Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ukryty Pub niedaleko wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyCzw Maj 23 2013, 11:12;

First topic message reminder :


Ukryty Pub niedaleko wieży

Z zewnątrz przypomina ogromną katedrę, która jednak jest osłonięta gęstwiną starych drzew. Pub jest wielki i co więcej nie splajtuje, pomimo, iż chodzi tam raczej niewiele osób - z powodu właśnie jego kamuflażu.

Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Bass
Boddingtons Pub Ale  
Ognista Whisky
Beetle Berry Whiskey
Jagodowy jabol  
Różowy Druzgotek
Stokrotkowy Haust  

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Marco Ramirez

Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 339
Dodatkowo : Opiekun Ravenclawu, Animag (Pantera), Zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3552-marco-ramirez
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPon Wrz 09 2013, 21:53;

Niedokładnie rozumiał jaki błąd popełnił przy zbieraniu tu uczniów. Na moment podniósł się gwałtownie z fotela, aby przejść się po całym pubie w poszukiwaniu jakiegoś przypadkowego gościa, którego trzeba by było wyprosić. Wszyscy wiedzieli w jakim celu zostali tu przysłani, a Ramirez na moment zwątpił we własne siły. Skoro już wiedzieli, że przyszli tu walczyć po "dobrej" stronie, to co jeszcze wiedzieli? Kto im to powiedział? Zostali tylko przydzieleni do jego grupy podczas wypadu do Hogsmeade, a skoro tak to reszta nauczycieli przyszła tu po rozdanie im jakiś i instrukcji. Tak oto funkcjonowała oficjalna wersja. Teraz Ramirez'owi wydawało się, że faktycznie mógł coś chlapnąć językiem. Ale nie chciał rezygnować. Miał jedną szansę, żeby pokazać, ze Abrienda nie umarła przypadkiem, że ktoś musiał za to zapłacić.
Rozłożył dłonie na równym, lśniącym blacie stolika. Pokręcił głową słysząc durne pytania, ale zrobiło na nim wrażenie to, że Ślizgon go przeprosił.
- W porządku Gabriel. Po prostu wybranki swojego serca szukaj pośród starszych dziewcząt. Te dziewczyny chcą po prostu zaimponować koleżankom, a chyba nie chcesz być obiektem kpin. - Doradził mając nadzieję, że tym razem chłopak nie potraktuje go żadną obelgą. - Również przepraszam że się uniosłem. Nie mam pojęcia co mną kierowało. - Dodał Ramirez wiedząc, ze teraz trochę przegina, lecz trzeba było relacje zagoić. Doprowadzić do normalnych.
A potem gdy zebrała się większa grupa uczniów rozpoczął.
- Zanim wyjdziecie do Hogsmeade po swoje nowe rupiecie. Chcialbym jedynie zapytać was czy wiecie dlaczego Abrienda Odell umarła? - Tu zaległa cisza jak makiem zasiał. Ramirez wiedział, że to trudne pytanie, na które on sam sobie długo udzielał odpowiedzi. - Walczyła, żeby was chronić. Występowało na przeciwko tłumu. Widzicie sami ile ludzi zginęło. To za wiele. To wasi bliscy, koledzy koleżanki, czasem ktoś z rodziny. Oprócz aurorów potrzebuje jeszcze waszej świadomości. Kto jest tu świadom zagrożenia? Razem z innymi profesorami chcieliśmy zwrócić uwagę, że ani my, ani wy nie powinniście pozostawać bierni. To chore patrzeć na czyjąś śmierć i nie reagować. - Stwierdził czując, że kołaczą nim złe emocje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPon Wrz 09 2013, 23:39;

Słuchając Ramireza patrzyłem na reakcje uczniów, wróć. Ci tutaj to mieli być moi współtowarzysze w walce. Te całe pytanie po co umarła Odell zasiało wśród wszystkich zebranych nutkę niepokoju, albo mi się wydawało. Wszyscy tutaj wydali się wiedzieć co należy robić by nikt więcej nie umarł, by nikt nie zginął z rąk albo też łap Lunarnych. Patrząc na twarze uczniów zwróciłem się bardziej do siebie niż do Marco.
- Mamy walczyć z wilkołakami, z tym wszystkim co chce zachwiać tą szkołą. Mamy ochronić wszystkich tych którzy nie są świadomi zagrożenia i którzy nie potrafią sami się bronić. Mamy ich chronić tym gronem które się tu zebrało
Przejechałem wzrokiem po wszystkich zebranych i uświadomiłem sobie jedną rzecz. Że w prawdziwym boju uczestniczyło mniej niż połowa z zebranych. Wszyscy wydawali się pewni tego co właśnie robią. Ale czy równie pewni będą gdy staną oko w oko z przeciwnikiem? Zgasiłem papierosa i westchnąłem, z uśmiechem wpatrując się w oczy zebranych uczniów.
- Nikt z tu obecnych nie chce stać biernie. Wystarczy spojrzeć na wzrok i postawę tych tutaj. Niby młodzi a już dostrzegają zagrożenie i chcą się mu przeciwstawić. Aurorzy sami nic nie zrobią. Rozmawiałem z jednym z nich. Zadufani w sobie bubki... Myślą że sami rozwiążą całą tę sytuację. Nie wiem co sądzi reszta, ale trzeba podjąć wyraźne kroki by trochę zaszumiało w szeregach Lunarnych. No i te szeregi... można by przerzedzić...
Ostatnie zdanie dodałem mówiąc już bardziej do siebie a i tak siedzący w pobliżu usłyszeli te słowa i dostrzegli niezbyt dobry błysk w mym oku. Nie wiem co na to "szef" całego zgromadzenia, ale ja miałem dość jasno sprecyzowane zdanie które mówiło o sposobie walki z nieprzyjacielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anabeth Blackwood

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6422-anabeth-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6423-poczta-an
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyWto Wrz 10 2013, 08:05;

Merlinie! Więc o to chodziło! Patrzyła jak zahipnotyzowana w oczy Ramireza. W głowie kłębiło jej się tyle pytań, które chciała mu teraz zadać. Po pierwsze poczuła wstyd i pogardę dla siebie samej. Nie wiedziała co się z nią ostatnio działo! Zmieniała się i cholernie bała tych zmian.  Zachowywała się ostatnio karygodnie i dopiero teraz poczuła jak bardzo była zagubiona.  
A profesor... Czy był jeszcze w stanie jej zaufać, po tymw jakie tarapaty ostatnio wpadała? Po tym co się stało z Gabrielem?! No i powoli ogarniało  ją zwątpienie, czy aby na pewno podoła. Przecież ona nawet nie potrafi się do końca przemienić! Co z niej za metamorfomag?! A czarownica?! Zwyczajna książkowa wiedza!
Wciąż wpatrywała się w profesora, aż dotarło do niej co powiedział  Price.
- To niedorzeczne.- stwierdziła.- Nie wiemy kto jest w Team Lunarni. Więc nie możemy wykluczać, że nie  są to po części uczniowie.- stwierdziła , wreszcie przenosząc wzrok na profesora Price'a. - Ich szef bardzo sprytnie pociąga za sznurki. Czy ktoś, kto jest zdolny do morderstwa, nie potrafiłby manipulować, szantażować, zastraszać lub użyć klątwy Imperio?- zrobiła krótką pauzę i ponownie spojrzała na Ramireza. - Wiadomo coś konkretniejszego? Złapano kogoś? Mamy podejrzanych?- te pytania wydawały jej się w tej chwili kluczowe.
Teraz znów była tą poważną, inteligentną, zdecydowaną Anabeth Blackwood.

Wszystko jest ok, ale Twoja postać ma 14 lat, więc trochę uważaj z wiedzą na temat czarnomagicznych klątw, bo jednak wiesz. To chyba to, co czwarte/piąte klasy dopiero mają omawiać na zajęciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aglaia Ch. Gavrilidis

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyWto Wrz 10 2013, 12:41;

Gavrilids zauważyła, że w grupie są same dziewczyny i jeden chłopak. Że też akurat on.
W każdym razie stojąc sobie pod ścianą zaczynała tęsknić za wakacjami. Już pal licho, że marzyły jej się upały. Takie po trzydzieści stopni w samym słońcu. Przynajmniej nie padało.
Nie mniej jednak na główkowała się, co ubrać. Na spódniczki było za zimno mimo, że mogła ubrać grubsze rajstopy. Ostatecznie wbiła się w jeden ze swoich powyciąganych i zmechaconych swetrów, spodnie i wiązane buty za kostkę. Włosy związała w węzeł na karku.
Trzeba było się zgodzić, że ostatnio nie było za bezpiecznie. Zwłaszcza po ataku na pociąg, gdzie zginęła jedna uczennica. To było niewątpliwie poważne zagrożenie, ale Aga jeszcze w pełni sobie uświadomiła, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie. Nawet za rogiem.
Sytuacja musiała być poważna, skoro sprowadzono do zamku aurorów. Zaostrzono środki bezpieczeństwa. Hogwart i tak był jednym z najbezpieczniejszych miejsc w świecie czarodziejów.
Co do pytania profesora, Gryfonka nie wiedziała. Milczała więc jak wszyscy. A Ramirez kontynuował.
Słuchała.
Chciała się odezwać, ale uprzedziła ją Krukona. Zadała te same pytania, które chciała zadać Aga.
- Mamy wykonać robotę za aurorów? - Dorzuciła swoje pytanie Gavrilidis. - Walczyć z tymi, z którymi oni powinni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabriel Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyWto Wrz 10 2013, 15:22;

