Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyWto Maj 21 2013, 20:01;

First topic message reminder :


Miejsce na piknik

Świetne miejsce na piknik, to wie każdy w okolicy. Pamiętaj tylko, żeby nie zostawiać swojego jedzenia samego, bo krążące po parku gołębie nie zostawią dla Ciebie ani okruszka! Picie alkoholu również nie jest wskazane ze względu na często pojawiające się patrole!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Cándida Feliciana Miramon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1725
  Liczba postów : 912
http://czarodzieje.org/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.org/t12578-lluvia
http://czarodzieje.org/t12577-cukierek
http://czarodzieje.org/t12581-candida-feliciana-miramon
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 21:16;

Mówisz! – Ucieszyła się i wyraźnie odetchnęła z ulgą. Żeby tylko Nate nie zauważył jej nadmiernej radości nie starał się wyciągnąć więcej niż powinien. Chociaż Candida nauczyła się kłamać bardzo dobrze, a wymyślanie historyjek na poczekaniu nie sprawiało jej problemu, czasami nie mogła powstrzymać się przed znaczącymi reakcjami.
Lekko się w sobie skuliła, kiedy chłopak tak wybuchnął, ale szybko zorientowała się, że puchon zbytnich pretensji do niej nie ma. Bardziej przebrzmiewała w jego głosie ciekawość, a skoro chłopak był tak zainteresowany, nie mogła nie podać mu tajnej receptury na mordoklejki. Żadnej filozofii w tym nie było, więc jeśli tylko Nate zachce, będzie mógł bez problemu zrobić własną, morderczą broń na rozgadanych ślizgonów chociażby.
Mleko, masło i… dużo cukru! Bardzo dużo cukru – uściśliła. – Zdziwiłam się, że cię nie zemdliło – powiedziała szczerze zaskoczona. Zabrzmiało to tak, jakby srodze się rozczarowała. – Robiłam je całkiem niedawno, dlatego są takie ciągnące i jeszcze bardziej klejące. – Och, Candy, dlaczego zdradzasz swoje tajemnice? Wystarczyło, gdybyś podała informację o ilości cukru.
Nie wspominała już nic o wypiekach Harriette; te zwykłe na pewno nie były jakoś bardzo szkodliwe, a już na pewno nie mogły być gorsze niż mordoklejka. W końcu Candy nadzorowała proces ich pieczenia. Jednak tutaj szczęście puchonowi sprzyjało – należało mu się po tylu nieudanych próbach zdobycia czegokolwiek na tym festiwalu.
Nie jesteś aż takim pechowcem – stwierdziła poważnie, przytakując głową. Oczywiście udawała i to tylko przez chwilę; dłużej nie potrafiła powstrzymywać rozbawienia. Nate mówił to wszystko z takim entuzjazmem, jakby nie jadł co najmniej od tygodnia. – W cukierki włożyłam też miłości najwięcej – wyjaśniła; dawała do zrozumienia, że chłopak powinien się cieszyć, że postanowiła dać ciastom i lemoniadzie trochę spokoju.
Ale skoro chłopak już mógł mówić, to Candy nie musiała zabawiać go rozmową. I dobrze, bo nie była w tym najlepsza. Szczególnie że nie miała za bardzo co opowiadać, a Nate wręcz przeciwnie – przede wszystkim powinien streścić wszystkie przygody, jakie spotkały go na festiwalu, a przede wszystkim te nieprzyjemne. Krukonka nie wiedziała, że zadawała się z takim pechowcem.
Ten rogogon był uroczy! – zaprzeczyła. Coś tak małego i grzecznego mogło w ogóle kogoś zranić? – Nie głaskałeś go przypadkiem po ogonie? – Faktycznie, gdy Nate się obrócił, dziewczyna zobaczyła pokaźną dziurę na plecach, która na pewno została wypalona. Informację o mordoklejce zignorowała, jako naoczny świadek wiedziała wystarczająco, żeby wyrobić sobie własne zdanie. – Już nie rozpamiętuj tej mordoklejki, urozmaiciłeś sobie czas przy moim stoisku. I jeszcze nagrodę dostałeś darmowe lemoniadę i szarlotkę. I ciastko. Nikt dotychczas nie zdobył tyle na raz. – Jakiś plus całej tej sytuacji odnaleziony. I przyjemnie było widzieć radość w oczach chłopaka. Może powinna więcej takich przekrętów robić, a ludzie doceniliby podstawowe umiejętności?
Harriette wreszcie włączyła się do rozmowy – prawdopodobnie miała kilku swoich klientów, których Candy nie zauważyła, zaabsorbowana obserwowaniem Puchona. Zaraz podeszła @Caroline Carrier, która zdecydowała się na lemoniadę i cukierek. Cukierek…
Mordoklejka! – parsknęła Candy. – Ludzie… ludzie to mają szczęście, prawda, Ette? – Starała się zdusić śmiech, ale chyba nie szło jej za dobrze. – Wiesz, Nate, dotychczas tylko jedna – może dwie? – osoba wylosowała najsmaczniejszego cukierka. Moje stoisko jest chyba pechowe. Albo ludzi prześladuje karma. – Puściła Ette oczko. Ona powinna ją zrozumieć. – Ale też dobyłam świetlik! Może powinnam jeszcze iść coś wylosować z przedmiotów… – Niestety, nie chciało jej się ruszać z miejsca. Jak się miało później okazać – lenistwo popłacało. – Wiecie co? Ta dziewczyna jest naprawdę pechowa – powiedziała. Dziewczyna wyglądała co najmniej na skołowaną. – Czego tam dodałaś, Ette?
Można powiedzieć, że bawiły się w najlepsze kosztem przypadkowych ludzi, ale jakoś nie dręczyły ich wyrzuty sumienia. Jak tylko Nate odzyskał zdolność mówienia, poprowadził rozmowę i teraz dziewczyny nie mogły narzekać na brak rozrywki. Nawet Candy rozluźniła się i nie myślała tylko o tym, żeby się wyrwać.
Wróć. Właśnie o tym pomyślała. Jako że nie patrzyła na towarzystwo a stoiska dookoła, szybko spostrzegła jasną czuprynę. Podejrzanie znajomą czuprynę. Szybko skojarzyła wzrost, sposób poruszania się, włosy…
Ambroge… – Powiedziała cicho, ze wzrokiem utkwionym w zbliżającej się postaci. – Ambroge! – Niemalże warknęła, kiedy podszedł. – Cześć, Candy? CZEŚĆ?! Wyjechałeś. Po prostu wyjechałeś, a teraz mówisz zwykłe cześć? – Zostawił ją, jakby była nikim, nawet przestał pisać listy, na które mogłaby odpowiadać wieczorami. Odebrał jej tę czynność, do której zdążyła przywyknąć. – Polecam – zaczęła z naciskiem – cukierki. Tylko galeon – Wymownie zignorowała dalsze prośby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 01:07;

Nie pisał do nikogo. I wyjechał bez słowa, fakt.
Teraz wrócił podobnie bez słowa. I nikomu o tym nie mówił.
Nawet rodzicom. I wszyscy mieli kurwa o to żal do niego, ale nikt nie wysłał nawet jednej sowy.
Ale wszyscy na niego wrzeszczeli od czasu powrotu, że nic tylko zostawił ludzi na lodzie.
No kurwa, cudownie. Naprawdę cudownie.
Ostatni raz tak wiele opierdoli zebrał… sam nawet nie pamiętał kiedy. A to dopiero początek. Ostatecznie był w domu, „domu” – w Londynie – od niespełna dwóch dni. Gdzie tam powrót do rodzinnej posiadłości. Pokazać się rodzicom. To będzie straszne. I o ile matka jeszcze zrozumie, jak sądził, jego pobudki i zachowanie, o tyle ciężej będzie z ojcem. Cóż.. Ibrahim nigdy nie należał do najprostszych osób, a nawet wiecznie znikająca, by walczyć o lepszy mugolski byt, matka pisała jakieś listy, choćby przychodziły grubo po jej powrocie. A tu proszę jedyny potomek rodziny Fridayów już drugi raz nie dając znać o swoim bezpieczeństwie, czy też planach w najlepsze z dnia na dzień zapada się pod ziemię. I choć oni akurat przywykli o tyle ciężej było z kolegami i koleżankami ze szkoły. O jakiś bliższych osobach nie wspominając. Nie inaczej było z resztą z Candy, jak widać na załączonym obrazku.
- Cześć. Tak, wyjechałem. Wiesz?! Muszę ci powiedzieć, że było naprawdę cudownie!
Rzucił uradowany, po czym uściskał mocno przyjaciółkę i ucałował ją w policzek na powitanie. Dobrze było ją zobaczyć. Dobrze było zobaczyć choć jedną znajomą twarz wśród tych wszystkich ludzi. Napawało to człowieka jakimś optymizmem, że jeszcze nie wszystko stracone, że choć cząstka jego życia, zawierajaca się w ludziach ciągle tu jest. Ciągle istnieje. Choć z drugiej strony… to było Hogsmaede. Jeśli chciał zobaczyć znajome twarze chyba powinien zahaczyć o miasto. W końcu to w stolicy miał więcej przyjaciół i znajomych. Tam się bawił, na ogół olewając tę przyszkolną wioskę, w której zawsze łatwo było o spotkanie nauczycieli. Nauczycieli, albo gajowych, albo woźnych… i innych wesołych pracowników Hogwartu, którzy uwielbiali wręczać takim Piątkom szlabany.
Widząc jednak minę dziewczyny, oczekującej jakieś odpowiedzi, popatrzyła nią jedynie, wzruszył ramionami i odparł bardzo chłodno i rzeczowo, że tak.
Nie bardzo miał bowiem zamiar przepraszać. Nie czuł się winny, naprawdę tego potrzebował. Bardzo tego potrzebował i wydało mu się to bardzo dobrym pomysłem.. dlaczego więc miałby nie spróbować? Spróbował. Wyszło.. całkiem dobrze. Nawet bardzo dobrze. I odżył i wszystko. I tylko teraz nastręczały się trudności, jednak był ich w pełni świadom, toteż bez większego tłumaczenia brał na klatę.
- Uwierz mi, że to naprawdę nie jest dobry moment na takie rozmowy. Potrzebujemy do nich… no, co najmniej kilku głębszych i spokojniejszej atmosfery i przede wszystkim zaufanego towarzystwa..
To mówiąc popatrzył na towarzystwo Candy, by zaraz z uśmiechem wyciągnąć gałąź w kierunku @Harriette Wykeham i @Nathaniel Cole i przedstawiając się.
- Więc! Co robimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 20:47;

