Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyWto Maj 21 2013, 20:01;

First topic message reminder :


Miejsce na piknik

Świetne miejsce na piknik, to wie każdy w okolicy. Pamiętaj tylko, żeby nie zostawiać swojego jedzenia samego, bo krążące po parku gołębie nie zostawią dla Ciebie ani okruszka! Picie alkoholu również nie jest wskazane ze względu na często pojawiające się patrole!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyNie Lip 05 2020, 13:25;

Był zdecydowanie rozleniwiony. I czuł się z tym doskonale, nie potrzebował niczego więcej, a fakt, że udało mu się osiągnąć taki spokój, był co najmniej zadziwiający. Nie wiedział, czy to świadomość, że właściwie jest całkowicie wolny, czy fakt, że może spędzić wakacje tak, jak sam chce, powodował, że czuł się tak dobrze, ale nawet chyba nie chciał się na tym koncentrować. Nie teraz, w końcu nie miał zbytnich powodów, by dyskutować z tą dwójką na temat powodów wywalenia go z domu, na temat tego, że całe jego dotychczasowe życie, w pewien sposób, poszło w cholerę i gówno z tego wszystkiego wyszło. To teraz nie miało znaczenia, a on miał wrażenie, że wszystko jakoś po prostu się układa, w sposób, nad którym nie panuje. Tak czy inaczej, parsknął rozbawiony na uwagę dotyczącą jednostek, które okazywały się być adoratorami Lou, a jego ciemne oczy błysnęły rozbawieniem.
- Przyznaj, dlatego zrobiłaś ze mnie trytona w przedstawieniu dla Forestera - rzucił zaczepnie, doskonale wiedząc, że pewnie teraz ją znowu zirytuje i podrażni w sposób, jakiego sobie nie życzyła, ale działanie jej na nerwy było po prostu od niego zdecydowanie mocniejsze. Tak samo jak te uwagi, jakie wymieniał z Finnem, z pozoru całkowicie nieznaczące, których Lou na pewno nie była w stanie zrozumieć. Poruszał się po cienkiej linii, doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale bawienie się tym sprawiało mu przyjemność. Doskonale wiedział, że chłopak zrozumie, co chciał mu przekazać, dziewczyna już niekoniecznie, chyba że zacznie czytać między wierszami, ale podejrzewał, że będzie na to zbyt zirytowana.
- Mmm, zdecydowanie zapomniałem - rzucił na to, unosząc głowę i potarł jeszcze brodę. Specjalnie odsłonił własną szyję, zerkając na Finna spod przymkniętych powiek, a później skoncentrował się po prostu na wyleczeniu Lou. Może rana nie była zbyt wielka, ale niewątpliwie musiała jej dokuczać, znajdowała się w mało przyjemnym miejscu, zapewne piekła, biorąc pod uwagę jej formę i brak leczenia mógł prowadzić bezpośrednio do infekcji, o czym pewnie nawet jakoś szczególnie mocno nie myślała. Zaklęcie chłodzące nie powinno utrzymywać się jakoś długo, ale leczenie ran działało i Max skinął lekko głową, sam do siebie, gdy spostrzegł, iż ślad zbladł. Dobrze. Będzie się goił.
- Podrzucisz mnie po nią do Doliny? - spytał zatem Finna, całkowicie niepozornie, bo cóż, dokładnie tam musiał trafić, jeśli chciał kupić nową różdżkę, ale znowu nawiązywał częściowo do czegoś, co już było, co w pewien sposób go bawiło. Nie brał udziału w ich wymianie zdań na temat jakiegoś popierdolonego kolesia, który zrobił, co zrobił, ale właściwie domyślał się, że Finn byłby w stanie przekazać Lou wiedzę, która być może wykraczała poza ogólnie przyjęte standardy. Ani trochę mu to nie przeszkadzało, bo nie był żadnym jebanym służbistą, więc latało mu to generalnie koło chuja. Jeśli chcieli uczyć się niedozwolonych zaklęć, to proszę, on chętnie popatrzy i sprawdzi, jak wyleczyć rany powstałe w ich wyniku. - A co? Balibyście się do mnie przyjść, zakładając, że połamię wam wszystkie kości? - spytał, rozbawiony, ale powstrzymał się przed określaniem się w gorsze sposoby, bo to nie była ta chwila. Poza tym czuł się na tyle wyluzowany, że jedynie śmiał się z tego wszystkiego pod nosem, jednocześnie wyciągając się faktycznie znowu na kocu, bo tak było mu najwygodniej i słuchając jednym uchem tego, co mają mu do powiedzenia. Drgnął lekko, gdy dostał cukierkiem i zerknął na Finna, do którego zmarszczył zabawnie nos.
- Brzmi, jak fantastyczna przygoda. Wy będziecie walczyć ze świrusami wyskakującymi nie wiadomo skąd, a ja będę was leczył, dopóki ktoś nie... rzuci się na mnie od tyłu - stwierdził, nadal nieco ubawiony, a później zerknął na nich spod przymkniętych powiek. - Tylko skąd ty wtedy weźmiesz słodycze, Lou? Zawiążesz jakiś pakt ze Sprytkiem?

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyNie Lip 05 2020, 19:47;

Spojrzenie gwałtownie wypełniło się irytacją, której przyczyny nie potrafiłaby wskazać, gdy tylko Max wspomniał musical i przerobienie go na trytona.
-Tak, bo od zawsze fantazjuję o trytonach i mogłeś mi w tym pomóc - wyrzuciła z siebie słowa tak przesycone ironią, że trzeba byłoby być głuchym, aby tego nie słyszeć. Nie tak dawno jeden się przyczepił tego, że fascynowały ją wodne stworzenia i na kursi ciągle dogadywał, a teraz drugi przypominał jej o musicalu i przerabianiu go. Gdyby nie to, że dostała czekoladowe ciasto, z całą pewnością pozbierałaby się i poszła. No, przynajmniej próbowałaby odejść, choć pewnie zatrzymałaby się w pół kroku, nie chcąc wyjść na tchórze. Najlepiej byłoby po prostu zignorować temat i na tym próbowała się skupić, ignorując to, co się działo między nimi, co może było dobre. Zaraz jednak drgnęła, gdy i Finn pochylił się w jej stronę. Spoglądała to na jednego to na drugiego, jakby chciała ich zapytać, czy mogą się uprzejmie odczepić od jej szyi. O ile jeden przynajmniej miał wytłumaczenie i była mu wdzięczna za pomoc, choć nie mówiła tego głośno, tak drugi nie miał powodu aż tak się jej przyglądać. Z całą pewnością zaśmiałaby się, gdyby tylko wiedziała, że Puchonowi nie spodobała się jej rana. Ostatecznie nie dotyczyła jego, a nawet jeśli miała pozostać jej po tym blizna, zawsze będzie mogła zakryć ją tatuażem, jeśli nie będzie jej się podobać, choć mało prawdopodobne, aby tak się stało.
- Dziękuję, ale myślę, że sobie poradzę przy następnym razie. Nie jestem, aż tak bezbronna jak może wyglądam - odpowiedziała, a ciemne spojrzenie na moment zasłoniła wściekłość, ale przymknęła powieki, chcąc się uspokoić. W duchu liczyła, że trafi jeszcze na tego mężczyznę, ale wpierw musiała sprawdzić, co takiego kryło się w sakiewce. Liczyła jeszcze na spotkanie bez profesor Cortez. - Faceta potraktowano medusą, więc z profesor Cortez go odczarowywałyśmy, potem rzucił się, przystawiając mi różdżkę do gardła… Bo chcąc tego uniknąć, próbowałam ją odsunąć… On mi groził, Cortez różdzki nie opuszczała… Taka tam przyjemna zabawa z przyzwoitką na karku. Nawet prezent dostałam - początkowy, jakby lekko znudzony ton, zmienił się na koniec pod wpływem krzywego uśmiechu, jaki pojawił się na jej twarzy. Jakże chciała wiedzieć, co tam jest! Jednakże wpierw musiałaby spróbować to odczarować, a nie chciała robić tego przy dziewczynach z dormitorium. Póki co udawało jej się zachować własne fascynacje w tajemnicy, jeśli nie liczyć Violi, Hanael, Finna i Maxa, który dość szybko domyślił się, ale zazwyczaj nie ruszał tematu. Zazwyczaj. Pod wpływem słów Finna spojrzała na Maxa, przekrzywiając głowę i lustrując spojrzeniem, jakby był manekinem na wystawie. - Czy ja wiem Finn… Uśmiech ma godny uzdrowiciela. Z serii tych, jakie zawsze posyłają, twierdząc, że coś nie będzie bolało, a jest zupełnie odwrotnie - rzuciła, odrobinę złośliwie, uśmiechając się do nich obu. Zajęła się celebracją ciasta, słuchając o podejrzeniach co do wyjazdu. Dzicz? No pięknie. Chociaż, z drugiej strony, taki nieodwiedzany często, mały wodospad… Z wielką przyjemnością wykąpałaby się w takim. Czar oczywiście prysł, gdy tylko Max znów się odezwał. Za jakie grzechy? Posłała mu najpierw poirytowane spojrzenie, ale dość szybko odpuściła, słysząc słowa, które nie były takie złe. Może udałoby się?
- Finn, użyczysz odrobiny zdolności skrzata? - spytała, spoglądając na niego z nieznacznym wyzwaniem w spojrzeniu. - Choć myślę, że mam wystarczające zapasy na wakacje zrobione… Właśnie! Max, poradziłeś sobie z kulką? - spytała nagle, przypominając sobie swoje własne Złotko i żmojopodobną figurkę od Moe. Patrzyła w stronę Gryfona z nieskrywanym wyczekiwaniem. Może i nie była fanką onms, ale smoki miały w sobie piękno, siłę, dzikość, jaka ją fascynowała. Tylko one mogły walczyć o jej zainteresowanie z wodnymi stworzeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyNie Lip 05 2020, 21:18;

