Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Dębowa Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 15 z 18 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17, 18  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyWto Maj 21 2013, 17:18;

First topic message reminder :


Debowa Polana


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySob Maj 30 2020, 16:02;

Lekcja zielarstwa
Kostki: 6
Kuferkowe punkty zielarskie: 2
Wylasowany numer: 2

Ach, nie ma to jak posiadanie nieszczęście na samym starcie, z czystej teorii. Nie powiedział absolutnie nic, co nie zmienia faktu, iż praktyka miała zostać przez niego również oblana.
O dziwo, opis czarodzieja, który uzyskał, wyjątkowo przypominał mu coś, co najwidoczniej wiązało się z pewnym przedmiotem, w jakim to posiada jakąś skromną ilość wiedzy - transmutacja. No tak. Różdżki. Wiążą się z tym przedmiotem, jakby nie było. Niemniej jednak, był to człowiek podróżujący, poszukujący nowych wrażeń, tudzież, po odpowiednich słowach Enrico, zwyczajnie ruszył w stronę, gdzie mógł znaleźć ten odpowiedni gatunek drzewa. Klon.
Jakaś nieznana siła wyższa postanowiła zlitować się nad Felinusem - o ile zawsze miał nieszczęście, o tyle jednak zrekompensowało mu się w tymże przypadku. Nim zdołał jakkolwiek się dokładnie rozejrzeć, postawić kolejnych kroków, będąc w jakiejś odległości od miejsca zbiórki; nim zdołał się z kimkolwiek skonsultować, natknął się na odpowiednią roślinę. Zdziwiło to Puchona, ale ten nie zamierzał stać bezczynnie i czekać - wziął odpowiednią część, dzięki której mogła zostać zidentyfikowana, by następnie powrócić na Dębową Polanę. Tam już ktoś był, ale i tak nie zamierzał rozmawiać profesorem - nie byłoby to w jego stylu. Jedynie podarował materiały, odsunął się i... czekał na pozostałych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1048
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Maj 31 2020, 00:23;

Lekcja zielarstwa
Kostki: 5 angielski dąb
Kuferkowe punkty zielarskie: 3pkt
Wylosowany numer: 1 - 1. Idzie Ci... dosyć kiepsko? Kilka pierwszych minut poświeciłeś na chodzenie bez celu, bo nie mogłeś połączyć żadnego z faktów, jakie dostałeś. W rezultacie raczej niezbyt dobrze wykonasz to zadanie. Jeżeli twoja postać ma więcej jak 6 punkty z zielarstwa - jest szansa, że pójdzie jej mimo wszystko poprawnie

No to rozpoczęła się gra z drzewami w “znajdź mnie”. Problem polegał na tym, że kompletnie nie znała się na roślinności. Znaczy dobrze, parę odmian rozróżniała, ale gdy przychodziło do szukania czegoś w lesie… Potrafiła tylko powiedzieć, które drzewo jest liściaste, a które iglaste. Nic więcej, a profesor oczekiwał od nich… Tak właściwie to czego?
Dostała wskazówkę, którego drzewa powinna szukać, ale kręciła się w kółko, nie wiedząc, jak ma zrozumieć połączenie osoby, o której właśnie czytała z drzewem. Ma biec do biblioteki i szukać, z jakiego drzewa miała różdżkę? Nie, chwila, oni dopiero szukali różdżki. Och, to jak szukają, to niech idą do sklepu! Przecież musi tu być jakiś sklep z nimi! Jeszcze raz wczytała się w treść kartki i znów nie wiedziała, czego ma szukać. Nie znała się na odmianach ani na symbolice drzew, a materiały dane przez profesora były czarną magią dla niej. Choć może nie powinna tak mówić, skoro z czarną magią szło jej całkiem znośnie.
Ostatecznie wróciła z pierwszą lepszą gałązką do profesora i oddała ją, nie wiedząc właściwie, czy dobry gatunek wybrała. Pewnie nie, ale nie przejmowała się tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 523
  Liczba postów : 1356
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Maj 31 2020, 16:03;

Lekcja zielarstwa
Kostki: 4
Kuferkowe punkty zielarskie: 5 pkt
Wylasowany numer: 6

Spoiler:
Spoiler:

Jej zadaniem było skupić się na Victorii (Ah, ta zbieżność imion!) Picasso. Przeczytała z zaciekawieniem opis kobiety. Skrzywiła się lekko współczując jej takiego, a nie innego życia. Mówiąc brzydko, udupiona przez męża i dzieci. Co by tu dla niej... Wierzba płacząca najlepiej, ale nie była dostępna zatem Vitt postawiła na brzozę. I bardzo szybko znalazła idealne drzewo - niemal wyrosło przed nią. Załatwiła co miała załatwić i już miała wracać. Jednak świadomość, że gdzieś łazi Julek z którym nie chciała rozmawiać sprawiła, że dziewczyna stanęła an dłuższy moment w lesie. Oparła się o drzewo i zamknęła oczy pozwalając sobie na chwilę relaksu. Minutka. Dwie. Trzy. Otworzyła oczy. Wracamy.... Wracamy... ALE GDZIE?! Na szczęście szybko się zorientowała i wykonawszy w pełni zadanie wróciła na miejsce zbiórki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.org/t8122-chodz-do-leosia
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyWto Cze 02 2020, 10:36;

Leonardo ze znużeniem obserwował, jak nauczyciel najpierw pojawia się na horyzoncie, a później podchodzi do uczniów, kładąc na trawie jakiś stos kartek. Ciekawe po jakąś cholerę ich kartki, skoro lekcja odbywa się na świeżym powietrzu, poza cieplarnią. Skoro już ich tutaj zabrał, mógłby postarać się zafundować im coś ciekawego, a nie kolejną nudną lekcję. Wzruszył lekko ramionami. Nie będzie się tym przejmował. Odbębnić tą lekcję i udać się do zamku na drzemkę.
- Zielarstwo stosowane? Co za brednie - burknął pod nosem na tyle cicho, że usłyszeli go tylko stojący najbliższej niego uczniowie. Z utęsknieniem czekał, aż profesor skończy swój wstęp, którego z tego co kojarzył nie mógł sobie podarować na żadnej z lekcji. Gdy powiedział, że nie przyniósł ze sobą żadnych groźnych roślin, zapał Leonardo na uczestniczenie w tej dodatkowej lekcji zielarstwa całkowicie się ulotnił. No to nici z ciekawych doświadczeń. W międzyczasie lista krążąca po uczniach dotarła i do niego. Podpisał się na niej, przekazując ją kolejnej osobie stojącej obok niego. Na koniec jednak, gdy profesor zaczął zadawać pytania, skupił się na nich maksymalnie. O dziwo nie były jakieś pioruńsko trudne, więc odpowiedzi nie sprawiły mu większych problemów.
- Oczywiście, że nie każde drzewo nadaje się do tworzenia czarodziejskich różdżek - powiedział pewnym siebie tonem, rozwodząc się dalej o tym, dlaczego z jednego drzewa można wykonać taką różdżkę, a dlaczego z drugiego nie. Z zielarstwem miało to mało wspólnego, jednak to akurat dobrze dla Gryfona. - Zdecydowanie rodzaj z jakiego wykonana jest różdżka ma znaczenie - odpowiedział na kolejne pytanie bez większych trudności. Najwięcej problemu sprawiło mu gdybanie. Nienawidził pytań typu: jak Wam się wydaje, a takie oczywiście padło jako ostatnie. Wydawać mu się mogło, że za chwilę zacznie padać. Tego rodzaju pytania na lekcjach były dla niego po prostu średnio dopuszczalne.
- Wydaje mi się, że wszystko ma wpływ na wykonywanie różdżek, włącznie z właściwościami niemagicznymi drzewa - odpowiedział na ostatnie pytanie, nie szukając kompletnie uzasadnienia, którego po prostu nie znał. Pogdybał sobie jak tego oczekiwał profesor.
Przez chwilę słuchał prawidłowych odpowiedzi na pytania, ale gdy profesor zaczął się nabijać z jakiegoś ucznia, zaczął go kompletnie ignorować. Zorientował się, że musi wrócić myślami do lekcji dopiero w momencie, gdy ten właśnie uczeń wcisnął mu w rękę jakąś kartkę. Kolejną. Przeczytał opis i zrobił wielkie oczy. Naprawdę ktoś każe mu znaleźć kawałek klonu i przynieść go w ramach wykonania zadania? Gdzie ma tego szukać? Tu na błoniach? Zrezygnowany zaczął rozglądać się dookoła, podglądając co robią inni uczniowe. Wszyscy zdawali się spełniać polecenie profesora i szukać kawałka drzewa, które dostali. Zaśmiał się pod nosem i ruszył w stronę najbliższego drzewa. Poszukiwanie zajęło mu dużo więcej czasu, może dlatego, że po drodze spotkał kilka zwierząt, których kompletnie nie był w stanie rozpoznać. Zdziwiony faktem, że zwierzęta pojawiły się tak blisko zamku postanowił je jednak kompletnie zignorować. Dotarł na dębową polanę zziajany, z kawałkiem kory w ręku, czekając na dalsze instrukcje profesora. Do końca wyznaczonego czasu zostało dosłownie kilka sekund, ale udało mu się zmieścić w czasie.