Gabriel stał oparty o jeden ze słupów podpierających dach z rękoma założonymi na piersi. Już miał zamiar odpowiedzieć profesorowi, iż nie potrzebnie go przeprosił, bo tak naprawdę nie zachował się źle a któż w jego sytuacji nie byłby lekko wytrącony z równowagi? Właściwie biorąc pod uwagę niektórych nauczycieli to Marco robił tutaj coś na wzór Anioła. Chciał także dodać, iż szczerze docenia jego słowa, jednakże nie było mu to dane, gdyż zaczynali się schodzić inni uczniowie a Gabriel nie chciałby ktokolwiek był światkiem tejże rozmowy. Pomimo, iż w całą sytuację już była zaangażowana cała szkoła to jednak niektóre słowa, jak, chociaż przeprosiny mogły chyba pozostać tajemnicą prawda? Jeszcze, by mu to ogólną opinię popsuło! Zresztą profesor źle trafił mówiąc o opinii ludu, bo to jest ostatnia rzecz, jaką chłopak się przejmował, aczkolwiek to nie zmieniało faktu, że sam Gabriel sam się źle czuł z zaistniałą sytuacją a on nie lubił się źle czuć. Zresztą, kto lubił? Wygląda na to , że ich rozmowa musi poczekać na inną okazję lub musza zostawić między sobą tę nutkę niedopowiedzenia. Może tak będzie lepiej?
Zastanawiające było, iż niektóre osoby doskonale wiedziały, co tutaj robił i przez pewien czas tylko Gabriel był tym niedoinformowanym. Ach, ta szkoła! I jak tu mieć swoje sekrety? Ciekawe, czy to zebranie doszło do włochatych uszów Lunarnych? A to ci, by było niespodzianka…
Chłopak nieszczególnie poświęcał komuś czas i właściwie stał jak stał i nikt nie zwracał na niego uwagi, co mu wielce odpowiadało. Widział na twarzach ekscytację, pytanie, podniecenie, a nawet gniew i oburzenie. To było spowodowane tą sytuacją czy widokiem Gabriela? Swoją drogą, ciekawy był fakt, iż tylko on był ze Slytherinu w tym gronie. Może jednak pomylił budynki?
Kiedy w końcu zostało, im powiedziane, co tutaj robią Gabriel spojrzał się na drzwi i zamknął swe oczy. Gabriel obecnie się wyciszył. Nie widział i nie słyszał niczego prócz swego głosu, który obecnie rozważał wszystkie za i przeciw. Zapytany wielokrotnie o jego postawę w tej wojnie zawsze odpowiadał, iż to nie jest JEGO wojna i pozostawał bierny. Wiedział ze przyjdzie czas, gdy będzie musiał zdecydować, po, której stronie się opowie, bo taki los spotykał takich jak on. Zawsze działał tak, by mieć bramkę numer trzy pod tytułem obojętność. Teraz też mógł wyjść i, chociaż nie obyłoby się bez zaklęcia pozbawienia pamięci to była jednak niewielka cena za pozostanie biernym. Jednakże takie decyzję nie można było podejmować pod wpływem chwili tak jak niektóre z obecnych osób gotowe dać się zabić nawet nie wiedząc, na co się piszą. Po słowach niektórych osób wnioskuję, iż liczą na niezłą zabawę i zamiast rozważyć wszystkie za i przeciw wypalają bzdurne zdania i pytania licząc bóg wie, na co. Sądziła, że profesor wyjawi, im wszystkie sekrety i zebrane dowody oraz podejrzenia, a co cenniejsze plany na przyszłość? Gdyby to zrobił, to, by Gabriel z zaskoczenia walnął na plecy i udawał żółwia… Mieli robić za żołnierzy rzuceni na pierwszy front, którzy nie mają się pytać, dlaczego mają walczyć tylko dobrze wykonywać polecenia. Taka była ich rola. A może się mylę?
Gdy Gabriel otworzył oczy nadal wpatrywał się ten sam punkt i nie poruszył się nawet o cal. Wiedział, że oni mają gorzej, startują z przegranej pozycji a przeciwnicy są groźniejsi niż byli kilka miesięcy temu i są bliżej zwycięstwa niż można to sobie wyobrazić. Lecz przecież startując z przegranej pozycji smaczniej smakuje zwycięstwo czyż nie? A Gabriel urodził się po, to by wygrywać.. Ach, ten jego lekki egocentryzm! To się chyba nigdy w, nim nie zmieni!
Wyglądał niczym wykuty z marmury niewzruszony obecnym zachowaniem wszystkich dookoła. Nie chodziło o to, że to na, nim nie robiło wrażenia wręcz przeciwnie! Słuchając słów niektórych osób można było, by stwierdzić, iż Gabriel jest jednym z nielicznych tutaj, którzy zdają sobie sprawę z tego, na co się piszą i jakie grozi, im niebezpieczeństwo. Lecz durne pytania i stwierdzenia niczego nie zmienią. Marco powie, im tyle, ile uzna za słuszne, więc, po co marnować ich wszystkich czas przerywając profesorowi raz za razem zamiast dać mu się wypowiedzieć? Po za tym on zawsze w chwilach ważnych, wyniosłych, poważnych zachowywał się niczym marmurowy posąg lub robił/mówił jakąś durną rzecz wkurzając tym wszystkich. Więc chyba lepiej ze stoi jak stoi i niech sobie postoi jeszcze prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Windsor

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6513-charlotte-mayfire-windsor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6527-charlie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7784-this-charlotte-is-not-a-harlot
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7783-charlotte-windsor#216552
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyWto Wrz 10 2013, 18:16;

Charlotte stała w spokoju, opuszczając po kilku chwilach dłoń z ramienia Isolde, aby nikt z ich obecnego towarzystwa nie uznał dziewczyny za będącą pod wpływem jakiejś depresji. Nie wszyscy bowiem muszą widzieć, jak niecodzienną aurę wokół siebie roztaczała. Cóż, ów temat Lotta pewnie postanowi poruszyć już po wszystkim, bo na chwilę obecną skupiła się zbytnio na wszystkich obecnych osobach. Od góry do dołu zmierzyła Ślizgona, o którym nawet nie miała pojęcia że należy do tego a nie innego domu, pomimo tego, iż przemknął jej na wspomnianym wcześniej meczu Quidditcha. Jakoś nie utrwaliła sobie w pamięci, aby akurat wtedy nosił szkolną szatę. Tak czy inaczej, wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę, zanim dosyć zobojętniały wzrok przeniosła na najmłodszą z całego towarzystwa Krukonkę. Zastanawiała się, co tu robi ktoś, kto nawet nie skończył szesnastu lat, skoro walka z wilkołakami jest jednak czymś więcej niż tylko rzucaniem podstawowych zaklęć obronnych. Windsorówna stwierdziła, że dobrze będzie tę kwestię prędzej czy później poruszyć, ale wolała się nie wychylać za bardzo, dopóki nie zostanie powiedziane, że mogą zostać zadane jakiekolwiek pytania. W międzyczasie rzuciła jeszcze okiem na Aglaię, którą kojarzyła jedynie z widzenia, raz nawet chyba na siebie wpadły w Pokoju Wspólnym, ale to nigdy nie było nic pewnego. Potem jeszcze króciutkie spojrzenie na Adelaide, aż wreszcie kiwnięcie głową w stronę pani profesor Brandon, która przyszła jako ostatnia. Czyli całe nasze tajne ugrupowanko będą pilnować te trzy osoby? To dobrze. Lepiej być pod ich opieką, niż działać w bezmyślnej, niezorganizowanej partyzantce. Zaskakujące zresztą, jak dobrze takie słowo brzmi w odniesieniu do obecnej sytuacji. Bo przecież w Szkocji ciągle panuje stary porządek, tak? Ministerstwo rządzi, Hogwart ma swoją kadrę nauczycielską, która powinna teoretycznie wszystko mieć jak najbardziej opanowane, a i tak ma się uczucie, że działania Argenów powinny pozostać w największej możliwej tajemnicy. Może to przez wspominanych tak często aurorów, którzy teraz nie tyle co panoszyli się po całej szkole, a wprowadzili do niej atmosferę jednej, wielkiej godziny policyjnej? Kto wie! Nie zmienia to jednak faktu, że uczniowie dalej nagminnie łamali zasady!
Charlie zanurzyła się w tych przemyśleniach całkiem głęboko, dopóki nie obudził jej charakterystyczny głos Ramireza. Wtedy to właśnie zamrugała kilkukrotnie oczyma i przeniosła na niego już trzeźwy, a nie rozproszony jak dotychczas wzrok. Cóż, nie udzieliła odpowiedzi na pytanie o śmierć Abriendy, bo po prostu nie czuła się zbyt pewnie, aby cokolwiek na ten temat mówić. Domyślała się, że pewnie chodziło o coś w stylu narażenia się Lunarnym tak bardzo, aż wreszcie postanowili się jej pozbyć. To smutne, że ludzie tego rodzaju umierali tak straszną śmiercią. Historia podsuwa nam nawet za dużo przykładów, które można by w tym momencie powymieniać. Windsorówna kiwnęła kilkukrotnie głową, na znak, że jest świadoma zagrożenia. Bo przecież jak miała nie być, skoro jeden z wilkołaków wskoczył na nią i kłapał paszczą przez dobrych kilka sekund? Dziwnym było, że jeszcze żyła, skoro wtedy nie obroniła się. Cóż, zawsze mogłaby się tłumaczyć tą małą, dziwną dziewczynką, której chyba nikt z przedziału nie polubił (dalej śmiała się z jej tańca z Robertem), a która wywoływała u dziewiętnastolatki tak wielkie poczucie winy. Jeszcze nie dowiedziała się, co się z nią stało, ale chyba któregoś dnia mignęła jej ta charakterystyczna, ruda czupryna.
Szatynka chciała się przyczepić do faktu, że czternastolatka znała skądś klątwę Imperius, a konkretniej jej formułę. Jak to jest, że ona wie takie rzeczy, skoro sama Lots poznała owe zaklęcie nie na lekcjach OPCM'u, a na wyprawie do Działu Ksiąg Zakazanych, którą pewnego razu odbyła z Clarą? Ale to wcale nie o tym wypadzie jest teraz mowa, proszę przestać mi tu krzywo na Szarlotę patrzeć, ona jest pełnoletnia i będzie zdolna do wzięcia na siebie odpowiedzialności, a co z tą dziwaczną dziewczyną, która wydawała się wiedzieć o wiele za dużo? Nie da się ukryć, że do Brytyjki docierał teraz pełny sens narzekań Laili, którymi ostatnio biedna solenizantka (bo jej urodziny w sumie trwają w alternatywnej czasoprzestrzeni) się z nią dzieliła. Czyżby dzieciaki rzeczywiście były "odpalone w kosmos"?
- Nie chodzi o to, że mamy odwalać robotę aurorów. - wtrąciła Charlotte, chwilę po tym jak Gavrilidis wyraziła swoje zdanie - Przecież sor Ramirez przed chwilą powiedział, że trzeba być chorym, aby obserwować czyjąś śmierć i nie reagować. W sumie sam fakt, że oni w ogóle przyjechali, jest jakąś reakcją, ale to za mało. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Tak czy inaczej... - mruknęła, po czym podniosła nieco dłoń ku górze, patrząc po wszystkich twarzach, najprawdopodobniej zwróconych w jej stronę.
- Jestem świadoma. Jeden z wilkołaków zaatakował mnie, ale z jakiegoś powodu dał żyć. Mam zamiar uświadomić go o jego błędzie. - powiedziała, spoglądając na Brazylijczyka, mówiąc z typowym dla siebie, pewnym swoich racji głosem. Może nie miała zamiaru sięgać po tak drastyczne metody, jak te, które wynikały z ostatnich słów profesora Price'a, ale bardzo chętnie postawi opór wilczkowemu reżimowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyWto Wrz 10 2013, 18:46;

