Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 20 z 20 Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyPią Cze 11 2010, 18:06;

First topic message reminder :


Lazienka prefektów


Duża łazienka, przeznaczona specjalnie dla perfektów. W końcu oprócz pilnowania wściekłych bachorów muszą mieć też jakieś przywileje. W samym centrum znajduje się spory, dość głęboki basen, a naokoło krany z ilością płynów do kąpieli, o tak szerokim wyborze kolorów i zapachów, że trudno sobie wyobrazić. Uczniowie często ryzykują dostanie szlabanu i przychodzą tu, by popluskać się w ciepłej wodzie choć przez chwilę.

Jeśli nie jesteś nauczycielem, prefektem, kapitanem drużyny, bądź takowy Ci nie towarzyszy, obowiązkowo powinieneś rzucić kością w pierwszym poście w tym temacie:

Parzysta - zakradłeś się tu w taki sposób, że nikt Cię nie złapał. Możesz korzystać z łazienki prefektów przez cały wątek bez obaw, że znajdzie Cię tu ktoś niepowołany.
Nieparzysta - masz pecha. Po kilku Twoich postach w tym miejscu przyłapuje Cię (wraz z twoim towarzystwem!) profesor Harrington. Masz do wyboru - zgłaszasz się po szlaban do MG/nauczyciela albo tracisz 20 punktów i musisz to zgłosić w odpowiednim temacie. Mistrz Gry ma ten temat pod kontrolą, a więc uchylanie się od tej kostki będzie dodatkowo karane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1180
  Liczba postów : 5889
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyNie Gru 20 2020, 20:43;

Nikogo chyba nie dziwiło, że oprócz niesamowitego smrodu, który czuł chyba cały zamek wraz z błoniami, Max musiał odpierdolić coś na wejście. Dzisiaj padło na zostanie Avatarem i błyszczenie na błękitno. Kruki na pewno byłyby dumne z takiego wsparcia dla ich domu, ale Maxa jakoś mniej ta sytuacja cieszyła.
-To musiała być ta babeczka z nogami. Bo wątpię, żeby Alise chciała Cię tak załatwić. - Wskazał dłonią na swoje przepiękne ciało. Ze zdziwieniem zauważył, że w miejscu blizn, błękit był nieco ciemniejszy. Magia chyba nigdy nie przestanie go zadziwiać.
Zanurkował w wannie, na chwilę zostając pod wodą i delektując się kompletnym zanurzeniem, a gdy tylko powrócił do znajomych okazało się, że jednak Lucas nie postanowił zostawiać oczywistej sprawy bez komentarza. Może nie zapytał wprost i zrobił to tak, że Felek mógł nie do końca ogarnąć o co konkretnie mu chodzi, ale mimo to spojrzenie zielonych tęczówek na dłużej zatrzymało się na twarzy puchona czekając na jego reakcję.
-Taaaa.. One też wiedziały jak się zabawić. Szkoda tylko, że nie pomyślały najpierw, że wokół czają się nauczyciele. Pierwszy raz w życiu widziałem, jak Vin Eurico reaguje na to, co widzi. - Zaśmiał się z ulgą podchwytując inny temat. Pamiętał bardzo dobrze, jak opiekun gyfonów w niedźwiedziej skórze ruszył na dziewczyny, by wyrazić swoje niezadowolenie z ich podejścia do najbardziej wkurwiających magicznych szkodników, jakie Max znał.
Skłonił się teatralnie, gdy Lowell powiedział, że są zawsze do usług i w wyniku gestu ręką, który temu towarzyszył ochlapał lekko towarzyszy kąpieli. Przetarł oczy, do których dostało się trochę wody z płynem, a białka praktycznie od razu lekko się zaczerwieniły w wyniku podrażnienia.
-Komuś chyba odebrało mowę na widok naszych cudownych ciał. - Wyszczerzył się, gdy Lucas został potraktowany bełkoczącym eliksirem i w ramach łatwiejszej komunikacji zamknął usta, by różdżką pisać im komunikaty. Kolejny bawił się w Strauss.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 885
  Liczba postów : 1757
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyPon Gru 21 2020, 13:06;

