Share
 

 Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


Quirine Brivall

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 146
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptySob 22 Wrz 2012 - 19:29;

First topic message reminder :


Herbaciarnia
Niedaleko spokojnie sobie płynącej rzeczki, która przepływała przez Londyn można było zauważyć wiele rzeczy. Możesz zobaczyć statek przepełniający się turystami, którzy robili zdjęcia wszystkiemu co się ruszało, jednak mogłeś też zobaczyć tam niewinnie pływającą sobie kaczkę, która poszukiwała nerwowo pożywienia niedaleko brzegu. Wszystko to zależało od czasu, miejsca, a nawet i twojego humoru. Od godziny dziesiątej do siedemnastej mogłeś udać się do nie zatłoczonej i jakże uroczej herbaciarni tuż obok rzeki zwanej Tamizą. Tylko stali bywalcy o niej wiedzieli dlatego zazwyczaj nie panował tam ruch. Można było sobie wygodnie usiąść na jednym z foteli i sączyć gorącą herbatę przyglądając się spokojnie sobie płynącej rzeki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyWto 19 Maj 2020 - 0:56;

Jak na samotnika i kogoś, kto nie nawiązuje relacji, bardzo łatwo zgodził się z nią spotkać. Tak jak i chętnie nawiązał z nią rozmowę na lekcji gdy do niego podeszła, co również gryzło się z tym, że jedynie "istniał". Pewnie wiedząc o tym uznała by, że jej otwartość i chęć do niemal nieustannego pozostawania w towarzystwie była po prostu zaraźliwa, co zdarzało jej się już słyszeć. Albo nie uwierzyła by w to, że Puchon jest tym, który tylko stoi na uboczu, czy w to że jest z nim coś nie tak.
Zabawne, że według niektórych przyjaźń damsko-męska nie istnieje, bo niby zawsze ostatecznie któraś ze stron się zakochuje i kończy się to małą katastrofą. Jednak nawet gdyby tak było - czasem lepiej się zawieść na relacji, która z Twojej strony jest tylko przyjaźnią, a z tamtej czymś zupełnie innym niż podkładać sobie kłody z drugą kobietą. Idealnym rozwiązaniem była bliska relacja z mężczyzną zainteresowanym tą samą płcią. Odpadały wszelkie problemy. I miała ze dwóch takich przyjaciół.
-Jak to u Ciebie wygląda? Jesteś z typowej rodziny 'czystej krwi'? - Zagaiła z zaciekawieniem, oczywiście nie zamierzając go oceniać na tej podstawie. Nie było to pytanie, na które odpowiedź mogłaby ją jakkolwiek zrazić do drugiego człowieka. Wynikało tylko i wyłącznie z ciekawości.
-Problem jest tylko taki, że wtedy patrząc w lustro mogę się sama w sobie zakochać - Widząc, że chłopak zareagował zupełnie naturalnie na jej żart postanowiła pozostać w swoim typowym humorze. Nie udawać spokojniejszej niż jest - na dłuższą metę to by się i tak nie sprawdziło. Wybuchła by ze zdwojoną siłą. Przy okazji jej słowa zupełnie przeczyły temu, że blizna jest równoważna oszpeceniu.
- Ja wiem, ale... Właściwie, to nie mam ale. Masz rację - Wycofała się z bezsensownego podważania jego słów, bo doskonale zdawała sobie sprawę z jego racji. Pielęgniarka nie miała jej oceniać tylko pomóc. Miło było to, że on też nie miał takiego zamiaru. Ciekawe, czy Kath też się do niego odezwała. Podejrzewała, że nie skoro nadal traktował gryfonkę z sympatią. Doskonale wiedziała, że celem ślizgonki jest stworzyć jej w szkolę opinie 'tej złej'.
-Szczerze mówiąc to byłabym wdzięczna. Uratowałbyś resztki mojej godności - Wprawdzie godność nie była czymś, z czym miała szczególny problem, ale w przypadku tego typu cech lepiej było, żeby zachowała w sobie ich pełnię. Tylko to jej pozostanie, jak w którymś momencie gryfoni wystawią list gończy za jej głową.
-I dziękuję, że nie jesteś taki jak większość - Dodała przesyłając mu ciepły uśmiech pełen wdzięczności, choć jeszcze nic nie zrobił. Sama propozycja i wyrozumiałość były wystarczające. Poza tym wcześniej rzucił się jej na pomoc gdy Kath próbowała ją poważnie uszkodzić, więc nie mogła nie być mu ogromnie wdzięczna. Ta kawa i ciastko to i tak mało, żeby mu to wynagrodzić.
-To dobrze. Mam nadzieję, że nie boli Cię to aż tak - Nie ciągnęła go za język. Wychodziła z założenia, że czyjaś prywatność jest nienaruszalna, jeśli ktoś nie życzył sobie wchodzenia w nią. Sama mogła być najbardziej szczerą i otwartą osobą na świecie, ale miała też swoje tajemnice i bezwzględny brak ochoty rozmawiania o nich. To też doskonale rozumiała, że pewne sprawy chce się zachować tylko dla siebie i najbliższych.
-A jak byłeś mały? W końcu wtedy nie miałeś różdżki - Miała nadzieję, że Felinus nie jest jedną z tych osób, które miały trudne dzieciństwo na tyle, że każde wspomnienie o nim może zasmucić. Ostatnio często napotykała takie osoby i bała się i tym razem zupełnym przypadkiem trafić w jakiś czuły punkt.
-Kilka takich bardzo bladych - To mówiąc wskazała na malutką, bladą kreskę nad nadgarstkiem, która jeśli nie wskazana, była niemal niezauważalna - Od nabicia się na szkło na przykład. Mam talent do robienia sobie krzywdy w każdych możliwych okolicznościach - Dawno się już z tym pogodziła i nie uważała tego za wadę. Można by nawet powiedzieć, że nie było to takie złe gdy wziąć pod uwagę fakt, że dzięki temu wiele osób chciało się nią opiekować. Nawet osoba tak mocno dominująca jak ona czasem chciała, żeby ktoś zobaczył w niej delikatną kobietę i się nią zajął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Parę pieprzyków na twarzy, blada odrobinę cera, ciemne włosy koloru brązowego, tak samo tęczówki.
Galeony : 229
  Liczba postów : 280
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyCzw 21 Maj 2020 - 1:29;

