Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 12 z 15 Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyPią 11 Cze - 17:33;

First topic message reminder :




Spore okna, jednak w dość dużej odległości, nadają korytarzowi nieco tajemniczości. Jedynie nieliczni wiedzą, że za jednym z wielu posągów znajduje się tajne przejście, prowadzące wprost do Miodowego Królestwa. Skorzystanie z niego jest możliwe jedynie przy znajomości odpowiedniego zaklęcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Nanami Uchiha

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyWto 31 Maj - 21:18;

Pozwoliła muskać swoją twarz zimnemu powietrzu. Czy jest lepsze uczucie? Jest lepsze uczucie od świeżego powiewu wieczornego wiatru. Nie ma. To takie orzeźwiające. Zaczęła żałować, że ona też nie wybiera się na takie spacery. Przechadza się wieczorami po Hogwarcie, ale to sporadycznie. Kojarzyła też Sebastiena...Tak przynajmniej jej się wydawało. Często chodziła z nosem w książkach, więc trudno tak zapamiętywać ludzi, których się napotkało. Nie raz wywaliła się, wpadła w ścianę lub w kogoś. I dziś był ten kolejny raz. Reagowali zazwyczaj gniewem, nie obyło się od tekstów, że powinna patrzeć jak łazi. Czemu na nią nie nawrzeszczał? Nikt raczej nie chciałby zostać  przez Nanę. Nie przewróciła go, ale i tak było jej wstyd.
-Uwielbiam...Niebo barwi się na takie piękne kolory...-powiedziała spoglądając na chłopaka. Zapadła dość niezręczna cisza.
-Jesteś z Hufflepuffu?-zapytała. Nic sensowniejszego wymyślać nie mogła. Nie miała pojęcia o czym z nim porozmawiać. Odsunęła się od okna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sebastien Levithan

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Galeony : 36
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12724-sebastien-levithan#343425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12726-poczta-sebastiena#343441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12725-sebastien-levithan#343440
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyWto 31 Maj - 22:10;

-Tak, i wydaje mi się, że ty też jesteś. Widywałem cię w pokoju wspólnym, czasami. No chyba, że się mylę.-pokiwał głową twierdząco i uniósł kąciki ust. Sebastien kojarzył Nanę, z widzenia, zdarzyło mu się zwrócić na nią uwagę nawet przy którymś z wspólnych posiłków, ale jak to on, wstydził się zagadać. Można powiedzieć, że nawet cieszył się z wypadku, dzięki któremu mógł z nią porozmawiać. Chłopak zaczął delikatnie stukać palcami o parapet, ciesząc się rześkim powietrzem. Na niebie powoli pojawiały się już pierwsze gwiazdy, chociaż jeszcze ledwo widoczne.
-Widziałem, że często chodzisz z książkami, lubisz czytać?-spytał i uśmiechnął się do niej lekko. Możliwe, że ona nie była osobą, którą widywał, ale przecież zawsze warto zapytać, co mu szkodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanami Uchiha

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyWto 31 Maj - 23:20;

-Nie, masz rację. Też jestem z Hufflepuffu-powiedziała patrząc w jego oczy. Jak to możliwe, że nigdy go nie zauważyła? Może kiedyś jego twarz mignęła jej w tłumie ludzi, ale nie zwróciła na to uwagi. Typowe dla Nanami. Przynajmniej go kojarzyła z widzenia, to już coś. Uśmiechnęła się pod nosem patrząc na chłopaka. Chyba będzie tu częściej przychodzić, oczywiście wieczorami. W tym miejscu mogła zaczerpnąć świeżego powietrza. W sumie to mogła wychylić się przez pierwsze lepsze okno, ale to miało swój tajemniczy urok.
-Uwielbiam-odparła spoglądając na tomik, który miętosiła w lewej dłoni-Nie raz się przez to wywaliłam, tak jak wpadłam na ciebie...Czytając tracę kontakt z rzeczywistością-powiedziała rozbawiony głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sebastien Levithan

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Galeony : 36
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12724-sebastien-levithan#343425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12726-poczta-sebastiena#343441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12725-sebastien-levithan#343440
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyWto 31 Maj - 23:50;

-A jednak, dobrze mi się wydawało.-mruknął z lekkim rozbawieniem i przestąpił z nogi na nogę. Miał jeszcze do zrobienia trochę na jutrzejsze zajęcia, ale miło mu się przebywało w towarzystwie dziewczyny, więc nie zależało mu specjalnie na pośpiechu.
-Nie dziwię ci się, łatwo jest się wyłączyć na wszystko inne kiedy się czyta...ale lepiej może uważaj bardziej, bo w końcu coś sobie zrobisz, nie wspominając już o innych.-zaśmiał się cicho i kątem oka zerknął na mangę, trzymaną przez dziewczynę. Za nic nie miałby jej za złe nieuwagi, no ale przecież nie chciał żeby kiedyś coś jej się przez to stało.
-Może powinnaś rzucić jakieś zaklęcie, lokalizujące, czy coś nie stoi ci na drodze.-uśmiechnął się szeroko i zwrócił na nią swoje wesołe spojrzenie, zadowolony ze swoich, jakże genialnych pomysłów, których oczywiście od zawsze był mistrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanami Uchiha

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySro 1 Cze - 22:04;

Przestała wpatrywać się w widok za oknem. Wzrok skupiła na Sebastienie. Zamyśliła się chwilę. Poczuła senność. Seen. Ziewnęła cicho. W końcu nie licząc dzisiejszego dnia, to już tak z dwie noce zarwała. Na naukę oczywiście. Tak, wręcz uwielbia poświęcać swój wolny czas na powtarzanie setki razy tych samych zaklęć. Słaba pamięć daje się we znaki przez co muszą minąć godziny by zapamiętała to co powtarzała milion razy.
-Tak, masz rację. Powinnam patrzeć pod nogi-odpowiedziała rozbawiona. Raczej nigdy nikomu w ten sposób krzywdy nie zrobiła. Raczej.
-Przydałoby się-odparła przechylając lekko głowę. Chciała już iść spać. Ale...Nie mogła. Rozmowa z nim jak dla niej mogłaby nie mieć końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sebastien Levithan

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Galeony : 36
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12724-sebastien-levithan#343425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12726-poczta-sebastiena#343441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12725-sebastien-levithan#343440
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySro 1 Cze - 22:37;

Przyjemnie gawędziło mu się z Nanami, chociaż zaczynały go trochę boleć nogi. Ah, ta dobra kondycja. Nie mógł tak cierpieć i nic z tym nie robić, więc w końcu podciągnął się trochę i przysiadł na kamiennym parapecie, plecami do pięknego widoku. Teraz przynajmniej było mu nieco wygodniej.
-Jesteś zmęczona?-spytał zaraz po usłyszeniu ziewnięcia dziewczyny. Byłoby mu głupio gdyby tylko dla jednej rozmowy ta powstrzymywała się przed pójściem do łóżka i wyspaniem się. W końcu zawsze mogli pogadać jutro albo pojutrze i nic by się nie stało, nawet jeśli jeszcze nie było wcale tak późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanami Uchiha

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySro 1 Cze - 22:55;

O nie. Nie ma zamiaru iść spać. Nie teraz. Patrząc jak Sebastien siada na parapecie, poczuła, że jej nogi też domagają się odpoczynku. Wdrapała się na kamienny parapet siadając plecami do okna. Ulga. Zaczęła machać nogami w dół i w górę.
-Nie-skłamała-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-mówiąc to wybuchła śmiechem. Przeniosła wzrok na chłopaka.
-Ty nie jesteś śpiący? Już późno...-miała tylko nadzieję, że nie zabrzmiało to głupio. Tak jakby zaganiała go do snu. Zachichotała. Nie chciała by już poszedł. Chociaż skoro jest zmęczony to na siłę trzymać go nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sebastien Levithan

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Galeony : 36
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12724-sebastien-levithan#343425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12726-poczta-sebastiena#343441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12725-sebastien-levithan#343440
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySro 1 Cze - 23:13;