To fakt, Maxa znał już dosyć dobrze, za to sam duet jego i Felka miał przyjemność obserwować z bliższa dopiero od niedawna, przez dopiero przyzwyczajał się do atrakcji, które mu fundowali. I nawet gdyby tych dwóch wykorzystywało znajomość z nim celowo po to, aby być traktowanym trochę bardziej ulgowo, to pewnie sam Sinclair by tego nie dostrzegł. W tej chwili najważniejsze dla niego było to, żeby jak najszybciej zmyli z siebie to śmierdzące gówno, bo nie szło wytrzymać. To już wolał zdecydowanie Solberga w opcji chochliczej, niżeli uwalonego łajno-bagnem.
- Dałeś się przekolorować uciekającej babeczce - podsumował Maxa, śmiejąc się, bo jeszcze nie wiedział, że jego pokona piernik nasączony upierdliwym eliksirem - Może i Alina mówi, że bardziej pasuje na Kruka, ale na pewno nie posunęła by się do tego - zażartował po chwili, kiedy młodszy Ślizgon jeszcze zgodził się, że to na pewno nie dziewczyna prefekta. Sinclair sięgnął za to po buteleczkę z płynem i odkręcając ją, przechylił praktycznie do połowy, aby bursztynowa substancja połączyła się z wodą i roztoczyła wokół nich jeszcze intensywniej woń słonego karmelu. Alise wiedziała co dobre (i co Lucek lubi najbardziej).
Cóż, nie dało się w żaden sposób nie zauważyć tej konkretnej blizny Felka, kiedy akurat Lucas popatrzył w jego kierunku i pozwolił sobie omieść wzrokiem jego pokiereszowane ciało. Na początku samo to wzbudziło w nim pewnego rodzaju szok, nie wiedząc w jakich sytuacjach Puchon nabawił się tylu "pamiątek", ale gdy zauważył jego niepełnosprawność nie zdążył ugryźć się w język zanim zadał niezbyt konkretne pytanie. Posłał Felinusowi nieco niepewny wzrok, po czym zmarszczył nieznacznie brwi, jakby walczył sam ze sobą czy aby naprawdę chce być na tyle wścibski. Jednak, stwierdził, że jak już zaczął...
- To znaczy, jeśli nie chcesz, to nie mów. Bo to delikatna sprawa... Chodziło mi o Twoją stratę... - znowu niesprecyzowana wypowiedź, jednak nie miał pojęcia jak to delikatnie ująć, aby nie zabrzmiało lekceważąco. Pewnym było, że nie jest to błahostka i nikt oprócz Lowella, kto nie był w tej sytuacji nie wiedział jak on musiał się czuć, dlatego Lucas już teraz trochę żałował, że rozpoczął ten temat. Ale znowu, gdyby przemilczał, a ewidentnie to widział, to też byłoby w oczach Puchona nieco niezręczne. Nie, żadna reakcja w tej chwili nie była odpowiednia.
A potem zaczął się temat chochlików korwalijskich, nad którymi znęcały się dwie Krukonki podczas lab-medu i atmosfera zdawała się stać nieco luźniejsza.
- Merlinie, pamiętam to - odezwał się Lucas, wywracając jednocześnie oczyma. - Fakt, mogły poświecić chwile na ocene sytuacji. No i troche to przemyśleć, bo przecież wspominałeś, że będą tam nauczyciele - zwrócił się do Felka, który wtedy organizował to spotkanie.
Ponownie wykonał gest wywracania oczami, kiedy tych dwoje jeszcze dumnie się przedstawiło, ale ostatecznie zaśmiał się, co było złym posunięciem, bo w tej chwili Max chlapnął w nich wodą i jej porcja dostała sie Lucasowi do ust. Wypluł to szybko, czując sztuczny posmak mydła i spojrzał spode łba na Solberga. A potem było już tylko gorzej, bo zachciało mu się piernika, a efekt był taki, że nie był w stanie wypowiedzieć pełnego, zrozumiałego do końca zdania. Posłał tylko Felkowi wymowne spojrzenie, kiedy ten zadał mu pytanie aby potwierdzić co to jest za eliksir, po czym począł pisać w powietrzu odpowiedź dotyczącą maxowego przytyku. Irytująca była czasochłonność tej czynności, ale wolał to niż jakiś nieskładny bełkot.
"Raczej to dlatego, że szkoda mojego gadania i rozdrabniania się nad Waszą głupotą"
Słysząc słowa Lowella, uśmiechnął się półgębkiem i dopisał:
"Podobno są jeszcze takie, które powodują czosnkowy oddech"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 448
  Liczba postów : 5180
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyPon Gru 21 2020, 13:39;