Lekcja zielarstwa
Kostka: 6
Numerek: 2
Punktu kuferkowe z zielarstwa: 1 tłusty punkcik

Lekcja zielarstwa
Kostki: 5
Kuferkowe punkty zielarskie: 1
Wylasowany numer: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, skórzany plecak, nieodłączne bransoletki
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1905
  Liczba postów : 3201
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySro Cze 03 2020, 02:20;

Kostki: 1
Kuferkowe punkty zielarskie: 12, więc ostatecznie jakoś idzie
Wylasowany numer: 2

Podróżnik. Ambitny. Ciągle w drodze. Na tuptające dumbadery, odpowiedź wydawała się być tak blisko... A jednak Davies na ten moment trzymała się równie z dala od różdżkarstwa, co od czarowania. To powinno być dosyć oczywiste, że skoro uciekało się od zaklęć to i narzędzia z nimi związane nie były najlepszymi sprzymierzeńcami. A jednak o 'wrogach' teoretycznie powinno się wiedzieć najwięcej, czyż nie?
- Co by Ci dać, Juan? - być może był to łut szczęścia, a może jakieś przeczucie, ale klon, który był jedną z poprawnych odpowiedzi jakby sam pojawił jej się przed oczami. Co prawda dopiero po minięciu tych wszystkich dębów i namyślaniu się na temat tego, czy Wespucci brał kiedyś udział w tworzeniu różdżek, ale jednak ostatecznie jakoś jej się udało. Dlaczego przy okazji zaczęło ją dręczyć pytanie o to, jaki odsetek Kanadyjczyków posługiwało się klonowymi różdżkami? Być może Lou powinna. Choć tu już bardziej jako podróżniczka i osoba, która nie potrafiła usiedzieć na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
C. szczególne : Kruczoczarne, kręcone, długie włosy (od ostatniego pobytu w szkole jeszcze dłuższe) luźno opadające. Ubrany w wszystko co wygodne i swobodne - brak garniturów. Karnacja skóry znacznie ciemniejsza. Opalił się w tym Meksyku.
Galeony : 148
  Liczba postów : 901
https://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
https://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18718-aleksander-cortez-dziennik#53
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySro Cze 03 2020, 20:28;

Lekcja zielarstwa
Kostki: 5
Kuferkowe punkty zielarskie: 4 pkt
Wylasowany numer: 5 Dąb Angielski

Nie zamierzał wtrącać się ani komentować wywodu nauczyciela. Wszakże z roślin był trollem, więc jego wiedza na ten temat była beznadziejna i nie należał do tych osób, które wypowiadają się na tematy o których nic nie wiedzą. Nie mniej jednak wywody profesora były przydługawe, przez co odpłynął myślami korzystając z tego, że siedział pod jednym z drzew przypatrywał się jego koronie. Wiatr delikatnie muskał liście olbrzymiego dębu, a on sam mocniej wciągnął powietrze łapiąc zapach otaczającej go roślinności.
Przyszła jego kolej by wylosować tekst z danymi i pasującą rośliną. Dąb angielski, podniósł głowę do góry spoglądając na drzewo za plecami.
Pierdole nie mam zamiaru siedzieć z tymi ludźmi. Wolę się przejść - Pomyślał jedynie i wstał z ziemi wkładając ręce do kieszeni i ruszając na spokojną przechadzkę po polanie pełnej dębów. Chciał poszukać jakiegoś ciekawszego okazu. Samemu nie wiedząc czego w zasadzie dokładniej szuka.
To nie... To też nie... To jest za młode. Ale paskudna kora... Nie i to też nie...
Odszedł trochę dalej od grupy i wtedy dostrzegł wśród wysokich traw rude futro. Jego oczy skrzyżowały się z oczami kuguara. Mierzyli się spojrzeniami, Cortez nie dawał za wygraną, wiedział zresztą, że ten nie powinien zaatakować. Badali jedynie swoje zamiary, ale Aleksander już miał wyciągniętą różdżkę. Nie celował z niej w kota. Nie chciał być agresorem, ostatnio zdawał się mocno wyciszony. Kto by pomyślał, że magia zakazana w Hogwarcie sprawi, że odsunie się od wszystkich ludzi i będzie wolał towarzystwo natury. W tej chwili uzbrojony w różdżkę był znacznie większym niebezpieczeństwem dla magicznego zwierzaka, co musiało wyczuć przez co nagle odwróciło się i zniknęło gdzieś za drzewem w wysokiej trawie i bujnej roślinności.
Ile czasu tak stał? Nie miał pojęcia, ale był spóźniony. Złapał więc szybko jakieś liście dębu angielskiego i ruszył biegiem w stronę nauczyciela. Dotarł tuż przed końcem czasu. Nie miał zamiaru się jednak tłumaczyć dlaczego zajęło mu to tyle czasu, zwłaszcza, że znajdowali się na polanie pełnej tych drzew. Zajął swoje wcześniejsze miejsce przy pniu wielkiego drzewa i czekał na dalsze zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julius Rauch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 37
  Liczba postów : 749
https://www.czarodzieje.org/t18407-julius-rauch
https://www.czarodzieje.org/t18569-julek#529510
https://www.czarodzieje.org/t19012-koledzy-julka
https://www.czarodzieje.org/t18461-julius-rauch#525661
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Cze 07 2020, 21:31;

Lekcja zielarstwa
Kostki:6
Kuferkowe punkty zielarskie:1
Wylosowany numer:6

Przypadło mu poszukiwanie drewna dla osoby, która raczej nie planuje w teorii żadnych większych cudów czynić różdżką z brzozowego, kruchego drewna. Taki surowiec średnio, delikatnie mówiąc, nadawał się do chociażby pojedynkowania. Chociaż skoro była członkiem, z pozoru konserwatywnej rodziny, to Chłoszczoczyść, czy jakoś podobnie powinno wystarczyć.
Szybkim wzrokiem omiótł otaczające go drzewa i dostrzegł jedno, z którego postanowił pobrać próbkę, by przetestować swoje teorie. Nie zajęło mu to dużo czasu, bo test kruchości został wykonany praktycznie od razu, a w drodze powrotnej delikatnie sprawdził, jak wyszłyby różne zdobienia. Może nie wyglądało to jakoś pięknie na byle jak zebranym kawałku drewna, a dodając do tego nikłe umiejętności Niemca, nie można było oczekiwać arcydzieła, ale tak. Brzozowa różdżka zdecydowanie byłaby dobra jeżeli chodzi o jej zdobienie. Wrócił do profesora jako jeden z pierwszych uczniów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enrico Wespucci

Nauczyciel
Wiek : 72
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Twarz pełna zmarszczek, oraz stare blizny po ranach ciętych jakimś ostrym narzędziem na prawej ręce
Galeony : 569
  Liczba postów : 142
https://www.czarodzieje.org/t18104-enrico-wespucci
https://www.czarodzieje.org/t19002-poczta-prof-wespucciego#547160
https://www.czarodzieje.org/t18107-henryk-wespucci
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyPon Cze 08 2020, 21:15;

Enrico siedział już kilka chwil na polanie, bazgrząc coś na jakimś pergaminie. W tej chwili przez myśl przeleciała mu propozycja ostatnio spotkanej kobiety w jednej z restauracji w Hogsmeade, która zapraszała go do siebie. Tymczasem jednak musiał przerwać gdybanie, bo na miejscu była już @Aoife Ó Grádaigh. Dziewczyna postanowiła wykorzystać czas i zapewne trochę podpytać profesora o to i tamto... I wcale się nie zdziwił.

Cóż... właściwie to skoro nikogo nie ma to... właściwie miałabym sprawę - tak podeszła znienacka - Widzi pan psor... odkąd tu jestem interesują mnie eliksiry i przez to także zielarstwo. I o ile doceniam praktyczność lekcji, tak po nich jakby... jest mi ciężko ćwiczyć. Widzi pan psor, wiedza z podręczników tak średnio mi wchodzi jeśli nie mam praktyki - mówiła. Była to oczywiście prawda, ale miała pod tym ukryty motyw - Właściwie chciałam zająć się trochę uprawą tak na własną rękę, coby to cały czas ćwiczyć, nawet w wakacje...
- Sam swego czasu nauczałem eliksirów, zresztą, po zielarstwie to mój drugi największy konik, tym bardziej wiem, że w sztuce warzenia eliksirów ważny jest nie tylko sposób przyrządzania napojów magicznych jak i sama wiedza na temat składników wykorzystywanych do ich warzenia. Dlatego też rozumiem pannę i chętnie pomogę. W końcu po to tu jestem - uśmiechnął się Wespucci, biorąc do ręki jeden z podręczników szkolnych, których sam używał. - To normalne. Ja jestem zdania, że teoria powinna być uzupełnieniem praktyki. Wiedza teoretyczna wejdzie pannie wraz z nabyciem umiejętności praktycznych - mówił dalej, przeglądając inne książki, jakie przyniósł. - Jeżeli jest pani zainteresowana uprawą na własną rękę, to chętnie pomogę. W tej książce znajduje się lista kilkunastu roślin na "start", które pomogą początkującym zielarzom. Jeśli jest Pani zainteresowana moją pomocą to zapraszam napisać do mnie poprzez sowę, czy znaleźć mnie w szklarniach. Moja sowa jest dostępna również w wakacje, więc proszę śmiało pisać w jaki sposób mogę pannie pomóc. Ja pamiętam, że pierwsze kroki stawiałem tutaj w Hogwarcie, po kryjomu, czego pannie oczywiście nie polecam, bo nabawiłem się trochę problemów ze względu na "nielegalną hodowlę kilku niebezpiecznych roślin", o których nie miałem pojęcia wtedy, że są tak niebezpieczne - Enrico w tej chwili przerwał, widząc kolejne nadciągające na polanę osoby ze swoimi trofeami. Odczekał jeszcze moment, po czym powiedział do zgromadzonych.

- Widzę, że dotarliście wszyscy. Wszyscy też z małym wyjątkiem - panną Strauss - poradziliście sobie względnie dobrze. Czy to oznacza, że panna Strauss zrobiła coś źle? Nie! Po prostu, jest to znak dla panny Strauss, że podczas wakacji powinna poćwiczyć chociaż trochę podstawowe umiejętności zielarskie. Radzę to każdemu i obiecuję, że zaowocuje to sporymi "profitami", jak to mawia angielska młodzież. - Enrico po chwili zamilkł, zbierając od swoich podopiecznych zielarskie trofea, do wcześniej przygotowanej skrzynki. Postanowił, że udekoruje sobie nimi swój własny gabinet w Hogwarcie, bo jeszcze nie miał czasu się nim zająć jakoś bardziej. - Każda osoba, która wykonała chociaż jedno z dwóch zadań poprawnie otrzymuje plusa. Za każdego plusa jest 20 punktów, do tego 5 punktów za samą obecność na zajęciach. W przypadku osób, które wykonały oba zadania prawidłowo mam dla Was dodatkowe drobne upominki - Enrico w tym czasie wyczarował kapelusz z którego każda nagrodzona osoba mogła wyjąć jakąś słodkość, którą postanowił podzielić się z Wami profesor. Z mojej strony to wszystko. Były to raczej ostatnie przed wakacjami zajęcia z zielarstwa, tym bardziej dziękuję za obecność! - Enrico tym samym postanowił wypuścić wszystkich trochę wcześniej z zajęć. Samemu po chwili zaczął zbierać graty. Jeżeli nikt by go nie zaczepił, miał zamiar natychmiast udać się do szklarni, po czym do swoich komnat.

Objaśnienie

Po pierwsze chciałbym przeprosić za opóźnienie. Po drugie dziękuję Wam za punktualność (lepszą od mojej). Po trzecie postanowiłem rozdysponować względnie punkty kuferkowe wyłącznie dla osób, które uzyskały dwa plusy (plusy dodatnie ofc) jako forma tego "upominku" w wersji systemowej. Jeżeli nie będzie sprzeciwu drogami prywatnymi, to do środy wszystkie punkty kuferkowe i dla domów zostaną rozdane. Tak prezentuje się klasyfikacja generalna, jakby to kogoś obchodziło (wyłącznie nazwiska, bez polskich znaków). Jeżeli jest pomyłka, to proszę pisać. Mam nadzieję, że dosyć nietypowy pomysł też wydał Wam się dosyć ciekawy, wykonanie takie sobie, ale cóż. Z góry dziękuję za wspólną zabawę. Możecie cały czas łapać Enrico przez priv, Discord i poprzez sowę na forum (mam włączone powiadomienia, więc jest dobrze!)

