Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyPią Cze 11 2010, 18:20;

First topic message reminder :




Korytarz nie różni się wizualnie od tych na pozostałych piętrach. Z wysokich okiennic widać linię drzew Zakazanego Lasu. Niskie parapety są świetnym zamiennikiem zazwyczaj zimnych i niewygodnych ławek. W czasie zajęć lekcyjnych panuje tu gwar...bowiem obrazy wiszące na ścianach lubią debatować sobie na temat prawnego zlikwidowania obecności Irytka w zamku.

UWAGA! W tej lokacji na okres październik/listopad musisz rzucić kostką kiedy tu jesteś, ze względu na wykonane tu zadanie na kółka przez Felinusa Faolána Lowella.

Rzuć kostką k6, by przekonać się, co się wydarzy!:
1 — przechodzisz spokojnie przez korytarz, kiedy to, nagle i bez konkretnej zapowiedzi, przed Twoją twarzą wyskakuje szkieletor, który poczyna się ruszać. Może nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa, ale mogłeś przestraszyć się takiego incydentu. Po krótszej chwili ten powraca na swoje miejsce.

2 — nic się nie dzieje… jest trochę za cicho. Pomarańczowy kolor zdaje się jednak wpływać na Twój nastrój i masz poniekąd ochotę na to, by coś zrobić, w związku z czym emanujesz pozytywną energią. Może ją wykorzystasz do czegoś praktycznego? Nawet jeżeli byłeś wcześniej zmęczony, to masz teraz ochotę coś zrobić.

3 — uwaga! Ktoś krzyczy z końca korytarza, kiedy to Irytek zmierza w stronę szkieletora, mając zamiar go uszkodzić. Poltergeist śmieje się, rzuca nieprzyjemnymi obelgami, a do tego jeszcze, gdy Cię zauważa, postanawia zrobić Ci psikusa! Rzuć kostką k6.
Parzysta — udaje Ci się uniknąć łajnobomby, którą jakimś cudem duch pozyskał. Pozostaje jedynie kwestia posprzątania bałaganu, aby przypadkiem zapach się nie rozniósł po całym korytarzu.
Nieparzysta — Twój refleks nie jest perfekcyjny albo po prostu masz ogromne nieszczęście, bo dostajesz wprost na klatkę piersiową łajnobombą. Irytek śmieje się w najlepsze i nie daje Ci spokoju. Może zwykłe Chłoszczyść wystarczy w tym przypadku?

4 — korytarz nie kryje dla Ciebie niczego ciekawego. Nawet jeżeli próbujesz dowiedzieć się o sekretach i potencjalnych niespodziankach, to jednak nie jest Twój dzień. Nic ciekawego Cię nie spotyka, jak również żadne efekty z tego miejsca nie obowiązują Twojej obecności.

5 — błyskotka? A co to? Może pozostałość po jakimś uczniu, ale jednak! Znajdujesz rzuconego w kąt, biednego, popłakanego i poniszczonego trochę pluszowego Dementora. Może nie jest w najlepszym stanie, co nie zmienia faktu, że kiedy do niego podchodzisz, ten od razu zaczyna Cię przytulać i nie daje Ci spokoju, latając tuż obok Twojej głowy - trochę chwiejnie, ale ostatecznie stabilnie. Gratulacje… masz nowego przyjaciela?

6 — na tacy znajdujesz cukierka, którego ktoś musiał pozostawić. Kiedy jednak próbujesz po niego sięgnąć, ręka szkieletora zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku w delikatny sposób i nie pozwala puścić przez okres dwóch postów, niezależnie od użytych zaklęć. Dopiero po określonym czasie dłoń dekoracji zmniejsza siłę, otwierając palce i powraca do swojej pierwotnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Gru 19 2012, 10:32;

Rozwój wypadków był ciekawy, chociaż nader przewidywalny. Sebastian naprawdę nie zamierzał się w to wszystko mieszać zważywszy, że Cassandra radziła sobie naprawdę dobrze jednak najzwyczajniej w świecie nie miał wyboru z czego nie był zbytnio zadowolony. Wiedział, że oddawanie jej różdżki w tym momencie było błędem no, ale, skoro dziewczyna tak ładnie poprosiła to jakie miał wyjście? Tak czy inaczej, chłopak obserwował wszystkie te wydarzenia, by w końcu po raz drugi sięgnąć po broń Elenki tym razem jednak chowając różdżkę do kieszeni. Patrzył na zaklęcie dziewczyny, które chybiło Elene co wcale nie było dziwne zważywszy w jakim jest teraz stanie. Machnął lekceważąco ręką w kierunku dziewczyny dając „wolną rękę” swemu podopiecznemu, który chyba jedynie na to czekał. W mgnieniu oka rzucił się na Elenkę obezwładniając ją i oplatając jej ciało przynajmniej dwukrotnie. Warto tutaj wspomnieć, że Magic miał przewagę nad kruchą Gryffonką ponad sto kilo i dziewięć metrów, o ile nie lepiej. Jego pysk znalazł się tuż przy twarzy dziewczyny ukazując ostre a przede wszystkim jadowite kły czekające tylko na rozkaz Sebastiana, by je zatopić w szyji lub w inną partie jej ciała i wpuścić do jej krwioobiegu sporo ilość śmiercionośnej trucizny, chociaż znając Magic’a Sebastian mógł się założyć, że wolałby rozerwać swoją ofiarę.
- Rety, rety a zapowiadało się na kolejny nudny dzień. – Westchnął przyglądając się obezwładnionej Elence. Właściwie Sebastian byłby w dużym szoku, jeśli Elenka z tego wszystkiego wyjdzie bez szwanku, bo prawdę mówiąc, gdyby na Sebastiana tak gwałtownie spadło dwieście kilo żywej wagi, to by go chyba złamało w kilkunastu miejscach a bądź co bądź był bardziej masywny od dziewczyny. Jednak nie o tym teraz chłopak myślał. Myślał, bowiem o tym jak Elenka się marnuje. Już na pierwszy rzut oka można było dostrzec u niej talent i potencjał. Duży skrywany potencjał była jak nie oszlifowany diament za, którego nikt nie chce się wziąć. Szkoda, że przez swoją manię wyższości i udowadniania wszystkim dookoła, że jest lepsza się marnuję, gdyby nie to z całą pewnością o tej dziewczynie było, by głośno może nawet jej sława urosła, by do rozmiarów czarnego Pana lub nawet i jego przerosła! Zamiast tego Elenka wolała marnować swój talent na bezużyteczne pojedynki.
- Szkoda… - Mruknął Sebastian podchodząc do Cassandy, która go o wiele bardziej interesowała niż Elenka. – Nic ci nie jest? – Zapytał z troską przyglądając jej się badawczo. Bądź co bądź oberwała całkiem nieźle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySob Gru 22 2012, 16:25;

Nader ciekawe i wręcz przewidywalne było to, że Cassandra spudłowała. W końcu całe spotkanie z Elenką nie chciała zaczynać od wielkiej bójki. Po prostu spotykanie kogoś z kim miało się "wspólną przeszłość" jest na tyle bolesne, że nie chce absolutnie się tam wracać; co gorsza ludzie zamykają się w tych kartkach historii i wspominają. A wszystkie chwile, w których uczestniczyła Elenka, były kolejnym powodem do narzekania na temat życia. Cassandra po to wyszła ze szpitala, wciąż czując już wcale nie satysfakcjonujący ból nadgarstków, aby żyć pełnią życia, krzyknąć sama do lustra, że jest po pierwsze piękna, a po drugie, że musi zacząć wszystko od nowa. Polubić inne rzeczy, pokochać, być kochaną i przede wszystkim: zacząć jeść, aby nie wyglądać jak szkielet zwiedzający olbrzymie zamczysko.
Czy jeśli piękna blondynka będzie prosić go o coś ładnie to zrobi wszystko? To będzie ciekawie! Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że nie możemy zrobić krzywdy Marion, to napiszmy, że oddaliła się prychając pod nosem swoje czarne myśli. Ważne było tylko to, iż Cassandra miała swoją różdżkę.
- Naprawdę, Zielony, uważasz, że żeby coś się działo to muszę wychodzić z tego cała poobijana? - spytała się dość żałośnie, czując, że na plecach będzie miała niesamowicie dużo siniaków i koniecznie powinna zrobić dla siebie maść leczniczą. I wypić trochę Ognistej Whisky znieczulająco, ale przecież musi omijać szerokim łukiem alkohol, przystojniaczków oraz przystojniaczków, którzy są ślizgonami. Z tą myślą popatrzyła na Sebastiana i już chciała mówić "heeej koooleś, zmieniam swoje życie więc spadam stąd", ale nie mogła, nie potrafiła tak po prostu odejść. Po pierwsze beznadziejnie ją wszystko bolało, a po drugie: jak mogłaby go olać?! Niestety Lancaster nigdzie nie widziała potęgi Eleny Marion, stąd po prostu westchnęła.
- Chociaż poczułam, że mam kości, które nie przyjaźnią się ze ścianą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySob Gru 22 2012, 17:01;

