Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 37 z 39 Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty11.06.10 18:05;

First topic message reminder :


Salon Wspólny

By uczniowie z innych domów mogli się bardziej z integrować, równocześnie odpoczywając po ciężkim dniu nauki powstał Salon Wspólny. Jego wnętrze jest wypełnione barwami wszystkich czterech domów. W wielkim kominku naprzeciwko kanapy zawsze miga wesoło ogień. Wokół niego rozstawione są żółto- czerwone sofy. Oprócz tego można tu znaleźć niewielkie stoliki razem z pufami, by móc przy nich na odrobić lekcje. Są one rozstawione przy ścianie, naokoło kominka. Na co dzień z ogromnych okien padają promienie słoneczne, rażące w oczy siedzących blisko nich uczniów. Zaś sufit Salonu Wspólnego posiada malunki zwierząt czterech domów razem z przynależnymi do nich kolorami.


Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia 20.06.10 23:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Klemens Vestergaard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 62
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6707-klemens-vestergaard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6750-klemensa-zlosliwy-puszczyk#191530
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6748-klemensowe#191509
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty30.09.13 21:26;

Klemens nie należy do osób z najlepszym wyczuciem czasu, ale gdyby takowe posiadał, dałby nogę ( a raczej w jego mniemaniu zastosował taktyczny odwrót) już w momencie, i nie wchodziłby do pokoju wspólnego zaraz po tym, gdy wypadający z niego niczym tajfun Ryan nie minął go w drzwiach, niemalże ścinając biedaka z nóg. Mon dieu! Gdyby zachował resztki męskiego rozsądku, zorientowałby się, że trzeba uciekać jeśli nie chce się zostać poduszką do płakania. Niestety, albo i na szczęście dla niewiast, Vestergaard uwielbiał być rycerzem w lśniącej zbroi i mimo iż początkowo nie zorientował się, dlaczegóż to Gryfon opuszcza pomieszczenie w takim stanie. Skołowany, aczkolwiek niespecjalnie zainteresowany, obejrzał się przez ramię za chłopakiem, po czym dumnym krokiem wmaszerował do sali, wsuwając dłonie w kieszenie ciasnych jasnych jeansów z wielkimi dziurami na kolanach i rozglądając się dookoła. Trzeba zaznaczyć, że w tych spodniach i kremowych butach kowbojskich wysokich do połowy łydki, nogi Klemensa prezentowały się szalenie atrakcyjnie. Aż chciało się go złapać za zgrabne pośladki! Skoro już rozpisujemy się o jego stroju, pójdźmy wyżej, ponad czarny skórzany pasek, podtrzymujący spodnie nisko nad biodrami, za który jednocześnie wkasany był czarny, delikatnie (ale bez przesay) opinający jego tors t-shirt. Do tego dodajmy narzuconą niedbale na szerokie ramiona czarną ramoneskę z długimi frędzlami na barkach, ramionach i łopatkach oraz luźno przerzucony przez szyję kremowo szary szal, łagodnie spływający po jego ciele aż do połowy uda. Główną atrakcją dnia był jednak rude włosy, które dziś wyjątkowo odstawały na wszystkie strony niczym popularna w latach osiemdziesiątych trwała ondulacja. Ach! Cudo i bóg seksu we własnej osobie! Ktoś z wprawnym okiem mógłby skojarzyć, iż jego strój idealnie odzwierciedla jedno z przebrań scenicznych wokalisty Kochających Centaury, za czasu ich najlepszej świetności!
A jeśli ktoś nie był w stanie tego pojąć...cóż, dla plebsu Klemens wyglądał po prostu jak pajac.
- Min kaere! - zawołał zatrwożony, dostrzegłszy skuloną na sofie postać. Postać naturalnie kobiecą, bo tej nie da się z męską pomylić w żadnym wypadku. W dodatku postać znajomą, której też nie był w stanie pomylić z żadną inną. W tym momencie trybiki załapały i Klemens już wiedział co się stało. Nie czekając chwili dłużej, ruszył przez pokój, postukując cicho obcasami swoich butów, by już po chwili siedzieć na krawędzi kanapy. - Min kaere... - powtórzył, tym razem głosem o wiele czulszym i pieszczotliwym niż uprzednio. - Dany, no już, powiedz mi co się stało. Kogóż mam wyzwać na pojedynek na różdżki i co ten drań ci zrobił? - to powiedziawszy, Klemens nasz drogi wziął przyjaciółkę w ramiona i bez większego wysiłku przekręcił ją tak, by dziewczę mogło oprzeć czoło na jego szerokiej klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty30.09.13 22:01;

Dany leżała tak cholera jasna wie ile, może chwilę, a może kilka godzin, właściwie w ogóle ją to nie obchodziło. Pogrążała się w czeluści swojego żalu. Właściwie można powiedzieć, że nie wyróżniała się niczym szczególnym, od przeciętnej, dziewczyny. Jej nogi i pupę opinały jasne dżiny, na górną część ciała miała zaś narzuconą zwykłą, można nawet powiedzieć pospolitą tunikę. Buty! Jej Buty, piękne czarne botki robiły niemałe wrażenie, gdy był na nogach, teraz niestety leżały gdzieś koło kanapy. Dany zastanawiała się przez chwilę, czy ich nie objąć i nie poprzytulać, bo przecież kobiety kochają buty najbardziej na świecie, zwłaszcza, gdy są one tak śliczne, jak te, które miała Dany.
Ale, ale, dość o butach i ubiorach i fryzurach. Nie to teraz było tematem przewodnim owego wątku. W chwili, kiedy Dany myślała, że spadała na same dno, swojej rozpaczy, usłyszała znane jej dwa słowa, które sprowadziły promyk nadziei dla niej dzisiaj. Zwykłe, czy też może w Anglii dość niezwykłe "Min kaere! ", oznaczało, że w salonie wspólnym pojawił się nikt inny jak Klemens.
Dany nie opierała się, gdy panicz Vestergaard (boże, nigdy nie zapmiętam tego nazwiska) podnosił ją, by mogła w spokoju wylać swoje żale w męską pierś. Sęk w tym, że Dany czuła się zbyt otępiała, by płakać. Choćby nie wiem, jak bardzo chciała, nie umiała się zebrać w sobie i wyzwolić łzy, które pewnie ulżyłby jej zranionemu sercu. Spojrzała więc lekko nieobecnym wzrokiem na przyjaciela, uprzednio zadzierając głowę, by spojrzeć w jego niebieskie(stawiałam między zielonymi/niebieskimi popraw mnie jak coś) oczy.
-prietenul meu. - zaczęła rumuńską wstawką, oznaczającą "mój przyjacielu, po czym wzięła głęboki wdech. Pomimo czasu, jaki spędziła w Anglii nadal zdarzało jej się używać rumuńskich wyrazów-Prawda jest taka, że to chyba ja zrobiłam niezły burdel - przyznała krzywiąc się lekko nad swoją głupotą, czy też idiotyzmem, czy czymkolwiek innym, nad czym mogłaby się skrzywić. Przeczesała włosy dłonią i oparła głowę znów o Klemensa, po czym prawie szeptem powiedziała do chłopaka. - Ryan mnie zirytował.
Dodała na swoje usprawiedliwienie, a potem opowiedziała przyjacielowi całe zajście w salonie wspólnym, od jej wyznania, że nie wie, co czuje do Ryana, po ich kłótnie i jej kłamstwo, a propo łóżkowych przygód z panem Lyons'em. Czy ten rudy jegomość miał dla niej jakąś złotą radę? Oby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Klemens Vestergaard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 62
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6707-klemens-vestergaard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6750-klemensa-zlosliwy-puszczyk#191530
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6748-klemensowe#191509
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty30.09.13 23:31;

Ależ bardzo dobrze, że nie rezygnowała do końca ze swojego ojczystego języka! Grunt to wyróżniać się na tle innych, z takiego założenia wychodził właśnie Klemens. I mimo iż w szkoła na chwilę obecną była szalenie kosmopolityczna, to i tak czuł się atrakcyjniejszy ze swoim duńskim, gulgoczącym akcentem i wstawkami z rodzimego języka. Nie były to trudne słowa, ale pieszczotliwe określenia czy przekleństwa dla tutejszych uczniów brzmiały egzotycznie, co było przekomiczne!
Nie przesadzajmy, nazwisko Klemensa nie jest takie znowuż trudne! Spójrz na nazwisko Ludviki chociażby! Nawet mi zajęło trochę czasu dojście do tego, jak poprawnie je wymówić, a i dalej nie jestem pewna czy robię to dobrze. No ale żeby Ci trochę ułatwić sprawę, powiem że Vestergaard wymawia się Westeigao. Mniej więcej tak jak zapisałam. Łatwiej? Tylko jeszcze nie rozciągaj podczas wymawiania a powiedz to szybko, wtedy będzie krótsza forma i to będzie właśnie forma poprawna.
Czasem, kiedy właśnie tego najbardziej potrzebujemy, mózg blokuje poczucie żalu i bólu byśmy nie mogli płakać, utrzymując nas w stanie otępienia i chroniąc w ten sposób przed załamaniem i pogrążeniem się w zgubnej rozpaczy. Z czasem, kiedy Daenerys oswoiłaby się z obecną sytuacją, zapora zbudowana przez mózg zapewne zaczęłaby się rozpadać. Magia umysłu, nie?
- No już, już. - mruknął, głaszcząc biedne dziewczę po łepetynie i - nieświadomie - bujając się wraz z Dany w przód i w tył, jakby ten ruch miał w jakikolwiek sposób ją uspokoić. -Nie wierzę, że tylko ty zrobiłaś burdel, bo wina nigdy nie leży po jednej stronie, złociutka, więc przestań się obwiniać a obwiń tego niegodziwca, który obudził drzemiące w tobie demony.
W tym przecież kobiety były najlepsze, prawda? W obracaniu kota ogonem! No ale teraz nie chodziło o obracanie kota ogonem a o spojrzenie na całą sytuację z innej, szerszej perspektywy. Chociaż biedny Klemens nie do końca wiedział jak też swoje rozumowanie przedstawić balansującej na skraju załamania dziewuszce, a przy okazji nie doprowadzić jej do histerii. W końcu te stworzenia były takie kruche i delikatne! Nie powinno się na nie krzyczeć ani obarczać ich piękne, smukłe ramionka. - Tak zostaliśmy stworzeni, min kaere, by doprowadzać się nawzajem do szału, nie zgadzać i kłócić. Bez tego nie ma między kobietą a mężczyzną pasji, namiętności i uczucia, a jeśli tego nie ma, to nie ma nic i są sobie obojętni, więc kiedy z kimś się tak kłócisz, że chcesz mu talerz rozbić na głowie wiesz, że to prawdziwe i piękne uczucie. - odparł, gdy już dziewczę skończyło opowiadać całe zajście, jakie miało tutaj miejsce jeszcze kilka minut temu. Westchnął, przeczesał dłonią bujną czuprynę, o mały włos nie zaplątując w niej swoich smukłych palców, po czym odsunął Dany na odległość wyciągniętych rąk, przytrzymując ją za ramiona i spoglądając głęboko dziewczynie w oczy. A tak przy okazji, Klemens nie ma ocząt ani niebieskich ani zielonych, są piwne, przetykane jaśniejszymi, miodowymi obramówkami. - Posłuchaj mnie uważnie - zaczął, a kiedy upewnił się, że cała uwaga przyjaciółki poświęcona jest jemu, kontynuował: - Wasza kobieca przekorna natura wygrała, wpędzając cię w niezłe tarapaty, ale nie z takich tarapatów się wychodziło, więc głowa do góry, bo wszystko jest do naprawienia. Pozwól Ryanowi odetchnąć, uspokoić się, bo wzburzony mężczyzna nie będzie cię słuchał, chyba że staniesz przed nim naga, a i wtedy nie będzie skory do rozmowy. Daj mu dzień, góra dwa, w międzyczasie zastanów się co byś chciała mu powiedzieć i czy jesteś pewna swoich uczuć w stosunku do niego, a kiedy uznasz, że miał wystarczająco dużo czasu, poproś go o spotkanie i na spokojnie wytłumacz, że wcale go nie zdradziłaś i że nie masz prawo mieć kolegów, tak samo jak on ma prawo mieć koleżanki. Jeśli cię kocha, niech obdarzy cię zaufaniem tak jak ty darzysz jego. I absolutnie mi nie podnoś głosu! A jeśli od podniesie, odczekaj aż się uspokoi i kontynuuj. - Klemens przygarnął dziewczę ponownie do siebie, otaczając ją długimi rękoma i przytulając mocno. - I głowa do góry, kurczaku, wszystko będzie dobrze. - dodał, uśmiechając się pod nosem, czego nie mogła dostrzec, wciśnięta gdzieś tam pod klemensowy podbródek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.11.13 0:37;

