Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Dach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 25 z 26 Previous  1 ... 14 ... 24, 25, 26  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Dach  Dach - Page 25 EmptyPią Cze 11 2010, 18:29;

First topic message reminder :


Dach


Dach, na pierwszy rzut oka, jak każdy inny. Posiada mnóstwo niezbadanych dotychczas zakątków, bo jeszcze żaden z uczniów a tym bardziej nauczycieli nie był na tyle szalony by się tutaj zapuszczać. Do czasu!

Jeśli jesteś wytrwałym poszukiwaczem, uda Ci się nawet znaleźć prosty spad dachu, gdzie jacyś śmiałkowie przed Tobą składowali wygodne poduszki, odporne na warunki pogodowe panujące na zewnątrz.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Nie Lip 31 2011, 22:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz niegojąca się rana biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 153
  Liczba postów : 1955
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyCzw Sty 30 2020, 01:00;

Kolejka: Szósta
Kość: 3
Efekt: utrata ciuchów w sporym stopniu i koc od dobrej duszy
Aktualne pole: 9/10

Już się zrównała z Davies. Leciały równo. Ramię w ramię. Miotła przy miotle. Morgan po zewnętrznej stronie, gdy Strauss atakowała ją po wewnętrznej... i to był jej błąd. Ostatni fragment, Moe skręciła nieco ku ścianie zamku, a Viol chcąc uniknąć kolizji z Gryfonką poszła w jej ślady. Niestety znajdowała się zbyt blisko ściany zamku przez co przy manewrze zahaczyła po raz kolejny o jakiś wystający element budowlany. I to była kropla, która przegięła pałę goryczy.
Krukonka znajdowała się teraz półnaga na pędzącym Nimbusie, tracąc prędkość do mknącej obok koleżanki i nie mogła poradzić sobie zupełnie z wzbierającą w niej frustracją z tego faktu, że udało jej się spieprzyć cały wyścig na końcowym fragmencie mimo tego, że odrobiła początkową stratę do Davies w naprawdę dobrym stylu.
- NOŻ MORGANA JEBANA Z CAMELOTU! - wrzasnęła, gdy Gryfonka zaczynała przekraczać linię mety.
W międzyczasie jakaś dobra dusza, która chyba obserwowała cały ten lot wstydu, stwierdziła, że chyba należałoby oszczędzić światu widoku niezbyt odzianej Strauss, która w tym momencie wyglądała jak jakaś jawnogrzesznica. Owy dobry Samarytanin z dokładnością ruskiego snajpera zrzucił na nią przez okno wieży koc, by ta mogła przykryć swoje wystawione na mróz i zimne powietrze ciało.
I tak oto w hańbie i wstydzie, Krukonka doleciała na metę jako druga, by jedynie móc złożyć gratulacje młodszej przyjaciółce, której udało się ją prześcignąć i sięgnąć po obiecaną wcześniej nagrodę. Poprawiła jeszcze koc na ramionach, gdy już zsiadła z miotły i spojrzała na rudowłosą.
- Gratulacje. Zyskałaś moją przysługę... Więc czego ode mnie oczekujesz i jak bardzo mam aktywować przy tym czarną magię? - spytała już na wstępie, dając jej do zrozumienia, że podejrzewa ją o jakieś niecne plany. Bo niby w czym innym potrzebowałaby czyjejś przysługi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna na lewym ramieniu
Galeony : 71
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2434
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyCzw Sty 30 2020, 01:05;

Kolejka: 6, finalna
Kość: 6, wcześniej przerzucona czwórka
Efekt: wygrywanko
Aktualne pole: 10/10

Nic pod koniec nie było w stanie jej zaskoczyć, za to wyglądało na to, że presja dopadła w całej swej sile obie rywalki. Jedna leciała w kocu(!), skądkolwiek się on wziął, druga - najwyraźniej fantazjując na temat wagonu alkoholu została nieco w tyle. Jak na kogoś, kto deklarował kompletny brak zainteresowania sprawą nadal poszło jej całkiem nieźle.
Po wylądowaniu na mecie uśmiechnęła się szeroko do Violki, po czym zaczekała na to, aż dołączy do nich również Dunia. Uścisnęła energicznie dłonie obu przeciwniczek, po czym spojrzała radośnie na swoją niezawodną miotłę. Powinna teraz odnieść zarówno Nimbusa, jak i Błyskawicę. Być może w drodze powrotnej zdołają zahaczyć o schowki.
- Ten wiatr był wredny. - skwitowała, nie chcąc komentować ostatecznego ubioru Violki, choć chyba nie miała w sobie tyle wstrzemięźliwości, bo za chwilę i tak z czymś wypaliła.
- Poprawiałaś aerodynamikę? - no cóż, pod kocem rzeczywiście okazała się mieć okrojoną garderobę, ale czego się nie robiło dla lepszych czasów na trasie wyścigu. Skąd wzięła koc? Nie uczyli jej, że peleryny bywały zdradzieckie?
- Skąd..? - urwała, spoglądając na pluszowego dementora w dłoniach przyjezdnej, ale nie dokończyła pytania, stwierdzając, że być może nosiła go ze sobą jako talizman, a wcześniej Davies po prostu umknął ten fakt.
- Czarną..? - zapytała z mieszanką szoku i zdezorientowania, bo nie była pewna, czy Vi faktycznie mówi poważnie. Szybko jednak zignorowała całe swoje zmartwienie i teatralnie machnęła ręką. - Z elikirami to i tak mi nie pomożesz. Ale coś wymyślę.

______________________

A FRIENDLY REMINDER:
REMEMBER TO SMILE
Dach - Page 25 WWtAVqZ
REMEMBER THE PAIN
ONLY LASTS FOR A WHILE - S.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avdotya A. Grigoryeva

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 154cm
C. szczególne : Blizna pod lewym nadgarstkiem; dość nietypowy akcent (mieszanka rosyjskiego i japońskiego)
Galeony : 122
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t18012-avdotya-a-grigoryeva#511757
https://www.czarodzieje.org/t18013-avdotya-a-grigoryeva#511754
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyCzw Sty 30 2020, 01:17;

Shiet... Nic nie zapowiadało na to, by dogoniła dziewczyny. Nie zwolniła jednak chcąc koniec końców znaleźć się jak najszybciej na mecie. To też, będąc nieco mniej obciążona stresem, jakoś jej się niezgorzej udało. Tu wzięła większy zakręt, tu trochę odbiła od muru i tak oto już na horyzoncie, chociaż jeszcze w oddali, widziała cel podróży. Przycisnęła mocniej pluszaka, po czym na ostatniej prostej przyśpieszyła widząc, że te już dały radę przkeorczyć linię mety. Jak dawno temu? Dunno. Miała jedynie nadzieję, w tej chwili porażki i wstydu, że chociaż wykazała jakkolwiek przyzwoity poziom. No, jak na kogoś, kto nie lata szczególnie. Zwolniła na tyle, by móc bezpiecznie zeskoczyć z miotły. I to okazało się być o dziwo najbardziej tricky. Adrenalina opadła na tyle, że nogi się pod nią nieco ugięły ale nie runęła jak kłoda zachowując trochę godności na ostatnim miejscu. Wzięła głębszy wdech, po czym uścisnęła dłoń Moe oddając jej zaraz po tym miotłę, która nomen omen nie była jej. Chciały się ścigać, to mają. Dopiero po tym spojrzała na Super-Violę w pelerynie.
- Lepiej ci bez koca. - skomentowała krótko widząc, że odzienie Strauss jest w dużo gorszym stanie niż jej. Tak no... DUUUŻO gorszym. No cóż. Nie mogła się nie uśmiechnąć. Davies spojrzała na pluszaka, a Duns jak najbardziej rozumiała zdziwienie, które znalazło się w jej głosie.
- Znalazłam po drodze. - odpowiedziała krótko nie wnikając w szczegóły. Nagroda pocieszenia od losu, ok? Przynajmniej tyle dostała, a pluszaki akurat były w porządku. Nawet, jeśli miał być to pluszak dementora. Wysłuchała grzecznie dialogu pomiędzy dziewczynami i... Oh, eliksiry. Duns umiała w eliksiry. Tylko czy Duns chciało się pomagać w eliksirach? Kurde... Eto... Nie? Nie w tym momencie. Spojrzała przelotnie na Violę wzrokiem "Pls, don't do this to me, sis" licząc na to, że nie wkopie w nic Rosjanki. Znowu.
- A JAK JUŻ O ELIKSIRACH MOWA - zaczęła licząc na to, że zmiana tematu to właśnie to, czego tej rozmowie potrzeba. - proponuję oblać zwycięstwo Felix Felicis dla ubogich.... I powiedzmy, że ja stawiam.- skoro już przegrała, to mogła wydać trochę grosza na alko. W sumie to która wygrała, bo nawet nie zapytała...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hal Cromwell

Nauczyciel
Wiek : 58
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : okulary do czytania, bardzo zły tatuaż na lewym ramieniu (podgląd w kp)
Galeony : 1041
  Liczba postów : 530
https://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
https://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
https://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
https://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyPią Sty 31 2020, 04:08;

