Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pub Morskie Oko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyCzw Maj 23 2013, 11:02;

First topic message reminder :


Pub Morskie Oko

Pub przyciągający wszystkich swoim nietypowym wystrojem, którego głównym elementem jest przezroczysty bar wykonany z zaczarowanego, nietłukącego się szkła, wypełniony morską wodą, wodnymi roślinami i uroczymi rybkami i żyjątkami spotykanymi w oceanach świata. Interesuje Cię podwodny świat, ale zamiast biblioteki wolisz wyjście na piwo? Upiecz dwie pieczenie na jednym ogniu, przyjdź do Morskiego Oka!

Woda Goździkowa
Piwo kremowe
Kłębolot
Absynt
Boddingtons Pub Ale
Różowy Druzgotek
Ognista Whisky
Rdestowy Miód
Rum porzeczkowy
Stokrotkowy Haust

Plumpki duszone w sosie miodowym
Pokusa Syreny
Hopki - ukropki
Trytoni przysmak
Zapiekane paluszki

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 618
  Liczba postów : 7423
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyCzw Wrz 24 2020, 18:47;

Zazwyczaj też nie miał problemów z kasą. Dopóki w miarę dobrze się uczył, rodzinka wspierała go finansowo, a do tego kosił jeszcze stypendium z tytułu bycia eliksirozjebem. Ten rok szkolny jednak mocno uderzył go po kieszeni. Wszelkie oszczędności wydał na nowiutki sprzęt do Quidditcha i uzupełnienie swoich zapasów do zabawy z kociołkiem. Do tego jeden, kilkudniowy imprezowy wypad i kieszenie Maxa zaczęły krzyczeć z biedy. Całe szczęście miał od kogo żulić fajki i inne niezbędne rzeczy, więc na brak tego nie mógł narzekać.
Nawet nie przejął się brakiem komentarza ze strony Lary. W końcu nie koniecznie przyszedł tutaj żeby rozwijać się towarzysko. Miał po prostu ochotę się napić, a to mógł równie dobrze robić sam. Zdziwiło go jednak pytanie, które zaraz potem zostało skierowane w jego stronę.
-Prawie zostałem ojcem, dostałem już drugi wpierdol w tym semestrze, prefekci obserwują prawie każdy mój ruch, a do tego jestem na przymusowym odwyku. - Przyznał ogólnikowo unosząc wymownie szklankę z Ognistą. -Przebijesz? - Zapytał. Skoro już dzielili się porażkami życiowymi, co mu szkodziło. Trudno przecież żeby było gorzej niż w tej chwili.
Solberg widział więcej niż się innym wydawało. Był dobrym obserwatorem chociaż się tym nie chwalił. Zbierał informacje, których używał tylko w wyjątkowych przypadkach. Nie lubił tego i starał się mimo wszystko rozwiązywać sprawy bez konieczności uderzania w najczulsze punkty drugiej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyCzw Wrz 24 2020, 22:03;

Bezwiednie poruszała upitym drinkiem, wprawiając płyn w cykliczny, jednostajny ruch. Wpatrywała się w szklankę, jakby ta przynajmniej miała jej dać odpowiedzi na wszystkie zadane oraz nigdy nie wypowiedziane na głos pytania, które notorycznie pojawiały się w jej głowie. Jednak szklanka uparcie milczała, nie pomagając w rozwiązaniu żadnego z jej problemów. Jedynie pozwalała na chwilę o nich zapomnieć, odciąć głowę od tego, co nieuniknione oraz z czym i tak będzie musiała się jeszcze zmierzyć. Odwlec w czasie. Tworzyła pozory kontroli nad własnym życiem, a kontrola ta w rzeczywistości była równią pochyłą, po której dziewczyna powoli zmierzała w stronę dna. Nie wiedziała o tym jeszcze, ale zaczynała się domyślać, że dłużej tak nie pociągnie. Kompletna beznamiętność wysysała z niej te niewielkie resztki chęci do życia, które jeszcze w jej ciele pozostały. A mimo to nie umiała poradzić sobie samodzielnie ze wszystkim i po prostu ruszyć do przodu. Lub może nie chciała... Ciężko określić, co powodowało tę kompletną bezwładność.
Pozornie nie zwracała uwagi na to, co mówił w jej stronę ślizgon, ale łapczywie wyłapywała każde wypowiadane przez niego słowo. Gdyby nie to, że okoliczności były tak dalekie od normalnych, jak to tylko możliwe, zapewne zaśmiała by się głośno, by następnie rzucić złośliwym komentarzem w jego stronę. Teraz tylko wewnętrznie kontemplowała nad ironią losu, która ich tutaj spotkała. I tym, co zamierzała mu powiedzieć. Lecz najpierw ponownie zaciągnęła się nikotynom, pozwalając, aby jej płuca zniszczyły się jeszcze bardziej, niż wcześniej.
- Moja matka zmarła dwa miesiące temu - wyrzuciła z siebie te słowa, razem ze skażonym powietrzem. Bynajmniej poczuła się lepiej bądź poczuła cokolwiek. Beznamiętność ogarniała ją coraz mocniej i mocniej. Upiła znów łyk trunku pozwalając, by ponownie zapiekł ją w gardle i osiadł na dnie żołądka.
Czasami bała się zbyt dobrych obserwatorów. Nie lubiła dzielić się uczuciami, swoim myślami, święcie przekonana, że należą tylko do niej i tam też powinny pozostawać po wsze czasy. Nie wiedziała jeszcze, że teraz można było rozszyfrować ją tak łatwo i precyzyjnie, bo przecież nie starała się nawet odczytywać jakichkolwiek bodźców ze strony otoczenia. - Przebiłam? - rzuciła tylko w jego stronę, przenosząc swój wzrok na młodego chłopaka, który stał się jej dzisiejszym kompanem w topieniu smutków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 618
  Liczba postów : 7423
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyCzw Wrz 24 2020, 22:50;

Używki miały w sobie ten plus, a może i według niektórych minus, że nie zadawały pytań, ale też nie udzielały odpowiedzi. Sięgało się po nie w celu chwilowego wyzwolenia, zapomnienia i odcięcia. Przynajmniej dopóki ich nie zabraknie. Wtedy zaczynają się katusze. Odwlekanie problemów w czasie tylko je nasilało, o czym chłopak mógł się doskonale przekonać na własnej skórze.
Wyznanie Lary zatkało Maxa. Teraz wszystko nabierało dla niego sensu. Jej nagła zmiana zachowania, wycofanie się... Nim odpowiedział cokolwiek, wyjął papierosa i zapalił, przy okazji częstując Larę kolejnym.
-Zdecydowanie. - Potwierdził zaciągając się mocno. Pamiętał, jak sam podobnie zareagował nie tak dawno temu na podobną wiadomość. -Przejebana sytuacja. Nie dziwię się, że tu siedzisz. - Wiedział, że jakiekolwiek słowa pocieszenia czy współczucia, mogą teraz wywołać w Larze jeszcze więcej negatywnych uczuć. Dobrze pamiętał tę beznamiętną egzystencję w zeszłym roku. Upływające, zlewające się ze sobą dni. Mimo, że on sam nie do końca miał dobre stosunki z matką to jednak jej strata go zabolała. Po tych wszystkich latach, gdy musiał ją oglądać w najgorszym stanie i opiekować się nią, te wszystkie wysiłki ostatecznie okazały się bezcelowe.
-Masz jakieś sposoby na złagodzenie tego pierdolnika, czy też wychodzisz z założenia, że Ognista wyleczy wszystko? - Zapytał poniekąd szukając odpowiedzi, a trochę próbując jednak kontynuować rozmowę. Nawet jeżeli mieli siedzieć obok siebie i zapijać osobiste problemy, było to w pewien sposób krzepiące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPią Wrz 25 2020, 21:27;

Nie musiała być jasnowidzem, czy super inteligentnym człowiekiem, aby zauważyć, że takich słów Max się nie spodziewał. Zapewne uśmiechnęłaby się ironicznie, gdyby nie to, że nawet i na napawanie się domniemanym "zwycięstwem" kompletnie nie miała ochoty. Zamiast tego po prostu przeniosła znów swoje spojrzenie w stronę szklanki, która nie pytała, a po prostu rozumiała. Jednym haustem wypiła to, co w niej pozostało i dopaliła papierosa. Odgasiła go w popielniczce i z wdzięcznością przyjęła kolejnego ze strony chłopaka. Tak, nikotyna była jej zdecydowanie dzisiaj potrzebna bardziej nawet niż alkohol. Zamówiła kolejnego drinka dla siebie i dla Maxa, wychodząc z założenia, że skoro ona go opala, to on ją opija. Nie zbiednieje a przynajmniej będzie miała jeszcze przez chwilę głupie poczucie tego, że może nie jest tak bardzo samotna, jak sądziła.
Zdziwiła się jednak nieco na dźwięk kolejnych słów, które z jego strony usłyszała. Nie sądziła, że uniknie wszelakich "złotych rad", które tak naprawdę odnosiły się do zupełnie niczego i kompletnie nie pomagały w żadnym stopniu. Tymczasem ślizgon milczał jak zaklęty.
- I co, tak po prostu mi odpuścisz? - nawet nie zdawała sobie sprawy, że najprawdopodobniej było to jedno z najdłuższych zdań, jakie wypowiedziała od naprawdę długiego czasu. I to nawet nie był koniec, bo zdecydowała się dodać. -Nie będzie żadnych słów pocieszenia czy pojebanych anegdot jak to "kiedyś będzie lepiej"? - pytanie to opuściło jej usta, zanim zdążyła ugryźć się w język. Nie mogła jednak cofnąć swoich słów, więc dla zabicia czasu przed jego odpowiedzią, po prostu ponownie się zaciągnęła papierosem.
Wypuszczała dym z płuc długi czas, zdecydowanie dłużej, niż było to konieczne. Obserwowała, jak kelner stawia dwie pełne szklanki przed ich nosem, ale jakoś nie miała ochoty ponownie sięgnąć w tym momencie po drinka.
- Nie wiem, co robić - powiedziała, nie spodziewając się sama po sobie, że będzie zdolna do wypowiedzenia głośno tego, co od ponad dwóch miesięcy leżało jej na sercu i czego wcześniej nie powiedziała. Bo faktycznie tak było. Czuła się tak zagubiona, jak jeszcze nigdy wcześniej w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 618
  Liczba postów : 7423
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPią Wrz 25 2020, 23:53;

Nie miał zamiaru odmawiać, gdy Lara postawiła mu kolejnego drinka. Nie przepadał za siedzeniem o suchym gardle. Nie tyczyło się to tylko alkoholu. W takim stanie często miał wysuszoną krtań, która wkurwiała go niemiłosiernie i utrudniała mówienie, a co gorsza, palenie. Łączenie się w tym beznadziejnym stanie przez tak proste gesty było czymś zupełnie wyjątkowym. Nikt nikogo nie zmuszał do mówienia, a tym bardziej do wylewania swoich emocji. Obydwoje mieli chujowy dzień i przyszli tutaj by jakoś to przetrwać, nic więcej.
-A jaki to ma sens? Tylko byś się wkurwiała, że kolejna osoba mydli Ci oczy oklepanymi bajeczkami. Oszczędzę Ci tego. - Rozumiał jej zdziwienie. Naturalną reakcją społeczeństwa było okazywanie wsparcia i troski, mimo że nie zawsze szczerych. Max natomiast nie miał ani nastroju, ani siły żeby okłamywać dziewczynę, że podobne wydarzenie nie zmieni jej świata.
Milczał. Nie zbierał myśli, bo w głowie miał chwilowo taki pierdolnik, że ledwo udało mu się przywołać imię Lary. Potrzebował po prostu chwili na ponowne zebranie sił, gdy dziewczyna przyznała, że nie wie co ma robić. On również był teraz w miejscu, z którego nie potrafił się wydostać.
-Nic. Nie możesz absolutnie nic zrobić. - Powiedział szczerze, sięgając po pełną szklankę i upijając z niej solidnego łyka.-Będzie chujowo,a Ty nic na to nie poradzisz. Aż w końcu jednego dnia się obudzisz i będzie trochę mniej do dupy. - Nie była to jakaś wielka mądrość życiowa. Wylewał jednak z siebie to, co sam przeżył i co widział u innych. Nie był żadnego złotego środka na stratę bliskich i inne chujowe sytuacje. Czasami świat postanowił coś zrobić, a oni nie mieli na to najmniejszego wpływu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyNie Wrz 27 2020, 12:37;