Och, olać Sebastiana zawsze można! Tylko czy się chce to zrobić? Czy naprawdę chciałaby mu powiedzieć ze to koniec i pójść sobie w drugą stronę? Jeśli tak to zawsze mogła to zrobić przecież nie trzymał ją przy sobie siła ani też nie był psychopatycznym wariatem, który później nęka swoje dawne sympatie.
Sebastian odwrócił się ku Gryffonce. No i cóż on miał z nią zrobić? Niestety, był zmuszony zrobić to, co nakazywał rozsądek, chociaż wahał się. Miał ochotę ją ukarać za całe to zamieszanie, ale niestety nie mógł. Wszystko co zrobi odbije się echem na Cass a tego sobie nie życzył. Z rezygnacją podszedł do Elenki i kucnął przy niej.
- Leż spokojnie Magic niedługo cię wypuści. Zostawisz Cassandre w spokoju i to nie jest prośba. Masz sobie potencjał i talent, który marnujesz widzę w tobie nie oszlifowany diament za, którego inni boją się zabrać być może kiedyś zrozumiesz. W, tedy przyjdź do mnie a pokaże ci, że nie warto trwonić swoją siłę na takie pojedynki jak teraz. Jednak, jeśli skrzywdzisz Cass lub kogoś, kto jest mi cenny to cię zniszczę. Pamiętaj o tym, zanim coś zrobisz. – Szepnął jej tak, by tylko ona mogła go usłyszeć, po czym położył różdżkę na ziemi na tyle daleko, by Magic mógł się oddalić na bezpieczną odległość, nim dziewczyna po nią sięgnie. Następnie spojrzał się na Cass i uśmiechnął się do niej.
- Nie, lecz teraz przynajmniej mi nie uciekniesz. – Powiedział z uśmiechem i czy tego chciała czy nie wziął ją na ręce i zaprowadził w bardziej miłe miejsce czy jak, kto woli „odpowiednie”
Magic jeszcze dłuższą chwilę trzymał Elenkę w bezruchu, dopóki pierwsi uczniowie nie zaczęli wychodzić z ostatnich zajęć. Dopiero w, tedy ją wypuścił znikając między stopami uczniów.

[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Wilkes

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 36
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 20:43;

Przebywała w Hogwarcie już parę dobrych tygodni, a nadal nie ogarniała tego zamku, ciągle się gubiła lub chodziła na zajęcia okrężnymi drogami, co skutkowało częstymi spóźnieniami. Parę razy udało jej się nawet nie zdążyć na posiłek, co automatycznie wprawiło ją w bardzo zły humor, strzelała błyskawicami z oczu, a nawet zdarzyło się tak, ze zepchnęła jakiegoś czwartoklasistę ze schodów. UPS.
Nic dziwnego, że znów pałętała się gdzieś po piątym piętrze, niby szukając klasy od transmutacji, ale tak naprawdę w ogóle nie spieszyło jej się na zajęcia. W sumie to gdyby przez przypadek nie dotarła na lekcje, to nie płakałaby z tego powodu. Nie miała najmniejszej ochoty na siedzenie w komnacie, skoro na zewnątrz była taka piękna pogoda! Co z tego, że siedziała w zamku, przez okna też można napawać się ciepłem i słońcem. No i przy okazji mogła sobie troszkę ponarzekać, że miała taką dużą szansę zostać kapitanem drużyny australijskiej, a wyszła z tego dupa. Czyli zresztą jak zwykle. Bo na dodatek to jej dawna przyjaciółka, a obecnie największy wróg, tak ją zrobiła w balona i sprzątnęła super fuchę sprzed nosa.
Lajf is brutal, a teraz ciesz się słońcem, Wilkes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stella Atzerald

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 37
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 20:54;

Raźnym krokiem szła korytarzem nucąc sobie pod nosem. Dawno nie miała takiego dobrego humoru. Jej kroki odbijały się echem. Miała ochotę na quidditcha. Niestety dzisiaj jakoś nie mogła znaleźć nikogo do wspólnej gry a wiadomo, że w pojedynkę się nie da. Na błoniach widziała pełno ludzi. Jedni z nich przechadzali się z przyjaciółmi, a inni witali niedawno przybyłych uczniów z innych szkół. Stella bardzo lubiła odwiedziny zagranicznych studentów. Mogła się wtedy dowiedzieć dużo o innych krajach i obcych kulturach. Często nawet pozostawała bardzo długo w kontakie z tymi uczniami. W zeszłym roku dostała nawet zaproszenie na wakacje do jednej studentki z Finlandii. 
Szła przed siebie rozmyślając o tym, jakich ludzi pozna tym razem. Nie za bardzo zwracała uwagę na to, co przed nią, co zaskutkowało tym, że wpadła na jakąś dziewczynę.
- Och, przepraszam. - Mruknęła. - Nie zauważyłam Cię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 21:18;

Swoją drogą Ted z pewnością nie ogarniała Hogwartu. Na dodatek najczęściej bujała się ze swoim ziomkiem Riverem i kiedy zaczynali gadać to magicznie znajdowali się w najróżniejszych częściach zamku, zupełnie nie pamiętając skąd przyszli i jak tam mieli wrócić. Więc w sumie te ich wędrówki w ogóle nie wychodziły im na dobre, tylko jeszcze bardziej się gubili, nie zapamiętując nowych skrótów.
W każdym razie właśnie szła sobie raźnie korytarzem, bo była przekonana, że jakoś tędy dojdzie pod wieżę Gryfu, która była jej celem. Oczywiście pod nosem marudziła sobie, jak to możliwe, że ktoś posadził całą drużynę kanadyjską tak wysoko! Prostaki z Anglii, była naprawdę oburzona. Dla odmiany nie miała dziś na sobie dresiku (ohoho, święto), tylko krótkie czarne spodenki, do obcisłej ciemnej bluzeczki i kurtki stylizowanej na wojskową. Super, co? W każdym razie chciała zwyczajnie minąć dziewczyną z przeciwnej drużyny, udając, że jej nie widzi. Ale nie wyszło to jej najlepiej głównie dlatego, że na tamtą wpadła jakaś inna, która potrąciła mijającą ich Teddrę! Jak tak można! Ciemnoskóra zmierzyła groźnym spojrzeniem najpierw obcą dziewczynę, potem Australijkę.

- Znowu stajesz jak idiota przeszkadzając innym w chodzeniu – powiedziała uprzejmie do Audrey. Kiedy ostatnio Ted szła wskakiwać do wody, by się napierdalać, po drodze wrzuciła niechcący oczywiście całkowicie, hehe, blondynkę do basenu, za to że wcześniej to samo zrobił z nią River, logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Wilkes

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 36
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 21:39;

Nie lubiła wpadających na nią ludzi. Miała uraz po akcjach z Red Rock, przez jakiegoś idiotę skręciła nadgarstek (a sama złamała mu nos, przykro). Dlatego teraz najpierw fuknęła, a zaraz potem warknęła na dziewczynę, która ją potrąciła, jakaś Angielka pewnie, za grosz wychowania.
- Bo z pewnością jestem rozmiarów mrówki - wywróciła oczami, odsuwając się na bezpieczną odległość od nieznajomej. Chciała jeszcze jej coś powiedzieć, ale w tym momencie przypomniała o swoim istnieniu Kanadyjka. Pięknie, w taki sposób odkopać topór wojenny, Audrey jeszcze nie zapomniała jak cudownie urządziła ją na imprezie w łazience (to nadal jest dziwne, nie mają lepszych miejsc do imprezowania?).
- Po prostu miałam nadzieję, że będziesz przechodzić, dawno się nie widziałyśmy - odparła przesłodzonym głosikiem, uśmiechając się słodko. 
Żałowała, że nie ma z nią Rainera albo w ogóle najlepiej Charlie, razem rozpierdoliliby system. No ale musiała działać w pojedynkę, dobrze, że z Kanadyjką nie było jej indiańskiego chłoptasia. Szkoda tylko trochę tej dziewuszki z Hogwartu, będzie miała potem koszmary senne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stella Atzerald

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 37
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 21:51;

