Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na IV piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Moema Cheyenne

Student Ravenclaw
Wiek : 29
Galeony : 50
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 57
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySro Gru 28 2011, 10:22;

First topic message reminder :




Korytarz w skrzydle zachodnim jest jednym z najdłuższych w tej części zamku. Brakuje tu kamiennych ławek do przesiadywania - podobno wiele lat temu Irytek wysmarował wszystkie Trwałym Przylepcem i zostały składowane w Pokoju Życzeń. Od tamtej pory jakoś nikt nie kwapił się do ponownego umeblowania tego piętra, a więc pozostaje przesiadywać na zimnej podłodze bądź ograniczyć się do opierania o ścianę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Faith Shepherd

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13337-faith-shepherd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13493-poczta-faith#359232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13448-wiara-w-lepsze-jutro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13494-faith-shepherd#359233
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyCzw Paź 13 2016, 22:37;

W takim razie, jeżeli będzie chciał coś od Faith, to chyba daleko nie będzie musiał szukać. Oczywiście dopiero wtedy, kiedy zorientuje się, że firmowy uśmiech numer siedem i słodkie oczka, niektóre sprawy mogą złagodzić, ale też chwila, chwila! Z Faith to nie taka łatwa sprawa, bo jako dziewczyna z charakterem naprawdę, ale to naprawdę musiała mieć dobry dzień, żeby pójść komuś na rękę po krótkim czasie przekonywania. Zazwyczaj pyta - co ona będzie z tego miała? - i szczerze, to i jej niejednokrotnie zrobienie czegoś nie sprawiało problemów, bo hej, już miała parę zadań domowy zrobionych. Takie ma dziewczyna kontakty.
Chyba w większości przypadków tak było - chłopcy lubili niższe dziewczyny, a one za to chciały mieć kogoś od nich wyższego, żeby wtulać się w to wysokie ciało i stawać na paluszkach. Naprawdę, to było według niej tak banalne i pospolite, ale... ona sama uważała, że to było urocze i z wielką niechęcią przyznawała się do tego, że zaliczała się do tego grona dziewczyn.
Gdy wybuchnął śmiechem na jej "groźną" minę, mógł zauważyć jeszcze bardziej naburmuszoną Faith. Naprawdę, brakowało jeszcze tego, żeby tupnęła nogą, ukazując tym samym swoje wielkie niezadowolenie - jak mała dziewczynka. Nie chciała wyglądać uroczo, chciała, żeby się przestraszył. Wyglądać niczym straszny, wielki i okropny dinozaur! Awrgh!
- Jednak nie mam tak, że wstaję rano, przeczesuję dłonią włosy i od razu wyglądam jak młoda bogini - powiedziała, wywracając oczami. Oczywiście tutaj nie było żadnych aluzji, co do tego, jak wyglądał Axel! A może jednak? Ale ona tego nie wyczuła i miejmy nadzieję, że on sam nie nabierze takich przypuszczeń! - Najlepiej mają łysi mężczyźni. O, na przykład jak jest piłkarz, no nie? Nie ma włosów, dziewięćdziesiąt minut biegania po boisku, a fryzura idealna! - Życiowe rozkminy Faith Shepherd. Aczkolwiek ona, oprócz tańca, nie przepadała za sportem. Nie przepadała też za Qudditchem tylko dlatego, że miała lęk wysokości, bo do samej dyscypliny nic nie miała - bezpieczniej po prostu było oglądać z trybun, które... też były wysokie. No cholera.
- Nie. - Machnęła ręką. Nie chciała opowiadać o swojej rodzinie; to nie ten etap znajomości, chociaż pewnie nigdy on nie najdzie. Dla niej to nie było przyjemne i jednak obchodziła go jak najlepiej.
- Nie? Nie mam. - Wywróciła oczami, żeby spojrzeć w jego zielone tęczówki. - No może trochę. - Uśmiechnęła się lekko. Gdyby miała taką wielką fobię przed brukselką, to by jeszcze pomyślała, że jego piękne, zielone oczka są brukselką i uciekłaby z krzykiem. Gorsze to by było, niż jego reakcja na jej Slytherin!
- W Australii piękne jest to, że zimą jest lato, bo na wakacje możesz sobie wyjechać do ciepłych krajów albo chociaż do Europy - powiedziała rozmarzona. Nie przepadała za zimą. - Plusem zimy jest lepienie bałwanów. Bitwy na śnieżki nie są fajne. - Oparła łokcie o kolana, żeby podeprzeć dłońmi podbródek. - Tak samo szron, lód, zwłaszcza na schodach. Jak i pogoda Londynu. Deszcz, deszcz, deszcz. - Zmarszczyła lekko nos. - Skakałeś z kangurami? - zapytała, śmiejąc się cicho i poruszyła zabawnie brwiami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Axel Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12922-axel-rogers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12924-krol-rogersow
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12927-axel-rogers?highlight=Axel
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyCzw Paź 13 2016, 22:57;

Axel był pewny, że jeżeli Faith by coś chciała to z łatwością by to zdobyła. Ona o nic go nawet nie prosiła, a on czuł się, jakby mógł jej oddać drugiego pasztecika, jakby w ogóle go miał. Spójrzcie w jej ciemne oczy i ładny uśmiech, który sprawiał, że nawet Ax, który po tym całym szale z Neptuną, mógł stanąć na głowie. Zazwyczaj nie reagował tak dziko, jeżeli chodzi o dziewczyny, ale najwidoczniej Shepherd miała w sobie coś wyjątkowego, co przyciągało do niej Rogersa. Oczywiście nie znaczyło to, że będzie robił do niej jakieś końskie podchody - bez przesady, miał klasę, a poza tym sam chciał ją bliżej poznać, zanim zdecyduje się na jakieś kroki... Jakkolwiek zaskakująco i niepodobnie do niego brzmi.
Gdyby spojrzeć na to z tej strony to Ax, kiedy się złościł wyglądał jak stara babcia, która nie kupiła sezamków na przecenie. Jego dziadkowie kupowali tonę słodyczy na wyprzedażach, a potem przez następne pół roku karmili ich mugolskimi przysmakami. Wracając. Naburmuszony Ax chodził cały czas spięty - zaciskał dłonie w pięści, marudził, marszczył brwi i miał minę, jakby zjadł coś niedobrego. W takim czasie najlepiej trzymać się od niego z daleka. No chyba, że jesteś przygotowany na długi esej z cyklu "wkurzony Axel to nieznośny Axel".
Słysząc jej słowa, szatyn poruszył znacząco brwiami.
- Chcesz powiedzieć, że wyglądam młody bóg? - zapytał, łapiąc ją za słówko. Na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech, który ukazał szereg białych, prostych zębów (noszenie aparatu jako dziecko wreszcie na coś się przydało). - Myślę, że przesadzasz. Dziewczyny wyglądają totalnie uroczo, kiedy dopiero wstają z łóżka - zaśmiał się, po czym zmarszczył brwi, kiedy zdał sobie sprawę, jak dwuznacznie mogło to zabrzmieć.
Axel Rogers oparł się tylko wygodniej, słuchając jej słów z uwagą. Rozbawienie wymalowane na jego twarzy ustąpiło miejsce zaciekawieniu. Zainteresowanie tą dziewczyną tego wieczoru przerosło jego najśmielsze oczekiwania, ale nie mógł się nadziwić, jak wiele może skrywać taka jedna, siedemnastoletnia ślizgonka.
- Z fobiami się walczy - rzucił, przechylając głowę i unosząc brwi. - To co, rozumiem, że jutro na obiad załatwić ci całą miseczkę brukselek? - zapytał retorycznie, a potem oblizał się prowokacyjnie.
Axel pokiwał głową, zgadzając się z jej słowami. Dawno nie był w Australii; dużo nie myślał o swoim domu, ale zdarzały się chwile, kiedy wracał do niego wspomnieniami. Wiedział, że jak tylko będzie mógł to tam wróci, żeby pozwiedzać stare śmieci.
- Sydney to świetne miasto, powinnaś je kiedyś zwiedzić, jeżeli jesteś zainteresowana tym krajem - powiedział, uśmiechając się lekko. - Tam się wychowałem, a więc trochę je znam. - Wzruszył ramionami. - Ja tam lubię Anglię. Pamiętam jak pierwszy raz byłem naprawdę podekscytowany tym, że zobaczyłem śnieg. Nie chciałem w ogóle wracać do domu i spędzałem całe dnie z rodzeństwem na dworze. Zima to dobra rzecz, a poza tym to czas świąt i tak dalej. - Machnął ręką, niby lekceważąco, choć w duchu był naprawdę podekscytowany. On wprost uwielbiał święta Bożego Narodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Faith Shepherd

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13337-faith-shepherd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13493-poczta-faith#359232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13448-wiara-w-lepsze-jutro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13494-faith-shepherd#359233
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyPią Paź 14 2016, 12:29;

W takim razie, nawet Faith nie zdawała sobie sprawy z magii swojego uśmiechu i ciemnych oczu, za którymi swoją drogą nie przepadała. Wolałaby mieć jakiś kolor, który by się wyróżniał. Do ciemnych włosów przecież tak ładnie wyglądają niebieskie tęczówki. Albo takie zielone, o. Lubiła zielone oczy, w ogóle zielony był jej jednym z ulubionych kolorów. Przypadek czy może jakieś zboczenie przez barwę domu? Co do innych ludzi, to lubiła ona tych ciekawych i optymistycznych. Przeciwieństwa się przyciągają? Ona była pesymistką z przeważającym realizmem, chociaż na pozór naprawdę dużo zgrywała wesołości. Często zakładała najgorsze i nie krępowała się z mówieniem tego - tylko czasami kłamała samą siebie i starała się myśleć dobrze.
Nie trzeba było długo czekać na zdenerwowanie u Faith. Była nerwowa, a gdy wstawała "lewą nogą", to przechodziła jak huragan. Albo się nie odzywała. Tak, to jej sprawdzona metoda, że kiedy ktoś ją denerwuje, a nie chce doprowadzić do trzeciej wojny światowej albo chociaż wojny domowej, to stara się zaciskać usta i nie odzywać się. Jak to widać po dzisiejszym dniu - nie zawsze to jednak wychodzi! Czasami chyba lepiej mieć minę jak starsza babcia bez sezamków z przeceny, bo to chociaż widać, kiedy lepiej trzymać się od kogoś na odległość kija, bo u niej... no czasami nie da się zauważyć zdystansowania.
Nie spodziewała się tego pytania, nie skontrolowała tego, co mówiła. Zamarła w chwilowym bezruchu, przywołując w pamięci swoje słowa.
- Ee, n-nie wiem - wydukała jeszcze trochę zaskoczona jego pytaniem. - Mówiłam o sobie. Że nie wyglądam jak młoda bogini. A ty... nie wiem jak wyglądasz od rana. - Wzruszyła ramionami, zachowując się dość obojętnie, ale w środku była trochę zestresowana. No dobra, wcześniej zwracała na niego uwagę, ale chyba nie tak, jak miała tendencje spóźniania się nawet na śniadanie. - Hm, jakieś doświadczenie w tej sprawie? - Teraz to ona poruszyła znacząco brwiami, starając się jak najbardziej schować rozbawiony uśmiech. - Jednak nie każda musi. Ja wyglądam serio jak wiedźma - odparła z pełnym przekonaniem. Prawie lustra pękają!
Spojrzała na niego, kiedy prowokacyjnie oblizał usta i to wyglądało dość sek... Stop, Faith, o czym myślisz? Ogarnęła się i skrzywiła się. - Fe - powiedziała zniesmaczona. - Ale wiesz, wtedy ty też musisz, ale wątpię, żeby tak brukselka była aż tak dobra jak twojej babci - dodała. Każdy gotuje inaczej, a babcine sposoby... no są niepowtarzalne, żeby wnukom zasmakowało!
- W takim razie, jak może będziemy tam w tym samym czasie, to biorę cię za przewodnika - uprzedziła go... pewnie dużo wcześniej. Na razie jeszcze miała siedemnaście lat, a wątpiła, żeby dziadkom chciało się lecieć do Sydney, więc pewnie poczeka na zwiedzanie jeszcze trochę. - No właśnie, to było coś dla ciebie nowego. Po tylu latach z ciepłymi świętami. W sumie jak teraz tak myślę, to jest smutne. Święta bez śniegu. - Pewnie nie jeden raz się takie zdarzyły, ale zazwyczaj chociaż trochę on poprószył. - Nie przepadam za świętami. Chyba jestem okropna - mruknęła. - Znaczy to w pewnym sensie też zależy od okazji... trudno wytłumaczyć, ale kiedyś też bardzo lubiłam! - Nie chciała wyjść na jakąś, której nic nie pasuje, jednak dużo z takich... zbiorowisk, gdzie rodzina spędza razem czas, jest dla niej smutne. Naprawdę, czasami strasznie ją męczy temat jej relacji rodzinnych, ale w większym przypadku... no nie ma co z tym zrobić. Taty siłą nie przyciągnie do Londynu, a mamie życia nie wznowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Axel Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12922-axel-rogers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12924-krol-rogersow
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12927-axel-rogers?highlight=Axel
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySro Paź 19 2016, 19:49;

