Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Basen  Basen - Page 7 EmptySob Kwi 07 2012, 16:13;

First topic message reminder :



Może z pozoru wygląda na zwykły, ale ten basen tak naprawdę jest przesiąknięty magią - woda co jakiś czas zmienia kolor, wpadając w przeróżne odcienie tęczy, a każda barwa nadaje wodzie  określonego smaku. Mimo iż dno basenu wydaje się być wyrównane, to jednak w pewnych miejscach woda sięga po szyję, a kawałek dalej można nurkować w nieskończoność. Znajduje się tutaj niewielka zjeżdżalnia mająca zaledwie kilka centymetrów, lecz gdy wsiądzie się na nią, można jechać poprzez niezwykłe zakręty i z ogromną szybkością tak długo, dopóki nie będziesz mieć dość. W barku szklanki napełniają się same napojami ze wszystkich stron świata. Pozornie twarde, plastikowe leżaki okazują się być miękkie i wygodne jak łóżko. Można wypożyczyć sobie pływki, kółka i dmuchane zwierzątka, które pod wpływem wody zdają się ożywać, a więc można popływać na grzbiecie dmuchanego krokodyla lub orki czy postraszyć znajomych szczerzącym się rekinem.  Trampolina podnosi się na tak dużą wysokość, z jakiej pływak ma ochotę skakać.

Jednorazowe wejście na teren basenu kosztuje 10 galeonów za jedną osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 11:05;

Długo chyba nie musiał Piątek przebywać sam, jak widać los miał wobec niego nieco inne plany. I całkiem spoko, że takowe były, tylko.. czemu nie przewidywały jakieś uroczej dziewoi, miast ulubionego ślizgona, w dodatku będącego mocno zaborczym, kochającym i troskliwym bratem twojej, równie ślizgońskiej byłej. Cudownie, cudownie. Zapowiadało się naprawdę bardzo ciekawie. Tylko co tu robił? To znaczy nie na imprezie, ale z nim. Chyba naprawdę musiał się nudzić, skoro ze wszystkich osób na basenie akurat z nim poczuł chęć rozmowy. Nie, no! Ambrożemu było naprawdę bardzo, bardzo miło. Zwłaszcza, że wiedział doskonale, iż Brandon (?) nie żywi do niego jakieś większej sympatii. No, ale się dosiadł. Nawet przywitał! Wypadałoby odpowiedzieć. – Cześć… Brandon tak? Przepraszam, zawsze miałem problem z twoim imieniem.. – rzucił krótko, z rozkosznym, serdecznym i przepraszającym uśmiechem. Tak, chyba miał na imię Brandon? No, ale kto wie? Być może nie. Natomiast, na uwagę dotyczącą ludzi wrzucanych do baseniku, tylko się uśmiechnął ironicznie pod nosem. Ślizgońskie potrzeby. Cudownie zgryźliwe, jak zawsze. W dodatku to spojrzenie w jego strone. Nie musiał patrzeć na niego, by czuć je na sobie. Spokojnie natomiast dopijał swego drinka. – Nie, no. A te słowa dobitnie świadczą o słuszności twoich intencji. Uspokoiłeś mnie tym, nie ma co! – rzucił ze śmiechem, po czym wolno i leniwie wyciągnął paczkę, następnie papierosa.
Długo jednak sami nie pobyli, bowiem zaraz ktoś do nich podbił. Czyżby Absolut szeroko pojmowany wysłuchał jego modlitw i zesłał mu tę dziewoję? Na to wygląda. Już się nawet cieszył, gdy spostrzegł, że jedyną osobą, z którą chce ów panna rozmawiać, był Ślizgon drugi. Cóż takie życie. A jakie życie taki rap, jaka praca taka płaca, no i jakie jabłka, taka szarlotka. Mimo tego, że w sumie nie kojarzył dzewczyny, to wydawało mu się, że gdzieś już ją kiedyś widział. Nie bardzo mógł sobie tylko przypomnieć, gdzie te kształty widział. Szybko sobie jednak przypomniał. – Przepraszam.. Czy my się nie znamy? – zapytał dość niepewnie i cicho, tak że ledwie go usłyszała. – Ferie, Hogwart, Syberia, zaginiony bagaż, gospoda.. Voice, prawda? – mówił, przeprowadzając swój tok myślowy, a następnie zapytawszy dziewczęcia, co jakiś czas ginąc w chmurze wydychanego dymu. Taka panna, a rozmiawać z tym Brandonem chciała! No po prostu! Ta zniewaga krwi wymaga! Bogowie chyba nie byli mu zbyt przychylni dzisiejszego wieczoru. No, ale dołączyła do nich przynajmniej kolejna osoba! A w zasadzie to dwie, bo Tawka z jakimś kolesiem. Jak się szybko dowiedział, miał na imię Kyle. I wyglądał absolutnie nieziemsko. To znaczy, poziom wytatuowania ciała. Piątek patrzył na to wszystko, z zachwytem, a miał dziwne wrażenie, że chłopak skrywa jeszcze kilka innych dziar. Niemniej, szalenie miło było mu poznać tego człowieka, o czym z resztą, przedstawiając się , zapewnił go. Tak więc grono jego znajomych i współimprezowiczów bardzo szybko od nikogo rozrosło się o dwóch Ślizgonów, z czego tylko jedną pożądaną, także Tawkę i jej ziomeczka. Zapowiadała się dość ciekawa impreza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 12:34;

Nie lubiła tłumów. Mocno, mocno, mocno. Może już trochę z przyzwyczajenia, aczkolwiek zmniejszająca się ilość pustej przestrzeni dookoła przyprawiała ją o mdłości, których pozbyła się kolejnym łykiem ginu. Ciekawe, czy szanowna dyrekcja pomyślała o konsekwencjach, jakie może przynieść alkohol na takiej imprezie. Niby tylko dla pełnoletnich, ale, jakby nie patrzeć, znaczna większość towarzystwa ukończyła już osiemnasty rok życia i mogła śmiało rozkręcić imprezę. Ciekawe, czy wynikną z tego jakieś... Zabawne sytuacje.
Coś słyszała o kłótni tych dwóch panów. W pokoju wspólnym Zielonych plotki roznosiły się szybko, tak więc nikt nie miał wątpliwości co do związku Piątka z małą Russeau (kto by zwracał uwagę na jej imię?), którego zakończenie było jakże entuzjastycznie skwitowane przyjaźnią Brandona i Ambroge'a. Tak więc od pewnego czasu chłopcy byli nierozłączni, jak papużki nierozłączki, i żyli długo i szczęśliwie. I gdyby to wszystko nie było ściemą, to może gdzieś w głębi duszy Lloyd wcale nie zdziwiłaby się, widząc ich razem przy jednym stoliku. Bynajmniej nie zamierzała komentować całej tej sytuacji głośno, bo nie interesowało ją wtrącanie się w cudze sprawy i plotkowanie z innymi Ślizgonkami, a jeszcze bardziej nie interesowało jej zachowywanie takich informacji dla siebie. Były po prostu bezużyteczne, a przynajmniej dla niej samej.
Przepraszam.. Czy my się nie znamy? Ciche, bardzo ciche, ale Lloyd nie była głucha. Odwróciła się w stronę Piątka i oparła jedną ręką o stolik, wysłuchała rzędu nieskładnych wspomnień i uśmiechnęła się lekko.
- Cześć, Ambroge - mrugnęła do niego, gdy akurat nie zasłaniał się dymem.
Jakby w nawiązaniu to jej wcześniejszych przemyśleń o tym, że nie lubi tłumów, zleciało się więcej osób. Dziewczyna podobna do tej małej Czeszki z wymiany i facet z fajnymi dziarami. Przypomniało jej się, że miała w planach kolejny tatuaż, ale przepędziła tę myśl, podając rękę Tavii. Tatuaż będzie, gdy będzie kasa.
- Voice - przedstawiła się, towarzyszowi kolorowowłosej krótko machając ręką i zasadniczo zupełnie nie zwracając na niego uwagi. Chętnie by usiadła, ale nie zamierzała swoim tyłkiem zajmować ostatków miejsca przy stoliku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enzo Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : blizna na prawym łuku brwiowym
Galeony : 1333
  Liczba postów : 1139
https://www.czarodzieje.org/t10538-enzo-corrado-halvorsen
https://www.czarodzieje.org/t10539-peruwianska-sowa
https://www.czarodzieje.org/t10540-klusownik-prosto-z-peru
https://www.czarodzieje.org/t10541-enzo-halvorsen
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 14:21;

Impreza kończąca Złotego Sfinksa była dla Enzo ostatecznym wyrokiem, być może nawet śmierci, wydanym na jego przebywanie w Peru. Już nie był tym przyjezdnym, który miał wrócić kiedyś do siebie po przyniesieniu odpowiednich honorów Hechiceros. Teraz był już tylko jednym z tych Halvorsenów, jacy na stałe zagnieździli się w Hogwarcie. Nadal wyobcowany, nadal unikający towarzystwa, ale mimo wszystko przyszedł na tę całą zabawę. Mimo, że miała być nad basenem, zdecydował się na pełne ubranie się, chociaż bardzo go korciło, aby zgorszyć wszystkich swoją golizną. Wrzucił na siebie jakieś ciuchy, niespecjalnie wcześniej zastanawiając się nad swoim wyborem, dbając o to, aby wziąć również kąpielówki i po prostu zjawił się na basenie w poszukiwaniu… no właśnie, czego? Czy szukał dobrej zabawy? Gdyby tak było to pewnie zdecydowałby się na jakiś prywatny basen, choćby i miał się w nim znaleźć nielegalnie, a mimo wszystko wprosił się w sam środek tłumu, który wcale go nie interesował.
Nie minęło kilka minut, a już był mokry. Zapewne wskoczył do basenu i pływał w nim przez chwilę, nim zdecydował się odejść wreszcie od tego obrzydliwego tłumu. Nie potrafił odnaleźć się w całym tym hałasie i być może właśnie dlatego trafił wreszcie na D’Angelo. Mimo, że w miejscu w którym się znalazł było mu raczej chłodno, wciąż nie decydował się na wysuszenie się za pomocą zaklęcia. Sklejone wodą mokre włosy okalały mu twarz, a koszulka już dawno przylgnęła do wilgotnego torsu, ale cóż to miało za znaczenie. Nie widział go nikt więcej poza nią.
- Jak zawsze w centrum zabawy. - odezwał się, gdy był już w zasięgu jej słuchu, ale nie zbliżał się na tyle, aby się do niej dosiadać. Po prostu przykucnął niedaleko od Shenae, roztrzepując palcami włosy, z których uparcie ciekła woda. - Nie umiesz pływać czy coś Cię gryzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 18:43;

