Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Łazienka Jęczącej Marty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyPią Cze 11 2010, 17:27

First topic message reminder :


Lazienka Jeczacej Marty
Czasem można tu spotkać jakiegoś zabłąkanego ucznia, łazienka jednak nie cieszy się zbytnią popularnością, z prostego powodu - zamieszkuje ją wyjątkowo płaczliwy duch - Jęcząca Marta. Na jednej z umywalek dostrzec można mały rysunek węża, dzięki któremu, jak głosi legenda, można otworzyć przejście do Komnaty Tajemnic.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Vinícius Marlow

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170,5 cm
C. szczególne : krzywy zgryz, dużo pieprzyków, w tym nad górną wargą. Tatuaż na karku, kolczyk w lewym uchu
Galeony : 577
  Liczba postów : 321
https://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
https://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
https://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
https://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyWto Gru 18 2018, 16:51

Słysząc jej zdziwioną odpowiedź, wcale nie poczuł się pewniej; wręcz przeciwnie, zaszurał butami o posadzkę, stojąc wciąż po drugiej stronie zamkniętych drzwi. O Merlinie, po co on tu w ogóle przylazł? Mógł zastanowić się choć trochę nim przekroczył próg damskiej łazienki... ale nie, on jak zwykle musiał działać nim pomyślał, zaślepiony chęcią niesienia pomocy, nie zorientował się nawet, że robi coś dziwnego, niewłaściwego i, być może, niepożądanego.
Przekrzywił nieco głowę kiedy otworzyła drzwi i w końcu mógł zobaczyć z kim ma do czynienia. I jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że jest to ta całkiem sympatyczna Gryfonka, która była skazana na wspólną pracę na zajęciach z eliksirów. Jak się nazywała? Coś na F... och... no tak!
Florencja? – nawet nie próbował się uśmiechać, jego twarz, tak samo jak spojrzenie, przepełnione były czystą troską. Dziewczyna była tak przeraźliwie blada, że na moment zapomniał języka w gębie. Przeniósł wzrok na ściskany w rękach szkicownik i dopiero wówczas przypomniał sobie w jaki sposób wydobywa się z siebie dźwięk. – Och, tak, właśnie. Szkicownik. – wolną ręką podrapał się po głowie, zakłopotany. Czy tylko mu się wydawało, czy zabrzmiała jakby była na niego zła? Choć nie, przez ułamek sekundy wyglądała jakby próbowała się uśmiechnąć... to całkiem miłe, zważając na krępującą sytuację, w jakiej się znalazła. W jakiej oboje się znaleźli. – Z końca korytarza widziałem jak go zostawiasz, więc postanowiłem, że Ci go oddam. Dlatego w ogóle... – zmarszczył brwi, gdyż znów odwróciła się w stronę toalety, targana gwałtownymi torsjami. Biedna dziewczyna. Sam widok czy też dźwięk nie obrzydzał go ani trochę, wyznawał bowiem zasadę, że "nic co ludzkie nie jest mu obce". Westchnął. – ...dlatego w ogóle tutaj przyszedłem, strasznie szybko biegasz. Nie zaglądałem do środka, słowo Puchona. – przyjrzał się jej i, wiedziony nagłą myślą, sięgnął ręką do kieszeni spodni. Wyciągnął z niej gumkę do włosów, którą podał dziewczynie, przywołując na twarz łagodny uśmiech. Jako posiadacz stosunkowo długich włosów, zawsze miał kilka przy sobie, pochowane we wszystkich możliwych kieszeniach. Większość była, rzecz jasna, skradziona Plum lub własnej siostrze. – Może lepiej będzie jeśli je zwiążesz, nigdy nie wiadomo. – czy wolała, by sobie już poszedł? Pewnie tak, wcale się nie znali, a on sterczał tu nad nią i uważnie obserwował jak zwraca przetrawioną kolację. Ale nie mógł jej tak zostawić; nie, dopóki nie upewni się, że nic jej nie jest. – Czujesz tylko mdłości, czy może coś Cię boli? Jest Ci zimno? Daj no tu czoło, zobaczę czy masz temperaturę. – podniósł rękę, ale sam nie przekroczył jej przestrzeni osobistej, czekając na zezwolenie. Zdążył się nauczyć, że nie wszyscy godzą się na niezapowiedziane badania.

______________________


Home

Coming back to where you started
is not the same as never leaving.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Florence C. Berkeley

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 51
  Liczba postów : 133
https://www.czarodzieje.org/t16703-florence-carla-berkeley
https://www.czarodzieje.org/t16714-chcesz-pozbierac-ze-mna-kwiaty
https://www.czarodzieje.org/t16720-zakwas
https://www.czarodzieje.org/t16708-florence-c-berkeley#463038
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptySob Gru 29 2018, 01:23

Z jednej strony cieszyłam się, że ktoś tu ze mną jest - może nie zostawi mnie na pastwę losu i pomoże mi przynajmniej dojść do Pokoju Wspólnego, z drugiej jednak była to dla mnie sytuacja na tyle niekomfortowa i krępująca, że prawdopodobnie będę zmuszona do unikania Puchona na korytarzach do końca swych dni w tej szkole. Mrużąc lekko oczy, popatrzyłam na stojącego nade mną chłopaka i lekko skinęłam głową, gdy przypomniał sobie moje imię. To miłe z jego strony, iż przynajmniej starał się je zapamiętać, czym ja niestety nie mogłam się pochwalić. Westchnęłam chcąc przypomnieć sobie z kim pracowałam na ostatnich zajęciach i kiedy nagle poczułam przypływ geniuszu, znów skierowałam na niego swój wzrok. -Wybacz, ale nie mam siły na myślenie... -Powiedziałam powoli, po czym ostrożnie wstałam z zimnej posadzki i niezgrabnie stanęłam naprzeciwko ciemnowłosego, gdzieś w międzyczasie spuszczając wodę w toalecie. