Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Basen  Basen - Page 8 EmptySob Kwi 07 2012, 16:13;

First topic message reminder :



Może z pozoru wygląda na zwykły, ale ten basen tak naprawdę jest przesiąknięty magią - woda co jakiś czas zmienia kolor, wpadając w przeróżne odcienie tęczy, a każda barwa nadaje wodzie  określonego smaku. Mimo iż dno basenu wydaje się być wyrównane, to jednak w pewnych miejscach woda sięga po szyję, a kawałek dalej można nurkować w nieskończoność. Znajduje się tutaj niewielka zjeżdżalnia mająca zaledwie kilka centymetrów, lecz gdy wsiądzie się na nią, można jechać poprzez niezwykłe zakręty i z ogromną szybkością tak długo, dopóki nie będziesz mieć dość. W barku szklanki napełniają się same napojami ze wszystkich stron świata. Pozornie twarde, plastikowe leżaki okazują się być miękkie i wygodne jak łóżko. Można wypożyczyć sobie pływki, kółka i dmuchane zwierzątka, które pod wpływem wody zdają się ożywać, a więc można popływać na grzbiecie dmuchanego krokodyla lub orki czy postraszyć znajomych szczerzącym się rekinem.  Trampolina podnosi się na tak dużą wysokość, z jakiej pływak ma ochotę skakać.

Jednorazowe wejście na teren basenu kosztuje 10 galeonów za jedną osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyNie Cze 07 2015, 18:40;

Ej jezu. To wszystko działo się zbyt szybko, żeby piątkowa percepcja, nieco jeszcze wczorajsza, była w stanie to ogarnąć. Bo kurwa. No. Wszyscy siedzą, zaraz Kajl zaczyna rolować packa. Wcześniej jeszcze kurwa jest świadkiem jakieś mocno motywującej gadki ze strony Ślizgona. Słucha tego, popija swoje cudowne modżajto, cały czas spala cudowny wyrób tytoniowy, nie będący chyba do końca akceptowanym przez Pana Russeau. W każdym razie, słucha i nie wierzy. No kurwa. Nie. Serio? Co ten gość brał? Aż się z wrażenia o mało nie udusił, kiedy też o mały włos nie spadł z krzesła, wijąc się ze śmiechu. – Stary, Ty serio to powiedziałeś? – pyta. Chyba już rozumie, czemu Kajl zaczął rolować tego packa. No, ale to nie koniec.  Zaraz przechodzi ten gość, który jest szukającym u Kapitanowej, Tawka ma mokro.. A potem? Zupełnie nie wiedział, co się kurwa podziało. Bez kitu. Niby wszyscy coś tam gadali i w ogóle, ale kurwa. Nagle ktoś tu kogoś obraża, cisną po rudych, no kurwa. Co jest? Po czym Tawa podbija do tamtego chłopaka, bierze Dziaranego ze sobą, a sam Piątek dostaje packa.. A potem już nic nie wiadomo. Kłęby dymu, jakimi był łaskaw się raczyć zasłoniły mu to i tamto. Słyszał jedynie głos Kapitanowej, potem też Kajla, który znowu wracał. Chyba chciał odzyskać swojego dżoja. Cóż, nie widział problemu. Oczywiście pod warunkiem, że zamierzał się podzielić. Ostatecznie, impreza była całkiem całkiem, ale zawsze można było ją jeszcze trochę rozruszać, prawda? No, wiadomo nie musieli się nim dzielić ze wszystkimi, w zasadzie nie trzeba było nawet nikomu mówić o tym, że mają dostęp do narkotyków. To mogłoby niespodziewanie tylko ściągnąć kłopoty na nich wszystkich. No, ale. Ale. – Zakładam, że za nim tęskniłeś. – rzucił z uśmiechem do wydzieranego kolegi. Dopiero teraz przyuważył tatuaż na jego czole. No, ciekawie, ciekawie. Uznał jednak, że zapyta go o nie, w nieco mniej otwartej rozmowie i przy mniejszym audytorium. Szybko przeniósł więc wzrok i uwagę na jedynego osobnika płci pięknej w tym dość męskim, nie ukrywajmy towarzystwie. – Tak więc Voice.. Co słychać? Jak życie? Co Cię tu sprowadza, a także dlaczego jeszcze nie pijesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyNie Cze 07 2015, 19:01;

Od chwili, gdy tylko otworzył usta już z trudem powstrzymywała się od przewrócenia oczami. Czuła szykującą się grę w pozory, historię o rycerzach ratujących panny z opresji i noszących na rękach swoje białe rumaki, żeby się przypadkiem nie zmęczyły. Typowe Ślizgoństwo. Czy wyglądała na naiwną, albo starą i zapominalską? W każdym razie niemalże bez zastanowienia postanowiła przez chwilę poudawać nieumiejętną księżniczkę, którą ktoś wyciągnął z otchłani pełnej poszkodowanych przez wykolejenie się pociągu. Wiecie, taką delikatną, skromną dziewoję, która zasłania dłonią usta, gdy się śmieje i mimowolnie trzepocze rzęsami, gdy obok znajduje się mężczyzna. No, może bez tych wszystkich fizycznych objawów zakłopotania i zagubienia, bo zdecydowanie nie umiała na zawołanie oblać się rumieńcem ani nerwowo chichotać. Nie była idiotką. Potrafiła założyć spodnie i nie czuć się jak facet, potrafiła wskoczyć w worek i wyglądać kobieco, i potrafiła zadać szyku w szpilkach i sukience - tak, Lloyd to stuprocentowa kobieta, ale nie nazbyt wymuskana. I nie nazbyt miła.
- Wcale nie pomogłam tak dużo. Dopóki mnie samej nie zaczęły mocniej boleć plecy wszystko szło dobrze, ale później jak zwykle musiałam nawalić. - Jeden, skromność. Wzruszyła jeszcze ramionami, jakby była już pogodzona ze swoim losem tej-która-nawala, siadając obok niego. Umiała rozpoznać tanie bajery i próby pocieszania, ale wszyscy przecież lubimy się bawić! A Lloyd lubiła się bawić, nabierając ludzi.
- To jeden z nielicznych prezentów, jakie kiedykolwiek dostałam, ale nie jestem kolekcjonerką, więc nie zbieram suchych kwiatów ani eliksirów. Poza tym, nie przyjmuje się prezentów od nieznajomych. - Dwa. Grzeczna dziewczynka. Nie bałagani, nie trzyma w pokoju śmieci, a przede wszystkim nie zadaje się z nieznajomymi, nie zjada cukierków, które dostaje od sąsiadów i nie głaszcze kotów, które biegają po ulicy. I nie powinna też żartować z obcych. Należy jej się lanie! Chyba, że tata się nie dowie. A taty nigdy nie było. Lloyd, oto błogosławieństwo, idź i rób co chcesz.
Okej, koniec zabawy. Bycie miłym to wyzwanie, zwłaszcza dla Ślizgona, tak więc wysłuchawszy kazania o hartowaniu się i tych sprawach uśmiechnęła się naprawdę przyjaźnie, zupełnie tak, jakby wszystko zrozumiała i zmieniła zdanie, po czym odgarnęła palcami wolnej ręki włosy z ramienia, uniosła bardzo nieznacznie brodę, przygryzła dosłownie na moment dolną wargę i rozpoczęła całkiem spokojnie:
- Słuchaj, Russeau, nie wiem, co wzmacnia twój charakter, a tym bardziej nie wiem, jak często bajerujesz kobiety kłamstwami, ale wiesz, ze mną jest problem. Rzucanie zaklęć mnie nie wzmacnia. Owijanie Krukonów cudzymi ubraniami też nie. W dodatku ciężko się mnie bajeruje i uspokaja. Nie wiem, która z tych dwóch opcji była bliższa tej twojej gadce, w każdym bądź razie trzymaj eliksir i następnym razem wypij, zanim przyjdzie ci do głowy coś równie głupiego jak wpajanie mi, że być może będziesz potrzebował mojej pomocy. Może byś jej potrzebował, gdybym wrzuciła cię to basenu, a ty nie umiałbyś pływać, ale nie zamierzam być miłosierna dwa razy - najpierw przyjmując prezent od ciebie, a później cię ratując. Dzięki - dodała jeszcze z krzywym, kpiącym uśmiechem i wymalowaną w szaroniebieskich tęczówkach ironią, przesuwając po stole w jego stronę buteleczkę z eliksirem. Odwróciła się w stronę Piątka i na nim zawiesiła oko, przyjmując przyjemniejszy wyraz twarzy, uśmiechając się lekko i szczerze, bo naprawdę potrafiła być uprzejma i szczera. Kto odważny, niech sprawdzi.
- Widzisz, za każdym razem jak na ciebie wpadam jestem akurat po, powiedzmy, zerwaniu. Kurwa mać, Friday, mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy, bo nigdy więcej się nie zwiążę z żadnym facetem, a przynajmniej nie po raz kolejny z tym samym - wywróciła teatralnie oczami, ale nie okazywała złości. Nie była zła. Może trochę znużona? - Piję. Po to tu przyszłam - odparła, dopiero zauważając, że jej szklanka z alkoholem postanowiła wyparować. - A przynajmniej piłam. Mam nadzieję, że ktoś się tym ginem udławi - zaśmiała się. - Ej, czekaj moment - dodała, wstając i ruszając w stronę budki z alkoholem. Po chwili wróciła ze szklanką whisky i tym razem nie usiadła koło Brandona, a koło Piątka, już z daleka lekko sugerując mu ręką, żeby zrobił jej tyłkowi trochę miejsca po swojej stronie stolika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyNie Cze 07 2015, 20:18;

Naprawdę był ciekaw kilku rzeczy.
Pierwsza z nich niejasno odpowiadała sama sobie. Ciekawość względem tego, co Shenae chodziło po głowie, zazwyczaj nie sprowadzała na Rienca magicznego olśnienia w dziedzinie działania kobiet. Od każdej zasady istnieje zazwyczaj chociaż jeden wyjątek, który powinien ją potwierdzać, także półwil nie zdziwił się, kiedy odkrył, że w tej sytuacji zrozumiał jej dziwaczną uwagę, połączoną z przepchnięciem się obok niego i Atrii. Wyglądała na tak wściekłą, że gdyby nie był sobą, zapewne zacząłby się martwić o swoje bezpieczeństwo. Nie było jednak nawet najmniejszej szansy, aby to on rozsierdził ją do tego stopnia, zwłaszcza kiedy konwersował sobie z dziewczyną, która grała w ich drużynie na meczu.
Drugą wątpliwość stawiała przed nim sama obecność rudowłosej na tej zabawie. Zdawała się nie czuć zbyt komfortowo wśród takiej liczby ludzi. Chociaż może to była kwestia czegoś innego? Może nie lubiła pływać lub zwyczajnie nie była zainteresowana muzyką i towarzyszącym im rozgardiaszu spowodowanego prowadzeniem konwersacji przez wiele osób jednocześnie. Może to była także jego wina? To, że nie sprawdzał się jako towarzysz rozmowy można było zobaczyć już na pierwszy rzut oka. Częściej wolał po prostu patrzeć. Patrzeć i oceniać, obserwować, analizować. Tym łatwiej przychodziło mu przebywanie w większej grupie ludzi, a już najlepiej, gdy było ich troje. Dwie osoby rozmawiały, a Rience słuchał. Uczył się o ludziach i ich zachowaniu. Lubił manipulować polem manewru jakie dawała mu ta pozycja, a teraz było to odrobinę utrudnione. Nie potrafił w żaden sposób ugryźć ani tej rozmowy ani sytuacji, w której poniekąd się znalazł. Przesunął zębami po dolnej wardze, jakby w zamyśleniu, ale słowa, które Ashworth wypowiedziała do samej siebie ani mu w niczym nie pomogły, ani, o dziwo, nie zaciekawiły go na tyle, aby chciał pociągnąć ją za język. Chociaż kto wie. Może nawet zacząłby rozważać tę możliwość, gdyby to Tavia nie postanowiła wkroczyć do akcji. Nie zwracał na nią uwagi przez całą jej drogę do stolika jego i rudowłosej. Zareagował dopiero na wymruczane dość niepewnie słowa, które zwieńczyło jąkanie. Po tym poznał, że powinien i jej poświęcić chwilę uwagi (wszak, jąkanie się w jego obecności nie stanowiło jakiegoś wielkiego dziwu), więc zmierzył ją spojrzeniem, uśmiechając się przy tym uprzejmie. Zwrócił uwagę na to jak jej ciało się spięło. Wydawała się być wewnętrznie rozdarta i może nawet zacząłby głębiej to analizować, gdyby nie wyrzuciła z siebie kolejnych słów. Podążył wzrokiem za ruchem jej kciuka, a potem spojrzał ponownie na barwną czuprynę Moreiry, aby zaraz zerknąć na Atrię. Nie wiedział co ma z tym fantem zrobić.
- Emm… - mruknął elokwentnie, najwyraźniej próbując szybko przemyśleć wszystkie za i przeciw, ale nie zamierzał kierować się egoistycznymi pobudkami. Jakieś smętne nuty dobrego wychowania, jakie wpoili mu rodzice nagle upomniały się o swoje i kiedy wreszcie blondyn przemówił, miał na uwadze nie tyle własny komfort psychiczny, co raczej martwił się tym czy uda mu się zadowolić jednocześnie Atrię jak i Octavię.
- W sumie czemu nie. - zaczął, starając się starannie dobierać słowa. - Może koleżanka też ma ochotę popływać?
Spojrzał wyczekująco na Atrię, nie wiedząc czy zostawienie jej w tej sytuacji byłoby wystarczająco nieodpowiednie, aby się na niego pogniewała czy powinien raczej kierować się swoim poczuciem wypełniania obywatelskiego obowiązku, za jakie uważał ratowanie dam z opresji, kiedy partnerzy je wystawiają. Próba upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu mogła być ryzykowna. Jak żyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyNie Cze 07 2015, 21:09;