Popijała swojego drinka w milczeniu. Problem chłodu mógłby zostać zażegnany gdyby spożyła więcej alkoholu, tymczasem drink powoli jej się kończył, a ona nie miała chęci ruszać się z miejsca po następnego. Zmarszczyła brwi, śledząc w oddali głowy wolontariuszy, którzy zgłosili się na noszenie drinków. Gdyby tylko miała różdżkę… przeklęła się w myślach. Jak tylko wyczyściła szklankę do końca, zaczęła odczuwać nieco chłodniejsze powietrze. Objęła się ramionami, otulając rękoma również nogi, o których kolana wsparła się podbródkiem. Patrzyła przed siebie długi czas, nie czując, żeby jej mała samotnia jej doskwierała. Słysząc czyjeś kroki, a potem dostrzegając zbliżającą się sylwetkę, wyprostowała się, opierając się za sobą rękoma. Otaksowała wzrokiem chłopaka. Wiedziała kto się tu zbliżał jeszcze zanim podszedł bliżej, żeby mogła rozpoznać jego twarz. Wcześniejsza analiza jego sylwetki wyraźnie zostawiła po sobie ślad w jej pamięci.
Obserwowała go bardzo wnikliwie kiedy podchodził. Wydawało się, że być może nawet z zainteresowaniem, skoro nie odrywała spojrzenia od niego ani na moment, odnotowując szybko przemoknięte ciuchy i przebijające się przez zmoknięty materiał mięśnie. Można było nawet pomyśleć, że ten widok ją zaabsorbował, gdyby zaraz potem, przewracając oczami, nie powitała go jednym zdaniem:
— A tobie nie za ciepło? — pytała sucho, patrząc jak lokuje się niedaleko. Pokręciła lekko głową z dezaprobatą na jego słowa, ale odezwała się stonowanym tonem, zupełnie tak, jakby nie dostrzegła sarkazmu w jego tonie.
— Co poradzić, że zabawa mnie tak bardzo kocha? — zakpiła wzruszając ramionami, jakby bezradnie, wyraźnie ostentacyjnie. Fakt, że coś ją gryzło to akurat nie był temat, którym chciałaby się z kimkolwiek dzielić. Oparła ręce na kolanach, patrząc zimnym spojrzeniem na chłopaka, z wystarczającej przyczyny, jaką było, że w ogóle o to pytał.
— Wygraliśmy Puchar Domów w Quidditcha, to już prawie pewne. Mecz Hufflepuff kontra Gryffindor musiałby trwać dwa dni, żeby nas przebić. Nie mam powodów, żeby coś mnie gryzło — skłamała gładko, chociaż właśnie ten mecz uświadomił jej jak jej przygoda z Quidditchem zbliżała się ku końcowi. Niezależnie od tego, co Rience by jej na ten temat powiedział. Przerzuciła wzrok gdzieś na basen, opierając się na jednej ręce, drugą dłoń zaciskając na kolanie. Było tyle rzeczy, które ją aktualnie drażniły.
— Wygląda na to, że w gruncie rzeczy nie byłeś mi wcale potrzebny — mruknęła i przypominając sobie o czymś spuściła rękę na bok pasa, przysłaniając przedramieniem pewną srebrną ozdobę, służącą jej za element spinający fikuśnie latający materiał tuniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 21:48;

Atria nie przepadała za basenami. A właściwie wręcz przeciwnie, nienawidziła ich całym swoim sercem. Może nie tyle, co nienawidziła co bała ich się panicznie. Duże zbiorniki wodne sprawiały, że nie potrafiła trzeźwo myśleć i traciła grunt pod nogami. Co prawda basen nie posiadał tak wielkiego bezkresu, co morze, czy ocean, sprawiał jednak, że Atria nie czuła się pewnie koło niego. Dlatego zaraz po wejściu na basen stanęła z daleka od wody z założonymi dłońmi i z zmrużonymi oczami patrzyła na ludzi. nie umiała pływać. Wejście do wody napawało ją panicznym strachem, więc nie zamierzała się uczyć.
Dziś jednak była impreza. Impreza na której nie znała nikogo. Rzuciły jej się w oczy osoby z drużyny, ale zazwyczaj nie rozmawiała z nimi po treningach, poza Riencem. Tylko, że to on pierwszy się odezwał. A ona, stojąc wtedy z Ruby została dźgnięta w żebro, co było swoistego rodzaju(jak zrozumiała potem) wskazówką, by do rozmowy się włączyć. Jej przyjaciółka postanowiła ją też wtedy zostawić. Taka miła. A dziś stwierdziła, że miło by było, gdy Atria zaprosiła Rienca, bo złapał znicza. Napisała więc bzdurny list. I przyszła na bzdurny basen. I czekała przestępując z nogi na nogę, będąc wręcz pewną, że chłopak się nie zjawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 22:19;

Najwyraźniej półwil miał w zwyczaju zaskakiwać wszystkie napotykane po drodze kobiety. Jak nie Shenae, gdy złapał szybko znicza to Julkę, której wręczał mrówkojady, a to znowu tę małolatę, z którą spędzał czas na łące. Żyć nie umierać, bo i na Atrię przyszedł czas. Zwykle nie miał problemów z nawiązywaniem znajomości, dlatego to, że kiedyś z kimś rozmawiał nie było niczym dziwnym, jednak niespecjalnie kojarzył w jakich okolicznościach, poza meczem, mógł poznać dziewczynę, która wysłała do niego list. Wydawała się być nieco nieprzystosowaną do życia w społeczeństwie, a przynajmniej tak pomyślał, gdy pierwszy raz zaciskał palce na pergaminie, rozprostowując go do czytania, ale co on tam wiedział. Sam potrafił zachowywać się w tak skomplikowany sposób, że ciężko było stwierdzić co mu w życiu przyświeca, nic już nie mówiąc o tym co by się działo, gdyby zaczął szufladkować ludzi. Zjawił się na basenie niedługo po Atrii, ale nie z jakimś specjalnym pośpiechem. Wcale też nie było mu w smak od razu szukać dziewczyny, z którą teoretycznie się umówił, w końcu był coś winny innej Krukonce. Poznał ją od razu, wyławiając z tłumu najbardziej kolorowego ptaka.
- Proszę, oto Twoja bransoletka. - zwrócił się do Tawki, oddając jej ozdobę z barwnymi szkiełkami nim krótko przywitał się z resztą osób siedzących razem z nią. - Nieźle Ci szło na meczu. Może pogadaj z Shenae o dołączeniu do drużyny?
Rzucił do niej jeszcze, po czym przeprosiwszy oddalił się, aby odnaleźć rudzielca. Nie zajęło mu to dużo czasu i gdy wreszcie do niej dołączył, z łatwością zauważył, że albo jest nie w sosie, albo doskwiera jej coś jeszcze innego.
- Cześć. - wypróbował na powitanie, mierząc Atrię ostrożnym spojrzeniem. Wydawała się być dość spięta. - Wszystko dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enzo Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : blizna na prawym łuku brwiowym
Galeony : 1333
  Liczba postów : 1139
https://www.czarodzieje.org/t10538-enzo-corrado-halvorsen
https://www.czarodzieje.org/t10539-peruwianska-sowa
https://www.czarodzieje.org/t10540-klusownik-prosto-z-peru
https://www.czarodzieje.org/t10541-enzo-halvorsen
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 22:46;

Właściwie to Enzo nawet nie udawał, że starał się śledzić jej spojrzenie. Było mu tak absurdalnie obojętnie czy na niego spoglądała czy nie, jak długo taksowała wzrokiem jego sylwetkę, czy ją interesował fizycznie czy nie, że aż wyglądało to na nieuprzejme. Po prostu się przyplątał, chcąc uciec od tłumu, bo i w basenie już zdążył się przepłynąć, także żadna strata, że nie znalazł się w centrum zainteresowania niezainteresowanych jego obecnością. Panna, do której dołączył też niespecjalnie zdawała się być zadowolona z faktu jego przybycia, a może to on po prostu za wiele oczekiwał. Czy ich łączyło coś więcej poza rodzinnymi pamiątkami Halvorsena i paroma chwilami spędzonymi sam na sam na pogawędkach? Ach no i oczywiście siniakami, jakie mu nabiła, gdy miotnęła w niego zaklęciem. Wciąż nie wspominał mile tamtych chwil i najlepiej byłoby, gdybyśmy zatrzymali się w tym miejscu, bo i wcale nie chciał tego rozpamiętywać.
- Twoje zaklęcie z dachu wciąż mnie trzyma. - zażartował, ale ton głosu miał tak poważny, ze w gruncie rzeczy nie można było stwierdzić w jakim stopniu mówi serio i zwyczajnie łatwo było pomylić się w osądzie. Wyplątał dłoń z włosów dopiero wtedy, gdy większość zwisających z nich kropelek wody zdążyła osiąść już na trawie wokół niego lub na koszulce, jaka i tak ściśle przylegała mu do ciała z powodu fioletowej, basenowej wody. Słuchał jej odpowiedzi, ale w gruncie rzeczy nie czuł potrzeby odpowiadać na jej słowa. Zresztą nie wiedziałby nawet co mógłby powiedzieć. Quidditch nie był tematem, na którym by się znał czy chciałby się znać, więc po prostu wpatrzył się w jej sylwetkę, nieco niewyraźną na tle mroków wieczoru.
- Widzisz, mówiłem. - westchnął wreszcie, podsumowując w ten sposób fortunność swojego braku udziału w rozgrywkach miotlarskich. - Zresztą nawet gdybyś mnie wtedy przekonała to w niczym bym wam nie pomógł. Za mało czasu na porządne przeszkolenie, a uwierz mi, naprawdę nie potrafię latać.
Właśnie tak uważał i w sumie nic w tym dziwnego. Całe życie na ziemi, a stare osobniki przyzwyczajeń nie zmieniają. Pozwolił sobie na obdarzenie Shenae przeciągłym spojrzeniem. Teraz, gdy wzrok nieco przyzwyczaił mu się do półmroku, nie mógł nie zauważyć, że prezentowała się całkiem atrakcyjnie.
- Ładnie wyglądasz. - stwierdził, ale trudno było określić czy zabrzmiało to jako komplement. Cóż, tak patrząc na ich dotychczasowe przeboje, to chyba wszystko co Enzo mówił trzeba było w pewien sposób interpretować. Może nareszcie nauczył się od D’Angelo pewniej bezpośredniości?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 23:01;

Atria nie miała wielu znajomych, a kontakty międzyludzkie szły jej jak po grudzie. Dziwiła się strasznie, że znalazła tutaj jakąś przyjaciółkę, która powoli wprowadzała ją w świat międzyludzkich zawiłości. Jej rodzina nie nauczyła ją czułości, czy też innych społecznych zachowań. W ich domu obowiązek i powinność były nad wszystkim. A znajomości warto było utrzymywać tylko te, które coś mogły nam przynieść. Tutaj w Hogwarcie, z większą dozą wolności, nie tak bardzo tłamszona przez rodzinę Atria powoli otwierała się na ludzi. Choć i tak wielki mur postawiony wokół niej był widoczny na pierwszy rzut oka.
Sama nie wiedziała, dlaczego zdecydowała się napisać do praktycznie obcego jej faceta. Właściwie za wszystko winiła przyjaciółkę, ale w tej chwili musiała zmierzyć się z tym wszystkim sama. Im dłużej stała tam, tym bardziej chciała sobie pójść i tym mocniej miała dziwne wrażenie, że ten cały pomysł był idiotyzmem. Już miała się oddalić i wyjść, bo widok wody, która zmieniała kolor wcale nie odciągnął jej lęku przed tym żywiołem, kiedy to szukający ich drużyny podszedł i przywitał się z nią.
-Ja...-zaczęła Atria, czując się jak kompletna idiotka. Spojrzała na niego i miała wrażenie, że jej oczy dosłownie topią się w jego niebieskich tęczówkach, co tylko spowodowało odczucie większego dyskomfortu. Stała tak, z lekko uchylonymi wargami nie bardzo wiedząc co powiedzieć, albo co zrobić. Jej pewność siebie i zimny dystans znikły a po głowie krążyła tylko niewerbalna chęć zabicia przyjaciółki. - myślałam, że nie przyjdziesz.
Stwierdziła w końcu, nie odpowiadając na niego pytanie. O ile łatwiej przebiegałoby jej życie, gdyby nie przyszedł i o ile szybciej mogłaby się zabrać z miejsca, które sprawiało, że czuła się niepewnie. O tym, że boi się wody i pływać nie umie nie zamierzała mówić. To ostatnia rzecz, o jakiej zamierzała kiedykolwiek mówić. Choć od widoku falującej wody w basenie robiło jej się niedobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 23:10;