Nie spodziewała się, że ich dzisiejsze, kompletnie nie zamierzone spotkanie, zacznie toczyć się w taki sposób. Nie oczekiwała pocieszających rozmów dotyczących chujowości życia, które przyszło im prowadzić. Jednak temat nawinął się sam, a jak widać, każde z nich z chęcią dzieliło się swoimi przemyśleniami co do tego wszystkiego. I Lara z niechęcią musiała przyznać chłopakowi rację, bo w swej prostoliniowości był tak szczery i prawdziwy, że aż w pewien sposób zrobiło to na niej wrażenie. I tak, nie chciała pojebanych słów pocieszenia, które nic nie wniosą do jej życia. Miała w głębokim poszanowaniu to, co ktoś sądził i uważał, że powinna teraz postępować. I była mu wdzięczna za to, że nie postanowił być jeszcze jednym, który na siłę zacznie naprawiać jej życie.
- Gdzie byłeś, żeby powstrzymać wszystkie inne kazania, które do mnie docierały? - zapytała po jego wywodzie, choć tak naprawdę nawet nie oczekiwała żadnej konkretnej odpowiedzi na te słowa. Po prostu po trochu zaczynała żałować, że od samego początku nie było przy niej kogoś takiego, kto po prostu by był, bez żadnych zbędnych w tym momencie dodatków.
Sięgnęła po swój trunek, by znów wprawić zawartość szklanki w ruch. Wpatrywała się w złocisty płyn, słuchając jego słów w zamyśleniu. W jej głowie pojawiło się jedno pytanie, gdzie udzielona na nie odpowiedź, mogłaby być dla niej nie bez znaczenia. Napiła się whisky i ponownie przeniosła wzrok na Ślizgona.
- A ty kogo straciłeś? - bezpośredniość była teraz dla niej czymś kompletnie normalnym. Oczywiście zamierzała zrozumieć, gdyby jednak Max nie chciał odpowiedzieć, ale to pytanie wydawało jej się kompletnie na miejscu. Tylko ktoś, kto doświadczył podobnej straty, mógł mówić tak logicznie i składnie a propos czekającego ją czasu. I była w tym momencie zaintrygowana, jak bardzo porównywalne są ich doświadczenia. W końcu coś ją zainteresowało na tyle, by chciała znać odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 618
  Liczba postów : 7423
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPon Wrz 28 2020, 00:31;

Najprawdopodobniej każdy, kto usłyszałby ich rozmowę uznałby, że Max jest nietaktowny i nie powinien zwracać się tak do Lary. On jednak wiedział. Byli tacy, co woleli być karmieni słodkimi historyjkami o szczęściu, ale Max zdawał sobie sprawę, że czasem to nie pomaga. Widząc Burke czuł, że dziewczyna potrzebuje szczerości. Tak samo, jak on doceniał podobne słowa w gorszych momentach. Fałszywe pocieszanki i zapewnienia tylko go irytowały i wprowadzały w dużo gorszy nastrój, co nie zmieniało tego, że sam czasem się nimi posługiwał.
-Znając mnie, w jakimś innym barze. - Uniósł kącik ust, by następnie zaciągnąć się ponownie papierosem. Najbardziej smakowały mu te mugolskie i właśnie takie krążyły dzisiaj między tą dwójką.
Rozumiał jej pytanie. Sam pewnie wyciągnąłby podobne wnioski, słysząc takie słowa. Pierwszym odruchem Maxa było zasłonienie się którymś ze znajomych, który nie miał wystarczająco szczęścia, żeby dożyć tyle, co on. Szybko jednak doszedł do wniosku, że nie ma to sensu. Śmierć kumpla boli, ale nie aż tak, co strata członka rodziny.
-Biologiczną matkę. W zeszłe wakacje. - Odpowiedział krótko, ale bez owijania w bawełnę. Śmierć rodzicielki wzbudzała w nim ogromną ilość mieszanych emocji i wcale nie pogodził się jeszcze z tym tak, jakby tego chciał. Pamiętał, jak ciężko było Kolbergom przekonać go, aby poszedł na pogrzeb. Ostatecznie, jakoś im się to udało, ale chłopak walczył zaciekle. Żal, rozgoryczenie, smutek i złość były głównymi emocjami, które wtedy kierowały jego życiem, a do tego ta wszechobecna bezsilność...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyWto Wrz 29 2020, 23:34;

Nie chciała kolejnych słów pocieszenia, które tak naprawdę gówno by jej w tym momencie pomogły. Brutalna szczerość była lepszym rozwiązaniem, a tak na prawdę... chyba sama rozmowa z Maxem. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo wcześniej potrzebowała rozmowy z kimś, kto przeżył coś podobnego jak ona właśnie przeżywała. Kto może jej powiedzieć, co w jego przypadku zadziałało. Wiadomo, człowiek człowiekowi nie równy i ludzka psychika potrafi płatać niezłe figle. Ale mimo wszystko, są doświadczenia, które zbliżają do siebie ludzi, czy tego chcą, czy nie.
Zaciągnęła się ponownie pozwalając, aby tym razem dym pozostał znacznie dłużej w jej płucach. Kontemplowała nad tym, co właśnie powiedział, nie czując żadnego dziwnego skrępowania, czy konieczności mówienia. W tym wypadku cisza kompletnie jej nie przeszkadzała i miała dziwne przeczucie, że on myśli podobnie.
- Do chujowych barów chodziłeś - stwierdziła, o dziwo znacznie luźniejszym tonem niż dotychczas. W większości przypadków, podczas tego spotkania, jej ton miał mocno depresyjny wydźwięk. A teraz... jakby tylko trochę depresyjny.
Nie czuła się źle z tym, że postanowiła zadać takie pytanie Maxowi. Gdyby nie chciał na nie odpowiadać, z pewnością nie poczuła by się urażona. Do niczego go zresztą nie zmuszała. Tylko po prostu sądziła, że powinna je zadać. Nie dla niego i po to, aby chłopak poczuł się lepiej. Ale dla samej siebie, aby potwierdzić bądź zaprzeczyć własnym domysłom. A kiedy w końcu usłyszała, kto był powodem tego zrozumienia, którym w tym momencie się chwalił, kolejne pytanie nasunęło się jej na język szybciej, niżby przypuszczała, że tak się stanie.
- Przeszedłeś przez to - powiedziała cicho, nie pytając. To był fakt oczywisty, bo chłopak nie wyglądał tak, jakby dalej miał w sobie gniew względem całego świata za to, co się stało. - Jak się wtedy czułeś? - zapytała po chwili, przenosząc na niego wzrok i znów upijając swojego drinka. Czuła, jak alkohol rozgrzewał jej ciało, jednak nie wiedziała, czy w sposób przyjemny, czy niekoniecznie. Te wszystkie myśli i odczucia, wciąż się ze sobą zlewały w jedną paskudną całość i tworzyły nicość, która nieustannie jej nie opuszczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 618
  Liczba postów : 7423
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptySro Wrz 30 2020, 22:49;

Zazwyczaj unikał tego tematu. Nie czuł się najlepiej rozmawiając o swoich doświadczeniach życiowych, a co za tym idzie, o uczuciach z nimi związanych. Dzisiaj jednak było inaczej. Nie czuł, że się wyżala ani nie czuł, że Lara chce pogłaskać go po główce i powiedzieć, jak to jej przykro, że miał ciężkie życie. Nie. Żadne z nich nie miało zamiaru tego robić. Czasem trzeba było po prostu sobie ponarzekać i to był właśnie taki dzień.
-A powiem Ci, że niektóre były dużo lepsze niż to miejsce. - Uśmiechnął się lekko. Kolejny papieros już dogasł i już chciał sięgać po następnego, gdy nagle zrezygnował. Musiał zapić suchość w ustach, a w tym nikotyna raczej mu nie pomoże. Co innego resztki Ognistej, które leniwie odpoczywały w szklance, by już chwilę później przelewać się przez gardło ślizgona.
Kolejne pytanie, które opuściło usta gryfonki sprawiło, że Max zamarł. Nie był pewien, czy powinien udzielać szczerej odpowiedzi. Dziewczyna wyglądała na załamana stratą matki podczas, gdy on...
-Ulgę... - Odpowiedział krótko, by po chwili kontynuować. -I masę innych rzeczy. Byłem wściekły i bezsilny, chociaż gdzieś z tyłu głowy czułem po prostu ulgę. - Podsumował tamte uczucia najprościej, jak tylko się dało. Sam nie powiedziałby, że to już przeszedł. Miał wrażenie, że to jedno wydarzenie ciągnęło się za nim jak fatum, a konsekwencje spotykały chłopaka do dzisiaj. Był z matką blisko, chociaż nie w konwencjonalnym tego słowa znaczeniu. Była od niego zależna. Max usilnie próbował przedłużyć jej życie, chociaż wiedział, że kiedyś i tak się ono zakończy. Że kiedyś go przy niej nie będzie.
-Świetny syn, co nie? - Rzucił jeszcze ironicznie, by następnie zamówić im po jeszcze jednym drinku. Dawno nie miał aż takiej potrzeby wprowadzenia się w bardzo nietrzeźwy stan, jak dzisiaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPią Paź 02 2020, 15:59;

Narzekanie wbrew pozorom było bardzo oczyszczającym zajęciem. Czasami każdy potrzebował oddechu i po prostu pozwolić sobie na upust wszelkich nagromadzonych w głowie i ciele emocji. W Larze emocje buzowały od dawna. Zlewały się w jedność aż w końcu osiągnęły stan krytyczny, gdzie nie czuła już zupełnie nic. Nie była pewne, co było lepsze w tym momencie, ale nie umiała zwyczajnie funkcjonować w inny sposób. Egzystowanie było bezpieczne. Nie wymagało zbyt wiele myślenia czy angażowania. Dlatego trwała w tym stanie, nie gotowa na dokonanie jakiejkolwiek zmiany w swoim życiu obecnie.
Odgasiła swojego papierosa, beznamiętnie przyglądając się filtrowi i myśląc nad tym, co w zasadzie robiła. Dopiero po chwili do jej umysłu doleciało to, co Max powiedział odnośnie uczuć związanych ze stratą swojej matki. Uniosła spojrzenie na niego, by sprawdzić, czy aby na pewno nie żartuje. Nic nie wskazywało na taki stan rzeczy. Powoli uniosła ponownie szklankę do ust, by opróżnić drugiego drinka i zapomnieć o tym, że w tym szkle znajdował się jakikolwiek alkohol. Milczała zawzięcie pozwalając, aby teraz to on mówił. Kiedy przestał, nie przerwała ciszy, kompletnie nieskrępowana tym, że między nimi zapadła. Trawiła w głowie to, co właśnie usłyszała i próbowała dostosować do własnych myśli. Które, wbrew pozorom były tak cholernie podobne... Od dawna była przerażona faktem, że pozwoliła sobie na radość w momencie, kiedy jej matka leżała na łożu śmierci. Obarczała się winą za to, że gdy w końcu dotarły do niej druzgocące wieści, poczuła złość. Nie na myśl, że straciła matkę, ale że właśnie teraz, kiedy rozpoczynała się jedna z najciekawszych przygód jej życia. Poczuła również ulgę, że jej matka nie musiała dłużej cierpieć. I uważała się za najgorszą żyjącą na tym świecie osobę za to, że wszystko to się w niej kotłowało.
-Nie gorszy, niż ze mnie była córka - odpowiedziała po długim czasie czując, jak pod powiekami wzbierają jej łzy. Nie chciała jednak płakać. Nie teraz, nie w tym miejscu. Ten rarytas miała zarezerwowany na dalszą część wieczoru, tę, którą należało spędzić w samotności. - Naprawdę, niesamowite zrządzenie losu, że akurat na ciebie musiałam dzisiaj trafić - dodała po chwili, przyjmując kolejny drnk i czując, jak alkohol zaczyna delikatnie szumieć w jej głowie. Chyba równie mocno jak on, pragnęła dzisiaj skończyć źle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 618
  Liczba postów : 7423
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyWto Paź 06 2020, 18:04;