Kojące ciepło dłoni Charlotte nagle zniknęło, a Is poczuła, że też powinna zabrać głos, mimo że to wszystko wyglądało jak jakiś kompletny idiotyzm. Myślała... myślała że oprócz niej i Lotty w tym pomieszczeniu, wyjąwszy rzecz jasna nauczycieli, znajduje się jeszcze KTOŚ. Ktoś, kto ma na tyle duże doświadczenie, by poradzić sobie z czymś bardziej niebezpiecznym niż bogin czy rozdrażniona sklątka tylnowybuchowa, litości! A tu? Jeden milczący Ślizgon, jedna krukońska smarkula, która bardzo chciała udawać rzeczową i konkretną, a wzbudzała tylko politowanie Isolde, jedna milcząca krukońska studentka, która dawała jeszcze jakąś nadzieję, niedorosła Gryfonka, zdaje się, że siostra Gavrilidisa, która wygadywała jakieś bzdury na temat odwalania roboty za aurorów... Merlinie! To oni? Oni mieli walczyć przeciwko Lunarnym?
Isolde sięgnęła dyskretnie po dłoń Lotty i ścisnęła ją lekko, szukając wsparcia. Nie, to jakiś wielki, wyjątkowo głupi żart. Spojrzała na Ramireza, potem na Price'a, o którym też miała dobre zdanie, mając nadzieję, że powiedzą, że oczywiście, jest jeszcze druga grupa, która do nich dołączy, grupa składająca się ze studentów, a w każdym razie z osób, które mają cokolwiek wspólnego z pełnoletnością. Nie odpowiedziała na pytanie Marco. Jego wypowiedź, dotycząca bierności bardzo się jej podobała, popierała go całym sercem, ale nie miała zamiaru się wypowiadać, dopóki nie pozbiera myśli. Zirytował ją ton drugiego nauczyciela- miała wrażenie, że uważa ich za bandę niedorozwiniętych smarkaczy, bo jak mogli nie dostrzegać zagrożenia, jeśli w ciągu ostatnich miesięcy zginęły dwie niewinne osoby, a doświadczenia poprzednich lat związane z atakami Lunarnych były równie przerażające. Zmarszczyła lekko brwi i splotła ramiona na piersi.
Wystąpienie Charlotte sprawiło jej ulgę. No, nareszcie ktoś mówił z sensem, a nie wygadywał jakieś głupstwa godne pierwszaków. Uśmiechnęła się i skinęła głową, zgadzając się ze słowami Windsor i jej zdecydowanym tonem.
- Nie możemy dać się zastraszyć. Opór jest konieczny, tu idzie nie tylko o życie nas wszystkich, o bezpieczeństwo w Hogwarcie i Ministerstwie, ale też o naszą wolność, powiedzmy to otwarcie. Nie możemy pozwolić, żeby grupa fanatyków wywróciła magiczny świat do góry nogami, siejąc terror i grożąc śmiercią. Przynajmniej ja nie mam zamiaru bezczynnie czekać, aż zginie następna osoba, którą mogę być równie dobrze ja, pan profesor- lekkim ruchem dłoni wskazała na Ramireza- czy nikomu nam nieznany Puchon z piątej klasy. Aurorów jest za mało i nie są zaangażowani w sprawy szkoły, są obcy, więc siłą rzeczy trudniej im zdobywać informacje. A my... moglibyśmy być całkiem użyteczni. Ale teraz chyba najlepiej byłoby spytać, czego pan od nas oczekuje, profesorze?- spojrzała uważnie na Ramireza, przechylając lekko głowę i wyraźnie oczekując wyczerpującej odpowiedzi na swoje pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marco Ramirez

Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 339
Dodatkowo : Opiekun Ravenclawu, Animag (Pantera), Zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3552-marco-ramirez
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySro Wrz 11 2013, 18:38;

Taka sytuacja. Marco słuchał ich kolejno besztając się w myślach za to, że zaprosił ich aż tylu. Oczywiście nie miał nic przeciwko np. profesorowi Price'owi, bo gdzieś tam głęboko w myślach ufał, że mężczyzna mu pomoże. Oczywiście. Naiwny Marco, myślał, że wszyscy okażą się właścicielami szlachetnych serc i oto pokonają Lunarnych. Gdyby tylko płacili za głupotę... Ale nie. Okazuje się, że Marco właśnie taki efekt chciał uzyskać. Zdesperowanego nauczyciela, który szuka pomocy w szeregach uczniów. Szło mu jak dotąd ładnie. Wszyscy dobrze odgrywali swoje role.
- Nie. Nie chodzi tu o wykonywanie pracy aurorów, bo na to nie macie wykształcenia. - Odpowiedział wcale nie zgryźliwie do panienki Gavrilidis.
- Myślę, że wszyscy macie rację, ale należy ćwiczyć. Dużo ćwiczyć. To oznacza, że czekają was zajęcia dodatkowe. Ze mną, z profesorem Price'em. Z innymi. Musicie nauczyć się dodatkowych zaklęć, musicie nauczyć się nawet biegać szybciej i wykorzystywać to co macie, czyli mózg. - Odpowiedział przechodząc już do sedna sprawy.
- Zatem jeśli ktoś jest gotów przyłączyć się do wzmożonych treningów oraz patroli to proszę zgłosić swoją gotowość. - Uśmiechnął się niezgrabnie jakby proponował im czekoladowe ciasteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anabeth Blackwood

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6422-anabeth-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6423-poczta-an
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySro Wrz 11 2013, 19:12;

Uśmiechnęła się wesoło. Była gotowa na dodatkowe lekcje, treningi i o najważniejsze chciała zmierzyć się ze swoim strachem.
- Wchodzę w to.- potwierdziła jako pierwsza, a jej kasztanowe loki podskoczyły figlarnie.
Miała nadzieję, że będzie mieć szansę na rozwinięcie swojego daru. Może powinana poprosić profesora aby jej pomógł? Przecież metamorfomag zawsze się do czegoś przyda. Obawiała się tylko tego, że nie podoła. Hogwart był poniekąd jej domem. Teraz miała stanąć w jego obronie i... Rozumiała powagę sytuacji i to jak niebezpieczna jest walka z wilkołakami. Ale bez ryzyka nie ma zabawy, prawda?! Poprawiła skórzaną kurteczkę i z uwagą obserwowała innych. Chyba nie dokońca była świadoma, że właśnie złożyła swego rodzaju obietnicę. To było jej potwierdzenie, że ufa profesorowi bezgranicznie. Musiała mu ufać, przecież od teraz w rękach tego człowieka częściowo spoczywał jej los. Pogrążona w rozmyślaniach, zaczęła nieświadomie przyglądać się Gabrielowi. Ciekawa była czy i on zatwierdzi swoją gotowość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maxine Francesca Brandon