Chyba dobrze, że o niektórych sprawach nie mówiła na głos. Jeszcze naprawdę pękłoby jego ego od nadmiaru komplementów ze strony Faith; zazwyczaj nie zwracał uwagi na swoje oczy - jakkolwiek dziwnie to brzmi - ale miło było słyszeć takie rzeczy. On natomiast naprawdę lubił ciemne tęczówki, jakimś cudem sprawiały, że gdy patrzał w oczy danej osoby, robił się spokojniejszy. Przeciwieństwa muszą się przeciągać, bo bez tego byłoby nudno. On, zazwyczaj zażarty optymista z pewnością byłby zainteresowany pesymistką; a raczej tym, żeby poznać jej sposób myślenia lub ba, nawet zmienić. W końcu był takim człowiekiem, który lubił pomagać, a dlaczego nie miałby w jakimś stopniu poprawić humoru swojej nowej koleżance? Wiedział, że skoro teraz udało im się spotkać to potem też z łatwością ją znajdzie i będzie “utrudniał” życie na milion ciekawych sposobów.
Słysząc jej plątaninę słów, Axel zaśmiał się, ukazując szereg swoich bialutkich zębów (o które swoją drogą naprawdę dbał). Splótł ręce na klatce piersiowej, kręcąc głową z niedowierzaniem, jakby naprawdę nie umiał przyzwyczaić się do myśli, że umie w normalny sposób dogadać się ze ślizgonką. Po chwili przetarł leniwie twarz dłonią i odetchnął głęboko. Czuł, że jego nowym hobby będzie łapanie ją za słówka.
- A więc chcesz powiedzieć, że jestem brzydki? - zapytał, po czym przechylił głowę i spojrzał na nią ponuro. W rzeczywistości w środku dusił się ze śmiechu; w końcu nie brał tego na poważnie. - Poza tym jestem przekonany, że tak czy siak wyglądasz ładnie. Nieważne czy rano, czy teraz. - Machnął lekceważąco ręką, po czym powstrzymał uśmiech cisnący się na jego usta. Nie, nie czuł skrępowania prawiąc jej komplementy. Ba, mógł się nawet do tego przyzwyczaić.
- Ja? Nie… Skądże - wymamrotał, tym razem spuszczając wzrok na swoje tenisówki. Tymi słowami zdołała go zawstydzić, a już się biedny cieszył, że ma jakąś odwagę lvl hard. - Nie jestem taki - dodał po chwili, marszcząc brwi.
Axel potrząsnął głową, żeby odgonić od siebie dziwne myśli. Uniósł lekko kącik ust na wspomnienie rodzinnego miasta; niemal zatęsknił za stałym ciepłem i osobami, które tam zostawił.
- Nie ma problemu - zaśmiał się. - Zawsze do usług. - Pochylił głowę, a potem zeskoczył z parapetu, żeby stanąć naprzeciw brunetki, która nadal siedziała. - To nic złego nie lubić świąt. - Wzruszył ramionami. - Ale Sylwester musisz lubić. No wiesz, imprezy, jak te w mugolskich klubach - rzucił, prowokacyjnie unosząc brwi. Wyciągnął w jej stronę dłoń. - Idziesz się przejść? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Faith Shepherd

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13337-faith-shepherd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13493-poczta-faith#359232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13448-wiara-w-lepsze-jutro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13494-faith-shepherd#359233
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySob Paź 22 2016, 18:43;

Faith za to zawsze interesowało to, jak można być pozytywnie nastawionym do świata. Oczywiście ona czasami bywała, kiedy wiedziała, że coś a pewno się uda, jednak bardziej nie robiła sobie nadziei, która możliwe, że się nie spełni. Chciała poznać, jak to być cały czas optymistycznym i widzieć pozytywy. Może czasami sama by tak chciała, w końcu może się okłamywać, ale po co? Miała częste poglądy realistki, chociaż bardziej zakładała najgorsze - wolała być na to psychicznie przygotowana albo mieć miłe zaskoczenie, kiedy coś wyjdzie "na jej". Zawsze miała obawę, że w bliższych kontaktach z kimś radosnym po prostu go zniszczy. Zafunduje tej osobie dawkę pesymizmu i "zarazi się" od niej tym złym. Tak, złym, bo nie uważała tego za coś szczególnie dobrego. Widziała to.
On się zaśmiał i go to bawiło, a Shepherd naprawdę była zestresowana. To aż nienormalne, że teksty Axel i jego łapanie jej za słówka, tak źle na nią działały. Motała się niejednokrotnie również przy innych, ale po prostu nie lubiła tego, w pewnym sensie, dogryzania. Dlatego też zanim odpowiedziała na jego pytanie, zgromiła go wzrokiem.
- Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło - wymamrotała, widząc jego oburzenie. - I jak ktoś komuś mówi, że jest słodki, to chyba nie można być przy okazji brzydkim? - zapytała, unosząc lekko brew. Jego to nie krępowało, w sumie ona też czuła się naprawdę fajnie, słysząc dzisiaj tyle komplementów. No proszę, która kobieta ich nie lubi? Jednak mimo wszystko poczuła lekkie ciepło na policzkach. No już taka była - może wredna, pyskata, ale też łatwo było ją czasami onieśmielić. - Dziękuje - odpowiedziała, spoglądając na niego i uśmiechnęła się lekko. Nie było sensu się kłócić, bo już Faith zauważyła, że Axel - pewnie jak na dżentelmena przystało - i tak by się trzymał swojej wersji.
Spojrzała na niego, kiedy spuścił wzrok. Kurde, nie chciała go urazić.
- Hej - zaczęła. - nie wątpię, że tak jest. - Znowu uniosła delikatnie kąciki. Naprawdę, nie chciała go osądzać o coś bezpodstawnie tym bardziej, że Rogers nie wyglądał na osobę zaciągającą pierwszą lepszą dziewczynę do łóżka.
- Okej, okej, zapamiętam - powiedziała, śmiejąc się cicho. Wizja spotkania się z nim w Sydney wyglądała całkiem dobrze. W sumie cieszyła się, że nawet teraz w Hogwarcie może będą się widywać, bo kto wie? - Nic złego, ale jednak dziwnie, kiedy wszyscy się ekscytują, a ty siedzisz i nie rozumiesz ich przesadnego szczęścia. - Najbardziej w tym okresie cieszyła się, że wróci do domu i będzie mogła spać do południa. Serio. Zaśmiała się cicho, słysząc o sylwestrze. - Tak, sylwestra zdecydowanie lubię. - Uśmiechnęła się dość szeroko. Chwyciła go za rękę, żeby zeskoczyć z parapetu. - Pewnie. - Kiwnęła głową i wzięła go ręki książkę od astronomii, którą odłożyła wcześniej obok siebie. Spojrzała w bok na niego. - Czemu się odsunąłeś na początku? - zapytała nagle i spojrzała przed siebie. No co, ciekawa była!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Axel Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12922-axel-rogers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12924-krol-rogersow
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12927-axel-rogers?highlight=Axel
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyNie Paź 23 2016, 20:32;

Axel uniósł ręce do góry, jakby w geście kapitulacji, kiedy urocza brunetka zgromiła go wzrokiem. Nie miał zamiaru drażnić jej już przy drugim spotkaniu, a już w szczególności dlatego, że ledwo ją znał, a więc nie wiedział na ile sobie może pozwolić, jeżeli chodziło o żarty. A jednak miał chłopak jakieś granice, choć nadal bawiło go poirytowanie szesnastolatki.
- No właśnie nie wiem - odparł, zaciskając usta, aby głupi uśmiech koniec końców nie zalśnił na jego ustach. Westchnął ciężko, jakby był naprawdę sfrustrowany brakiem swojej wiedzy. - Poza tym istnieją hipokryci, prawda? - zapytał retorycznie, unosząc brwi, jakby niemo pytając, czy do takich się zalicza. Już w myślach widział jej oburzenie tym, że jak on mógł w ogóle tak powiedzieć. Jej wkurzenie było jednak całkiem urocze i Axel wprost nie mógł się doczekać, aby to wreszcie zobaczyć. Ponownie.
- Wiesz, ja nie lubię świąt dlatego, że moja mama zawsze się wścieka, że nic nie robimy, podczas gdy ona haruje za całą rodzinę - zaśmiał się cicho, a potem zamilkł. Mimo wszystko naprawdę nie mógł doczekać się powrotu do domu; nawet, gdy mama na nich krzyczała to dało się czuć tą rodzinną atmosferę. Kto wie, może kiedyś Faith też wpadnie do nich na święta? Ba, może udałoby się zmienić jej nastawienie względem świąt?
- No, ale grunt, że Sylwestra lubisz. Chyba nie znam osoby, która nie spędzałaby jakoś szczególnie Nowego Roku. - Zmarszczył nos, a po chwili podrapał się niezręcznie po szyi. - Nie, żebym jakoś szczególnie to świętował… Aż takim fanem imprez nie jestem, a ten bar… tak jak mówiłem, był wyskokiem. - Wzruszył ramionami.
Dzięki Bogu, że Axelowi zniknął ten dół; nikt nie lubił smutnego Axa, w końcu on był od tego, żeby poprawiać ludziom humor. Zdecydowanie wolał, żeby ludzie znali go od tej fajniejszej strony.
Rogers zamienił się w przewodnika, bo skinął głową w odpowiednią stronę i ruszyli w stronę dormitorium ślizgonów, bo postanowił, że odprowadzi Faith. W końcu robiło się późno, a oboje mieli jutro zajęcia. Cóż… na pewno będzie to dziwny widok - gryfon odprowadzający ślizgonkę…
Pytanie Shepherd sprawiło, że Ax przełknął cicho ślinę i delikatnie się spiął. Miał tylko nadzieję, że nie będzie tego tak bardzo widać. Przeczesał dłonią włosy, a potem wcisnął dłonie w kieszenie spodni.
- Mam nadzieję, że nie pomyślisz o mnie źle… - zaczął niepewnie. On w tej chwili wahał się nawet, czy nie skłamać, żeby jej nie urazić. - Po prostu nie spodziewałem się, że jesteś ze Slytherinu. - Skrzywił się nieznacznie. - Nie mam za dobrych wspomnień związanych z twoim domem. - Wypuścił powoli powietrze z ust, unikając jej spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Faith Shepherd