Kiedy tylko otrzymała klapsa zagryzła delikatnie wargę odchylając swoją szyjkę do tyłu, czuła się tak bardzo wolna w tej chwili że nie zważała na to czy ktoś na nią patrzył czy nie. To była zdecydowanie wina alkoholu, ale teraz kochana Różyczka mogła sobie pozwolić na co tylko chciała. Tak więc bardzo spodobało jej się następne jej posunięcie. Ujęła jej pierś w dłoń i delikatnie ją miętosiła najwidoczniej zadowolona, nie sądziła że to będzie się jej tak podobać. Robiła to rytmicznie i delikatnie aby nie zrobić jej krzywdy, nadal jakaś cząstka niej bała się.
Szarlotka odwzajemniła kolejny pocałunek i sięgnęła bo butelkę opróżniając to co zostało na dnie, położyła ją na bok i ponownie złączyła ich usta w pocałunku. Chciała być blisko, jak najbliżej i jak najbardziej zadowolona z tego co robi. Może to było głupie, ale nie przejmowała się wszystkim wokół, tak więc dalej masowała jej pierś. Wtuliła się w nią nie przerywając swojej czynności, cicho pomrukiwała dodając. - Czy to źle, że podoba mi się bardzo to co robię w tej chwili, Różyczko? To sprawa że.. że się nie stresuję.. i jest całkiem miło, wiesz? - Uśmiechnęła się krótko przymykając oczka, przypomniało jej się spotkanie w dormitorium. Tam było podobnie, tyle że Rose powstrzymała ją, teraz pytanie czy dobrze, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Cole

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 753
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12664-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12677-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12678-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12679-nathaniel-cole
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 21:45;

Tak - mówił - i musiał przyznać, że dawno nie odczuwał tak wielkiej ulgi i radości. Nie doszukiwał się nawet w słowach Cand, czy tonie jej głosu, żadnego podtekstu, bo jego entuzjazm znacznie osłabił jego spostrzegawczość. Chociaż nie na tyle, by chłopak nie zwrócił uwagi na koleżankę Krukonki, która spytała go o smak ciasteczka i przypomniała o tym, że nawet się nie przedstawił. Oczywiście nie dlatego, że był niemiły - po prostu wcześniej nie był w stanie tego zrobić.
- Ah, tak. Nathaniel Cole. Możesz śmiało mówić Nate. A ciastko przepyszne. Cieszę się, że tym razem bez żadnych efektów specjalnych. - Odparł jej radośnie, co oznaczało tyle, że nie miał dziewczętom za złe żartu z mordoklejką. Poza tym nie on jeden, spośród uczestników festiwalu, padł jej ofiarą.
- Nie zemdliło, chociaż było blisko... Po prostu bardziej przejąłem się tymi sklejonymi ustami. Ale błagam Cię, Cand, nie rób ich nigdy więcej. - Zwrócił się po chwili w stronę panny z Calpiatto, śmiejąc się szczerze. Z perspektywy czasu ta rozmowa na migi wydawała mu się nad wyraz zabawna, chociaż nie ukrywał, że wolałby nigdy nie zaznać jej powtórki. To wszystko było w końcu zbyt męczące.
- Nie jestem pechowcem? Dzięki za słowa otuchy, ale dzisiaj naprawdę przytrafiło mi się zbyt wiele niezbyt miłych niespodzianek. Co do jednego masz rację, ten rogogon był świetny, chociaż gdybym go pogłaskał po ogonie zapewne skończyłbym jeszcze gorzej, niż z tą lekko przypaloną koszulką. - Dorzucił zaraz swoje parę groszy i znowu wybuchnął śmiechem, jako że wyobraził sobie tę komiczną sytuację. Oj nie, na pewno nie będzie nigdy próbował pogłaskać rogogona po ogonie. Miał dzisiaj świetny dowód na to, że te smoki są wystarczająco agresywne, kiedy nie próbuje się nawet z nimi pogrywać.
W międzyczasie do stanowiska podeszła młoda dziewczyna, której Nathaniel nie znał. Być może kojarzył ją z widzenia, ale potrafił przypasować do niej żadnego imienia. W każdym razie, tajemnicza nieznajoma także trafiła na mordoklejkę, co potwierdzałoby słowa panny Miramon o jej pechowym stoisku.
- Cieszę się, że przynajmniej nie jestem jedyną osobą, którą dzisiaj obśmiałyście. - Pozwolił sobie zauważyć, spoglądając to na Harriette i Candidę, to na panienkę, która, podobnie do niego, trafiła na najgorszego cukierka.
Niestety przy stoisku wypieków z Calpiatto zaczynało się robić zbyt tłoczno, a Nathaniela dopadło już zmęczenie. Chodził przecież niemal cały dzień po terenie festiwalu, więc teraz nie miał chyba siły na pogawędki w tak dużym towarzystwie. Przedstawił się więc tylko kolejnemu napotkanemu chłopakowi, którego już zupełnie nie kojarzył, a następnie poklepał swoją przyjaciółkę z Ravenclaw po ramieniu.
- Muszę lecieć. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy. - Pożegnał się z nią z uśmiechem na ustach i zaczął iść w kierunku centrum parku, by stamtąd ostatecznie udać się prosto do Hogwartu. Cieszył się jednak, że zrobił sobie festiwalową wycieczkę; zawsze to coś ciekawszego niż ślęczenie przed podręcznikami.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 21:55;

Przez chwilę miała wrażenie, że jej dotyk podziałał na Setha tak, jak by sobie tego życzyła. To znaczy tak, jak by sobie tego życzyła otumaniona eliksirem część jej umysłu, nie ta częściowo przytomna i zdeterminowana, by walczyć z narastającym w niej pożądaniem. Nagle poczuła jeszcze większą ochotę, by go sprowokować, uwieść i omotać. Nie przypuszczała, by w ogóle mogło jej się to udać, ale jakaś część jej osobowości chciała sprawdzić, chciała zobaczyć, przekonać się. Odpychała od siebie tę myśl ze wszystkich sił, tłumacząc sobie, że Seth jest jej przyjacielem, a przyjaciół się nie uwodzi, nawet nie myśli się o nich w takich kategoriach, ale przez jej ciało przebiegały kolejne fale ciepła i dreszczy, usta stały się dziwnie spierzchnięte, a serce obijało się wściekle o jej klatkę piersiową.
Pokręciła z podziwem głową, zazdroszcząc udanego połowu i jednocześnie nie mogąc oderwać oczu od jego silnych ramion i wspaniałych mięśni, które zagrały pod skórą, kiedy uniósł pelerynę. Z trudem radziła sobie z rozbudzonymi zmysłami, które zwykle trzymała na wodzy, koncentrując się na potrzebach ducha i umysłu, a tę sferę traktując z pewnym lekceważeniem, być może celowym, biorąc pod uwagę, że znowu była singielką, a seks bez zobowiązań nie był jej domeną.
- Jasne. Tym razem żadnych eliksirów... - powiedziała z uśmiechem, starając się obrócić wszystko w żart, mimo że napięcie kumulujące się w podbrzuszu doprowadzało ją do kresu wytrzymałości. - Umówimy się jakoś w przyszłym tygodniu, dobrze? Mam jeszcze kilka raportów do zrobienia... może wybierzemy się gdzieś za miasto, za Londyn? Dobrze cię widzieć, Seth - tym razem mówiła cicho, zdając sobie sprawę, że z jakiegoś powodu Seth odbierał wszystkie dźwięki znacznie wyraźniej niż normalnie. Podejrzewała eliksir otwartych zmysłów, ale nie miała pewności. Nie miała siły się nad tym zastanawiać. Wykonała dziwny ruch, jakby chciała go objąć, ale powstrzymała się w ostatniej chwili, roześmiała cicho, wyraźnie zakłopotana swoim zachowaniem, po czym uniosła dłoń w geście pożegnania i zniknęła w tłumie. Musiała wracać do swojego stoiska. Miała nadzieję, że z dala od Setha będzie jej łatwiej zapanować nad dręczącym ją pożądaniem.

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rose Nelson

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 22:11;

I tak trwały dotykając się mrucząc sobie nawzajem do uszu. Było to na prawdę przyjemne i według Rose mogłoby trwać w nieskończoność.
- Nie kochana. Mnie też się podoba i sama czujesz, że jest to coś cudownego i wyjątkowego. - Zaczęła szeptać jej do ucha, nie przestając ugniatać tych cudownych pośladków. - Już dawno ci powiedziałam, że przy mnie nie masz się czego bać i stresować. - Odsunęła głowę i pocałowała ją. Popatrzyła jej w oczy. Wyglądała na lekko pijaną. - Mocnej głowy to ty nie masz, Mała. - Zaśmiała się szczerze i cmoknęła ją w czoło. Zsunęła jej dłoń ze swojej piersi. Chwyciła w swoje dłonie jej dłonie. Robiło się już ciemno, festiwal się kończył, ale wokół nich nadal było mnóstwo ludzi. - Co ty na to, żebyśmy przeniosły się w jakieś inne miejsce? Gdzie jest trochę spokojniej? - Mrugnęła do niej, uwolniła swoją jedną rękę i lekko, zaczepnie uszczypnęła ją w pośladek. Zdecydowanie to była jej ulubiona część ciała Lotki. Do dotykania, miziania, szczypania była idealna! Stwierdziła, że nie będzie czekała aż Lotka podejmie decyzję, tylko wstała, chwyciła ją za rękę i pociągnęła w jakąś bardziej odludnioną część parku.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPią Maj 20 2016, 10:52;

Nie miała zielonego pojęcia jak to się dzieje, że jej umysł tak bardzo opierał się temu wszystkiemu, co właśnie wyczyniały jej ręce. Do jej świadomości napływały naprawdę przeróżne emocje, ale żadna z nich nie była tą, jaką ukazywała na zewnątrz. Niespodziewane pragnienie bliskości i emocjonalna więź jaką do niego poczuła sprawiły, że w jej blond główce panował prawdziwy zamęt. Niczym małe, zagubione leśne zwierzątko patrzyła na niego ufnie, a pocałunek jakim go obdarowała był dla niej równie dużym zaskoczeniem jak i dla niego. Gdzieś wewnątrz siebie poczuła się skrzywdzona tym, że go nie przerwał, a pogłębił. Jej ciało poddało mu się bez żadnego protestu, a kolana powoli zaczynały mięknąć. Psychicznie czuła się bardzo źle, ale zmącona eliksirem świadomość nie dopuszczała do siebie możliwości, w której mogłoby być jej niedobrze z tego powodu. Innymi słowy w tym momencie żyła w naprawdę ogromnym konflikcie, rozdarta pomiędzy pragnieniem dania mu tego, co właśnie sobie brał, tak zresztą podkuszony przez nią samą, a odepchnięcia go i uderzenia za to, że odważył się w to zabrnąć. Na jej policzkach pojawił się rumieniec wstydu i oburzenia, ale po jej zachowaniu nie można było dokładnie stwierdzić z jakiego powodu wpełzł na jej twarz. Obejmował ją już po tym wszystkim, a Ivy wyglądała jednocześnie na otumanioną eliksirem, szczęśliwą, że go widzi, jak i… smutną zarazem. To ostatnie objawiło się łzami, jakie pociekły jej po policzkach, niespodziewanie wypełniając oczy, skapując szybko na kraciastą koszulę. Jej błękitne oczy pełne były krzywdy, której Ettore mógł nie zrozumieć. Tyle, że dziewczyna nie była w stanie wyrzucić z siebie żadnego słowa. Nie miała na tyle dużo silnej woli, aby oprzeć się amortencji aż tak, aby odsunąć się od niego, więc po prostu stała, wpatrując się w jego przystojną twarz z tą dziwną mieszaniną emocji i nie mogąc powstrzymać się od płaczu. Zaczerwienione oczy wyrażały teraz więcej niż smutek. Prosiły, aby nie pozwolił jej tego kontynuować, ale jakby w zaprzeczeniu, jej dłonie nagle otuliły go w pasie. Pociągnęła nosem, opierając ucho na jego brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 1921
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 2189
https://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
https://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
https://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
https://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPon Maj 23 2016, 01:47;