Z tego wszystkiego zerknął na zegarek. Potrzebowali około osiemnastu minut, aby już w wypowiedź wkradła się duża doza ironii i nawet Finn nie nagrabił sobie u niej na tyle, by miała kierować ku niemu tak naładowany złością ton. Musiał przyznać, że zamiłowania Lou były oryginalne. Nie mógł się powstrzymać, by na kursie trytońskiego powściągnąć język i nie wytykać jej możliwości umówienia się na randkę z Senną Łuską Niespokojnej Fali. Sytuacja aż prosiła się o komentarz.
- Podrzucę cię, podrzucę. Tym razem celniej niż ostatnio. - zerknął na dziewczynę, bo nie była w ogóle wprowadzona w temat. Oczywiście nie zamierzał wtajemniczać ją w fakt, że niemalże dwukrotnie z Maxem byli nieprzyzwoicie blisko siebie, ale też miał świadomość, że to nieuprzejme prawić na jakiś temat podczas gdy ktoś nie ma pojęcia co się dzieje. - Po imprezie u Sinclaira chciałem nas przenieść do Hogsmeade. Ale ten pan tutaj dał mi jakiegoś drinka i po wypiciu wpadliśmy w teleportacji w turbulencje i wylądowaliśmy na schodkach gdzieś w Dolinie Godryka. Do tej pory mam wielkiego siniaka na plecach, choć to Max oberwał mocniej. - wykrzywił się na wspomnienie tego, co się później tam odwalało. Nie bez powodu nie pił mocniejszego alkoholu, tracił panowanie, miał słabą głowę i to cud, że się obaj nie rozszczepili. I ten siniak... szkoda marnować na to eliksir wiggenowy,  a jednak choć minęło już trochę czasu to czasem jeszcze pobolewa. Nie prosił jednak o leczenie. Najwyraźniej wciąż miewał z poproszeniem o to na głos. - Profesor Cortez? Na gacie Merlina, co z tą kobietą jest nie tak. - wykrzywił się i sięgnął po maxowe piwo, odkapslował trzy i każdemu wręczył po jednej butelce. Upił od razu spory łyk, by zwilżyć usta. - Ale ta szyja... - znów utkwił na niej wzrok, przymrużył powieki i nieświadomie zapatrzył się w ten punkt. - Max, nie dasz rady jej to w pełni zaleczyć? - od razu przypomniała mu się twarz Rileya Fairwyna, który niechcący zdradził się przed Finnem swoją metamorfomagią, pod której płaszczem ukrywał paskudne blizny po smoczym ogniu. Zachowywał się tak jakby bardziej był przejęty jej (już) niegroźną raną aniżeli tym, że ktoś jej groził. Skoro jest cała i zdrowa, miała przy sobie nauczycielkę od Obrony Przed Czarną Magią to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Najwyraźniej dziewczyna ma talent do przyciągania kiepskich osób.
- Bać? - prychnął, bo nie chciał się nawet przyznawać do istnienia w swoim życiu strachu. Miał go serdecznie dość. - No, taka mina by ci pasowała, Lou ma rację. - pokiwał głową i zgadzał się z nią w stu procentach. Gdyby Max chciał to umiałby przybrać demoniczny wyraz twarzy. - Wiesz co, wolę żebyś chciała mojego towarzystwa bardziej niż Sprytka. - odparł z przekąsem i dokończył wciągać paszteciki. Popił chłodnym piwem i otarł brzegiem dłoni usta z pianki. Parsknął pod nosem przy zapytaniu o magiczną kulkę. Uczestniczył w tym procesie i nigdy w życiu nie spodziewałby się, że Max dał mu do pomacania sztuczne jajo.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyNie Lip 05 2020, 23:09;

Uśmiechnął się zaczepnie, aczkolwiek widać było w tym cień rozleniwienia. Udało mu się trafić, naprawdę udało mu się dosięgnąć tam, gdzie powinien, a to było coś, co bardzo mu się podobało. Prowadził ten mały pojedynek z Lou właściwie od chwili, kiedy się poznali, a teraz z rozbawieniem przypatrywał się, jak Finn zerkał na zegarek, jakby nie mógł uwierzyć, że coś podobnego miało miejsce. Nie obchodziło go to, sam Puchon twierdził, że chce mieć ich pod ręką, a skoro tak, to pozostawało mu jedynie przywyknąć do tego, jak się do siebie odnoszą. Nie było innej opcji. Miał coś już dodać do wypowiedzi Finna, kiedy ten zaczął rozwijać się w temacie, a on mimowolnie wstrzymał oddech, jakby bał się, że chłopak jednak powie Lou, co się wtedy działo, a do tego na pewno nie zamierzał dopuszczać. Powiedzmy, że istniały jednak pewne granice, jakich nie należało przekraczać i to była jedna z nich, na całe jednak szczęście wypowiedź Finna nie zahaczała o tematy, jakie Max wolał trzymać dla siebie i musiał przyznać, że to docenił.
- A Cortez co tam robiła? Bo jestem w stanie podejrzewać ją o to, że to ona najpierw rzuciła to zaklęcie, a potem zgrywała niewiniątko - mruknął, bo nie przepadał w chuj za tą babą, a ile razy przypominał sobie zajęcia z nią, konieczność konfrontacji z własnym boginem, to robiło mu się w chuj niedobrze. Nie chciał jednak koncentrować się tylko na tym, zmarszczył jednak brwi, zastanawiając się nieco poważniej nad tym, czemu Finnowi aż tak zależało na pełnym zaleczeniu rany, jaka powstała na ciele dziewczyny. Przekrzywił nieznacznie głowę, przypatrując się złagodzonemu już zranieniu.
- Skóra jest poparzona, a to nie dokładnie to samo, co wtedy, gdy jest zraniona. Musi się najpierw odpowiednio schłodzić, ale przede wszystkim, potrzebuje tak naprawdę zejść, żeby zbudować nową osłonę. Jeśli zacznę przesadzać z zaklęciami, mogę przypadkiem doprowadzić do nawarstwienia się problemu. Teraz poparzenie powinno się schłodzić na tyle, żebyś nie czuła bólu, o ile się udało, Lou? Zaleczyłem otarcia i to, co było w miarę powierzchowne, ale nie jestem w stanie wyczarować z miejsca nowej skóry - powiedział i pokręcił lekko głową, podchodząc do tego zadziwiająco jak na siebie poważnie, co jasno pokazywało, że jednak na serio bierze kwestie uzdrawiania i tego, co się z tym wiąże. Mógłby eksperymentować, ale jeśli już, to na samym sobie, bo jego ciało mogło znieść wiele, a kolejne blizny już właściwie by go tam chuja obchodziły. Zamrugał, a później faktycznie zrobił dość upiorną minę, uśmiechając się w sposób godny szaleńca, jakby chciał im pokazać, że faktycznie jest w stanie zachowywać się, jak na wariata przystało, ale ostatecznie skoncentrował się na zimnym piwie i całkiem spokojnej rozmowie. Parsknął z ubawienia pod nosem na pytanie Lou i spojrzał na Finna, a jego ciemne oczy błyszczały rozbawieniem i tym ziarnem podziwu, jakiego nie umiał ukryć. Mimo wszystko.
- Ja nie. To Finn sobie z nim poradził - rzucił, a później otworzył boczną kieszeń plecaka, który miał obok siebie i pstryknął, po czym zachęcająco podstawił tam otwartą dłoń, by chwilę później trzymać na niej model niemalże kościanego smoka, który zdawał się nieco zanikać, zaś z jego pyska unosiło się coś na kształt dymu.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPon Lip 06 2020, 09:55;

