Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Serce zakazanego lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja
Galeony : 29
  Liczba postów : 569
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyNie Lis 06 2011, 10:35;

First topic message reminder :


Serce zakazanego lasu

Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 17:18;

obrona akromantuli: 4, udana
atak akromantuli: 1 - był remis więc ponawiamy i mam teraz na atak 6
Aktualne obrażenia: brak


Odskoczyłeś niczym zgrabna łania! Twoje gabaryty są do dzisiaj Twoim atutem tak samo jak zwinność. Rzucone zaklęcie nie miało w sobie aż tak potężnej mocy, by odsunąć od Ciebie akromantulę. Poluzowałeś palce uwięzione pod klejącą się pajęczyną, ale dalej są nią przykryte.
Akromantula klekocze i spluwa na Ciebie jadem - celuje prosto w Twoją klatkę piersiową. Jeśli się jej uda wypali ubranie w tym miejscu i doprowadzi do poparzenia drugiego stopnia na Twojej klatce piersiowej.
- Dżeci! kto chce ciepłego mięszka… duży szłowieszy robak przyszedł na nasz teren… - jeden mały pająk padł, a sądząc po zwiniętych odnóżach jest martwy. Drugi zatacza się i próbuje otrząsnąć spod wpływu Twojego zaklęcia confundus. Głos jego matki najwyraźniej pomaga mu się wyrwać spod władzy czaru.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 17:45;

obrona: 1 przerzut, z uwagi na powstały remis 5
atak: 2 wykorzystany przyznany przerzut 5
Aktualne obrażenia: niegroźne rozcięcie skóry, poparzenia drugiego stopnia na klatce piersiowej
Przerzuty: 2/3


Zdekoncentrował się wyraźnie. Być może dlatego, że skupił się na tym, co działo się z dwoma pozostałymi pająkami, w końcu nie chciał nagle mieć trzech na głowie. Próbował znowu odsunąć się na bok, ale zrobił to zdecydowanie za późno i jad po prostu trafił w jego ciało, na co gajowy wrzasnął z bólu. Zacisnął jednak mocno zęby, starając się jakoś z tym wszystkim walczyć, chociaż doskonale wiedział i czuł, jak zaczyna go palić ciało, jak jest to nieznośnie mocne. Był niemalże pewien, że wkrótce zaczną pojawiać się bąble, ale wolał nawet nie patrzeć na to, co się dzieje, starając się oddychać płytko, by nie pogarszać stanu.
- Firehutchacath - rzucił cicho, koncentrując się w pełni na tym zaklęciu. Mierzył do największej akromantuli, z którą walczył od samego początku, licząc na to, że uda mu się zamknąć ją w specjalnej klatce. Płomienie powinny ją mimo wszystko na chwilę powstrzymać, chociaż oczywiście, to było niebezpieczne działanie i nie mógł przewidzieć, jak się skończy. Klatka jednak przewidziana była dla magicznych stworzeń, miał więc nadzieję, że uda mu się, chociaż częściowo i na moment zdobyć przewagę. Choć jedyne, co mógł w tej chwili robić, to prosić o pomoc Merlina.
Ból, jaki rozchodził się od spalonego ciała, był naprawdę mocny, ale Christopher starał się zaciskać zęby z całej siły, by się na tym nie skupiać. Dostał gęsiej skórki, czuł łzy zbierające się pod powiekami, ale nie mógł sobie na to wszystko pozwolić, nie teraz. Uniósł również lewą dłoń tak, by spróbować przesunąć pajęczyną po reszcie wydzieliny na piersi, licząc na to, że jad zdoła rozpuścić nici i tym samym, uwolni dłoń. Wiedział, że jeszcze chwila i być może będzie zmuszony do użycia łańcucha, co już takie łatwe nie było. Syknął wściekle, w ten sposób pozwalając na to, by ból wydobył się z jego ciała, z jego umysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 18:04;

obrona: remis, 5
atak: 4 -1 =3
Aktualne obrażenia: brak


Twój czar trafił, ale akromantula zareagowała dostatecznie szybko. Splunęła jadem na lecące zaklęcie. Mimo wszystko osiągnąłeś swój efekt- akromantula została zamknięta w dużej klatce, która niestety nie zapłonęła ogniem - jad naruszył strukturę zaklęcia. Jad roztopi klatkę w następnym poście. Akromantula oszalała ze wściekłości. Wcisnęła jedno odnóże między szczeble klatki i próbuje drasnąć Cię szpikulcem po udzie. Sięgnie, wszak jest ogromna, a Ty stoisz blisko. Jeśli się jej powiedzie otrzymasz drugą poważną ranę. Z racji trudnych warunków akromantula ma -1 do swojego aktualnego ataku.
Mniejszy pająk ocknął się z zaklęcia i w następnej turze zacznie reagować - nie wiadomo jak.

Pajęczyna na Twojej lewej ręce zaczyna się spalać, ale potarcie nią o taką ranę sprawiło, że masz mroczki przed oczami. Czuć zapach palonej skóry. W następnym poście uwolnisz rękę.

Jeśli Twoja obrona się powiedzie automatycznie atak również ponieważ akromantula nie ma jak się obronić z racji uwięzienia w klatce.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 19:29;

obrona: 5 (udana)
atak: automatycznie udany
Aktualne obrażenia: niegroźne rozcięcie skóry, poparzenia drugiego stopnia na klatce piersiowej
Przerzuty: 2/3

Ból mącił mu w głowie, tego był pewien. Skóra piekła, paliła, miał wrażenie, że się topi, ale nie mógł się na razie poddawać, dopóki jeszcze miał przed sobą przeciwników. Udało mu się zamknąć wielką akromantulę w klatce, to był plus, żałował jedynie, że nie udało mu się doprowadzić do tego, by ta faktycznie płonęła. Widać atak pająka był jednak równie straszny, co w pewnym sensie gajowy przerabiał na samym sobie, czując po prostu, jak na czoło występują mu już kropelki zimnego potu wywołane bólem. Nie mógł się na razie skupić na drugim pająku, ani na centaurze, musiał działać tak, by pozbyć się głównego przeciwnika, a miał już problemy z koncentracją. Był już niemalże pewien, że zaraz pęknie także pajęczyna. Zacisnął z całej siły zęby.
Ruch pająka w klatce był dla niego dostrzegalny, więc czym prędzej po prostu ruszył na bok, poza zasięg jego odnóża, tak prędko, jak na to pozwalało mu zranione ciało, ale udało mu się wydostać poza zasięg akromantuli. Nie trafiła! Zacisnął mocno palce na trzymanej dalej różdżce, zatrzymał się z dala od klatki i skupił się, wycelował tak, by patrzeć wprost na magiczne stworzenie.
- Petrificus totalus - powiedział cicho, ale zdecydowanie, celując cały czas w akromantulę uwięzioną w klatce. Musiał ją trafić! Miał nadzieję, że mu się uda, bo jeśli tak, to jeden przeciwnik zostanie spetryfikowany, a zatem - częściowo wyeliminowany z pojedynku. Wtedy pozostałby tylko mały pająk - nic zatem dziwnego, że Christopher starał się włożyć całą siłę i koncentrację w to właśnie zaklęcie. Resztą, cóż, resztą będzie martwił się za chwilę, chociaż miał wrażenie, że ból zaczyna roznosić się już na jego głowę i powodować nudności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 19:44;

Akromantula zawyła ze wściekłości, gdy odskoczyłeś poza zasięg jej odnóży. Zaklęcie przemknęło między szczeblami klatki i sparaliżowało pająka na 1k6 rund - rzuć i wynik będzie oznaczać czas działania zaklęcia.
W tym poście pozbyłeś się w końcu pajęczyny z lewej ręki, a klatka wokół akromantuli obróciła się w proch. Póki co pająk był obezwładniony, a tylko jeden Merlin wie ile musiałeś siły włożyć w to zaklęcie, aby sparaliżowało tak ogromnego pająka. Wpatrywał się w Ciebie wytrzeszczonymi ślepiami, ale leżał nieruchomo. W tym samym  czasie rzucił się na Ciebie mniejszy pająk. Od razu zauważyłeś, że jest szybki i zwinny. Widząc co zrobiłeś jego matce rzucił się w kierunku Twojej łydki. Chciał zatopić w niej swoją żuwaczkę, byleby przebić się do kości.

Akromantula: sparaliżowana na 1k6 rund.
Mniejszy pająk, atakuje: 6

Centaurątko zaczęło popłakiwać, a więc do bólu wypełniającego Twoje ciało dotarł również i ten dźwięk. Organizm ludzki jest niezwykły bowiem nawet w takich warunkach mogła zaświta Ci myśl, że ujrzenie dziecka centaura graniczy z cudem, a podobno przynosi to również szczęście wszak ich oczy są odbiciem gwiazd.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 19:57;

Paraliż dużej akromantuli: 3
obrona: 4 (nieudana)
atak: 3
Aktualne obrażenia: niegroźne rozcięcie skóry, poparzenia drugiego stopnia na klatce piersiowej, łydka rozcięta żuwaczkami do kości
Przerzuty: 2/3

Spróbował odetchnąć głębiej, ale to wywołało jedynie ból. Miał wrażenie, że ta resztka ubrania, która nie została zniszczona, po prostu jest mokra od potu. Ból go porażał, ale to nie tylko on powodował, że Christopher czuł takie zmęczenie. Rzucenie zaklęcia na tak potężnego przeciwnika i unieruchomienie go, było niesamowicie trudne. Nie był ze stali, również się męczył, a kiedy zobaczył, że klatka całkowicie poszła w niwecz, niemalże jęknął. Musiał mieć spowolnione reakcje z tego wszystkiego, a może to mały pająk był tak niesamowicie zwinny, bo nawet nie zdążył przed nim uskoczyć i zawył z bólu, gdy ciało zostało rozcięte, a on miał wrażenie, że za chwilę pęknie nawet kość w jego nodze. Jego ciałem wstrząsnął potworny dreszcz. Lewa dłoń spoczęła na łańcuchu, ale bał się, że w tej chwili będzie za słaby, żeby go użyć. Na dokładkę słyszał płacz dziecka i to świdrowało jego umysł we wściekły sposób.
- Drętwota - wycharczał, starając się wycelować różdżką gdzieś pomiędzy oczy mniejszego pająka, ale zdawał sobie sprawę z tego, że to może być niesamowicie trudne. Obecnie walczył już sam ze sobą, żeby nie wyć z bólu i ignorować to walenie serca, jakie odczuwał chyba nawet w uszach. Nie bardzo miał jak sięgnąć po eliksir, bo znajdował się w szachu, więc jeszcze z tego zrezygnował. Czas uciekał, tak bardzo uciekał, a jemu nie pozostało nic innego, jak walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 20:17;

Twoim ciałem targał jeden wielki ból, ale była w tym jakaś jednak dobra strona - Twój organizm produkował teraz dużą porcję adrenaliny, dzięki czemu trzymałeś się na nogach i mogłeś dalej walczyć. Pająk był szybki i po chwili czułeś jak w Twojej łydce zatapiają się nieduże, ale bardzo silne żuwaczki. Natrafiły na kość i tak się zatrzymały, bowiem pająk nie zamierzał Cię puszczać. Wstrzykiwał do Twojego krwiobiegu jad i można być wdzięcznym Merlinowi, że pająk jest młody, bowiem jad młodych nie ma funkcji żrących a jedynie mocno paraliżujące.
Do listy ran dopisz sparaliżowanie łydki od kostki aż do kolana. Jeśli nie otrzymasz pomocy w ciągu kilku godzin paraliż obejmie całą nogę, a następnie biodra i do rana może zaatakować całe ciało, a wówczas będziesz umierający (może zatrzymać akcję serca). Jad paraliżuje mięśnie Twojej łydki, wsiąka w nie i wiesz, że bez profesjonalnej pomocy może być kiepsko. Eliksir wiggenowy uleczy ranę, ale nie oczyści Twojej krwi z trucizny.