WEBBER + +
NIELSEN - +
LOWELL - +
SOLBERG + +
STRAUSS + -
DAVIES + +
Björkson + +
BREWER - +
KANOE - +
BRANDON + +
WILLIAMS + +
MOREU - +
SORRENTO + +
RAUCH + +
TARLY - +
CORTEZ + +
GRADAIGH - +
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 835
  Liczba postów : 1048
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySob Cze 13 2020, 00:53;

ja tu sobie kończę wątek

Pocałunki miały w sobie magię. Delikatne muskanie warg, przechodzące stopniowo w pogłębiający się, właściwy pocałunek. Elektryzujące iskierki przebiegające przez całe ciało. Pozbawiające ostatnich myśli o tym, co trudne, o tym, co stresujące. Magia, która sprawia, że wszystko znika i nie liczy się nic, poza tą odrobiną przyjemności. Smak cudzych ust, ciepło, być może nawet gorąc, bijący z drugiego ciała. Wciągnięcie powietrza, pomiędzy kolejnymi pocałunkami, zapach otulający pozostałe zmysły. Pomruk przyjemności, który zaczyna się nie w piersi, a nieco niżej, w miejscu, do którego zbiegają się wszystkie elektryzujące iskry. Nie znała osoby, która nie lubiłaby pocałunków, która nie odnajdywałaby się w tej przyjemności, na którą zawsze była dobra pora, choć nie zawsze się z tego korzystało. Teraz też nie pozwoliłaby, aby obcy zupełnie chłopak, który na ostatnich zajęciach nawet nie patrzył na nią, wiedząc, że skoro jest rodziną z Cromwellem, to nie jest w pełni czystej krwi. Kpina. Nosiła z dumą nazwisko Moreau, nazwisko rodu czystej krwi czarodziejów i jeśli chciał przez taki pryzmat patrzeć, powinien brać pod uwagę jej nazwisko, zamiast powiązań z profesorem z Hogwartu. Nawet jeśli był to jej ulubiony wujek. Wkurzył ją wtedy, miała ochotę przyłożyć mu w ten jego pobłażliwy uśmieszek, gdy spoglądał na Boyda, ale nie zrobiła tego z oczywistych względów, teraz zaś poddawała się jego działaniu, choć wewnętrznie trzęsła się z irytacji, która raz po raz przebijała się przez zażenowanie.
Żałowała, że nie wiedziała, co było powodem jej zachowania. Mogła domyślać się już rano, ale dopiero ubierając sukienkę… Teraz i tak nie miało to znaczenia. Swobodnie przylegała do niego całym ciałem, czując się w pełni rozluźniona, odwzajemniając i pogłębiając pocałunek. Czuła, jak dreszcze delikatnie przechodzą jej ciało pod wpływem jego ciepła. Zaciskała co jakiś czas palce na materiale jego koszuli, nie chcąc, aby ją puszczał. Kiedy drugą dłonią przeciągnęła paznokciami po jego karku, przestawała myśleć o tym, co robi. Przynajmniej do czasu, gdy przygryzł jej dolną wargę, po chwili odzywając się i przerywając nieznacznie magię chwili. Do głosu dobiła się świadomość dziewczyny i choć w przedziwny sposób wywrócona do góry nogami, nie pozwoliła jej na kontynuowanie w pełni zabawy. Zazwyczaj na podobne słowa zareagowałaby cichym śmiechem, może nawet przewróciłaby oczami. Teraz jednak spłonęła rumieńcem, kładąc dłonie na nowo na jego piersi, nieznacznie wygładzając materiał pięknej koszuli. Pasowały mu takie wzory.
Nie zdążyła zareagować, gdy znów ją nieznacznie pocałował, ale tym razem nie odwzajemniła pocałunku.
-Przepraszam - szepnęła, łamiącym się głosem, za który miała ochotę narzucić sobie dodatkowy trening. Wyrwała się z jego objęć, czując łzy wzbierające w jej oczach. Co jeszcze miało ją spotkać w ciągu tego pechowego dnia? Teraz uniosła dłoń do ust, kładąc palce na wargach, jakby chciała zachować w pamięci dotyk jego ust, zaś czekoladowe, teraz przepełnione lękiem tęczówki, spoglądały na twarz Charliego, jakby czekając na atak, który nie nadchodził. W końcu nie wytrzymała. Zacisnęła powieki, a dwie samotne łzy stoczyły się po jej policzkach. Na całe szczęście teraz obie wersje Lou chciały tego samego - znaleźć się w dormitorium. Jedna pragnęła uciec od Ślizgona, druga pragnęła, aby dzień się skończył i żeby wszystko wróciło do normalności. W końcu następny dzień najczęściej jest lepszy?

@Charlie O. Rowle
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1802
  Liczba postów : 829
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Lip 12 2020, 20:14;

Wszyscy lubili się całować, a każdy, kto twierdził inaczej – zdaniem Charliego po prostu kłamał. Było w tych momentach faktycznie coś niezwykle magicznego, pozwalającego przeniknąć w głąb świata drugiej osoby, czerpać oddech z powietrza, które uciekło spomiędzy jej warg. Chociaż nie kontrolował swojego ciała, jego myśli odbiegały od wykonywanych gestów, całkiem się zatracił w ten fizycznej, drobnej przyjemności. Lou była śliczną dziewczyną, pomijając jej krew. Miała kręcone włosy, a do loków i fal miał olbrzymią słabość. Skoro już do tego doszło, dlaczego się tym nie cieszyć? Wewnętrzny głos rozsądku oraz zażenowania westchnął przeciągle, gdy jego dłonie mocniej ją oplotły, a usta jeszcze zachłanniej przywarły do jej warg. Czy też się nad tym wszystkim zastanawiała tak jak on? Jak na tak młodą uczennicę, całowała naprawdę nieźle.
Zaciskała dłonie, jakby walczyła sama ze sobą. Raz chcąc, żeby ją puścił, a za drugim razem chyba chciała zrobić wszystko, żeby jej nie zostawiał. Śniade policzki oblały się rumieńcem, który jej pasował. Zarówno do twarzy, jak i do noszonej przez nią sukienki.
A było tak przyjemnie.
Krótkie „przepraszam” i oderwanie się od niego były jak kubeł zimnej wody, sprawiając, że i jemu, chociaż na chwilę wrócił rozum. Rozchylał usta, próbując coś powiedzieć, jednak żadne słowo nie rozniosło się dookoła nich echem. Jakby ich brakło. Ciemnozielone tęczówki ślizgona wpatrywały się w dziewczynę z jakimś przestrachem. Zadawał sobie pytania: jak? Dlaczego? Mimowolnie kiwnął głową, robiąc pół kroku w tył i zwilżając wargi, przesunął wzrokiem gdzieś na bok. Na brodę Merlina, a jak ktoś widział? Kurwa. Zacisnął usta, dopiero kiedy zobaczył jej łzy, które sprawiły, że dłonie zacisnęły mu się w pięści. Ruszył do przodu, przesuwając jeszcze palcami po jej włosach w geście pogłaskania jej po głowie i skierował się szybkim krokiem w stronę zamku, puszczając z pewnością siarczystą wiązankę pod nosem. Lepiej było to teraz zostawić, anim gryfonka rozpłacze się na dobrze. Gdy się obejrzał, już jej nie było. Trzeba przyznać, że dobrze całowała.

|ZT x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : -930
  Liczba postów : 346
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySro Wrz 09 2020, 18:29;

Zadanie za punkty dla domu

Gdy tylko usłyszała, że profesor Fran szuka ochotników, którzy pomogą jej w zajęciu się gromadą szpiczaków, natychmiast zgłosiła się do pomocy, bo nie dość, że bardzo lubiła tą poczciwą, babciną osobę nauczycielki, to równie dużą sympatią darzyła stworzenia wszelakie, w tym szpiczaki, a pomaganie innym to przecież sama przyjemność, zwłaszcza jak się miało mnóstwo energii i nie potrafiło się wysiedzieć w miejscu, bo było się tak podekscytowanym pobytem w szkole. Pani Fran poprosiła, by Zoe zjawiła się na dębowej polanie w środę o czwartej po południu, dlatego też w środę kwadrans po czwartej wszyscy wyglądający przez okna zamku mogli dostrzec niewielką postać w szalonym pędzie udającą się w stronę właśnie tej polany. Dołożyła wszelkich starań, żeby na okazję spotkania ze szpiczakami wyglądać jak dama, bo po pierwszym tygodniu miała już dość szkolnego mundurka, który krępował ruchy i, jej zdaniem, nieprzyzwoicie wysoko odsłaniał nogi; włożyła zwiewną sukienkę haftowaną w absolutnie prze-pię-kne małe stokrotki, zaplotła włosy w luźny splot i gdy kroczyła niespiesznie w stronę błoni, przystając przy każdym zauważonym kwiatuszku i zwierzątku, czuła jak bohaterka romantycznej powieści, przynajmniej dopóki nie zorientowała się jak bardzo jest już spóźniona i że musi zmusić się do biegu, żeby nie ominęło jej całe przedsięwzięcie. Szaleńczy sprint odjął jej cały powab, bo na miejsce dotarła zziajana, z fryzurą przypominającą snop siana w który strzelił piorun i z rumieńcem upodabniającym ją do różowej sklątki tylnowybuchowej; a do tego z piekącym bólem w gardle, kolką i zadyszką nie pozwalającą na mówienie, chwilę więc milczała, oddychając głośno, trzymając za bok i przyglądając się temu, co zastała na miejscu. Aż takiego rozmachu się nie spodziewała! Klatek było mnóstwo, szpiczaków na oko z pięćdziesiąt, a do tego wszystkiego przy nich stał... - L... Lorenzo? H-h-he...hej... hejka - wysapała, powstrzymując jedyne o czym marzyła, czyli opadnięcie prosto na trawę. Jego też się tu nie spodziewała, kojarzyła go raczej z bycia artystą, a nie entuzjastą zwierząt, co nie znaczyło, że nie ucieszył jej widok znajomej twarzy. Przynajmniej chociaż trochę wiedziała, z kim będzie współpracować. - Wybacz mi... wybacz mi spóźnienie, ale widziałam... tam... takiego pięknego... motyla, i mnie zatrzymał... był taki kolorowy, naprawdę, umarłbyś z zachwytu jakbyś go zobaczył... - wyjaśniła, nadal nie mogąc złapać oddechu i ani trochę nie biorąc pod uwagę tego, że kolegi prawdopodobnie wcale nie interesuje żaden wyjątkowy owad - Nie żebym ci życzyła żebyś umarł, oczywiście... chociaż umrzeć z zachwytu to co innego... albo z miłości... co ja plotę... Szpiczaki, co? - zakończyła trochę kulawo, wskazując ostatecznie na klatki, w których kłębiły się kolczaste zwierzątka. - Cześć, ptysie - zwróciła się do najbliższego osobnika, nachylając nieco nad klatką. Nie była pewna, co dokładnie mają z nimi zrobić, bo ominęło ją tłumaczenie profesor Fran, ale na razie nawet nie pomyślała o tym, by dopytać o to towarzysza, tylko wpatrywała się z zachwytem w zawartość klatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 821
  Liczba postów : 524
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySro Wrz 16 2020, 20:44;

