie wtedy, kiedy wpadli na siebie w sowiarni. Będzie musiał opowiedzieć jej o tym spotkaniu. O tym, że widzi jak się uśmiecha, co czyni go niesamowicie szczęśliwym. Jeszcze nie wiedział, czy będzie w stanie aż tak obnażyć się z uczuć przed siostrą. Jeszcze nigdy nie pisywał jej o dziewczynach, przynajmniej nie w tak... Głęboki sposób. Opowiadał o koleżankach, o tym jak dobrze się z nimi rozmawia czy pije ognistą. Nic jednak więcej w nich nie widział. A tu - objawienie jego życia. Wiedział, że musi być czuły i ostrożny, żeby nie zepsuć tego. A o zepsucie mogło być łatwo, to wiedział aż za dobrze.
I znów uśmiech. Aż lekko mu się robiło na sercu i od razu odpowiadał jej uśmiechem. Mimowolnie. Znajdzie pianino lub coś w tym guście, to wiedział na pewno! Uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy okazało się, że nie jest z nim aż tak źle i nie zjada dziewic na śniadanie. Dobrze, że nie powiedział tego głośno.
- Uwielbiam jak się uśmiechasz. - Wymsknęło mu się, ale po prostu musiał jej o tym powiedzieć! Był na to zbyt szczery. - Nie musisz się tego wstydzić, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptySro Mar 15 2017, 22:00;

Nie była pewna, czy chciała opowiadać Williamowi, czy komukolwiek o tak prywatnych sprawach jak romans jej ojca z mężczyzną. Nie chodzi o to, że wstydziła się tego, jacy byli jej rodzice, ale... To była sprawa między jej rodzicami a to, że ona wiedziała już i tak było przesadą. Dowiedziała się w sumie przypadkiem i nawet nie znała całego kontekstu! Wiedziała tylko, że coś takiego się wydarzyło. Czasem rodzice po prostu jej nie zauważali, jeśli można to tak ująć. Nie miała im tego za złe, bo była wyjątkowo cichym człowiekiem, który nieraz nie chce zwracać na siebie uwagi... Wtedy zdarza się, że słyszy coś, czego nie powinna. W sumie, nie narzekała. Potrafiła trzymać dziób na kłódkę i to były informacje tylko dla niej i dla nikogo więcej. Bardzo, ale to bardzo rzadko dzieliła się nimi z innymi, tak jak wtedy, kiedy mama chciała... Nie, nieważne.
Patrząc na Williama, nie pomyślałaby, że ten nie ma prawdziwych przyjaciół. Wyglądał raczej na człowieka, do którego wszyscy lgną. Cóż, ona sama lgnęła do Niego, chociaż opierała się temu jak mogła, przestraszona myślą, że może być z kimś na tyle blisko, że kiedy ta osoba odejdzie, będzie czuła pustkę, którą nie będzie się dało niczym zapełnić. Wystarczy już, że miała rodzinę, po której taka pustka zostanie. Bała się tego. Bała się śmierci bliskich jej osób... Albo tego, że w jakiś sposób ich po prostu zabraknie.
Poczuła, że robi się jeszcze bardziej czerwona. Słowa Williama były.. Takie... Chyba pierwszy raz ktoś powiedział jej, że uwielbia jej uśmiech. Przeważnie słyszała, że wygląda z nim dziwnie. Roztarła policzki dłońmi z nadzieją, że to zlikwiduje jej rumieńce. Naiwna jak dziecko! Czuła, że przez to popękają jej naczynka!
- Ja... To nie tak, że ja się wstydzę... Po prostu... Ehm... Tak jakoś. - wymamrotała, wzruszając lekko ramionami.
Odchrząknęła nerwowo i zaczęła przesuwać palcem po brzegu stołu.
- Nie myślałam, że będziesz chciał jednak iść ze mną na kawę po tym, jak Cię potraktowałam. Chyba po prostu zbyt często spotykam się z tym, że ludzie są dla siebie jak wilki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyCzw Mar 16 2017, 01:53;