Atria nie była jedną z tych osób, które wchodząc do pokoju sprawiały, że cała uwaga skupiała się na nich. Jeśli już coś skupiało na sobie spojrzenie innych, to z pewnością kolor jej włosów. Zdecydowanie odcinał się na tle brązów i różnych odcieni blondu panujących w tych stronach. Jeszcze dziwniej wyglądała w Norwegii, a cała jej rodzina nie mogła pojąć, skąd ten rdzawy kolor wziął się u nich w rodzinie.
Przez włosy miała też wiele różnych przygód, niektórzy nie lubili już jej przez sam ich kolor. Chociaż jej umiejętność funkcjonowania w grupie wcale nie przysparzała jej przyjaźni. Wręcz przeciwnie unikała kontaktów międzyludzkich, bo zazwyczaj sprawiały jej więcej trudności niż przejście po jednym z torów treningowych znajdujących się w jej posiadłości w Norwegi.
Choć od samego poczatku próbowała znaleźć odpowiedź na pytanie, nadal nie wiedziała, dlaczego w sumie napisała do Rienca. Dlaczego do niego, a nie do kogoś innego. Mogła przecież napisać list do kogokolwiek ze swojego domu. Nie musiał to być on, a jednak podświadomie, przy pomocy Ruby napisała do niego. Teraz znaleźli się w tej niekomfortowej dla obu sytuacji i Atria nie miała pojęcia co robić. A niewiedza dotycząca zachowana w danej sytuacji zdarzała jej się niezwykle rzadko.
Cisza między nimi się przedłużała, choć rudowłosa wytłumaczyła to sobie próbą ochłonięcia po dość energicznym przejściu pani kapitan. Już otwierała usta, żeby coś powiedzieć. Nie miała pojęcia co wydukać, czuła jednak, że coś należałoby powiedzieć. Kiedy to dziewczę o kolorowych włosach - Octavia, podeszło do nich. Czy może raczej podeszło do Rience'a, ją ostentacyjnie ignorując. Miały okazję porozmawiać kilka razy wcześniej. Ale nieumiejętność zawierania znajomości i prowadzenia pogawędek sprawiły, że Atria nie pokazała się z najlepszej strony, odpowiadając na zadane pytania rzeczowo i chłodno. Musiała więc którąś z odpowiedzi urazić koleżankę z domu, skoro ta teraz postanowiła ignorować ją. Atria nie miała pojęcia co powiedziała źle, to było tylko przeczucie, że to właśnie na tym polu zawiniła. Przerzucała spojrzenie od Tavii do Rienca, słuchając ich wymiany zdań i przez chwilę czując się jakby była niewidzialna. Jeśli właśnie z takim zamiarem podeszła tu dziewczyna, udało jej się cel osiągnąć.  Kiedy Rience wrócił do niej z pytaniem zamrugała kilka razy, jakby próbując rozeznać się w sytuacji. Ona popływać? Dobre sobie. Skrzywiła się w myślach, pastwiąc się nad swoją słabością. Nie umiała pływać. Właściwie starała się nie znajdować za blisko wody. Przerażały ją wielkie zbiorniki wodne. Przy takim basenie, było jeszcze okej, ale stojąc po kostki w oceanie dostawała nieposkromionego ataku pani. Wolała więc, by nikt nie dowiedział się o jej fobiach, bo zawsze mógł je wykorzystać przeciwko niej. Nie sądziła też, by Tavia była zadowolona z jej towarzystwa. Jej postawa jasno wskazywała, że ruda jest jej obojętna, a właściwie nie istnieje. Nie miała pojęcia czym tak mocno się naraziła kolorowowłosej, ale miała nieodparte wrażenie, że rozmowa z szukającym była wierzchołkiem góry lodowej.
-Nie wzięłam stroju. - odpowiedziała, znajdując marną wymówkę, uniosła kącik ust i posłała lekki uśmiech w kierunku Rience'a - Poza tym, sądzę, że propozycja Tavii tyczy się tylko Ciebie.
Zerknęła na krukonę, a w jej spojrzeniu nie dało się zauważyć żadnych złych emocji. Wręcz przeciwnie, lustrowała ją z zaciekawieniem, z może nawet i zazdrością. Miała swobodność w kontaktach międzyludzkich, o których ona mogła tylko pomarzyć. Cóż, wychodziło na to, że zdobywanie nowych doświadczeń społecznych nie zawsze jest przyjemne, a czasem sprawia, że zostaje się samemu. Niby nie było to do końca pewne, ale Atria miała wrażenie, że w towarzystwie Octavii Rience czuje się lepiej i na pewno mniej musi się namęczyć. Nie winiła więc go, za chęć odetchnięcia od niej. Nie zamierzała też się wykłócać i próbować na siłę go zatrzymać, bo nawet gdyby chciała, kompletnie nie wiedziała jak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tavia A. Moreira

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 127
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10879-octavia-alfa-moreira#297774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10887-fitz#297919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10886-z-tej-strony-tawka-kto-tam#297916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10888-octavia-alfa-moreira#297920
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyNie Cze 07 2015, 22:20;

Łup. Łup. Łup.
Słyszała, jak serce łomocze jej głośniej niż poirytowany chochlik zamknięty w małym, szczelnym pudełku, gdzie najprędzej ze wszystkiego, można było zwariować. Oprócz tego czuła, jak rzeczony organ podchodzi jej pod same gardło, sprawiając, że była bliska omdlenia. Choć tak naprawdę nigdy wcześniej nie miała podobnie dobrej okazji do zapoznania się z podobnymi sensacjami, to od samego rozpoczęcia wędrówki w stronę Rienca i Atrii była pewna, że tychże odczuć nienawidzi. Zresztą, nie sposób było się o podobnych perypetiach innych ludzi wcześniej nie nasłuchać. A że z Tavii to jednak dosyć gadatliwa była osoba, to nic dziwnego, że i podobnych historii miała okazję poznać dosyć wiele. Teraz nie było jej niestety w smak wspominanie którejkolwiek z nich, skoro tworzyła swoją własną. Znając życie, obecność Ashworthówny zostanie przemianowana na obecność "jakiejś tam dziewczyny", ale w końcu nie można Tawki za to winić. Tęczowogłowa świdrowała wzrokiem błękitne oczy blondyna, widząc w nich wyraźne zakłopotanie sytuacją. Kącik ust drgnął jej, gotowy do wyrysowania na bladawej twarzy triumfalnego uśmiechu, ale jak to ładnie wcześniej zauważono - była zbyt spięta. Zagryzała dolną wargę od wewnątrz tak mocno, że aż bała się poczuć w ustach krew. Pewnie jeszcze przestępowałaby z nogi na nogę, gdyby nie to, że rudowłosa na sto procent obserwowała każdy jej ruch i z pewnością oceniała je surowiej, niż najsurowszy z najsurowszych profesorów Durmstrangu oceniał najlepszych swoich uczniów. Octavia pewnie dawno zamordowałaby mnie za sugerowanie, że jest uczennicą swojej młodszej koleżanki z domu, czyż nie? W każdym razie, do jej uszu dotarło stwierdzenie oczywistego faktu, przez co nie miała innego wyjścia, niż delikatnie - jak gdyby się nieco wstydziła prawdy - skrzywić twarz i po dłuższej chwili nieśmiało pokiwać głową, aby potwierdzić, że rzeczywiście kierowała swoją propozycję tylko i wyłącznie do półwila.
Kiedy już oddalili się od panny Ashworth, a Tavia odetchnęła z głęboką ulgą, zadowolona z faktu niespojrzenia na rudzielca nawet jeden, jedyny raz, przyszła pora na konfrontację z samą sobą. Bo przecież zaprosiła uosobienie wszystkich swoich marzeń (a przynajmniej takiego była przekonania, przeklęty urok!) do pływania, podczas gdy sama pływać w ogóle nie umiała. Oczywiście, na naukę od Rienca byłaby chętna nawet w środku nocy, tyle że na szali leżała teraz tęczowa godność. Nie mogła się przecież przyznać, że palnęła pierwszą lepszą wymówkę która miała uratować Hargreaves'a ze szponów siódmorocznej. Choć ciężko stwierdzić, czy prawda nie była zgoła odwrotna. Moreira ściągnęła swoje stylowe niby-klapki-niby-japonki, które położyła na krawędzi basenu, a sama usiadła obok nich, zanurzając ostrożnie nogi w wodzie. Ciepła. Tyle szczęścia.
- Rozbierasz się? - palnęła; trzy sekundy; rekordowy rumieniec - Znaczy, no! W... ten... będziesz pływał w u-ubraniach? - znów zacisnęła dłonie w pięści, odwracając niedawno prawie nieodczepialny od blondyna wzrok gdzieś w dal. Merlinie, jeśli gdzieś tam jeszcze rzeczywiście czuwasz, to lepiej prędko interweniuj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby E. Howell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 63
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10860-ruby-e-howell#297857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10898-mow-mi-dobrze-jezykiem-jakim-chcesz#298131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10899-zatrzymaj-sie-na-chwilke-i-kliknij-w-ten-temat-ok#298134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10897-ruby-e-howell#298130
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 00:08;

Plany Ruby na ten dzień nie obejmowały imprezy na basenie, ale jak wiadomo plany lubią podlegać wszelkim przekształceniom, co właściwie jest i zaletą i wadą. W tym przypadku jednak cała rzecz wyszła na plus, bo przegapić coś tak pięknie przygotowanego byłoby nie lada grzechem. Tych kilka wiadomości wymienionych z Atrią zmotywowało Ruby do podniesienia tyłka z łóżka i porzucenia bezkształtnego bazgrania po pergaminie. Howell czym prędzej wskoczyła w swoje ulubione jeansy, białe trampki i włożyła pierwszy lepszy t-shirt, jaki wpadł jej w rękę – łaskawie pasujący biały, spływający delikatnie z jednego ramienia. Jeszcze tylko niewielka torebka, jako nieodłączny atrybut kobiety, skrywający jej tajemnice, oraz związanie włosów w całkiem szykowny jak na kilkusekundowe wykonanie kok i voilà, Ruby gotowa do wyjścia.
W drodze na miejsce wydarzenia Howell rozmyślała o Atrii, sprawczyni całego zamieszania. Specyficzna z niej była dziewczyna, ale na pewno niebanalna. Czasami Ruby nie mogła wyjść ze zdziwienia, kiedy okazywało się, że sprawy tak oczywiste dla większości ludzi, dla jej przyjaciółki były nieznajome i pokomplikowane. Niewątpliwie miała problemy z kontaktem z drugim człowiekiem i odnalezieniem się w wielu sytuacjach, ale hej, to nie jej wina. Świat jest dziwny, strasznie pokręcony i wywiera różny wpływ na ludzi. Jedni łatwiej coś przyswajają, a drudzy gorzej, wybijając się za to w odmiennych dziedzinach. Ruby uważała Atrię za wyjątkową osobę, z całą pewnością wartą uwagi i podziwu za ogrom wiedzy i determinacji. Denerwowało ją, gdy ktoś tego nie dostrzegał w rudowłosej Norweżce. I tutaj wkraczała ona – miała pomóc przejrzeć niektórym na oczy, a Atrię sprowokować do bycia bardziej emocjonalną i impulsywną. Czy słusznie? Nie była pewna, ale część niej poczuwająca się za guru życia uważała, że to dobre i właśnie ta część miała dzisiaj pełne prawo głosu.
- Wow. – wydobyło się z ust szatynki, kiedy zobaczyła wystrój pomieszczenia. Trzeba przyznać, że robił wrażenie. Gra świateł, muzyka, ustawienie poszczególnych elementów.. pięknie. Ruby uśmiechnęła się pod nosem, rozglądając dookoła i dostrzegając bawiących się znajomych. A wśród nich..
- No, tutaj jesteś! – uśmiech Howell poszerzył się, kiedy podeszła do rudowłosej. – Nie wiem, jak się czujesz, ale wyglądasz ślicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherisee S. Lepeltier

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 153
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9207-cherisee-s-lepeltier#257971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9213-cherisee-s-lepeltier#258085
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9221-cherisee-s-lepeltier#258239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9214-cherisee-s-lepeltier
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 00:29;