Jej brak zainteresowania rozmową nie wynikał nawet z faktu jego obecności. Jakby się nad tym zastanowić, ostatnio nawet sensownie jej się z nim gadało. Mogła zwalać wszystko na wpływ otoczenia i obawy przed sturlaniem się do krawędzi dachu, ale w rzeczywistości momentami bywał nawet interesujący. Jego historia na pewno taka była. Spojrzała na niego przelotnie, a przez chwilę w jej podświadomości przebiło się skoncentrowanie na jego osobie, dopóki jednak jej podły nastrój nie przejął nad nim kontroli. Prychnęła, tak zupełnie bez powodu, spodziewając się, że zaraz i tak będzie miała z jakiego powodu.
— Taaak? Przynajmniej Ciebie — burknęła pod nosem. Nauczyła się już nie interpretować za dużo jego wypowiedzi. Miała tendencję do nadpisywania jego wypowiedzi. Mówił jedno, ona rozumiała drugie, albo kilka rzeczy na raz i to był chyba podstawowy jej błąd. Enzo w rzeczywistości nie miał żadnego interesu w tym, żeby posyłać w jej kierunku jakiekolwiek aluzje. To znaczyłoby, że chciałoby mu się na nią tracić czas, a wyglądał na tyle inteligentnego, żeby tego uniknąć. O ironio, to wcale nie było dla niej pochlebne. Zacisnęła wargi, czując, że jeśli nie alkohol to złość nieco ją zagrzeje do dalszego siedzenia w tym miejscu. Był naprawdę niemożliwy, nawet kiedy się o to nie starał, ale może to dlatego, ze poza swoją świadomością, kolejny raz go analizowała, jak wszystkich. Tylko, że on był niestety tak nieprzewidywalny, ze ciężko było mu przywdziać jedną stałą łatkę.
— Jeśli nie przeszkoliłabym Cię do meczu, uwierz mi, że nie byłaby to moja wina, a Twoja — wycedziła przez zęby, bo zapomniała, ze je zaciskała. Chwilę potem syknęła. W zbyt oczywisty sposób dawała do zrozumienia, że miała gorszy dzień. Spróbowała stonować, milknąc na moment. Nawet jej wzrok był mniej zacięty, kiedy na niego patrzyła. Komplement zbyła.
— Jak zawsze — chociaż nie rozumiała po jaką cholerę w ogóle go rzucił. Fakt, że nie potrafiła go wyczuć był na tyle wkurwiający, że nieświadomie piorunowała go wzrokiem. — Jak coś chcesz, wręczyć mi jakiś kolejny śmieć, czy cholera wie co, to przestań kręcić. Nie marnuj mojego czasu i mojej uwagi. Może jakiś diadem do kolekcji? — zakpiła wyraźnie nawiązując do momentu, w którym obejmował ją i gmerał w jej włosach, tylko po to, żeby później okazało się, że nie jest to żaden męski gest, tylko zwykła próba pozbycia się zbędnej biżuterii ze skarbca, bo wyraźnie dał jej do zrozumienia. I nie wkurzałoby ją to tak mocno, bo przecież nie pragnęła niczyjego dotyku, gdyby nie fakt, że udało mu się ją zmylić, że naprawdę może wtedy chodziło mu po prostu o sam miły odruch. Tym razem nie chciała dać się oszukać.
— Dalej, Enzo. Nie krępuj się. Pograj sobie w te swoje chore gierki czyimś kosztem. Z dwojga złego lepiej ze mną niż jakąś biedną okularnicą, która może mogłaby sobie pomyśleć przez to za dużo.
W rzeczywistości, może tylko szukała powodów, żeby się dzisiaj na kogoś wkurzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enzo Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : blizna na prawym łuku brwiowym
Galeony : 1333
  Liczba postów : 1139
https://www.czarodzieje.org/t10538-enzo-corrado-halvorsen
https://www.czarodzieje.org/t10539-peruwianska-sowa
https://www.czarodzieje.org/t10540-klusownik-prosto-z-peru
https://www.czarodzieje.org/t10541-enzo-halvorsen
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 23:29;

Nie trzeba było być jasnowidzem, żeby po jej dalszym zachowaniu odnieść wrażenie, że zwyczajnie… ma okres lub coś. Enzo nie znał się jakoś specjalnie dobrze na tych babskich problemach, jednak temat napięcia przedmiesiączkowego poniekąd był mu znany. W końcu nie wychowywał się w otoczeniu samych facetów jak Ettore, a zdarzało mu się mieć do czynienia nie tylko z matką, ale i Phoenix. Nie było chyba niczego bardziej mylącego i mieszającego w układzie rozmowy jak właśnie to. Dziewczyna nagle stawała się tak niedotykalska (a w przypadku Shenae, niezdatna do rozmowy), że aż przykro było patrzeć, a co dopiero przypadkiem stanąć na drodze tego… wulkanu namiętności, na jaką niestety składała się złość. Po prostu słuchał co ma mu do wyrzucenia, a mimo, że jej słowa z początku nie wywołały u niego nawet lekkiego drgnięcia brwi, teraz sprawiały, iż czuł się tak, jakby rzuciła w niego prawdziwym sztyletem. Abstrahując już od faktu, że nazwała to co jej dał śmieciem. To mógł przełknąć, wszak pamiątki matki były stare i w zasadzie niepotrzebne, a przynajmniej jemu. Zwyczajny babski gadżet. Kogo interesowało to czy naprawdę ma jakąś magiczną moc? Jego samego na pewno nie, więc czemu miałoby to frapować D’Angelo? Najbardziej ugodziło go jej oskarżenie. Zupełnie tak, jakby naprawdę chciał marnować czas na coś takiego jak zabawa czyimś kosztem. Zdarzało mu się to w przeszłości, temu nie mógłby zaprzeczyć, ale z całą pewnością nie dążył ku temu w tym przypadku. Ściągnął brwi, jakby zastanawiał się nad tym jak powinien zareagować. Z jednej strony po jego trzewiach niemalże natychmiast rozlała się złość, tak oczywista w tym momencie, a z drugiej sam nie wiedział czy powinno go to poruszyć czy raczej winien to wszystko sobie odpuścić? Zacisnął mocniej szczęki, jedynie w ten sposób pokazując, że jej słowa w jakiś sposób do niego dotarły, a potem zrobił chyba najbardziej irytującą rzecz na świecie.
- Już skończyłaś? - zapytał, jednocześnie prowokując ją do dalszego wylania żalów w jego kierunku. Nie chciał niedomówień, także nawet lepiej, że to właśnie teraz postanowiła mu powiedzieć co o nim sądzi, a potem zrobił coś jeszcze gorszego. Zamilkł całkowicie. Nie odzywał się, wpatrując w nią z pozornym spokojem, jakby tylko czekał na falę agresji, z którą zamierzałby się zmierzyć. Trudno powiedzieć czy wtedy nadal zachowałby ten okrutnie obojętny spokój czy wreszcie potrafiłby wyrzucić z siebie negatywne emocje. Pozostawało sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 23:45;

Kiedy tak na nią patrzył, w myślach rozważał to, jak w gruncie rzeczy powinien się zachować. Teoretycznie rzecz ujmując to ona go zaprosiła, a skoro go zaprosiła, powinna wcześniej przemyśleć to co mogą razem robić. Praktycznie to on był tutaj mężczyzną, który (znów) teoretycznie powinien przejąć pałeczkę i nawet jeśli samemu został zaproszony, w jakiś sposób zapanować nad sytuacją i stworzyć z niej… okazję do bliższego poznania się czy coś podobnego. Nie miał jednak pojęcia jak powinien ogarnąć Atrii i sobie spędzenie czasu w tym otoczeniu. Nie był osobą, która stroniła od pływania ani tą, jaka mogłaby mieć obiekcje co do basenu. Nie rzucał się jednak w tłum, postanawiając, że nie będzie jej zostawiał samej, dopóki wyraźnie go o to nie poprosi lub nim sytuacja nie ulegnie zmianie.
- Myślałaś czy liczyłaś na to? - zapytał łagodnie, jakby w gruncie rzeczy przewidywał możliwość istnienia obu tych możliwości i dalej spoglądał na rudowłosą uważnie. Po raz kolejny widział u kogoś dezorientację, ale nie był na tyle pyszny, aby uznać, że to jego sprawka. Tak właściwie to na razie przyjął, że dziewczynę frapuje coś innego, a cóż to mogło być miał dowiedzieć się niebawem. Wplótł palce w swoje krótkie jasne włosy, teraz coraz boleśniej odczuwając braki w ich długości, po czym nieznacznie je zmierzwił, wskazując ruchem głowy fioletowy basen.
- Chcesz popływać? - zapytał, nieświadom jej hydrofobii, ale nie byłby sobą, gdyby nie podsunął jej większej liczby możliwych scenariuszy. - Albo może masz ochotę na drinka lub posiedzieć gdzieś i porozmawiać?
Nagle wargi lekko mu zadrżały, nim wypowiedział kolejną propozycję.
- A może pójść w kąt i się pocałować? - wypowiedział te słowa z pełną premedytacją, a zagadkowy uśmiech, który błąkał mu się na twarzy na pewno nie pomagał Ashworth w określeniu czy był w tym momencie poważny czy raczej nie. Cóż, pozostała zgadywanka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptySob Cze 06 2015, 23:47;

Sposób w jaki zareagował na jej słowa wywołał w niej jeszcze większą złość. Nie wiedziała kiedy wstała z miejsca, instynktownie próbując zrównać z nim poziom, a najlepiej, patrzeć na niego z góry, gdyby to było możliwe, gdyby nie był te piekielne dziesiątki, czy naście, trudno jej było określić, centymetrów wyższy od niej. Teraz korzystając z faktu, ze kucał mogła to zmienić. Mierzyła go z wyższością, nienawistnym spojrzeniem. Kumulowało się w niej tyle gniewu nie znajdującego ujścia, że jeśli myślał, że tylko na tyle było ją stać w złości to grubo się mylił. To był jeszcze znośny poziom awersji z jej strony. Nie miał pojęcia, że nawet teraz całe te emocje, które w niej siedziały, doszczętnie w sobie tłumiła. Miała ich taki zapas, że mogła nim wysadzić całe boisko Quidditcha. To byłaby akurat interesująca broń rażenia podczas meczu.
— Nawet dobrze nie zaczęłam — mruknęła wściekła, zaciskając dłoń w pięść, miała niewymowną chęć z tej pieści skorzystać skoro nie wzięła ze sobą różdżki. Ostatecznie jednak wplotła dłoń we włosy i zaczesała je do tyłu, próbując rozluźnić nieco mięśnie palców, co byłoby dość sensowne, skoro miała je wpuszczone w swoje kosmyki. Trochę bolesne byłoby teraz zaciskanie ręki na włosach.
— Jak się zaraz nie odezwiesz to obiecuję Ci, że Ci przetrącę twarz — rzuciła pewna tego w dalszym ciągu, mimo, że zdradziła się ze swoim zamiarem.
— Mowę Ci odebrało? Może jednak angielski wcale nie jest Twoim rodowitym językiem? Coś Ci się mogło pojebać. Hiszpańsko-brytyjsko-norweskie korzenie mogą każdemu zjebać mózg. Trochę to skomplikowane, nawet nie wliczając w to Twojego brata.
Nie powinna była schodzić na temat jego rodziny. Była tego pewna w stu procentach, właśnie dlatego to zrobiła. Nigdy nie była zwolenniczką rzeczy, które powinno się robić. Zawsze musiała być przekorna i przede wszystkim frustrowało ją jego milczenie. Każda prowokacja wydawała się teraz genialnym pomysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enzo Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : blizna na prawym łuku brwiowym
Galeony : 1333
  Liczba postów : 1139
https://www.czarodzieje.org/t10538-enzo-corrado-halvorsen
https://www.czarodzieje.org/t10539-peruwianska-sowa
https://www.czarodzieje.org/t10540-klusownik-prosto-z-peru
https://www.czarodzieje.org/t10541-enzo-halvorsen
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 00:03;