Coś wysokiego wparowało szybkim krokiem do saloniku. Potrząsnęło głową, strząsając wodę z zielonych strąków włosów, niczym mokry pies, po czym usiadło sobie wygodnie pod kominkiem i zaczęło się powoli ogrzewać.
A więc proszę państwa, słońce zostało oficjalnie docenione przez kolejną osobę i zapewnie nie pierwszy raz – dopiero po tym jak go zabrakło.
Teodretycznie Lamar lubił deszcz. Teoria to oczywiście w tym wypadku siedzenie w ciepłym pomieszczeniu i patrzenie na moknących ludzi, praktyka zaś to moknięcie i patrzenie na ludzi w oknach, spoglądających z ciepłych pomieszczeń.
Owszem, posiadał ten magiczny przedmiot, zwany przez mugoli parasolką. Jednak już x czas temu, zostawił ją w czasie wizyty u wiedźmy Crockery - swojej podopiecznej z dzieciństwa, która straciła swoją rozbijając ją w przypływie złości o ścianę, próbując prawdopodobnie zakatować kotka. W każdym razie jakby się nad tym zastanowić, oddanie jej własnej parasolki było nieroztropne pod conajmniej dwoma już względami. Aczkolwiek sam Llamas się nad tym nie zastanawiał i ostatnio dalej często wychodził i mókł. Taki rodzaj spędzania czasu.
Dziennego światła było zbyt mało, by przysiąść do maszyny i skrajać jakieś dziełka, a znów ludzie których natykał w zamku, zawsze wydawali się na pierwszy rzut oka zbyt zajęci, żeby narzucać im swoje towarzystwo. Jak zwykle posyłał tradycyjny życzliwy uśmiech i znikał za rogiem. Brał płaszcz i wychodził przed zamek, powdychać świeżego, wilgotnego powietrza. Traktował to również jako wyprawy poznawcze, bo przecież ile to zabłąkanych duszyczek, równie zdepserowanych jak on, by iść na deszcz, kręci się pod deszczowymi chmurami, czekając aż przyjdzie taki Llamas i je pocieszy.
Obecne wyjście jednak można było na prawdę uznać za wyjątkowo udane. Znalazł bowiem przypadkiem pod ławką na dziedzińcu czyjąś książkę, więc wielkodusznie uratował ją od podtopienia i drogą najwyższej klasy dedukcji, odnalazł właścicielkę-drugoklasistkę, która dała mu w podzięce babską bransoletkę własnej roboty. Średnia transakcja, ale Lamar i tak biegł do zamku zadowolony. Pełen chaotycznych przemyśleń o miłości do ludzi i o tym jak małe gesty potrafią wywołać uśmiech i w ogóle życie jest piękne!
Teraz, kiedy już minimalnie się trząsł pod kominkiem, rozejrzał się po całym salonie, sprawdzając przypadkiem kogoś nie potrącił po drodze, na nikogo nie usiadł i inne takie.
Na nikogo nie usiadł, to na pewno. Nie musiał się więc martwić. Za to miał wyjątkową wenę, która prosiła się o spożytkowanie. A okazało się, że nie miał przy sobie nawet niezbędnika poety, czyli kawałka kartki, pióra i gorącej herbatki, najlepiej z herbatniczkiem. Jaka szkoda. Zerknął więc w okna, o które hałaśliwie odbijały się krople. Tak, teoretycznie lubił deszcz. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.11.13 12:27;

Kiedy deszcz pada, należy się schronić pod jakimś daszkiem i cieszyć się życiem.. Tak? No możliwe, że u niektórych tak to działa, ale Lai nie lubiła być bez powodu przemoczona, kiedy jej włosy zaczynają przypominać mopa. Cóż. Nie mogła z tym wygrać. Prawa natury były silniejsze, toteż nie czyniła przedstawień itp. Taka sytuacja trochę, nie? Uśmiechnęła się ciepło do mijanych pierwszoklasistów z Hufflepuffu, który przez prawie pół roku nauki byli w stanie już ją rozpoznać na szkolnych korytarzach i poprosić o pomoc, gdyby zaszła taka potrzeba. Ale nie często się to zdarzało, w końcu każdy czarodziej nie może się doczekać samodzielności, prawda? Laila sama pamiętała, że w dniu kiedy przybyła do Hogwartu pierwszy raz, od razu podążyła za swoim bratem iii... się zgubiła. Milion korytarzy chciał ją pochłonąć, ale wtedy na jej drodze wyrósł ktoś miły, kto zabrał ją nawet na ciastka do kuchni, którą potem odwiedzała już regularnie!
Zatem dzisiaj naszej Puchonce towarzyszył dobry humor i wreszcie brak nauki... Sprawdziany w tym tygodniu udało się jej zaliczyć w pierwszym terminie, co zwalniało ją z niepotrzebnego bałaganu w postaci popraw skupionych w jednym dniu. Tak. Mogła się zrelaksować, choć już jakiś chochlik w jej głowie układał plan tego, co powinna jeszcze zrobić. "Powinna", ale niekoniecznie chciała. Dziś miała ochotę na jakąś przyjemną rozmowę i w ogóle takie normalne spędzanie czasu już bez silenia się na głupie flirty i wiele innych, dziwnych rzeczy. Fuknęła coś pod nosem niezadowolona gdy przez moment wydawało się jej, że na horyzoncie widzi Irytka. Jeszcze jego tu brakowało. Co prawda od dawna nie pojawiał się na szkolnych korytarzach, lecz chyba nic nie stało na przeszkodzie, żeby zaczął. W końcu... Życie zmienia małe demony, rajt? Możliwe.
Poprawiła sweter, który złośliwie zsuwał się z jej ramienia. Choć to był podobno ostatni krzyk mody, to Lailę irytował fakt, że ten sobie ustala wycieczki prawie do łokcia i nie możesz tego powstrzymać. Po raz ostatni zatrzymała się, aby naciągnąć materiał na należne mu miejsce i przestąpiła przez próg Pokoju Wspólnego. A tam co? Ludzie. Od Puchonów po Ślizgonów, po przemoczonych i suchych, roześmianych i smutnych. Mish mash. To takie bierz co chcesz. Uśmiechnęła się do znajomych, z którymi dawno nie miała okazji rozmawiać, lecz dopiero przed Lamarem zatrzymała się, aby opaść w fotelu tuż obok. Przypadek? Nie sądzę. Jego zielone włosy miały w sobie coś takiego, że wierzcie mi lub nie, ale Lai gotowa byłaby przebiec przez cały zamek, aby móc je rozczochrać z dziką przyjemnością.
- Cześć Lamo. Powiedz mi dlaczego Cię dawno nie widziałam. - Rzuciła oskarżycielsko do chłopaka próbując doczekać się jakiejś szczerej i przyjemnej odpowiedzi. Hmmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.11.13 14:36;

Na horyzoncie pojawiła się znajoma buzia. Ślizgon wyszczerzył się na widok dziewczyny. To znaczy, do wszystkich dziś się uśmiechał, z myślą pełnienia misji prowokując u ludzi jakieś ciepłe emocje, ale tym razem był to odruch bezwarunkowy, związany z czyściuteńką radością. Otwarta życzliwość, poprawiająca humor obcym ludziom była miła, ale teraz miał już ochotę na normalny kontakt z normalnym człowiekiem. A Laila była takim ciekawym przykładem Puchona, jak on Ślizgona, więc coś w ten znajomości było na rzeczy. Nawet nie przeszkadzało mu aż tak strasznie, że maltretowała jego włosy. Znosił to z męczeńskim spokojem, bo po prostu Lailę lubił.
Kiedy przysiadła się obok, on, siedzący na podłodze, odwrócił się grzecznie w jej stronę, po czym usłyszał pytanie, a raczej oskarżenie. Oskarżenie! To smutne! Chociaż nawet niezbyt niespodziewane. Llamas był prawdopodobnie jedyną osobą, która potrafiła jednocześnie swoim wyglądem rzucać się w oczy i pozostawać niewidzialnym. To nie było niczym złym, bo sposób cichego poznawania ludzi, poprzez obserwowanie ich życia i czerpania inspiracji ze wszelkich ludzkich odruchów, które mogły cieszyć oczy na każdym kroku, bez jednoczesnego bycia posądzanym o zwykłe wchodzenie w butach w czyjeś życie, był miłym spędzaniem czasu.
Uśmiechnął się rozbawiony, po czym spuścił wzrok na ułamek sekundy, myśląc nad jakimś usprawiedliwieniem dla swojej haniebnej niewidzialności.
- Może pomyliłaś mnie z krzakiem? – podsunął w pierwszej myśli, wskazując na zieloną czuprynę, która została przez deszcz poskręcana i aktualnie chaotycznie zsuwająca się na twarz. – Wiesz, legenda głosi, że około siedemdziesiąt pięć procent mijanych roślin, to zakamuflowani ludzie. Słyszałaś o tym?
W między czasie przejechał kontrolnie ręką po włosach-nie-krzakach, które wciąż ociekały. Strząsnął krople na dywan, zerkając na wykropkowany wzorek, które na nim utworzyły. Jak w połącz kropki, przypominało to to... głowę kozy? Iście diabelsko.
- A tak serio to się gdzieś kręciłem za górami za lasami wiesz, takie bezsensowne jesienne rozkminy, gdy w zamku robi się zbyt buro – sprostował wzdychając i podnosząc zaraz wzrok z dywanowego dzieła na Howett.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.11.13 15:28;