Wracał właśnie z lasu, gdy zobaczył wzbijające się z dachu zamku trzy spore kształty, zdecydowanie za duże na sowy, nawet na puchacze. Jego pierwszą myślą były wiwerny, ale uświadomił sobie, że to głupie jeszcze zanim zdążył się tym podekscytować. Przystanął, żeby lepiej przyjrzeć się niezidentyfikowanym obiektom latającym. Początkowo żałował, że tym razem nie wziął ze sobą lornetki, ale szybko okazało się, że wcale jej nie potrzebował - lot miotły był wystarczająco charakterystyczny, szczególnie dla wieloletniego fana quidditcha. Równie szybko doszedł do tego, że musieli to być studenci.
Natychmiast ruszył znów w stronę zamku, przyśpieszając z każdym krokiem. Przez cały czas patrzył w górę, wstrzymując oddech za każdym razem, gdy któraś z mioteł zderzała się z murem. W pewnym momencie zaczął już biec.
Nie widział tego co działo się nad zamkiem, gdy wszedł do środka, ale jego wyobraźnia zastąpiła ten brak. Do głowy przychodziły mu najczarniejsze scenariusze i z każdą chwilą bał się coraz bardziej tego, co zastanie, gdy znajdzie się na dachu. Nie zwracał nawet uwagi na to, że nie pokonał tak szybko siedmiu pięter od '75, kiedy uciekał w środku nocy przed Filchem, wrzeszczącym coś o wieszaniu uczniów w lochach pod sufitem. Nie był nawet pewien czy biegnie w dobre miejsce, ale zaufał instynktom.
Wpadł na dach i z rosnącą paniką rozejrzał się po niebie, na którym nie było widać mioteł. Wtem uświadomił sobie, że dzieciaki wylądowały już na dachu. Uczucie ulgi nie tyle spłynęło na niego, co po nim. W ułamek sekundy potem jego twarz przybrała srogi wyraz.
- Będziecie go potrzebowały bardzo dużo, bo macie przechlapane! - odpowiedział Avdotyi na wyłapane bez kontekstu ostatnie zdanie. - Wyścigi na miotłach nie są nielegalne bez powodu! - krzyknął, przyszpilając wzrokiem Morgan. Jego własna podopieczna. Kapitan drużyny. Do niedawna prefekt. - Oczekiwałem od ciebie więcej - rzucił niemal obrażonym tonem, po czym przeniósł wzrok na pozostałe dziewczyny, zatrzymując się na dłużej na zawiniętej w koc Violetcie. Złość ustąpiła na chwilę widocznej konsternacji, ale myśli szybko wróciły na poprzedni tor. - Nawet nie chcę widzieć - skwitował tylko, po czym wrócił do besztania dziewcząt. - Mogłyście się pozabijać, a z tego co widzę, niewiele wam brakowało! Za mało wam wrażeń na boisku?! Latanie na miotle w szkole to przywilej i właśnie poważnie go nadużyłyście!
To nic, że nie tak dawno obiecywał sobie, że już nigdy nie podniesie głosu na żadnego ucznia. Nie chciał się uspokajać! Wściekanie się go uspokajało!
- Morgan, w kolejnym meczu grzejesz ławę! A jeśli chodzi o was dwie, to możecie być pewne, że poinformuję o wszystkim profesora Voralberga i ufam, że wyciągnie wobec was odpowiednie konsekwencje! A teraz jazda do zamku!
Przesunął się w bok, żeby zrobić im przejście. Nie był w nastroju na żadne dyskusje i powinny były to wyczuć. Odprowadził uczennice wzrokiem, unikając jednak Morgan, na którą był podwójnie zły. Zawiodła go na całej linii, a do tego przez nią pozbawił ich na następny mecz kapitana i świetnej szukającej. Nawet nie chciał o tym myśleć. Właściwie lepiej było tak, niż gdyby stracili ją na zawsze, gdyby spadła z miotły podczas wyścigu.
Poluzował szalik, szarpiąc go z rozjuszeniem. Dopiero teraz zdał sobie sprawę jak zgrzał się podczas biegu. Przysunął się bliżej krawędzi dachu i zaciągnął mocno mroźnym, zimowym powietrzem. Poznawał to miejsce. Dawniej nie było tu poduszek, tylko walały się puste butelki po ognistej, które opróżniał z przyjaciółmi. Między dwoma spadami zobaczył ciemny kształt i zastanawiał się, czy to możliwe, żeby but Teda Collinsa, którym raz próbował dorzuć do wieży w zakładzie o gram oprylaka, leżał tam nadal po tylu latach. Oparł się o murek w miejscu, w którym próbował kiedyś po pijaku zrobić nietoperza. Byłby to jego ostatni nietoperz, gdyby trzeźwiejsi o niego koledzy nie wciągnęli go z powrotem. Westchnął głęboko i przeciągnął dłonią po twarzy. Czy młodzi ludzie naprawdę musieli być aż tak głupi?

kostka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz niegojąca się rana biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 153
  Liczba postów : 1955
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyPią Sty 31 2020, 15:21;

Owinęła się jakoś wygodniej kocem, który może nie był najwyższej jakości, ale chociaż dawał ciepełko. Merlin tylko wiedział jakim cudem komuś udało się tak idealnie rzucić go na nią tak, by zakryć jej nagość w locie. W każdym razie ten ktoś był niezwykłym człowiekiem. Na komentarz Morgan jedynie wzruszyła ramionami, bo faktycznie mogła udawać, że była to nowa technika, którą chciała zastosować.
- Nieco. Staram się polepszyć swoje wyniki w każdy możliwy sposób - odpowiedziała, odnosząc się do tej aerodynamiki, która chyba była obojętna na stan jej stroju, a przynajmniej ignorowała go dopóki nie był faktycznie zaprojektowany w takim czy innym celu.
Ponad ramieniem spojrzała jeszcze na Dunię, przytulającą znalezionego gdzieś po drodze pluszowego dementora. Słodziak. Jak on mógłby się znaleźć na trasie tego niezwykłego wyścigu? Tego chyba jednak nikt nie wiedział. Kolejna z tajemnic Hogwartu pojawiła się na horyzoncie.
- Nie spodziewałam się, ze akurat ty będziesz chciała żebym zrzuciła koc - skomentowała, otulając się nim jakby był jakimś futrem z markowej kolekcji zimowej. No, ale po chwili powróciła kwestia przysługi, którą miała wyświadczyć Davies w ramach nagrody za jej wygraną.
- Chcę być gotowa na wszystko w ramach przysługi. W końcu masz moje słowo - całkowicie zbyła fakt, że właśnie proponowała koleżance pomoc czarnomagiczną, która chyba jednak nie była jakoś specjalnie popularna wśród nastolatek, które proszą siebie wzajemnie o asystę w jakiś swoich sprawach. No ale who cares? Dla Moe wszystko, a i Strauss była niezwykle specyficzna.
Może jeszcze by coś powiedziała, ale w słowo weszła jej Dunia, która proponowała im opicie ich małego wyścigu. Już miała się na to zgodzić, bo każdy powód do napicia się był dobry, gdy nagle w okolicy rozbrzmiała aż nadto dobrze znany głos, którego właściciela z pewnością nie powinno tu teraz być. I nie myliła się, bo na dachu pojawił się znikąd Hal Cromwell, a jego zamiary z pewnością nie były dobre.
Nauczyciel nie wnikał jednak zbytnio w to, co właściwie miało miejsce jeszcze chwilę temu, a kwestię tego czemu Krukonka miała na sobie koc zamiast jakiś normalnych ubrań pozostawił całe szczęście bez komentarza. Przynajmniej nie musiała mu się tłumaczyć z tego, że elementy jej garderoby robiły teraz za słabej jakości sztandary na murach szkoły. Miała wystarczająco sporo instynktu samozachowawczego, żeby nie wtrącać się w wypowiedź Hala, który właśnie zaczął wylewać swe wkurwy i żale. Niemal odruchowo, spojrzała w kierunku Davies, której najbardziej się oberwało za to wszystko. Chociaż wcale nikt nie mówił nic na temat tego czyim pomysłem był ten szalony wyścig, w którym udział brały aż trzy osoby.
Słysząc jednak jak Cromwell rzucił w twarz Gryfonki zakazem udziału w następnym meczu, niemal automatycznie przysunęła się bliżej Moe, gdy tylko jej opiekun skończył udzielać im ostrej reprymendy. Wiedziała, że podobna kara była dla niej zapewne ogromnym ciosem i na pewno nie zamierzała dopuścić do tego, by tak po prostu dziewczyna została wykluczona z meczu.
W nieco pocieszającym geście objęła ją ramieniem, wpuszczając tym samym pod legendarny koc, który miała na sobie. Miała nadzieję, że chociaż udało jej się chociaż minimalnie podnieść poziom komfortu Davies. Zerkając jeszcze pobieżnie w kierunku nauczyciela pochyliła się w jej kierunku tak, by przy samym uchu wyszeptać jej następujące słowa:
- Postaram się to załatwić. Wyścig to mój pomysł... - wypowiedziała to na tyle cicho, by jedynie Gryfonka była w stanie to usłyszeć. Nie wiedziała jeszcze jak tego dokona i co będzie musiała zrobić, by nakłonić Cromwella do zmiany zdania, ale na pewno nie zostawi tego tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna na lewym ramieniu
Galeony : 71
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2434
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyPią Sty 31 2020, 18:22;

- Morgana jebana z Camelotu. - powtórzyła, przełamując ciszę, jaka zapadła po ich wylądowaniu i kiedy czekały na dotarcie Duns. Zachichotała. Ciekawe, jak szybko miało się to rozejść po całej szkole. Dumny przydomek, nie byle co.
Na widok Hala jej mina zrobiła się niewyraźna, ale w myślach miała dwa najważniejsze w jej mniemaniu punkty - raz, że nic się przecież nikomu nie stało, dwa, że wygrała, więc chwała należała się Gryffindorowi. Dopiero po tym, gdy kolejne słowa opiekuna docierały do niej wraz ze swoim znaczeniem, zdębiała.
- Dam radę. - zapewniła Violkę, choć sama nie miała nawet pojęcia, o czym mówi. Czy chodziło o poradzenie sobie z zakazem, konsekwencjami wyścigu, wymyślaniem przysługi? A może po prostu o ustanie na własnych nogach po komunikacie, którego sylaby wierciły w niej od środka jakieś puste, promieniujące chłodem przestrzenie?
- Profesorze. - rzuciła na pożegnanie, zaciskając dłonie na obu miotłach, po czym z opuszczoną głową udała się w stronę schowków na szkolny sprzęt. Miała ochotę zeskoczyć w dół i w kluczowym momencie wetknąć sobie Nimbusa pod tyłek, co byłoby szybszym sposobem na dotarcie do celu, ale nie chciała ani już bardziej podpadać Halowi, ani zostawiać pozostałych dziewczyn bez jakiegokolwiek odzewu. Tak, nawet w takiej chwili myślała o tym, że latanie mogłoby być dla niej sposobem ucieczki. Nie widziała w tym problemu. Problem widziała w tym, że latanie właśnie jej odebrano.

[z/t kto chce]

______________________

A FRIENDLY REMINDER:
REMEMBER TO SMILE
Dach - Page 25 WWtAVqZ
REMEMBER THE PAIN
ONLY LASTS FOR A WHILE - S.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avdotya A. Grigoryeva

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 154cm
C. szczególne : Blizna pod lewym nadgarstkiem; dość nietypowy akcent (mieszanka rosyjskiego i japońskiego)
Galeony : 122
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t18012-avdotya-a-grigoryeva#511757
https://www.czarodzieje.org/t18013-avdotya-a-grigoryeva#511754
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptyPią Sty 31 2020, 19:34;

