Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ukryty Pub niedaleko wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyCzw Maj 23 2013, 11:12;

First topic message reminder :


Ukryty Pub niedaleko wieży

Z zewnątrz przypomina ogromną katedrę, która jednak jest osłonięta gęstwiną starych drzew. Pub jest wielki i co więcej nie splajtuje, pomimo, iż chodzi tam raczej niewiele osób - z powodu właśnie jego kamuflażu.

Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Bass
Boddingtons Pub Ale  
Ognista Whisky
Beetle Berry Whiskey
Jagodowy jabol  
Różowy Druzgotek
Stokrotkowy Haust  

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Lis 18 2019, 20:43;

Cmoknęła donośnie, przewracając teatralnie oczami.
- Obiecuje oczywiście! Groźby za bardzo Cie podniecają, wariatko. - nie było trudno po Cortezównie zobaczyć jaki jest z niej rodzaj niebezpiecznej kobiety. O ile sztuka kamuflowania swoich rzeczywistych intencji i prawdziwego "ja" wydawała się być domeną wychowanków domu węża, arogancja też i przebiegłość w manipulowaniu wizerunkiem stała równie blisko piedestału. Trudno było błędnie ocenić Biankę, była piękną młodą kobietą, której sposób zachowywania się, mówienia, poruszania, a nawet to jak wyglądała krzyczało "Jestem niebezpiecznym i pięknym kwiatem, nie próbuj mnie zrywać".
Widząc pytające spojrzenie czarnowłosej Harlow znów przewróciła oczami, robiła to już tak często, że można z pewnością założyć, że nabawi się bólu głowy. Jeśli nie od kaca to właśnie od nadwyrężania mięśni gałek ocznych . Uniosła brwi w minie wyrażającej wszystko i nic, a z główną intencją grymasu "N.I.C." i zaśmiała się na wspomnienie o babci i matce dziewczyny.
- Moja matka ostatnio przysłała mi sweter. - westchnęła. Nie sukienki, nie eleganckie żakiety. Matka przysłała jej sweter.- Na dodatek męski. Po dziś dzień nie wiem, czy zapomniała, że jestem jej córką nie synem, czy to jakaś podprogowa sugestia, że dwadzieścia lat to nie przelewki i spodziewa się rychło poznać jakiegoś zięcia. - w obecnej sytuacji w jakiej znajdowała się rodzina Diny nikt raczej nie myślał o wydawaniu nikogo za mąż, a męski sweter mógł być jedynie błędnie nadaną paczką do ojca, co jedynie czyniło paczkę bardziej wartościową emocjonalnie. Jej samej w życiu, podobnie zresztą do Cortezówny, niespecjalnie spieszyło się do zawierania ślubów małżeńskich. Oczywiście, jej kolekcja romansideł ukrytych w magicznej skrytce w kufrze rosła z miesiąca na miesiąc w związku z subskrypcją "Zakochana Czarownica" był to jednak jeden z największych sekretów najmłodszej Harlow i nikt nie miał prawa o nim się nigdy dowiedzieć!
Wyglądała na zmęczoną, kiedy już pokonała pierwszą szklankę, tylko po to, by z pewną dozą przerażenia zobaczyć jak barman donosi więcej i bez szemrania przyjmuje polecenie Bianki. Cóż, gdyby taka kobieta wydawała jej polecenia, a ona była jedynie opieszałym barmanem jakiejś pustawej knajpy na odludziu pewnie również słuchałaby się jak Mojżesz boskich przykazań.
- No niestety. - uniosła szklankę do ust jednak nie była w stanie się przekonać do zaczerpnięcia kolejnego łyka. Ewidentnie potrzebowała przerwy, która nadeszła wraz z wzmianką o Isabeli.-Mmm... - mruknęła jedynie cierpko. Miała wrażenie, że nie zdarzały się często czasy kiedy Isabela 'problemów' nie miała. Kolejna jednak część wypowiedzi Bianki wydała jej się wyśmienitym żartem.
- Jak dla mnie? Żaden. - rozlepiła usta w leniwym uśmiechu. Bianka wiedziała, że Dina od jakiegoś czasu znacznie ambitniej pasjonuje się eliksirami- Parę kropel tego czy owego do obiadu i... - tu spojrzała wymownie na swoje wypielęgnowane paznokcie. Każdego problemu można się pozbyć. Wzrok jej padł na krzywo zrośnięty palec wskazujący a usta skrzywiły się znacząco, jakby jej podświadomość chciała wytknąć, że nie, wcale nie każdego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31169
  Liczba postów : 66550
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Specjalny




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Gru 28 2019, 11:42;

Pomarszczone i żylaste dłonie kobieciny trzęsły się niekontrolowanie, a więc tym mocniej zacisnęła je na swojej drewnianej lasce. Starucha była bardzo pochylona i raczej ciężko jest przypisać to pełnym pokorom pokłonom, a po prostu garbowi, który dźwigała na plecach. Postrzępione czarodziejskie szaty wisiały na jej chudym ciele, a spod kaptura wylewały się białe, bardzo długie włosy, które nie widziały się z szamponem chyba od dwóch tygodni. Przez cały ten czas siedziała przy kontuarze i sączyła dziwny parujący napój, jednak w pewnej chwili zeszła ze stoła i kuśtykając zbliżyła się do stolika, przy którym siedziała Bianka oraz Dina - dwie piękne dziewczyny, które przyciągały wzrok niektórych osób.
- Dzień dooobry, piękne panienki. Dzień dobry, witam uniżenie, urodziwe czarownice. - pochyliła się, przytrzymując się laski i zawiesiła zamglony wzrok na Dinie - zupełnie jakby straciła właśnie zainteresowanie brunetką. Kobiecina miała na twarzy siateczkę zmarszczek, uzębienie przeżółkłe ale o dziwo pełne, a i nie było czuć od niej alkoholu a jedynie kadzidła.
- Czy panience powróżyć z dłoni? Tylko za kilka sykli, a dowiem się z tych pięknych rączek co cię czeka w życiu. - kłaniała się raz po raz, wyciągając pomarszczoną i żylastą dłoń z chudymi i nieco przetrąconymi palcami w kierunku @Dina Harlow w oczekiwaniu na jej reakcję.

______________________

Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Gru 28 2019, 16:18;

Przymierzyła się drugi raz do rantu szklanki, tym razem docierając nią na tyle daleko, że szkło się oparło nawet o jej wargi a dłoń lekko przechyliła naczynie by bursztynowy płyn zwilżył lekko jej język. Już czuła, że od poprzednich napitków zaczynało się jej robić ciepło w uszy, co było pierwszym objawem alkoholowego upojenia o które wcale nie było jej trudno - z drugiej strony nastrój miała tak podły, że równie dobrze mogła zachlać mordę iliczyć na to, że Cortezówna ją odprowadzi po prostu do dormitorium. Najwyżej ktoś im urżnie kilka punktów za dawanie złego przykładu i zachowanie niegodne studenta wybitnej placówki uczelnianej.
Wypuściła dziarsko powietrze z ust i golnęła jednym haustem napitku, krzywiąc się przy tym jakby jadła cytrynę w całości, aż jej dreszcz przeszedł po plecach i dopiero aromat kadzideł otrzeźwił ją - o dziwo - na tyle, by otworzyła oczy.
Przyjrzała się starowince, która choć chuda, w łachmanach i dość zaniedbana to jednak wzbudzała w Harlow pewien niepokój, a coś wewnątrz jej głowy szeptało, by się miała na baczności i zachowywała należyty dystans. Oblizała usta spoglądając na Biankę, koleżanka jednak nie kwapiła się do jakiejkolwiek reakcji najwyraźniej rozbawiona zainteresowaniem jakie Harlow wzbudziła w przypadkowej zdawać by się mogło czarownicy.
Blondynka zmrużyła podejrzliwie oczy spoglądając na wróżbitkę, ta jednak ani nie zionęła alkoholem (w odróżnieniu od samej Diny) ani nie wydawała się być niezrównoważoną psychicznie oszołomką pragnącą obedrzeć młode dziewczę ze skóry i za przykładem Buffalo Billa zrobić sobie z niej kubraczek.
- A za ile? - zapytała nauczona doświadczeniem, że pewnie jej wywróży coś boleśnie oczywistego, a finalnie zażyczy sobie za to trzysta galeonów- Bo więcej niż piętnaście nie dam... - powiedziała z przekonaniem, chcąc dodać, że więcej nie ma, ale nie miała pewności czy starsza pani nie umie przypadkiem czytać w myślach.
Wyciągnęła bladą dłoń w stronę nieznajomej i zrobiła sceptyczną minę. Choć zdawała sobie sprawę z tego, że prawdziwi wróżbici istnieją i nie miała pewności, czy ta garbata kobieta jest zwykłym pozerem czy nie, to jednak wolała swoje lęki i wątpliwości zamaskować cierpkim sceptycyzmem na wypadek, gdyby to była wszystko prawda, a nieznajoma z zamglonymi oczami wyczytała z jej ręki największe sekrety.