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 28
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6479-maxine-francesca-brandon#181878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6480-or
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6484-cieplo-letnio-zimno#182061
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySro Wrz 11 2013, 20:22;

Maxine spokojnie wysłuchiwała tego, co przyszli pełnoetatowi członkowie stowarzyszenia mają do powiedzenia. Nie mogła powstrzymać się od parsknięcia śmiechem na wzmiankę Paul ‘a o zadufaniu Aurorów. Obdarzyła go spojrzeniem spod rzęs, mrucząc :
- Są pewni siebie, może to irytujące, ale prawidłowe. Myślę, że widok bezradnego Aurora nie obniżyłby społecznego strachu, prawda? Wręcz przeciwnie.  To jeden z elementów szkolenia. Zachowanie profesjonalizmu i te sprawy.  
Wiedziała, o czym mówi. W końcu sama była Aurorem. Przybieranie różnych masek, utrzymywanie pozorów pewności działania.. To wszystko stanowiło część tego zawodu. I wbrew pozorom nie było takie łatwe do osiągnięcia.
Gdy Aglaia dorzuciła swoje trzy grosze, Max poczuła wzbierającą w niej irytację.
- Skoro nie masz ochoty „wykonywać roboty za aurorów” i walczyć, to co tu robisz? – spytała dość ostro, z nutą kpiny. Bo taka była prawda. Jaki był sens zjawiania się na spotkaniu Argenów z takim podejściem? Żenujące. Brandon uniosła oczy ku sufitowi w niemym błaganiu o pomstę do nieba. Nie znosiła głupoty.  Trwały dalsze wypowiedzi. Niektóre były naprawdę szlachetne i na poziomie. Dobrze było wiedzieć, że jednak są w Hogwarcie ludzie, którzy rozumieją powagę sytuacji i potrafią określić swoje stanowisko.
- Potrzebujemy konkretnych planów, działań. Jestem pewna, że w szkole są szpiedzy. To dla mnie oczywiste. Musimy ich wykryć . To chyba nasz priorytet. Dopóki Lunarni mają uszy w Hogwarcie, wciąż będą o krok przed nami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aglaia Ch. Gavrilidis

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySro Wrz 11 2013, 22:14;

Stoję chciała powiedzieć Aga na słowa Brandon, ale uznała, że nie chce jej się z nią dyskutować.
Żyją w wolnym kraju i każdy może się wypowiadać. Więc Aga to zrobiła. Po za tym nie było sensu tracić czasu na panią profesor, skoro raczej nie ona tu rządziła. Zapytała tylko, bo w sumie aurorzy są do zwalczania tych złych.
Po za tym całą uwagę, Aglaia skupiła na Ramirezie, bo to przez jego wiadomość tu jest.
Gryfonka nie była ignorantką. Wiedziała i widziała, co się działo i nawet jeśli inni teraz myśleli o niej źle ich sprawa. Nie znała ich za dobrze, ale przecież nie dla nich tu była.
- Ja też się przyłączam - powiedziała pewnym głosem.
Jeśli trzeba przyłoży się do dodatkowej nauki i treningów. Nie zamierzała zginąć w tak młodym wieku. Ale nie tylko o to jej chodziło.
Chciała walczyć. Zgodziła się z własnej nie przymuszonej woli.
Naciągnęła rękawy na dłonie, bo zrobiło jej się nico zimno od tych kamiennych ścian. Prawie jak w lochach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyCzw Wrz 12 2013, 12:01;

- Aha...
Krótko skomentowałem słowa Maxine i uśmiechnąłem się lekko. Przeszedłem podobne szkolenie swojego czasu i nikt tam nie mówił nic o byciu zarozumiałym dupkiem który wtyka nos tam gdzie nie potrzeba. Nie chciałem kontynuować tego dość grząskiego tematu. Miałem swoje dość wyraźne zdanie o tej profesji i choć nie każdy auror pasował do tego wizerunku który sam miałem nakreślony. Przyglądałem się reakcji innych uczniów. Z rozbawieniem popatrzyłem na uczennice które zgodziły się uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Przecież i tak nie miały wyboru skoro tu przyszły. Przysłuchiwałem się kolejnym osobom aż wreszcie spojrzałem na Ramireza i odniosłem się do słów prof. Brandon.
- To jasne że w szkole są szpicle Lunarnych. Wykrycie ich musi być w tym momencie priorytetem. Ale co dalej. Likwidacja nie wchodzi w grę. Proponował bym raczej podrzucanie fałszywych informacji, mylenie tropów i zastawianie pułapek... Wystawianie im fałszywych celów, przynęt i łapanie tych którzy by ruszyli na te cele. Jednak do tego, tak jak powiedział prof. Ramirez potrzeba umiejętności. Jeśli ktoś byłby zainteresowany czymś z dziedziny magii jaką się zajmuję, proszę mówić od razu. Poczta może nie być bezpieczną formą zgłoszeń, proponuję osobistą wizytę w moim gabinecie w szkole i przedyskutowanie wszystkich kwestii...
Ukończyłem swoją wypowiedz i przejechałem spojrzeniem po uczniach. Byli pewni swego, to dobrze. Desperatów skreślił bym sam na początku. Ale nie tylko trening umiejętności był im potrzebny. Bałem się o ich psychikę, że nie będą dali rady zaatakować kogoś z Lunarnych. A przecież ktoś z ich znajomych mógł być w ich szeregach. Jednak po chwili tknęła mnie jedna myśl, która powinna już dawno zagościć w mej głowie. Spojrzałem na Ramireza i powiedziałem.
- Jest jeszcze jedna kwestia którą chciałbym poruszyć... Na wilkołaki, jak wiadomo powszechnie, nie działa większość zaklęć. Tylko większa grupa czarodziejów ma szanse obezwładnić wilkołaka, a jest nas tu tyle ile jest i raczej się to w najbliższym czasie nie zmieni. Chciałbym zaproponować by uczniowie oprócz treningu z czarów przeszli trening zwyczajnej samoobrony oraz jeśli ktoś będzie miał na to ochotę, trening z zakresu obsługi broni białej. Mam pewne doświadczenie w tej kwestii. A dobre ostrze działa na wilkołaka z bliskiej odległości czasami lepiej niż niejeden czar...
Czekałem na reakcję "dowódcy" naszego oddziału. To przecież od niego zależy czy mój pomysł jest dobry czy raczej do dupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyCzw Wrz 12 2013, 19:38;

Och, nareszcie coś konkretnego. Isolde lubiła konkrety, nie cierpiała braku zdecydowania i ludzi, którzy rzucali jakiś pomysł, nie wiedząc, jak właściwie ma to wszystko wyglądać technicznie. Oczywiście nie podejrzewała, że nauczyciele zorganizują to wszystko ad hoc, bez przemyślenia sprawy. W końcu to nie była akcja mająca na celu rozbicie szkolnego gangu, który wyłudza od młodszych pieniądze, tylko coś znacznie poważniejszego, przez co oni wszyscy mogli postradać życie. Isolde niestety była niepoprawną idealistką. To znaczy to bardzo dobrze, tylko niezbyt praktycznie w tych czasach, bo Is zawsze twierdziła, że lepiej zginąć niż się zeszmacić. Nie cierpiała ludzi, którzy kładli uszy po sobie, oczekując, że samo się zrobi, albo twierdząc, że za to odpowiedzialni są inni.
Cieszyła się, że nauczyciele w końcu jasno powiedzieli, czego oczekują, jaki mają plan działania i tak dalej. To było naprawdę kojące, zresztą Is lubiła wiedzieć, na czym stoi i czego się trzymać. Uśmiechnęła się z właściwym sobie opanowaniem i skinęła głową, zgadzając się ze słowami nauczycieli.
- Oczywiście, ja również jestem gotowa. I z pewnością musimy mieć oczy i uszy otwarte na wszystko, co się dzieje w Hogwarcie...- powiedziała spokojnie, po czym spojrzała na Price'a, słuchając uważnie jego postulatów. Tak, niewątpliwie miał rację, w ogóle wszystko, co mówili nauczyciele brzmiało bardzo rozsądnie i świadczyło o tym, że traktują ich, bądź co bądź, uczniów, naprawdę poważnie. To dobrze. Ona i Charlotte były żywo zainteresowane zaistniałą sytuacją i chciały działać. Nie należały do osób, które zwietrzywszy niebezpieczeństwo wycofują się rakiem i czekają, że ktoś inny zaryzykuje. Żałowała tylko, że tak niewielu uczniów stawiło się na spotkanie i że średnia wieku jest zastraszająco niska. No ale nic. Dadzą jakoś radę, prawda? Spojrzała na Charlotte i uśmiechnęła się, szukając u niej wsparcia. Dobrze, że były we dwie. Zawsze to jakoś lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabriel Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPią Wrz 13 2013, 13:56;