Dokładnie, są rzeczy, o których niekoniecznie się mówi. Bo niby po co? Mogłoby to być krępujące dla obydwu stron. Tym bardziej, że nie zmieniłoby to niczego między nimi. Każda rodzina, każdy dom miał jakieś mroczne sekrety, sekreciki czy inne sytuacje, o których po prostu się nie mówi. Nawet w tej rodzinie się nie mówi. Will doskonale to rozumiał, więc nawet gdyby wiedział to nie chciałby, że cokolwiek mu mówiła.
Często bywa tak, że pozory mylą. Co z tego, że ma wokół siebie mnóstwo ludzi, skoro ani jednego pewnego i w stu procentach zaufanego? Czasem lepiej stosować strategię jakości, a nie ilości. Na co dzień ilość mu odpowiada. Nie miewa problemu z pójściem z kimś na piwo albo wyjście gdziekolwiek. Nawet żeby coś załatwić zazwyczaj nie ma problemu. Problem zaczyna się, kiedy on ma jakiś problem i potrzebowałby chociaż kogoś niezawodnego, z kim mógłby pogadać. Teoretycznie gadać ma z kim, ale ze wszystkimi nie porozmawia się o wszystkim, prawda?
Tak, zrobiła się czerwona. Na szczęście z zawstydzenia, a nie ze złości. Chociaż wolałby, żeby się nie wstydziła, bo przecież nie ma czego. Uśmiechał się tylko do niej łagodnie. Nie chciał wprowadzać jej w jeszcze większe zakłopotanie.
- Ja po prostu wiem, że wcale nie chciałaś tego powiedzieć. - Odparł spokojnie. - Poza tym nie możesz wkładać wszystkich ludzi do jednego wora...
O, ich kawa została przyniesiona przez kelnerkę. Will podziękował za kawę skinieniem głowy. Spojrzał bacznie na swoja towarzyszkę, biorąc do ręki swój napój. - To za to, żebyśmy jednak czasem pogawędzili na korytarzu! - Wzniósł mini toast i upił łyk swojego cappucino.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyPią Mar 17 2017, 21:34;

Spotkanie z Williamem okazało się dużo przyjemniejsze, niż się spodziewała. Była przekonana, że przez cały czas będzie cholernie skrępowana i nie będzie w stanie wydusić ani słowa... A ty taka miła niespodzianka! Rozmawiała z Nim i nie miała takiego dziwnego poczucia, jakby była osaczona Jego obecnością. Nie miał tak wybujałej osobowości, jak Birdy, której wszędzie było cały czas pełno. No i nie był tak głośny, jak jej się zdawało... A to był ogromny plus, bo kiedy ktoś był zbyt hałaśliwy, Anastasya czuła się, jakby była w wielkim tłumie i nie potrafiła się zaaklimatyzować. Nigdy nie radziła sobie w takich sytuacjach. Chwała Bogu, że Willy był... No... Inny, niż zdawało jej się na początku.
Utkwiła w Nim dwukolorowe oczy i uśmiechnęła się kącikami ust, obserwując Go. Chociaż William wypowiedział swoją kwestię, ona milczała, po prostu patrząc na Niego. Nie mogła sobie tego odmówić! Jego uśmiech i sposób bycia dawały jej jakiś dziwny spokój ducha, który czuła tylko w cerkwi, albo kościele.
Napiła się cappucino, kiedy już je dostali, unosząc lekko filiżankę na znak "toastu". Zdecydowanie miły gest. Jeszcze przez chwilkę patrzyła się na Niego, aż wreszcie odwróciła wzrok, chrząkając nerwowo. Chyba się zagapiła.
- Wiem, że generalizowanie jest nie fair, ale to taka reakcja obronna. Dzięki temu unikam wielu nieprzyjemnych sytuacji. Ślizgoni potrafią być podli. - powiedziała po długiej chwili milczenia, przesuwając w palcach rąbek szaty. Nie mogła siedzieć bez ruchu, stale musiała robić coś z rękami... Odruch, no! Zawsze robiła tak, gdy się denerwowała, choćby odrobinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyPon Mar 20 2017, 20:09;