Wbrew temu, co niektórzy mogliby sobie o nim pomyśleć, nie miał tak bardzo w głebokim poważaniu punktów domu, czy ogólnego jego wizerunku. Tak samo nie miał gdzieś próśb o pomoc, a skoro profesor Fran wyszła z taką w jego stronę, nie zamierzał odmawiać. Co prawda chciała, żeby przekazał innym, że potrzebna jej pomoc, ale przecież, zamiast przekazywać dalej, mógł to zrobić sam, prawda? Tym bardziej że lubił przebywać wśród zwierząt. One nie oceniały, nie komentowały twojego wyglądu. Dla nich nie trzeba było mieć prostego nosa, czy pieprzyka nad prawą brwią, albo czegoś innego, równie bezsensownego. Żałował jedynie, że zadanie polegało na policzeniu szpiczaków, a nie pegazów. Zdecydowanie bardziej dogadywał się z końmi i zdecydowanie to one były jego ulubionymi stworzeniami.
Ostatecznie skończył, czekając na polanie ze świadomością, że do pomocy przyjdzie jeszcze córka Brandonów. Przez moment myślał, że ma nią być Victoria, ale zaraz przypomniał sobie, że dziewczyna raczej nie wyglądała na szczęśliwą, kiedy odbywały się zajęcia z ONMS. W takim razie pewnie mowa była o Zoe. Czekał na dziewczynę, przyglądając się stworzeniom i próbując sobie przypomnieć, co mieli z nimi dokładnie zrobić. Niby profesor przed chwilą o tym mówiła, ale on w tym czasie myślami był w zupełnym oddaleniu. W końcu pożegnał się z profesor, obiecując, że nie zacznie, zanim przyjdzie Brandon i że na pewno będą uważać, aby się nie pokłuć. Poprawił rękawy koszuli, które podwinięte, zaciągnął nad łokcie. Spod rozpiętej koszuli widać było ciemnoniebieski podkoszulek. Było dość ciepło, więc miał na sobie spodnie nieco za kolana, co w tej chwili wydało mu się jednak głupim pomysłem. Cóż, przebierając się z mundurku, nie brał pod uwagę pomocy profesor Fran. Czekał cierpliwie na dziewczynę, która po chwili przybiegła zziajana.
Odwrócił głowę w jej kierunku, omiatając błękitnym spojrzeniem zaczerwienioną z wysiłku twarz. W jego spojrzeniu nie było widać niczego szczególnego, żadnych większych emocji - ani żalu, że kazała na siebie czekać, ani zainteresowania, dlaczego biegła. Słuchał jej wyjaśnień, nie reagując na błędne imię, jakim się do niego zwróciła. Przynajmniej było na L. Uniósł nieznacznie jeden z kącików ust w ramach powitania.
- Spokojnie Zoe, złap oddech - odezwał się spokojnie, po czym przykucnął przy szpiczakach. - Mamy rozdzielić szpiczaki od jeży. Potrafisz je rozróżnić? - spytał jeszcze, wystawiając ostrożnie dłoń w stronę jednego ze stworzonek, dając ją do powąchania mu. Milczał dłuższą chwilę, przyglądając się ostrożnie kolejnym kolczastym zwierzakom, próbując odróżnić jedne od drugich. Nie było to proste, ale też nie niemożliwe.
- Więc umierałaś już z zachwytu nad motylem. Z miłości też już umarłaś? - spytał spokojnie, przenosząc spojrzenie na jej twarz, lustrując ją powoli. Nadawałaby się na modelkę, mógłby spróbować przenieść jej urodę na kawałek kamienia. Dodatkowo spojrzenie Zoe było pełne życia, stanowiło ciekawe wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : -930
  Liczba postów : 346
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySob Wrz 19 2020, 08:46;

Złapanie oddechu chwilę jej zajęło, a gdy już jako-tako się udało, spróbowała do reszty doprowadzić się do porządku, przygładzając niesforne kosmyki włosów sterczące we wszystkie strony i wachlując się dłonią, żeby powiew chłodnego powietrza zredukował ten nieelegancki rumieniec. Całe szczęście, Lorenzo nie wydawał się być ani szczególnie zbulwersowany tym haniebnym spóźnieniem ani w ogóle przejęty jej obecnością, co bardzo jej odpowiadało, bo gdyby miał do niej jakieś pretensje, gdyby, nie daj Merlinie, stwierdził że skoro ona nie potrafi być na czas, to niech najlepiej wcale mu nie pomaga i wraca do zamku, i zabrałby te szpiczaki, to nigdy by sobie nie wybaczyła. Usiadła na trawie obok towarzysza i spróbowała się skupić nad tym, co jej mówi, co wcale nie było takie proste, kiedy otaczały ją urocze mordki kolczastych zwierzątek, nad których słodkością wciąż miała ochotę się rozpływać. Okazało się, że polecenie nie było ani długie ani skomplikowane, dotarło więc do niej w całości i nawet pokiwała głową z entuzjazmem na znak, że nie straszne jej takie zadanie. - Odróżnić... oczywiście! Jasne. Najlepiej to byłoby im podać mleko, szpiczaki się wtedy zdenerwują, bo pomyślą że ich trujemy... Swoją drogą, to musi być straszne, taka wrodzona nieufność, w ogóle sobie nie wyobrażam tak wszystkich podejrzewać zawsze o najgorsze - powiedziała, kręcąc głową, bo nie mieściło jej się to w głowie; w swoich przemyśleniach naiwnie pomijała fakt, że taka taktyka zapewne umożliwia szpiczakom przetrwanie i że przezorny zawsze ubezpieczony, czy jakoś tak, jak mawiał jej dziadek. - Bliżej ci do szpiczaka czy jeża? - spytała nagle, bardzo ciekawa odpowiedzi rozmówcy, po czym zamilkła na chwilę, również wyciągając dłoń w stronę klatki; część zwierzątek powąchała ją z zainteresowaniem, kilka skuliło się ze strachem w kącie klatki, jeszcze kilka fuknęło na nią jakby gniewnie - przyglądała się im wszystkim z zachwytem, żałując, że ostre kolce sprawiają że jeże i szpiczaki nie nadają się do przytulania, bo chętnie by je wszystkie pogłaskała. Oderwała wzrok od klatki dopiero, gdy LJ odezwał się, nawiązując do jej wcześniejszej paplaniny, co szalenie ją zdziwiło, bo nie była przyzwyczajona do tego, że ktoś obcy może rzeczywiście słuchać jej wynurzeń, a co dopiero chcieć o nich rozmawiać. Pytanie było z kategorii dość nietypowych, ale dla niej zupełnie normalnych, więc odpowiedziała tonem jakby ją spytał, jakie zakupy zrobiła rano w warzywniaku. Zaczęła wyliczać. - Och, nie, choć właściwie umierałam całkiem sporo... oprócz zachwytu nad wszystkim, co piękne, to też z ekscytacji... ze strachu też... z nudów... i ze szczęścia, jak się dowiedziałam, że mogę wrócić do szkoły. Przysięgam, to był drugi najpiękniejszy dzień mojego życia. - zakończyła optymistycznym akcentem, czując znajomy dreszcz ekscytacji, który towarzyszył jej nadal, gdy tylko uświadamiała sobie, że jest z powrotem w Hogwarcie. - A z miłości... nie. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, jakie to musi być uczucie, ale myślę, że bardzo piękne... - westchnęła z rozmarzeniem, zapominając na chwilę o szpiczakach - Chociaż babcia mówi, że romantyczność to głupota, a miłość to tylko wspólna rutyna. Niby jest stara, więc powinna wiedzieć co mówi, ale jestem przekonana, że się myli! To by znaczyło, że we wszystkich powieściach kłamią. Muszę spytać Victorii, co o tym sądzi. - dodała, wyrywając się z zamyślenia i przyjrzała się swojemu rozmówcy. Strasznie interesujący jej się wydawał z tym swoim nonszalanckim spokojem. - A ty jak myślisz? Jak to jest? Umierałeś z miłości? Albo z czegokolwiek? Czy ja za dużo gadam? Powiedz słowo i zamilknę na wieki - zarzuciła go gradobiciem pytań i złożyła obietnicę, którą szczerze miała nadzieję spełnić, choć oczywiście mimo starań i tak nie potrafiłaby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu; wyryte imiona na wnętrzu dwóch dłoni.
Galeony : 2161
  Liczba postów : 1340
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySob Wrz 26 2020, 20:23;

/inny czas; wróżba z rozpoczęcia roku
kostki: 6
opis:

Dzień jak co dzień, nic w nim niezwykłego nie było, choć jeszcze trochę pozostało do jego końca. Było wszak dopiero po szesnastej, pora, w której spora część uczniów przesiadywała w bibliotece zajęta odrabianiem prac domowych czy nauką na pierwsze sprawdziany, ale akurat ona do nich dzisiaj nie należała. Uznała, że przyda jej się taka chwila tylko dla siebie, chwila, w czasie której będzie mogła po prostu nacieszyć się może już ostatnimi ciepłymi dniami. Nie dało się ukryć, że każdy kolejny poranek był coraz chłodniejszy, a wieczorami nie dało się wyjść z zamku bez cieplejszej bluzy zarzuconej na ramiona. Lato powoli odchodziło, ustępując miejsca jesieni, co widać było po feerii barw na drzewach i opadających liściach, które tworzyły scenerie rodem z baśni, kiedy zawiał mocniejszy podmuch wiatru.
Promyki słońca przyjemnie muskały jej twarz, kiedy wolnym krokiem przemierzała błonia. Każda przypadkowo napotkana osoba z pewnością stwierdziłaby, że Krawczyk w tej chwili myślami była gdzieś daleko poza terenami Hogwartu. I nie było to wcale mylne stwierdzenie. Jej umysł pochłaniało wiele spraw, tych istotnych jak i tych błahych, które jednak były na swój sposób zajmujące i nie dało się od nich tak po prostu uwolnić. Myślała o wszystkim i o niczym, nie dochodząc przy tym do żadnych konkretnych wniosków.
Nic więc chyba dziwnego, że w pewnym momencie z jej ust wyrwał się zduszony okrzyk, kiedy się o coś potknęła i poleciała do przodu, w ostatniej chwili ratując twarz przed bliskim spotkaniem z ziemią i podpierając się rękami. Syknęła, czując jak w lewą dłoń wbił jej się jakiś kamyczek i przekręciła się do siadu, by czym prędzej ocenić straty. Oczywiście, że nie wyszła z tego zajścia cała - po nadgarstku zaczynała spływać strużka krwi, z którą jednak szybko zrobiła 'porządek'. Szczęście, że tym razem wzięła ze sobą różdżkę, bo zwykle wychodząc na takie spacery zostawiała ją w dormitorium. Przecież co złego mogło się stać?
Była w trakcie otrzepywania się z kurzu i ziemi, kiedy dostrzegła gdzieś wśród korzeni drzewa jakiś błysk. Uważając, żeby tym razem się nie potknąć i znów nie wywalić, zrobiła kilka kroków i ku swojemu zadowoleniu po chwili na jej dłoni leżało trzydzieści galeonów. Czyli jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Schowała zdobycz do kieszeni i kontynuowała spacer, już bez żadnych niespodzianek - ani nieprzyjemnych, ani tych przyjemnych.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 821
  Liczba postów : 524
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Paź 11 2020, 17:15;

Powiedzieć, że dużo mówiła, to jak nie powiedzieć nic. Słuchał jej z cichym rozbawieniem, które widoczne było w nieznacznie uniesionych kącikach ust. Starał się przyglądać szpiczakom, zastanawiając się, czy są w stanie wyczarować mleko. W chwili, w której przypomniał sobie zaklęcie, dziewczyna zadał swoje dziwne pytanie.
- Byłbym szpiczakiem - odparł prosto, nie wahając się. Nie ufał wszystkim bezgranicznie, nie ufał samemu sobie w pełni, więc nie mógłby być ufnym stworzonkiem. Wpatrywał się uważnie w zwierzęta, przysuwając się nieco bliżej nich w kuckach, starając się wyciągnąć w ich kierunku dłoń, aby dotknąć, spróbować podnieść. Nie był pewien, czy to przez swoją nieuwagę, nagłe rozkojarzenie słowami Zoe, czy nieufność stworzeń, ale został ukłuty jednym z kolców, co skomentował cichym sykiem i szybkim zabraniem dłoni.
- Victorię? Chciałbym zobaczyć ją zakochaną - rzucił bardziej do siebie, niż do niej, choć mogła wszystko usłyszeć. Spojrzał na towarzyszącą mu dziewczynę, unosząc nieznacznie kącik ust, zastanawiając się nad odpowiedzią. - Umierałem ze strachu, z wrażenia… Z miłości nigdy i raczej się to nie zmieni - odpowiedział w końcu, wyciągając dłoń w jej stronę. - Widziałem, że masz butelkę z wodą. Daj, zrobimy mleko - wyjaśnił swój gest. Drugą ręką wyjął różdżkę, aby wycelować jej końcem w wodę. - Aqua mutatio - wypowiedział cicho, a po chwili w butelce znajdowało się mleko. Podał ją dziewczynie, gestem zachęcając do spróbowania własnej teorii.
- Mówił ci ktoś, że jesteś jak postać z baśni? - spytał nagle, gdy kolejny szpiczak ukłuł go w rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : -930
  Liczba postów : 346
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Paź 11 2020, 20:13;

Naprawdę starała się jakoś kontrolować i ograniczać ilość wyrzucanych z siebie słów, ale cóż mogła poradzić na to, że możliwość przebywania na błoniach i zajmowania się uroczymi zwierzątkami dodawały jej kopa energii, a towarzysz z każdym słowem wydawał się coraz bardziej  interesujący, nawet jeśli nie był zachwycony jej gadaniną i sam odpowiadał dosyć lakonicznie? - Ach, wyglądasz na szpiczaka... Ja jestem jeżem, ale czy to nie oczywiste? - odparła, wcale niepytana, ale przecież nie stanowiło to dla niej problemu. - I co, tak wszystkich zawsze trzymasz na dystans czy robisz wyjątki? - zainteresowała się, być może wścibsko, i skrzywiła się mimowolnie, widząc jak jedno ze stworzeń ukłuło chłopaka w rękę; zanim sama zdążyła włożyć dłoń do drugiej klatki, temat zszedł na Victorię, co znów skutecznie odwróciło jej uwagę od zwierzątek. - To ją poderwij, skoro chciałbyś zobaczyć - niewiele myśląc, wtrąciła na tę wzmiankę, która chyba nie była do końca skierowana do niej, szczerząc się wesoło w odpowiedzi na nieznacznie uniesiony kącik ust LJ. Nie wiedziała, jakie dokładnie relacje łączyły kuzynkę z tym tajemniczym Krukonem, ale z ich rozmowy (i lodowatych spojrzeń Victorii) podczas lekcji zielarstwa nawet taka głupia gąska jak ona nie mogła nie wywnioskować, że raczej niezbyt pozytywne. Zupełnie nie wiedziała, dlaczego, i nawet przez chwilę miała ochotę o to spytać, ale wówczas uzyskała odpowiedź na najbardziej, jak dotąd, frapujące ją pytanie o powody umierania, których wysłuchała z uwagą. - To jeszcze trochę umierania przed tobą... Dlaczego byś nie chciał z miłości? Nie wierzysz w nią? Myślisz, że nikt nie byłby ciebie godny? Dotknęła cię czarnomagiczna klątwa która zmieniła ci serce w lód i nie możesz kochać? - wypaliła, dzieląc się od razu swoimi teoriami zamiast cierpliwie poczekać na odpowiedź, po czym posłusznie podała rozmówcy butelkę wody, którą niemalże odruchowo zabierała wszędzie dzięki wieloletniemu marudzeniu babci o zbawiennych skutkach nawadniania organizmu. Zamknęła się na chwilę, gdy chłopak czarował, bo przytomnie pomyślała, że lepiej go nie rozpraszać, i tylko z cichym podziwem oglądała jak sprawnie woda zamienia się w mleko; uchyliła drzwiczki klatki, by spróbować podsunąć zwierzaczkom trochę napoju, a wtedy z klatki wysypały się tłumnie najprawdopodobniej jeże, które zaczęły obłazić Zoe jak mrówki. Nie odstraszył ich nawet wesoły śmiech, który rozbrzmiał w reakcji na to niespodziewane zachowanie; sięgnęła po butelkę, ignorując podgryzającego jej falbankę sukienki jeża, i wylała nieco mleka na zakrętkę (i przy okazji swoją dłoń), by wykonać test. - Ojej, zobacz, chyba mnie lubią! - zawołała, szczerze zachwycona, po czym spojrzała na Larkina równie zdziwona, gdy zadał jej pytanie. Pokręciła głową. - Nie, no coś ty. Ja? Z koszmaru co najwyżej, to słyszałam - koszmarna dziewucha, dziadek czasem tak mamrocze pod nosem. Dziewucha to takie okropne słowo, nie? Aż się człowiekowi odechciewa być miłym jak je słyszy. - trochę odbiegła od tematu pytania, ale zaraz do niego wróciła, gdy tylko dotarło do niej, co znaczyły te słowa. Musiała się upewnić. - A co... A ty... Ty tak sądzisz? - drążyła jakby mniej śmiało, a przy tym prawie się rozanieliła i z pewnością zarumieniła na samą myśl, bo gdyby powiedział, że tak, to byłby najwspanialszy komplement jej życia i usłyszawszy go, z pewnością wyzionęłaby ducha tu, na tej trawie, z milionem jeży na kolanach. Nie brała pod uwagę, że może sobie żartować czy kpić, w końcu sama była ufnym jeżem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 821
  Liczba postów : 524
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyWto Paź 13 2020, 14:33;

Tak naprawdę nie musiała się kontrolować. Dobrze mu się jej słuchało, miała przyjemny głos, a przynajmniej, gdy ona mówiła, on mógł po prostu słuchać. Sam nigdy nie miał takiego słowotoku, choć nie nazwałby siebie milczkiem. Był... Tak, był szpiczakiem. Potrzebował chwili na przyzwyczajenie się do osoby i dostosowanie do niej. Prawdą jednak było, że dziewczyna wyrzucała z siebie pytania w takiej prędkości, że choć chciał na jedno odpowiedzieć, otwierał usta, a ona już rzucała kolejnym. Pozostawało więc jedynie milczeć z nieznacznie uniesionym kącikiem ust, co w jego przypadku było już dużym uśmiechem i słuchać, unosząc co jakiś czas spojrzenie na Zoe. Nie powinna doszukiwać się w nim niechęci z jego strony, czy znużenia, a jedynie spokój i łagodne zainteresowanie. Przynajmniej do czasu, aż palnęła słowa, które w połączeniu z imieniem jej kuzynki zupełnie do siebie nie pasowały.
- Podziękuję – odpowiedział prosto, kręcąc lekko głową. Po pierwsze, jeśli się nie mylił, prefekt miała już chłopaka, a przynajmniej kogoś, kogo można było tak nazwać. Nie zamierzał oceniać jej uczuć na podstawie tego, co widywał na lekcjach, czy korytarzu, ale więcej miłości widział w spojrzeniu swojego kuzyna, czy jego dziewczyny, niż w błękicie tęczówek Lodowej Księżniczki. Szczęśliwie nie musiał raczej kontynuować tematu, bo zaraz posypała się kolejna kaskada pytań. Pokręcił lekko głową, przeciągając dłonią po włosach, śmiejąc się w duchu z jej ciekawości, z jej radości. Jak bardzo różniła się od swojej sztywnej kuzynki! Jak bardzo musiał walczyć ze sobą, aby jednak wykonać polecenie profesor i rozdzielić szpiczaki, zamiast zacząć ją szkicować.
- Panno Brandon – zaczął tonem, jakby chciał ją skarcić za nadmierne wścibstwo. - Uważasz, że ktoś chciałby walczyć z moją miłością do sztuki? Że ktoś chciałby rywalizować z weną, z natchnieniem? Stawiać siebie ponad moje muzy? Wierzę w miłość, w jej siłę spalania na miejscu, pochłaniania w całości i niszczenia w mgnieniu oka. Wierzę w jej łagodne powiewy, drżenie serca na szept. Doszukuję się jej w wielu twarzach, w wielu spojrzeniach. Wierzę w nią, ale nie zamierzam z jej powodu umierać. Wolę patrzeć na śmierć innych i utrwalić piękno tych chwil – mówił cicho, nie odrywając spojrzenia od jej oczu. Ciekaw był jej spojrzenia na świat i cóż, powoli rodziło się w nim pragnienie towarzyszenia jej w różnych chwilach, aby próbować przenosić jej emocje na szkic, a później na rzeźby. Jej rodzina czasem zamawiała rzeźby do ogrodu, dlaczego więc miałby nie wzorować się na ich córkach?
Udało się przemienić wodę w mleko, co po chwili poskutkowało atakiem jeży na dziewczynę. Przyglądał jej się, jak zaczyna być obchodzona przez stworzonka, przypominając sobie jedną z baśni mugolskich. Jak się nazywała ta księżniczka, do której lgnęły wszystkie zwierzęta? Chwila, to nie tak, że do każdej lgnęły? Oklepany motyw na dłuższą metę, ale w tej chwili miał przed sobą żywy obraz. Otwarł pustą klatkę, do której zamierzał przekładać jeże, których podobno miało być mniej, więc powinno być łatwiej odszukać. Spróbował złapać jeża, który przygryzał sukienkę dziewczyny, ale znów się skaleczył, co skomentował cichym syknięciem. Dlaczego nie mogli rozdzielać koni?
- Zdecydowanie jesteś jak wyciągnięta z bajki księżniczka. W mugolskich jest nawet jedna, która też nosi wianki, no i otacza się zwierzętami. Pasowałabyś idealnie – odpowiedział szczerze, próbując zaklęciem ostrożnie przenieść jeża do klatki, ale zdecydowanie nie podobało mu się lewitowanie, a nie chcąc doprowadzić go do zawału, LJ zdecydował się opuścić go na ziemię. Postanowił zbliżyć się do nich, ale prawie wpadł na jeża, który pojawił się dosłownie znikąd, a gdy tylko wyciągnął dłoń w stronę kolejnego stworzenia, to ugryzło go. Zmarszczył brwi, ponownie koncentrując się na spokoju, nie chcąc mieć za chwilę problemów z zachowaniem jednego wyglądu.
- Zoe, co powiesz na to, żeby posłużyć mi czasem za modelkę? Zechciałabyś być mi muzą? – spytał nagle, kiedy udało mu się cudem przełożyć dwa jeże do klatki, okupując to krwawiącą nieco dłonią. Powoli nabierał obaw, że będzie musiał sprawdzać stworzenia bez ruszania się z miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : -930
  Liczba postów : 346
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyCzw Paź 15 2020, 20:34;