- Miło cię poznać – uśmiechnęła się do Puchona – No to szczęście jednak do końca cię nie opuściło - zaśmiała się, gdy chłopak pochwalił ciastko – Pełno tam ohydnych niespodzianek.
Umilkła, bo do stoiska podeszła jakaś dziewczyna. Szczerość, szczerością, ale hajs się musi zgadzać. Na szczęście nie usłyszała jej i kupiła… no oczywiście, że mordoklejkę. A jakby tego było mało wylosowała magiczne ciastko – raczej słabe pocieszenie. Patrzyła za dziewczyną próbując, metodą wykluczenia, zgadnąć co zjadła w ciastku.
- Chyba eliksir kłopoczący – zadecydowała – Wydaje mi się, że mogła trafić gorzej…
Przy stoisku Candi zaczynało się robić tłoczno. Wśród nowoprzybyłych pojawił się jakiś student, którego najwyraźniej znał się z Hiszpanką. Chłopak trajkotał jak najęty, ale ona nie podzielała jego entuzjazmu. Przeciwnie, zaproponowała mu cukierka, wiec musiała być wściekła. Ciekawe, czy teraz karma zadziała. Ambroge zbył zupełnie zdenerwowanie Candi, co od razu nastawiło ją do niego antagonistycznie. I jeszcze to spojrzenie, które posłał jej i Nate’owi, mówiąc o niezaufanym towarzystwie. Co prawda, wcale nie było jakoś specjalnie złe, nie mogła też wymagać, żeby zaufał jej, skoro nie znał nawet jej imienia, ale była lojalną koleżanką, nie zamierzała wiec myśleć o nim dobrze, czego by nie powiedział.
- Harriette – uścisnęła jego wyciągniętą rękę, mierząc go chłodnym spojrzeniem. Tak, przedstawiła się pełnym imieniem. NIGDY, dopóki ktoś nie spytał od czego jest „Ettie”, nie przedstawiała się pełnym imieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ettore Halvorsen

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 26 2016, 12:07;

Arcygłupek z niego, ale bycie nim chyba wchodziło w skład bycia facetem. U każdego ujawniało się to w mniejszym lub większym stopniu ale oczywiście, że istniało. Szczególnie w takich sytuacjach jak teraz. Nieznajoma dziewczyna zaczyna takie akcje, a on nawet nie próbował zastanowić się nad tym czy aby na pewno robi to świadomie. Ba, nawet w to brnął, to było jeszcze głupsze i prawdopodobnie przez najbliższy czas nie będzie potrafił sobie tego wybaczyć. On to zrobił, Ettore, który szanuje kobiety. Chociaż o szacunek chodziło tu w mniejszym stopniu, w końcu to nie było jego inicjatywą  i nie ogarnął tej nieszczęsnej amortencji.  Poza tym niestety tak to jest, że czasem niektóre potrzeby przebijają logiczne myślenie. Tak w ogóle to brawo prawdopodobnie zniszczenia nowej znajomości, dziewczyna może teraz pomyśleć, że wykorzystuje dziewczyny. Poprzednie dwie decyzje zamieniły się teraz w instynktowne walcz albo uciekaj. Należało je tylko zamienić na łagodniejszą wersję - próbuj naprawiać albo zniknij. Zniknięcie oznaczałoby tchórzostwo, a na to nie mógł sobie pozwolić, nie tylko jako Gryfon. Taki już był, póki było o co walczyć to to robił, aż do momentu w którym ktoś da mu do zrozumienia, że to koniec. Miał swoje sposoby, może i nie działały one w każdym przypadku, ale zawsze coś. O tym jednak nie należało jeszcze rozmyślać, bo póki co Ivy dalej miała swoją fazę, poza tym nie odzywała się. Co do niej teraz czuł? Na pewno przywiązanie, w pewnym stopniu,  w końcu nie robi się takich rzeczy z byle kim. Co poza tym, jeszcze nie wiedział, nie miał pojęcia na co będzie mógł sobie pozwolić, bo póki co pozwolił sobie na zbyt wiele. Jej reakcje również były dla niego tajemnicą, tak więc należało czekać. Byłby bardzo zdziwiony gdyby rozchodziło się tu wyłączenie o jego możliwe, że istniejący urok osobisty. Ale... nie robi się tak, nie przy pierwszym spotkaniu. Istniały jeszcze dwie inne opcje, dziewczyna nie szanowała siebie, wtedy tym bardziej on nie szanowałby  swojej osoby po tym co zrobił, druga to zrzucenie tego na wiek Heikkonen. Młode, głupie, niektórzy tak mówili.
Szybko zorientował się, że Yv płacze, jednak nie miał już więcej chusteczek, które mógłby jej dać. Zdecydował się więc na otarcie jej łez swoją ręką. Zrobił to szybko i bez emocji, które towarzyszyły mu jeszcze chwilę wcześniej, zwyczajnie nie wyobrażał sobie zbyt wiele. Ponownie pojawiła się za to dezorientacja, jeszcze większa niż wcześniej. Czemu płacze? Nie pytając jej o to wprost zaczął - Nie powinienem był tego robić, wybacz.
Chyba uznał, że to wszystko przez to co zrobił, chciał ją puścić i się odsunąć, jednak ona mu na to nie pozwoliła. Może to i lepiej? W końcu płakała, a łatwej było to znieść czując, że ktoś jest przy tobie. Wszystko zależało też od powodu płaczu, ale to nie rozkminy na teraz. Zabrał ręce i teraz po prostu ją przytulił, neutralnie.
- Powiesz o co chodzi? - powiedział cicho schylając do niej głowę. Może nie było to najinteligentniejsze pytanie no ale...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 26 2016, 20:03;

Iv nie rozmyślała w tym momencie o tym, co będzie dalej z ich znajomością. Zwyczajnie nie była teraz w stanie tego analizować nie tylko ze względu na emocjonalne rozbicie, ale również dlatego, że w żadnym razie nie pozwalał jej na to spożyty eliksir. Nie potrafiła skupić się na niczym jak na tym, że przytulała się do jego twardego brzucha, chłonąc ciepłotę jego ciała, myśląc przy tym o czymś w stylu „ale jestem głupia, dlaczego ja płacze?”. Tyle, że z drugiej strony Bluszcz dobrze wiedziała dlaczego tak jest. Żałowała, że nie może w tym momencie stracić przytomności i obudzić się dopiero wtedy, gdy zniknie cała moc eliksiru miłosnego. Oszczędziłoby jej to wiele upokorzenia i niepewności, ale chyba nie mogła liczyć na takie ułatwienia. W jej życiu wszystko zawsze musiało robić jej na złość i dawać jej złudne poczucie kontroli nad sytuacją, kiedy wcale jej nie miała.
Chciała prychnąć w reakcji na jego przeprosiny. Na co one jej teraz były, kiedy wciąż tak stała jak głupia nie mogąc się od niego odkleić? Zdaje się, że Heikkonen była bardziej podatna na amortencję niż inni ludzie, a to ani trochę jej się nie podobało. Pamiętała ze Stavefjord, że niektórzy uczniowie są bardzo rozbawieni, gdy wleją koledze do porannego soku dyniowego porcję podobnego eliksiru, a potem obserwują z uciechą, gdy Ci zachowują się jakby byli w amoku. Naprawdę, bardzo zabawne! Chociaż z początku się obruszyła, potem stwierdziła, że to dobrze, iż tak właśnie zareagował. Czułaby się jeszcze gorzej, gdyby uważał, że dobrze zrobił. Przygryzła dolną wargę, starając się wydobyć z siebie jakieś słowa i paradoksalnie to jego zachęta pomogła jej to zrobić.
- A… amortencja… - wydusiła z siebie, zaciskając palce na tyle jego koszulki tak silnie, że gdyby teraz ktoś pociągnął ją do tyłu, jak nic by ją na nim rozerwała. - Ja… nie chciałam…
Dorzuciła jeszcze, mając kłopoty ze skupieniem myśli nie tylko ze względu na eliksir, ale także i własne rozedrganie.
- Przepraszam. - dodała jeszcze, starając się ubrać w słowa swoją prośbę. Kiedy wreszcie się jej to udało, zadarła głowę, chcąc na niego spojrzeć. - Zabierz… zabierzesz mnie do zamku?
Poprosiła cicho, jeszcze mocniej zwierając palce. Gdyby tylko było to możliwe, pewnie usłyszeliby teraz jak trzeszczą jej kości, nadwyrężane do granic możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cándida Feliciana Miramon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1725
  Liczba postów : 912
http://czarodzieje.org/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.org/t12578-lluvia
http://czarodzieje.org/t12577-cukierek
http://czarodzieje.org/t12581-candida-feliciana-miramon
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyNie Cze 05 2016, 16:55;