Niektórzy ludzie przyciągają bardziej, bardziej swoim zachowaniem zapraszają do dyskusji i otwartości, inni natomiast sugerują intuicji, że nie należy się z nimi zadawać. Tak zawsze było, jest i będzie. Nicie przeznaczenia czasami nie mogą się splątać razem ze sobą, ale na późniejszych etapach życia okazuje się, że istnieje dla nich czas. Że mają możliwość chwilowego zetknięcia się, by określić, czy relacja będzie trwała dłużej, a wpływ na życie - pojawi się bądź nie. Felinus czasami jednak wolał zatopić się we własnej sytuacji, aniżeli się od niej oderwać, wiedząc, że powrót będzie zbyt bolesny.
Na szczęście przesądy dla niego również nie istniały. Owszem, stanowiły jakąś informację, jednak wymagającą odpowiedniej weryfikacji, dzięki której mógłby stwierdzić, czy aby na pewno dana rzecz ma miejsce i staje się możliwa. Puchon, o dziwo, nigdy nie spoglądał na innych jako na obiekt pożądania seksualnego, a nawet uczuciowego. Owszem, jak każdy człowiek potrzebował trochę miłości, ale nie przeczuwał, by mógłby się na kogoś otworzyć do tego stopnia, by odkryć własną maskę i przedstawić stojące za nim dziecko.
Nie, nie jestem. — odpowiedział. Cieszył się nawet z tego. Mógł swobodnie przemieszczać się między światem mugolskim a magicznym, czerpiąc z obu jak najwięcej pozytywnego i korzystnego - jak to na niego przecież przystało. Nie uważał, by czystość krwi miała jakiekolwiek znaczenie; poza tym, gdyby nie mieszanie się różnych pokoleń magicznych i niemagicznych, czarodzieje już dawno by zaniknęli, przestali istnieć. — Wychowałem się wraz z mugolami. — co prawda powinien powiedzieć, że tylko z matką, ale nie zamierzał udostępniać prywatnych szczegółów ze swojego życia. Liczyło się to, iż żył z nimi, dzielił kulturę, a przede wszystkim nie wstydził. — Uważam to nawet za bardziej korzystne, niż gdybym miał korzenie czystokrwiste.
Przecież nie byli jakimiś psami, które są ze sobą krzyżowane tylko po to, by zapewnić jak najlepsze geny. Poza tym... im bardziej czystokrwiści chcieli się wiązać z innymi rodami, tym bardziej zwiększali prawdopodobieństwo nieświadomego kazirodztwa. A przynajmniej tak uważał, bo przecież ilość rodzin powinna się statystycznie wręcz w sposób drastyczny zmieniać.
Czy to problem... większość ludzi ma chyba to, że siebie nie lubią w lustrze, co nie?— a w sumie to więcej kobiet, chciałby powiedzieć. Faceci nie wpadają zazwyczaj w kompleksy i lubią siebie takimi, jakimi są. To kobiety bardziej zwracają uwagę na wygląd u siebie i potencjalną atrakcyjność. Dziwił się, bo jakoś nie miał problemów z polubieniem własnych pieprzyków, bladej skóry i ciągłych podków pod oczyma. — Więc sądzę, że lepiej, żebyś się w sobie zakochała, aniżeli znienawidziła. — przynajmniej pod względem fizycznym. Bo pod względem psychicznym takim coachem już nie był i sam potrzebował ewidentnie pomocy.
Spojrzał na nią. Czyżby wygrał tę małą bitwę argumentów? Najwidoczniej tak. Małe zwycięstwo, które być może doprowadzi do czegoś lepszego. Kto wie, kto słyszał. — No to po dostaniu się do Hogwartu się tym zajmiemy. — potwierdził swoją chęć do pomocy, mając nadzieję, że przynajmniej w tym ulży jakoś Tori - wszak nie był kimś, kto oceniał jednoznacznie innych ludzi. Wolałby likwidować wojny zamiast ich skutki.
Nie ma za co. — odpowiedział, lecz zaintrygowanie i poniekąd zdziwienie w tej kwestii zdawały się rozbudzić odrobinę Felinusa w zakresie tego, jak sformułowane zostały słowa Gryfonki. — Jaki błąd popełnia większość, że nie jestem do nich podobny? — zapytawszy, przekrzywił delikatnie głowę, jakoby trochę oczekując odpowiedzi. Zastanawiało go to, co takiego reprezentuje, czego inni nie reprezentują. Albo na odwrót?
Nie, spokojnie. — mruknął na jej słowa na temat plam, które miał na torsie. Nie były przyjemne, zostały spowodowane niedopatrzeniem ze strony osoby, która oceniała jego pracę (i Maxa), ale ostatecznie wiedział, że kobieta otrzyma swoją karę. Trzeba było tylko czekać na rozwój zdarzeń. Obserwować. Przecież... przecież on nic nie wiedział, prawda? A Ślizgona zachęcił do udania się do pielęgniarki, gdyż Saskio zapomniała przecież wspomnieć podczas wbijania wydarzeń do głowy przy pomocy zaklęcia, że przedstawiciel Slytherinu już był u pielęgniarki.
Jaka szkoda.
Chyba jakaś boska opatrzność nade mną czuwała... czy coś w tym stylu. — przyznał. Nie wierzył w Boga, nie wierzył w żadne bóstwo; był jednak agnostykiem i przypuszczał, że jakaś siła nadprzyrodzona może istnieć, ale nie musi istnieć. Nie zmienia to faktu, iż w dzieciństwie miał ogromne szczęście, skoro zdołał uniknąć blizn. A niektóre, które pewnie miał, podczas dojrzewania zwyczajnie zniknęły, bo były zbyt małe i zbyt słabe, by mogły pozostać na dłużej. No, może tylko pozostały mu niewielkie rozstępy na kolanach, ale to chyba każdemu.
Praktycznie niewidocznych."— stwierdziwszy, spojrzał w miejsce, w które wskazała Gryfonka. Rzeczywiście, znajdowała się tam blizna, aczkolwiek na tyle wtapiająca się w skórę, iż Felinus jej nie dostrzegł. — Nabicia się na szkło? — zapytał się, aby się upewnić. — Trzeba mieć dość wyjątkowe nieszczęście... a przynajmniej tak uważam. Stało się to dość dawno, prawda? — rzucił pytaniem, wszak skoro blizna była blada, musiała mieć trochę lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyCzw 21 Maj 2020 - 2:21;