Gdyby wiedział jak miło myśli o nim dziewczyna, chyba padłby ze szczęścia i wrażenia jednocześnie. Gdyby była tylko w stanie to wyartykułować to jego radość chyba nie znałaby granic. Bardzo podobało mu się to, że z chwili na chwile widocznie stawała się coraz bardziej rozluźniona. Czuł, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Wcale nie umknęło mu to, że dziewczyna się na niego zagapiła. Postanowił jednak nie wchodzić w temat. Czuł ,że to ją tylko skrępuje. Utracili by wtedy pewnie wiele z tego, co udało im się osiągnąć. Jednocześnie cholernie mu to schlebiało. Najwidoczniej jednak coś w nim widziała. Sam nie wiedział co, w końcu byli tak różni... Jednak z drugiej strony on przecież też widział w niej coś wyjątkowego. Właśnie chyba z powodu ich odmienności. Na pewno dużo prawdy jest w powiedzeniu, że przeciwieństwa się przyciągają. Zdołał sam odwrócić od niej wzrok i uśmiechnąć się przy tym lekko. Jego wzrok był utkwiony w jej ślicznej twarzy.
- W pełni rozumiem. - Odpowiedział krótko. Sam nie miał reakcji obronnych. Był miękki jak gąbka (tak też chłonny nowych doznań i słów innych ludzi), do tego zdarzało mu się zbyt łatwo komuś zawierzyć. Niektórzy nie zawsze uczą się na swoich własnych błędach. patrzył na jego dłoń, skubiącą szatę i delikatnie się uśmiechnął. - Opowiesz mi o swojej rodzinie i domu? - Spytał lekko i liczył się z tym, że Nastya może nie chcieć odpowiadać na jego pytanie. Upił łyk zawartości swojej filiżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptySro Mar 22 2017, 22:28;

Trochę jej to zajęło, prawda? Żeby się rozluźnić... Ale spotykanie się z ludźmi tak na nią działało, zwłaszcza z takimi, których musiała PRZEPROSIĆ. Ugh... Ale nie ubyło jej od przepraszania Williama, więc może wreszcie nie będzie miała z tym takiego problemu? Oby! Jej życie byłoby wtedy duużoo łatwiejsze. W ogóle, wszystko byłoby takie piękne i kolorowe! Ale... Och! To głupie, ale miała wrażenie, że czuje motylki w brzuchu. Nigdy tego nie czuła! I wciąż miała wrażenie, że słyszy w głowie nie swój głos, ucieszony jak diabli, że ona siedzi teraz naprzeciwko Ne.. Nie! Przecież on ma na imię William, tak?
"Ale jest taki podobny do mojego N.! Jest taki uroczy! Pokochaj Go całą sobą, On zasługuje na to. Spójrz tylko na Niego, jest taki cudowny!"
Więc patrzyła i czuła, że jest cudowną osobą. Widziała niemalże dobroć puchońskiego serca Williama! I dlatego, kiedy zapytał o rodzinę nawet się nie oburzyła. Czuła, że Jemu może mówić to, co mówi Birdy. Nie musi się krępować... No, może jednak nie powie na pierwszej kawie (bo to nie randka, co nie?), że jej ojciec to były śmierciożerca, ale chyba kiedyś będzie musiała. W końcu... Mroczny Znak nadal widniał na ręce Aleksego Moscova, a trzeba podkreślić, że ojciec Anastastyi uwielbiał nosić koszule, a rękawy podwijał tak, że widać było przedramiona.
- Hm... Co chciałbyś знать (znać)? - spytała z silnie rosyjskim akcentem, ba! Ostatnie słowo w ogóle było po rosyjsku, więc Willy mógł tego absolutnie nie zrozumieć.
To był znak, że poczuła się przy Nim zupełnie swobodnie - nie dbała o to, by mówić w miarę czystym akcentem, a do tego wkradło się rosyjskie słówko... Dopiero po chwili zorientowała się, co zrobiła. Zarumieniła się lekko i odchrząknęła.
- Przepraszam. Miałam na myśli... Co chciałbyś wiedzieć. - poprawiła się, patrząc w bok z zażenowaną miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyWto Mar 28 2017, 21:50;