Laikowa zeskoczyła jednak z fotela i ułożyła się wygodnie na puszystym dywanie kładąc głowę na kolanach Lamara. Przecież z tej perspektywy mogła go jeszcze bardziej wnikliwie poobserwować, a może i jeszcze inne doświadczenia przeprowadzić. Któż bogatemu zabroni? No nikt. A jak jeszcze władza tu była, to już w ogóle. Jakby Lamar się zbuntował, to dziewczyna wyciągnęłaby odznakę prefekta i sprawa by się skończyła. Tak... Bo przecież wszyscy się boją prefektów Hufflepuffu.
Uśmiechnęła nieznacznie słuchając jego niezgrabnych wyjaśnień. Zdecydowanie należało to wszystko jakoś poukładać, żeby umiał lepiej wymyślać wymówki. Bo ta była jakoś mało wiarygodna.
- Taaak, z pewnością pomyliłam Cię z krzakiem! - Roześmiała się wyciągając dłoń w górę, aby złapać jeden z kosmyków jego włosów. Mokre nie były już takie śmieszne, ale to nic. Nadal zielone. Jedna z zielonych kropel wody spadła na czoło Lai, na co dziewczyna zareagowała kolejnym uśmieszkiem.
- Jak Ci zejdzie farba, to co wtedy? Znów będziesz brunetem? A może pomalujesz je na różowo? - Spytała zaciekawiona wpatrując się w Lamarowe oczęta. W sumie to dlaczego ona nigdy nie malowała włosów na szalone kolory? Może nie czuła takiej potrzeby? Albo uważała to za zbędne szkopuł, który jedynie mógłby zniszczyć Laikową fryzurę? Będzie musiała to potem w ciszy przemyśleć, aby jednak coś z tym zrobić. A może Lamar by jej pomalował włosy? Na zielono?! Wyglądaliby jak para i nie mieliby problemu z rozpoznaniem siebie na korytarzu!
- To znaczy, że paprotka na parapecie nad moim łóżkiem, może być jakimś zboczeńcem?! - Zareagowała niby z przerażeniem ledwo powstrzymując się od kolejnej salwy śmiechu. Przecież nie mogła wyśmiewać Lamarkowych mądrości, które po prostu były bardzo pocieszne i zawsze powodowały na laikowych ustach uśmiech.
- To bardzo niefajnie, że łazisz sam za górami i za lasami, zamiast mnie zaprosić na jakąś super wycieczkę pełną przygód i olbrzymów na naszej drodze. Porobiliśmy sobie foteczki i w ogóle bylibyśmy super fajni, a tak to łazisz sobie bez celu. - Zaczęła mówić bez ładu i składu na chwilę zamykając oczy, aby po tym monologu przyjąć kilka słodkich oddechów.
Tak. Powinna częściej tak tu sobie przychodzić, żeby Lamara do porządku ustawiać. Zresztą co się stało z naszą Lailą, że od jakiegoś czasu kręci się tylko w towarzystwie Ślizgonów? Powinna chyba poważnie przemyśleć swoje zachowanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.11.13 18:50;

Puchonka zaryzykowała zmniejszenie dystansu z Lamarem i usiadła sobie ładnie obok. I dobrze! Llamas naoglądał się już dziś ludzi z daleka, więc za kolejnych dziękujemy! Nawet jeśli plusem było to, że oni wszyscy ze swojej odległości nie mogli męczyć jego włosów. A Laila mogła. Skrzywił się śmiesznie, przymykając jedno oko, żeby sam je dojrzeć, gdy ręka Puchonki wystrzeliła w górę. I na samym ciąganiu włosów, się Laikowe zainteresowanie nie skończyło. Kiedy Howettówna spytała o plany Ślizgona i tak mu się przyglądała, ten był trochę zaskoczony. To, że dociekała takiego nieznaczącego drobiazgu jak to co sobie tam Lamar zrobi ze swoją Lamarową fryzurą, było dla niego taką miłą niespodzianką. Zastanowił się głębiej. W końcu kogoś to obchodzi, a to zobowiązuje do przemyślanej odpowiedzi!
- Pomyślmy... Jest tyle kolorów do wyboru, jeszcze nie miałem na głowie całej tęczy – westchnął. – Może na coś jasnego, żeby się  ładne wpasowywało w krajobraz, jak spadnie śnieg, hm.
Kombinował, ale planowanie tak bardzo w przód nie szło mu dobrze. Przynajmniej w kwestii wyglądu. Zazwyczaj nawet jeśli sobie już wcześniej wymarzył i zamarzył jakiś nowy kolorek włosów, to czynnikami decydującymi o tym, że to właśnie TEN DZIEŃ,  mogły być rzeczy najrozmaitsze. Pogoda za oknem, to czy rysunek się udał, taki jaki miał być, czy pierwsza spotkana osoba się do niego uśmiechnęła, czy minęła chłodno. Różnie z tym bywało, ale ostatecznie wszystko było zależne od kaprysu. Ale ostatnio żadnych nie miał. Czuł się bezbarwnie, jak ten cień, co jest gdzieś w tłumie, ale nikt go nie widzi. Miało to swój akcent twórczy, bo mógł szerzej lustrować otoczenie, ale jednocześnie było przygnębiające. Gdyby chciał się z tym harmonizować, rozwiązaniem byłby powrót do naturalnego, ciemnego koloru, bez wydziwiania. Ale czy na pewno chciał być tak typowy?
W pewnym momencie drgnął, przez jakąś myśl. Czyżby czytał w myślach Laikowej?
- Już wiem czemu chcesz wiedzieć! – powiedział dramatycznie i spojrzał na panią prefekt, wzrokiem tego-który-rozwikłał-już-zagadkę. – Chcesz się przygotować, żeby zrobić sobie taki sam kolor!
Rozgryzł ją. Zakrył usta dłonią, w teatralnym zaskoczeniu. Skandal! Chociaż z drugiej strony... Nawet spróbował wyobrazić sobie Laikową buzię w otoczce burzy fioletowych, czy też innych włosów, tykając je i odgarniając, dla lepszej wizualizacji.  
Ale wróćmy do ludzi-krzaków i ludzi-paprotek. To poważny temat, a Laila mało nie zepsuła tragizmu śmiechem!
- Prawdopodobnie jest – pokiwał poważnie głową. – Wiesz, lepiej ją przestaw. Niech gwałci kogo innego. – troskliwa porada, przyodziana w uśmiech. Cóż by ci Puchoni bez niego zrobili? Po prostu musi myśleć tu za wszystkich! Chociaż z drugiej strony, sugerował, by napuściła zboczeńca na innego Puchona... No nie ważne, nie ważne!
Howett znów otworzyła buzię, a Lamar znów się uśmiechnął.  Och, powinien znaleźć usprawiedliwienie i to szybko! Chociaż już wiemy, że w szukaniu usprawiedliwień Lamar super bardzo biegły nie jest.
- Ale wiesz, że takie wycieczki są bardzo niebezpieczne? Już wystarczy, że ryzykujesz życie trzymając kwiatkowego zboczeńca nad łóżkiem, więc nie przesadzajmy! – pokiwał jej palcem z miną wielkiego ochroniarza i obrońcy. Wiecie, jak to Ślizgoni. Khem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.11.13 20:50;

Laila czasem uwielbiała porozmawiać o zupełnie błahych rzeczach, aby oderwać się od tych bardzo poważnych, które najchętniej by wyrzuciła do kosza i nigdy nie wracała. Jednak życie było troskliwsze i dopóki się coś nie rozwiązało podczas długich lat, to zawsze gnębiło Twoje sumienie. Ale schronem były właśnie sprawy drobne, którymi na pozór nie chciałeś zagracać myśli, ale doskonale wiesz jakie to potrzebne. Te małe czynniki mogą się złożyć chociażby na Twój dzisiejszy nastrój, więc nic dziwnego, że Lamar od tego uzależniał to, na jaki kolor pomaluje włosy. To było nawet rozsądne. Bo po co mu np. słoneczny kolor podczas wrogo nastawionych ludzi, którzy nawet nie raczą się uśmiechnąć? No po co? Wtedy to najlepiej na głęboką czerń się przemalować, aby wyrazić smutek nad losem innych ludzi. Szkoda, że inni nie potrafiliby zinterpretować w ten poprawny sposób Lamarowej fryzury. Pewnie byliby szeroko zdziwieni, że ktoś w ten sposób reaguje na świat. Ale idąc tym tropem i brak zmiany fryzury o Howett, można wywnioskować, że była obojętna. Choć to akurat kłamstwo. Ona po prostu była zbyt emocjonalna. Kiedy coś się jej nie podobało, to wprost dzieliła się przemyśleniami niż ubierała jakieś stroje, które kogoś hejtowały.
- Skąd wiesz?! Wyobrażasz sobie jaki świat byłby piękny, gdybyśmy mieli te same fryzury?! Szał. Tylko wybacz, ale nie skróciłabym ich do Twojej długości. Za bardzo je kocham, aby się z nimi rozstać. - Podzieliła się z nim smutnym podsumowaniem mając nadzieję, ze w Lamarowych dłoniach nie znajdą się zaraz nożyce, którymi ukróciłby jej włosy w ramach jakiejś zemsty. Uśmiechnęła się nawet najładniej jak umiała, aby zapobiec temu i wywołać przy okazji jakieś wyrzuty sumienia w razie co!
- Naprawdę tak myślisz? Ale ta paprotka ma tam tyle światła i może spokojnie przeprowadzać fotosyntezę! Choć może masz racje. Skoro to zboczeniec to przestawię ją w zacieniony kąt, żeby teraz przecierpiała za wszystkie swoje grzechy! - Dodała żywo chichocząc bez powodu. Może po prostu zrozumiała, że to co oboje mówią zupełnie nie ma sensu?
- Gorzej jeśli to Ty jesteś tą paprotką. Jesteś gotowy stanąć za moją szafą na wieki wieków?! - Spytała obserwując go czujnym wzrokiem. A niech ma! Niech będzie podejrzany!
- Oho, powinieneś teraz powiedzieć, że mnie w razie co ochronisz. A Ty mi tu sugerujesz, że z ciebie ciapa, i lepiej, żebyśmy zostali w zamku! - Tak. Tym spostrzeżeniem też musiała się podzielić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty25.11.13 18:33;