Nie kojarzyła dziewczyny, na którą wpadła, więc zorientowała się, że pewnie jest jedną z uczniów z zagranicy. Nie przejęła się tym, jak jej odpowiedziała. Nie takich ludzi już spotkała w życiu. Bąknęła jeszcze jakieś przeprosiny i dalej ruszyła przed siebie. Pomyślała, że szkoda by było nie wykorzystać tak pięknego dnia. Skierowała się więc prosto na błonia. Po drodze przypomniałą sobie jeszcze o czekającym na nią zadaniu z numerologii ale uznała, że nie będzie marnować tego dnia siedząc nad pracą domową. Przyspieszyła nieco kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 22:00;

No jasne, była nędzną mrówką w porównaniu do niesamowitego Teda, hehs. Zignorowała dziewczynę, która pewnie była z Hogwartu i zupełnie nie interesowała Manaseley. Kiedy zaś Audrey zaczęła coś mówić okropnie słodkim głosikiem, Teddy skrzywiła się aż lekko. Czuła się jakby ktoś kąpał ją w kisielku o smaku, którego nie lubi.
I faktycznie to wciąż dziwne, że ich pierwszą imprezę integracyjną zorganizowali w łazience. Nawet krąg kamieni, gdzie była impreza u Madison, nie mogła tego przebić. Chociaż to też było jakieś podejrzane miejsce na vixe.
- Na pewno z przyjemnością częściej bym cię zapraszała na herbatki, ale twój niesamowity, naturalny kolor włosów wypala mi oczy za każdym razem, kiedy cię widzę – powiedziała krzywiąc się w uśmiechu i jakoś tak automatycznie dotykając kieszeni w której trzymała różdżkę. To całkiem niesamowite, że nie rzuciła się wyrywać jej kłaków od razu, bo Teddra szybko wpadała w wojowniczy nastrój!

Szkoda, że nie było na przykład i Rainera i Rivera, znanego jako indiańskiego chłoptasia Teddry. Może wtedy zrobiliby razem burdę, na pewno chłopcy nie przepuściliby okazję, żeby się ponapierdalać, hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Wilkes

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 36
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 22:44;

Jak zwykle zadufana w sobie, Kanadyjki naprawdę nie miały za grosz skromności, najlepsze, najpiękniejsze, najfajniejsze, w ogóle boginie narodu, padaj ludzie do stóp i wielb po wsze czasy. Phi, też mi coś. Chyba naprawdę potrzebne będzie ich masowe przesiedlenie, niech poznają prawdziwe bóstwo australijskich kobiet! (No i wreszcie by się dowiedziały, co to jest deska surfingowa, bo co niektóre to naprawdę, żal serce ściska.)
Byłby śmiesznie, Rainer kontra River, a obok Audrey kontra Teddra, fajt nad fajtami,śmiem przypuszczać, że Hogwart by długo to pamiętał. No ale smuteczek, były tylko dziewczyny. Chociaż i tak wyraźnie czuć było napięcie w powietrzu. Aud nawet nie zauważyła, kiedy odeszła dziewczyna z Hoga. Również nie zarejestrowała faktu, kiedy upewniała się, czy różdżka jest na swoim miejscu w kieszeni.
No i dobrze, że w sumie Audrey była całkiem tolerancyjna, chociaż i tak cisnęło jej się parę złośliwych komentarzy na usta, to je nigga! 
- Szkoda, że tylko wtedy, gdy mnie widzisz. Może byś przez przypadek spadła z wieży... Byłoby mi bardzo przykro. Naprawdę. Poszłabym na twój pogrzeb, miałabyś super imprezę. - Mina, która pojawiła się na mordzie Wilkes naprawdę wyrażała współczucie i troskę. Australijka umiała bawić się w aktorzenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 12 2013, 23:01;

A tam, nie można tak kojarzyć wszystkich Kanadyjek z Teddrą. W końcu zdarzały się też u nich wadliwe towary, jak jakaś Madison. A jest ona kiepska, właśnie dlatego, że odrobinę za bardzo przypomina te wszystkie niby szalone, ale tak naprawdę nieciekawe Australijki, których Teddra w ogóle nie rozróżnia i łączą jej się w jedną, rozchichotaną masę. I naprawdę, po cóż Tedowi jeszcze deska do szczęścia?
Ale spoko, może kiedyś ich przyjaciele natknął się na siebie w Hogwarcie i chociaż tak odrobią zaległości. Któryś w odwecie za swojego ziomka, czy coś w tym stylu, byłoby bardzo miło. I zdecydowanie widać było, że dziewczyny nie wezmą się zaraz pod rękę, by iść na babskie ploty. Ted kiedy ogarnęła, że jej różdżka na pewno grzecznie sobie czeka i w międzyczasie zdjęła z ręki gumkę do włosów, by szybko zrobić sobie wysokiego kucyka. No tak w sumie Audrey miałaby pod ręką mnóstwo rasistowskich żartów, którymi Teddra była już zmęczona, bo to był często główny punkt, jeśli się z kimś kłóciła.
- Nie sądzę, żeby stypa z tobą była super, z tego co pamiętam jesteś bardzo kiepską imprezowiczką. Muszę chyba uwzględnić w testamencie, że nie jesteś zaproszona. Chyba, że to będzie w łazience i ktoś będzie cię cały czas podtapiał – powiedziała obojętnym tonem zastanawiając się czy sobie nie pójść i nie olać dziewczyny. Ale tego nie zrobiła, bo przecież była fajterem i nie uciekała tak z miejsca akcji, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Wilkes

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 36
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyCzw Cze 13 2013, 20:12;

Cóż za zniewaga, Australijki były na serio fajne! Nikomu nie kazały sądzić, że są idealne (one po prostu takie były!), no ale przepraszam bardzo, imprezy akurat umiały organizować. Nigdy nie brakowało na nich dobrej muzyki i jeszcze lepszego alkoholu, to chyba najważniejsze?
Przeniosła ciężar na jedną nogę i oparła dłonie na biodrach, a lewą brew uniosła do góry. Tak Teddra czuła się fajna? Phi, to ci zniewaga. Ale skoro nie chciała Aud na swojej stypie, to nie, ale żeby potem nie jęczała, że była zła impreza.
- Odrzucasz moją pomoc...? Łamisz mi serce, Manseley! - złapała się teatralnie za pierś. W środku jednak cała wrzała i brakowało tylko dodać oliwy do ognia, by Aud wyciągnęła różdżkę. Na razie udawało jej się powstrzymać, no ale wiadomo, to była kwestia czasu, by niezrównoważona Wilkes pokazała swą prawdziwą naturę. Choroba psychiczna i te sprawy.
Bo przecież nie można w nieskończoność użerać się z bardzobardzo nielubianą osobą. Zresztą Teddra mogłaby już sobie pójść, to ona wlazła z buciorami w przestrzeń Wilkes. Taka sytuacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyCzw Cze 13 2013, 20:59;

Były takie same! Więc nawet jeśli fajne, to póki co Teddra nie dawała im raczej szans na pokazanie tego jakie super były. I chyba tylko jakieś lesbijskie party, bo przecież nie mają prawie chłopców w drużynie, a nawet jeśli mają, to ci wolą ciemnoskóre Kanadyjki, a nie je (pozdrowienia dla Lawka). Więc nie brakowało muzyki, alkoholu, ale chłopców chyba zawsze!
No ona jęczeć nie będzie, że zła impreza z trumny, więc spokoloko. Nie no Ted wiedziała, że nie jest ideałem, ona po prostu lubiła przypominać, że nikt nim nie jest innym ludziom, w niezbyt miły sposób czasem, życie.
- W zasadzie możesz wpaść po imprezie, żeby ktoś użył twoich włosów jako mopa, jak bardzo chcesz tam być– powiedziała, prychając nieuprzejmie i krzywiąc się tak, że pewnie wyglądała niesamowicie groźnie, jasne. Ted tym razem sugestywniej złapała wystającą z jej ubrania różdżkę. Głupia ona w sumie, lepiej jej szło zwykłe nawalanie się, a nie zaklęcia, ale co tam.