Młody pająk nie chciał Cię puścić, a co za tym idzie nie obronił się przed zaklęciem. Znieruchomiał, ale wciąż miał zaciśnięte żuwaczki w Twojej nodze. Będzie nieruchomy 4 rundy. Czujesz jak po Twojej skórze spływa ciepła krew, a każdy oddech sprawiał dodatkowy ból. Choć ciężko jest wytrzymać to masz świadomość, że chwili zapanowałeś nad sytuacją.

Paraliż akromantuli ogromnej  1/3 rund
Paraliż młodego pająka 1/4 rund

Centaurzątko leży tam, gdzie leżało. Ma złamane przednie kopyto, a na lewej stronie tułowia widnieje głęboka rana podłużna - po cięciu krańcem odnóża. Wciąż trzyma w rękach łuk, a widząc co udało Ci się osiągnąć... wystraszył się i choć nie stanowił dla Ciebie zagrożenia (czysto hipotetycznie) to wycelował w Ciebie mały łuk z napiętą cięciwą, w której trzymał strzałę - taką samą jak te, które dotychczas znajdywałeś.

Co robisz?

Pamiętaj, że w Twojej łydce wciąż są zatopione żuwaczki mniejszego pająka.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 20:50;

Aktualne obrażenia: niegroźne rozcięcie skóry, poparzenia drugiego stopnia na klatce piersiowej, łydka rozcięta żuwaczkami do kości, sparaliżowanie łydki od kostki do kolana
Przerzuty: 2/3

Adrenalina. Wszystko w nim huczało, bijąc się o palmę pierwszeństwa z bólem, który po prostu galopował już po jego ciele. Z jednej strony Christopher chciał, żeby było już po wszystkim, z drugiej jednak wiedział, że jeśli podda się teraz, to będzie po wszystkim, padnie i już nie wstanie, musiał więc walczyć dalej, chociaż czuł, jak żółć podchodzi mu do gardła. Splunął, kiedy mały pająk zamarł bez ruchu i spróbował złapać głębszy oddech, ale nie był w stanie. Miał wrażenie, że czuje, jak po nodze płynie mu gorąca krew, ale jednocześnie... przestawał czuć cokolwiek w tej właśnie łydce. Paraliż. Wspaniale, tego mu brakowało. Czy jego patronus aby na pewno zdołał dotrzeć do Perpetui? Zaczynało mu się mącić w głowie, ale nie mógł teraz spocząć na laurach. Kątem oka spostrzegł co robi centaur i uniósł ręce w górę, pokazując mu, że nie ma złych zamiarów.
- Przyszedłem... żeby cię uratować. Nigdy... nie wadziłem twojej... rodzinie. Chcę... Ci pomóc. Jeśli... jeśli możesz... pomóż mnie. Nam. Wtedy oboje stąd... uciekniemy - powiedział, czując, jak oddech mu się już rwie, bo było mu trudno nad tym wszystkim panować. Miał jednak nadzieję, że młody zrozumie i nie postanowi z nim walczyć. - Spróbuję... spróbuję teraz uwięzić tego... dużego pająka, dobrze? Nic ci nie zrobię - dodał po chwili, zaciskając palce na różdżce. Chciał otrzeć pot z czoła, ale już sam nie wiedział, gdzie na jego ciele znajduje się jad, więc wolał tego nie robić.
Wycelował więc ponownie w potężną akromantulę i odetchnął głęboko. Bał się, że jeśli ją podpali, ta ocknie się i zacznie atakować. Skoro na razie nie miała takiej możliwości, to postanowił raz jeszcze spróbować z:
- Firehutchacath - licząc na to, że tym razem klatka, która obejmie wielkiego pająka, zapłonie i tym samym zamknie go w środku, nie pozwalając mu na dalszy ruch. Zaczynało mu się mieszać w głowie. Na dokładkę mały pająk utknął z żuwaczkami w jego nodze i teraz jakiekolwiek szarpnięcie go, doprowadziłoby do większych komplikacji. Myśleć, musiał myśleć. Łańcuch. Miał łańcuch scamandera. Jeśli tylko by mu się udało, sięgnąłby teraz po niego, znowu przemawiając do centaura.
- Spróbuję... związać łańcuchem... tego mniejszego pająka... Dobrze? - choć nie wiedział, na co to się zda. Ani mówienie, ani wiązanie, bo równie dobrze mógł oberwać strzałą za każdy ruch, jaki obecnie wykonywał. Zaczynał czuć tępe uderzenia bólu w skroniach. Jeszcze nie teraz. Jeszcze chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 21:34;

Młody centaur mimo strachu zrozumiał Twoje słowa. Wpatrywał się w Ciebie z lekkim przerażeniem, ale opuścił łuk. Dało się zauważyć, że nie miał już sił trzymać go przed sobą. Otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale po chwili rozmyślił się i po prostu zakrył dłońmi swój bok. Wyraźnie cierpiał, a i tracił dużo krwi. Obserwował Ciebie uważnie i kiwał głową, gdy postanowiłeś uwięzić ogromnego pająka. Pomimo osłabienia zaklęcie Ci się udało i po chwili ogromna akromantula została uwięziona w ognistej klatce. Na ten widok centaurątko zadrżało i poruszyło gwałtownie zdrowymi kopytami przez co szorując bokiem zada po ziemi przesunął się metr dalej. Był Twoją małą widownią i najwyraźniej odciągałeś jego myśli od bólu. Pokiwał głową i zawiesił swoje duże oczy na łańcuchu przypiętym do Twojego pasa. Jesteś dorosłym mężczyzną, a więc pomimo cierpienia udało Ci się nie tylko go wyjąć, ale użyć poprawnie, aby mniejszy pająk został nim opleciony i szczelnie uwięziony. Sęk w tym, że dalej miał zatopione w Twojej łydce żuwaczki. Jeśli go nie wyciągniesz to będzie Twoją pajęczą kulą u nogi. Zauważyłeś, że centaur bladł z każdą chwilą i oddychał bardzo głęboko. Poruszył szpiczastymi uszami, a to przypominało Ci do złudzenia zwierzęcy odruch pojawiający się, gdy coś nagle usłyszą.

Póki co panuje cisza i spokój. Oba pająki nie mają nic do powiedzenia, bo dalej są sparaliżowane i zgrabnie uwięzione.
Nie czujesz bólu w łydce z racji sparaliżowania mięśni i zakończeń nerwowych. Możesz chodzić, choć bez zginania kolana. Oboje potrzebujecie pomocy medycznej.

@Perpetua Whitehorn - jeśli chcesz pomóc Christopherowi (dam Ci znać przez PW/gg kiedy możesz interweniować) napisz jeden post w w tym temacie (z uwzględnieniem kostek), gdzie opiszesz poszukiwania Christophera. Gajowy znajduje się głęboko w lesie zatem odnalezienie go będzie bardzo czasochłonne i średnio bezpieczne.

Chris, co robisz dalej?

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 22:33;

Czuł, że zbliża się do kresu swojej wytrzymałości. Wiedział, że adrenalina to jedno, ale ból, utrata krwi, poparzenia skóry i całe mnóstwo innych problemów, to już zupełnie inna strona medalu. Jeden pająk tkwił zamknięty w klatce, drugi jednak dalej trzymał jego nogę w uścisku, a Chris - choć nie czuł w ogóle, co się dzieje z tą nogą - doskonale wiedział, jak się sprawy mają. Kiepsko. Żeby nie powiedzieć jeszcze gorzej.
- Ostrożnie - powiedział łagodnie do centaura. - Jeśli... będziesz się dużo ruszał... To może bardziej... boleć - dodał, starając się jakoś na niego wpłynąć, ale wiadomo, co mogły tutaj pomóc jakieś słowa? Chris doskonale czuł, że to wszystko nie było takie proste, a poruszenie uszu u młodzika spowodowało, że żółć podeszła mu do gardła i dłużej nie mógł jej już utrzymać, zgiął się więc niemalże w pół i zwymiotował, czując, że zaczyna drżeć. Musiał działać, pytanie jak. Jeśli użyje eliksirów, żołądek może ich w tej chwili nie utrzymać. Najważniejsze było uwolnienie nogi, co było skomplikowane. Pająk nie był aż tak wielki, ale na pewno silny, w końcu rozciął skórę jego nogi i naruszył mięśnie. Jak mocne musiały być te żuwaczki? Jeśli spróbuje je złamać zaklęciami, może naruszyć własne kości i dopiero zrobi się ambaras. Przyszedł mu zatem do głowy niesamowicie idiotyczny pomysł, ale na uzasadnienie miał już tylko to, że ledwie myślał i chciał już tylko się położyć.
- Użyję teraz... zaklęcia na siebie - powiedział jeszcze w stronę centaura, czując, że serce mocno mu wali. Co się do nich zbliżało? Ten ruch u dziecka był charakterystyczny, gdy się czegoś nasłuchiwało, Chris go znał. I teraz modlił się, by pędziło do nich stado centaurów, wściekła Perpetua albo ktokolwiek podobny, a nie rój pająków, bo wtedy mogli się żegnać z życiem.
- Astral forcipe - powiedział więc, kierując różdżkę w stronę żuwaczek pająka, a później chwycił ją w zęby, by nieznacznie się nachylić. Miał wrażenie, że kręci mu się w głowie, ale trudno. Nie wiedział, czy zaklęcie podziała tak, jak chciał, ale skoro służyło do wydobywania ciał obcych, to mimo wszystko zakładał, że za takie można, a nawet należy, uznać ostre jak brzytwy żuwaczki pająka, który miał zamiar zrobić z niego swoją kolację. Dłońmi w rękawicach spróbował chwycić żuwaczki - w miarę zewnętrznie, by nie narobić sobie więcej ran, a później spróbował szarpnąć je z całą pozostałą mu siłą. Nogi i tak nie czuł, więc jeśli narobił sobie więcej ran od tego szarpnięcia... Cóż, wtedy pewnie mógł tylko patrzeć na chlapiącą dookoła krew. Nie miał już jednak pomysłów, a umysł prosił go o wypoczynek dla ciała. Nie mógł mu go jeszcze dać i stąd ta cała, coraz mniej równa, walka. Gdyby mu się udało, gdyby miał czas, zamierzał spróbować wydobyć eliksir wiggenowy i mimo wszystko spróbować go łyknąć - choć żołądek na samą myśl skręcił się z bólu, ale miał wrażenie, że prędzej padnie na ziemię niż sobie z tym naprawdę poradzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyWto Kwi 14 2020, 22:55;

Mogłeś czuć na sobie cały czas spojrzenie zielonych oczu młodego centaura. Wyglądał na takiego, co pierwszy raz w życiu widzi człowieka na własne oczy, a więc nawet gdy wymiotowałeś to i tak miałeś przy tym trójosobową publikę - dodając do tego oczywiście osiem ślepi akromantuli ogromnej i kolejne osiem tej mniejszej. Centaur przechylił głowę i wydawał się bardzo zaaferowany tym co robisz.