Nieważne ile czasu jej to zajęło, ważne, że się stało. Taka prawda. Nawet, gdyby potrzebowała na to kilku spotkań, nie przeszkadzałoby mu to. Jest cierpliwym człowiekiem. Will nie uważał, że Nastya powinna go za cokolwiek przepraszać. Nie obwiniał jej za nic, nie był też zły czy obrażony. Zadośćuczyniła mu sytuację z sowiarni tym spotkaniem. Naprawdę więcej nie potrzebował. Chociaż skoro ona traktowała to jak przeprosiny, niech będzie. Przynajmniej sama wewnętrznie poczuje się lepiej.
Gdyby dowiedział się, że dziewczyna czuje coś tak silnego jak motylki w brzuchu (nieważne czym wywołane) to chyba oczy wypadłyby mu z orbit. Nawet on nie za często doznawał tego uczucia. Tylko przy mocnym podnieceniu, szczęściu bądź stresie. No, chyba, że kurczak z kolacji byś średnio świeży…
Szkoda, że te silne uczucia siedzące w Ślizgonce nie dotyczyły do końca jego. Także tyle dobrego z tego, że nie potrafi czytać w myślach. Przynajmniej na razie.
Tak, William jest osobą, której można zaufać. I to w każdej kwestii. Chciałby, żeby Panna Moscova miała do niego nieograniczone zaufanie. To byłoby coś… Czuł, że do tego jeszcze długa droga. Sprawiało mu ogromną radość obserwowanie jej „postępów”. Od fukania na niego, kiedy tylko mogła, przeszła do spokojniej i miłej rozmowy przy wspólnej kawie. Niesamowite. Miał nadzieję, że to jeszcze nie koniec i zostanie zaskoczony jeszcze nie raz. Tak jak listem od niej z propozycja spotkania.
Uśmiechnął się szeroko, kiedy wplotła w pytanie rosyjskie słowo. Nawet bez jej wyjaśnienia, domyślił się o co chodzi. Wiedział, że to kolejny „objaw” jej wyluzowania.
- Nie przejmuj się. – Machnął ręką, uśmiechając się jeszcze szerzej. Opuścił ją na stolik i nie patrząc, gdzie ja kładzie, dotknął delikatnie jej dłoni. Spojrzał prosto w jej oczy i z miną wyrażającą cicho „przepraszam”, powoli cofnął rękę. Nie zarumienił się, nie czuł zażenowany. Raczej bał się, że stanie się to po drugiej stronie. Zabierał rękę powoli, bo wcale nie chciał tego robić. Chętnie zamknąłby jej dłoń w swoich dłoniach i tak z nią rozmawiał. Ma takie delikatne, jaśniutkie i małe dłonie. Teraz już wiedział, że są delikatne. Sprawdził empirycznie. Niechcący, ale już przynajmniej wie. – Jak mają na imię twoi najbliżsi, co robią na co dzień. – Zaczął wyliczać na palcach to, co mogłaby mu powiedzieć. Może opowiesz mi o jakimś swoim ulubionym miejscu z dzieciństwa? Mów to, na co masz ochotę! – Mrugnął do niej. Był ciekawy jak zareaguje. Chyba powoli zaczynał ja podrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyWto Mar 28 2017, 22:19;