Westchnął tak, jakby właśnie tego się spodziewał. Nie skończyła, a nawet nie zaczęła. To wcale nie poprawiało jego sytuacji, a już tym bardziej nie poszerzało pola manewru, które z początku by sobie założył. Trawił w ciszy jej kolejne najazdy, jakby w gruncie rzeczy był wydmuszką pozbawioną zdolności przejmowania się czyimiś obelgami lub czymś podobnym. W jego oczach błysnął ból, ale starając się to ukryć, skierował spojrzenie w bok, wpatrując się teraz z uporem w jakąś skarłowaciałą sosnę nieopodal.
- A co według Ciebie powinienem powiedzieć? - zapytał wreszcie, gdy już zdobył się na długie westchnienie, mające być wstępem do zarzucenia pasywności podczas konfliktu. - Nie uwierzysz mi, jeśli Ci powiem, że Cię popierdoliło i wymyślasz niestworzone historie.
Przekleństwo w jego ustach zabrzmiało w tym przypadku wyjątkowo ostro, chociaż w założeniu wcale tak nie miało być. Zdaje się, że w pewnym stopniu zaczynał uzewnętrzniać swoją irytację. Przeniósł spojrzenie na Shenae. Oschłe, oceniające, a jednocześnie znów obojętne, jakby specjalnie starał się ją rozjuszyć. Skąd mogła wiedzieć, że właśnie w ten sposób reagował na podobne sytuacje, dopóki był jeszcze w stanie powstrzymywać się przez rzuceniem jej w twarz stekiem przekleństw?
- Więc oczekujesz pewnie, że się przyznam do bycia chujem, dam się opluć i wyładować na sobie frustrację, babskie napięcie przedmiesiączkowe czy, kurwa, cholera wie jeszcze co. - stwierdził, nieświadomie zaczynając podnosić głos. Dobrze, że urwał, robiąc miejsce na wyjątkowo dziwacznie brzmiące przekleństwo, najpewniej hiszpańskie. Powoli wstał z przykucu, nie chcąc dłużej jej pozwalać na patrzenie na siebie z góry i spiorunował ją spojrzeniem w taki sposób, jakby nie zasługiwała na nic lepszego od steku obelg.
- Po to właśnie nosisz ten śmieć? Żeby mi pokazać jak mało jest warte coś co mogłem Ci podarować? Żeby mi, kurwa, zilustrować, że gówno warte są moje słowa czy czyny? Nie kłopocz się więcej, zrozumiałem przekaz. - nagle umilkł, robiąc sobie przerwę na wdech oraz wydech, najwyraźniej mające być wstępem do opanowania emocji. Niestety na nic się to zdało. Za dużo było w nim z Hiszpana.
- Mecz już wygrany, rozgrywki dla Krukonów zakończone, więc spierdalaj Enzo. Zabieraj swoje pieprzone pamiątki i udawajmy, że nic nie miało miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 00:14;

To był głupi pomysł, wiedziała to od samego początku, a jednak jej puchońska znajoma miała w sobie taką ilość perswazji, że namówiła dziewczynę na wysłanie tego głupiego listu. Nie wiadomo dlaczego Ruby pchała ją w kierunku różnych ludzi, jednak z jakiegoś nie zrozumianego dla niej powodu dość często lubiła wspomnieć właśnie o szukającym z jej domu. To trykając ją lekko gdy mijał ich na korytarzu, to znów wspominając, że widziała tam tam z tym. Atria nie miała pojęcia o co chodziło w tych zabiegach i nie dociekała też. Nie miała też jednak pojęcia, dlaczego pozwoliła, się namówić na to. Nie miała pojęcia jak się zachować, ani co też zrobić. Jego obecność krępowała ją, a jednocześnie w jakiś sposób sprawiał, że nie czuła się dziwnie obca.
-Po trochu jednego i drugiego.- przyznała, przygryzając lekko wargę w geście  uroczym, przerzucając wzrok z fioletowej wody na jego twarz. Czuła jakby zrzuciła ciężar, jednocześnie zastanawiając się, czy to wyznanie nie skłoni go do wyjścia. Zdecydowanie przyjemniej patrzyło jej się na nią, niż na tą dziwną ciecz zmieniającą co chwila kolor. Rysy miał ostre, ale jednocześnie przyjazne, sprawiające wrażenie miłych i niegroźnych. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało Atria nie czuła się przy nim zagrożona i był chyba jedną z niewielu osób, przy których nie czuła palącej potrzeby trzymania różdżki w pogotowiu. Gdyby uczono komunikacji międzyludzkiej z pewnością Atria byłaby najgorszą uczennicą. Wiadomości i umiejętności społeczne, które większość wynosiła z domu, w jej domu został pominięte. Nikt nie czytał jej do snu, a płacz z powodu przykrej sytuacji w szkole karano, zamiast próbować jakoś młodą Ashworth pocieszyć. Nic więc dziwnego, że niewiele później mało co sprawiało jej przykrość i mało kto potrafił do niej dotrzeć. Czas w Hogwarcie i odległość od apodyktycznej rodziny sprawiały, że Atka odkrywała i poznawała rzeczy o których nie miała pojęcia.
Kiedy zastanawiała nad propozycjami spędzania czasu, które padły z jego ust ( na wzmiankę o basenie skrzywiła się na tyle konkretnie, że raczej problemem nie było domyślić się, że za tym rodzajem rozrywki nie przepada) do jej uszu doszła kolejna propozycja. Dotarła chwilę później, ale kompletnie zbiła ją z pantałyku. Atria zamrugała kilka razy i spojrzała na niego spłoszona. Uśmiechał się, choć patrząc na jego wyraz twarzy i próbując go rozszyfrować nie miała pojęcia, czy  żartuję, czy mówi prawdę. Odchrząknęła.
-Przyjemności cielesne to najpłytsza forma rozrywki. - odpowiedziała, choć nie mogła kompletnie powstrzymać spojrzenia, które co rusz wracało do jego twarzy i zatrzymywało się na jego ustach. Przez głowę zaś przebiegały myśli związane z ostatnią propozycją. - Kompletnie nieodpowiednim jest kpić sobie z innych.
Dodała jeszcze sznurując usta w linijkę. Znów poczuła grunt uciekający spod nóg. Nie miała pojęcia, czy mówi na serio, czy sobie żartuje, a próba odczytania go spełzła na niczym. Miała ochotę zostać, ale jednocześnie i uciec jak najdalej się dało i kompletnie nie rozumiała, czemu jej tętno przyśpieszyło, choć nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 00:29;

I znów znajdował się wyżej od niej. Zadarła głowę do góry, nie spuszczając z niego spojrzenia, nawet jeśli lustrował ją wzrokiem tak bardzo irytującym, że chętnie wydrapałaby mu te ciemne oczy i zostawiła w ich miejscu dwa jeszcze ciemniejsze, głębokie, puste punkty w oczodołach. Patrzył i nie patrzył na nią, w zależności jak mu się chciało, raz oschle, raz arogancko – według niej – odwracał wzrok, a ona tak samo natrętnie, bezczelnie szukała jego spojrzenia, swoim wpatrując się dokładnie w jego źrenice. Nieugięcie, zacięcie, typowo dla siebie. Bo nie byłaby to pierwsza osoba, której musiała udowodnić, że jej reakcje nie robią na niej żadnego wrażenia. Choćby jej bluzgał jeszcze dłużej i patrzył na nią gorzej niż spoglądał w tym momencie. W ten najbardziej znienawidzony przez nią sposób, w jaki już ktoś wcześniej przed nim posyłał jej spojrzenia. Jego wzrok był niczym w porównaniu do tamtego, wymierzającego jej najgorsze kary za to, że była po prostu… sobą.
Skończyłeś już? — miała ochotę go spytać, w ten sam sposób, w jaki on zakończył jej wywód w jednym zdaniu, ale powstrzymała się. Milczała.
— Wyjąłeś mi to z ust — szepnęła w końcu, ale nie było w tym szepcie nic niepewnego, wątpliwego, czysta wzgarda i jad, pewność z jaką dała mu myśleć, że właśnie trafił w samo sedno, kwitując dokładnie tak samo sytuację, jak ona chciałaby to zrobić.
Zacisnęła mocniej szczęki i tym razem to ona spojrzała w bok, przymykając na moment oczy, czuła, jak wrastające w niej emocje powodowały, ze aż wszystko w niej wrzało. Krew buchała jej w żyłach, niemal słyszała bicie swojego serca.
— Podarować? — prychnęła z frustracją — To nazywasz prezentem? Biżuterię, wciśniętą z zaskoczenia, bo zawala Ci skarbiec? — cytowała wyłącznie słowa, które skierował wtedy do niej —Coś odpowiednio zbędnego, dla odpowiednio obojętnej osoby?! Kurwa, dzięki! Za to kurewskie wyróżnienie. Mam się zachwycać, że wręczasz mi coś, co uważasz za szkaradne i bezużyteczne? To miał być chyba największy z Twoich komplementów, co? Pozwól, ze nie docenię.
Patrzyła na niego, a pierś unosiła jej się w głębokim oddechu, bo łapała ciężkie powietrze w płuca, czując, że to za mało, żeby uspokoić jej zszargane nerwy. W sumie, mogłoby jej być nawet przykro, gdyby akurat nie była tak bardzo ogniście wzburzona. Zdawała się czasem zapominać, że istnieje więcej niż tylko jeden sposób reagowania na czyjeś ubliżenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 00:34;

Nie wiedział co ma o tym myśleć… właściwie to nie wiedział co w ogóle ma sądzić o całej tej dziewczynie. Jej zachowanie wydawało mu się przeczyć jedno drugiemu, dlatego nic dziwnego, że zdawał się być trochę zdezorientowanym. Przez chwilę wpatrywał się w czubek jej głowy, nim postanowił westchnąć.
- W takim razie dlaczego wysłałaś mi ten list? - zadał wreszcie pytanie, które nurtowało go praktycznie już od chwili, w której zobaczył sowę na parapecie swojego pokoju. Treść listu tylko pogłębiała jego wątpliwości, dlatego nie ma co się dziwić, że postanowił je rozwiać, gdy tylko nadarzyła się ku temu sposobność. Obserwował jej reakcję w taki sposób, jakby starał się kolejno spamiętać każdą, nawet najmniejszą zmianę w jej wyrazie twarzy czy brzmieniu głosu. Lubił analizować, także tego typu obserwacja ani nie była dla niego niczym nowym, ani teoretycznie nie powinna nastręczyć mu zbyt wielu problemów. Szkoda tylko, że teoria bardzo często mijała się z celem w konfrontacji z praktyką.
- Przykro mi, że uznałaś to za kpinę. - stwierdził nagle, jakby naprawdę zanalizował wcześniej swoje uczucia i po raz kolejny obrzucił ją spojrzeniem, nim zdecydował się rozejrzeć wokół. Odnalezienie miejsca, w którym mogliby spokojnie spędzić kilka chwil nie było znowu takie trudne. Wbrew pozorom impreza na basenie nie była aż tak rozchwytywana jak mogłoby się spodziewać, a Krukon był z tego faktu raczej zadowolony. Przynajmniej nie było mu trudno dopchać się do wolnego stolika. Pozwolił sobie na pójście o krok dalej i chwyciwszy Atrię delikatnie za dłoń, poprowadził ją do miejsca, w którym mogli spocząć, a kiedy wreszcie odciążyli już swoje własne nogi, Rience zerknął jej prosto w oczy.
- Skoro uważasz, że pocałunki są płytkie to chciałbym dowiedzieć się co według Ciebie głębszą formą rozrywki. Co możesz mi zaproponować? - pastwił się nad nią okrutnie i sam zaczynał mieć tego świadomość. Jego słowa zaczynały być trochę zbyt sugestywne, a przynajmniej w tonie, którego używał do wypowiedzenia ich na głos, a sam blondyn nic nie robił, aby w jakiś sposób to zmienić. Biedną Atrię najwyraźniej czekała willowa droga przez mękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enzo Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : blizna na prawym łuku brwiowym
Galeony : 1333
  Liczba postów : 1139
https://www.czarodzieje.org/t10538-enzo-corrado-halvorsen
https://www.czarodzieje.org/t10539-peruwianska-sowa
https://www.czarodzieje.org/t10540-klusownik-prosto-z-peru
https://www.czarodzieje.org/t10541-enzo-halvorsen
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 00:55;