I też nie chciała tu stać i się z nią użerać! Po prostu nie mogła jej tu tak zostawić, bo jeszcze Wilkes pomyśli, że się poddała, czy coś i uciekła, logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Wilkes

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 36
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Cze 16 2013, 20:59;

To, że w drużynie miały mało chłopców, wcale nie oznaczało, że i w szkole była ich tak znikoma liczba przecie! W Red Rock było znacznie więcej chłopców, niż dziewcząt, wśród Australijczyków jednak, niezależnie od tego, czy byli magiczni czy nie, najbardziej popularnym sportem był surfing. Nic więc dziwnego, że bardzo mało było chętnych do gry w Quidditcha (ale gdy już się brali za grę, to byli niemalże nie do pokonania, heheszki). A tak w ogóle, to Aud nie rozumiała, co Law może widzieć w Kanadyjce, sama skóra i kości, ale pewnie lubił czekoladę.
No tak, w przypominaniu o byciu nie-idealnym Teddra była akurat perfekcyjna, smuteczek. Audka musiała pogodzić sie z tym, że Manseley całkiem nieźle wychodziło sprowadzanie Wilkes na ziemię, ale spokoloko, jeszcze przyjdzie taki dzień, kiedy to Australijka będzie górą, eheheś.
- W takim razie chyba jednak podziękuję - również prychnęła. Do szmat będzie ją porównywać? Tego już Audrey nikomu nie wybaczy, nawet Charlie, ot co! Wyciągnęła z kieszeni różdżkę, przez chwilę przekładała ją z ręki do ręki, by w końcu pewniej uchwycić ją w prawą dłoń, przejechała palcami lewej po drewienku. Od niechcenia mruknęła Oppungo i obserwowała efekt swojego zaklęcia, uśmiechając w sposób odpowiedni osobie, o której mówi się, że jest chora psychicznie. Za Wilkes już zawsze będzie ciągnęła się opinia psychola, w takim razie mogła to teraz spokojnie wykorzystać. Wie pani, do kogo się nie podchodzi? Do bezdomnych i chorych psychicznie, heheszki.


nie wiem, czy jakie kostki są potrzebne, czy nie, więc jakby co to daj znać xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySro Cze 19 2013, 01:41;


NO WIĘC TAK. No, powinnaś rzucić, ale to mógł być początek. Rzucamy dwoma kostkami (tak jak zobaczysz jak ja rzuciłam) jedno wybieramy zaklęcie, a druga kostka to kostka! I zrobimy tak jak przy mugolskich bójkach było jak je miałam, że parzyste – udaje nam się trafić w przeciwnika, a nieparzyste druga osoba się broni, unika czy coś tam. I gramy do trzech, oczywko chyba że wylosujemy sobie takie zaklęcie, że się zaczniemy rozkrwawiać, czy coś tam xdd.
W każdym razie ja mam Glacius Opis i 2, więc superboparzyście.


 
No jasne, ale to nie może być przypadek, że wszystkie kobiety, które tu przyjechały to rozchichotane dziewuszki, które kipią energią. Takie po prostu są zapewne wszystkie niesamowite magiczne surferki. Może właśnie przy takim natłoku nadpobudliwych, robiących wszystko, żeby być super seksi dupeczek, Law uznał, że woli Teda! I jaka skóra i kości, przecież cycki też są, hej no. I pewnie lubi czekoladę, to też mógł być powód.
No długo to trenowała, pół życia chodzi i smęci na innych, to aż głupio by trochę było, gdyby jej to nie szło. Każdy ma jakieś talenty, no nie?
Manseley uśmiechnęła się krzywo, trochę zadowolona z siebie, że rozdrażniła Audrey, ale po chwili przestała się uśmiechać, bo Australijka wyjęła różdżkę i najwyraźniej miała zamiar ją zaatakować. W pierwszym odruchu Ted nie zdążyła wyjąć różdżki, więc się pochyliła się spodziewając się jakiejś drętwoty, czy czegoś w tym stylu, ale ta wyczarowała atakujące ją ptaszki. Ted odgoniła pierwszego, po czym machnęła różdżką, mrucząc incendio, a atakujące zwierzątka zniknęły po chwili. Manseley odsunęła się szybko parę kroków i wyciągnęła przed siebie różdżkę.

- Glacius Opis – powiedziała głośno, a z jej różdżki również wyleciały ptaszki, więc trochę ściągnęła od Audrey, cóż życie, bo prostu to jej zapewne wpadło do głowy (trochę dziwne, że nie jakaś zwykła drętwota, czy coś, ale spoko, to bardzo wyrafinowana dziewczyna najwyraźniej). Więc małe dziwactwa zaczęły atakować Wilkes, mając za zadanie powodować zimne obrażania na ciele Australijki! WOJNAWOJNA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Mar 09 2014, 14:53;

Zabawne jak czas szybko mija kiedy się dobrze bawisz. Przecież dopiero co się zaczynały ferie, a już wszyscy zdążyli znowu zwalić się do tego ogromnego zamku i cała jego magiczna cisza zniknęła w setkach rozmów, wrzasków i przekleństw. Seth nie był zadowolony z takiego obrotu spraw, ale cóż poradzi na upływ czasu? Dobrze wiedział, że nic, dlatego starał się chwytać dzień, każdą najdrobniejszą chwilę. Nie pojechał do Kanady, nie odczuwał takiej potrzeby, nawet mimo tego, że Echo zdecydowała się pojechać i nie żałował tego czasu jaki spędził w swoim rodzinnym Plymouth. Miło było spotkać się ze starymi znajomymi i zebrać nową inspirację. Potrzebował tego, nawet bardzo, ale uświadomił sobie to dopiero, gdy wsiadał w pociąg powrotny do Hogwartu, zmęczony i wymięty prawie całkowitym brakiem snu. Całymi dniami potrafił siedzieć w znajomym salonie tatuażu i patrzeć. Obserwował ruchy tatuatora w taki sposób, jakby był on zapomnianym i powszechnie niedocenianym bogiem, który zstąpił na ziemię aby upiększać ludzką skórę. Trzymał wtedy przed sobą kartkę i dokładnie powtarzał wszystkie ruchy maszynki, rysując sobie kopię tatuażu. Niestety nie mógł tam ćwiczyć, nie chciał znowu robić koledze kłopotów, zwłaszcza po tym idiocie, który chciał aby tatuował go trzynastolatek. Co on wtedy potrafił? Mniej więcej tyle co nic, był jedynie zafascynowany, a od tamtej pory wolał nie próbować na ludziach jeśli nie był pewien tego, że podoła. Chyba jednym z pierwszych tatuaży, które wykonał już po wtajemniczeniu się trochę w tę sztukę był ten, który wykonał dla Mandy.  
Morfeusz szedł teraz po korytarzach zamku, zupełnie nieświadom tego że otrzymał od niej list. Jego sowa nie była natarczywa i znała go doskonale. Jeśli zbył ją machnięciem ręki to upuszczała kawałek pergaminu na jego łóżko i wylatywała posłusznie do sowiarni, no bo jak to? On ledwo otworzył oczy, a już miałby coś czytać? Niedoczekanie! Tak więc dreptał sobie radośnie, odziany w luźne jeansy, białą koszulę bez rękawków oraz czarną, zapiętą pod szyję bluzę, z wysoko postawionym kołnierzykiem i kapturem skrywającym głowę. Akurat teraz nie miał najmniejszej ochoty na to aby ktokolwiek go oglądał, a był na tyle charakterystyczną postacią, że jeśli całkowicie się nie zakrył to chcąc nie chcąc ściągał uwagę natychmiastowo. Chciał pobyć sam, tak jak lubił i miał w zwyczaju od czasu do czasu robić, więc kiedy już dotarł do jednego z wysokich okien, usiadł na podłodze skrzyżnie i wyciągnął paczkę szlugów. Myślenie o MMS zawsze sprawiało, że musiał zapalić i to nie dlatego, że się denerwował z jej powodu, o nie. Tutaj chodziło o zwykły pociąg fizyczny. Jej kruche ramiona, krągłe piersi, zgrabne pośladki wciąż go nachodziły w różnorakich fantazjach, dlatego teraz właśnie kopcił sobie przy uchylonym otworze okiennym, starając się skoncentrować na swoich planach, co nie było łatwe. Piękna blondyneczka wciąż wkradała się w jego myśli by perfidnie je mącić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Mar 09 2014, 17:38;