Właśnie wyszła z jednej z budek, uzbrojona w wodę z cytryną, kiedy usłyszała fragment czyjejś rozmowy. Stanęła za plecami nieznajomego sobie chłopaka, ciekawa co jeszcze było takiego szkaradnego w rudych, czym nieznajomy chciałby się jeszcze podzielić. Stała bezpośrednio za jego plecami, a chociaż podsłuchiwanie było wyjątkowo paskudne, nie planowała przecież nikomu mówić, że właśnie to robiła. Słysząc koniec dyskusji, chciała się wycofać, ale akurat ktoś inny przeszedł jej za plecami, więc próbując uniknąć kolizji stanęła dokładnie naprzeciwko domniemanego szanownego pana lepszego od rudych. Trwało to kilka sekund, w których Cherisee analizowała czy ktoś w zasadzie mógłby zauważyć, ze woda, którą trzymała w ręku wcale się jej w dłoni nie zachwiała, ale mogła… wszystko trwało zbyt szybko, żeby to zauważyć. W jednym momencie stała pewnie, w niezbitej pozie przed Kylem, a w drugiej zawartość szklanki wylała mu się na czarną bejsbolową koszulkę w akompaniamencie melodyjnie rzuconego:
Pardon, mon cher — nieprzecedzonego nawet żadną wredną nutą, chociaż najchętniej wlałaby w tą wypowiedź całą swoją dezaprobatę dla złego wrażenia, jakie na niej wywarł nieznajomy.
Zachowując pozory wcale nie dała mu tak właśnie pomyśleć, kiedy sięgnęła dłonią do różdżki zaczepionej o bransoletkę na ręce, skoro jej basenowy strój nie pozostawiał żadnego miejsca na jakąkolwiek kieszeń. Uniosła chwilę potem magiczny przedmiot, jednym machnięciem różdżki pozbywając się wody z jego stroju, choć bardzo chętnie spaliłaby mu przy tym ciuchy, udało jej się z tym wstrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 00:44;

A więc pan Kajl nie wrócił do niego? Zatem do kogo on mówił? A może nie zwracał się do nikogo? Czyżby zatem to zielsko aż tak bardzo uderzyło mu na banie? Być może, kto wie. Ale cholera. Przecież.. nie było takie mocne, prawda? Prawda! To tylko była chwilowa zaćma. Ale kurwa. I tak. Mimo tego. Dobry, dobry, starannie wyselekcjonowany towar, jak widać. Tylko najlepsze z najlepszych. Zero podróbek, albo jakiejkolwiek taniochy. To właśnie lubił najbardziej w używkach – nie tyleż smak, co pożądany efekt. A im bardziej ten efekt końcowy był bliższy pożądanemu, tym lepiej. O tak, zdecydowanie! Tym razem.. to chyba przeszło jego najśmielsze oczekiwania, no ale może po prostu mu się zdawało? Poza tym, był jest tak bardzo niedzisiejszy. I nietutejszy przy okazji. No, ale to. Ten pacek.. przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. Był tak bardzo dobry. W swoim efekcie. Zwłaszcza, że piątek nie czuł się z tym źle, a wręcz przeciwnie. Całkiem miło. Naprawdę. I bez większych oznak odurzenia. #Najlepiej.
Zielsko musiał jednak odstawić, bowiem #lepiej działo się dokładnie tuż obok niego. Otóż, to teraz dokładnie panna Voice postanowiła przejść do ofensywy. O matko. Ale isę podziało. A zaczęło siętak grzecznie. Tak niewinnie. Tak miło.. Szybko jednak być przestało. Nie można powiedzieć, bawił się przednio słuchając tego. Jak to jest, że niektórzy z taką gadką mimo wszystko wyrywają panny, a jemu się nie udało. Ten jeden raz? Cóż, może po prostu źle trafił? Niemniej, gadka motywacyjna była bardzo przednia. Chyba będzie musiał się do Ślizgona zapisać celem jakiś korepetycji, albo innych douczek. Ostatecznie taki talent, taki potencjał retoryczny, jaki kryły w sobie jego przemówienia musiał zostać należycie wykorzystany. Teraz jednak był zbyt przejęty wiciem się w konwulsjach śmiechu, a także dopalaniem tego packa – zostawi na później – z powodu słów dziewczyny. Żeby to Brandon widział teraz swoją minę. Więc tak się załatwia rodzinę Russeau? A może tylko jego? I co na to Kattie do cholery jasnej?! Gdzie ona jest?! DLACZEGO NIE UŻYWA JAKIŚ ZAKLĘĆ, NIE KNUJE INTRYG?! Tego jednego, nie bardzo mógł pojąć. Miło natomiast zrobiło się Krukonowi, kiedy to już dziewczę skierowało się w jego kierunku. – Kurwa mać Voice wychodzi na to, że wręcz musimy się spotkać jeszcze kilka razy! Co najmniej kilka, nie żebym Ci źle życzył, ale może w końcu znajdzie się ten, który dotrwa do kolejnych naszych spotkań? – rzucił z uśmiechem, podłapując temat mocno. Odpalił papierosa. Oczywiście w jej stronę również paczkę wyciągnął, celem poczęstunku. Następnie panienka Voice oddaliła się od nich nieco, celem pójścia po alkohol. Friday w tym czasie, stosownie do jej prośby, przygotował trochę wolnego miejsca, po czym rozejrzał się po ludziach zgromadzonych na basenie. No tak.. Tawka dalej się moczyła z radości. Czyli tam nic nowego, natomiast reszta… nie. nic ciekawego. I to miała być impreza? – Nudno tu, nie sądzisz? Może chodźmy popływać? – zagadnął nagle Ambroge. Nie do końca uśmiechała mu się bowiem wizja spędzenia nudnego czasu przy stoliku, zwłaszcza w towarzystwie niezbyt lubianego przez pozostałą dwójkę ślizgona. Sorry, taki mamy klimat!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 00:49;

Sprytne spojrzenie Ashworthówny prześlizgiwało się z człowieka na człowieka, na żadnym na dłużej nie zawieszając wzroku. Nie podobało jej się zachowanie Tavii, ale nie była w stanie nic na nie poradzić, jednoczesnie też, starała się pohamować swój temperament, który zazwyczaj gdy coś szło nie po jej myśli podpowiadał, by odnieść się do działania siłowego. Jakkolwiek efektowne byłoby złamanie nosa koleżance z domu, tak zdecydowanie spotkałoby się z dezaprobatą tłumy.
Czekała więc, co jakiś czas przestępując na drugą nogę. Od czasu gdy Rience wraz z Królową Wszystkich Kolorów odeszli od stolika, przy którym Atria próbowała prowadzić normalną rozmowę, wysłała kilka sów i wyciągnęła z dormitorium swoje społeczne guru. Żałowała tylko, że owe guru nie przemieszcza się szybciej.
Krukonka tak naprawdę nie wiedziała, dlaczego Ruby chciała się z nią zadawać. Zazwyczaj jej nieumiejętność i nieznajomość zachowań międzyludzkich sprawiała, że ludzie omijali ją szerokim łukem. Była rzeczowa i chłodna w większości rozmów. Choć nie daltego, że chciała bardziej dlatego, że tak ją nauczono. Zwykłe znajomości w jej rodzinie były zbędę i nie skutkowały niczym przydatnym, dlatego nie przykładano do nich wagi. Znajomości w których można było wymienić się dobrami, czy usługami były tymi, których poszukiwano i które ceniono.
Hogwart odmieniał Atrię i na całe szczęście jej rodzina tego nie widziała. Ona jednak zaczynała rozumieć, dlaczego Aleksander uciekł i o ile mądrzejszym był, jeśli chodziło o analizę wszystkiego.
Jej rozmyślania przerwały słowa wypowiadane dobrze znanym jej głosem. Odwróciła twarz w stronę właścicielki głosu i odprowadziła ją wzrokiem do miejsca, które jeszcze chwilę tamu zajmował Rience.
-Czuję, że nie powinnam dzisiaj w ogóle wyścibiać nosa poza pokój. - odpowiedziała marudząc. Z jednej strony cieszyła się, że dała się namówić Ruby na wysłanie listu i spotkanie z Riencem. Nie była to kwestia odwagi. Założone cele Atria realizowała, a uczucia strachu wyzbyła się już dawno. Nie nie wyzbyła, nauczyła się jak go pokonwyać. Z drugiej jednak strony miała wrażenie, że przegrała tą społeczną potyczkę i nadal była na końcu społecznego łańcucha pokarmowego. Czy raczej na jego początku. No była ofiarą losu i tyle
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 13:26;

Pewna niewłaściwość sceny, która właśnie rozgrywała się przed nimi trapiła Hargreavesa bardziej niż można by przypuszczać. Nigdy nie był osobą, która w jakiś sposób chciałaby krzywdzić innych, nawet jeśli nie było to specjalnie, dlatego teraz, gdy poniekąd znalazł się między młotem, a kowadłem, odczuwał jednocześnie zażenowanie, jak i dziwną niechęć do znajdowania się na basenie. Najłatwiej byłoby mu po prostu stąd odejść i jednocześnie zawieść obie dziewczyny, ale i nie mieszać się w tę dziwną grę, jaka właśnie się rozgrywała. Było już jednak za późno, gdyż Atria zwyczajnie pozwoliła mu odejść i zanim się obejrzał, Octavia już ciągnęła go w stronę basenu. Okej, może nie ciągnęła, a po prostu do niego szli. Przyglądał jej się, kiedy ściągała buty i westchnął cicho, przeczesując dłonią włosy, kiedy zrozumiał, że tak, niestety będzie musiał się rozebrać. Cóż, nie żeby miał z tym jakiś specjalny problem, ale zrzucanie z siebie ciuchów w miejscu publicznym nie zawsze było szczytem jego marzeń, a już zwłaszcza teraz, kiedy zaczynał już mieć wyrzuty sumienia z powodu zostawienia rudowłosej przy stoliku. Obejrzał się jeszcze w jej stronę, posyłając jej krótkie, ale przepraszające spojrzenie (kto wie, może je złowi?), po czym odwrócił głowę w stronę tęczowowłosej dziewczyny, przyglądając się jak siada na skraju basenu. Policzki miała czerwone i zdawała się być sama zawstydzona swoim komentarzem na tyle, aby nie musiał w żaden sposób jej pomagać w poczuciu się jeszcze gorzej. Zachichotał jednak, dość cicho, ale zauważalnie, po czym ściągając buty, uśmiechnął się do niej z rozbawieniem.
- Cóż, wygodniej jest w stroju, więc tak, rozbieram się. - odpowiedział, chociaż wcale nie trzeba było w żaden sposób reagować na słowa Tawki. Ściągnął spodnie oraz koszulę, w kilku ruchach składając je w odruchu bardzo perfekcjonistycznej nerwicy natręctw, po czym odłożywszy je na buty, również usiadł na brzegu basenu. Wpatrzył się w fioletową wodę, zastanawiając się kto wpadł na taki głupi pomysł. Jemu nie podobała się ani trochę, ale to może dlatego, że Rience zwyczajnie nie lubił udziwniania czegoś co samo w sobie już prezentowało się odpowiednio. Mimo wszystko nie wygłaszał na ten temat żadnych opinii i po prostu ześlizgnął się po krawędzi, wskakując zgrabnie do basenu. Zerknął na Octavię i wyciągnął w jej stronę dłoń w bardzo staromodnym geście.
- Czy zechce pani do mnie dołączyć? - zapytał i obdarzył ją szelmowskim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tavia A. Moreira

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 127
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10879-octavia-alfa-moreira#297774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10887-fitz#297919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10886-z-tej-strony-tawka-kto-tam#297916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10888-octavia-alfa-moreira#297920
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 14:12;