Zaklęcie było bardzo pomysłowe i ułatwiło Ci trochę sprawę. Przez swój stan nie było ono najsilniejsze i najefektywniejsze, ale wyciągnęło żuwaczki do połowy. Nie napierały już na kość, a jedynie na mięśnie. Wyciągnięcie ich do końca kosztowało Cię naprawdę bardzo dużo sił. Samo pochylenie się wywołało obezwładniającą falę bólu wszak Twoja klatka piersiowa jest głęboko poparzona - ubrania stopiły się ze skórą, a i zaczęły pojawiać się bolesne bąble. Pod wpływem ruchu mięśni tułowia jeden z nich pękł. Poświęcając resztki swoich sił udało Ci się wyciągnąć z nogi żuwaczki, a tym samym odsunąć od siebie mniejszego i unieruchomionego pająka. Wiesz, że gdyby nie jad krążący w żyłach to straciłbyś momentalnie przytomność. Pod wpływem utraty sił upadłeś na kolana. Kręci Ci się w głowie i niestety nie jesteś teraz w stanie zdjąć z ramienia plecak. Potrzebujesz chwili odpoczynku jeśli nie chcesz stracić przedwcześnie przytomności.

W pewnym momencie usłyszałeś dziwny dźwięk dobiegający od centaura. Stęknął, ale zaparł się i z pomocą rosnącego obok drzewa podniósł się na trzy kopyta. Trzymał się za krwawiący bok i zapewne przewróciłby się z powodu utraty krwi, gdyby nie podparcie. Na jego młodej twarzy malowała się zaciętość, bowiem postanowił do Ciebie pokuśtykać. Przednie kopyto miał podwinięte, brzydko połamane. Upadł niedaleko Ciebie, a wydał z siebie dźwięk przypominający rżenie konia. Po jego policzkach popłynęły łzy, a z jego rany buchnęła nowa fala krwi. Jęknął, ale dalej się do Ciebie przybliżał, tym razem szorując ciałem po ziemi. W końcu znalazł się na wyciągnięcie ręki i mogłeś dojrzeć, że jego oczy są intensywnie zielone. Choć nie odzywał się ani słowem, to jednak jego oczy zdawały się mówić wiele. Jego szpiczaste uszy oklapły, gdy podniósł drżącą i brudną od krwi rękę, by dotknąć Twojego ramienia. Otworzył usta. - Cz...człowiek. - głos miał melodyjny, choć schrypnięty i pełny bólu.
Poczułeś jak spływa na Ciebie jakaś dziwna magia. Palce centaura zalśniły zielonkawym blaskiem, a Ciebie całkowicie opuszcza ból, zaś Twój umysł się rozjaśnia. Wciąż obaj krwawicie, ale Ty bez towarzystwa okrutnego cierpienia. Po paru sekundach centaurątko zabrało rękę i osunęło się na ziemię. Młody był przytomny, ale oddychał bardzo płytko i szybko. Najwyraźniej to, co uczynił bardzo go zmęczyło.

Twoja liczba punktów z ONMS pozwala Ci wiedzieć, że centaury słyną nie tylko z honoru, przepowiadania przyszłości, ale i również z magii uzdrawiania.

- Zgineszie tutaj... - znienacka odezwał się chrapliwy głos dorosłej akromantuli. Czar paraliżu opuszczał powoli jej ciało, ale dalej leżała tak, jak wcześniej (ograniczona ognistą klatką). Mogła jednak mówić. - Moje dzieczi przyjdą i zostaniecie ich ucztą. Z tego lasu żywi nie wyjdzecze. - i zarechotała cicho, gardłowo, nieprzyjemnie dla ucha. Centaurątko zaczęło płakać.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 10:36;

Publika odchodziła go w tej chwili najmniej. O ile, przynajmniej w przypadku dwóch istot, była zmrożona. Wiedział doskonale, że obie akromantule w końcu się ockną, wiedział, że mogą przemawiać, ale nie miał sił szukać w pamięci kolejnych zaklęć. Zresztą, czym miał w nie rzucić? Jęzlep? Pająki w ogóle posiadały języki? Klekotały, kiedy mówiły, więc to niewątpliwie działało zupełnie inaczej. Wizja pajęczego języka niesamowicie go jednak w tej chwili ubawiła, ale widać jego umysł nie pracował już na właściwych obrotach, a będąc całkowicie szczerym, to nie pracował właściwie w ogóle. Ból huczał w jego ciele, kiedy z całej siły szarpnął żuwaczkami, a potem poleciał na ziemię, nie będąc w stanie wydać z siebie nawet najmniejszego dźwięku. Wsparł się drżącymi rękami o ziemię, czując, że ta niebezpiecznie się do niego przybliża - w oczach latały mu białe i czarne plamy, co jasno świadczyło o tym, że jeszcze chwila i po prostu straci przytomność, lecąc na łeb i szyję. Próbował wziąć głębszy oddech, uspokoić się, próbował nie stracić kontaktu z rzeczywistością, jednak zaczynało mu się robić potwornie słodko, mdło, miał wrażenie, że obolałe ciało staje się coraz lżejsze i lżejsze, a z doświadczenia wiedział, do czego to wszystko prowadziło. Ślina skapywała mu z kącików ust, ale nawet nie był w stanie tego powstrzymać, kiedy znowu zbierało mu się na wymioty.
Z uwagi na stan, w jakim się znajdował, nie zarejestrował w pierwszej chwili, że centaur się poruszył. Tak samo, jak tego, że dalej wściekle zaciska zęby na własnej różdżce, dopiero kolejna fala nudności przypomniała mu, że chyba robi mu się od tego niedobrze. Nie mając siły po nią sięgać, po prostu rozwarł w końcu szczęki, a różdżka wypadła na ziemię. I chyba wtedy zdał sobie sprawę z tego, co robi centaur. Starał się słabo zaprotestować, powiedzieć mu, żeby się nie ruszał, żeby oszczędzał siły, ale tak naprawdę nie umiał już właściwie nic z siebie wydusić. Nie zdołał go zatrzymać, a centaur przelał na niego swoje zdolności uzdrawiania, samemu padając niemalże z wyczerpania, co jedynie spowodowało, że serce Christophera zaczęło bić szybciej. Nie mógł pozwolić, żeby teraz coś stało się temu dziecku, nie kiedy udało mu się pochwycić akromantule i chociaż na chwilę je związać. Miał właśnie coś mówić, kiedy jego umysł nabrał ponownie ostrości, gdy usłyszał ten wściekły klekot i właściwie z miejsca poczuł, jak krew się w nim zagotowała. Nigdy nie był człowiekiem, który specjalnie dużo mówił, darował więc sobie wszystkie niesamowicie dzielne przemowy, które do niczego by nie prowadziły, spojrzał na centaura wykonując jednocześnie delikatny gest ręką, świadczący o tym, że nie zamierza mu nic zrobić, sięgnął po różdżkę i spróbował klęknąć, co na pewno nie było łatwe. Przynajmniej mógł teraz myśleć, a chociaż ciało nosiło ślady ran, krew się lała, to chociaż chwilowo zniknęła zasłona cierpienia. Dlatego też Christopher miał niewątpliwie ułatwione zadanie, kiedy mierzył do pająka kryjącego się za kratami. Trudno na pewno było znaleźć dokładnie miejsce, gdzie kryły się jego żuwaczki, ale to ich szukał. Mógł spróbować je złamać, ale obawiał się, że zaklęcie nie trafi i rykoszetem dostanie jeszcze centaur albo i on sam. Wybrał więc coś innego, zdecydowanie mało przyjemnego.
- Incendio - powiedział cicho, zaciskając mocno palce na różdżce, która niewątpliwie po tych wszystkich próbach musiała być nagrzana. Starał się trafić tak, by zaklęcie podpalające ugodziło akromantulę prosto w łeb, gdzieś pomiędzy oczy, najlepiej zaś w okolice żuwaczek. Nie zamierzał dawać jej satysfakcji i próbować jakiś bezsensownych pyskówek, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, w jak beznadziejnym znajduje się położeniu. Nie czekając na to, czy zaklęcie zadziała, czy nie, rzucił się jednak bardziej do ratowania swojego małego wybawiciela.
- Vulnerra ferre - powiedział cicho, mając nadzieję, że uda mu się jeszcze sprowadzić, chociaż ten bandaż. Nie czuł, jak z jego nogi wciąż płynie krew, a nawet nie był w chwili obecnej w stanie na nią spojrzeć. I na pewno tego nie chciał, skoro żuwaczki pająka przebiły mięśnie i sięgnęły kości. Nieco się czołgając, bo ruchy miał ograniczone, spróbował zbliżyć się do centaura i nieporadnie, bo nie bardzo się na tym znał, próbując uspokoić dziecko, starał się jakoś poradzić sobie z tym bandażem, by zatamować niepotrzebny upływ krwi u tej magicznej istoty, dając mu, chociaż cień nadziei, że sobie poradzą. Zaczynał mieć dreszcze, co na pewno wiązało się z potwornym osłabieniem, którego nie dało się tak łatwo pokryć z miejsca uleczeniem, nadal tracił krew, nadal się ruszał, nadal jad wędrował po jego ciele. Na dokładkę robiło się chyba ciemno i chłodno, to nie był środek lata, a oni znajdowali się w głębi lasu. Gdyby mu się zatem jakoś udało, spróbowałby jeszcze użyć zaklęcia lumos sphaera - jako wsparcia i chociaż żałosnej osłony - pająki w końcu nie bardzo lubiły, kiedy świeciło im się prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 11:43;

