Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Aula wykładowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Rachela Woodlay
Rachela Woodlay

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, oklumencja i legilimencja
Galeony : 128
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4870-rachela-woodlay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4869-tajne-przez-poufne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4872-co-was-nie-zabije-to-was-wzmocni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9041-rachela-woodlay
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyNie Gru 09 2012, 13:54;

First topic message reminder :




Choćby za oknem przygrzewała słoneczna tarcza, a słupki rtęci przekraczałyby dwadzieścia stopni, w tym pomieszczeniu panuje odwieczny, przenikający do szpiku kości, chłód. Zdawać by się mogło, że tylko prowadzącej nie przeszkadzała ta temperatura i półmrok.
Na oknach szron wymalował srebrzyste ornamenty, a łuczywa wetknięte w żeliwne uchwyty, rozświetlają pomieszczenie błękitnym płomieniem, liżącym gołe ściany. Zmurszałe maszkarony, wybałuszają oczy, szczerząc zęby w stronę studentów.
Wszystkie ławki ustawione były w półokręgu, a w centralnej części, na podniesieniu, mieściło się biurko nauczyciela. Tuż przed, na szponiastej nodze, umieszczona została czara, w której unosiła się płynna kula. Za biurkiem rozwinięte zostało płótno, by można było wyświetlać ilustracje pomocnicze.

UWAGA! W tej lokacji na okres październik/listopad musisz rzucić kostką kiedy tu jesteś, ze względu na wykonane tu zadanie na kółka przez Maximilana Solberga.

Zmiana wyglądu lokacji: Sala przybrała czarno-pomarańczowe barwy. Na ścianach girlandy czarnych i fioletowych nietoperzy, które lekko poruszają skrzydłami. Porozrzucane po całej sali dyniowe lampiony. Świeczki pod sufitem (ogień nie groźny). Postarzone meble. Wzory pajęczyn i sylwetki duchów na szybach. Postrzępione zasłony. Upiorny stojak na kulę.

Rzuć kostką k6 na efekt:
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1223
  Liczba postów : 2283
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyWto Cze 16 2020, 22:55;

  Nie chciał jej bardziej strofować ani denerwować. Wyglądała na naprawdę zestresowaną, a jego rolą nie było dokładanie jej dodatkowych zmartwień, prawienia morałów kiedy nie było trzeba czy innych tego typu podobnych wychowawczych rzeczy. Nie dziś, nie teraz. Pozostało mu więc odpowiedzieć krótkie „oczywiście” na jej wypowiedź odnośnie metamorfomagii, natomiast dało się gdzieś pobieżnie wyczuć, że nie wierzył jej w żadnym stopniu. No, może trochę, ale nie sądził, aby mówiła prawdę, a przynajmniej nie tę oficjalną.
  - Nie spodziewałem się, to na pewno. – rzucił, powracając do swojej pozycji z zaplecionymi na piersi rękami i przyglądania się jej z tą swoją wyuczoną, alexową uwagą. – Jeśli chodzi o prefekta, to nie wyglądasz, jakbyś nie była pewna. Sprawowałaś tę funkcję przez naprawdę długi czas i zdaje się, że to lubiłaś. Skoro już się na to zdecydowałaś, to musi stać za tym coś, co raczej nie przekona Cię – póki co – do powrotu do tego zadania. Czy się mylę? – złapał oddech. Chyba dawno nie powiedział tak dużo w jednej wypowiedzi, a co gorsza, nie zamierzał kończyć. Mówił natomiast nadzwyczaj spokojnie, zupełnie jakby opowiadał jej jakąś historię, której narracja w ostateczności wskazywała na happy end. Osobiście nie wierzył w takie bajki. – Kim więc bym był, gdybym teraz dodawał Ci dodatkowych wątpliwości i wymuszał w Tobie wyrzuty sumienia. Zrezygnowałaś, tu nie ma dyskusji. Owszem, jest mi z tego powodu…hmm…przykro, ale muszę się z tym pogodzić, tak samo jak Krukoni i wszyscy w tym wypadku musimy ruszyć dalej. – delikatnie uśmiechnął się w jej kierunku, subtelnie wręcz i z pełną dozą zrozumienia.
  - Ta zmiana to również nie jest coś, co bym przewidział. Natomiast nie mam powodu, aby Ci nie ufać. Przez cały rok byłaś wzorową uczennicą, dobrą koleżanką dla innych, sumiennym prefektem. Gdybym miał o Tobie inne zdanie, to może i pojawiłyby się w tym wszystkim wątpliwości, choć przyznaję szczerze ze je posiadam, ale byłbym głupcem, gdybym ich nie miał. Poza tym nie popełniasz przestępstwa idąc na egzamin w innej formie, dopóki jest potwierdzenie, że to Ty, ale po co narażać się na zbędne pytania? – zdecydowanie wyczerpał swój limit słów na najbliższy tydzień. Dobrze, że wkrótce egzaminy, tam przynajmniej nie będzie musiał nic mówić poza instrukcjami.
  – Mam nadzieję, że nie uważasz, że to przez wzgląd na Éléonore. – wypalił nagle po krótkiej pauzie nieco szybciej niż pomyślał. Była to jedna z rzeczy, których najbardziej się obawiał i która czasami zacieniała jego umysł na dłużej niż powinna – to, że musiał oddzielać sprawy prywatne od zawodowych i o ile nie miał z tym problemu, tak inni mogli na to patrzeć właśnie w sposób zgodny z jego wątpliwościami. Mimo wszystko wciąż na nią patrzył tym samym wzrokiem, zupełnie jakby ten temat był dla niego już całkowicie swobodny i nie tracił przy nim pewności siebie. A w istocie gdzieś tam w jego wnętrzu właśnie padł niewielki murek z cegieł ugniatając mu wszystkie wnętrzności.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyWto Cze 16 2020, 23:39;