Była w stu procentach pewna, że lepiej się w tej chwili rzucić do wody i utopić, niż siedzieć na brzegu, paplając co jej ślina na język przyniesie. Wewnętrzna strona dolnej wargi ostatkami sił broniła się przed agresorem w postaci zębów, które za wszelką cenę zdawały się chcieć wypuścić kilkanaście litrów krwi ze swojej biednej ofiary. Tavia jednak nie bardzo lubiła ten smak, więc czasami wracała do świadomości i powstrzymywała się przed dręczeniem samej siebie podobnymi odruchami. Chichot Rienca był niejasny. Tęczowogłowa nie była pewna, czy ma się uspokoić, czy może zacząć drżeć ze wstydu. Spojrzała na niego wreszcie, z ulgą dowiadując się, że to pierwsza opcja jest tą właściwą. Widząc jego uśmiech, aż sama się momentalnie wyszczerzyła. Miała ku temu - rzecz jasna - jeszcze inny powód, dosyć zresztą prosty. Półwil oświadczył wszem i wobec, że się rozbierze, zaś Alfa nie byłaby normalną dziewczyną, gdyby się przez to mocno nie cieszyła. Życie jednak nie jest tak piękne, jak się zwykle wydaje, albowiem w związku z pojawieniem się półnagiego przystojniaka, wszystkie okoliczne wilki prędko powinny się na niego rzucić. Ach, nie wilki, tylko dziewczęta. Prosty błąd, skoro jedno i drugie z równie zawrotną prędkością skakało na swoje ofiary. W każdym razie, trzeba było korzystać, póki miało się okazję. A nuż za chwilę przyjdzie jakaś panna, którą pokierują motywy identyczne do tych, jakie pchnęły samą Tawkę do odbicia Krukona swojej prawie-nemezis. Nie zdążyła niestety wystarczająco zaspokoić potrzeb dotyczących pożerania sylwetki chłopaka wzrokiem, bowiem ten względnie szybko wskoczył do fioletowej wody, kierując nawet kilka zabłąkanych kropel na nią samą. Siedziała sobie, w błogości machając zanurzonymi w wodzie nogami, bez większej świadomości nadchodzącej zagłady. Odzyskała ją w momencie, w którym zadane zostało pytanie. I mimo że uwielbiała podobną staromodność, to otworzyła nieco szerzej oczy w przestrachu, myśląc intensywnie nad sposobem na wykręcenie się. Prędko doszła do wniosku, że dukanie słabych wymówek wcale jej nie pomoże, a nawet może zaszkodzić. Choć wybaczyłaby mu od razu, to jednak wolałaby nie zostać wciągniętą przez wilowatego chłopca do wody na siłę. Przewróciła w zachwycie oczyma, po czym z delikatnym trudem ściągnęła z siebie ponczo, które położyła nieopodal ubrań Hargreavesa. Zastanawiała się jeszcze moment nad szortami, ale postanowiła ich jednak nie ruszać. Zawsze można je wysuszyć zaklęciem, a przecież nie powinny jakoś specjalnie przeszkadzać. Choć tak na dobrą sprawę nie znała się na tym i nie miała zielonego pojęcia, czy ma rację.
- Ależ oczywiście - powiedziała ze specyficznym, zadowolonym wydźwiękiem, po dłuższej chwili wybierania odpowiedniego zwrotu. Uśmiechnąwszy się ciepło, podała mu swoją dłoń i w pewnym stopniu uspokojona, zsunęła się w toń wody. Dziękowała Merlinowi ze wszystkich sił, że było tu jeszcze tak płytko, a jednak zaczęła nieco drżeć ze strachu, że czarodziejski basen wywinie jej niemiły żart polegający na znacznym oddaleniu dna. Trzeba było prędko improwizować, aby odciągnąć uwagę blondyna od jej nieporadności. Spojrzała na niego, wkładając maskę z pewnym siebie wyrazem twarzy.
- Waszmość zdajesz się niesamowicie ociągać z podstawowymi procedurami towarzyskimi. Czekam od tego pamiętnego meczu, bez skutku - stwierdziła, wplatając do rozmowy kolejną dozę przeszłych wieków, a mając na myśli najprostsze na świecie przedstawienie się. Zdumiewające, że wypowiedziała wszystkie te słowa bez najmniejszego nawet zająknięcia, a jednak ciągle trochę zbyt mocno ściskała dłoń dwudziestolatka. Czuła, że jeśli tylko ją puści, niechybnie zostanie porwana w bezmierne głębiny. A raczej nie planowała dzisiaj zostać topielcem. Może kiedyś. Ale na pewno nie dziś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 15:31;

Przynajmniej rozśmieszyła Piątka. Jak widać, jego i Ślizgona wcale nie połączyły nowopowstałe więzi przyjaźni. Może całe szczęście, bo ostatnio w Hogwarcie i tak działo się sporo, a przecież miało się wydarzyć jeszcze więcej... W każdym razie Lloyd powstrzymała uśmiech tryumfu i rozbawienia, tylko delikatnie kopiąc Ambrożego pod stołem, bo przecież był bardzo nieuprzejmy! Pomińmy fakt, że czasami ta cecha jest pożądana.
Szkoda, że podzielił się papierosami, a packiem nie, ale nie zamierzała się narzucać i wyrywać mu skręta z ręki. Chociaż niby jak dają, to bierz, a jak nie dają, to bierz i uciekaj... Wzięła fajkę, dziękując mu skinieniem głowy, a gdy ją zapalił, dopiero podjęła się odpowiedzi:
- Wiesz, możemy się spotykać kiedy chcesz, o ile towarzystwo będzie ciekawe - zaśmiała się, zaciągając się mocno, tak, jak z reguły kobiety boją się zaciągnąć przy mężczyznach. Ona się nie bała. I tak pewnie zamiast płuc miała suchy wiórek, a poza tym, podobno z papierosem między wargami wyglądała najlepiej. Zwłaszcza w oczach pewnego artysty. - Dotrwa czy nie dotrwa... Nie zapominaj o mnie w swoim planie dnia, Friday - dodała jeszcze, wypuszczając wąską smugę dymu i puszczając mu już po raz kolejny tego dnia oko. Wypiła kilka łyków whisky, przymykając oczy, gdy już zajęła nowe miejsce. Wieczór zapowiadał się świetnie.
- Jasne! Słyszałam coś o twoich tatuażach... - zagadnęła, zostawiając szklankę z alkoholem na stole, biorąc Piątka lekko pod łokieć i podnosząc się z ławki. Już z daleka woda wyglądała kusząco. Gdy już docierali do basenu niedopałek Lloyd wylądował na ziemi, gdzie został przygnieciony butem. Wkrótce później stali już tuż przy fioletowej toni. Zwykła woda prezentowałaby się atrakcyjniej, bo nie przywodziłaby na myśl zamulonego jeziora pełnego ryb... W każdym razie Voice bezpardonowo zdjęła buty, po czym zabrała się do rozpinania spodenek. Miała ochotę wskoczyć do basenu w ubraniach, ale pamiętała o tym, że w stroju przecież będzie wyglądała atrakcyjniej. I będzie jej się lżej pływało, chociaż... Pływać nie umiała.
- Tylko wiesz, chodzi o to, że... Nie umiem pływać. Błagam, pilnuj, żebym się nie utopiła, co? - zaśmiała się, mimo że w głowie migała jej czerwona lamka. Zsunęła z bioder spodenki i zdjęła koszulkę, jakby z namysłem. Może nie powinna wchodzić do wody? Skapitulować? Nie, nie. Miała na sobie jasnoniebieski, dwuczęściowy kostium z czarnymi elementami i modliła się, żeby nadal wyglądał tak dobrze, jak wtedy, gdy go kupowała. Swoje rzeczy pospiesznie złożyła na butach i usiadła na brzegu basenu, zanurzając w wodzie stopy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyle Reid

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.org/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 17:51;

Piątek, polecam się na przyszłość.
Nie zamierzałem jednak na razie wracać do stolika, niech tam Piąteczek lepiej zajmie się blondyną. W zasadzie to przez chwilę już byłem zdecydowany zwinąć się z imprezy, ale wpadłem na jakąś dziewczynę. Rudą. Jakaś plaga dzisiaj. To nie był mój najlepszy dzień. Tak poważnie nie miałem niczego przeciwko rudym, poza faktem, że byli rudzi. O tej tutaj mógłbym nawet powiedzieć, że była całkiem ładna, gdyby nie fakt, że nadal pozostawała ruda.
I chyba była Francuzką (żaden ze mnie poliglota, ale francuski był chyba jedynym językiem, który trudno było pomylić z jakimkolwiek innym). To było jak kara zesłana przez kogoś na górze, kto chyba za mną nie przepadał.
Generalnie to nie tak, że miałem coś przeciwko francuzom. Znałem kilku, byli naprawdę w porządku. Poza tym robili dobrą muzykę, jeszcze lepsze wino i najlepsze croissanty. Uwielbiałem croissanty. I te wszystkie śmieszne, kolorowe ciastka. Ale żadna z tych zalet nie zmieniała ich francuskiej mentalności, przeświadczeniu o lepszości od innych narodów, a do tego absolutnym zamknięciu kulturowym, wliczając w to pogardę dla obcych języków. Po części ich rozumiałem, bo faktycznie mieli być z czego dumni – ale nadal potrafili mi działać na nerwy. Chociaż kiedyś... kiedyś podróżowałem autostopem przez Francję. Wszyscy Francuzi, jakich spotykałem, palili za kółkiem baty. Tyle mogłem o nich powiedzieć dobrego. A tak zupełnie poważnie było mi absolutnie wszystko jedno.  
Woda z cytryną faktycznie mogłaby uchodzić za niebezpieczną broń, gdybym był zrobiony z cukru. Na całe szczęście do babeczki z kremem było mi daleko. No bo kto piecze czarne babeczki?!
- E... no spoko. Nic się nie stało – machnąłem ręką, a ona machnęła różdżką i w ogóle była klasa, z resztą to były tylko ciuchy.
W sumie chciałem iść dalej, ale zamiast tego stałem i znowu gapiłem się tam, gdzie podobno nie powinienem, ale ja wiem, że powinienem. Jakoś tak wyszło, że nie mogłem się ruszyć. Pewnie mnie ruda wiedźma zaczarowała. Nic dziwnego. W końcu ruda.
- No, zabawne – przytaknąłem jej, będąc przekonanym, że faktycznie spetryfikowała mnie jakimś niewerbalnym zaklęciem, przy tym jednocześnie nie będąc pewnym, czy w ogóle ogarniała angielski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 20:22;

Ciekawa ta panienka Voice, naprawdę ciekawa. Przy ich pierwszym spotkaniu nie wydawała się tak… sympatyczna? Nie, to złe słowo. Pozytywna, o! Z drugiej strony jednak, okoliczności w jakich się poznali nie napawały nikogo radością. Zima, do tego mroźna, Syberia więc temperatura mocno minusowa, do tego wszystkiego także trzeba dodać fakt tej całej katastrofy no i zaginionych bagaży i w ogóle jeszcze kilka innych, dość niemiłych dla człowieka czynników. – O ile będzie ciekawe?! Co to ma znaczyć? Czy moja osoba sama w sobie nie jest ciekawa i zajmująca?! No wiesz..?! – zaoponował, udając oburzonego. Nawet na przytup sobie pozwolił taki był. Oczywiście szybko mu przeszło, sam zaczął się z tego śmiać. Jakby nie patrzeć, potraktował to jako dowcip. Pewną uszczypliwość, choć.. chyba niekoniecznie w jego kierunku? Nie był do końca pewien, ale czy nie chodziło czasem o Brandona? Licho wie. – Planu dnia powiadasz..? Wiesz, z tym może być ciężko. Zwłaszcza, ze jesteś kobietą, a takowe cieszą się odpowiednią pozycją w rozkładzie dziennym, tylko jeśli są moimi matkami, albo kochankami. O ile wiem, nie jesteś żadną z nich, chyba że planujesz akurat coś, o czym ja nie wiem.. – teraz to on puścił jej oko, oczywiście zza chmury dymu. Mimo wszystko nie dbał o to, czy widziała to, czy też nie. Z całą pewnością, uśmiechnął się doń szelmowsko. Następnie zawzięli się za ten basen. Krótkim "cześć… Brandon?" chłopak pożegnał Ślizgona. Zanim jeszcze doszli Piątek poczuł się wręcz w obowiązku wypytać towarzyszkę o dość enigmatyczną wypowiedź na temat jego wyglądu – Ej właśnie! Co słyszałaś o moich tatuażach? – spytał rzucając papierosa gdzieś tam za siebie. Szybko sobie jednak o czymś przypomniał, toteż przeprosił Ślizgonkę na chwilę, podbiegł do wyrzuconego kiepa, po czym przydeptał go i zgasił. – Jeden stosunek seksualny więcej. – rzucił do niej z niewinnym uśmiechem i miną przepraszającego dziecka.
gdy już dotarli na basen, Piątek przez chwilę przyglądał się wodzie. Istotnie, kolor wody był dość.. niefortunny? Jakikolwiek inny, ale nie ten. Jemu bowiem kojarzył się z jakimiś ściekami, albo jeziorkiem właśnie tyle, że w pobliżu elektrowni atomowej – mugole wiedzą o co chodzi. Niemniej, począł się rozbierać, bo on w przeciwieństwie do dziewczyny nawet nie pomyślał o kąpieli w ubraniu. Niespiesznie więc rozpinał guziki swojej koszuli, przyglądając się z ukosa Voice. Trzeba przyznać, ładna i zgrabna była z niej panna. – Obiecuje zrobić wszystko, żebyś się nie utopiła. Chociaż.. To może być niezła opcja.. Wiesz gdybyś tak straciła przytomność, trzeba by Ci zrobić sztuczne oddychanie… - rzucił z uśmiechem, po chwili kojarząc dopiero, że przecież niekoniecznie musiała wiedzieć o mugolskich sposobach resuscytacji. Chłopak niemal już się rozebrał, pozostał jedynie w samym stroju kąpielowym, bardzo ubogim z resztą, bo składającym się wyłącznie z jakiś tam kąpielówek. Bez większych oporów wskoczył do wody. – No dalej, chodź. Ładne masz ciało, gruba nie jesteś, dobrze wyglądasz, a jak jakiś napalony samiec będzie za bardzo podziwiał twoje wdzięki to ja się nim zajmę. – zachęcił ją, po czym zanurkował lekko i korzystając z siły nóg odbił się na tyle, by wyskoczyć mniej więcej ponad pas z wody, złapał Voice i razem ze sobą wciągnął do basenu. Pamiętając oczywiście o tym, że nie umie pływać, toteż nie puszczał jej przez cały czas, co by czasem nie znalazła się dłuższej chwili pod wodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 21:43;