Początkowo, gdy usłyszała pełen dezaprobaty ton mówiący panno Brandon, poczuła się jak karcona przez nauczyciela za jakieś drobne przewinienie - te większe przecież jej się nie zdarzały - i prawie odruchowo skuliła ramiona i posłała chłopakowi pełne skruchy spojrzenie, które z pewnością mogłoby stopić lód w niejednym rozgniewanym sercu; całe szczęście, nie musiała się przekonywać czy przepraszająca mina przekona Larkina do przebaczenia jej wściubiania piegowatego nosa w nie swoje sprawy, bo po kolejnych jego słowach przekonała się, że wcale nie ma do niej pretensji. Jego punkt widzenia, jako artysty, był naturalnie zupełnie zrozumiały, choć zarazem odmienny od jej własnego, a słuchała go z rosnącym w szaleńczym tempie zaintrygowaniem, z przyjemnym dreszczem przebiegającym po kręgosłupie, bo słowa tak ładnie układały się w jego ustach; aż spoważniała, trochę przycichła, patrzyła na niego z uwagą, aż wreszcie pokręciła powoli głową. Gdy się odezwała, zabrzmiała mniej energicznie nich dotychczas, bynajmniej nie dlatego, że temat nie był ekscytujący - bo był, ale w sposób, który wymagał wypowiadania się z odpowiednim namaszczeniem. - Walczyć? Rywalizować? Stawiać się ponad? Agresywna ta twoja miłość. - zawyrokowała i choć słowa brzmiały krytycznie, w tonie głosu nie dało się tego wyczuć, po prostu stwierdzała fakt - A gdyby ktoś chciał wspierać miłość do sztuki, współpracować z weną i natchnieniem i stawiać się na równi z muzami... albo być nimi? - zasugerowała nieco inną wizję, bardziej zgodną z jej (naiwnym) podejściem do życia i uśmiechnęła się łagodnie - Ojej, zabrzmiało jakbym ci narzucała swoje zdanie. To nie tak. Jestem tylko ciekawa, co myślisz. Jestem ciekawa, czy z góry przekreślając taką możliwość, nie ograniczasz się. Jak przekazać coś tak ważnego, jeśli się tego nigdy nie przeżyło na własnej skórze? - zastanawiała się, bezwiednie błądząc palcami po kratce klatki odgradzającej od nich szpiczaki i jeże, a na koniec dodała: - Pokażesz mi kiedyś? Swoje prace? - nie wiedziała, czego może się po nich spodziewać, nie znała się na sztuce i sama nie miała do niej talentu, ale czuła, że spodoba jej się to, co robił chłopak. Wystarczyłoby, żeby jego dzieła były choć w połowie tak interesujące, jak on sam. Próbowała powstrzymać się od śmiechu, który sam cisnął się jej na usta, gdy została otoczona przez jeże, lgnące do mleka tak jakby do tej pory były głodzone - ułatwiło to sprawę o tyle, że szpiczaki na ten widok szybko zrobiły odwrót i zaczęły tłoczyć się w jednym rogu klatki, choć jednocześnie Zoe miała dość ograniczone pole ruchu. Raz czy dwa została też przypadkowo ugryziona przez nadmiernie łapczywe zwierzątko, co nie było miłe, ale była tak zaaferowana całym tym zamieszaniem i towarzystwem pana Swansea, że nie zwracała na to większej uwagi. - Może ty powinieneś dawać im mleko, a ja je poprzenoszę? - zaproponowała, widząc jak towarzysz ponownie zostaje ukłuty przez niezbyt przyjaźnie nastawione stworzenie; a potem znów puściła w niepamięć wszystkie obecne tu jeże i inne cuda, bo padły słowa, które zwaliłyby ją z nóg, gdyby już nie siedziała. Nie dość, że potwierdził swój rozkoszny komplement, to jeszcze uściślił i nazwał ją księżniczką. Aż się zapowietrzyła i uradowała niczym przeciętna sześciolatka na widok kucyka i tak rozpromieniona spojrzała na Larkina, nawet nie siląc się na jakąkolwiek nonszalancję. - To jest najwspanialsze, co w życiu usłyszałam...! Bałam się, że zaraz powiesz, że jestem jak szpetna wiedźma albo rechoczący kikut z baśni "Czara Mara i jej rechoczący kikut". Nie znam się na mugolskich bajkach, ale podoba mi się to co mówisz. Może powinnam się wybrać do mugolskiej biblioteki? Skąd znasz mugolskie bajki? Ach, dlaczego księżniczka Zoe nie brzmi zbyt wyszukanie... Czemu to nie może być Zoeanna... albo Zoenella... od razu inaczej, co nie? - nawet zwalona z nóg i z wyzioniętym duchem nie ustępowała w pleceniu bzdur, a gdy sobie uświadomiła, że zamiast jednego zdania powiedziała kilka, opanowała się i na chwilę przeniosła uwagę na jeże, zlękniona, że chłopak zaraz dojdzie do wniosku, że księżniczki tyle nie gadają i zmieni zdanie. To by było fatalne, otrzymać taki komplement i doprowadzić do tego, by autor się z niego wycofał. Przeniosła ostrożnie jednego z jeży ze swoich kolan do klatki i chwytała drugiego, wspinającego się po ramieniu, z tym samym zamiarem, gdy została zaskoczona po raz kolejny. Tym razem zatkało ją na poważnie. Muza. MUZA. Ta propozycja była muzyką dla jej uszu, duszy i w ogóle wszystkiego. Czy to był sen? - Obawiam się, że nic nie powiem, bo chyba odebrało mi mowę - wykrztusiła w końcu i z emocji miała ochotę rzucić mu się na szyję, ale gdyby to zrobiła, zmiażdżyłaby obłażące ją jeże, a do tego nie mogła dopuścić - Ja... ty... Ja? Och, LJ, nie ma na świecie rzeczy, którą zrobiłabym z większą przyjemnością niż została twoją muzą! - zadeklarowała pompatycznie, a brzmiała przy tym na szczerze zachwyconą. Miała wrażenie, że wraz z tą propozycją wszystkie jej dotychczasowe troski minęły jak różdżką odjął - bo kto by się przejmował na przykład problemami w nauce, skoro wkrótce mogło się zostać dziełem sztuki? - Uczyń mnie na rysunku w połowie tak piękną jak profesora Vivaldiego na ostatnim zielarstwie, to umrę z zachwytu - oświadczyła żartobliwie, choć w głębi duszy naprawdę miała nadzieję, że Larkin nie będzie zbyt wierny oryginałowi i przedstawiając ją na papierze, upiększy tak, by była bardziej godna posady postaci z baśni. Ach, co za dzień! Miała wrażenie, że po tej rozmowie policzki jej płoną bardziej niż po dzikim biegu na błonia, który ją tu przyprowadził. Jak dobrze, że nie spóźniła się na tyle, by ominęło ją to spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 821
  Liczba postów : 524
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptySro Paź 28 2020, 21:42;