Dopiero teraz udało się jej rozluźnić palce na tyle, aby wypuścić pasek od torby. Wewnętrznie spięta słuchała odpowiedzi Alexa i zaczynała rozumieć, że on jest idealną osobą na stanowisku nie tylko nauczyciela, ale też opiekuna domu. Wcześniej powątpiewała jakoby potrafił rozmawiać (z pozytywnym skutkiem) z młodzieżą, a gdy w końcu doszło do konfrontacji to mogła zyskać pewność, że pod tą małomównością i powściągliwością kryje się dobry człowiek. To znaczy, że Éléonore wiedziała o tym od początku? Widziała w nim tę dobroć pomimo otoczki którą się kreował? - Nie myli się pan. Nie mogę zachować odznaki, mimo że kochałam te obowiązki. - głos zdradziecko zadrżał, a więc czym prędzej odchrząknęła, wtłoczyła w siebie trochę powietrza i wyprostowała ramiona, jakby taka postawa miała pomóc jej zapanować nad emocjami. Gdyby nie była w tym taka beznadziejna... A on uśmiechał się z wyrozumiałością (o którą też go nie podejrzewała), a do tego mówił tak spokojnie, że mu pozazdrościła opanowania. Cała się wewnętrznie trzęsła i tylko czekać aż to drżenie przesiąknie z jej serca do mięśni. Słuchała go, wchłaniała jego słowa jak gąbka wodę i choć nie na wszystko odpowiadała to jednak musiał mieć pewność, że ona to wszystko słyszy, przyjmuje tylko nie do końca potrafi zareagować. Bardzo starała się zachować opanowanie, bo jeśli za mocno zadrży to wyleje się z niej niepowstrzymany potok łez. Już i tak była na granicy, choć nie do końca zdawała sobie sprawę jak blisko.
- Przepraszam, profesorze. - wypaliła znienacka, takim innym tonem, mniej oficjalnym... a wszak jej słowa nie były adekwatne do tego, co właśnie usłyszała. - Miałam o panu błędne zdanie i dlatego oczekiwałam, że nie będzie się pan chciał zgodzić bez wiarygo... bez wyjaśnień. - była teraz rozbrajająco szczera, a kryła się za tym prawdziwa i ludzka bezsilność. Wyczerpała swoją iskierkową moc siania miłości w swoim otoczeniu, odpuściła wszelkim podejrzeniom, bowiem za bardzo bolało ją serce by była w stanie być prawdziwą sobą. - Gdyby pan to robił przez wzgląd na Élé to byłoby to nieprofesjonalne, a pan taki nie jest. - oznajmiła, stwierdziła fakt, choć zaskoczył ją tymi słowami, o których chwilę wcześniej pomyślała. - Fakt, to trochę niezręczna sytuacja, wie pan... z Élé i tak dalej, ale naprawdę... - sięgnęła palcami do swoich brwi, rozmasowała je, gdy straciła wątek, a drżenie z wnętrza powoli przechodziło na jej ciało, którego skóra już pokryła się gęsią skórką. - ... myślę, że wystarczy mi, że pana lubi. - dokończyła i zacisnęła mocno usta, próbując się skoncentrować, a i tak końcówki jej włosów zafalowały metamorfomagią. - Czyli... dostanę od pana jakiś dokument ze zgodą na ten... wizerunek? - zapytała z pewną trudnością. Nie wyobrażała sobie, aby miała iść teraz na dalsze zajęcia, ale z niewyjaśnionej przyczyny obawiała się poprosić Alexa o zwolnienie z dalszych zajęć. Nie mogła zrobić tego Krukonom, musiała iść, zbierać punkty, myśleć o ambicjach, szkole, studiach... a tak ciężko było funkcjonować gdy połowa serca tak szybko obumarła.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1223
  Liczba postów : 2283
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyWto Cze 23 2020, 22:20;

  Delikatnie uniósł brew do góry, kiedy z jej ust pomknęły w jego kierunku przeprosiny. Po chwili zmarszczył jednak obie w geście łagodnej konsternacji. Chyba powoli – w jego opinii – zaczynało się robić dość niezręcznie, a jak tak dalej pójdzie, to on pogubi się we własnych myślach, co zwykle doprowadzało do zawalenia się całej tej otoczki wspaniałości niczym domina.
  - Nie masz za co. – to w sumie jedyne co przyszło mu do głowy po tej chwili osobistej wylewności z jej strony. Słuchał jednak uważnie, bo nie poczuwał się w obowiązku do przerywania jej, skoro chciał poznać jej zdanie w niektórych kwestiach i tak, jak też myślał nie zawiódł się. Musiał przyznać, że Éléonore miała dość rezolutną siostrę. Szkoda, że jej brat był bardziej… narwany.
  - Tak, pójdę z Tobą teraz na najbliższe zajęcia i przekażę informację, a później już wyślę odpowiednie notki do profesorów. – taktownie przemilczał dalsze kwestie związane z tą starszą panną Swansea, bo w zasadzie co miał powiedzieć? Nie padło żadne pytanie, z którego miał się wykręcać, więc to i tak dla niego lepiej. Podniósł się z miejsca i poszedł do tablicy, ostatni raz czyszcząc ją zaklęciem dla pewności, że nic na niej nie zostało.
  - Tą kwestią proszę się już nie przejmować. Trzeba poukładać sobie najważniejsze sprawy. – odwrócił się i spojrzał jej w oczy, po chwili uprzejmie wskazując jej pierwszeństwo w kierunku drzwi, ruszając tuż za nią. [zt]
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 3444
  Liczba postów : 11241
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyNie Paź 11 2020, 16:46;