Co? Zrzucać koc? Dlaczego? Znaczy Violka wyglądająca jak typowa protagonostka jakiegoś ecchi anime brzmiało jak fajny koncept, ale może nie wieczorem, nie o tej porze roku i może nie w tak małym gronie ludzi.
- Co ja ci poradzę, że w tym kocu wyglądasz jak modelka z wybiegu od jakiegoś abstrakcyjnego projektanta? - zapytała na swą obronę, co by jej nie posądzać o jakieś dziwne rzeczy. Znaczy jakby Viola była w 2D to zrozumiałe, ale tak? Znaczy okej, część jej duszy cieszyła się z opłakanego stanu jej odzienia, ale raczej przez sam fakt, że najwięcej na tym wyścigu straciła. I nagle pojawiło się to zdanie, którego się trochę spodziewała, ale w trochę innej formie. Tak, to było to - wizja picia.
- Więcej zawsze będzie mile wi- wait, what? Jej język rozpoczął mimowolnie procedurę odpowiedzi, nim jej mózg zanotował pewne nieścisłości. Takie dość poważne z resztą, bo słowa te nie zostały wypowiedziane ani przez Violkę, ani przez Moe. Duns spojrzała w stronę nauczyciela, który pojawił się na dachu bez wcześniejszej zapowiedzi i wprawił wszystkie dziewczyny w osłupienie. Co prawda kara wymierzona w Davies nie brzmiała jak nic szczególnego, ale za dobrze znała Violkę. Morgan wydawała się być takim samym miotłozjebem, to też rozumiała wagę słów Cromwella. Ważyły dużo. Oberwanie nimi musiało zwyczajnie zaboleć. Mamma mia, i co teraz? Trochę głupio wyszło i jeszcze jej ma się oberwać w najbliższym czasie. Jej, takiemu niewiniątko, które najbardziej było przeciw temu wyścigowi! Nie no, jokes aside. Miała wystarczająco duże jaja, by wziąć na siebie odpowiedzialność za wlezienie na miotłę za trochę alko. I odpowiednio niewiele rozsądku, żeby spróbować jakoś pomóc Moe. I pomoc w jej wypadku mogła się skończyć jeszcze gorzej.
- Profesorze! - zaczęła prostując się i przybierając bardziej oficjalny ton, mówiąc nieco wolniej co by jej rusko-japoński akcent nie zepsuł niczego: sama to zrobi i bez jego pomocy. - Jak najbardziej rozumiem pańskie zdenerwowanie, profesorze, ale z pewnymi rzeczami zwyczajnie nie mogę dojść do zgody. - albo pogodzić? Dunno. - Sam pan profesor niech spojrzy: na tych miotłach nie latały pierwszoroczniaki, która nie umieją nawet wypowiedzieć dobrze "Quidditch". Ma pan przed sobą dwie utalentowane zawodniczki tej wspanialej gry - matko boska, a ona jeszcze trzeźwa była - które praktycznie urodziły się z miotłami w rękach. Latają pośród tłuczków i kafli, lawirują pomiędzy innymi zawodnikami, a profesor krzywo patrzy na bezpieczny lot wokół zamku? Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale myślę, że patrzenie na sytuację w ten sposób jest krzywdzące i absolutnie przekreśla fakt, że mają talent oszlifowany ciężkim treningiem. Spadnięcie z miotły czy złe oszacowanie swoich możliwości to nie jest coś, co spotyka się u osób z ich doświadczeniem. - ej, a w zasadzie to dlaczego ona to wszystko robi? To nie tak, że nawet zna Moe, a Strauss w razie czego sama wybrnie spod wzroku Voralberga. Może zwyczajnie odejście z podkulonym ogonem nie było w jej stylu? - Te dziewczyny mają pasję. Zainteresowania. Coś, co chcą robić. Coś, w czym chcą być lepsze. Profesorze. - czuła, że czas doprowadzić ten "piękny" monolog do jakiegoś końca. - To moja prośba, zwykłego ucznia, jednak profesorze: czy nie będzie wystarczające zwykłe upomnienie i wypicie z nami po kuflu piwa kremowego za zwycięstwo pana podopiecznej w tym pięknym starciu zamiast podcinać jej skrzydła i zniechęcać do samorozwoju? - zapytała patrząc błagalnym wzrokiem na profesora ONMS licząc, że znajdzie się na nieco współczucia i sympatii dla tych dwóch fanatyczek. No, przynajmniej dla Moe, bo nad ich dwójką to aż takiej władzy nie ma. W ich kwestii to będzie trzeba ugłaskać kogoś innego. Co prawda piwo kremowe jej się średnio widziała, wolałaby wódkę, ale proponowanie czegoś mocniejszego profesorowi nie brzmiało rozsądnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hal Cromwell

Nauczyciel
Wiek : 58
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : okulary do czytania, bardzo zły tatuaż na lewym ramieniu (podgląd w kp)
Galeony : 1041
  Liczba postów : 530
https://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
https://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
https://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
https://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySob Lut 01 2020, 04:55;

Trudno zgadnąć co sobie myślała Dunia, bo nie mogła wierzyć w to, że w ten sposób, którejkolwiek z nich pomoże. Wbił w nią rozjuszone spojrzenie, dobrze wiedząc, że po słowach "dobrze rozumiem" nie będzie żadnej skruchy, a dyskusje. Wiedział to, a i tak zdenerwował się jeszcze bardziej. Otworzył usta, aby jej przerwać, ale po chwili je zamknął, ostatkami cierpliwości, podtrzymując nerwy na wodzy. Aż się w nim gotowało, żeby powiedzieć, co myśli o jej argumentach, ale zdawał sobie sprawę, że nie powinien dawać się wciągać w tę dyskusję. To znaczy powinien wyjaśnić jej, że bezpieczny lot nie polegał na obijaniu się o ściany i zdzieraniu z siebie ubrań, że to właśnie osobom doświadczonym i pewnym siebie przytrafiało się zawsze najwięcej wypadków, że samorozwój polegał też na braniu odpowiedzialności za swoje czyny, ale nie w takim stanie. Musiałby najpierw ochłonąć. Mierzył ją więc tylko nieprzejednanym spojrzeniem, aż w końcu przeholowała.
- W tym momencie przegięłaś, moja panno! - uciął bezwzględnie. Bardziej nawet niż bezczelna propozycja zdenerwował go zarzut podcinania skrzydeł - Minus dziesięć punktów i powiedz jeszcze słowo, to Ravenclaw zapomni, że kiedykolwiek jakieś miał! - zagroził, nie bacząc na to, że będzie żałował swojej apodyktycznej postawy, kiedy tylko się uspokoi, po czym wskazał im ręką wyjście, z ogromną nadzieją, że nie będą sprawdzać, czy mówił poważnie, bo choć teraz bardzo nie chciał, zawsze dotrzymywał słowa.

//zt? proszę xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz niegojąca się rana biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 153
  Liczba postów : 1955
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySob Lut 01 2020, 11:09;

Oh nein, nein, nein, nein... W momencie, gdy Strauss zajmowała się straumatyzowną Moe nawet nie sądziła, że Dunia zacznie się brać za ich obronę. W zasadzie mogła się tego spodziewać znając już dosyć dobrze Grigoryevę, która nie mogła odpuścić sobie dysputy w podobnych momentach, ale czuła, że to wszystko naprawdę źle się skończy.
Sama nie chciała się wdawać w dyskusje z wkurwionym Halem, żeby bardziej go nie rozjuszyć i nie ściągnąć na siebie jego jeszcze większego gniewu. Wolała podejść do tego taktycznie i również wstawić się za Morgan. Nie teraz i nie w takich słowach, ale później, gdy emocje znacząco opadną, zwrócić się do niego z własną, solidniejszą argumentacją.
W momencie, gdy Cromwell odjął im dziesięć punktów, wiedziała już, że jeszcze trochę, a skutki ich działań będą jeszcze poważniejsze. Dlatego też puściła Davies, która pożegnawszy się krótko ze swoim opiekunem ruszyła do wyjścia. Violetta z kolei nie przejmując się już zbytnio tym jak właściwie leży na niej owy spadnięty z nieba koc, podeszła pewnym krokiem do Avdotyi i chwyciła ją za nadgarstek.
- Dunia, idziemy - syknęła do niej cicho przez zaciśnięte zęby po czym spojrzała jeszcze na Cromwella, do którego zwróciła się zaraz potem. - Przepraszamy, profesorze.
W zasadzie jej słowa bardziej niż przeprosinami były po prostu swoistym sposobem pożegnania i prośbą o oddalenie się z tego miejsca razem z Grigoryevą, którą pociągnęła za rękę w kierunku wyjścia. Chyba już wystarczająco narozrabiały na jeden dzień. Czekała na nie jeszcze reprymenda od Verendala, ale konfrontacji z nim nie obawiała się tak bardzo jak rozmowy z Halem.

z/t chyba dla wszystkich tym razem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:43;

Ciepły wiatr niósł ze sobą zapach wiosny, któremu Mefistofeles nie był w stanie się oprzeć. Jak zahipnotyzowany przemierzał błonia, skończywszy lekcje wcześniej niż się spodziewał, z dziwną pustką towarzyszącą mu na tej szeroko otwartej przestrzeni. Nawet jeśli było mu tu niezwykle przyjemnie, to potrzebował czegoś więcej - dał się już rozpieścić elektryzującej bliskości drugiej osoby, nie byle jakiej, ale faktycznie pożądanej. Przystanął na chwilę niedaleko dziedzińca, wertując już z szelestem stronice wizzengera, byle tylko odnaleźć odpowiednią konwersację i jak najszybciej naskrobać pełne nadziei zaproszenie. Bo, prawdę mówiąc, nie wiedział nawet w jakich godzinach Sky miał dzisiaj zajęcia, o swoich własnych ledwo pamiętając. W głowie miał jedynie świadomość tego, że ten poniedziałek wyszedł całkiem leniwy i może czas to zmienić…
Jeszcze podczas pisania zmienił plany, ostatecznie kierując Schuestera na dach i dopisując przy okazji, żeby przyszedł prosto po zajęciach. Wiedząc już, że faktycznie ma trochę czasu, mógł nieco bardziej postarać się pod czujnymi spojrzeniami skrzatów, szykując w ramach poczęstunku nic innego jak banalne tosty. Zgarnął jeszcze trochę owoców, pożartował z braku dostępnego w Hogwarcie alkoholu (jak na złość, Irka nie było nigdzie w zasięgu wzroku - i weź tu człowieku stawiaj na spontaniczność!), a następnie zabrał się za wymagającą wspinaczkę na sam szczyt magicznego zamczyska. Dopiero przeskakując po nierównościach starego zadaszenia, zwinnie przemykając w stronę nieźle ukrytego kącika, faktycznie odetchnął. Nie tylko miał świeże powietrze i wygodną miejscówkę, ale przy okazji świadomość, że samotność jest tylko kwestią czasu. Nox rozłożył jedzenie na kocu, pilnując by tosty nie wysunęły się z trzymającego ciepło papieru i zwinął parę winogron, rozkładając się samemu na jednej z poduszek. Żeby zabić czas, oddał się lekturze książki przyjemnie przybliżającej tematykę legilimencji, w oparciu na potrzebne przy niej opanowanie i niezwykłe pokłady koncentracji - Mefisto zawsze uważał się za osobę zdolną do skupienia myśli na jednej czynności, a jednak z chęcią testował nowe metody, raz po raz racząc się słodyczą owoców, zaraz już tylko wolną dłonią machając w powietrzu. Różdżka sama wpadła mu pomiędzy palce, a próby skupienia przekierowane zostały w czyny. Czymże była ta koncentracja, jeśli nie tym, co kierowało czarodziejem rzucającym zaklęcie? Niewerbalne Cantus musica rozbudziło dach niegłośnymi nutami muzyki, wyrwanej z umysłu sterującego zaklęciem wilkołaka. Podtrzymując urok, wrócił do lektury, w akompaniamencie wyimaginowanego brzdąkania gitary.