Nie miał ochoty ani tu stać, ani dalej wsłuchiwać się w ten potok idiotyzmu, który zdawał się wręcz emanować z tej sytuacji. On, osoba, która za żadne skarby nie chce się przyznać do okazywania sympatii w krzywdzący, raniący sposób i ona, dziewczyna, której nie potrafił ogarnąć, chociażby i nie miała już tego przedmiesiączkowego napięcia, o które tak ją podejrzewał. Zaciskał szczęki już tak mocno, że wydawało mi się, że jeszcze trochę, a zacznie ścierać sobie zęby na gładki, biały proszek i rzeczywiście, po chwili zazgrzytał nimi, jakby w ten sposób próbował zmusić samego siebie do opanowania się przez wypowiedzeniem jeszcze większej sterty czegoś co potrafi tylko krzywdzić i ranić. Bez powodzenia. Zbliżył się do niej nagle i dosyć niespodziewanie, ale raczej dla samego siebie. Nogi poniosły go szybciej, niż mógłby się tego spodziewać, zupełnie tak jakby zapomniał, że przecież nie są na tyle krótkie, aby mógł stawiać w nieskończoność jedynie małe kroczki. Teraz zamierzał postawić jeden, ale wystarczająco duży, aby móc przypadkiem wdepnąć nim w ciemność nadciągającej przepaści. Był tak blisko niej, że jego ciało zdawało się czuć bijący od niej gniew. Właśnie to ich teraz połączyło. Wspólna frustracja i irytacja, gorąco wyzierające z każdej możliwej komórki ciała i oczywiste napięcie, które tylko wzajemnie u siebie samych pogłębiali.
- To nie są śmieci. - warknął na nią, niemalże owiewając ją swoim gorącym oddechem, zaprzeczając w ten sposób temu co mówił wcześniej. Był wkurzony, a więc mówił prawdę, ale mimo tego nie dbał o to czy Shenae dojdzie do tego czy znowu uzna go za kłamcę lub manipulanta. Gdyby tylko wkurzenie mogło parować, Enzo jak nic zamieniłby się teraz w wulkan pary. Wtem zrobił coś czego nie spodziewał się nawet po samym sobie. Wyciągnął obie dłonie, ale nie po to, aby ją uderzyć. Palce miał rozprostowane, ale ciało wciąż spięte. Mięśnie ukryte pod przemoczoną koszulką zdawały się gotować do konfrontacji, do jakiej on nawet nie zamierzał dopuszczać. Dosięgnął jej ramion, zaciskając na nich palce z nieco zbyteczną siłą i pociągnął w swoją stronę, zmuszając do zniszczenia ostatnich centymetrów jakie mogły ich dzielić. Nie rozumiał czemu każde ich spotkanie musi skończyć się kłótnią, ale może właśnie tak miało to wyglądać. Od schadzki do schadzki, od humoru do humorku, aż wreszcie wytworzy się pomiędzy nimi albo otwarta wrogość albo niepewny rozejm. Czuł jej ciało tak blisko siebie jak jeszcze nigdy wcześniej, a piwne oczy dalej miotały błyskawice, nim zdecydował się pochylić się ku jej twarzy. W pierwszym odruchu mogła pomyśleć, że chce ją uderzyć. Prosto z czoła w głowę, być może w ten sposób nawet nokautując, ale zrobił coś o tysiąckroć gorszego. Pocałował ją krótko, agresywnie, ale i nieco… tęsknie? Potem po prostu ją puścił.
- Żebyś nie pomyślała sobie za mało. - burknął, nim odwrócił się na pięcie, zwyczajnie pozostawiając po sobie jedynie trzask charakterystyczny dla deportacji.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 00:58;

Atria sama nie wiedziała co o sobie sądzić. Gdyby rodzina ją w tej chwili zobaczyła z pewnością byłaby niezadowolona. Zamiast kształcić swoje umiejętności, bądź zdobywać nowe, ona stała na basenie, jak jedna z przeciętnych uczennic, którą przecież nie była, którą nigdy nie miała być. Jednak w środku, w głębi duszy, tym beztroskim dzieciakom zazdrościła bardziej niż chciała przyznać. Byli wychowywani w domu pełnym miłości, gdzie pozwolono im kierować swoim życiem wedle uznania. Ona od dzieciństwa wiedziała, do czego ma służyć. A jednak jedynym na tyle mądrym by zwiać był Aleksander.
-Utrzymywanie kontaktów społecznych to ponoć ważna część życia jednostki. - odpowiedziała mu podręcznikową regułką mając wątłą nadzieję, że to wystarczy. Bo co też miała mu powiedzieć? Że jej przyjaciółka, potrafiąca znieść ją całą, próbuję ją jakoś społecznie zasymilować. Że mimo iż to trudne, Ruby daje rady i pomaga i że to ona podrzuciła pomysł listu, choć sama Atria ma wrażenie, że Ruby zna ją lepiej niż ona siebie samą? I że może jakby ją inaczej wychowano, wiedziałaby jak się zachowywać i co powiedzieć, żeby móc utrzymać jakiś społeczny poziom?
Nie, tego wszystkiego powiedzieć nie mogła. Nie jemu i nie teraz. Najprawdopodobniej nigdy. Bo dla Rience'a pewnie stanie się swoistego rodzaju anegdotką, albo wątłym wspomnieniem po dzisiaj. Przynajmniej takie miała wrażenie. A ogromna chęć by uciec póki się da nie opuszczała jej. Mocniej przeważała jednak ciekawość tego, co się stanie, jeśli ni ruszy się z miejsca. Gdy złapał ją za dłoń uchyliła lekko wargi, jednak nie powiedziała nic, bo blondyn ciągnął ją dalej od wody i to akurat jej pasowało. Zauważyła też, że pierwszy instynkt, by automatycznie wykręcić mu dłoń został zdławiony delikatnością jego dotyku. Usiadła przy stoliku, pozwalając sobie na rozejrzenie się na około. Gdy znów zaczął mówić zwróciła twarz w jego stronę a ich spojrzenia spotkały sie.
-Mówiłam o przyjemnościach cielesnych, w nie wlicza się więcej niż pocałunki. - odpowiedziała, niby to spokojnym i chłodnym tonem, jednocześnie przegrywając walkę z swoim własnym ciałem, które wpuściło na jej poliki czerwone plamy. Tematy tego typu zdecydowanie były jej obce. Atria poprawiła się na krześle, nagle czując, że strasznie jej niewygodnie. Rozejrzała się jeszcze raz po basenie, mając nadzieję dostrzec gdzieś ratunek w postaci przyjaciółki. Zaś jej chęć ucieczki ponownie wzrosła. Atria nie potrafiła sobie jednak odpowiedzieć, dlaczego nadal tu była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Brandon Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 04:13;