Zadanie na kółko

W mugolskim świecie nie był jakimś wielkim fanem Halloween, ale w tym zamku to święto miało zupełnie inny klimat. Dlatego też, gdy usłyszał, że kółko magicznych wyzwań ma zająć się tegorocznymi dekoracjami, bez chwili zawahania postanowił wziąć się do roboty. Nie musiał nawet długo zastanawiać się, jakie miejsce będzie do tego zadania idealne. Bardzo dobrze pamiętał aulę na pierwszym piętrze, która już sama w sobie potrafiła sprawić, że ludziom wychodziły ciarki. Panujący tu wiecznie chłód i szron na oknach nawet w najbardziej upalne lato sprawiały, że dla Solberga był to oczywisty wybór. Sam chętnie spędziłby tutaj Noc Duchów.
Wszedł do pomieszczenia i rozejrzał się wokół, by poszukać inspiracji i już po chwili bardzo dobrze wiedział, co zrobi. Pierwsze co, to machnął różdżką, by zmienić kolorystykę tego miejsca. Pomarańcz i czerń zdominowały aulę, a kolejne zaklęcie sprawiło, że na podłodze pojawił się wzór w pajęczą sieć. Następnie przyszedł czas, by zająć się ławkami. Chronicio sprawiło, że meble nabrały starszego, nieco bardziej upiornego wyglądu niż miały dotychczas, a tu i ówdzie pojawiły się nawet pajęczyny.
Z przyniesionego przez siebie papieru, wyciął kształty czarnych i fioletowych nietoperzy, które w formie girland porozwieszał na ścianach. Jedno machnięcie magicznego patyczka i papierowe zwierzaki zaczęły lekko, zabawnie poruszać skrzydłami.
Następnie przyszedł czas na dynie. Max nie miał zamiaru targać tutaj pół ogrodu, więc wziął ze sobą jedną, mniejszą sztukę. Następnie rozmnożył i powiększył warzywo, tak że ostatecznie był tutaj ich ponad tuzin. Zaczął ze skupieniem wycinać w nich przeróżne twarze, by tradycji stało się zadość. W końcu stał otoczony zadowolonymi, przestraszonymi, upiornymi i złośliwymi dyniami, które zaczął rozkładać po całej auli. Pamiętał, jak razem z Kath dekorowali salon wspólny ślizgonów na Wielkanoc i aż uśmiechnął się po nosem. Jeszcze trochę i zostanie głównym dekoratorem wnętrz tego przybytku.
Główne ozdoby były już na miejscu, ale wciąż brakowało klimatu. Dlatego też Solberg zaczął rozstawiać po auli świeczki. Kilka poleciało do wnętrz dyń, by zrobić z nich tradycyjne lampiony, a reszta zawisła pod sufitem niby w Wielkiej Sali. Dodatkowo rzucił zaklęcie Frigidium Ignio, by zabezpieczyć salę i potencjalnych odwiedzających przed poparzeniami. Nie chciał być jeszcze posądzany o podpalenie szkoły.
Szron na szybach był dla Maxa idealnym płótnem, więc zaczął kreślić na nim kształty duchów i upiorów, które sprawiały wrażenie, jakby obserwowały całe to miejsce z zewnątrz. Zasłony zaczął przycinać i szarpać, by nadać im bardziej upiorny wygląd. Padający na nie z żeliwnych uchwytów błękitne światło robiło naprawdę odpowiednie wrażenie. Właśnie miał się brać za kolejną rzecz, gdy jego wzrok padł na szponiastą nogę, służącą jako stojak pod tajemniczą kulę. Solberg nie musiał długo myśleć zanim uniósł po raz kolejny różdżkę. Zmienił strukturę stojaka na łuskowatą, a jej kolor na bagiennozielony. Następnie zaczął bawić się ze szponami i "efektem zadrapań. Kilka prowizorycznych ran tu i ówdzie sprawiły, że stojak wyglądał jak kończyna drapieżnika po przejściach. W końcu mógł zabrać się za ostatni smaczek. Wyjął z torby garść słodyczy a następnie je również pomnożył. Poukrywał cukierki w przeróżnych miejscach, by ewentualni goście mieli szansę na słodką niespodziankę. Gdy już skończył, dodał jeszcze mniej miłą wersję zabawy "Trick or Treat". Po długim czasie spędzonym w tym miejscu na zabawie w architekta wnętrz zrobił się głodny. Zamknął więc za sobą aulę i ruszył do Wielkiej sali na kolację.

Zmiany:
Sala przybrała czarno-pomarańczowe barwy. Na śianach girlandy czarnych i fioletowych nietoperzy, które lekko poruszają skrzydłami. Porozrzucane po całej sali dyniowe lampiony. Świeczki pod sufitem (ogień nie groźny). Postarzone meble. Wzory pajęczyn i sylwetki duchów na szybach. Postrzępione zasłony. Upioerny stojak na kulę.

Kostki:

Kostki:


//zt
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptySob Gru 19 2020, 23:34;

Była niemal pewna, że siedzi w tej przeraźliwie zimnej sali już całą wieczność - a na katedrze nauczycielskiej ustawiła zaledwie swój kociołek, wpatrując się jak ostatnia idiotka w torbę i schowane w niej składniki. Zupełnie jakby czaiła się tam na nią Puszka Pandory - z której wystrzeliliby Czterej Jeźdźcy Apokalipsy, Ragnarok albo horda dementorów. Lub wszystko na raz. Stała tak w zupełnym bezruchu, owinięta w gruby, wełniany sweter - co chwilę przygryzając wnętrze policzka i drżąc niekontrolowanie. Z zimna lub z targających jej trzewiami emocji. W jasnych oczach zdecydowanie walczyło z rezygnacją - na tle bezsilności. Było jej zwyczajnie słabo - za co dotychczas obarczała winą przepracowanie i stres, nawał obowiązków, chromą nogę, która od wypadku z pegaza dotkliwiej jej dokuczała... Wszystko mogło być powodem.
Ale tego zupełnie się nie spodziewała.
Z ciężkim westchnieniem - które ani trochę nie zdjęło jej obezwładniającego ciężaru z piersi - w końcu sięgnęła po torbę, wyjmując z niej potrzebne składniki. Drobne ręce jej drżały - jakby właśnie dotykała obskurusa albo wirusa gryszczopryszki, a nie ingrediencji na prosty eliksir. Eliksir, który już przecież warzyła tyle razy... Krwawnik, krew salamandry...
Psidwakurwa! — warknęła, nadspodziewanie jak na siebie głośno i agresywnie - wyjmując z torby szybko oblewającą się czerwienią dłoń. Gorąca krew spływała jej po palcach i wsiąkała w jasny mankiet swetra, kiedy drugą drżącą dłonią sięgała po srebrzystą różdżkę - której nagle nie mogła zlokalizować.
Gdzie... Do jasnej... Niech to kelpia porwie! — wyrzucała z siebie kolejne przekleństwa - począwszy od tych lżejszych po naprawdę obskurne, od których rumieniec wzburzenia wypłynął na jej odsłoniętą szyję. Różdżki nie było - a być musiała, w końcu wchodząc do auli zapieczętowała jeszcze zamek zaklęciem Conivolus, nie chcąc by ktokolwiek jej przeszkadzał.
Dalej złorzecząc okrutnie, wyrzucając z siebie frustrację podszytą kompletną bezsilnością, z rozmachem wysypała całą zawartość torby. W postaci okularów diagnostycznych, portmonetki, małego złotego znicza z grawerem, zakrwawionych źdźbeł brzytwotrawy - sprawczyni jej piekących ran na dłoni - oraz lusterka dwukierunkowego... którego drugi fragment posiadał Caine.
Momentalnie zastygła w bezruchu, ściskając kurczowo dłoń wokół zalanych krwią palców - a na ciemnozłotych rzęsach zalśniła jej wilgoć. Zupełnie niechciana i zupełnie nie na miejscu. Nie tylko ona z resztą.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1223
  Liczba postów : 2283
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyNie Gru 20 2020, 01:06;