Poczuł się od razu lepiej, kiedy wreszcie wygodnie usiadł, więc ucieszył się, że dziewczyna do niego dołączyła. Zerknął na jej nogi, mając wymalowany na wargach lekki uśmiech.
-Co ty, na razie nie chcę się pozbyć.-spojrzał na nią i wzruszył ramionami. Miło mu się siedziało, było sympatycznie a wieczorne powietrze go orzeźwiało. Dlaczego miałby z tego rezygnować, tylko żeby chwilę pospać? Sen nie był mu aż tak potrzebny do życia.
-Wyśpię się kiedy indziej.-machnął ręką, lekceważąco i posłał dziewczynie jeszcze szerszy uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanami Uchiha

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySro 1 Cze - 23:31;

Oparła głowę o ścianę. Zamknęła oczy. Szczerze, była padnięta. Powieki same się kleiły. Westchnęła. Po chwili jednak optrzytomniała. Byłoby śmiesznie gdyby zasnęła na korytarzu. Spojrzała na niego.
-Na razie...-zachichotała. Teraz poczuła, że robi się zimno. Orzeźwiający wiaterek przemienił się w lodowaty powiew wiatru. Zadrżała. Przydałby się kocyk i ciepła herbata. No i Sebastien. Nie miała ochoty rezygnować z rozmowy z nim.
-Tak, znaczy...Wiesz, ją cię tu nie trzymam-wymamrotała i znów zaczęła machać nogami. W górę, w dół. I tak paręnaście razy. To ją uspokajało. Jak? Tego nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sebastien Levithan

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Galeony : 36
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12724-sebastien-levithan#343425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12726-poczta-sebastiena#343441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12725-sebastien-levithan#343440
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyPią 3 Cze - 23:01;

-Nigdzie się nie wybieram...chyba, że nie chcesz już rozmawiać. Tylko przypadkiem tutaj nie zaśnij.-popatrzył na nią z lekkim rozbawieniem. Widać było, że dziewczyna już padała ze zmęczenia. Też był trochę zaspany, ale jednocześnie bardzo dobrze udawało mu się nie zasypiać, gdy tego nie chciał. Może to też można zaliczyć do talentów?
-Jak ci zimno, to możemy zejść z okna.-zmarszczył brwi, patrząc na Nanami. Nie chciał, żeby marzła tutaj, chociaż sam nawet lubił chłodne powietrze, zdecydowanie bardziej od tego gorącego i rozgrzanego słońcem. Takiej pogody nie znosił, więc w lato pozostawało mu tylko ukrywanie się w zamku i wychodzenie na dwór jak najrzadziej może. Po chwili Sebastien zaczął po cichu pukać palcami o szybę, wyglądając na zewnątrz, na ciemne niebo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanami Uchiha

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyPią 3 Cze - 23:24;

Postaram się-wymamrotała śmiejąc się. Chciała już iść spać lecz rozmowa z Sebastienem jej to uniemożliwiała. I dobrze. Przyjemnie się z nim rozmawiało, nie chciała tego kończyć. Mogło trwać nawet całą noc. Tylko to głupie zmęczenie. Zeskoczyła z parapetu, poprawiła sukienkę i spojrzała na chłopaka.
-Jak chcesz...-powiedziała i po chilii znów podeszła do okna, oparła się o nie. Zignorowała fakt, że jest zimno.
-Orientujesz się, która godzina? Zasiedzieliśmy się-

Przepraszam, że tak króciutko :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sebastien Levithan

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Galeony : 36
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12724-sebastien-levithan#343425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12726-poczta-sebastiena#343441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12725-sebastien-levithan#343440
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyNie 12 Cze - 18:10;

-Wydaje mi się, że jest już dość późno.-stwierdził, wnioskując z ciemności oblewającej widok za oknem. Chyba nadchodził czas, żeby wrócić do dormitorium, chociaż Sebastien nie zamierzał iść póki co spać. Kiedy dziewczyna zeszła z okna też to zrobił, po czym otrzepał się z kurzu, który zalegał na parapecie zanim na nim usiadł.
-Może lepiej będzie jeśli pójdziemy stąd już.-westchnął cicho ale uśmiechnął się do Nanami lekko. Cieszył się, że spędził trochę czasu w jej towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31021
  Liczba postów : 62450
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Specjalny




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyCzw 6 Paź - 17:02;

Co skłoniło Claire do nocnego włóczenia się po Hogwarckich korytarzach? Tego nie wiadomo, jednak pewnym jest, że takie przechadzki kończą się różnie-najczęściej nieprzyjemne. Ślizgonka, wymykając się z dormitorium późną nocą, żywiła zapewne nadzieję, że nie minie przypadkiem jakiegoś profesora. Pech miał jednak inne plany. Liam S. Dear tej nocy miał dyżur i zwiedzał wszystkie piętra zamku w poszukiwaniu kandydatów do szlabanu, czyli uczniów, którzy zamiast grzecznie spać, wędrowali po Hogwarcie. Nie trudno się domyślić, że ta dwójka szybciutko trafiła na siebie. Cóż, korytarz na trzecim piętrze był zupełnie pusty, Pan Profesor może więc wspaniałomyślnie odesłać Ślizgonkę do dormitorium, odpuszczając jej szlaban. Powinien jednak wziąć pod uwagę fakt, że takie działanie jest niezgodne z regulaminem szkoły. Nie lepiej byłoby skazać ją przykładowo na czyszczenie szkolnych toalet przez całe dwa tygodnie?
To jak, Profesorze?

Zaczyna Claire. I love you

Mistrz Gry nie będzie ingerował w Wasz wątek, zostajecie więc sami. Cool

______________________

Korytarz na III piętrze - Page 12 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Warner Anderson

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySob 21 Sty - 21:06;

Szedł korytarzem nie śpiesząc się za bardzo. Dzień był pozornie spokojny, ale dosyć długie przebywanie z większą grupą osób w dormitorium i Pokoju Wspólnym dało się chłopakowi we znaki. Było tu wyjątkowo cicho i spokojnie, co mu odpowiadało. Od nadmiaru kłębiących się ludzkich emocji nadal czuł pulsowanie głowy. Panująca w korytarzu pustka była dla niego niemalże zbawieniem. Czuł, jak męczące go myśli i uczucia znajdują ujście i powoli uspokajał się.
Zdjął czarną marynarkę i przewiesił ją przez ramię. Nie spodziewał się tu spotkać już nikogo, więc niekompletny ubiór nie przeszkadzał mu tak bardzo. Zatrzymał się przy oknie i wyjrzał na zewnątrz. W przypływie czarnego humoru rozważał pozostanie w tym miejscu przez resztę dnia,aby tylko nie wracać tam, gdzie jest więcej ludzi.
Rozmyślania przerwało mu niespodziewane skrzypienie zawiasów. Powoli odwrócił się w stronę otwierających się drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Findabair

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyNie 22 Sty - 11:42;

Panno Findabair! Pani zachowanie jest karygodne! To już piąty raz w tym tygodniu, kiedy uczniowie skarżą mi się, że atakuje ich Pani na korytarzu! Bla, bla, bla, ...jest wysoce nieprawidłowe zachowanie i Bla, bla... ...to, że chce Pani poćwiczyć zaklęcia obronne w żaden sposób Pani nie usprawiedliwia! A teraz proszę tu czekać, idę po dyrektora. On zdecyduje, co z Panią zrobić.