Sympatyczna? Faktycznie słabe określenie na Ślizgonkę, pozytywna brzmi lepiej, przynajmniej w przypadku tej panny, która potrafiła być sympatyczna bądź nie, w zależności od humoru i osoby, z jaką rozmawiała. I pewnie od pogody, bo Syberia faktycznie nie jest dobrym miejscem do zawierania znajomości - niby gdy jest zimno, jest pretekst, żeby się przytulić, ale śnieg za kołnierzem i skostniałe dłonie raczej nie powodują euforii i chęci ściskania ręki nieznajomym.
- Ty? Ciekawy? Interesujący? Za wysoko siebie oceniasz - odparła, nabierając na moment powagi, po czym zaczęła się po protu śmiać, bo humor miała niezły, oburzenie Piątka wyglądało zabawnie, a poza tym - sam się śmiał, a to jest zaraźliwe. - Wyglądam, jakbym mówiła o tobie? - dodała, żeby był pewien, że przecież mowa tu o lubianym przez wszystkich panie Russeau. - Wiesz, dla pozycji w twoim planie dnia mogę nawet zostać twoją matką, jeśli ci zależy. Albo kim tam chcesz, wystarczy, że powiesz, na co są wolne miejsca. - Co do własnych planów na znajomość z Piątkiem, to nie miała żadnych, chociaż kochanką zawsze mogła się stać nawet z przypadku - cnotką w końcu nie była. Kto nie wierzy, niech zapyta Villiersa. Którego z resztą gdzieś wywiało, tak jak Greya, który też pewnie z radością odpowiedziałby na kilka pytań dotyczących swojej przyjaciółki. Oczywiście zauważyła, że do niej mrugnął, bo obserwatorką była bardzo pilną i nie umykały jej najmniejsze drgnięcia palców. Pewnie to przez takie, a nie inne dzieciństwo, które jakoś musiała przetrwać. W każdym razie, na ten mały gest odpowiedziała uśmiechem.
Do Brandona nawet nie machnęła ręką. Generalnie zdawała się zapomnieć o jego obecności, bo po tym całym motywującym wykładzie, jaki został jej przedstawiony, Lloyd kompletnie straciła tym panem zainteresowanie. Może zgłosi się, gdy będzie potrzebowała kogoś w stylu pocieszę-i-okłamię.
- Jakieś małolaty kiedyś sobie opowiadały, że masz fajnie wydziarany tors, ale żadnej nie było dane zobaczyć. Biedne maleństwa, ktoś powinien im uświadomić, że masz... Ile? Dwadzieścia lat? - spytała, bo zasadniczo na ten temat nie wiedziała zbyt wiele i w sumie mówiła tak na oko. Gdy poszedł zgasić papierosa odczekała spokojnie w miejscu. Przypomniało jej się, jak miała dziesięć lat i podbijała miasto z trzy lata starszym chłopakiem, mugolem, który szpanował tym, że pali papierosy. Kiedyś siedzieli na tarasie w jego domu, aż nagle zobaczyli, jak do bramki zbliża się jego matka... Rzucił niedopałek właśnie do tyłu, na drewnianą podłogę... Trochę rzeczy się spaliło, trzeba przyznać. A tego chłopaka (nazywał się Cae czy Audre? Byli do siebie tak podobni!) nigdy więcej nie zobaczyła.
Jego słowa skwitowała śmiechem i nawet nie zastanawiała się nad odpowiedzią, bo trafili już pod basen. Ścieki to dobre skojarzenie, z resztą jeziorko przy elektrowni atomowej też. Powoli zdejmując ubrania nie odważyła się na niego spojrzeć, chociaż ciekawiły ją te tatuaże i cała reszta, ale to wlepianie wzroku jakoś tak... Nie wypadało. W każdym bądź razie czuła, że on na nią patrzy i - nie wiedzieć czemu - jakoś to ją zakłopotało, ale nic nie okazała. Może gdyby było ciemniej nie broniłaby się przed rumieńcem? Nie ważne.
- Usta usta? Wiesz, zawsze może ci się tylko wydawać, że straciłam przytomność. Próba reanimacji jest dobrym wytłumaczeniem na wszystko - odparła, również się uśmiechając. Całe swoje życie przed Hogwartem spędziła wśród mugoli, z mugolskimi dziećmi, a więc o mugolach wiedziała dużo nie tylko z ciekawości, ale też trochę z przymusu.
Dopiero gdy wszedł do wody przyjrzała mu się dokładniej. Wydziarany był fajnie i wyglądał całkiem nieźle. I podobał jej się ten kolczyk w wardze, ale zapomnijmy o tym.
Ups, i się zaczerwieniła. A taka była dzielna i wyszczekana! W sumie to miała nadzieję, że Piątek zostanie pod wodą chwilę dłużej, żeby rumieńce zdążyły zejść z jej policzków, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło - nie minął moment i była już w ramionach Ambrożego, co niekoniecznie ratowało sytuację, ale w końcu twarz trzeba było zachować cały czas, więc na jej korzyść działało to, że cała ta sytuacja okropnie ją bawiła, w związku z czym zaczęła się śmiać. Całkiem uroczo. Chłodna woda przyjemnie studziła jej ciało, więc długo zaczerwieniona nie była.
- I co, będziesz mnie tak cały czas trzymał? - uśmiechnęła się, bo z jednej strony niekoniecznie musiało to być dla niego przyjemne, a tym bardziej wygodne, a z drugiej - przecież miała się nie utopić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby E. Howell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 63
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10860-ruby-e-howell#297857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10898-mow-mi-dobrze-jezykiem-jakim-chcesz#298131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10899-zatrzymaj-sie-na-chwilke-i-kliknij-w-ten-temat-ok#298134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10897-ruby-e-howell#298130
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 22:10;

Rodzina to zazwyczaj pierwszy wzorzec, jaki człowiek dostaje i który kształtuje jego osobowość. Sposób wychowania i atmosfera w domu tak naprawdę wpływają na całe życie, czego nie każdy jest zawsze świadomy. Jako dziecko rozwijasz się i dorastasz w otoczeniu, które przyjmuje takie, a nie inne zasady postępowania, wytycza określone normy i decyduje o tym, co wypada, a co nie. Oczywiście można się buntować i szukać własnej ścieżki, jednak to, co widzimy i posłyszymy za malucha, gdzieś tam w człowieku zostaje i z czasem daje o sobie znać. Ruby wychowała się w domu pełnym, choć jest jedynaczką. Kiedy rodzice mieli dyżury w szpitalu, zawsze mogła przesiadywać u dziadków, a tam non stop było gwarno i tłumnie, bo ludzie chętnie odwiedzali dom znakomitej zielarki, nierzadko szukając pomocy lub porady. Howell nauczyła się, że wobec ludzi trzeba być otwartą i życzliwą, bo nigdy nie wiadomo z czym dana osoba musi mierzyć się na co dzień. Swoją postawą można jednak podarować komuś chwilę zapomnienia, wytchnienia, ciepła. Może dlatego właśnie tak bardzo polubiła Atrię, społeczną sierotkę ; chciała przekazać jej tyle ciepła i empatii, by zaczęła nimi sama emanować.
Wzrok szatynki spoczął na miejscu, które niemo wskazała jej rudowłosa. Ten chłopak, który wydawał jej się świetny do dogadania z Atrią, pływał właśnie z niewątpliwie dającą się zauważyć, kolorową Tavią. I choć pokrzyżowała szyki rudej, nie można było odmówić jej jakiegoś uroku, więc Ruby uśmiechnęła się pod nosem, choć zaraz zrehabilitowała chrząknięciem. Wsparciem bądź, Howell, wsparciem.
- No porwała Ci kolegę. – stwierdziła oczywiste, wzruszając ramionami. Spojrzała z malutkim rozbawieniem na towarzyszkę, gdy ta zaczęła marudzić.
-  Spokojnie, księżniczko! Ta mina mówi: nie podchodź, gryzę.
Śmiejąc się, uszczypnęła Atrię delikatnie w policzek, by chociaż tak sprowokować ją do uśmiechu. Czy skutecznie? Sprawdźmy.
- Wieczór jeszcze młody, może po prostu rozluźnimy się i spróbujemy zignorować Twoją złość na cały świat, co? Chcesz stąd iść?
Mówiąc to, szukała równocześnie w torebce papierośnicy, ale palcami natrafiła na coś w tej sytuacji być może ciekawszego.
- Aaaaalbo – wyciągnęła zgrabny przedmiot – możemy poszukać inspiracji na dnie i trochę potańczyć, ten zespół jest niezły, nie sądzisz?
Pomachała Atrii przed nosem piersiówką wypełnioną Ognistą. Chwała torebkom i niespodziankom w jej kieszeniach!
- O, Ambroge! – zauważyła taplającego się w wodzie Piątka, któremu energicznie pomachała. – HEJ!
Nie, wcale nie wydarła się na cały basen, przecież to było normalne powitanie, pełne gracji i polotu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 22:45;

Na co są wolne miejsca..? Tak bardzo cisnęła mu się na usta odpowiedź, że tylko noce zostały niezagospodarowane pod względem spotkań z różnymi osobnikami, nieważne jakiej płci, ale powstrzymał się od tej odpowiedzi. Przynajmniej na razie. Poruszył ten wątek późnej, kiedy miał stuprocentową pewność, że odeszli od Brandona który może sympatyczny i niegroźny – jak sam go zapewnił (!!!) – mimo wszystko był bratem dość.. niezrównoważonej Kattie? Nie, to wcale nie o to chodziło, że mógłby jej coś powtórzyć, a ona biedna wzięłaby to do siebie i zupełnie nieproszona przez nikogo, postanowiła jakoś mu pomóc, na przykład skutecznie odstraszając wszystkie zainteresowane Krukonem dziewczęta i niektórych chłopców. Zupełnie nie ot o chodziło, broń boże.
- Małolaty? Jezuuu… - rzekł, mocno tym faktem… przerażony? I guess. – Przecież.. kurwa. Tatuaże na klacie mam jakiś rok..? I jakoś mało osób z Hoga je widziało. Tak sądzę przynajmniej. Ja pierdole.. Miło wiedzieć, że masz jakieś psychofanki wśród dzieci.. – powiedział, w sumie nadal z przekąsem i uśmiechem. To chyba ten joint. Tak sądził, ale może po prostu miał dobry humor, dodatkowo podsycany towarzystwem pięknej kobiety? Nie. To chyba ten pacek. Zdecydowanie on. – Dwadzieścia jeden od niedawna w zasadzie. – poprawił ją. – A ty kochanie…? Czternaście? Piętnaście? – spytał, przyglądając się jej z góry na dół. Doskonale wiedział, że ma trochę więcej. Z tego co słyszał, a chyba dobrze słyszał mimo swojego wieku, panna Wojs kończyła ten poziom edukacji, kiedy jeszcze wymaga się od adeptów młodych wiedzy magicznej chodzenia w szatach. Na co dzień.
- Zgadzam się. To dobra wymówka. Gorzej kiedy osoba, którą próbujesz „reanimować” nie jest wcale nieprzytomna, ba! Nie wymaga od Ciebie takiej pomocy.. Uwierz mi wiem, co mówię. Do dziś na wspomnienie tamtej sytuacji odczuwam ból w okolicach krocza. – zwierzył się, bezskutecznie próbując utrzymać powagę, po czym ewidentnie już wylądował w wodzie. I podobnie jak ona, teraz on czuł na sobie jej spojrzenie. To chyba te dziary. Ostatecznie wielu ludzi na nie patrzyło. Z aprobatą lub nie. Grunt, że zawsze wzbudzały zainteresowanie. No i jemu samemu się podobały. – Nic specjalnego, w zasadzie jest ich trochę mało. No, ale grunt, że wyglądają, to dużo dla mnie znaczy. Że są częścią jakieś większej całości. Całości, co prawda nieskończonej jeszcze, no ale. Kompozycja powoli powstaje. – skwitował jej obserwacje, oddalając się na chwilę, następnie kładąc całkowicie na wodzie, by mogła w pełnej okazałości dojrzeć jego ręce, nogi, tors. To w końcu tam miał wspomniane tatuaże. Potem wciągnął ją do tej wody. Fakt. Trzymał ją cały czas. Tylko co z tym zrobić. – No wiesz.. Zasadniczo, mógłbym Cię teraz puścić, ale kto wie jak mogłoby się to skończyć. Co jeśli byś utonęła…? – zapytał, rezygnując z kontaktu wzrokowego, na rzecz sfokusowania się na jej szyi. Odgarnął włosy z jej policzka, po czym jak gdyby nic ucałował. – Jednak jestem zdania, że na tej głębokości nic Ci nie będzie.. ale! – podniósł głos, po czym puścił ją na chwilę, zabrał się z miejsca, przetoczył wokół niej, tak by w końcu nadal trzymać ją w objęciach od tyłu. – Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Będzie mi wygodniej, przepraszam.. – rzucił, po czym zbliżył się trochę do ściany, żeby znaleźć oparcie. Jednocześnie korzystając z okazji, pozwolił sobie wyjąć rękę z wody, obejmując panne Wojs wyłącznie jedną, i odpalić papierosa. Taki Casanova, żeby nie powiedzieć alfons. No, ale było mu całkiem miło z tym. Było mu miło, kiedy nagle usłyszał głos. Ktoś go wołał. O KURWA. OCHUJ! RUBY! ZIOMECZEK! No, tym razem niestety będzie się musiała obyć bez jego towarzystwa, ale chyba mu to jakoś wybaczy. Zrekompensuje jej to jakąś kawą, czy czymś i będzie w porządku.. – Jak na osobę, nie umiejącą pływać całkiem dobrze Ci idzie nie-tonięcie, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 23:23;