Felinus chyba wolał takie atrakcje, aniżeli męczyć się z potencjalną walką ze stworzeniami magicznymi, kolejnymi utratami kończyn lub innych części ciała. Łajnobomba, połączona z kieszonkowym bagnem, to pikuś w porównaniu z ostatnimi wydarzeniami, które ciążyły na średniowiecznym zamku z pełnym znaczenia tychże słów. Trudno było temu zaprzeczyć - Obserwator dowalił, a wycieczka do Zakazanego Lasu nie skończyła się zbyt dobrze, w związku z czym każdy z nich, w mniejszym lub większym stopniu, musiał zmagać się ze skutkami poprzednich sytuacji. Nawet próba izolacji spowodowałaby większe wyrzuty sumienia, aniżeli próby zrozumienia Maximiliana, które udawały się w mniejszym lub większym stopniu. Nie bez powodu Lowell nie rozpoczynał zatem tematu rodziny Callahanów, choć nadal przed oczami miał obraz, kiedy to postanowił na niego nakrzyczeć, będąc pod wpływem dyniowego pierniczka. To oczywiste, że był na siebie zły - kto nie byłby zły, gdyby nieświadomie dopierdolił parę groszy? No właśnie. I chociaż Puchon starał się odsuwać od tego, o tyle jednak za każdym razem miał przed własnymi, czekoladowymi tęczówkami, właśnie ten moment.
Z jakiegoś powodu jednak zostałeś Wężykiem. — mruknął pod nosem, kiedy to zanurzył się w przyjemnie gorącej wodzie, jakoby próbując się tym samym rozluźnić. Zbyt wiele o Alinie nie wiedział, brzmiała trochę niczym z utworu o wdzięcznej nazwie "Balladyna", aczkolwiek, koniec końców, nie przejawiał żadnego śmiechu, prędzej podniesienie kącików ust do góry. Czy widział jakoś specjalnie Lucasa w barwach typowych dla Ravenclawu? Niespecjalnie. Przyzwyczaił się już do zielonego prefekta, który dobrze pełnił swoją funkcję, a poza tym wyróżniał się pewnego rodzaju ambicją. Sam miał ją tylko i wyłącznie wobec uzdrawiania, które to sprawiało mu pewnego rodzaju radość. A raczej przywoływało spokój na umyśle, kiedy to nie mógł zbytnio gdzieś indziej pokładać własnych nadziei - cicho mruknął gdzieś pod nosem, jakoby z powoli przejawiającego się rozluźnienia.
Chciałby, by jednak nie posiadał tych konkretnych blizn, a także strat, które powodowały, iż do końca życia musiał działać zgodnie z zastosowaną terapią hormonalną. Od wydarzeń w Luizjanie minęło prawie pół roku - pięć miesięcy w sumie, a dopiero od września w sumie przyjmował odpowiednie leki, które go znacząco ustabilizowały. Mniej myślał melancholicznie, chociaż czasami poddawał się tym myślom, zastanawiając się nad tym, co by było, gdyby jednak los nie zaprowadził go właśnie do tego, konkretnego miejsca. I chociaż utrata jąder była przez niego dotkliwie odczuwana, jak chociażby na lekcjach, kiedy to czasami wycofywał się z wykonywania jakichś czynności, o tyle jednak starał się normalnie funkcjonować, obierając ciągle tę samą drogę. Kiedy jednak przez tkanki przejawiał się stres, chłód bądź po prostu proste zrządzenie losu, odczuwał ból. Intensywny lub przewlekły, tylko momentami widoczny, jakoby przypominające albo ukłucie, albo porażenie prądem; nie bez powodu przymknął na chwilę oczy, jakoby zastanawiając się nad udzieleniem prawidłowej odpowiedzi na pytanie Sinclaira.
Wal od razu, zamiast bawić się w podchody. Nazywajmy rzeczy po imieniu. — westchnął, na chwilę uciekając wzrokiem, jakoby zastanawiając się nad tym, czy dobrze robił. Sam traktował to jako temat tabu u siebie, ale nie chciał, by musiał się tego wstydzić, by chciał pogrzebać własne ciało pięć metrów pod ziemią, byleby gryzło ono piach. Musiał się do tego przyzwyczajać, a jeżeli traktował to wszystko jako swoją największą tajemnicę, coś, czym nie powinien się chwalić, a do czego powinien podchodzić z niechęcią, po prostu... nie szło to w zbyt dobrym kierunku. — Źle się teleportowałem po walce z syrenami w Luizjanie. — odpowiedział, nie lubiąc jakoś specjalnie tego tematu, ale koniec końców, jeżeli miał przestać się wstydzić swojej niepełnosprawności, powinien tak naprawdę ją zaakceptować. Niestety, nawet pomimo podjętych prób z magipsychologiem, nie było mu zbyt łatwo z tym wszystkim się pogodzić. Teoretycznie czuł się gorzej od innych, ale tego nie pokazywał, w związku z czym ładnie krył się z niechęcią wobec samego siebie pod tym względem. Nie bez powodu nie wspomniał o Violi, niemniej jednak pogłoski dokładnie mówiły o tym, że z kimś tam jednak dziewczyna była, w związku z czym, jeżeli Lucas słuchał pewnych plotek, mógł połączyć ze sobą fakty. Teleportacja była dla Felinusa wielką kurwą, kiedy to, koniec końców, stracił jądra, ale Strauss skończyła trochę gorzej. Może Lowell nie będzie mógł założyć rodziny, aczkolwiek, koniec końców, zawsze będzie mógł wołać o pomoc. Krukonka - niestety nie.
Chochliki kornwalijskie - piękne, niebieskie, błyszczące, latające. Sam doskonale pamiętał smyranie sobie znaków runicznych z ich flaków - nawet miło to sobie wspominał, także zaręczyny, które to odbyły się przy posągu lwa. Niby dziwne wspomnienia, aczkolwiek przejawiające się w ten pozytywny sposób.
A to prawda. Ostrzegałem o tym, więc mogły się powstrzymać, niemniej jednak... no, wiadomo, jak to się skończyło. — powiedział, kiedy to przetarł własne, obmyte wodą ramię, jakoby chcąc tym samym usunąć dodatkową ilość brudu, kiedy to zapach solonego karmelu dostawał się do jego nosa. Miły, przyjemny zapach - kto nie lubi chociażby lodów o takim smaku? Długo jednak nie pozostawał w swoim spokoju, bo okazało się, iż Max wpadł na dość niepomyślny salut, dlatego nie bez powodu chlapnął go wodą, w ramach przyjaznego gestu. Tymczasem Lucas miał w buźce posmak mydła, musząc z nim tym samym walczyć. Zbliżył się trochę do dwójki, jakoby w zastanowieniu, niemniej jednak nadal w bezpiecznej odległości, nie mając zamiaru w żaden sposób naruszać ich strefy prywatności. — Cudownych? Gdzie ty je widzisz? — wystawiwszy język, może poleciał po samoocenie Solberga, kiedy to ponownie zanurzył własne włosy i odgarnął je do tyłu. No tak, typowy Lowell, jednak swojego ciała cudownym by nie nazwał, kiedy to miało sporo skaz. Oczywiście te najróżniejsze blizny nie robiły na nim wrażenia, niemniej jednak dla innych mogły być tak naprawdę odpychające. A jest ich dość sporo. Zbyt dużo. — Nie wiem, czy jest mi specjalnie smutno, że umysłowo reprezentuję gumochłona. — zaśmiał się ostrożnie, jakoby rozluźniając tym samym własne mięśnie. Widok niebieskiego Maximiliana był jednak na pewien sposób wyjątkowo zabawny; kto wie, może bycie smerfem jest wpisane w jego geny? — Idealnie, nie ma to jak odpychać innych w ten sposób. — zastanowił się na chwilę, kiedy to oparł się ponownie o zewnętrzną krawędź basenu.
Lubił mimo wszystko i wbrew wszystkiemu wodę, oczywiście nie bez powodu - bycie czystym miało dla niego dość sporą wartość, a chodząc w taki dziwny sposób poprzez korytarze zamku, na pewno mógłby się pożegnać z tym wizerunkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1180
  Liczba postów : 5889
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyWto Gru 22 2020, 17:18;