Zaśmiał się do Laikowych słów. Po raz kolejny nie pożałował swojego nieudanego spaceru, który w końcu finalnie doprowadził do spotkania z Howettówną w Salonie. Ora mógł więc dać upust wszystkim głupotom, które mają zwyczaj nawiedzać jego zasadniczo mądrą głowę. I dobrze!
- Te same fryzury, mówisz? I co, jeszcze ubralibyśmy się tak samo i udawali bliźniaków? – upewnił się unosząc brew. To wyglądałoby zabawnie!
Zaczął nawet podzielać myśli Laili, na wyciągnięcie zza pazuchy nożyczek i przeprowadzenie na jej włosy natychmiastowego zamachu. Niestety ten kuszący pomysł był nazbyt nieLamarowy. To, że Ślizgon miewał tą swoją eksperymentalną chęć na torturowanie swoich pięknych czarnych loczków niedorzecznymi kolorami, coby wyrazić ten swój niby artyzm, nie znaczyło, że wszystkim wylałby farby na głowy i jeszcze zaśmiał się diabelsko na koniec, ot tak, dla zasady. Mimo, że wizja Howett i Llamasa stojących ramię w ramię z tymi piętnującymi dwudziestoma centymetrami różnicy we wzroście, w idealnie identycznych ubrankach i idealnie identycznych włosach w odcieniach niewystępujących w przyrodzie, była piękna. No a druga sprawa, że Lamar nie nosił ze sobą wszędzie zestawu małego krawca, więc technicznie nie miał jak tych kudłów ściąć.
- Teraz tak mówisz, ale wiesz, kiedyś Cię namówię – ostrzegł przebierając cwaniacki uśmiech. Bój się, droga pani Prefekt!
Pokiwał głową z aprobatą, kiedy Laila mimo wymagań fotosyntezy, zgodziła się dla własnego bezpieczeństwa przestawić paprotkę. Mądra decyzja!
- No wiesz co? Ty MNIE podejrzewasz? – spytał dogłębnie poruszony, kiedy to w pewnym momencie zostało mu zasugerowane bycie rzeczoną paprotką.  No tak, on tu serce do ludzi otwiera, na dłoni podaje, a tu potem lądują takie niewdzięczne oskarżenia pod jego adresem. – Ranisz.
Po tej smutnej chwili przyjrzał się Howettowej wnikliwiej.
- Skoro tak, to równie dobrze TY możesz być TYM fikusem nad moim łóżkiem. Nigdy nie widziałem was razem w jednym pokoju! – zauważył. Skoro Lamar może być rośliną, Laila również. Bo niby dlaczego nie? Wszyscy bądźmy podejrzani!
- Non, non, ma chérie! Uznałem za oczywiste, że Cię dzielnie obronię w razie niebezpieczeństwa – tu należyta pauza na przybranie honorowej miny i zadarcie nosa. –  Nie chciałbym jednak za bardzo uszkodzić biednych barbarzyńców. - Troszkę tam zaprzeczył swoim wcześniejszym słowom, ale to w ogóle nie ważne. Jakoś tam prawie wybrnął, co?
No i te drastyczne widoki w razie czego. Twoja psychika jest zbyt cenna! – dodał po chwili w wyrazem całkowitej troski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty25.11.13 19:17;

Za co Laila ceniła swoich znajomych? Za poczucie humoru, za to, że potrafili ją oderwać od prawdziwych problemów, które nękały jej drobne puchońsko-gryffońskie serce. Kochała ich również za obecność i za to, że szczędzili sobie oskarżania jej, rzucania bezpodstawnych obelg jakimi np. posługiwała się Kanada. No i nie zaglądali w jej przeszłość z dziką satysfakcją, że mogą. Oni po prostu byli na tyle taktowni, że lubili ją za to kim dla nich była i ze względu na wspólnie przeżyte przygody, a nie ze względu na to, co napisał Obserwator i kto co powiedział przed Historią Magii... Lai miała w sobie pewne ciepło, którym emanowała jak słońce, które czasem było zbyt słabe, aby przedostać się przez gęstwinę chmur, lecz nadal próbowało... Nadal. Lai po prostu była nieco zakręcona, prawda? Jak Lamar. Lai nie raz się zastanawiała czemu chłopak nie trafił do Hufflepuffu, lecz nigdy nie znalazła odpowiedniej chwili, aby go oto zapytać. Nie wiedziała czy skrywał w sobie jakieś dziwne pokłady nienawiści, a może miał w kieszeni plan, dzięki któremu w przyszłości stanie się drugim beznosym Voldemortem czy tam wiedźmą mieszającą w domu na kurzej łapce. Howett brakowało kogoś takiego w pokoju wspólnym, kiedy mogłaby właśnie ułożyć głowę na jego kolanach jak teraz i po prostu poprowadzić z nim rozmowę dosłownie o niczym, aby uspokoić nerwy. To nie było dużo... Powinna go sklonować i tego nowego-starego Lamara usadzić w Huffie. Niech by tam siedział i wykonywał tą jedną funkcję bycia wsparciem. A bo kto Laili zabroni się rządzić skoro już była prefektem? W sumie to mogłaby też go zaszantażować, a żeby się przeniósł do Huffu, bo inaczej odejmie mu milion punktów. Można? Można!
- Nono! Koniecznie bliźniaków! Patrz. Nauczylibyśmy się jeszcze mówić jednocześnie te same rzeczy i w ogóle opracowalibyśmy jakąś czarodziejską moc, żeby czytać sobie w myślach i komunikować się telepatycznie, aby rozmawiać ze sobą jak nie będziemy mogli spać! Czujesz jak fajnie? Trzeba koniecznie spróbować! - Hm, po dłuższym zastanowieniu pewnie nie chciałaby, aby ktoś siedział w jej głowie i miał do tego dostęp tak po prostu, lecz nic nie stało na przeszkodzie, aby sobie pożartować.
- A nie wiedziałeś, że fikus to moje drugie ja?! - Zapytała zszokowana jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. W sumie to Lai miała drugie ja. Wyćwiczone przez ostatnie lata. Była animagiem, lecz robiła z tego wielką tajemnicę i nie opowiadała o tym na prawo i lewo, nawet jej brat nie wiedział. W całej szkole wiedziała chyba o tylko Kanada, która próbowała to potraktować jako urojenie. Lai bardzo lubiła swoją postać animagiczną, jednak miała mało okazji do zamieniania się w irbisa, aby sobie po prostu pobiegać i nie zatrzymywać się z powodu czujnego wzroku kogoś tam... Wolność, nowa osobowość... To mogło być to coś, co ukochałaby na resztę lat, gdyby tylko nie tęskniła za ludźmi... Cóż za paradoks. Z jednej strony chciała od nich uciec, a żeby potem do nich wracać i znów cykl się powtarzał.
W sumie to powinniśmy wrócić do problemu lamarowych fryzur! To było prostsze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty28.11.13 18:41;

O proszę, Lamar nigdy nie zgadłby, że może być tematem przemyśleń. A już na pewno nie przyszłoby mu do tej farbowanej głowy, że ktoś się zastanawia nad jego przynależnością do Zielonej rodziny. Oczywiście sam również nie uważał, żeby miał wiele wspólnego ze schematyczną Ślizgońską przebiegłością czy kultem nadczarodziejów, czyli jegomościów z błękitną krwią. Po prostu zawsze sobie tłumaczył, że dostał się do domu Węża, bo jako mały szkrab bardzo na tym zależało. A Tiara zobaczyła jego sine od ściskania kciuki i się zlitowała nad biednym chudzielcem. Chociaż generalnie w tym momencie czułby się dobrze z każdym innym kolorem szalika na szyi i z każdym innym zwierzęciem na herbie, więc nie przykładał dużej wagi, do tego, co by było gdyby. Zresztą analizowanie różnych aspektów własnego życia nie uważał za potrzebne. Wolał skupiać się na innych i prędzej myślałby sobie o takiej Laili. Jednocześnie przyznając, że takie to ludzkie stworzenie, dobrze czujące się w każdym towarzystwie, silne, ekstrawertyczne. A tu proszę, jakie malutkie się robi, kiedy przychodzi sobie, posiedzieć obok. Malutkie, no tak. Ta duma z przewagi wzrostu.
- Uhuhu, widzę, że przemyślałaś sprawę – przyznał z uznaniem.
W sumie fajnie byłoby mieć takiego bliskiego krewniaka. Takiego z łóżka obok, takiego ze wspólnymi wspomnieniami. Co prawda przed wakacjami w jego ustabilizowanym życiu pojawiło się jedno zachwianie w tym temacie. W końcu generalnie przywyknięcie do myśli, że oto ma się nagle zapełnioną połowę rodziny, która przez lata siedziała cicho, jakby chowała się w krzakach (oho, znów nawiązanie do ludzi krzaków, oni są wszędzie!) nie jest łatwe. Aczkolwiek ta bliskość czysto braterskosiostrzna o jakiej mówiła Laila, wydawała się wciąż abstrakcyjną rzeczą.  Ale Laila ładnie o tym mówiła i Lamar bez problemu wyobraził sobie coś takiego. Fajne marzenia.
- No i ile fajnych rzeczy można by zorganizować z taką telepatią. Toż to lepsze niż krótkofalówki!
Ten aspekt był faktycznie godny uwagi. Móc zdawać komuś raport, albo prowadzić zaciętą dyskusję, podczas gdy naocznym świadkom wydaje się, że po prostu myślisz, albo słuchasz. Chociaż idąc tym tropem, można sobie zadać pytanie – czy może tak się już nie dzieje? Ile to osób porozsypywanych po Salonie Wspólnym miało teraz zamknięte buzie i albo siedziało samotnie, albo po prostu kiwało głową, słuchając super dowcipu o bachankach. A co jeśli oni wszyscy właśnie kontaktowali się z jakimś Wielkim Złem, chcącym zniszczyć świat?
- Ale zniosłabyś mnie dwadzieścia cztery na siedem? – spytał z rozbawieniem, odchodząc myślami od możliwych spiskach, wijących się za ich plecami.
Swoją drogą miał nadzieję, że nie jest tak irytującą osobą jak mu się zdawało. Są pewnie na świecie ludzie bardziej drażniący niż taki cichy, mały filozof-artysta, który siedzi sobie w kątku z igłą i nitką, a najlepiej z herbatką przy łapce. Zwłaszcza, że Lamar zawsze dostosowywał się do rozmówcy i w jednej chwili mógł trzymać oschły dystans, używając wysublimowanych słów, jakby w kieszeni trzymał ściągawkę, a w drugiej chwili siedział sobie przy ciepłym kominku, zerkając na przyjacielską główkę, spoczywającą sobie na jego kolanach. Tak po prostu. Bo miło. Bo ciepło.
- Nie wiedziałem, bo mi nie powiedziałaś! – odrzekł niby wzburzony. – Gdybym był rośliną, z pewnością bym Cię poinformował! – zaperzył się.  No tak, bo co to w ogóle ma być za nieinformowanie Lamara?! Wystarczy, że nie miał wizbooka co go w pewnym sensie wykluczało z kręgu osób istniejących. No i wszystkiego co wyciekło przez Obserwatora musiał się dowiadywać ot na korytarzu, podchodząc do kogoś z zapytaniem „z czego się śmiejecie?”. Chociaż to nie było najważniejsze. Te wszystkie plotki... Nie był jakoś specjalnie zaangażowany w ten wielki głuchy telefon. Chociaż fakt, że lubił wiedzieć o czym ludzie gadają, nawet jeśli bez przekonania i bez powtarzania innym, w pewnym sensie wciąga go w to zakłamane koło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty29.11.13 21:18;