(dziękuje Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 1744923828 )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31169
  Liczba postów : 66550
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Specjalny




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Gru 30 2019, 21:19;

Starowinka zamrugała kilkakrotnie pomarszczonymi powiekami, a grymas na jej twarzy zapewne miał uchodzić za uśmiech.
- Niedrogo, niedrogo, kochanieńka! - pochyliła głowę z pokorą, choć dało się w tym wyczuć coś dziwnego - czyżby grała? Tak czy siak chwyciła Twoją rękę zaskakująco silnie jak na jej domniemany wiek. Wyglądała na jakieś sto osiem lat, a mimo wszystko parę w rękach miała imponującą. Pogładziła kłykciami wnętrze Twojej bladej dłoni, jakby w geście ścierania z niej jakiejś warstwy. Pochyliła się aż mogłaś poczuć jej oddech i jeszcze wyraźniej zapach kadzideł. Szeptała coś w nieznanym Ci języku, choć nie dało się dostrzec w jej drugiej ręce różdżki. Przechylała głowę raz w prawo, raz w lewo, jakby w jakimś transie. Po chwili usłyszałaś jej głos:
- Ah... co za piękne linie... o tak, długo będzie panienka żyć. - przesuwała palcami po twojej dłoni, choć nie spoglądała na nią, a niewidzącym wzrokiem gdzieś w siną dal. - Miłość... bardzo burzliwa, niespokojna, pełna namiętności, ale też cierpienia. Ta linia jest jakaś krzywa, ale widzę, że panienka zna już tego młodzieńca... - zmarszczyła czoło jakby się z czymś zmagała. - Och, serce panienki będzie takie smutne. Nie przez miłość, ale takie... smutne i spragnione. - zadrżała zaatakowana dreszczem i bardzo gwałtownie zerwała jakikolwiek kontakt fizyczny. Cofnęła swoje dłonie, zakaszlała (z emocji czy z powodu intensywnego aromatu kadzideł?) zakrywając swoje usta i popatrzyła ze zdziwieniem na Ciebie. Wyciągnęła ku Tobie swoją dłoń, ponownie w otoczce uległości.
- Trzy linie zbadane więc trzydzieści galeonów się należy.... ale... - najwidoczniej się zawahała i nie było to raczej związane z Twoją mimiką. Czyżby było jej żal? A może Ci współczuła bądź chciała jakoś pomóc? Trudno było to odgadnąć z jej pomarszczonej twarzy i trochę nieobecnego wzroku. Wsunęła rękę w kieszeń swojego fartucha i po chwili wyciągnęła ją w twoim kierunku. -Da panienka rękę. Nooo... no da. - ponagliła, a rozejrzała się po knajpie jakby w obawie, że ktoś to zauważy. Upuściła Ci na dłoń (bądź jeśli odmówiłaś to podsunęła ci przedmiot na stoliku) sakiewkę z czymś szklanym w środku. Domagała się mimo wszystko zapłaty, ale jedynie za wróżbę.

_______________________________________________________________________________
W sakiewce jest Eliksir Colove Inversio (1/1 użyć). Możesz zgłosić się po niego w odpowiednim temacie, o ile zapłacisz za wróżbę. W innym przypadku wiedźma zabierze podarunek.

______________________

Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Gru 30 2019, 23:55;

Przyglądała się obcej kobiecie z takim wyrazem twarzy, jakby się sama wahała czy to dobry pomysł. Pod zmarszczoną brwią oczy nabierały dziwnej szklistości Harlow rzadko działała pochopnie, a w takich sytuacjach jak ta nie miała wiele miejsca ani czasu na rozpatrywanie wszelkich swoich wątpliwości. W obserwowaniu wróżbitów, tych prawdziwych rzecz jasna, było coś magicznego - ten moment w którym zanurzali się w swoje wizje tracąc kontakt ze światem, ta krótka chwila rozpychająca się pomiędzy dwoma uderzeniami serca. Teraz też widziała, jak starowinka podnosi wzrok znad jej dłoni i spogląda w dal niewidzącym wzrokiem, wpatrując się w zagadkowe meandry międzyczasu i nieuchwytnej przestrzeni po której pełzają pędy przyszłości i przeszłości.
W jej starczych suchych dłoniach drobna rączka ślizgonki wydawała się być niemal dziecięca, taka rozłożona i ciekawska, oczekująca samych ciekawostek. Dina chciałaby zagrać, doskonale jak zawsze, ironiczne zainteresowanie, ale gwałtowne zmiany na twarzy i w zachowaniu kobiety wzbudziły jedynie jej niepokój.
- Długo? Chujowo. - bąknęła, bo przecież liczyła na live fast die young, przynajmniej do niedawna. Otóż właśnie burzliwa i pełna cierpienia miłość wkradła się na scenę spychając z niej wszelkie plany o szybkim pożegnaniu się z tym światem. Blondynka zmrużyła oczy krzywiąc się, bo nie po to przyznawała się ostatnio sama przed sobą do posiadania serca, żeby teraz się przekonać, że będzie ono smutne i spragnione. Na chuj komu taki mierny flak?
Na gwałtowny dreszcz i cofnięcie dłoni Dina sama cofnęła nagle rękę, jakby i ją coś poraziło choć zasadniczo był to odruch bezwarunkowy i obrzuciła starowinkę pełnym pretensji spojrzeniem, nieprzywykła do tego, żeby ktoś tak natychmiastowo przestawał mieć z nią fizyczny kontakt jeśli już takowy się nadarzał. Nie podobało się jej też to smutne spojrzenie zaklęte w starczych oczach.
- Trzydzieści? - mruknęła gmerając po kieszeniach. Nie czuła się jakaś mądrzejsza dzięki tej wróżbie, ani nie była nawet przekonana czy cokolwiek jej to dało, mimo to babcia wydawała się potrzebować na swoje kadzidła i karnet na siłownie, bo takie beje pompować, żeby z taką siłą ludzi za łapska łapać, to na bank miała kartę członkowską premium w MagicFit.
Wygrzebała z kieszeni pieniądze i odliczyła skrupulatnie kwotę, którą przekazała babince. Niedługo potem wraz z Bianką opuściły ten lokal.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 147
  Liczba postów : 919
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPią Lut 28 2020, 21:35;

Gdy tylko wyszli poza granice Hogwartu przypomniał sobie, że do tej pory nie poszedł na kurs teleportacji łączonej i z tego też powodu musiał przymusić Irlandczyka do spaceru w taką pogodę. Błoto chlupotało pod ich buciorami, ale dziarsko prowadził w kierunku pubu, który miał kiedyś zwiedzić z Matthew, ale jakoś nie było im po drodze.
- Nie piłem jeszcze Felixa. - przyznał szczerze. - Ogólnie kupiłem go, bo chciałem wrzucić kieszonkowe bagno na lekcje run, ale uznałem, że to samobójstwo, bo nawet jak Felix mnie uratuje to pewnie reszta studenckiej braci będzie musiała za mnie cierpieć. - choć nie znał człowieka, to jednak podzielił się z nim kawałkiem zaufania (w końcu idą razem na piwo, to wiele mówi o drugiej osobie!) i wprowadził go w swój niedoszły plan, za który Morgan chciała go wykastrować albo ukatrupić - na jedno wychodzi. - Więc mam i może kiedyś wykorzystam to cenne cacko. - dodał, chowając fiolkę głęboko do kieszeni gotów zadbać o nie nawet po pijaku. Ogólnie rzecz biorąc głowę miał mocną, a i tak planował dzisiaj zacząć i skończyć na piwach. Pod koniec grudnia upił się do nieprzytomności w towarzystwie Lazara i póki co to mu wystarczy. - A w ogóle gdzie my Callahana zgubiliśmy? Czy go niesiesz? - wskazał ze śmiechem te zaczarowane książki, które Filin nosił niemalże z czcią. W końcu zmarznięci i przemoczeni (dzięki ci o życiowy pieprzony deszczu) dotarli do budynku przypominającego z zewnątrz katedrę. Z tajemniczym uśmieszkiem pokierował ich do drzew, przez które przecisnął się bez problemu i wówczas ujawnił przed Filinem ukryte drzwiczki prowadzące do całkiem fajnego pubu. - Mało tu ludu przychodzi, bo mało kto potrafi tu dotrzeć. Trzymaj żuchwę, bo ci zwieje jak zobaczysz co jest w środku. - poradził i wprowadził go przez próg, gdzie mogli zobaczyć naprawdę obszerny pub, gdzie o tłok było ciężko. Sam też miał okazję przyjrzeć wyposażeniu, bo przecież był tu jedynie przelotem. Zaprowadził ich do losowego stolika, gdzie już lewitowało menu alkoholowe i samopiszące pióro. Zajął jedno miejsce tuż po tym jak rozpakował się z przemoczonej kurtki. Potarł czerwony od zimna policzek i odetchnął z ulgą, gdy mogli już sobie klapnąć. - Trzeba dać cynk Boydowi. Masz wizzenger ze sobą? Jak coś to poślę mu patronusa to go tutaj przyprowadzi bo jeszcze wejdzie do katedry i nie daj Merlinie zapyta o piwo. - rozprostował ramiona nad głową i rozciągnął stawy do takiego stopnia, aż coś w nich strzyknęło.