No cóż wszystko odbywało się dokładnie tak jak można było to przewidzieć, a co ciekawsze durnych pytań i stwierdzeń nie było końca i szczerze to Gabriela lekko zaczęło nudzić. Na całe szczęście w tym wszystkim znalazł się czas również na wyniosłe, płomienne przemówienie, które odgoniło nudę. Chłopakowi niebezpiecznie zaczęły drgać kąciki ust i najchętniej teraz zacząłby klaskać mocno w dłonie bijąc jej brawo, ale chyba to nie był najlepszy moment na takie wyczyny.
Pytanie Marco zdawało się być jedynie pytaniem retorycznym, bo ciężko mi uwierzyć w fakt, iż ktoś nagle, by się wycofał. Do tego była to idealna zagrywka psychologiczna. „O to macie wolny wybór i możecie odejść.” No cóż może to była tylko zagrywka, która miała na celu ich omamić lub faktycznie dawał, im wolny wybór pozwalając na wycofanie si ę teraz lub już nigdy. Przypuszczam, że to drugie zważywszy na to, iż jasno określił, jakie będą mieli zadania. Dodatkowe nauki oraz treningi, patrole na korytarzach do tego będą musieli być wiecznie w zwarciu i gotowości do jakiegokolwiek działania. Będą musieli być świetnym przykładem dla innych i zapewne to oznaczało koniec z jego łamaniem regulaminu. Zaczynało mu się to coraz bardziej podobać. I niech ktoś spróbuje zaprzeczyć, iż on nie jest nieobliczalny… Jednakże chodziło tutaj miedzy innymi o wyzwanie. Musiał zacząć zachowywać się zupełnie odwrotnie niż jeszcze tydzień temu. Gabriel bardzo lubił wyzwania zresztą nie o to tutaj chodziło. Chociaż między innymi o to, to pozostawał podstawowy motyw, którym się kieruje chłopak w tym wszystkim. We wszystkich swych działaniach zawsze miał swój własny cel i tak też było tym razem nie oznaczało to jednak, iż traktował to wszystko mniej poważnie a wręcz przeciwnie! Gabriel był typem człowieka, który jak coś zaczyna musi to skończyć. Musi odnieść zwycięstwo lub zginąć. Ach, co za wyniosłe słowa! Chyba powinien to powiedzieć na głos to może, by się doczekał jakiś braw?
Chłopak zastanawiał się w tym wszystkim nad dwoma rzeczami. Pierwsza to był fakty, ile z tych obecnych osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż może dojść do momentu, gdzie po przeciwnej barykadzie spotkają kogoś, im bliskiego? Brat, ukochany, przyjaciel, kuzyn nie ważne! Ważne, natomiast było, co w, tedy zrobią? Gabriel nie miał tego dylematu, bo jego nic nie powstrzyma przed osiągnięciem celu nawet, jeśli pójdzie po niego, po trupach mokrych psów,. Jego nie zatrzyma coś tak banalnego, jak skrupuły i sumienia. Lecz ich? Jeden moment zawahania może zdecydować o zwycięstwie lub porażce nie tylko tejże osoby, ale i całej tej „organizacji” Jednakże to dylemat prywatny każdego z nich osobno, chociaż kwestia była warta zastanowienia.
Druga sprawa, jaka ciekawiła Gabriela to fakt, dlaczego nikt jeszcze nie zapytał jak mają walczyć. Każdy pytał się, z kim mają walczyć oraz, kiedy, lecz nikt jeszcze nie zapytał się, jak mają to robić. Czyżby chcieli wyjść przeciw wilkołakom bez uprzedniego przygotowania? Na całe szczęście byli tutaj ludzie, którzy o to się troszczyli. Dodatkowe treningi i podnoszenie własnych umiejętności.. Ten pomysł bardzo mu się spodobał, chociaż osobiście uważał, iż to nie wystarczy. Powinni też trenować nad swym ciałem, nad kondycją a przede wszystkim nad zapanowaniem emocji. Powinni być zawsze gotowi i nigdy nie ponieść się fali emocji, która może ich zgubić. Lecz chyba to każdy wiedział prawda?
Gabrielowi bardzo przypadł do gustu pomysł z bronią białą i przytaknął głową jak, gdyby chciał powiedzieć „Świetny pomysł! Czemu to ja na to nie wpadłem?” Zgadzał się z profesorem, że ostrze może ich lepiej ochronić niż niejeden czar a lepiej było być przygotowanym na wszystko. Czy to jednak nie oznaczało, iż od teraz każdy z nich miał chodzić z ukrytym sztyletem i uczyć się posługiwania nim? To będzie długi i ciężki okres w jego życiu. I znowu przyjdzie mu spędzać każdą wolną chwilę na nauce. A sądził, iż to ma za sobą no cóż jak widać każdy może czasem się pomylić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Windsor

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6513-charlotte-mayfire-windsor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6527-charlie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7784-this-charlotte-is-not-a-harlot
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7783-charlotte-windsor#216552
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPią Wrz 13 2013, 17:43;

Cóż, Lotta nie miała zamiaru kwestionować w jakikolwiek sposób wyboru Ramireza, bo zdawało się, że to on ich wszystkich wytypował spośród całej, dosyć dużej szkoły. Dziewczyna czepiłaby się tylko do tej czternastolatki, ale jak na razie całkiem dobrze trzymała język za zębami, bo wywołanie teraz afery o to, czy jakaś konkretna panienka może brać udział w "akcjach" czy nie, było co najmniej bezsensowne. Szczerze mówiąc, nie ma znaczenia kto wstąpi do Argenów tak długo, jak akurat tych trzech profesorów będzie nad nimi sprawowało pieczę. Nawet najgłupszy czarodziej na świecie nauczyłby się w końcu radzić sobie z wilkołakami, jeśli tylko przyjazna delikatność Brazylijczyka połączona z kształtującą się powoli twardą dyscypliną Price'a miałaby pilnować jego postępów. Nie wiem, czy jest to trochę za dużo powiedziane, ale załóżmy, że jest to punkt widzenia Charlotte, a ona sama z siebie bardzo w tych dwóch wierzyła. Nigdy nie miała zajęć z Brandon (która swoją drogą jest zaskakująco niska!), toteż nie wiedziała, jakie specjalne cechy posiadała. Pozostaje jedynie wierzyć, że są równie istotne jak te, które na pierwszy rzut oka widać u Paula i Marco.
Kiedy Gryfonka poczuła, jak to dłoń Isolde delikatnie próbuje ją złapać, dziewczyna zrobiła pół kroku w lewo, aby tym samym troszkę bardziej ukryć ich sekretne wspieranie się nawzajem. Windsorówna posłała przyjaciółce kolejny, krótki uśmiech, aby zaraz wrócić do wysłuchiwania całej dyskusji. Cieszyła się, że Is postanowiła wreszcie zabrać głos, bo cisza, którą się do teraz otaczała powolutku martwiła Lottę coraz bardziej. W sumie efekt tego długiego zastanowienia - bo to Charlie obstawiła przy zgadywaniu, co to się w tej blond głowie działo - był całkiem dobry, ot chociażby dlatego, że dziewczyna poruszyła kwestię wolności, o której chyba nikt jeszcze nie wspomniał. Na twarzy niedoszłej królowej pojawił się wyraźny grymas, który symbolizował, że rzeczywiście, ów temat nie przemknął jej wcale przez głowę, a powinien to zrobić już co najmniej dziesięć razy. Wygląda na to, że była po prostu zbyt przyzwyczajona do swojej niezależności (chociaż to jest znowu względne, bo matka nie dawała jej ot tak robić co tylko jej się podobało), że nie pomyślała o możliwości jej utraty. Brązowe oczy powędrowały momentalnie za dłonią Bloodworth, kiedy ta przy swoich słowach wskazała na profesora od OPCM'u. Szarlotę przeszedł delikatny dreszcz. Przecież to było takie prawdziwe. Każdy mógł zostać zamordowany w kilka chwil, nawet jeśli był dorosłym, nadzwyczaj utalentowanym czarodziejem. No, może zajęłoby mu to trochę dłużej, ale nadal niczego nie można wykluczać. Dopiero teraz Lotta tak naprawdę poczuła zalążek strachu, który w przyszłości ma szansę bezwzględnie nią zawładnąć. Bo gdyby tak porównać ją z Ramirezem - jeśli ten drugi może zostać rozszarpany na strzępy, a od dziewczyny jest z bazyliard razy mocniejszy, to czemu ona tu tak właściwie stoi, zamiast zostać pożartą jeszcze w pociągu? Lunarni mają doprawdy bardzo dziwne kaprysy.
Niemniej jednak, wzmianka o dodatkowych zajęciach obudziła też wewnętrznego lenia, który drzemał sobie dotychczas spokojnie, pieszczony prawdziwą, podręcznikową prokrastynacją, którą Charlotte uskuteczniała od kilku dobrych dni. No dobra, nie od kilku dni, a od połowy piątej klasy, co podaje pod dyskusję te wszystkie dobre oceny z egzaminów, które panna Windsor uzyskała. Jej wspaniały talent do chłonięcia całości materiału z lekcji nie jest najwidoczniej wystarczającym dowodem na to, że wcale nie trzeba siedzieć całe dnie nad książkami, aby coś naprawdę umieć. Cóż jednak poradzić? Nic! A to chociażby dlatego, że zajęcia dodatkowe z Argenami powinny skupiać się w stu procentach na mówionej teorii połączonej z przewspaniałą praktyką. To zaś są dwa aspekty, w których szatynka wręcz uwielbia się obracać. Nic więc dziwnego, że podniosła dłoń ponownie, praktycznie sekundę po tym, jak Marco poprosił o zgłoszenie gotowości. Nie odzywała się, bo miała nadzieję, że jest to wystarczający dowód, zresztą zamyśliła się trochę w obrębie szpiegów, którzy niby mieli odwalać krecią robotę w Hogwarcie. Miało to swój sens, bo za co niby znamy tak dobrze nazwisko "Malfoy"? Aż dziwne, że takimi szpiclami z reguły byli Ślizgoni. (Bo Draco nie był przecież sam jeden) Równie dobrze Gabriel, który stał teraz nie mówiąc zupełnie nic mógł jakimś cudownym, magicznym sposobem przesyłać przebieg całego spotkania gdzieś daleko do siedziby wilkołaków, prawda? No bo mamy przecież magię, to wcale nie jest taka głupia teoria!
- Panie Price, wiem, że dosyć często z panem dyskutuję na lekcjach i może to być trochę denerwujące, ale chciałabym zapytać, jak zwykła samoobrona ma mi, chudej dziewczynie która czasami ledwo podnosi swoje własne bagaże, pomóc przeciwko szarżującej kupie mięsa uzbrojonej w kły i pazury? Prędzej broń biała powinna być tym obowiązkowym fragmentem treningów. - stwierdziła Charlotte, spoglądając na profesora, który chyba miał powoli dość tego, jak ona wiecznie miała jakieś wąty do jego wypowiedzi. No ale jak miała to wszystko ignorować, kiedy on proponował przejście zupełnie bezsensownych praktyk? Cóż, mogła po prostu spojrzeć na Isolde i odpowiedzieć na jej uśmiech, tak jak to właśnie zrobiła. Wzajemne wsparcie ponad wszystko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno Bedau