No niestety. Laila nie była zbyt wyrośnięta, choć nigdy nie robiła z tego problemu ze względu na to, że lubiła zakładać buty na obcasie, albo po prostu uważała, że zręczniej być niższym niż wyższym, chociażby ze względu na to, że nie zaczepiasz głową o sufit. Takie aspekty należało doceniać, bo mogłyby utrudniać życie. Lamarowy dom pewnie zawierał sufity do nieba, a i tak był w stanie dotknąć ich dłońmi. Lecz no już nie przesadzajmy. Do wysokich mężczyzn Lai miała słabość. Zawsze to lepiej schronić się w ich ramionach niżeli prowadzić za dłoń jak dziecko i tak w sumie... Schować do torebki. Nienie. Wysocy zdecydowanie lepsi! Zatem Lamar niech tu nie narzeka na nią, bo tworzą ze sobą naprawdę zgrany duet. Zdecydowanie będzie mógł robić dla niej za parasol. Lai zakupi mu na urodziny kurtkę z takimi nietoperzowymi rękawami i oto wtedy pan Ślizgon rozłoży jedynie rękę, a Puchonka wpasuje się pod nią idealnie. Czy to oby nie piękny plan? Zdecydowanie tak. Poza tym wtedy też będą mogli dłużej postać na zewnątrz, skoro on jest roślinką to zgromadzi wtedy wodę potrzebną mu do przeprowadzania procesu fotosyntezy! Laikowa taka zaradna! Kto by pomyślał, że jej głowa skrywa tyle cudownych planów. Powinna to przemyśleć i opatentować każdą swoją myśl. Na wypadek gdyby jej przyszło potem z tego zrezygnować czy coś!
Czy Laikowa zniosłaby Lamara 24 na siedem i jeszcze dłużej? Oto postawione przed nią zostało trudne pytanie. Kiedy ostatni raz chciała się zaangażować w trudniejszą relację wszystko się bardzo szybko skończyło i tyle z tego wyszło. Trochę smuteczek, bo dziewczyna miała naprawdę dobre intencje. Właściwie trudno mówić o czyjejś obecności w życiu cały czas. Taka Howett np. ona nie znała ludzi od tej strony, choć zdarzało się jej miewać zażyłości to jednak nie tak daleko wybiegające. Zatem może gdyby naprawdę zdecydowałaby się trzymać Lamara w swojej główce najpierw podpisałaby z nim umowę, iż nie zostawi po sobie wielkiej pustki, której nie będzie czym wypełnić, ale gdy już nadejdzie rozstanie to naprawdę postara się wcześniej jakoś zagospodarować miejsce, które zajmował? Dopiero wtedy byłaby w stanie mu zaufać jeszcze mocniej.
Przyglądając się Lamarowej twarzy zdążyła już strzelić dziesięć różnych minek z zamkniętymi oczami, jak i różnymi opcjami na przygryzienie ust. Jakby szukała odpowiedniego uśmiechu, który zostanie odpowiedzią na niektóre pytania.
- O tak? Poinformowałbyś mnie? Jak? "Siema Laila, jestem rośliną. Pacz jaka faza... Prawie jak Twój animag". - Mamrotała sobie wesoło kompletnie gubiąc się w tym, że właśnie zdradziła Lamarowi jedną ze swoich największych tajemnic... Nie każdy wiedział, że Lai potrafiła zamieniać się w zwierzątko... I to nie byle jakie. Dość drapieżne na tyle, że gdy zobaczyłaby je na swojej drodze w środku nocy umarłaby dziesięć razy.
- Ale masz śliczne włosy! - Rzuciła energicznie podnosząc ku nim dłoń i próbę zmiany tematu... Czuła się zawstydzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty07.12.13 0:09;

Laikowe słowa znów wywołały w Lamarze pozytywne odczucia. Był rozbawiony do momentu w którym Laila rzuciła średnio zrozumiałe „jak Twój animag”. W tym momencie się zmieszał. Coś mu... umknęło? Słuchaczem był raczej konsekwentnym i dosłuchiwał do końca, więc czyżby Laikowe „twój animag” odnosiło się w najprostszym skojarzeniu do...
- Co? – rzucił mało ambitnie. A właściwie to nawet nie było „co”. Raczej niewyraźny, krótki dźwięk, który tonacją i ekspresją Lamarowej twarzy, sugerował ten dźwięk. Cóż, może zastanówmy się! W sumie zakładanie, że Laila siedzi cicho, a w rzeczywistości potrafi przemienić się w jakiegoś zwierza, wydawało się równie śmieszne, jak to, że jakiś inny uczeń chowa się pod łóżkiem żeby uprawiać czarną magię. Smarkacz ledwie odrośnięty od ziemi z Czarną Różdżką i jakimiś rytualnymi zabaweczkami a la laleczki vodoo. Ale... tak na prawdę – czemu nie? Mimo wszystko - przecież co dzień mijało się mnóstwo osób, którzy na dobrą sprawę, byli całkowicie obcy. Powierzchowne figury, bez określonego charakteru, bez jakiegokolwiek sprecyzowania. Znani, a anonimowi. Chociaż wiele osób, w tym Lailę trzeba wyłowić z tego tłumu, bo przecież je Lamar znał. Może słabiej niż by chciał, bo przecież tak naprawdę, gdyby mógł, to siedziałby sobie godzinami z tymi osóbkami. Najlepiej ze wszystkimi, w kółeczku przy komineczku. Każdy wypowiadałby się tak samo i wszyscy mogliby się podzielić Lamarem. A Lamar dzieliłby swoją uwagę na wszystkich. Ale niestety, życie skazywało Ślizgona na same łapanki znajomych buziek i nie pozwalało to na tak dobre poznanie innych osób. A przede wszystkim – skąd miałby wiedzieć, że ktoś ma jakieś niewykryte przez jego Lamarową echosondę zdolności? Toteż Lamar postanowił zareagować na to w miarę dyplomatycznie i zajął głos po raz kolejny, zanim Laila zdążyła zareagować na jego elokwentne pytanie. Odchrząknął.
- W sumie to pewnie coś takiego – przyznał – no może wiesz, bez wspomnienia o animagu! – dodał wesolutko.  Chociaż z drugiej strony robili sobie dzisiaj już jaja. Przed kilkoma chwilami Laila napomknęła nawet o byciu fikusem. I co tu brać na poważnie, a co nie?!
- No wieem – odpowiedział skromnie, chwilowo przystając na tę subtelną zmianę tematu. - Twoje też nie straszą, wiesz?– dodał słodko, wyciągając rękę ku włosom Laili. Tak, teraz on poniszczy jej piękną fryzurkę.
- Ale na pewno nie masz mi nic fajnego do opowiedzenia? – upewnił się z przyklejonym do buzi bananem wcale nic nie sugerując i wcale nie wpatrując się niepewnie w szaroniebieskie ślepia Howett. Tak chciał tylko spytać. Dla pewności. Tak tylko. Sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty07.12.13 14:26;