Jakaś opatrzność nad Tobą czuwa, bo zaklęcie Ci wyszło, a i trafiło w bok paszczęki akromantuli. Ta zawyła, wierzgnęła łbem i zamiast mówić po prostu bulgotała i klekotała, zaś jej odnóża raz po raz drgały niekontrolowanie. Walczyła z zaklęciem paraliżującym, ale przy tym raz na jakiś czas nieumyślnie dotykała płonącej klatki sprawiając sobie dodatkowe cierpienie. Nie było jej łatwo w tym uwięzieniu ale przynajmniej przestała gadać ograniczając się do nieartykułowanych dźwięków. Z Twojej różdżki wydostała się wiązka zaklęcia tworząca w Twoich dłoniach długi zwój bandaża, dzięki czemu mogłeś nieporadnie opatrywać młodego centaura. Sęk w tym, że on leżał, a Ty nie miałeś sił, aby go nawet odrobinę unieść. Musiaeś ograniczyć się po prostu do tamowania krwi, co też Ci wychodziło. Zaklęcie światła zawisło nad Twoją głową dzięki czemu widziałeś bladą skórą chłopaka oraz twarz przypominającą kolorystyką kredę.
Jednocześnie do Twoich uszu dobiegł tętent kopyt - czyżby stado jednorożców albo testrali zamierzało wtargnąć na ten teren? Uderzenia były bardzo szybkie, co zdradzało, że ktoś się bardzo spieszył. Do dźwięku doszły gardłowe okrzyki i nagle wokół Ciebie pojawiło się ośmioro centaurów. - TAMLIN! - usłyszałeś kobiecy głos, a ci, którzy Was otoczyli wycelowali w Ciebie dokładnie sześć łuków z sześcioma długimi strzałami. Jeden z nich miałeś tuż przy policzku.
- Jeden ruch, a zginiesz tu człowiecze.- tym razem był to bardzo chłodny i surowy głos. Najpierw ujrzałeś czarne kopyta, a po chwili przed Twoim obliczem pojawił się wysoki centaur, w którego ciemnych ślepiach wiła się lodowa furia. Jedyna w towarzystwie centauryda (o zielonych oczach, czarnych długich włosach i całkowicie pozbawiona odzieży górnej) dobiegła na kopytach do leżącego dziecka i mogłeś zrozumieć, że to najwyraźniej jego matka.
- Pelinos, Sendaus, przepłoszyć pająki. NATYCHMIAST. Wy dwaj ugasić tę klatkę bo nam dom spłonie! A ty człowiecze... srogo się teraz wytłumaczysz i niech mi gwiazdy świecą, że zginiesz jeśli chociażby poruszysz różdżką. - mężczyzna instruował centaury i okazuje się, że było ich znacznie więcej oprócz tych sześciu mierzących w Ciebie z łuków. Małe centaurątko, które jak się okazuje nosi imię Tamlin, zostało zabrane trochę dalej przez swoją matkę i innego centaura. W okolicy zrobił się popłoch. Uwięziona i wijąca się w konwulsjach akromantula wzbudzała konsternację, niepokój i zmieszanie. Widziałeś wyraźnie, że centaur nie żartuje, a ci, co w Ciebie mierzą mają podobne co on wyrazy twarzy.
- Kim jesteś, co robisz na nieswoich ziemiach i czemu celowałeś różdżką w naszego syna. Jedna szansa. - cedził przez zęby i patrzył na Ciebie z góry.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 12:12;

Merlinie! Christopher niemalże osunął się na ziemię, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że jego zaklęcie trafiło celu. Domyślał się, że nie zniszczy tak wielkiego pająka, ale teraz najbardziej zależało mu na tym, żeby akromantula zamilkła, żeby nie klekotała, nie wyrażała swojego zdania i nie sączyła dalej jadu. To my wystarczyło, co dalej, będzie musiał pomyśleć, bo chwilowo miał coś ważniejszego do zrobienia. Starał się osłonić bandażami te rany na ciele młodego centaura, które widział, starał się zatamować krwawienie, by nie pozwolić mu na śmierć. W końcu to byłoby chyba najbardziej niesprawiedliwe w tym wszystkim, co się tutaj działo. Cały czas mówił do niego łagodnie, zapewniając, że mu pomoże, że inni na pewno przyjdą i wszystko skończy się tylko na tym strachu, który czuli teraz. Nie wiedział, na ile dziecko go rozumie, nie wiedział zupełnie, czy to wszystko na coś się zdaje, ale wierzył, że młody rozumie, co stara się zrobić. Być może właśnie z tego powodu, skupiony tylko już na pomocy, tak późno wyłapał odgłosy świadczące o tym, że ktoś się zbliżał. W pierwszej chwili Christopher pomyślał nawet, że już mu wszystko jedno, kto to jest. Okrzyk nieco go otrzeźwił i całkiem spokojnie spojrzał na centaury, jedynie nieznacznie przymykając powieki, kiedy wycelowano do niego z łuków. Nie upierał się przy dalszej pomocy dziecku i czekał na to, co stanie się dalej.
- Znacie mnie. Jestem gajowym Hogwartu - powiedział spokojnie. Różdżka leżała na ziemi, gdzie ją zostawił, starając się jakoś poradzić sobie z opatrunkami. Uniósł ręce, pokazując tym samym, że nie ma żadnych złych zamiarów. Prawdę mówiąc, centaurów bał się zdecydowanie mniej niż pająków, które znajdowały się dookoła niego, których mogło być więcej. Wściekły klekot potężnej akromantuli i jej słowa, jej zastraszenie, choć nie miało dostępu do jego umysłu, powoli zaczynało się tam wdzierać, powoli atakowało go coraz mocniej. Zamknął na moment oczy. - Będąc na ostatnim obchodzie Lasu tego dnia, znalazłem ślady w miarę świeżej krwi na drzewach, a w okolicy panowała cisza - zaczął mówić, starając się oddychać spokojnie, ale zmęczenie i napięcie, jednak dawały o sobie znać. Spojrzał na centaura, który do niego przemawiał. - Nie mogłem pozwolić sobie na to, by to zignorować, ruszyłem więc tym tropem. Krwi było więcej, pojawiły się strzały, później trafiłem na odciśnięte na ziemi ślady i kokon, który wskazywał na obecność akromantul - dodał, a potem odetchnął głęboko. Dał znać lekkim gestem, że chce mówić dalej, po prostu adrenalina mimo wszystko zaczynała opadać, chciało mu się coraz bardziej spać i wyraźnie zaczynało do niego docierać, że ciało tak naprawdę chce wyć z bólu.
- Dotarłem tutaj, gdy waszego syna próbowano owinąć pajęczą nicią. Udało mi się zaczarować jednego z pająków i zmusić go do walki przeciwko swoim - powiedział, ale nie był nawet w stanie obecnie wskazać, gdzie znajdowało się truchło stworzenia. - Wasz syn był ranny i próbował walczyć, ale to było trudne. Zmierzyłem się z tą akromantulą, która obecnie jest zamknięta w klatce, związałem tego drugiego pająka... - mówił, czując, że powoli traci jednak siły. Chciał już osunąć się na ziemię, ale to wcale nie było takie proste. Wiedział, że jeśli zrobi cokolwiek nie po ich myśli, to po prostu strzelą.
- Wykorzystałem zaklęcie pomocne w leczeniu waszego syna. Wyczarowałem opatrunki, mając nadzieję, że zdołam zatamować krwawienie jego ran. Posłałem po pomoc do zamku, więc w Lesie zapewne są również inni czarodzieje, którzy próbują tutaj dotrzeć. Nie zamierzałem skrzywdzić waszego syna, tylko przekonać się, co się stało i pomóc, jeśli będę w stanie. Chciałem go uratować - dodał jeszcze, a potem poczuł, jak jego ciałem zaczynają wstrząsać dreszcze. Dłużej nie był już w stanie klęczeć i powoli znowu osunął się na ziemię. - Jeśli mi pozwolisz, chcę mu podziękować, bo on również pomógł mnie - dodał jeszcze, próbując nieumiejętnie objąć się ramionami. Nie wiedział nawet, jak bardzo był do tej pory napięty i jak mocno działało na niego to, co się działo. Świadomość, ze choć nadal w niebezpieczeństwie, to jednak nie sam przeciwko pająkom, pozwoliła jego ciału na rozluźnienie się, tym samym dopuszczając do niego świadomość o zimnie, wyczerpaniu, słabości, tym wszystkim, co do tej pory było mu przysłonięte uporem w dążeniu do celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 12:30;

Wydawał się, że cały las wstrzymał oddech i słuchał Twoich słów. Choć docierały do Ciebie poszeptywania to jednak nie dało się wyłapać niczego w języku angielskim. Centaur stał przed tobą i śledził uważnie Twoją mimikę. Najwyraźniej Cię nie kojarzył, a jego postawa antyludzka mogła wyjaśnić dlaczego unikał obcowania z jakimkolwiek człowiekiem. Nikt Ci nie przerywał, ale cały czas byłeś na celowniku. Nawet gdy skończyłeś mówić to jedynym dźwiękiem było pohukiwanie sowy, a Ciebie dalej bacznie obserwowano. W pewnym momencie odezwała się centauryda, ale w obcym Ci języku. Sądząc po tonie głosu próbowała raczej przekonać centaura do zmiany zdania. Dało się wyłapać z jej mowy dwa imiona "Tamlin oraz Liryk".
- Opuścić łuki. - padła komenda, a Liryk poruszył się niespokojnie w miejscu, przez co jego kopyta wydały ten charakterystyczny dźwięk.
- Nie podejdziesz do naszego syna. Jest nieprzytomny. - poinformowano Cię wciąż surowym tonem głosu. Gdy osunąłeś się na ziemię Liryk zgiął przednie kopyta w kolanie i przyklęknął przy Tobie. - Alma cię kojarzy i tylko dlatego przymknę oko na wtargnięcie na nieswój teren. To miejsce jest areną między nami a akromantulami. Nie powinno cię tu być. - chwycił Twoje ramię żelaznym uściskiem i niejako przymusił, abyś usiadł i oparł się o pobliskie drzewo. Przez chwilę wymieniał zdania z innymi centaurami, ale znów w obcym języku pozbawionym melodyjności głosu Tamlina. Klatka została ugaszona, a akromantula dalej się w niej wiła. Jeden z centaurów tknął grotem włóczni pająka uwięzionego łańcuchem Scamandera przez co go "rozplątał". Mogłeś dostrzec jak nagle sześcioro centaurów w jednej sekundzie wypuszcza strzały w kierunku małego pająka i szpikuje go od głowy aż po kraniec odwłoka. Świadomość, że mogło to spotkać Ciebie zapewne nie dodawała otuchy. Liryk zaczął się z kimś kłócić i raz po raz wskazywano na Ciebie, potem na młodego chłopaka i na akromantulę. Siedziałeś półprzytomny dobre kilka minut, gdy podeszła do Ciebie naga centauryda. Usiadła obok Ciebie zwijając kopyta przy swoim tułowiu.
- Liryk nie umie dziękować ludziom, wybacz mu. - mówiła powoli i odrobinę niewyraźnie. Głos miała jednak łagodny. - Dziękuję za pomoc mojemu synowi. Ja będę to pamiętać. Jak ci na imię, człowiecze? - położyła dłoń na Twoim policzku i podniosła Twoją głowę, dzięki czemu mogłeś patrzeć prosto w jej biust, choć zamiar zapewne był zgoła inny. - Ty krwawisz. Pozwól. - przesunęła dłonią nad Twoją łydką i wyszeptała skomplikowaną inkantację. Krwawienie z Twojej nogi ustało, choć rana dalej spozierała na Ciebie swoim widokiem. Liryk dalej się z kimś kłócił. Nie był zachwycony Twoją obecnością pomimo tego, co zrobiłeś.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 13:10;