On też wolałby zdecydowanie towarzystwo jakiejś fajnej dziewczyny niż Piątka, ale na tamtą chwilę nikogo nie było do kogo mógłby się przysiąść.
Zmarszczył czoło ściągając nieco brwi kiedy to usłyszał, że ten nawet nie był pewny jego imienia, ale w sumie to nic dziwnego. Bo może i ekhmm c h o d z i ł z jego siostrą to oni nie mieli lepszej okazji do poznania się bliżej. Zwłaszcza kiedy to Brandon i tak już go nienawidził za samo istnienie i myśl, że ten koleś się z nią spotyka. To już było jednak nieważne i niby powinny się wszelkie hejty skończyć, ale najgorsze w tym wszystkim było to, że dość poważnie zranił jego malutką siostrzyczkę, więc nie mógł od tak o tym zapomnieć.
Z drugiej strony on też wcale nie był lepszy od Ambrożego. W końcu cały czas myśli, że Piątek to jego imię. A rodzice chyba musieli go nie kochać jeśli mu nadali takie imię. Może w ten dzień doszło do największej wpadki ich życia i stąd to imię?
Tym bardziej nie mógł tego znieść, że jego siostra jest z jakimś Piątkiem?
- A jednak coś tam udało ci się zapamiętać Piątek- pochwalił nie ukrywając zadowolenia, że chłopak umiał używać jeszcze tej swojej galaretki w głowie. Na sarkastyczne słowa uśmiechnął się sztucznie. Spojrzał na mugolskie fajki z przekąsem i już nie zdążył nic powiedzieć ponieważ znów usłyszał gdzieś za sobą czyjś głos. I to zdecydowanie nie była kolejna przepowiednia, odwrócił się w stronę skąd dobiegał i spostrzegł dziewczynę, dziewczynę o niezwykłej urodzie. Mózg włączył wyższe obroty i starał się dopasować tą twarzyczkę do krawata o jakimś konkretnym kolorze i po kilku sekundach się to udało. No ale przecież w tym czasie nie mógł się jedynie na nią gapić jak jakaś niemowa.
- Emm tak, to ja - wypowiedział jednak tyle nie zadając bezsensownych pytań ponieważ było pewne, że zaraz wytłumaczy o co chodziło. Wskazał jednak jeszcze dłonią miejsce obok siebie, bo nie wypadało by to rozmawiał z dziewczyną na siedząco, kiedy to ta stała. Z początku nie wiedział skąd kojarzy jej twarz, ale kiedy to tylko dostrzegł małą buteleczkę od razu zrozumiał z kim rozmawia. Swoje wyroby w końcu jest w stanie rozpoznać wszędzie.
- Na prawdę nie ma za co. I tak jak mówiłem wtedy, Ty też tam im dużo pomogłaś, a nerwy każdego mogą dopaść i pozapomina się wszystkie zaklęcia. To norma, zresztą ja też jakbym miał tam rzucić jakiś czar to pewnie nie byłbym w stanie z początku, ale na całe szczęście miałem właśnie to z sobą. - Powiedział wskazując brodą na buteleczkę którą ciągle trzymała, bo jeszcze nie chciał jej wziąć. W zasadzie to też trochę skłamał, ale tak w połowie. Bo przecież miał te eliksiry przy sobie, ale nie wypił właśnie tego. Jednak jeśli to mogło jakoś sprawić by ślizgonka poczuła się lepiej to dlaczego miałby nie skłamać? Zwłaszcza kiedy to był doskonałym kłamcą. Nie wierzcie mu nigdy do końca! Dobra rada którą trzeba zawsze stosować w przypadku Brandona. No ale jak zawsze istnieją wyjątki od reguły, którymi tutaj są jego obietnice. Mniejsza jednak o to.
- No i jesteś pewna, że nie przyda Ci się to kiedyś, w końcu to prezent i nie powinno się go oddawać Voice - powiedział, uśmiechając się przyjaźnie do dziewczyny.
- W dodatku każda taka przygoda wzmacnia nasz charakter, a tamto zdarzenie zdecydowanie nas zahartowało i kto wie, może następnym razem to Ty będziesz mogła wręczyć komuś tą miksturę? Kto wie może i mi? Bo wtedy to, też myślałem tylko o tym by odnaleźć siostrę, więc przemknąłem przez ten pociąg jak burza, przy okazji przydając się po drodze. Jednak następnym razem siostry może tam nie być i to ja będę potrzebował Twojej Voice pomocy. - W między czasie usłyszał jak Piątek wymawia jej imię więc stąd je znał.
I tutaj mówił jedynie w połowie prawdę. Przestał nawet nad tym już panować i przychodziło mu to z taką łatwością, że nie było możliwości by odróżnić co było prawdą w tym co mówił, a co tekstem za pewnie który ktoś chciałby usłyszeć. Raczej, a wszystko spowodowane tym, że mówił z płcią piękną. W innym razie nawet by się nie trudził o jakiś pocieszający krótki monolog i zatrzymałby się na odebraniu podziękowania.
Zaraz po tym, albo i nawet w trakcie jak rozmawiali dosiadła się jeszcze dwójka osób. Kolejna dziewczyna o tęczowych włosach, która zdecydowanie wyróżniała się na tle innych niewiast, a także facet pokryty wieloma tatuażami. Jedno było pewne, pasowali do siebie. Tak jak dziewczyny mógł nie kojarzyć tak jej towarzysza mógł coś tam kiedyś spotkać. Było to jednak tak dawno, że nikt z nich tego nie pamiętał, a już tym bardziej, że wtedy na pewno nie miał na czole żadnych napisów. W końcu skoro był z niego taki imprezowy typ to musieli niejednokrotnie być na tych samych imprezach, jednak on jako o wiele starszy w ogóle nie interesował się tym gronem dopiero co wkraczającym do tego świata, ani on jakoś nie zwracał większej uwagi na tych starych pryków. Teraz to z pewnością by go zapamiętał, bo jak wszystkie jego dziary były ciekawe tak to co miał na czole powodowało, że miał ogromną ochotę zapytać się go o to, czy to jakiś przegrany zakład, czy to z własnej, nie wymuszonej inicjatywy zrobił sobie to coś. Powstrzymał się jednak od tego zwalczając ten pomysł w samym zarodku. Choć nie było to wcale takie proste.
- Brandon - Przedstawił się i uścisnął dziewczynie dłoń, nie za mocno, nie za lekko. a także uśmiechnął się równie promiennie jak ona. Chłopakowi natomiast skinął głową i rzucił krótkim cześć widząc, że jakoś wcale nie jest skory do zawierania nowych znajomości, co zresztą dla niego też było to zupełnie obojętne. Zwłaszcza kiedy to dziewczyna siedząca obok Brandona nazwała Piątka "Ambroge" i zaczął się zastanawiać o co w tym chodziło. To jakieś jego drugie imię? Nazwiskiem przecież nie mogło być... A może... Ożeż ty! Czyżby więc się mylił co do jego rodziców?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tavia A. Moreira

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 127
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10879-octavia-alfa-moreira#297774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10887-fitz#297919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10886-z-tej-strony-tawka-kto-tam#297916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10888-octavia-alfa-moreira#297920
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 11:32;

Podstawowym mankamentem męskiej logiki było właśnie przeświadczenie o tym, że dziewczyny od czasu do czasu odsłaniają więcej ciała tylko po to, żeby płeć przeciwna mogła się napatrzeć. Ilekroć Tavia to słyszała, zawsze załamywała się nad ludzką głupotą. Oczywiście nie mogła, ani też nie potrafiła zaprzeczyć, że czasem takie panny się zdarzały. Ale nie przyszło nikomu do głowy, że czasem może być po prostu gorąco i trzeba się jakoś ratować? Lato połączone z noszeniem długich włosów rzadko kiedy się dobrze kończyło, więc chociaż mniejszą ilością (oraz, nierozłącznie, powierzchnią) ubrań trzeba było sobie pomagać. A że przed przyjściem tutaj Moreirze przyszło usłyszeć, że organizatorzy chcą zaczarować atmosferę, żeby przypadkiem nie spadła temperatura, to i przygotowała się zawczasu. Ale z drugiej strony, tęczowogłowa mogłaby nawet Kyle'a trochę zrozumieć. Sama od pewnego czasu błądziła w labiryntach własnej seksualności, technicznie nadal bliższa relacjom miłosnym z facetami, a jednak oficjalnie ciekawa obu stron. Też zaczęła lubić to, jak dziewczyny pachną, kiedy są zadbane, kiedy nie boją się wyzwań. I rzeczywiście, lubiła to od zawsze, ale teraz w ten drugi, nieco inny sposób. Rzecz jasna, wiedzieć na pewno nie sposób, zanim się nie spróbuje. Tyle że Octavia miała to do siebie, że nie potrafiła, ale to zupełnie nie potrafiła ustawić się tak, aby stworzyć sobie okazję. Pozostało więc liczyć na przychylność świata, albo - choć według Reida to dosyć nieprawdopodobne - interwencję angielskich dżentelmenów, którzy odciągnęliby ją od takich rozmyślań na dobre.
- Zdaje mi się, że wszystko w porządku. Ale znając ją, będzie się od tego wszystkiego trzymała z daleka. Nawet próbowałam ją namówić, tyle że dostałam tą, no, sam wiesz. Uprzejmą, elitarną odpowiedź. "Jeszcze się zastanowię". Czyli równie dobrze mogę powiedzieć, że na pewno nie przyjdzie - skwitowała z pewnym humorem, w głębi ducha nieco smutna, bowiem nikogo chyba nie cieszy porażka przy używaniu swoich zdolności retorycznych, a już zwłaszcza osoby tak gadatliwej, jak ona.
Wymiana uśmiechów, imion i uścisków dłoni przebiegła wystarczająco sprawnie, żeby wprawić Alfę w dosyć dobry humor, przy tym znacząco poprawiając jej przewidywania na dalszą część imprezy. Nie spodziewała się jednak, że jego wielmożność, panicz Reid, tak się obruszy w kwestii jego wizyt w kamienicy nr 66, zwłaszcza że sąsiedzi nieopodal siódemki zwykle byli w pełni świadomi tego zwyczaju. Ściągnęła nieco brwi, delikatnie zawiedziona porażką podkówki, ale w najmniejszym nawet stopniu nie zamierzała się ot tak poddać. Obrzuciła przyjaciela nieprzychylnym spojrzeniem.
- To chyba poczekam na dzień, w którym legendy okażą się prawdziwe. Zresztą, ostatnio tak się chyba dzieje. Słyszałeś kiedyś o Stowarzyszeniu Zaginionych Bardów? Podobno ostatnio ktoś ich wszystkich poznajdował i... - urwała, bo poczuła pewną charakterystyczną obecność, która ostatnim razem na dość długi czas ją sparaliżowała, przy okazji zmuszając do puszczenia jednej lub dwóch bramek. Usłyszawszy ten jeden, właściwy głos, momentalnie przestawiła się na tryb zupełnego ignorowania wszystkich wokoło, całą uwagę skupiając na przybyłym blondynie. Uśmiechnęła się błogo, wpadając w swoiste ogłupienie. Biedny Rience trzymał wyciągniętą rękę o wiele dłużej niż powinien, bowiem Tawka w żadnym wypadku nie zamierzała się zbyt prędko wyrywać z zachwytu nad jego twarzą. Ostatecznie dotarło do niej, że półwil powiedział chyba coś innego niż "Cześć, przyszedłem tu żebyś się swobodnie mogła pozachwycać" i z wahaniem zgarnęła swoją bransoletkę. Momentalnie założyła ją na nadgarstek, błyskawicznie wracając wzrokiem na chłopaka, wszak to prawie zbrodnia nie poświęcać mu całej swojej uwagi. Słysząc pochwałę dla swojej gry, oblała się momentalnie rumieńcem i zachichotała nerwowo, potem zasłaniając usta obiema dłońmi. Szkoda, bo chyba go tym spłoszyła. Nie potrafiła oczywiście wydukać z siebie żadnej prośby o pozostanie w okolicy, więc tylko z zaszklonymi oczyma patrzyła, jak odchodzi. Westchnęła błogo, śmiejąc się jeszcze do samej siebie przez parę chwil.
- Patrz... i ucz się... - podsumowała, podpierając głowę o ramię ustawione na stoliku, nie spuszczając wzroku z odchodzącego Krukona. Pewnie siedziałaby tak rozmarzona jeszcze długo, gdyby nie fakt, że uosobienie wszystkich jej marzeń zaczęło rozmawiać ze znienawidzoną przez Tavię Atrią Ashworth.
- Chwila, czy on... czy on właśnie gada z tą rudą szmatą? - zerwała się prawie z miejsca, a gdyby miała dłuższe uszy, to sterczałyby jej jak u psa, który właśnie zauważył coś niepokojącego - No jak mamę kocham, on gada z tą rudą szmatą! - stwierdziła z oburzeniem, wpuszczając na twarz wyraźne niezadowolenie. Zacisnęła dłonie w pięści, wyraźnie gotując się do bohaterskiej szarży, aby odbić z powrotem uwagę półwila i przywrócić ją do prawowitej właścicielki.
- Kyle, wstawaj - rozkazała, szturchając przyjaciela - No już, idziemy! Ty bierzesz rudą i wpychasz ją do basenu, a ja porywam tego chłopaka. Ruchyyyyyyy, albo już cię nigdy do domu nie wpuszczę! - dodała jeszcze, podnosząc się z miejsca - Piętaszek, trzymaj nam miejsce, co? Dzięki! - powiedziała, chociaż wcale nie była pewna, czy do Ambrożego prośba dotarła, i czy została bez oporów przyjęta.
Zło zwycięża, gdy dobrzy ludzie nic nie robią!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 13:02;