  W ostatniej chwili zakrył usta dłonią, powstrzymując się przed bardzo szerokim, publicznym ziewnięciem. Nieco półprzytomny przemierzał szkolne korytarze, bowiem jego dzisiejsza noc nie do końca była jedną z tych lepszych jeśli chodziło o sen, a amulet Laveau akurat został w innym miejscu. Mimo wszystko był chyba rad, że trafił w jego ręce, bowiem dzięki niemu jego jakość snu diametralnie się poprawiła. Może i wcześniej bardzo żałował swojego wyboru, jednak z perspektywy czasu z pewnością powiedziałby, że była to bardzo dobra decyzja. Dziś go jednak nie miał. A skoro go nie miał, to się nie wyspał. Ot, to takie proste, a jednocześnie skomplikowane.
  Jakby tego było mało dzisiejszy dyżur, a co za tym szło obchód, był cholernie nudny. Nie to, żeby narzekał, niemniej jednak brak jakiejkolwiek akcji pomiędzy szkolnymi murami bynajmniej nie pomagała w jego samopoczuciu. Może powinien rzucić na siebie jakieś zaklęcie regenerujące? Choć na dłuższą metę chyba mu nie pomoże. Po kawę też mu się nie chciało iść, mimo że znajdował się jedynie na pierwszym piętrze i do skrzatów miał przysłowiowy rzut beretem. Ziewnął po raz drugi. Jeśli zaraz nie padnie jak kłoda tu i teraz, to będzie bardzo zaskoczony.
  Przechodził raz po raz obok drzwi od różnych klas, losowo do nich zaglądając i sprawdzając, czy nie dzieje się w nich nic takiego. Większość z nich była otwarta na oścież i pusta, w niektórych były lekcje, a w jeszcze innych znajdował pojedynczych uczniów ćwiczących zaklęcia bądź robiących inne – legalne – rzeczy. Wtedy zwykle mentalnie wzruszał ramionami i szedł sprawdzać dalej, aby w ostateczności dojść pod drzwi auli. Uśmiechnął się lekko, przypominając sobie – może i z lekkim niedowierzaniem – rozmowę, jaką przeprowadził tu z Elaine, ale nie wchodził do środka, bo dziś nie miał po co. O ile zwykle coś w tej Sali robił, tak teraz nie miał takiej potrzeby, w końcu miał inne zajęcie. Odsunął się więc po chwili, aby już wkrótce obrócić się na pięcie i zerknąć z powrotem na drzwi. Zastygł w bezruchu, wpatrując się w klamkę i mając wrażenie, że coś usłyszał. A raczej kogoś i to przeklinającego. Nie czekał długo, aby spróbować wejść do środka i jeszcze bardziej zdziwił się, kiedy drzwi nie ustąpiły pod ciężarem jego dłoni. Niech to kelpia porwie!
  - Perpetua? – powiedział bardziej sam do siebie, bowiem wokoło nie było ani żywej duszy. Zmarszczył brwi i przyjrzał się uważnie szerokim drzwiom, po czym rzucił na nie zaklęcie, które pozbyło się zawiasów i udostępniło mu wejście, z tym że od drugiej strony. Na dodatek dość cicho. Nie to, że chciał podsłuchiwać i się mega mocno interesować natomiast przeklinająca Perpetua była dość niecodziennym zjawiskiem. Przeklinająca Perpetua. Co za oksymoron. Dodatkowo od dłuższego czasu jej nie widział, bo kiedy wrócił do szkoły, jej już w niej nie było. I nie miał pojęcia z jakiego powodu, ale dopóki sama nie wystąpiła z propozycją przedstawienia go, to wolał nie naciskać. Nigdy nie wiadomo co siedzi w głowie wili.
  - Perpetua. – potwierdził swoje słowa podchodząc bliżej i oznajmiając jej swoje pojawienie się, aby wkrótce machnąć różdżką na drzwi i tym razem zamknąć je na cztery spusty. Podszedł do niej szybkim krokiem i od razu, nawet nie zważając na jakikolwiek sprzeciw, chwycił ją za dłoń, wkrótce tamując krwawienie i doprowadzając ją do porządku. - CO TY DO…cholery robisz. – widząc jej oczy obniżył ton głosu, acz jego surowe, czujne spojrzenie ani na chwilę nie przestawało jej obserwować. Nie wiedział, czy powinien się martwić, aczkolwiek zapłakana, zakrwawiona uzdrowicielka zamknięta sama w wielkiej auli raczej nie była normalnym zjawiskiem. Nawet jak na jego standardy.
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyNie Gru 20 2020, 11:39;

Wychodziła - widocznie z błędnego - założenia, że najciemniej jest pod latarnią. Była święcie przekonana, że jeśli już ktoś trafi na zamkniętą aulę w Hogwarcie - zwyczajnie wzruszy ramionami i pójdzie dalej, ot, może zatrzasnął ją Irytek, może w środku trwały jakieś prace albo lekcje... Nie mogła zaszyć się w domu, gdzie mógł ją złapać każdy - choćby Huxley, który pomieszkiwał jeszcze u niej kątem na poddaszu. Zwłaszcza Huxley, który w dziedzinie eliksirów miał zdecydowanie większe pojęcie niż przeciętny Smith - z w ł a s z c z a jeśli chodzi o napary uzdrowicielskie.
Właśnie dlatego, nie spodziewając się zupełnie żadnego towarzystwa - kiedy usłyszała swoje imię, wypowiedziane (na Merlina, dlaczego?) przez tak dobrze znany jej głos... Najpierw skamieniała, czując jak oblewa ją bezbrzeżny gorąc. Charakterystyczna reakcja dla kogoś przyłapanego na gorącym uczynku - na czymś wstydliwym lub nieprzystającym. Na czymś, czego nikt widzieć nie powinien. I choć nie była do najgorsza możliwa opcja - zmieszana, w zupełnej rozsypce podniosła szklane tęczówki na te niemal białe, przeszywające. W pierwszym odruchu chcąc po prostu podziękować za pomoc i uśmiechnąć się.
Alexander... — zdołała jedynie wykrztusić cicho - a przez jej twarz nie przemknął uśmiech, a nagły grymas pełen bólu. Odchrząknęła próbując się opanować - i wyjmując stanowczym, drżącym ruchem dłoń z uścisku mężczyzny. Ocierając wilgotne oczy, uciekła wzrokiem na bok.
Nic szczególnego. Po prostu... Chciałam... Przygotować się do lekcji. Tak, właśnie. — Nie umiała kłamać, w tym momencie nie wiedziała nawet jak - i było to widać jak na dłoni. Głos jej drżał. Jej twarz utraciła rumieńce wzburzenia, znów przybierając barwę mleka. Zmatowiała, ściągnęła się - w wyraz zupełnie posągowy, miast marmurowej neutralności przedstawiający... kruchość.
O-Odpoczęłam trochę. Planowałam warsztaty dla z-zaawansowanych — dalej brnęła w niedorzeczne, nieokreślone nawet kłamstwo, siląc się na choćby uniesienie kącików ust w namiastce uśmiechu. Chciała się skurczyć i zniknąć - a tymczasem musiała udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, jak zawsze. Zaczęła nieporadnie układać swoje rzeczy na blacie, gorączkowo starając się ukryć fiolkę z krwią salamandry i krwawnik.
Widzisz gdzieś m-moją różdżkę? — spytała szybko, chcąc przekierować uwagę Voralberga na coś innego - i podnosząc na niego chaotyczne spojrzenie.
To była jednak najgorsza możliwa opcja.
W tej właśnie chwili nie zobaczyła niemalże dwumetrowego, dorosłego mężczyzny - nauczyciela zaklęć, Opiekuna Ravenclawu i wzorowego profesora. Widziała... nastolatka. Jeszcze dziecko, pulchnego ucznia Hogwartu, którego leczyła i pielęgnowała - dzień w dzień, przez kilka tygodni. O którego martwiła się - zarówno kiedyś jak i teraz. Dziecko o tych samych poważnych, jasnych oczach.
Porażający ból przeszył jej klatkę piersiową, aż nagle skuliła się w ramionach, a z gardła wyrwał jej się suchy szloch. Zaraz jednak dołączyły do niego łzy, wielkie jak grochy - nie była w stanie ich otrzeć, sparaliżowana gorzkim żalem i niemocą. Otuliła się mocno, kurczowo swoimi ramionami, w marnej namiastce próby nierozsypania się w drobnicę.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1223
  Liczba postów : 2283
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyPon Gru 21 2020, 00:26;