Max zazwyczaj inaczej (nie)radził sobie z emocjami. Próbował wyżyć się fizycznie, do czego sport był najlepszym rozwiązaniem. Ewentualnie stara dobra szkoła wpierdolu, jeżeli natrafił się jakiś godny przeciwnik. Używki też był dla Solberga świetną ucieczką, ale niestety te drzwi chwilowo próbował trzymać zamknięte. Mimo, że w myślach nie raz za nie zaglądał.
Reakcja Lary nie wzruszyła go. Raczej niewiele ludzi spodziewa się podobnego wyznania na pytanie o śmierć matki. Ślizgon był jednak całkowicie szczery z dziewczyną. Utrata rodzicielki nie była łatwa, ale jakby nie patrzeć był teraz w dużo lepszych rękach. Jego rodzina zastępcza naprawdę o niego dbała i nie miał za wiele powodów do narzekania.
-Tyle osób w tym zamku, a trafiasz akurat na pojeba uśmiechającego się nad grobem matki. To się nazywa życiowe szczęście. - Słaby uśmiech pojawił się na jego ustach. Sam również nie wierzył, że akurat teraz trafił im się podobny zbieg okoliczności. Mimo wszystko, dobrze mu się z Larą rozmawiało. Żadnych granic, żadnego tabu i przede wszystkim dużo alkoholu.
-To wszystko kompletnie nie ma sensu. Niby wiesz, ż życie nie jest wieczne, ale jak przychodzi ten moment, to czujesz się jakby ktoś przyjebał Ci przez głowę łopatą. - Wywalił z siebie chodzące mu po głowie myśli. Przecież wiedział. Codziennie budził się przygotowany na informację o śmierci matki, ale jednak nie był na to przygotowany. Nie tak sobie wyobrażał ten moment i zdecydowanie nie tak chciał zareagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPią Paź 09 2020, 16:03;

Ona jeszcze nie znalazła sposobu na to, jak najkorzystniej uciec od wszelakich uczuć, które atakowały jej umysł. Najprostszym rozwiązaniem wydawało jej się kompletna pustka, która ograniczała przede wszystkim te złe bodźce. Jej skutkiem ubocznym było brak odczuwania również czegokolwiek dobrego, jednak była w stanie z tym żyć. No, może raczej funkcjonować, bo zaczęła rozumieć zasady tej gry, jakie jej umysł właśnie z nią samą toczył.
Wpatrywała się beznamiętnym wzrokiem w szklankę na blacie, kolejną z rzędu opróżnioną z zawartości alkoholu. Świat powoli zaczynał wirować, ale uparcie ignorowała ten fakt. Wiedziała, że dziś już nigdzie nie będzie w stanie się teleportować i najprawdopodobniej znów wyląduje w Hogwarcie. To sprawiało, że jeszcze bardziej pragnęła zapić wszelkie smutki i obudzić się, kiedy w końcu będzie nieco lepiej. Wtedy nie mogła jeszcze wiedzieć, że to "lepiej" było tuż za rogiem i tylko czekało na lepszą okazję do poznania się z nią na nowo.
- W zamku nie brakuje innego typu pojebów - znów wprawiła zamknięty w szkalnych ściankach trunek w ruch i wypiła pozostałość jednym haustem. Przeniosał spojrzenie na jej dzisiejszego towarzysza niedoli.
-Ten tutaj przynajmniej jest szczery w tym co robi i mówi - dodała po chwili. Szczerość była dla niej podstawą do budowania jakiejkolwiek relacji. I do jakiegokolwiek kontaktu z drugim człowiekiem. Miała serdecznie dość bezsensownego poklepywania po pleckach. Wolała to, co otrzymała właśnie od Maxa. Uśmiechnęła się bez cienia wesołości słysząc kolejne jego słowa. Sama nie ujęłaby tego nigdy znacznie trafniej, niż on to właśnie uczynił. - Ty chyba byłeś w mojej głowie przed chwilą - stwierdziła, niechętnie sięgając wspomnieniem wstecz, do dnia, gdy usłyszała druzgocącą ją wiadomość. To, jak się wtedy poczuła, nie mogła porównać z niczym innym. Czytała wiele książek i słyszała wiele historii. Żadna nie miała w ogóle prawa być porównaną z tym, co wtedy czuła.
Siedzieli tak jeszcze jakiś czas co niedługo popijając kolejne porcje alkoholu i paląc kolejne papierosy. Pragnęła zatracić się w tym wszystkim i w końcu jej się to udało. Kiedy sięgała wspomnieniem do tego dnia, dużo później, nie była w stanie stwierdzić jak i kiedy trafiła do szkolnego dormitorium.

/Zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptySob Wrz 11 2021, 21:26;

Odpoczynek. Tylko o tym marzył Vinzent, gdy późnym wieczorem opuścił mury Hogwartu i zwlókł się do swojego małego lokum w pobliskiej wiosce. Pierwsze dni pracy były, delikatnie mówiąc, męczące. Największym problemem było przede wszystkim to, że na dobrą sprawę nie miał zbyt wiele czasu na poznanie zamku przed rozpoczęciem roku szkolnego. Właściwie to samą szkołę odwiedził może dwa, trzy razy, kiedy to przechodził rozmowę kwalifikacyjną i donosił odpowiednie dokumenty.
       W gruncie rzeczy w kwestii znajomości placówki, niewiele różnił się od pierwszorocznych, którzy w większości również wydawali się w tym zupełnie nowym dla nich miejscu. Jedyną różnicą było to, że w przeciwieństwie do nich, Vinz nie zatrzymywał się, na co drugim rogu, podziwiając każdą magiczną ciekawostkę czy ducha przelatującego akurat przez ściany. Owszem, chłonął w miarę możliwości otoczenie, starając się zapamiętać kluczowe miejsca, aby szybciej poruszać się po gmachu Hogwartu, jednak przez cały ten przyświecał mu jeden cel. Odnalezienie odpowiedniej sali.
       Większość osób na jego miejscu, zapewne od razu rzuciłaby się na łóżko i poszło wcześniej spać. Vinzent cenił sobie jednak także aktywny wypoczynek, toteż zdecydował, że jest to doskonała okazja, aby wybrać się do jednego z barów w Hogsmeade. Naturalnie, nie miał zamiaru się wybierać tam sam. Po krótkim przejrzeniu listy kontaktów wybór padł na pewnego rzeczoznawcę artefaktów z londyńskiego Banku Gringotta, którego Niemiec miał szansę poznać jakiś czas temu. Na szczęście wystarczyło kilka wiadomości tekstowych na Wizzbooka do Theo, zakończonych dosyć zachęcającą frazą “Ja stawiam!”, a spotkanie było już umówione.
       Takim to sposobem już niecałe pół godziny później, po wzięciu szybkiego prysznica i wbiciu się w nieco luźniejsze ciuchy, Vinzent znalazł się w pubie Morskie Oko. Wnętrze... wstrząsnęło nim i to w pozytywnym sensie! Nie spodziewał się, że w samym centrum spokojnej na pozór wioski, znajdzie lokal w takim stylu. Po złożeniu pierwszego zamówienia, na jakie składały się dwa duże kufle lokalnego piwa i taca z przekąskami, Niemiec zajął stolik w rogu sali zlokalizowany przy jednym z akwariów, z którego miał dobry widok na resztę sali.
       Zajebiste, pomyślał, obserwując z lekkim uśmiechem małe i większe rybki pływające to w jedną to w drugą stronę. W takich warunkach to mógł się relaksować! Oby tylko jego kompan się tutaj niedługo zjawił!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 1069
  Liczba postów : 722
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyNie Wrz 12 2021, 21:05;

Pochłaniał wzrokiem kolejne stronice księgi o wykorzystaniu znaków runicznych przy wytwarzaniu magicznych przedmiotów, kiedy nagle jego magiczny zeszyt donośnym dźwiękiem poinformował o nowej, oczekującej na liście kontaktów wiadomości tekstowej. Dokończył jeszcze kilka ostatnich zdań rozdziału, nim oderwał się od jakże pasjonującej, ale i wyczerpującej psychicznie lektury, a wreszcie sięgnął po wizbooka, ciekawy kto to taki postanowił do niego napisać. W poniedziałek. Wieczorem. Nie spodziewał się zaproszenia na piwo od Vinzenta, szczególnie w pierwszej połowie września, kiedy to rok szkolny dopiero co nabierał tempa, ale nie ukrywał zarazem zainteresowania, wiedząc że i jemu przyda się odrobina odpoczynku. Ba, nie potrzeba było nawet tej magicznej frazy pod tytułem „ja stawiam”, by namówić go do opuszczenia czterech ścian mieszkania, ale powiedzmy sobie szczerze, te dwa słowa z pewnością ponagliły jego zgodę. Odpisywał koledze z szerokim uśmiechem na ustach, a już po chwili ściągał z wieszaka swoją ulubioną kurtkę, zastanawiając się czy dotrzeć na miejsce spacerem, czy może za pomocą teleportacji.
Ostatecznie postawił na rozwiązanie kompromisowe, wszak i tak musiał przejść się kawałek, by zniknąć z oczu wścibskich mugoli, ale kiedy tylko znalazł się tam, gdzie mógł poczuć się bezpieczniej, machnął swoją różdżką, przenosząc się wprost do centrum magicznego miasteczka. Wybrany przez niemieckiego czarodzieja pub kojarzył jedynie z nazwy, dlatego zapytał po drodze przechodnia o jego dokładną lokalizację, a w końcu gdy przekroczył jego próg, pokręcił z uznaniem głową, zaskoczony dość nietypowym wystrojem. – Siema, Vin! – Rzucił nieco głośniej, zbliżając się do baru, po czym zajął krzesło tuż obok niego, przyglądając się z ciekawością pływającym wewnątrz szklanej lady żyjątkom. Skupił na nich całą swą uwagę, przez co dopiero po chwili zorientował się, że Vonnegut zamówił piwo również dla niego. Czyli nie kłamał. – Postawię następne. – Zaproponował mimo wszystko, unosząc kufel jak do toastu, po czym upił łyka chłodnego, chmielowego trunku, uzmysławiając sobie, że właśnie tego mu było dzisiaj trzeba. – Jak pierwsze dni pracy w Szkole Magii i Czarodziejstwa? Podoba ci się zamek? Ruchome schody nie przyprawiły o zawrót głowy? Uczniowie dają w kość? Opowiadaj. Jestem ciekaw, jak sobie radzisz. – Wystarczyło, że odstawił kufel na blat, a od razu zasypiał go lawiną pytań, posyłając mu radosne, niecierpliwie wyczekujące na odpowiedź spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyNie Wrz 12 2021, 23:20;