Sam wolał nie stykać się ani z łąjnobombami ani z chochlikami. Jeżeli ten zamek chciał mu jeszcze czymś dopierdolić, Max liczył na bardziej oryginalne pomysły. Latające wszędzie pierniczki były w miarę kreatywne, jak na gusta ślizgona i na szczęście nie irytowały aż tak, jak chochliki. Trzeba było przyznać, że te które dzisiaj z Felkiem dorwali, były nawet urocze.
-Kobieta może i wie co mówi, ale ja Cię tak łatwo z piwnicy nie oddam! Jeszcze trochę się tam pomęczysz. - Wyszczerzył się w stronę Lucasa. Sam uważał, że prefekt miał bardzo dobre zadatki na krukona, ale znając go tyle lat wiedział bardzo dobrze, które cechy jego charakteru sprawiły, że Tiara Przydziału podjęła taką, a nie inną decyzję.
W milczeniu obserwował tę dość niezręczną wymianę zdań między swoimi przyjaciółmi. Wiedział, że to nie jego sprawa do komentowania i tylko jeżeli puchon zechce, sekret pozna kolejna osoba. Tym razem w mniej niesprzyjających okolicznościach niż ostatnim razem.  Max westchnął cicho, gdy Felek postanowił jednak wdać się w krótkie wyjaśnienie sytuacji, która doprowadziła do jego uszczerbku na ciele. Nie bał się, że Lucas zdradzi tajemnicę komukolwiek, lecz po prostu współczuł Lowellowi, który jak widać nie do końca jeszcze oswoił się z tą całą sytuacją. Max uważał jednak, że zdecydowanie lepiej, że prefekt dowiedział się o tym w taki sposób, niż poprzez plotki, czy jak w wypadku Solberga, głupie nieporozumienie.
- Nadal uważam, że inteligencja kruków istnieje tylko na papierze. - Mruknął z uśmiechem, choć znał kilka wyjątków, które nie do końca wpasowywały się w ten schemat myślenia i potrafiły dać coś od siebie.
Nie miał zamiaru nakarmić Lucasa mydłem. Nie spodziewał się przecież, że ten akurat otworzy gębę i naje się piany. Uśmiechnął się niewinnie widząc tak dobrze znany mu wzrok kumpla i chwilę później sam poczuł na sobie falę wody posłaną w jego stronę przez Felka.
- No tak, brakuje nam seksownych tatuaży pufków na pośladkach. - Zażartował nie do końca przejmując się przytykiem Lowella. Może i ostatnio nie był zbyt pewny siebie, ale zdecydowanie jego samoocena w kwestii fizyczności trzymała się dobrze.
- Oho! Poczekaj, bo jeszcze pójdę się przejąć. - Odgryzł się Lucasowi, który chwilę później zaczął rozwodzić się o czosnkowych pierniczkach. Samo wyobrażenie tego sprawiało, że na twarzy Maxa pojawił się grymas.
- Są dużo lepsze metody, co nie Felczi? - Zapewne mogli wymienić całą listę, ale nie było to raczej coś, czego ktokolwiek z nich chciał teraz słuchać. -Ja tam jestem fanem pierniczkowych samobójców. - Dorzucił swoje trzy grosze na temat poznanych mu rodzajów ciastek, które kręciły się po szkolnych korytarzach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 885
  Liczba postów : 1757
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyPią Gru 25 2020, 15:02;

Najlepiej byłoby jednak, gdyby w życiu było jak najmniej tych nieprzyjemnych atrakcji, bo przecież nikt nie chciał kończyć ani jako idealny okaz na izbie przyjęć w Mungu ani nawet chociażby jako gówno-błotny potwór. Ale może to przez to, że Solberg ciągle stawiał w myślach przed tym zamkiem wyzwania coraz to ciekawszych wypadków - ten spełniał po kolei jego życzenia. Cóż, wiadomo rozrywka rozrywką, ale warto zyskiwać taką zabawę dla niektórych dość istotnych szkód, które powstają podczas tych akcji?
Zaśmiał się tylko na słowa młodszego Ślizgona, który wykazał swój sprzeciw wobec zmiany domu, do którego ma należeć Sinclair, bo chłopakowi jednak wydawało się, że jego charakter to mieszanka cech ze wszystkich tych grup, uczących się w szkole. Gdyby sam miał się przydzielić i nie kierować tym, że jednak Tiara uznała go za Ślizgona, to sam nie wiedziałby, gdzie bardziej pasuje. Ale wychowankiem Slytherinu czuł się w pełni. Na felkowy komentarz odpowiedział tylko charakterystycznym uśmiechem, który pokazywał jak bardzo dumny jest z tego, że wylądował w tym a nie innym domu.
Odkrycie swoistej tajemnicy Lowella automatycznie zaczęło wiązać się u niego z czymś na kształt ciekawości. I chociaż nie było to tego rodzaju uczucie, które towarzyszyło prefektowi naczelnemu (Lucas też odczuł jego dociekliwość nie swoimi sprawami podczas ataku Eskila w Pokoju Wspólnym), to i tak czuł, że to nie jest dobre. Odczuł szereg emocji, które pojawiły się wraz z widokiem nagiego ciała Puchona - od głębokiego zdziwienia licznymi szramami, poprzez niejako współczucie, zaniepokojenie jego stanem, aż po nieszczęsną igiełkę, która popchnęła go do zadawania pytań. Słysząc słowa Felinusa, który skarcił go niejako za pokrętne sformułowanie zapytania w jego kierunku, począł znów zastanawiać się czy aby dobrze zrobił zaczynając drążyć ten temat. Na szczęście brunet pośpieszył z krótkim wyjaśnieniem tego co mu się przytrafiło, a co było bezpośrednią przyczyną jego tej konkretnej blizny, o którą chodziło Ślizgonowi.
- Oh... To znaczy, że... Cholera. - zaczął, próbując pozbierać myśli po tym co usłyszał. Chyba spodziewał się jakiejś bardziej spektakularnej bajeczki, gdzie okaże się, że Felek poświęcił się niejako dla ważnej sprawy. Owszem, ucieczka z trytoniego terenu była z pewnością konieczna, jednak nigdy nie spodziewał się, że podczas magicznego przemieszczania się, można stracić jądra... - Kurwa, od teraz będę jeszcze bardziej skupiał się podczas deportacji - odezwał się krótko, nie wiedząc w sumie jak inaczej skomentować tę informację. Nie było słychać w jego głosie ani cienia żartu, tak jak przeważnie miał w zwyczaju, ciągle gdzieś tam rzucać śmiesznościami. Był to zbyt poważny temat i choć nie wiedział jak Felek  musiał się czuć zaraz po tym wypadku, nie wie także jaki teraz jest stan jego zdrowia, to szczerze mu współczuł, mimo wszystko; nawet jeśli Puchon w duchu bardzo nie chce wywoływać tego uczucia u innych.
- To dowodzi tylko temu, że w praktyce jednak Węże mają w pewnych sytuacjach głowę na karku - odparł jeszcze na słowa Maxa, po tym jak ten skomentował krukońską inteligencję. I chyba za te obgadywanie wychowanków Ravenclawu dopadła go karma, bo już kilka sekund później pluł wodą z karmelowym płynem, którą niejako nakarmił go Solberg. Potem było jeszcze gorzej i aż musiał posługiwać się magią, aby należycie komunikować się z chłopakami, przez złośliwego piernika.
"A ja bym sobie pierdolnął taki tatuaż, może nie na pośladkach i może nie pufka, ale no nie wiem... taką salamandre?"
Parsknął krótko śmiechem i pokręcił głową z rozbawieniem, słuchając ich komentarzy na temat jego wcześniejszych słów, bo przecież wiadomo, że nie mówił ich na poważnie, ale uznał, że dobrze wiedzieć, że są dumni ze swojej głupoty (a przynajmniej Felek).
"Wy w tej chwili odpychacie bardzo skutecznie. Ale chwila, jakie samobójcze ciastka?"
Posłał Maxowi pytające spojrzenie, po tym jak ten wspomniał o takowych. Nie był na bieżąco, chociaż o nalocie pierników, podobnie jak miał miejsce nalot chochlików niedawno, wiedział. W końcu teraz cały zamek był zwarty i gotowy, żeby wyzbierać te wszystkie zagubione magiczne wypieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 448
  Liczba postów : 5180
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyPią Gru 25 2020, 17:03;