Zatem pozostało się dziewczynie cieszyć, że jego intuicja nie powiedziała "Od niej trzymaj się z daleka" i pozwolił sobie na nawiązanie z dziewczyną jakiegoś kontaktu - nie ważne, czy skutkować to będzie jednym spotkaniem czy długotrwałą relacją. Tak czy siak cieszyła się z wypadu do Herbaciarni w miłym towarzystwie - nawet nie wiedząc co się dzieje w jego głowie i nie potrafiąc go do końca rozgryźć. I w sumie nic dziwnego, nie znała go. Choć chciała poznać.
-Ja też tak sądzę. Wydaje mi się, ze niektóre osoby czystej krwi są mocno zamknięte na swój świat, ograniczone. Dobrze, że czasy tępienia mugolaków minęły... A przynajmniej ja tego od lat nie widziałam - Stwierdziła myśląc o kilku osobach, które ze swoim wielkim ego i problemem z czystością krwi były na prawdę nie do wytrzymania. Na szczęście miała z nimi kontakt tak niewielki, że niemal zapominała o ich istnieniu w swojej codzienności.
-To też prawda. Aczkolwiek nie wyobrażam sobie intymnych chwil sam na sam z lustrem. Więc chyba zwykła akceptacja siebie mi wystarczy - Blada skóra, pieprzyki, a nawet worki pod oczami nie były jej zdaniem czymś, z czego polubieniem mogłoby się mieć problem. To raczej rzeczy dodające komuś uroku czy charakteru. Dla niej i blizny takie były, to też akceptowała je i uwielbiała u wszystkich innych. Jednak ona była już tak charakterna, że nie potrzebowała dodatkowych tego znaków.
Tori była uparta, ale nie była idiotką. Wbrew pozorom wiedziała kiedy należy odpuścić. Nie będzie przecież szła w zaparte gdy Puchon tak na prawdę chce jej tylo pomóc. Znowu. Chęci pomocy, tym bardziej w dobrej wierze, nie odrzuca się bez konkretnych argumentów, a ona nie miała ani jednego - ewentualnie niechęć do sprawiania mu dodatkowych kłopotów, ale pewnie uznałby to za żaden problem i tyle by było z argumentu.
-Wydaje mi się, że patrzysz głębiej. Ciężko mi to wyjaśnić, bo rozmawiałam z Tobą tylko chwilkę wtedy i teraz. Ale mam wrażenie, że jak patrzysz na człowieka to widzisz więcej niż pozory. Nie wiem, może głupio gadam - Wyjaśniła trochę speszona tym, że pierwszy raz od dawna nie potrafiła jasno i konkretnie wyrazić swoich myśli i była przekonana, że to co mówi brzmi po prostu głupio. Zdecydowanie nie było to coś co odróżniało go negatywnie.
Na jego uspokajające słowa dotyczące jego kontuzji pozostało jej się jedynie uśmiechnąć i zostawić temat w spokoju. Sprawy o których nie należy lub nie chce się mówić powinny zostać tam gdzie były, w świętym spokoju.
-Albo masz dobrą karmę - Stwierdziła będąc również osobą niewierzącą, ale akurat podobały jej się same sformułowania zasad związanych z karmą. Robisz źle, masz źle. Robisz dobrze, masz dobrze. Jasne i logiczne przesłanie, które pozwalało stawać się lepszym człowiekiem. Nawet jeśli jej to ostatnio nie zbyt dobrze wychodziło i przekazane Kath zło wróciło do niej szybciej niż by się tego spodziewała.
Kiwnęła głową w odpowiedzi na jego pytanie choć nie uważała, że było to coś wyjątkowego. Ot po prostu szła chodnikiem nie patrząc pod nogi, a na  swojego rozmówcę i potknęła się. Upadek zamortyzowała rękami, jedną akurat dość niefortunnie kładąc na resztkach z butelki po jakimś piwie. Musiałaby się na prawdę głęboko zastanowić, żeby przypomnieć sobie więcej szczegółów. To nie było nic nadzwyczajnego.
-Za dziecka. Odkąd w moim życiu jest magia, to trochę trudniej o trwałe uszkodzenia ciała. Chyba, że akurat prowokuję jakieś ślizgonki - Miała nadzieję, że to nie jest za wcześnie na żartowanie na ten temat. Choć to najprędzej ona mogłaby mieć z tym problem.
-Wiesz, jesteś bardzo spokojny. Zdarza Ci się choć czasami wybuchać, albo coś? - Zaczęła inny temat chcąc mniej mówić o sobie, a trochę więcej posłuchać o nim. Zdecydowanie nie należała do grona osób tak zapatrzonych w siebie, że inny temat poza nimi samymi nie istniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Parę pieprzyków na twarzy, blada odrobinę cera, ciemne włosy koloru brązowego, tak samo tęczówki.
Galeony : 229
  Liczba postów : 280
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyPią 22 Maj 2020 - 1:39;

Z góry na dół, upadał, jakoby próbując pozwolić sobie na przetrwanie kolejnego dnia; każdy świt i każdy zmierzch był zapowiedzią czegoś nowego.
To tylko od niego zależało, czy wyrwie się z lin, które sam na siebie założył, oczywiście z drobną pomocą sytuacji w domu. Chciałby się z nich wyrwać, ale jednocześnie był do nich przyzwyczajony; jakoby stare i złe standardy życia przekuł w zwykły element jego codzienności. Czy to było dobre rozwiązanie? Czy aby na pewno codzienne odbieranie sobie sukcesów mógł uznać za życie? Nie wiedział. Nie był gotowy odsłonić jeszcze rąbka tajemnicy, nie był gotów, by zmierzyć się z mniej lub bardziej okrutnymi elementami rzeczywistości.
Mimo, iż zbierał i kolekcjonował wiedzę, wolał w tej kwestii pozostać najprostszym w życiu ślepcem.
Teoretycznie minęły. Ale praktycznie... różnie z tym bywa. Opinia mówiona w publice może różnić się od tej osobistej. — oznajmił. Nie był ufny do końca co do innych ludzi, dlatego podzielił się własnym stanowiskiem w tym przypadku. Czystokrwiści mogli mówić, że mugole są jak najbardziej w porządku, ale ile z tego było prawdą? Wyrwaniem się od schematu? Ale tak samo jest praktycznie z innymi. Grunt, to odnaleźć równowagę; tudzież złoty środek.
Powrócił do rozmowy, gdy kelner podał rzeczy. — Życzę smacznego. — powiedział w stronę Tori. Zamówili wcześniej wybrane przez siebie rzeczy, kawę oraz sernik, choć Felinus osobiście preferował zieloną herbatę. Zawsze była jakaś... czystsza. I przede wszystkim nie powodowała rewolucji żołądkowych, do jakich czasami dochodziło. I może nie były one zbyt wyniosłe, co nie zmienia faktu, że powodowało jakieś problemy. Długo na szczęście na jedzenie i napoje nie musieli czekać - ruch był na tyle mały, iż wystarczyło parę minut, by na stolik wylądowały serniczki na talerzyku (bez rodzynek) i kawa.
Trudno się z tym nie zgodzić. — zapomniał, że to on był taki wyjątkowy. Nie musiał spędzać intymnych chwil z innymi ludźmi, nie poddawał się żądzy, bo zwyczajnie jej nie miał; ewentualnie nie spotkał kogoś, kto byłby w stanie ją wyzwolić. Możliwe nawet, iż działały w tym przypadku schematy obronne, które nakazywały mu takie zachowanie. Nie zmienia to jednego faktu - wyobrażenie sobie spędzania takich chwil wraz z lustrem wydawało się być całkiem zabawne.
Nie uważał jej za głupią. Rzadko kiedy uważał ludzi za takich, chyba że przyczynili się do czegoś niezwykle idiotycznego, przekraczającego wszelkie możliwe normy.
Powiem szczerze, że... podchodzę w dość niekonwencjonalny sposób do innych. Być może rzeczywiście ma to związek z tym, że nie zwracam uwagi na to, co widoczne dla oczu. — oznajmił, zastanawiając się nad tym bardziej, niemniej jednak słowa te zaskoczyły go gdzieś w głębi duszy; były jakby dostrzeżeniem jego zdolności w zakresie nawiązywania relacji. Podchodził z całkowicie Innej strony do tego tematu. — Nie sądzę, że głupio gadasz. Powiem nawet, że jesteś pierwszą osobą, która to dostrzegła i nie bała się wypowiedzieć. — podniósł delikatnie kącik ust do góry. Nie był doskonały jako student, nie był doskonały jako człowiek, ale wiedział, że jego tożsamość stanowi teraźniejszość. Tu i teraz.
Czy mam dobrą karmę... być może. Ale wiadomo, polega ona na robieniu dobrych uczynków. A w tym zbytnio się nie udzielam. — pomoc w zakresie jakiegoś wydarzenia w Hogwarcie? Nie. Godne reprezentowanie szkoły? Nie. Zdobywanie dobrych ocen? Nie. (Nawet jeżeli są dla niego). Pomoc nauczycielom z danymi rzeczami? Też nie. Być może pomoc matce była najwyżej punktowana. — Wierzysz? Agnostycyzm? Ateizm? — zapytał się, jakoby zainteresowany tym faktem; wraz z rozwojem cywilizacji, było rzeczywiście mniej rodzin opartych na silnej wierze - a przynajmniej było ich mniej w Wielkiej Brytanii.
To prawda. Możliwość użycia magii jest nieodzownym elementem, ale też, wiąże się to ze znacznie większymi zagrożeniami niż w mugolskim świecie. — powiedział, odkrajając sobie niewielki kawałek ciasta w międzyczasie, by następnie ten, na widelczyku, wylądował wprost do jego ust. Dopiero po przełknięciu był gotowy do dalszej dyskusji. Jakby nie było, świat czarodziejski posiadał więcej trucizn, więcej zagrożeń, co podlega metodzie równowagi i ostatecznie podobnym poziomem zagrożenia. — Co nie zmienia faktu, iż akcja jest równa reakcji. Mugolskie prawo Newtona, zastosowane w fizyce. Jak się nie mylę, to numer trzy. — rzucił pewną zagwostką. Każde rozjuszone stworzenie zareaguje tak samo. Nie oceniał.
Praktycznie w ogóle.— odpowiedział, kłamiąc. Raz mu się zdarzyło, ale trzymał to w sobie. Trzymał to w sobie cholernie, dusząc wszelkie możliwe emocje. Niekiedy nie mógł zwyczajnie wytrzymać, co wiązało się z wybuchem, ale bardzo rzadko. I pod naciskiem. — Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Zawsze byłem spokojny i wycofany, dyplomatyczny. A Ty? Takim prawdziwym gniewem, większym niż podczas tego, co się wydarzyło na lekcji? — poruszył delikatnie temat, musnął go dotykiem dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyPią 22 Maj 2020 - 3:21;