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13337-faith-shepherd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13493-poczta-faith#359232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13448-wiara-w-lepsze-jutro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13494-faith-shepherd#359233
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyPon Paź 24 2016, 20:44;

Z żartami nie było źle, chociaż zdecydowanie wolała czarny humor. I sarkazm. Tak, to było jej ulubione w jakichkolwiek żartach. Chciała coś kiedyś powiedzieć, a ludzie brali ją na serio - może nie takie złe, ale dopóki nie obrazi się na ciebie ktoś, kogo lubisz i potem miała to całe odkręcanie.
- Hmm - zastanowiła się, spoglądając na niego. Ta mina jego jakoś nie wywołała u niej kolejnej fali oburzenia tylko lekkie uśmiechnięcie. Nie miała zamiaru nic więcej powiedzieć, tylko spoglądała na niego tym trochę zagadkowym wzrokiem i delikatnie uniesionymi kącikami ust. - Uważasz, że jestem hipokrytką? - odparowała pytaniem na pytanie, bo to właśnie ten komentarz na jej słowa odebrała! Przyglądała mu się w lekkiej konsternacji, marszcząc lekko nos i po chwili pokiwała z dezaprobatą głową, typowo dla niej wywracając oczami.
- Typowa mama - powiedziała, spoglądając gdzieś w bok. - Z babcią wbrew pozorom też to nie taka łatwa sprawa, a poza tym, ona też ma w końcu coś z matki. Ale akurat bardziej obrywa się dziadkowi i czasami mojemu bratu niż mi - powiedziała, wzruszając ramionami. Czy to ten urok osobisty? Czy może dlatego, że na co dzień, w normalne dni w ciągu roku, to ona wykazuje bardziej inicjatywę do pomagania babuni niż obydwaj panowie w ich domu?
- Znaczy wiesz - zaczęła, bo wyczuła tak, jakby wyszło, że ona jest nie wiadomo wielką bywalczynią barów, a hej, miała siedemnaście lat! - Nie żebym ja jakoś co roku spędzała Nowy Rok na dzikich imprezach - naprostowała, bo takie zdanie na jej temat, już na drugim spotkaniu nie byłoby najlepsze. - Halloween też lubię. - Uśmiechnęła się lekko. Zbliżało się coraz bardziej i może nie dlatego, że to były jej urodziny; bardziej pasował jej ten klimat i no przebieranie się. Za bardzo nie wiedziała jeszcze, czy będzie straszyć i w jakim kostiumie w tym roku.
Walić stereotypy i jakieś dziwne zasady, które się przyjęły obecnie. Może i dla Axela nadal to jest dziwne, ale dla Faith zbytnio nie. Wie, że jej dom zbytnio nie ma dobrych kontaktów z Gryfonami, ale jeżeli ktoś jest fajny i znajdzie się tą osobą wspólny język, to dlaczego miałaby się odsuwać?
Kiedy zaczął odpowiadać na jej pytanie, spojrzała na niego niepewnie. To nie zapowiadało się dobrze. Kiedy usłyszała odpowiedź z jednej strony... No wcześniej taka ewentualność przeszła jej przez głowę, ale szybko ją wyrzuciła. Przez chwilkę milczała, aż w końcu się zatrzymała, mając nadzieję, że Axel - który unikał jej wzroku - spojrzy na nią teraz. Gdy to zrobił, przybrała absolutnie najsłodszą minę jaką potrafiła.
- I co, jestem aż taka straszna? - zapytała, niby całkiem poważnie, ale po chwili się zaśmiała, zaczynając iść ponownie. Odwróciła się tyłem do kierunku, w którym się poruszała i powoli stawiała kroki. - To w takim razie trzeba przywrócić dobre zdanie na temat mojego domu, panie Rogers. - Uśmiechnęła się. - A jeżeli mogę wiedzieć... - Spojrzała na chwilę do tyłu, żeby ocenić przeszkody, ale stanęła obok niego z powrotem. - Co takiego sprawiło, że tak odrzuca cię Slytherin? Oczywiście nie naciskam. - Zerknęła na niego kątem oka i przycisnęła książkę do swojej klatki piersiowej, bo... mogła się pośpieszyć z tym pytaniem, a tego nie chciała! Dlatego nawet sama jej delikatna mina mówiła, że nie ma żadnego przymusu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Axel Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12922-axel-rogers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12924-krol-rogersow
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12927-axel-rogers?highlight=Axel
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyCzw Paź 27 2016, 19:40;

Axela nie za bardzo bawił czarny humor, prędzej przerażało go to, że niektórych takie żarty potrafiły bawić! Oczywiście, nie był jakimś sztywniakiem, ale bez przesady… Po prostu nie umiał tego zrozumieć. No i lepiej wyczuć, czy osoba, z którą rozmawiasz preferuje takie żarty, bo może wyjść dosyć niezręczne nieporozumienie.
- Ja nic przecież nie mówię - powiedział, unosząc dwa palce jako symbol pokoju. Odchylił nieznacznie głowę, przyglądając się szatynce z niepewnością. - Chyba nie jesteś obrażona, co? - zapytał.
Nie lubił dziewczyn, które stale strzelały focha i to o byle co. Prawdopodobnie oszalałby, gdyby musiał z kimś takim rozmawiać… Branie wszystko na poważnie jest czasami niezdrowe. Popatrzył z powątpiewaniem na brunetkę - nie wyglądała na tego typu dziewczynę, ale nie miał zamiaru jej o tym na razie mówić.
- W takim razie, współczujmy dziadkowi. Musi mieć siłę, żeby zmierzyć się z babcią - zachichotał, wzruszając niewinnie ramionami. - Nie uważasz, że to jest cudowne? Mam na myśli, no wiesz, taka miłość, aż do starości. - Uśmiechnął się, a po chwili odrobinę zaczerwienił. - To głupie, prawda? - jęknął, nieco zażenowany.
Axel skrzywił się nieznacznie. Jak on się rozgada na jakiś bliski mu temat to potem ciężko go uspokoić, a nie chciał wyjść teraz na jakiegoś psycho romantyka albo Bóg wie co! Podrapał się zawstydzony po karku, przenosząc się na inny temat, żeby nie pogrążyć się jeszcze bardziej.
- Rozumiem. - Machnął ręką. - Czyli to też takie rzadkie “wybryki”? - upewnił się, używając tych samych słów co w mugolskim barze. W końcu wyznał jej wtedy, dlaczego tam się znalazł. Nie miał zamiaru zamykać się przed nowo poznanymi osobami, szczególnie przez Faith, która wydawała się być dobrym materiałem na kumpelę.
- Halloween? Dlaczego? - zapytał, patrząc na nią z zaciekawieniem. - Znaczy, przepadam za tym świętem, ale nie uważam, że jest jakieś… wielce istotne. - Zmarszczył nos.
I tak najbardziej kocha wakacje i święta Bożego Narodzenia - wtedy mógł spotkać się z rodziną (która była najważniejszą wartością w jego życia), no i wtedy wracał do ukochanego domu. Och, aż zatęsknił za domowymi wypiekami swojej mamy, która raczyła ich po powrocie z Hogwartu.
Shepherd zatrzymała się, a więc Axe również stanął. Spojrzał na nią pytająco, a po chwili westchnął ciężko.
- Nie chodzi o to, że jesteś “straszna” - zakreślił cudzysłów w powietrzu. Ruszyli dalej, ale tym razem Ax splótł ręce na klatce piersiowej. - Po prostu nie umiem się z nikim od was dogadać. No, tylko z tobą, ale zawsze jest jakiś wyjątek od reguły.
Nie wiedział, czy chce jej szczegółowo opowiadać o byłym chłopaku jego siostry, a z drugiej strony zasługiwała na to, żeby wiedzieć. Rogers westchnął cicho, po czym pociągnął ją w odpowiedni korytarz, prowadzący ją na schody.
- Po prostu moją siostrę bliźniaczkę zranił pewien ślizgon… - mruknął. - Sama rozumiesz. - Wywrócił oczami na myśl o tym kretynie. Widząc, że dziewczyna idzie tyłem, Axel uśmiechnął się złowieszczo. Nie chciał gadać o ślizgonie. Dźgnął ją w bok, po czym lekko przyparł bokiem do ściany.
- Faith, dlaczego nie jesteś czujna? - zapytał, patrząc na nią z góry z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Faith Shepherd

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13337-faith-shepherd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13493-poczta-faith#359232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13448-wiara-w-lepsze-jutro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13494-faith-shepherd#359233
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyCzw Paź 27 2016, 22:16;

