Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyPią Cze 11 2010, 18:20;

First topic message reminder :




Korytarz nie różni się wizualnie od tych na pozostałych piętrach. Z wysokich okiennic widać linię drzew Zakazanego Lasu. Niskie parapety są świetnym zamiennikiem zazwyczaj zimnych i niewygodnych ławek. W czasie zajęć lekcyjnych panuje tu gwar...bowiem obrazy wiszące na ścianach lubią debatować sobie na temat prawnego zlikwidowania obecności Irytka w zamku.

UWAGA! W tej lokacji na okres październik/listopad musisz rzucić kostką kiedy tu jesteś, ze względu na wykonane tu zadanie na kółka przez Felinusa Faolána Lowella.

Rzuć kostką k6, by przekonać się, co się wydarzy!:
1 — przechodzisz spokojnie przez korytarz, kiedy to, nagle i bez konkretnej zapowiedzi, przed Twoją twarzą wyskakuje szkieletor, który poczyna się ruszać. Może nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa, ale mogłeś przestraszyć się takiego incydentu. Po krótszej chwili ten powraca na swoje miejsce.

2 — nic się nie dzieje… jest trochę za cicho. Pomarańczowy kolor zdaje się jednak wpływać na Twój nastrój i masz poniekąd ochotę na to, by coś zrobić, w związku z czym emanujesz pozytywną energią. Może ją wykorzystasz do czegoś praktycznego? Nawet jeżeli byłeś wcześniej zmęczony, to masz teraz ochotę coś zrobić.

3 — uwaga! Ktoś krzyczy z końca korytarza, kiedy to Irytek zmierza w stronę szkieletora, mając zamiar go uszkodzić. Poltergeist śmieje się, rzuca nieprzyjemnymi obelgami, a do tego jeszcze, gdy Cię zauważa, postanawia zrobić Ci psikusa! Rzuć kostką k6.
Parzysta — udaje Ci się uniknąć łajnobomby, którą jakimś cudem duch pozyskał. Pozostaje jedynie kwestia posprzątania bałaganu, aby przypadkiem zapach się nie rozniósł po całym korytarzu.
Nieparzysta — Twój refleks nie jest perfekcyjny albo po prostu masz ogromne nieszczęście, bo dostajesz wprost na klatkę piersiową łajnobombą. Irytek śmieje się w najlepsze i nie daje Ci spokoju. Może zwykłe Chłoszczyść wystarczy w tym przypadku?

4 — korytarz nie kryje dla Ciebie niczego ciekawego. Nawet jeżeli próbujesz dowiedzieć się o sekretach i potencjalnych niespodziankach, to jednak nie jest Twój dzień. Nic ciekawego Cię nie spotyka, jak również żadne efekty z tego miejsca nie obowiązują Twojej obecności.

5 — błyskotka? A co to? Może pozostałość po jakimś uczniu, ale jednak! Znajdujesz rzuconego w kąt, biednego, popłakanego i poniszczonego trochę pluszowego Dementora. Może nie jest w najlepszym stanie, co nie zmienia faktu, że kiedy do niego podchodzisz, ten od razu zaczyna Cię przytulać i nie daje Ci spokoju, latając tuż obok Twojej głowy - trochę chwiejnie, ale ostatecznie stabilnie. Gratulacje… masz nowego przyjaciela?

6 — na tacy znajdujesz cukierka, którego ktoś musiał pozostawić. Kiedy jednak próbujesz po niego sięgnąć, ręka szkieletora zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku w delikatny sposób i nie pozwala puścić przez okres dwóch postów, niezależnie od użytych zaklęć. Dopiero po określonym czasie dłoń dekoracji zmniejsza siłę, otwierając palce i powraca do swojej pierwotnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Odeya Worthington

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 163cm
C. szczególne : na szyi wisiorek z czarną perłą na srebrnym łańcuszku (prezent od Daemona; pamiątka rodzinna Avrey'ów); nietypowa izraelska uroda
Galeony : 890
  Liczba postów : 752
https://www.czarodzieje.org/t19111-odeya-worthington
https://www.czarodzieje.org/t19118-korespondencja-ode-prosto-ze-szponow-temidy#556410
https://www.czarodzieje.org/t19119-relacje-ode#556434
https://www.czarodzieje.org/t19113-odeya-worthington#556145
https://www.czarodzieje.org/t19857-odeya-worthington-dziennik#60
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyPon Wrz 28 2020, 19:12;

Chyba nikt nie lubił być niesłusznie osądzony, a w tym wypadku właśnie Boyd został tak potraktowany. Sama nieźle by się wkurzyła, gdyby ktoś tak na nią naskoczył, więc pokornie przyznała się do błędu, wyjaśniając tym samym powody swojego zachowania.
- Dobrze wie, że zjebała. Uwierz mi. - powiedziała cicho, po czym westchnęła przypominając sobie ich rozmowę na wizzie. To nie była łatwa sytuacja, a im więcej osób o niej wiedziało, tym robiła się jeszcze bardziej zagmatwana. Gdyby ta dwójka, których dotyczyła ta sprawa, usiadła i porozmawiała, na pewno byłoby prościej. A tak? Zbyt wiele osób przejmowało się tą ciążą i wydawało się normalne, że wszyscy byli zdenerwowani i działali w emocjach, nawet jeśli chcieli dla Olivii jak najlepiej.
Zaśmiała się krótko na słowa chłopaka, bo przecież nigdy nie była strachliwa, nawet jeśli w tej chwili Boyd miałby zacząć na nią wrzeszczeć, z pewnością trzymałaby stronę przyjaciółki do końca. Co do Maxa, tak samo sądziła, że agresja cokolwiek załatwi, ale postanowiła zażartować, próbując rozładować nieco atmosferę.
- Eh, masz rację. Po prostu wkurzyło mnie to, że sytuacja sama w sobie nie jest prosta, a Ty jeszcze na nią nawrzeszczałeś i w dodatku ona nie chce, no wiesz... zażyć eliksiru. - ostatnie słowa wypowiedziała nieco ciszej, wcześniej rozglądając się wokół, czy aby ktoś nie przechodzi korytarzem. - Sama nie wiem co zrobiłabym na jej miejscu, ale jedno wiem na pewno i do tego będę ją przekonywać - nie może sobie zniszczyć życia przez jeden błąd. - dodała po kilku sekundach ciszy, opierając dłonie z tyłu za plecami, na parapecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 469
  Liczba postów : 1416
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyPon Paź 05 2020, 19:58;