To też prawda. Idealnym przykładem były właśnie stereotypy domów, które mówiły, że Gryfon ma być odważny, Puszek pracowity, Ślizgon wredny, a Krukon mądry. Ona znała sporo osób, które zupełnie nie wpasowywały się w te ramki, które narzuciła im tiara i społeczeństwo w zamku. Nie czuła jednak potrzeby by jakoś mocniej rozwijać ten temat bo wiedziała, że Felinus ma doskonale świadomość jak działają te realia. Zresztą, pojawił się przed nimi serniczek i kawa, a to na dłuższy moment rozproszyło jej uwagę.
-Smacznego - Odpowiedziała jeszcze nim nabiła na widelczyk kawałek ciasta i włożyła do ust. Był pyszny. Był kremowy. Był bez rodzynek (dop. autorki aż tryska miłością)! Idealny do kawy, choć gdyby chłopak zasugerował, że woli herbatę, to oczywiście nie miałaby nic przeciwko. Ona była typowym osobnikiem, który potrafi wypić 5 kaw na dzień, albo zaraz po jej wypiciu iść spać - zupełnie jej już od lat nie ruszały. Nie licząc tego, że jej amortencja pachniała kawą z czekoladą.
- Poza tym wiesz, byłoby nudno. Czasem musiałabym sama ze sobą zerwać, żeby coś się podziało - Skoro miała być zakochana w swoim odbiciu, to trzeba pamiętać, że miłość to też kłótnie. Już sobie wyobraziła, jak wydziera się na lustro by rzucić "Z NAMI KONIEC" i wyjść z pokoju.
Aseksualność to na prawdę ciekawy temat o którym dziewczyna co nieco wiedziała, ale nie była radarem na osoby o odmiennej orientacji. Nie potrafiła jednak pojąć swoim małym rozumkiem jak można nie odczuwać pociągu do żadnej z płci, nie mieć tego rodzaju potrzeb. Rozgraniczyć bezwzględnie potrzebę bliskości z drugim człowiekiem z potrzebą intymności. Niepojęte, a jednak tacy ludzie na prawdę istnieli, choć po raz pierwszy się z tym spotykała. I nawet nie miała o tym pojęcia.
Zaskoczył ją tym stwierdzeniem. To, że była 'pierwsza' wydawało jej się wręcz niemożliwe, no bo przecież to było coś, co zauważyła w przeciągu pierwszych kilku minut rozmowy z nim. Wprawdzie nie potrafiła tego na początku opisać, ale już gdy skomentował jej tatuaż wiedziała, że coś jest na rzeczy. Dopiero teraz gdy rozmawiali o jej sytuacji i była w stanie opisać to dokładniej, choć i tak uważała, że nie udało jej się znaleźć na to odpowiednich słów.
- Wolisz stać z boku, co? - Nie tyle było to pytanie, co bardziej stwierdzenie wynikające z tego, że był jedną z niewielu osób stojących samotnie na mugoloznastwie i zdawał się być zaskoczony pojawieniem się Tori u swojego boku. To co teraz mówił tylko to potwierdziło.
- Wydaje mi się, że coś stworzyło świat, ale potem przestało się nim interesować, a wszystko co robimy wraca do nas w tym życiu. I myślę, że innego nie mamy... A jak jest z Tobą? - Wyjaśniła jak to dokładnie wygląda z jej perspektywy zdziwiona tym, że nie boi się podejmowania takich tematów. Ludzie potrafili reagować alergicznie na kwestie religijne, zatem rozmowy na ten temat w gronie osób niemal obcych były na prawdę ryzykowne. Religia, polityka i seks. Te trzy tematy raczej się pomijało. Zaczęli od religii. Ciekawe co będzie dalej.
- Czasem się zastanawiam jak by to wszystko wyglądało gdyby nagle cały Hogwart pozbawić magii. Jakbyśmy wszyscy zaczęli chodzić do normalnej, typowo mugolskiej szkoły. Czy by przetrwały niektóre związki, przyjaźnie, nienawiści. Sporo osób byłaby zupełnie inna niż jest teraz - Felek był jedyną osobą, z którą 'filozofowanie' wydawało się być czymś na tyle naturalnym, że pozwoliła sobie na to. Miała wrażenie, że on zrozumie co ma na myśli, przeanalizuje to i jeszcze rozwinie temat. Tak jak to zrobił z kwestią nieszczęść wywołanych magią czy rzucając prawo z fizyki, które było jej znane tylko pobieżnie. Mugolskie nauki ścisłe nie leżały w kręgu jej zainteresowań, więc pozostawało jej tylko to, co zasłyszane.
- I nie męczy Cię to czasem? Takie trzymanie wszystkiego w sobie? - Dopytała się myśląc jak by to wyglądało w jej przypadku i szybko doszła do wniosku, że blokowanie emocji nie było u niej nawet możliwe. A u innych? Musiało być bardzo niezdrowe dla psychiki człowieka, a może i ciała.
- Zdefiniuj prawdziwy gniew - Powiedziała, jednak zaraz po tych słowach uśmiechnęła się odpowiadając mu na pytanie - Rzadko się zdarza, ale jak jest już bardzo źle, to ja po prostu zaczynam przeklinać i ewentualnie robię się ironiczna. Nigdy nie zdarzyło mi się zrobić nic ponadto. Choć teraz będę uchodzić za tą groźną
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Parę pieprzyków na twarzy, blada odrobinę cera, ciemne włosy koloru brązowego, tak samo tęczówki.
Galeony : 229
  Liczba postów : 280
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyPią 22 Maj 2020 - 23:44;