Uniosła spojrzenie i zamrugała kilka razy, jakby naprawdę była głęboko urażona jego uwagą. No może ją coś tam tknęło, ale nie na tyle, żeby się obrażać. Odwróciła spojrzenie, kiedy zapytał się, czy jest obrażona. Wywróciła oczami i powróciła wzrokiem do jego zielonych tęczówek. No trzeba przyznać, że kiedy teraz, w normalnym świetle zobaczyła ich kolor, to na pewno je polubiła.
- Nie, nie jestem obrażona. - Westchnęła. Nie była fochata. No może ociupinkę, ale to w skali normalnej i nie w dużej częstotliwości, bez przesady. Sama nie lubiła ludzi obrażalskich, z którymi nie można na spokojnie porozmawiać tylko po drodze zastanawiać się nad każdym słowem, każdy postawionym w wypowiedzianym zdaniu spójnikiem. To było męczące nie tylko dla osoby, która musiała to znosić, ale i dla reszty społeczeństwa, jak i dla samego obrażalskiego.
- Po tylu latach, to każdy dziadek jest super bohaterem, który umie poradzić sobie z własną babcią aka żoną. - Zaśmiała się. - A każda babcia ma super moc, żeby nakłonić dziadka do noszenia ciężki siatek - dodała. Albo też dziadkowie mają fantastyczne metody prawnicze, dzięki którymi zawarli umowy, w której, m.in. to ona robi zakupy, a on nosi torby. Uśmiechnęła się delikatnie słysząc jego słowa. Naprawdę nie spodziewała się usłyszeć od niego takich słów. Może nie były one jakieś dziwne, ale zazwyczaj chłopak nie mówi swoich przemyśleń na drugim spotkaniu. W zasadzie to rzadko kiedy mówią o swoich głębszych myślach, zwłaszcza takich... romantycznych. - Nie! - oburzyła się. - To dobrze, że masz takie przemyślenia. Naprawdę. To urocze. - Spojrzała na niego i westchnęła. - Mam nadzieję, że każdy kiedyś znajdzie kogoś, z kim będzie mógł dożyć takiej spokojnej starości - powiedziała. Pomimo że miała taki, a nie inny charakter, czasami może było z nią ciężko wytrzymać to jednak miała jakąś nadzieję (może złudną), że znajdzie się ktoś, kto zaakceptuje jej wady, jak i zalety. Bo na tym się opiera miłość, prawda?
- Tak, można tak powiedzieć. Tylko mi się jeszcze akurat nie zdarzył taki wybryk przez złamane serce. W takich sytuacjach krąg głupich rzeczy zawęża się przy kilogramie więcej na wadze, przez pudełko lodów. - Ewentualnie trzy pudełka i więcej niż jeden kilo więcej, ale kto by wchodził w szczegóły?
- Jesień jest ładna, wokół ciebie same straszydła, a ja uwielbiam horrory. No i ten klimat. Wycinanie dyni, wszędzie te ozdoby, jeszcze jesień nadaje tej atmosfery. No i mam urodziny, ale jedynym plusem ich jest to, że będę mogła wychodzić za Hogwart. - Wywróciła oczami. Może to nie tak, że nie lubiła swoich urodzin, ale i też ich nie kochała. Nie chodziła tego dnia i nie mówiła każdej napotkanej osobie na korytarzu, że dzisiaj kończy siedemnaście lat. To był dla niej normalny dzień z... kilkoma przywilejami. - No nie jest istotne. Ale i tak je lubię. - Wzruszyła ramionami.
Wysłuchiwała jego słów. Nie chciała się awanturować, kłócić, czy robić nie wiadomo jakiej obrazy majestatu.
- Wychodzę na buntownika w grupie. - Uniosła lekko kącik ust. - Po prostu... to trzeba mieć pewne... wyczucie? Nie, dobra nie wiem co trzeba mieć, żeby się z nami dogadać - powiedziała, wzruszając ramionami. A może Axel się dogaduje z nią tylko dlatego, że tiara przydziału się pomyliła i wylądowała w złym domu? Hm, chyba nie.
Weszli na korytarz, a ona skupiła wzrok na swoich trampkach. Tak, miała trampki do spódniczki, bo jej balerinki dzisiaj były tak dziwnym trafem ubrudzone, udeptane czy cokolwiek, że no nie chciało jej się ich nawet czyścić zaklęciem.
- No bywają i tacy - mruknęła. I właśnie przez takie zachowania innych jest oceniana przez ten pryzmat. Nie lubiła tego, aczkolwiek zdążyła się już przyzwyczaić. Bo co innego mogła? Domu nie zmieni. Nie chciałaby nawet!
No kurde, znowu się nie spodziewała zwrotu akcji. Przyparł ją bokiem do ściany i ona spoglądała na niego z lekka oszołomiona. I jeszcze to pytanie. Straciła równowagę i pewnie by wylądowała tyłkiem na twardej podłodze, ale chwyciła się za jego ramię.
- N-no n-nie wiem? - wyjąkała. - Zajęłam się tym, żeby nie wywrócić się albo nie wpaść na schody - odpowiedziała i spojrzała na niego. Serce dziwnie szybko jej biło i sama czuła się jakoś dziko. Dziewczyna dostanie przez niego dzisiaj zawał i jego ruchy, które działały źle na nią i na jej serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Axel Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12922-axel-rogers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12924-krol-rogersow
http://czarodzieje.forumpolish.com/t12927-axel-rogers?highlight=Axel
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyNie Paź 30 2016, 12:41;

Axel nie mógł nic na to poradzić, że czasami nie wiedział, czy to co mówi może kogoś w jakiś sposób urazić. Może dlatego, że sam miał dystans do siebie i mało co potrafiło go zdenerwować, bądź urazić? Patrzył na wszystko od tej weselszej strony i zupełnie nieświadomie zapominał o tym, że niektórzy ludzie mogą brać do siebie te wszystkie żarty.
Szatyn niemal odetchnął z ulgą, widząc, że jego koleżanka nie przejęła się tym zbytnio. Dzięki temu zyskała od niego wielkiego plusa za to, że nie strzeliła ogromnego focha. Gdyby to zrobiła to prawdopodobnie Ax dostałby zawału i uciekłby gdzie pieprz rośnie, bo nie umie sobie radzić z takimi dziewczynami. On się boi, jak jego własna siostra się na niego obrazi (a wtedy robi się naprawdę niemiła), a co dopiero Faith, którą w ogóle nie znał! No, teoretycznie, powoli coś się o niej dowiadywał, ale to nie wystarczyło, żeby poczuł się pewniej... Choć miał wrażenie, że i tak pozwolił sobie na więcej niż powinien.
- To dobrze, bo nie mam już więcej pasztecików - westchnął z żalem. - Nie wiedziałbym w jaki sposób mam cię przekupić, żebyś mi wybaczyła. - Posłał jej rozbawione spojrzenie, choć tym razem nie uśmiechnął się. W końcu nie miał zamiaru wyglądać jak skończony kretyn, którego twarz ciągle wykrzywia uśmiech; nawet on, widząc taką osobę, wystraszyłby się po jakimś czasie.
To co później powiedziała Faith sprawiło, że Axel i tak uśmiechnął się szeroko. Nie umiał się powstrzymać, kiedy dziewczyna mówiła takie rzeczy. Było to naprawdę urocze, bo zabrzmiało to tak, jakby podziwiała tą wytrwałość i szatyn miał wrażenie, że dotyczyło to jej dziadków. Dobrze, że miała kogoś takiego, kto mógłby być dla niej wzorem, jeżeli chodzi o miłości. No, ale była młoda, a więc dużo jeszcze przed nią... Zresztą przed Axelem też, on tylko zgrywał takiego pewniaka, jeżeli chodziło o relacje damsko-męskie.
- No wiesz! - prychnął. - Chłopcy nie mogą być uroczy! - Skrzywił się, udając oburzonego. Tak właściwie to nie miał nic przeciwko jej słowom, choć zdecydowanie wolałby usłyszeć od niej inne epitety, ale na nie też przyjdzie w końcu pora, prawda? Zresztą on sam nieźle powstrzymywał się przed tym, żeby nie zasypać ją górą komplementów.
- Pudełko lodów jest sto razy lepszą opcją, niż wyjazd bez słowa z kraju - mruknął cicho pod nosem, nawiązując do swojej siostry. Oczywiście, że jej przebaczył, ale gdzieś z tyłu głowy pozostał żal i niepewność, czy taka sytuacja znów się nie powtórzy, kiedy ktoś - broń Boże - nie złamie jej serca.
Axel w sumie jeszcze nie wymyślił za co przebierze się na Halloween. Na pewno zrobi coś zabawnego z rodzeństwem, ale nie planował w co się wciśnie. Dopiero po chwili drgnął zaskoczony i spojrzał na kumpelę.
- Masz urodziny? To niedługo! - krzyknął. - Zamierzasz je jakoś szczególnie spędzić? - zapytał, unosząc pytająco brew. I cholera, mimo że nie znali się długo to nagle do głowy Axa wpadły dzikie pomysły odnośnie tego, co mógłby jej kupić. On uwielbiał wyprawiać innym przyjęcia urodzinowe, bądź robić jakieś niespodzianki, a skrycie czuł, że z Faith załapie naprawdę dobry kontakt. A może udałoby mu się wyciągnąć ją z Hogwartu? Choć nie miał pewności, czy da radę załatwić pozwolenie...
Kurcze, chyba za bardzo się rozkręcił.
Axel zamrugał oczami, odrywając wzrok od brunetki.
- Buntowniczka? Nie znałem cię od tej strony, Shepherd - zaśmiał się melodyjnie, bo jakoś nie mógł sobie jej w tej chwili wyobrazić jako wredną i taką, co lubi łamać prawo. Przez chwilę zaczął się nawet zastanawiać, jakim cudem trafiła do Slytherinu.
Widząc jej wzrok, Axel zaśmiał się głośno. Zakrył usta dłonią, bo na korytarzach było już dosyć cicho.
Naprawdę powinni się pośpieszyć, bo jak znajdzie ich nauczyciel to dostaną za hałasowanie. Faith chwyciła go nagle za ramię, przez co osiemnastolatek zachwiał się, o mały włos, nie padając na nią. W porę przytrzymał się jednej ściany, tym samym asekurując ich przed przywitaniem się z podłogą.
- Jasne, każda wymówka jest dobra - parsknął i wywrócił oczami. Stanął prosto po czym opuścił rękę, kiwając głową w odpowiednią stronę. - Chodźmy już szybciej, robi się późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Faith Shepherd

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13337-faith-shepherd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13493-poczta-faith#359232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13448-wiara-w-lepsze-jutro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13494-faith-shepherd#359233
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyPon Paź 31 2016, 17:56;

Bez przesady, Amy nie była taka zła, straszna i niefajna, jak była zła. Naprawdę musiałaby być zła i smutna, żeby uprzykrzać ludziom mocno życie. W każdym razie, w takiej sytuacji jest lepsza od Faith. Z tą różnicą, że Shepherd o wiele łatwiej wyprowadzić z równowagi, ale tę swoją cechę szlifuje. No i dobrą szkołę przetrwania naprawdę daje mu osoba jaką jest Min Taehyung. Już na jego samą myśl, chciałaby się z chęcią skrzywić, ale jedynie spojrzała przed siebie, bo nie chciała dawać znaku, że coś przytłaczającego ją dręczy w myślach. A co dopiero się ogarnęła i jej humor się poprawił!
- Może z czasem jeszcze dowiesz się, czym można mnie przekupić - powiedziała, uśmiechając się chytrze. I tu nie ma mowy jedynie o słodkim uśmiechu i błagalnym spojrzeniu, ale pewnie są inne czynniki, dzięki którym Faith poszłaby na ugodę. Pewnie nawet sama o nich do końca nie wiem, bo wszystko zależy do sytuacji!
Kiedy tak się uśmiechnął szeroko na jej słowa, z nie wiadomego jej powodu, poczuła lekkie ciepło na policzkach. Może nie powinna tego mówić? Nie wiedziała do końca jak odebrać ten jeden gest, więc opuściła nogi w dół parapetu i spoglądając na trampki, zaczęła nimi lekko machać. Nie wiedziała co myślał, ale miał rację - podziwiała swoich dziadków za tą miłość, wytrwałość, tym bardziej, że poznali się w naprawdę młodym wieku. Co, już niedługo będą mieli swoją pięćdziesiątnice? A może to już dalej?
- No to co z tobą, Rogers? - zapytała i uśmiechnęła się. - Jesteś chłopcem, a przy tym również uroczy. No chyba, że czegoś nie wiem, ale w to raczej nie wnikam. - Odwróciła wzrok, powstrzymując naprawdę duże rozbawienie, które chciało wymalować jej buźkę. Był uroczy, ale nie jak dziesięcioletni chłopiec. On sam w sobie był przystojny, ale jego uśmiech naprawdę należał do tych słodkich.
Spojrzała na niego. Każda rodzina ma swoje dramaty, a niestety Axelowi przypadło stracenie siostry na parę lat.
Faith położyła mu dłoń na ramieniu.
- Mając takiego super brata, pewnie to się nie powtórzy drugi raz - powiedziała. Jakoś czuła, że mieli dobrą więź, czego im w pewnym sensie zazdrościła; sama chciałaby mieć dobry kontakt z bratem, ale no... chyba już trochę za późno na wielką miłość rodzeństwa.
- Chyba nie. W sumie dzień jak co dzień. Dmuchanie świeczek jest takim czymś innym niż zwykle. I wszyscy się mniej czepiają niż zwykle. - Wzruszyła ramionami. Ostatnie urodziny były pod względem samopoczucia słabe, jednak babcia bardziej wzdychała niż łajała ją za pyskówki czy naburmuszenie. Tak, jej kochana babunia narzekała, kiedy ona narzekała. Serio, dziadek jest jakimś super-superbohaterem. Brat w takim razie chyba też!
- 50 twarzy Shepherd. Jeszcze dużo się dowiesz. - Mrugnęła do niego i zaśmiała się po chwili. - Ale to sporadycznie - dodała. Bo jednak też była leniwa. A do buntowniczości trzeba było być trochę aktywnym. No chyba, że chodziło o jej zachowanie względem innych, kiedy olewała niektóre sprawy, innych czy coś. No to wtedy to tak. I to nawet często.
Naprawdę to, że nie dostała jeszcze dzisiaj zawału jest jakimś cudem. Już normalnie widziała, jak razem z Axelem lecą na podłogę, a jednak i on nadaje się na superbohatera, bo utrzymał ich, chroniąc przed upadkiem.
- Przepraszam! - powiedziała, trochę rumieniąc się przy tym. Sytuacja trochę wyszła niezręcznie, bo i przez nią chłopak stracił równowagę. W każdym razie dobrze, że się utrzymał i przy okazji ją też, ale i tak było jej głupio.
- Taka prawda - rzuciła i zerknęła na niego, nadal trochę onieśmielona całą sytuacją. Kiwnęła lekko głową i przyśpieszyła tempa wraz z Axem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
https://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
https://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
https://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
https://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyPią Gru 15 2017, 16:43;