  Mimo wszystko trzymał od niej lekki dystans. Zbliżenie się w celu pochwycenia jej rąk i wyleczenia ich na szybko – w końcu nie miał pojęcia co się dzieje i jak szybko krwawienie się rozprzestrzenia – było na tę chwilę dla niego wystarczające. Nawet w duchu podziękował, że sam się wyrwała. Obserwował ją jednak nad wyraz czujnie, przyglądając się każdemu jednemu szczegółowi jej postawy czy mimiki i wnioski, które dotarły do niego w bardzo ekspresowym tempie nie były najlepsze. Ewidentnie nie czuła się dobrze. Pytanie co powodowało taki, a nie inny stan uzdrowicielki, która raczej przez większość czasu twardo stąpała po ziemi i otwarcie nie załamywała się przy ludziach. Z drugiej strony, może dlatego właśnie drzwi były zamknięte… mistrz dedukcji. Nie sądziła chyba jednak, że w tym momencie da jej spokój.
  - Lekcje, mhm. – chyba nie sądziła, że uwierzy w jej choćby jedno słowo. – I temat tych warsztatów jest taki wzruszający? – być może ta ironia z jego strony była tu całkowicie zbędna, niemniej jednak bardzo nie lubił, kiedy ktoś go okłamywał. Jemu się otwarcie nie zdarzało, a przynajmniej to on twierdził, że naginał rzeczywistość – ostatecznie zgodnie z prawdą – tak więc oczekiwał tego samego od swojego rozmówcy. Szczególnie jeśli ten był mu w miarę bliski, a jeśli chodziło o Whitehorn to w jakiś sposób mógł tak o niej powiedzieć. Na pewno była istotniejsza niż większość znanych mu ludzi, to na pewno.
  Może i nie zwróciłby uwagi na to co działo się wokół, dopóki ta nie zaczęła gorączkowo chować przed nim rzeczy. Z krótkim o nie nie złapał ją za przegub w połowie drogi między docelowym miejscem krwawnika, a jej torbą i przekrzywił głowę przyglądając się składnikom. Puścił jej nadgarstek i uniósł fiolkę z krwią salamandry, a jego mimika wskazywała jednoznacznie, że powoli, pomału zaczął łączyć wątki i to, co może powstać z tych kilku rzeczy. Jakby na potwierdzenie swoich podejrzeń zerknął w kierunku nauczycielskiego podestu, na którym stał rozpalony kociołek i przez chwilę zawiesił na nim swoje spojrzenie, a z zamyślenia wyrwał go dopiero jej głos. Miał tysiąc myśli na minutę.
  - Hej, ej ej ej. - złapał ją za ramiona i rzucając krótkie usiądź naparł na nią, aby w istocie to zrobiła. Kucnął tuż przed nią próbując znaleźć jej spojrzenie, teraz okryte grubą warstwą łez i… nie miał pojęcia co ma zrobić. Z Éléonore było jakoś łatwiej, ją mógł przynajmniej przytulić, a w tym wypadku miał ku temu opory. Nie ma co, pomoc iście zawodowa, ale umówmy się, że w przypadku Voralberga nawet niewielkie gesty mogły mieć spore znaczenie, jeśli chodziło o relacje międzyludzkie.
  - Ok, dodałem dwa do dwóch i nawet nie próbuj mi wmawiać, że robisz go dla kogoś. – mruknął, próbując nie stracić równowagi i utrzymując się wyłącznie na własnych palcach. Nie był asem eliksirów, ale nawet on wiedział co powstawało ze składników, które miała przy sobie, a jej stan jedynie utwierdzał go w postawionej tezie. Nie, żeby musiał kiedykolwiek z niego korzystać, po prostu była to dość przydatna wiedza. Nie spodziewałby się jednak, że tak miałoby też być w przypadku Perpetuy, bo kto jak kto, ale ona…
  - Uspokój się Whi… Perpetuo. Już, spokojnie. Ćśś. – rzucił zaskakująco wytonowanym głosem, przełykając ślinę i próbując ostrożnie dobierać słowa. Przetarł twarz dłonią czując stres, bo kompletnie nie wiedział jakby miał zachować się w tej sytuacji, jak jej pomóc, co powiedzieć. Jedyne czego był pewien to fakt, iż kalkulowała mu się, ba! niesamowicie pasowała wizja uzdrowicielki w roli matki, niemniej próba uwarzenia tego eliksiru już nie. I o ile nie był pewien do końca co tu się właśnie działo, to był święcie przekonany, że ona miała podobną myśl. Pytanie czemu było całkowicie odwrotnie.
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptySob Gru 26 2020, 11:26;