Może to, ze nie miał motylków w brzuchu wynikało z faktu, że nie był takim odludkiem jak ona i po prostu częściej widywał się z ludźmi, więc dla Niego nie było to aż tak wyjątkowe, jak dla niej? W każdym razie, dobrze, że nie wiedział o tym, co Anastasya czuje, bo zapewne motylki umarłyby od tego, jak bardzo wszystko by się w niej ścisnęło ze stresu. O nie, nie, nie. Uczucia to nie coś, w czym biedna Rosjanka (no dobra, pół-Rosjanka) była dobra i nie chciała, żeby wiedział, że tak cieszyła się, że to spotkanie szło tak dobrze! I.. To nie jest tak, że ona jest tutaj tylko z poczucia winy, okej? William naprawdę był w porządku, a ona negatywnie Go oceniła. Nie powinna. Wrzucanie ludzi do jednego wora nie jest dobre i Nastya starała się naprawić błędy.
Czując dłoń młodego mężczyzny na dłoni drgnęła i cofnęła ją o milimetr, odruchowo. Odchrząknęła nerwowo i zabrała dłoń ze stolika, kładąc ją na kolanach. Miał ciepłą dłoń! I to było... Przyjemne... Ale nie chciała się do Niego zbliżać. Czułaby się skrępowana. Za blisko, zdecydowanie. Mogli rozmawiać, ale niech na tym pozostanie. Nie zaczęła jednak na Niego warczeć, bo i po co? Nie chciał nic złego i chyba nawet nie zrobił tego celowo.
- Och... Cóż, moja mama ma na imię Jean. Jeanne. Jak Jeanne d'Arc, ale rzadko używa tego imienia w całości. A tatko to Aleksy. Alek. No... Mam jeszcze młodszego brata. Jest jeszcze malutki i ma na imię Misza. Całkiem miły, chociaż robi czasem za dużo hałasu. - powiedziała z lekkim, bladym uśmiechem na ustach. - Misza to Michaił... Po angielsku Michael, da? - spytała, przygładzając szatę na kolanach.
Lekko zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad czymś przez chwilkę...
- A Twoi rodzice? No, Twoja rodzina? Masz jakieś rodzeństwo? Ja niby mam tylko brata, ale moja mama i mama Bird są przyjaciółkami i czasem czuję się tak, jakby Bird była moją rodziną. To trochę dziwne, bo ona jest taka głośna i potrzebuje tyle uwagi... Ale jest w porządku. Ty chyba też ją lubisz, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William F. Spears

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyWto Kwi 04 2017, 21:00;

To prawda, Will we krwi miał przebywanie w towarzystwie i rozmowę. Nie to, że nie czuł nic. Jednak na pewno czuł to wszystko dużo mniej niż ona. Poza tym faceci ogólnie zazwyczaj czują mniej niż kobiety. William nawet nie mógłby się domyślić jak ogromna karuzela emocji i uczuć w jednej chwili może kręcić się w żeńskim ciele.
A gdyby dowiedział się, że ona się cieszy z tego spotkania… Przynajmniej wiedziałby na pewno, że nie jest w tym sam. Dziewczyna wyglądała na zadowoloną, więc chłopak domyślał się, że jej się podoba. Jednak przecież nie miał stuprocentowej pewności. Czytanie kobiet szło mu różnie. Tutaj poziom czytania jest wyjątkowo trudny. Dzięki temu, że nie jest do końca wszystkiego pewny, myśli mocniej o tym co robi. Normalnie pewnie palnąłby już zapewne wiele głupich rzeczy. Ewentualnie rozlałby swoją kawę na stolik, brudząc przy tym swoją rozmówczynię. Teraz trzymał się w ryzach intensywniej niż zwykle. Nie był pewny. W końcu mu zależy.
Tak, taki był uważny, że wystraszył ją swoim dotykiem. Swoje dłonie też położył na kolanach i postanowił dziś już nie gestykulować.
Słuchał, co ma jej do powiedzenia, próbując zapomnieć o chwili wcześniej. Chociaż… z jednej strony zapomnieć, a z drugiej pamiętać. Czuł się jednocześnie zażenowany ale i zadowolony. Przez głowę przeszła mu tylko myśl o tym, co ona teraz myśli. Czy w ogóle o tym myśli? Może zupełnie nie przywiązała do tego wagi? A może jest zła? Nie, nie jest zła, bo opowiada, i to dużo. Może kiedyś ją o to zapyta.
Przytaknął z uśmiechem na jej pytanie o imię brata.
- Bardzo ładne imię. – Dopił zawartość swojej szklanki. – Moja mama ma na imię Marlene i jest pewnego rodzaju artystką. – Zachichotał. – Szyje. W dodatku dobrze. – Wskazał palcem swoją idealnie uszytą koszulę, przez którą (jeśli mocno się przyjrzeć) widać było jego tors. Taki jakiś leciutko prześwitujący materiał. – Ojciec to Algie, pracoholik. Jednocześnie dba o nas wszystkich jak nikt inny. – O nim mówi z szerokim uśmiechem. Jest dla niego wręcz autorytetem. Kocha swoją pracę, poświęca jej czas, ale nigdy, przenigdy nie zapomina o rodzinie. – No i Marry. Moja siostra. Jednocześnie przyjaciółka. – Spojrzał na moment przez okno, obserwując idącego chodnikiem czarodzieja. – Kiedy wpadliśmy na siebie w sowiarni, właśnie do niej wysyłałem list.
Przeciągnął się delikatnie. Wiedział, że nie wypada, ale już zaczęło być mu niewygodnie na tym krześle.
Jasne, Birdy to jedna z fajniejszych osób, jakie znam. – Nie był pewien czy brzmiało to dobrze. – Lubię spędzać z nią czas. – Uśmiechnął się i zajrzał do jej cappuccino, po czym przeniósł wzrok na jej różnobarwne tęczówki. – Może pójdziemy się przejść? – Spytał bardzo odruchowo. Świeże powietrze i nieco ruchu zapewne zrobi im obojgu dobrze po tych mało wygodnych krzesłach. - Chyba, że nie masz ochoty albo czasu. - Dokończył, dając jej do zrozumienia, że jeśli ma ochotę, może odmówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastya Moscova

Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyNie Kwi 09 2017, 20:13;

Słuchała Go, oczywiście, że Go słuchała! Ale w międzyczasie zerknęła na zegarek (taki typowy dla czarodziejów, wiecie, planety, wskazówki...) i prawie zrobiła wielkie oczy. Było już tak późno! Musiała już wracać, bo niestety, ale miała całe mnóstwo roboty na następny dzień i musiała zabrać się za to jak najszybciej! Więc kiedy usłyszała pytanie o spacer, posmutniała lekko.
- Przepraszam... Muszę już iść. Jest późno, a transmutacja czeka, nie wspominając o eliksirach... Ale pewnie jeszcze się zobaczymy. - powiedziała z lekkim uśmiechem, wychyliła się przez stolik i dała Mu bardzo szybkiego całusa w czoło, po czym najzwyczajniej w świecie zwiała z Kawiarni najprędzej, jak tylko umiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrienne Lorrain

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708
Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 EmptyCzw Kwi 20 2017, 23:36;

Sama nie wiedziałam co tak naprawdę tutaj robiłam. Umówiłam się co prawda z Lucasem, ale jakoś specjalnie nie miałam ochoty na jakiekolwiek spotkania, ale jednak. Lucas był inny i dla niego byłam w stanie zostawić wszystkie ważne i te mniej ważne sprawy i iść na spotkanie. Umówiliśmy się w kolorowej kawiarni w Hogsmeade. Ubrałam się dość ciepło i ruszyłam w stronę wioski. Nauka ostatnio tak bardzo mnie pochłonęła, że nie miałam czasu na cokolwiek innego ani kogokolwiek. Nie rozmawiałam prawie z nikim jedynie z osobami w pokoju wspólnym z którymi wymieniałam poglądy na różne tematy.
Po jakimś czasie dotarłam do Hogsmeade, droga dość mi się dłużyła, chociaż zawsze uważałam, że wioska znajduję się bardzo blisko szkoły. Opatuliłam się w szalik oznaczający mój szkolny dom. Po wejściu do kawiarni od razu rozwinęłam go rzucając na stół który był przeznaczony właśnie dla mnie. Gdy podszedł kelner nie odezwałam się kompletnie nic jedynie kiwnęłam głową, że nic nie potrzebuję i chyba zrozumiał, że czekam na drugą osobę. Oparłam głowę na dłoniach i wpatrywałam się w drzwi wejściowe na przyjście mojego towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kolorowa kawiarnia - Page 9 QzgSDG8








Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty


PisanieKolorowa kawiarnia - Page 9 Empty Re: Kolorowa kawiarnia  Kolorowa kawiarnia - Page 9 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kolorowa kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 12Strona 9 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kolorowa kawiarnia - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-