Z każdym kolejnym słowem w rozmowie niespodziewanie wyjęty przez Gryfonkę topór wojenny został zakopywany, a atmosfera, choć nadal mało przyjemna - w końcu dotycząca poważnego problemu - robiła się coraz mniej napięta. Pokiwał tylko głową w milczeniu na potwierdzenie Odki, że Olivia zdaje sobie sprawę z tego, w jakie gówno się wpakowała, dając się zapłodnić Solbergowi, a w myślach jednocześnie ubolewał, że samym żalem za grzechy nie można ich wymazać, że nie mogą zrobić już nic, co cofnęłoby straszne skutki niefrasobliwości tej dwójki. Gdyby tylko miał zmieniacz czasu...! (Cofnąłby się wtedy najchętniej o siedemnaście lat i powstrzymał starych Maksiofelka od miłosnych igraszek, wtedy miałby stuprocentową pewność, że cały ten obecny dramat na pewno się nie rozegra). Cóż, namiastką tego urządzenia, umożliwiającą niejako powrót do czasów, w których nikt nie pasożytował w macicy jego siostry, był właśnie ów eliksir, w jego mniemaniu będący ogromnym błogosławieństwem współczesnych czasów, a według niektórych fanatyków i, najwyraźniej, też Oli - narzędziem mordu. Zawahał się chwilę, słysząc stanowisko Odki w tej kwestii i ostatecznie stwierdził, że dziewczyna naprawdę może być jego ostatnią nadzieją. - Dobrze, że chociaż ty mówisz z sensem, bo jak słucham, co wygaduje Oliwka, to mam wrażenie, że te hormony już popierdoliły jej w głowie. I że jak ją naciskam, to ona odmawia na przekór, bo się wkurwia, że ja się wkurwiam, i jeszcze tak uparcie broni Solberga, jak tylko coś o nim wspomnę to się spina... Myślę, że jeśli ma kogokolwiek posłuchać, to ciebie. Dlatego nie możesz odpuścić - przyznał, choć tak naprawdę chciał powiedzieć: nie umiem z nią rozmawiać, musisz mi pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Odeya Worthington

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 163cm
C. szczególne : na szyi wisiorek z czarną perłą na srebrnym łańcuszku (prezent od Daemona; pamiątka rodzinna Avrey'ów); nietypowa izraelska uroda
Galeony : 890
  Liczba postów : 752
https://www.czarodzieje.org/t19111-odeya-worthington
https://www.czarodzieje.org/t19118-korespondencja-ode-prosto-ze-szponow-temidy#556410
https://www.czarodzieje.org/t19119-relacje-ode#556434
https://www.czarodzieje.org/t19113-odeya-worthington#556145
https://www.czarodzieje.org/t19857-odeya-worthington-dziennik#60
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptySro Paź 07 2020, 18:19;

Rzeczywiście rozmowa miała już troszkę spokojniejszy ton, kiedy nikt do nikogo nie wyjeżdżał z pretensjami, tak jak Ode zrobiła to "pełna klasy" na samym początku. Wszyscy wiedzieli, że emocje nie pomagają w konwersacji, a i tak wszyscy rozwiązujemy sprawy pod ich dużym wpływem, zupełnie ignorując tę złotą radę.
Sprawa, która jej nie dotyczyła i de facto nie miała zbyt wiele w niej do powiedzenia, mimo wszystko wydawała jej się warta poruszenia, nawet jeśli jej interwencja niewiele by zmieniła. Pewnie jak tylko Liv dowie się, że gadała o tym z Boydem to się jej dostanie, ale nie dbała o to. Taką czuła potrzebę i koniec.
- Nie wiem jak wyglądają wasze poważne rozmowy, ale mogę sobie wyobrazić jak broni Maxa. A jeśli chodzi o tę drugą kwestie... - przerwała na moment, przygryzając dolną wargę, przez chwilę nad czymś zawzięcie myśląc. - Będę z nią jeszcze rozmawiać. Spróbuję przemówić jej do rozsądku. Ona chyba nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, jak wiele się zmieni kiedy... pojawi się dziecko. - dokończyła, wzdychając i przypominając sobie jak świat jej rodziców zmienił się kiedy dwa lata temu przyszedł na świat jej najmłodszy brat, po tak długiej przerwie odkąd ponad czternaście lat wcześniej pojawiła się ona. A co dopiero Olivia, która się uczy - Merlinie, sama jest jeszcze dzieckiem! To z pewnością byłby dla niej istny szok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 469
  Liczba postów : 1416
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyCzw Paź 08 2020, 08:56;