Znowu dała się sprowokować i to rozsadzało ją od środka z wściekłości. Prawdę mówiąc cieszyła się, że żaden z nich nie może w tej chwili widzieć jej myśli. Wariatka... Może nieznany typek miał rację? Biorąc pod uwagę, jak oczami wyobraźni widziała Maxa skręcającego się z bólu, dla zapamiętania, że naprawdę powinien darować sobie niektóre komentarze. Z całą pewnością nie byłoby z tym aż takiego problemu, gdyby nie przypominał jej skretyniałego kuzyna. Ten sam sposób zachowania, takie same teksty, choć dobrze, Gryfon nie był aż tak chamski wobec niej. Gdyby chwilę się zastanowiła, mogłaby przyznać Alise rację, że prawdopodobnie zaczepia w ten sposób tych, których darzy, choćby cieniem sympatii. Problem polegał na tym, że akurat nie chciała o nim myśleć, więcej niż musiała. Z drugiej strony, jeśli miałaby uwierzyć w schemat spotkań, jaki zaczynał się tworzyć, wyprowadzenie ją z równowagi na samym początku, mogło poskutkować spokojną dalszą rozmową. O ile znów nie wyłapie okazji, a wyraźnie miał dobry humor. Ale przecież wystarczy mieć nadzieję, że będzie spokojnie i skupić się na czym innym. Chociażby na przyglądaniu się im, gdy nagle Finn postanowił wyjaśnić ich krótką wymianę zdań, sprawiającą, że Max dziwnie zamilkł. Nie jej sprawa. A jednak, gdy Puchon przyznał, że nieomal się rozszczepili, jej ciemne spojrzenie wyrażało ogromną dezaprobatę dla takiej podróży i wyraźnie zdradzało, jaką awanturę byłaby gotowa rozpętać, gdyby była tego świadkiem. Humor nie zmienił się, gdy chłopak dalej komentował stan jej szyi. Doprawdy, nie miał innego tematu? Nie rozumiała, dlaczego przejmował się tym bardziej, niż ona sama .
- Dość o mojej szyi - nieomal warknęła w stronę Finna, nie rozumiejąc, co jemu do jej stanu, ale nie podobało jej sie, że to jemu zależało na pozbyciu się blizny. Jej nie przeszkadzała, tym bardziej że nie była szczególnie duża, a sama jej nie widziała. - Dziękuję, jest już lepiej. Po zdarzeniu wypiłam porcję wiggenowego, więc z twoją pomocą raczej nie będzie mi już doskwierać - przeniosła spojrzenie na Maxa, próbując się odrobinę uspokoić. Poprawiła kilka sprężynek, które opadły jej na twarz, starając się je podpiąć. W końcu wyjęła z kieszeni gumkę do włosów i spięła je w prowizoryczny kok. Potrzebowała oczyścić myśli, więc chętnie wzięła butelkę do ręki, aby upić nieco piwa. To pomogło na tyle, żeby niewiele później, mogła już spokojniej śmiać się z wizji upiornego uzdrowiciela. Bawiła się butelką, kręcąc nią za szyjkę, zagadując o Sprytka. Słysząc ton głosy Finna, nie mogła nie uśmiechnąć się krzywo, jakby nie dowierzała w jego słowa. Z każdą kolejną minutą absurd tego spotkania docierał do niej, ale nie walczyła z tym. - Wybacz, Sprytek skradł moje czekoladowe serce - odpowiedziała z nutą złośliwości, po czym upiła jeszcze łyk piwa. Przez moment zastanawiała się, co było takiego w pytaniu o kolorową kulkę, którą wyłowił z resztek łajnobomby, ale widząc, że obaj patrzą na siebie, doszła do wniosku, że Max musiał iść z nią do Finna. Zaraz też dostała potwierdzenie w słowach Gryfona, przypominając sobie jego “wyznanie” co do niego samego i zaklęć. Cóż, to nawet miało sens, żeby jednak ktoś mu pomógł. Obserwowała, co chłopak robi ze swoim plecakiem, aby stracić zainteresowanie wszystkim, nawet czekoladowym ciastem. Postawiła ostrożnie butelkę na trawie, aby się nie przewróciła i na kolanach zbliżyła się do Maxa, roziskrzonym spojrzeniem wpatrując się w smoczka na jego dłoni. - Wiedziałam - szepnęła z tak niekłamanym podziwem, że lepiej to zapamiętać, bo szybko się nie powtórzy. Ten również nie wyglądał, jak jeden z prawdziwych, więc przypuszczenia, że ktoś zaczął tworzyć nowe modele smoków dla kolekcjonerów, nabierały na sile. - Ja złapałam złotą kulkę i mam… Złotego smoczego jednorożca. Moe też ma jednego, Boyd też w takim razie będzie miał smoka… Ach, jeszcze Viola ma, bo ze mną łapała - dodała jeszcze, na moment patrząc na Maxa i Finna z czystą radością, aby zaraz wrócić do podziwiania smoka, do którego nachyliłaby się, gdyby nie fakt, że wtedy przestałaby go widzieć, a ten już i tak jakby zanikał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPon Lip 06 2020, 11:32;

Kątem oka widział jak Max nagle sztywnieje, jakby w obawie, że wszystko wypapla. Finn jednak tak manewrował historią, żeby nie wyjawiać zbyt wiele. To, co między nimi się działo pozostaje jedynie w ich pamięci i nie czuł potrzeby wtajemniczać w to osoby trzecie. Pozostawała kwestia co miałby powiedzieć Loulou, gdy w wakacje dojdzie do tej... złej nocy, której wydarzenie zostało potwierdzone przez wizję przyszłości. Nie umiał się przed tym obronić, ale też nie wiedział co się będzie wtedy dziać. Oderwał na moment wzrok od szyi dziewczyny, aby przyjrzeć się nieco nieobecnym wzrokiem chłopakowi. On wiedział. Widział. Wie. Na samą myśl coś ścisnęło go w żołądku i miał pałaszować kolejne paszteciki (skoro ta dwójka nie kwapiła się do poczęstunku), ale przez tę nagłą obawę stracił apetyt.
- Cortez zaproponowała mi ingerencję w pamięć. Nie ufałbym jej. - nie musieli o tym wiedzieć, ale jeśli ma się z nimi zaprzyjaźnić to warto, aby o tym wiedzieli, prawda? Tak powinni postępować... szczerzy przyjaciele? Oni nimi jeszcze nie byli, to Finn chciał wcisnąć ich w te posady i naprawdę się starał. Lou nie wyglądała na zbyt przekonaną, widział po niej, że jeszcze się waha i w sumie nie dziwił się jej, choć miał ochotę zapytać jakie wywiera na niej wrażenie. Sądząc po zachwycie czekoladą Sprytek wygrywał starcie.
- Czyli co? Zostanie jej to na szyi? - zachowywał się tak jakby nie słyszał prośby Lou o zaprzestanie interesowania się nią. - Przecież blizna nie pasuje do jej skóry. Nie da się czegoś zrobić? - zmarszczył brwi, a jego błękitne oczy spoglądały na Maxa ze szczerą i niemą prośbą o to, by jednak jeszcze spróbował coś zadziałać, a przecież podmiotem tej rozmowy była obca mu szyja. - Dobrze, że nie boli, Lou, ale blizny w takim miejscu... - próbował nie wyjść na ignoranta, ale z jakiejś dziwnej przyczyny bardzo mu przeszkadzała obecność jakiejkolwiek szpetoty w takim miejscu. Nie potrafił wyjaśnić sam sobie dlaczego tak jest. Skierował wzrok na omawianą szyję dziewczyny, przechylił lekko głowę i niemalże nachalnie się tam wpatrywał. Dobrze, że nie wpadł na pomysł podniesienia dłoni bo wtedy naraziłby się jej już w poważny sposób. Westchnął, gdy zapewniła, że woli Sprytka od niego. Pozostało cieszyć się, że w ogóle tu przyszła i planuje pozostać, a przynajmniej nie widać po niej chęci ewakuacji. Wywrócił oczyma, gdy Max go wydał, że i on maczał palce w odczarowaniu kulki, a gdy Lou wpadła w zachwyt Finn postanowił wykorzystać miejsce na kocu i teraz to on położył się na nim, ale w taki sposób, że widział oboje. Wsunął przedramię za kark, a piwo postawił sobie na brzuchu, choć trzymał je też palcami. Nie podzielał zachwytu unikatowymi figurkami smoków, ale też nie będzie tu jęczał z tego powodu bowiem nie daj Merlinie jeszcze by ich od siebie odstraszył. - Kolekcjonerzy mogą dać wam za to sporo kasy. - oznajmił wzdychając i układając się wygodniej na kocu (i krzywiąc się przy tym, gdy przypomniał sobie o siniaku). Promienie słońca przedostawały się przez koronę drzew, prześwitywały gdzieniegdzie wokół nich. Nie pamiętał kiedy ostatnio w ten sposób spędzał czas. Poza domem, w parku, gdzie nie musiał absolutnie nic robić. Gdy jego ulubieni gryfoni przyglądali się smoczątku (lepiej by to coś na niego nie wlazło), on zerkał na pogniecione puszki swoich palców.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPon Lip 06 2020, 14:26;