Nie miał pojęcia, co stanie się dalej, ale nie zamierzał kłamać, koloryzować, czy robić cokolwiek takiego. Powiedział prawdą i tego zamierzał się trzymać. Zerknął w stronę, w którą wydawało mu się, że zabrano dziecko, ale nie zamierzał nic z tym robić, miał jedynie nadzieję, że centaury poradzą sobie naprawdę z jego ranami i wyjdzie z tego ostatecznie bez szwanku. Kiedy jednak ciężka ręka spoczęła na jego ramieniu, Christopher sapnął z bólu. Jego ciało ponownie przeszył paskudny prąd, ale zacisnął z całej siły zęby i dał się po prostu oprzeć o najbliższe z drzew. Czuł się teraz trochę jak przysłowiowy worek kartofli, rzucany z miejsca w miejsce, ale ostatnie, na co miał siłę, to protestować w jakikolwiek sposób. Nie tłumaczył się nawet, bo odnosił wrażenie, że dyskusje nie były w tej chwili wskazane. Patrzył jedynie spod przymkniętych powiek, jak centaury pozbywają się mniejszego pająka, co właściwie było w pewien sposób najlepszym rozwiązaniem. Potem zaś popadł chyba w całkowite odrętwienie. Do jego uszu dolatywały jedynie słowa, właściwie w ogóle niezrozumiałe, przed oczami latały mu coraz bardziej kolorowe plamy, a on pogrążał się w jakimś półśnie, nie wiedząc nawet, co się dzieje. Jeśli naprawdę by zasnął, to pewnie źle by się dla niego skończyło.
Uniósł powieki, gdy ktoś się do niego zbliżył i przez chwilę starał się zogniskować spojrzenie, gdy jego głowa została nieznacznie uniesiona, a on dość prędko wzniósł spojrzenie, czując się nieznacznie niekomfortowo. Przez chwilę próbował dokładnie pojąć jej słowa, aż w końcu jego zmęczony umysł faktycznie zrozumiał, o co tutaj chodzi i o czym dokładnie mowa. Odetchnął nieco głębiej.
- Christopher - powiedział w końcu, nieco schrypniętym głosem, zdając sobie sprawę z tego, że potwornie zaschło mu w gardle. Odetchnął raz jeszcze. - Mam nadzieję, że twój syn prędko wróci do sił, cieszę się, że mimo wszystko zdołałem mu pomóc - dodał, a później przeniósł spojrzenie na swoją nogę, jakby widział ją pierwszy raz w życiu. Nie zdawał sobie chyba nawet sprawy z tego, w jakim była stanie, jak bardzo żuwaczki akromantuli ją zniszczyły. Nic zatem dziwnego, że dopiero teraz zrobiło mu się naprawdę słabo.
- Dziękuję - powiedział cicho. - Być może... być może wkrótce przybędą tu inni czarodzieje, tak jak mówiłem. Będę potrzebował pomocy, żeby odejść z waszej ziemi. Nie będziemy jej naruszać - dodał jeszcze, by w razie czego nie doprowadzić do niepotrzebnej walki z Perpetuą, jeśli faktycznie borzoj do niej dotarł, a ona postanowiła jednak ruszyć mu z odsieczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 13:28;

- Chri-pho-ter. Długie. - próbowała powtórzyć, ale najwyraźniej coś się jej pomyliło. Zerknęła na kłócących się dwóch centaurów i westchnęła. - Będzie cały. Dziękuję, Chri-pho-ter. Nie trać oczu. - cokolwiek to znaczyło najwyraźniej miało mieć pozytywny wydźwięk. - Oczywiście. Przekażę najstarszemu. - skinęła głową i powstała, odchodząc w kierunku pozostałych. Musiałeś poczekać jeszcze kilka minut aż podjęto w końcu jakąś decyzję. Widziałeś w oddali Tamlina, spał, a jego bok był pokryty zielonkawą poświatą zabezpieczającą. W pewnym momencie, gdy już Twój umysł chciał się poddać, stado centaurów zebrało się w jednej linii i stanęło na baczność. Stuknęli rzędem kopyt i odbiegło bez słowa w siną dal, zabierając ze sobą rannego syna. Okazuje się, że jednak nie wszyscy odbiegli. Oprócz akromantuli została jeszcze jedna osobistość. Wyglądał jak typowy wojownik. Na plecach (ludzkich) miał przepasany długi łuk, a w rękach trzymał włócznię. Patrzył prosto w Twoje oczy.
- Zostanę z tobą, człowiecze aż przybędą twoi bracia. Tyle choć możemy zrobić za uratowanie naszego syna. - skinął Ci głową z niejakim... szacunkiem. Stał niedaleko Ciebie i wbił kraniec włóczni w ziemię na znak, że podjął decyzję i nie odejdzie stąd dopóki się nie upewni, że zostaniesz stąd zabrany (albo nie umrzesz, interpretacja dowolna).
- Akromantula jest twoim zadaniem, my jej nie ruszymy. Ty decydujesz co ją czeka, bo ty stoczyłeś z nią bój. Jesteś dzielnym czarodziejem. Masz mój szacunek. - przyjął pozę obronną, statyczną i znieruchomiał. Osłaniał Cię, był chwilowo Twoją tarczą.

Jeśli chcesz możesz z nim jeszcze porozmawiać. Jeśli nie to tracisz przytomność do momentu aż nie przybędzie tu Perpetua (może już się pojawić, jeśli spełniła wymagania wskazanego tematu).

Twoje rany: poparzenie drugiego stopnia na klatce piersiowej (stopione ubrania i skóra, bąble), niegroźne, acz długie cięcie lewego przedramienia, paskudna rana na lewej łydce po żuwaczkach + jad płynący w Twojej krwi - nie czujesz lewej nogi, zdrętwiała, jest sparaliżowana od środka. Znieczulenie Tamlina będzie jeszcze chwilę łagodzić odczuwalność bólu.

Kilka metrów obok Ciebie stoi klatka z uwięzioną w środku akromantulą ogromną. Jest ranna, ale klekocze i bełkocze z bólu. Ma zamknięte ośmioro ślepi. Nieopodal leżą dwa trupy mniejszych pająków i kokon z magokotem w środku.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 13:45;

Nie trać oczu. Co to właściwie znaczyło? Tego zupełnie nie wiedział, ale uśmiechnął się do niej lekko, z wdzięcznością, bo mimo wszystko, mimo tego, iż nie byli przychylnie nastawieni do jego obecności, mimo że mieli uwagi, osłoniła go i pomogła z najtrudniejszą, chwilowo, raną. Potoczył już ledwie przytomnym spojrzeniem po okolicy, starając się zlokalizować jeszcze swoje rzeczy. Łańcuch i różdżka siłą rzeczy były dość blisko, cała reszta też, ale tak naprawdę nie miałby teraz nawet sił, żeby to wszystko jakoś pozbierać. Cieszył się niepomiernie, że udało mu się uratować to dziecko, był to dla niego niesamowity sukces, choć oczywiście opłacony całkiem sporym cierpieniem. Na razie jeszcze nie czuł bólu, a przynajmniej ten był stępiony przez zastosowaną wcześniej magię, ale doskonale wiedział, że już wkrótce wszystko się skończy.
Drgnął lekko, kiedy centaury nagle zebrały się razem, a później postanowiły odejść, co nie było dla niego zbyt wielkim zaskoczeniem. Niespodzianką okazał się jednak ostatni z przedstawicieli tych niesamowitych istot, który spoglądał teraz wprost w jego oczy. Starał się jeszcze skoncentrować na tym, co jest do niego mówione, starał się jakoś na to wszystko zareagować, ale to było niesamowicie trudne. Miał wrażenie, że nie jest w stanie poruszyć szczęką i domyślał się, że za chwilę po prostu zemdleje. Ciało nie dawało już rady, a umysł zasnuwała coraz ciemniejsza mgła, która oplatała go w sposób właściwie niewyjaśniony. Czy jeszcze gdzieś unosiło się jego zaklęcie? Nie sądził. Czy mógł jeszcze cokolwiek zrobić? Nie sądził. Nawet nie był w stanie sięgnąć po różdżkę, ledwo zacisnął palce prawej dłoni i to było wszystko, co był w stanie zrobić.
- Czeka ją... śmierć... - zdołał jeszcze wypowiedzieć, choć nie wiedział, czy centaur go usłyszał. Miał bowiem wrażenie, że język mu skołowaciał i stanął gdzieś głęboko w gardle. Wargi mu spierzchły. To było ostatnie co w ogóle zrobił, potem powieki opadły na jego oczy i osunął się nieznacznie w dół. Jego pierś unosiła się dalej, gdy z trudem oddychał, ale świadomość postanowiła całkowicie opuścić jego ciało, pozwalając w końcu na to, by w jakiś sposób odpoczął. Wiedział, że teraz nie zostanie zabity, w końcu centaury były naprawdę honorowymi stworzeniami, choć gdzieś w głębi bał się ostatniej akromantuli. Choć ranna, choć uwięziona... wciąż... wciąż...
Czerń. Nie było już nic więcej, miał wrażenie, że zapadł się gwałtownie pod wodę, która otoczyła go z każdej możliwej strony, dźwięki ucięły się z miejsca, a skostniałe ciało, jakby całkowicie zamarło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptySro Kwi 15 2020, 18:28;

Perpetua & Caine.