Jak się okazało, Vin nie musiał znowuż tyle czekać na swojego kompana. Ba, zjawił się on na tyle szybko, że czarodziejowi nawet nie przeszło przez myśl, aby napocząć kufel z piwem. Zamiast tego obserwował rybki pływające za szkłem i przyglądał się innym gościom z umiarkowanym zainteresowaniem. Stawiał, że sporą część gości tego lokalu stanowią mieszkańcy Hogmseade, więc zapamiętanie paru lokalnych twarzy nie wydawało się złym pomysłem.
       Akurat, gdy jego wzrok spoczął się trójce młodych kobiet, które w ciągu niecałych dziesięciu minut wlały w siebie po dwa drinki, w drzwiach do główną sali pubu stanął panicz Kain. Chcąc zwrócić na siebie jego uwagę, uniósł lekko rękę, ale chyba nawet ten drobny gest nie był potrzebny, ponieważ chłopak już szedł w jego stronę.
       — Siemasz, Theo! — zaczął, wstając i klepiąc go lekko po plecach na powitanie.
       Na wieść, że to właśnie pracownik Gringotta będzie stawiał następną kolejkę, uśmiechnął się pod nosem. Taki układ bardzo mu odpowiadał.
       — Ruchome schody są tylko lekką przeszkodą. Zmieniają swój układ, ale nie mówią. Te skróty za obrazami są gorsze! Mam wrażenie, że połowa z nich robi sobie ze mnie jaja, gdy próbuję się upewnić, że idę dobrą trasą — powiedział lekko rozbawiony, pozwalając sobie na trochę szczerości w tej kwestii, tylko po to, aby po chwili wziąć spory haust piwa.
       Pokręcił głową, jakby nie dowierzał, że magiczne dzieła sztuki są w stanie tak bardzo napsuć mu krwi. W gruncie rzeczy był to kolejny argument za tym, aby poświęcić wolny czas na poznawanie zakamarków zamku. Może nie znalazłby przy okazji skarbu i nie odkrył pogrzebanych od lat sekretów, ale może przynajmniej odnalazłby szybkie trasy do kluczowych miejsc w Hogwarcie?
       — Jestem dobrej myśli. Wdrożę się i będzie tylko lepiej — dodał, nie chcąc skupiać się na negatywnej stronie ostatnich dni. W końcu po to tu przyszedł, żeby poprawić sobie humor i miło spędzić czas! — A dzieciaki wydają się ciekawe dosłownie wszystkiego, zwłaszcza te młodsze. Starsze za to szybko łapią nowe tematy, więc mniej więcej wiem, czego oczekiwać.
       Wystawiał całkiem dobrą opinię obecnym uczniom akademii. Zapewne, gdyby znał szczegóły tego, do jakich akcji dochodziło, chociażby podczas zagranicznych wyjazdów, to nie dzieliłby się tak chętnie pozytywnymi spostrzeżeniami. Ale teraz, gdy na dobrą sprawę był nowy, a jego doświadczenia nie były takie znowuż złe? Czemu nie? Na własne oczy jeszcze nie widział, żeby spalili jakąś szklarnię lub wysadzili w powietrze jedną z zamkowych wież.
       — No dobra, wiem, że ja oblewam przeżycie pierwszych dni pracy, a ty? Jakiś sukces rysuje ci się na horyzoncie w tym twoim banku? — spytał zaciekawiony, upijając nieco swojego alkoholowego trunku. — Wyceniłeś ostatnio coś ciekawego?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 1069
  Liczba postów : 722
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPon Wrz 13 2021, 00:12;

Na przyjacielskie poklepanie po plecach odpowiedział wesołym uśmiechem, uświadamiając sobie zarazem, że brakowało mu takiego wieczornego wypadu, podczas którego nie musiałby myśleć o codziennych troskach. Zastukał jeszcze palcami o szklany blat, chcąc przyciągnąć uwagę którejś z rybek, ale te przyzwyczajone chyba były do zgiełku, bo wcale nie zważały na jego gest. Chwilę później rozsiadł się więc nieco wygodniej na zajmowanym krześle, rozglądając się przy okazji po całym pubie w poszukiwaniu innych znajomych twarzy, ale że nie kojarzył tutaj nikogo poza Vinzentem, szybko zrezygnował również i z tego pomysłu, skupiając całe swoje zainteresowanie wokół rozmówcy.
- Ah, tak… Kompletnie zapomniałem o tych skrótach, chyba dlatego że sam niezbyt często z nich korzystałem. Dokładnie z tego powodu, o którym mówisz. Próbowałem kiedyś sporządzić mapę, ale jak zdałem sobie sprawę z tego, że obrazy bywają kapryśne, a skrywane przez nie przejścia zmieniają się jak w kalejdoskopie, to dałem sobie spokój. Lepiej już użerać się z tymi podłymi schodami. – Aż nadto się rozgadał, ale mimo wielu niedogodności, i tak wspominał czasy szkolne z niemałym sentymentem, a że ta luźna pogawędka przypominała mu o najmilszych chwilach spędzonych w Hogwarcie, chyba nawet trochę za nim zatęsknił. Zamczysko było przepięknie, a i problemy, z jakimi zmagał się będąc uczniem, teraz wydawały mu się totalną błahostką. Nie to żeby narzekał, miał wszak dobrą pracę, która sprawiała mu ogrom satysfakcji, ale gdyby tylko było to możliwe, chętnie przeniósłby się do dormitorium Hufflepuffu choćby na ten jeden jedyny dzień.
Sięgnął po swój kufel i umoczył usta w piwie, dzięki czemu pozwolił Vonnegutowi odpocząć od swojego własnego gadulstwa i umożliwił mu żywsze włączenie się w dyskusję. Niektóre tematy sprawiały, że naprawdę mógł mówić bez końca, chociaż wnioskując po uśmiechniętej minie towarzysza, wydawało się że niespecjalnie mu to przeszkadzało. – Na pewno będzie lepiej. – Wtrącił się, by dodać świeżo upieczonemu asystentowi otuchy i sił do walki z krnąbrną młodzieżą. – Chociaż nie wiem jak teraz… ale jak sam uczyłem się w Hogwarcie, to historia magii nie była zbyt lubianym przez wychowanków przedmiotem. Z drugiej strony wszystko zależy od nauczyciela, nie? A ja wierzę, że uda ci się trochę młodych zachęcić i pokażesz im, że historia nie musi być nudna. – Nie zamierzał mu wcale słodzić. Po prostu znał jego możliwości, bo sami mieli już szansę porozmawiać o rozmaitych artefaktach i ich pochodzeniu. Wiedział również, że takie kwieciste opowieści mogą niektórych przekonać do częstszego uczestnictwa w lekcjach Vonneguta, szczególnie kiedy najwyraźniej on sam, przynajmniej na razie, podchodził do swoich obowiązków z werwą i entuzjazmem.
Zwilżył gardło kolejnym haustem chmielowego trunku, a zaraz po tym uniósł delikatnie dłoń, jakby przypomniał sobie coś ważnego, co właściwie nie było kłamstwem. – O kurwa. – Zaczął nieprzyzwoicie, ale przekleństwo samo cisnęło mu się na usta. – W sumie to zapomniałem się pochwalić… dostałem w sierpniu awans, więc przydzielają mi teraz sporo samodzielnych zleceń, a i nie muszę już czekać z wykończeniem opinii na kontrasygnatę innego rzeczoznawcy. – Prędko nadrobił zaległości, wypinając dumnie pierś do przodu i szczerząc się jak głupi do sera. A co, zasłużył sobie. – W każdym razie to cię może zainteresować, bo tuż przed awansem brałem udział w wykopaliskach w Arabii Saudyjskiej. Skwar jak nie wiem, czasami trudno było wytrzymać, ale udało nam się wyciągnąć spod pustynnego piachu wiele drogocennych pamiątek, w tym pierścień powiązany ściśle z legendą o dawniej panującym wezyrze. – Ponownie nie dawał dojść swojemu kumplowi do słowa, a kiedy uświadomił sobie, że powinien dać mu czas do przeanalizowania wystrzelonych jak z procy informacji, odchrząknął głośno, ukrywając również w ten sposób swoje zakłopotanie.
No to obaj mamy co oblewać. – Odezwał się zaraz mimo wszystko, żeby skwitować temat ich zawodowych sukcesów, a na potwierdzenie swoich słów znów podniósł wyżej kufel, przesuwając go w stronę Vinzenta, żeby wedle tradycji stuknąć się z nim wypełnionym szkłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPon Wrz 13 2021, 22:53;

Iskierki zadowolenia zatańczyły w oczach mężczyzny, gdy Theo powiedział mu, że za jego czasów niektóre obrazy także odwalały takie akcje. A więc nie był jedyny! Cóż, to zdecydowanie poprawiło mu humor, ponieważ do niedawna był przekonany, że dzieła sztuką traktują go w taki sposób, bo jest obcy.
       — Nauczyciel, któremu asystuje, uczy w szkole od niedawna — poinformował, kierując się myślą, że Theo nie zna najnowszych informacji zza szkolnych murów. — Może wspólnymi siłami uda się coś zmienić w tej kwestii.
       Naprawdę chciał w to wierzyć. Wiedział, że historia nie jest najlżejszym przedmiotem i wiele osób po prostu woli skupić się na innych dziedzinach wiedzy lub dyscyplinach sportowych, jednak liczył, że dzięki ostatnim zmianom w gronie pedagogicznym uda się spojrzeć na program kształcenia z innej perspektywy. Gdyby miał, chociaż kilka klas, szczerze zainteresowanych tym, co ma do przekazania, to uczenie mogłoby być całkiem satysfakcjonujące.
       — Wszystko zależy od kontekstu, w jakim ukaże się dany temat — dodał. — Można opowiadać o wojnach, skupiając się na suchych faktach i przeskakując po prostu z daty na datę, ale można też poświęcić więcej czasu na omówienie realiów, prawdziwych historii rzeczywistych ludzi        Przystosować zagadnienia do obecnych standardów. Zamiast pogłębiać różnice między uczniami a omawianym materiałem, sprawić, aby znaleźli coś, z czym mogą się utożsamić.
Spotkał się z tym parę razy za czasów szkolnej kariery. To było trochę jak z bohaterami książek. Gdy czytelnik znajdzie w danej postaci cechę lub zachowanie, które przypomina mu jego własne, istnieje spora szansa, że jego zainteresowanie będzie większe. Vinzent lubił myśleć, że z historią jest podobnie. Uczniowie mogą znaleźć w otchłani historii ludzi, z którymi się zwiążą, a niektóre wydarzenia lub całe okresy historyczne mogą stanowić w mniejszym, lub większym stopniu odzwierciedlenie losów ich rodzin.
       — A no mamy — uśmiechnął się szeroko. — Gratuluję! Zawsze to nieco mniej papierologii i więcej takiej wolności i szans na wypracowanie sobie renomy.
       Wprawdzie nie wiedział, jak dokładnie funkcjonuje od wewnątrz biuro, w którym pracował Theo, jednak podejrzewał, że nawet taki drobny awans sporo zmieniał na jego stanowisku. Zamiast przygotowywać dokumenty i spędzać kilka godzin nad wszystkimi opisami i opiniami, tylko po to, żeby potem czekać na potwierdzenie drugiego rzeczoznawcy, mógł spożytkować ten czas na inne sprawy zawodowe, poszerzając przy okazji swoje kompetencje. Dawało to też nieco niezależności, więc tym bardziej była to raczej zmiana na dobre.
       — Takie wypady, to w ogóle świetny sposób na zwiększanie swoich kwalifikacji. Zwłaszcza w zawodach, przy których na co dzień masz kontakt z nieco bardziej niestandardową magią czy artefaktami — powiedział, dzielając się swoim punktem widzenia. — A u ciebie jeszcze doszedł aspekt kulturowy, więc pewnie też dowiedziałeś się co nieco o historii czy zwyczajach, chociażby. Udało ci się trochę pozwiedzać?
       Upił nieco piwa. Przez wzmiankę o Arabii Saudyjskiej, zaczęły mu wracać wspomnienia z jednej z ostatnich podróży przed powrotem do Niemiec. Nie licząc tego, że został pobity i prawie okradziony, to mimo wszystko zaliczał pobyt w Kairze względnie pozytywnie. Nie tylko zyskał wtedy na własność pewien artefakt magiczny, ale też miał okazję poobserwować czarodziejów z kręgu kulturowego, w którym na co dzień się nie obracał. Eh, chyba brakowało mu nieco podróży. Z drugiej strony wiedział, że nie może spędzić całego życia w drodze. W końcu musiał znaleźć sobie jakąś stabilną przystań. Na razie rolę takowej pełnił Hogwart.
       — Parę lat temu udało mi się spędzić parę tygodni w Egipcie. Wprawdzie nie wylądowałem na żadnych wykopaliskach, ale udało mi się odwiedzić parę zabytków, poznać kilku ekspertów. Jeden profesor nawet przyjął mnie do siebie na parę dni — dodał, również się nieco rozgadując. — Gdybyś potrzebował opinii uczonego z tamtych stron, to śmiało pisz. Skontaktuję was ze sobą.
       Po chwili do mężczyzn trafiła taca z przekąskami. Vinz wrzucił w siebie kilka frytek, po czym wziął kolejny haust piwa.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 1069
  Liczba postów : 722
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyWto Wrz 14 2021, 14:27;