Mimo wszystko spiął się nieco. Nie miałby nic przeciwko kilku uwagom, zaczepliwemu tonowi, czy czemuś podobnemu, ale miał nadzieję, że Finn pozostawi między nimi kwestię wizji, że nie będzie o nich rozprawiał, że pozwoli mu w spokoju przejść nad tym do porządku dziennego. Wiedział, że jeśli razem zamieszkają, będzie trudno, bo wiedział doskonale, że prędzej czy później coś może go napaść, a wtedy nie uchroni się przed spojrzeniem Lou. Spoglądał kątem oka na Finna, czując jednocześnie jak serce zaczyna mu mocno bić i poczuł na końcu języka te słowa, jakich nie mógł wypowiedzieć, a raczej nie powinien wypowiadać. Obrał je w głowie, szukając najlepszego sposobu na to, by wyjaśnić mu to, co chciał, ale nie wiedział, co ma z tym zrobić. Przecież nie mógł mu teraz powiedzieć czegoś o pilnowaniu w nocy, prawda? Tak więc po prostu patrzył na niego, jakby zakładał, że w ten sposób przekaże mu, jak bardzo chce, żeby z nim był, jak znowu przyszłość postanowi wpierdalać mu się w życie.
- Zaproponowała ci, kurwa, co? - zapytał i zakrztusił się piwem. Nie znosił, kiedy sugerowano mu, że lepiej by było, gdyby zapomniał o niektórych sprawach, nie chciał tego, nie życzył sobie, a kiedy usłyszał coś podobnego w kontekście tej pojebanej baby, która robiła na nim wiecznie złe wrażenie, w kontekście Finna, po wcześniejszych uwagach Lou, naprawdę doszedł do wniosku, że to jest jakieś jebane bagnisko i chuj wie co jeszcze. Można spokojnie powiedzieć, że Max nieznacznie się najeżył, bo miał powyżej dziurek w nosie zachowania rzekomej pani profesor, która chyba powinna wylecieć ze szkoły na zbity pysk, ale niestety, nie on o tym decydował. Uniósł lekko brwi, kiedy Finn tak mocno przyczepił się blizny na ciele Lou, która zdawała się tym już powoli irytować i sam nie wiedział, co o tym myśleć. Z jednej strony odnosił wrażenie, że chłopak nieco się troszczy, z drugiej - wyczuwał w nim potrzebę posiadania kontroli nad wszystkim, a to już takie dobre nie było.
- Teraz skóra będzie potrzebowała kilku dni, żeby zasłonić to miejsce, myślę, że do wakacji nie pozostanie najdrobniejszy nawet ślad - powiedział w końcu cicho, aczkolwiek dość stanowczo, jakby chciał pokazać, żeby jednak z nim nie dyskutowali, bo ostatecznie to on się tutaj znał najlepiej na leczeniu, nie oni. Już i tak widać było znaczną poprawę i sądził, że wkrótce wszystko minie. Zerknął jeszcze na dziewczynę spod przymkniętych powiek. - Gdyby cię to dalej bolało, możesz schładzać to miejsce - dodał tonem nieznoszącym sprzeciwu, a później znowu spojrzał na Finna. Czuł się trochę pogubiony, ale może dlatego, że był człowiekiem, który właściwie odnajdywał się w każdym towarzystwie, w każdym środowisku i nie szukał z tego powodu jakichś punktów zaczepienia. Odnosił zaś wrażenie, że tutaj toczy się coś na kształt walki o dominacje, na co aż parsknął w głowie.
- Szkoda, że jest złoty. Bardziej pasowałby ci taki w kolorze muszli - rzucił do dziewczyny zaczepnie, a później spojrzał na Finna, pozwalając jednocześnie, by smok w tym czasie wdrapał mu się na głowę i został tam, układając się tak, by było mu wygodnie. Jemu to stworzenie, czy czymkolwiek właściwie było, właściwie nie przeszkadzało, a ponieważ mało miał magicznych rzeczy, mało miał tego wszystkiego, co łączyło go z czarodziejskim światem, chyba nie bardzo chciał go oddawać, czy sprzedawać, czy cokolwiek takiego.
- Czy ja wiem? Chyba się polubiliśmy i mam w końcu zwierzątko - rzucił, niby rozbawiony, ale coś w jego tonie głosu albo spojrzeniu było dziwnego. Ujawnienie informacji z przeszłości, ale nie tak wprost, nie tak łatwo, nie tak, żeby od razu wpadli na właściwy trop, po prostu, coś luźnego. Sięgnął po paszteciki, żeby w końcu coś zjeść, a później napił się znowu piwa, przyglądając się pozostałej dwójce i dochodząc do wniosku, że teraz uzyskiwali jakiś stan względnej stabilności. - Skoro już tak siedzimy, fajnie jest, to może chcecie w coś zagrać? Ale ostrzegam, ostatnio oskubałem Annę z galeonów w Baronie, a później wygrałem z jakimś szalonym poltergeistem w gargulki - rzucił zaczepnie, chyba stawiając przed nimi jakieś wyzwanie.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPon Lip 06 2020, 22:00;

Jeśli miałaby być szczera, nie podejrzewałaby, żeby Finn, albo Max, brali ją pod uwagę na stanowisko "przyjaciółki", bądź "dobrej znajomej". Znajoma, z którą najwyraźniej można się czasem spotkać, potrenować, którą dobrze się irytuje. Taki poprawiacz humoru, każdy ma w otoczeniu taką osobę, której nie widzi potrzeby się zwierzać, ale czasem potrzebuje towarzystwa. Właśnie w takich kategoriach widziała siebie obok nich, choć pewnie powinna zmienić odrobinę punkt widzenia, skoro obaj zdążyli jej wyjawić swoje pomniejsze sekrety. Niestety jeden z nich przejawiał zbyt dużą ochotę kontrolowania, czy może dyktowania swoich oczekiwań, jak ostatnio to nazwał. Teraz wpatrywała się w Finna, czując rosnącą z każdą chwilą wściekłość. Zaciskała zęby, całych sił, a płatki nosa zaczęły jej drzeć, gdy powstrzymywała potok słów, który chciał się z niej wydostać. Wszystko sprowadzało się do jednego - jeśli nie podobał mu się widok, w każdej chwili mogła odejść. Co ją powstrzymało? Świadomość, że nie jest to tak wielki powód, aby znów się z kimś kłócić. Miała dość po jednej bezsensownej kłótni z Maxem, nie potrzebowała drugiej z Finnem. Miała jednak nadzieję, że jej spojrzenie wystarczy i nie będzie więcej komentował blizny, bo bynajmniej nie odczytywała tego w tej chwili, jako troskę o nią. Z drugiej strony, co pewnie przypomni sobie dopiero po czasie, na sprawdzenie działania tiary też nie chciał się zgodził i drążył, czy jest pewna swojej decyzji. Drugą sprawą była wzmianka o Cortez, która była dobrym celem dla wylania złości, szczególnie po tym, co właśnie powiedział Puchon.
- A ja się dziwiłam, że to mi wręczyła różdżkę do oddania tamtemu facetowi - mruknęła, a w jej głosie pobrzmiewały jeszcze nuty złości. - Zgłosiłeś to komuś? - spytała, nieświadomie zaciskając dłonie w pięści. Skinęła głową Maxowi na znak, że zapamięta, co ma robić z blizną, choć mógł mieć pewność, że raczej nie zastosuje się do zaleceń. Przynajmniej nie w pełni. Pewnie zignoruje ból, albo zacznie się z nim oswajać, ale tego nie musiał wiedzieć. Wariatka... Drgnęła, kiedy Max wyskoczył z kolorem muszli. Przyglądała mu się chwilę, wyraźnie nie łapiąc, aby nagle przymknąć oczy i wciągnąć powoli powietrze.
- Max… Będę udawać, że nie wiem do czego nawiązujesz… Ale w sumie, jak o muszli mowa… - spojrzała na moment na Finna, aby uśmiechnąć się lekko do niego. - Dzięki temu tu, mam piękną muszlę od trytona i mogę trenować trytoński… Kiedyś sprawdzę na ile mi się udało opanować ich alfabet - rzuciła, wspominając Senną Łuskę Niespokojnej Fali. Zastanawiała się, czy byłaby możliwość ją odwiedzić i spróbować z nią jeszcze raz porozmawiać. Musiałaby mieć jednak więcej skrzeloziela ze sobą. Uśmiechnęła się lekko, gdy Max przyznał, że traktuje figurkę jak zwierzątko. To było… Urocze? Raczej powinna użyć innego słowa, ale teraz nie potrafiła go dobrać. Przyglądała się chwilę to jednemu, to drugiemu ze swoich towarzyszy, przypominając sobie ich wymianę spojrzeń, gdy była mowa o Dolinie Godryka, zastanawiając się mimowolnie ile było tajemnic pomiędzy całą trójką. Wydawało się, że chłopaki lepiej się dogadują, niż ona z nimi, co nawet nie było szczególnie dziwne. Czy mogła w takim razie założyć, że Max wie to, co Finn zdradził jej i odwrotnie? Jak dobrze się znali? Z zamyślenia wyrwała ją propozycja Gryfona. Sięgnęła po swoje piwo, aby upić z niego trochę, sięgając po dyniową babeczkę.
- Chętnie w coś zagram, ale od razu się przyznam, że nie grałam w nic do tej pory…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyWto Lip 07 2020, 14:29;