Wsłuchiwał się w jej słowa, próbując spojrzeć na temat jej oczami. Naprawdę jego postrzeganie było agresywne? Nie… Przecież patrzył na to przez wzgląd na drugą stronę. Wiedział, co zarzucała ojcu matka, gdy myśleli, że nie słyszy. Zawsze powtarzała, że jego natchnienie liczy się dla niego bardziej niż ona, niż syn. Wiedział, że był taki sam jak ojciec i z tego powodu nie zamierzał nikomu mydlić oczu, że kochanie go może być proste. On już był poślubiony sztuce i nie krył tego. Jego myśli zawsze kręciły się wokół rzeźb, szkiców, czasem obrazów, jeśli miał ochotę zrobić coś innego, zrelaksować się. Nie brał jednak nigdy pod uwagę tego, że ktoś mógłby chcieć postawić siebie na równo z muzami, z jego natchnieniem, albo stać się jednym z nich, jednocześnie będąc z nim.
Spokojnie analizował jej słowa, nie odpowiadając jednak, a na pytanie, czy pokaże jej kiedyś swoje prace, skinął lekko głową. W tym czasie kolejne jeże zdążyły znów ukłuć jego dłonie, na których roiło się od czerwonych plamek, niektóre nawet zabarwione były krwią.
- Może masz rację. Daj mleko - zgodził się, po czym odebrał od dziewczyny butelkę i nalał znów płynu do nakrętki. Niestety, wystawił dłoń w złą stronę i jeden ze szpiczaków ugryzł go, dość mocno, w palec. Zaklął pod nosem, a rysy jego twarzy na moment się wyostrzyły, ale zamknął oczy, wyciszając się znów. Wyciągnął nakrętkę w drugą stronę, wskazując Zoe, które stworzonka były na pewno szpiczakami, aby włożyła je do odpowiedniej klatki.
- Zoe to ładne imię, pasuje ci. Nie wiem dlaczego miałoby się zmieniać tylko dlatego, że ktoś nazwał cię księżniczka. Królewna Zoe brzmi dobrze - stwierdził prosto, a później na moment znieruchomiał, zastanawiając się od kiedy zna bajki mugolskie. - Od strony mamy jest paru mugolów, z którymi miałem kontakt, ale mnie i tak zawsze interesowały bardziej ilustracje w książkach niż treść. Stąd nie powtórzę ci, co się działo w bajce, ale wiem, że ta księżniczka miała wianki i wyglądała jak ty - dodał, wstając, żeby zmienić miejsce i przykucnąć w względnie bezpiecznym fragmencie polany, ale kiedy tylko wyciągnął rękę z nakrętką, znów został ugryziony. Zacisnął mocniej zęby, po czym rzucił propozycją, na którą dziewczyna zareagowała tak żywiołowo, że z miejsca wynagrodziła mu niedogodności związane z nieprzyjemnymi szpiczakami.
- Panno Brandon. Moja propozycja nie była oświadczynami. Nie trzeba być aż tak podekscytowaną - rzucił spokojnie, po czym mrugnął do niej. Ucieszyła go jej reakcja, bo w głowie miał już wiele możliwości, jak wykorzystać jej żywiołowość, energię, do tego, czego chciał. - Wyjdziesz o wiele piękniejsza od tego piernika, nie musisz się o to martwić. Masz jeszcze czas na przemyślenie tego, bo w czasie tworzenia potrafię być… Wymagający - dodał jeszcze, i wskazał dziewczynie kolejne szpiczaki, które należało włożyć do klatki z pozostałymi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : -930
  Liczba postów : 346
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyPią Paź 30 2020, 11:58;

- Co za małe potworki! Zaraz odgryzą ci całe ręce i nie będziesz miał czym rzeźbić - zauważyła z ubolewaniem, przejęta nieustannymi atakami szpiczaków na dłonie chłopaka - Może w poprzednim wcieleniu byłeś jakimś łowcą szpiczaków i się na tobie mszczą... - wysnuła bardzo prawdopodobną teorię, chcą jakoś usprawiedliwić zaskakujące krwiożercze stworzonka; wyciągnęła nawet trochę odruchowo rękę w jego stronę, gdy po raz kolejny padł ofiarą zwierząt, jakby chciała go przed nimi uchronić, jednak cofnęła ją, by zamiast tego sięgnąć po szpiczaki i przełożyć je czym prędzej do odpowiedniej klatki - a przy okazji zawlokła tam kilka sztuk, które nadal nie odstępowały jej na krok. Cale szczęście, że udało jej się ostatecznie nie umrzeć z wrażenia od tych wszystkich komplementów i porównań do księżniczek, bo gdyby padła od nich na zawał, nie doczekałaby ostatniej propozycji chłopaka. Dobrze wiedziała, że jej entuzjazm i nadmiernie emocjonalne reakcje są często zbędne, ale nie potrafiła ich kontrolować nawet gdy próbowała. Zaśmiała się wesoło na jego słowa i złapała trzy obwąchujące ją szpiczaki na raz, by załadować je do klatki. - Na propozycję oświadczyn prędzej bym uciekła! - zachichotała - Poza tym, to wyjść teoretycznie można za jakiegokolwiek kawalera. A żeby zostać muzą, trzeba trafić na prawdziwego artystę, to dużo większa sprawa! - zapewniła, sięgając po następnego osobnika wytypowanego z tłumu kolczastych zwierzątek. Nie wstała jednak od razu, by go odseparować, bo zatrzymały ją słowa LJ - musiała się upewnić, co miał na myśli. - Wymagający? - powtórzyła, patrząc na niego pytająco - Masz na myśli, że każesz mi siedzieć zupełnie nieruchomo i milczeć? Postaram się z całych sił, ale może dla pewności powinieneś mnie spetryfikować, wtedy będziesz miał pewność - była gotowa do poświęcenia dla sztuki, ale zdawała też sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie jest fizycznie niezdolna do zbyt długiego przebywnania w ciszy i bezruchu. Zmartwiła się nieco, że to ją zdyskwalifikuje z ledwo podjętej roli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | na palcu prawej dłoni zawsze obrączka Bruhavena, a nad nią krwawy znak | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1994
  Liczba postów : 3622
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyNie Sty 31 2021, 22:37;

Wciąż trwała przerwa w sezonie Quidditcha, ale to wcale nie znaczyło, że Strauss zamierzała próżnować. Wiedziała, że to był odpowiedni czas na to, by udoskonalić swoje umiejętności. Tym bardziej, że właśnie dostała się do reprezentacji Anglii i musiała ją godnie reprezentować.
Znalazła się znowu pośrodku dębowej polany ze swoim Nimbusem w dłoni. Uprzednio upewniła się co do tego czy na pewno wszystkie witki są na swoim miejscu i znajdują się w nienaruszonym stanie chociaż niedawno zajmowała się własnoręcznym wymienianiem ich. połączonym z konserwacją drewna całej miotły. Powoli przełożyła nogę przez trzonek swojego magicznego pojazdu. Odbiła się mocno nogami od ziemi, aby wzbić się w powietrze i przeciąć je w niezwykle szybkim manewrze wznosząc się w locie po półokręgu. Wciąż było kilka zagrań, które chciała opanować przed powrotem do zawodowych meczy. Musiała zyskać o wiele lepszą kontrolę nad miotłą.
Pracowała przede wszystkim nad zwrotnością miotły, chcąc wypracować jak najlepszy sposób na wykonywanie nagłych zwrotów i skrętów przy zachowaniu jak największej szybkości. Nie było to zbyt proste, bo mimo wszystko przy pokonaniu pewnej bariery prędkości niezwykle łatwo było utracić panowanie nad miotłą i wykonać jakiś niekontrolowany manewr lub w przypadku nagłych i ostrych zakrętów o to, by w ogóle spaść z miotły przez działanie siły odśrodkowej. Strauss musiała zatem zachować najwyższą ostrożność i walczyć dzielnie z prawami fizyki, które jak wiadomo powszechnie nie miały z magią większych szans.
Z ciałem przylegającym niemal całkowicie do trzonka miotły i stopami ułożonych na podnóżkach, starała się przybrać jak najbardziej aerodynamiczną postawę odpowiednią do szybkich lotów choć oczywiście w przypadku meczu i trzymania kafla pod pachą uległaby pewnej modyfikacji i nie pozwoliłaby jej na zachowanie w miarę opływowych kształtów. Nie to jednak było w tej chwili najważniejsze.
Dłonie zaciśnięte w pewnym chwycie na drewnie Nimbusa sterowały nim przy pomocy zdecydowanych ruchów, które często przypominały pełne mocy szarpnięcia, które miały zmusić rozpędzoną miotłę do nagłej zmiany kursu. Faktycznie w pewnym sensie przypominało to ciężką walkę zarówno z Nimbusem, który niekiedy mógł być naprawdę niesforny w niedoświadczonych rękach, ale także z żywiołem, który wywierał na nią swego rodzaju presję. Niekiedy na pewno ogromnej siły wymagało od niej pokonanie pędu powietrza, aby obrócić miotłę w odpowiednim kierunku, wchodząc często w drift.
Jeszcze przez dłuższy czas ćwiczyła podobne manewry. Miała nadzieję, że dzięki temu uda jej się zyskać o wiele lepszą kontrolę nad miotłą i wyczucie. Musiała wiedzieć jak bardzo powinna zmniejszyć prędkość przed wejściem w zakręt, by utrzymać się dokładnie na obranym torze lotu bez schodzenia z niego. To właśnie ta precyzja w prowadzeniu miotły w połączeniu z odpowiednią prędkością stanowiła klucz do sukcesu. Musiała tylko rozgryźć to jak mogła osiągnąć ten prawdziwy balans.
W końcu jednak mogła zwolnić pęd miotły i spokojnie skierować się ku murawie, by wylądować pomiędzy drzewami. Chyba wystarczyło jej już tego treningu. Przełożywszy więc przez ramię miotłę ruszyła w kierunku zamku.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyWto Mar 02 2021, 00:19;

Trening Slytherinu
Tak naprawdę nie planowałem wygryźć Heaven, czy nic w tym stylu. Raczej. Po prostu nie było treningu od stu lat i ponieważ ja trenuje zawodowo, nie oznacza to, że wszyscy mają ten luksus. Na dodatek stresowałem się tym meczem, bo jak znowu nie złapię znicza to już będzie jakaś porażka roku (nadal tego nie wykluczam...). Dlatego uznaję, że biorę sprawy w swoje ręce i zwołuję wszystkich na bardzo szybki trening tuż przed meczem. Na polanie stoją obręcze, które płonęły wesoło ogniem. Były póki co bardzo blisko ziemi, chociaż do części z nich trzeba było podskoczyć, przy części raczej się czołgać. Klasyczny tor przeszkód. Kiedy tylko ludzie się pojawiają prędko tłumaczę zasady.
- Dobra zrobiłem szybki trening, żebyśmy się rozgrzali przed meczem. Wiem, że wszyscy tu mamy swoje... niesnaski i żale, ale musimy o tym zapomnieć, chociaż na jeden dzień i postarać się być drużyną, bo to kurwa, już nie jest śmieszne, ziomki. Wiem, że średnio pomagałem i żałośnie mi szło, więc pomyślałem, że może coś pokażę, że nie tylko na tym qudditchu poza Hogiem mi zależy - mówię do zebranych tu ludzi. - Okej na początek przebiegacie ten okrąg przez obręcze. Nie obok, nie pod, nie nad. Nie martwcie się, ogień nie pomaga, bo będzie was łaskotał i pewnie bardziej pocił, ale ponieważ jestem super w transmutacji, nic wam nie zrobi. Po rozgrzewce będziemy latać przez obręcze i unikać niewidzialnych tłuczków, bo takie zrobiłem, żeby było trudniej. A jak ktoś się jakoś boi ognia, niech po prostu pobiega wokół obręczy, czy robi cokolwiek, żeby się zmęczyć...
Przemawiam prędko i wyciągam jakiś stary kieszonkowy zegarek, aby zmierzyć czas każdemu po kolei.