______________________


If you can't beat fear, just do it scared.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1077
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPią Lut 28 2020, 22:40;

Ja też nigdy nie połasiłem się na takowy kurs, ale dzięki temu mogliśmy przejść się kawałek, trochę pogadać głupot i zżyć się odrobinę jak dwa ziomki lubiące wypić piwko.
- Widzę chcesz wykorzystać ten eliksir jak prawdziwy gryfon - stwierdzam rozbawiony tym pomysłem, bo zrobienie żartu komuś dla takiego rarytasu byłoby raczej czymś pod koniec mojej długiej listy użycia Felixa.
- No, nie można przeceniać aż tak moich zdolności transmutacyjnych, chociaż muszę przyznać miałbym znacznie spokojniej w mieszkaniu - stwierdzam mądrze zanim wyruszamy w naszą długą podróż. Po drodze odczarowuję na chwilę te księgi, żebyśmy mogli uraczyć się piwkiem przed pełną alkoholizacją. Już czuję bratnią duszę w tym Gryfonie, który nie dość że jest przyjazny, to jeszcze z chęcią piwkuje. To dopiero świetny kompan. Wydaje mu się też niespecjalnie przeszkadzać kiedy idąc narzekam na deszcz, kałuże, pogodę tutaj (wcale nie lepszą niż w Irlandii, ale warto wytknąć) i na to że nie umiemy jak dorośli czarodzieje się elegancko teleportować. W międzyczasie również przeplatam jakieś świetne żarty, nadające się akurat do tej naszej dziewiczej podróży. Kolejnym plusem nowego ziomka było miejsce do którego mnie dziś zabrał, najlepsza pierwsza randka na jakiej byłem. Mruczę pod nosem pochwały, kiedy wchodzimy do tego super miejsca i skwapliwie kieruje się za kolegą i zanim rozbieram się z mokrej kurtki już obok nas pojawia się wszystko czego potrzebujemy - menu z alkoholem.
- Mam. Napiszę mu wszystko. Albo ty to zrób, będzie lepiej. I pamiętaj, że to dupa wołowa, może nie zrozumieć wszystkiego. Chyba że wolisz się pochwalić jakiego masz patronusa, to zawsze spoko- mówię i rzucam mu mimo wszystko swojego wizza z kieszeni kurtki, wybierając wcześniej konwersacje z Boydem. Patrzę na wszystkie alkohole w międzyczasie. - Ej co robimy, zostajemy przy piwkach? - pytam jeszcze, upewniając się przed naszym zamówieniem. Przecieram ręką mokre loki, jakby to mogło pomóc je wysuszyć.
- Jak to się stało, że wcześniej nie piwkowaliśmy? - pytam jeszcze z westchnieniem po złożeniu zamówienia, rozglądając się po fajnym miejscu.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 147
  Liczba postów : 919
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 11:45;

- Mieszkanie samemu jest do kitu, więc pewnie byś się zanudził bez takiego ziomka obok. Też od paru miesięcy wynajmuję na spółę z kumplem i wierz mi, to najlepsza decyzja mojego życia. - roześmiał się pod nosem przypominając sobie zmówienie ze Skylerem na temat jego wprowadzki i dunbarowe debaty mające na celu nakłonić Puchona do umeblowania pokoju. Schuster to pewnie spałby i na materacu i nie widziałby w tym niczego złego. Bez niego w mieszkaniu byłoby nudno, ale też zauważył, że po feriach coś mu na humor padło. Powinien go złapać i chociażby zapytać co się dzieje, bowiem taki jest obowiązek kumpla.
- Współlokator świetnie gotuje. - wyjaśnił ze znaczącym uśmieszkiem. - Dokarmia mnie czasem, bo zazwyczaj to jeździłem na McMagic i szybkim żarciu. - pochwalił się, a gęba mu się cieszyła, bo przecież w końcu, dzięki Skylerowi, powróciło jako tako na tory całkiem zdrowego jedzenia.
Złapał wizzengera i zauważył, że Boyd to go otwartego nie ma, bo przecież wyświetliłoby się, że ziomek siedzi z nosem w wizzie. - Patronusa nie przeoczy, a info na wizzie tak. Jeszcze brakuje, aby na tarasie natknął się na Fairwyna. - westchnął i wygramolił z rękawa swoją różdżkę.- No i w sumie umiem od niedawna patronusa to i się pochwalę, a co. - każda okazja do przechwałek jest warta wykorzystania. Chciał zaszpanować przed nowym ziomkiem, a więc zastosował magię niewerbalną przy zaklęciu, czego efektem było wyplucie przez różdżkę raptem kilku iskier. Parsknął śmiechem i wypowiedział odpowiednią inkantację, dzięki czemu wokół nich przemknął patronus, a wyglądał na wiecznie wyszczerzonego. Nagrał wiadomość do Boyda, aby szedł za patronusem i go nie zgubił, a trafi do nich i to nie tak, że nie wierzą w jego możliwości, ale raczej tu nie trafi. Zaklęcie przemknęło przez ścianę i poleciało hen w poszukiwaniu gryfońskiego współbrata. - Może się nie zgubi. - oznajmił. - Ja niestety tylko na piwkach, bo jutro mam popołudniową zmianę, a wywalają za każdy chociażby powiew alkoholu z paszczy. - ustawił na stoliku trzy butelki dymiącego Simsona, ale też zerknął na menu alkohole i zamówił piwo korzenne, aby nie było, że przyszli z własnym alkoholem i nie zostawią tu nawet sykla. Oparł łokcie o stolik i tak pochylony zerknął na nowego ziomka. Jakoś nie miał oporów przed alkoholizowaniem się z nieznanym mu kumplem. - A wiesz co, nie mam bladego pojęcia. Ale czekaj... czy ja cię nie widziałem na imprezie Morgan? Mieliśmy taką pseudo gryfońską imprezę i chyba gdzieś mi tam mignąłeś, ale masz klona i o tym nie wiesz. - przymrużył powieki i próbował sobie przypomnieć czy faktycznie widział tam Filina. Podobno był też Matthew, ale z nim się już do reszty minął, a potem pojawiło się doprawione magią whiskey i zajął się pajacowaniem z Albiną.

______________________


If you can't beat fear, just do it scared.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 17
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1109
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 21:41;

Zdążył właśnie zamknąć drzwi zakładu miotlarskiego po zakończonej popołudniowej zmianie i skierować kilka kroków w stronę zamku, w którym to był umówiony na picie z Fillinem i Jerrym – już na feriach uznał, że to najwyższa pora, żeby ziomki się poznały, ale los (i szpiegujący w każdym zakamarku resortu Fairwyn) pokrzyżował im plany tak, że okazja nadarzyła się dopiero po powrocie – gdy nagle zmaterializował się przed nim wyjątkowo entuzjastyczny delfin, który zaraz potem przemówił znanym mu, dziarskim głosem Dunbara i poinstruował, że nastąpiła zmiana planów. Patronus nie czekał na jego reakcję, tylko wykonał w tył zwrot i pofrunął (popłynął?) w przeciwną stronę, nie przejmując się wcale, czy Boyd za nim idzie. Oczywiście słowa ‘piwo’ nie trzeba mu było dwa razy powtarzać, dlatego bez zastanowienia ruszył szybkim marszem-prawie truchtem w ślad za zaklęciem, dziękując sobie w myślach za to, że jego głównym zainteresowaniem był sport, więc mógł sobie pozwolić na utrzymanie zawrotnego tempa bez zadyszki. Do miejsca docelowego nie było daleko, bo już po jakichś dziesięciu minutach delfin doprowadził go do czegoś, co przypominało bardziej katedrę niż pub, co wzbudziło jego niewielkie zdziwienie, ale nie powstrzymało przed wejściem do środka. Wewnątrz szybko odnalazł swoje towarzystwo, wyróżniające się głównie za sprawą platynowej fryzury Jerry’ego, i ruszył w ich stronę, po drodze rozglądając się dookoła i rozpinając kurtkę.
- No, panowie, klasa – skomentował z aprobatą wybór miejscówki – Fairwyn was wypłoszył z zamku? – spytał, rzucając porozumiewawcze spojrzenie drugiemu Gryfonowi, następnie zaś wszyscy przystąpili do wymieniania męskich uścisków dłoni, przybijania piątek, klepania się po plecach i takich tam różnych kumpelskich rytuałów; przewiesił wreszcie okrycie przez oparcie krzesła i opadł na nie ciężko, by zaraz z wdzięcznością wymalowaną na twarzy sięgnąć po jedno z dymiących piwek i upić hojny łyk. Napój bogów rozlał się po jego wnętrzu, zaraz zrobiło mu się ciepło i miło, obrzucił spojrzeniem te dwie znajome mordy siedzące naprzeciwko i wiedział już, że to będzie dobry wieczór.
- To piwerko to rozumiem tylko rozgrzewka? – upewnił się, zacierając rączki i zerkając na kartę alkoholi; w mig zapomniał, że planował wrócić na tory porządnego człowieka, i imprezować w bardziej kulturalny sposób – Coś ciekawego mnie ominęło? O czym gadacie? Są tu jakieś duperki? – dorzucił jeszcze więcej pytań, rozglądając się mało dyskretnie w poszukiwaniu tych ostatnich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1077
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyNie Mar 01 2020, 17:25;