Przejrzał ją. Oczywiście, że ją przejrzał - ba, nawet ślepy by ją przejrzał. Wystarczyło znać ją dłużej niż pięć minut i przysłuchać się kompletnie rozedrganemu tonowi - nie wspominając już o nerwowych ruchach i... zalanych łzami oczach. Perpetua nie zwykła okazywać jakiejkolwiek słabości, w oczach wszystkich figurowała raczej jako anielsko cierpliwa i opanowana uzdrowicielka. Ale w tej sytuacji... W sytuacji, kiedy - dosłownie - warzyła się jej przyszłość zobaczył ją Alexander. Po raz kolejny zupełnie rozbitą - w obliczu jednak aktualnej rozsypki, jej skamienienie ze strachu w Dolinie Godryka było niczym. Właśnie dlatego się tutaj zamknęła, nie chcąc pokazywać się w tak nikomu. Powinna nałożyć więcej zaklęć... gdyby była w stanie.
N-Nie powinno Cię tu być! — wykrztusiła przez łzy, kiedy Voralberg orientował się w sytuacji - ściśnięta jednak bólem i szlochem, skulona w sobie, nie potrafiła zrobić nic więcej, jak tylko ulec pod naporem ramion mężczyzny - i usiadła. Zalała ją kolejna fala - przemożnego wstydu, który wyrzucił się na jej szyję i policzki gorejącym, czerwonym rumieńcem. Alexander nie mógł zajrzeć jej w oczy - teraz usilnie zasłanianych drobnymi pięściami. Była pewna, że gdyby zobaczyłaby swoje odbicie w jego jasnych, niemal białych tęczówkach - umarłaby, jak zdjęta Avadą. Płonęła, podlewając swój wstyd i gorycz kolejnymi łzami. Drobne ciało otulone swetrem targały co chwila silne drżenia.
Ja nie... — próbowała jeszcze zaprzeczyć - słusznym - domysłom Voralberga, jednak ponownie zdławiła się płaczem i odsłoniła oczy - teraz dłonie przyciskając do ust, by stłumić szloch. — Alex... — spojrzała na niego w końcu, zwabiona spokojem - pozornym, ale jednak - w głosie. Nie zdrabniała jego imienia. Tak jak nigdy przy nikim nie płakała. Nigdy nie warzyła poronnego dla siebie.
Płacz się urwał, a w gardle narosła jej gula pełna żółci.
Alex... — powtórzyła, ponownie obejmując się ramionami - i chcąc się nieco uspokoić - zaczęła kołysać się miarowo. Do przodu i do tyłu - szloch cichł, wstyd dalej płonął czerwienią, żal zaczął grać pierwsze skrzypce. Rozsypywała się. — T-Tyle związków! — niemal warknęła, chwytając się za gardło - jakby chcąc powstrzymać wylewające się z niej emocje. Już jednak nie mogła. — Dziesięć lat małżeństwa... Tyle prób, Alex! — wyrzucała z siebie wszystko nieskładnie, wypluwając kolejne słowa - pełne złości i goryczy. Niezrozumienia. Oczywiście, że doskonale wiedziała skąd się biorą dzieci! Nie pojmowała jednak, jakim cudem unikała macierzyństwa przez ponad dwadzieścia lat - a dopadło ją to błogosławieństwo teraz. W tak niestabilnym, niepewnym momencie.
M-My... — głos jej stracił w agresywnych nutach - opadł gwałtownie, zabarwiając się smutkiem. — My się tylko spotykamy — wyszeptała. — On ma dwójkę dorosłych dzieci, mówił, że czuje się jakby zdradzał swoją rodzinę ze mną. A teraz... — Nie wytrzymała - znów zaszlochała, przyciskając dłonie do brzucha - odwracając wzrok gdzieś na bok - by wbić spojrzenie w kociołek i zawyć żałośnie.
Voralberg był świadkiem największej słabości i bolączki Perpetuy Whitehorn.
Ja nie mogę... — powtarzała jak mantrę, podejmując żałosne próby przekonania się co do słuszności swoich działań.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1223
  Liczba postów : 2283
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyWto Gru 29 2020, 01:35;

  Zagryzał wewnętrzną ścianę policzka w konsternacji, wciąż analizując to co zobaczył. I choć już doskonale wiedział co tu się działo, to wciąż przez jego umysł przebiegało kilkanaście różnych myśli, które musiał sobie poukładać. Zawiesił spojrzenie na parującym kociołku i na chwilę odpłynął, próbując znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie tej sytuacji zanim zacznie intensyfikować w coś znacznie gorszego, z drugiej strony, czy mogła bardziej?
  - To było zamknąć drzwi. – palnął w sumie w zamyśleniu, choć już po paru sekundach dotarło do niego co powiedział i co zrobił kilka minut temu, wysadzając drzwi z zawiasów. Zerknął na nią, a jego mimika wyrażała krótko brzmiące „nieważne”, do czego dodał machnięcie ręką, aby po prostu nie słuchała tego, co powiedział przed chwilą. Zacisnął usta w cienką linię, przyglądając się jej w skupieniu i czując gorycz w ustach, kiedy musiał patrzeć na nią. Taką… przygnębioną, rozsypaną… złamaną. To był zdecydowanie niecodzienny widok, stąd też jego konsternacja wzrastała z każdą kolejną minutą. Perpetua Whitehorn pogrążona w rozpaczy…i to z powodu własnej ciąży. Świat chyba nie przestanie go zaskakiwać.
  Kucał przed nią, czekając na to co miała do powiedzenia. Sam z siebie wielu rzeczy nie mógł się domyślić, choć z oczywistości to spodziewał się kim był ojciec. Nie miał tylko pojęcia, dlaczego uzdrowicielka zareagowała tak gwałtownie. Scenariuszy było… mnóstwo, choć nie sądził, aby którykolwiek mógł aż ją tak zmaltretować psychicznie. Milczał, pozwalając ujść jej wszystkim emocjom, ale nie dał po sobie poznać tego, jak kiepsko się czuł z powodu jej zdruzgotania. Kompletnie nic nie rozumiał z jej wypowiedzi, ale wciąż nie odzywał się ani słowem dopóki nie skończyła. My się tylko spotykamy.
  - Nawet mnie nie drażnij. – mruknął, łapiąc ją za nadgarstki i oplatając swoje chłodne dłonie – z olbrzymią dozą niepewności – swoimi ciepłymi palcami. – Jeśli tak „tylko” spotykają się ludzie, to ja jestem profesorem ONMSu. – kącik jego ust całkowicie bezmyślnie i bezemocjonalnie podniósł się na samą myśl o absurdzie tej sytuacji.
  - A Caine czasami pierdoli głupoty i oboje o tym wiemy. Każdy ma swój sposób… obrony przed niektórymi… faktami. Jego defensywą są słowa, ale to rozważny człowiek. – wzruszył ramionami, aczkolwiek nie patrzył w jej oczy, zupełnie jakby to miało jakieś odzwierciedlenie również w jego osobie. Odchrząknął, próbując poukładać sobie w głowie zdania, które miał zamiar jej powiedzieć, co akurat w jego przypadku nie było aż takie proste. – Co powiedział? Na to? – kiedy już jego oczy zwróciły się w jej stronę, machnął podbródkiem ze wskazaniem na jej brzuch i oczekując odpowiedzi.
  – Wiesz, taka informacja to często… – ugryzł się w język, zastanawiając się, czy powinien kontynuować ten wątek, który dla niego był czymś całkowicie newralgicznym. – Często… szok. Ale taki… pozytywny. No wiesz, umm. Zwykle nie jest to spodziewane, ale raczej… dobre. Prawda? – odkaszlnął po raz drugi czując, że zaczyna się stresować, a po chwili puścił jej ręce i odsunął się kawałek. Było mu gorąco. Zdecydowanie za gorąco.
  – Whitehorn. On Cię kocha. Na zabój. Nawet idiota to zauważy. – rzucił nagle i dość stanowczo, zupełnie innym tonem niż ten zająkany chwilę temu. Nie to, żeby akurat Voralberg nie wiedział o planowanych przyszłych wydarzeniach. Podniósł się, zdając sobie sprawę, że musi choć trochę zmienić tor rozmowy i złapał się pod biodra, ponownie mierząc ją spojrzeniem neutralnych, białych tęczówek. – A jeśli tego faktu nie zaakceptował, to jest po prostu nieodpowiedzialnym dupkiem. Stało się i się nie odstanie, nie rób czegoś, czego na pewno będziesz później żałować.
  - A znam Cię nie od wczoraj i wiem, że będziesz jeśli to wypijesz.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1213
  Liczba postów : 2322
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyPią Mar 26 2021, 11:34;