Po pierwsze, to Atria wcale nie pozwoliła odejść Riencowi, bardziej stwierdziła fakt, że propozycja Tavii nie była skierowana do niej. Co ważniejsze, starsza krukonka pewnie wolałaby zjeść glebę, niż razem z nią iść popływać. Nie musiała się jednak niczego obawiać, Atrii nie śpieszyło się by zanurzać się w wodzie, samo wejście do niej było czasem nie lada wyzwaniem. Fakt, że nie zareagowała na odciągnięcie go przez Tavię był prosty. Nie wiedziała jak. Nie wiedziała też po co. Każdy robił to, co chciał. Na tym ten świat się opierał i gdyby Rience chciał zostać, właśnie to by zrobił. Nie winiła go jednak w żaden sposób, przyjmowała po prostu do wiadomości suchy fakt. Atria odprowadziła wzrokiem ich plecy i obserwowała jeszcze chwilę, zanim nie zjawiła się Ruby. W ciągu tej chwili spojrzenie jej i szukającego spotkały się. Nie odwróciła wzroku jak zawstydzona gówniara, tylko utrzymała kontakt wzrokowy mając wrażenie, że chce jej coś tym spojrzeniem przekazać. Nie miała jednak pojęcia co to jest.
Co do wynoszenia zasad z domu. Było to chyba podstawą. Zakorzenione nawyki trudno było zmienić. Dlatego też dla Atrii wiele zachowań ludzkich było nielogicznych. Nauczona analizowania i postępowania zgodnie z logiką nie rozumiała zrywów emocjonalnych. Choć z drugiej strony wszelkie problemy najchętniej załatwiałaby siłą. Znała swoje możliwości i wiedziała, że mało która osoba w tej szkole jest jej zrobić krzywdę.
Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają i te dwie tutaj były tego żywym przykładem. Nie rozumiała dlaczego i w jaki sposób to działało ale ich znajomość sprawdzała się. No, może poza (nie)genialnymi pomysłami Ruby. Tak jakby chociaż ten z pisaniem listów do blondyna.
- No porwała Ci kolegę - stwierdziła jakże oczywisty fakt Ruby, a Atria najpierw spojrzała na basen w którym dryfowała już Tavia z Riencem, a potem spojrzała na przyjaciółkę. Ale nie, jak można by przypuszczać, z pod byka, tylko normalnie, lekko marszcząc brwi.
Ruby miała szczęście, że Atria ją lubiła, normalny człowiek za tak bezczelne dotykanie jej już dawno miałby złamany nos i kilka żeber. Zamiast jednak uszkadzać puchonki Atria skrzywiła się tylko i spojrzała na nią z wyrzutem.
-Po pierwsze, - zaczęła spokojnie, lodowym tonem - następnym razem złamię Ci nadgarstek. -oho, chyba właśnie doszliśmy do miejsca, w którym łatwo zrozumieć, dlaczego mało kto lubił Atrię. A ona sama nie potrafiła pojąć prostej rzeczy, że dla ludzi trzeba być miłym, nie rzeczowym. I zamiast wyrzucać groźby, łagodnie poprosić, by ktoś tego więcej nie robił. Ta, jeszcze czego. - Po drugie, wiesz, że nie tańczę. -Mówiła dalej nie spuszczając brązowych spojówek z dziewczyny. Atria tańczyła i Ruby o tym wiedziała. Ale Atria nie tańczyła przy ludziach. Nie umiała pląsać z boku na bok bez większego celu. Jej taniec przekazywał jej emocje, jednocześnie łącząc z sobą sztuki walki, zdecydowanie nie nadawał się na salony. - Po trzecie - alkohol, naprawdę?
Atria nie piła z zasady. Głównie dlatego, że miała wpojone, że trzeźwość umysłu to rzecz nadrzędną i niezbędna, bo nigdy nie wiadomo, kiedy z owego umysły skorzystać będzie. Czuła jednak, że Ruby już powoli układa w głowie plan, jak to ją upoić, żeby pokazać jej, że ten stan wcale nie jest taki zły-a nawet przyjemny.
Za to ostatni popis głosowy który Ruby odstawiła sprawił, że Atria schowała głowę w dłoniach zastanawiając się, jak ludzie mogą tak funkcjonować. Kompletnie nierozwiązalna zagadka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 23:29;

Brandon donosiciel? Taka plotkara? Przecież nie pójdzie do koleżanek (i siostry) na plotki i malowanie paznokci. Błagam, wyobraźcie sobie pana Russeau w towarzystwie nieletnich dziewcząt malujących mu paznokcie na intensywnie różowy kolor, żeby pasował to piżamy w jednorożce. Różne rzeczy się widziało, ale...
- Widzisz, tak się wydaje. Pokażesz jednej osobie i proszę, robi się niezły rozpierdol. Wiem coś o tym. Świetna sprawa. Tylko wiesz, gdyby w moim wypadku chodziło o tatuaże, to jeszcze by mi było wszystko jedno - machnęła zdawkowo ręką, bo nie przyszła tu, żeby opowiadać historię swojego życia i żalić się na prawo i lewo, jakby to miało coś zmienić.
- Dwanaście. Wiem, że wyglądam na starszą, ale to przez seks, alkohol i papierosy. W tym wieku to człowieka niszczy - pokiwała z pełną powagą głową, zaciskając wargi, po czym przygryzła tą dolną i pozwoliła sobie sprostować, chociaż jej odpowiedź chyba była zbyteczna: - Jakoś tak wyszło, że osiemnaście, więc piję legalnie. Nie wiem, czy pamiętasz, jak to w tym wieku jest, jak na swoje lata to i tak bystry jesteś. - Zaśmiała się. Dwadzieścia jeden? A był chyba na drugim roku studiów... Ale kiedyś mówił coś o podróżach. Pewnie to przez to.
Chodzenie w szatach. Chyba nie ma osoby, która nosiłaby je z przyjemnością, a jeśli jest, to pokażcie ją dla Lloyd albo innej osoby tępiącej wygląd identyczny do reszty. Idzie trzydziestu Puchonów i wszyscy tacy sami - uśmiechnięci, w mundurku, z jakimiś żółtymi elementami. Idzie trzydziestu Gryfonów i wszyscy tacy sami, prawie jak Puchoni, tylko zamiast żółtego - czerwony. Litości.
- Nie umiałeś wtedy całować, czy jak? Bo wiesz, jak to zrobisz tak, jak trzeba, to każda panna zmięknie. I może nawet straci przytomność, żebyś mógł ją zreanimować. Wiesz, jak kobieta nie chce, to trzeba subtelnie... Albo założyć spodnie z tytanu - powiedziała pół żartem, pół serio.
- Mało? Ogarnij. W ogóle, znasz kogoś, kto tatuuje? Znajomy gdzieś wyjechał, a mi się marzy nowa dziara - spytała, bo faktycznie miała ochotę na ten powiew świeżości na swojej skórze już od pewnego czasu, ale ani pieniądze, ani czas, ani osoby się nie zgadzały. Przykra sprawa. W każdym razie przyglądała mu się uważnie, dopóki miała szansę, po raz kolejny przyłapując się na myśli, że Piątek wygląda nieźle. Dobra, przyznajmy, wyglądał spoko. A teraz zapomnijmy już o tym.
- Uratowałbyś mnie - uśmiechnęła się delikatnie, z zadowoleniem, cichym pomrukiem aprobaty kwitując ruchy Ambrożego. Nie spanikowała, gdy ją puścił, bo jakoś palcami dna sięgała, więc nie było źle, a gdy objął ją od tyłu... Było świetnie. Czuła się zrelaksowana, po raz pierwszy od dawna, więc wielkie brawa dla Piątka.
- Tak jest dobrze... - powiedziała cicho, pozwalając sobie ułożyć się wygodniej na jego ramieniu, gdy już oparł się o ściankę basenu. Mógł nie palić. Albo chociaż dać jej też się zaciągnąć, bo narobił jej cholernej ochoty na papierosa. Albo na palenie po studencku, to zawsze dwie przyjemności w jednym. - Taak, jestem świetna we wszystkim, za co zabiorę się na poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyPon Cze 08 2015, 23:54;

Tak. W wieku dwunastu lat generalnie wszytko niszczy człowieka. Wszystko co nie jest płatkami z mlekiem na śniadanie, jakimś owocem i kanapkami na drugie, oczywiście chodzeniem punktualnie na zajęcia, odrabianie pracy domowej, napierdalanie jaka to chujowa jest ta płeć przeciwna, albo rozmawianie o tym, jak to ten kolega/koleżanka smali cholewki do koleżanki/kolegi, bo przecież rozmawiali razem, pisaniem listów do rodziców niemal co dwa dni żeby powiedzieć tylko, że nosi się szalik, pamięta o czapce i kładzie spać dość wcześnie, z resztą to prawda. Zaraz po dobranocce. Przepraszam, dzieciaki w Hogu raczej nie wiedzą co to dobranocka. No to przejebane. Wychodzi na to, że tracą cenne trzydzieści minut życia, które mogłyby poświęcić na jakiegoś Tabalugę, albo inne Smerfy. Żyć nie umierać. W każdym razie jak na dwanaście lat, panna Voice trzymała się bardzo, ale to bardzo dobrze. No i była.. szalenie rozwinięta. A więc jednak miała osiemnaście?! Cholera! No, ale w sumie i lepiej! Przynajmniej nikt go o pedofilię nie oskarży SZKODA.
Uwagę o stalowych spodniach przemilczał, albo raczej prześmiał, bo jakoś tak złapało go wtedy na to wszystko. Na jakieś dziwne śmiechy, zabawy i w ogóle jakieś wielkie fazowanie. Masakra, masakra. Masakra. Nie no ale uwaga celna była i to bardzo. Mało się chłopak nie udusił i mówię poważnie. Z resztą, wyobraził to sobie. Chodzącego tak w stalowych spodniach, co by czasem nie dostać w krocze. Haha. Już widział te spóźnienia. Musiałby chyba tydzień wcześniej opuszczać mieszkanie, by dojść chociaż do Hogwartu, bo teleportacja przy takiej masie mogła się źle skończyć. Bardzo źle wręcz. Nie wiadomo więc co bardziej Piątka w tym momencie śmieszyło – „wspomnienie” jakże bolesne, jej słowa? A może właśnie wyobrażenia tamtej chwili. Albo raczej chwil. Prawdopodobnie to ostatnie. Chyba.. – Wiesz.. każdy kiedyś zaczyna. Ale niektórzy mają do tego naturalny talent. Ja chyba mogę się do tej grupy zaliczyć.. – powiedział, jedynie uśmiechając się szelmowsko, ostatecznie postanawiając w jakiś sposób odpowiedzieć na jej uwagę. Znaczy się, zrobił to z jednego tylko powodu – zwyczajnie nie chciał, co by sobie Panna Wojs pomyślała, że nie potrafi się całować, czy coś.
- No, mało. Nie jest ich tak dużo, jak powiedzmy… chciałbym, żeby było? – odparł, przyglądając się jej z pewnym wyrzutem. Nie lubił, gdy ludzie mówili mu, że tatuaże pokrywają jakąś tam dużą, albo znaczną przynajmniej powierzchnie jego ciała. Nic z tego bowiem nie miało miejsca. Znaczy okej, trochę ich było, no ale Piątek, który miał świadomość tego, jak miała całość wyglądać, nie był raczej z tego zadowolony. Podobnie jak nie był zadowolony z jej pytania. Ostatecznie ciężko było mu na nią znaleźć odpowiedź. Poza tym, nie chciał też za bardzo mówić o tym, gdzie je zrobił, no ale chyba to najlepiej zrobić, nie? – To znaczy, wiesz, chyba Ci nie będę w stanie pomóc. W zasadzie wszystkie te dzieła powstawały w różnych częściach świata, żadne w Londynie, czy w ogóle Wielkiej Brytanii. Pierwszy zrobiłem na Nowej Zelandii, a potem Niemcy, Francja, Hiszpania, Rosja, Grecja, Bułgaria, gdzieś po drodze jeszcze Chiny i tak dalej.. – mówił z uśmiechem. Oj tak. Cudowne wspomnienia wracały. Cudowne widoki, wspaniali ludzie, gorące kobiety. Wtedy po raz pierwszy w życiu mógł powiedzieć, że był panem własnego losu. Pojawiał się tam, gdzie chciał, a co ważniejsze kiedy chciał. Tak.. cudowny okres. Szkoda tylko, że tak brutalnie przerwany powrotem do szkoły i codzienności, związanej z rozpoczęciem studiów. W końcu trzeba to kiedyś było zrobić, prawda? – Cieszę się mocno. – odparł równie cicho, na jej wyznanie.
To głupie, ale przez chwilę poczuł się tak, jak gdyby wszystkie te tłumy dzieciaczków i studentów, mających mgliste pojęcie o zabawie, biorąc pod uwagę fakt, jak się zachowywali w większości – nie, że mieli ćpać, czy pić na umór. Ale kurwa. Basen. Koncert. A oni wszyscy siedzieli przy stolikach? Coś było nie tak, chyba? – ostatecznie były z jakiegoś innego świata. Mało tego. Były w innym świecie. Mimo całego nagromadzenia ludzkości na metr kwadratowy, z jakim teraz można było się spotkać, dziwnie Piątek miał wrażenie, jak gdyby tylko on i Wojs byli teraz na tym świecie. Przynajmniej tę dwójkę rejestrowała jego świadomość. To straszne, bo chłopak sam nawet nie wiedząc kiedy, począł bardzo delikatnie wodzić opuszkami palców po jej talii. Oczywiście pod wodą nie dawało to takiego efektu, jaki powinno, no ale.. – Chcesz? – spytał, podkładając jej papierosa niemalże pod usta. Palenie po studencku? Byłoby świetne. Ale nie w tej sytuacji. Za dużo ludzi, chociaż to może była właśnie jakaś opcja na pocałunek przy całej tej zgrai ludzi, nie mających własnego życia i tylko wyczekujących afery, sensacji, oraz innych tego typu gówien? Uwagę o świetności postanowił mimo wszystko przemilczeć. Czemu? Bo za dużo dwuznaczności, zbędnych w rozmowie z nią, piętrzyło mu się w głowie. Cóż, musiała mu wybaczyć. Takie tam.. zboczenie zawodowe, nazwijmy to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyWto Cze 09 2015, 15:15;