- Nigdy nie mieszkałem sam - przyznaję, z zastanowieniem, bo w moim domu wiecznie był ktoś kto coś do mnie mówił, taka zaleta przytułku dla duchów, a teraz poszedłem szukać mieszkanie od razu z najlepszym ziomkiem. A po chwili jeszcze dokooptowałem nam ghula do wanny. I na tych kilku metrach kwadratowych umieściłem jeszcze przyjaciółkę. Najwyraźniej tak sobie gadam, ale wcale nie chciałbym mieszkać sam, wydaje się, że tylko zgarniam jak najwięcej towarzyszy. Jęczę w zazdrości o Twojego współlokatora.
- Boyd nawet nie umie położyć pomidora na kanapce - narzekam na przyjaciela, niezadowolony, że nie raczy mnie obiadkami po ciężkim dniu pracy. - Nessa coś potrafi i jest dobre, ale niezbyt wiele zna potraw - przypominam sobie o mojej nowej współlokatorce, nie ujmując jej talentu kulinarnego, ale nie byłbym sobą, gdybym nie narzekał na jej nieprzykładanie się specjalnie do tematu różnorodności.
- Okej - zgadzam się ze wzruszenie ramion na słowa Jerry'ego, bardziej zainteresowany piwkiem, które ze sobą miał i wyglądało na naprawdę fajne, więc wypijam sobie łyczka, zadowolony ze smaku. Patrzę jeszcze na wyszczerzonego delfina i śmieję się krótko na widok tego dość szalonego patronusa, który prędko rusza na poszukiwania naszego przyjaciela.
- Gdzie pracujesz? - pytam jeszcze, zanim nie mówię kilku słów o tym jak to należy pić przed pracą, bo to nie prawda że alkohol zabija szare komórki, to tylko w przypadku alkoholików. Którymi my oczywiście nie jesteśmy.
- Tak, pamiętam cię z tej imprezy - mówię ciesząc się, że też mnie kojarzysz. - Byłem tam w poszukiwaniu Boyda - przypominam sobie początek imprezki, gdzie chodziłem, szukając ziomka i przypominam sobie, że też szukałem Balbinki. - I ty tańczyłeś z Albiną - dodaję jeszcze jakże bystro, bo pamiętam co nieco. Wiem też że bliżej poznałem wtedy Sol, coś na Ciebie warczała, ale nie pamiętam o co chodziło. Wtedy też nadszedł i Boyd, który widać biegł tak szybko jak mógł na magiczne słowo piwo. Klasa.
- No, ktoś tam się kręcił - mówię dość lakonicznie, by przystąpić do męskich zajęć powitalnych po których już, bardzo zadowoleni z siebie, siedzimy przy naszych piwerkach. - Dokładnie to samo powiedziałem! - krzyczę zadowolony, że mój najlepszy ziomek również nie chce tylko piwkować. - Ale Jerry coś się pruje - dodaję niewiele wyjaśniając, że ma pracę odrobinę bardziej wymagającą niż my i nie może zapijać mordy dzień wcześniej.
- Gadamy o tym, że jesteś pajacem i o jedynej imprezie na jakiej nie mogłem Cię znaleźć. Chyba jakieś dziewczyny tam są, ale jeszcze żadna nie śpi - mówię i parskam śmiechem ze swojego wybornego żartu nawiązującego do naszego ostatniego wypadu do baru.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 147
  Liczba postów : 919
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyNie Mar 01 2020, 18:19;

Zapewne parsknąłby jakże kumpelskim śmiechem na myśl o Boydzie mającego problem ze zrobieniem kanapki, ale momentalnie na dźwięk znajomego imienia wyprostował kark i ramiona. - Nessa? - powtórzył cokolwiek niemądrze, a jego wzrok zdradzał, że nie tylko zna to imię, ale coś się jeszcze za tym kryło. - Mieszka z tobą? - uniósł jedną brew i przyjrzał się mu z innej perspektywy - czyżby po paru dniach od ich pamiętnej rozmowy poczyniła już tak drastyczne środki i się przeprowadziła do Filina? Co ich łączyło? Czy coś więcej czy tylko mu się to wydawało? A w ogóle czemu go to obchodzi? Nie powinno, skoro od tamtej pory nie dał jej znaku, że chce coś więcej. By wyrwać się z tego potoku myśli objął palcami szyjkę butelki i po pozbyciu się kapsla upił łyk piwa, zaś chwilę później z jego paszczy wyleciało trochę dymu. - W Mungu. - wykrzywił się. - W sensie na nudnej recepcji, ale siedzę tam, bo mi zależy pracować tam po studiach na wyższym stanowisku. - wyjaśnił od razu, bowiem miał znacznie większe ambicje, ale z powodu trwającej edukacji musiał zadowolić się recepcją. Pokiwał głową na znak, że pamiętają to samo - taniec z Albiną należał do gryfońskiej historii, bo odwalali tam takie cyrki, że powinno stać się to hogwardzką legendą.
Trzeba przyznać, że patronus bardzo szybko sprowadził tutaj Boyda, a więc uniósł wysoko brwi w szczerym zaskoczeniu widząc zadowoloną gębę ziomka. Uścisnął mu rękę, oczywiście cały rytuał został odbębniony i mogli już w większym gronie wdać się w gadaninę.
- Praca, ziomek. Nie mogę się upić na umór. Najwyżej ocucę twoje zwłoki, jeśli padniesz. - wyszczerzył się do niego, pozwalając sobie na więcej zuchwałości z człowiekiem, którego znał znacznie lepiej niż takiego Filina. Wydawał się w porządku, ale jak wiadomo piwo łączy ludzi. Nie ogarnął żartu, ale nie przeszkadzało mu to jakoś specjalnie. - No nie gadaj, że kręci cię nekrofilia. Zostaw duperki, piwo pij jak przystało na mojego ziomka. - ponaglił go i skinął brodą w kierunku butelki. Ostatnimi czasy irytował się widząc słodkie parki zakochanych. Te porażki sercowe rzucały na niego większy cień niż myślał. Tym bardziej alkoholizowanie się jest świetnym pomysłem.

______________________


If you can't beat fear, just do it scared.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 17
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1109
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Mar 02 2020, 09:54;

- No, od razu widać kto tu jest porządnym gościem z Irlandii a kto obwiesiem z jakiegoś zadupia - skomentował wielce oburzony tą odmową i oczywiście nie mógł się powstrzymać przed wytknięciem Jerry'emu innego pochodzenia niż jedyne słuszne, przy okazji zbijając głośną piątkę ze swoim wiernym ziomkiem bardziej skorym do alkoholizowania się, po czym zaśmiał się na słowa drugiego Gryfona o rzekomym ratowaniu jego zwłok, choć doskonale wiedział, że to nie on będzie potrzebował pomocy tej nocy - Dzięki Jerry, dobry ziomek jesteś, chociaż obstawiam, że pierwszy w kolejce do zgonu będzie Fillin - powiedział i wcale nie zmyślał, bo był nauczony wieloletnim doświadczeniem zbierania go z podłogi jeszcze zanim impreza rozkręcała się na dobre - Teraz to nie mamy wyjścia, musimy się upodlić żeby dać doktorowi Dunbarowi szansę się wykazać - zwrócił się znów do swojego rodaka, wzdychając ciężko na pokaz, jakby to było ciężkie zadanie, aż z nosa poleciał mu dym po wypitym chwilę wcześniej łyku magicznego piwerka.
Wiedział, że to była tylko kwestia czasu, zanim Fillin zacznie uświetniać wieczór dokuczaniem mu, tak samo jak domyślał się, czego to będzie dotyczyło, albowiem ten wstrętny leprechaun od ferii znęcał się nad nim za to że ich ostatni wspólny podryw skończył się dla niego fiaskiem, bo jego wybranka przysnęła przy stole. Wielkie rzeczy! Przynajmniej była chętna zanim zasnęła, a nie obraziła się podczas pierwszej wymiany zdań, dla niego to był sukces.
- Zaraz sam zaśniesz snem wiecznym jak jeszcze raz usłyszę ten przytyk - zagroził mu, zasadzając srogiego kopa w goleń pod stołem, i odwrócił się do Jerry'ego, by nakreślić mu sytuację i to, jaki jest poszkodowany - Fillinowi poszczęściło się raz, tylko dlatego że go umiejętnie zeswatałem, i taki z niego gnój niewdzięczny, że zamiast mnie po rękach całować i dziękować, to się nabija że mi panna przysnęła - pożalił się i zapił swój smutek piwem, choć spodziewał się, że Dunbar raczej dowali mu jeszcze bardziej zamiast współczuć, bo przecież w tym gronie każda złośliwość była niczym innym, a wyrazem miłości do kumpli.
- Dobra, dobra, nie to nie. Ty lepiej pij, i ty też, zobaczcie, ja już prawie kończę - odparł, bo wcale aż tak mu nie zależało na poznawaniu pięknych pań, w końcu jedną już miał na oku, dlatego satysfskcjonowało go to męskie grono, a duperkami zainteresował się z troski o kolegów - A co ty taki niechętny? Ta praca to już cię tak pochłania, że wóda nie, dziewczyny nie? Czy już wyrwałeś jakąś? - łypnął na niego, majtając brwiami i nic sobie nie robiąc z tego, że być może zadaje wścibskie pytania, po czym z zaangażowaniem opróżnił kolejną część swojego piwka i rozejrzał się tęsknym wzrokiem za jakimiś przekąskami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1077
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Mar 02 2020, 14:59;