Nie zamierzał chwalić się siostrze, że ucina sobie za jej plecami takie pogawędki z jej przyjaciółką, bo wiedział że pewnie zaraz zostałby oskarżony o jakieś zmowy i spiski; a przecież to wszystko wynikało tylko i wyłącznie z troski o jej dobro. Milcząco zaaprobował obietnicę Odey, która deklarowała że postara się przemówić upartej oślicy do rozsądku i rzucił okiem na zegarek, żeby sprawdzić ile ma czasu na dotarcie na następne zajęcia. Niewiele. - Co jak co, ale to akurat powinna doskonale wiedzieć - mruknął na wzmiankę o nieświadomości Oli - przecież mieli w domu jedno wielkie przedszkole, więc logicznym wydawałoby się, że dziewczyna zdaje sobie sprawę, jakie to męczące i ile pracy wymaga; a może przeciwnie, przez to doświadczenie uważała się za ekspertkę, która bez problemu podoła takiemu wyzwaniu? Nie wiedział, co nią kierowało, ale szczerze liczył na to, że jednak szybko się opamięta - z pomocą Odki szanse na to zdecydowanie wzrastały. Przerwa dobiegała końca, więc nie mieli już zbyt wiele czasu na rozmowy; zagadnął jeszcze dziewczynę, do której klasy teraz idzie, a gdy okazało się że na to samo piętro, to ruszyli razem korytarzem, po drodze zmieniając już temat na jakiś lżejszy i niezwiązany z rozmnażaniem. Miła odmiana!

/ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 448
  Liczba postów : 5180
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyPon Paź 12 2020, 14:21;

Musiał zrekompensować utracone punkty dla domu.
Nie bez powodu przyszykował sobie kolejną listę zadań, do której to postanowił się własnoręcznie odwołać. Kółko Laboratorium Medycznego było skreślone, gdy patrzył pod kopułę własnej czaszki, Stowarzyszenie Miłośników Przyrody także - przecież zanosił jaja popiełka, w związku z czym miał w miarę czyste ręce. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, kiedy to postanowił zająć się ostatnim kółkiem i tym samym przyczynić do uratowania jakoś swojej opinii, która i tak była już zmieszana z błotem. Dosłownie. Pogoda za oknem nie była przyjemna, w związku z czym ostatecznie mógł na nią narzekać, ale... lubił deszcz. Nawet jeżeli zimno nie należało do jego wiecznych sojuszników, a prędzej do wiecznych wrogów, to dziwnego rodzaju uczucie zapełniało jego duszę, gdy to po prostu patrzył na walczące ze sobą kropelki deszczu, które leniwie przesuwały się po zewnętrznej stronie okien. Kiedyś, jako dziecko, wiele razy zakładał się o to, która z nich pojawi się na mecie jako pierwsza. Niestety - wygrana była zawsze obarczona zniknięciem w otchłań zapomnienia, kiedy to ślad staje się jednością z pozostałymi, którym udało się wygrać znacznie wcześniej. Kiedyś to i jego spotka - kiedyś zniknie i wszyscy o nim zapomną, a jedyne, co będzie go prześladować, to posiadane nazwisko. W sumie, wizja całkiem bliska, zważywszy uwagę na jego zdolność do wpakowywania się w liczne tarapaty oraz problemy, z których zawsze starał się wychodzić obronną ręką.
Nie bez powodu postanowił z łatwością kilkuletniego dziecka podejść do naprawiania własnych błędów i próby odzyskania czegokolwiek, co mogłoby przyczynić się do odratowania utraconych punktów. Korytarz, którym szedł, był nieprzyozdobiony, no ba, nawet trochę ponury. Dopiero, gdy użył odpowiedniego zaklęcia, na ścianie pojawiły się delikatne smugi pomarańczowego koloru; lampy przyozdobił przyniesionymi dekoracjami, które przypominały pajęczyny, a pożyczonego z sali Magii Leczniczej szkieleta postanowił umieścić tuż nieopodal pochodni, którą zamienił po prostu w dynię z wyłupiastymi, niezbyt ciekawie patrzącymi oczami. Dywan, delikatnie brązowo-dyniowego koloru, zdawał się być jedną z cech charakterystycznych, a pan kościotrup, który posiadał właściwości magiczne, kompletnie oddał się na odpoczynek, jakoby próbując tym samym zapomnieć o przeżytych lekcjach w sali. Felinus niespecjalnie mu się dziwił; grzebanie w jego ciele nie musiało być przyjemne, a do tego dochodziło zapewne do dość częstych uszkodzeń podczas nauki uzdrawiania. Na tacy obok ułożył jednego cukierka, spoglądając na Irytka, który postanowił do niego wpaść i go zawitać.
Żółty, puchoński, uprawiający orgie w dormitorium, gołąbeczku! Jak tam randka z wężykiem sam na sam w sali od OPCM? — unosząc się w powietrzu, nie mógł powstrzymać się od mimowolnego śmiechu, który opuścił jego struny głosowe, kiedy to zmienił pozycję i począł patrzeć na szkieletora, na którego miał pewnego rodzaju pomysł, aczkolwiek Felinus postanowił wysłuchać to, co ma do powiedzenia. Oczywiście zero przeprosin, oczywiście nic, co by go interesowało. — Podobno tak zabalowaliście, że skończyliście na podłodze! Boki zrywać! Co to, umiaru nie macie? — okazując współczucie, po chwili na jego twarzy pojawiła się czysta, poltergeistowska złośliwość, z której nie miał jak zrezygnować. — Oj, a wiesz, jakie to urocze było, kiedy trzymałeś go za rączkę i o mało co nie posrałeś się ze strachu, pedale? Ach, zapomniałem, to u was normalne przecież. Puchoni.wzruszywszy się, pokazał język w jego stronę i już chciał coś przekombinować, gdy Lowell zwyczajnie dotknął naszyjnika, który znajdował się na jego piersi i tym samym wydobył z przedmiotu pozytywną energię, która odstraszyła Irytka do tego stopnia, że ten zaczął przeklinać pod nosem i przed nim uciekać, jakby rzeczywiście zobaczył ducha. Mimowolny uśmiech i podniesienie kącików ust do góry pojawiło się na twarzy Puchona; na coś się to wreszcie przydało, kiedy zakończył przyozdabianie miejsca i tym samym zakończył na dzisiaj swoja robotę, odpracowując wiele rzeczy.
Za wiele.