Szkolne schody, obrazy, czy poltergeisty momentami potrafiły doprowadzić człowieka do szału, ale trzeba było oddać im jedno, przynajmniej nie szczędziły nikogo, traktując w swych psotach wszystkich po równo i sprawiedliwie. – Ostatnio sporo tych zmian w Hogwarcie. Dyrektor odszedł na emeryturę, liczne roszady w gronie pedagogicznym… – Rzucił ni to do siebie, ni to do swojego rozmówcy, przypominając sobie o artykule traktującym o niespodziewanym odejściu Hampsona, który tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego pojawił się na łamach Proroka Codziennego. – Trzymam kciuki. – Zwrócił się tym razem już bezpośrednio do Vinzenta, nie zamierzając drążyć tematu nowego, świeżo upieczonego nauczyciela historii magii. Prawdopodobnie samo nazwisko niewiele by mu powiedziało, a domyślał się, że i Vonnegut nie miał jeszcze czasu, żeby dobrze go poznać. Ciekaw był czy reorganizacja szkolnej kadry pójdzie również w parze z dostosowaniem programu nauczania do obecnych realiów, ale nie mieli nawet za sobą pierwszej połowy września, a to z pewnością zbyt wcześnie, by oceniać czy cokolwiek w murach Szkoły Magii i Czarodziejstwa uległo zmianie na lepsze.
- Podoba mi się twoje podejście. Uczniowie zwykle nie przepadają za wkuwaniem suchych faktów, ale niewykluczone, że takimi barwnymi opowieściami zachęcisz co poniektórych do zgłębienia kilku historycznych książek. O wiele łatwiej wczuć się wtedy w sytuację ludzi żyjących w przeszłych czasach. – Odniósł się natomiast ochoczo do pomysłów swojego kolegi i musiał przyznać, że jego postawa napawała go optymizmem. Niektórym nauczycielom brakowało motywacji, werwy, poczucia powołania, a tych cech zdecydowanie nie można było odmówić Vinzentowi. – A jako asystent… możesz organizować szkolne wycieczki? – Podsunął mu również pewną sugestię, nie będąc jednak przekonanym, jak dokładnie rozkłada się ciężar praw i obowiązków na hogwarckich stanowiskach. Tak czy inaczej pozostawił towarzyszowi tę kwestię do przemyślenia, sięgając znów po swój kufel z piwem.
- Dzięki! – Posłał mu dziarski uśmiech, upijając kolejnego łyka chmielowego trunku. – Z tą papierologią to bym nie przesadzał, bo nadal jej sporo, ale tak… zawsze to milej pracować „na swoje”, budując wyłącznie własną markę. Poza tym cenię sobie niezależność i możliwość podejmowania samodzielnych decyzji. – Nie chciał zanudzać go opowieściami o tym, jak dokładnie rysują się układy panujące wewnątrz biura, dlatego starał się jak najzwięźlej wyjaśnić zalety zyskanego niedawno awansu. Co prawda kariera urzędnicza niekoniecznie musiała wiązać się ze żmudną rutyną, ale powiedzmy sobie szczerze, arabskie wykopaliska zdawały się tematem o wiele ciekawszym od bankowych regulacji. Mocząc usta w piwnej pianie, pozwolił towarzyszowi mówić, kiwając jedynie niekiedy głową na znak, że zgadza się z nim w pełnej rozciągłości. Uwielbiał takie wyjazdy, szczególnie w nieznane, którym poza aspektem rozrywkowym można było również przypisać walor edukacyjny.
- Nawet sporo. Mieszkaliśmy w przepięknym pałacu, a każdemu z gości zapewniono towarzystwo tak zwanego pappara. To takie kolorowe, gadające papugi. Miałem to szczęście, że mój pappar okazał się miłośnikiem historii całego Jamalu i podsuwał mi coraz to ciekawsze miejsca do odwiedzenia. Wybraliśmu się raz nawet z kumplem do legendarnego kościeliska smoka i nie uwierzysz… ale na tym pobojowisku udało nam się znaleźć jego łuski. Pokażę ci jak do mnie wpadniesz. – Podzielił się jedną ze swoich arabskich przygód, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, jak wiele ich przeżył. Niestety nie mógł opowiedzieć ich wszystkich jednego wieczoru, bo potrzebowaliby wypić znacznie więcej piw, a to z kolei mogłoby zakończyć się niezbyt przyjemnym kacem moralnym, urwanym filmem i lukami w pamięci. Aż tak szarżować zdecydowanie nie zamierzał, ale z chęcią ponownie przechylił szkło, żeby zwilżyć zachrypłe delikatnie gardło.
- Egipski profesor historii magii? – Zapytał po chwili, by upewnić się, że dobrze zrozumiał jego słowa. – W naszym zawodzie kontakty są niezwykle istotne, więc miło to słyszeć. Na pewno się odezwę, gdybyśmy natrafili na coś z tamtych rejonów. – Podziękował mu uprzejmie skinieniem głowy, przerywając pogawędkę na krótką chwilę, kiedy jeden z mężczyzn położył przed nimi tacę z przekąskami. Nie ukrywał, że po całym dniu pracy burczało mu już w świecącym pustkami żołądku, toteż nie czekając na specjalne zaproszenie, od razu chwycił w dłoń kilka smażonych na głębokim tłuszczu frytek, których smak rozpływał się wręcz po podniebieniu. Nie wiedział czy to kucharz wykonał tak wspaniałą robotę, czy może jego własny głód wynosił wartość tego prostego dania pod niebiosa, ale nie miało to obecnie większego znaczenia. Po prostu miło było wrzucić coś na ząb.
- W ogóle mówiłeś kiedyś, że uczyłeś się w tej niemieckiej szkole, no nie? Eee… Trausnitz? – Zagaił pomiędzy jednym, a drugim kęsem ziemniaczanej przegryzki, zastanawiając się czy aby na pewno przywołał w pamięci odpowiednią nazwę. – W sumie nie opowiadałeś o niej zbyt wiele, a teraz dodatkowo masz porównanie z Hogwartem. Sporo różnic? Co zostało rozwiązane u nas lepiej, a co gorzej? – Zainicjował kolejny temat wyraźnie zaintrygowanym tonem, bo nie znał zbyt wielu osób, które lata młodości spędziły w zagranicznych placówkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyWto Wrz 14 2021, 21:58;

Uśmiechnął się skromnie, chociaż w środku jego ego niemalże wyginało się na prawo i lewo pod wpływem tego komplementu. W gruncie rzeczy liczył, że to właśnie jego pasja względem przedmiotu okaże się jego największym atutem i pomoże mu zdobyć aprobatę kadry i uczniów. Nie chciał skończyć w dusznej sali, na niewygodnym stołku, dyktując po raz dziesiąty tego dnia te same formułki ze swoich prywatnych notatek. Lekcje nie powinny być wykładami. A przynajmniej nie zawsze.
       — Wydaje mi się, że byłoby to możliwe — przyznał po chwili zamyślenia, starając sobie przypomnieć wszystkie dokumenty, z jakimi się zapoznawał w ramach zapoznania się z obejmowanym aktualnie stanowiskiem. — Pewnie musiałbym uzyskać zgodę dyrekcji, błogosławieństwo głównego nauczyciela prowadzącego zajęcia z przedmiotu, zorganizować drugiego opiekuna i ogarnąć wszelkie pozwolenia na opuszczenie szkoły z grupą nieletnich. A co chciałbyś przyjąć u siebie w biurze bandę dwunastolatków?
       Parsknął cichym śmiechem, gdy obraz ten stanął mu przed oczami. Wprawdzie wizyty w magicznym banku po pewnym czasie zapewne nie wywierały na uczniach takiego wrażenia, tak młodsze roczniki, które wciąż zaznajamiały się z zasadami funkcjonowania świata czarodziejów, byłyby zachwycone. Albo kompletnie przerażone, gdyby zostawić je na dłużej sam na sam z goblinami, dodał w myślach. Zawsze miał wrażenie, że te istoty były nad wyraz podejrzliwe w stosunku do odwiedzających. Nawet jeśli byli nimi sali klienci. Cóż, może była to po prostu część ich natury.
       Pokiwał głową. Rozumiał potrzebę niezależności. Wprawdzie opiekuńcze, a raczej asekuracyjne skrzydła mentorów potrafiły być nad wyraz pomocne, tak w wielu sytuacjach człowiek dużo lepiej się rozwijał, gdy wiedział, że jego działania mają faktyczne znaczenie. Jeśli osiągnie sukces, umocni to przekonanie, że jest się na dobrej drodze, a jeśli coś się spieprzy, to główne konsekwencje poniesie tylko sam zainteresowany.
       — Prawdziwa gadająca papuga. I to na dodatek, można by wręcz powiedzieć, wyspecjalizowana w danym temacie. Nieźle — zagwizdał cicho, będąc pod sporym wrażeniem. — O tym właśnie mówiłem, nawet lokalna fauna ma ogromny wpływ na to, jak postrzegamy świat wokół nas. Rozszerzając wiedzę, rozszerzamy horyzonty.
       Musiał przyznać, że zazdrościł nieco chłopakowi tego wyjazdu, głównie przez własną ciekawość. Pappary tym bardziej wzbudziły jego zainteresowanie z uwagi na to, że najwyraźniej nie przypominały zbytnio mugolskich papug, które przede wszystkim powtarzały zasłyszane wcześniej słowa. Jak wynikało z opowieści Theo, ta magiczna odmiana była dużo bardziej inteligentna i zdolna do pojmowania dużo bardziej skomplikowanych tematów. Czarodzieje specjalizujący się w Opiece Nad Magicznymi Stworzeniami musieli mieć niezłe używanie przy zajmowaniu się nimi. Świat pełen był niespodzianek, zarówno tych większych, jak i mniejszych. Jeśli chociaż połowa opowieści o sławnych wyjazdach organizowanych przez Hogwart okaże się prawdą, to może przy najbliższej okazji i jemu uda się trafić na jakiś rzadki okaz?
       — Nie pogardzę tą możliwością! — przyjął zaproszenie, mącząc kolejny raz usta w alkoholu.
       Potwierdził narodowość profesora krótkim skinieniem głowy. Uważał, że była to sprawiedliwa obietnica czy też propozycja. Dzięki znajomości z Theo udało mu się znaleźć punkt zaczepienia w Wielkiej Brytanii odnośnie do swoich badań, do których chciałby za niedługi czas wrócić. Jeśli podzielenie się swoją listą kontaktów również miało nieco ułatwić chłopakowi życie w przypadku ewentualnych problemów, to był gotowy mu pomóc.
       — Hogwart wydaje się bardziej otwarty i jakby... entuzjastyczny? — zaciął się na chwilę, starając się poprawnie sformułować myśl krążącą mu po głowie. — Macie też bardziej inkluzywny system przydzielania uczniów do domów. W Trausnitz dzieciaki lądują w domu, do którego chodziła większość członków ich rodziny, a mugolaki mogą same wybrać, gdzie chcą przynależeć. Nie ma dyskusji. Jak możesz się domyślić, część systemu dotycząca rodzin magicznych nie działa perfekcyjnie. Łatwo tworzą się kliki i pogłębiają różne stereotypy. Tutaj tiara przydziału posyła każdego ucznia, tam, gdzie, teoretycznie, będzie mógł się najlepiej rozwinąć na podstawie ich charakteru czy “duszy”. Preferencje personalne są stawiane na pierwszym planie.
       Przynajmniej ja to tak odebrałem, dodał w myślach, biorąc kolejny haust piwa, kończąc jednocześnie kufel. W gruncie rzeczy oba systemy miały swoje plusy i minusy, jednak gdyby Vinzent miał cokolwiek do gadania, to wolałby wylądować w grupie osób o zainteresowaniach zbliżonych do jego własnych, a nie być skazanym na dziedzictwo swoich przodków, tylko dlatego, że takie były zasady szkoły.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 1069
  Liczba postów : 722
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptySro Wrz 15 2021, 16:45;