Szlaban
@Ezra T. Clarke @Mefistofeles E. A. Nox mieliście doskonałe plany na ten wieczór? Hogsmeade z przyjaciółmi? Plotki w Pokoju Wspólnym, o tej nowej parze? A może po prostu pisanie zaległego wypracowania o buncie goblinów? Wygląda na to, że marzenia o idealnym wieczorze będziecie musieli przełożyć na kiedy indziej.

Czyżby Bergmann wybrał akurat ten korytarz z czystą premedytacją? Zaniedbana podłoga nie wróży krótkiej oraz przyjemnej pracy. Na dodatek znajdujecie się pod opieką woźnego, lustrującego czujnie efekty waszych poczynań. Całe szczęście, otrzymaliście odpowiedni sprzęt; nie jesteście zobligowani do używania szczoteczek do zębów.
Tak czy inaczej, jeśli korytarz nie będzie zadowalająco wyglądać, będziecie musieli tu regularnie przychodzić w tygodniu, zawalając bieżące zadania domowe.*  

*Na odpowiedź każdy z was ma zgodnie z regulaminem miesiąc. Niezastosowanie się do zasad poskutkuje zablokowaniem kuferka na 2 tygodnie.

Aby dowiedzieć się jak radzisz sobie ze szlabanem, rzuć kostką  we właściwym temacie.
 
1 oczko - co za pech! Niechcący wywracasz i tłuczesz przyzdabiający korytarz wazon. Szczęście w nieszczęściu - woźny obecnie gdzieś poszedł, a tobie - korzystając z zasobu czasu, udaje się z powodzeniem zatuszować efekty. Schylając się po skorupki, znajdujesz intrygujące notatki. Gratuluję, otrzymujesz +1 punkt do zaklęć i OPCM! Zgłoś się po niego tutaj.
2 oczka - jesteś niezmiernie zajęty sprzątaniem - chcesz skończyć wcześniej, tak bardzo, aż umyka twojej uwadze wypadnięcie trzymanych w kieszeni pieniędzy. Tracisz 15 galeonów. Utratę odnotuj tutaj.
3 oczka - pośpiech jest złym doradcą; stajesz się doskonałym przykładem, kiedy w efekcie bardziej zamaszystego ruchu (w końcu masz dość), przewracasz się i lądujesz w pozostawionym pod ścianą brudzie. Zaplamione ubranie wydaje się niczym w porównaniu do odoru, który wwierca się w twoje nozdrza - cóż, nie będzie łatwo domyć tej ręki... Na twoje nieszczęście, nic tobie nie jest, ale możesz (jeśli chcesz tylko) spróbować oszukać woźnego (rzuć jeszcze raz kostką, wynik parzysty: udało ci się, wynik nieparzysty: nie udało ci się, mało brakowało, a musiałbyś sprzątać również pobliską salę).
4 oczka - uwaga! Irytek postanowił skorzystać z chwilowej nieobecności woźnego! Jeśli nie uda ci się przegonić poltergeista, spędzisz o wiele więcej szorując tę przeklętą podłogę. Rzuć jeszcze raz kostką: wynik parzysty - udaje ci się w odpowiednim momencie zareagować, mówiąc o Krwawym Baronie, wynik nieparzysty - nie przekonałeś Irytka, który od razu przeszedł do destrukcyjnych czynów i równie szybko udał się dalej.
5 oczek - nic szczególnego cię nie spotkało - oprócz straconego wieczoru. Czas dłużył się, rozwlekał, rozkładał na części pierwsze - lecz ostatecznie jakoś dobrnąłeś do celu. Koniec sprzątania na dzień dzisiejszy! Przynajmniej sprzątania korytarzy Hogwartu.
6 oczek - masz wyjątkowe szczęście! Podczas sprzątania znajdujesz upuszczone przez nieznanego nieszczęśnika 20 galeonów. Swój zysk odnotuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2290
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3512
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyNie Sty 14 2018, 22:06;

To było wyjątkowo nieczułe ze strony profesora Bergmanna, żeby obarczać szlabanem kogoś w takim stanie, w jakim był Mefisto. To Ezra powinien ponieść większe konsekwencje, a jednak zadanie otrzymali takie samo... Idiotyczne sprzątanie korytarzy. Pewnie, czemu nie, tylko co w takim razie miał robić biedny woźny? Mefistofeles z trudem powstrzymał się przed rzuceniem tego typu komentarza. Prawdę mówiąc chciał po prostu odbębnić głupi szlaban i wrócić do Pokoju Wspólnego, wcisnąć się w swój ulubiony fotel stojący w samym rogu i tyle. Nie miał ochoty patrzeć na Ezrę, zastanawiać się jak on się czuje z tym całym zajściem, ani wdawać się w nawet najdrobniejsze konwersacje. Złapał jakiegoś mopa i zabrał się za robotę, chociaż każdy ruch sprawiał mu trochę zbyt wiele bólu. Pomijając już fakt, że miał na całym torsie i rękach niezłe poparzenia, to w dodatku dalej nie odpoczął po wyjątkowo nieprzyjemnej przemianie. Za wszystko to dziękować mógł jedynie Krukonowi...
To była nudna, bezsensowna praca i Nox nie miał pojęcia czemu w ogóle w Hogwarcie znajdowały się tak brudne miejsca. Wydawało się, że każda sekunda trwała wieczność, woźny nie odpuszczał, a Mefisto wyjątkowo nie miał ochoty rozwlekać szlabanu na więcej niż to jedno popołudnie. Ostatecznie upragniona chwila dobiegła końca, kiedy wszyscy zostali oficjalnie zwolnieni i mogli pójść w swoją stronę. Ślizgon nie obejrzał się na towarzysza niedoli, obojętnym spojrzeniem obrzucił tylko woźnego, traktując to jednocześnie jako pożegnanie.
Koniec, załatwione.

5

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1796
  Liczba postów : 2683
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyNie Sty 14 2018, 22:28;

W kwestii tego szlabanu było mu właściwie wszystko jedno - Ezra był świadomy tego, że zasługuje na karę za swoje głupie postępowanie i czym było jakieś sprzątanie korytarza? Właściwie potraktował go z dużą dawką obojętności, również dlatego, że nie chciał dawać Bergmannowi powodu do satysfakcji; cholera, nie zająknąłby się słowem, gdyby przyszło mu czyszczenie tego korytarza nawet szczoteczką do zębów.
Nie uraczył Mefisto otwartym spojrzeniem, zamiast tego wykorzystując okazję przy sprzątaniu do ukradkowego ocenienia jego stanu. Nie wyglądał źle. Nie wyglądał też dobrze. Ezra nawet przez chwilę chciał zapytać, czy od pełni czuł się lepiej... ale coś mu na to nie pozwoliło. Nie był pewny, czy chciał rozpamiętywać tę sytuację - poczucie winy i tak było już ogromne.
Zacisnął zęby, przykładając się do sprzątania, jak najlepiej potrafił, mając nadzieję, że swoją część uda mu się wykonać nawet przed czasem. Przy całym pośpiechu nie mógł być niedokładny, bo woźny nieustannie łypał na szlabanowiczów swoim wprawionym w wyłapywanie brudu spojrzeniem. Ezra nawet się nie spostrzegł, kiedy przy pochyleniu się, z jego kieszeni wypadło 15 galeonów i potoczyło się gdzieś pod ścianę. Kiedy się rozchodzili, Clarke celowo wybrał okrężną drogę, nie chcąc iść w tę samą stronę co Mefisto. Chyba obaj na długi czas mieli dosyć swojego towarzystwa...