A Mandy? Rozczesywała ze znudzeniem kolejne pasma swoich przeuroczych blond włosów, przy czym nie zapominała o tym, by podkreślić oczy. By znów sprawić wrażenie, ze może wszystko, że nigdy nie chciałaby się poddać i nie istnieje powód, dla którego powinieneś podważać to jaka jest i kim jest. Przecież nie jest Scarlett. Ludzie tracili w jej oczach gdy dokonywali tej błędnej oceny. Okłamywali ją, sadząc suche komplementy, ale nie mieli pojęcia jak przeprosić. Mandy im nie wierzyła. Płonęli dla niej, aczkolwiek to wszystko na nic. Jak dobrze, że miała zawsze przy sobie kubeł zimnej wody i potrafiła nim oblać każdego, kto wyrażał chęć zrobienia z nią czegoś, na co ona nie wyrażała zgody. Np. taki Seth. Gdy popełnił błąd, była zmuszona pokazać mu gdzie jego miejsce i wcale nie przy niej. Ich rozstanie obiło się o wszystkie mury zamku, które zadrżały rozsypując się powolnie, jednak powstrzymane przez innych zatrzymały ten proces, by nadal kształcić młodych, ale w żaden sposób nie unosić uczuć. Problem z Maurine był taki, że ona potrafiła kochać. Potrafiła stwierdzić, gdy ktoś wzbudzał jej zainteresowanie aż za mocno i bardzo potrzebowała wtedy odpłaty za to. Bo przecież jej zainteresowanie kosztowało, prawda? Nie ma nic za darmo. Mogłeś jej zapłacić wyłącznością. To wtedy taka wieczność dopóki ona nie stwierdzi, że to koniec, że się zużyłeś, że możesz odejść. A Seth? Seth ją zdradził, sam zrezygnował z wyłączności, rzucił ją. A ona musiała sprawić, aby wszyscy myśleli, że było odwrotnie, więc zrobiła to. Zorganizowała wojnę, która kosztowała ich oboje zdecydowanie więcej niż by się tego spodziewali. A potem zniknęła. Raz, dwa, trzy. Wracała znikała, wracała znikała. Proces się powtarzał, unikała momentów, kiedy myślała o nim. Nie rozpamiętywała jego tatuaży, aż do teraz. Aż do momentu, w którym wystosowała do niego kilka słów, a on najzwyczajniej w świecie ją zignorował. Nie potrzebowała więcej. To była dość logiczna odpowiedź. Zapomniał o niej. Zatem musiała zrobić wszystko, aby znów przypomniał sobie każdą cząstkę jej ciała i błagał oto by móc jej tknąć.
Wykąpana w tych myślach postawiła na to, aby czarne zakolanówki zdobiły jej nogi, a jej ciało obleczone było jeszcze w ciemną sukieneczkę, która sięgała zgrabnie za pośladki. Zadbała również oto, by na jej ramionach zagościła czarna ramoneska. Odrobinę drapieżności dzięki butom ala glany i mogła wyjść. Wszak świeciła już tym, co chciałbyś zobaczyć w sypialni...
Szła. Sama. Bezsensu. Bez celu. Nie szukała go. Acz w końcu znalazła. Nie zamarła w ruchach. Nie skradła się. Po prostu skierowała kroki w jego stronę. Założyła ręce na piersiach i wywróciła oczami.
- Tęskniłeś? - Rzuciła krótko, acz słowo to przesiąknięte było ironią i dystansem, który przebyć można było tylko łodzią odporną na ugryzienia aligatorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Mar 09 2014, 18:26;

Tonął we wspomnieniach. Jednak nie w tych przyziemnych, a tych, które sprawiały, że jego dusza ulatywała lekko w górę w taki sposób, jakby chciał zaraz odlecieć i pofrunąć daleko ze szczęścia. Było mu dobrze ze Scarlett, lecz gdy pojawiła się Mandy, z nią też było mu dobrze i to był ten problem. Bez problemu udało się jej go odbić, bo przecież kobieta nie ściana - da się przesunąć, a że Seth nigdy specjalnie się nie przywiązywał to zawsze jakieś skoki w bok mu się zdarzały. Tym razem było podobnie. Skuszony identyczną powłoką, ale odmienną mentalnością i tym cholernie seksownym akcentem dał się ugłaskać i stłamsić. Był z nią kawałek czasu. Zapewniał ją o tym że jest piękna, jedyna i niepowtarzalna i że nie chce jej stracić. Nawet jej tatuaż był zrobiony przez niego. Do tej pory pamiętał jak bardzo mu się ręce trzęsły. To był pierwszy raz kiedy próbował dziarać kogoś kogo znał i któremu z pewnością nie chciał zafundować jakiegoś koślawca. Był to prosty symbol, jednak i tak do tej pory pamiętał ten okropny supeł w żołądku jaki męczył go przez cały ten czas gdy majstrował za jej uchem… ale to było dawno temu. Było jak zwykle - myślał, że coś do niej czuje, jednak gdy tylko poczuł, że inna chętnie rozłożyłaby przed nim nogi to pobiegł do niej, zostawiając Francuzkę samą sobie. Zdradził ją i zranił, ale był na tyle nieczuły, że go to nie obchodziło, bo był przecież egoistą. To ona była jego, a nie on jej i te jej żałosne próby pokazania, że to ona go zostawiła. Nie podobało mu się to, zaoponował, ale równie szybko dał sobie spokój. To nie był jego problem, bo ona wiedziała jak było naprawdę i tylko to się liczyło, a Morfeusz przecież zawsze potrafił się przystosować. To było dla niego naturalne, że gdy jedno odchodziło to zaraz pojawiało się drugie, lepsze, lecz do tej pory nie mógł sobie odmówić myśli o tym, że mógł zostać z MMS albo SMS. Lubił obie, niedziwne skoro były identycznie seksowne, a przecież on był płytki. Nie potrzebna mu była stabilizacja skoro i tak mógł czerpać korzyści i przyjemność. Nie reagował kiedy znikała, mogła to przecież robić, nie należał już do jej świata, jednak za każdym razem gdy wracała miał ochotę do niej przyjść. Stać pod drzwiami dormitorium tak długo, aż wreszcie wyjdzie i będzie mógł przyprzeć ją do muru tak jak kiedyś. Teraz nie wiedział, że znowu jest w zamku, dlatego pogrążał się w swoim letargu zupełnie nieświadom tego, że kroki które słyszy nie należą do przypadkowego przechodnia. No i wtedy ją usłyszał. Ten akcent mógłby rozpoznać wszędzie, a gdyby był kotem pewnie zastrzygłby teraz ciekawsko uszami. Nie zrobił jednak nic poza tym, że zgasił papierosa na ścianie, wypuszczając obłok gryzącego dymu, gdy odwracał głowę w jej stronę. Zmierzył ją nieprzeniknionym spojrzeniem, by ponownie zerknąć w stronę okna i wyrzucić przez nie filtr, a potem dźwignąć się na nogi i ponownie na nią spojrzeć. Była tak piękna jak ją zapamiętał, ale w jego oczach bynajmniej nie było tęsknoty. Zajaśniał w nich głód.
- A jak sądzisz? - nie mógł się powstrzymać, aby nie odpowiedzieć jej pytaniem na pytanie. Jasne, że za nią tęsknił, ale przecież nie pokaże jej tego. To ona powinna błagać by do niej wrócił, a on musiał ją przyprzeć do muru. Zawsze tak robił i uwielbiał, gdy błagała by ją pieprzył. Zbliżył się o kilka długich kroków, a potem przesunął dłonią po jej policzku tak jak kiedyś, jakby nigdy się nie rozstawali.
- Pewnie mi nie odpowiesz jak zapytam gdzie znowu uciekłaś? - to było pytanie, ale wcale na nie nie brzmiało. Wplótł palce w jej włosy, odgarniając je za lewe ucho. Biedaczek, nie odbierał poprawnych sygnałów, które aż krzyczały - uwaga, wściekła mms!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Mar 09 2014, 21:28;

Wszyscy żałowali gdy odchodziła. Prawidłowo. Mieli czego i kogo żałować. Była idealna. Piękna, nęcąca, zmysłowa... Zawsze potrafiła Cię nakarmić, nawet jeśli w jadłospisie były same kłamstwa. Ona zostawiała, ona brała, ona decydowała o początku i o końcu. Jeśli ktokolwiek miałby śmiałość powiedzieć, że jest inaczej, że ona nie powinna była w ogóle myśleć o sobie w ten sposób, to powinien spłonąć. W miarę szybko, by gorąc pożarła każdą komórkę twojego ciała, która rozpoczęła rzucanie tymi bluźnierstwami. Mandy doskonale pamiętała, gdy Seth czcił jej imię i dbał oto, by dobrze zabrzmiało w jego ustach, bo gdyby jednak coś poszło nie tak, to pewnie by go rozszarpała... A co było cenniejsze? Kłótnia czy tatuaże? Mogła go błagać, żeby ją pieprzył, mogło być odwrotnie. Wszak nie była grzeczną kokietką podatną na wszystkie znaki stawiane przez mężczyzn. Musiała raz na jakiś czas pokazać gdzie jest ich miejsce. Nie zamierzała nigdy się poddawać, ani grać uległeś. Pewnie dlatego bardzo jej zależało na zbudowaniu efektu, że to Seth został porzucony, zniszczony. Wielu uwierzyło. I to ją cieszyło. Ze świadomości go szybko wyparła, aczkolwiek... MMS się nie porzuca tak na zawsze, ona zawsze wraca. Nawet jeśli w najgorszych koszmarach. A czy to był jeden z nich? Wszystko zależy od tego jak Seth rozłoży karty. Lepiej, żeby się zastanowił w co dziś będą grać, bo jeden nierozważny ruch może zaowocować bankructwem.
Gdy tak stanęła przed nim w całej okazałości, a potem obserwowała gdy podnosi się energicznie, co by tylko znów przeważać nad nią wzrostem uśmiechnęła się pobłażliwie dając mu chwilę na odzyskanie równowagi. Była wyrozumiała. Ocena zaczynała się po dziesięciu sekundach od rozpoczęcia spotkania. A zatem to już? Już musiała wyrobić sobie o nim dzisiejszą opinię?
Błąd. Błąd za błędem. Zbytnie spoufalanie się grozi porażeniem prądem, albo śmiercią. Co wybierze Seth. Przyłożyła dłoń do jego klatki piersiowej, aby to niby go pomasować, ale zaraz odepchnęła go od siebie subtelnie, a zaraz potem najzwyczajniej w świecie wymierzyła mu siarczysty policzek, który chyba sprawił, że chłopak powinien złapać się za miejsce, w którym teraz pulsował ból.
- Rączki przy sobie. - Powiedziała jakże uroczo, głosem przesiąkniętym zwycięstwem. Przecież tak było, znów to wygrała. Czego chcieć więcej, nie?
- Tęskniłeś. To oczywiste. Wszyscy tęsknicie... Może gdybyś był odrobinę uważniejszy nie musiałbyś tęsknić. - Dodała niejasno, jednak nie traciła nic ze swojej agresywności nie przewidywalności. Zdecydowanie podobała się jej ta gra, którą niespodziewanie przyniósł jej los. Pięknie, naprawdę pięknie. Była z siebie bardzo dumna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Mar 09 2014, 22:35;