Bo historia animaga Laili jest dość smutna. Dziewczyna nigdy nie zamierzała odkryć w sobie jakieś nowej, dzikiej duszy. Po prostu tak wyszło. W pewnym momencie przestała spełniać oczekiwania rodziców. Zepsuła. Kilka nieodpowiednich ludzi w jej życiu i dziewczę się już zagubiło w problemach żywieniowych ważąc nieco mniej niż zwykle... Nieco. Może nie będziemy wgłębiać się w statystyki, bo może zrobić się naukowa atmosfera, próba ratowania...A przecież już po tamtych czasach nie ma śladu w Howett. Lecz pomimo wszystko to wtedy nakazano jej się czemuś poświęcić, uczyć się tej animagii, choć była topornym uczniem. Wciąż zachowywała się jak jeden jedyny błąd życiowy i specjalnie mówiła, że chce zostać pandą... Tak Lai jako panda. Bo przecież w ten sposób najłatwiej było zamknąć umysł, nie wpuścić tam niczego nowego... Biedna Laila miała swój własny sposób na ogarnięcie tego, lecz w pewnym momencie wkręciła się w to na tyle, aby po jakimś czasie po raz pierwszy przemienić się w irbisa. To nie było spokojne zwierzę domowe, które trzymałeś w domu zamykając je ze sobą w łóżku. To coś w rodzaju wielkiego, drapieżnego kocura... Pantera śnieżna. Laikowa uwielbiła w dzieciństwie oglądać zdjęcia w atlasie, gdy zwierzaki tam przedstawione skrywały w sobie coś zupełnie nowego, obcego, a jednocześnie bliskiego dla niej na wyciągniecie ręki, więc gdy tylko udało się jej zlokalizować taflę wody, by określić to czym się stała czmychnęła przestraszona gdzieś w kąt, aby po chwili zdać sobie sprawę, że boi się samej siebie. I pośród tych ludzi, którzy mijali ją na szkolnych korytarzach, nikt nie wiedział, o jej małej przemianie. Nikt. Nawet brat, który chyba ostatnio miał masę kłopotów. A to przecież również się zdarza... Laikowa uśmiechnęła się smutno na moment zamykając oczy. Jednocześnie łącząc fakty i wyciągając mimowolnie dłoń ku Lamarowej twarzy, aby przyłożyć ją do ślizgońskiego policzka. Nie do wiary, że tak dobre serce znalazło tam dla siebie dom... W Slytherinie.
- Nie, nie straszą. - Potwierdziła gdzieś w głębi siebie zdając sobie sprawę jak zabawnie muszą wyglądać. On oparty o fotel, ona rozłożona na puchowym dywanie z głową przyłożoną do jego uda, które dzisiaj grało rolę poduszki. Oboje dotykają swoich włosów, twarzy... Jakby pomiędzy nimi było coś zupełnie innego, niżeli to co by powiedzieli... Nie uwierzyłbyś.
- Ja? Ja nie wiem. - Powiedziała pospiesznie uśmiechając się nieco odważniej. Nigdy nie miała pojęcia jak się dzielić swoim talentem ze społeczeństwem, przecież to nie było nic na plus, ani na minus, więc... - Swego czasu ćwiczyłam animagię i udało mi się zamienić w irbisa, ale dawno tego nie robiłam, więc tak trochę smutek. - Wyrzuciła z siebie kwadratowymi słowami, które nie brzmiały już tak lekko jak pogawędka o włosach, uśmiechach i roślinkach zboczeńcach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lamar Ora Llamas

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6076-lamar-ora-llamas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6078-lamusowa#172360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6080-did-you-ever-see-a-llama-kiss-a-llama-on-the-llama#172367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7213-lamar-ora-llamas#204543
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty07.12.13 19:03;

Może faktycznie wyglądali zabawnie. Chociaż co to znaczyło dla Lamara? On raczej nie dopuszczał do siebie myśli, że mogli wyglądać inaczej niż powinni, czyli ot dwoje zaprzyjaźnionych dusz, na zwykłym spotkaniu przy ciepłym kominku, którzy trochę wirują między beztroskimi tematami w akompaniamencie bezsensownych zlepek słów, a większymi zwierzeniami. Rozgarnięcie znikome. Żył raczej w ślepym przekonaniu, że nie ma standardowych relacji i standardowych osób. Nie ma czegoś takiego, że o, jak trzymają się za ręce to para! Może trzymają się za ręce, bo zapomnieli rękawiczek, czyli ogrzanie za wszelką cenę? Nie obchodziło go również jak to wygląda z perspektywy osoby trzeciej. A nawet nie zaprzątał sobie głowy pamięcią o możliwym istnieniu takowej. Ot tak sobie siedział, nie mając nic przeciwko bycia częściowo poduszką dla Puchonki. Nawet kiedy poczuł dotyk jej palców na policzku, tylko spojrzał ciepło, bez żadnych dodatkowych myśli. Wszystko w normie. Żadnych skojarzeń. Zresztą sam wciąż był zaabsorbowany jej włosami. A te to bardzo fajny przedmiot zabawy. Taka myśl na rozładowanie napięcia, które dudniło gdzieś na dnie Lamarowej głowy, a więc trzeba było ją czymś zajęć. Te Laili były miękkie i układały się w takie ładne, miękkie skręty, jednocześnie okrzesane, ale też dzikie i naturalne. Och i ach. Pewnie i pachną ładnie. Tak sobie Lamar pomyślał niewinnie. W każdym razie wolał włosami się bawić, niż kiedy ktoś bawił się jego. Zresztą chyba jak większość?
Uniósł brwi, pokiwał głową i wykonał sto innych ruchów mimicznych na znak, że zrozumiał, kiedy Laila się odezwała i zdradziła mu swój sekret. Pierwsze zaskoczenie przeżył, kiedy Lai wspomniała o animagu przypadkiem, a jednak w tym momencie przeżył niespodziankę. W ogóle Irbis. Coś niesamowitego. Znaczy – to byłoby niespodziewane gdyby zmieniła się w mrówkę, czy inne mało godne zwierzę. Za to irbis. Coś pięknego. Dzikie zwierzę, ucieleśnienie prawdziwej, indiańskiej wolności. Dla Llamasa coś świetnego.
No tak, ale gdzie jego maniery? Ktoś mu tu rzuca informację, że sięgnął jakiegoś abstrakcyjnego, zamglonego szczytu transmutacji i opanował tak trudną do opanowania umiejętność, a on gapi się jak głupi. Zaraz się zreflektował.
- Hej, to gratulacje! To na prawdę niezwykłe, Lai. Długo się uczyłaś? - wyrzucił z siebie cieplutkim ciągiem, ale i z pewnym trudem. Wciąż był pod wrażeniem i nie mógł uwierzyć, że równie dobrze mógłby nie patrzeć na Lailę, tylko na panterę.
– A właściwie dlaczego nie próbowałaś znowu?
No właśnie. Llamas musiał wiedzieć, czy ma się nastawiać psychicznie na namawianie Laili na kolejną próbę w jego niezbędnej obecności. W ogóle ciekawe jak Laila wygląda jako Irbis. To znaczy, Lamar miał świadomość, że zapewne jak to Irbis, a jednak na pewno miałby coś Laikowego. Laikowe konstelacja ciapek, czy Laikowa ostrosć spojrzenia. Taka ogólna cecha – Laikowatość. No ciekawe, ciekawe czy Llamas potrafiłby ją poznać. Odnaleźć Lailę w Irbisie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty14.12.13 15:26;

Właśnie Laila, czemu nie próbowałaś znowu? Próbowała. Po prostu ostatni raz gdy to zrobiła, to kierowała nią żądza zemsty. Właściwie to sprowadziło się to do tego, że do tej pory czuła w ustach smak krwi Madison, którego nie potrafiła się pozbyć. Nie była zła. Nie chciała skrzywdzić dziewczęcia, ale to one prawie ją zmaltretowały i w sumie musiała się zemścić. Bo gdy by sobie odmówił skorzystania z jednej linii obrony? I przez to właśnie, ta przemiana zadecydowała o tym, że dawno nie próbowała być irbisem, choć miała wrażenie, ze przerwa wcale jej nie oczyściła, że wcale nie zapomniała jak to jest być tym wielkim kocurem... Panterą śnieżną. Gdy inni potrzebowali lat nauki, morderczych treningów pod okiem psychopatów, ona ćwiczyła z kimś, kto wiedział od czego zacząć z nią. Bo twierdził, że każdy jest inny i warto pochylić się najpierw nad poznaniem osobowości zamiast nad wcielaniem się w kota, psa, świnię czy krowę. W tym wszystkim najważniejszy musisz być zawsze Ty. Uśmiechnęła się lekko do Lamara zastanawiając się od czego zacząć odpowiadanie na pytanie. To było nazbyt trudne.
- Próbowałam, próbuję, ale nie mam zbyt wielu okazji. Irbis to raczej nie jest domowe zwierzątko, które wzbudza sympatie i miłość. Ludzie zazwyczaj są przerażeni. Zatem szkoła odpada, do Zakazanego Lasu jest zakaz wchodzenia i jako prefekt muszę tego kurde przestrzegać. Choć mi się nie chce. - Tu mrugnęła do niego śmiejąc się przez chwilę. Przecież w swoim życiu zaliczyła wyprawę na jednorożce i to sprawiło, że wspominała to teraz z radością. Wszyscy wtedy tacy przerażeni, bo przecież koleś, który z nimi poszedł wydawał się zachowywać co najmniej dziwnie, a tu nagle pułapka centuary i w ogóle. Tak. Było co wspominać, szkoda, że nie było z nią wtedy Litwin. Ona miała różne zapędy do zwierząt magicznych, więc z pewnością próbowałaby udomowić, któregoś centaura.
- Hm, cztery, pięć lat? Nie chciałam na początku, ale potem samo jakos poszło. - Wzruszyła ramionami, bo nadal nie widziała w tym nic szałowego. Umiejętność wyuczona, nie wrodzona. Żaden szał. Przy odrobinie szczęścia każdy mógłby chociaż spróbować. Tak uważała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty22.12.13 0:53;

Nieco znużony i zły zawitał do Salonu. Miał ambitny plan wybrać się na zaliczenie z Zaklęć. Sprawdzić, jakie postępy zrobił od początku roku. Od tego pamiętnego ataku. Od tego pamiętnego dnia, kiedy poprzysiągł sobie zerwanie z zasadami totalnego pacyfizmu i naukę zaklęć w celu obrony własnej i osób postronnych. Chodził na zajęcia przecież. Ćwiczył też zaklęcia w domu. A tu co?! Nie przyszedł. Spóźnił się. Cóż.. To wszystko dlatego, iż zakładał, że jeśli przyjdzie spóźniony raptem trzydzieści minut, to nikt nie zauważy, bo przecież będą jeszcze uczniowie i inni, którzy będą zdawać. Nic bardziej mylnego, jak się okazało, bowiem Piątek pocałował klamkę. Cóż. Widać nie dane było mu tego dnia sprawdzić swoich umiejętności. Chociaż.. Lepiej by mu było, gdyby jednak dostał ocenę. Może czułby się pewniej, w przypadku ataku? Kto wie? On nie. Nie, żeby miał zamiar w najbliższym czasie skonfrontować swoje zdolności i znajomość czarów w normalnym pojedynku. Co to, to nie. Nigdy w życiu.
W każdym razie, jak powiedziałem, zawitał pan Friday do Salonu Wspólnego, notabene pustego. Żyć nie umierać. Można było w spokoju poczytać. A to się akurat świetnie składało, bo w domu nie można było liczyć na odrobinę ciszy. Wszystko za sprawą remontu mieszkania, który miał właśnie miejsce. Przed samymi świętami. Cóż. To wszystko dlatego, że Boże Narodzenie planował spędzić w Limerick, w domu z rodzicami. Tak też miało być, jednak wcześniej chciał zaliczyć zaklęcia. O ironio. No, ale wszystko ma swoje plusy. Przynajmniej odwiedził Hogwart. Siedział teraz w Salonie Wspólnym, czytając w niczym niezmąconej ciszy „Kobiety”. Ach ten Bukowski.. Świetny, jak zawsze. No, może nie zawsze, bowiem akurat ta lektura niezbyt mu „podeszła”. Ale co tam. Nie załamujmy się, nie skreślajmy od razu. Przecież fakt, że gość praktycznie pieprzy kolejne dziewczyny średnio raz na rozdział, o niczym nie świadczy prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty22.12.13 1:32;