Co miał o tym wszystkim myśleć? Sam już nie wiedział czy kiedykolwiek będzie w stanie odpowiedzieć sobie na tę wątpliwość. Przyszedł na basen, bo poprosiła go o to jakaś dziewczyna, a teraz sam gubił język w gębie. Nie potrafił zrozumieć takiej sytuacji i nie trudno mu się dziwić. Głównym elementem jego codziennej rozrywki było wpatrywanie się w nieco oszołomionych rozmówców i ponawianie prób przywrócenia im czasem zdrowego rozsądku, a teraz? Teraz on sam chyba potrzebował, aby mu wrócił rozsądek. Sądził, że zachowywała się dziwnie, więc spróbował ją albo rozbawić albo zawstydzić. Nie wyszło mu ani jedno ani drugie. Uznała, że sobie zwyczajnie kpi. Chłód jej głosu w połączeniu z czerwonymi wypiekami barwiącymi twarz go konfundował. Chyba jeszcze nigdy nie trafił na dziewczynę, z którą aż nie wiedział co powinien zrobić. Zazwyczaj urok, jaki mimowolnie wokół siebie roztaczał sprawiał, że towarzystwo dzieliło się na dwie grupy. Na takich, którzy tracili odrobinę rozsądku, zachowywali się bardziej wylewnie czy wręcz głupio i takich, którzy zupełnie nie reagowali na starożytną magię jego przodów. Miał wrażenie, że Atria jest osobą, którą można sklasyfikować jako niezdecydowaną i siedzącą okrakiem na płocie rozdzielającym obie te strony. Chyba, że jednak mylił się w ocenie i ją zwyczajnie wiatr już dawno zrzucił na stronę ignorującą ten fakt. Nie rozumiał o co w tym wszystkim chodzi. Wreszcie westchnął, w sposób, jaki można było uznać za wywieszenie białej flagi i oparłszy łokieć na stoliku, podparł sobie brodę o dłoń, spoglądając w zamyśleniu na rudowłosą. Mimowolnie zaczął porównywać odcień jej włosów do tego, który zobaczył u obrończyni Hufflepuffu na ostatnim meczu. Coś było w niej intrygującego i przyciągającego, ale w sumie to sam nie potrafił powiedzieć co to może być. Może zwyczajnie jej pożądał? Wątpił w to, aby mogła być z nim w jakikolwiek sposób spokrewniona genetycznie. Do tej pory nie zdarzyło się jeszcze, aby spotkał potomka wili, który chociażby w najmniejszym stopniu by go nie przypominał. Te rude włosy…
Przetarł oczy, jakby w ten sposób chciał przywrócić się do rzeczywistości i ponownie skoncentrował spojrzenie na Atrii. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że gdzieś tam dalej dziewczyna o barwnych włosach knuje spisek, a więc i nie spodziewał się żadnych szalonych akcji. Dlatego rozważał w myślach poszczególne etapy rozmowy z Ashworth, jakby próbując zrozumieć jej sposób postępowania nagle natrafiał na ścianę i odbijał się od niej w widowiskowy sposób.
- Nie rozumiem Cię. - przyznał wreszcie, marszcząc czoło. Przyznanie się do porażki było chyba jedynym co mu pozostawało w obecnej sytuacji. - „Ponoć ważna część jednostki”? To znaczy, że zazwyczaj tych kontaktów nie utrzymujesz? W takim razie dlaczego akurat ja?
Zadawał pytania i naprawdę chciał uzyskać na nie odpowiedzi. Zdaje się, że rozgryzienie Atrii stało się poniekąd naczelnym celem numer jeden dla blondyna.
- W takim razie co robisz zazwyczaj, skoro rzadko utrzymujesz kontakty społeczne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 13:25;

Zmrużyła wściekle oczy, odgradzając się od niego splotem rąk na piersi. Nie ignorowała faktu, że zmniejszył między nimi odległość, ale nie znaczyło to, że ulegała jego stanowczości. Wręcz przeciwnie, zmiana dystansu i konieczność zadzierania głowy jeszcze wyżej zadziałała motywująco do pobudzenia kolejnych jeszcze nieporuszonych we wściekłości komórek do życia. Spięła się, jakby powstrzymywała się od czegoś, czego mogłaby potem zacząć żałować. Wbrew pozorom, nie żałowałaby tego wcale bardziej niż tego, co stało się chwilę później. Miała jeszcze dosłownie tylko naście sekund, żeby cieszyć się żywą kłótnią w całkowitym braku konsekwencji.
Nawet mi się nie chce myśleć…
Nie zdążyła skończyć, bo szarpnął ją za ramiona. Poprzednia wypowiedź straciła sens, kiedy miotał nią zupełnie tak, jakby myślał, ze mógł sobie na to pozwolić. Automatycznie jej wzrok stał się jeszcze ostrzejszy. Niemal pociemniał w momencie, w którym ponownie się odezwała, tym razem w innym kontekście, wyraźnie niezadowolona z tego, co robił.
… co ty sobie wyobrrr….
Głoska utknęła jej w gardle, nie dlatego, że przyblokował ją, odbierając możliwość ruchu, czy nie z faktu silnych palców ostrzegawczo zaciskających się na jej skórze, w miejscu, w których na pewno chłopak pozostawi siniaki. Mogła cedzić słowa prosto w jego twarz, bo dzieliły ich od siebie teraz zaledwie centymetry. Drobny szczegół, że jej przedramiona opierały się pod jego piersią na żebrach wcale jej nie dekoncentrował. Jej gniew zdawał się odpowiednio ogniskować się na jego osobie. Nic nie było w stanie powstrzymać jej od wściekle rzucanych z wrogą nutą słów. Oczywiście nic prócz ust opadających na jej własne. Czuła jego bojowość i złość i czuła nawet coś więcej, co nie było wcale chłodem jego koszulki, przenikającej przez cienki materiał jej tuniki. Kontrast temperatur zdawał się ją palić, w synchronizacji z jej wrzącymi emocjami.
Co… — szarpnęła się za późno, akurat kiedy ją puścił i zanim zdążyła rozpleść ręce splecione przed sobą, jego już nie było. Nie było już ani sensu tłuc na oślep powietrza przed sobą ani próbować kończyć wypowiedź. Charakterystyczny trzask w powietrzu zdawał się być dostatecznie wymowny, żeby móc sobie to odpuścić — KURWA!
Nie mógł się teleportować daleko. Byli w Hogsmeade. Londyn zdawał się być za dalekim dystansem, a jedyne co znajdowało się bliżej to Hogwart, tam przecież nie mógł się aportować. Syknęła pod nosem, chwilę później kierując się w stronę basenu. Musiała się przebić przez cały ten chory tłum, żeby ruszyć do wyjścia. Trzask, który temu towarzyszył prawdopodobnie znaczył tyle, ze kopnęła szklankę, która leżała na ziemi. Zignorowała ją całkowicie, podobnie jak ludzi, których już niedługo później mijała.
Przystanęła tylko przy Tavii żeby pociągnąć ją za szeroką bluzkę w swoim kierunku.
Nie będziesz mi przeprowadzała żadnych ukrytych ataków na członków drużyny!
Jej podniesiony ton, mocne warknięcie, musiało dotrzeć nawet ostrzegawczo do uszu Rience’a i Atrii. Wyraźnie branie kogoś z zaskoczenia to nie było coś, co D’Angelo chciałaby teraz aprobować. Wyminęła krukonkę posyłając jej wściekłe spojrzenie.
Spróbuj coś zrobić komuś ze składu, a wylecisz z drużyny.
Chociaż Tavia mogła nawet przegapić moment, w którym w ogóle do niej trafiła. Dla D’Angelo nie miało to najmniejszego znaczenia. Śpieszyła się, żeby znaleźć gnoja, który deportował się w najmniej odpowiednim momencie. Puściła dziewczynę; szybkim krokiem ruszyła przed siebie, przeciskając się pomiędzy Riencem, a Atrią, zaburzając ten i tak już zaburzony tok rozmowy, torując sobie najkrótszą drogę do wyjścia. Tylko jedna krótka wypowiedź zabrzmiała w powietrzu:
To znaczy, ze dziewczyna się z Tobą nie prześpi, Hargreaves!
Skomentowała słysząc urywek ich dyskusji. I tylko jej włosy zafalowały w powietrzu pomiędzy nimi, zanim zniknęła gdzieś w ciemności poza wyjściem z basenu. Wcale nie czekała na niczyją odpowiedź.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyle Reid

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.org/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 14:15;

Nie uważałem autoreklamy za coś obraźliwego. Wręcz przeciwnie, funkcjonowaliśmy w tym świecie łaknąc atencji drugiego człowieka, a każdy robił to na swój sposób. Trawka, chyba nie liczyłaś na to, że jak zrobisz sobie tęczę na głowie, to zostaniesz marginesem społeczeństwa, gdzieś pośród szarych szeregów, obok których każdy przechodzi obojętnie. Ja nie wierzę w bajki, że takie rzeczy robi się nieświadomie, dziaram ludzi i sam jestem chodzącą reklamą dziarek, o, popatrz, mam wytatuowane pół twarzy, drugie pół podziurawione kolczykami. Lubię to, lubię też, bo ludzie zaczynają do mnie mówić, chociaż czasem tylko łapią swoje dzieci mocniej za ręce i ciągną w drugą stronę, jakbym był wcieleniem szatana, gotowym porwać ofiarę w piekielne czeluści. Zmierzam do tego, że w dzisiejszych czasach każdy z nas jest wyjątkowo konformistyczny w swoim nonkonformizmie, ale wszystko sprowadza się do jednego – wołamy o uwagę. Ja, ty. Oboje tak samo. Bo nie chcemy być nudni, ja mówię popatrz, wyglądam, jakbym wyszedł ze stypy, ale oboje wiemy, że to nie przypadek.
I nie ma w tym absolutnie nic złego.
Więc będę się patrzył na twoje cycki i na twoje nogi. I krytykował. I zachwycał się. Bo lubię, jestem dość szczery i prostolinijny.  
- Mogłem do was przyjść, zrobilibyśmy konkurs na to, które z nas dysponuje większym skillem w perswazji. Ja myślę, że Espe byłaby zachwycona w roli obiektu testowego.
Gdybyśmy żyli w średniowieczu, pewnie byłbym mistrzem w dziedzinie wymyślania najgorszych, personalnych tortur.
Nie no, wiadomo, że moje panoszenie się do tajemnic nie należało, oj Trawka, ty chyba też potrzebujesz kilku batów, żeby zacząć łapać mój schemat myślenia. Swoją drogą kilka razy prawie się pomyliłem, na dobrą sprawę to byłem pewien, że znali mnie absolutnie wszyscy mieszkańcy kamienicy. Chociaż tyle, jeśli chodzi o sławę. Ale na czerwony dywan to ja się nie nadawałem.
- O stowarzyszeniu zaginionego czego? Nie bardzo wiem, o czym mówisz, Trawka, cokolwiek to jest za stowarzyszenie faktycznie musiało się nieźle zgubić, skoro nic o nim nie wiem – odparłem, chociaż chyba każde moje słowo odbiło się od niej bez najmniejszej próby absorpcji.
To oderwanie od świata rzeczywistego trwała tak długo, że nawet zdążyłem w międyczasie skręcić packa.
- Czego? – spojrzałem na nią, liżąc bibułkę i dopełniając dzieła skręcania. – Jak zostać pedałem? Nie, podziękuję. – Nie no, nie chiałem chłopaczkowi ubliżać w żaden sposób, ale nie wydawało mi się, żebym się szczególnie pomylił.  – Ej, Trawka, spokojnie, ja rozumiem, że rudy to stan umysłu, ale to nie jej wina, że się taka urodziła. Nie można tak dyskryminować ludzi. – powiedziałem, zupełnie spokojnie, odpalając jointa. Ale zamiast chwili na chill, zostałem na siłę odciągnięty od stolika, więc jedyne, co zdążyłem zrobić podczas tego porwania, to oddać packa Piątkowi.
- Że co? – łączenie wątków zajęło mi chwilę, a Trawka już mnie ciągnęła w stronę rudej i pedała. Swoją drogą – odważne połączenie.  – Ej, weź, to nie w porządku, mam dotknąć rudą, żeby dostać przepustkę do twojego domu? To cios poniżej pasa.
Albo może po prostu wyrosłem z takich dziecinnych zabaw? Poczułem się trochę na siłę wpychany w sytuację, w środku której bardzo nie chciałem się znaleźć. No weź, Trawka, ja tam miałem swoje neutralne, zupełnie niezobowiązujące chillowanie, a tu nagle jakieś dramaty. Że chodzi o tego ziomeczka, poważnie?
Trochę załamałem ręce, jeszcze nas zaczepiła jakaś inna dziewczyna, a ja nie ogarniałem tematu.
No, wiedziałem, że trzeba zostać, bo będzie epicko.