Seth ją uwielbiał. Lubił jej temperament i to, że nie poddawała mu się łatwo, co tylko potęgowało fakt, że chciał wymusić na niej podporządkowanie się jego woli. Lubił ją dotykać i widzieć, że się jej to podoba, lubił się z nią kłócić, a potem godzić by znowu mogli spotkać się w swoich objęciach. Nigdy nie żałował tego, że zostawił dla niej Scarlett, tak jako jak nigdy nie żałował tego, iż później tak samo porzucił Mandy. Był dysfunkcyjny, dla niego to było normalne - tak odejść, gdy to było mu na rękę. Mógł jej mówić, że ją kocha i nigdy nie odejdzie, ale jego słowa nie były nic warte. Był chronicznym kłamcą i nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, bo on nawet kłamstwo brał za prawdę. Nie potrafił rozdzielić realiów od fałszu, jaki podsuwał mu jego umysł. Naprawdę sądził, że jest tego warta by z nią zostać, aby mógł obsypywać ją kwiatami i być tylko dla niej, ale tak się sytuacja kształtowała, że zaraz prawda była już inna. Już nie była najważniejsza, nic już nie czuł poza znudzeniem i chciał się bawić dalej. Wszystko było dla niego proste, a już zwłaszcza to, że wcale nie wróciła dla niego. Brał to za pewnik, wszak to nie był pierwszy raz kiedy się tak spotykali, aczkolwiek wcześniej nie ośmielił się jej dotknąć. Być może był bardziej zafascynowany kimś innym? Może była piękniejsza? Może mądrzejsza? Może miała ciekawy talent? Może po prostu chciała się z nim przespać? Nie oponował nigdy, gdy ktoś chciał spędzać z nim czas na prostych czynnościach, wszak sam nie był skomplikowanym facetem. Był po prostu zagubiony we własnej chorobie, w swoim skrzywieniu, które kształtowało całe jego życie już od momentu zapłodnienia. To smutne, że czasem taka drobna rzecz może sprawić, że zostanie się socjopatą, a chociaż Seth nigdy nikogo nie zabił to tendencje do przemocy przejawiał. Kręciła go ona niesamowicie i na tym polu ukazywał dopiero swoje szaleństwo.
Nie odpowiedziała mu, spodziewał się tego, a w zamian uderzyła go w twarz. Głośny odgłos towarzyszący zetknięciu się dłoni z jego policzkiem rozbrzmiał w obecnej wokół ciszy jak wystrzał z armaty. Jeśli liczyła, że go zrani czy zdenerwuje, to chyba nigdy tak jak teraz się nie omyliła. Jego oczy pociemniały, przywodząc teraz na myśl wzburzony ocean, a usta wykrzywiły się w uśmiech. Tak pokręcony uśmiech, jaki mogli mieć tylko wariaci. Roześmiał się ochryple, zgodnie z jej przewidywaniami przykładając, pokrytą ciemnymi liniami tatuażu, dłoń do swojego policzka.
- Mandy - wypowiedział jej imię nieco ochrypłym głosem, a jego ręce niemalże natychmiast skierowały się ponownie ku niej. Nie miała jak mu uciec. Był od niej wyższy i silniejszy, więc gdy chwycił ją za ramiona i zaczął napierać, zapewne mogła tylko protestować, ale on… on nie zwracał na to uwagi. Był zbyt podniecony, ogarnięty chorą żądzą jaką czerpał z jej agresji. Przyparł ją do muru i niemalże natychmiast zbliżył się tak blisko, że ich ciała stykały się w więcej niż kilku miejscach. Powiódł dłońmi po jej rękach i talii, by zatrzymać je na biodrach, podczas gdy nos zatapiał w zagłębieniu jej szyi.
- Też tęskniłaś - ponownie wychrypiał, a mimo że to miało być pytanie to ostatecznie po prostu to stwierdził, biorąc to za pewnik. Znowu to dziwne zakrzywienie prawdy. Dzika satysfakcja jaka rozpalała jego zmysły nie pozwalała mu logicznie myśleć i być może właśnie dlatego całował ją teraz po szyi, nie pozwalając się jej odsunąć nawet na milimetr. Chciał ją mieć, posiąść tak jak dawniej, a teraz kiedy sprawiła mu przyjemność to nie mógł już sobie jej odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyPon Mar 10 2014, 16:40;

Nie był pierwszym, który chciał nosić jej świat na rękach. Nie był pierwszym, który był gotów stanąć na głowie, jeśli chodziło o zadowolenie jej. Jednak był jednym z pierwszych, który zapamiętała, a imienia z pewnością nigdy nie rzuci w nie byt. Jeden Seth na całe życie. Tak myślała, a może za wszelką cenę wypierała się tego błądząc w szarych odmętach tego kim była, a kim mogłaby być. Zdecydowanie to problem, którego nie chciała teraz rozwiązywać. Czuła się przytłoczona momentami swoją osobą, ciężarem bycia bliźniaczką, która zawsze będzie na drugim miejscu. Mimo tego, że wygrała w wielu kategoriach, a nazwisko Saunders niosło się echem w świecie modelingu z duetem, który stanowiło jej imię... To w żaden sposób nie mogło oddać smaku porażki, który odczuwała patrząc na takiego Setha. On bez problemu przeszedł na drugą stronę, pobiegł do Scarlett. Zostawił ją na pstryk, bo kochana Maya właśnie tego chciała. Niedościgniony ideał. Może i Mandy chciała klasnąć w dłonie, by obok niej wyrośli ludzie, których to ona wybrała? Może dlatego tak często znikała Merlinowi, a z każdym powrotem uświadamiała mu, że jej potrzebuje? Ile to jeszcze razy ucieknie, gdy poczuje, że nie masz już gruntu pod nogami. Nawet teraz stąpała po grząskim terenie, który powodował, że każdy krok wydawał się co raz mniej odpowiedni, przystosowany do tego co powinna czuć. Bo w tej chwili patrząc na Setha... Czy coś czuła? Bawił ją swoją miną tak pewną siebie, odczuła dość znaczące łaskotanie w okolicach jej ego, gdy odchylił się po uderzeniu, złapał za policzek, przez moment syknął coś przez zęby, by zaraz ją złapać i przygwoździć do ściany. Na ile się jej to podobało? Na ile chciała mu na to pozwolić? Jęknęła gdzieś pomiędzy kolejnymi pocałunkami, które spokojnie rozprowadzał po jej szyi. Nie mogła. Powinna odmówić, postawić granicę. Odejść jako ktoś, kogo on może podziwiać przez szklaną szybę, której niczym nie przebijesz. Zatem czemu ułożyła dłonie na jego podbrzuszu i niezdarnie ciągnęła koszulkę w górę, by na nagiej skórze poprowadzić dotyk zimnych palców, które kroczyły najróżniejszymi ścieżkami opuszczone dwa lata temu. Jak bardzo go znała? Jak bardzo mogła dryfować po starych przyzwyczajeniach? Powinna zmądrzeć, wyrosnąć z tego. Mógł mówić. Wiedziałaby, że to kłamstwa, lecz czy nie urocza byłaby tymczasowa wiara w to co mogłoby się między nimi wydarzyć?
- Tęskniłam, a w między czasie byłam w stanie przeklinać Twoje imię Seth. Doskonale wiesz, że mnie się nie ignoruje. Nie rób tego. - Powiedziała mu, choć odrobinę mniej despotycznym tonem co wcześniej, choć w oczach nadal czaiło się zło. Zło, które gotowe byłoby go rozszarpać, gdyby okazało się, że nie poświęca jej teraz całej swojej uwagi. Zasługiwała na to. Chciała to brać. No daj więcej, wiem że możesz dać, a nawet wyskoczysz za chwilę z ubrań jeśli ona Ci powie, że jest jej zimno.
- Tylko tyle Seth potrafisz? Przyprzeć mnie do muru? Udowodnij mi, że jest w tym coś więcej. - Prowokowała go tasując swoje walory jak karty. Wysuwając dotyk co raz wyżej, a potem niżej. W górę, w dół... Oddając pocałunek niezgrabnie złożony na jego policzku. Ale nie w usta. To przysięga, przy której składaniu nie wypadało krzyżować palców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Morpheus Lyons