Późnym popołudniem, kiedy już wszystkie zajęcia się skończyły i zaczynał się weekend, a przede wszystkim przerwa świąteczna, Laura zamiast siedzieć w bibliotece i pisać wypracowania, przyszła do Salonu Wspólnego. Postanowiła całą pracę zostawić na później, na te nadchodzące, spokojne dni, kiedy w Hogwarcie miało zostać mniej uczniów. Chociaż ze względu na zapowiedziany mecz, z pewnością nie będzie tak spokojnie jak zazwyczaj. Zabrała ze sobą książkę, za którą zabierała się już od dłuższego czasu, jednak wciąż nie mogła znaleźć wolnej chwili. Po cichu liczyła też, że spotka tutaj kogoś znajomego. Zaczynały się święta, niektórzy wyjadą, inni zostaną i będą wesoło spędzać czas. Ona też zamierzała, chociaż nie wątpiła, że znaczą większość będzie musiała poświęcić na przeglądane książek i pisanie wypracowań. Póki co jednak, miała ochotę poczuć, że wreszcie może odpocząć i przynajmniej na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co musi.
Rozejrzała się po Salonie Wspólnym, na chwilę zatrzymując się w drzwiach. Pustki. Prawie. Jej wzrok na moment spoczął na czytającym chłopaku, ale zaraz całą swoją uwagę poświęciła fotelowi kawałek dalej, temu, na którym można był grzać się od ciepła płynącego z rozpalonego kominka. Usiadła na nim i otworzyła książkę. Może zaraz ktoś przyjdzie. Bo przecież nie odezwie się do kogoś kogo nie zna, to by było zbyt krępujące. Skupiła się więc na udawaniu, że przyszła tutaj, ponieważ to najlepsze miejsce do czytania w całym Hogwarcie, chociaż tak naprawdę wyrazy zdawały się nie mieć większego sensu, a po dotarciu do końca strony okazało się, że wcale nie pamięta co na niej było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty22.12.13 23:54;

Wypracowania.. Ech. Gdyby on tylko się nimi przejmował.. Nie, żeby nie robił, czy coś. Po prostu Piątek miał swój „system”. Mianowicie, polegał on na poświęcaniu jak największej ilości wolnego czasu swoim dwóm kochankom – sztuce i Elsie oczywiście. Według tego planu to one miały rządzić jego czasem. Na drugim planie znajdowała się oczywiście nauka, chociaż tutaj nie było wszystkich przedmiotów, bowiem chodziło o te uprzywilejowane, a więc Historię Magii, Mugoloznawstwo no i Zaklęcia. Można by wymienić jeszcze kilka rzeczy, a gdzieś tam na końcu pozostałe przedmioty, do których Piątek zbytnio się nie przykładał, co trzeba powiedzieć z ręką na sercu. Fakt ten jednak nie oznaczał, że miał z nich nędzny, czy niezadowalający. Nic z tych rzeczy. Po prostu.. miał do nich pewną awersję. Były poza jego zainteresowaniami, planami na przyszłość itd. Zatem, to chyba oczywiste, że ich nauka przebiegała w systemie „zakuć, zdać, zapomnieć”.
Zostawmy to jednak, bowiem święta idą. No i od nauki można, a nawet trzeba, odpocząć kosztem innych przyjemności, takich właśnie jak oddawanie się wspaniałej lekturze. Niestety nie było mu to dane, bowiem po chwili (nie wiedział jak długiej, bowiem stracił delikatnie poczucie czasu) jakaś dziewczyna weszła do Salonu. Swoją drogą, kiedy uniósł wzrok znad książki i zobaczył jak się miota, czy aby na pewno tutaj wejść, był przekonany iż zostanie sam. Cóż. Widać dziewczę to jakoś niespecjalnie było zadowolone z przebiegu sytuacji, bo miała dość niewyraźną minę. W dodatku ta lektura.. nie przypadła jej do gustu, tak sądził przynajmniej.
- Widzę, że nudna.. – rzucił, na chwilę oderwawszy wzrok i przenosząc go na okupującą kominek sąsiadkę, by po chwili wrócić do Szekspira. – Nawet bardzo. To encyklopedia? – zapytał, czytając. Dziewczyna chyba coś tam wydukała, a może nie. Nie bardzo był świadom kolejnych kilkudziesięciu sekund, albowiem dramat pochłonął go całkowicie. Cóż. Bywało i tak..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty23.12.13 0:50;

Czytała stronę od początku, starając się tym razem skupić i prawie by jej to wyszło, gdyby nie usłyszała nieznajomego głosu. Drogą dedukcji uznała, że należy do siedzącego nieopodal chłopaka. Nie miała pojęcia dlaczego się do niej odzywał... ach, no tak, niektórzy chyba w ten sposób zawierali znajomości. Nie powinno jej się to wydawać takie znowu dziwne.
Uniosła głowę znad książki, a potem znowu na nią zerknęła, międzyczasie przymykając ją tak, by móc zobaczyć tytuł, a palec wskazujący wciąż trzymając w miejscu w którym czytała. Jakby to było potrzebne - była dopiero na pierwszej stronie.
- Ymm... nie, chyba nie nudna, dopiero zaczęłam - odparła po chwili, trochę cicho. - Ma tytuł L-REW i ostatnio widziałam przedstawienie, więc pomyślałam... - chciała powiedzieć jeszcze parę słów, ale zorientowała się, że chłopak już jej nie słucha, tylko wrócił do swojej lektury. Nieco się speszyła. Oto powód, dlaczego nie zagadywała do ludzi. Wiecznie byli pochłonięci swoimi sprawami i kiedy ona chciała nawiązać chociaż minimalny kontakt, oni tego nie chcieli. Patrzyła na niego nie wiedzieć po co. Zwróciła uwagę na dosyć nieogarnięte włosy i kolczyk w wardze. Od razu przyszło jej do głowy, że to musiał strasznie boleć, a potem przeszkadzać w jedzeniu i wszystkim. Po co komuś niewygodne kawałki metalu wystające z ciała? Nigdy nie potrafiła tego pojąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty24.12.13 13:11;

Szczęśliwie dla ich obojga chłopak niezbyt jeszcze odleciał. Prawda, stracił kontakt z rzeczywistością, jednak był w pełni świadom tego, co właśnie miało miejsce i tak dalej. Nie, żeby miał aż tak podzielną uwagę oj nie. Zwyczajnie i po prostu znał ten tekst niemalże na pamięć, ale cóż zrobić. To był jego ulubiony Szekspir. W zasadzie oprócz „Lira” takim samym uczuciem darzył „Hamleta”, najbardziej znany wśród istot niemagicznych dramat Williama, jak zwykł nazywać jednego ze swoich ukochanych twórców.
Jak już mówiłem, chłopak odpłynął, jednak jego podświadomość jakoś zarejestrowała wypowiedź dziewczyny, notabene urwaną w połowie. Po chwili nastąpiła cisza, trwająca kilkadziesiąt sekund. Szczerze mówiąc, myślał, że szuka dobrego słowa, nie wie jak się wysłowić, czy coś w tym rodzaju. Szybko jednak poczuł lustrujące spojrzenie swojej interlokutorki, zdającej się mu bacznie przyglądać. No tak, na typowego ucznia Hogwartu, to on nie wyglądał, ba usłyszał kiedyś nawet, iż można go pomylić z menelem. Cóż, cały Piątek. Robienie tego co wszyscy jest bez sensu, co nie znaczy, że trzeba się przeciw temu buntować, bo też jest bez sensu. Lepiej szukać własnej drogi. Wytyczać sobie nowe szlaki. Tak właśnie postępował.
- więc pomyślałaś? – zapytał nagle, podnosząc wzrok znad książki. Miał trochę dość tego milczenia, zwłaszcza, że zaczęła z nim już rozmawiać, a poza tym.. nie lubił gdy mu się przyglądano. Wręcz nie cierpiał. Ot, człowiek jak człowiek, co w tym dziwnego. Panna, która chyba nieco została wybita z rytmu, pytaniem Krukona, nadal nie odpowiadała. – Widziałaś przedstawienie, więc pomyślałaś, że..? – wrócił do ostatniej myśli, posyłając jej ciepły i szczery uśmiech, po czym przeniósł wzrok z powrotem na książkę. Zapamiętał tylko stronę, na której skończył, choć było to bezcelowe, gdyż mógł to czytać od dowolnego fragmentu, gdyż i tak wiedział, co i jak po sobie idzie. Po zamknięciu i odłożeniu książki do swojej torby, z którą nigdy się nie rozstawał, w całości zajął się rozmówcom, badając szczegóły anatomiczne jej twarzy.
Czarne włosy, niebieskie oczy, prosty nos, usta średniej wielkości, grzywka.. Nie, nie znał jej. A przynajmniej nie kojarzył. Cóż.. Zamek jest duży, ale może jednak. Nie. A to dziwne, bo na ogół miał pamięć do twarzy. Wystarczyło, że raz, albo dwa kogoś zobaczył, a podświadomie rejestrował wygląd danej osoby, tylko po to, by wykorzystać to w swoim obrazie. Ta jednak, pozostawała dla niego zagadką, swoistym N.N., bowiem nie tylko nie znał imienia rzeczonego dziewczęcia, ale także jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty26.12.13 23:42;