Gdyby tylko Ambroge odpisywał na listy… W pewnym momencie kontakt się po prostu urwał. Może któryś list nie doszedł, może któreś zapomniało wysłać odpowiedź, a może sowa pomyliła nadawców? Nieważny powód, a skutek – w tym przypadku kilka(naście) miesięcy bez zamienienia słowa na dobre im nie wyszło.
Chciała zaprotestować, poskarżyć się i wyżalić. Miała tyle do powiedzenia. Chociaż miała kilku przyjaciół, żadnemu nie mówiła wszystkiego. Hipokrytka. Zależało jej na tym, żeby ludzie nie bali się zwierzać się jej, ale sama tego nie robiła. Starannie selekcjonowała informacje, którymi może się podzielić.
Ale chłopak też potrzebował podzielić się wrażeniami i to chyba o wiele bardziej niż ona, bo nawet nie zwrócił uwagi na jej rozżalony ton. Wyściskał ją tak, jak miał w zwyczaju, pocałował, bo przecież tak zawsze było. Dla niego chwilowe zerwanie więzi nie miało znaczenia. Skoro to przyjaźń, to powinna przetrwać. Nie pytać, a przyjąć z otwartymi ramionami. Ale Candy tak nie potrafiła. Tak samo jak nie mogła go po prostu odtrącić, tak jak on zrobił to tym wyjazdem. A że nie była w stanie zdecydować, jak powinna się zachowywać, zdecydowała się dać mu szansę – na wyjaśnienia, na przeprosiny – zapewne niedosłownie – na poprawę, na obietnice. Mimo że puste słowa tak raniły, ona też czasami ich potrzebowała.
Nie pozostało jej nic innego, jak odwzajemnić uścisk i uśmiechnąć się wdzięcznie.
Chociaż dawno nie widziała krukona, nie mogła zignorować towarzyszy – szczególnie że niekulturalnie urywać rozmowę z połowie.
Jeśli takie zrobię, to lojalnie cię uprzedzę – zapewniła i uśmiechnęła wymownie. Jeśli znowu pomiesza wszystkie cukierki, to niezbyt będzie miała wpływ na to, co chłopak wylosuje. A była niemalże pewna, że wpadnie właśnie na podobny pomysł. – Przyznaj, że to zabawne! – Nadal co rusz parskała śmiechem, ale zdecydowanie ciszej niż przed chwilą. Miało być zabawnie, więc czemu powinna sobie odmawiać? Festiwal zbliżał się ku końcowi, dlatego nie zatrzymywała Nathaniela, któremu na dzisiaj faktycznie starczyło wrażeń. – Złapiemy się może w Wielkiej Sali. Albo na zajęciach! – obiecała, machając do chłopaka ręką.
Tłum zaczął jej jednak przeszkadzać. Nie mogła skupić się na rozmowie, kiedy musiała odpowiadać kilku osobom na raz. A tej chwili na pierwszym miejscu był @Ambroge Friday, pochłaniał największą część jej myśli. Skrzywiła się. Jak szybko straciła zainteresowanie stoiskiem.
Ile działa kłopoczący? Myślisz, że ona – wskazała na dziewczynę – wróci do Hogwartu czy zapomni, że miała tam iść? – To było intrygujące. I chyba powinny czuć się odpowiedzialne za tę sytuację, ale… kto by się przejmował.
Ette i Ambroge zdążyli się już poznać, ale jak Candy zauważyła – dziewczyna nie zapałała miłością do chłopaka. Dobrze ci tak, pomyślała, patrząc na chłopaka.
Ette, zamknęłabyś za mnie stoisko, gdyby nie zdążyła wrócić? Muszę pogadać z Ambroge’em. I – zwróciła się do chłopaka – Nate i Ette nie są niezaufanym towarzystwem – uściśliła. – Wybacz, Ette, jednak chciałabym pogadać z nim w cztery oczy. – Wyrazem twarzy starała się dać dziewczynie do zrozumienia, że najwyżej później jej co nieco opowie. – Chodźmy gdzieś, może być jakiś pub w okolicy. Albo kawiarnia. Cokolwiek.

zt ja i Ambroge; Ette możliwe, że też
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ettore Halvorsen

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyWto Cze 07 2016, 10:39;

Nie odbierał tego jako coś upokarzającego, takie przypadki zwyczajnie się zdarzały. Mógłby jej nawet powiedzieć, że wie jak to jest, jednak jego faile były lekko z innej serii. Te rzeczywiście można by było uznać za upokarzające, na szczęście nie przejmował się nimi za bardzo. Po prostu iść dalej, a najlepiej jeszcze samemu się z tego śmiać, to był sposób. Możliwe, że jeszcze jakiś czas temu sam tego nie potrafił, ale ostatnio trochę się zmieniło. Nie za wiele, bo przecież wciąż stary Ettore wciąż był, ale w pewnych kwestiach... po prostu reagował inaczej. Czy ta sytuacja do takich należała? Możliwe.
Teraz gdy już wszystko się wyjaśniło znów poczuł zmieszanie, jednak nie okazywał tego, w końcu teraz musieli jakoś wybrnąć z akcji, a nie stać bezradnie.
- Spokojnie - powiedział do niej cicho, mógł sobie na to pozwolić, w końcu wciąż byli blisko. Złapał jej ręce i rozluźnił nieco chwyt, nie robił tego zbyt szybko nie chcąc wywołać niepożądanych reakcji - Rozumiem, nie masz za co przepraszać, raczej to ja powinienem - dodał patrząc na nią i nie pesząc się tym, że również na niego patrzyła. Zwyczajnie nie był z tych którzy zawstydzają się takimi rzeczami. Mimo tego odczuwał jakieś dziwne wiercenie, które udawało mu się ogarniać.
- Chodźmy - rzucił rozluźniając już całkowicie jej ręce i wciąż trzymając jedną z nich zaprowadził ją do zamku.

z/t x2
Sori za jakość posta, taka sytuacja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Paź 20 2016, 23:27;

To było dzikie. Dzikie i szalone. Jak cały pomysł, który zrodził się jego głowie. Po prostu siedział sobie na trawie i grał. Cos tam pogrywał na swojej harmonijce, z mniejszym lub większym powodzeniem, kiedy podeszła do niego jakaś parka. I spytała, czy byłby w stanie im akompaniować, bo właśnie uczą się tańczyć. Ten się zgodził, rzucili jeszcze specjalnie zaklęcie, dzięki któremu zapanowała bardzo przyjemna atmosfera, cichutko było słychać płynącą melodię, do której próbował wpasować się Friday. Właśnie. Próbował to dobre słowo, bo nie zawsze wychodziło mu to odpowiednio. Mimo tego się nie poddawał, a śmiechu było co nie miara. A potem. Potem było dziko, bo znalazły się kolejne osoby i tak sobie wspólnie tańcowali wszyscy, bo w sumie dlaczego nie? PRzecieżto wolna przestrzeń i można robić, co się żywnie człowiekowi podoba. Oczywiście w granicach prawa i przyzwoitości, prawda?
Łącznie było ich może z sześć osób, ale całkiem przyjemnie się bawili. Gdy skończyli wymienili się serdecznościami, wzajemnie wszyscy przedstawili, ustawili na alkohol w niedalekiej przyszłości i pożegnali. Teraz Piątek siedział tu sam, paląc papierosa, a melodia nadal była słyszalna, przez co nie czuł się znów tak do końca samotny. Palił owego papierosa, kiedy przyszła mu do głowy ciekawa myśl. Postanowił powtórzyć niejako kroki swoich nowych znajomych. No tak… Na zajęciach u Howarda się pojawiał, ale feralnie omijał zawsze te, na których uczył różnych tańców. Szkoda, no ale tak to już bywa kiedy się lepiej człowiek czuje ze sztalugą i pędzlem w ręce niż na parkiecie. Mimo tego, nie było tak źle. Znaczy, tak myślał. I już miał się poddać po kilkunastu minutach, wrócić do domu, kiedy zauważył tę twarz. Tę osobę. Urocze dziewczę, które chyba lekko się z niego podśmiechiwało. Cóż, nic dziwnego. Zapewne wyglądał w najlepszym wypadku zabawnie. Mimo tego, niezrażony ewentualnym niepowodzeniem Piątek podszedł do dziewczęcia.
- Cześć! Jak widzisz próbuję nauczyć się tańczyć. Nie idzie mi to jednak najlepiej, wiesz.. Czasem pewne rzeczy wychodzą lepiej w parach, no a do tanga trzeba dwojga. I tak sobie pomyślałem, że może będziesz chciała mi pomóc. Ja jestem Piątek i jestem amatorem. Jeśli Ty także, to świetnie. Jeśli nie, to też genialnie. To jak? Dasz się zaprosić? JA naprawdę nie depczę po nogach!



Także zapraszam wszystkich i naszą spontaniczną potańcówę uważam za otwartą.
Dodatkowo pierwsza Pani, która tu napisze posta, zostaje partnerką Piątka. Czy będzie nią przez cały czas trwania naszej "imprezy"? Zobaczymy. Na pewno zapraszam do rzucenia kostki, celem sprawdzenia Twojej reakcji na całe zajście.

Spoiler:
Wyniki kostki:
1, 4, 5 - Popatrzyłaś na Fridaya z politowaniem. Bo czego on od Ciebie chciał? I że niby nie depcze po nogach, tak? Z dużym kredytem zaufania i dozą nieufności pozwoliłaś się jednak poprowadzić, nie zdradzając chłopakowi swojego imienia. Przez kolejne 4 posty udajesz wielką tancerkę. Jakbyś robiła to od dziecka. Może tańczyłaś, zanim nauczyłaś się chodzić? Kto wie. Sprawiasz jednak wrażenie osoby mocno ogarniającej temat i punktujesz Ambrożego za wszelkie błędy.
2, 3, 6 - Ależ oczywiście! Mocno zajawiona na ten pomysł dałaś się porwać niemal od razu. Czy była to kwestia uroku tancerza? A może po prostu miałaś ochotę potańczyć, albo wydało Ci się to dobrym pomysłem? Zostaje to na zawsze Twoją tajemnicą, chyba że uraczysz nas prawdą. Przez 4 kolejne posty nie kryjesz swojego entuzjazmu, nieomal krzyczysz z radości, ciągle się uśmiechasz. I wybaczasz Piątkowi jeśli czasem coś mu nie wyjdzie.
3 -
4 -
5 -
6 -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice Michelle Verges

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 46
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13341-beatrice-michelle-verges#356362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13343-avis#356369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13344-relacje-beatrice#356370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13345-beatrice-michelle-verges#356374
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPią Paź 21 2016, 16:44;

Beatrice lubiła sobie spacerować w ciszy i spokoju, często wędrowała w różne miejsca i, niestety, nie wiedziała potem jak wrócić. Tym razem wyjątkowo udało jej się zachować przytomność i wiedziała, gdzie jest. Albo raczej, wiedziała jaką drogę musi pokonać, aby znaleźć się w ciepłym łóżku.
Miała wyjątkowo niezły humor. Buty na wysokim obcasie postukiwały jej delikatnie przy każdym kroku, a czarne włosy falowały na wietrze. Pogoda była zaskakująco niezła, w sam raz na jasną sukienkę z koronki - niedługą, ale za to z rękawami aż do nadgarstków. Oprócz tego narzuciła na ramiona szarą futrzaną kurtkę i czuła się naprawdę nieźle.
Błądziła sobie tak po parku, obserwując gołębie i odpoczywających ludzi. W pewnym momencie zauważyła niedaleko jakiegoś chłopaka (może raczej mężczyznę? Dobra, niech będzie mężczyzna.), który chyba się wydurniał. Oj, nie, on próbował tańczyć. Bea nie powstrzymała lekkiego uśmiechu, który sam wyskoczył na jej usta. Miała iść dalej, gdy... Gdy nieznajomy po prostu do niej podszedł i zaczął gadać coś o tym, że mogliby razem potańczyć. W pierwszej chwili chciała go wyśmiać, ale nagle doszła do wniosku, że właśnie na coś tak spontanicznego ma ochotę.
- No dobra, Piątku. Brzmi nieźle. - uśmiechnęła się szerzej. Raz na jakiś czas trzeba mieć dobry humor! Pełen entuzjazmu mężczyzna wyglądał sympatycznie, może nawet uroczo? Cóż, nie zaszkodzi się zabawić.
- Coś tam o tańcu wiem... I lepiej faktycznie nie depcz. No, to jaki jest plan? - poprawiła futerko, wpatrując się wyczekująco w Piątka.


Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ismene Taissa Rain

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13539-ismene-taissa-rain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13540-ismene-taissa-rain
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 02:49;

    Rano, zazwyczaj wstajemy w jakimś celu; szkoła, praca i to on nas pochłania. Po południu myśli się tylko o tym, aby porządnie zjeść. Natomiast gdy nadchodzi wieczór, ludzie spędzają swój czas wolny na rozrywce, ze sobą nawzajem zazwyczaj. Dlatego też, wieczory dla Isme często stawały się tą najcięższą porą dnia, ponieważ nigdy nie wiedziała, gdzie się podziać i co ze sobą zrobić. Przecież nie może dzień w dzień chodzić w jakieś jedno miejsce i wpadać w monotonię. Nigdy nie potrafiła zrozumieć ludzi, którzy każdego dnia o tych samych godzinach znajdują się w tym samym barze, zamawiają tego samego drinka i upijają się do takiej samej nieprzytomności, aby następnego dnia ponownie powtórzyć to samo. Przecież to nudne! To jak utknięcie ze swoim żywotem w jednym miejscu i brak jakiegokolwiek dalszego rozwoju. Tego nawet życiem nie powinno się nazywać, tylko wegetacją; a jak już wpadniesz w ten dołek, to ciężko się samemu z niego wykopać. A niby kto pomoże? TEN SAM barman? Po moim trupie! Is każdego dnia chciałaby przeżywać coś innego, godnego zapamiętania i dającego do myślenia. Ciężko jest jednak osiągnąć to, przebywając cały czas w jednej dzielnicy danego miasta. Dom, szkoła; takie miejsca uzależniają; szybko poznajesz ulice, budynki, drzewka czy lampy na pamięć. W takiej chwili nawet kiedy ktoś przemaluje swój płot, to dostrzegasz ten szczegół, a przecież to marne spostrzeżenia. Jednakże jest w tym wszystkim element zaskoczenia. Jaki? Ludzie! Mimo, że zazwyczaj ciągną się po tych chodnikach jak zombie zaprogramowane, aby iść w danym kierunku i nie zwracać uwagi na nic poza tym, to niejednokrotnie potrafili zaskoczyć głośnymi interakcjami między sobą, czy też tworzeniem kreatywnych pomysłów. Każdego dnia dzieje się coś, czym każdy powinien się zainteresować aby sprawić sobie nieco radości, aby oderwać się od tego co trzeba zrobić, a na chwilkę odetchnąć i skupić się na zachciankach, śmiechu i zabawie. Dzisiejszego dnia, wieczór już nieco trwał, więc Rain nie znajdując nic interesującego, postanowiła pocieszyć się jedną butelką wina; trzymała ją w papierowej torbie, co by nie zwracać na siebie zbyt wiele uwagi, toć w tej okolicy to niewskazane pić. Idąc wolnym, spacerowym krokiem rozglądała się, wzdychając przy tym ciężko. Jesień, ładna pora roku, ulubiona. Rozglądając się, dostrzegła niedaleko najwyższego drzewa chłopaka bodajże coś ćwiczącego, może mu zimno i się w ten sposób próbuje ogrzać? Jakim cudem go zauważyłam? Jest rudy, zlewa się z tymi jesiennymi liśćmi, a mimo to. Parsknęła pod nosem. Idąc w jego kierunku, przyglądała się akcji, jak to Rudzielec porywa jakąś spotkaną na przejściu dziewczynę i zaczyna z nią tańczyć. Takiego czegoś dawno nie widziała, już w tej chwili poczuła empatię do chłopaka, zważywszy na barwność jego postaci. Usiadła na ławce nieopodal nich, kiwając się na boki w rytm muzyki, która docierała do jej uszu już po drodze. Nie pytała, czy może się przyłączyć, z góry założyła, że przy takich ludziach każdy jest mile widziany. To wszystko wyglądało tak uroczo, że uśmieszek nie schodził jej z buźki. Rozejrzała się na większą odległość po parku. Osób kręciło się sporo, może jest tu więcej barwnych istot, które przystaną na dłuższą chwilę. Dostrzegła gitarę, leżącą w niewielkiej odległości od chłopaka.
    - Skoro potrafisz i tańczyć i grać. Połącz to! - zasugerowała mówiąc niepewnie, lecz donośnie w stronę Rudzielca. - Przyciągnij tu większą ilość istot, jest wieczór, pobawmy się! - dodała z większym entuzjazmem. Wierzyła, że to możliwe. Magia przyciąga cudzą uwagę, ale to tak samo jak i muzyka, tylko umiejętności. Zarówno zaklęcia, jak i dźwięki wychodzące z jakiegoś pudełka, to magia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander Hale

Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 15:13;

Szczerze powiedziawszy to Alexander miał nawet dobry nastrój. Co przez to należy rozumieć? Że miał uśmiech wymalowany na twarzy i był ogólnie zadowolony, nie wiedząc czemu. Może to miejsce tak na niego działało, bo gdy tylko do jego uszu dostały się pierwsze dźwięki melodii ten natychmiast swe kroki skierował w stronę Rudego, jego partnerki i ogólnie muzyki. W każdym razie wracając do jego samopoczucia.... Dosłownie pięć minut wcześniej, czuł się jak kot, którego potrąciła ciężarówka, jadąca z dużą prędkością, a potem przejechała po nim jeszcze raz, cofając, aby sprawdzić co się właściwie stało i na co właściwie najechała. Był przybity i nieszczęśliwy. Zraniony i osamotniony, gotów popełnić największy błąd w swoim życiu... napić się w świńskim łbie... Wzdrygnął się na samą myśl o tym i przyśpieszył kroku.
Czy miał jakieś filozoficzne rozmyślania nad życiem ludzkim i tym po co rano się wstaje? Nie. Hell no! Jedyne pytanie jakie sobie zadawał to raczej coś w stylu: "Po co, co rano Ci wygodniccy panowie wstają z łóżek? Jaki to ma sens, skoro się nie żyje?" No bo w sumie jakby się głębiej zastanowić to nie miało to sensu. Takie życie nic nie wnosi. Oczywiście Alex nie twierdził, że trzeba od razu rozpieprzać się samochodem o jakiś mur, ale trochę rozrywki zawsze się przyda, prawda? Od tego się CHYBA nie umiera. W każdym razie on jeszcze żył. O nie! Zaczął filozofować! Jest na to jeszcze stanowczo za trzeźwy. Trzeba coś na to poradzić.
Ku jego niesamowitemu szczęściu, ujrzał dziewczynę, która siedziała na ławce. W dłoni trzymała pękną torebkę papierową, która mogła zawierać tylko jedno. Alkohol. A jako, że Alexander jest prawdziwym dżentelmenem, a kobieta jest bardzo piękna, więc pozbawi ją możliwości picia w samotności. (Alex, możesz pisać już wiersze.) Szybko więc usiadł obok niej, machając jeszcze na przywitanie Rudemu, jakby go znał bardzo dobrze i spojrzał na kobietę.
-Witam Panią bardzo serdecznie. Mam na imię Alexander i chętnie potrzymam Pani pakunek.
Mruknął jej do ucha i płynnie wyjął jej butelkę z dłoni, samemu biorąc porządny łyk... Wina? No niech już będzie. Lepiej pić wino, niż nie pić nic. Uśmiechnął się do niej lekko. Zaraz... Czy to był pośredni pocałunek? Jeśli tak to słodkie musi mieć usta. Sam oblizał swoje i lekko przygryzł dolną wargę.
-Całkiem dobry rocznik. Jeśli chcesz to możemy kupić jeszcze jedno.
Mrugnął do dziewczyny porozumiewawczo i odwrócił się na chwilę, aby zobaczyć co wyprawia rudzielec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Karin Cortez

Nieokreślony
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 289
  Liczba postów : 285
https://www.czarodzieje.org/t6246-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez
https://www.czarodzieje.org/t6248-poczta-karin?highlight=Karin
https://www.czarodzieje.org/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog#176716
https://www.czarodzieje.org/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 18:57;

Karin dawno nie wychodziła na zwykłe spacery, ostatnio za to bardzo dużo ćwiczyła. Dzisiaj jednak wyszła sie po prostu przejść. Nie chciała myśleć o tych wszystkich trudnych sprawach. Dziś miała ochotę po prostu rozkoszować się chłodem jesiennego wieczoru. O dziwo nie padało co jeszcze bardziej sprzyjało miłej przechadzce. Tym właśnie sposobem, ubrana w czarne jeansy, glany i skóranką kurtkę, doszła do parku w Hogsmead, a dokładniej w okolice polanki idealnej an pikniki. Już z pewnej odległości doszedł ja dźwięk muzyki i jakieś głosy. Czyżby jakaś imprezka? Jak dobrze, ze przed wyjściem pomyślała i spakowała do plecaka butelkę tequili, którą przywiozła z ostatniej wizyty w Meksyku.
Gdy doszła już na miejsce pierwsze co zobaczyła to dwie pary. jedna tańczyła, a druga stała i chyba rozmawiała. Dopiero po chwili rozpoznała tancerza z pierwszej pary.
-Piątek? Ty tańczysz?- zapytała rozbawiona podchodząc do chłopaka.
No cóż, widziała go już w różnych sytuacjach, ale tańczącego chyba jeszcze nie.
Spojrzała na jego partnerkę.Była to krukonka z jej rocznika, widywała ją na zajęciach, ale chyba nigdy nie rozmawiały.
-Cześć, jestem Karin- przedstawiła się z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
https://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
https://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
https://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 23:52;