Był żołnierzem, który, zgodnie z tradycją, broni i niszczy jednocześnie obrońców. Przełamuje mury, przynosi zniszczenie, by to samo nie dotknęło jego osoby.
Nie szczędził w środkach, jeżeli niebezpieczeństwo czyhało na życie jego lub bliskich. Dlaczego zatem - dlaczego tak perfidnie! - zostawił własną matkę, licząc się z tym, że pewnego dnia to nie będzie kolejna wypita butelka, a bardziej kolejna dusza poddana cierpieniu, unoszącą się w miejsce nieznane i pozbawione jakiejkolwiek podstawy istnienia? Bolesne wspomnienia przewijały się przez jego ciało cały czas, przynosząc zarówno siłę do tego, by zapobiec kolejnym takim sytuacjom, jak również przynosząc beznadzieję, melancholię, apatię.
Podziękował prostym skinięciem głowy.
Nie uważał, by podział na domy miał jakikolwiek sens. Zdrowa rywalizacja była popierana, ale też, szufladkowanie nie niosło ze sobą żadnych większych korzyści; dopiero wzajemna współpraca i uzupełnianie charakteru pozwalały na wyciągnięcie z tego znacznie większych zysków. Nie uważał, by Gryfoni byli odważni, Puchoni pracowici, Ślizgoni średni, a Krukoni mądrzy. Każdy człowiek składa się z różnych cech charakteru i te wymienione nie muszą być przodujące, by móc przydzielić kogoś całkowicie gdzieś indziej.
Dlaczego Hogwart żył starym schematem, nie wnosząc do siebie żadnych zmian?
Podobno jednolite związki, bez kłótni i momentów powrotu do siebie, trzymają się znacznie krócej i nie są stabilne. — przyznał, przypominając sobie parę książek naukowych. Rzeczywiście tak było; i o ile nie zamierzał nazywać tego powiewem nudy, o tyle wszystko na to wskazywało, iż może otrzymać taką dziwną nazwę. Teoretycznie spokój w związku powinien być doceniany, ale z czasem ulega przekłuciu w przyzwyczajenie, a następnie, jeżeli to przetrwa, w powolną obojętność. Brak zainteresowania. Felinus nie mógł mimo wszystko i wbrew wszystkiemu stwierdzić, czy to aby na pewno stanowiło gałązkę prawdy.
Faolán miał o tyle dobrze, że nie musiał kontrolować zapędów. Uważał to za zaletę, ale równocześnie wiedział, że stanowi ten jeden procent odmieńców, którzy oddzielili potrzebę bliskości od potrzeby intymności. Nigdy jakoś się nie interesował jednocześnie zaspokajaniem własnych potrzeb, więc być może to właśnie spowodowało, iż popęd całkowicie zanikł; zgaszony, przygaszony, a może zaś w ogóle nie istniał. Wiele niewiadomych, przynajmniej w jego przypadku.
Niemniej jednak, w sytuacji koniecznej, w sytuacji zagrożenia, które wysunie zęby na bliską osobę, jest w stanie przyjąć kły rozdzierające skórę wprost na samego siebie.
Obserwować, analizować... Prowadzi to do wysuwania dość ciekawych wniosków. — przyznał szczerze, chociaż w tym przypadku. Obserwowanie ludzi, zapoznawanie się z ich zachowaniem, a także czasami podsłuchiwanie połączone z miną pełną obojętności, pozwalało mu wytworzyć opinie i tym samym zwiększyć ostrożność w przypadku jednostek dość... skomplikowanych. Zawsze starał się tak działać, nigdy zaś nie pozwolił na uchylenie rąbka prawdziwej duszy. Zawsze grał, improwizował. — Coś w stylu deizmu, połączonego wraz z zasadami karmy z buddyzmu, hinduizmu. — przyznał, spoglądając na nią czekoladowymi tęczówkami. — Złoty środek między ignorancją a fanatyzmem.
Religia, polityka, seks. O pierwszym nie rozmawiał, drugie nie miało dla niego znaczenia, trzecie nie stanowiło dla niego niczego szczególnego. Niemniej jednak, są to tematy, które można określić niebezpiecznymi; praktycznie pierwszy raz miał okazję porozmawiać o religii. O polityce częściej, wszak dotyczyła ona nie jednej osoby, a dobra całego społeczeństwa - trzeciego nikt nie odważył się w jego obecności rozpocząć. Zdecydowanie dlatego, bo nigdy nikogo w jego obecności, kto chciałby z nim na takie tematy porozmawiać, zwyczajnie nie było.
Niektórzy powróciliby do świata, do którego pierwotnie należeli. — powiedział. Nie uważał za sprawiedliwe to, iż Ministerstwo Magii pozwala na zabieranie dzieci z rodzin mugolskich do miejsca, gdzie kompletnie nie mają żadnego obeznania. Żadnej tożsamości. Żyj, ucz się, a potem powróć do domu bez żadnego wykształcenia i zastanawiaj się nad tym, jak rozpocząć życie w społeczności, w której się wychowałeś. Ale kto powiedział, że wszystko jest idealne i sprawiedliwe? — Przyjaźnie może by przetrwały, ale tylko te nieliczne. Też, nie wyobrażam sobie czarodziejów uczących się zgodnie z mugolskimi naukami praw fizyki, skoro są one nagminnie łamane w świecie magicznym. Robienie wszystkiego ręcznie. Kształcenie się dokładnie w wybranym zawodzie. Możliwość korzystania z elektroniki, zamiast z Wizbooka i Wizzengera, które są odpowiednikami tego, co ma do zaoferowania rzeczywistość pozbawiona magii. Całość... no cóż. Nic nie wyglądałoby tak, jak teraz jest. A przynajmniej tak uważam. — podzielił się swoją opinią na ten temat. — Kwintesencja tragiczności dla tych, którzy nie odnaleźliby się w świecie mugolskim.
Lubił takie dyskusje. Pobudzały go do myślenia, do zastanowienia się, do wielokrotnego przemyślenia rzeczy wychodzących z ust... Poniekąd wyzwanie umysłowe.
Przyznam szczerze, że niezbyt. — odpowiedział, kłamiąc wprost w żywe oczy. Perfekcyjnie kłamiąc. Nie było żadnej różnicy, żadnego haczyka; po prostu, naturalna rozmowa sięgającą normalnych tematów. Jego ciało czasami nie wytrzymało. Jego ciało nie było w zbyt dobrym stanie. Nie bez powodu chodził zmęczony i pozbawiony energii.
Gdy każda komórka Twojego ciała ma zamiar eksplodować i wybuchnąć, a kończyny zamierzają postąpić wbrew Twojej woli, by wyładować wszelkie możliwe emocje? — rzucił sformułowaniem. Gniew poniekąd tak wyglądał - ciągnął do rzeczy gwałtownych, spontanicznych, niespodziewanych, byleby pozwolić psychice odetchnąć. — Nie za groźną, moim zdaniem. Poza tym, musiałoby być znacznie więcej incydentów, by Cię za taką uważać, nie sądzisz? — być może nakierowywał ją na właściwe tory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptySob 23 Maj 2020 - 2:37;