Kostka: 5

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:44;

Kostki: Mam własne pozwolenie, a co. Silny i niezależny Puchon

Popełnił błąd.
Duży, znaczący, nieodwracalny i nie za bardzo wiedział jak miałby teraz to naprawić.
A mianowicie spojrzał na wizbooka w krótkiej przerwie w środku wykładu i nijak nie potrafił już oderwać myśli od czekającego go spotkania. Wpatrywał się w Vicario, a jednak dłoń wsparta na notatniku nawet nie drgnęła aż do zakończenia zajęć, gdy nagle rozbudziła się do pakowania rzeczy do torby. Wychodząc z sali zaczepił jedną z Puchonek i wyprosił kopię notatek, dziękując w duchu Heldze Hufflepuff, że ta codziennie napawa ich tą chęcią do bezinteresownej pomocy, dzięki czemu nawet nie musiał tłumaczyć się z tego, jakim kretynem trzeba być, by prosić o notatki z zajęć, z których się właśnie wychodzi. W podzięce impulsywnie oddał dziewczynie swoją ostatnią babeczkę, nawet nie myśląc o tym, że miała stanowić jego nierozsądny cukrowy lunch, ale nie mogąc pogodzić się z myślą, że idzie na spotkanie z Mefem z pustymi rękoma. Przez chwilę zawahał się w którą stronę skręcić - lub dokładniej dylemat ujmując - czy ma pójść w górę, na dach, tam gdzie ciągnęła go już niecierpliwość i słowa Wilkołaka; czy powinien najpierw zadbać o jakiś prowiant i skoczyć do kuchni, bo przecież jeśli rzuciłby kilka zaklęć, to mógłby przygotować coś wartego uwagi nawet w piętnaście minut.
A jednak te piętnaście minut wydało mu się i tak o pięćdziesiąt za długie, więc powtórzył sobie szybko, że przecież zawsze mogą pójść coś razem zejść, a jeśli tylko on okaże się głodny, to może spróbować przepędzić to ssanie w żołądku dwoma Błękitnymi Gryfami, które zaczął wyklinać już mniej więcej w ⅓ niekończących się schodów, które stały na jego drodze do Ślizgona.
I tak oto, poluźniając krawat i zwilżając wyschnięte od wysiłku usta, pojawił się na hogwarckim dachu, gubiąc swoją prefeciarsko-profesjonalną aurę gdzieś przy setnym schodku, zaraz samym spojrzeniem złapał tę perfekcyjną sylwetkę, nie mogąc nie uśmiechnąć się na myśl, że najprzystojniejszy mężczyzna w całej Wielkiej Brytanii czeka właśnie na niego, rozłożony na kocu niczym młody bóg, samym układem mięśni prosząc się o adorację.
I ją właśnie zamierzał mu dać, bezceremonialnie pakując mu się na biodra, by objąć jego twarz dłońmi i powalić go płasko na ziemię mnogością pocałunków, z kilku czułych drobności przechodząc w głębsze, dłuższe, których przerwanie mogło oznaczać jedynie brak powietrza w płucach. Wieńcząc to powitanie całusem w czoło mógł osunąć się na miejsce obok i przeciągnąć się z zadowolonym uśmiechem na ustach, przymykając oczy z satysfakcji, że w końcu dane było mu spełnić zachciankę, która kręciła mu się po głowie przez cały dzień.
- Czyli z naszej dwójki jesteś nie tylko tym przystojniejszym, zabawniejszym, bardziej wysportowanym, utalentowanym, zabójczo dobrym w zaklęciach - zaczął wyliczać, ogarniając wzrokiem przygotowany przez Ślizgona dachowy piknik - …o innych Twoich umiejętnościach już nie wspominając… - mruczał dalej, powracając iskrzącym się od zadowolenia spojrzeniem do utęsknionej zieleni - ale poza tym naprawdę jesteś też tym romantycznym - dokończył, zgarniając winogrono, by przegryzieniem skraść sobie jego połowę - Myślałeś o tym, by mi zostawić jakieś pole do popisu? - spytał ciszej, z czystej przyjemności faktu, że byli znów na tyle blisko, że niski głos nie musiał wcale rozbrzmiewać ani odrobinę głośniej, po czym od razu przywłaszczył sobie jeszcze jeden, krótki pocałunek, by chwilę po nim wsunąć w rozgrzane usta drugą połówkę winogrona.
# 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:44;

Jeśli miał testować swoją koncentrację, w celu opanowania sztuki legilimencji, to Sky idealnie się do tego nadawał. Kradł całą uwagę wilkołaka, nie pozostawiając żadnego miejsca dla innych - nie tylko ludzi, ale i myśli. Teraz zatem Mefisto brnął przez niewdzięczne wyzwanie czytania wypożyczonego tomiszcza, walcząc z chęcią rozmarzenia się co do przybycia swojego partnera. Ledwo zatem zareagował na jego nadejście, z opóźnieniem odrywając wzrok od mieniących mu się w oczach literek, by już sapnięciem zdradzić zaskoczenie dla nagłej serii pocałunków. Odrzucił książkę gdzieś na bok, oddając pieszczoty i odruchowo zahaczając palce o koszulę na torsie prefekta, byle tylko nie uciekł, a nawet jeśli to niezbyt szybko czy daleko. Brak oddechu zupełnie mu nie przeszkadzał, bo dla Sky’a oddałby znacznie więcej, a jednak opadł na koc rozczulony ciepłem pozostawionym przez buziaka na czole. Podniósł na niego maślany wzrok, nie wierząc jakim cudem udało mu się osiągnąć takie szczęście; jakim cudem ktokolwiek w ogóle chciał dawać mu tyle atencji?
- Bredzisz - poinformował go z rozbawieniem, nie zgadzając się ze wszystkimi elementami wyliczanki chłopaka. Zamiast tego przysunął się do niego bliżej, dłonią sięgając już do poskręcanych kosmyków znad karku, by lekko zabawić się ich wyczuwalną pod opuszkami palców miękkością. - Ale nie, słońce. Musisz sobie to pole wywalczyć - dopowiedział, nagle znowu mając już przymknięte powieki, jak gdyby wzrok był jednym wariującym zmysłem za dużo. Dawał mu czas na dojedzenie winogrona, jednocześnie wyklinając już samego siebie za zorganizowanie jedzenia - wolał, kiedy usta Sky’a były zajęte czymś innym. - Całuj mnie, Najprzystojniejszy - mruknął w końcu, subtelnie zniecierpliwiony tym kilkusekundowym oczekiwaniem, zawieszając się na tej jednej myśli. Dostał powitanie idealne, ale zdradził Puchonowi już kilkukrotnie, że nie było mu dość - że chciał, żeby na tych przyjemnościach czas się zatrzymywał, w swojej mocy posiadając jedynie opcję wydłużenia go. Dopiero pomiędzy zmęczone pocałunkami oddechy, prosto w przejęte i rozpalone usta, mógł szepnąć zadowolone „no hej”, witając nie tyle samego Sky’a, co rozbudzane przez niego emocje.

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:45;

Odchylił głowę w tył, by stęsknionym spojrzeniem objąć nieco więcej wilczej sylwetki, póki szczęka powolnie pracowała jeszcze nad pozbyciem się słodkiego owocu, w czym uparcie przeszkadzał mu lekki uśmiech, który nijak nie chciał zejść z jego ust. Wsparł się na przedramieniu, by pochylić się nad Mefisto, zwilżeniem ust zgarniając z nich resztki posmaku winogron, dłonią już badając ciekawsko mięśnie jego brzucha, chcąc zapoznać się z nimi o każdej porze dnia, by poznać w jakich godzinach rozluźniały się najswobodniej.
- As you wish - mruknął jeszcze, przyjemnie zachęcony do tego, do czego zachęcać wcale go nie trzeba było, pozwalając sobie odpłynąć zupełnie w tych subtelnych przyjemnościach, nie myśląc, a naturalnie sięgając każdym ruchem po więcej mefistofelesowych ust. Nie zdawał też wcale sobie sprawy z tego, kiedy między pocałunkami przechodził płynnie z jednego ułożenia w drugie, raz wspierając się na Noxie, by za chwilę już ciągnąć go ku sobie, spragniony ciężaru jego ciała, byle biodrami nie zgubić go ani na centymetr - Tęskniłem - rzucił gorącym wydechem, dłonią burząc ten idealny układ jego włosów, chyba w już nieco tradycyjnym, a przecież tak zbędnym zapewnieniu. Ale, Merlinie, tęsknił nieustannie, nawet gdy widywali się codziennie, w pełni naturalnie wkraczając w ten tryb życia, w którym Wilkołak zajmował większość jego myśli i pragnień, samemu sobie pozwalając bez oporów na utonięcie w tej uzależniającej relacji. - No i co Ty ze mną robisz… - prychnął nieco rozbawiony, wspierając dłoń o jego biodro, pierwszy raz nie przyciągając go do siebie, a trzymając je sztywno, by cofnąć w tył własne, tak wyraźnie zdradzające tempo jego myśli. - Cóż, tęsknię wielowymiarowo - mruknął cicho, palcami badając długość ciemnych kosmyków, gdy rozgrzany wzrok wyłapywał każde drgnięcie upragnionych warg, jakby czekał tylko na ich sygnał, by znów móc je rozchylić. I niezależnie czy dany sygnał faktycznie się pojawił, pochylił się do nich, łapiąc je czule na jeszcze jeden pocałunek, po którym z niecierpliwym jęknięciem ułożył się na brzuchu, przymykając na chwilę oczy, w próbie zapanowania nad samym sobą.
Nie żeby kiedykolwiek długo powstrzymywała go myśl, że jest w szkole.
- Przypomnisz mi jak ja Cię w ogóle wyrwałem?
# 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:45;