[zt]

Rzuć kostką k6, by przekonać się, co się wydarzy!:
1 — przechodzisz spokojnie przez korytarz, kiedy to, nagle i bez konkretnej zapowiedzi, przed Twoją twarzą wyskakuje szkieletor, który poczyna się ruszać. Może nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa, ale mogłeś przestraszyć się takiego incydentu. Po krótszej chwili ten powraca na swoje miejsce.

2 — nic się nie dzieje… jest trochę za cicho. Pomarańczowy kolor zdaje się jednak wpływać na Twój nastrój i masz poniekąd ochotę na to, by coś zrobić, w związku z czym emanujesz pozytywną energią. Może ją wykorzystasz do czegoś praktycznego? Nawet jeżeli byłeś wcześniej zmęczony, to masz teraz ochotę coś zrobić.

3 — uwaga! Ktoś krzyczy z końca korytarza, kiedy to Irytek zmierza w stronę szkieletora, mając zamiar go uszkodzić. Poltergeist śmieje się, rzuca nieprzyjemnymi obelgami, a do tego jeszcze, gdy Cię zauważa, postanawia zrobić Ci psikusa! Rzuć kostką k6.
Parzysta — udaje Ci się uniknąć łajnobomby, którą jakimś cudem duch pozyskał. Pozostaje jedynie kwestia posprzątania bałaganu, aby przypadkiem zapach się nie rozniósł po całym korytarzu.
Nieparzysta — Twój refleks nie jest perfekcyjny albo po prostu masz ogromne nieszczęście, bo dostajesz wprost na klatkę piersiową łajnobombą. Irytek śmieje się w najlepsze i nie daje Ci spokoju. Może zwykłe Chłoszczyść wystarczy w tym przypadku?

4 — korytarz nie kryje dla Ciebie niczego ciekawego. Nawet jeżeli próbujesz dowiedzieć się o sekretach i potencjalnych niespodziankach, to jednak nie jest Twój dzień. Nic ciekawego Cię nie spotyka, jak również żadne efekty z tego miejsca nie obowiązują Twojej obecności.

5 — błyskotka? A co to? Może pozostałość po jakimś uczniu, ale jednak! Znajdujesz rzuconego w kąt, biednego, popłakanego i poniszczonego trochę pluszowego Dementora. Może nie jest w najlepszym stanie, co nie zmienia faktu, że kiedy do niego podchodzisz, ten od razu zaczyna Cię przytulać i nie daje Ci spokoju, latając tuż obok Twojej głowy - trochę chwiejnie, ale ostatecznie stabilnie. Gratulacje… masz nowego przyjaciela?

6 — na tacy znajdujesz cukierka, którego ktoś musiał pozostawić. Kiedy jednak próbujesz po niego sięgnąć, ręka szkieletora zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku w delikatny sposób i nie pozwala puścić przez okres dwóch postów, niezależnie od użytych zaklęć. Dopiero po określonym czasie dłoń dekoracji zmniejsza siłę, otwierając palce i powraca do swojej pierwotnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prudence Nordman

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 170
C. szczególne : Blizny, różnej długości, głębokości i szerokości, głównie na plecach i nogach, choć zdarzają się też na ramionach; dołeczki w policzkach
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 81
  Liczba postów : 122
https://www.czarodzieje.org/t19758-prudence-nordman#595083
https://www.czarodzieje.org/t19760-listy-do-prudence#595113
https://www.czarodzieje.org/t19759-prudence#595111
https://www.czarodzieje.org/t19757-prudence-nordman#595026
https://www.czarodzieje.org/t19831-prudence-nordman-dziennik#602
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptySro Paź 21 2020, 14:22;

Kostki: 3
Literka: G
Kostki na korytarz: 3 + nieparzysta

Niuchacze były chyba wszędzie, co stanowiło najprawdziwszą plagę, z którą doprawdy ciężko było sobie poradzić, niezależnie od tego, ile czarodziejów się zaangażowało w pozbycie się ich z tego miejsca; złapanie ich jak najwięcej. I choć to wszystko brzmiało jak coś zwyczajnie niemożliwego; w końcu, one były wszędzie, widząc, jak wszyscy się zaangażowali, to wydawało się być mniej niepoważne; jakby było więcej szans na realizację celu.
Na szukanie psotników miała ze mną iść Orla i chociaż wyszłyśmy razem z Pokoju Wspólnego, zniknęła mi tak szybko, jak zbiegłam po schodach, czego nie zdołałam nawet zauważyć na początku przez skupienie na złapaniu magicznego zwierzęcia. Chochliki w ogóle nie pomagały; przez zrzucenie tych zbroi nie dość, że na moment straciłam cel swojej pogoni z oczu, to jeszcze rozbolała mnie głowa; ten hałas naprawdę był nie do zniesienia. Teraz tylko marzyłam o powrocie do ciepłego dormitorium, gorącej herbacie i najlepiej położeniu się z książką, ale marzenia zawsze można odłożyć w czasie; ważniejszy w tym momencie był obowiązek, za którym pogoń była doprawdy męcząca.
Jeszcze fakt, że wbiegając na korytarz, usłyszałam krzyk, a po chwili tylko widziałam szkieletora i Irytka; miałam nadzieję, że przecież zostawi mnie w spokoju, ale na co można liczyć w jego przypadku? Jeszcze ta łajnobomba, którą oberwałam w klatkę piersiową; jego śmiech nie dawał mi spokoju, a głowa pękała mi jeszcze bardziej. Szkoda, że nie miałam nawet jak się go pozbyć; przynajmniej zachowałam wewnętrzny spokój, zbyt skupiona na swoim dotychczasowym zadaniu.