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 163
  Liczba postów : 434
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyWto Mar 20 2018, 13:20;

Czemu akurat IV piętro? Może z racji tego, że nie przychodziło tutaj za wiele osób, co oczywiście było największą zaletą tego miejsca. Nie mógł znaleźć swojego miejsca ani w dormitorium, ani na błoniach, ani nawet w kuchni, w której podwędziłby coś skrzatom. Nawet nie miał ochoty na nic do jedzenia, co w jego przypadku było chyba oznaką choroby.
Wyciągnął dłonie z kieszeni za dużej bluzy, która dzisiejszego dnia zdecydowanie się sprawdzała. Wciąż nosił bandaże na żebrach, a dłonie również nie były w najlepszym stanie. Kwestią czasu była wymiana skrawka tego materiału, który chronił wrażliwe oczy przed obrażeniami. On je lubił, a zakrywanie ich uważał za bezsensownego. Choć i czy w tym przypadku dumny był z tego, czego dokonał? Raczej wątpliwe.
Poczuł woń kurzy, a może nawet wilgoci w momencie, w którym podszedł do ściany. Bawienie się zbrojami dawno miał za sobą, dlatego chciał ujrzeć choć namiastkę świata. A wiedział, że z tego punktu będzie miał najlepszy widok. Ugiął kolana i podskoczył, chwytając się mocno krawędzi parapetu. Ruch mięśni, szczególnie tych obolałych i prawie skamieniałych, był orzeźwiający. Klnąc pod nosem wspiął się na ten cholerny parapet i usiadł, otrzepując dłonie z kurzu. Pięknie. Zamknął i otworzył ponownie dłonie, widząc jak materiał zaczyna powoli zmieniać kolor... Uroczo.
Poczuł powiew zimnego powietrza, z wyżej lekko uchylonego okna. Zamknął oczy, krzyżując dłonie na wysokości klatki piersiowej. Wątpił aby ktokolwiek tędy przechodził, miejsce nie cieszyło się przychylną sławą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Trixie N. Travers

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15384-viatrix-travers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15580-dixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15383-trixie-travers
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyNie Mar 25 2018, 20:38;

Jednakże, ktoś powoli zbliżał się w stronę czwartego piętra. Korytarz ten mógł być mało uczęszczany, ale czy kiedykolwiek w murach Hogwartu znalazł się jeszcze ktoś tak nieokiełznany w buszowaniu przez całe dnie w różnych jego zakamarkach? Trixie nie szukała sekretów zamku, ona po prostu nie potrafiła usiedzieć na miejscu nawet wówczas, gdy jej głowa zaraz miała eksplodować. Dokładnie tak się dzisiaj czuła, jakby za moment szyja miała zgiąć jej się wpół i wypuścić ciężką jak nigdy czaszkę, pozwalając jej na rozbicie się na maleńkie kawałeczki o kamienną posadzkę. Przy każdym ruchu, wydawało jej się, że coś na nowo się rwie i kruszy, a każdy krzyk dzieciarni odbierała niczym swoisty zamach na jej komfort, toteż właśnie dlatego dzisiaj czmychnęła właśnie tutaj. Brudny, zakurzony korytarz był jej przyjacielem. Kryjąc się przed światłem drażniącym jej oczy, przytuliła się do chłodnej ściany i tak spacerowała. Szukała dogodnej nory, aby się w niej schować i przeleżeć cały dzień? To było możliwe, tak jak wiele innych scenariuszy. Nie mogła skupić się na podążaniu konkretną myślą, czując zbyt duży dyskomfort związany z myśleniem. Kiedy ten eliksir zacznie wreszcie działać? Wydawało jej się, że zażyła go setki lat temu, a jednak ból, z pewnością związany z kacem, był nadal tak obezwładniający, iż ledwo co widziała na oczy. Zmuszając się do skupienia wzroku błądziła, aż natrafiła na innego ucznia. Chciała go wyminąć, zakrywając twarz splątanymi włosami, aby nie widział jej cierpienia. Uciec od niego tak, jak to zrobiła z pozostałymi, obcymi i przyjaciółmi, wszystkimi. Jednakże, wbrew swojej woli zatrzymała się przy parapecie. Uniosła wzrok, oślepiona promieniami wczesnowiosennego słońca, czując jak w jej głowie do głosu dochodzi nowa fala dręczącego ją, promieniującego bólu. Skrzywiła się nieznacznie, ale rozpoznała tę sylwetkę. Niejasne wspomnienia skłębiły się w jej ciężkiej czaszce.
- Lenny? - Spytała głupio, jednocześnie zdrabniając w pełni świadomie jego imię, chociaż przecież doskonale go poznała i nagle porzuciła chęć do ucieczki w głąb szkoły. Nie pozwalały na to słowa jednego z wczorajszych partnerów imprezowych, chociaż ona sama naprawdę niewiele faktów łączyła z wczorajszym wieczorem. Przestała kontaktować po którejś kolejce, nie wiedziała po której, a gdy ocknęła się dzisiaj rano, w umyśle kołatały jej jedynie niewyraźne wspomnienia zabawy i tańca. Nachalny dotyk na piersiach wydawał jej się wytworem wyobraźni, a dłoń wpełzająca pod bieliznę… ugh, miała nadzieję, że to był tylko perwersyjny sen. Nie mogła zlekceważyć wspomnień, jakie obudził w niej kolega, a jakie na nowo rozgrzewały jej pamięć, gdy spoglądała na Lennoxa. Osłoniła oczy przed słońcem, aby móc spojrzeć na niego trochę przytomniej. - Czy to prawda? - Spytała niejasno, mając na myśli wczorajszy wieczór i zamglone wspomnienia przepychanki. Nie była pewna czy to jej się nie ubzdurało. Okrwawione bandaże nie były dla Zakrzewskiego nowym dodatkiem do stroju, lecz nie nosił ich też codziennie, a nazajutrz po tamtej zabawie… cóż, było to wyraźną wskazówką, ale czy trop był słuszny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 163
  Liczba postów : 434
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyWto Mar 27 2018, 09:52;

Najwidoczniej pomylił się w swoich spekulacjach, a sława tego korytarza jest dosyć większa niż się tego spodziewał. Cóż, całe popołudnie chuj bombki strzelił. No nic.
Lenny.
Usłyszał swoje imię, jednak w kompletnie nowej odsłonie. Nikt tak do niego nie mówił, może za wyjątkiem czasów kiedy był małym dzieciakiem, a matka pozwalała sobie na okazanie choć odrobiny czułości. Oczywiście na pokaz. Ta kobieta nie ma w sobie krzty czułości. A jedyne momenty, w których naprawdę mógł poczuć, że jest między nimi jakiekolwiek pokrewieństwo, to wtedy kiedy narzuciła na nich domowe obowiązki, kiedy sama chodziła na bankiety w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Z reguły to obcych traktowała lepiej.
Zmarszczył brwi. To nie były żadne omamy... Ktoś naprawdę stał pod parapetem i na niego spoglądał. Dziewczyna wyrwała go z letargu, w którym postanowił się znaleźć. Może lepszych pomysłem było zaszycie się gdzieś w jakieś norze? Czując na plecach zimny mur, a z boku powiew świeżego powietrza, zwrócił się do niej. Wychylił za parapetu. Jego mina mogła sugerować, że kompletnie nie miał pojęcia, co dziewczyna tutaj robi. Może nawet mówiła, że nawet jej nie kojarzy. Westchnął przeciągle. Oczywiście, że ją pamiętał. Jak mogłoby być inaczej? Była powodem, dla którego złamał swoje zasady.
Przyjrzał się jej i wzruszył lekko ramionami. najwidoczniej oprócz skutków ubocznych wczorajszego picia, nic jej nie dolegało. Niby czemu miałoby go to obchodzić? Oj, Lennox. Odwrócił się i jego nogi zawisły pod parapetem.-Nie wiem o czym mówisz. Chcesz coś konkretnego?-Ostry ton, który nie miał jej odstraszyć. A może jednak? Może odwróci się na pięcie i odejdzie, pozostawiając tamten wieczór w niepamięć. Może będzie jej to odpowiadać, w końcu wylądowała bez żadnej ryski.
Jego dłonie zacisnęły się mocniej kiedy wrócił do wspomnień minionego wieczoru. Prawda była taka, że gdyby nie chciał zwinąć z tamtej imprezy. Nawet by jej nie spotkał. Nie widziałby tamtego obleśnego typa, którego miał nadzieję, że już nigdy więcej nie spotka. Nie będzie to z pewnością spotkanie miłe i usłane różami. Prawdopodobnie brak promili we krwi daje im możliwość zapamięta ich twarzy. Dla tamtego, niestety. Jedyną osobą, która go w tamtym momencie powstrzymała była właśnie ona. Odwrócił wzrok, przypominając sobie z tego wieczoru zbyt dużo.
Jak mógł wtedy po prostu odwrócić wzrok i sobie pójść? Przecież to podchodziła pod najgorsze kategorie. Pomimo tego, że tak właściwie nie był to jego interes, oraz fakt, że sama doprowadziła się do takiego stanu... To wciąż nie daje możności do takiego zachowanie.
Ponownie spojrzał na Trix. Co zrobi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Trixie N. Travers

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15384-viatrix-travers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15580-dixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15383-trixie-travers
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyWto Mar 27 2018, 17:19;

Ostry ton głosu Lennoxa sprawił, że Trixie odruchowo ściągnęła usta w grymasie. Nie z powodu niezadowolenia z jego odpowiedzi, chociaż czuła również pewną gorycz, związaną z niespodziewanym zawodem, a ze względu na gwałtowne pobudzenie jednego z wielu ognisk bólu tkwiących teraz pod jej czaszką. Przez moment spoglądała w bok, odwróciwszy głowę tak, jakby ją spoliczkował. Sprawiała wrażenie, jakby starała się zebrać myśli na dłuższą wypowiedź, a prawda była taka, że dopiero wtedy mogła bezboleśnie jeszcze raz przejrzeć zebrane informacje. Zanim ubrała je w słowa, minęło kilka nieznośnie długich sekund, ale nie dała się zbić z pantałyku.
- Podziękować. - To jedno proste słowo spłynęło z jej ust, tak pełne łagodności i niewinności, że z pewnością nie było wymuszone. Nie chciała mu dziękować tylko dlatego, iż tak wypadało. Ani jego, ani jej z pewnością nie obchodziły te wszystkie nienaruszalne zasady współżycia społecznego. Mogłaby udawać, że o niczym nie słyszała, może nawet oboje by zyskali na tym układzie, ale nie potrafiła. Wcale nie musiał ruszać jej na ratunek. Byłaby kolejną z wielu dziewczyn, zgwałconych po przedawkowaniu alkoholu w barze. Nową statystyką, której nikt by nie żałował, skoro sama nie pamiętała co tak naprawdę się stało. Przysunęła chłodną dłoń do twarzy i zacisnęła palce na swoim rozgrzanym czole. Prosty, krótki gest i towarzysząca mu krótkotrwała ulga. Jej ręka szybko odszukała swoje miejsce na łokciu drugiej. Objęła się ramionami. Niepewna i wbrew początkowemu wrażeniu, odrobinę spłoszona. - Pomogłeś mi. - Przypomniała, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę mógł zapomnieć. Nawet nie brała pod uwagę, iż może teraz łgać jej w żywe oczy. Była wystarczająco naiwna, aby mu zaufać. Zresztą, czemu nie miałaby tego zrobić, zwłaszcza po wczorajszym wieczorze? - Wtedy, w barze. - Doprecyzowała, ale wciąż wydawało jej się to niewystarczające. - Wczoraj. - Uzupełniła ostatecznie, łowiąc jego spojrzenie. W trakcie gdy mówiła, wpatrywała się w jego dłonie, teraz wreszcie znalazła drogę ku twarzy. Jej jasnoniebieskie oczy, szeroko otwarte (chociaż Melin sam wiedział, jak wiele ją to kosztowało na kacu), lustrowały go ciekawym spojrzeniem. Było w nich zaskakująco wiele ciepłych uczuć, zupełnie niezatartych jego niechęcią. Uniosła nawet brodę, gotowa stawić czoła swoim wspomnieniom, zeznaniom znajomych i zaprzeczeniom Lennoxa. Rytmiczne dudnienie pod czaszką nie ustępowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 163
  Liczba postów : 434
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySro Mar 28 2018, 13:23;