Wydaje mi się, że nie przemyślałem do końca wcześniej swoich słów. Patrzę na Jerry'ego, który nagle rzuca imieniem, dobrze znane obydwu. Chcę na chwilę zatopić się w dymiącym piwku, ale średnio mi to wychodzi. Nie wiem w zasadzie co Ci mogę powiedzieć.
- No, mieszka - mówię i widzę, że przyglądasz mi się jakoś podejrzliwie, więc uznaję że może wypada dać jakieś wyjaśnienia. - Ostatnio miała ciężki okres, musiała odpocząć od domu, zerwała z narzeczonym, wiesz, takie tam przyjemności - mówię dość ogólnikowo, próbując równocześnie wytłumaczyć się z mieszkaniem z Nessą. - Jesteśmy przyjaciółmi - dodaję jeszcze, bo wydaje mi się, że to też powinienem zrobić. - Opowiadała mi o Tobie - kończę jeszcze machając brwiami i uśmiechając się głupio. Może nie musiałem się do tego przyznawać, ale nie mogłem się powstrzymać od tej durnej zaczepki z wszechwiedzącą miną. W końcu finalnie decyzją Jarka było zaprzestanie kontynuowania relacji z Neską, z tego co mi wiadomo.
Po chwili jednak wbija Boyd, niemalże na skrzydłach mknący słysząc magiczne słowo przywołujące go - piwierko. Śmieję się i przybijam piątki ziomeczkowi, zadowolony z powyzywania od obwiesiów wszystkich, którzy nie są z pięknej krainy zwanej Irlandią.
- Jerry chce mieć ambitną pracę w przyszłości - mówię z dezaprobatą kręcąc głową, niczym prawdziwy barman z powołania. Nie obrażam się za twierdzenie, że to ja będę pierwszy do zgonu. Nawet na ostatniej pijackiej imprezie to ja byłem w znacznie gorszym stanie niż Boydzik, klękając na kolanko do oświadczania się.
- Prawda - przyznaję jedynie i wzruszam ramionami, oddając Boydowi pierwszeństwo jeśli chodzi o mocną głowę.
Śmieję się wesoło ze swojego żartu i faktu, że Jerry podłapał go, mimo że nie znał sytuacji. Nawet nie przejmuję się głupim wytłumaczeniem Boyda na to co jego zdaniem się wydarzyło.
- Bo ci... zasnęła - mówię jeszcze ledwo dukając, przez kolejne salwy śmiechu. Cóż, jeszcze trochę zanim ten żart przestanie być śmieszny. - Siedział i nalewał im wódeczkę, a ona chrapała obok - próbuję przedstawić Jarkowi komizm całej sytuacji, coraz bardziej się śmiejąc i uspokajając się dopiero kiedy ten goleń zaczął odrobinę doskwierać. Upijam więcej piwka i podnoszę do góry brwi słysząc jak negatywnie Jerry jest nastawiony do podrywania dupeczek. Ja też dziś nie jestem na to wyjątkowo łasy, mam wrażenie, że ściągam na siebie już wystarczająco dużo problemów. Pomyślałem, że jednak chłopak może się krępować rozmowy o sprawach sercowych ze mną, w obawie że pójdę paplać coś Nesce.
- Nic nikomu nie powiem jeśli nie chcesz - mówię wobec tego, wypijając większy haust piwerka i równocześnie kładąc rękę na sercu, by podkreślić prawdziwość swojej obietnicy. - Jerry ostatnio olał naszego nowego współlokatora - mówię do Boyda powód dla którego mówię takie rzeczy, z szerokim uśmiechem, że mam taką świetną plotkę. - Nessę w sensie, nie Juniora - dodaję, by uściślić moją nie do końca jasną wypowiedź. Tym sposobem nawet jeśli Dumbar nie miał ochoty na ploteczki o swoim życiu prywatnym, niestety trafił na kogoś kto rozpowszechnił je za niego.
- A ty? Twoja niby istniejąca dziewczyna, która chce z tobą wychodzić nadal niby chce się z tobą bujać? - pytam podważając oczywiście samo istnienie dziewczyny, która byłaby prawdziwie zainteresowana Boydem. Przecież wiadomo, że będzie na zawsze skazany na mnie i na FUJa.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 147
  Liczba postów : 919
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyWto Mar 03 2020, 21:04;

Popatrzył znad piwa na Filina, kiedy ten przyznał się do przyjaźni z Nessą. Uśmiechnął się nieco sztucznie w odpowiedzi, bowiem wolał raczej nie poruszać teraz tego tematu. Nie był pewien co miały powiedzieć ani jak się zachować. Choć tknęła go ciekawość odnośnie tego, co mogłaby opowiadać o nim Filinowi tak jednak wolał pozostawić ten temat na inną okazję, skoro przyszedł już Boyd i lepiej skoncentrować się na uniwersalnych rozmowach. Skinął Filinowi głową i wlał w siebie łyk dymiącego piwa. Parsknął śmiechem, gdy streścili swoje ostatnie przygody.
- To pilnuj by ci nie zwiała, a ty Boyd cóż... kimnij sobie obok i możesz rozpowiadać, że się ze sobą przespaliście. - wyszczerzył się odrobinkę złośliwie, bo przecież chłopaki sami podsuwali powody do naigrywania się z ich historii. Sam nie miał jaką się podzielić, a te, które już przeszedł nie nadawały się do żartowania z nich.
- Aż tak mi ufasz, aż tak, Callahan. Jestem wzruszony. - by uwiarygodnić ten uczuć aż pacnął się ręką blisko mostka i przystroił się w minę zgoła adekwatną do słów. Odstawił butelkę piwa na stół i z nastroszonymi brwiami popatrzył na Filina. - Olał? Nie przypominam sobie takiej sytuacji. - nie pytał kim jest junior, bowiem bardziej zdziwiła go i niejako ubodła informacja jakoby miał olać Nessę. Nawet szybko zrobił sobie rachunek sumienia, ale nic nie znalazł. Nie powiązał tego w żaden sposób z wyrywaniem dziewczyn, bo przecież Nessa nie była "wyrywana", bo to zaczęło się od czegoś, co nie było flirtem, a po prostu... nitką więzi.
- Nie wyrwałem, daję sobie luz teraz na jakiś czas. - wzruszył ramionami, chcąc jakoś zbyć temat, aby nie musieć powracać do niezbyt ciekawych wspomnień, w których żałośnie przegrał z różnych powodów. By nie musieć kontynuować upił jeszcze alkoholu i z zaciekawieniem przyjrzał się Boydowi. Nie wiedział nic o jego najnowszym obiekcie westchnień i choć sam dał sobie urlop od podrywania dziewczyn, tak ochoczo dowie się co tam u nich słychać.

______________________


If you can't beat fear, just do it scared.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 17
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1109
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPią Mar 06 2020, 14:17;

- Racja, racja, niektórzy muszą być wykształceni żeby inni mogli całymi dniami rozbijać się po boisku - przyznał, gdy Fillin zaargumentował decyzję Dunbara pragnieniem świetlanej kariery - Nie możemy cię bojkotować, w końcu może kiedyś będziesz nam składał połamane kości - dodał w stronę Jeremy'ego, oczami wyobraźni już widząc ziomka, jak w białym fartuchu magomedyka wymachuje profesjonalnie różdżką, czyniąc cuda i sprawiając, że on i Fillin, w barwach narodowych, poturbowani po brutalnym i pełnym poświęcenia meczu na jakichś wielkich mistrzostwach, mogą wrócić na murawę ku uciesze reszty drużyny i tłumu wiwatujących fanów. Zaraz jednak wybuchnął gromkim śmiechem, słysząc komentarze kolegów o jego niefortunnym feryjnym podrywie, bo już nie dał rady podtrzymywać swojego oburzenia i prób obrony; sytuacja faktycznie była przecież komiczna. Po solidnym obśmianiu jego romansu ze śpiącą królewną próbował ochłonąć, popijając hojnym łykiem piwerka, a w tym czasie atmosfera zdążyła się lekko zagęścić, gdy temat zszedł na Nessę, a Jerry jakby trochę się nastroszył po sugestii jakoby miałby ją olać. Boyd patrzył tylko pytająco to na jednego, to na drugiego, sącząc swój napój, po czym stwierdził że może temat dziewczyn nie jest tak neutralny jak mu się wydawało, a szczególnie biorąc pod uwagę to, co Fillin chciał z nią wyczyniać podczas jej pogrzebu.
- A to wy obaj coś ten z Nessą? - wyrwało mu się ze zdziwieniem, choć powinien był ugryźć się w język, bo to mógł być drażliwy temat, szybko więc zajął się szkalowaniem przyjaciela -Tak, Alinka wciąż mnie chce, ale coś ostatnio nie miałem czasu żeby ją gdzieś zabrać, może polecisz jakiś fajny sprawdzony spożywczak na randkę? - odpowiedział na jego zaczepkę, odpłacając mu się za wszystkie winy przypomnieniem faktu, że umawiał się z Sol w sklepie; zignorował jego wieczne powątpiewanie w istnienie dziewczyny, bo w Elę też nie wierzył, a potem trzy dni frajer zbierał szczękę z podłogi jak już zobaczył na własne oczy - Ale wiecie co, olać te duperki - stwierdził jednak, machnąwszy ręką - POGADAJMY O QUIDDITCHU. Jak w końcu, Jerry, będziesz naszym szukającym i skopiemy razem dupska Ślizgonom? - zagaił kolegę, taktycznie zmieniając temat. Quidditch był zawsze na topie, szczególnie w obliczu nadchodzącego meczu i kontrowersji związanych z Moe - Jeśli Fillin będzie szukał znicza z takim powodzeniem z jakim szuka dziewczyny to nie mamy się o co martwić - zakończył swoją wypowiedź klasycznie: obśmianiem kumpla i łykiem piwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1077
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Mar 07 2020, 00:32;