No i czekała. Czekała jakieś 5 minut żeby być pewną, że nauczycielka odeszła dość daleko, by bez przeszkód mogła się stąd wydostać. Nasunęła na głowę kaptur swojej czarno-zielonej bluzy z kapturem, by przejść w tryb 'incognito'. Następnie cichutko podeszła w stronę drzwi. Złapała za ich klamkę i uchyliła je lekko. Jedno spojrzenie na korytarz. Po lewej jest pusto, a to w tę stronę poszła nauczycielka. Okej, teraz ma szansę. CHODU!
Wyleciała z sali kierując się w prawy korytarz i szczerze mówiąc nie oglądając się za siebie. Musiała jak najszybciej opuścić to miejsce, bo jeśli dyrektor zadecyduje, że mają odebrać jej różdżkę... Ona bez tego nie przeżyje! Od jakiegoś czasu codziennie używała zaklęcia Acie Mentis, żeby kontrolować myśli w swojej niepoukładanej i roztargnionej głowie. Jeśli z powodu głupiej kary nie będzie mogła tego robić, to pewnym jest iż do jej życia wróci niesamowity chaos - i to pewnie ze zdwojoną siłą. Choćby miała unikać nauczycieli (co było łatwe, bo i tak rzadko chodziła na lekcję) i dyrektora do końca życia, to nie pozwoli sobie odebrać magicznego patyka. Zbyt wiele w jej życiu zależy właśnie od niego.
Fakt iż kaptur nasuwał jej się praktycznie na oczy musiał spowodować jakąś katastrofę. A przynajmniej małe zamieszanie. Tym razem z całym impetem wpadła w stojącego na korytarzu ślizgona. Jeśli obserwował jej poczynania, to miał jakieś szanse utrzymać równowagę i nie przewrócić się razem z nią. W innym jednak wypadku siłą z jaką w niego wpadła i efekt zaskoczenia musiały dać swoje efekty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Warner Anderson

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyNie 22 Sty - 12:20;

Zza uchylonych drzwi wychyliła się jakaś postać. Jako, że w korytarzu nie działo się nic innego, skupił wzrok na owej postaci. Patrząc na jej uważne i ciche ruchy, nie ulegało wątpliwości, że wieje właśnie ze szlabanu. Ewentualnie ucieka przed jego wyznaczeniem. Duży kaptur zasłaniał praktycznie całą twarz postaci, ale po posturze ocenił, że jest to dziewczyna. Była zbyt drobna na chłopaka, a i sposób poruszania nie pasował do męskiego. Ubrania w obecnych czasach bywały niewystarczającą wskazówką.
Niespodziewanie obiekt obserwacji ruszył biegiem w jego stronę. Kaptur niewątpliwie zasłaniał uczennicy cały widok. W pierwszej chwili chciał odsunąć się z pola rażenia, jednak... z dwojga złego lepiej żeby wpadła na niego niż na ścianę. Zawsze to mniej bolesne. Szybko przygotował się na zderzenie i gdy już do niego doszło, cofnął się lekko od jego siły, ale nie przewrócił. Musiał przyznać, że jak na tak małą osobę, grzmotnęła w niego dosyć mocno.
Po chwili, gdy oboje odzyskali już równowagę, tajemnicza postać cofnęła się nieco, a spod kaptura spojrzały na niego ciemnoniebieskie oczy. Dziewczyna nie wydawała się zadowolona takim obrotem sprawy i nerwowo zerknęła za siebie, wypatrując czegoś w drugiej części korytarza.
- Pali się gdzieś? - zapytał, unosząc jedną brew i patrząc w tym samym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Findabair

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyNie 22 Sty - 12:41;

Vittoria zazwyczaj ubierała się tak, jak na dziewczynę przystało - sukienka, lub spodnie i koszulka z jakimś seksowniejszym dekoltem. Jednak to nie był dobry strój, gdy atakujesz kogoś na korytarzu drętwotą, a on w ramach rewanżu posyła w ciebie zaklęcie żądlące. Titi wydawało się, że jak będzie ubrana w bluzę, to mnie oberwie. Na razie jednak nie miała okazji tego sprawdzić, bo była na tyle dobra z zaklęć, że obrona nie stanowiła dla niej aż tak wielkiego problemu. Choć zdarzyło się oberwać zaklęciem i leżeć spetryfikowana w korytarzu kilka godzin. Jednak jak widać nie zraziło jej to i nadal napadała ludzi. Ale już niedługo. Czuła, że już jest na takim poziomie, by zacząć typowo naukę oklumencji. Trzeba tylko odpowiednio narazić się jakiemuś hipnotyzerowi albo leglimencie.
O, wpadła na kogoś. Zamrugała zaskoczona czując, że siła zderzenia wywołała u niej trochę bólu. Potem zsunęła z głowy kaptur i spojrzała na Warnera mrugając kilkukrotnie. Nie zna gościa. Czy ona zawsze musi trafić na jakiegoś przypadkowego przechodnia? Jeszcze zepsuje jej plan ucieczki! Obejrzała się przez ramię w stronę korytarza.
-Eee... Tak! Właśnie. Jestem strażakiem i idę gaś... KURWA! - Próba zniecierpliwionego zażartowania została jakże elegancko przerwana siarczystym przekleństwem. Skąd ta nagła zmiana odpowiedzi? Usłyszała kroki! Od razu wpadło jej do głowy, że to może być nauczycielka i dyrektor! Z paniką rozejrzała się za jakimś pomieszczeniem, w którym mogłaby jak najszybciej ukryć swoją obecność. W tym korytarzu było kilka drzwi, trzeba było jedne wybrać. Postawiła na te będące najbliżej. Niewiele myśląc złapała za dłoń ślizgona, na którego to wpadła i pociągnęła za sobą do pierwszego, lepszego pomieszczenia. Nie wiem czemu chciała go ukryć ze sobą. Chyba po to, by nie zdradził jej położenia. W końcu uczniowie z tego domu często lubili uprzykrzać innym życie, choć oczywiście nie wszyscy. Gdzie go więc ze sobą zabrała? Do damskiej łazienki, bo jakżeby inaczej!

z/t x2 http://czarodzieje.forumpolish.com/t5680-lazienka-dziewczyn - Odpisz już tutaj Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
https://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
https://www.czarodzieje.org/t13357-soho
https://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
https://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyCzw 16 Mar - 22:06;

Takie to już było życie, że jak człowiek chciał się wyspać, odpocząć, czy cokolwiek, to nagle z nieba zlatuje jakiś żółty prefekt i zaczyna prawić swoje mądrości biednemu, niedospanemu czarodziejowi. Jakby tego było mało, nie dalej jak kilka minut temu Ruth dowiedziała się, że nie kontroluje do końca swojej mocy magicznej i ciska "Depulso" gołymi rękoma, co skłoniło ją do wypożyczenia z biblioteki kilku książek o magii bezróżdżkowej. Tak z ciekawości.
Przechodząc pustym korytarzem na trzecim piętrze przyszło jej do głowy, że mogłaby zasięgnąć opinii kogoś, kto w istocie zna się na magii bezróżdżkowej i precyzyjnym wyrzucaniu z siebie mocy magicznej, bo temat, który właśnie wszedł młodej Szwedce na świecznik wydawał się być nie tylko interesujący, ale też niesamowicie przydatny. Od wielu lat panicznie bała się utraty różdżki i pokładała wielkie nadzieje w nauce zaklęć. Sama nie potrafiła jeszcze pozbierać myśli a już w szczególności wytłumaczyć tego dziwnego incydentu ze spotkania z Chattanem, ale liczyła, że wiele się wyjaśni po przeczytaniu tych grubych ksiąg, które teraz targała z zamku.
Było cicho i pusto, aż w końcu dziewczyna usłyszała miarowy, acz jakby pełny gniewu tupot stóp. Czyżby ktoś dostał "trolla" u Craine i wściekły na cały świat (bo przecież nie na siebie) wraca do dormitorium?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Galeony : 740
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2225
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyCzw 16 Mar - 22:27;