Jeszcze zanim dotarliście na miejsce mogliście zauważyć, że w lesie panuje niemalże martwa cisza. Im dalej na północ tym do Waszych uszu dobiega dziwny dźwięk - zniekształcony klekot, buczenie, charczenie i pisk - coś dużego cierpiało niedaleko Was. Po pokonaniu jednej warstwy krzewów Waszym oczom ukazuje się niecodzienny widok.
Trudno orzec co pierwsze rzuca się w oczy. Cierpiąca i ranna akromantula uwięziona w klatce, jakieś osiem sztuk zwłok mniejszych pająków (jedne ze strzałami w głowie, inne z dziurami), centaur z zakrwawioną włócznią czy może leżący za nim na ziemi nieprzytomny Christopher. Największą raną na jego ciele było poparzenie drugiego stopnia na całej klatce piersiowej. Na Wasz widok centaur wycelował w Was włócznię i zasłonił dostęp do Christophera.
- Czy jesteście jego braćmi i siostrami, człowieczy czarodzieje? - wyraz twarzy miał iście lodowaty i zdecydowany. Był od Was zdecydowanie wyższy i masywniejszy. - Jeśli tak jest to podajcie jego imię. - żądał dowodów i wciąż uniemożliwiał Wam dojście do gajowego.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 528
  Liczba postów : 1486
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyCzw Kwi 16 2020, 23:16;

Dotarcie do strumienia wspomnianego przez Christophera, zajęło im trochę więcej czasu niż powinno. Może nawet nie trochę - cóż jednak poradzić. Perpetua nie była mistrzynią orientacji w terenie - zwłaszcza tak wytrącona z równowagi, że w ogóle znów znalazła się w Zakazanym Lesie. Na domiar złego, musiała zawędrować w niebezpieczne ostępy o wiele głębiej niż ostatnim razem, i to z Shercliffem, na którego bez przerwy się oglądała. Prowadziła ich małą eskapadę, uparcie wyprzedzając mężczyznę - z jednego prostego powodu: jeśli gdzieś trafią się kolejne magiczne sidła, to ona powinna w nie wpaść. Paradoksalnie, wysuwając się na prowadzenie - poprowadziła ich, może nie najkrótszą ścieżką, ale najbezpieczniejszą z możliwych. Od wypadku z wnykami, ich wędrówka właściwie przypominała popołudniowy spacerek po leśnych ścieżkach... Brakowało tylko romantycznego nastroju i rozmowy. Bo pomijając kilka półsłówek między nimi - milczeli. Chyba, że historyk znów chciał ją wyprzedzić - za którymś już razem z kolei zwyczajnie na niego warknęła, mierząc w niego swoją laską.
- Jak Helgę kocham, zdzielę Cię zaraz, Caine! - Niebieskozielone oczy błysnęły chłodem. Musiała jednak szybko odwrócić spojrzenie - nim złagodniała. Nie mogła tracić impetu, rozczulać się - bo lęk znów ją dopadnie.
Złotowłosa zagryzała swoją wargę niemal do krwi - ciągle zadręczając się wypadkiem Caine'a i tym jak droga do O'Connora uparcie im się dłużyła. Nie wspominając już o poczuciu bezpieczeństwa - Whitehorn maszerowała cała zjeżona, czujna niczym kotka, z gracją godną swojej matki, przemykająca między drzewami. Nic więc dziwnego, że kiedy do jej uszu, po tak długiej, martwej ciszy, dobiegły niezidentyfikowane dźwięki, w pierwszej chwili pomyślała, że wpada w paranoję.
- Też to słyszysz? - zwróciła się do Shercliffe'a, a znajdując potwierdzenie w jego oczach, momentalnie dobyła różdżki, bez większego zastanowienia przedzierając się przez krzaki. Krew szumiała jej w głowie, czuła, że są już blisko - ślady pościgu o których wspominał gajowy się zgadzały, miejsce się zgadzało...
I nie myliła się.
Kiedy stanęła niemal twarzą w twarz z o l b r z y m i ą akromantulą - zamkniętą szczęśliwie w klatce - a w oczy rzuciło jej się jeszcze więcej trucheł pająków, poczuła, że oblewa ją zimny pot. Wszystkie były jednak martwe - lub ranne. Tak jak Christopher.
Zauważywszy gajowego, leżącego na ziemi - włączyło jej się niemal widzenie tunelowe, już z daleka dostrzegła jego rany - gdyby nie mocny chwyt Shercliffe'a na jej przegubie, zignorowałaby słowa centaura i wycelowaną w nich włócznię.
Dopiero teraz poczuła jak długą drogę mieli za sobą, kiedy nogi zaczęły jej mięknąć, a prawe biodro zaczęło promieniować tępym bólem. Szczęśliwie - otrzeźwiło ją to wystarczająco, żeby zrozumieć pytanie hybrydy - na Merlina, całe wieki nie widziała centaurów!
- Christopher! - wypaliła bez zawahania, unosząc ręce w pojednawczym geście. Nie spuszczała wzroku z nieprzytomnego mężczyzny, schowanego za kopytami leśnego obrońcy. Próbowała wyłapać więcej szczegółów, czy oddycha, czy... ta cała krew była jego, czy niekoniecznie.
- Christopher jest naszym gajowym - podniosła błyszczące spojrzenie na twarz centaura, zdawała się drżeć z emocji - Posłał po mnie, po pomoc. Jestem uzdrowicielką.
W obliczu dorosłego centaura Perpetua czuła się niemal mikroskopijna - dotarła jednak do O'Connora, co przyniosło swego rodzaju ulgę - nie była już tak przybita, powoli odzyskiwała swój blask. Musiała teraz tylko przekonać centaura, żeby dopuścił ją do O'Connora, by mogła się nim zająć.
Żeby przepuścił ich.
- A to mój... - zawahała się, zerkając kątem oka na Shercliffe'a. Na Merlina, mój... co? Obrońca? Moja eskorta? Nie mogła go z wezwanej pomocy wykluczyć, bo jeszcze oberwie włócznią między oczy. A patrząc na typową posturę wojownika centaura - ten na pewno by nie chybił i nawet refleks Caine'a tu nie pomoże.

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyPią Kwi 17 2020, 00:36;

Nie nastraszyła go laską, której i tak potrzebowała do normalnego chodu. Zerknął na nią można powiedzieć, dość chłodno, a może nawet nieco mniej niewzruszenie niż zwykle, a bardziej posępnie, gdzieś w głębokim granacie jego oczu paliło się bowiem coś bardziej niepokojącego. Wydawały się jeszcze bardziej pochmurne niż zwykle, choć może wina w tym była ciemnego światła, kiedy w końcu wkroczyli na gęsto zalesioną drogę. Nie zachowywała się racjonalnie. Pozwolił jej myśleć, że odgrywa tu przewodnika, wycofując się do tyłu, chociaż wbrew jej wiedzy, trzymał przed nią cały czas barierę ochronną, mającą na celu odkryć ewentualne magiczne niespodzianki po drodze. Rzucał ją co jakiś czas, ujawniając okoliczną magię, ale na żadną się nie natknął przez długi czas trwania ich chodu. O klatce dowiedział się szybciej niż ona. Jeszcze zanim dotarli do centaura. Przyśpieszył wtedy kroku, spodziewając się, że zaraz natkną się na coś niespodziewanego, ale i ona też została o tym ostrzeżona. Wyraźne odgłosy lasu, dawały do zrozumienia żeby zwolnić, opracować jakiś plan. Perpetua miała jednak własny. Iść przed siebie. Niezależnie od nieznośnego pisku wdzierającego się do uszu i inne, nieartykułowane odgłosy, które każdy inny spróbowałby może najpierw zidentyfikować, zanim wyszedłby im naprzeciw. Kiedy wynurzyli się zza gęstwiny krzaków, był już prawie przy niej. Dlatego chwycił ją silnie za nadgarstek.
Nie zachowuj się jak kobieta — ostrzegł ją, bo działanie w emocjach nie mogło być dla nich w żaden sposób korzystne. On sam zdawał się już nieznacznie wycieńczony. Po części przez wpływ narastającego wraz z chodem bólu na nodze, który mimo zaklęć odzywał się bardzo wyraźnie, a po troszę przez regularnie powtarzane zaklęcia. Drobne kropelki potu wstępowały już na jego czoło, ale ginęły w szorstkim zaroście na brodzie, czy pod opadającymi na oczy kosmykami włosów, które wyjątkowo, w ferworze prowadzonych innych walk z samym sobą i swoim bólem, nie zaczesywał w tył.
Perpetua! — zawtórował jej okrzykowi, kiedy tylko dała się ponieść momentowi, wbrew wszelkiej logice i rozsądkowi, nie dając się nawet zwieść stojącemu na drodze centaurowi. Usztywnił dłoń na jej nadgarstku, obiecując sobie, że następnym razem, jeśli będzie musiał, przykuje ją do siebie. Centaury były nieprzewidywalne. Założenie, że tak łatwo i szybko można zaufać, że nie są wrogo nastawione, było błędne. Dlatego Caine uśmiechnął się kwaśno, odpowiadając pół-mężczyźnie:
ja tylko rozbrajam pułapki po drodze… — podążył spojrzeniem za Perpetuą, nie mając ani sił, ani czasu się z nią teraz spierać i jej niańczyć, kiedy centaur oczekiwał odpowiedzi — wraz z Christopherem zamieszkujemy tereny zamku.
Nie wiedział jak inaczej miał udowodnić ich znajomość i “przyjaźń”. Caine, w przeciwieństwie do Perpetuy, pozostawał nieludzko spokojny. Tak samo patrząc na centaura, jak i na nieruchome ciało pracownika Hogwartu. Tylko opanowanie mogło im teraz sprzyjać. Uciekajac spojrzeniem z zakrwawionej włóczni w bok, do Christophera, jego wzrok chwilę później padł też na klatkę, w której wiła się akromantula. Dźwięki, jakie z siebie wydawała, jeśli dobrze wspominał nauki ojca, należały do bardzo groźnych, zwiastujacych najpewniej atak. Zerknął na centaura, pomimo jego muskulatury i niewątpliwej siły, bardziej obawiając się istoty magicznej zamkniętej w płomieniach.
Nazywam się Caine i chciałbym upewnić się, czy moim przyjaciołom nie grozi żadna krzywda. Użyję różdżki w celu podtrzymania zaklęcia ognistej klatki. Nie chcę w żaden sposób stwarzać dodatkowego zagrożenia na waszych ziemiach, a jedynie upewnić się, że wszyscy jesteśmy bezpieczni.
Podniósł powoli dłoń z różdżką, w celu rzucenia tego samego zaklęcia co, zapewne, Christopher. Gdyby klatka nagle opadła, wszyscy byliby w takim samym zagrożeniu. Akromantule, nawet umierając mogły pociągnąć za sobą jeszcze kilka istnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyPią Kwi 17 2020, 11:12;