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 166
  Liczba postów : 171
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySob Wrz 14 2013, 10:37;

Aleocochodzi! To pierwsze pytanie pojawiło się w głowie Bruna, gdy wszedł do środka Ukrytego Pubu. Argeni, musiał się zemścić się na Lunarnych za to super potraktowanie jego brata. W ogóle jak to tak?! Tylko jeden z nich miał być wilkołakiem? Przez całe dzieciństwo nosili te same ubrania, kłócili się gdy jedno z nich dostawało kanapkę z dżemem a drugie z nutellą, a tu co takie nierówne traktowanie? Nie to, żeby Bruno chciał być wilkołakiem, po prostu Huan nie powinien nim zostać, ot co!
Stanął tuż za Charlotte i aż zebrała się w nim złość. Co ona tu robi?! Naprawdę? To jakiś paskudny koszmar. Teraz miał z nią trzymać sztamę? Chyba powinien się solidnie napić, aby wytrzymać z tą heterą. Jeszcze jak na złość zamieszkała z Melody. To już w ogóle zepsuła mu życie. Jeju, jaki on był biedny.
- Przepraszam, sowa dotarła z lekkim opóźnieniem - chrząknął, chociaż Bruno zawsze się spóźniał więc nie było o czym mówić. Tylko tak trochę głupio było. Przecież chciał wejść w te zacne szeregi, a tutaj pierwsze spóźnienie i nie bardzo wie, o co chodzi. Dotknął lekko pleców Charlotte (naprawdę starał się być miły, naprawdę miał na uwadze to, że będzie ją częściej widywał przez Melody) niby witając się w tej sposób.
- Lotta, co się działo? - szepnął cicho, bo oczywiście nic nie ogarniał! To co może zabijać już wilkołaki i lunarnych, hueheuehue.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Paul Price

Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySob Wrz 14 2013, 11:39;

Uśmiechnąłem się lekko słysząc znajomy głos. I nawet mnie to nie zdziwiło. Na ostatniej lekcji było podobnie i dziwne przeczucie podpowiadało mi że na kolejnych lekcjach z udziałem panny Windsor będzie identycznie. Chociaż z drugiej strony nie przeszkadzało mi to. Dyskusja to wszak przejaw głębszego zainteresowania tematem. Zwłaszcza jesli jedna osoba chce atakować słowa drugiej. Wtedy jest najzabawniej. Chociaż tutaj nie miało być zabawnie, w żadnym wypadku. Decydowanie o czyimś życiu czy śmierci to nie zabawa. Spojrzałem na uczennicę uważnie i z uśmiechem odparłem na jej słowa.
- Sprawa ma się tak że jeśli nie opanuje pani obrony osobistej za pomocą małych i chudych rączek to nie ma mowy aby opanowała pani władania bronią białą. To niemożliwe bez wcześniejszego poznania prostych chwytów oraz, a nawet przede wszystkim, odpowiedniego ruszania się. Co z tego że będzie pani dzierżyła sztylet skoro nie będzie pani potrafiła się z nim poruszać. To jedna kwestia. No i druga. Pani uważa że jak wyciągnie się ostrze to przeciwnik będzie sobie stał i czekał na cios? Przeciwnik będzie próbował pozbyć się pani broni. Więc jeśli mu się to uda to co pani zrobi? Ucieczka przed wilkołakiem jest mało efektowna. Trzeba umieć się ruszać, robić uniki i atakować. Czy to z bronią, dłonią czy różdżką. Przekonało to panią?
Zapytałem z ciągle widocznym uśmiechem na twarzy. Gdy pojawiła się kolejna osoba parsknąłem pod nosem z rozbawienia i taksując chłopaka wzrokiem szepnąłem sam do siebie.
- Oho... Kawaleria przybyła...
Jak dla mnie chłopak był skreślony, spóźnić się na tak ważne, pierwsze spotkanie... No cóż, każdy ma jakieś priorytety. Dla jednego ważniejsze od wszystkiego jest zemsta/walka/ inny powód by przeciwstawić się Lunarnym. Inni wolą najpierw napić się piwa, pogadać, zrobić co trzeba na mieście i wpaść w środku spotkania.
- Panno Windsor, z łaski swojej. Może Pani opowiedzieć koledze co do tej pory zaszło, ale niech Pani to zrobi po spotkaniu. Pani będzie tłumaczyć koledze co do tej pory zaszło a dalszą część dyskusji trzeba będzie tłumaczyć Pani.
Wyciągnąłem kolejnego, cholera jasna, trzeciego już papierosa i zapaliłem. Przy uczniach nie paliłem, w szkole też... Ale tutaj nie było ani szkoły ani tym bardziej uczniów. Od teraz ta młoda ferajna miała stać się opozycją wobec lunarnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marco Ramirez

Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 339
Dodatkowo : Opiekun Ravenclawu, Animag (Pantera), Zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3552-marco-ramirez
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPią Wrz 20 2013, 19:50;

Przepraszam za moją opieszałość.

A Marco słuchał z poczuciem, że niepotrzebnie ich w to wszystko wciąga. Obiecał sobie, że ich przetestuje, że sprawi im dodatkowe treningi, ale miał nie przechodzić do sedna sprawy, ale życie spłatało mu niestety figla, bo chyba już wszyscy wiedzieli po co się tu znaleźli. Ramirez miał dość ciągłego nagabywania go oto, aby zrobił cokolwiek. Wystarczyło mu już, że jego myśli nie pozwoliły mu zasnąć... Nie wiedział czy wzięcie na siebie obowiązków Abriendy przytłoczy go całkowicie, ale nie wahał się ani chwili. Ktoś tu musiał wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce i był gotów oddać za nie życie... Jeśli Odell się nie bała, to nie istniał żaden powód, dla którego on miałby się zatrzymać.
Przytakiwał grzecznie głową, kiedy ktoś mówił swoje zdanie. W sumie to co mówili rzeczywiście budziło w nim zainteresowanie. Rzeczywiście... Nie wymądrzał się. Istniał obok nich. Brnął w ten sam problem nie wiedząc jak dokładnie chciałby go rozwiązać, ale z pewnością chciałby nauczyć ich walczyć...
W pewnym momencie do baru wpadł jeszcze jeden chłopak. Marco uśmiechnął się potulnie wiedząc, że ten to będzie musiał opanować emocje. Wszak nie chodzi tu już tylko o sprawiedliwość, ale też o jego brata, który został porwany przez Lunarnych, a i z pewnością miał jeszcze kilka powodów, aby reagować gwałtownie. Ale Marco wolał go mieć w swoich szeregach niż czekać aż chłopak zacznie działać na własną rękę, albo co gorsza... Wstąpi w szeregi Lunarnych.
- Witaj Bruno. - Skinął mu głową wcinając się pomiędzy słowa kolejnych ludzi. Czy nie wypadałoby im odpowiedzieć?
- Masz rację Paul. Jeśli mógłbym Cię tylko oto prosić to rzeczywiście byłoby miło gdybyś popracował z młodzieżą chociażby nad bronią białą... Jeśli są na to gotowi. - Odparł patrząc na mężczyznę. Ze swojej strony mógł zaproponować inne szkolenia, ale takich umiejętności jak np. strzelanie, niestety nie opanował. Wszystko tylko nie to. Za dużo huku o nic...
- W porządku. Na dziś to wszystko. Jeśli będziecie nadal zainteresowani tym wszystkim... Oczekujcie ode mnie sowy, albo od profesora Paula. Kogokolwiek kto będzie wam w stanie zaproponować konkretne szkolenie. Potrzebujecie tego. Potrzebujecie umiejętności. A je się niestety nabywa tylko przez ciężką pracę. - Rzucił. A potem jeszcze rozmawiali... Aż wreszcie się rozeszli... Puf.