Też nie kontynuuję tematu, czując że wchodzę na jakieś niepewne tereny po minie biednego Jarka. Kiwam za to intensywnie głową na jego słowa i śmieję się na sugestię co Boyd może rozpowiadać. Niechcący jednak temat podrywu śpiących panien został wyczerpany i mój najlepszy przyjaciel znowu zaczął rozpytywać o naszych sytuacjach z jedną dziewczyną. Tak naprawdę jakoś niespecjalnie mi to przeszkadzało, ale mam wrażenie, że Jerry nie był z tego szczególnie zadowolony.
- Wielkie umysły, wiesz - żartobliwie nawiązuję lekko do znanego powiedzenia, wypijając łyka naszego piwka, jak zauważyłem już prawie sięgając dna. - Nie mówię serio, tylko tak pierdolę trzy po trzy. Musisz wierzyć w połowę rzeczy które paplam - dodaję prędko na temat Nessy, bo nie chcę szkalować mojego nowego ziomka, tylko Boyda. Nawet klepię gryfona po plecach, słysząc że nie chce na razie podrywać dupeczek. - Szanuję, więcej dla nas. A raczej dla mnie, skoro Boyd tutaj zakochany - stwierdzam i macham brwiami do zaangażowanego emocjonalnie przyjaciela. Żarcik o spożywczaku jest wykorzystywany równie mocno co ten o podrywaniu śpiących dziewczyn, dlatego wzdycham tylko na te marne próby kpin.
- Najlepsza randka ever to musiała być, bo Sol mi wybaczyła po miesiącu nieodzywaniu się. Ten na rogu u nas, polecam - stwierdzam ze wzruszeniem ramion. Kiwam głową na olanie tematu duperek i patrzę z ciekawością na Jerry'ego czy to faktycznie on ma być moim nowym przeciwnikiem. Niestety Boyd najwyraźniej tylko udaje, że chce zmienić temat, bo znowu mnie szkaluje pod kątem beznadziejnego wyrywania.
- Po prostu mój skrzydłowy wiecznie zawodził - mówię ze smutkiem, po czym przypominam sobie jak ostatnio dobrze mu poszło swatanie. Na mojej twarzy pojawia się na chwilę głupawy wyraz. - Ale musicie dać mi wygrać dla mojego dobra. Ta twoja koleżanka z ferii Boyd... Musimy zrobić epicką imprezę na świętego Patryka! - stwierdzam entuzjastycznie na myśl o kolejnej możliwości do picia. - I żadnej pracy przed imprezką - ostrzegam naszą osobistą pielęgniarkę w przyszłości z zadowoleniem wznosząc toast za epicką imprezkę. - Gadałem z właścicielem mojego zacnego miejsca pracy i myślę, że da się przekonać, by tam zorganizować wszystko! - chwalę się jeszcze bardzo ważną informacją. Może nie będę w przyszłości świetnym medykiem, ale za to będę mógł wyprawiać huczne przyjęcia.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 147
  Liczba postów : 919
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Mar 07 2020, 12:02;

- Się wie, ziomki. Łatam nielegalnie, ale niezawodnie. W wakacje Elijahowi naprawiłem paskudnie połamaną rękę i to dwa tygodnie przed meczem. - pochwalił się, bo chciał w ten sposób wywołać chociażby szczątkowe "ochy i achy", ale też zapewnić chłopaków, że poważnie traktuje swój przyszły zawód i każda możliwość użycia zaklęć uzdrawiania to nabywanie doświadczenia i wprawy. Czuł się pewnie ze swoimi umiejętnościami wszak zdarzało się, że i na sobie czasem ćwiczył te z dziedziny niegroźnych. Pokręcił głową na zapytanie Nessy i uśmiechał się nieco sztucznie, gdy o niej wspominano. Nie wiedział co ma jeszcze sądzić o tej relacji, ale też nie chciał tego roztrząsać z jej przyjacielem skoro nie planował z Nessą poważniejszych rzeczy. Już raz się upił z tego powodu i starczy, a więc temat wygasł i Boyd dobrze wyczuwał, by zmienić tok rozmowy. - Czekaj. Boyd, ty mówisz o Albinie, z którą ostatnio wywijałem tańce? A Ty o Sol Irving? - odstawił butelkę piwa i odchrząknął, szykując się do przedstawienia prawdy najprawdziwszej. Położył łapało na ramieniu Filina i popatrzył na niego z powagą. - Będę uczciwy. Sol to moja ex sprzed jakichś chyba trzech lat. I wybaczyła ci miesiąc milczenia? O ja, a mnie robiła awantury o… w sumie do tej pory nie wiem o co jej chodziło. - wzruszył ramionami, ale nie dodawał, że trochę jej unikał, bowiem nie miał pojęcia jak ma się wobec niej zachowywać, skoro swoimi czasy byle dunbarowe stwierdzenie okazywało się nietrafne i kwalifikowało się do ich prywatnych kłótni, które niestety w łóżku się. - Szukającym jest chyba już zajęty. Oho, czyli impreza po meczu tak? Ale to wiesz Filin, najpierw wygramy, będziemy świętować a potem można myśleć co tam dalej planować. Melanży nigdy nie za wiele. - pisał się jak najbardziej na imprezy, choć tym razem rozważał posadę może dj'a? Musiał znaleźć sobie zamiennik nagminnego podrywania dziewczyn na każdej imprezie. Trzymał się dzielnie postanowienia ograniczenia flirtu, ale też nie było łatwo zmienić swoje przyzwyczajenia. W kwestii meczu miał nadzieję, że uda mu się zdążyć przybiec i wziąć udział. Jego praca miała to do siebie, że dostawał często popołudniówki i rzadko miał się z kim zamienić. Liczył jednak, że tym razem się uda i choć pozycja szukającego była zajęta to Morgan gdzieś go wciśnie pomimo jego średnich umiejętności sportowych.
- Za nadchodzący mecz, ziomki. - uniósł butelkę by wznieść krótki toast i po chwili wlać sobie do gardła dymiącego alkoholu.

______________________


If you can't beat fear, just do it scared.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1077
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyWto Mar 17 2020, 02:51;

Świetnie mieć takiego ambitnego ziomka, mówię pochwalny och nad Twoimi umiejętnościami łatania ludzi i przy okazji przybijam się z Tobą kuflem, za zdrowie Twoich umiejętności. I chociaż udaje nam się zejść w końcu z tematu Nessy, nagle okazuje się, że to nie jedyne co mamy z sobą wspólnego.
- Nie, Nie. Mówi o Alince... Alise? - patrzę pytająco na przyjaciela, bo nie mam pojęcia jak się nazywa jego luba, albo zwyczajnie zapomniałem o tej ważnej informacji. - Musisz wymyślić jakieś nazwisko na szybko - radzę przyjacielowi, widząc, że gapi się na mnie jak głupek. Którym poniekąd był, w końcu wkrótce usłyszą, że dzielimy się mózgiem na pół.
Kiwam jednak głową na tą drugą dziewczyną i aż się troszkę zachłysnąłem piwkiem na tą wiadomość, więc klepię się po torsie i krztuszę ociupinkę; mimo tego że mój nowy koleżka próbował uspokajająco położyć mi rękę na ramieniu.
- No pięknie, może powinniśmy zrobić jakiś spis dziewczyn, żebyśmy mieli jednak trochę mniej wspólnych tematów? - pytam szczerze zdumiony tą zbieżnością kobiet między mną a Jerrym. Na fakt, że udało mi się ją tak szybko przeprosić, wzruszam odrobinę ramionami. - No wiesz... ostatnio mi całkiem nieźle wychodzi przegadywanie kobiet. Myślałem, że tylko Boyda mogę przyciągnąć swoimi żarcikami, a okazuje się, że nie jest jedynym, który na to leci - mówię na tą poniekąd pochwałę od Gryfona, na temat ugłaskania, czy jak to ładnie nazwać, Sol.
Znowu się stukamy piwkami raz czy dwa, domawiamy sobie kolejne piwka, żeby nie było głupio tak tylko pić swoich.
- Nie, nie. Nie po meczu! Na 17 marca, impreza Patryka! Najważniejsze irlandzkie święto! - mówię, bo przecież kogo obchodzi qudditch, cóż za różnica kto wygra czy przegra (...), skoro przed nami niedługo tak ważna uroczystość! W międzyczasie Boyd opuszcza nas, by pójść zrobić kupę, co nam głośno oznajmił przed pójściem, oczywiście, jak to Boyd. A kiedy idzie wyjmuję cukierek - wymiotek, by jakiś żarcik jednak zrobić przyjacielowi i odrywam tą gorszą końcówkę, mielę ją różdżką i wrzucam do piwerka, uśmiechając się radośnie do Dunbara bo tym jakże dorosłym żarciku.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; blizna na ramieniu
Galeony : 279
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
  Liczba postów : 301
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Paź 05 2020, 23:21;