Myśli Naeris zajmowało wiele spraw. Od tych całkiem przyjemnych, jak wizja spotkania się jutro z Jamesem na korki z eliksirów, których wspaniałomyślnie udzielał dziewczynie za darmo, aż po te dużo bardziej skomplikowane. Jak sprawa ze zdjęciami, pobiciem i prawie pocałunkiem. Mięśnie bolały ją po kiepskiej nocy, podczas której znowu dopadł ją ten sam koszmar. Ostatnio wizja zdawała się nie opuszczać jasnowłosej. Ciekawe, czy to znaczyło, że niedługo naprawdę się wypełni. W każdym razie współlokatorki narzekały rankiem na wiercenie się Naeris i mamrotanie przez sen. Nie zauważyła, kiedy to się zaczęło, ale teraz praktycznie każdej nocy coś mówiła. Nigdy nie miało to sensu, ale ogarniał ją czasami niepokój, że może powiedzieć coś ważnego, na przykład coś o animagii. Chociaż... taka dziewczyna jak ona i tak nie miała wiele do ukrycia.
Męczył ją zaduch i duszne powietrze w dormitorium. Otworzenie okna nie pomogło, a Geralt wyjątkowo podirytowany natychmiast zaczął domagać się wypuszczenia z klatki. Wszystkie jej znajome gdzieś wybyły, więc była sama. Nae czuła, że musi wyjść i tak zrobiła, nakładając uprzednio biały płaszcz, bo zaczynało się robić zimno. Szalik sobie odpuściła, zresztą i tak musiała kupić nowy, oczywiście srebrnoniebieski. Cieszyła się bardzo na spacer, bo kochała jesień i cały jej urok. Na błoniach przesiadywała praktycznie cały czas, dlatego tym razem skierowała się w stronę Hogsmeade. Odetchnęła lżejszym powietrzem, zmrużyła oczy patrząc na piękny zachód, malujący wszystko na pomarańczowe barwy. Drzewa zrzuciły już większość swoich liści, które szeleściły pod jej butami. Wszystko po prostu umierało.
Może nie powinna wychodzić tak późno, zwłaszcza sama. Ale świadomość, że ma różdżkę w kieszeni i ukończone osiemnaście lat podnosiła ją na duchu. Przecież umie się bronić. Pójdzie do baru? A może posiedzi w parku? Wybierze się nad jezioro? Nae szła przed siebie tylko po to, aby iść i odłączyć się na chwilę od swoich zmartwień. Przeczesała palcami włosy, wybierając drogę przez park. Chłód sprawił, że poczerwieniały jej policzki, a dłonie wsadziła do kieszeni płaszcza. Miała skręcić w alejkę, kiedy jej wzrok natknął się na jakąś grupkę osób całkiem niedaleko. Jakaś impreza? Dziwnie dobrane miejsce, ale co kto lubi. Naeris miała już migiem zniknąć z pola widzenia nieznajomych, żeby jakiemuś, broń Merlinie, nie przyszło do głowy ją zaczepiać, ale usłyszała muzykę. Kochała każdy rodzaj sztuki, więc przystanęła na chwilę, pozwalając żeby wiatr pobawił się jej jasnymi kosmykami i zmrużyła oczy, przyglądając się bliżej owej grupce. Chyba jakaś para tańczyła, ktoś inny pił... Ciekawe.
Stała po prostu, myśląc i patrząc na nich, jak ostatnia kretynka, ale po prostu zasłuchała się w muzyce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 23:59;

Sam nie wiedział, co tu tak naprawdę robi. Powinien teraz siedzieć w klubie i pilnować lokalu, ale... Zwyczajnie wyszedł zapalić. Ot tak, nie miał ochoty na gnieżdżenie się w loży Oasis, potrzebował dymu papierosowego zmieszanego ze świeżym powietrzem. I tak oto wylądował na dworzu, gdzie powoli zaczynało się robić ciemno. Uwielbiał ten moment - mógł ze spokojem obserwować, jak ostatnie promienie słońca przygasają, gdy przysłania je horyzont. Nic go nie raziło, nic go tak obrzydliwie nie oświetlało. To było idealne przejście.
Zawędrował aż do parku, ale jakim cudem, to nie miał pojęcia. Wiedział, że w Oasis sobie poradzą i uznał, że przyda mu się drobny spacerek. Inna sprawa, że kompletnie się zamyślił, wypalił trzy papierosy pod rząd i wylądował w miejscu, do którego prawie nigdy nie chodził. O tak, ta część parku wyglądała, jakby spędzały tu czas jedynie szczęśliwe rodziny z roześmianymi dzieciakami. Może i teraz tłumów tu już nie było, ale Casper i tak czuł się, jakby wpadł na piknik jakiegoś wielkiego rodu.
Prychnął pod nosem z rozbawieniem. Nigdy nie rozumiał idei rodziny. Po co kogokolwiek zmuszać do pomocy, do okazywania wsparcia? To on już woli spędzić lata na szukaniu odpowiednich osób, niż męczyć się z kimś, z kim łączą go jedynie więzy krwi.
Na szczęście, nikogo takiego nie miał, więc nie musiał się z tymi sprawami użerać.
Miał już zawrócić, gdy dostrzegł niedaleko znajomą postać. Czy to możliwe? @Ambroge Friday? Prędzej spodziewałby się go w swoim klubie, niż tutaj... A jednak, mężczyzna wyraźnie bawił się właśnie w tym otoczeniu, z kilkoma osobami, których osobiście Cas nie miał okazji poznać. Nie było tu widać zbyt wiele alkoholu, ani jakichkolwiek używek, ale Piątek wywijał niczym zawodowy (uznajmy.) tancerz i bez tego. Tease zbliżył się nieco, z cynicznym uśmiechem przyklejonym do ust, jednocześnie wyjmując z kieszeni zegarek i zerkając na jego tarczę. Kilka razy zakręcił łańcuszkiem obiektu, po czym odłożył go na swoje miejsce, kończąc ten nerwowy tik, nad którym ni cholery nie panował.
To nie tak, że mu się gdzieś spieszyło. Raczej nie zamierzał iść wcześnie spać, ha.
- No, to jest ciekawe widowisko. - oświadczył spokojnie, dalej z tym samym wyrazem twarzy. Zerknął przy tym na jasnowłosą dziewczynę, która chyba oficjalnie nie należała do całego widowiska. Wyglądała, jakby po prostu zatrzymała się tu na chwilę, ale... Cóż, Casper lubił zagadywać, a ona wyglądała ciekawie. Miał wrażenie, że kojarzył ją z Hogwartu (czyżby Krukonka?), ale w gruncie rzeczy, to on kojarzył wszystkich. Dałby sobie rękę uciąć, że gdyby tylko się skoncentrował, to przypomniałby sobie jej imię i jeszcze jakieś ciekawostki na jej temat. O każdym krążą plotki, wystarczy umieć słuchać...
- Nie tańczysz? Co za niedopatrzenie. - jego uśmiech poszerzył się nieznacznie, gdy tak wpatrywał się w blondynkę. Muzyka trochę go rozpraszała, ale bądź co bądź, był tak niewyspany, że wszystko do niego docierało z opóźnieniem. Pozostawało jedynie liczyć na to, że dziewczyna sama się przedstawi, albo w jakiś sposób mężczyzna dozna olśnienia... Zdecydowanie za bardzo lubił wiedzieć wszystko, co tylko mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
https://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
https://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
https://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Paź 27 2016, 00:14;

Ogarnął ją zadziwiający spokój. Czy to zasługa tej delikatnej muzyki świetnej do tańca, czy może wieczornej aury panującej w Hogsmeade, czy fakt, że na daną chwilę nie musi się niczym przejmować. Oddychała spokojnie, pozwalając sobie na chwilę wyciszenia, łowiąc uchem fragmenty rozmów tych ludzi, rozpoznając w międzyczasie Piątka, któremu rysowała portret... Po prostu stała, zapewne zwracając na siebie uwagę zebranych tu osób. Nagle poczuła znajome każdemu ukłucie, sygnalizujące, że ktoś na ciebie patrzy. Jakby czyjś wzrok prześlizgnął się po niej, sprawiając, że zadrżała, ale natychmiast uznała, że to przez chłód. Przestąpiła z nogi na nogę, otrząsając się z namysłu i zwracając swoją uwagę na mężczyznę, który to postanowił ją zaczepić. Miała wrażenie, że próbuje poznać jej wszystkie sekrety, przez samo patrzenie na nią, co niemal natychmiast ją speszyło.
- Tylko... słuchałam muzyki. - potarła dłonią kark, zastanawiając się co też odpowiedzieć. Mogła skłamać, ale przywykła do wyrzucania z siebie prawdy. Nie tańczyła, bo... Chyba czuła się w tym towarzystwie zbyt niepewnie, a jedyny punkt zaczepienia stanowił Piątek, choć Nae wątpiła, czy ją rozpoznawał. To było tak dawno. Podniosła wzrok, żeby przyjrzeć się czarnowłosemu, choć kompletnie go nie kojarzyła. Głos miał przyjemny dla ucha, nadawałby się nawet na śpiewaka. Chyba dostrzegła trochę podkrążone oczy. Też miał ciężką noc? Co tu robił, kim był, czemu się nią zainteresował?
- A ty czemu nie tańczysz? - wybrała to pytanie, bo wydało się najbezpieczniejsze. Właściwie dlaczego miało ją w tej chwili obchodzić, kim jest ten człowiek. Spotkali się w trakcie jakiegoś rodzaju potańcówki i zapewne o sobie zapomną, bo Nae pójdzie w swoją stronę, a on w swoją.
- Poza tym nie umiem. - dodała jeszcze, jakby na kształt usprawiedliwienia. Owszem, czasami jej się zdarzało w wyjątkowych okazjach trochę pomachać tymi biodrami, ale to i tak wychodziło tylko, kiedy czuła się swobodnie. Tak to by chyba musiała być wstawiona, a im dłużej pozostawała w otoczeniu tych ludzi, tym bardziej zwiększało się prawdopodobieństwo, że zaraz ktoś wyciągnie alkohol i ją upiją. Dlatego zaczęła zastanawiać się nad tym, czy nie lepiej byłoby się wycofać, zanim nieznajomy wciągnie ją w dłuższą rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Paź 27 2016, 00:39;

Nie odmówiłby odrobince alkoholu. Nie chodzi tu nawet o jakieś niesamowite upijanie się, ale poprawienie sobie humoru nigdy nie szkodziło. Po głowie obijało się już Casprowi, żeby przekierować tych amatorskich imprezowiczów do swojego klubu, ale to byłaby wyjątkowo słaba reklama. Poza tym, sam miał ochotę pobyć nieco na powietrzu.
Kochał Oasis z całego serca, spędzał tam więcej czasu niż we własnym mieszkaniu. Miał gdzie chować się przed zdradzieckimi promieniami słońca, miał gdzie wymyślać nowe drinki, miał gdzie po prostu siedzieć i odpychać od siebie senność. Mimo wszystko, zwyczajnie potrzebował czasami porobić coś innego, a to wyglądało na idealną sytuację.
- Zauważyłem. - przytaknął łagodnie, bo dziewczyna nie odpowiedziała wprost na jego pytanie. Teraz, kiedy już chwilę się na nią napatrzył, miał pewność że to Krukonka. Co więcej, dałby jej jakieś osiemnaście lat. Raczej nie zbyt wielka imprezowiczka, choć też nie nudziara.
Wspaniale, dokładnie ten typ osoby, z którym lubił raz na jakiś czas pogawędzić.
- Wszystko przed nami... Naeris. - złapał delikatnie w zęby wczepiony w wargę kolczyk, bawiąc się nim ostrożnie. Zawsze, kiedy go nosił, odczuwał potrzebę ruszania go, nie wiedzieć czemu. Teraz po prostu szukał choćby najdrobniejszego zajęcia. Był z siebie całkiem dumny, że przypomniał sobie imię dziewczyny i miał ogromną nadzieję, że nic nie poprzekręcał. Ale nie, raczej nie. Było zbyt charakterystyczne.
Teraz tylko nie miał pojęcia, czy wiedział o Naeris z Pokoju Wspólnego Krukonów, czy od jakiejś zbłąkanej duszyczki, która mu się zwierzała.
- Pewnie jeszcze potańczę, ale przydałaby się drobna pomoc czegoś mocniejszego. Obawiam się, że na sucho, to za szybko padnę. - mrugnął do swojej rozmówczyni, po czym wyciągnął z wewnętrznej kieszeni płaszcza srebrną piersiówkę. Pociągnął łyk Beetle Berry Whiskey, zmieszanej z ledwie wyczuwalną dozą eliksiru euforii i podsunął napój Naeris.
- Odna gołowa — choroszo, a dwie — łuczsze. Jedna głowa dobrze, a dwie lepiej. - zacytował. Och, jak Casper uwielbiał przysłowia. Mógł godzinami siedzieć i czytać książki w obcych językach, jedynie po to, by liznąć choć odrobinę tej kultury i zapamiętać jedno, góra dwa. - Albo inaczej, może w grupie będzie ci się łatwiej nauczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Paź 27 2016, 22:47;