Nie próbował mu się na siłę przypodobać, bo i niczego od niego przecież nie potrzebował. Mówił zupełnie szczerze, a że przy okazji skutecznie połechtał jego ego… cóż, czasami miło było usłyszeć podobny komplement, który nie tylko podbudowywał poczucie własnej wartości, ale i motywował do intensywniejszej pracy. Przynajmniej takie było zdanie Theo, na którego zwykle lepiej działała metoda marchewki niż kija.
Przypatrywał się mężczyźnie z uwagą, starając się połapać w skomplikowanych meandrach hogwarckiej hierarchii i biurokracji, kiedy nagle z ust Vinzenta padła propozycja, na którą nie mógł zareagować inaczej jak gromkim śmiechem. Dwunastolatkowie w Banku Gringotta? Początkowo potraktował tę wizję jako absurdalny wręcz żart, ale po chwili namysłu stwierdził, że nie byłoby to wcale takie najgorsze rozwiązanie. – A wiesz co… w sumie czemu by nie? Tyle że musiałbym wiedzieć z wyprzedzeniem, pogadać z szefem, a i przede wszystkim przemyśleć dokładnie to jak przekonać młodych, że praca w banku nie musi być wcale taka nudna. Opowieść o smoku pilnującym skrytek niestety znają już wszyscy, a przez to straciła ona swój wcześniejszy wydźwięk. – Westchnął teatralnie, bo pamiętał jak on sam zachwycał się legendą o magicznym, majestatycznym stworzeniu zamieszkującym czeluści znajdujących się pod budynkiem podziemi. Niestety akurat podróży trzeszczącymi, nienaoliwionymi wagonikami nie mógłby zapewnić nikomu z zewnątrz przez wzgląd na goblinią, słuszną zresztą politykę bezpieczeństwa. – W każdym razie… gdybyś rzeczywiście miał ochotę zorganizować taki wypad – byle nie napad – do banku, dawaj znać. Myślę, że moglibyśmy się dogadać. – Dodał już poważniejszym, rzeczowym tonem, wyrażając tym samym gotowość do podjęcia ewentualnej współpracy. Szczęśliwie jego własny przełożony miał do niego słabość, więc prawdopodobnie nie miałby problemów z uzyskaniem zgody na zorganizowanie uczniowskich warsztatów, a może nawet udałoby mu się wciągnąć George’a w tego rodzaju przedsięwzięcie?
Nie powracał już do tematu awansu, ani nawet swojej roboty, by nie wyjść na kogoś aroganckiego, na każdym kroku przypominającego o własnych sukcesach. Poza tym zgrabnie pomknęli już dalej, rozprawiając przede wszystkim o rozwijających podróżach, a i twarz Theo przyozdobił szerszy uśmiech, kiedy tylko dostrzegł, jakie zainteresowanie wzbudziła jego gadatliwa, lubująca się w historycznych ciekawostkach, papuga. – Można było je adoptować i przywieźć ze sobą do Londynu, ale nie miałbym serca, mimo że się zakumplowaliśmy. Ciasne, mugolskie mieszkanie to nie najlepsze miejsce pobytu dla takiego pappara. – Rozwinął myśl z subtelną, acz wyczuwalną nutą rozczarowania w głosie. Wszak ta kolorowa papuga okazała się jednym z nielicznych magicznych stworzeń, które nie reagowały na jego obecność jawną wrogością. – Pięknie powiedziane. Poetycko. Teraz to już w ogóle nie mam wątpliwości, że poradzisz sobie z prowadzeniem lekcji. – Pochwalił również Vonneguta, bo sam lepiej by chyba zalet zagranicznych wycieczek nie ujął. Charyzma, bogate słownictwo. Odnosił ważenie, że ma do czynienia z naprawdę doskonałym mówcą. Cechy te przydawały się zaś nie tylko w zawodzie, ale i podczas towarzyskich spotkań. Spójrzmy prawdzie w oczy: mimo że tak dawno się nie widzieli, to jednak buzie im się nie zamykały, a w towarzystwie świeżo upieczonego asystenta z pewnością nie było można narzekać na monotonię.
- No to jesteśmy wstępnie umówieni, dogadamy jakiś wolny termin na wizbooku. – Potwierdził jeszcze uprzednie zaproszenie, a potem sięgnął po swój kufel z piwem, zaskoczony jak niewiele chmielowego trunku w nim pozostało. Niestety lub stety alkohol znikał dosyć szybko przy tak owocnej rozmowie, ale na szczęście, żadnemu z nich do domu się jeszcze nie śpieszyło. Wręcz przeciwnie, Theo skubnął kolejną frytkę, popijając ją łykiem piwa i zamienił się w słuch, wyraźnie zaciekawiony rozwiązaniami wprowadzonymi przez dyrekcję w Trausnitz.
- Szczerze? Nigdy nie byłem fanem tego całego przydzielania uczniów do domów. Mam wrażenie, że ten system tylko utrwala stereotypy i pogłębia podziały… – Mruknął z ponad szkła, przypominając sobie, jak niegdyś tiara potraktowała jego samego. Najpierw stwierdziła, że charakterem pasowałby do Slytherinu, a potem wytknęła mu, że z brudną krwią o domie Salazara może sobie jedynie pomarzyć. Oczywiście nie użyła precyzyjnie takich słów, ale wydźwięk był podobny, a Kain pamiętał do dziś z jakim grymasem na twarzy zasiadał do wspólnego stołu Hufflepuffu. Z perspektywy czasu nie żałował decyzji zaczarowanej czapki, bo pośród borsuków odnalazł spokojną przystań, ale mimo wszystko do systemu domów podchodził z chłodną rezerwą i dystansem. – Chociaż z tego co mówisz w innych szkołach funkcjonuje to jeszcze gorzej… – Pozwolił sobie zauważyć, bo kryteria przyjęte w niemieckiej szkole magii wydawały mu się jeszcze mniej sprawiedliwe.
Poszedł w ślady swojego towarzysza, dopijając ostatni łyk piwa pozostały w kuflu. – Zamówię następne. – Przypomniał również, że tym razem przyszła kolej na niego, toteż naprędce zerwał się z miejsca, a po krótkiej pogawędce uciętej z niezwykle otwartym, bezpośrednim barmanem, postawił na stole przed Vinzentem dwie, ponownie wypełnione po brzegi szklanki. – Na czym my to skończyliśmy? – Rzucił, kiedy sadzając na krześle swoje cztery szanowne litery, próbował mało skutecznie powrócić do porzuconego przed momentem tematu dyskusji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyCzw Wrz 16 2021, 21:03;

Słysząc śmiech Theo, nie mógł się powstrzymać, aby mu nie zawtórować.
       — Może warto by było wciągnąć w to jeszcze jakiegoś goblina. Pewnie mają jakieś własne historie na temat tego, co się kryje na niższych poziomach banku — dorzucił od siebie, chociaż obraz przerażonych dwunastolatków w obecności bandy nieludzkich pracowników Gringotta, dalej nieco go bawiła.
       Zmarszczył brwi, zastanawiając się, ile czasu zajęłoby mu ugadanie odpowiednich osób, aby zgodziły się powierzyć mu opiekę nad innymi uczniami.
       — Byłby to jakiś start. Mamy w tym roku sporo pierwszorocznych, więc na nich pewnie wywarłoby to spore wrażenie. Roczniki środkowe może by się nieco wynudziły, ale starsze też by mogły skorzystać. Zobaczyłyby pracę banku od środka — kontynuował, jednak można było odnieść wrażenie, że po prostu myśli na głos.. — Dzięki. Będę miał to na uwadze!
       W gruncie rzeczy, trafił w punkt ze swoimi założeniami. Najmłodsze dzieciaki byłyby zachwycone nawet nieco ponaciąganymi opowieściami, a starsze mogłyby zostać uświadomione odnośnie do tego, że pracownicy Gringotta nie byli tylko zbieraniną bankowców. Mieściło się tam też biuro tłumaczeń, czy chociażby biuro Łamaczy Klątw. Kto wie, może taki wypad do miasta, skłoniłby co poniektórych do przemyślenia swoich wyborów względem zdawanych egzaminów?
       Kiedy przeszli na temat papparów, słuchał z uwagą historii Theo. Fakt, że tamtejsi czarodzieje byli skłonni oddać swoje papugi pod opiekę ludziom z innych krajów była dosyć zastanawiająca. Można by pomyśleć, że różne grupy magiczne będą strzec swoich sekretów lub przynajmniej dokładać wszelkich starań, aby pewne informacje lub magiczne okazy nie miały szansy się rozprzestrzenić po świecie, poza dokładnie kontrolowanymi przypadkami. Z drugiej strony, nie wiedział, jak dokładnie wyglądała wyprawa chłopaka od strony technicznej. Może organizatorzy mieli znajomości, a te papugi były hodowane konkretnie pod takie wydarzenia?
       — Daj spokój, bo jeszcze się zaczerwienię i to dopiero będzie — zaśmiał się, przyjmując komplement.
       Vinzent sięgnął po kolejną porcję przekąsek, czując, że trunek powoli zaczyna na niego działać. Minimalnie po minimalnie, ale jednak pili stosunkowo szybko, więc nie powinien się dziwić.
       — Chyba nigdzie nie może być dobrze, ale jednocześnie tak, aby ktoś na tym nie tracił — westchnął cicho z ubolewaniem.
       Największym grzechem panujących w akademiach magii systemów było to, że nie zwracano uwagi na ekstremalne przypadki, które obnażały wady zasad funkcjonowania szkół. Tak długo jak znacząca część uczniów wpisywała się w określone przez grono nauczycielskie ramy, pomniejsze problemy nie miały zbyt dużego znaczenia. Rzadko kiedy ktoś się przejmował ułamkiem procenta, gdy ponad dziewięćdziesiąt dziewięć procent sugerowało, że w ogólnym rozrachunku wszystko działa porządnie.
       — Weźmy na warsztat, chociażby Hogwart. Jeśli dobrze zrozumiałem, to Tiara Przydziału rozdziela uczniów do poszczególnych domów na podstawie ich aktualnego... profilu charakterologicznego, że tak powiem — wrzucił w siebie parę precli, robiąc jednocześnie pauzę w swoim monologu. —Gryffindor cechuje odwaga, Ravenclaw pragnienie zdobywania wiedzy i tak dalej. A co się dzieje z uczniami, którzy w trakcie dojrzewania zmieniają się tak bardzo, że zaczynają drastycznie odstawać od swojego oryginalnego domu? Zmiana raczej nie wchodzi w grę, więc niektórzy mogą stać się wyrzutkami.
       Co z kolei może doprowadzić do masy problemów, dodał już w myślach. Odrzucenie przez najbliższą sobie grupę społeczną, obwinianie samego siebie o zachodzące zmiany, które zazwyczaj bywały naturalne. Jakby dodać do tego obrazu wyimaginowanego ucznia z problemami, introwertyzm i brak głębokich relacji z innych domów, to rysował się obraz samotnika, pozostawionego samemu sobie. Może to i dobrze, że nowa dyrektorka już rozpoczęła działania mające na celu zapewnienie uczniom z problemami pomocy od specjalistów ze szpitala św. Munga?
       Kiedy Theo ruszył zamówić piwo, Vinz zawiesił na dłuższą chwilę wzrok na barmanie, ale potem jego uwagę przykuły rybki, które pływały w pobliskim akwarium. Przyglądając się im, uśmiechnął się lekko pod nosem. Gdyby nie to, że obecnie miał w mieszkaniu młodego kota, to może nawet rozważałby kupno jakiegoś małego akwarium. Z drugiej strony, nawet bez kota jego mieszkanie mogło nie stanowić dla tych żyjątek dobrych warunków. W końcu miał jeszcze sowa, która mogła je uznać za deser.
       — Na niesprawiedliwości szkolnych systemów podziału uczniów — odparł bez większego zastanowienia, jednak gdy słowa te opuściły jego usta, zamrugał zdziwiony. —Łał. Prowadzimy cholernie poważne dyskusje, biorąc pod uwagę, gdzie jesteśmy. Co będzie następne? Konstytucja czy Międzynarodowe Prawo Czarodziejów?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 1069
  Liczba postów : 722
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyPią Wrz 17 2021, 19:41;