Nie śmiał nawet marzyć o tym, by jego życzenie się spełniło. Niezależnie od tego ile pocałunków Sky mu ofiarował, Mefisto nie potrafił uznać tego za pewniki, z każdego kolejnego ciesząc się równie mocno. I całym sobą próbował to pokazać, odwzajemniając wszystkie z pewnie nieco aż przesadnym zaangażowaniem, nie dając sobie odpłynąć przez uparcie trzymaną myśl, by nieustannie się dla Puchona starać. Lgnął do niego, żyjąc jedynie dzięki skradzionym chłopakowi oddechom, tylko pomrukiem odpowiadając na wyznanie tęsknoty, chcąc tym samym przekazać, że on również. Jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, to rzeczywiście tęsknił - a jeśli przed przyjściem Sky’a wmawiał sobie, że nie było tak źle, to dopiero teraz zdołał to zrozumieć.
Podniósł na niego spojrzenie spod wpadających do oczu kosmyków włosów, zaraz odruchowo chcąc je zaczesać w tył, a jednak rezygnując na rzecz jawnego pozwolenia, by to prefekt się nimi zajął. Kąciki ust Mefisto drgnęły ku górze w formie nieco dumnego uśmieszku.
- Spokojnie, zajmiemy się wszystkimi wymiarami - zapewnił go, chcąc już z oburzeniem dodać, że wcale nie wyraził zgody na przerwanie ani pieszczot, ani samej w sobie bliskości. Powiedział wyraźnie “całuj mnie”, bez ograniczenia czasowego, więc z jakiej racji Schuester w ogóle się wycofywał? Ale ostatni pocałunek starł z warg wilkołaka wszelkie zarzuty, zmieniając tamte oznaki triumfu w nieco bardziej głupkowaty uśmieszek.
- Ach, proste - uznał, podpierając się mocniej na łokciu i w tej bocznej pozycji bezczelnie się na chłopaka gapiąc. Dopiero cichnąca muzyka upewniła go w przekonaniu, że musi raz jeszcze machnąć różdżką, przywołując kolejną piosenkę. Potem różdżka wylądowała już na kocu, a uwaga Noxa powróciła w całej swojej okazałości do tego słodkiego chłopaka. - Tatar załatwił robotę, oczywiście. - Wychylił się wprzód, by cmoknąć ramię Sky’a i zaraz już przeciągał się, siadając normalnie i tym samym zwiększając między nimi dystans. Rozwiązał krawat, z westchnięciem poluźniając koszulę poprzez rozpięcie kilku pierwszych guzików. - Ale nie wiem skąd w ogóle ten pomysł. Czy to przypadkiem nie ja wyrwałem ciebie? Kto łaził nago po Hogwarcie, co? - Zagadnął, podsuwając chłopakowi pod nos papierowe zawiniątko, jakby jego zawartość - to jest, najzwyklejszy w świecie tost - była godna takiego wychwalania. Miał jeszcze dalej się droczyć, ale tylko zacisnął mocniej wargi, czując nasuwające mu się myśli pełne wątpliwości; ile właściwie spotkań to on zainicjował? Ile razy pisał do Sky’a, ile zdjęć mu wysłał? Ile starań w to wkładał, nie potrafiąc ich z kolei wyliczać drugiej osobie, zbyt zadowolony z każdego strzępku atencji? I chociaż wierzył, że Schuester wcale by sobie z nim nie pogrywał, to nie mógł nie zastanawiać się, czy sam nie angażuje się przypadkiem trochę za mocno, za szybko.
Co jeśli Sky miał tak ze wszystkimi? Jeśli dla niego to było normą, a Mefisto wyobrażał sobie zbyt wiele?
- Ej? - Zagadnął, machnięciem ręki próbując objąć jakoś ten improwizowany “piknik”, nie wiedząc nawet jak dokładnie go nazwać. - Czy to… to... czy ja nie przesadzam?

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:45;

Wyciągnął ręce przed siebie, przeciągając się krótko, by zaraz spleść je pod brodą z głębokim westchnięciem. Jakie to wszystko było błogo przyjemne, abstrakcyjnie wręcz idealne i z całą mocą swojej naiwności starał się trzymać wszelkie lęki i fobie daleko od tej podarowanej mu perfekcji, pragnąc już tylko tego, by tego nie spieprzyć lub chociaż… oddalić to nieco w czasie. Gubił się już w tych wszystkich zebranych przez lata wnioskach, nie wiedząc jak właściwie powinien się zachować, skoro zawsze trafiał źle. Za szybko, za wolno, za słabo, za mocno. Gdzie leżał ten złoty środek, który pozwoli mu zatrzymać Wilkołaka przy sobie?
- Ej, to było… Tobie też to się wydaje tak dawno? - mruknął miękko, rozczulony nagle tym wspomnieniem z początków ich bliższej znajomości, ale i buziakiem w ramię, zastanawiając się nad tym jak daleką drogę przebyli od tego czasu, a mimo to… jak niedaleką datą w rzeczywistości było to spotkanie. Prędzej uwierzyłby, że minęło pół roku, niż jakieś marne półtora miesiąca, a jednak powinien być już chyba przyzwyczajony, że jeżeli chodzi o relacje, to potrafi popchnąć swoje emocje do dość szybkiej pracy - Nasz pierwszy wspólny poranek - prychnął cicho z rozbawienia podczas uświadomienia sobie tej myśli i zaraz przygryzł wargę, próbując zatuszować uśmiech na myśl o tym drugim, zwieńczonym w łazience prefektów. - Nie pamiętam już połowy rzeczy, o jakich rozmawialiśmy, ale... ej, chyba serio nie myślisz, że to przez to się zako… - urwał, wbijając wzrok we wręczonego mu tosta, zaraz ze wzruszeniem unosząc zmartwione brwi, wyrzucając sobie, że on dla Wilkołaka niczego do jedzenia nie przygotował. I jakby na potwierdzenie jego obaw Mefisto zadał to perfekcyjnie wycelowane pytanie. Podparł się, by unieść się do siadu na wprost Mefisto, łapiąc spojrzenie najpiękniejszej zieleni, z na wpół uwolnionym od papierka tostem w jednej dłoni, bo drugą od razu położył na udzie Mefisto.
- Przesadzasz - przyznał mu to z niechęcią przez ciążącą obawę, że w ten oto sposób przygasi otrzymywaną atencję od tego wyjątkowego Ślizgona, a jednak zdecydowanie nie mógł go okłamać. - Jesteś dla mnie za dobry i w ogóle… to ja powinienem Cię karmić. To pole miało być moje - niemal od razu zaczął swoje wyjaśnienia, wolną dłonią zamykają dłoń Noxa w krótkim uścisku, aż nie przyciągnął jej do ust, chcąc złożyć kilka drobnych pocałunków na jego palcach. - Dziękuję. Odwdzięczę się - obiecał ciszej, w porę gryząc się w język, by już po raz kolejny w tym związku nie musieć deklarować poprawy.
# 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:46;

- Bardzo dawno - potaknął z odrobiną zażenowania wyczuwalną w głosie, bo to w rzeczywistości było cholernie niedawno. Wspominanie tamtych spotkań niewątpliwie wiązało się z dużą przyjemnością, ale też całą masą zakłopotania, z którą Mefisto nie wiedział jak sobie poradzić. Bo teraz jeszcze bardziej czuł, że pospieszył i tak szybko rozwijającą się relację. Że rzucał się na Sky’a jak wygłodniały pies, że zawłaszczał go sobie kiedy wcale nie powinien mieć do tego prawa. Że oddawał mu się, z całą swoją desperacją, nie zważając na to, że może wcale nie powinien.
Zbyt długo zajęło mu przetworzenie urwanej wypowiedzi Schuestera. Początkowo chciał jeszcze czepnąć się, jak mógł czegokolwiek nie pamiętać - później zainteresował się samą niezrozumiałą dla niego końcówką, ostatecznie i tak zupełnie bezmyślnie już zmieniając temat, swoje własne wątpliwości przekładając na pierwsze miejsce. I tylko drgnął z zaskoczeniem, słysząc wyjątkowo nieprzyjemne przyznanie mu racji, z wzrokiem uciekającym gdzieś w bok w szczerym żalu, że znowu miał coś zepsuć. Z tym, że właśnie po to teraz pytał, żeby mieć jeszcze czas na naprawę…
- Co? - Zdziwił się, unosząc spojrzenie na krystaliczne tęczówki i jeszcze kilkukrotnie mrugając w braku zrozumienia. Czekał aż Sky prychnie tak, jak to miał w zwyczaju, dusząc nieznany Mefistofelesowi śmiech. Co do kurwy? - Sky, na Merlina, przecież nie o to mi- to jest tost. To jest tost, który w dodatku jest trochę spalony. - Najchętniej wyszarpnąłby mu rękę w teatralnym wyrazie oburzenia, ale o tym mógł sobie tylko myśleć, bowiem ciało garnęło się do bliskości bez cienia wstydu. Zacisnął palce mocniej na dłoni chłopaka, żeby ten przypadkiem nie postanowił jej po tych drobnych pocałunkach puścić. - Nie “powinieneś” mnie karmić, litości. Przecież gdybym tego chciał, to umówiłbym się z tobą w kuchni, a nie na dachu tuż po twoich zajęciach. - Pociągnął go lekko za rękę, uśmiechając się już mimowolnie coraz szerzej. Faktycznie zrobiło mu się trochę lepiej, kiedy pomyślał o tym jedzeniu, o które Sky zawsze dbał. I o tym, że same jego słowa brzmiały bardzo komfortowo, pomijając już ewentualne czyny.
Nie było żadną nowością, że Mefistofeles Nox jest żałosny i ufny.
- Ale możesz, tak. Twoje karmienie zdecydowanie lepiej wychodzi. To co chciałeś powiedzieć? Że “to przez to się zako-” co? - Były tylko dwie opcje - albo pozna odpowiedź, albo będzie sobie w najbliższym czasie wiernie doszukiwał możliwych zakończeń, przy okazji pewnie wpadając na tysiąc nowych teorii spiskowych. Przydałaby mu się ta legilimencja…

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:46;