Chyba nie mógł sobie znaleźć lepszej partnerki do tańca od tej dziewczyny! W sumie to podbił do niej, bo nie miał nikogo w pobliżu z kim mógłby potańczyć! A tu proszę. Jak się tak jej przyglądał, to stwierdził, że chyba nie mógłby sobie wymarzyć ładniejszej partnerki. Dziewczę było więcej niż ładne, w dodatku się uśmiechnęła. A jak się uśmiechała!
I WYRAZIŁA APROBATĘ DLA JEGO POMYSŁU! ZGODZIŁA SIĘ! #yay
- Plan jest taki! – rzucił entuzjastycznie, biorąc ją za rękę – Że będziemy tańczyć!
Po chwili byli już na „parkiecie”. Zanim zaczęli tańczyć, Friday ponownie rzucił zaklęcie, by muzyka była lepiej słyszalna. O wiele, wiele lepiej. Po wszystkim ściągnął z niej futerko, które tylko przeszkadzałoby im w tańcu. A teraz cieszył wzrok widokiem dziewczyny w swojej koronkowej sukience. Niby krótko, acz wymownie zmierzył ją z góry do dołu. Wyraził też nadzieję, że nie będzie jej chłodno. Tańczył sobie spokojnie z @Beatrice Michelle Verges, zgoda czasem nieco depcząc jej po palcach, ale rekompensując to wszystko miłym uśmiechem, kiedy nagle usłyszał znajomy głos. Głos właściciela, który chyba nie bardzo widział jeszcze tańczącego Fridaya.
Nie musząc się długo zastanawiać nad tym, do kogo należał jedynie odwrócił się, by uściskać jego właściciela, albo raczej właścicielkę. Głośno wykrzyczał zatem imię @Karin Cortez, po czym uściskał ją bardzo mocno. Zapytał co słychać, fakt przyznał jej rację – tańczący Friday to raczej rzadko widywany obrazek, kiedy dostrzegł dwójkę jakiś osób. Parę? Nie bardzo wiedział, ale trafiło się idealnie, bowiem akurat była ich dwójka. W dodatku różnej płci!
Czym prędzej podbiegł do @Ismene Taissa Rain i @Alexander Hale, by się przywitać, przedstawić i zaprosić do wspólnej zabawy oczywiście! Nawet ich nie zapraszał, po prostu złapał za ręce i pociągnął za sobą, rad że jeszcze można liczyć tutaj na osoby, które chętne są podejmowania takich działań. Bo o to przecież chodziło, prawda? O dobrą zabawę! Dlaczego więc mieliby sobie jej odmawiać? To wcale nie wymaga wielkiego charakteru! Naprawdę! A potem nagle ujrzał obrazek, który tylko poprawił szeroki już uśmiech na jego twarzy! Toż to sam Pan @Casper Angel Tease i jakaś panna. Nie bardzo ją znał, więc skupił się na przyjacielu.
- Nie wiedziałem mój drogi, że takie Rekiny Biznesu, jak Ty znajdują czas na tak proste przyjemności, jak choćby spacer po parku! Muszę przyznać – jestem zaskoczony! Nie myślałem, że po tylu latach stać Cię jeszcze na coś takiego, ale widać masz jeszcze kilka asów w rękawie!
Powiedział, ściskając mocno kumpla. Gdy już się wyswobodzili z tych jakże serdecznych uścisków, z uwagą i wesołością zagaił @Naeris Sourwolf
- A my się chyba znamy ze Szkoły, co nie? Też jesteś, albo byłaś Krukonką, mam racje?
Zapytał, po czym nie czekając na odpowiedź zrobił to samo co z pozostałymi, porwał ich na polankę, gdzie muzyka grała najgłośniej. Skoro zebrali się już wszyscy Friday dosięgnął swojej harmonijki i zaczął wygrywać melodię, do której wszyscy mieli niby zatańczyć, ale szybko dostrzegł błąd w swoim postępowaniu.
- Słuchajcie! To skoro jesteśmy tu wszyscy, nie wierzę że nie macie czegoś na rozgrzewkę? To co? Jakiś łyk wina, czy innego zacnego alkoholu na przezwyciężenie oporów i przepędzenie tego słonia z naszych uszu, co by lepiej słyszeć rytm? I ewentualnie drugi na znieczulenie, jakby partner za bardzo łaził nam po stopach! Co Wy na to?



Spoiler:
Przewiduje w tym temacie kosteczki, ale niestety złapała mnie niemoc twórcza, stąd nie ma ich obecnie. Obiecuje, że w najbliższym czasie pojawi się post Fridaya, który oficjalnie rozpocznie ten event.
Spodziewajcie się zatem ciekawych zwrotów akcji, wielu atrakcji dla osób "wstawionych", a także innych gadżetów i bajerów! prezent dla Nev ^^

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
https://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
https://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
https://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPią Paź 28 2016, 00:18;

Jeśli chodzi o Nae to należało bardzo ostrożnie podchodzić do alkoholu, bo miała na tyle słabą głowę, że łatwo było się zatracić. Nie miała w tym niemal żadnego doświadczenia, bo nigdy jej to nie interesowało. Inni korzystali z życia na najróżniejsze sposoby, ona zaś zaszywała się w książkach, z kotem u boku. Ale nie oceniała nikogo. Ktoś lubił imprezy to okej, dopóki jej do nich nie zmuszał. Teraz miała na tyle asertywności w sobie, że mogła w miarę swobodnie komuś odmówić. Ale w tej sytuacji, w tym parku, w otoczeniu tych ludzi, nie czuła żadnego nacisku. Byli niewiele starsi od niej i wyglądali na w miarę przyjaźnie nastawionych. Przynajmniej miała nadzieję, że to nie jacyś chuligani.
A więc zauważył. To było aż tak oczywiste? Naeris strzelałaby bardziej, że po prostu dobry z niego obserwator. Błysk w oczach zdradzał jego spryt i inteligencję, a na takich ludzi zawsze należało uważać. Dlatego podchodziła do niego bardzo ostrożnie, panując nad mimiką bardziej niż zwykle.
Nami? Dziwnie zabrzmiało to w jego ustach, na które zerknęła. Kolczyk zdecydowanie zwracał na siebie uwagę. Kogo ona ma przed sobą i skąd zna jej imię? Naeris próbowała sobie przypomnieć, czy może też powinna go kojarzyć. Z twarzy raczej nie wyróżniał się aż tak bardzo, ale coś w nim było specyficznego. To się od razu czuło. Mimo wszystko, nie okazała zbyt wielkiego zdziwienia, może po prostu kiedyś tam usłyszał jej imię.
- Planujecie tu coś grubszego? - spytała, udając brak zainteresowania i rzucając pobieżnie okiem w stronę innych. Piątek właśnie witał się z przybyłymi - wyjątkowo głośno i radośnie. Właściwie to ten nieznajomy zachowywał się, jakby to było wręcz naturalne, że Naeris zostanie i będzie się razem z nimi bawić. Chyba nawet uznał to już za fakt dokonany. A przecież miała jeszcze wyjście - zwyczajnie przeprosić, powiedzieć, że jest naprawdę późno i musi wracać albo coś w tym stylu. Wątpiła, by miał nalegać, więc wydawało się to najbezpieczniejszą opcją. Poza tym nawet się nie przedstawił, to niezbyt rozsądne brać alkohol od kogoś zupełnie nieznajomego. Ba, to nie jest ani trochę rozsądne. Myślała gorączkowo nad tym, kiedy czarnowłosy pił z piersiówki. A co jeśli dodał tam trochę narkotyków? Przyjrzała mu się uważniej. Może i nie wyglądał na jakiegoś ćpuna, ale nie wykluczała takiej opcji.
- Niezły akcent. - mruknęła, kiedy tak pochwalił jej się znajomością rosyjskiego. Sama nie miała ochoty zabłysnąć, dajmy na to, arabskim. Nie w tej chwili, kiedy już wyciągnął alkohol w jej stronę. Krukonka wyraźnie się zawahała. Ale chyba skusiła ją wizja odrobiny zabawy, której nie doświadczała od czasu, kiedy to wybrała się na wesele. Ale nie ma bata, żeby znowu tak przesadziła, co to to nie. Będzie uważać. Nim się obejrzała już podjęła decyzję, że zostanie i wybada, kim jest ów mężczyzna. Wydawał się ciekawy, ale reszty towarzystwa nie zdążyła jeszcze poznać. Niesamowite, że ktoś tak nieśmiały i unikający imprez znajdował się właśnie w tej chwili w tym miejscu. Po prostu będzie się uśmiechać i mieć nadzieję, że wszystko pójdzie okej. Bo trochę się stresowała, jak zawsze przy poznawaniu nowych ludzi.
- Nie sądzę, by to działało w ten sposób, ale nie będę z miejsca odrzucać takiej propozycji. - posłała mu trochę krzywy uśmiech i zacisnęła palce na jego piersiówce. Wtedy to zjawił się Piątek, by przywitać się wylewnie z mężczyzną i jak na złość nie wymówił jego imienia. No nic. Chyba w końcu będzie musiała zapytać, ale dziwnym trafem wolałaby, żeby to on sam się przedstawił. Zresztą, nieważne, nieważne. Skrzętnie zapisała w myślach informacje o nim. Rekin biznesu? Ile mógł mieć lat? Spojrzała na niego ukradkiem. Na pewno nie był dużo starszy. I chyba rzadko wychodził na świeże powietrze, tego mogła się domyślić wcześniej po cerze... Trzymając piersiówkę, analizowała to wszystko, kiedy to uwaga Piątka zwróciła się ku niej, choć tylko na krótką chwilę.
- Tak, jestem z Ravenclawu. - odparła. - I widzieliśmy się na festiwalu... - dodała, ale rudy nie zamierzał czekać i po prostu zaciągnął ich na polankę. Spojrzała na nowego znajomego, lekko unosząc brwi, ale poszła razem z nimi.
- Trzymaj. - rzuciła mu piersiówkę, kiedy pociągnęła z niej krótki łyk. Nie mogła się powstrzymać przed lekkim skrzywieniem. Co ona właśnie wypiła? Odruchowo zbliżyła się do niego, żeby iść razem. Piątek zajmował się już ogarnianiem innych i Naeris wiedziała, że to wszystko było jego pomysłem. Zaczął przygrywać na harmonijce, ale nikt nie rzucił się w wir tańca, a Naeris tylko wsadziła znowu ręce do kieszeni płaszcza, niepewna, co powinna zrobić.
- Słuchaj, nie przypominam sobie, żebyśmy się kiedyś spotkali. - rzuciła, a Piątek już proponował alkohol. No po prostu wiedziała. Wiedziała, że tu się zaraz wszyscy schlają. No i kto się o nią zatroszczy? Na takie imprezy należało iść z kimś zaufanym, kto odczepi cię od nachalnych facetów, zabierze drink, żebyś nie zaczęła wymiotować i odprowadzi do domu, nawet kiedy będziesz się słaniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPią Paź 28 2016, 00:45;