Zadziwił ją swoją podzielnością uwagi. I to dość pozytywnie, bo kto potrafi jednocześnie słuchać i skupiać się na lekturze? A podobno mężczyźni nie potrafią robić dwóch rzeczy na raz. W pierwszej chwili, kiedy spojrzał na nią i się odezwał, odwróciła szybko wzrok, bo to przecież głupio tak się gapić, ale zaraz z powrotem na niego spojrzała.
- Więc pomyślałam, że książka też może być ciekawa - dokończyła swoją wypowiedź w dość oczywisty sposób. - Przedstawienie było bardzo ciekawe. - Miała wrażenie, że jej słowa są strasznie ciężkie i wymuszone, jakby mówiła ciągle coś oczywistego, ani trochę nieciekawego. Bo czy naprawdę jej rozmówcę mogły interesować takie bzdety? Chociaż, gdyby nie chciał z nią rozmawiać, chyba wcale nie zaczynałby, a potem najwygodniej byłoby mu udawać, że nic nie słyszy pochłonięty lekturą. Ale nie. On właśnie odłożył książkę, wyraźnie pokazując, że poświęca jej całą swoją uwagę. Czuła się dość niezręcznie w tej sytuacji. - Za to twoja książka musiała być bardzo interesująca... O czym jest? - zapytała, dzielnie starając się powiedzieć coś jeszcze, pokazać, że jej też chociaż trochę zależy żeby nawiązać kontakt.
W tym momencie rozległ się przytłumiony dźwięk, który doskonale musiał znać każdy uczeń, który posiadał wizbooka. Laura wyciągnęła zaraz z kieszeni maleńką książeczkę i powiększyła ją zaklęciem. Wizbook. Jako osoba niezwykle ciekawa innych ludzi, a szczególnie ich sekretów z ogromnym zainteresowaniem śledziła wpisy innych, a szczególnie Obserwatora, który zawsze dostarczał świeżą porcję plotek. Uwielbiała je, chociaż niekoniecznie było w nich wiele prawdy. Ale to już ona sama odkrywała, co jest kłamstwem, a co nie. Ślizgonka przez chwilę czytała i w pewnym momencie spojrzała na swojego towarzysza, potem znowu na wizbooka i znowu na niego.
- Jesteś Ambroge Friday. - Raczej stwierdziła niż spytała. Dowiedziała się tego z najnowszego wpisu Obserwatora. Na jej twarzy pojawił się uśmieszek mówiący "coś wiem". - Obserwator o tobie pisze - dodała w ramach wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty27.12.13 0:44;

Ewidentnie była jej nie w smak ta rozmowa. Wyglądała na tak jakby, nie bardzo wiedziała co zrobić. Zapewne liczyła na to, że nie będzie się kwapił do rozmowy. NIESPODZIANKA. Kwapił się i to bardzo, bo dawno nikogo nowego nie poznał. Niemniej, jego towarzyszka wyglądała na odrobinę.. znudzoną(?) jego osobą. Tak przynajmniej mogło się wydawać, biorąc pod uwagę jej wypowiedź. No cóż, ale może się myli? Kto wie. On na pewno nie, ale miał zamiar się dowiedzieć tego w najbliższym czasie.
- Przedstawienia z natury rzeczy są ciekawe. Ale bardzo niebezpieczne. W końcu wielu reżyserów odchodzi od tego, co zamieścił autor w didaskaliach... – rzekł, po czym wyraźnie posmutniał. Didaskalia didaskaliami. Wielu z nich miało smutny nawyk skracania tekstu. Choć to akurat złe nie było, bo jakby wziąć na warsztat powiedzmy coś starego, co ma masę treści, to żeby ułatwić widzowi przekaz i odbiór pewne fragmenty wycinano. Gorzej, jak się unowocześniało tekst. O, tego Piątek nie mógł nikomu wybaczyć. - Poza tym, czytanie dramatu, po jego uprzednim obejrzeniu psuje całą radość. Zazwyczaj widzisz aktorów, gotową scenografię, twoja wyobraźnia nie pracuje już na takim poziomie, jak poprzednio. – dopowiedział, nieco bardziej fachowym tonem. To było jego zdanie, lecz znał wielu ludzi na tym globie, którzy mogliby się z nim kłócić i zapewniam, że byłaby to ciekawa dyskusja, przede wszystkim jednak akademicka, bowiem żadnej ze stron zapewne nie udałoby się przekonać drugą do swoich racji. No cóż, życie..
- Interesująca.. Ja wiem? – powiedział cicho, nie wydając się przekonanym do słów dziewczyny. Być może miała racje, ale on znał ten dramat na pamięć. Mimo to nadal lubił do niego sięgać, więc chyba nie był aż tak nudny, prawda? –To „Król Lear” Williama Szekspira. – rzekł z uśmiechem. – Jeden z mugolskich poetów okresu Renesansu. Taka epoka w sztuce, przypadająca jakoś na XV wiek. Z tego okresu w Hogwarcie jest kilka gobelinów, a także cała masa trupów w kryptach, jakby dobrze poszukać. – dodał, z tym dziwnym czymś w oczach. O tak, o zwyczajach, kulturze, a także historii istot nie magicznych to on mógłby całymi dniami. Podobnie jak o sztuce. – W każdym razie, cały utwór skupia się na mitycznym władcy Brytanii, Królu Learze. Gość miał trzy córki i.. – nie dane było mu skończyć. Przerwał mu jakiś dziwny dźwięk, dochodzący z majdanu dziewczyny. Jak się okazało,  była to książka. Więc Wizbook. Matko, czy tylko on go jeszcze nie miał? Przecież nie mieszkał w jaskini..
- Jestem Ambroge Friday. – powtórzył zgodnie za dziewczyną, zastanawiając się skąd ma te informacje. Długo nie musiał czekać na odpowiedź. Obserwator.. Taak. Kimkolwiek był, już wielokrotnie nagrabił sobie u pana  Piątka. – Pisze o mnie? To chyba jakaś pomyłka.. – powiedział, kierując się do dziewczyny. Zapytał czy może, następnie sam sprawdził interesujące go treści. – Zapłodniłbym wszystkie.. – powtórzył śmiejąc się głośno. Mało się biedny nie zapowietrzył. – Czego to Ci ludzie nie wymyślą? – zapytał jakby sam siebie. Tragedia. Mówią o wielu kobietach, a za przykład podają jedną. Prawdziwie, nie powiem.. – Zatem, ja jestem Ambroge Friday, a Ty? Wybacz, nie widziałem Cię tutaj. – zapytał uśmiechnięty, wyciągając dłoń w stronę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty27.12.13 2:05;

To nie tak, że jakoś bardzo nie chciała rozmawiać. Wcale nie. Po prostu mówienie do nieznajomych nigdy za bardzo jej nie wychodziło, była zwyczajnie nieśmiała i rzadko kiedy sama zagadywała do takich samotnych osób siedzących w tym samym pokoju, w dodatku bez żadnego konkretnego powodu. To było dla Laury po prostu dziwne.
- Ymm, didaskalia... W mojej książce ich nie ma. To nie dramat tylko powieść. Zresztą nie znam się specjalnie, ale mnóstwo ludzi inaczej interpretuje utwory, to dlaczego twórca przedstawienia nie mógłby zrobić tego po swojemu... - powiedziała, czując się wyjątkowo głupio. No, niestety, nie była krukonem sypiącymi mądrościami. I nawet nie wiedziała, że chłopak nim był, ale obecnie bez większego zastanowienia przydzieliłaby go do tego właśnie domu. - Wiem. Jednak mimo wszystko jeśli obejrzę coś co mi się podoba, a jest na podstawie książki, lubię to też przeczytać - odparła z nikłym uśmiechem.
Nie znała książki o której chłopak zaczął mówić, więc nawet z zainteresowanie zaczęła słuchać jak zaczyna opowiadać fabułę. Wszystko przerwał dźwięk wizbooka.
Podała krukonowi książkę kiedy o to poprosił i cierpliwie czekała, aż przeczyta rewelacje o samym sobie. Uśmiechnęła się szeroko kiedy ten zaczął się śmiać.
- Wszystko co napisał to bujdy? - spytała, zdecydowanie nieprzekonana. - Nie wierzę, żeby można było znaleźć się w takim rankingu bez powodu i to dwa miejsca przed Dexterem Vanbergiem! - Wskazała zdjęcie prefekta Gryffindoru na następnej stronie. Zdecydowanie się ożywiła, widać było, że ten temat ją interesuje i chętnie pozna więcej szczegółów.
- Laura - uścisnęła lekko jego dłoń. - I mam nadzieję, że nie zobaczysz, raczej staram się nie być sensacją dla całego Hogwartu - powiedziała z uśmiechem, jego "tutaj" interpretując, być może błędnie, jak "na wizbooku Obserwatora".


Ostatnio zmieniony przez Laura Blaise dnia 01.01.14 23:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty29.12.13 14:46;

Ach! Powieść! – rzucił, zachwycony. Tak, uwielbiał grube księgi pełne mniej lub bardziej niesamowitych treści, choć on osobiście wolał te psychologiczne. Albo dotykające problematyki społecznej, na przykład. No i nie pogardził też jakimś dobrym reportażem, nade wszystko jednak cenił sobie dzienniki, czy też inne pamiętniki pisarzy, poetów, czy inszych artystów. Sam nawet takowy prowadził. W nieco innej formie, ale zawsze. Innej, bowiem jego zawierał mnóstwo rysunków, szkiców, czy też tekstów. Najczęściej z jednego lub kilku ostatnich dni. Grunt to skupiać się na tym, w czym się jest najlepszym prawda? Właśnie dlatego on wolał rysować i za pomocą mniej lub bardziej skomplikowanych, objechanych kompozycji pokazywać swoje uczucia, przeżycia etc.
Ta rozmowa, jakże zacna, budująca, musiała jednak ustąpić tej, którą zapoczątkował Wizbook. Pal licho, że to trochę niegrzeczne, tak czytać sobie wiadomości, nawet nie przepraszając z czystej grzeczności swojego rozmówcę. No, ale nie czepiajmy się, aż tak bardzo detali.
- Nie twierdzę, że wszystko.. – powiedział, nie mogąc znaleźć jakiegoś jednego miejsca, punktu, w którym mógłby skupić swoje spojrzenie, stąd wodził oczami po całym salonie. – Ale. Dziewczyny nie mdleją na dźwięk mojego imienia. Poza tym.. nie jestem dość znaną postacią w tej szkole. Prawda, zdarzało się.. – nie bardzo wiedział, co powiedzieć. Tłumaczyć się przed obcą dziewczyną. Wspaniale Czuł się trochę tak, jak młody chłopak kupujący prezerwatywy w pełnej ludzi aptece. Nie bardzo wiedział, co powiedzieć i żałował, że wybrał akurat to rozwiązanie
- W ogóle. To przepraszam, ale.. – Nie bardzo wiedział, jak miał to ubrać w słowa. Teraz dopiero było mu głupio. Cóż, może nikomu tego nie powtórzy? Kurde. To jeden z tych momentów, kiedy naprawdę bardzo źle się czuł z tym, że czegoś nie wie. – Kim jest ten cały Dexter Vanberg? – zapytał, bardzo cicho i nieśmiało. Nie, żeby jakoś wybitnie go to interesowało. Po prostu. Chciał znać konkurencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon Wspólny - Page 37 QzgSDG8








Salon Wspólny - Page 37 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 37 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 37 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 37 z 39Strona 37 z 39 Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon Wspólny - Page 37 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-