[zt dla wszystkich. ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Taitianne Mellow

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySro Wrz 25 2013, 21:47;

Och, to nie tak, że znowu Tatiana tęskniła za Merlinem, nie wiadomo jak. Po prostu chciała pogadać, co u niego słychać, czy ma w końcu kogoś na stałe, a nie tylko na parę nocy. A po za tym… Fakt faktem może i trochę uczucia tęsknoty zaznała, ale bardziej tęskniła za tym jego ryjkiem. Czasami potrafił takie słodkie i urocze minki robić.
Uśmiechnęła się na to wspomnienie, popijając raz za razem wodę, którą dostała. Miała nadzieję, że chłopak nie spóźni się jakoś bardzo, bo przecież ona też ma swoje życie i swoja zajęcia. Może to życie nie jest tak barwne jak ex „kochanka”, ale w jakimś stopniu na pewno też. Na samo wspomnienie ich przelotnego romansu, zrobiło jej się tak jakoś dziwnie w brzuchu. Po za tym miała wrażenie, że totalnie upadła na głowę. Jak mogła umawiać się ze swoim ex?! Z którym przecież chodzi na zajęcia! A zresztą, co za różnica czy chodzą do klasy czy też nie.
Nie rozmawiają.
Nie witają się.
Ba, oni się ignorują.
Tylko Tatka nie potrafiła zrozumieć dlaczego tak się stało. Nie pamiętała żadnej większej kłótni, ani nic w tym stylu, więc to wszystko było nieco dziwne. Wypadałoby od czasu do czasu się odzywać do siebie, tak dla zasady. Albo po prostu może z sympatii?
Mieli farta, jeśli faktycznie Merlin się zjawi, to będą o jeden krok do przodu. Po za obsługą nikogo nie było. Byli sami. Nikt z Hogwartu pewnie nie będzie im przeszkadzał, bo i po co? I w jakim celu? Studenci czy też uczniowie ostatnimi czasy nie zapuszczają się tu. Jednak dziewczyna miała też swoją cierpliwość. Będzie czekała na tego wrednego Merlinka jeszcze tylko dziesięć minut. Jak nie przyjdzie, to popamięta Taitianne Mellow do końca życia. No i straci wiadomo, butelkę dobrego alkoholu. Bo ponoć stare przyjaźnie smakują najlepiej przy procentach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Merlin Faleroy

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptySro Wrz 25 2013, 23:17;

Odrobinę zdziwił się listem od Tatiany. Kiedy przemyślał sprawę uznał, że faktycznie długo nie rozmawiali ani nic. Całkiem możliwe,  że gadali ze sobą tylko, kiedy on potrzebował notatek, albo pytał coś na temat lekcji, okropny Merl. Kto by  w ogóle pomyślał, że Mellow mogła tęsknić za jego słodkimi minkami. Faleroy zazwyczaj krzywił się niezadowolony, ewentualnie miał bardzo nieobecny wyraz twarzy, spowodowany nadmierną ilością alkoholu.
W każdym razie  to nie było tak, że jej unikał czy coś w tym stylu. Nie potrzebował też żadnej kłótni, czy specjalnej wymiany zdań. Ślizgon po prostu tak miał jak kończył romanse. Z dnia na dzień tracił kontakt, wraz z zainteresowaniem, by w pewnym momencie traktować dziewczynę jak zwykłą koleżankę. Potem niepomiernie się dziwił dostając właśnie takie listy w tym stylu, sam nie miał pojęcia, że mógł coś zrobić nie tak.
W każdym razie bez problemu przystał na jej propozycję i wybrał się do szalonego pubu, który zaproponowała. Może przynajmniej napije się czegoś dobrego, skoro tak. Chociaż Faleroy nie miał najlepszego humoru do picia, co można było wywnioskować, po jego ciemnych spodniach, do czarnego sweterka i szarej bluzki. To mogło oznaczać tylko to, że Merl może być trzeźwy, niekoniecznie w humorze i będzie miał przy sobie papierosy. Których swoją drogą po drodze wypalił kilka, zanim wszedł do dziwacznego baru. Tam rozejrzał się dookoła, machając swoją wilową łepetyną, w poszukiwaniu  koleżanki. Kiedy ją odnalazł, podszedł do niej i usiadł gdzieś naprzeciwko, kiwając głową na przywitanie.
- Jestem, co tam – powiedział bardzo elokwentnie na przywitanie, rozkładając się na swoim krześle. Spojrzał na swoją Tatianę, w międzyczasie starając się poukładać sobie szczegóły dotyczące ich wcześniejszego romansu. Rzadko kiedy rozpamiętywał przeszłość, a nie chciał urazić jej czymś, co nie było związanego z nią. Chociaż w zasadzie założył, że coś od niego potrzebuje, dlatego chciała się spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Taitianne Mellow

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyCzw Wrz 26 2013, 19:17;

Dziewczyna była może trochę rozkojarzona. Trochę zła, no i przede wszystkim, głupio jej było spotykać się z Merlinem. Bądź co bądź, stare zamierzchłe czasy, ale dziś miała przeczucie, że ex jest jedyną deską ratunku. Ale zanim przejdzie do sedna sprawy, no to chyba oczywiste jest to, że spędzi trochę czasu, wraz z kumplem, na piciu. No może w ostateczności zapaleniu papieroska, ale to naprawdę w ostateczności.
Uśmiechnęła się do chłopaka, gdy ten wszedł do pubu. Jednak zaskoczył ją poziom humoru na jakim się znajdował. Sam fakt, że ubrał tak ciemne ciuchy ją zmartwił, rzadko kiedy przecież ubierał się w czernie i szarości? A dziś, chyba naprawdę mu się coś stało.

-Nie piłeś czy po prostu masz zły dzień? – Skwitowała krótko, wymijająco, bo zanim przejdzie do opowiadania co u niej to trzeba udać, że się interesuje Merlinkiem. Ba, no dobra trochę się interesowała, ale trzeba pamiętać, że to Tatiana. Ona interesuje się tylko sobą. Zdecydowanie.
A jak coś nie obraca się wokół niej, to jest piekielnie nieszczęśliwa!

-No wiesz, u mnie, cóż… Prawie wszystko to samo, ale. Coś jest nie tak, sama nie wiem co, jest mi po prostu źle. Czuje, że staje się kompletnie aseksualna, nieatrakcyjna, ba ja mam nawet problemy z przyrządzaniem jakiegoś durnego eliksiru, jednak to nie ma znaczenia, bo ja zawsze byłam kiepska w eliksirach, no ale żebym się czuła się aseksualnie?! – Niemal wybuchła mu płaczem, no ale jak można było się spodziewać czegoś innego skoro to była tylko Tatiana. Świat znów zaczął obracać się wokół dziewczyny. Standardowo, jak zawsze. No ale dziś postanowiła odpuścić, bo stan Merlina był naprawdę kiepski.
-No a co z Tobą Myszorku, coś taki markotny? Zawsze taki uśmiechnięty, a dziś? Jakby Cię normalnie… Nie wiem! Ach, ona była tak rozgarnięta, że normalnie mogło się komuś słabo zrobić. Wywróciła oczami, po czym spojrzała na chłopaka bardziej przenikliwie.
-Ej, Tobie serio coś się stało!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Merlin Faleroy

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyCzw Wrz 26 2013, 21:24;

Merlinowi wcale nie było głupio spotykać się ze swoją eks. Oczywiście o ile nie miała wobec niego jakiś nowych, poważnych planów. Albo miał iść dowiadywać się o dziecku, ale przecież z Tatianą to były zbyt dawne czasy, żeby teraz mówiła mu taką wesołą wiadomość. Dlatego zupełnie nie obawiał się tego spotkania i szedł sobie spokojnie, paląc papierosa za papierosem.
Nie spodobało mu się to powitanie. Sam Faleroy choćby nie wiem co, nie uważał się za alkoholika i w życiu mu coś takiego nie przyszło do głowy. Nie analizował też, że ma dobry humor prawie zawsze tylko po alkohol I nie lubił jak ktoś mu wypominał nadmierne picie, a tak to odebrał, przy przywitaniu Tatiany. Skrzywił się więc, prychając z niezadowoleniem.
- Nie twoja sprawa – mruknął nieprzyjemnie, ale faktycznie chodziło o to, że nie pił, więc od razu miał zły dzień. To było całkiem logiczne. Ale przy Merlinie nie powinno się mówić takich rzeczy na głos. Wysłuchał jej tłumaczenia zastanawiając się o co w zasadzie chodzi i próbując złożyć do kupy tą wypowiedź. Zamówił też szklankę wody i wyjął swoje papierosy, częstując Tatianę. Przy okazji patrzył na nią z niemałym przerażeniem, obawiając się, że faktycznie mu się rozpłacze, a co wtedy miałby zrobić. Już chciał na to odpowiedzieć, ale dziewczyna znowu zaczęła wypytywać o jego samopoczucie. I to w taki sposób, że zastanawiał jaki miał pomysł na życie, kiedy z nią romansował, bo faktycznie musiał być szczęśliwy, skoro była przekonana, że miał wiecznie dobry humor. To by tłumaczyło, że musiał być wiecznie pijany, dlatego pozwalał nazywać się Myszorkiem.
- Nic mi nie jest – powiedział obojętnie Merlin, którego jedynym obecnym faktycznym zmartwieniem była nuda.
- Ta sprawa z aseksualnością ma coś wspólnego ze mną? – zgadywał postanawiając wrócić szybko do poprzedniego tematu, czyli rozmów o Tatianie i unikając dalszych pytań na temat jego samopoczucia, które było dokładnie takie samo jak zawsze, kiedy nie był pijany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Taitianne Mellow