Zacisnął wargi w bladą linię, gdy odebrał intensywne spojrzenie Maxa, będące jednocześnie odpowiedzią na niewypowiedziane. Odczekał aż Loulou nie będzie zerkać i potrząsnął głową, co miało być znakiem, że nie będą poruszać przyszłości ani przez moment tego spotkania. Nim minęła minuta poczuł na sobie palące i wściekłe spojrzenie dziewczyny. Tak bardzo władowała w to emocje, że od razu go przywołała do porządku. Uniósł ręce w geście poddania na znak, że zrozumiał przesłanie, wcale nie będzie się teraz spierać i nawet spróbuje zapomnieć o bliźnie, która mu przeszkadza (a sam sobie jedną stworzył w czasie gdy pragnął czyjejkolwiek skutecznej pomocy przez tym, co go chciało pochłonąć). - To, co słyszałeś. Ta, zgłosiłem. Profesor Whitehorn miała tak ciemne oczy ze wściekłości, że myślałem, że zaraz zmieni się w harpię. W sumie to musiałby być ciekawy widok. - poprawił się na kocu tak, że czubkiem głowy dotykał uda Maxa. Niby nic, a jednak ukradkiem "podłączył się" do ciepła jego ciała i na spokojnie mogło to uchodzić za przypadkowy kontakt, którego nie był do końca świadomy. - Czy Whitehorn też nazywa was "złotkiem"? - zbierał wywiad, ale zerkał na Loulou, na którą najłatwiej było spoglądać skoro Maxa miał za swoją głową. - A, Lou, pamiętasz, że znalazłem pod wodą te błyszczące rękawice? Chcesz je? One są do zwierząt, a ja nie będę ich używać. - gotów był je odstąpić bo będą mu zalegać w kufrze. Cieszył się, że opchnął latający dywan, choć musiał zejść z ceny, żeby się go pozbyć to jednak warto było zyskać te sto pięćdziesiąt galeonów. Powoli oczyszczał swój kufer i szafę ze zbędnych, nieużywanych przedmiot. Nie wiedział jeszcze komu powinien dać jedno dwukierunkowe lusterko. Chciałby mieć oko na dwójkę gryfonów, ale dwa lusterka to komplet i nie da się podłączyć go do trzeciej części. Upił kolejny łyk piwa, a gdy poczuł, że ocieplił się, nakierował różdżkę na szkło i schłodził alkohol odpowiednim zaklęciem. Zaproponował to swojemu towarzystwu gotów zrobić to samo z ich piwami. - Nie umiem grać w gry. - od razu się przyznał. - Ogarniam tylko szachy i sparingi. Musielibyście mnie wprowadzić. Lou, podasz mi jeszcze pasztecik? Max zabrał je do siebie, zaraz pewnie pożre wszystkie, a nie chce mi się wyginać żeby ratować chociaż jedno. - a odpowiedź Lou miała dać mu też informację czy dziewczyna zrobi to niechętnie czy będzie szukać w tym podstępu czy jednak uzna to za coś normalnego i faktycznie spełni jego prośbę.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyWto Lip 07 2020, 18:09;

Jakkolwiek by na to nie patrzeć, faktycznie w Dolinie wydarzyło się więcej, niż mówili. Max czuł nieprzyjemny skręt żołądka, kiedy myślał o tym, że Finn, całkowitym przypadkiem, mógłby powiedzieć coś więcej, więc odetchnął nieco głębiej, gdy zdał sobie sprawę z tego, że ten jednak zatrzyma wiedzę, jaką posiadał. To mu odpowiadało, dzięki temu mógł się uspokoić i po prostu zostawić ten temat, nie zagłębiając się w niego, nie szukając nadmiernie, nie starając się czegokolwiek wyjaśniać, czy tłumaczyć. Nie wiedział, co by zrobił, gdyby Puchon go wydał, gdyby jednak uznał, że warto podzielić się z kimś posiadaną wiedzą, ale też chyba nie chciał się nad tym szczególnie mocno zastanawiać. Ponieważ jednak popadł w namysł nad tą kwestią, nie do końca orientował się, co się dzieje pomiędzy pozostałą dwójką, przynajmniej początkowo.
- Myślę, że zwraca się tak do każdego. Albo per słoneczko? - rzucił na to, uśmiechając się lekko pod nosem, bo w jego ustach brzmiało to niemalże jak obelga, był jednak pewien, że profesor Whitehorn umiała nadać temu odpowiednie brzmienie, umiała po prostu pokazać, że jest w stanie odezwać się do każdego, że jest w stanie każdego sobie zjednać, a przynajmniej tak sądził. Opis, jaki przedstawił im Finn, rzucał jednak na nią na pewno nowe światło. Na uwagę Lou jedynie parsknął z ubawienia, a później już ułożył się wygodnie, nie wdając się w ich pogaduszki na temat języka trytońskiego, czy jakichś tam dziwnych rękawic, chuj go to w sumie obchodziło. Podsunął jedynie Finnowi swoją butelkę z piwem, bo faktycznie zrobiło się nieco za ciepłe, a następnie parsknął, kiedy został oskarżony o to, że zje wszystkie paszteciki. Aż taką mendą społeczną nie był, ale musiał przyznać, że wszystko, co Finn przyniósł, było na tyle smaczne, że z chęcią pochłonąłby to w całości.
- Robicie sobie ze mnie jaja? - rzucił, śmiejąc się cicho, a później pokręcił z niedowierzaniem głową. Nie bardzo chciał się ruszać, bo jednak bliskość Finna na niego działała - dziwnie ostro, jakby to, że znajdowali się jednak poza jego domem, w obecności Lou, że również inne osoby mogły ich tutaj zobaczyć, podjudzało w nim jeszcze więcej pragnień, niż wcześniejsze spotkania. Nie umiał tego dokładnie określić, ale po prostu było mu teraz wręcz zadziwiająco dobrze. - Nigdy nie graliście w Eksplodującego Durnia? - dodał jeszcze, jakby zastanawiał się, jak to możliwe, a później pokrótce objaśnił im zasady gry, dochodząc do wniosku, że dla tej dwójki to może być najciekawsza opcja, a on po prostu miał przy sobie talię tarota, jak zawsze. Co prawda nie do końca lubił tak wykorzystywać swoje karty, ale czemu mieliby nie spróbować? Domyślał się, że to nie będzie nic niesamowicie, kurwa, fascynującego, ale skoro mogli zachowywać się normalnie, skoro mogli po prostu postępować tak, jakby postępowali, gdyby byli przyjaciółmi, to z jakiego powodu, tak właściwie, mieliby z tego rezygnować? Jeśli się zgodzą, po prostu rozda im karty, pozwalając na to, by sami wybrali, ile chcą stracić żyć.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyWto Lip 07 2020, 18:50;

Ustąpił i to wystarczyło, żeby uspokoiła się na tyle, aby znów cieszyć się spokojnym, leniwym wręcz dniem. Jeszcze plotki o profesorach, które mniej lub bardziej zaskakiwały. Zdecydowanie nie zamierzała ufać Cortez na tyle, na ile zaufałaby… Ha, nie było profesora, któremu mogłaby zaufać. Niespodzianka. Upiła łyk piwa zamyślona, nie zwracając uwagi na to, że nie było już tak przyjemnie zimne, jak wcześniej. Puściła też mimo uszu pytanie o bycie nazywaną "złotko" czy "skarbeńku", czy jak jeszcze Whitehorn nazywała uczniów. Była na jej jednych zajęciach i unikała skrzydła szpitalnego jak ognia, co nie pomagało w częstych spotkaniach z profesor. Nie mówiąc o tym, że samo uzdrawianie traktowała po macoszemu, czego nawet nie ukrywała. Ocknęła się nieco z zamyślenia, na wzmiankę o muszli, co oczywiście musiało zostać skomentowane ubawionym parsknięciem, ale albo wyczerpała limit irytacji na to spotkanie, albo naprawdę poprawiał jej się humor, bo sama uśmiechnęła się nieznacznie. Spojrzała na Finna, który poprawił się na kocu, nieznacznie podciągając, a później na Maxa, który także usiadł wygodniej. Przekrzywiła głowę z lekkim zainteresowaniem w spojrzeniu. Stykali się przypadkiem, czy celowo? Leniwy uśmiech pojawił się w kąciku jej ust, gdy przypomniała sobie wyznanie Finna z dnia jego urodzin i zachowanie Maxa w stosunku do Bruna. Musiała jednak wrócić do rzeczywistości, gdy zdała sobie sprawę, że Puchon zadał jej pytanie.
- Rękawice? Jeśli nie zamierzasz ich używać to mogę przygarnąć. Pewnie przydadzą się, gdy będę chciała tam wrócić - odparła po zastanowieniu, podnosząc butelkę do ust i dopiero teraz dotarło do niej, że piwo zdecydowanie powinno być chłodniejsze. Skorzystała więc z propozycji Finna podsuwając mu swoją butelkę. Nie potrafiła go ciągle rozgryźć. Max był łatwiejszy w obsłudze, niż leżący obecnie na kocu chłopak. Gryfon po prostu bawił się ciągłym drażnieniem, widziała to w jego spojrzeniu, może nawet testował, kiedy nie wytrzyma. Raz była tego bliska. Jednak, gdy się nudził, rozmawiał normalnie. Finn zdawał się ciągle coś sprawdzać i przy każdym spotkaniu był w innym humorze. A mówią, że dziewczyny są zmienne.
Zmarszczyła brwi, słysząc prośbę Finna. Przecież miał różdżkę pod ręką, mógł sobie przywołać pasztecik… Uniosła lekko brew, spoglądając jeszcze raz na Puchona, później na Maxa, który zdawał się zignorować jego prośbę, żeby w końcu parsknąć śmiechem. Sięgnęła przez Gryfon po paszteciki, aby położyć między ich trójką tak, żeby każdy mógł swobodnie sięgnąć, nie zmieniając pozycji, skoro najwyraźniej teraz było im wygodniej.
- Proszę - rzuciła, wciąż rozbawiona, wyciągając swoje nogi na trawie i przysłuchując się zasadom, które wyjaśniał Max. Nie chciała rozwijać tematu, dlaczego do tej pory w nic nie grała. W Riverside mieli inną rozrywkę, zaś tu nie przyszło jej jeszcze do gry. Eksplodujący Dureń…? Brzmiało ciekawie. - To gramy do trzech żyć? - spytała, po czym dopiła piwo i odstawiła pustą butelkę na nieużywany róg koca. Domyślała się, jaką miłością Max darzy swoje karty do tarota, więc nie chciała ich w żaden sposób uszkodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyWto Lip 07 2020, 23:23;