@Orla H. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Orla H. Williams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Brokat, cekiny, frędzle i kolory. Hipiska, która jest królową parkietów wszelakich.
Galeony : 231
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t19578-orla-holly-williams
https://www.czarodzieje.org/t19582-sowka-orli#581690
https://www.czarodzieje.org/t19576-orla-h-williams
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptySob Paź 24 2020, 21:19;

Kostki: 3
Litera: H -> ranny niuchacz
Niuchacze po efekcie: 3
Korytarz: 6 -> uwięziona na 2 posty


Akcja - reakcja. Są niuchacze, trzeba je złapać. A kto miał lepszy zmysł łowiecki od Prudence? Oczywiście nie chodziło o to, by na te urocze kreciki polować, a zwyczajnie by uchwycić je, zamknąć w klatce i oddać opiekunowi, który wypuści je w miejscu z dala od chochlików i potencjalnych szkód przez nich wyrządzonych. Bo, co jak co, ale te latające bestie, były najgorsze w swoim rodzaju. Wprowadzały chaos gdzie tylko się znalazły, nie biorąc pod uwagę, jak często ich rozgardiasz kończył się rannymi uczniami, albo właśnie futrzatymi krecikami które - niestety, ochronić się same nie potrafiły.

Faktycznie, na początku trzymały się razem, ale zbiegając ze schodów, dostrzegła jak na tablicy ogłoszeń jej plakat ogłaszający od "Darłoryjów", odlepił się z jednej strony i smutno zwisał. Pobiegła go naprawić i nawet nie spostrzegła, że Prue nie zauważyła Orkowego odłączenia się do grupy. Gdy w końcu do niej dołączyła, ta umazana była już łąjnobombą, a wszędzie unosiły się chochliki, które fruwały nad wywróconą zbroją. Te małe kutaski naprawdę lubiły rozpierdol.
- Wszystko w porządku? - Krzyknęła z pewnej odległości, by upewnić się, że przyjaciółka ma się cała. Krzywiła się okrutnie, co było widać nawet z drugiego końca korytarza, więc Orla postanowiła się upewnić, że nic poważnego się nie wydarzyło pod jej nieobecność. Rozejrzała się po ścianach, aż tu nagle - co to, nowa ozdoba? Coś, co wyglądała jak kościotrupia dłoń, stała na czarnym podeście. Nieroztropnie, niewiele myślac, wsunęła pod nią nadgarstek i trach. Kościste palce zacisnęły się na jej skórze tak gwałtownie, że aż pisnęła. Szarpała się i szarpała, ale nic nie pomagało.
- Prusia, chyba mamy problem - zawołała, oceniając swoją sytuację. Była w potrzasku, a chochliki chyba ją zauważyły.


@Prudence Nordman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prudence Nordman

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 170
C. szczególne : Blizny, różnej długości, głębokości i szerokości, głównie na plecach i nogach, choć zdarzają się też na ramionach; dołeczki w policzkach
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 81
  Liczba postów : 122
https://www.czarodzieje.org/t19758-prudence-nordman#595083
https://www.czarodzieje.org/t19760-listy-do-prudence#595113
https://www.czarodzieje.org/t19759-prudence#595111
https://www.czarodzieje.org/t19757-prudence-nordman#595026
https://www.czarodzieje.org/t19831-prudence-nordman-dziennik#602
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptySob Paź 24 2020, 22:49;

Dobrze było usłyszeć znajomy głos za sobą, szczególnie w tej sytuacji, dość stresowej, choć użycie słowa śmierdzącej nie byłoby tutaj błędem. Zapach tak bardzo wbijał się w moje nozdrza, że aż żałowałam, że nie miałam jakiegoś kataru. Do tego głowa zaczęła boleć jeszcze mocniej przez jego intensywność, ale nie mogłam odpuścić, nie w chwili, gdzie już prawie miałam szkodniki przed sobą.
- Jest okej! Prawie je mam! - za moment usunęłabym z siebie tę wstrętną maź, przecież nawet nie miałam różdżki tak daleko, jednak w tej pogoni nie mogłam się poddać łatwo, jeszcze z tym duchem nad głową; może i znajdzie sobie inną ofiarę? W momencie, kiedy już postawiłam nogę na jednym z hełmów, uniemożliwiając mu dalsze przemieszczanie się, usłyszałam przyjaciółkę i, korzystając z tego, że w sumie stałam w miejscu, odwróciłam się w jej stronę. Uwięziona w miejscu? Cholera, było źle. Mimo wszystko, priorytety - wyciągnęłam gryzonia spod hełmu, schowałam do klatki, rzuciłam chłoczyść na siebie i przebiegłam niewielką odległość, dzielącą mnie od Orki. Zdyszałam się trochę; przebiegnięcie takiej odległości było doprawdy męczące, a jeszcze fakt, że prawie w ogóle się nie zatrzymałam do momentu, w którym złapałam jednego ze szkodników...
- Co ty w ogóle zrobiłaś? - zapytałam całkiem poważnie, marszcząc trochę brwi i rozglądając się jeszcze za potencjalnym zagrożeniem. Chochliki; rzuciłam na nie kilka drętwot i dopiero wtedy przyjrzałam się temu, co wydarzyło się Williams. - Wiesz, ciekawość to pierwszy stopień do piekła - i to wcale nie tak, że sama nie słyszałam tego tekstu tak wiele razy, że nie potrafiłam zliczyć; musiałam w końcu wykorzystać sytuację i użyć tego przeciwko komuś tak, jak używano tego przeciwko mnie. Po krótkim śmiechu zdecydowałam się spróbować jej pomóc przez odrywanie kościstych palców od podestu, ale... nic nie działało. I zmarszczyłam brwi bardziej.
- Myślisz, że zaklęcia coś dadzą?