Gdyby ktoś w tej chwili chciał przypadkiem dotknąć Bridget, prawdopodobnie by się sparzył. W dziewczynie gotowało się od silnych emocji. Próbując określić jej stan, powiedziałabym, że była bardzo zła... Nie, co ja mówię, była wściekła. Wściekle wkurwiona wręcz. Dosłownie parę chwil temu była świadkiem, jak Ezra obściskiwał się z jakąś wyrozbieraną lalą i już to wystarczyło, by straciła nad sobą kontrolę. Jednak gdyby tego było mało, chłopak postanowił ją ośmieszyć przed tą laską, po czym Bridget już zupełnie wybuchnęła. Sama nie wierzyła w to, co mu powiedziała. Nie żałowała rozpoczęcia związku, ale w skrajnych emocjach prawie wykrzyczała mu to w twarz, czy też raczej w plecy, bo tchórz obrócił się w drugą stronę. Może wolał oglądać wywalone cycki tej dziewczyny? Nie rozumiała, jak on mógł jej to zrobić? Dlaczego on ją traktował w ten sposób? Czy nie wystarczyło mu, że upokorzył ją już na balu? Musiał to wszystko kontynuować nawet w Hogwarcie? Czemu on po prostu nie mógł zniknąć na jakiś czas, żeby Bridget sobie wszystko poukładała w głowie i jakoś ochłonęła? Działo się wręcz przeciwnie, Bridget miała nawet wrażenie, że Ezra poniekąd ją śledzi, bo spotykała go na każdym kroku. Był na wszystkich zajęciach co ona, poza magią artystyczną. Bywał w tych samych miejscach po zajęciach, na tych samych piętrach, w tych samych pokojach... Na Merlina, ten zamek jest tak wielki, że kilku osób Bridget prawdopodobnie nigdy nie widziała na oczy mimo 7 lat w tej samej szkole, ale jego nagle musiała widywać na każdym kroku? Wszystko to bardzo odbijało się na jej psychice i dziewczyna nie wiedziała, jak długo jeszcze będzie w stanie to znosić.
Szła przed siebie i nawet nie patrzyła, dokąd zmierza - byle dalej od tej przeklętej sali, w której już na pewno nie postawi nogi. Torba uporczywie spadała jej z ramienia, prawdopodobnie dlatego, że cała trzęsła się niemiłosiernie i nie mogła zapanować nad lecącymi z jej oczu łzami. Podniosła głowę wysoko do góry i zamrugała gwałtownie, a później gwałtownie odskoczyła w tył, gdy uderzyła w obce ciało. Przez ułamek sekundy zerknęła na twarz zaatakowanej przez nią osoby i rozpoznała w niej Ruth. Cudownie, jeszcze jej tu brakowało. Pewnie szła dołączyć się do tych zasranych ekshibicjonistów! Prychnęła krótko i ruszyła przed siebie, ale coś nie pozwoliło jej iść dalej. A co jeśli naprawdę zmierzała w tamtym kierunku? A co jeśli odkryje Ezrę, możliwe, że w jeszcze bardziej jednoznacznej pozycji niż ona? Bridget, mimo pewnego rodzaju uprzedzenia, nie chciała, by Ruth naraziła się na podobne doznania co ona. Nie chciała, by i ona sprawiła sobie przykrość tym, jak Ezra się zachowywał. Podjęła natychmiastową decyzję.
- Ej! - powiedziała głośno, zawracając i ponownie podchodząc do Krukonki. - Po pierwsze, cóż, wybacz to potrącenie. A po drugie chciałam Cię ostrzec. Jeśli przypadkiem szukasz Clarke'a to właśnie obściskuje się z jakąś półnagą szmatą w sali baletowej, więc jeśli nie chcesz sobie zafundować traumy, nie idź tam - dodała z kamienną twarzą.
Odwaliła swój koleżeński obowiązek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
https://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
https://www.czarodzieje.org/t13357-soho
https://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
https://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyCzw 16 Mar - 23:00;

Ustalmy jedną, podstawową rzecz, zanim zacznie się jatka. Ruth była poirytowana zarzutami Chattana sprzed pięciu minut, a propo domniemanego zdradzania Norberta. Była uczulona nie tylko na oszukiwanie partnera, ale też od miesięcy próbowała ułożyć sobie życie i kiedy w końcu to nastąpiło, żaden atencyjny puchon nie będzie jej tego psuł.
Książki zaczęły jej ciążyć, więc przystanęła na chwilę, słysząc uporczywe tupanie coraz głośniej i zaczęła poprawiać swoje osobliwe obciążenie tak, żeby wygodniej jej było pokonać resztę trasy. Kroki były coraz donioślejsze, aż w pewnym momencie, w którym Ruth miała przechodzącego obok ucznia tak samo w nosie jak dziesięć sekund temu, ktoś łupnął w nią z takim impetem, że wszystkie książki runęły na podłogę.
"To jakiś żart" pomyślała i podniosła wzrok na tę fajtłapę. Tylko. Nie. Znów. Ona.
Ta ofiara nie dość, że nie potrafiła rzucać zaklęć obronnych, transmutować czegokolwiek w cokolwiek innego to jeszcze najwidoczniej łazić też nie potrafiła. A pomyśleć, że trenowała tę trudną czynność pewnie od pierwszego roku życia.
Ruth już otworzyła usta, żeby coś burknąć do tego pirata drogowego, kiedy z zaskoczeniem zorientowała się, że Bridget jak gdyby nigdy nic ją omija i bez słowa kontunuuje zamaszystą podróż.
Szwedka wzruszyła tylko ramionami i uznając, że "ten typ tak ma", ale nie mogła sobie odpuścić komentarza.
-Uważaj jak chodzisz, ofiaro - prychnęła pod nosem, równocześnie z "Ej", rzuconym jak do buchorożca w jej stronę z ust Bri. No tego już za wiele...
Zaniechała podjęcie książek i już otwierała usta, żeby wystosować jakąś odpowiedź, kiedy ku jej zaskoczeniu puchonka powiedziała coś, co ostatecznie wytrąciło i tak rozgniewaną Wittenberg z równowagi.
-Przypadkiem nie szukam. A możesz mi łaskawie powiedzieć, dlaczego miałoby mnie to w ogóle obchodzić? - zapytała w końcu, marszcząc brwi z niezrozumieniem. Wiedziała, że Bri nie lubi jej przez Ezrę, ale skąd miała się domyślać, że dziewczyna uważa, że tych dwoje romansuje? To był dla Ruth taki absurd (od kiedy była niepoprawnie zakochana w Norbercie), że doprawdy trudno było jej pojąć gniew puchonki.
Dopiero wtedy zobaczyła, że dziewczyna płacze i twarz młodej Szwedki nieco złagodniała, choć brwi wciąż pozostawały gniewnie ściągnięte.
-Powiem ci szczerze, że zaczynam tracić do ciebie cierpliwość. Rozumiem, że możesz mieć problemy z analizą otoczenia, skoro wpadasz na ludzi na pustym korytarzu, ale jako puchonka powinnaś zauważyć, że chodzę z waszym prefektem - powiedziała tak lodowatym tonem, że aż jej samej zrobiło się zimno. Ile tej Hudson można tłumaczyć?
-Nie zabiorę ci go, nie musisz się tak pienić za każdym razem, kiedy mnie widzisz - wzruszyła ramionami, choć wciąż nie dawały jej spokoju wielkie, okrągłe łzy Bri. Ruth wydedukowała, całkiem mylnie, że Bri zeszła się z Ezrą i dlatego tak nie znosiła Wittenberg. Jednak skoro się zeszli, a on właśnie - jeśli ta mówiła prawdę - zabawia się z jakąś inną laską, to jej łzy są zupełnie uzasadnione. A Ezra ma taki wpierdol, jakiego jeszcze nie widział. Można być niestałym w uczuciach, ale zdradzanie kogoś to już przegięcie po całości.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Galeony : 740
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2225
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyPią 17 Mar - 22:12;