Zalet bycia dzieckiem jest dużo. Własne pieniądze wrzuca się do skarbonki, bo za wszystko i tak zapłacą rodzice. Ewentualnie, trochę później, wszystkie te pieniądze rozrzuca się na prawo i lewo, bo w życiu każdego człowieka przychodzi taki okres. Praca jest pojęciem daleko odległym, no i jeszcze się rośnie do góry, bo od pewnego momentu to już tylko w pasie. Niektórzy są dziećmi krótko, niektórzy dłużej, a niektórzy całe życie... W oczach mugoli czarodzieje to właśnie wieczne dzieci. Jaki normalny pełnoletni człowiek wierzy w jednorożce i zbiera kamienie, żeby posiąść więcej magicznej mocy? Właśnie.
Wypalony pacek mocno na niego działał, ale Lloyd nie zapominała, co działo się z nią za każdym razem, gdy urozmaicała swój dzień narkotykami. Bardzo rzadko jej się to zdarzało, ale, cóż, bywa.
- Naturalny talent? Rozumiem kształtowany od dawna? - Nie dało się nie zauważyć, że ich rozmowa powoli przesiąkała coraz większą dawką podtekstów, ale czasami i tak trzeba.
- Czyli arcydzieło nadal powstaje? Zawsze powtarzałam, że tatuaże to sztuka, tylko... Taka najbardziej ludzka, jeśli rozumiesz, o co mi chodzi. - Ten, kto wymyślił dziary, zdecydowanie był geniuszem. Obrazy na skórze, historie, chwile, wspomnienia, symbole... Majstersztyki.
- Też bym chciała kiedyś podróżować. Generalnie jestem ograniczona do Anglii i... No, kiepsko się z tym czuję - zaśmiała się, patrząc w niebo, wspominając, ile miejsc kiedyś pragnęła zwiedzić. Przez tyle lat to wszystko gdzieś umknęło. Może wakacje powinna zorganizować sobie sama? Chociaż przez chwilę poczuć, że ma kontrolę nad tym, co chce robić? W sumie równie dobrze mogłaby wskoczyć do Tamizy albo zrzucić się z Wieży Wiatrów, bo to też dałoby jej chwilowe wrażenie bycia panią własnego losu. Chwilowe, po później nie byłoby już nic, a wcześniej nadal czułaby się nikim i niczym. Tak jak przez osiemdziesiąt procent swojego czasu, który starała się poświęcać na rzeczy przyjemniejsze, niż rozmyślanie o samej sobie. To by było samolubne.
Towarzystwo faktycznie zdawało się nie należeć do rozrywkowych, ale co poradzić - niektórzy po prostu powinni częściej chodzić na imprezy i przyzwyczajać się do znaczenia tego słowa. Bo na imprezach nie siedzi się na dupie i nie miesza palcem w drinku lub, co gorsza, wodzie. Fakt, nie trzeba pić flaszki po flaszce, palić peruwiańskiego zioła ani rzucać bielizną na scenę, ale... Przydałoby się więcej luzu. Po prostu luzu.
Jego ruchy faktycznie były amortyzowane przez wodę, ale nadal wyczuwalne, tak, że Lloyd zapomniała o tym, że z Piątkiem rozmawia drugi raz w życiu. Był absolutnie w porządku i nie pogardziłaby takim towarzystwem, gdyby zdarzało się częściej.
-  Jasne - odparła, chwytając delikatnie ustami papierosa i zaciągając się, niezbyt mocno, by już po chwili móc odchylić głowę do tyłu, wydmuchując wąską strugą dym. No, ale zrobiło się trochę zbyt spokojnie, więc korzystając z tego, że do pewnego momentu basen wcale nie był głęboki, postanowiła trochę Piątka rozruszać, żeby nie przyrósł do ścianki. W mgnieniu oka odeszła dobre trzy duże kroki do przodu. - Hej, złap mnie - rzuciła wyzwanie, oddalając się sprawnie i szybko, zupełnie jakby woda nie spowalniała jej ruchów. Nie minęło pięć sekund a Lloyd już szła na palcach, ale zdawała się tego nie zauważać. Bo nie zauważyła, bystre dziewczę. Dopiero po chwili odwróciła się tyłem do Piątka, żeby nikogo nie staranować i... Straciła grunt pod nogami. Ups. W każdym bądź razie wylądowała pod wodą i wcale nie machała rozpaczliwie rękami i nogami, tylko pozwoliła sobie opaść na dno i mocno odbić się do przodu. Płynęła. Przez chwilę bynajmniej, bo błyskawicznie znalazła się na powierzchni, śmiejąc się i w miarę zgrabnie utrzymując głowę ponad fioletową tonią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyWto Cze 09 2015, 18:31;

Zdaje się, że im dalej Rience znajdował się od Atrii, tym szybciej zaczynał gubić swoje początkowe zawstydzenie sytuacją. Tak właściwie to nie było w tym nic dziwnego. Wystarczyło mu jedynie to, aby szybko zastanowił się czy jest w tym jakaś jego wina. Oj była, zdecydowanie. Kawał winy leżący po stronie jego matki i ojca, którzy przekazali mu w spadku geny wil. Z jednej strony pewne wyróżnienie od losu, a z drugiej dodatek, który o wiele bardziej przeszkadzał niż przynosił jakikolwiek pożytek. Nie miał wpływu na to czy dwie panny zaczną sobie go „wyrywać” czy może będzie wprost przeciwnie - poczują się zawstydzone jego obecnością i czym prędzej się oddalą. Najwyraźniej na Octavię oddziaływał o wiele skuteczniej niż na Atrię, wszak w innym wypadku właśnie nie siedziałby w basenie…. Albo to kolorowłosa potrafiła zażarciej walczyć o jego uwagę? W każdym razie chyba wreszcie doszedł do wniosku, że nie powinien specjalnie przejmować się tym czy zachował się wystarczająco poprawnie. Dziwne rozszczepienie jego osobowości na dwa fronty (jeden dopingujący zachowywanie się w bardzo poprawny sposób oraz drugi, który sugerował bycie egoistą) potrafiło skutecznie namieszać w głowie każdemu. Teraz właściwie niespecjalnie wiedział jak powinien ugryźć tę sytuację. Im dłużej znajdował się w oparach dobrej zabawy tym większą miał ochotę, aby i samego siebie wyzwolić ze wstępnie pętających go więzów samokontroli. Ci wszyscy ludzie wcale nie pomagali mu w podjęciu decyzji. Odkąd rozpoczął studia w Hogwarcie, nigdy nie przyznał się nikomu, że w jego żyłach płynie krew magicznych istot, a mimo, iż pewne podejrzenia prawdopodobnie istniały, tak nigdy nie stały się na tyle skonkretyzowane, aby musiał się nimi przejmować. Jednak przy takiej liczbie świadków, Hargreaves czuł się zwyczajnie nieswojo z tym co chodziło mu po głowie. Niemniej jednak nie odlatywał, wciąż był przy Tavii i wciąż zamierzał wycisnąć z tej cytryny jak najwięcej lemoniady. Ująwszy jej dłoń, starał się pomóc jej w wygodnym wsunięciu się do wody i nawet aż tak bardzo nie przeszkadzało mu to, że rozemocjonowana dziewczyna miażdżyła mu palce w silnym uścisku. Oczywiście to było za dużo powiedziane, ale czuł, że czymś się stresuje. Czy próba odstresowania jej będzie wystarczająco udana? Słysząc jej słowa, uśmiechnął się z pewną tajemniczością, jakby to wszystko od początku było elementem jakiegoś zawiłego planu… a nawet jeśli nie było to nikt nie musiał o tym wiedzieć.
- Rience Hargreaves, naczelny porywacz bransoletek ze szkiełkami, szukający. - przedstawił jej się, specjalnie w nieco przerysowany sposób, mając nadzieję, że chociaż się uśmiechnie. Potem, wciąż zważając na to, że ściskała go za rękę, owinął ją swoim ramieniem, przyciągając do swojego boku.
- Ahoj, przygodo! Chodźmy trochę głębiej, strasznie tutaj płytko. - zaproponował i nie zważając nawet na mimikę twarzy Moreiry (zapewne nawet jej nie obserwował), postawił kilka kroków naprzód, prosto w stronę spadku głębokości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby E. Howell

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 63
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10860-ruby-e-howell#297857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10898-mow-mi-dobrze-jezykiem-jakim-chcesz#298131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10899-zatrzymaj-sie-na-chwilke-i-kliknij-w-ten-temat-ok#298134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10897-ruby-e-howell#298130
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptyWto Cze 09 2015, 23:47;

Oh, gdyby świat faktycznie opierał się na działaniu człowieka w taki sposób, w jaki mu się żywnie podoba, byłby albo rajem, albo totalnym chaosem i anarchią. Człowiek jest wolny, ale nigdy nie w taki nieskazitelny, czysty sposób. Zawsze znajdzie się coś, co go choć trochę ograniczy. Prędzej czy później zderzy się z cudzą wolnością i będzie zmuszony spojrzeć na własną z innej perspektywy. Ruby miała taką świadomość, więc zawsze starała się zachowywać tak, by być fair w stosunku do samej siebie i innych. Było to nie lada wyzwanie i ciężki orzech do zgryzienia. Jak sobie radziła? Cóż, dość pokracznie, biorąc pod uwagę jej zdanie na temat popełniania błędów i potrzeby ich wybaczania. Nic tak nie psuje stosunków międzyludzkich jak popełnienie świństwa przez jedną ze stron i jeszcze przekonanie, że miało się do tego prawo, bo jest się człowiekiem. Ale nie to było przedmiotem dzisiejszego wieczoru, oj nie.
Słysząc to „po pierwsze”, Ruby jedynie przewróciła teatralnie oczyma, jakby słyszała to już wiele razy. I niewykluczone, w końcu osoba zawsze szukająca kontaktu fizycznego i kochająca odczuwać świat poprzez dotyk zadawała się z taką, która od wszelkiej cielesności raczej stroniła. Zabawne połączenie. Co było w tych przeciwieństwach, że tak się do siebie garnęły? Pewnie mógłby mi to wytłumaczyć jakiś zapalony fizyk, podając przyczynę przyciągania magnesów o przeciwnych biegunach i tak dalej, ale i tak nic bym z tego nie zrozumiała, Howell tym bardziej. Szatynka lubiła obarczać winą podobnych zjawisk ironiczny los, który lubował się w splataniu i łączeniu tego, co pozornie kompletnie do siebie nie pasowało.
„Po drugie” widocznie jeszcze bardziej nie zadowoliło Ruby, bo prychnęła niczym kotka.
- Próbujesz wmówić to sobie, czy mi? Bzdura.
Zerknęła w stronę sceny, z której dochodziły naprawdę porządne, energiczne dźwięki. Ciało samo podrygiwało, musiała tylko przekonać do tego Atrię. A do tego przydatna mogła okazać się zawartość piersiówki, co ruda oczywiście także musiała zanegować. Ruby zaśmiała się uroczo.
- Naprawdę.
Sugestywnie uniosła przedmiot i brew. W międzyczasie zauważyła, że Piątek nie taplał się sam w tej wodzie, ale na ugryzienie się w język i tak już było za późno. Na szczęście wyglądało na to, że nie udało jej się popsuć mu podrywu i dalej kombinował przy ładnej blondynce. Zabawnie było obserwować go w tak typowo samczym wydaniu. No, ale wróćmy do Atrii, trzeba było ją przywrócić do pionu! A właściwie trochę nagiąć, żeby ten odwieczny pion straciła.
- Kurwa, Atria, kiedy masz zasmakować odrobiny szaleństwa, jak nie teraz? W Norwegii z rodzicami? Jesteś młoda, stoisz wśród imprezujących ludzi. To najlepsza pora na opuszczenie gardy. – rzekła spokojnie, patrząc przyjaciółce w oczy.
- Zresztą jesteś ze mną, nie pozwolę robić Ci głupot, a tu – pomachała piersiówką – tyle alkoholu, co kot napłakał. Co najwyżej będziesz miała lekki szum. No już, bądź dobrą przyjaciółką i nie każ mi pić samej. – i powiedziawszy to, pociągnęła porządnego łyka nim rudowłosa zdążyła wymyślić jej jakąś wymówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Brandon Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptySro Cze 10 2015, 14:07;