@Orla H. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 48
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyPon Lis 30 2020, 22:58;

| inny czas |

Nie patrzyła gdzie idzie. Po prostu szła przed siebie, być może podświadomie chcąc z powrotem znaleźć się w bibliotece. Sęk w tym, że minęła piąte piętro i weszła jeszcze wyżej. Dopiero zadyszka i kłucie w płucach sprowokowało ją do zajęcia miejsca na obszernym parapecie przy niskim acz wysokim oknie. Postawiła tam niesione książki i usiadła z podkulonymi pod brodę kolanami. Miała wyraźnie spięte ramiona, a na twarzy wymalowane wyraźne oszołomienie. Na policzkach nie zgasł jeszcze rumieniec choć teraz był wywołany wysiłkiem fizycznym przy osłabieniu organizmu. Miała tak sucho w ustach lecz nie była w stanie myśleć o niczym innym tylko o burzliwym spotkaniu z Daemonem. Coś tu nie grało. On zachowywał się nienormalnie. Czy celowo ją straszył? Gorszył? Wzdrygnęła się nie mogąc się pozbyć tego okropnego obrazu sprzed oczu. Tknięta myślą, że ślizgon może przechodzić tym korytarzem wyjrzała zza parapetu aby upewnić się, że go nie spotka. Zobaczyła za to innego przedstawiciela Slytherinu, z którym miała iść "kiedyś" na zwykłą kawę, ale do tej pory nie dała znać kiedy by chciała zrealizować to umówienie się. Zsunęła stopy z parapetu i przywoływała do siebie spojrzenie Huntera bowiem w przeciwieństwie do Avrey'ego ten Ślizgon kojarzył się jej z ciepłą herbatą i spalonymi brwiami. - H-hej, Hunt. - miała nadzieję, że zabrzmi wesoło, ale głos wciąż jej drżał zdradzając przy tym zdenerwowanie, którego nie mogła się pozbyć. - Czy... czy mogę powołać się na t-twój dżentelmeński odruch i poprosić o... odprowadzenie za chwilę do lochów? - nie ufała sobie na tyle, aby uwierzyć, że zachowa spokój jeśli natknie się znowu na roznegliżowanego chłopaka w jednoznacznej pozycji z jakąś pustogłową Krukonką. Łatwiej będzie jej przemieścić się do dormitorium mając za towarzystwo kogoś kogo raczej nikt nie zechce zaczepić. Naciągnęła rękawy mundurka aż za kłykcie i wysiliła się na słaby i niezbyt przekonywujący uśmiech. Żałowała, że nie ma w sobie więcej odwagi i siły, aby samej sobie poradzić ze swoim zdenerwowaniem. Potrzebowała wsparcia i o nie właśnie poprosiła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1028
  Liczba postów : 662
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyWto Gru 01 2020, 00:26;

Ile potrzeba było skrzatów, aby wywalić Huntera z kuchni przed kolacją, kiedy żebrał o "tą nieziemską" sałatkę z białej rzodkwi? Otóż jednego. Dał się wygnać z królestwa tych małych rozumnych istot i nadal głodny, czekając aż przyjdzie pora posiłku, postanowił poszukać Olivii, z którą ostatnio "miał się łapać" jednak słabo im to wychodziło. Mógł oczywiście napisać na wizzie, ale przecież nie byłby sobą, gdyby nie uznał, że sprawdzenie czy przypadkiem nie bierze kąpieli w łazience prefektów to wyśmienity pomysł. Nie to, że chciał kogokolwiek podglądać (bo przecież nie miał pewności kto akurat się tam kąpie!), tylko zwyczajnie łudził się, że może natknąć się na nią by kolejny raz wytknąć, że ma zarąbistego farta, że należy do vipowskiej grupy, która ma tak wypasioną łazienkę. Dlatego właśnie nogi poniosły go na piąte piętro, gdzie na końcu korytarza znajdowało się owe pomieszczenie, które go interesowało. Natomiast w zasięgu jego wzroku, niedługo po tym, jak zszedł z rozwidlenia, pojawiła się dziewczyna, jednak nie była to Callahan. Najpierw jej nie poznał, bo choć sylwetka wydawała mu się znajoma, to blada jak ściana twarz już nie przywodziła na myśl tej Puchonki, z którą ostatnio pił jaśminową herbatę podczas śniadania. - Bonnie? Wszystko dobrze? - zapytał, podchodząc bliżej i odkładając wypchaną od notatek torbę na niski parapet. Spojrzał na nią, widocznie zaniepokojony stanem dziewczyny. - Jasne, że możesz, ale co się stało? Wyglądasz jakbyś przeżyła spotkanie z dementorem. Poczekaj... - urwał nagle i sięgnął za plecy, wyciągając z torby butelkę z woda, którą zdążył zakosić z kuchni, zanim go skrzaty pogoniły. Odkręcił korek i podał Bonnie szklany pojemnik. - Jadłaś coś? - spytał po chwili, lustrując ją wzrokiem, kiedy to przyszło mu do głowy, że z taką lichą budową ciała brunetka wygląda jakby jadła raz na tydzień. Miał nadzieję, że nie była z tych dziewczyn, które całe życie były na diecie. Uważał to bez wątpienia za skrajnie nieodpowiedzialne i głupie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 48
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyWto Gru 01 2020, 07:02;