I to był reakcja, której chciał. Czy to był ten moment, w którym miała zadecydować o tym, czy pozostanie na swoim miejscu i czy zostawi go w spokoju? Gdyby chciał jej towarzystwa, sam by ją znalazł. Prędzej czy później... Jednak ilekroć spoglądał na jej twarz, widział wiele innych... I tę jedną szczególną. I emocje minionego wieczoru wracały.
Ona nie pamiętała niczego. On wszystko.
Teraz to on poczuł, jakby wymierzyła mu niezły policzek. Jego wyraz twarzy nawet na to wskazywał. W sumie, po co miałby to ukrywać? Grymas niezadowolenia, prawie niedowierzania. Nie lubił takich form okazywania wdzięczności. Sam nie potrafił przepraszać, w sumie to chyba w żadnej formie. A może chodziło o jej ton głosu, wyraz twarzy... I całą prezencję? Jak mógł przejść obok niej obojętnie? Zeskoczył z parapetu, jeszcze zanim zdążył zarejestrować same chęci uczynienia tego. Skrzywił się nieznacznie z bólu. Po co to zrobił? Cóż. Z pewnością nie dlatego, aby ułatwić jej patrzenie na niego. Wywołała w nim czystą złość, której nie do końca potrafił zrozumieć. Zapewne uważał, że lepiej będzie jak po prostu uzna go za kolejnego narwanego kolesia, któremu nie wiadomo o co dokładnie chodzi. Trzymanie się z daleka od niego z pewnością ułatwi jej unikanie kłopotów, w których się ostatnio znalazła. A nawet i gorszych... A prawda jest taka, że było o wiele gorszych.
Wściekłość, której nie rozumiał. I szczerze? Nawet nie chciał znać jej powodów, które zapewne są gdzieś głęboko zakorzenione, a ich powodów jest o wiele głębszy.
-Może to jednak nie ja. Nie miewam wchodzić w cudze interesy... A przede wszystkim, kogoś ratować.-Powiedział, wsuwając dłonie do kieszeni bluzy. Czy był w tym sens, skoro już i tak zwróciła na nie swoją uwagę? Czy sens był w udawaniu, że to nie on pomógł jej wczorajszego wieczoru? Nie mógł spojrzeć jej w oczy, dlatego skrupulatnie omijał ten teren, aż w ostateczności skupił się na zbroi po jego prawej stronie.
Nie mógł znieść widoku tylu uczuć jednocześnie, szczególnie, że skierowane były w jego stronę. To było dziwne. Czuł się wręcz nieswojo, co nie było do niego podobne. Nie żałował tego co zrobił. Nie czuł się też w żadnym wypadku bohaterem, czy kimś, kto powinien zasługiwać na jej podziękowania. Naprawdę nie mogą się rozejść w ciszy, uznając, że wszystko jest między nimi wyjaśnione?
Dopiero po chwili zdołał spojrzeć jej w oczy. Przez sekundę wszystkie widoczne emocje zostały ugięte przez dziwną troskę. Jednak zniknęła to równie szybko jak się pojawiło.
-Uważaj na siebie.-Powiedział spokojnie, prawdopodobnie z zamiarem skierowania się do innej części zamku. A może nawet i dalej. Słowa, która niosły za sobą jednocześnie potwierdzenie tego, o czym wcześniej mówiła. Iż to naprawdę był on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Trixie N. Travers

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15384-viatrix-travers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15580-dixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15383-trixie-travers
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySro Mar 28 2018, 19:35;

Gdyby Trixie była normalną nastolatką, cofnęła by się natychmiast po tym, jak Lennox zeskoczył z parapetu. Poczułaby się zagrożona nie tylko przez ostrość jego słów i mowę ciała wyrażającą niechęć. Pewnie nie chciałaby nawet wracać myślami do tamtych zamglonych chwil, a jednak stała tutaj naprzeciwko niego. Nieugięta, nieustępliwa. Przecież to on był bohaterem, dlaczego to ona musiała grać niewzruszoną? Ściągnęła brwi. Nie podobała jej się jego reakcja, ale była na tyle głupia, aby osłaniać się Gryfońską odwagą. Nie zamierzała się wycofać, gdy już najwyraźniej wsadziła kij w sam środek mrowiska. Jeżeli wcześniej nie była przekonana, jeżeli odczuwała chociażby jedną chwilę zwątpienia, teraz nagle zyskała pewność absolutną. Dostrzegła ten grymas bólu, widziała jak lekko asekuruje wrażliwe fragmenty ciała, a przede wszystkim dostrzegała niechęć adekwatną dla zranionego zwierzęcia. Byle schować się gdzieś i wylizać rany, czy to nie tak właśnie było? Trix nie była znawczynią, ale tyle to i ona rozumiała.
- To Ty - zawyrokowała, prostując się nieco w objawie odwagi, dodając do swojej listy argumentów jego rozbrykane spojrzenie. Gdyby chciał powiedzieć jej prawdę, spojrzałby jej w oczy. Nie potrzebowałby do tego aż tak długiego czasu. - Może? Sam nie jesteś pewien czy przypadkiem tego nie zrobiłeś? - Jej głos był łagodny, pozbawiony kpiarskiej nuty, chociaż pasowałaby tutaj idealnie. Wydawała się być całkowicie poważna, bo i sprawa naprawdę była dla niej istotna. Nie chciała, aby opowiadał jej o tym co było i minęło. Chciała jedynie chwili szczerości - a to było dla niej niezwykle niecodzienne. Prawdę mówiąc, sprawa mogłaby zakończyć się właśnie w tym momencie. Jego słowa przywołały na jej twarz zmieszanie. Potrząsnęła krótko głową na boki, co sprawiło, że pod powiekami znów eksplodował ból. Zlekceważyła go, chociaż musiała nieco przymrużyć oczy.
- Zaczekaj - wbrew pozorom, nie żądała. Poprosiła. Głos jej zadrżał, gdy naprawdę wystraszyła się, że może jej uciec. Wyrwała się do przodu i w kilku niezdarnych krokach wstrzymała odchodzącego Lennoxa. Dotknęła jego ramienia. Nienachalnie, ale wyczuwalnie. Potem jakby uświadomiła sobie, że oto zmusza go do konfrontacji, której wcale nie pragnął. Cofnęła palce, zaciskając je w pięść złożoną teraz na jej własnej piersi i to był z jej strony ogromny gest zrozumienia. Nigdy nie rezygnowała z kontaktu fizycznego, a teraz od tak po prostu nie naciskała. - Dzięki. Nawet, jeżeli to może nie Ty. - Ton jej głosu wyraźnie wskazywał na to, jak bardzo mu w to wierzyła. Obdarzyła go nieśmiałym, niezobowiązującym uśmiechem, ale czy Lenny w ogóle go widział? Może miał w ogóle nie pozwolić na zatrzymanie i musiała krzyczeć za nim te słowa? Miała nadzieję, że zrozumie, iż ta chwila jest dla niej ważna, chociaż w obliczu jego niechęci, wszystko w niej przygasało. Nie na co dzień wychodzi się z takiej opresji. Wolałby, aby uznała sytuację za niebyłą? Nie mogłaby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 163
  Liczba postów : 434
https://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
https://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
https://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyPon Kwi 16 2018, 10:39;

To nie była jego sprawa. Choć czy tak było naprawdę? Przestała nią nie być w momencie, w którym stanął między nią, a tamtym kolesiem. Nie chciał jednak do tego wracać, sam nie rozumiał, czemu usilnie chciała poznać prawdę. Co jej to da, że dowie się kto ją wtedy uratował? Nie liczył na podziękowania, czy utożsamiania go z tą sytuacją. Usilnie starał się ją zignorować lub zwyczajnie odtrącić od siebie. Nie było mu to wszystko potrzebne. Dlaczego więc jeszcze tutaj stoisz?
To nie musiało o niczym świadczyć, ciągle chodził poobijany. Ciągle lądował w Skrzydle Szpitalnym, czy też sam zajmował się zabandażowaniem rąk. Był jak zwierzę, jednak nie zranione, a dzikie. Ciągle było mu mało i szukał byle okazji... Byle okazji aby ponownie coś poczuć. Nie odczuwał już bólu, raczej coś w rodzaju dawki życia, która przepływała wraz z adrenaliną w jego żyłach.
Tym razem, skoro tak usilnie potrzebowała kontaktu wzrokowego, utkwił w niej swoje spojrzenie. Jego brwi uniosły się lekko do góry, marszcząc przy okazji i tworząc bruzdę między nimi.-Impreza. Alkohol. Różnie bywa. Każdemu mogło się coś pomylić... Ktoś mógł kogoś z kimś pomylić. Nic specjalnego.-Wzruszył ramionami. Oczywiście nie była to prawda. Nie pił na tamtej imprezie, nawet nie powąchał piwa, które trzymał cały wieczór w dłoni. Nie musiała jednak o tym wiedzieć, z resztą, nikt nie musiał.
Poczuł na ramieniu jej dłoń. Brakowało kilku sekund, a naturalnie wyrwałby rękę, choć nie trzymała go nawet mocno. Było to zaledwie muśnięcie na jego bluzie. Przekroczyła pewną granicę, którą niezbyt często przekracza. A raczej nie pozwala innym przekroczyć. Odwrócił się w jej kierunku, jakby ton jej głosu i niema prośba rzucona gdzieś w przestrzeń go zatrzymała. Utkwił w niej spojrzenie, czekając na to, co zamierza zrobić dalej. Wyprostował się lekko i skrzywił słysząc słowa, które wypłynęły z jej ust. Nie znosił ich... Choć było to dosyć delikatne sformułowanie tego, co odczuwał w momencie, kiedy je słyszał.
Chciała szczerości? Naprawdę? Chciała wiedzieć z dokładnością co się stało? I co tak naprawdę myśli na ten temat? Cóż. Mogłoby to być dla niej zgubne. -Nie rozumiem. Nie powinnaś mi dziękować... Skąd pewność, że nie wykorzystałem tego przeciwko Tobie?-Spytał spokojnie, podchodząc do niej bliżej.-Myślisz, że jestem szlachecki i zabrałem Cię od tamtego typa, aby samemu nie skorzystać z okazji?-Uniósł dłoń, dotykając jej włosów. Uśmiechnął się do siebie, jakby do wspomnień minionego wieczoru... Które nigdy nie miały miejsca. -Byłaś kompletnie zalana.-Dodał cicho, pozwalając aby jego słowa wypełniły ciszę, która zapadła między nimi oraz niewielką przestrzeń, którą sam zainicjował.
Do cholery, czemu to robisz?