Perpetua, mogłaś poczuć na sobie spojrzenie oczu koloru nocnego nieba. Najwyraźniej Twoja postawa była właśnie analizowana przez stojącego kilka metrów przed Tobą centaura.
Caine - na Twój widok zareagowała głośniej uwięziona akromantula, która wyczuwszy od Ciebie świeżą krew zaczęła się pokracznie podnosić w klatce. Była ogromna, dorosła, a z jej ośmiu ślepi spozierała żądza mordu zmieszana z bólem. Centaur pokiwał głową kiedy poprawnie odpowiedzieliście na jego proste pytanie. Byłby nawet ustąpił Wam miejsca, ale Caine zwrócił jego pełną uwagę. W jednej sekundzie spoglądał na Pereptuę, a w następnej sekundzie wbił spojrzenie w stojącego obok mężczyznę.
- Nie jesteście tu bezpieczni. - oznajmił rozbrajająco szczerze i poważnie, jakby się dziwił, że w ogóle wziąłeś coś takiego pod uwagę. Jego ślepia zwęziły się i zrobił jeden krok w Twoją stronę. - Nie zgadzam się na ogień w naszym domu. - odmówił, a ton głosu jakim to powiedział udowadniał, że mówi poważnie i jeśli będzie to konieczne to będzie gasić ogień. Możesz dostrzec w okolicach klatki popiół, co podpowiada, że już raz to uczyniono. - Znajdź inny sposób, człowiecze. - zarżał i odwrócił się przodem do leżącego gajowego. O dziwo przyklęknął na przednie kopyto i położył dłoń na ramieniu mężczyzny.

- Pher. Twoi bracia i siostry przybyli. - Christopher - do Twoich uszu dociera silny tembr (nie)znajomego ci centaura, a to dziwnym sposobem wybudza Cię z okowów nieprzytomności. Nieznana magia innej rasy miała swój własny posmak na języku i wydawać by się mogło, że ją czujesz już drugi raz podczas pobytu na tym terenie. Na Twoim ramieniu spoczywa ciężar jego dłoni. Ogólnie rzecz biorąc najbardziej (oprócz bólu związanego z poparzeniami) dokucza Ci chłód i pragnienie. Nie czujesz lewej nogi.
- Spełniłem to, co obiecałem Almie. Niech gwiazdy ci świecą w ciemnościach i wskazują drogę, którą kroczysz, Pher. - pozdrowił Cię i wyprostował się przez co wydawał się jeszcze większy i masywniejszy. Ustąpił miejsca, cofnął się pozwalając Wam dojść do gajowego. Nie odchodził jednak w las, bowiem ślepia utkwił w Cainie. Nie zamierzał pozwalać na zaklęcie pochodzące z rodziny ognia.

Wiedza medyczna dla Perp::

Chris jest wyziębiony, ma sine i wysuszone usta. Jego klatka piersiowa jest pełna bąbli i zauważasz, że ubrania stopiły się ze skórą - został potraktowany czymś żrącym. Należy oczyścić całą ranę, a wiesz, że będzie to bardzo bolesne i czasochłonne. Na jego lewej łydce odnajdujesz dwie dziury po czymś ostrym, co się musiało tam zatopić aż do kości - nawet ją widzisz. Z rany wylewa się piana, co daje podpowiedź, że w krwiobiegu Christophera płynie trucizna. Nie krwawi co jest dziwne, bo jeśli leży tak od trzech godzin z tą raną to powinien dawno się wykrwawić. Jeśli rzucasz na niego zaklęcia to poproszę maksymalnie dwa na post. Więcej informacji możesz uzyskać poprzez przeprowadzanie badań.

Akromantula dostała głupawki w niepłonącej klatce wyczarowanej wcześniej przez gajowego. Samica podnosiła się i napierała na nią swoim ciałem, a wszyscy możecie wyczuć, że ta klatka za kilka chwil pęknie i akromantula będzie na wolności. Dźwięki jakie z siebie wydawała przypominały teraz... nawoływanie. Centaur nie wydawał się być tym zaskoczony.

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyPią Kwi 17 2020, 11:45;

Christopher w ogóle nie był świadom tego, co dzieje się dookoła niego. Nie wiedział, ile minęło czasu, nie czuł chyba już nawet zimna, właściwie odnosił wrażenie, że nie czuje nic. Nie było w tym niczego dziwnego, w końcu ciemność pochłonęła go w pełni, a jego ciało stopniowo poddawało się temu, co go otaczało. Chłód, ból, sam nie wiedział, co dokładnie go wciągało, ani jak mocno, jak głęboko, wiedział tylko, że w pewien sposób się w to zapadał, nic zatem dziwnego, że przebudzenie było raczej nagłe. Przez długą chwilę starał się zogniskować spojrzenie na centaurze i zrozumieć w pełni jego słowa, dopiero potem dotarło do niego, że jest cały skostniały, chce mu się pić i nawet nie ma pojęcia, gdzie jest. Potem wszystko zaczęło do niego wracać, zamrugał nieco zdziwiony i spojrzał na Perpetuę, która się zbliżała. Dostrzegł też profesora Shercliffe'a, którego właściwie nie znał, nic zatem dziwnego, że przez chwilę był zdziwiony, że ten się tu znajduje. Potem uświadomił sobie, że zapewne profesor Whitehorn poprosiła go o pomoc, żeby towarzyszył jej w tej długiej i pewnie niebezpiecznej drodze. Christopher odetchnął głębiej i tępy ból zaczął mu przypominać, co się stało. I akromantula.
- Zabij - wszeptał, kiedy był pewien, że kobieta go usłyszy. Charczał z zimna, pewnie nie mówił nazbyt głośno, ale mimo wszystko wiedział, że Perpetua będzie w stanie przekazać jego słowa. - Musicie... ją zabić, zanim... wezwie swoje... dzieci - dodał, a kiedy usłyszał, że pająk zaczyna się poruszać, w końcu to było tak wielkie stworzenie, że trudno byłoby się nie zorientować, co się dzieje, spojrzał na kobietę ponaglająco, tym samym chcąc, żeby zaczęła działać jak najszybciej. Zaczął się trząść, bo do jego umysłu dotarło, że jest mu zimno, ale straszne było też to uczucie suchości w ustach, w gardle, na całym języku. Poruszył ręką, starając się wskazać jej na swoje rzeczy.
- Woda... Eliksir... - wydusił jeszcze, a później zamknął oczy, bo właściwie poczuł się już zmęczony i chciałby zasnąć, znowu zapaść w to otępienie, jakie było całkiem miłe. Chłód, zmęczenie, sen. To wszystko jakoś komponowało się w jego głowie i nie miał zbyt wielkiej ochoty wstawać.
Wcześniej, na ile było to możliwe, choć sam nie wiedział, czy to nie stało się tylko w jego głowie, podziękował centaurowi. Nie był jednak w stanie zobaczyć tego, co znajdowało się dookoła nich, nie wiedział, co się tutaj rozgrywało i właściwie miał wrażenie, że znajduje się w jakimś surrealistycznym śnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 528
  Liczba postów : 1486
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyPią Kwi 17 2020, 14:06;

Nie miała zielonego pojęcia, ze Caine utrzymywał przed nią jakaś barierę - to mogło tłumaczyć też jakim cudem na nic po drodze nie wpadli. Chociaż, nie ujmując sobie zasług w bezpiecznym dobieraniu ścieżek - to dzięki jej wewnętrznemu kompasowi nie musieli się już mierzyć z dodatkowymi ranami. A widocznie takie oszczędzanie sił, było w cenie - Christopher będzie potrzebował pełnej uwagi Whitehorn. Minusem było to, że Shercliffe, jak zwykle, chuchał na zimne i przez brak jakiegokolwiek zaufania do intuicji Perp, sam się zdążył nadwyrężyć. Mężczyźni...
Złotowłosa czując na sobie uważny wzrok centaura, wyprostowała się nieco bardziej, nie odwracając spojrzenia od ciemnoniebieskich tęczówek. Barwę miały niesamowicie podobną do oczu Caine’a... Przez ułamek sekundy, przez głowę przeszło jej dość absurdalne pytanie - czy centaur z miejsca zauważył, ze sama nie jest czystej krwi czarownicą? Właściwie jakby się uprzeć, to Perpetua była też swego rodzaju hybrydą - mieszańcem. Może jedynie mniej rzucającą się w oczy - choć też zależy dla kogo.
- Caine, nie... - zdążyła jedynie zacząć, kiedy jej towarzysz podszedł do akromantuli z zamiarem odnowienia zaklęcia ognistej klatki. Musiały istnieć powody dla których nie stała teraz w płomieniach - szczęśliwie, uzbrojony centaur nie skorzystał ze swojej włóczni, a jedynie ostrzegł. Czy to już nie było wystarczającym powodem, by stwierdzić, że akurat dla nich nie stanowi zagrożenia?
Następny powód znalazł się szybko - Perpetua z niemałym zaskoczeniem ale i podziwem obserwowała jak centaur klęka tuż obok Christophera, wybudzając go, a w jego głosie wyłapała nuty szacunku. Bez większego zastanowienia, kiedy tylko mocarny centaur ustąpił jej drogi do rannego, dopadła do O’Connora. Tryby pod jej czaszką przeskoczyły na odpowiednie tory, kiedy wzięła się za analizowanie ran gajowego. A wcale nie były one drobne ani powierzchowne - zmartwienie ale i determinacja wkradły się w oczy złotowłosej, a w jej głowie przewijały się już odpowiednie inkantacje.
Z niepokojem odwróciła się w kierunku olbrzymiej akromantuli - przez dźwięki jakie zaczęła wydawać, Perpetua poczuła jak wszystkie włoski na jej ciele stają dęba.
- Zabij ją - powtórzyła ciche słowa rannego Christophera, przekierowując je do znajdującego się najbliżej potwora Caine’a, choć równie dobrze mogły być one skierowane do towarzyszącego im jeszcze centaura. Desperacja w jej głosie była doskonale słyszalna - Chris jest zatruty, nie możemy go w takim stanie ruszyć!
Aż za dobrze zdawała sobie sprawę co może się stać z zatrutym organizmem - podczas ruchu jad rozprzestrzeniał się coraz szybciej, a piana wydobywająca się z, cudem niekrwawiącej, rany na nodze mężczyzny nie pozostawiała wątpliwości. Szczęśliwie był naprawdę postawnym czarodziejem, co utrudniało toksynie sprawę. Informacja o... nawoływaniu pajęczych dzieci też nie pomagała - choć pozwoliła się kobiecie skupić na słowach O’Connora i za jego wskazaniem, podążyła wzrokiem do porzuconego niedaleko plecaka.
- Caine - to był chyba dzień w którym wypowiadała imię historyka z największa pasją i nadzieją jaką tylko kobieta może przybrać. - Kup nam parę chwil - Błagam. Ale tego już nie dodała.
Rzucając niewerbalne Accio na leżący niedaleko plecak, chciała wysypać całą zawartość na ziemię, a widząc wśród kilku rzeczy butelkę z wodą i tak dobrze znany jej eliksir wiggenowy, porwałaby je bez zastanowienia. W głowie, niczym w dobrze naoliwionej maszynie układał jej się dokładny plan działania - jak na oddziale w Mungu, umysł był już doskonale wyćwiczony po dwudziestu latach szybkich analiz i diagnoz.
Najpierw podałaby Christopherowi parę łyków wody, jednocześnie przytrzymując jego głowę i szepcząc Calefieri, by wprowadzić jego ciało na odpowiedni pułap ciepła - wówczas podałaby wiggenowy, by ze zwilżonym już gardłem gajowy mógł spokojnie przyjąć dawkę eliksiru, który powinien zrobić swoje, choćby z głęboką raną na nodze. Niezależnie, czy jej się udało czy nie - przede wszystkim skupiłaby się na wyciąganiu toksyny z ciała Christophera, za pomocą Sugervirus. Nie wiedziała ile czasu minęło od zatrucia - nie było wiec czasu do stracenia. Zwłaszcza, że w każdej chwili mogły się zwalić na nich hordy pająków nawoływane przez matkę.