Zdrowa rywalizacja to jedno, ale jaka była sprawiedliwość w tym, że za jedną osobę (na przykład taką jak ona) obrywało mnóstwo innych? Każdy popełnia błędy, to jasne. Pewnie jedno potknięcie każdy gryfon by jej wybaczył (albo prawie każdy), ale kolejne i kolejne, a potem jeszcze kolejne - traciła punkty swojego domu na umór. I choć sama nie bardzo przejmowała się Pucharem Domów, tak było jej po prostu szkoda osób, które przez jej głupotę i sposób bycia na tym tracą. Nie powinno karać się wszystkich za błędy jednego. To nie było fer.
- Podobno... Gorzej, jak ludzie już do siebie nie wracają i tylko się kłócą. Miłość, przyjaźń. Nic tego nie udźwignie na dłuższą metę - Stwierdziła zerkając na swoją kawę. Utkwiła wzrok w kubek tak, jakby był w tej chwili jakimś cudem nad cudami i należało mu się dokładnie przyjrzeć. Jej myśli jak zwykle uciekały w jedną stronę. Wciąż i wciąż z miesiąca na miesiąc tkwiła w więzieniu relacji, która dawno się już zakończyła, a wspomnienie której potrafiła znaleźć w każdej - nawet tej najgłupszej rozmowie. Ciekawe, czy kiedyś w końcu się z tego wyleczy. Szybko jednak wyrzuciła wszystkie niepotrzebne myśli z głowy, do tego zajadając je sernikiem i wracając do rozmowy.
- Twoja analiza zawsze jest trafna, czy zdarza Ci się zupełnie pomylić? - Chyba każdy człowiek to robił, choć raczej nie w takim natężeniu jak Felinus. Ona przy pierwszym spotkaniu łapała się kilku najbardziej charakterystycznych cech, potem je segregowała według ważności i pakowała taką osobę do odpowiedniej szufladki w jej mózgu Można jednak było każdą z nich otworzyć i przełożyć kogoś do innej, co nie zajmowało wcale dużo czasu. Szczególnie w przypadku facetów, którzy potrafili w trakcie jednego dnia zaliczyć kilka szufladek, a ostatecznie trafić do tej o nazwie "obojętność".
- Czyli generalnie stawiasz na własny system wartości - Stwierdziła zastanawiając się nad tym, jak można połączyć wszystkie te odmiany religii, które wymienił, a o których akurat coś wiedziała, ale nie na tyle by móc się wypowiadać obszernie na ten temat - A co sądzisz o reinkarnacji? - Wolała pytać i słuchać. Może przy okazji się czegoś nauczy i sama będzie mogła kiedyś zabłysnąć w towarzystwie?
- I im byłoby chyba w takiej sytuacji najłatwiej - Stwierdziła a propos mugolaków i dania im możliwości powrotu do domu, życie znów tak jak przez pierwsze swoje lata - Myślisz, że Ty byś sobie poradził? Gdyby nagle odebrano Ci całą magię? Nie wiem jak to u Ciebie wygląda, czy ty na co dzień korzystasz z typowo mugolskich rzeczy - Między jego górnolotnymi wypowiedziami co jakiś czas starała się dorwać kilka informacji o nim. Sprowadzić rozmowę nie tylko na jego opinie na dany temat, ale też typowo na kilka słów o samym Felinusie.
- To aż zaskakujące. Wydawało mi się, że każdy musi czasem spuścić z pary - Zgodnie z jego celem, nie wyczuła kłamstwa. Może dlatego, że faktycznie tak świetnie to ukrywał? A może przede wszystkim dlatego, że dziewczyna zawsze naiwnie ufała ludziom wierząc, że są szczerzy tak jak i ona. Choć problem z Tori polegał na tym, że była szczera co do innych, ale w wielu przypadków nie względem samej siebie.
- Tak. To zdecydowanie wtedy przeklina. Ewentualnie płaczę jeśli dochodzi do tego bezsilność - Odpowiedziała będąc w stanie przypomnieć sobie tylko takie reakcje u siebie. Plus własnie sarkastyczne uwagi i pojawiał się cały pakiet o nazwie "Wściekła Tori".
- Niektórym wystarcza jeden incydent. Tobie nigdy się nie zdarzyło ocenić kogoś na podstawie jednej sytuacji? - Zaczęła, po czym od razu zdała sobie sprawę z jednej rzeczy - Przepraszam, że tak do tego wracamy. Nie przetrawiłam sobie jeszcze tej całej sytuacji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Parę pieprzyków na twarzy, blada odrobinę cera, ciemne włosy koloru brązowego, tak samo tęczówki.
Galeony : 229
  Liczba postów : 280
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyNie 24 Maj 2020 - 22:07;