Przy Mefisto z łatwością pozwalał sobie na beztroskę, na którą nie mógł sobie w pełni pozwolić przy Finnie, teraz często skutecznie dusząc lęki przeszłości, byle tylko jak najwięcej przyjemności czerpać z każdej wspólnej spędzonej minuty z Wilkołakiem. Uspokajał się jego zaangażowaniem, każdą myślą, że Nox faktycznie się dla niego stara, że go chce, pragnie i pożąda. Czasem uderzała go myśl, że Mefisto zwyczajnie w związku wcześniej nie był, więc nie wie nawet, że ktokolwiek inny mógłby podarować mu te same odczucia, ale zaraz łapał się przyjemnego wniosku, że w końcu jest czyimś pierwszym, więc zwyczajnie nie może być do nikogo porównany. I dzięki temu miał szansę.
Przygryzł wargę, tylko uśmiechem wieńcząc chęć prychnięcia z rozbawienia, nie mogąc opanować radości, jaką potrafił wywołać jeden (do tego trochę spalony!) tost. Pokręcił głową z niedowierzaniem, że Ślizgon naprawdę sprowadził całą tę sytuację do “zwykłego” tosta, pomijając całą uroczą otoczkę starań wokół niego. Starań, o dziwo, dla niego.
Wgryzł się w tosta, póki jeszcze nie zaczęło żałośnie burczeć mu w brzuchu, lekkim uniesieniem brwi komentując zaskoczenie ziołami ukrytymi pod serem, zaraz z lekkim uśmiechem próbując odnotować w pamięci, żeby przygotować Wilkołakowi jakieś wypieki z majerankiem, skoro najwidoczniej ten mu nie przeszkadza.
- No, nie “powinienem” - przytaknął mu mruknięciem, widząc już popełniony przez siebie błąd - Ani nie muszę, ale chcę - poprawił się więc pewniej, zaraz mrużąc z zadowolenia oczy, gdy mógł wziąć kolejnego gryza grzanki. Czy to możliwe, że tak proste jedzenie było tak dobre? Czy może raczej to emocje, głód i przyjemność, że to z myślą o nim ktoś przygotował cokolwiek do zjedzenia, sprawiała, że nawet tost bił na głowę dania z najlepszych restauracji.
Odkaszlnął, niemal zadławiając się jedzeniem z tego brutalnego uświadomienia mu, że niemal znów to zrobił i to kompletnie swobodnie, bez większego namysłu. Spiął się mimowolnie, nie wiedząc na ile Wilkołak faktycznie pytał, nie mając zielonego pojęcia co mogłoby być dalej, a na ile sprawdzał go tylko i kłamstwo byłoby w tym momencie zbyt widoczne. Ale Merlinie, tak bardzo chciał skłamać, nie musząc narażać tej błogiej atmosfery, ani relacji, którą już udało im się zbudować.
- No i co znów… - urwał, w pierwszej chwili chcąc odwrócić matagota ogonem i przyczepić się do tego ciągania go za słówka, ale zaraz westchnął cicho, zdecydowanie nie chcąc, by Mefisto przestał to robić. - Nie chciałem, samo się… - zaczął się usprawiedliwiać, zakładając już, że Ślizgon zwyczajnie musiał się domyślać i jakby ucieczka do jedzenia miała pomóc z palącym gorącem na twarzy, wgryzł się w tosta, by kupić sobie nieco czasu na uspokojenie myśli.
Czy faktycznie był już zakochany? Chyba nawet nie miał sił dziwić się “co tak szybko”, skoro był już żałośnie świadom swoich możliwości w tym zakresie. Nie potrafił niczego stopniować i biegł sprintem od czerni do bieli, od zera do jedynki, od skrajności w skrajność, nie uznając przy emocjach żadnych półśrodków i w ten sposób… przeganiał od siebie tych, którzy nawet nie próbowali za nim nadążyć.
Skończył jeść, wsuwając papierek pod winogrona, by przypadkiem nie porwał go wiatr, dając w ten sposób Mefisto możliwość opieprzu za śmiecenie, od razu po tym sięgając dłonią do jego szyi, by przyciągnąć go do pocałunku. Zachęcony (i upewniony co do swoich uczuć) przez przyjemne ściśnięcie w okolicach żołądka, przesunął się, by usiąść na Ślizgonie, wtulając się w niego ciaśniej przy każdym kolejnym wtargnięciu do jego ust. W głowie kołatało mu się tak typowe dla niego przekonanie, że gdy człowiek zakochuje się na nowo, ma wrażenie, że to uczucie jest silniejsze niż ostatnim razem, i Merlinie, tak właśnie się znów czuł. Jakby wszystko, co było przed Mefisto, nie miało już żadnego znaczenia, wydając się jedynie niezwykle błahymi i zamglonymi wspomnieniami.
- Chodziło mi o to… - mruknął, odrywając się od niego na chwilę, a jednak wracając niemal od razu, uznając, że zabrakło im jeszcze kilku pocałunków do przerwy, podczas której i tak powędrował pocałunkami w stronę jego ucha - Chodziło mi o to, że to nie lataniem nago po Hogwarcie mnie sobą oczarowałeś - wymruczał, w ostatniej chwili zmieniając słowa w wypowiadanym zdaniu, by nie padło to przytłaczające wyznanie, mając naiwną nadzieję, że Nox rozproszony pocałunkami zwyczajnie nie zwróci uwagi, że “zako-” nijak nie otrzymało swojego rozwinięcia.
# 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:46;

Jakkolwiek ekscytujące nie byłyby pierwsze razy, Mefisto i tak irytował jego brak doświadczenia. Wiernie unikał związków, przez większość swojego życia po prostu nie potrzebując takiego zaangażowania, a dalej mając na tyle przyzwoitości, by nikogo nie zwodzić. I chociaż przynajmniej szczerością w tym wszystkim mógł się szczycić, to kompletnie mu to teraz nie pomagało - zaczynał zamiast tego doszukiwać się drobnych związkowych oznak, które przecież wkradały się w dłuższe relacje typu “friends with benefits”. Ze względu na swoją dotykalskość często pozwalał sobie na jakieś drobne czułości, zwyczajnie trzymając się tej części “friends”. To z kolei najbardziej go teraz gubiło, bo… czy zorganizowałby przyjacielowi taki piknik? Czy w ogóle doszukiwaliby się w tym czegoś romantycznego, czy nie uznaliby tego za zwyczajne spotkanie? Czy to już było zachowanie typowo związkowe, czy po prostu ze Sky’em chcieli na to tak patrzeć?
Starał się nie obserwować zbyt nachalnie jak Puchon je, odwracając zaraz wzrok z delikatnym uśmiechem, domyślając się już, że to była po prostu nagana za notoryczne ciąganie go za język. Zamiast wahania się, czy nie odpuścić, po prostu zajął się dalej swoimi przemyśleniami, gdzieś subtelnie dając chłopakowi przyzwolenie na dłuższą ciszę na rzecz jedzenia, samemu sięgając po winogrono. Nie miał tego komfortu, który niewątpliwie towarzyszył jego partnerowi - nie był jego pierwszym, nie miał szans być jego pierwszym. Nie wiedział nawet w czym próbować być jego pierwszym, co kończyło się tym, że siedział na dachu Hogwartu, z jedną dłonią zamkniętą w ciepłym uścisku, a drugą nieco nerwowo przemykającą po roztrzepanych kosmykach własnych włosów, jak gdyby wszystko miało być w porządku. W piersi zaczęła rwać go frustracja, że być może Sky już tutaj z kimś był, a może jadł już czyjeś tosty i może nawet ten ktoś ich nie spalił. A może spalił je jeszcze bardziej, ale tylko się pośmiali? Może ktoś słyszał ten tajemniczy śmiech? Kiedy złościł się przez te myśli, automatycznie też złościł się na te myśli, nie chcąc pokazać chłopakowi swojej niepewności i nie chcąc czegoś spieprzyć przez zwykłą zazdrość. Na ratunek przyszedł mu sam prefekt, znajdując swoje prawowite miejsce na kolanach Mefisto, jednocześnie już łącząc ich w bardzo potrzebnych pocałunkach; Nox stłumił zrezygnowane westchnięcie gdzieś na tych niosących posmak tosta wargach.
- Huh? - Zdziwił się, nie wiedząc nawet jeszcze czemu dokładnie. Przesunął dłońmi po bokach Sky’a, prowadząc je zaraz na plecy i dociskając go do siebie w czułym objęciu, próbując jakoś zrozumieć podaną mu odpowiedź. Zdążył wybić się z rozmowy i w pierwszej chwili zupełnie nie skojarzył o co chłopakowi chodziło, bo przecież zadał inne pytanie, a kwestia latania nago czy oczarowania nie odpowiadała na “zako-”. Dopiero sam sens sprawił, że Mefisto rzeczywiście odważył się na wyjątkowo zuchwałe rozważenie możliwości, by Sky rozpatrywał jakiekolwiek zakochiwanie się. Towarzysząca im bliskość posłużyła teraz za wyjątkowo duży problem, bo serce Ślizgona zaczęło rozbijać mu się po klatce piersiowej z taką siłą, jakby faktycznie próbowało przeskoczyć do tej drugiej, drobniejszej, ciasno przy sobie trzymanej.
Do tego zmierzali? Tego Sky chciał? Brał pod uwagę, że może się w wilkołaku zakochać?
- To dobrze, bo wbrew pozorom aż tak często tego nie praktykuję - wymamrotał w końcu, pochylając się w celu przygryzienia puchoniej szyi. - Więc trzymajmy się tego, że inne związane ze mną rzeczy też można pokochać - dodał mrukliwie, ryzykując tą swoją śmiałością ze szczerą nadzieją, by w razie czego została odebrana jako żart. Wgryzł się raz jeszcze, zaraz powoli wypuszczając skórę spomiędzy szczęk, w ostatniej chwili chwytając ją wargami; kiedy faktycznie się odsunął, jego oczom ukazał się ciemny ślad.

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:47;

Przymknął oczy, wielce zadowolony ze swojego jakże wyważonego i sprytnego wybrnięcia, swobodnie gubiąc pocałunki to na ustach, to na nagich policzkach czy ubranej w tatuaże skórze. Niezbyt świadomie wędrował dłońmi po uwielbionym ciele, pozwalając im na swobodę i instynktowne podążanie do ulubionych partii mięśni, nie musząc wcale przyciągać Wilkołaka bliżej siebie, bo ich ciała same lgnęły ku sobie do ciasnej jedności.
- Wolałbym byś nigdy już tego nie praktykował - mruknął, mając na myśli zarówno obrażenia, jak i nagość na szkolnych korytarzach; odchylając już szyję, by ułatwić dostęp ustom Mefisto, ledwo odczuwalnie wycofując się zaskoczony zębami, niemal od razu w pokucie nadstawiając się mocniej, by zapewnić chłopaka, że to tylko resztki odruchu, którego i tak prawie już się przy nim wyzbył. Uśmiechnął się zakłopotany, zaraz wplatając palce w ciemne kosmyki, by przytrzymać głowę Ślizgona blisko siebie, nie chcąc, by dostrzegł to jego zawstydzenie, wywołane nie tylko samym brzmieniem jego słów, ale i świadomością, że Mefisto jednak naprawdę wie, a gwałtownie przyspieszające bicie jego własnego serca, jakby chciało nie tylko dogonić, ale i przegonić to należące do Noxa, zdradzało go każdym uderzeniem poprzez głośne potwierdzenie słów Ślizgona. Rozchylił powieki, jakby tylko po to, by uciec spojrzeniem gdzieś w bok, zanim nie westchnął cicho, pogodzony z nieplanowanym wyznaniem, zaraz wykręcając się, by ogarnąć wzrokiem całą zieleń.
- Nawet nie wiesz jakie to proste - wymruczał cicho, szukając w leśnych odcieniach jakiejś zdradzieckiej chęci ucieczki, gotów odsunąć się błyskawicznie, byle dać Wilkołakowi potrzebną przestrzeń do oddechu. Byle nie poczuł się przytłoczony, poganiany czy zmuszany do czegokolwiek. A mimo to pogładził kciukiem jego policzek w jakiejś naiwnej nadziei, że to miałoby go przed ucieczką powstrzymać, jakby sama intensywność spojrzenia nie krzyczała wyraźnie “zostań ze mną”. Pocałował go krótko, chyba jednak nieco obawiając się tej swojej nachalności, bo zdecydowanie za szybko wypuszczając jego wargę z przygryzienia i zaraz uśmiechnął się lekko, łapiąc Noxa za podróbek, ale zamiast przyciągnąć go ku sobie, wykręcił mu głowę w bok.
- Widzisz tamtą pisankę? Zakład, że jest w niej kremówka? - rzucił, chcąc już odciągnąć uwagę Mefisto jakimś niezwiązanym bezpośrednio z ich relacją tematem, uznając, że lekka irytacja zamiłowaniem do zbierania starych jaj nada się idealnie - Jeśli mam rację, tooo… - wymruczał, nie wytrzymując i wykręcając go do całusa, zaraz mrucząc cicho w zastanowieniu czego mógłby sobie zażądać, a czego Wilkołak by nie zrobił po zwykłej prośbie - Następnym razem wnosisz mnie po schodach jak Ci strzeli do głowy spotkać się tak wysoko.
# 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:47;