Najgorsze w tym wszystkim było to, że te wypadki... działy się raz po raz i nie można było ich tak naprawdę powstrzymać, żeby nie pierdolnęły z powrotem z dwukrotnie większą siłą. Lowella to swoiście denerwowało - nie mogąc wpłynąć na losy bliskich, nie mogąc wpłynąć tak naprawdę na swój los, czuł się poniekąd niczym marionetka w teatrze. Kierowana przez kogoś innego, aczkolwiek starająca się wyzbyć więzów, które to trzymają ją ciągle w jednej i tej samej pozycji. Nie bez powodu chciał się uwolnić od własnego nieszczęścia, niemniej jednak to udowodniło doskonale, co jest w stanie zabrać. Zabrało mu zdolność do reprodukcji, której już nigdy nie odzyska, a przez którą po prostu ciężko będzie mu znaleźć coś długofalowego. Podejście Felinusa było w tej kwestii trochę jasne, ale pewne rzeczy, których to zmiany zauważał, powodowały, że jego nastawienie tak naprawdę przechodziło metamorfozę. Nie był tym samym Puchonem co kiedyś - nie zachowywał się tak arogancko, nie izolował się od świata, chcąc pozostać tylko i wyłącznie we własnej bańce; odkrywając powoli sekrety przed innymi, czuł jednak pewną ulgę. Wbrew pozorom zrzucenie ciężaru w związku ze stratą, która to go dotkliwie postanowiła przetestować pod względem własnej wytrzymałości, przyczyniło się do spuszczenia pary i tym samym większego zaakceptowania tego. Chociaż zawsze mogło się to skończyć jakimiś nieprzyjemnymi przytykami na ten temat.
Felinus mimowolnie uśmiechnął się na słowa Maxa dotyczące przechowania Lucasa w piwnicy. Jednocześnie bardziej się rozluźnił, zanurzając się aż po szyję w bąbelkowym raju. Nie dziwił mu się - zresztą, student miał dziwne przeczucie, że jeżeli chodzi o związki, to najlepiej komponują się te między domami, aniżeli w jednym, tym samym. Różnorodność cech charakteru mogła rzeczywiście na to wpływać. Dodatkowo, mieli przy okazji dowód w postaci starszego Ślizgona, który to miał za partnerkę właśnie wychowankę z domu Roweny Ravenclaw. Nie bez powodu jednak Faolán uważał poniekąd, że te ugrupowania, w których wpycha się dzieciaki ze względu na cechy, są niepoważne. Wiek jedenastu lat to nie jest wiek, w którym można stwierdzić, czy przydzielić daną jednostkę do poszczególnej dywizji; miał okazję o tym dość często mówić podczas rozmowy z Vittorią.
Chłopak nie chciał poniekąd skarcić Lucasa, aczkolwiek jego słowa, koniec końców, nie były przesiąknięte jadem. Nie posiadały w sobie ani cienia złośliwości, prędzej chęć tego, by zwracać się bezpośrednio względem tematu, o którym to mieli okazję teraz porozmawiać. Po prostu chciał, by ten nazywał rzeczy po imieniu; dążenie do tematu poprzez łagodne słówka przestało mieć na znaczeniu, kiedy to zdawał sobie sprawę, że jest mu tak po prostu łatwiej. Że nie jest traktowany niczym jakieś dziecko wymagające delikatności i czułości, chociaż czasami tego wymagał, jak to przystało na bycie człowiekiem, aniżeli jakąś maszyną z gotowym, wgranym programem do działania. Liczne szramy, które posiadał, może nie były zbyt przyjemne, aczkolwiek tworzyły właśnie jego historię; nie bez powodu spojrzał tym samym w stronę Solberga, jakoby zastanawiając się nad tym, ile to już czasu minęło od zdradzenia jemu własnej tajemnicy na ten temat.
Że można stracić jądra przez teleportację? Tak. Pewnie można na wiele innych, głupszych sposobów, ale mi dane było odkryć tylko ten jeden. — starał się zaśmiać, co mu niespecjalnie wyszło, niemniej jednak, z czasem, który nadejdzie, wiedział, iż zdoła się do tego z powrotem przystosować. Mimo wszystko, mimo spięcia wcześniejszego, z którym to miał do czynienia, teraz zdołał się trochę rozluźnić, kiedy to reakcja Sinclaira nie zahaczała o specjalne szykanowanie go z tego powodu, jak również nie zawierała w sobie przesadnej, zbyt sporej troski. Nadal nie zdołał się do tego czegoś przyzwyczaić - o ile sam się troszczył o najbliższych, o tyle, kiedy ktoś odczuwał wobec niego współczucie bądź inne pochodne, nie czuł się jakoś specjalnie na swoim miejscu. Wolał żyć mimo wszystko i wbrew wszystkiemu w cieniu z własnymi problemami, aniżeli wymagać czegokolwiek od innych. — Głównie musisz uważać, gdy jednak jesteś pokiereszowany. Wtedy trudniej jest tak naprawdę się deportować. — rzucił drobną radą, żeby się ten jakoś nie stresował w przypadku teleportacji. Chociaż... sam powinien ją sobie mówić przed lustrem, bo nadal odczuwał nieprzyjemne skutki podczas stosowania zasady ce-wu-en w celu natychmiastowego przemieszczania się. Gdyby nie to, że miał połamane żebra, ranę na łydce, liczne krwiaki i ogólnie przemęczenie brało w nim w górę, zapewne tej części ciała by po prostu nie stracił.
Tak samo jak użyteczność Puszków w Hogwarcie. — zaśmiał się z własnego domu, bo i tak nie miał nic w tej kwestii do dodania. O ile reszta domów posiadała jakieś ambicje, o tyle Pucholandia była tak naprawdę wypełnieniem dziury dla tych, który jednak nie mieścili się z jakiegoś powodu w danym spektrum zainteresowania Tiary Przydziału. Na słowa Lucasa chciał odpowiedzieć, niemniej jednak jedynie się uśmiechnął, kiedy ten spróbował mydlanego smaku wody połączonej poniekąd w niewielkim, w tycim stopniu, z burzą łajnobomby i kieszonkowego bagna. Perfekcja idealna, nie ma co. — Może tobie brakuje? — wystawił mu język, kiedy to sam nie przepadał jakoś wybitnie za tatuażami, chociaż w sumie by sobie też jakiś machnął. Ale! Tym na razie nie zamierzał się dzielić, kiedy to ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust. Kto wie, może rzeczywiście tatuaż pufka u Maxa by się jakoś sprawdził? — Ej, salamandra akurat brzmi lepiej niż pufek. — przyznał szczerze, no i tak naprawdę nie wyobrażał sobie wybierać pośladków jako miejsca na tatuaż. Prędzej ramię bądź rękaw, chociaż sam miał już na łopatce jeden, w postaci runy Algiz. Którego za cholerę nie mógł zakryć żadnymi zaklęciami.
Czasami się znajdą jeszcze skuteczniejsze. — mruknął rozbawiony, kiedy to usłyszał kolejne słowa wydostające się z ust Maximiliana. Nie bez powodu skierował spojrzenie czekoladowych oczu właśnie w jego stronę, choć na twarzy nie pojawiła się żadna melancholijna nuta. Nadal pamiętał, jak skrzyczał swojego najlepszego kumpla w ramach działającego w niezbyt przyjemny sposób pierniczka. — Ten był niezły. Chociaż szkoda piernika, tak szczerze. — uśmiechnąwszy się, ogarnął włosy na krótki moment, by tym samym wziąć głębszy wdech i na chwilę pozostać pod powierzchnią wody. Nie na długo, ale na tyle, by zmyć z siebie te wszystkie brudy dnia codziennego; wynurzenie się było również przyjemne. Tego mu chyba brakowało. — Takie, które wpierdalają się do napoju za wszelką cenę i nie zamierzają odpuścić w swych postanowieniach. — odpowiedź była prosta, choć może i dramatyczna. Jakoby dla pierniczków bardziej liczyła się kąpiel, aniżeli to, że w ten sposób kończą swój żywot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1180
  Liczba postów : 5889
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyPon Gru 28 2020, 01:59;