Nie spodziewał się listu ani patronusa od swojego kuzyna. Wiedział, że ten ma zawsze ręce pełne pracy, podobnie zresztą jak Camael od jakiegoś czasu. Musiał więc przyznać, że poczuł absolutnie zaskoczony faktem, że takowy otrzymał i nie zamierzał nawet odmawiać. Nie widzieli się naprawdę kupę czasu, bowiem młodszy Whitelight  przez ostatnie kilka lat na wyspach nie miewał i zmieniło się to dopiero przy końcu zeszłego roku. Od tamtego też czasu nie pojawiał się w domu rodzinnym, chyba, że jego rodzeństwo naprawdę na to naciskało – jeśli o nich chodziło, Camael był w stanie zrobić absolutnie wszystko, bez mrugnięcia okiem. Nie bywał jednak na rodzinnych bankietach, ani wystawnych kolacjach, od których było mu jedynie niedobrze i ignorował także większość listów, wyrażających niezadowolenie jego rodziców. Właściwie to był nawet zdumiony, że jeszcze takowe wysyłali, choć nie było ich dużo, to sam fakt ich istnienia był, cóż, uciążliwy. Odkąd pamiętał nie robił nic tak jak powinien i bynajmniej tego nie żałował, zastanawiał się jednak co jeszcze musiałby zrobić, żeby go zwyczajnie wydziedziczyli. Odpowiedź była prostsza niż chciał przyznać – musiałby poślubić Mugola, lub kogoś mugolskiego pochodzenia, na co niespecjalnie na razie się zapowiadało. Parsknął nawet wewnętrznie, idąc przez hogwarckie błonia i uświadamiając sobie, że rodzice byliby zadowoleni z ostatnich wydarzeń związanych z pewną Dearówną, choć sam nie miał pojęcia co tak naprawdę znaczyły.
Kiedy tylko wyszedł poza bramy Hogwartu – nie marnując więcej czasu teleportował się pod wyznaczone miejsce, a zerkając na zegarek na nadgarstku stwierdził, że ma jeszcze trochę czasu. Korzystając więc z tego (i tego, że nie był na terenie szkoły) wyciągnął z kieszeni płaszcza paczkę Lordków i magiczną zapalniczkę, po czym odpalił jednego papierosa, wciąż myśląc o czarnowłosej Dear. Myślał o niej zdecydowanie więcej niż powinien i miał sobie za złe, że jeszcze nie porozmawiali. Nic jednak nie mógł na to poradzić, ostatnie dwa miesiące były dlań… trudne. Nie chodziło wcale o sytuację polityczną, czy też rodzinną. Incydent na jednej z luizjańskich plaż jednak mocno wyrył mu się w pamięci, co noc spędzając sen z powiek i sprawiając, że zwyczajnie nie był sobą, a jedynie przypominał swój własny cień. Wiele nieprzespanych nocy wciąż było widocznych na jego twarzy, a zmęczenia ukryć nie potrafił, nawet jeśli tak biegle władał transmutacją, pewne rzeczy wychodziły poza granice jego umiejętności. Był więc rozdarty między mieszaniem się jego rodziny w politykę, choć to go wcale nie dziwiło, ciągłym zażywaniem eliksirów nasennych i chaosem w głowie, spowodowanym czarnowłosą sylwetką.
@Arariel Whitelight

______________________


Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 HXWQZea
may it be a light to you in dark places,
when all other lights go out
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arariel Whitelight

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, długie włosy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Galeony : -393
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19688-arariel-whitelight#589698
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyWto Paź 06 2020, 15:34;

Z Camaelem mieli zadziwiająco wiele wspólnego - pomimo różnic w sposobie życia ich dzielących. Młodszy Whitelight odcinał się wyraźną kreską od reszty rodziny - z kolei Arariel ze swoją rodziną miał zadziwiająco często i wiele wspólnego. Zazwyczaj w pracy, zazwyczaj na sali sądowej - i to właśnie rodowa strona nie była z tego kontaktu zbyt ucieszona. A czy nie powinni właśnie? W końcu mieli w swoich urzędniczych zastępach wyróżniającego się nienaganną reputacją sędziego Whitelighta, znanego legilimentę, byłego aurora i znamienitego prawnika. Problem polegał jednak na tym, że ów ministerialny pies zerwał się ze smyczy - i w żaden sposób nie szło go kontrolować. A cóż to za pionek, którego nie idzie odpowiednio rozstawić po szachownicy...
W istocie, Arariel miał ostatnio więcej spraw zawodowych niż zwykle brał na swoje barki - co jednak nie powstrzymało go od przesłania wiadomości do kuzyna, który - jak zdążył zasłyszeć - nie dość, że wrócił do Anglii, to jeszcze objął stanowisko profesora w Hogwarcie. Camael zaliczał się do tej rodowej niszy, która nie traktowała Aro jak ostrza gilotyny czyhającego na odsłonięty kark. A i blondyn był po ludzku ciekawy co słychać u krewniaka - widocznie wiek dawał mu się we znaki - a pusta kawalerka po pracy wcale nie była interesująca.
Dlatego też, właśnie po pracy - opuszczając gmach Ministerstwa Magii, zawinął się w pierwszy lepszy zaułek, by teleportować się bezpośrednio do Hogsmeade. Przyzwyczajony do częstych aportacji - traktował ten sposób przemieszczania się wyjątkowo naturalnie. Pojawił się niedaleko ukrytego pubu, który wybrał na miejsce spotkania, wiedząc, że nikt z KC nie powinien się kręcić w pobliżu. Mimowolnie poprawił skórzaną kurtkę, tak wyraźnie kontrastującą - choć magicznym sposobem zgrywającą się doskonale - z gładką koszulą i garniturowymi spodniami. Sięgnął do ukrytej kieszeni kurty - wyciągając kolejną, malutką część wspólną, która łączyła go z kuzynem. Zaraz i w jego ustach wylądował odpalony lordek, sącząc się ciężkim dymem w coraz chłodniejsze październikowe powietrze. Typowym dla siebie, spokojnym, długim krokiem doszedł do wejścia pubu - z daleka dostrzegając, mimo upływu czasu, znajomą sylwetkę.
Czasem miał wrażenie, że wszyscy naokoło niego się zmieniali - tylko nie on.
Camaelu — zagadnął, podchodząc do kuzyna, starając się odnaleźć jego oceaniczne tęczówki swoimi, równie błękitnymi. Przez moment przyglądał mu się uważnie, czujnie lustrując rysy krewniaka, które wyraźnie odznaczało zmęczenie. Choć wyłapując skrawki myśli odbijających się w jego oczach - bardziej definiowałby to jako zamartwianie się.
Kobiety nie dają Ci spać? — Gdyby nie był sobą - zapewne wypowiedziałby to bardziej zaczepnie, z zawadiackim uśmieszkiem czającym się w kąciku ust. Tymczasem jego mimika pozostawała niewzruszona, choć ton głosu był wyraźnie cieplejszy. Wyciągnął dłoń w kierunku młodszego Whitelighta, z zamiarem przywitania się - nie sztywnym uściskiem dłoni jednak, a przyjacielskim objęciem. Zdecydowanie pogwałcał wszelkie rodowe zasady.
Zacznę Ci zazdrościć — poklepawszy kuzyna po plecach, odsunął się, żeby porządnie zaciągnąć się dymem.
@Camael Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; blizna na ramieniu
Galeony : 279
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
  Liczba postów : 301
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPią Paź 09 2020, 13:22;

Drgnął lekko, słysząc znajomy głos, choć niesłyszany już tak długo. Na jego wargi wypełzł delikatny uśmiech kiedy odwracał się do kuzyna, dostrzegając znajomą twarz okoloną blond włosami i tymi niebieskimi oczami, tak bardzo charakterystycznymi dla Whitelightów, którzy dbali o to w równym stopniu co o czystość krwi – głupota. Pozwolił zlustrować się uważnym wzrokiem, zastanawiając się jak bardzo się zmienił. Bądź co bądź nie widzieli się odkąd Camael skończył studia. Teraz więc był bogatszy o bagaż doświadczeń i na pewno to nań wpłynęło. Musiał jednak przyznać, że Arariel nie zmienił się prawie wcale, a przynajmniej wyglądał tak jak Camael to zapamiętał, być może dopowiadając sobie co nieco. Niemniej jednak jego pamięć go nie zawodziła. Nie wiedział co dokładnie pomyśli sobie Arariel – czy właśnie to spodziewał się zobaczyć, kiedy po latach spotka już mężczyznę, a nie chłopca dopiero co opuszczającego mury szkolnego zamku?
Prychnął na jego słowa i zaciągnął się nikotyną, czując jak znajomy dym wpływa do jego płuc, mimowolnie rozluźniając, choć było to rzecz jasna jedynie wrażenie. Cam jednak lubił to uczucie, kiedy pewnie trzymał magicznego papierosa między palcami. Coś co nie zmieniało się od lat, pośród tak dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, w której tkwił. Nie miał z tym problemów, nie przepadał za stagnacją, a jednak świadomość, że chociaż coś było stałe, była irracjonalnie pokrzepiająca, bowiem całe jego życie dosłownie pędziło i nawet kiedy postanowił się w pewnym sensie ustatkować, wrócić do Anglii, rozpocząć stałą pracę – to nadal się nie zmieniało. Pokręcił głową i uśmiechnął się szerzej, tworząc delikatne zmarszczki w kącikach oczu. Był przyzwyczajony do nieokazywania emocji przez ludzi, ostatecznie jednak wychował się w takim środowisku, czyż nie? Wiedział jednak jaki wydźwięk powinno mieć to pytanie, odczytał to dobrze.
Dużo rzeczy nie daje mi spać. — wzruszył ramionami, mając na myśli chaos, który tkwił w jego głowie i którego tak bardzo nie potrafił uporządkować. Niech Merlin ma go w opiece. Poklepał kuzyna po plecach, w jawnie przyjacielskim geście, który zapewne przyczynił się do przewrotów ich babki w grobie, pogwałcając wszelkie zasady szlachetnego rodu Whitelight. Całe szczęście większość z nich, jeśli nawet nie wszystkie, Camael miał głęboko w nosie, odcinając się od całej starszyzny rodziny. — Dobrze cię widzieć. — rzucił do starszego mężczyzny i zamienił swój niedopałek papierosa w guzik, by schować go w kieszeni spodni.
Poczekał aż starszy mężczyzna skończy palić i odwrócił się do wejścia, by bez zbędnego ociągania się wejść do środka pubu. Przecież nie będą stać na zewnątrz. Camael nie pamiętał czy kiedykolwiek był w tym miejscu, chociaż niemrawe wspomnienia pojawiały się w jego głowie jeszcze ze szkolnych czasów. Rozejrzał się po wnętrzu, kiwając głową z uznaniem, by zaraz potem skierować się do baru. Nie zamierzał siedzieć o suchych ustach, a jeden kieliszek trunku przecież mu nie zaszkodzi. Zamówił więc sobie ognista whisky, jakby kiedykolwiek zamawiał coś innego, i zwrócił się do kuzyna.
Co słychać u moich ukochanych krewnych w Ministerstwie? — zapytał, wkładając w to pytanie słyszalną dozę sarkazmu. Nie interesował się na co dzień nikim, kto nie wpływał bezpośrednio na jego rodzeństwo, a już szczególnie wypierał z głowy większość ministerialnych psów.
@Arariel Whitelight