Marcowe zadanie na kółko

Nie była najlepiej zaznajomiona z obchodzonym w Irlandii świętem Świętego Patryka, więc gdy usłyszała, że mają zająć się przygotowaniami do tego ważnego dla Irlandczyków dnia pierwsze co zrobiła udała się do biblioteki, by czegokolwiek się o nim dowiedzieć. Spędziła dobre kilkadziesiąt minut czytając legendę, z której się to święto narodziło i zapoznając się z obchodzonymi tego dnia tradycjami. Dopiero, gdy już nazbierała wystarczająco informacji, mogła udać się do sali i zabrać za właściwą pracę.
Zobaczyła przyszykowane sztuczne galeony i małe broszki w kształcie koniczynek. Delikatnie wzięła je w ręce, by lepiej im się przyjrzeć i pomyśleć, co takiego mogłaby z nimi zrobić. Za dobrze się na magii dekoracyjnej nie znała, ale była pewna, że jest w stanie jakoś te przedmioty ulepszyć. Zaczęła od broszek, które wydawały jej się mieć większy potencjał. Najpierw dodała koniczynkom złote obramowanie, a następnie przy pomocy prostego zaklęcia na każdej z nich napisała "Wesołego dnia Świętego Patryka". Całość pokryła delikatnym, złotym brokatem, który dopełniał tego wizerunku. Niektóre z broszek zamiast złotem przyozdobiła srebrem tak, że miały one czysto ślizgońskie barwy. Nie chciała zapychać koniczynek milionem rysunków, czy dodatków, by nie wyszedł z tego zwyczajny kicz. Starała się lekko nadać im tylko charakteru, bez tworzenia niepotrzebnego bałaganu. Na koniec przewiązała tylko każdą sztukę satynową wstążeczką, którą zawiązała przy pomocy Colligatus i uznała swoją pracę na tym polu za gotową.
Teraz przyszedł czas na zrobienie czegoś ze sztucznymi monetami, które bez wątpienia przyciągną wzrok nie jednego studenta liczącego na szybkie wzbogacenie się. Awers zostawiła nie tknięty, by wciąż przywodził na myśl oryginalną magiczną walutę, dobrze znaną każdemu w tym zamku. Postanowiła zmodyfikować tylko nieco rewers monety. Zaczęła od przearanżowania znaku seryjnego tak, by tworzył datę tego magicznego święta na obramówce krążka. Cyfry lśniły lekko, mieniąc się wieloma odcieniami złota i choć nie dodawała do nich ni grama brokatu, sprawiały wrażenie, jakby błyszczały niezwykle jasno. Próbowała sprawić, by świeciły w ciemności, jednak jej próby spełzły na niczym i ostatecznie musiała zrezygnować z tego pomysłu. Zaklęcia użytkowe jednak wciąż nie były jej mocną stroną. Następnie ślizgonka umieściła drobną, szmaragdową, czterolistną koniczynkę na środku. Płatki tej charakterystycznej rośliny nieznacznie falowały, wraz z ruchem monety ożywiając całość przy pomocy tak banalnej magii. Na sam koniec wyczarowała niewielkie zielono-złote kartoniki, w które popakowała zestawy, po jednej koniczynce i po jednej monecie. Tak przyszykowane paczuszki zabrała ze sobą do torby i opuściła aulę.
Kierując swoje kroki do Wielkiej Sali przystawała przy niektórych uczniach, wręczając im te skromne pamiątki. Ślizgonom oczywiście rozdawała te okazy, które miały specjalnie dopasowaną szatę graficzną do barw ich domu. Reakcje były najróżniejsze i choć Ruda zbytnio nie przejmowała się tymi bardziej negatywnymi, te pozytywne poszerzały uśmiech na jej bladym licu.