To, co Max sądził o podziale na domy nie było chyba dla nikogo tajemnicą i dyskutował o tym nawet z Arleigh. Bezsensowne pakowanie niczego nieświadomych dzieci do grup, z którymi powinni się utożsamiać i wmawianie im, że ich społeczeństwo jest lepsze niż inne. A przynajmniej tak jego okiem wyglądała rywalizacja o Puchar Domów i chociaż sam brał w niej udział, robił to z bardziej egoistycznych pobudek. Chciał najzwyczajniej w świecie rozwijać się i stawiać przed sobą nowe wyzwania, którym mógł próbować podołać. Z efektami bywało co prawda różnie, ale niektórzy mówili, że liczą się przecież chęci, a tych Maxowi zazwyczaj nie brakowało.
Słuchał wymiany zdań na temat Felkowej utraty jąder. Nie chciał się wypowiadać w tym temacie, chociaż rozumiał reakcję Lucasa. Sam, gdy się dowiedział o wydarzeniach z Luizjany, był zmieszany i niezbyt pewien, jak ugryźć całą tę sytuację. Teraz podchodził do tego już nieco luźniej widząc, że Felek też z każdym dniem czuje się przy nim nieco bardziej komfortowo. Przez chwilę przez głowę ślizgona przemknęła myśl, że to już druga osoba z jego otoczenia, która doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu i poczuł lekkie ukłucie w klatce piersiowej. Szybko jednak wrócił do rzeczywistości, nie chcąc dawać po sobie niczego poznać.
-Weź tak nie mów! Jesteście strasznie przydatni, jak człowiek zgłodnieje, albo nie wie co się dzieje w zamku. - Zaśmiał się, bo nie było tajemnicą, kto jest naczelnym plotkarzem tej szkoły, po czym przeniósł spojrzenie na Lucasa. - Dobrze, że dodałeś to "czasami", bo jeszcze bym pomyślał, że Tiara się pomyliła. - Miał na myśli w tej chwili nie tylko siebie, ale chyba trzy czwarte znanych mu ślizgonów. Tak naprawdę nie widział, by jakikolwiek z domów powinien dostać miano tego inteligentnego, ale to była jego prywatna obserwacja.
Kwestia tatuażu pozostawała sporna. Solberg nigdy na poważnie nie myślał o czymś podobnym, ale wizja nie raz nachodziła jego myśli. Czasem po prostu zastanawiał się, jaki rysunek mógłby sobie pierdyknąć i jak narazie nic nie przychodziło mu do głowy. Na pewno jednak nie byłby to pufek na dupie.
- Mi to brakuje czego innego na dupie. - Wyciągnął język w jego stronę, po czym wyobraził sobie zapierdalającą po Lucku salamandrę. Jakoś nawet pasowało mu to do prefekta.
-Co, jedna dziara Ci już nie wystarcza? Może machnij sobie tę smoczycę ze Shreka, co by Ci o Alinie przypominała. - Wyszczerzył się do niego, bo akurat już widział, jak Sinclair leci do salonu prosząc o taki wizerunek na swojej klacie, dupie, czy innym ramieniu.
Widział spojrzenie Felka i również pamięcią wrócił do tamtej niezbyt przyjemnej rozmowy. Nie przyznawał się puchonowi, że słowa, które wtedy usłyszał wciąż go ruszały. Wiedział, że przyjaciel nie chciał go skrzywdzić, ale mimo wszystko powiedział to, czego Max w pewien sposób usłyszeć się obawiał.
Już otwierał usta, by wyjaśnić Lucasowi kwestię samobójstwa ciasteczkowego ludzika, gdy okazało się, że Lowell go uprzedził. Pstryknął więc palcami w jego stronę, jakby potwierdzając prefektowi, że dokładnie o to mu chodziło.
- Uroczy widok, ale wolałbym, by wylądował w moim żołądku niż w kakao. - Dodał od siebie zgodnie z prawdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 885
  Liczba postów : 1757
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptyWto Gru 29 2020, 23:10;