Nie wszyscy są przecież tak bardzo chętni, by te punkty zdobywać - dlaczego zatem, w imię nieznanego dobra, kazano dosłownie każdemu starać się je zdobywać? Tego nawet sam Felinus nie wiedział. Istniały jednak w jego głowie podejrzenia, że stare systemy w nowych czasach nie sprawdzają się jak najlepiej i zazwyczaj potrzebują odpowiedniej reformy, która pozwoli im ponownie doskonale działać. Niestety - nikomu się do tego nie paliło, a temat ten stawał się tak nużący, iż nawet sam dyrektor pewnie miał kompletnie gdzieś przyszłość tejże szkoły.
Uroki relacji, prawda? — zapytał się, w jej stronę, być może retorycznie. — Nigdy nie wiesz, kiedy przekują się w coś, co będzie w większości toksyczne. A i trudno będzie się tego pozbyć. — nie wiedział, czy rzeczywistość jest dokładnie taka, niemniej jednak był świadom tego, iż tak bywa. Na początku wszystko działa perfekcyjnie, dopiero później pojawiają się zgrzyty - liczne, trudne do policzenia, zgrzyty,
Nie pozwalał pasożytom bytować negatywnie na jego umyśle, tudzież starał się jakoś normalnie funkcjonować. Szkoda tylko, iż niewidzialna pętla na jego szyi, która została umieszczona przez nieznaną siłę, z każdym dniem, miesiącem i rokiem przyczyniała się do ogólnego wyczerpania - zarówno fizycznego, jak i psychicznego.
Jadł sernik, a sernik popijał kawą. Idealnie zsynchronizowane.
Zdarza się pomylić. — czyżby ona uważała, że on jest jakimś robotem, tudzież maszyną? Błąd. Czysty błąd. Jak każdy człowiek, popełniał błędy i nie uważał swojej analizy za stuprocentową pewność. Musiał uważać, musiał być ostrożnym. — Jestem tylko człowiekiem. A nie maszyną. — stwierdził. Wiedział, jak działają te mugolskie, wiedział, iż u nich nie ma pomyłek. Są tylko nieprawidłowo napisane algorytmy, schematy zachowań. Człowiek jest w stanie w ciągu sekundy wykonać parę obliczeń, a urządzenie - miliony, a jeżeli nie miliardy.
Owszem. — potwierdził ją w tychże słowach. Ale czy miał tak naprawdę jakikolwiek system moralnym? Można byłoby się kłócić. Na chwilę musiał się nad tym zastanowić, niemniej jednak rozmyślenia przyćmiło kolejne pytanie. — Reinkarnacja... wiara w to, iż odrodzimy się w kolejnym życiu jako bliżej nieokreślone stworzenie, zależnie od tego, jak wiele dobra i złego zrobiliśmy, działający niczym jak akcja, która jest równa reakcji. Nie jestem ani za, ani przeciw. Ot, istnieje. — podzielił się własną opinią na ten temat. Reinkarnacja sięgała odnowy życia, umieszczenia duszy w całkowicie innym ciele, a tym samym traktowania zwierząt jako kogoś równego sobie.
Niemniej jednak, gdyby istniała, to Felinus stałby się roztoczem.
Przytaknął.
Bez problemu. — mieszkał jak mugol, korzystał nawet z strzelby mugolskiej, korzystał z telefonu, gdy trzeba było coś pozamawiać, z urządzeń typu komputery; dlaczego miałby nie dać sobie rady? Wiedział, jak działają urzędy, wiedział, jak się normalnie ubierać, nie narzekał na obecność mugoli, wszak nie był rasistą. — Korzystam. Częściej, gdy powracam do rodzinnego domu, co nie zmienia faktu, iż mugolskie rzeczy są dla mnie bardziej logiczne. — odpowiedziawszy, dojadł ostatni kawałek sernika, czując, jak słodkie ciasto zakupił. Niefortunnie. Na szczęście mógł go popić gorzką kawą i zbić trochę cukier.
Nienawidził powrotów do domu. Przewracających się butelek, krzyków, niebezpieczeństw.
A Ty? — zapytał się, w tej samej kwestii. Czy Vittoria dałaby sobie radę w świecie pozbawionym magii? Tego nie wiedział. Jednakże, analizując wcześniej zebrane informacje, mógł stwierdzić, że ta jakoś sobie by w nim poradziła, skoro dzieciństwo spędziła w rodzinie mugolskiej. Co świadczył w sumie tatuaż w postaci dinozaura.
Mam po prostu szczęście. — odpowiedział, odkładając talerzyk na bok, wraz ze wcześniejszą filiżanką. A tak naprawdę to nie miał szczęścia. Gdyby zechciał zrzucić wszystko z siebie, zapewne stałby się zagrożeniem.
Wszystko zapowiadało się do tego, iż za niedługo opuszczą lokal.
Lepiej tak, aniżeli gorzej i z większymi szkodami albo dla siebie, albo dla innych. — oznajmił. Sam w sobie trzymał tyle negatywnych emocji, które tylko czekały na odpowiedni moment, by wyjść. Na szczęście trzymał się nadal i nie pozwalał dać się ponieść.
Na podstawie skrajnej sytuacji? Może trochę. Ale nigdy nie stanowi to podstawy. — odpowiedział szczerze. Gdyby miał po emocjach trudnych i wyjątkowo negatywnych kogoś oceniać, to nie miałby zbyt wielu znajomych. Z Maximilianem by nie rozmawiał. Z Maxime nie włamałby się do Działu Ksiąg Zakazanych. — Poza tym, staram się przeciwdziałać zjawisku nadawania większego brzemienia rzeczom złym. Łatwiej dostrzega się wady, aniżeli zalety, nie uważasz? — zapytał się jej, wsłuchując się w dźwięk, jaki wydawała woda płynąca w rzece.
Spojrzenie Felinusa było naturalne, być może nawet i trochę szczere.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyPon 25 Maj 2020 - 0:30;