+EDIT, jeszcze Voice

Zanim zostałem porwany, zmierzyłem dziewczynę wzrokiem, kodując sobie w głowie, że wygląda nieźle, ale już po chwili jej imię zupełnie wyparowało z mojej głowy.
Naturalna kolej rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 15:00;

Oczywiście, że zachowywała się dziwnie. Z swoją nieumiejętnością obycia i zrozumienia innych ludzi nie mogła zachowywać się normalnie. A może to brak empatii tak wpływał na jej zachowanie. I starała się, naprawdę próbowała dać z siebie jak najwięcej, ale jednocześnie otoczenie basenu  sprawiało, że nie czuła się komfortowo, a ilość ludzi, którzy mogli okazać się potencjalnymi problemami była liczna. To znów sprawiało, że Atria w żaden sposób nie mogła się rozluźnić. Stała więc, lewo co dotykając pośladkiem krzesła, jedną dłonią trzymając stolik, drugą trzymając niedaleko ukrytej różdżki. Choć na pierwszy rzut okaz jej postawa wydawała się swobodna, tak już po chwili wpatrywania można było dostrzec napięte mięśnie.
Co zaś się tyczy szukającego z jej drużyny, nie miała pojęcia o jego genach i umiejętnościach.
Chociaż może przebywanie od urodzenia z willem sprawiło, że w jakiś sposób była na to uodporniona. Jednocześnie jej wzrok ciągle wracał do jego twarzy, jakby automatycznie ustawiony był na powrót do tego celu. Wydawał się sympatyczny, może dlatego właśnie do niego napisała. Może Ruby byłą tak genialną osobą, że wiedziała, kto będzie w stanie wytrzymać z nią rozmowę. A może po prostu strzeliła na oślep trafiając.
Na jego stwierdzenie, w którym wyznawał, że jej nie rozumie zawiesiła głowę uśmiechając się lekko. Ale nic wesołego w tym śmiechu nie było. Bardziej dzwonił w nim smutek i zrozumienie wszystkiego. Nie można było jej zrozumieć, bo jak, skoro nie potrafiła werbalnie porozumieć się pomimo tego, że znała tyle języków. Westchnęła lekko. Zastanawiając się co odpowiedzieć.
Zadał bardzo właściwe pytania. Zwłaszcza to, dlaczego on? Właśnie. Dlaczego? Dlaczego z tych wszystkich, właściwie obcych jej ludzi właśnie z nim postanowiła wdać się w dyskusję. A co dziwniejsze, dlaczego zgodziła się napisać mu list, choć nigdy tego nie robiła. Teraz to ona zmarszczyła czoło, patrząc na niego, jednocześnie usilnie próbując znaleźć odpowiedź w swojej głowie. Otworzyła już usta, by powiedzieć cokolwiek, bo cisza przedłużała się niemiłosiernie, kiedy to kawałek dalej jej uwagę zwrócił znany jej głos pani kapitan. Uniosła lekko brwi po jej pierwszym zdaniu i tylko zerknęła na chłopaka na przeciwko, by po chwili wzrokiem powrócić do She. Ta przebierała nogami w zawrotnym tempie i szła prost w ich stronę. Atria musiała przyznać, że jej dłoń zbliżyła się do różdżki jeszcze bardziej, ale krukonka tylko minęła ich przeciskając się obok i zostawiając ich z swoją jakże uroczą wypowiedzią.  Atri twarz znów przyjęła odcień czerwonego a usta zasznurowała w linijkę. Spojrzała spod powiek na Rience'a, czując się jak kompletna idiotka. Zrobiła krok jakby chciała sama ulotnić się stąd w ślad za D'Angelo, ale jednocześnie została, zastanawiając się, czy należy tak odchodzić, czy może coś zrobić. Zaprzestała odpowiadania na pytania, bo nie wiedziała, że nadal one obowiązują. Jedyne więc co robił, to stała przesuwając swój wzrok z dziewczyny z kolorowymi włosami do będącego na przeciw szukającego. Jej analizujący wszystko umysł podsuwał wniosek, że zupełnie nieświadomie nadepnęła komuś na odcisk i że jej obecność wcale nie była mile widziana. Łokieć wsparła na stole a w dłoni zatopiła t-twarz.
-Ćwiczyć, trzeba było zostać i ćwiczyć. - mruknęła do siebie, co jednak Rience mógł usłyszeć, bo nie zrobiła tego znów za cicho. Przy okazji też, dowiedział się, co robiła, gdy olewała kontakty społeczne. Przetarła twarz dłonią i spojrzała na niego nie bardzo wiedząc jak się zachować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tavia A. Moreira

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 127
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10879-octavia-alfa-moreira#297774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10887-fitz#297919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10886-z-tej-strony-tawka-kto-tam#297916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10888-octavia-alfa-moreira#297920
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 16:11;

Tawki jakoś wcale nie dziwiła kompletna ignorancja Kyle'a, bo przecież to był ten właśnie typ człowieka, który z reguły w ogóle nie interesuje się niczym, poza czubkiem własnego nosa. Opowiastka o Bardach nie byłaby może materiałem na literacki bestseller, ale miała swój urok, który Kabowerdence przypadł do gustu. Oczywiście sama stchórzyła przed poszukiwaniem lutni, ale gdyby Reid uczył się jeszcze w Hogwarcie, to z pewnością zagoniłaby go do roboty w tej kwestii. Siłą rzeczy, efekt otrzymałaby pewnie podobny do obecnego. Pacnęła chłopaka w łeb, kiedy nazwał uosobienie jej wszystkich marzeń pedałem, gromiąc go przy tym jeszcze bardziej nieprzychylnym wzrokiem, niż kiedykolwiek dotychczas. Potem zresztą to samo uczyniła wobec Shenae, ale po kolei: najpierw jeszcze fuknęła na swojego przyjaciela, bo w całej jej wściekłości wcale nie chodziło tylko o to, że Atria miała rude włosy. Ba, te włosy były nawet śliczne, ale przecież zdenerwowana Moreira nigdy w życiu nie chciałaby tego przyznać.
- Nie chodzi o rudy stan umysłu, tylko o suczy stan umysłu! Jeszcze się pewnie kiedyś przekonasz. No wstawaj! - jęknęła żałośnie, siłą odciągając tatuażystę od stolika - A co ona, trędowata? - zapytała jeszcze, wyraźnie niezadowolona z ogromnego oporu, jaki Kyle stawiał wobec jej planu - Zresztą to żaden cios poniżej pasa, tylko wyświadczanie przyjacielskiej przysługi. Z twojej strony. Co ci zaszkodzi jak sobie... - urwała, słysząc wyraźnie poirytowany głos Shenae i czując, jak ktoś ciągnie ją za bluzkę, choć bliżej jej było do specyficznego poncza, które swoją drogą cholernie łatwo porwać. Nic więc dziwnego że Tavia, nie zorientowawszy się jeszcze, z kim rozmawia, rzuciła w stronę d'Angelo oburzone "co jest, kurwa?", aby potem w ułamku sekundy przycisnąć dłoń do ust, w celu ich zasłonięcia. Wysłuchała wszystkiego grzecznie, a jednak w tej samej chwili, w której siódmoroczna oddaliła się, tęczowogłowa wystawiła jej język i poprzedrzeźniała ją trochę, na uspokojenie. Rzeczone uspokojenie zajęło jej jednak kilka długich chwil, podczas których wciąż trzymała za rękaw koszulki Kajla. W końcu odetchnęła ciężko, puściła swoistego niewolnika, po czym skrzyżowała ręce na piersi, spoglądając zmrużonymi oczyma w stronę dwójki Krukonów, którą minęła wcześniej She, układając w głowie jakiś misterny, diaboliczny plan z małą szansą niepowodzenia.
- Dobra, zrobimy inaczej, jak taki z ciebie maruda - zaczęła, kiedy jakaś koncepcja wreszcie postanowiła nawiedzić jej myśli - Wracaj do stolika i pilnuj mi torebki. Zapomnę o tym piwie, które nadal miło byłoby otrzymać - stwierdziła, spoglądając na Kyle'a. Potem ruszyła w stronę Rienca i Atrii, wszystkie siły przekierowując na dwa zadania, jakie sobie postawiła. Po pierwsze - zupełnie olać rudowłosą, żeby przypadkiem nie skoczyć do niej z pazurami tak, jak skoczyła do pewnej macochy parę lat temu. Po drugie - nie dać sobie zmienić nóg w watę i nie stchórzyć przed blondynem. To już nieskończenie trudniejsze. Poza tym czuła, że z każdym krokiem jest coraz słabsza, ale cała zazdrość o półwila, połączona z niechęcią do Ashworthówny, zdawała się przezwyciężać onieśmielenie. Tęczowogłowa zadarła więc brodę, wzięła głęboki wdech i przyspieszyła kroku.
- H-hej, emm... - mruknęła, co musiało dosyć komicznie wyglądać, bowiem z postawą sygnalizującą największą na świecie pewność siebie, jąkanie się niespecjalnie współgrało - poszedłbyś ze mną... popływać? - spytała, splatając dłonie za plecami, żeby nie było widać, jak z nerwów katuje każdą z rzeczonych dłoni potężnym ściskaniem - Kumpel mi stchórzył i zostałam trochę na lodzie - dodała, wskazując kciukiem gdzieś w przestrzeń za sobą, nie do końca pewna, czy w ogóle na Kyle'a udało jej się tymże kciukiem wskazać. Co za idiotyzm. Przecież ona nie umiała pływać.
No, ale tonący brzytwy się chwyta.
Albo półwila dryfującego obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyle Reid

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.org/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746
Basen - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 EmptyNie Cze 07 2015, 17:01;

Fakt, iż nie ogarniałem życia nie miał absolutnie nic wspólnego z brakiem zainteresowania ludźmi, w sumie trochę szkoda, że Trawka miała o mnie takie zdanie. Na dodatek tego wszystkiego prawie mnie pobiła, a ja tylko nie chciałem brudzić sobie rąk. Wolałem zająć je tym packiem, co go zostawiłem u Piątka i który zapewne zamienił się już w popiół.
- Nawet trędowata byłaby lepsza niż ruda.
Ja nie wiem, co tu jest więcej do zrozumienia. Ona była r u d a.
Chociaż może po prostu trafiłem do świata, który dawno przestałem ogarniać umysłowo, i który równie mocno przestał ogarniać umysłowo mnie. Nie wiem, jakiś konflikt pokoleniowy. A może po prostu spaliłem już w życiu tyle zielska, że trwałem w permanentnym stanie wyższej świadomości. Śmiesznie jest wpadać do waszego mieszkania w środku nocy, jeszcze zabawniej przekraczać granice, ale wciąganie mnie w jakieś mody na sukces czy inne bevery hills nie imało się rzeczywistości. Nie bawiło mnie to.
- No spoko – na dobrą sprawę to nie wiedziałem, co innego mógłbym powiedzieć, bo cała zaistniała sytuacja była dla mnie zbyt dziwna, dlatego przytaknięcie wyszło jakoś tak machinalnie. Nie miałem też w zwyczaju podnoszenia głosu, ogólnie w życiu było mi bardzo wszystko jedno, dlatego machnąłem na to ręką i poszedłem w całkowicie inną stronę.  
I poważnie, przyniósłbym jej to piwo, ale poczuwałem się do lepszej roli, niż rola sługusa.
Czas na packa, w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Basen - Page 7 QzgSDG8








Basen - Page 7 Empty


PisanieBasen - Page 7 Empty Re: Basen  Basen - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 12Strona 7 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Basen - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-