Bridget miała tego cholernego pecha, że osoby, przed którymi nigdy nie chciała pokazać swoich słabości, widywały ją wyłącznie w tych momentach lub w takich chwilach szczególnie zwracały na nią uwagę, jak na złość. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce z Ruth. Cała jej osoba emanowała taką pewnością siebie, iż mimo wysokiej samoakceptacji Bridget, dziewczyna miała poważne kompleksy na punkcie tej Krukonki. Była prześliczna, naprawdę ładna i atrakcyjna, dzięki czemu z pewnością przyciągała wiele spojrzeń. Dodatkowo należała do Ravenclawu, co świadczyło też o tym, że posiadała łeb jak sklep i była zdolna praktycznie we wszystkim. Dodatkowo była starsza, bardziej doświadczona i miała ten niesamowity przywilej przyjaźnienia się z Ezrą od dłuższego czasu i sam Merlin wie, jakie jeszcze przywileje mogła posiadać. Nic dziwnego, że Bridget czuła się przy niej gorsza ze swoimi miernymi ocenami, wiecznymi problemami w roztrzepanej głowie i mniejszym doświadczeniem życiowym. Ruth widywała ją w jej najsłabszych momentach. To właśnie przy niej musiało jej źle pójść na zaklęciach i też przy niej musiało się zdarzyć, że pomyliła zaklęcie transmutujące i zamiast w lisa, zamieniła swojego partnera we fretkę. Dodatkowo bardzo często zdarzało jej się wygłupić przy niej w zupełnie codziennych sytuacjach, chociażby puścić sok nosem podczas śmiania się w wielkiej sali (kto inny mógłby przechodzić obok w tym czasie?) czy też potknąć się na schodach albo teraz, wpaść na nią na środku pustego korytarza. Bridget na swoją obronę miała wyłącznie załzawione oczy i ograniczone pole widzenia, ale tak w sumie nie miała się jak obronić. Tu chodziło też o to, Ruth była od niej znacznie silniejsza, zarówno pod względem umiejętności magicznych, jak i siły charakteru. No powiedzcie mi, kto nie czułby się gorszy w starciu z taką osobą? Bo Bridget czuła się teraz jak mały pyłek, mierząc się na spojrzenia ze swoim urojonym nemezis.
W zasadzie sama nie wiedziała do końca, dlaczego postanowiła się podzielić z nią tą informacją. Po prostu coś w środku jej powiedziało, że powinna o tym wiedzieć. Jeśli łączyło ich coś więcej, powinna mieć świadomość, że Ezra był zwykłym psem na baby i wystarczyło na chwilę spuścić go ze smyczy, by poleciał na jakieś kości.
- Pomyślałam, że chciałabyś wiedzieć. W końcu się PRZYJAŹNICIE - powiedziała, specjalnie akcentując wzmiankę o przyjaźni, co miało dać jej do zrozumienia, że Bridget tak trochę gówno wierzy w to, że łączą ich relacje czysto przyjacielskie. W jej głowie teraz wszystko było możliwe, a już na pewno nie negowała opcji, w której Ruth z Ezrą mieli gorący romans od dłuższego czasu. Nie bez powodu była przecież tak bardzo zazdrosna, prawda?
Jeszcze trochę trzęsły się jej ręce, gdy odgarniała z twarzy kosmyki ciemnych włosów. Co ona właśnie powiedziała? Spotykała się z prefektem? Postarała się spojrzeć na sytuację tak trzeźwo, jak tylko mogła w obecnym stanie (a było ciężko, naprawdę, w głowie kłębiły się jej najbardziej irracjonalne myśli, na jakie mogła wpaść, chociażby dopiero co wyimaginowany trójkąt Ruth, Ezra i Norbert).
- Czyli Ty... Nie jesteś nim zainteresowana? I nie byłaś? - zapytała, trochę głupawo, ale tak jakoś uderzyła ją ta wiadomość. Nigdy nie pomyślała, że Ruth mogłaby spotykać się z kimś innym i jej umysł był tak zafiksowany na punkcie jej wymyślonego związku między Krukonami, że w tej chwili została zupełnie zbita z pantałyku. Ale jak to? Jak to się stało, że ona nigdy tego nie zauważyła? - To ja już nic nie rozumiem - powiedziała bardziej do siebie, niż do niej.
Dalsze słowa dziewczyny wprowadziły Bridget w stan zupełnego zakłopotania. Dlaczego nawet Ruth musiała z niej zakpić? Puchonka miała się nie martwić, że ona go jej zabierze? No tak, bo nie ma co zabierać, ale czy naprawdę w takiej chwili musiała ją dobijać i wpychać kolejne szpilki w jej i tak podziurawione serduszko? Chyba nie uwierzy, że Ruth nie wie, jaki Ezra ma do niej stosunek - przecież jak już byli tymi przyjaciółmi, to coś sobie mówili, prawda?
- Proszę Cię, nie nabijaj się ze mnie. Już wystarczy, że on mnie dobił - powiedziała, wzdychając ciężko. - Tylko tego mi brakuje, żebyś jeszcze Ty sobie ze mnie żarty stroiła. Wiem, że dałam Ci już wystarczająco dużo powodów, ale błagam, chociaż ten jeden raz odpuść, bo nie jestem w nastroju - dodała jeszcze. Co jak co, ale kolejnego upokorzenia już dzisiaj nie zniesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
https://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
https://www.czarodzieje.org/t13357-soho
https://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
https://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySob 18 Mar - 22:13;

Młoda Wittenberg ogólnie usiłowała mniej więcej orientować się w tym, kto jest kim w tej plątaninie indywiduów w szkole, a przede wszystkim w tym na kogo uważać, ale bądźmy szczerzy - nie miała czasu na porządne uczesanie się rano, a co dopiero na zastanawianie, kto co robi w tej szkole. Stąd też o ile Bri coraz bardziej ją irytowała o tyle jej ekscesy na lekcjach wpadały Ruth do głowy   i wypadały z niej praktycznie od razu, bo dziewczyna najzwyczajniej w świecie zapominała, że puchonce coś nie poszło, czy miała z czymś problem. Czuła, bo przecież trudno było tego nie dostrzec, że się Bri nie podoba, ale nigdy poważnie nie myślała nad tym, żeby interweniować w tejże sprawie - aż do teraz.
Hudson pogrążała się z każdym ich spotkaniem, jednak po tak wymownym zaakcentowaniu sprawy, jakoby Ruth miała się TYLKO PRZYJAŹNIĆ z Ezrą, krukonce coś przeskoczyło w głowie.
Była trochę jak dioda. Opanowana, o łagodnym nachyleniu zbocza swoich emocji, aż nie przekroczyła granicy zaporowej - wtedy to stawała się sobą w krzywym zwierciadle. Koszmarną, pyskatą i wyrywającą do walki Ruth, którą bardzo chwaliłby dziadek wojskowy, ale matka sędzina wsadziłaby na areszt domowy pewnie na rok. Cóż, szczęściem w nieszczęściu było chyba tylko to, że Wittenberg wiedziała, jak włada różdżką i zazwyczaj nie wyskakiwała z nią do innych uczniów, ale Bri tak się  oto poprosiła, że bardziej bezpośrednio byłoby już tylko wtedy, kiedy wysłałaby do Szwedki list "Hej, może masz ochotę cisnąć we mnie jakąś klątwą?".
-Ty masz jakiś kanał powietrzny między uszami, czy co? - zapytała, rozkładając bezradnie ręce ze szczerym niezrozumieniem. -Mam ci wysłać oficjalne zawiadomienie, że nie jestem i nie byłam z Ezrą? Nie jestem nim zainteresowana prawdopodobnie tak samo, jak on nie jest zainteresowany histeryczkami, które go podglądają i wymyślają na jego temat jakieś niestworzone historie o romansach z przyjaciółmi - skończyła zdanie, patrząc na Bri z takim skrajnym politowaniem, że trudno było sobie wyobrazić, że Ruth miewała kiedykolwiek inny wyraz twarzy. Innymi słowy to nie z Ezrą było coś nie tak, tylko z tą irytującą puchonką, która wybitnie próbowała wkręcić sobie, że Ruth i Ezra mają romans. I oczywiście Ruth nie wściekłaby się tak bardzo, gdyby nie fakt, że po części była to prawda. Była zakochana w Ezrze jakiś czas temu i pod żadnym pozorem nie chciała, żeby to wyszło. To była zamknięta historia, teraz miała Norberta, którego kochała całym sercem, ale jednak - Bri uderzyła w czuły punkt, który był zapalnikiem furii Ruth.
Ach i naturalnie przyjaciel niewiele mówił o swoich byłych a o Bridget Ruth nawet nie chciałaby słuchać, więc o ile wydedukowała, że nie są już razem  o tyle kompletnie nie widziała, jakie tych dwoje łączą stosunki.
-Ach, teraz ja mam odpuścić... - zaczęła prawie szeptem, wlepiając wzrok w podłogę i przytakując głową - Pozwól, że będę precyzyjna. Czy obchodzi mnie, co w zachowaniu mojego przyjaciela cię dobiło? Nie. Czy obchodzi mnie, że "nie jesteś w nastroju"? Nie. Który to już raz, szanowna pani Hudson, wieszasz na mnie psy, żeby za chwilę zastawić się swoim poczuciem niższości i wymuszać na mnie miłosierdzie? Powinnam w tym momencie skończyć tę dyskusję i w końcu wspomnieć Ezrze o tym, jak świetnie radzisz sobie z waszym rozstaniem. Szkalując jego najbliższych - skończyła i zebrała książki z podłogi.
Ale wiecie, drodzy czytelnicy, jak to naprawdę jest z tym pokręconym charakterem Ruth? Ruszały ją cudze łzy. Ruszała ją krzywda ludzka i bardzo współczuła Bri tego rozchwiania emocjonalnego. Czuła, że dziewczyna najbardziej potrzebuje teraz wsparcia, od kogokolwiek i Ruth mogła stać się tą osobą, ale duma zmusiła ją do zaznaczenia swojej opinii na wstępie. Mimo wszystko, napięcie z niej spłynęło i Bri mogła łatwo zauważyć, nawet przez łzy, że krukonka spojrzała nań z troską, szczerze zmartwiona. Bardziej i tak już sobie nie nawrzucają, teraz mogło być już tylko lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Galeony : 740
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2225
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptySob 18 Mar - 22:53;