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyPon Mar 10 2014, 18:46;

Może i nie był pierwszym, który starał się zakręcić jej światem według jej własnego widzimisię, jednak na pewno nie było wcześniej w jej życiu drugiego takiego jak on. Huh, no chyba, że Mandy Saunders to skryta masochistka i ludzie pokroju Setha niejednokrotnie przewijali się przez jej życie, najpewniej z różnym skutkiem. Widzicie, kiedy jest się wariatem to wszystko jest prostsze. Nie ma dla Ciebie odcieniów szarości, bo twój mózg odbiera tylko i wyłącznie mocne i kontrastujące ze sobą barwy - dla przykładu weźmy standardową biel i czerń. Miłość i przywiązanie są więc pojęciami dość abstrakcyjnymi, bo mimo tego, że wie się o ich istnieniu to nigdy nie potrafi się wykształcić u siebie czegoś podobnego. Być może zwykli dysfunkcyjni ludzie to potrafili, ale nie ktoś taki jak Morfeusz. Niejednokrotnie próbował, lecz na pewno nie można mu zarzucić tego, że zbyt słabo się starał albo niszczył wszystko swoim podejściem. Skoro nie potrafiono go zaakceptować w stu procentach to czy tak naprawdę można było mówić o tym, że się go znało i pragnęło? Dla niego to była banalna sprawa - dziewczyna krzyczała w gniewie, że jest sadystycznym świrem, a on po prostu odchodził. Nie wiedział czy to, że ją lubił było prawdziwe, bo to nie miało znaczenia. W jednej chwili czuł się jak pijany, gdy na nią patrzył, tak potrafił być zaślepiony, a w drugiej była dla niego obca i zupełnie mu obojętna. Trochę tak jakby rozmawiali po raz pierwszy w życiu, a ona nagle zapragnęła mieć go na własność. Jednak im dłużej zastanawiał się nad swoim postępowaniem tym rzadziej znajdywał w nim jakąkolwiek logikę i uporządkowanie, a jeszcze trudniej było gdy rozpoczynał analizę własnych odczuć. To był prawdziwy chaos. Zamęt tak trudny do rozszyfrowania, że jeszcze żadnym filozofom nie śniło się coś podobnego, a dojście do jakichkolwiek wniosków musiałoby być zapisane za pomocą co najmniej kilku skomplikowanych wzorów fizycznych. To było po prostu dziwne tak spoglądać na siebie z takiej perspektywy, a Gryfon doskonale o tym wiedział. Nie umiał sobie ze sobą radzić, ale jednego mu nie można było odmówić - potrafił spojrzeć na siebie krytycznie od czasu do czasu i nawet mimo swej niemożności zachowywania się poważnie lub odpowiedzialnie wiedział, że nie jest zbyt dobrym człowiekiem. Czy on kiedykolwiek zastanawiał się co czuje druga osoba? Tak… i nie przypadkiem do tego grona zaliczała się MMS.
Kiedy ją zobaczył wszystko w nim odżyło. Stare, wyblakłe przez czas wspomnienia stały się wyraziste i nadały jego światu ciekawszych barw. Zapewne chciałby z nią porozmawiać o tym co wtedy między nimi zaszło, ale nie miał na to szansy. Był dzisiaj spokojny, bo i zmęczony po porannym treningu, a dodatkowo wypalił dzisiaj całkiem sporo, więc to, że teraz rzucił się na dziewczynę było dziełem przypadku i jej braku rozwagi. Kto wie czy może o to jej nie chodziło? Wszak kobiety były skomplikowane i często nie chciały stosować się do ogólnie przyjętych norm i zasad postępowania, obierając własne ścieżki, nawet jeśli prowadziły one okrężną drogą do celu. Seth tego nie rozumiał, on nie był trudnym do przewidzenia człowiekiem.
W związku z powyższym nie potrafił teraz nad sobą zapanować. Zwariowany na jej punkcie oraz na bólu palącym mu twarz był całkowicie poza kontrolą i nic sobie nie robił z tego, że przecież nie powinien, bo to chociażby nieetyczne i wręcz niesmaczne tak osaczać drobną blondyneczkę na korytarzu szkoły. Dostał już wyzwanie. Odrzuciła go i próbowała skrzywdzić, a on zareagował jak poszczuty pies i dlatego właśnie kąsał ją po szyi naznaczając swoimi zębami, a paznokciami kreśląc ostre znaki na jej skórze. Nie miał świadomości, że to robi, bo to nawet nie było dla niego ważne. Nie był w stanie skoncentrować się na tyle aby jej odpowiedzieć, bo po prostu żadna logiczna myśl nie przemykała teraz przez jego głowę, a to wszystko znajdowało odbicie w coraz większej zachłanności. Przypłaszczał ją do ściany, a ona mimo, że zdawała się opierać to tak naprawdę nie robiła nic co mogłoby go tylko jeszcze bardziej podjudzić. Stawała się uległa i być może właśnie to zdecydowało o tym, że pociągnął ją teraz za włosy, nie jakoś specjalnie mocno, a na tyle by odchylić jej głowę. Powinna to docenić, wszak on nigdy nie był wzorem delikatności. Jego usta odnalazły jej wargi, które zmiażdżyły w zachłannym pocałunku.
- Tutaj? - spytał po prostu, odchylając ją nieco od ściany i chwytając mocno za pośladki, które ścisnął zaczepnie, gdy przysunął ją tak blisko do siebie, aby mogła poczuć jak bardzo jest podniecony jedynie przez sam materiał spodni. Był gotów dać jej możliwość wyboru, wszak Mandy nie była dziwką, którą rżnęło się gdzie popadło, chociaż wiedziała, że on bez najmniejszych przeszkód mógłby ją zerżnąć tu i teraz, nawet na oczach całej szkoły. To nic, że mieliby wtedy siniaki i otarcia od niewygodnego kamienia skoro mieliby siebie, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mandy Maurine Saunders

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyPon Mar 10 2014, 21:33;