Skoro zamiast powitania padło pytanie o samopoczucie to niezawodny znak, że na twarzy miała wymalowane milion emocji w których królował… strach? odraza? Nie miała pojęcia co zobaczył na jej twarzy ale pewnym jest, że nie warto udawać, że jest w porządku skoro tak nie było. - Nie jestem pewna czy wszystko jest do końca dobrze. - odparła szczerze próbując bezskutecznie się uśmiechnąć. Z wdzięcznością przyjęła butelkę wody i upiła kilka dużych łyków, a gdy unosiła pojemnik to rękaw szaty zasunął się odsłaniając na nadgarstku ślad po czyimś silnym uścisku. - Spotkałam nieprzyjemnego typa, który nie chciał się ode mnie odczepić. - powiedziała wprost kiedy już wystarczająco zwilżyła usta i gardło. Nie chciała kreować się na wiecznie potrzebującą pomocy cnotkę jednak nie mogła zaprzeczyć, że wsparcie było bezapelacyjnie wskazane bowiem nie miała w sobie ani śladu odwagi. Nie zwracała mu butelki zapamiętując, aby zwrócić mu nową i nietkniętą. - Nie chcę się na niego znów natknąć, a szedł gdzieś w kierunku lochów. - wzdrygnęła się na samą myśl jak go niefortunnie przyłapała na tym, czego nie ośmieliła się nazwać. Nie odpowiedziała czy coś jadła, ale to dało jej też do myślenia, że powinna popracować nad poziomem cukru we krwi. Nerwowym gestem zwinęła kosmyki włosów za ucho świadoma, że z pewnością wygląda cokolwiek nieciekawie. Nabrała powietrza do płuc aby dodać sobie otuchy i zetrzeć z policzków te czerwone plamy rumieńca. Hunter ją odprowadzi, nie musi się już denerwować. Odruchowo rozmasowała nadgarstek. - Nie podejdzie do mnie jeśli zobaczy, że jestem w towarzystwie dlatego chciałabym cię pożyczyć na te trzydzieści minut. Jeśli masz czas. - tutaj uśmiech już jej nawet wyszedł. Wystarczy obecność kogoś przyjaznego, a stopniowo odzyskiwała rezon. Nie chciała być donosicielką jednak wyraz twarzy Daemona przyprawiał ją o zimny dreszcz. Zdecydowanie wolała się na niego nie natknąć, a była tchórzem i nie odważyła się sama zejść na niższe poziomy zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1028
  Liczba postów : 662
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptySro Gru 02 2020, 19:44;

Nie spodziewał się zupełnie zobaczyć takiego widoku na jednym z korytarzy. Kiedy ostatnim razem widział Puchonkę, owszem była nieco zdezorientowana całą tą sytuacją z nieśmiałkiem i modelem smoka, jednak tym razem widział od razu, że coś jej nie tak. Pozbawiona kolorów twarz i niepokój w jej spojrzeniu, który zakrawał już o strach, sprawiały, że chłopak podejrzewał, że mogło stać się coś niedobrego. I zbytnio się nie mylił. - Coo? Ktoś Cię nękał? - spytał dla pewności, bo oczywistym było, że stan w którym się znajdowała w tej chwili był spowodowany zapewne nachalnym zachowaniem "typa". Automatycznie Hunter rozejrzał się wokoło, jakby szukał tego kogoś, choć wątpił, że będzie gdzieś w pobliżu, skoro dziewczyna od niego uciekła i próbowała się uspokoić. Powrócił do niej wzrokiem i po chwili wręczył jej wodę. - Wiesz kto to był? Coś Ci zrobił? - spytał, rzucając okiem po jej ciele, jakby doszukiwał się jakiejś fizycznej przemocy. Gdyby tak właśnie było, gdyby ktoś dopuścił się użycia siły na dziewczynie z pewnością nie odpuściłby tego i coś musiałby zrobić. Zaniepokoiło go to, że nie odpowiedziała mu czy coś jadła, dlatego postanowił drążyć temat. - Bonnie - widział po jej zachowaniu, że unika odpowiedzi, dlatego dodał: - Byłaś w Wielkiej Sali na obiedzie? - nie podobało mu się, kiedy laski próbowały na siłę katować się dietami, bo ubzdurały się, że nie wyglądają dobrze. Tym bardziej, że brunetka, stojąca przed nim była bardzo szczupła i wręcz wskazane było, aby odpowiednio się odżywiała. Naprawdę nie rozumiał dlaczego to robi. Widząc, jak pociera nadgarstek, zmarszczył brwi, pochylając się nieco nad nią, aby go obejrzeć. Dostrzegł kilka jeszcze zaczerwienionych śladów, które wyglądały jakby przed momentem jej ręka była w trzymana w imadle. Jednak to wcześniej przeoczył. Zacisnął zęby i podniósł na nią wzrok. - Boli Cię? - spytał, po dłuższej chwili milczenia. - Chodźmy do skrzydła, albo... do Wielkiej Sali, zaparzę Ci napar z melisy, żebyś się uspokoiła. Znajdziemy jakiś okład na.. tą rękę - dodał, uznając, że ten drugi pomysł może bardziej przypaść jej do gustu niżeli skrzydło. Zignorował jej słowa na temat odprowadzenia do lochów, bo wiedział, że na razie jest zbyt przejęta spotkaniem z tym chłopakiem, aby iść tam, gdzie jest możliwość natknięcia się na niego, nawet jeśli u jej boku miał być Dear.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 48
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyCzw Gru 03 2020, 19:18;