Bridget zdecydowanie miała problem z łączeniem pewnych faktów i jako takim zorientowaniem w szkole, a gdybym miała porównać jej pamięć do jakiegoś przedmiotu, prawdopodobnie byłby to durszlak, bo faktycznie, dużo rzeczy po prostu wlatywało jej jednym uchem i wylatywało drugim, ani przez chwilę nie bytując w głowie. Prawdopodobnie dlatego nie zarejestrowała faktu, że Ruth spotykała się z kimś innym, czy też tego, że nie okazywała ani odrobiny zainteresowania Ezrą w tej sferze, na której jej samej najbardziej zależało. Puchonka była zbyt zajęta tkwieniem w swoim własnym świecie, a jej podświadomość podpowiadała jej, że między parą Krukonów na pewno nie ma tylko przyjaźni i jej mózg zafiksował się na tym punkcie. Tłumaczyłam wszystko w poprzednim poście, a bogatsza o nowe informacje mogę zasugerować, że wszystko zaczęło się właśnie w tym momencie, w którym Ruth faktycznie poczuła coś w kierunku Clarke'a? Dziewczyny, a już na pewno Bridget, są bardzo wyczulone na takie rzeczy i często dostrzegają nawet minimalne zmiany w gestach, mimice, sposobie patrzenia na daną osobę. Oczywiście Bri nie zdaje sobie sprawy, że jej "zarzuty" w pewien sposób miały swoje pokrycie w rzeczywistości.
W tej chwili cały jej świat zatrząsł się w posadach, bo nie była w stanie przetworzyć tylu rzeczy naraz. Więc Ruth naprawdę nigdy nie była zainteresowana Ezrą? Czy cały ten problem wywodzi się wyłącznie z urojeń Hudson? Mogła zwalić całą odpowiedzialność na swoją zbyt wybujałą fantazję i histeryczne zapędy do poszukiwania winnego w całym tym zamieszaniu?
To ja jestem winna, pomyślała Bridget i świadomość tego uderzyła ją jeszcze mocniej niż odkrycia sprzed chwili. Cholera jasna...
- Nie, nie trzeba - powiedziała powoli. - Nie mam pojęcia, o co się tak wkurzasz, skoro zadałam Ci zwykłe pytanie. I nie jestem histeryczką - dodała, chociaż ostatnie zdanie wypadło mało przekonująco po wcześniejszym wybuchu i w obliczu jej zaczerwienionych oczu i pociągania nosem. Bridget nie uważała się na histeryczkę, bo gdyby Ruth zobaczyła Norberta w takiej sytuacji z inną dziewczyną, zareagowałaby prawdopodobnie tak samo, złością i smutkiem. Nie było w tym nic dziwnego, a samo zdenerwowanie nie powinno czynić z niej histeryczki. Oni po prostu zawsze byli razem, a Ezra jeszcze czasem patrzył na nią w szczególny sposób i ona wtedy też, i dlatego Bridget myślała, że ma podstawy do podobnych osądów lub chociażby domniemywań, bo jakby nie było, nie uważała sto procent, że Krukoni są ze sobą w jakimś związku. Była jednak szczęśliwa, że ta sprawa została rozwiązana i jednak się pomyliła. Poczuła ulgę i zaczęła trochę żałować wszystkiego tego, co do tej pory zdążyła o Ruth pomyśleć.
Cóż, do czasu, bo nagle dziewczyna zaatakowała ją zdecydowanie zbyt mocno, niż Bridget czuła, że zasłużyła. Co też ona jej wygadywała? Kiedy to Bridget wieszała na niej psy? Najwyżej w swojej własnej głowie, bo na głos bała się jej cokolwiek powiedzieć aż do tej chwili. Mogłabym tu jeszcze wspomnieć o dawnym incydencie z imprezy, kiedy to w jej drinku znalazło się veritaserum, ale na Merlina, nigdy w życiu by jej nie powiedziała w twarz, że ma z nią problem. I skoro Ruth widziała, że Bridget ma wobec niej pewne kompleksy, powinna raczej wydedukować, że Bri nie podstawiałaby się jej specjalnie. Ja wiem, że Puchonka jest przygnębiona rozstaniem i niedawnymi kłótniami, ale jeszcze nie miała myśli samobójczych...
Zamrugała szybko i rozdziawiła buzię, słuchając tego wywodu i nie mogąc uwierzyć w to co słyszy. Nawet parsknęła śmiechem pod koniec.
- Szykalując jego najbliższych? Dziewczyno, powiedz mi, czy ja kiedykolwiek wieszałam na Tobie psy? Praktycznie nie rozmawiamy, jakim cudem miałabym to zrobić? I wcale nie wymuszam twojego miłosierdzia, bo go nie potrzebuję, a poza tym i tak mi go nie okazujesz, nigdy. Skoro uważasz, że mam jakieś poczucie niższości, czemu się tym tak przejmujesz, co? Skoro masz mnie tak bardzo w dupie, czemu prawisz mi kazania? - zaczęła mówić, a język trochę jej się plątał z nerwów. - Powinnam sobie iść i milczeć, ale nie zrobiłam tego, bo naprawdę myślałam, że chciałabyś to wiedzieć. I chociaż wynikało to z jakichś moich irracjonalnych urojeń, chciałam dobrze - dodała, zupełnie szczerze. - I jak chcesz to leć, powiedz mu, jak bardzo jestem rozbita emocjonalnie, bo nie wiem, czy zauważył - Chciała jeszcze dodać coś o wgapianiu się w inne dziewczyny czy też szybkie pocieszanie się przelotnymi flirtami, ale zrezygnowała. Już jej było wszystko jedno, niech Ruth robi co chce z tym obrazkiem, który miała w tej chwili przed oczami. I tak nic nie było w stanie poprawić jej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
https://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
https://www.czarodzieje.org/t13357-soho
https://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
https://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyNie 19 Mar - 14:52;