Zauważył to drobne wycofanie, kontrolując do jakiej rangi ono urośnie, ale sam z siebie przestawać nie chciał. Wiedział, że krzywdy Puchonowi nie zrobi i trzymał się myśli, że sekunda dyskomfortu zaraz zostanie nadrobiona dobrym ciepłem; że wargi miękko zatrą ostre ślady zębów, odrobiną bólu (?) pozwalając chłopakowi na intensywniejsze odczucie przyjemności. Może chwilę wahał się, czy to nie jego własne upodobania nakazują zaakceptować te wymówki, ale Merlinie - Sky wracał, więc coś musiało w tym być.
- Przekonamy się z czasem, mm? - Mruknął jeszcze tylko, dalej święcie przekonany, że to co najwyżej zapowiedź. I chociaż nie chciał się odsuwać, to i tak wychylał się za muskającym jego policzek kciukiem, każdej bliskości pragnąc po prostu więcej i więcej. Choć trzymał go dalej uparcie palcami mocno zahaczonymi o materiał jasnej koszuli, to i tak dopraszał się dodatkowych bodźców, nie wiedząc nawet co przyniesie najwięcej przyjemności. Rozchylił już wargi ze zniecierpliwionym westchnieniem, próbując jakoś zdobyć więcej pocałunków, kiedy nagle nie tylko to zostało mu uniemożliwione, ale również samo patrzenie na dalej obejmowane cudo. Przesunął nieco tępym spojrzeniem po dachu, dopiero po chwili nie tylko łącząc fakty, ale dostrzegając też kolejną pisankę.
- Czy ty zwariow- ale nie jedz jej, jeśli tam jest - zastrzegł, zaraz już marszcząc brwi na same warunki zakładu i dając się wykręcić do pocałunku, który teraz - ze względu na zaniepokojenie - wcale taki słodki nie był. Mefisto mruknął zatem z niezadowoleniem, szukając już jakiegoś sposobu, żeby jakoś na tym wszystkim skorzystać. - Dobra. Ale jeśli nie ma w niej kremówki, to następnym razem jak wyślę ci zdjęcie na wizie… odwdzięczysz się swoim - zdecydował, powoli go puszczając w formie pozwolenia, by ten zakład wcielili w życie. Nie kusiło go rzucanie się na jajko samemu, bo pewnie “przypadkiem” strąciłby je z dachu, byle tylko nie wpadło w łapki tego jego ufnego Puchona. Zamiast tego odruchowo sięgnął po różdżkę, chcąc chyba po prostu móc wmówić sobie, że był - nie wiedząc nawet czemu - w gotowości. - Nie spadnij - dodał, skubiąc wetknięty w dolną wargę kolczyk, czując na nim nieprzyjemny chłód samotności.

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:47;

JAJKO: 7. PRÓBA (-) A i H - eliksir ridikuskus
Przekonamy się
Te słowa na chwilę wybiły go z równowagi, bo choć powinny brzmieć jak słodka obietnica, że i Mefisto z pewnością też zacznie coś czuć, tak tylko wyraźnie przypomniały mu o tym, że nie tak dawno podobną obietnicę dostał od kogoś innego. Spróbuję. Chcę. Widzę potencjał. A jednak zamieniło się to w: Nie mogę. Nie chcę. Nie będę w stanie. Naiwnie, po raz kolejny, uczepił się jednak myśli, że tym razem będzie inaczej. Da radę. Sprawdzi. Najwyżej będzie musiał podnieść się po raz kolejny. I to właśnie była ta najprzyjemniejsza korzyść z nieumiejętności uczenia się na własnych błędach. Możliwość zatopienia się w tych wszystkich błogich i radosnych chwilach z Wilkołakiem, tylko czasem plamiąc je wątpliwościami, żalem czy lękiem. Teraz jednak wystarczyło zawiesić na chwilę wzrok na twarzy Ślizgona, przysunąć się bliżej o ten nieistniejący między nimi dystans i wybrać zmianę tematu, która pozwoli odciągnąć ich myśli o tego stanu niepewnego oczekiwania.
- Ale… zjadłem już dwie. Trzecia nagle miałaby mnie zabić? - prychnął rozbawiony, zaraz z cichym “nie zjem” zgarniając dla siebie kilka całusów, by uspokoić Wilkołaka, nie będąc pewnym czy w ogóle wspominał mu o znalezieniu drugiej z kremówek. Jęknął cicho z niezadowolenia, bo zupełnie nie pomyślał o tym, że jak proponuje zakład, to powinien on być obustronny i wstając, pochylił się jeszcze nad Mefisto, by czule poprawić jego fryzurę do pasującego mu układu. - Nie lubię sam sobie robić zdjęć… - mruknął, ostatnim ruchem dłoni żegnając się na tę wieczność ze Ślizgonem i zaraz już kucając do ostrożnego wyciągnięcia jajka ze szczeliny przy krawędzi dachu. - To urocze, że… - urwał, robiąc chwiejny krok w tył, bo ledwo zdążył się wyprostować, a pisanka z hukiem wybuchła mu w dłoni, całego oblewając jakimś płynem.
 - To zdecydowanie nie jest kre… nie, nie, nie, kurwa, nie - wyrzucił z siebie, gdy tylko wprawne oko rozpoznało ten banalnie prosty eliksir po barwie, gęstości i zapachu. Otrzepał nerwowo dłonie, zaraz wycierając je o materiał koszuli na brzuchu, ale najwidoczniej nie wystarczyło to do powstrzymania działania wywaru, bo zaśmiał się zaraz dźwięcznie, od razu ciasno zamykając palce na swoich ustach, nie chcąc pozwolić wydostać się stamtąd żadnemu niekontrolowanemu dźwiękowi. Spojrzał błagalnie na Mefisto, jakby ten mógł faktycznie skrócić jego cierpienia albo chociaż zmniejszyć nieco ich intensywność, ale wzrok zaraz uciekł mu w górę przez wywrócenie oczami, gdy zdał sobie sprawę, że biodra już rozbujały się rytmicznie do wygrywanej magią Ślizgona melodii.
# 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:48;

- No właśnie ma cię NIE zabić, w tym rzecz… - Wymruczał jeszcze, dając się tylko trochę rozproszyć pocałunkami. Z tym, że nawet jeśli coś mu nie pasowało - a tym “czymś” była cała idea podejrzanych magicznych jajek - to i tak nie dawał sobie zepsuć przyjemnego nastroju, który się między nimi utrzymywał. Powstrzymał odruch poprawienia włosów po tym, jak zostawiły je już palce Puchona, zamiast tego skupiając się na… cóż, na wizji Sky’a robiącego te zdjęcia. Zgodnie ze swoim wcześniejszym postanowieniem, czujnie go cały czas obserwował, odprowadzając spojrzeniem do samej krawędzi dachu, by zaraz otulić nim całą sylwetkę. I, chociaż różdżka dalej była w gotowości, to sam umysł kompletnie nie. Chrzanić koncentrację, o której przed chwilą tak uparcie czytał, bo żadne rady legilimencyjnych specjalistów nie odnosiły się do sytuacji, w której miało się pod nosem kogoś tak pociągającego. Myśli Noxa zbłądziły zupełnie, podczas gdy ujmujące patyczek palce próbowały sobie przypomnieć uczucie rozrywanego materiału jasnej koszuli, ciepła tego perfekcyjnego ciała…
Nie dotarło do niego nawet, że wygrał. Wyprostował się odruchowo, kiedy Sky wyciągnął jajko, żeby jak najprędzej ściągnąć na siebie jego uwagę, przez to też z kompletnym brakiem zrozumienia patrząc jak przedmiot wybucha, pozostawiając po sobie mokre ślady. Chłoszczyść wyrwało się wilkołakowi z niedużym opóźnieniem, ale zawsze jakimś - i dzięki temu mógł już zawsze zastanawiać się, czy ta chwila zwłoki nie zaważyła na łapiącym prefekta efekcie.
- Czy ty- co? - Wyrwało mu się bezmyślnie, jeszcze nie do końca rozumiejąc, że to wszystko było magicznym efektem cholernego jajka, przed którym notorycznie swojego partnera ostrzegał. A jednak teraz siedział na kocu jak sparaliżowany, nie mogąc pozbyć się wibrującego w głowie dźwięku, który niewątpliwie miał stać się jednym z najprzyjemniejszych, a jednocześnie… nieodpowiednich.
Wcale sobie nie zasłużył na śmiech Sky’a, co nie tylko czuł w przyspieszonym biciu serca, ale też widział w przestraszonym spojrzeniu jasnych tęczówek. Przełknął tylko ślinę z trudem, jeszcze trochę panikując, by dopiero taneczny ruch bioder uświadomił go, że w gruncie rzeczy nie działo się nic złego, a sam śmiech nie tylko został pohamowany, ale mógł też zupełnie zniknąć z tego niepokojącego obrazka. Nawet, jeśli niewerbalne Finite nie przyniosło żadnych rezultatów.
- Silencio. To jakaś magia? - Podciągnął się powoli do pozycji stojącej, wsuwając różdżkę do kieszeni i tylko poszerzającym się uśmiechem przyznając, że nie potrafił się w pełni tym wszystkim zmartwić - nie, kiedy Puchon tak go rozczulał. Zachował w tym wszystkim trochę zdrowego rozsądku, szukając po mimice Schuestera, czy przypadkiem użycie zaklęcia wyciszającego nie było przesadą. - Czy po prostu tak desperacko szukasz wymówki, żeby ze mną zatańczyć? - Bo, jak było widać po śmiałym zbliżeniu Mefisto, wystarczyło tylko poprosić…

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:53;