Popatrzył do góry, choć nie miał szans zobaczyć Maxa. - Jaja z ciebie? Skądże, to ty przynosisz do mojego domu jakieś kulki-jajka do macania. - uśmiechnął się kącikiem ust i żałował, że było tak niewygodnie dla jego obolałego karku. Przydałaby się poduszka albo miękkie udo, ale cóż, nie pomyślał, że rozleniwią się do takiego stopnia, że nawet sięgnięcie po paszteciki będzie takie ciężkie. - Hm, coś za dużo rzeczy chcę ci oddać, Lou. - uśmiechnął się ponownie na znak, że to tylko niegroźne przekomarzanie. - Jesteś szalona, że chcesz do niego wrócić... ale podziwiam. - oparł policzek o koc i zerknął na nią z przyjaznym uśmiechem, bo to była prawda, szanował jej zamiłowanie i z tego powodu zrobiło mu się jakoś tak ciepło na sercu, a przecież nie powinno. A może to fakt, że spędzają miło dzień i naprawdę wychodzi im wzmacnianie relacji, na której tak Finnowi zależało. Ucieszył się z tego, że chcieli by przymroził im butelki z piwem. Niby nic, a jednak doceniał to, że zrobił miłą pierdołę i dzięki temu... może naprawdę go polubią. O Maxa się nie martwił ze względu na ich sinusoidalną relację, jednak z Lou jeszcze się docierali i wciąż trwała walka o to czy uda się im zaprzyjaźnić i być przy tym pełnoprawnym sobą. Odebrał pasztecika i uprzejmie podziękował jakby nic się za tym nie kryło. Widział, że ją zdziwił i rozbawił, a to była znacznie lepsza reakcja niż te wściekle zmarszczone brwi. - Grałem na pierwszym roku nauczania i zobaczyłem tamtejszego bogina. Nie wspominam miło. - wyjaśnił beznamiętnie i położył się na boku, podpierając policzek kantem dłoni, ale teraz mógł widzieć nawet wyraz twarzy Maxa i wystarczyło posłuchać go gdy opowiadał o zasadach a on jakoś tak dziwnie zareagował, bowiem wargi go mrowiły, piekły jakby chciały coś powiedzieć, a nie mogły. Kilkakrotnie zamrugał, dopił swoje piwo i postawił tam, gdzie Lou swoją butelkę i położył się na brzuchu, aby móc wygodniej odbierać karty Maxa. Wybrał swoją kartę i cicho się pomodlił, aby jednak to nie był bogin bowiem nie był gotowy stanąć z nim twarzą w twarz... ba, on nie wiedział nawet jaką formę przybiera i nie chciał się przekonywać na własnej skórze. Wyciągnął "Pustelnika" lecz nic się nie wydarzyło, a i tak wzmógł czujność. Zerknął na pozostałych co się wydarzy. Według tego co Max opowiedział w instrukcji w tej grze można wzmocnić relację, pokłócić się albo też za bardzo i za szybko bardziej poznać. Pozostawała kwestia czy Finn był gotowy otworzyć swoją głowę i serce po to, by poprzez Eksplodującego Durnia wprowadzić ich w swój świat. Oparł brodę o brzeg dłoni i oglądał sobie reakcje jego nowych i ulubionych gryfonów.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptySro Lip 08 2020, 11:40;

Kiedy Finn odezwał się ponownie, spojrzał na niego, a ciemne oczy dość mocno błysnęły. Cóż, to zdecydowanie była uwaga, która niemalże prosiła się o małą złośliwość z jego strony, która po prostu aż sama się cisnęła i nie mógł nic na to poradzić. Mógłby oczywiście zachowywać się bardziej dorośle, mógłby przestać myśleć, jak jakiś dzieciak, ale chuj z tym, nie był w stanie się za nic w świecie powstrzymać.
- Będąc dokładnym, to jakieś zawsze ze sobą noszę - rzucił na to, nieco mrukliwie, domyślając się, że zaraz zostanie obdarzony wywracaniem oczami albo czymś równie poważnym, ale miał to gdzieś. Właściwie to po chwilowym spięciu, jakiego doświadczył w obawie, że pewne rzeczy się po prostu wydadzą, czuł się znowu tak lekko, jak to możliwe. Ostatecznie więc przekręcił się tak, by również leżeć na brzuchu, rozdał im karty, a później poruszył się tak, by znajdować się nieco bliżej Finna. Bawiło go, jakoś tak mimowolnie, to, że ani on, ani ona nie tolerowali za mocno dotyku, aczkolwiek chyba z różnych względów. To było coś, co łączyło tę dwójkę, a gdyby Max się uparł, to pewnie znalazłby również inne punkty zaczepienia.
- Chyba że wcześniej cała talia wybuchnie - stwierdził jeszcze Max, na pytanie Lou, a następnie zerknął na Finna kątem oka. Cóż, sam również nie chciałby, żeby nagle wyskoczył tutaj jego pojebany bogin, bo to było coś w chuj intymnego. Na zajęciach nie wszyscy zorientowali się, o co chodzi, ale podejrzewał, że ta dwójka akurat byłaby w stanie mniej więcej zrozumieć, na kogo patrzą i o co w tym chodzi, a on miał poważny problem, żeby tego gównianego gówna się pozbyć, nie mówiąc o tym, że pewnie różdżka znowu postanowiłaby wtedy wypierdolić w powietrze tony iskier.
Zerknął na własną kartę, jednocześnie w głowie przerabiając z miejsca informacje dotyczące jej znaczenia i chyba tak się na tym skupił, że nawet nie do końca wiedział, co się dzieje. Zastanawiał się również, czy to był dobry wybór, bo przypominał sobie teraz, że niektóre karty mogły ujawnić zbyt wiele. Z drugiej strony, chyba między innymi po to tutaj siedzieli. Chuj wie. Cały czas pamiętał wspomnienie o tym, że są ulubionymi Gryfonami Finna i ten chce trzymać ich blisko. Max zaś miał poczucie, że posiadanie większej liczby przyjaciół... nie byłoby takie złe. Alise miała również swoje życie, swoje problemy, od których dość mocno uciekała, przynajmniej tak wydawało się obecnie Maxowi, więc nie powinien zrzucać na nią wszystkiego. Tylko, czy mógł na tyle ufać tej dwójce tutaj? Prychnął do siebie w myślach i przekręcił się nieco na bok, tak, że położył głowę na kocu, siłą rzeczy nieznacznie znowu przysuwając się do chłopaka.
- To co cię czeka, Lou? - mruknął, dostrzegając, że najwyraźniej to ona w tej turze ma przegrać. Ciekaw był, co za chwilę na nich wyskoczy, bo mimo wszystko nie pamiętał wszystkiego, co się w tej grze działo. Sam też nie grywał w nią zbyt często, już Baron i Gargulki były dla niego czymś ciekawszym, ale w gruncie rzeczy to był tak leniwy dzień i tak leniwe możliwości, że chciał je wykorzystać.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptySro Lip 08 2020, 13:07;

Komentarz Maxa był tak bardzo w jego stylu, że bardziej już chyba nie można było. Wzniosła oczy ku niebu, jakby ono miało odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zawsze musi rzucać takimi tekstami, aby w końcu spojrzeć na chłopaka, unosząc wysoko brwi. Poważnie, Max? Zaraz też spojrzała na Finna, wzruszając lekko ramieniem.
- Nie ma co podziwiać. Ciekawią mnie wodne stworzenia, a znając już alfabet trytonów i podstawy zasad przy kontakcie z nimi... Może mogłabym zobaczyć więcej. Jeśli tylko uda mi się pobyć pod wodą dłużej niż godzinę. Nie mam ochoty znowu się topić - odparła lekkim tonem. Nie wspominała już o tym, że miała ochotę poznać nie tylko trytony, ale także pozostałe mniej, bądź bardziej niebezpieczne stworzenia. Zastanawiała się, czy potrafiąc rozmawiać z trytonami, będzie w stanie porozumieć się z innymi. Najwyraźniej ciągnęło ją do dziwnych relacji. Nie inaczej było z obecnymi chłopakami. Nie mogła powiedzieć z czystym sumieniem, że ich nie lubi, że nie ma ochoty być w ich towarzystwie. Jednak obaj potrafili wyprowadzić ją z równowagi, co może świadczyło o docieraniu się wzajemnie, a może miało stanowić nieodłączny element znajomości. Przyjaźni? To się dopiero okaże. Skoro obaj już leżeli na kocu, nie zamierzała górować nad nimi. Położyła się więc na brzuchu, spoglądając na nich obu.
- One naprawdę wybuchają? Ale potem wracają do normalności - spytała, jeszcze zanim zaczeli grę. Naprawdę nie chciała przyczyniać się do zniszczenia talii tarota Maxa. Nie ważne, że sam zaproponował im grę. Gdyby ktoś zniszczył jej kij baseballowy, byłaby wściekła i nic nie miałoby znaczenia. Obserwowała, jak Finn wyciąga Pustelnika, jak Max sięga po swoją kartę, ale nic się nie działo. Czy to nie mówiło jasno, kto będzie mieć teraz problem? Wyciągnęła swoją kartę i nawet nie zdążyła przeczytać, którą ma, bo ta zwyczajnie eksplodowała w jej dłoni. Teraz miała już odpowiedź na swoje pytanie. Serce chwilę tłukło jej się jak szalone w piersi, na skutek nagłego wybuchu, a ona sama wpatrywała się z niedowierzaniem to na kartę to na ich właściciela. Przetarła dłonią twarz, odkrywając, że nie tylko jest osmalona, ale poparzona, sądząc po bólu. Nie była jednak pewna, czy dłoń, czy twarz. - Ja… przepraszam? Niezły początek… Max, czy mógłbyś pomóc? Merlinie… - mruknęła cicho, ze zmarszczonymi brwiami. No nic, gra miała biec dalej, nie chciała teraz odpuszczać, gdy, pomimo wybuchu, było naprawdę ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptySro Lip 08 2020, 15:22;