Nastąpiła długa, wręcz nienaturalna chwila ciszy, w którą Ruth cierpliwie się wsłuchiwała, jakby w tej ciszy miała odnaleźć odpowiedź na wszystkie postawione przez siebie pytania. I jeśli w tym momencie ktoś potrząsnął by dziewczyną, celem zwrócenia jej uwagi prawdopodobnie nawet nie przestałaby wgapiać się w ten sam punkt, co sekundę i dziesięć sekund temu. W oczy Bridget.
Na palcach jednej ręki można było liczyć wszystkie sytuacje, w których Ruth podnosiła głos. Była chłodna, sarkastyczna i bez litości prowadząc tę rozmowę, ale jej głos nie podniósł się nawet o kilka decybeli, co było całkiem przydatne podczas kłótni. Ludzie bowiem mają tendencję do utożsamiania złości i niepanowania nad nerwami z wysokimi tonami i krzykiem, dlatego Ruth często wykorzystywała fakt, że się nie unosi, mimo że naturalnie także była zdenerwowana.
Tutaj jednak sprawy potoczyły się nieco inaczej i tutaj również wyszedł zbawienny wpływ bardzo statecznego charakteru młodej Szwedki. Miała Bri za złe tę akcję na imprezie w Dolinie Godryka i to do niej się odniosła mówiąc między innymi o szkalowaniu, ale im dłużej milczała i im dokładniej analizowała całą sytuację tym więcej sobie mogła wytłumaczyć. Była osobą, która nigdy nie wydawała ostatecznych osądów zanim nie poznała wszystkich, najdrobniejszych szczegółów sprawy i choć niektóre z nich przechylały szalę opinii Ruth na jedną stronę nigdy nie zamykała ludzi w więzieniu swoich przypuszczeń na dłużej niż kilka chwil. Jej matka była sędzią, to wiele tłumaczyło.
W końcu dziewczyna odwróciła wzrok i spojrzała w okno.
-Nie jesteś też jego dziewczyną - przyznała w końcu neutralnym tonem. Cóż, tutaj się przyznam, Ruth puściła blef z tym tekstem o ich rozstaniu, bo najzwyczajniej w świecie nie wiedziała do końca, czy Bri i Ezra się zeszli czy nie. Musiała to sprawdzić, a skoro puchonka nie zanegowała tego od razu i wciągnęła się w dyskusję która ostatecznie obnażała sytuację, Wittenberg choć tę część układanki miała już względnie jasną. Nie są razem, ale Bri z jakichś niewiadomych przyczyn wściekała się, że tych dwoje krukonów może mieć romans. Myśl, Ruth... I po wstawieniu w miejsce byłego swojego Mikkela już wiedziała. Też by bolało ją serce, gdyby zobaczyła byłego z kimś innym. Bolało pewnie tak bardzo, że rozdzierałaby niebo, żeby ukoić ten ból. Bri miała najwidoczniej ciut inny charakter i radziła sobie z tym w nieco odmienny sposób. Destrukcyjny sposób.
-Byłam na ciebie zła Bridget, przyznaję. Bardzo zła. Czegokolwiek Titi nie wlała do tych drinków na imprezie wystarczyło, żebym dowiedziała się, że masz do mnie żal, ale dopiero teraz wiem, o co - powiedziała o wiele łagodniej, niż normalnie toczyły się między nimi rozmowy. Ta dyskusja brzmiała, jakby Ruth rozmawiała teraz z Gemmą, albo Padme, które przyszły zapytać ją o poradę, a nie jak z osobą, na którą jest wściekła. I istocie cała złość przeszła jej, kiedy tylko poukładała sobie w głowie całą sytuację, a że pochodziła skąd pochodziła i miała taki charakter jaki miała każdorazowo dążyła do wyjaśnienia sprawy, zamiast bezsensownego obrzucania się epitetami. Chciała być przede wszystkim uczciwa, a wyglądało na to, że Bri jak nikt inny zasłużyła na to, by traktować ją uczciwie.
-Pewnie jestem ostatnią osobą, od której spodziewałabyś się to usłyszeć, ale ja też miałam problem z pogodzeniem się z przeszłością i najchętniej zamieniłabym w pufki wszystkie dziewczyny, które kręciły się wokół mojego byłego. Lekarstwem na jedną miłość jest druga miłość - dodała po chwili, jednoznacznie wskazując, że magicznym rozwiązaniem jej problemu był Norbert, jednak dobrze wiedziała, że fajni faceci nie rosną na drzewach i naprawdę lepiej być samem, niż  byle kim. Nie chciała też, żeby Bri pomyślała, że Ruth jest zwolenniczką zasady, że ci, którzy są w związku mogą uchodzić za lepszych i spełnionych. Nigdy tak nie było i puchonka musiała mieć też świadomość kilku innych kwestii, które najlepiej usłyszeć w takim momencie od osoby, od której najmniej byśmy się tego spodziewali.
-Stojąc w miejscu cofasz się. Życie na ciebie nie poczeka, na Ezrę, na mnie i na nikogo innego także, więc o ile nie będę komentować waszej relacji, bo to wyłącznie sprawa między tobą i nim, nie możesz zapominać, że będziesz młoda i piękna jeszcze tylko kilka lat. Jasny umysł nie ulatuje tak szybko - nie uśmiechała się, nie spuszczała też wzroku z puchonki. Dużo ją kosztowało to, co przed chwilą powiedziała, ale byłaby ostatnią suką, gdyby zostawiła zapłakaną dziewczynę samą sobie. Dlatego, przez wzgląd na jej stan, zignorowała wszystkie przytyki w swoją stronę i dlatego, ze względu na osobiste przekonania nie miała zamiaru się dowiadywać szczegółów relacji między Bri i Ezrą. Kochała przyjaciela i skoczyłaby za nim w ogień, ale nie chciała być bezpośrednim mediatorem czyichś problemów. Mogła pomóc jedynie w taki sposób i liczyła, że cokolwiek to da. "Nigdy nikogo nie skreślaj, bo istnieje coś takiego, jak domniemanie niewinności" - powtarzała jej matka i była to jedna z trafniejszych sentencji na ten moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Galeony : 740
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2225
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyNie 19 Mar - 22:27;

Nastała cisza i Bridget nie wiedziała, czego miała się spodziewać po Krukonce. W zasadzie nie miała pojęcia, po co jeszcze stała tam, tylko patrzyły sobie w oczy i nic więcej nie mówiły. Zastanawiała się, czy to jest ten moment, w którym powinna brać nogi za pas i uciekać najdalej jak może, bo istniała taka możliwość, że Ruth po prostu wyciągnie różdżkę i w nią wyceluje. Z drugiej strony Bridget nie widziała większego powodu, dla którego Krukonka miałaby to robić. Cały ten czas była opanowana i chłodna, jedynie momentami pokazując, że jednak troszeczkę, ociupinkę przejęła się jej stanem. Puchonka nie zamierzała brać sobie tego do serca, możliwe, że tylko jej się przywidziało i tak naprawdę nadal igrała z ogniem.
Bridget zaczynała odczuwać pewnego rodzaju dyskomfort i jakoś tak rozmyślała, co miała zrobić z dłońmi, które wcześniej były zaciśnięte w piąstki, a w tej chwili wisiały bezwładnie, gdy wszystkie silniejsze emocje opadły. Również jej poza jawiła jej się jako dziwna, ani wyprostowana, ani zgarbiona, nogi jakoś tak szeroko rozstawione, jakby się szykowała do ataku. Włosy ciągle spadały jej na twarz, bo kok, w który je spięła, okazał się za luźny i właśnie się rozlatywał. Dodatkowo zdała sobie sprawę, jak śmiesznie musiała wyglądać w swoich pudowych leginsach. Oddech jej zwolnił i wszystko jakoś tak zaczęło się wydłużać, a Bridget czekała na jakieś słowa Ruth, licząc, że dziewczyna w końcu przerwie tą ciszę.
Była i nie była zawiedziona jej pierwszym zdaniem. Cóż, mówiła prawdę, ale to stwierdzenie zabolało. Niewątpliwie był to poprawny wniosek, ale nie widziała sensu w wytykaniu tego po raz kolejny. Już przecież udało im się ustalić, że kiepsko radziła sobie z rozstaniem. Jednak czekała dalej, bo liczyła, że nie jest to wszystko, co Ruth zamierzała jej powiedzieć. Bridget trochę ją przycisnęła masą swoich pytań i nie wiedziała, czy trwająca wciąż cisza oznaczała, że Krukonka szuka na nie odpowiedzi, czy też rozmyśla nad zrobieniem jej krzywdy.
Na wspomnienie imprezy u Vittorii nieco się zarumieniła - ach tak, faktycznie, miał tam miejsce jeden okropny incydent. Ktoś dolał veritaserum do drinka, który wybrała Puchonka i została zmuszona do konfrontacji z Ruth nie mogąc kłamać. Nie pamiętała już dokładnie całej tej sytuacji, ale wiedziała, że mocno się wtedy wygłupiła i że Ezra stanął w obronie swojej przyjaciółki. Bridget szybko zmyła się z miejsca zdarzenia i postanowiła nie przejmować się tym, co też mogła powiedzieć, bo pamiętała dokładnie swoją desperacką próbę zamknięcia sobie buzi poprzez wpychanie do niej szalika.
- Masz rację, wtedy nie zachowałam się najładniej, ale na moją obronę powiem, że drinki były naszprycowane veritaserum. Naprawdę nie miałam zamiaru odzywać się do Ciebie w ten sposób i fakt, że żywiłam do Ciebie jakąś urazę... - Chciała powiedzieć coś w stylu, że nie podłożyłaby się w ten sposób, że nie powiedziałaby tego wszystkiego i na pewno nie dałaby jej poznać, że ma z nią jakikolwiek problem, ale nie umiała tego ubrać ładnie w słowa. - Ja po prostu byłam zazdrosna, Ruth. Zazdrosna, że masz z nim tak dobry kontakt i się przyjaźnicie. Wtedy nawet stanął w twojej obronie, a to ja czułam się bezbronna - I to nie tylko pod względem werbalnym.
Bridget w gruncie rzeczy była zaradna i zazwyczaj znajdowała wyjście z kłopotliwej sytuacji, jednak w tym momencie nie była w stanie nawet myśleć, a co dopiero starać się załagodzić ich spór.
Następne słowa Ruth były zupełną prawdą. Istotnie, nie spodziewała się usłyszeć od niej podobnych historii czy w ogóle jakichkolwiek słów pocieszenia i była prawdziwie zaskoczona. Więc Wittenberg jednak miała jakieś uczucia i przejęła się losem Bridget? Nie miała pojęcia, czym zasłużyła sobie na te rady, a już na pewno nie sądziła,że jej zdaniem powinna znaleźć nową miłość, by wyleczyć się ze starej. Może był w tym jakiś sens? Bridget tylko raz była prawdziwie zakochana, właśnie w Ezrze, ale do tej pory jakoś nigdy nie pomyślała poważnie o tym, aby poszukać głębszych uczuć gdzieś indziej. Z kimś innym. Myśl ta, choć oczywista, wydawała jej się w tym momencie przełomowa. Słuchała jej bez słowa, starając się trzymać buzię zamkniętą, chociaż niewątpliwie była zaskoczona i poruszona zachowaniem starszej koleżanki. Bo chyba mogła ją już nazywać koleżanką, prawda?
Coś jednak nie dawało jej przez cały ten czas spokoju.
- Dlaczego to robisz? - zapytała po chwili. - Dlaczego mówisz mi te wszystkie rzeczy? Oczywiście doceniam twoje rady i uważam, że są naprawdę wartościowe. Sądziłam jednak, że mnie nie znosisz - dodała jeszcze. Sama nie wiedziała, czy zachowałaby się w ten sam sposób na jej miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
https://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
https://www.czarodzieje.org/t13357-soho
https://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
https://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 EmptyPon 20 Mar - 20:06;