Może kiedyś, za dzieciaka patrzył na to, kto do jakiego domu zależy, ale w tym momencie szczerze mogłoby tego podziału dla niego w ogóle nie być. Nie wprowadzało to tak naprawdę niczego dobrego do systemu nauki, a tylko niepotrzebnie tworzyło podziały. Podobnie dzieliło się w tej chwili całe społeczeństwo czarodziejów, ale to inna bajka...
Widział, że felkowe słowa nie miały na celu jakoś go ugodzić, jednak ten temat był na tyle dla niego niecodzienny, że wydawało mu się nie na miejscu pytać o to wprost. Dodatkowo nie znał Lowella długo, więc nie mógł wyczuć czy chłopak ma na tyle siły w sobie, aby mieć to swojej niepełnosprawności dystans. Zawsze ten wypadek mógł zdarzyć się całkiem niedawno i mogło to być bardzo krępujące dla Puchona, aby o tym rozmawiać tak "na świeżo". Właśnie dlatego wolał ująć to ostrożnie.
- To ja w takim razie nie jestem ciekaw żadnego - odburknął, dmuchając pianę, która podeszła mu prawie pod samą brodę. Starał się jakoś zbytnio nie pokazywać, że współczuje kumplowi, bo choć nie była to amputacja kończyny, to z pewnością silnie odczuł brak jąder i wiązało się to z szeregiem innych, nieprzyjemnych doznań, jakimi były legendarne bóle fantomowe. Skinął głową, usłyszawszy radę Lowella, bo to co mówił miało sens, jednak sam nie wpadłby na to, że jeśli człowiek jest poturbowany to jest większe ryzyko, że zwyczajnie teleportacja może mu nie wyjść.
Zaśmiał się ze słów Maxa, dotyczących dokarmiających Puszków i plotkarskiej natury niektórych z nich. Kumpel trafił w samo sedno. A tak całkiem poważnie to uważał, że każdy był potrzebny w tej szkole, bo każdy wprowadzał coś do jej życia, nawet jeśli miałyby to być tylko słodkie ciasteczka.
Potem przyszedł temat tatuaży i Lucas jako ten niemogący wypowiedzieć składnego zdania, oczywiście posłużył się po raz kolejny magią, aby po wcześniejszym wyśmianiu komentarza Solberga napisać:
"Smoczyca jest tylko jedna"
Usłyszawszy o topiących się w słodkim napoju ciastkach, uniósł wysoko brwi i zaśmiał się ponownie, jakby właśnie stanął mu przed oczami ten właśnie obraz. Swoją drogą ciekawy był co magiczne pierniki jeszcze potrafiły.
"Felkowe kakao jest tak dobre, że nawet samobójstwo w nim jest przywilejem"
Dodał z rozbawieniem, przypominając sobie aksamitny, czekoladowy napój, który przyrządził im Puchon w swoim londyńskim domu. A, że Sinclair był łasy na słodkości, nie dziwota, że tak się zachwycał i mówił o tym wręcz z rozmarzeniem w głosie.


+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 448
  Liczba postów : 5180
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptySro Gru 30 2020, 00:07;