Musiał powstrzymać śmiech, aby nie wyjść na nastolatka, któremu tylko jedno w głowie. Uniósł brwi w pewnym zaskoczeniu słowami Maxa, ale już tego nie ciągnął widząc reakcje Loulou, która uważała to chyba za poniżej wszelkiej godności. - Jest co podziwiać. - uparł się przy swoim stanowisku a propos trytońskiego. - Rozważ zaklęcie Bąblogłowy, skrzeloziele jest trudnym do zdobycia składnikiem i dosyć drogim z tego co mi kiedyś Dina opowiadała. - podsunął drobną propozycję, z którą mogła zrobić co tylko się jej żywnie podoba. Teraz we troje leżeli w takiej samej pozycji i zapewne z daleka wyglądali jak chillujące studenciaki, które zamiast wałęsać się po klubach, pubach i gospodach postanawiają jednak w inny sposób spędzić całe popołudnie. Pogoda sprzyjała, a więc nic nie mogło ich stąd przegonić - jedzenie jeszcze było, tematy rozmowy też, a i Max tak się wiercił, że odnosił wrażenie iż ten próbuje też "podłączyć się" do przepływu ciepła z drugiego ciała. Pochylił głowę nad swoją kartą, aby ukryć cisnący się na usta niewyjaśniony uśmiech. Nie miał pojęcia jakie działanie ma "Pustelnik", ale przez te kilka sekund przesuwał po nim palcami, chcąc wyczulić się na wszelkie przejawy magii w przedmiocie. Nie wyczuwał ani drgnienia, żadnej wibracji, pulsacji czy chociażby zafalowania rogu. Karty wydawały się ekstremalnie zwyczajne. Spiął łopatki słysząc i widząc jak karta wybucha w dłoni Lou. Zaskoczony taką reakcją magiczną jakoś tak odruchowo powiódł palcami do trzonka swojej różdżki. Spoglądał na Lou autentycznie zdziwiony. - To jak wybuch nieudanego eliksiru. Wow. Bardzo cię poparzyło? - zapytał i zerknął nagląco na Maxa, aby ten zrobił coś natychmiast, by wyeliminować jakiekolwiek niedogodności. Przez ten czas transmutował kamyk w kratkowaną szmatkę, zawiesił ją w powietrzu, nasączył zimną wodą, a następnie delikatnie ją ogrzał, aby ostatecznie podsunąć transmutowany twór Lou, by mogła się ogarnąć z sadzy. Okazało się jednak, że wszystko jest w porządku; upewnił się zatem, że jest okej i mogli kontynuować grę. - Jakby się jakaś karta uszkodziła to w kufrze mam nieruszaną nowiutką talię i mogę ją odstąpić. - choć słowa kierował do obojga gryfonów, tak do Maxa puścił oczko, aby w razie czego wiedział, że nie obrazi się za jakąś formę podziękowania. Westchnął, oparł ciężar o swoje przedramię i zerknął na błyszczącą talię kart. Zmrużył oko i z większym dystansem (odchylił głowę jak najdalej od talii jakby obawiał się uderzenia cruciatusem) sięgnął po następną kartę. - Co oznacza "sąd ostateczny"? Może następnym razem Lou pierwsza niech wyciągnie kartę. - zasugerował. Karta nie wybuchła ale teraz i tak spoglądał na nią nieufnie. Nazewnictwo wcale mu się nie podobało. Miałby wyznawać swoje przewinienia? Lepiej nie, jeszcze uciekną gdyby wiedzieli co miał za uszami.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPią Lip 10 2020, 10:10;

Uśmiechnął się do nich zadziornie, a jego ciemne oczy błysnęły, jakby chciał im powiedzieć, że dokładnie takiej reakcji się po nich spodziewał i nie oczekiwał niczego innego, ich zachowanie było dla niego tak naturalne i tak całkowicie zgodne z tym, co sobie wyobrażał, że chyba faktycznie, cóż, nieco ich znał. Nie wtrącał się w rozmowę dotyczącą kursu języka trytońskiego, bo na nim nie był i nie zamierzał, a biorąc pod uwagę, że nawet nie umiał pływać, to raczej nie miał co się do tego pchać. Był jednak dość rozbawiony ich wymianą zdań, może nawet śmiał się z tego, że Lou tak bardzo się w to wszystko angażowała, ale patrząc na to z boku... to nawet było przyjemne. Tak po prostu. Obserwowanie innych, kiedy zaczynają się dogadywać. Nawet ten zwykły Dureń, chociaż przecież wcale nie będący zbyt porywającym, jakoś mu tu pasował i musiał przyznać, że takie spędzanie czasu naprawdę zaczynało mu odpowiadać.
- Wybuchają. Na tym teoretycznie ma polegać ta... - zaczął, a później uniósł lekko brwi, bo nieźle jej poszło, nie ma co. Sięgnął po różdżkę, by rzucić znowu zaklęcie łagodzące poparzenia, ale najwyraźniej nie było aż tak źle, zresztą, nie zakładał, żeby karty, przynajmniej te z Durnia, robiły jakąś straszną krzywdę, były chyba bardziej niezbyt mądrymi efektami. Upewnił się, że wszystko jest w porządku, a następnie zerknął do Finna i uśmiechnął się do niego lekko.
- A z czego ty będziesz później czytał, kiedy już zaczniemy się uczyć? - spytał, ale nie był w tym momencie jakiś niesamowicie poważny, a później poszło kolejne rozdanie. Max zerknął leniwie na swoją kartę, niezbyt z niej zadowolony, ale nie działo się nic wielkiego, więc wyglądało na to, że i tym razem nie przegrywa, zaciekawiło go jednak pytanie Finna, więc odwrócił się w jego stronę. Gra nie była aż tak ważna, mimo wszystko, po prostu podobał mu się spędzany z nimi czas, co było całkiem naturalne, aczkolwiek dla niego w pewien sposób dziwne, bo nigdy nie zagłębiał się jakoś mocno w relacje. Podobnie było z Nancy, zaczynał się z nią dobrze bawić, chociaż nie miał pojęcia czemu, tak po prostu. Nigdy jednak nie spędzał dnia aż tak leniwie i przyjemnie, jak w chwili obecnej. Sięgnął jeszcze po jedzenie, a później potarł brodę.
- Pytasz o tarota, czy grę? Bo we wróżbach symbolizuje połączenie wewnętrznego ja z rozumem. Nie wiem, czy chcecie o tym akurat teraz słuchać? Natomiast w Durniu... było coś o znikaniu? - rzucił jeszcze na to i potarł wargę, nim okazało się, że to znowu karta Lou przegrywała. Parsknął pod nosem, bo to było aż nieprawdopodobne, a później pokręcił nieznacznie głową i przeciągnął się, przyglądając się temu, co jeszcze się dzieje.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPią Lip 10 2020, 12:44;