Ruth uważała siebie za skrajnie, wręcz irytująco normalną. Uczyła się, dorabiała w podrzędnej pracy, miała kilkoro przyjaciół i faceta - innymi słowy typowa studentka. Nie syczała jak wąż, nie zamieniała się w wielkiego wilka podczas pełni i nie knuła intryg, które czarodziejom - jako szafarzom mocy magicznej - wychodziły nad wyraz spektakularnie. Ot, chociażby taki Voldemort. Jego przyjaciele mieli nawet specjalne tatuaże z funkcją projektora odpalanego z różdżki. Wyświetlały co prawda wyłącznie jeden obraz, ale za to miały wgrane sterowanie głosowe!
Całkiem poważnie, Szwedka naprawdę nigdy nie chciała wyróżniać się z tłumu. Robiła swoje, dając żyć innym i liczyła, że inni dadzą żyć także jej, ale bardzo szybko przekonała się, że ludźmi targają różne, często gwałtowne, trudne do powstrzymania emocje i wręcz niemożliwe jest, aby przewidzieć ich następny ruch. Sprawę z Bri usiłowała rozwiązać pokojowo, bo na dobrą sprawę średnio wychodziły jej sprzeczki i biła się w piersi, ale ze skandynawskiego wychowania nie zrobi nigdy hiszpańskiego temperamentu. Niestety, albo może i stety, Bridget okazała się bardzo złożoną osobowością i Ruth w pierwszych paru chwilach nie mogła uporać się z tą niecodzienną dla niej sytuacją - czego popis dała, wylewając falę niewybrednych komentarzy w stronę puchonki.
Kiedy jednak wiedziała już tyle, ile powinna zostało jej jedynie zakończyć ten dziwaczny obrazek w miarę spójny sposób. I naprawdę robiła co mogła, żeby się skupić, ale postawa, ręce a przede wszystkim ten biedny, trzymający się ostatkiem sił kok na głowie Bri skutecznie ją dekoncentrowały.
Westchnęła ciężko, kiedy puchonka skończyła mówić i bezceremonialnie wyciągnęła różdżkę, w milczeniu, błyskawicznie posyłając czar w stronę puchonki.
Ogólnie Ruth miała to do siebie, że najpierw robiła, a potem myślała  nawet do głowy jej nie przyszło, że Bri mogła właśnie umrzeć na zawał, kiedy krukonka bez słowa rzuciła jej w twarz zaklęciem. Panno Hudson, proszę nie umierać, żadne Crucio nie poleciało!
-Przepraszam, ale nie mogę się skupić, kiedy wciąż poprawiasz fryzurę - powiedziała marszcząc nieco brwi i wskazując różdżką na jej nowe upięcie, tym razem całkiem stabilne, bo w końcu magicznie utkane.
-Aha, czyli jeśli kogoś nie cierpisz i masz z tego tytułu jakiś problem, ale mu tego nie mówisz to wszystko jest okej? Muszę zapamiętać, rada godna złotego znicza. - I tutaj, co zabrzmi wręcz niewyobrażalnie w tej sytuacji, Ruth zaśmiała się ze swojego żartu. Nie chciała nic znów wytykać Bri, ale nie mogła się powstrzymać od tego lekkiego kuksańca w stronę jej wypowiedzi. Dobrze rozumiała jej sens, dlatego wiedziała, że temat jest zakończony, a po chwili jej wyraz twarzy, choć o wiele łagodniejszy przestał wykrzywiać się w radosnym uśmiechu.
-Bridget, ustalmy - mówienie, że jest się zazdrosną o relacje swojego byłego z innymi kobietami brzmi trochę... - tutaj zrobiła wymowną pauzę, szukając z zakłopotaniem słowa, które nie uraziłoby puchonki -...głupio. Kocham Ezrę jak brata i dałabym się za niego pokroić, ale litości, nie jest jedynym facetem na świecie - powiedziała, patrząc na dziewczynę trochę z niedowierzaniem. Clarke był dla Ruth remedium na całe zło tego świata, wiele mu zawdzięczała i naprawdę skoczyłaby dla niego w ogień, ale Bri zachowywała się tak, jakby nigdy nie widziała się w lustrze a Ezra miał być jednym jedynym mężczyzną na ziemi, który potrafi dać jej szczęście. Hudson była ładna, sympatyczna (pod warunkiem, że nie psioczy na swoje krukońskie cele) i całkiem ogarnięta. To co ona jeszcze od siebie chciała?
-Spodziewałaś się, że zacznę rzucać w ciebie klątwami? Słuchaj, ja naprawdę mam sporo innych rzeczy na głowie, niż przejmowanie się takimi bzdurami. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko, więc nie wydaje mi się, żebym miała mieć powód, żeby cię nie znosić - wzruszyła ramionami, jakby to była najnormalniejsza na świecie rzecz.
Zabrała swoje manatki i już miała machnąć na pożegnanie i odejść, ale obróciła się, jakby coś jej się przypomniało.
-Więcej pewności siebie - puściła doń oczko i skierowała w przeciwną stronę nie zauważając jednak, że pod nogami Bri zostało kilka kartek, które wypadły z ksiąg targanych przez krukonkę. "Niekontrolowanie mocy magicznej podczas nauki magii bezróżdżkowej zdarza się w nielicznych przypadkach, ale często zwiastuje rychły progres w szkoleniu" oraz "Osobom naturalnie opanowanym i ułożonym, jest łatwiej przejąć kontrolę nad swoją mocą magiczną bez różdżki" - tylko tyle dało się odczytać, bo Ruth spostrzegłszy swoją zgubę gwałtownie obróciła się w tamtą stronę, ciskając zaklęcie w kartki.
-Vertere - prawie krzyknęła i zamiast angielskiego pojawił się niezrozumiały tekst z dziwnymi kółkami nad niektórymi literami. Szwedzki, którego Bri nie znała, jak założyła Wittenberg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na III piętrze - Page 12 QzgSDG8








Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty


PisanieKorytarz na III piętrze - Page 12 Empty Re: Korytarz na III piętrze  Korytarz na III piętrze - Page 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na III piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 15Strona 12 z 15 Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na III piętrze - Page 12 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-