//zt
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4058
  Liczba postów : 2240
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyCzw Lis 10 2022, 19:47;

Na ćwiczenia miała właściwie zawsze czas. Poprawianie własnych zdolności, zwłaszcza w zakresie związanym z wykonywaną pracą, było dla niej czymś idealnym, czymś, czemu mogła poświęcić się na każdym kroku i do czego dążyła, nie oglądając się za siebie. Dojrzała w końcu do momentu, w którym odłożyła na bok inne zajęcia, przedmioty, które nie miały dla niej zbyt wielkiego znaczenia, koncentrując się jedynie na tym, co było dla niej naprawdę istotne, co prowadziło do skutków, jakich oczekiwała, co pozwalało jej uzyskać to, o czym myślała. Nic zatem dziwnego, że ćwiczenie z Gryfonem zaklęć transmutacyjnych uznała za coś jak najbardziej odpowiedniego, wiedząc również, że dzięki temu była w stanie lepiej poznać jego zdolności i przekonać się, jak ten mógł jej zagrozić w potencjalnym, nadchodzącym pojedynku. Musiała dobrze przygotować się do kolejnych starć, wiedziała, jak trudne bywały i nie mogła tak po prostu machnąć na nie ręką.
- Dobrze, co w takim razie dzisiaj ćwiczymy? - zapytała spokojnie, bardzo rzeczowo, kiedy dotarli na wybrane przez siebie do prób miejsce, spoglądając na towarzyszącego jej chłopaka. Mogła oczywiście zdecydować o tym sama, mogła go zaatakować, o czym wspomniała, dodając, że mogą po prostu wybrać sobie transmutacyjny pojedynek. Liczyła jednak na to, że Drake zaproponuje coś, co leżało blisko jego serca, żeby te wspólne ćwiczenia naprawdę miały sens i prowadziły do czegoś przydatnego.

@Drake Lilac

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Drake Lilac
Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 214 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt
Galeony : 358
  Liczba postów : 1948
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyPią Lis 11 2022, 04:46;

Zabawne że będąc studentem tę aulę wykładową odwiedzał bardzo, ale to bardzo rzadko. Jeśli już to robił to tylko dlatego by móc pobyć samemu i na spokojnie zając się niektórymi sprawami takimi jak nauka albo praca nad czymś pilnie wymagającym jego uwagi. Akurat złożyło się tak że i tego dnia miał zawitać do niej praktycznie w tym samym celu. Tyle że nie sam. W sumie to nawet trochę się ucieszył kiedy Krukonka wyszła z inicjatywą ćwiczeń. W końcu obydwu im to dobrze zrobi. Oczywiście przyniósł ze sobą kilka materiałów które mogłyby im się przydać, ale z ich wiedzą będą to raczej papierki do których zerkną jeśli akurat coś im uleci z głowy. - Byłem w bibliotece i próbowałem dorwać podręcznik traktujący o zaklęciach transmutacyjnych najwyższego sortu, ale niestety ktoś już go wypożyczył. Szkoda, bo może udałoby się nam nauczyć czegoś takiego jak Piertotum Locomotor. - Ewentualnie będą musieli poprosić Camaela o nauczenie ich tego czaru, ale Drake osobiście nie chciał mu zawracać głowy. W końcu Whitelight miał teraz naprawdę sporo na głowie z tego co słyszał. Transmutacyjny pojedynek nie byłby złym pomysłem, ale w Auli mimo wszystko było na to trochę za ciasno. Chyba że pozbędą się rzędów ławek.- Jeśli chcesz możemy poćwiczyć transmutację ludzką, zaklęcie proteusza albo Partis Temporus. - To ostatnie było szczególnie przydatne gdy chodziło o starcie z jakimkolwiek żywiołem. Przed wakacjami nawet sam go użył żeby osłabić ogień pod wieżą kiedy przebijali się jednym z tuneli w drodze do Mordreda. Szkoda że i tak ktoś postanowił w niego wsadzić łapy i Drake musiał ich ratować Morą żeby klątwa nie rozeszła się im na całe ciała. -Ewentualnie możemy spróbować z moim zaklęciem, ale jest tak proste że nawet pierwszoroczniakowi nauka zajęłaby kwadrans. - Chociaż testując je z Marlą świetnie się bawili, a przeciwzaklęcie było o tyle zabawne że zwykłe Disclore bądź jego potężniejsza wersja nie podziałają na nie. Głównie dlatego że bazowało na zaklęciu dorabianego ogona i odwoływało się je w identyczny sposób. A to wymagało przynajmniej elementarnej wiedzy z uzdrawiania. Bądź eliksiru przywracającego...

Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4058
  Liczba postów : 2240
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 EmptyNie Lis 27 2022, 20:23;

Victoria uśmiechnęła się lekko, kiedy usłyszała, co dokładnie chciałby ćwiczyć jej towarzysz i skinęła lekko głową, bo sama również miała podobne zapędy. Musiała przyznać, że pewien, niezbyt wysoki poziom, nie do końca ją satysfakcjonował, potrzebowała czegoś zdecydowanie mocniejszego, czegoś lepszego, jeśli chciała, żeby jej zdolności nadal się rozwijały. Brandon nie wiedziała tak naprawdę, kiedy się zatrzymać i parła naprzód bez większego zastanowienia, mając świadomość, że to może ją kiedyś zgubić. Przyznała jednak zaraz, że sama również poćwiczyłaby naprawdę trudne zaklęcia, po czym dodała, że najwyraźniej mieli teraz aż nadmiar opcji.
- Dlaczego nie? Może jest banalnie proste, ale ja go nie znam, więc będę musiała się z nim oswoić. To może być dobry początek, zanim przejdziemy do czegoś naprawdę wymagającego. Drobna rozgrzewka, co ty na to? - stwierdziła ostatecznie, przyznając, że później faktycznie mogli skoncentrować się na Partis Temporus, bo było to niewątpliwie zaklęcie przydatne. Nigdy zaś nie mogli mieć pewności, że nie będą musieli po coś podobnego sięgnąć. Ostatni czas, ostatnie wydarzenia, pokazywały im bardzo jasno, że każdy czarodziej faktycznie powinien być przygotowany na to, co niespodziewane, na to, co w ogóle nie mieściło się innym w głowach.
Teraz jednak nie było czasu na rozprawianie na podobne tematy. Victoria przekręciła w palcach różdżkę, patrząc zachęcająco na swojego towarzysza, wyraźnie pozostawiając mu ostatnią decyzję. Była jednak wyraźnie ciekawa zaklęcia, o którym mówił, bo poznawanie nowych rzeczy, tym bardziej, jeśli było to coś, nad czym pracowali jej znajomi, było naprawdę fascynujące i jeśli tylko miała taką możliwość, chciała się na tym w pełni skoncentrować.

@Drake Lilac

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Sponsored content

Aula wykładowa - Page 5 QzgSDG8








Aula wykładowa - Page 5 Empty


PisanieAula wykładowa - Page 5 Empty Re: Aula wykładowa  Aula wykładowa - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Aula wykładowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Aula wykładowa - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
-