______________________


Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 HXWQZea
may it be a light to you in dark places,
when all other lights go out
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arariel Whitelight

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, długie włosy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Galeony : -393
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19688-arariel-whitelight#589698
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptySob Paź 17 2020, 12:03;

Musiał przyznać, że podobało mu się to co widział, spoglądając na kuzyna. Rzeczywiście, choć z samego wyglądu Camael nie zmienił się zatrważająco - ciągle miał te same oczy i włosy, żadnych widocznych tatuaży czy blizn - to jednak wyglądał inaczej. Starszy Whitelight postrzegał go inaczej. W istocie, nie stał już przed nim zbuntowany nastolatek, a młody mężczyzna, który - choć zachował swoją nonkonformistyczną postawę - wydawał się znacznie stabilniejszy. Dojrzalszy. Na pewno doświadczony - biorąc pod uwagę ile przez te kilka lat podróży zdążył poznać. Arariela wyraźnie cieszył fakt, że młodsze pokolenia Whitelightów wyrastały jednak na innej glebie, niż na tej, na którą został rzucony on sam. Czasy się zmieniały - i rodowe zasady także powinny. Brak postępu przyczyniał się do degeneracji - a Aro nieograniczany przez rodowe klapki na oczach, doskonale to postrzegał, zwłaszcza (i niestety) z prawnego punktu widzenia.
Widzę — rzucił krótko, komentując wymownie ów camaelowy chaos, kiedy odsuwali się od siebie. Nie musiał nawet utrzymywać z młodszym mężczyzną kontaktu wzrokowego, żeby o jego własną świadomość ocierały się skotłowane myśli nauczyciela. W pewnym sensie podziwiał go, że mógł funkcjonować z takim mętlikiem. Sam Arariel nałogowo niemal utrzymywał jasność umysłu - była to chyba jednak kwestia rutyny i praw rządzących jego życiem. Od zawsze musiał wykazywać się klarownością myśli.
Dopalił szybko swojego papierosa - w przeciwieństwie do kuzyna nie kolekcjonując transmutowanych niedopałków, a traktując je po prostu niewerbalnym evanesco - i podążył za nim w głąb klubu. Rozejrzał się także po wnętrzu - nie badając jednak wystroju, a poszukując uważnym spojrzeniem jakichkolwiek znajomych twarzy. Żadnych jednak, na szczęście, nie dostrzegł.
Wybacz, że się z Tobą nie napiję, bracie, ale będę musiał jeszcze wrócić do Wizengamotu — objaśnił, samemu zamawiając dla siebie po prostu szklankę wody. Ku niezadowoleniu barmana - przynajmniej dopóki nie zapłacił złotymi monetami równowartości butelki ognistej, opłacając tylko dwie szklanki, swoją i kuzyna.
Rozsiadł się wygodniej na hokerze, opierając się łokciem o kontuar - i przesuwając błękitne tęczówki prosto na twarz krewniaka. Kącik jego ust uniósł się delikatnie ku górze, w sardonicznej wersji lekkiego uśmiechu.
Na pewno pytasz o to odpowiednią osobę? — Nie da się ukryć, że akurat Arariel miał raczej kiepskie kontakty z własną rodziną. O ile w ogóle można to było nazywać kontaktem - nie pamiętał już kiedy w ogóle był w rodzinnej posiadłości, twarz matki nawet w jego pamięci zachodziła mgłą. Pojawiał się na rodzinnych zjazdach tylko wtedy, kiedy tyczyło się to zewnętrznych interesów rodu - jako jeden z najwyższych stanowiskiem Whitelightów.
Eraziel i Uriel trafili do aresztu. Oszustwa finansowe w wydziale komunikacji z goblinami. Z tego co wiem odprowadzali galeony z Gringotta pod przykrywką przelewów na organizacje charytatywne. Będę wnosił o skazanie. Taki to nasz ród światły. — Upił łyk wody, wystukując tylko sobie znany rytm na kolanie. Westchnął bezgłośnie, zaczesując długie włosy w tył - i odstawiając kryształ na wypolerowany blat. — Wspominałeś w liście, że naciskają na Ciebie, byś dołączył do KC.
Nie pytał, a jednak w jego tonie wybrzmiało pytanie. Aktualne działania partii politycznych spędzały mu sen z powiek - i miał wrażenie, że w tym wszystkim zwyczajnie nie było dobrego wyboru. Tylko zły i jeszcze gorszy. Skrajny.

@Camael Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; blizna na ramieniu
Galeony : 279
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
  Liczba postów : 301
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 EmptyPon Paź 19 2020, 17:25;

Zmienił się, definitywnie się zmienił i doskonale o tym wiedział, choć czasem nie był pewien czy ta zmiana była dobra. Nastoletnie zagubienie gdzieś wciąż w nim tkwiło, kiedy raz po raz uświadamiał sobie, że oczekiwano od niego zgoła innych rzeczy, że wymagano dorosłych zachowań i działań, a on czasem błądził po omacku, improwizując i mając nadzieję, że nie popełni błędu. Nie mógł ich popełniać, bo chociaż odcinał się od rodziny, to pewne rzeczy tkwiły w nim głęboko zakorzenione, a błędy nie były akceptowane. Mógł robić te, które za błędne uchodziły wśród rodu, a jednak te niepoprawne w jego własnym przeświadczeniu były czymś karygodnym – i niedawno właśnie taki błąd popełnił. Nie miał pojęcia jak go naprawić, a brak tej wiedzy męczył go przeokrutnie, który w pomieszaniu z wakacyjnym wypadkiem sprawiał, że Camael miał ochotę krzyczeć.
Wiedział, że dla tak wprawionego legilimenty nie było czymś trudnym zrozumienie jak bardzo zagubiony był Cam, a jednak jakoś w tym wypadku mu to nie przeszkadzało. Uśmiechnął się tylko niemrawo do kuzyna i wzruszył ramionami – co cóż innego miał zrobić. Nie należał do osób, które zwierzały się ze swoich problemów. Bądźmy szczerzy, nie miał kto go tego nauczyć, rodziców miał tylko na papierze. Była tylko jedna osoba, z którą mógł rozmawiać od serca – a on to wszystko pięknie spierdolił.
Niesamowite było to, że w pewnych aspektach byli do siebie tak podobni, a w innych byli swoimi przeciwieństwami. Camael miał głęboko w nosie czy ktokolwiek z jego znakomitego rodu będzie w tym pubie, że ich razem zobaczą, że będą mówić. Doskonale wiedział, że i tak już od wielu lat był na językach swojej rodziny, prezentując się jako jej czarna owca i wciąż czerpiąc z tego irracjonalną satysfakcję. Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniały.
Rozumiem — odparł, a kiedy zobaczył złote monety, pokrywające także jego trunek, skrzywił się lekko — Nie musisz za mnie płacić. — powiedział. Nie brakowało mu pieniędzy, mimo że odciął się od fortuny Whitelightów, to pensja nauczycielka, nawet jeśli niewielka, zdecydowanie mu wystarczała. Nie upierał się jednak bardzie, bowiem doskonale zdawał sobie sprawę, że nie przekona kuzyna i tak. Z drugiej strony było to nawet miłe, nieczęsto miewał takie sytuacje, szczególnie ze strony rodziny.
A kogo mam zapytać? Ojca? — parsknął pełnym goryczy śmiechem i zamieszał bursztynową cieczą w krysztale, by ostatecznie upić z niej nieco, rozkoszując się przyjemnym ciepłem, rozchodzącym się wzdłuż przełyku. Czasem zastanawiał się dlaczego los pokarał go narodzinami w takim rodzie, który nie stał nawet obok słowa „rodzina” i nigdy chyba stanąć nie miał.
Wysłuchał jego słów, kiwając głową ze zrozumieniem i będąc pełnym nadziei, że wsadzi ich wszystkich do Azkabanu, gdzie zgniją jak powinni już dawno. Czasem zaskakiwał sam siebie, uświadamiając sobie ile nienawiści w nim tkwiło, by zaraz potem pomyśleć, czy na pewno aż tak się od nich różnił?
Dziwisz się? Powinienem się chyba jedynie cieszyć, że nie postawili mnie przed faktem dokonanym — pokręcił głową i ponownie upił ze szklanki — Jestem tylko ciekawy do czego się posuną, kiedy odmówię im pięćdziesiąty raz, to jest jak grochem o ścianę, dalej żywią nadzieję, że ich pierworodny kiedyś stanie się godnym dziedzicem. — powiedział z rozgoryczeniem, marząc o tym, by w końcu dali mu święty spokój.
@Arariel Whitelight

______________________


Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 HXWQZea
may it be a light to you in dark places,
when all other lights go out
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 QzgSDG8








Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty


PisanieUkryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty Re: Ukryty Pub niedaleko wieży  Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ukryty Pub niedaleko wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ukryty Pub niedaleko wieży - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-