Proste Zasady
1. Rzucamy kosteczką k100 na to jak długo nam zajęło przebiegnięcie toru (im mniej tym lepiej).
2. Rzucamy litereczką by zobaczyć co się stało na torze.
3. Przerzucamy co chcemy za każde 15 pkt z miotlarstwa. To wasza pula na cały trening te przerzuty, więc nie szalejcie. Liczy się ostatnia wylosowana kostka.
4. Kolejny etap rzucam w czwartek i rozliczam wszystko w sobotę, więc spinamy pupeczki, bo meczyk zaraz.

A oto tor:

Kodzik:
Kod:
<zg>Kosteczka k100:</zg> jaka kosteczka i ile punktów dostaję z litereczki
<zg>Litereczka:</zg>
<zg>Przerzuciki:</zg> ile mam punkcików w kufereczku i ile przerzucików zmarnowałem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1177
  Liczba postów : 9523
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyWto Mar 02 2021, 00:45;

Kosteczka k100: 60 ---> 42
Litereczka:E
Przerzuciki: 40 pkt --> 1/2 przerzuty

Nie wiedział co się dzieje, że nagle to Filin organizuje im trening. Nie zamierzał jednak z powodu jego mordy opuszczać treningu szczególnie teraz, gdy potrzebował każdego zgrupowania, by cokolwiek zdziałać w sobotnim meczu. No i do tego naprawdę zależało mu żeby oderwać od czegoś myśli, choć przemowa Irlandczyka raczej nie była tutaj najlepszym rozwiązaniem. Powstrzymał się od przewrócenia oczami na jego gadkę o jedności, bo co jak co ale Solberg długo próbował nie patrzeć na niego na boisku przez pryzmat prywatnych potyczek, ale wciąż Filin tak rzadko łapał znicza, że pewnie już zapomniał jak ten wygląda.
Solberg bez zbędnego pierdolenia przystąpił więc do treningu. Pętle nie wydawały mu się jakoś szczególnie skomplikowane, więc po prostu na nie ruszył. Nie szło mu najlepiej. Był wolny i zdecydowanie za szybko się męczył, ale nie ustawał w wysiłkach nawet wtedy, gdy jego dres zaczął nasiąkać potem i nieco jebać. Solberg machnął na to jednak ręką i zawzięcie pokonywał kolejne płonące obręcze, by w końcu pojawić się na mecie. Jak na debila, który prawie trzy miesiące wcale się nie ruszał nie poszło mu najgorzej, co nie zmieniało faktu, że jako pałkarz tej drużyny powinien skończyć dużo szybciej.



______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 1846
  Liczba postów : 1931
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyWto Mar 02 2021, 20:48;

Kosteczka k100: 98
Litereczka: I jak Inwalida... Roll
Przerzuciki:  1/1 (19pkt)

Też się nie spodziewał, że to własnie Fillin zorganizuje trening przed meczem, ale w sumie co miał zrobić, jak rozgrywka z Hufflepuffem już tuż tuż, a oni od meczu z Gryfonami nie mieli żadnych ćwiczeń. Czyli już wiadomo czemu są w takiej formie... Ci, którzy grali zawodowo, to wiadomo, że trzymali poziom, ale reszta? No, czym mogli się pochwalić, skoro tak naprawdę nawet Heav nie kwapiła się do tego, żeby ich zebrać i kazać ruszyć tyłki. Jednak motywacja ze strony kapitanki, to jest bardzo dużo.
Nie zastanawiał się nawet, kiedy przybył na boisko, ze szkolną miotłą w ręku i potrzebnymi akcesoriami, od razu przystąpił do rozgrzewki, przygotowanej przez Ó Cealláchaina. Płonące pętle robiły wrażenie i chyba tak się na nie zapatrzył i tak go rozpraszały, że nie grzeszył prędkością. Okrążenie ich zajęło mu cholernie dużo czasu, gdzie Solberg, który ruszył za nim z początkowego punktu, wylądował po wszystkim pierwszy na murawie.
- Chyba trzeba się wziąć za siebie. Ostatnio zaniedbałem bieganie, to chyba dlatego... - mruknął do kumpla, lądując obok niego i czekając na kolejne wskazówki Fillina.

@"Maximillian Felix Solberg"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William S. Fitzgerald

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183,5 cm
C. szczególne : tatuaże: motyw quidditchowy na lewym ramieniu, czaszka wężna na prawej piersi i runa Algiz po wewnętrznej stronie lewego przedramienia | amulet z jemioły zawsze na szyi
Galeony : 4937
  Liczba postów : 1972
https://www.czarodzieje.org/t17623-william-s-fitzgerald#494556
https://www.czarodzieje.org/t17645-ulisses#495903
https://www.czarodzieje.org/t18851-fitzgerald-company#541760
https://www.czarodzieje.org/t17635-william-s-fitzgerald#495526
https://www.czarodzieje.org/t19423-william-s-fitzgerald-dziennik
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyCzw Mar 04 2021, 01:10;

Kosteczka k100: 7532 – 5 [literka] = 28
Litereczka: GDF
Przerzuciki: 113 pkt → 4/7

  W pierwszym momencie pomyślał, że to jakiś mało śmieszny żart.
  Właśnie był w trakcie układania planu treningowego, bo w końcu miarka się przebrała i nadszedł moment, w którym należało wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce, kiedy dotarła do niego wieść o treningu organizowanym przez… Fillina, naczelną marudę drużyny i szukającego, który prawdopodobnie nie byłby w stanie złapać znicza nawet gdyby ten do niego podleciał i walnął go w ten głupi ryj. Jak on dostał ten angaż w Pustułkach, tego nie pojmował, chyba jakiś akt desperacji czy coś. Niby fajnie, że ktoś inny też coś chciał z tym bałaganem zrobić, ale serio? Przecież to będzie jak wpadnięcie z deszczu pod rynnę.
  Nie to, że nie pokładał w nim żadnej wiary, ale no właśnie nie pokładał i to tak kompletnie – miał wrażenie, że są na najlepszej drodze, żeby stać się pośmiewiskiem całego Hogwartu.
  Naprawdę mocno rozważał olanie tego – grał wszak zawodowo, a jeszcze przed feriami dostał powołanie do reprezentacji narodowej, więc pozostawał w bardzo regularnym treningu, swoją formę z powodzeniem mogąc określić jako szczytową i odpuszczenie by mu nie zaszkodziło, a przynajmniej by sobie nerwów oszczędził. Nie leżało to jednak w jego naturze, zwłaszcza z tak idiotycznego powodu, jak osobiste animozje, nawet jeśli próba przełknięcia tej sytuacji groziła mu udławieniem.
  — No to dopiero będzie interesujące — prychnął bardzo niedyskretnie, z wyraźnie wyczuwalnymi sarkazmem oraz kpiną w głosie, przewracając przy tym teatralnie ślepiami, bo w przeciwieństwie do Solberga wcale nie miał zamiaru się hamować, kiedy Fillin zaczął pierdolić coś o jedności, porzuceniu niesnasek i innych takich; to nie miało prawa się udać, po prostu… nie. Sam nie zamierzał nawet udawać, że toleruje jego osobę – może nie żywił do niego aż tak głęboko zakorzenionej niechęci, jak do Dearówny, ale zdecydowanie gościa nie trawił i to się nagle nie zmieni.
  W ostatnim momencie ugryzł się w język, by nie rzucić, żeby w takim razie zajął się może transmutacją, skoro jest z niej taki super, a quidditch zostawił bardziej kompetentnym. Zamiast tego skupił się po prostu na torze, który wydawał się śmiesznie łatwy tak na dobrą sprawę – pokonanie ‘płonących’ obręczy nie było dlań żadnym wyzwaniem i nawet czas miał bardzo przyzwoity, zważając na to, że podszedł do tego trochę olewczo, specjalnie się nie starając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1802
  Liczba postów : 829
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 EmptyCzw Mar 04 2021, 01:47;

Kosteczka k100: 37
Litereczka: E
Przerzuciki: Aż 3.

Jaśnie książę zaszczycił Hogwart swoją obecnością, chociaż miał nadzieję spotkać starą przyjaciółkę zamiast Fillina na pozycji kapitana. Stanął w swoim siwym dresie z rękoma w kieszeniach, dopalając fajkę i lustrując wzrokiem Ślizgona, który próbował coś osiągnąć na tle drużyny, prychnął. Umówmy się, na Heaven było dużo przyjemniej patrzeć. Skoro jednak ruszył już tyłek i przyszedł, stanął obok @Lucas Sinclair i jego koleżki o reputacji sięgającej poniżej komnaty tajemnic, kiwając głową w ich stronę. Miał dobry dzień.
- A temu, co odjebało, że trening zrobił?- zapytał tylko, unosząc brew i gasząc peta, zmienił go z pomocą różdżki w jakiś guzik czy kwiatek, bo nie był fanem śmiecenia. Przeciągnął się, mierzwiąc sobie zaraz włosy w akcie zastanowienia, czy powinien właściwie wykonywać polecenia jakiegoś samozwańczego "przyszłego serca" drużyny. Pierdolenie. Slytherin dawno nie był jednością, stawał się coraz brudniejszy i mniej szlachetny. Stał nieopodal @William S. Fitzgerald i jego komentarz sprawił, że prychnął w podobny do niego sposób, posyłając mu rozbawione spojrzenie. Zawsze miał bezbłędne komentarze. Trzeba jednak było w tym wszystkim docenić szczerość Fillina i przyznanie się do bycia żałośnie nieprzydatnym dla drużyny. On nie był lepszy, ale nigdy do niej nie chciał należeć i Dear'ówna go praktycznie zmusiła.
- Widzę, że aż morda Ci się cieszy na to zmęczenie w dowolny sposób. - trącił go łokciem z przyjacielskim błyskiem w oczach, ruszając do biegu. Ta forma sportu była wciąż w kręgu jego zainteresowań i hobby, więc kondycję miał dobrą i przebiegnięcie toru poszło mu dość szybko i sprawnie, chociaż spocił się przez ten ogień paskudnie. Gdy stanął z boku i powąchał własną koszulkę, wykrzywił buzię w grymasie niezadowolenia. Było nie brać bluzy. Wyjął różdżkę z głębokiej kieszeni spodni, doprowadzając się do porządku. Był zbyt zajebisty, aby unosił się od niego smrodek, nawet najbardziej męski na świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dębowa Polana - Page 15 QzgSDG8








Dębowa Polana - Page 15 Empty


PisanieDębowa Polana - Page 15 Empty Re: Dębowa Polana  Dębowa Polana - Page 15 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dębowa Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 18Strona 15 z 18 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17, 18  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dębowa Polana - Page 15 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-