- Pewnie byłoby ciekawiej, ale sam wiesz jakie one są… Dość szorstkie w obyciu. Z drugiej strony trochę już z nimi pracuję i wydaje mi się, że niektóre z nich dałoby się po znajomości namówić. – Wtrącił, przypominając sobie wszystkich goblińskich pracowników, z którymi miał do tej pory styczność, żeby odnaleźć w tym gronie najsłabszą, najbardziej uległą na sugestie jednostkę. Przychodziło mu kilku takich do głowy, toteż słuchał Vonneguta z nieco innym niż na początku nastawieniem, nie traktując już planu podobnej wycieczki jako coś nierzeczywistego, czy niemożliwego do zrealizowania. – Młodsi zwykle podekscytowani są wszystkim tym, co się wokoło nich dzieje, a kto wie, ci najstarsi może upatrzyliby w banku przyszłe miejsce swojej pracy. W końcu wybór jest całkiem spory… biuro tłumaczeń, biuro rzeczoznawców, biuro łamaczy klątw… – Wyliczał kolejne potencjalne ścieżki kariery, ale zdając sobie sprawę z tego, że póki co ich rozmowa to jedynie wstępny zarys, stwierdził że nie ma sensu zbytnio się rozwodzić. – Nie ma problemu. Dawaj znać, gdybyś rzeczywiście uzyskał zgodę dyrekcji na organizację takiego przedsięwzięcia. – Zakończył więc na razie ten temat, z nadzieją że być może w niedalekiej przyszłości powrócą do omówienia szczegółów.
W kwestii papparów, prawdę mówiąc nigdy nie zastanawiał się nad tym, jak dokładnie przebiegała i jaki cel przyświecał adopcji magicznych ptaków przez obcokrajowców, ale trudno byłoby przynajmniej po części nie przyznać Vinzentowi racji. Te kolorowe papugi były stworzeniem wyjątkowym, o niezwykle wysokim jak na zwierzęta ilorazie inteligencji i niewykluczone, że jako takie powinny być przez swój ojczysty kraj chronione jako gatunek ekskluzywny wyłącznie dla tego regionu. Niewykluczone jednak, że rozkręcony przez arabskie władze biznes okazał się bardziej opłacalny niżeli dbałość o utrzymanie hodowli papparów w granicach własnego kraju.
- Oj tam… – Machnął ręką na jego komentarz, bo sam przywykł już do tego, że jego policzki pokrywały się różem w najmniej oczekiwanych momentach, przez co nijak nie mógł ukryć uczucia zawstydzenia. Kiedyś niezmiernie mu to przeszkadzało, ale cóż… na naturę nie miał wpływu, a w konsekwencji musiał się pogodzić z niekontrolowanymi reakcjami ciała.  – Wszystko ma swoje wady i zalety. – Zareagował od razu na wymowne westchnienie towarzystwa, sięgając po kolejną z ciepłych przekąsek. Nie czuł, by piwo uderzyło mu do głowy, ale niewątpliwie wpłynęło ono na zwiększony apetyt. Przeżuwał więc smakowite, zapiekane paluszki, wysłuchując w którym miejscu niemiecki czarodziej dostrzegł błąd w systemie. – Wydaje mi się, że chodzi o pewien typ osobowości, cechy dominujące, które teoretycznie powinny pozostawać niezmienne pomimo upływu lat… problem w tym, że nie zawsze tak jest, a i niektóre jednostki nie dają się łatwo zamknąć w schematach. – Mruknął wyraźnie zamyślony, przez moment zapominając co chciał powiedzieć. – Sam nie wiem… z jednej strony ten podział na domy ma też swoje plusy. Zachęca uczniów do zbierania punktów, walki o puchar, a tym samym do nauki i samorozwoju, no ale rywalizacja też może przybrać niezdrowy wyraz, i tak jak wspominaliśmy wcześniej, podziały według jakichś stereotypowych kryteriów mogą okazać się dla niektórych krzywdzące. – Ostatnio prowadził podobną dyskusję z Felinusem, kiedy to obaj narzekali na system przydziału do hogwarckich domów, ale teraz nie był już tak skory do wyrażenia jednoznacznego, kategorycznego stanowiska. Wszak on sam, mimo początkowego poczucia skrzywdzenia, z czasem zaprzyjaźnił się z Hufflepuffem, więc może nie powinien aż tak bardzo na decyzje tiary narzekać? Cóż, puste kufle na szczęście uratowały go przed koniecznością udzielenia konkretnej odpowiedzi, a ruszając do baru, pozostawił Vinzenta samego ze stosunkowo otwartymi przemyśleniami.
Po powrocie postawił szklanice przed nimi, chcąc na nowo włączyć się w rozmowę, ale po słowach swojego znajomego najpierw parsknął śmiechem. – Wybieram Międzynarodowe Prawo Czarodziejów. Ostatnio robiłem licencje na międzykontynentalne podróże świstoklikiem, więc jestem w miarę na bieżąco. – Pozwolił sobie zażartować, bo mimo wszystko wolał jednak uniknąć prawniczych dysput. Nim jednak przerwał tę passę egzystencjalnych rozterek i poważnych dylematów, sięgnął po swój kufel, by upić kolejnego już dzisiaj łyka chmielowego trunku. – Ale bym poszedł na jakiś koncert… Nie wiesz czy nie ma w najbliższym czasie czegoś ciekawego w okolicy? – Zagadnął, ale nie dał mu na razie dojść do słowa, bo przywołał w pamięci wspomnienia ostatniego z wydarzeń scenicznych, w których przyszło mu wziąć udział w maju. – Byłem niedawno na Czystej Krwi. Zajebiście grali. Te przestroje na gitarach, barwne zaklęcia rzucane do rytmu perkusji… Chętnie zobaczyłbym ich na żywo raz jeszcze. – Podzielił się swoimi doświadczeniami, chociaż nie był pewien czy i Vonnegut odnalazłby się w podobnych, mocnych brzmieniach. Chyba nigdy nie rozmawiali o muzycznych gustach, a nie korzystał z wizbooka na tyle często, by pamiętać, co mężczyzna wpisał w rubryce ulubionych zespołów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyNie Wrz 19 2021, 15:02;

Zdecydowanie będę musiał się nad tym zastanowić, pomyślał, ważąc za i przeciw w tej kwestii. Oczywiście nie zamierzał od razu się rzucać do roboty, aby załatwiać wszelkie papiery, jednak chyba nic by się nie stało, gdyby spróbował wybadać grunt. Rozmowa z nauczycielem prowadzącym, spotkanie z dyrektorką, wyczucie nastrojów uczniów względem takiej małej wyprawy. Mógłby z tego wyjść całkiem ciekawy wyjazd.
       — Dokładnie. Ciekawe, jak Tiara Przydziału traktuje osoby, których cechy dominujące dotyczą więcej niż innego domu. Powiedzmy, że jesteś niesłychanie ambitny, jak uczniowie Slytherinu, ale twój pęd ku wiedzy jest równie wielki. Co przeważa? — zastanawiał się na głos, zachodząc przy tym w głowę, czy ktokolwiek przeprowadzał kiedyś jakieś poważne badania nad magiczną tiarą i jej technikami selekcji. — Cholera, na tą czapkę musi być nałożone naprawdę potężne zaklęcie, skoro musi brać pod uwagę tak wiele zmiennych.
       Pokręcił głową. Założyciele Hogwartu faktycznie musieli dzierżyć niemałą władzę i posiadać spory talent magiczny, skoro byli zdolni to wytwarzania takich magicznych artefaktów. Wprawdzie dla ludzi niezaznajomionych z tematem, największym osiągnięciem tej czwórki mogłoby być otwarcie Hogwartu, jednak biorąc pod uwagę, jak dużo uwagi i cierpliwości trzeba było poświęcić na zaklęcie niektórych przedmiotów, powstanie tiary było godne oklasków na stojąco.
       — O, to mamy tutaj prawdziwego eksperta! — parsknął śmiechem, uderzając swoim kuflem o kufel Theo.
       Wiadomość o licencji na podróże świstoklikami zrobiła na nim wrażenie, jednak głównie z uwagi na to, że nie miał szczególnie częstych kontaktów z tą formą magicznej komunikacji. Sieć kominków? Spoko, zdarzało mu się nią podróżować, nawet, żeby odwiedzić znajomych podczas wakacji. Teleportacja? Oczywiście. Ale świstokliki i to o zasięgu międzykontynentalnym? Tego nie próbował. Czy działały one jakoś inaczej od podstawowych?
       Sięgnął po swoje piwo i upił nieco. Przymknął na moment oczy, ciesząc się uczuciem błogości, jakie go ogarnęło, przez chwilę po prostu chłonąc atmosferę baru. Gdy Theo ponownie do nie zagadał, zerknął na niego i zamrugał kilkakrotnie, ponownie mocząc usta w trunku.
       — Nie, niestety nic nie słyszałem — przyznał z ubolewaniem. W sumie sam chętnie by się wybrał na jakiś koncert lub inne wydarzenie kulturowe. — Aczkolwiek dopiero poznaję Hogsmeade i te okolice, więc mogło mi coś umknąć w ciągu ostatnich dni. A szkoda, nie miałbym nic przeciwko jakiemuś jarmarkowi, czy czemuś w tym stylu.
       W ostatnich dniach jego uwagę w dużej mierze zaprzątała przede wszystkim praca, jak i wszelkie aktywności z nią powiązane. Może i same lekcje kończył się wczesnym popołudniem, jednak nie oznaczało to dla niego końca roboty. Cała masa raportów i dokumentów, przygotowywanie się do zajęć, które miał prowadzić jako asystent, a jeszcze musiał być gotowy, aby w razie czego pomóc uczniom w dodatkowej nauce. Był zalatany i z całą pewnością nie wzgardziłby paroma dodatkowymi godzinami w dobie, aby móc lepiej rozplanować swój dzień.
       Wypad na jakiś kiermasz lub występ muzyczny, gdzie mógłby zaangażować się w aktywności, jakich nie wykonywał na co dzień, dobrze by na niego wpłynął. Przywykł do tego, że nie miał zbyt dużo czasu na odpoczynek i z własnej woli opuszczał zacisze własnego mieszkania, aby nie siedzieć bezczynnie. Mimo wszystko, mały reset od czasu do czasu, nikomu jeszcze nie zaszkodził.
       — Chyba słyszałem parę ich utworów — zmarszczył brwi, starając się dopasować nazwę zespołów do konkretnej piosenki. — Ja bardziej siedzę w CALM i Chaos in Control. Do tej pory trudno mi uwierzyć, że ci drudzy pozbierali się po tym, jak zespół się rozpadł.
       Ile to już lat minęło? Dziesięć? Jedenaście? Na Merlina, masa czasu, uświadomił sobie, gdy zdał sobie sprawę, że był wtedy w wieku nastoletnim. Dzień, w którym nieoficjalne informacje w tej kwestii wyciekły do gazet na całym świecie, pamiętał zupełnie, jakby to było wczoraj. A teraz nie dość, że był już dorosły, to ponownie wrócił na szkolne podwórko tylko w nieco innej roli. Huh, niezłe koło zatoczył na przestrzeni ostatniej dekady.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu
Galeony : 1069
  Liczba postów : 722
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptySro Wrz 22 2021, 18:11;