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyNie Kwi 19 2020, 13:25;

Nie opuścił różdżki, kiedy nieznajomy centaur zabronił mu wykonać zaklęcie, z jakiegoś powodu obawiając się ognia. Nie doszukiwał się przyczyny, dobrze wiedząc, że jaka by nie była, wolał nie negocjowac w tym temacie akurat z centaurami. Nie słynęły ze szczególnej cierpliwości i wyrozumiałości. Skrzywił się jednak bardzo nieznacznie, przekręcając głowę na bok, ponieważ odtwarzając sobie w głowie wszystkie zaklęcie, te powodujące najwięcej szkód, które mogłyby przeciwdziałać akromantuli, wszystkie oscylowały wokół tych z natury ognistych. Odetchnął, zamiast zaklęcia, które mogło wykończyć pająka, postanawiając ostatecznie jedynie go ogłuszyć, dając Perpetui czas do działania.
Ex animo.
Różdżką wycelowaną w akromantulę zamierzał im kupić trochę czasu, ale jeśli dobrze pamiętał nauki ojca, było to ledwie kilka minut na ogłuszenie smoka, więc w podobny sposób powinno zadziałać na pająka. Caine z tego zaklęcia korzystał może raz, czy dwa w życiu, nie co dzień natykając się na zagrożenia sklasyfikowane przez Ministerstwo Magii na piątym poziomie. Właśnie dlatego nie chodzi się do lasu... chyba, że po obrzeżach i ze szczególną ostrożnością. Ściągając sztywno łopatki, spojrzał na swoją towarzyszkę i Chrisa pod jej nogami. Mimo jego stanu... sam dobrze wiedział, jakie niebezpieczeństwo na siebie ściągał, kiedy wybierał się w te okolice. Trudno powiedzieć, żeby Caine nie miał współczucia dla jego losu, ponieważ ich priorytetem było teraz ratowanie jego życia, ale gdzieś z tyłu głowy Shercliffe, zaznajomiony z niebezpieczną naturą magicznych zwierząt spodziewał się, że jeśli przeciągną to uzdrawianie zbyt długo, wszyscy przypłacą to swoim zdrowiem, a może więcej niż tylko nim...
Whitehorn. To nie Mung. Wyklucz zagrożenie życia. Resztą zajmiesz się jak się stąd utolnimy.
Westchnął, rzucając kolejne zaklęcie na prawdopodobnie już ogłuszoną akromantulę. Arania Exumai, rzucona z wielkim rozmachem, z całą żywiołowością Caine'a, znanego z dynamicznego kroku, miała ją nie tylko zaboleć. Przy odrobinie szczęścia i obecnym, osłabionym stanie, Shercliffe miał nadzieję, że zaklęcie sprecyzowane przeciw pająkom, obijające ją o pręty metalowej klatki mogło ją też zabić.
Trzymaj się jeszcze chwilę, bracie... – ostatnie, wbrew sytuacji, Caine nasączył odrobiną sardonicznego tonu. Z pewnością nie byli sobie braćmi. Na pewno Christopher w szkole był głupio odważnym Gryfonem, których nawet sam Caine jako również były Gryfon, nigdy nie lubił, czy nierozmyślnym, zawiadackim Puchonem. Miał ochotę wykląć życie, ale mrowienie w palcach, zdradziecko dawało do zrozumienia, że mimo napięcia i zdenerwowania, czuł pobudzającą dawkę adrenaliny, jakiej – być może nawet – kiedyś szukał w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 EmptyNie Kwi 19 2020, 14:21;

Upewniwszy się, że nie wywołanie pożaru centaur odbiegł prosto w las. Dźwięk jego kopyt dosyć szybko ucichł, a to znak, że zostaliście sami w sercu wielkiego i nie bez powodu zakazanego lasu. Udało się ogłuszyć akromantulę idealnie w czasie, bowiem sekundę przed tym klatka pękła, a czar napędzający jej istnienie rozbił się na tysiąc drobin, które zniknęły nim dotknęły ziemi.

Działanie medyczne dla Chrisa i Perp::
Chris mógł poczuć jak począwszy od krańców palców zaczyna stopniowo ogarniać go ciepło. Zaklęcie Pereptui wydawało się zbawieniem w mroźnym lesie. Niestety to uczucie zostało niemalże brutalnie przytłumione przez następne zaklęcie usuwające z ciała toksyny. Nie należało to do przyjemnych doświadczeń, powodował wysoki dyskomfort i niekontrolowane drgnienia rannej kończyny. Piana w jego ranie zniknęła, została wyciągnięta przez działające zaklęcie, które trzeba było utrzymywać przez kilka minut. Po upływie tego czasu można uznać, że sytuacja jest względnie opanowana - ale najlepiej będzie podać mu jeszcze dwie dawki Dictum i zostawić na minimum dwudniowej na obserwacji. Czucie w nodze wracało ( o czym informował powracający w niej ból), ale nie było pewności czy sam Chris jest "czysty". Rana na łydce powoli i leniwie zasklepiała się, ale… ta na klatce piersiowej również.  Podanie doustne wpływało na rany całego ciała. Bąble zniknęły, można było poczuć ulgę związaną z gojeniem się. Niepokojącym faktem jest to, że części ubrań stopione ze skórą wcale nie "odpadały" od rany a niemalże wrastały krańcami pod skórę. Wiedza uzdrowiciela podpowiada, że zwyczajne oczyszczenie rany tutaj nie pomoże, bowiem tej rany… niejako już nie ma. Rozwiązaniem jest przeprowadzenie niezbyt przyjemnegoj ale koniecznego zabiegu polegającego na rozcinaniu jego skóry na klatce piersiowej, usuwaniu wrośniętych tam skrawków ubrań i ponownemu gojeniu rany tylko tym razem bez eliksiru wiggenowego. Ciało Chrisa było zmęczone od jadu, a więc eliksiry mogą uszkodzić jego wątrobę, skoro nie ma pewności czy jest czysty. Łydka jest wygojona, a noga Chrisa jest odrętwiała lecz rozchodzenie tego pomoże krwi dotrzeć do wszystkich żyłek.


Akromantula wrzasnęła niemalże ludzkim głosem i przewróciła się na plecy pod wpływem silnego zaklęcia wywołującego ból. To był bardzo imponujący czar, dzięki któremu akromantula ogromną jest ogłuszona na 3 posty dopóki nie zostanie porządnie zabita. Jest naprawdę ogromna i macie świadomość, że mogłaby bez problemu przeszyć Was jednym odnóżem i na miejscu zabić.

Niestety jej nawoływanie przyniosło efekty. Ze wszystkich stron zaczęły napływać pająki wielkości skrzata domowego. Zlewały się w jedną niemalże czarną maź, a ich żółte ślepia wypełnione były żądzą mordu i głodem. Droga ucieczki została odcięta - chyba, że sobie ją w jakiś sposób oczyścicie. Pająki będą docierać stopniowo, bowiem ich pewna część odbiła w lewo, aby opleść swoimi ciałami swoją matkę i tym samym zrobić na niej… żywy pancerz składający się z jej własnych dzieci. Docelowo atakuje ich Was masa, ale możecie uznać, że dajecie sobie radę z większością, wszak jesteście dorosłymi czarodziejami. Istotne są rzuty kością na te, które się pojawią w moim poście.

Christopher - możesz brać udział w obronie/walce ale z modyfikatorem -1 do liczby oczek na kości ze względu na osłabienie i odrętwiałą nogę. Możesz kuśtykać, ale nie ma jeszcze mowy o bieganiu. Jeśli nie decydujesz się na walkę, Twojego "pająka" przejmuje albo Caine albo Pereptua (wskaż kto).

Jeśli macie wyższy wynik kości na atak to z automatu bronicie się i możecie zabić pająka, który Was atakował.

Macie tzw. dwie akcje. Atak oraz jeden ruch - oczyszczanie drogi/uleczenie jednej rany/opracowanie taktyki/próby ucieczki/obrona itp. W przypadku remisu oznacza, że poważnie zraniliście pająka i on automatycznie w następnej turze umrze, ale za to jego atak się powiódł.

Pytania kierujcie na GG.

Christopher. Pająk 1: próbuje się wspiąć po Twojej nodze by wbić żuwaczki w Twój nadgarstek. Jeśli mu się uda, zaczynasz niepokojąco krwawić. Atak: 5
Perpetua. Pająk 2: próbuje wejść na Twoje plecy i zatopić żuwaczki w lewym barku. Jeśli mu się uda, tracisz czucie w tym miejscu. Atak: 3
Caine. Pająk 3, 4, 5: spluwają siecią w Twoje nogę od łydki aż do kolana. Jeśli im się uda, nie możesz się ruszyć bowiem przykleiły Twoją nogę do podłoża. Atak: 6

Z oddali nadchodzi kolejna fala pająków.

Akcja dzieje się dynamicznie, a więc proszę o napisanie odpowiedzi maksymalnie do wtorku (21.04) do godziny 20:00. Brak odpowiedzi oznacza utratę przytomności i powierzenie postaci w moje ręce wub

______________________

Serce zakazanego lasu - Page 6 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Serce zakazanego lasu - Page 6 QzgSDG8








Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty


PisanieSerce zakazanego lasu - Page 6 Empty Re: Serce zakazanego lasu  Serce zakazanego lasu - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Serce zakazanego lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Serce zakazanego lasu - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-