/z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 715
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyCzw Lis 22 2018, 18:18;

Wracał pod wieczór od strony Hogsmeade, nie przejmując się zmrokiem, jaki wcześnie wziął we władanie zamek oraz jego okolice. Osobom pokroju Fabiena ciemność i tak nie przeszkadza w funkcjonowaniu. Nie ma władzy nad kimś, kto nigdy nie zaznał światła.
Teraz zatopion był nie tylko w czerni otoczenia, ale także pesymizmie własnych myśli. Ból niedawnej wizji wciąż odbijał się echem w jego ciele. Rozchodził się wokół nieistniejącej rany, krwawiącej wyimaginowaną posoką.
Trzymał się za ramię, potrzebując palcami zapewniać samego siebie, iż zęby nie rozerwały cienkiej skóry. Że kość nie uległa pod naporem szczęk, krusząc się, a krwi nie skażono likantropią. Umysł tkwił bowiem w okowach wizji, nie potrafiąc porzucić odczuć z nią związanych.
Nawykł, że to boli. Pogodził się z płaceniem wysokiej ceny za pragnienie poznania przyszłości. Niesprawiedliwość, jakiej nie doświadczają inni jasnowidze, a na którą skazany jest przez własną ślepotę.
Los doprawdy jest okrutny.
A jednak przeciwstawia się mu na każdym niemalże kroku, nie chcąc poddawać się biegowi zdarzeń. Nie zamierza unosić się z prądem tylko dlatego, że płynięcie w górę rzeki oznacza niemal nadludzki wysiłek. Walkę z żywiołem, stawianie się na równi z bogami.
Czy oni w ogóle istnieją? Jak bardzo nienawidzą go za to, że pragnie zmieniać przyszłość? Ale czy naprawdę robi tak dużo? Czy tym razem zrobił dostatecznie wiele?
Machinalnie mijał korytarze, opustoszałe przez porę. Uczniowie zbiegli się tłumnie na kolację, gdy on wolał posiedzieć teraz w samotności. Nie napotkał zatem żywej duszy, nie poświęcając chwili zastanowienia odnośnie drogi, którą idzie. Nogi same go prowadziły, wyuczone ścieżki prowadzącej do dormitorium Ravenclaw. Chociaż ostatnie o czym teraz marzył, to użeranie się z głupimi zagadkami kołatki.
Zakręcił ostro, wychodząc na korytarz na czwartym piętrze, rozświetlony tylko niemrawym światłem świec. Nie zdążył zrobić jednak kroku, zanim wpadł na coś.
Albo raczej: kogoś. Miękkość ubrania, ostrość kości, zapach i ciepło ciała @Sidney Young przez ułamek sekundy były wszystkim, co czuł.
Zachwiał się, odskakując lekko w tył i cudem tylko utrzymując się na nogach. Ciche "ah" wyrwało się z jego ust, nim przytrzymał się ozdobnej półkolumny, w myślach dziękując zbiegowi wydarzeń, że akurat stał niedaleko.
Natychmiast skupił się na tym, co się działo wokół niego.
- Przepraszam, w ogóle nie widziałem, że idziesz. Do cholery z głupimi punami - wymamrotał zaraz ciszej, zdając sobie sprawę, co powiedział. - Nic ci nie jest? Nie chciałem... - Zawahał się, stając zgoła sztywno i nasłuchując odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sidney Young

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 108
https://www.czarodzieje.org/t16619-sidney-young
https://www.czarodzieje.org/t16882-empress
https://www.czarodzieje.org/t16624-mr-young
https://www.czarodzieje.org/t16620-sidney-young
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySob Lis 24 2018, 17:02;

Szedł trochę spóźniony na kolację, nie spodziewał się tu nikogo spotkać, a jednak zza zakrętu wyłoniła się postać, której nie zdążył całkowicie wyminąć, a która beztrosko weszła prosto w niego. Długie blond włosy, szczupły, zgrabny w ruchach - mimo delikatności, uderzył w Sida z impetem.
- Oj! - i bam. Być może wzrok czy jego brak nie miały w całym zdarzeniu znaczenia. - Wszystko w porządku, a u ciebie?
U Fabiena nie. Już wracał z kolacji? Najpewniej w ogóle na niej nie był. Wyglądał kiepsko, jakby właśnie się z kimś pokłócił.
- Co ci się stało w ramię? - spytał, przyglądając się zupełnie normalnie wyglądającemu miejscu.
Chłopak zachowywał się jak fizycznie raniony, stąd niepokój Sida. Wyskoczył na niego, ściskając ramię w dłoni, jakby próbował je zanieść w jakieś bezpieczne miejsce. Może nie powinien się wtrącać...
Od dłuższego czasu interesował się jednak jego osobą. Na początku zwyczajnie go nie lubił, później szczęśliwie odkrył wartościową stronę tego dziwnego dzieciaka ze skrzywionym podejściem do niektórych prawd. Właściwie odkrywanie było w tym przypadku długotrwałym procesem, na pewno nie skończonym. Zadziwiające, że osoba tak źle nastawiona do przewidywania przyszłości była równocześnie jasnowidzem - i to jasnowidzem zdolniejszym od Sidney'a, choć o wiele młodszym. Nie dało się jednak zaprzeczyć w umiejętność poprawnego rozumowania Fabiena. Rozmowa z chłopakiem miała sens, toteż Sid mimo potwornego uprzedzenia, nie zwykł go unikać, aż w końcu przestał nim gardzić. Nadal miał go za człowieka ciut ograniczonego, lecz godnego szacunku. Może powoli wychodził z okresu głupiego buntu i zaczynał buntować się mądrze? Bo oczywiście zdaniem Sida brak buntu był równoznaczny ze śmiercią, przynajmniej mentalną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 715
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyPon Gru 03 2018, 18:48;

Głos sprawił, że drgnął lekko; subtelne, acz zauważalne spięcie mięśni, jakie zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Zupełnie, jakby chłopak w ułamku sekundy podjął i jednocześnie porzucił pomysł o ucieczce. Czy był sens pierzchać przed nauczycielem? Czy robił coś złego? Jedynie szedł w stronę dormitorium, nie mając apetytu na kolację. Z resztą nigdy nie jadał w wielkiej sali. Najwyżej przed snem zejdzie do kuchni, poprosić skrzaty o coś lekkiego. Chociaż wątpi, by apetyt powrócił. Za to prawdopodobnie potrzebować będzie więcej eliksiru słodkiego snu niż zwykle, aby odpocząć tej nocy.
- Profesor wybaczy - wymamrotał jeszcze, kiedy przyporządkował już głos właściwej osobie. Za to wpadnięcie, za tamto przekleństwo, które uciekło spomiędzy ust. Nie zwykł odwoływać się do wulgarnego słownictwa, sam nie wie, co go ugryzło.
- Tak, tak, jest... Dobrze - kogo on chce okłamać? Sidney mógłby odebrać to za obrazę; nikt o iq wyższym od poziomu płyty chodnikowej by nie uwierzył w to oczywiste mydlenie oczu.
Otworzył usta, jakby wahał się, czy wypada powiedzieć to, co chciał. Rozluźnił jednak palce, zabierając rękę z pozornie rannego ramienia. Schował za to dłoń w kieszonkę, aby wziąć po tym głębszy wdech.
- Jedynie wizja. Wie pan... Bardzo realistyczna - plątał się trochę, mówiąc urwanie. Myśli nie chciały się ułożyć w zgrabną całość, wciąż skupione na niedawnym bólu. Uśmiechnął się po tym, a grymas ten pełen był tako zagubienia, jak i przeprosin, że tak kulawo tłumaczy.

Przepraszam, nie miałem czasu w ostatnim tygodniu. Ale teraz nadrobię!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sidney Young

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 108
https://www.czarodzieje.org/t16619-sidney-young
https://www.czarodzieje.org/t16882-empress
https://www.czarodzieje.org/t16624-mr-young
https://www.czarodzieje.org/t16620-sidney-young
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptySob Gru 08 2018, 19:29;

Spojrzał na chłopaka z wyraźnym: Aha, na pewno. Nawet nie próbuj się wymigiwać, i choć Fabien nie miał jak tego zauważyć, zachował się adekwatnie do mowy ciała Sida. Trochę mu ulżyło, gdy sprawa choć odrobinę się wyjaśniła. Nie popadł w tarapaty, nikt go nie pobił - to już coś. Brak problemów to rzecz niemożliwa, podobnie jak znalezienie jasnowidza niemęczącego się ze swoimi wizjami. Dodatkowo Fabien doświadczał ich bardzo dotkliwie, z pewnością niejeden badacz natury wizji bardzo by się tym przypadkiem zainteresował. Dlaczego nie pojawiały się w głowie chłopaka obrazy? Czyżby wizje płynęły bardziej z wnętrza? Z możliwości poznawczych? Były w szczególny sposób dostosowane do odbiorcy? Sid był ciekaw, jak to jest doświadczać dotyku, którego nie ma, on jedynie widział i słyszał narzucone mu jakby znikąd bodźce, zdarzało mu się czuć zapach, nigdy nie czuł bólu - co najwyżej ten prawdziwy, gdy wizja przychodziła zbyt nagle, rozsadzając mu głowę.
- Jedna z tych nienapawających optymizmem? - zagaił. Trudno byłoby oczekiwać przeczącej odpowiedzi. - Tak się zastanawiam... Boli cię jeszcze to ramię?
I jeszcze ciekawiło go, czy ból to jedyny powód złego nastroju Fabiena. Wizje często sprawiały duży mętlik w głowie jasnowidza. Sid nie był jednak niańką ani przyjacielem rozmówcy. Nie miał zamiaru rozwiązywać jego problemów. Jeśli Krukon by go o to poprosił, pomógłby, ale dopytywanie, zabawa w psychoterapeutę... Oj, nie. Właściwie po małym okazaniu troski i nieznoszącej dalszego drążenia odpowiedzi Sid mógłby zostawić go teraz w samego i udać się wreszcie na kolację. Miał wystarczająco własnych problemów - i nikt go nie pytał, czy może jakoś pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 715
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 EmptyNie Gru 09 2018, 15:09;

Blady uśmiech wpełzł na jego usta. Już nie przepełniony niepewnością i przeprosinami, a mocniej smutnym rozbawieniem. Chłopak nie potrafił ukrywać emocji. Niemalże wszystkie od razu odbijały się na jego twarzy. Nie trudno zatem było ocenić, jaki stosunek ma do słów nauczyciela.
- Takich zwykle doświadczam - odpowiedział zgodnie z prawdą. Po co komu wiedzieć, że wygra w loterię milion galeonów? Znacznie wartościowszą jest wiedza, kiedy może umrzeć, aby temu zapobiec. Jednak potem westchnął cicho. - Ale tym razem nie szukałem nieszczęść. Jedynie losu dziecka. Ten okazał się nieprzyjemny - milczenie zapadło na kilka chwil, w czasie których ponownie uniósł dłoń do ramienia.
- Nie wiem... - Zawahał się. Musi się skupić. Zamrugał, zanim zamknął oczy. Zazwyczaj naturalnym odruchem ciała ma je otwarte, jednak są momenty, kiedy woli przymknąć powieki. Z czystej wygody.
- Chyba nie. To już mocniej tylko wspomnienie - przestąpił z nogi na nogę, jakby wahał się, czy odejść już, czy może zadać dręczące blondyna pytanie. Nie czuł zbyt dużej więzi czy - miejscami - nawet szacunku w strunę nauczyciela. Ale jednak Sid został profesorem z jakiegoś powodu i Fabien starał się mocno, aby własne uprzedzenia nie przysłoniły mu obiektywnej oceny sytuacji. Chociaż aż na usta cisnęło się "bo jak idiota wierzy w zabobony. Dla laików wydaje się mądry". Nabrał wolno powietrza w usta, rozluźniając w końcu mięśnie i zamiast tego chowając dłonie w kieszonki.
Rozważał, czy nauczyciel jest w stanie zrozumieć jego problem. Zdecydował się zatem, zamiast pytać bezpośrednio o istotę sprawy, wpierw wybadać nieco grunt.
- Pracował pan kiedyś jako prorok imienia, profesorze? - Rzucił, niezbyt natarczywie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na IV piętrze  - Page 4 QzgSDG8








Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty Re: Korytarz na IV piętrze   Korytarz na IV piętrze  - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na IV piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na IV piętrze  - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
-