Skyler miał rację. Rzeczywiście musiała uchodzić za uroczą skoro wzbudzała w chłopakach instynkty opiekuńcze. To było niejako żenujące choć niewątpliwą zaletą tego stanu była możliwość zwrócenia się z prośbą o wsparcie w trudniejszej chwili. Bons potrafiła poprosić o pomoc, a Hunter wydawał się człowiekiem nie dającym sobie w kaszę dmuchać. To dobry sposób, aby odzwyczaić się od zawracania głowy Boydowi. - To dosyć popularny chłopak i teoretycznie nic mi nie zrobił... po prostu... - nie umiała tego nazwać w porządny sposób. Nabrała powietrza do płuc. Ten koleś patrzył na mnie w obrzydliwy sposób. - wzdrygnęła się na samo wspomnienie jak oblizywał usta jakby była smacznym kąskiem po który chciał sobie sięgnąć bez pytania o zgodę. - Nnie, nie byłam. Nie mam apetytu. - odpowiedziała kiedy już została przyparta do muru. Zazwyczaj wykonywała zgrabne uniki albo po prostu wyciągała na pierwszy plan inne tematy rozmowy, a te dotyczące jedzenia odsuwała od siebie jak najdalej. Naciągnęła rękaw na nadgarstek. - Nie, Hunt, nie boli, naprawdę, a Wielka Sala jest teraz przepełniona aż po brzegi. - zorientowała się, że non stop mu odmawiała. To było niemiłe z jej strony. - Może do kuchni? - uśmiechnęła się blado mając nadzieję, że miną wieki zanim natknie się na Daemona. Dopiła resztki wody z butelki i podziękowała za nią. - Ja po prostu nie rozumiem jak można zachowywać się w taki sposób wobec jakichkolwiek dziewczyn i tego, że można tak się upodlić żeby przystać na tak okropne traktowanie. - podniosła wzrok na chłopaka i choć już się nieco uspokoiła przy nim to jednak wciąż była odrobinę wzburzona. - Jak można patrzeć na dziewczynę jak na przedmiot, który chce się posiadać? I rzucać ohydnymi propozycjami do kogoś kogo się nie zna? Nie rozumiem, może jestem głupia, ale nie rozumiem dlaczego kierował się swoimi egoistycznymi zachciankami. - nie oczekiwała pełnej odpowiedzi od Huntera, po prostu wyrzucała z siebie jedno słowo za drugim aby dać upust temu wszystkiemu co się w niej zrodziło podczas tych okropnych trzydziestu minutach sam na sam z Daemonem. Zorientowała się, że zaciska palce na trzymanej butelce. Tak rzadko było widać na jej twarzy złość, a teraz buchała z niej niczym para. Żałowała, że nie było tego po niej widać w chwili rozmowy z tamtym Ślizgonem! - Spotkałam idiotę, Hunter. Wydaje mi się, że dosyć groźnego idiotę, który niestety mnie zauważył. Chyba wolałam nie rzucać się w oczy... - oparła się udami o parapet, gdzie też odstawiła butelkę po wodzie. Im więcej z siebie wyrzucała tym wracała jej równowaga. Jeśli nie przepłoszy tym Huntera to będzie cud.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 1028
  Liczba postów : 662
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 EmptyPią Gru 04 2020, 17:35;

Dla niego każda dziewczyna, która nie miała zbyt dużej pewności siebie, aby zacząć z nim pogrywać tak jak robiły to Robin, Fredka czy Olivia, każda była urocza i chciał pokazać się z jak najlepszej strony, próbując pomóc w miarę możliwości. Lubił, kiedy wychodził na ratownika z opresji, bo wiedział, że dla płci przeciwnej było to bardzo męskie. I w końcu miał te prawie dwa metry wzrostu, więc żaden łepek mu nie podskoczy. - Co z tego, że popularny, kto... - zaczął jednak kiedy usłyszał co takiego zawinił owy typek, nieco go zatkało. Jakoś nie wyobrażał sobie jak to mogło wyglądać i dlaczego Bonnie uznała, że akurat w ten sposób na nią spoglądał. Może to jakiś zboczeniec? - A może, może Ty mu się zwyczajnie podobasz? Dlaczego od razu twierdzisz, że jest natrętem? - spytał, jeszcze nie widząc jej śladów na nadgarstku, polegając jedynie na opisie zachowania tego chłopaka względem Puchonki. Wiedział, jak niektóre dziewczyny reagowały czasami na zbyt śmiały podryw i nie zawsze wychodziło to facetom na dobre. Ale fakt, że brunetka była taka przestraszona, działał jednak na niekorzyść tego typa. - Dobrze, chodźmy do kuchni. - zarządził, po tym jak nie chciała zejść do Wielkiej Sali, ale szczerze, skreślił kuchnię od razu, bo tez znajdowała się w lochach, a tam podobno poszedł ten idiota. Ale może to i dobrze, może na niego wpadną i Hunter dowie się kim on jest i chociaż będzie mógł mu przywalić za takie traktowanie dziewczyn. Może się czegoś nauczy, alvaro posrany. Słysząc w pewnym momencie potok słów, podniósł wzrok na Bonnie. - Nikt nie powinien być tak traktowany. Ten koleś ma coś z głową... - odezwał się, widząc jak bardzo przejęta tym wszystkim jest dziewczyna. I nie dziwił się, bo przecież ten kretyn ją tak nastraszył i w dodatku ją szarpał. Ugh, jakby on go dorwał, to by już nie zbliżył się do żadnej laski nawet na metr. Po prostu słuchał tego co chce z siebie wyrzucić dziewczyna, bo sądził, że będzie jej lepiej, jeśli się tego pozbędzie i ona chyba też tak uważała. - Spokojnie, nie warto psuć sobie nerwy, przez takiego kretyna. Uważam, że trzeba to gdzieś zgłosić, bo był agresywny i może spróbować nagabywać Cie jeszcze kiedyś - powiedział niezwykle poważnie, proponując jedno z wyjść które miała. Swoją drogą on też będzie działać i spróbuje na swój sposób dowiedzieć się kto taki chodzi po zamku, tak zaczepiając dziewczyny. Pustą butelkę, którą odłożyła, chwycił i wsadził z powrotem do torby po czym spojrzał na Puchonkę. - Chodźmy do tej kuchni. Wypijesz melisę, będzie Ci lepiej. A skrzaty podadzą nam coś do jedzenia. - zwrócił się do niej, po czym zarzucił pasek torby na ramię, czekając na jej reakcję. Była chyba jeszcze trochę rozemocjonowana, jednak naprawdę miała prawo.

//zt x2 (przenosiny do lochów)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na V piętrze - Page 13 QzgSDG8








Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 13 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na V piętrze - Page 13 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-