Dyrektor chyba ogólnie miał gdzieś tą szkołę. Dziewczyna nie była nawet pewna, czy wie jak on w ogóle wygląda. Pojawiał się na początku i na końcu roku i to tyle.
- Dużo masz tego u siebie? Takich toksycznych relacji? - Nie pytała o imiona czy nazwiska, ani nawet o szczegóły. Była ciekawa po prostu na jak wiele takich osób trafia ktoś, kto raczej stoi na uboczu. Kto zdaje się nie angażować w krzywe akcje, chyba że akurat ratuje gryfonki przed ślizgonkami. Taka osoba powinna raczej mieć spokój, bo kto chciałby być złym dla kogoś tak miłego i spokojnego?
Na to, że nie jest maszyną już tylko się uśmiechnęła i podrapała się po głowie w lekkim zakłopotaniu. No tak. Oczywiście, że nie był. To pytanie nie było szczególnie trafne, a ona jak zwykle najpierw powiedziała, potem dopiero pomyślała.
- Jak myślisz. Gdybyś teraz miał się odrodzić jako zwierzę, to jakie? - Spytała sama się zastanawiając nad odpowiedzią. Na razie nic sensownego nie przychodziło jej do głowy. To też oczekiwała jego odpowiedzi. On wyglądał na kogoś, kto ma tyle czasu do rozmyślań, że niemal nad niczym nie musi się zastanawiać - jakby wszystko już wiedział.
- Planowo chcę mieszkać w mugolskiej dzielnicy także nastawiam się na życie bez magii. Nie licząc teleportacji, bo z tego korzystam prawie cały czas - O ile miała różdżkę, a po ostatnich sytuacjach co chwilę ją traciła, to też powoli przyzwyczajała się też do jazdy pociągami pomiędzy Londynem a Hogwartem - świstoklik nie był taki łatwy do zorganizowania jak bilet na pociąg, choć zaoszczędziłby jej dużo czasu.
- Czasem żeby nie było takiego wybuchu fajnie jest po prostu z kimś pogadać. Wtedy to przechodzi już w ogóle bez konsekwencji - Stwierdziła jeszcze a propos rozładowywania negatywnych emocji. Zawsze uważała, że rozmowa z bliskimi jest najlepszym, co można wtedy zrobić.
- Tak... Masz rację - Stwierdziła dojadając ostatni kawałek sernika i sama kończąc swoją kawę. Potem wróciła na niego spojrzeniem i uśmiechnęła się delikatnie - Zbieramy się? - Spytała czując, że choć to spotkanie jest bardzo przyjemne, tak dało jej na prawdę wiele tematów do przemyśleń. Powoli jej głowa zaczynała się robić ciężka od dodatkowych zagwozdek, które przyniósł dzisiejszy dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Parę pieprzyków na twarzy, blada odrobinę cera, ciemne włosy koloru brązowego, tak samo tęczówki.
Galeony : 229
  Liczba postów : 280
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyWto 26 Maj 2020 - 0:49;

Brak odpowiedzialności zdawał się być dziedziczny u dyrektorów tejże szkoły. Felinus natomiast ciągle zastanawiał się, jak to możliwe, żeby ta ciągle funkcjonowała, skoro zazwyczaj dość dużo uczniów zdawało się dostawać do skrzydła szpitalnego z najróżniejszymi obrażeniami. Czy to z lekcji, czy to pod względem bójek, prześladowań ze względu na domy, do jakich należały poszczególne persony... czy to z własnych, osobistych pobudek.
Niemniej jednak, nie była to ani zdrowa sytuacja, ani normalna sytuacja. Zdaniem studenta, wymagała ona jakiejś interwencji. Oczywiście gwałtowne reformy by nie przeszły, no ale przyczyniłyby się do poprawy życia osób pobierających nauki w Hogwarcie, prawda?
Mało. Praktycznie w ogóle.gówno prawda. Ojczym zdawał się traktować go jak dodatkowy worek treningowy, pozwalając na to, by pięść, pod wpływem alkoholu, osunęła się odpowiednio w jego stronę. Nigdy jednak nie zamierzał jej dopuścić do matki, dlatego w odpowiednich okresach i ramach czasowych składał wizyty w rodzinnym domu, by móc przeanalizować odpowiednio sytuację i tym samym przerwać nakręcającą się spiralę nienawiści.
Jak myślisz, które do mnie pasuje? I do Ciebie? — zapytał się, rzucił zdaniem z pytajnikiem na końcu, wszak sam nie znał poprawnej odpowiedzi na pytanie. Nie miał patronusa i na razie nic nie zapowiadało się na to, by mógł go posiąść. Faolán wiedział, co przyczyniło się do takiego stanu, ale nie zamierzał go poprawiać. W ogóle. Czuł się dobrze w tym, w czym trwał od wielu lat - czuł się w tym wyjątkowo idealnie, chorobliwie wręcz.
Poniekąd też planuję zamieszkać wśród mugoli. — przyznawszy się do tego, zakończył korzystanie z darmowego posiłku. Mugole byli jego rodziną - nie czarodzieje. W szeregi magii został zaciągnięty zupełnym przypadkiem i uważał, że powinien zostać tam, gdzie jego miejsce. Być może wtedy matka nie związałaby się z pijakiem, a sam zająłby się interesującymi go naukami, jak chociażby rzeczy typowo technologiczne. Przepraszamy, Felinusie Faolanie Lowellu, w dniu dzisiejszym zostajesz zaciągnięty do Hogwartu.Teleportacja zawsze niesie ze sobą ryzyko rozszczepienia. — dorzucił.
Wyżalić się, spuścić z pary? — potwierdził poniekąd, spoglądając na nią czekoladowymi oczami. Zgodnie z odgórnymi przekonaniami, rozmowa musiała w którymś miejscu dobiec końca. — To, czy nie będzie z tego dodatkowych problemów, zależy od osoby, którą wybierzesz do zwierzenia się. — pokusiło go o tym wspomnieć. Wielu patrzy jedynie na ewentualne korzyści, bez ochoty wsparcia; co najwyżej złudnego. Wiedział o tym doskonale.
Jasne. Jeszcze przed szkołą zajmę się Twoim policzkiem... a raczej raną. — przypomniał, wstając z miejsca i tym samym poniekąd trochę sprzątając po sobie - pozostała mu mentalność wobec osób, które musiały obejmować to niewdzięczne stanowisko. Zabrał ze sobą wszystkie rzeczy, spoglądając ostatecznie na Tori. — Gotowa?

| Napisz mi na PW, czy chcesz, abym wstawiła x1 zt, x2 zt czy może żebyś Ty nam wystawiła. Chciałabym się także dowiedzieć, czy chcesz napisać jeden-dwa posty dodatkowo w sprawie uleczenia tej ranki na policzku. aż tryska miłością

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 EmptyWto 26 Maj 2020 - 1:45;

Felinus dobrze kłamał. Dziewczyna nawet nie podejrzewała ile informacji chowa się za wieloma jego odpowiedziami. Zresztą nawet gdyby to widziała, pewnie i tak by nie pytała. Nie zamierzała wchodzić mu w prywatne kwestie, jeśli sam nie chciał o tym mówić.
- Kot. Chodzisz własnymi ścieżkami, jesteś raczej milczący. Ja bym była papugą - Odpowiedziała a propos zwierząt, w które to mieli by się reinkarnować. Papugi w jej przypadku raczej nie trzeba tłumaczyć. Głośna, gadatliwa, wielobarwna. Może już była papugą, tylko ktoś ją przemienił w człowieka dla zabawy?
-To też prawda... - Skomentowała jeszcze odnośnie wybranej osoby. Jednak ona była chora na nadmierne zaufanie do ludzi, to też czasem zwierzała się niewłaściwym osobom... Aż w końcu po rozstaniu z Lucasem całkiem przestała. Komukolwiek poza Sophie.
- Tak - Powiedziała wstając i wyciągając portfel, zostawiając pod filiżanką pieniądze i napiwek. Podziękowała mu uśmiechem za to, że pamięta o jej policzku i razem z nim opuściła lokal.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Herbaciarnia - Page 6 QzgSDG8








Herbaciarnia - Page 6 Empty


PisanieHerbaciarnia - Page 6 Empty Re: Herbaciarnia  Herbaciarnia - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Herbaciarnia - Page 6 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-