Prawdę powiedziawszy myślał, że Naeris nie weźmie piersiówki. Znaczy, zakładał, że są szanse by to zrobiła, ale po prostu wyglądała na osobę, która prędzej odmówi. Gdy przyjęła alkohol uznał to za gigantyczny plus nie dlatego, że chciała się napić, ale dlatego, że udało jej się go zaskoczyć i to już na wstępie.
Miał wrażenie, że aż widzi starania dziewczyny, gdy próbowała go zanalizować. Był ciekaw, na co zwraca szczególną uwagę i czy znajduje jakieś tropy, które mogą jej podpowiedzieć w przygrupowaniu go do jakiejś kategorii.
- Nie mam pojęcia. - wzruszył lekko ramionami - Chociaż znając Piątka... To raczej tak.
Bynajmniej Casper nie uważał, że Naeris musi zostać, ani nic z tych rzeczy. Zwyczajnie prowadził z nią rozmowę, biorąc pod uwagę możliwość, że wymiga się od zabawy i ucieknie. Miał jednak nadzieję, że tak się nie wydarzy i uda mu się nieco z nią zapoznać. Było w niej coś ciekawego...
- Śmiem twierdzić, że Rosjanie by się z tobą tak nie zgodzili... - poprawił kołnierz płaszcza, rozglądając się po parku. Chętnie wypaliłby jeszcze jednego papierosa, ale tak przy wszystkich raczej nie wypadało. Komuś mogło tu przeszkadzać, no cóż.
- Czasem wychodzę na światło dzienne... Albo raczej wieczorne, o. - uśmiechnął się szeroko, witając z @Ambroge Friday. Chyba coś dawno się nie widzieli! Ale ostatnio faktycznie Casper większość czasu spędzał w zamkniętych pomieszczeniach, odcinając się od światła słonecznego i zarazem normalnego życia. Cóż, jemu jak najbardziej wystarczały imprezy.
Obserwował z zaciekawieniem, jak Ambroge wita się również z Naeris, ale ich relacja najwyraźniej nie była zbyt mocna. Ot, zwykła znajomość.
Zostali niemal bezczelnie zaciągnięci na polankę, ale czego innego można spodziewać się po tak nadpobudliwym imprezowiczu, jakim był Friday? Przyjął z powrotem piersiówkę od blondynki i sam wziął jeszcze łyk, po czym wsłuchał się w dźwięki harmonijki przyjaciela. Jakaś szczególnie zabawowo to jak narazie nie wyglądało, ale można było się tego domyślić. Niewielka grupka obcych, trzeźwych ludzi, ma nagle zacząć tańczyć w parku? Większość osób, które Casper znał, dałoby się na to namówić jedynie po jakiejś choćby odrobinie alkoholu.
- Chętnie się podzielę - uniósł lekko swoją piersiówkę, bo skoro już wspomniano o czymś troszkę mocniejszym... Od razu zaczął żałować, że nie przyniósł czegoś jeszcze, ale na Merlina, nie planował nawet tego spaceru! No nic, najwyżej albo przywoła coś zaklęciem - daleko nie było, albo najzwyczajniej w świecie jeszcze sobie połazi i zdobędzie coś zacnego. - I równie chętnie zdobędę tego więcej - dodał jeszcze, mrugając porozumiewawczo do Piątka.
- To pewnie dlatego, że się nie spotkaliśmy. Albo raczej, nie rozmawialiśmy ze sobą nigdy. - wyjaśnił, przekierowując już całą swoją uwagę na towarzyszkę. Chyba spożywanie większej ilości alkoholu do niej nie przemawiało... No cóż, nic na siłę, prawda? - Casper Angel. Byłem w Ravenclaw, jestem z rocznika Piątka... Chociaż nie chodziłem na studia. - przedstawił się w końcu, bo coś czuł, że jeśli nie wzbudzi choć odrobiny zaufania, to Naeris zaraz sobie pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ismene Taissa Rain

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13539-ismene-taissa-rain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13540-ismene-taissa-rain
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySob Paź 29 2016, 14:06;

Zapatrzyła się w tańczących, co jakiś czas śmiejąc się lekko, kiedy to Rudzielec deptał po dziewczynie. Mimo wszystko było widać, że się stara, a liczy się gest, prawda? Nawet nie zauważyła, że ktoś idzie w jej kierunku. Dopiero w momencie, kiedy jakiś chłopak przysiadł się do niej i odezwał, podskoczyła lekko ze strachu, prawie przy tym upuszczając swój pakunek na ziemię.
- Om, przepraszam! - wydusiła z siebie szybko, po czym rozejrzała dookoła chcąc sprawdzić, czy aby na pewno niczego nie zniszczyła przy tym podskoku. Odetchnęła z ulgą, widząc,że świat nie wywrócił się do góry nogami w ciągu tego ułamka sekundy.
Uśmiechnęła się i dopiero teraz spojrzała na chłopaka, który się do niej przysiadł. Wyglądał nieco znajomo. Może kojarzyła go z jakiś zajęć w szkole? Na pewno. Za nic w świecie jednak nie mogła sobie przypomnieć z jakiego domu pochodzi. Kiedy brał od niej butelkę, użyczyła mi jej spokojnie, patrząc przy tym jak się upaja.
- Cześć Alex, nazywam się Ismene. Co sprawiło, że się tutaj dzisiaj pojawiłeś? - zapytała śmiało, odbierając mu przy tym butelkę i pociągając kolejny łyk. - Butelka do połowy jest już opróżniona. To wprost niemiłe częstować kogoś takimi resztkami. Możemy się wybrać do pobliskiego sklepu i przynieść alkohol dla wszystkich! - odparła z entuzjazmem, wskazując przy tym na grupę ludzi, która się zebrała.
Podniosła się z miejsca, chcąc rozprostować kości, kiedy to nagle Rudzielec oderwał się od tańca i podbiegł do niej i nowego towarzysza, wyciągając ich przy tym w stronę, jak można się domyślić przestrzeni zwanej tu parkietem.  Odłożyła szybko butelkę na bok, nie chcąc tańczyć z nią w ręce, po czym złapała Alexa za dłoń.
- A jeśli pójdziemy, a kiedy tu wrócimy, już nikogo nie będzie? - zapytała go szeptem, zbliżając przy tym twarz do niego. - Pobawmy się pierw, póki jest okazja! - ponownie okazała wielki entuzjazm, dodając po chwili bardziej przemyślane - O ile oczywiście potrafisz i chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Zakrzewski

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : liczne pieprzyki i lekko widoczne piegi na policzkach
Galeony : 564
  Liczba postów : 730
https://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
https://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
https://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
https://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 EmptySob Paź 29 2016, 14:31;

Padme bardzo sceptycznie podchodziła do wszelkich imprez i spotkań w większym gronie, bo zazwyczaj była jedyną osobą, która nie piła. To znaczy, piła, ale znała swoją granicę, której nie przekraczała, po tym jak kiedyś podczas jednych wakacji w domu, na spontanicznym spotkaniu ze znajomymi, urwał jej się film. Do tego stopnia, że biedną Krukonkę musiał odbierać tatuś, zgarniając ją z ziemi i zanosząc ją niemal na rękach do łóżka, a potem było jej bardzo wstyd, kiedy przebolała ogromnego kaca. Na szczęście z tamtego wydarzenia ojciec się śmiał, zamiast robić jej wyrzuty sumienia, ale obiecała mu, że ponownie do takiego stanu się nie doprowadzi. Przynajmniej nie wtedy, kiedy nie będzie miał jej kto uratować, tak jak tamtego lata.
Akurat skończyła wcześniej pracę dzięki czemu zyskała trochę czasu na przygotowanie specjalnych babeczek dla Ambrożego, jej dyplomowanego testera nowych produktów w cukierni. Chciała upiec babeczki z magicznym dodatkiem, jednak w związku z obecnością właściciela cukierni nie było to zbyt wykonalne. Oczywiście mogła zrobić samowolkę, którą wykonywała od początku podjęcia pracy tam, ale nie chciała zepsuć sobie dobrej relacji z uroczą kobietką, która jej płaciła. Wystarczyło to, że mogła dalej rozwijać swoją pasję pod okiem kogoś, kto miał doświadczenie i pozwalał jej zużywać na pewno dość kosztowne składniki do tworzenia coraz to wymyślniejszych ciast, ciasteczek i tortów.
Szybko posprzątała cukiernię a potem pobiegła niemal na złamanie karku do parku, w którym bez problemu odnalazła rudą czuprynę Ambrożego. Z ludźmi się nie witała, nie chcąc przeszkadzać im w rozmowach, ale też niewielu z nich znała, a gdy znalazła się obok chłopaka zachęcająco pomachała mu przed nosem blachą pełną babeczek o smaku dyniowo-pomarańczowym z musem śliwkowym. Całkiem nowy pomysł, ale jakże odpowiadający tej paskudnej jesiennej aurze!
- Powinny być w porządku, jeszcze ciepłe - uśmiechnęła się a potem przypominając sobie o dobrych manierach, przywitała chłopaka cmokając go w policzek. Sam fakt, że mogła być uwalona mąką albo innym składnikiem jej nie interesował jakoś szczególnie w tym momencie, bo była bardzo zaciekawiona czy nowy produkt się przyjmie i ma szansę na niezłą sprzedaż. Wlepiła więc wyczekujące spojrzenie w Ambrożego, czując jak blaszka ogrzewa jej zmarznięte palce.


Ostatnio zmieniony przez Padme A. Naberrie dnia Sob Paź 29 2016, 14:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8








Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieMiejsce na piknik - Page 7 Empty Re: Miejsce na piknik  Miejsce na piknik - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Strona 7 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Miejsce na piknik - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-