Widząc zadziorny uśmiech u Maxa, miała ochotę czymś w niego rzucić, czymś jak poduszka, ale o dziwo, uśmiechnęła się nieznacznie po nosem. Szczęśliwie zanim wyszłoby, że w jakiś sposób jego zachowanie ją bawi, Finn poruszył temat trytońskiego i uśmiech mogła przypisać do tej części spotkania. Nie komentowała już dalej, jedynie skinęła lekko głową, gdy Puchon rzucił radą. Nie była pewna, czy używając zaklęcia bąblogłowy mogłaby mówić, ale po rozpoczęciu konwersacji, może mogłaby rzucić na siebie zaklęcie. Dowie się, gdy już przyjdzie do sprawdzania teorii w praktyce. Każdy miał coś, co go interesowało, czemu mógł się poświęcić. Ona miała nieomal listę stworzeń, raczej niebezpiecznych, które chciała zobaczyć, a te pragnienia wracały co jakiś czas.
Nie mogła uwierzyć, że ma takiego pecha, aby od razu przegrywać, ale nie irytowało ją to. Poprosiła o złagodzenie efektów wybuchu, bo mimo wszystko miała dość lekkiego pieczenia, jakie gwarantował ślad na szyi. Widok namoczonej ścierki zaskoczył ją, ale przyjęła z chęcią pomoc. Otarła twarz, dłonie, szyję, po czym odłożyła ścierkę na bok, słuchając ich rozmowy. Finn miał się uczyć wróżbiarstwa? Zmarszczyła nieznacznie brwi, przyglądając się im obu. W tej rozmowie było coś więcej i zaczynała to wyczuwać, gdy już przestała się irytować ich zachowaniem. Podparła brodę na ręce, obserwując ich z lekkim uśmieszkiem, gdy wyciągali kolejne karty. Nie komentowała znaczeń kart jako takich, starając się od tego odciąć i jedynie bawić. Najwyraźniej jednak trochę przesadziła z chęcią zabawy.
- Wydaje mi się, czy znowu przegrywam? - spytała, całą sobą czując, że znowu coś jej się stanie. Nie myliła się, ledwie pokazała kartę, a wbrew sobie podniosła się z koca, żeby zacząć tańczyć. Na środku polany, czy jak nie nazwać tego kawałka trawy, bez muzyki, ona tańczyła, jakby miało nie być jutra i zaczynała odczuwać coraz większe zażenowanie. Zdecydowanie lepiej byłoby tańczyć z kimś, nie samemu. - Och, błagam. Finn, czy mógłbyś pomóc? - wydusiła z siebie w czasie kolejnych pląsów, gdy poruszała się do rytmu muzyki nie znanej nikomu, kręcąc biodrami, machając włosami. Nigdy wcześniej nie czuła się tak zażenowana.
Kiedy w końcu mogła ponownie położyć się na kocu, próbowała wyczyścić z pamięci własny, dziwny taniec i sięgnęła po kartę.
- Niech teraz trafi na was - zaśmiała się cicho, odsłaniając swoją kartę. Przez chwilę pomyślała, że mogłaby częściej spędzać tak wolne chwilę, nawet w tym towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPią Lip 10 2020, 13:14;

Odpowiedział Maxowi, że uczyć to on się może z jego kart, a te które ma będą mieć lepsze życie w odpowiednich rękach aniżeli na dnie kufra, gdzie nie daj Merlinie mogłyby się nieźle przykurzyć. Zauważył zdziwienie Lou i postanowił, że nie pozwoli aby to miało zasiać w niej jakiekolwiek podejrzenia
- Do zawodu potrzebuję wysokiej oceny z astronomii albo wróżbiarstwa. W tym roku zdawałem astronomię ale z wielkim bólem więc rozważam opanować wróżbiarstwo przez dwa ostatnie lata studiów skoro mam pod ręką eksperta. - skinął brodą na Maxa, aby było wiadomo o kogo chodzi. A potem mogli grać dalej, gdy Lou się już doprowadziła do porządku. Wyciągnął następną kartę jednak zanim na nią zerknął posłuchał Maxa. - Jednak teorię zostawmy na deszczowe popołudnie. Znikanie? Hm, lepsze to niż efekt veritase… - urwał zdziwiony, że Lou wstała i… zaczęła tańczyć. Zapoznał się ze swoją kartą i ponownie okazała się Pustelnikiem. Miał podpytać co to znaczy skoro drugi raz w ciągu trzech tur trafia na nią. Nie było mu do śmiechu widzieć jak się Lou męczy więc zanim nawet poprosiła on już trzymał różdżkę w ręku i skierował ją na nią, aby dobitnym zaklęciem ukrócić te pląsy. Nie skomentował tego aby nie wpędzać Loulou w większe zażenowanie. - To ja już wolę jakieś zniknięcia. - skierował wzrok na Maxa, bo teraz padło na jego kolej wyciągania karty. Trochę się obawiał ich treści, skoro dwukrotnie trafia na to samo to aż prosiło się dowiedzieć co w sobie skrywa za rodzaj magii.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPią Lip 10 2020, 13:28;

Nie zamierzał marudzić, czy opowiadać wszystkiego Lou, jeśli się czegoś domyślała, to cóż, trudno, domyślała się, niewiele mógł na to poradzić, a nie umiał zachowywać się jakoś szczególnie inaczej, chociaż i tak, jak na niego, to w pewnych kwestiach się ograniczał. Zerknął mimo wszystko na Finna, kiedy ten wspomniał o zawodzie i zdał sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy, nie wie niestety, jakie ten ma dalsze plany. Podobnie było z Lou, a przecież wydawało mu się, że coś niecoś wie na jej temat. Przekrzywił lekko głowę, dochodząc do wniosku, że to jest dość zabawna sprawa, a później zerknął na Finna, gdy ten wspomniał o teorii i deszczowych dniach. Uśmiechnął się kącikiem ust, czego towarzysząca im dziewczyna na pewno nie mogła widzieć, bo właśnie wstawała, by poddać się jakimś szalonym pląsom. Max parsknął z ubawienia, bo wyglądało to co najmniej komicznie, a później przekręcił się znowu na plecy, czekając, aż siądą wszyscy i będą mogli grać dalej.
- Czy ja wiem? Jeśli dobrze pamiętam, to znika tylko jakaś czę... - zaczął, kiedy wyciągał kolejną kartę, a w następnej chwili był cały mokry. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak właściwie, spadła na niego cała masa wody, która przykleiła do niego całe ubranie i niemalże go udusiła, bo pojawiła się chuj wie skąd. Zakaszlał siadając i próbując odkrztusić tę wodę, która dostała się do nosa, do ust, nim zdołał jakoś zacisnąć wargi, a potem aż się otrzepał. Rozwiązał koszulę, a chwilę potem zdjął przemoczoną koszulkę, na jego ciele pojawiła się zaś gęsia skórka. Zamrugał, kiedy woda jeszcze kapała mu z włosów, a później spróbował odgarnąć je z czoła, przy okazji zaczynając się głośno śmiać, bo to było dość absurdalne.
- Dostało mi się za swoje, co? - rzucił jeszcze, zerkając na nich przez ramię, ale nie wyglądał na szczególnie przejętego, nawet wtedy, kiedy na nowo opadał na koc. Zadrżał cały, bo jednak nie było aż tak ciepło, wiatr też dawał o sobie znać, ale nie zamierzał narzekać. - Przynajmniej to nie bogin, czy inna równie przyjemna rzecz - stwierdził jeszcze, patrząc na towarzyszy nieco w górę, a jego ciemne oczy błyszczały wyraźnie rozbawieniem.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 766
  Liczba postów : 1025
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 EmptyPią Lip 10 2020, 14:56;

Czy się domyślała? Nie do końca, ale podejrzeń nabrała. Przez zachowanie ich obojga i znajomość ich preferencji. Odkrywanie tego było nawet zabawne, ale pewności nie miała, więc mało prawdopodobne było, żeby to komentowała. Zwłaszcza że Finn po chwili dał wytłumaczenie, kryjąc się zawodem. W jakim zawodzie wymagali astronomii, albo wróżbiarstwa? Będzie musiała go kiedyś o to zapytać, bo podejrzewała, że jednak zaprzyjaźnią się bardziej. W końcu, czy nie robili małych kroczków do przodu? Nawet dała mu prezent na urodziny… Ta myśl sprawiła, że zaczęła zastanawiać się, czy słyszała może przypadkiem, kiedy Max będzie kończyć osiemnaście lat. Może kiedyś się dowie, a może nie.
- Polecam, dobrze tłumaczy - rzuciła jedynie z lekkim uśmiechem, zanim złapała za kartę i zaczęła się tragedia. Przynajmniej Finn miał więcej taktu, żeby nie komentować tego festiwalu żenady, ale szczęśliwie Max jedynie zaśmiał się pod nosem. Czyżby nie zawsze ze wszystkiego żartował, niezależnie od okoliczności? Miło, ciekawie. Kładąc się na nowo na kocu, błagała w myślach, żeby teraz trafiło na kogoś innego. Nie chciała być kozłem ofiarnym Eksplodującego Durnia. Po chwili okazało się, że jednak miała tę odrobinę szczęścia i tym razem padło na Maxa. Nie kryła zaskoczenia, gdy Gryfon nagle został cały mokry. Nie ma to jak magia!
- Ty to powiedziałeś - zaśmiała się w końcu, gdy tylko chłopak uznał, że dostał za swoje. Cóż, nie mogła powiedzieć, że się nie ucieszyła, że trafiło na niego. Tak, jak cieszyła się, że nie trafili na karty dotyczące bogina. Ostatecznie nie po to pokazywała, że się nie boi niczego, żeby za chwile mieć problem, patrząc na klauna. Nie chciała, żeby ktokolwiek widział ją, gdy się boi, uznając to za słabość. Co z tego, że na zajęciach z OPCM można było widzieć, wtedy nie udało jej się rzucić zaklęcia. Teraz pewnie byłoby podobnie.
Czas płynął dalej w równie leniwy sposób, gdy rozmawiali, kończąc grę i zajadali się przysmakami, przygotowanymi przez Sprytka. W końcu nadszedł moment, gdy trzeba było wracać do siebie, a przynajmniej ona musiała. Co działo się z chłopakami, nie należało do jej zainteresowań. Za to mogła być pewna, że wakacje będą ciekawe.

/zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Miejsce na piknik - Page 10 QzgSDG8








Miejsce na piknik - Page 10 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 10 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Miejsce na piknik - Page 10 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-