Opuścił swoją strefę komfortu. Można wręcz powiedzieć, że wystrzelił z niej jak ciśnięty expulso. Nie tylko zmuszony do śmiechu, ale i do tańca, z którym czuł się tylko niewiele lepiej, gdy nie miał wkoło ciasno otaczającej go masy ludzkich ciał, w którą mógł się wtopić, nie zwracając większej uwagi. Teraz jednak był wystawiony jak jakiś specjalny dziki okaz w zoo i wyraźnie widział spojrzenie zielonych oczu, utkwione w każdym jego ruchu. Sam już nie wiedział czy pomruki zza zaciśniętej na twarzy dłoni to wciąż śmiech czy już wyrzucane przekleństwa, ale naprawdę zaczynała kusić go wizja utraty przytomności przez brak powietrza. Pocieszał się jeszcze tym, że naprawdę w tym wszystkim… Mefisto był najlepszą opcją. Mniej krępująca go mogłaby być w tej sytuacji już tylko Flora, a jednak jeśli dane byłoby mu się zastanowić nad elvisowymi ruchami, które mimowolnie musiał teraz naśladować, to jednak wolałby, by Puchonka nigdy go w takiej sytuacji nie widziała.
Słysząc zaklęcie, a nawet bardziej czując je na swoim gardle, w końcu mógł odetchnąć z ulgą, tuż po tym jak łapczywie złapał powietrze po opuszczeniu dłoni w dół. I to wystarczyło, by cała ta sytuacja zdała mu się dużo bardziej pozytywna, bo choć głowa odchyliła mu się teatralnie w tył przy jednym z kroków Vogue Madonny, to świadomość, że zarówno klatka jak i szczęka drżą mu jedynie z bezgłośnego śmiechu, była niczym promyczek komfortu i nadziei na to, że nie będzie miał ochoty umrzeć z kompletnego zażenowania przed Ślizgonem.
Sięgnął dłonią do krawata Mefisto, by przyciągnąć go do siebie w instynktownej próbie odwrócenia całej jego uwagi pocałunkami, jednak zatrzymał się, gdy tylko ich wargi ledwo się musnęły, zwyczajnie nie mogąc przestać się śmiać, a więc i nie mogąc pozwolić sobie na pocałunek. Ściągnął zatroskane brwi, zaraz jednak rozluźniając je zupełnie, by posłać w górę jedynie jedną z nich, gdy zdał sobie sprawę z tego, jak gładko przylgnął biodrami do mefistofelesowskich bioder, rozbudzoną przez eliksir potrzebą chcąc nadać rytm nie tylko swoim, ale i tym idealnym biodrom.
Przytaknął mu, bo najwidoczniej naprawdę desperacko szukał tego wspólnego tańca, uznając, że jeśli będzie odpowiednio blisko i zachowa kontakt wzrokowy, to skutecznie uda mu się zapomnieć, że cała ta sytuacja nie jest wcale dobrowolna. Dłoń spadła mu na biodro Noxa, ale to wcale nie potrzebowało lepszego przewodnika od puchonich bioder, więc po krótkim ściśnięciu palce powędrowały nieco wyżej, by przesunąć się w tył na przykryte bielą koszuli lędźwia. W hipnotyzujących ruchach tańca nawet nie wyłapał momentu, w którym klatka przestałą drżeć z duszonego w wyciszonych strunach śmiechu, zbyt skupiony na badaniu wyrazu, jaki przyjmowała zieleń pod wpływem tej wspólnej walki. Zamrugał zdezorientowany, przeganiając z oczu zaległą tam po bolesnym śmiechu wilgoć i uwiesił się na szyi Ślizgona, by przyciągnąć go do pocałunku, powolnie hamując rytm, w jakim żyły biodra, by w końcu unieruchomić je niemal zupełnie. Odsunął się nieco, by ciepłym spojrzeniem utonąć w czekającej na niego zieleni, nie wiedząc jak miałby podziękować za perfekcyjne reakcje Noxa.
- I jak tu się w Tobie nie zakochać - prychnął bezgłośnie, bezczelnie korzystając z przywileju milczenia.
# 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:53;

Podczas gdy prędko zduszony zalążek skylerowego śmiechu odszedł w zapomnienie, muzyczne nuty przerwał znacznie mniej wyczekiwany wyraz rozbawienia Mefisto. Uspokojony pozytywną reakcją na dość impulsywnie rzucone zaklęcie, postanowił przestać się martwić i skorzystać z tego niegroźnego efektu, jakim było podrygiwanie w rytm wyczarowanej muzyki. Choć sam nie miał problemu z tańcem, to miał nadzieję, że mimo wszystko swoją współpracą jakoś zredukuje zawstydzenie swojego partnera. Nie mógł przy tym ukrywać swojego zadowolenia, muskając drobnymi pocałunkami te drżące w cichym śmiechu wargi, nie odsuwając się ani na milimetr i aprobującym pomrukiem komentując ruchy bioder Sky’a. Zresztą, nie pozostawał mu dłużny, szybko się dopasowując i już pomykając zwinnie dłońmi po tym boskim ciele, nie chcąc przypadkiem uziemić tańca chłopaka na jednym obszarze.
- You’re hot - poinformował go, bardziej niż ruchami rozgrzany samym spojrzeniem prefekta, od którego ani nie chciał, ani nie umiał uciec. - As fuck - doprecyzował, chcąc nawet zaaranżować w tym tańcu coś więcej niż tylko naturalną bliskość. Ledwo pochwycił palcami dłoń chłopaka, planując jakieś subtelne obrócenie go, kiedy sytuacja znowu tragicznie szybko się zmieniła. Mefisto zgubił oddech pod tym gorącym pocałunkiem, niechętnie dając się uspokoić, zatrzymać, a potem… wykiwać, bo nie miał pojęcia co te miękkie wargi próbowały mu przekazać.
- Już? Żartujesz? Ale ty się tak dobrze ruszaaasz - jęknął, trochę jak niezadowolone dziecko, mimo wszystko grzecznie sięgając po różdżkę, by pozbyć się efektu Silencio. Zaraz potem odłożył patyczek na jego miejsce, dłońmi chętnie powracając do Sky’a, by zamknąć je na jego biodrach i przypomnieć im porzucone ruchy, może tylko trochę wykorzystując to do wzmocnienia ciepłych sensacji ściskających go w podbrzuszu. Pochylił się do pocałunku, który wcale nie nadszedł, dając wilkołakowi przestrzeń do cichej, acz stanowczej wypowiedzi, porzucającej uprzednie narzekanie. - Czy teraz już się mnie posłuchasz i przestaniesz ganiać za tymi cholernymi jajkami?

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Galeony : 260
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1849
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dach - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:54;

Nie mógł mieć pojęcia, jak bardzo mu zazdrościł. Tej swobody, naturalnej płynności i pewności siebie (a może działania mimo jej braku?) w obszarach, w której on nie miał jej zupełnie. Komplementy z jego ust zawsze brzmiały tak swobodnie. Już od ich pierwszego spotkania miał wrażenie, że wyrzuca je zdecydowanie zbyt pochopnie, ale nawet jeśli myślał, że na nie nie zasługiwał, to wierzył w nie podświadomie, nie potrafiąc, czy raczej bardziej - nie chcąc ich odrzucić. I w ten sposób uśmiechał się mimowolnie przy każdym zasłyszanym miłym słowie, niezależnie czy była to pochwała jego charakteru, wyglądu, zachowania czy może (nie)zwykłe Słońce.
- Dziękuję - wymruczał cicho, jakby w nagrodę pozwalając im jeszcze żyć w tym rozkołysanym rytmie, z którego mimo całej przyjemności jaką niosła ta bliskość, miał instynktowną potrzebę uciec. - Dzięki Tobie nie muszę teraz skakać stąd z zażenowania - dodał jeszcze ciszej, po części z niechęci do przyznania się jak bolesne było dla niego, że w jajku ukryty był akurat ten eliksir, a po części nie chcąc burzyć tej intymności między nimi, ledwo przebijając się przez wygrywaną magią muzykę. Szybko też dał się rozproszyć zmniejszeniem pozostałego dystansu, dzielącego go od Wilkołaka, zwilżając odruchowo usta, jak miał w zwyczaju, gdy trwał w ciągłym oczekiwaniu pocałunku, by tylko bezgłośnym westchnięciem skomentować to przyjemne rozdrażnienie niespełnienia. Mruknął mu przytakująco w odpowiedzi, zupełnie bezwiednie, gotów zgodzić się na cokolwiek, nie potrafiąc przeciwstawić się tej hipnotyzującej bliskości, a tym bardziej stanowczości ukrytej w głosie Wilkołaka. Sam sięgnął po to, czego Mefisto mu odmówił, wybierając upomnienie i zaraz już zupełnie naturalnie dopasowywał rytm pocałunków do rytmu bioder, bo w końcu obu dyktowała takt ta sama melodia.
- Znowu mam na Ciebie zły wpływ - mruknął, nie mogąc jeszcze pożegnać się z tymi upragnionymi ustami, własnymi skubiąc lekko tkwiące tam kółeczko - Próbowałeś się uczyć tego o czym myślę? - spytał, gdzieś po drodze znów stopniowo zwalniając ich ruchy, nie chcąc pochwalić się swoim brakiem podzielności uwagi, zaraz przyciągając go za kark do jeszcze jednego pocałunku, jakby od rozmowy rozproszyła go jakaś myśl, wywołana przelotnym spojrzeniem, które z zieleni opadło nieco niżej - Jakieś postępy? - dopytał, odsuwając się mimowolnie i przygryzając wargę, by powstrzymać usta od ponownego przerwania tej próby dialogu.
# 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2350
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3477
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Dach - Page 25 QzgSDG8




Moderator




Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 EmptySro Maj 06 2020, 21:54;

Zdołał już przekonać się o skylerowej niechęci do tańca, jednocześnie zupełnie jej nie akceptując. Może i sam nie był jakimś mistrzem w tej dziedzinie, może i nie należało zbyt dokładnie się jego ruchom przyglądać, ale i tak potrafił odnaleźć w tym przyjemność. Skrępowanie wchodziło w grę dopiero wtedy, kiedy taneczne kroki ograniczał sztywny garnitur, a muzyka nakazywała tempo powolne i nazbyt majestatyczne. Dopóki mógł wykorzystać melodię do samego dotykania swojego partnera, rozruszania tak lgnących do siebie ciał, to nie narzekał. Nie odmawiał. I nie zamierzał też na to pozwalać.
- No spróbowałbyś tylko - prychnął cicho, odruchowo lecąc już spojrzeniem w bok, jakby chciał ocenić i tak oczywistą wysokość, na jakiej się znajdowali. Było to pewnego rodzaju błędem, bo Mefistofeles niewątpliwie należał do ludzi, których do krawędzi ciągnęło, podczas gdy myśli tonęły w niepokojących wizjach rzeczywistego oddania wspomnianego skoku. Nie wiedział nawet kiedy ponownie przekierował całą uwagę na swojego partnera, zaciskając mocniej palce na materiale jego ubrań. Pocałunki sprowadziły go na ziemię, while lifting him up to the Sky.
- Mhm - potaknął, jeszcze wcale nie chcąc zgodzić się na to odsunięcie, by tęsknie westchnąć i niechętnie powrócić w stronę koca, ciągnąc Puchona za sobą. Podniósł książkę, podsuwając ją chłopakowi, żeby sam zobaczył czym dokładnie była; poprawił przy okazji prowizoryczną zakładkę, którą był nieskończony szkic talii tarota. - Mam wrażenie, że trochę za bardzo na około do tego podchodzę. Trochę mnie kusi… żeby już po prostu spróbować. Zobaczyć jak to jest. - Spodziewał się braku jakiegokolwiek efektu, albo wyjątkowo negatywnych rezultatów, ale i tak nie potrafił sobie tego w pełni wybić z głowy. Miał niezłą samodyscyplinę i sięgał po to, co próbował osiągnąć, a jednak dalej pozostawał fanem praktyki. - Chcę już wiedzieć co myślisz - dodał, nieco luźniejszym tonem. A skoro znowu usiadł, to mógł zaprosić chłopaka z powrotem na swoje kolana, tym razem bardziej bokiem. - No wiesz. O moich tostach i w ogóle - wymruczał mu w szyję, sprawdzając jak się trzyma zrobiona chwilę temu malinka.

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin,
But you're messing with a beast.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dach - Page 25 QzgSDG8








Dach - Page 25 Empty


PisanieDach - Page 25 Empty Re: Dach  Dach - Page 25 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 25 z 26Strona 25 z 26 Previous  1 ... 14 ... 24, 25, 26  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dach - Page 25 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-