Najciekawsze pomysły często przychodziły do głowy w najmniej oczekiwanych momentach, ot chociażby podczas luźnej pogawędki przy piwie, a mimo że nie wszystkie doczekiwały się realizacji, tak Theo naprawdę miał nadzieję, że Vinzent nie pogrzebie tematu pod stosem innych, nauczycielskich spraw. Nigdy nie miał podejścia do dzieciaków, najprawdopodobniej stresowałby się jak cholera podczas tego rodzaju wycieczki, a jednak z chęcią sprawdziłby się w tej roli, próbując przekonać młodzież do obrania bankowej ścieżki kariery.
- Zdarza się, że i tiara ma wątpliwości. Niekiedy mniejsze, innym razem większe. Krąży nawet w hogwarckich kręgach takie określenie jak hatstall. – Zdecydował podzielić się z niemieckim czarodziejem swoją wiedzą, ale nim rozwinął myśl, upił jeszcze łyka chmielowego trunku. – Hatstall to innymi słowy uczeń, nad którego przydziałem tiara musiała zastanowić się dłużej niż pięć minut; właśnie z tego względu, że jego cechy charakteru pasowały do więcej niż jednego domu. Ale… podobno takie przypadki w historii występowały niezwykle rzadko. – Przerwał wyraźnie zamyślony, próbując przeanalizować, jakież to dokładnie zaklęcie zostało rzucone na zaczarowaną czapkę. Nie potrafił jednak zidentyfikować żadnego nawet pomimo swej rozległej wiedzy w tym zakresie. – Pewnie tak, ale to nadal tylko zaklęcie i tylko tiara. Nie wierzę, że nigdy nie popełniła błędu. – Przyznał mu rację, ale jego zdaniem nawet najpotężniejsza magia nie rozwiązywała problemu. Niektórzy nadal mogli czuć się pokrzywdzeni, a kiedy wchodziło w grę wyważenie niemalże równorzędnych interesów, trudno było podjąć tę jedną jedyną, słuszną decyzję. Nakłonienie uczniów do nauki i rywalizacji, budowanie pewnej wspólnoty? To na pewno plusy całego systemu, ale czy ważniejsze niż kreowanie sztucznych podziałów i utrwalanie niekorzystnych stereotypów? Nadal unikał odpowiedzi. Nie ukrywał jednak, że wzmianka wrzucona w dyskusji przez Vonneguta wyjątkowo go zainteresowała, a jako rzeczoznawca żałował, że nie ma możliwości zbadania tiary przydziału od podszewki.
- Lata nauki i doświadczenia. – Może i sprawiłby wrażenie aroganckiego, gdyby nie rozbawiony ton towarzyszący jego wypowiedzi. – A tak poważnie… wszystkiego można się nauczyć, ale regulacje prawne dotyczące transportu międzykontynentalnego stają się coraz bardziej skomplikowane. Niektóre kraje wprowadziły tak ścisłą kontrolę świstoklików, że aż zniechęcają do podróży. – Wrzucił swoje trzy knuty i pokręcił ze zrezygnowaniem głową, ale nie zamierzał koncentrować się na stosunkowo nudnych kruczkach prawniczych, dlatego szybko zamilknął, sięgając ponownie po wypełnione piwem szkło.
Zamiast tego rozsiadł się jeszcze wygodniej, wyciągając nogi przed siebie, bo wlewana w dosyć szybkim tempie dawka alkoholu całkiem go rozleniwiła, przypominając zarazem o zmęczeniu całym, intensywnym tygodniem pracy. Nie zdołał powstrzymać ziewnięcia, zakrywając usta dłonią, a chwilę później westchnął głośno, bo najwidoczniej nie tylko on nie miał ostatnio czasu, by przejrzeć wywieszone na ulicach Hogsmeade ogłoszenia. – Miło by było oderwać się trochę od rutyny. Trzeba zwrócić uwagę na plakaty. – Zaproponował, mając nadzieję że sam o tym nie zapomni. Może pomogłoby również częstsze śledzenie wizbooka? Nawał obowiązków sprawiał niestety, że rozrywka schodziła na dalszy plan, nawet jeśli podświadomie pragnął się nieco rozerwać. Czasami niełatwo było podzielić wolny czas na realizację nieposkromionych zawodowych ambicji i odpowiedni relaks, tak niezbędny przecież dla zdrowia psychicznego. Również i Kainowi przydałoby się kilka dodatkowych godzin, bo doba zdawała mu się zbyt krótka.
- Przyznam szczerze, że nie znam za bardzo Chaos in Control, ale słyszałem kilka utworów CALM i były naprawdę rewelacyjne. Czekaj, był taki jeden… jak on się nazywał… Love runs out? Jakoś tak? Ten był świetny. – Z uśmiechem na ustach włączył się w rozmowę o muzycznych gustach, a chociaż wyglądało na to, że tymi trochę się różnili, tak niemal zawsze dawało się znaleźć element styczny. Zresztą… poszedłby na jakikolwiek koncert na żywo, ot dla samej atmosfery i radosnego, wspólnego skandowania lub śpiewania w rytm wybrzmiewających głośno instrumentów. Nie był wszak wybredny, a i lubił poznawać nowe gatunki czy artystów. Czuć, że żyje pełnią życia. Nie zawsze było to jednak możliwe; nie pozwalała na to szara rzeczywistość i ogromny stos bankowych zleceń. – Wypiłbym jeszcze jedno, ale chyba rozsądniej będzie wyspać się przed kolejnym dniem pracy, hm? – Mruknął do niego chwilę po tym, jak dopił ostatnie kilka łyków swojego piwa. Nie śpieszyło mu się do domu, ale czas upływał nieubłaganie, a mimo wszystko ich obu oczekiwała poranna pobudka i cały dzień użerania się czy to z krnąbrnymi dzieciakami, czy też upierdliwą klientelą. Nie wiadomo co gorsze. Spoglądał więc wprost w oczy Vinzenta, jakby licząc na to, że tym razem to on stanie się głosem rozsądku i zadecyduje o tym smutnym pożegnaniu z tutejszym barem.

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 265
  Liczba postów : 167
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 EmptyCzw Wrz 23 2021, 16:20;

Kiwał co jakiś czas głową, gdy Theo opowiadał mu o niestandardowych przypadkach przydzielania uczniów do domu. Nie słyszał wcześniej o określeniu hatstall, jednak wydawało się ono dosyć fascynujące. Z czego wynikały tak duże problemy w tych odosobnionych przypadkach? Czy był to pośredni sygnał, że w gronie pierwszorocznych znajduje się jednostka, na którą należy zwrócić większą uwagę? A może miało to po prostu coś wspólnego z tym że ceremonia przydziału przypadała na początek okresu nastoletniego i u każdego proces dojrzewania przebiega nieco inaczej?
       Stwierdzenie, że magia nigdy się nie myli, byłoby równe kłamstwu. W gruncie rzeczy magia stanowiła narzędzie, jakim posługiwali się czarodzieje. Nikt nie jest nieomylny, a więc nawet najwięksi czarodzieje dawnych czasów popełniali błędy i ich twory również mogły być nieidealne. Mogło nie chodzić nawet o perfekcję, a o brak możliwości przewidzenia wszystkich możliwości i osiągnięć magicznej społeczności w przyszłości. Na rozwój młodych ludzi wpływało wiele czynników, a nie można było oczekiwać od założycieli Hogwartu, że są zdolni przygotować Tiarę Przydziału na każdą okazję.
       — Koniecznie będziesz musiał ich posłuchać przy najbliższej okazji! — dodał z pasją w głosie, ciesząc się, że ma z kim porozmawiać o pasji, która nie dotyczy bezpośrednio środowiska zawodowego. — Od CALM I lived jest całkiem niezłe i z takich nowszych kawałków Run łatwo wpada w ucho.
       W głębi serca nie mógł się doczekać, aż wrzesień dobiegnie końca. Liczył, że jakimś cudem, przekroczenie magicznej granicy pierwszego miesiąca pracy sprawi, że w pełni dostroi się do rytmu pracy w szkole i mieszkania w Hogsmeade. Nie będzie się na każdym kroku zastanawiał, czy nadąża za wszystkim, czy nie zwolnią go za pierwszy błąd i po prostu życie zacznie się układać. Przyzwyczai się do swojego planu dnia, zacznie się zastanawiać, czy nie zacząć się udzielać jako prowadzący w jednym z kółek. Wtedy miałby możliwość lepiej planować swój wolny czas i może faktycznie udałoby mu się wygrzebać z czeluści wizzbooka lub tablicy z informacjami ogłoszenie o koncercie.
       — Spróbuję wbić na jakąś grupę studentów. Stawiam, że oni najszybciej znajdują informacje o koncertach czy innych eventach kulturowych — parsknął śmiechem.
       Vinzent z trudem wytrzymał ciężar spojrzenia chłopaka, głównie z tego powodu, że dylemat ten i jemu zaczynał mieszać w głowie, a alkohol zdawał się go pchać ku nieco mniej pragmatycznym opcjom. Najchętniej wlałby w siebie jeszcze ze dwie kolejki, a potem może nawet zmienił lokal, jednak wątpił, aby po takiej nocy był w stanie zjawić się w szkole w pełni przytomny. Poza tym powinien myśleć też o Theo, który również zdawał się rozerwany pomiędzy dwoma scenariuszami.
       Jeśli teraz nie wrócę do domu, to prawdopodobnie przyjdę do roboty wstawiony, uświadomił sobie. To z kolei oznaczało, że ryzyko podpadnięcie nauczycielowi prowadzącemu lub, co gorsza, nowej dyrektorce drastycznie rosło. A biorąc pod uwagę, że był jedynie asystentem, pozbycie się go ze szkoły mogłoby być zapewne załatwione od ręki. Jak bardzo nie chciał dopuszczać do siebie tej opcji, tak wiązała się ona z brakiem pieniędzy. Brak pieniędzy oznaczał brak możliwości uiszczenia opłat za lokal. Skrzywił się. Opuszczenie baru w tym momencie wydawało się całkiem niezłym pomysłem.
       — Chcąc nie chcąc muszę przyznać, to brzmi to dosyć odpowiedzialnie — przyznał z lekką niechęcią. — Cóż, miejmy nadzieję, że nie będzie to nasze ostatnie piwo i nic nas nie wykończy z samego rana!
       Poklepał drugiego czarodzieja po ramieniu, dopijając resztę swojego piwa, zagryzając je resztką przekąsek. Kiedy upewnili się, że wszystkie opłaty za ten wypad zostały uiszczone i zapisane, wyszli na zewnątrz, gdzie udali się w stronę vinzentowej kamienicy. Po dotarciu na miejsce pożegnali się, aż w końcu Theo się teleportował, zostawiając Vonneguta samego w centrum pogrążonej w mroku wiosce.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Pub Morskie Oko - Page 9 QzgSDG8








Pub Morskie Oko - Page 9 Empty


PisaniePub Morskie Oko - Page 9 Empty Re: Pub Morskie Oko  Pub Morskie Oko - Page 9 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pub Morskie Oko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub Morskie Oko - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-