No i jaki jest sens w tym by starać się być dla kogoś miłym? Wymyślać jakieś motywujące bzdury w które sam do końca nie wierzył. Bo co do jednego się zgadzał z dziewczyną. On nie potrzebował pomocy, prawie nigdy. Jeśli była tak słaba i sama się do tego przyznawała to nawet i mikstura jej nie pomoże, w końcu jej efekt minie i znów będzie ofiarą zawadzającą innym.
Wysłuchał jej słów z spokojem i co do jednego to się Piątek mylił. Brandon ani na moment nie stracił drobnego uśmiechu z ust. Nie wyglądał na zaskoczonego, zawiedzionego tym, że jego starania zostały zgaszone niczym jego pet. Bo coś co było mu obojętne nie mogło mu sprawić jakiejś przykrości, a co najwyżej utwierdzić go w tej myśli, że bycie dobrym się nie opłaca. A może to była jedynie kolejna gra? Przybieranie wyuczonych masek i typowa dobra mina do złej gry? Kolejne kłamstwa, oszustwa.
Poznał przy okazji jej charakter, a to głównie o to mu chodziło. Zobaczyć, czy wystarczy kilka przesłodzonych słów by przypodobać się dziewczynie, jak się okazało działały one w zupełnie drugą stronę, co zaakceptował ze spokojem i jedyna reakcja jaką mógłby okazać na jej słowa byłoby obojętne wzruszenie ramionami, a także nieco szerszy uśmiech kiedy to powiedziała, o wrzuceniu go do basenu. Bowiem nawet i wtedy nie będzie potrzebował jej pomocy, a może i jeszcze by na tym skorzystał? W końcu jest do wygrania obiad, a skoro jest do wygrania to musi być i jakiś konkurs, więc najlepszy skok, bądź wylądowanie w basenie wbrew swojej woli wygrywa ten konkurs?
- W zasadzie to porażki. - Odpowiedział zastanawiając się przez moment o co chodziło z tym ubieraniem krunkonów. Bo w zasadzie to już nawet o tym zapomniał i dopiero po chwili zrozumiał o czym ona mówi.
- A także rzadko staram się być aż tak miły pewnie dlatego mi to nie wychodzi - dodał i nabrał ochotę aby się napić. Zdecydowanie musiał się napić, by jakoś przetrwać ten wieczór.
W trakcie jak to dziewczyna ruszyła po coś do picia on wyciągnął różdżkę i przywołał do siebie dwa piwa. Nie miał zamiaru stać w kolejkach, aż ktoś go obsłuży, a tym bardziej ruszać się z swojego miejsca. Kiedy to ponownie przyszła musiałby być chyba ślepy by nie widzieć tego, że był tutaj tym przysłowiowym piątym kołem u wozu. I tak jak pewnie Piątek mógłby go za pewnie jeszcze tolerować, tak ślizgonce jego towarzystwo bardzo musiało nie odpowiadać, wnioskując po jej późniejszych słowach na temat właśnie osób z którymi to będzie musiała przesiadywać. Pytanie teraz, czy go to zabolało? Otóż szczerze, mówiąc prawdę i tylko prawdę, i Brandon mógł dać swoje słowo o prawdomówności - to odpowiem, że nie. I mogę Was zagwarantować, że z tego powodu ani jeden aktyn jego serca nie drgnął.
Później parka poszła sobie popływać, na co też zareagował cichym westchnięciem. Przynajmniej będzie miał spokój i ciszę by badać co tutaj się w zasadzie dzieje, a także co można by było zmajstrować.
Mogli być pewni też tego, że Brandon do nikogo z tym nie poleci, a w zasadzie to sam pomysł o czymś takim był skrajnym idiotyzmem. Ponieważ to on w rodzinie pełnił rolę Cerbera i ostatnią rzeczą jaką mógłby zrobić to skarżyć się siostrze. Ba! Nawet jeśli była by to ostatnia rzecz jaką może zrobić w swoim życiu to i tak by tego nie zrobił. Nie istniała nawet taka opcja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31061
  Liczba postów : 63496
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Basen - Page 8 QzgSDG8




Specjalny




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptySro Cze 10 2015, 15:28;

Muzyka ucichła, wykonawcy zniknęli ze sceny, a wszystkie dekoracje razem z nimi. Działo się coś? Oczywiście, że tak! Na scenę wkraczoł sam dyrektor Hogwartu, a za jego plecami pojawił się mały stos paczek. Wszyscy zebrani zostali wezwani pod scenę i już po chwili przed widowiskiem znajdowało się liczne grono uczniów i nauczycieli wyrwanych z zabawy. Jednak ubrany w garnitur dyrektor uprzedził, że nie na próżno, bo oto za jego plecami i na pozostałych płótnach pojawiły się nazwiska osób biorących udział w Sfinksie. Fajerwerki w kolorach grup wystrzeliły, a do uszu dochodziły piski pomieszane ze słynnym utworem "Jesteśmy Zwycięzcami".
- Witam was tutaj zebranych. Nadszedł czas, aby oficjalnie pogratulować zwycięzcom projektu! - dumnie rozpoczął, wskazując ręką w stronę listy. Uśmiechnął się, złączył przed sobą dłonie i mówił dalej - Enzo Halvorsen, Lavern Earl, Evelyn Henley, Ettore Halvorsen! - rozlegają się głośno i wyraźnie nazwiska zwycięzców. Gdy ci w końcu pojawiają się na środku, zostaje im wręczony złoty puchar w odpowiednim kształcie. Zwycięzca Mane otrzymał ten w kształcie jednorożca, który w rękach właściciela podrygiwał kopytami, Austri zwój, na którym w języku runicznym były wygrawerowane gratulacje, Vesper - różdżkę, a Noctis złoty teleskop. Po oficjalnym wręczeniu trofeów, wszyscy stanęli obok dyrektora, kłoniąc się i machając gospodarzom. Nagrodzeni mieli też zaszczyt uściśnięcia ręki z dyrektorem Hampsonem, a oprócz pucharu otrzymali tajemnicze pakunki, które mogli otworzyć dopiero po zakończeniu ceremonii.
- Moi drodzy, nie sądzicie, że należą się im brawa? - spytał retorycznie siwy mężczyzna, a zaraz potem można było słyszeć głośne i długie oklaski.

______________________

Basen - Page 8 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 EmptySro Cze 10 2015, 16:09;

Słuchał jej słów z należytą uwagą, palił papierosa, rozkoszowaał się chwilą, wykorzystywał miejsce, przeznaczone na jego przestrzeń, wypełniając luki czasowe w które mogłaby się wedrzeć cisza, swoimi słowami, opiniami. Zdaniami. Tak jak teraz o tatuażach.. – Nie. Nie do końca.. – rzekł bez przekonania, z pewnym niesmakiem malującym się na twarzy. – To znaczy, tatuaże same w sobie nie są do końca sztuką. Okej, jest wiele rzeczy, które można pod to podpiąć, ale gdybym wytatuował sobie na nadgarstku dajmy na to, pionową kreskę, to jeszcze wcale nie musi być sztuka. – powiedział bardzo rzeczowo. I tak… mądrze? Śmieszne, bo już dawno nie wyrażał swojej opinii na podobne tematy. – Ja bym raczej powiedział, że niektóre projekty, w zasadzie całe mnóstwo, to jest sztuka. No, ale. I tak jest masa chłamu, podobnie jak z rysunkami, obrazami i innym tego typu gównem. – uśmiechnął się ironicznie na samą myśl o tym. Nie żeby Friday był jakimś cudownym i wielkim artystą, ale był na pewno świadomym artystą. No i.. jakby to powiedzieć? Miał jakiś poziom, widać było pewne doświadczenie. Może nie wnosił nic innowacyjnego, jakiś najcudowniejszy też nie był, ale i do szaraczków nie należał. Podobnie jak do amatorów. Mimo wszystko, uważał się za lepszego i bardziej świadomego odbiorcę oraz twórcę sztuki, niż nie jeden jego znajomy „Artysta”. – Ale tak. Rozumiem. Rozumiem doskonale. – powiedział z uśmiechem, po czym ucałował dziewczę w policzek. Następnie przeprosił za swój wywód, który niewiele wniósł w końcu do życia tej dwójki.
- Skoro chcesz podróżować, zwiedzić trochę świata, to co Ci stoi na przeszkodzie? – zapytał z wyraźnie słyszalną w głosie ciekawością. Miala wystarczająco dużo lat, by podróżować. Okej, on sam w szalonego tripa po świecie ruszył dopiero po VII roku, niemniej jeździł gdzieś, czy to z matką, czy to ojcem. Na jakieś misje, wakacje, albo konferencje. I tak, zanim jeszcze na dobre rozbujał się po świecie, znana była mu dość dobrze Francja, Niemcy, częściowo Afryka. Cudowne lata. I cudowni rodzice, którzy pozwalali mu na takie wypady, nie robili wyrzutów związanych ze szkołą, czy nauką. I wtedy na to wpadł. Że może właśnie tutaj leżał cały problem? – Konserwatywni rodzice? – spytał ze smutkiem. A może problem leżał gdzieś indziej? Zdawało się, że na pewno nie w jej horyzontach intelektualnych, bo skoro jej smutno z tego powodu. Szkoda, szkoda. Kto wie, może jak się skumają kiedyś, to wyjadą gdzieś razem? Na przykład do Japonii, za którą Ambroge coraz bardziej tęsknił, albo Nową Zelandią, ku której kierował swoje pełne rozmarzenia spojrzenie. No, albo spełnić jedno z jego ukrytych marzeń i wyruszyć do Tybetu?
Palii sobie spokojnie i serio robiło się zbyt spokojnie. Powoli zlewali się z resztą towarzystwa, które NAPRAWDĘ CZEMU NIE RZUCAŁO TYMI STANIKAMI W KIERUNKU SCENY?! Nie było zbyt przyjemnie nastawione i nieco opozycyjnie, jeśli chodzi o dobrą zabawę. Chociaż może to właśnie była ich definicja rozrywki? Cholera, jeśli tak to coś słabo było z tym całym środowiskiem. A przecież to młodzi ludzie, tak samo jak ona, czy on. Co z nimi było nie tak? Chociaż może to ta dwójka miała jakikolwiek problem ze sobą? Nieważne, nie interesowało go to. Poza tym, od zawsze lubił sądzić, że to z nim jest wszystko w porządku i ludzie nie rozumieją go dlatego właśnie, że są głupi i naiwni mocno. No, ale musiał te myśli i tak oddalić, bowiem Wojs jak gdyby nigdy nic postanowiła zapomnieć o swoim braku umiejętności pływackiej, a może chciała go sprawdzić? Czy by ją poleciał uratować, jak te wszystkie książęta na białych rumakach, w bajkach którymi katowane są dzieciaki. Oczywiście rzucił się w szaleńczy pościg za ślizgonką, w końcu złapał ją, mocno do siebie przytulił i zaczął głośno i niesamowicie intensywnie się śmiać. Maniakalnie wręcz. Cóż, jednak. Jakoś musiał dać upust temu strachowi, jaki towarzyszył mu w ciągu tych kilkunastu sekund. – Nie rób tak, proszę. Moje serce jest zbyt zniszczone alkoholem, narkotykami, fajkami i sztuką, żeby pozwolić sobie na zawał. Okej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Basen - Page 8 QzgSDG8








Basen - Page 8 Empty


PisanieBasen - Page 8 Empty Re: Basen  Basen - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 12Strona 8 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Basen - Page 8 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-