Nie wiedział, jak do tego wszystkiego podejść, aczkolwiek nie miał innego wyjścia, jak po prostu wytrwać - nie zamierzając uciekać, w miarę swobodnie podchodził do tematu, który zdawał się być wyjątkowo delikatny. I mimo że stał się z czasem silniejszym człowiekiem, tak naprawdę z czasem zauważał pewne słabości, nad którymi musiał porządnie popracować, by mieć pewność, że nie staną się jego przekleństwem. I chociaż utrata, jakiej to doświadczył, nie należała do najprzyjemniejszych, to jednak starał się przekonać samego siebie, że nie ma czego się wstydzić. Że jest człowiekiem, jak każdym innym, który po prostu został wybrany w dość specyficzny plan losu. Nawet jeżeli zniszczone części mogły zawierać jego własne serce, on nie zamierzał go sprzedać, nie zamierzał go w żaden sposób splugawić. Wiedział, że koniec końców kiedyś zdoła z pełną dozą swobody rozmawiać o tym, jakoby machnięciem dłoni. Chociaż... utraty doświadczył dość niedawno, zważywszy uwagę na to, że nie jest to parę lat, a zaledwie kilka miesięcy.
Może powinien z powrotem skierować się ku wizycie u magipsychologa, by zapewnić sobie w pełni prawidłowy tok myślenia pod tym względem?
Nie bez powodu uśmiechnął się na kolejne słowa Lucka, a te, które wydobył z siebie Maximilian, obarczył odpowiedzią. Nie bez powodu podniósł brwi do góry, a ręce położył na własnych biodrach, by teatralnie westchnąć. Słodki zapach karmelu zdawał się docierać do jego umysłu jeszcze bardziej, na co pokręcił własną głową w niedowierzaniu. — No tak, zapomniałbym o naczelnej plotkarze. — uśmiechnąwszy się oparł się po krótszym przepłynięciu niewielkiego dystansu o zewnętrzną krawędź basenu, pozwalając na to, by ciepła woda obmyła brudy dnia codziennego i usunęła z niego poczucie pewnej beztroski. Nie powinien aż tak bardzo zapominać o tym, iż znajdują się tutaj częściowo nielegalnie; nie bez powodu wzrok utkwił przez krótki moment na drzwiach prowadzących do środka, gdy z jego torby próbował wyjść jeden ze schwytanych pierników.
Kwestia tatuaży pozostawała w sumie wyjaśniona, jeżeli chodzi o Felinusa, tylko i wyłącznie Maximilianowi. To on znał jego zdanie na ten temat; nie miał się czego wstydzić. Mógłby pierdyknąć sobie milion tatuaży, ale i tak czy siak świadomość posiadanych wydarzeń przeszłych nie mogła zostać wymazana z jego umysłu od tak. Poza tym, mogłoby to w jego przypadku wyglądać dość dziwnie. Nie zamierzał dokładać sobie kolejnych trosk, kiedy to wiedział, że ma ich i tak za dużo na własnych barkach. — Rózgi od Świętego? Łatwa zagadka, zarzuć inną, bardziej skomplikowaną. — puścił mu oczko, kiedy to po chwili, gdy oparł się o brzeg własnymi łokciami, posłał mu tym samym wystawienie języka. Nie zamierzał tak łatwo odpuścić, ale też, przyjacielskie przepychanki były zawsze w cenie, kiedy to rozluźniał własne mięśnie i pozwalał na to, by poczuł się swobodniej.
Może smokosły? — zaśmiawszy się, nie bez powodu przymrużył charakterystycznie oczy, kiedy to wiedział, o czym mówią. Zastanawiało go tylko to, czy Lucjanus Sinclairus jest świadom tego, czego dokładnie tyczy się ta rozmowa. I tego, że w sumie by to pasowało - Alina smoczyca, a Lucas taki osioł ze Shreka. Chociaż... Nie, prefekt jest zdecydowanie przystojniejszy od tego głównego bohatera bajki. — Osioł też tylko jeden. — dodał przyjacielsko, starając się przypadkiem nie walnąć zbyt mocno, kiedy to wiedział, że mogło to trochę zahaczyć o brak jakiegokolwiek zdrowego rozsądku w prowadzeniu rozmowy. Nie chciał go urazić, ale, skoro znajdowali się w swoim gronie, to mogli sobie raczej na coś takiego pozwolić. Ewentualnie przyjdzie do niego na kolanach, niczym syn marnotrawny. A czy wybaczy mu grzechy - tylko on sam wie. — Da się załatwić, ale hej, żeby wam coś przypadkiem nie strzeliło do głowy. — uśmiechnąwszy się, Felinus podniósł kąciki ust do góry w widocznym zastanowieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1180
  Liczba postów : 5889
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 EmptySro Gru 30 2020, 11:34;

Czuł, jak powoli przestaje walić tą piękną, niecodzienną mieszanką gówna i bagna. Uśmiechnął się do siebie w myślach, gdy zdał sobie sprawę, że  ten sposób mogliby nazywać jego duet z puchonem. Szybko jednak wrócił do rzeczywistości, w której o dziwo Lucas nie chciał tracić własnych jąder ani przy teleportacji, ani w jakikolwiek inny sposób.
Temat najdłuższego języka w Hogwarcie był godny pokręcenia głową i głębokiego westchnięcia. Jeszcze nie tak dawno Max nawet cieszył się na myśl, że udało mu się Skylera podpuścić i odciągnąć uwagę od prawdziwej istoty plotek. Dzisiaj jednak to wszystko uległo gwałtownej zmianie i czuł się źle, że mógł dołożyć Boydowi kolejnych problemów i to w imię czego? Głupiej zawiści, która zrodziła się przez jego siostrę?
Ślizgon znał zdanie kumpla na temat tatuaży i sam nie był zwolennikiem używania ich w celu swojego rodzaju zatajenia prawdy. Mimo to, niektóre rysunki na ciele robiły na nim wrażenie i nie wykluczał, że w bliższej lub dalszej przyszłości może nagle pójść do salonu i coś sobie machnąć. Może nie salamandrę, ale na pewno coś wyjątkowego. -A może, może. - Zaśmiał się na komentarz puchona, bo zdecydowanie nie wątpił, że nawet jeśli tego nie chciał, to na pewno mu się należało.
- No tak, jak głupi chciałem Cię namawiać do kopiowania ideału. - Pokręcił z rozbawieniem głową, a następnie głośno parsknął, gdy Felek zaproponował cudowną krzyżówkę smoka i osła. Wyobraził sobie tę kreaturę popierdalającą po ciele Lucasa. -Idealnie, Sinclair umawiam Cię na wizytę! - Sam też nie był pewien, czy prefekt kojarzy to niewątpliwe dzieło mugolskiej popkultury, ale w tej chwili nawet bardziej bawiła go myśl, że kumpel ni chuja nie rozumie, co chcą mu na ciało wcisnąć.
-Znasz mnie, nie obiecuję. - Wzruszył ramionami, gdy puchon niezbyt ucieszył się na myśl o ich kakaowej śmierci, a następnie podpłynął do brzegu basenu i unosząc się na ramionach wylazł na kafelki.
-No panowie, ja mam na dzisiaj dosyć. Spierdalam do lochów. - Powiedział, dokładnie wycierając się ręcznikiem, bo nie miał zamiaru kapać wodą po całym zamku. W końcu Lucas i Felek dołączyli do niego również nie chcąc zostać pomarszczonymi rodzynkami i razem przekroczyli próg łazienki prefektów, jakby nigdy ich tam nie było.

//zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Łazienka Prefektów - Page 20 QzgSDG8








Łazienka Prefektów - Page 20 Empty


PisanieŁazienka Prefektów - Page 20 Empty Re: Łazienka Prefektów  Łazienka Prefektów - Page 20 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 20Strona 20 z 20 Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Łazienka Prefektów - Page 20 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-