To był ten moment, gdy doskonale wiedziała jak jej potrzebuje... Dlaczego by mu tego nie zabronić? Dlaczego by nie kazać obejść się smakiem? Dlaczego? Dlaczego właśnie nie? Mandy nie potrzebowała być ciągle łatwą zdobyczą. Miała być trofeum w czyiś ramionach, którym byłaby cały czas delikatnie kołysząc się na podium zwanym wiecznością. Tak piekielnie seksowna, ułożona Francuzka. Poznaj ją. Bo jej poznanie na ciele się nie kończy. Musisz to wiedzieć zanim wejdziesz w kolejny etap, w którym rozmawiacie... Może dlatego jej związek z Sethem się rozpadł? Bardziej polegał na cielesności niż na zwykłych rozmowach, a przez to najzwyczajniej w świecie nie oferował nic ponad stan? Czuła jego obecność zbyt dobrze. Może jej wnętrze rozkołysało się nieco bardziej niż powinno pragnąc objąć go jak małpka potrzebująca trochę ciepła, a nie tylko seksu... Aczkolwiek jego zdecydowane ruchy nawet nie chciały powiedzieć "przytul się Mandy", raczej krzyczały zupełnie coś w innym klimacie. Coś wulgarnego, na co zazwyczaj odpowiedziałaby aprobatą. A dziś? Jaką decyzje podejmie? Zaśmiała mu się w twarz przez moment tkwiąc w jego silnym uścisku, a potem najspokojniej w świecie zaczęła się z niego oswobadzać wierzgając się nieznacznie, aż powstała pomiędzy nimi luka, która w końcu ich rozdzielała ich ciała. W tym momencie przyłożyła dłoń do policzka, w który jeszcze kilka minut temu przyłożyła mu dość mocno. Tym razem był to dotyk delikatny, niczym niespaczony... No może zainteresowaniem, którym nagle obdarzyła go z tego pożądania. W końcu jednak przyłożyła palec wskazujący do jego warg i rozpoczęła delikatne krążenie po jego ustach uśmiechając się do niego szeroko, tym samym ukazując charakterystyczną dla niej diastemę. Skradła mu pocałunek z kącika ust, a później musnęła go w policzek.
- Dziś będziesz musiał się bardziej postarać. Sam fakt obmacania mnie przy zimnej ścianie mało Ci da Seth. - Wyjaśniła mu wprost. Przecież nie po to tak się wystroiła, aby teraz zepsuł całkowicie to jak wyglądała. Jak chciała wyglądać... Cóż to za przyjemność jeśli nie możesz przez moment karmić się samym widokiem, a dopiero później dotykiem. Chciała być dziś przede wszystkim doceniona. W jej oczach nie było zmęczenia, ale pewien głód, który dotyczył po prostu podziwu sprzedanego w najprostszych kwestiach, nawet jeśli miałoby mieć to postać komplementów, przypadkowych spotkań dłońmi. Był w stanie jej to dać, po to tu przyszła tak? Wszak był to wytworny tancerz, który potrafił z niej zrobić uległą nie tylko w kwestii zwykłego aktu, ale też dotyczyło to parkietu... Więc dlaczego teraz miałaby od niego nie zażądać poskromienia jej na tej płaszczyźnie?
- No już Seth, zabierz mnie gdzieś, a przemyślę Twoją propozycję dotyczącą tego co mogłoby się wydarzyć pod tą ścianą. - Rzuciła mu wyzwanie? Kilka słów, które mogły zburzyć porządek dnia, który ustalili sobie z góry. Choć Mandy dziś była całkowicie spontaniczna... Wyszła z niej Krukonka. Może poszła na spacer? Może właśnie dlatego powinni przerwać, aby odnaleźć rozważną Mandy, która dodałaby tej sytuacji tylko pikanterii?
Chcesz bierz, nie chcesz nie bierz. Jednak zrób wszystko, aby nie zapomniała dzisiejszej nocy. Wszak byłoby bardzo przykro, gdyby jednak rzuciła to w nie pamięć.
A potem? A potem to chyba logiczne, że nieopacznie złapała Setha za dłoń i pociągnęła przez korytarz. Ucząc go przy okazji, że to on ma ją prowadzić.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Natalie Miller

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 26
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7863-natalie-miller
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7878-natalie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7866-natalie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7865-natalie-miller
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptySob Kwi 05 2014, 22:08;

Natalie szła przez korytarz w wyśmienitym nastroju. Uśmiechnięta od ucha do ucha, nuciła cicho melodię jakiejś piosenki. Chociaż ją zwykle można taką spotkać, nawet, jeżeli w danej chwili powinna mieć okropny humor. Co jakiś czas zatrzymywała się i zamieniała kilka słów z postaciami z obrazów, po czym ruszała dalej w znanym sobie kierunku. Kierowała się na zewnątrz, by korzystając z pogody posiedzieć ze znajomymi lub polatać na miotle na boisku. Zresztą w budynkach zawsze czuła się jak w klatce i wolała przebywać na powietrzu. Możliwe, ze to sprawa jej klaustrofobii lub po prostu wrodzonej potrzeby wolności. Przystanęła na chwilę przy jednym z okien spoglądając na rozpościerające się wokół błonia i Zakazany Las. Przez chwilę zastanawiała się nad tym, że tak naprawdę ponad połowa czasu w Hogwarcie dla niej już minął i jeżeli podjęłaby decyzje o nie kontynuowaniu dalej nauki, mogły być to jej ostatnie miesiące tutaj. Czego ona nie chciała, ponieważ uwielbiała to miejsce. Hogwart był dla niej praktyczniej jak drugi dom. Nieświadomie ścisnęła w dłoni wisiorek, który dostała od matki, przed jej pierwszym wyjazdem tutaj. Uświadamiając sobie, co robi, uśmiechnęła się i wiedziała ze nawet, jeżeli opuści kiedyś to miejsce, coś jej pozostanie. Wspomnienia, przyjaciele no i oczywiście osoby mniej lubiane. Otrząsając się z zamyślenia z powrotem zaczęła iść szybko przez korytarz nadal się uśmiechając. Właśnie miała skręcić w inny korytarz, gdy wpadła na inną osobę, sprawiając, że obie wylądowały na zimniej kamiennej posadzce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Erin Johnson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 32
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7905-erin-johnson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7907-sowka-erin#221052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7906-podbijesz-serducho-p#221050
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7908-erin-johnson#221083
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Kwi 06 2014, 00:55;

/początek

Odkąd wrócili z Japonii, Erin czuła się jakoś tak niepewnie. Głównie przez wydarzenia, które miały miejsce na wakacjach. Niemniej jednak, trochę się zmieniła, stała się nieco bardziej nerwowa. Tego dnia miała nieodpartą chęć przebywania w swoim dormitorium, dlatego właśnie tuż po zajęciach szybkim krokiem przemierzała szkolne korytarze. Choć była piękna pogoda i było naprawdę ciepło, Erin marzyła tylko o tym, by znaleźć się już w swoim łóżku lub opatulić kocem i usiąść przed kominkiem. Uwielbiała wieczory, bo tylko wtedy mogła się wygodnie rozłożyć w Pokoju Wspólnym, czasem porozmawiać z jakąś koleżanką lub kolegą z jej domu a czasem zagłębić w lekturze.
Gdy tak sobie planowała wieczór, wpadła niespostrzeżenie na kogoś. Wywołało to u niej tak ogromne zdumienie, że nie podniosła się od razu, tylko siedziała tyłkiem na zimnej posadzce z otwartą buzią. Dziwne, przecież ją zawsze wszędzie słychać. Szczególnie jej stukot obcasów, a tu ktoś, kogo kroki były ciche zupełnie jakby unosił się nad ziemią, nie słyszał jej! I ze zdziwieniem rozpoznała, co w sumie nie powinno być trudne, jej przyrodnia siostrę. Jej twarz wykrzywiła się w lekkim grymasie, po chwili ciężko westchnęła i obdarzyła ją trochę niechętnym spojrzeniem. Podniosła się z niezwykłą gracją, jak to na nią przystało i wyciągnęła pośpiesznie rękę w stronę swojej... siostry. Bądź co bądź, nie była jędzą.
- Miło, że na siebie wpadłyśmy - mruknęła ironicznie blondynka, mrugając szybko, nawiązując do tego, że rzadko kiedy się widują, co jest dziwne, zważywszy na to, że są siostrami i są w jednej szkole. Odrzuciła swoje włosy na plecy i poprawiła grzywkę, mierząc brunetkę uważnym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Natalie Miller

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 26
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7863-natalie-miller
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7878-natalie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7866-natalie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7865-natalie-miller
Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 EmptyNie Kwi 06 2014, 16:02;

Zderzenie z kimś, miało bardzo bolesne skutki, ponieważ Lie lądując na posadzce, nieźle uderzyła o nią nogą, więc zamiast od razu podnieść głowę i sprawdzić, kto był drugim poszkodowanym w tym „wypadku” , zaczęła masować obolała nogę. Przy okazji zaklęła pod nosem, coś o nieuwadze. Akurat, gdy miała już przepraszać, zobaczyła na kogo wpadała. Przez chwile można by było uznać dwie dziewczyny za odbicie lustrzane, ponieważ twarz Natalie wykrzywiła się w tym samym czasie co jej przyrodniej siostry. Ze wszystkich osób z Hogwartu, akurat gdy miała dobry humor, musiała wpaść na swoją przyrodnią siostrę. Spoglądała uważnie jak ta wstaje i wyciąga do niej rękę, jednakże Natalie zignorowała ją i wstała o własnych siłach. Nie żeby nie doceniła gestu Erin, ale upór i duma jej na ta to nie pozwoliły.
- Co za miła niespodzianka.- Odpowiedziała także z ironią, wkładając ręce do kieszeni. Czasami patrząc na nie dwie, trudno było pomyśleć że tak naprawdę mieszkają ze sobą od praktycznie ośmiu lat i są przyszywanymi siostrami. Możliwe ze to dlatego że ich relacja, od czasu gdy miały po 10 lat niewiele się zmieniła. Gdyby zapytać Natalie dlaczego nie dogaduje się z Erin, za zapewne wymieniła by jakiś powody ale żadnego prostego i wytłumaczalnego. W domu ich poskramiaczem najczęściej był Caleb, a tutaj w Hogwarcie zazwyczaj się omijały. Jednakże teraz obie stały na pustym korytarzu, a jedynymi zainteresowanymi był kilka postaci z portretów szepczących coś do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na V piętrze - Page 6 QzgSDG8








Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty


PisanieKorytarz na V piętrze - Page 6 Empty Re: Korytarz na V piętrze  Korytarz na V piętrze - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 13Strona 6 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na V piętrze - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-