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPią Wrz 27 2013, 18:57;

A pewnie, że był non stop radosny i uśmiechnięty, ale skupmy się może na tym, że Tatka widziała tylko czubek własnego nosa. Więc nawet jeśli był w kiepskim stanie, to ona i tak bardziej rozpaczała nad złamanym paznokciem. Choć jej wredny i zarozumiały charakterek się zmieniał z wiekiem, tak nadal najważniejsze dla niej samej - była ona. Ok, w porządku, czasem przejmowała się losem przyjaciół, no na przykład takiej Sophie, ale… Przecież Merlin był jej ex, potrzebowała pomocy, więc wiadomo, że do niego miała zamiar się zgłosić.
-Jak może być z Tobą mieć cokolwiek wspólnego moja aseksualność? No Myszorku, nie schlebiaj już sobie tak! – Wywróciła oczami, i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nawet nie wie skąd wzięło się pieszczotliwe słówko „myszorku” . Ale no było takie ładne! I urocze. I wyjątkowe!
-Widzisz… Mam ochotę po prostu wyjść trochę bardziej do ludzi. Nie wiem, jakaś depresja jesienna czy coś mnie chwyciła. A pomyślałam o tym, że przecież kiedyś spędzaliśmy dużo czasu razem, a ja mam alkohol w pokoju, ba nawet fajki i jeszcze coś by się znalazło.. – Mruknęła pod nosem, z lekkim przekąsem, ale jej uśmiech był choć odrobinę kokieteryjny. Wbiła oczy w chłopaka po czym skarciła go jakby co najmniej zrobił jej krzywdę.
-I nie, to nie są gumki! Warknęła ostro, ale zaraz potem zmieniła ton i była dość delikatna w tym wszystkim. Mimo, że jej wyraz oczu, charakter i cała atmosfera spotkania stały na przeszkodzie bycia wrażliwą i delikatną.
-Mam trawkę. Co Ty na to? – Uśmiechnęło się szeroko, bo przecież kto odmawia takich rarytasów? Nie wierzyła w to, że chłopak byłby w stanie powiedzieć nie, nawet nie miał ku temu szczególnych powodów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Merlin Faleroy

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyWto Paź 01 2013, 00:27;

Nawet jeśli widziała jedynie czubek własnego nosa, na pewno zauważyłaby Merlina, która zachowuje się jak mała dziewczynka, marudzącego i wiecznie skrzywionego. Bo taki był Merl na co dzień, jeśli nie miał żadnego cudownego pomysłu na życie. I swoją drogą nie miał pojęcia, że dla Tatiany było dość oczywiste, że może zgłosić się do swojego ex, kiedy potrzebuje pomocy. Chociaż z drugiej strony on też to czasem robił. Najwidoczniej byli po prostu dwójką egoistów, zapatrzonych za bardzo w siebie.
Rozłożył bezradnie ręce na jej pytanie.
- Skąd mam wiedzieć? Myślałem, że to jakoś logiczne, skoro mnie wezwałaś – wytłumaczył jej i wywrócił również oczami .Lepiej nie roztrząsać skąd się wzięło to określenie, ważne, że Merlin do tej pory się nim nie oburzał, chociaż teraz i tak nie mógł zrozumieć dlaczego na to pozwalał. Ale uprzejmie olał tą sprawę. W końcu lepiej tak niż Merlin.
- Chcesz spędzać więcej czasu z ludźmi czy ze mną? – zapytał, sprytnie zauważając lukę w jej planie, czyli skoro miała ochotę wyjść do innych, dlaczego proponowała mu swój pokój, gdzie raczej nie będzie mnóstwo znajomych, z tego co zrozumiał. Średnio skusiła go wizja alkoholu, bo ostatnimi czasy mało miał fazę na unikanie go. Dlatego siedział wciąż w miejscu, unosząc do góry brwi na jej pospieszną odpowiedź.
- Gumek? – zapytał lekko zaskoczony. Raczej nie tym co sugerowała, a faktem, że wspomniała o gumkach. On zawsze stosował eliksiry, ewentualnie zaklęcia. Jedynie dziewczyny, które miały mały procent magicznej krwi, wspominały o tak mugolskich zabezpieczeniach.
- Dobra chodźmy – powiedział zupełnie przekonany, kiedy wspomniała o trawce. Rzucił na stolik pieniądze za szklankę wody, by poczekać na Tatkę i wyjść razem z nią.

// możemy chyba tu zt, a ty wyślesz mi pw gdzie dalej tam idziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyPią Sty 17 2014, 01:12;

Przerzuciła stronnicę księgi doczytując kartkę do końca. Jeszcze tylko dwieście tej podobnych stron i będzie już bliższa niż dalsza końcowi lektury. Mogła i tak bić sobie pokłony, jako, ze przeczytała, a w większości nawet przetrawiła przeszło połowę treści, którą pozostawiła za sobą. Na ten jednak moment musiała zrobić krótką przerwę. Wyprostowała się unosząc wzrok z nad lektury, na drzwi do pubu. Przy okazji oparła się o miękkie obicie skórzanego fotela, masując sobie w skupieniu obolały kark. Nic nie rozluźnia mięśni tak dobrze, jak krótkie oszukanie organizmu, że będzie to przerwa dłuższa niż zwyczajowe pięć minut. Tym razem jednak miała taka być. D’Angelo popełniła najgorszy z możliwych błędów. Zagapiła się. A konkretnie zagapiła się na chłopaka, który gotów był to wykorzystać, skoro już na niego patrzyła, dobrze znając jego zamiary. Dexter Vanberg i ona. Czy tylko jej to spotkanie wydawało się tak tragiczne w skutkach? Spoglądała na niego o kilka sekund za długo. Te, w których i on musiał zauważyć jej obecność. Ich spojrzenia się skrzyżowały i o ile za cholerę nie chciała wiedzieć, co on chce jej swoim przekazać, wyjątkowo jasno dała mu do zrozumienia swoim: „Nie dziś, Dex”. Pokręciła nawet lekko głową, jakby chciała go odwieść od myśli podejścia do jej stolika, choć równie dobrze mogła być to po prostu jej dezaprobata na jego widok. Chrząknęła wymownie prostując plecy i spuściła wzrok na czytany jeszcze przed chwilą tekst. Zdecydowała. Po prostu uda, że go nie widziała, choć oboje wiedzieli, ze to nieprawda. Ale nikt przecież nie próbowałby JEJ zarzucać łgarstwa. Wszyscy wiedzieli, ze wcale by temu nie zaprzeczyła, a tylko pogrążyła w akcie zemsty delikwenta, który chciałby negować jej wybory. Dlaczego jednak miała wrażenie, że to i tak nie powstrzyma Dextera od jego ambitnego planu stoczenia ją na złą drogę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Chiles D. Sparks

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
Dodatkowo : rezerwowa ścigająca
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7744-chiles-diamond-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7747-little-my#215461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7746-chcesz-bierz-nie-chcesz-nie-bierz#215458
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 EmptyNie Mar 09 2014, 23:28;

Ta cała Anglia dalece odbiegała od krajobrazu słonecznej Hiszpanii. Wiecznie padało, było zimno i śmierdziało wszędzie stęchlizną. Przynajmniej w mniemaniu młodej Hiszpanki, która mimo, że spędzała tu już drugi rok, dalej nie mogła przywyknąć do panującego tutaj klimatu. Co innego jej siostra. Jej tu się podobało! No dobra. Tak naprawdę wcale nie wiedziała co na ten temat myślała jej bliźniaczka, ale Sparks była wręcz pewna, że musiało jej się tu podobać. W końcu koścista, nudziara idealnie pasuje do szaro burej Anglii i tego wszechobecnego błota, które tak bardzo lubiło przywierać jej do butów. Jej to znaczy Chiles. Szafir nie miała gustu w kwestii ubrań, więc błoto czy jego brak tak naprawdę w jej przypadku nie grało większej roli. Ale, ale. Koniec na ten temat.
Po ostatniej wymianie listów temat jej siostry zszedł na boczny tor. Po przedłużonym pobycie w Kanadzie cholernie potrzebowała czyjegoś towarzystwa, a w dodatku nie byle jakiego no i najlepiej na dokładkę czegoś mocnego. Wysokoprocentowe trunki były dzisiaj mile widziane, toteż za miejsce spotkania wybrała sobie zakamuflowany pub. Nie przychodziło tutaj zbyt wiele osób, co szło w tym momencie na jego korzyść, gdyż diamencik wcale nie miała ochoty na przebywanie wśród dziwnych angielskich ludzi.
Pchnęła delikatnie drzwi 'katedry'i weszła do środka. Nawet nie była spóźniona, łał! Sukces. Mogła więc wybrać sobie jakieś fajniutkie miejsce i klapnąć na nim swoje cztery litery, czekając na swoją super psiapsię numer jeden czy tam dwa, trzy, cztery, która łeb miała tak samo mocny i pełen bzdet jak ona.,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 QzgSDG8








Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ukryty Pub niedaleko wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-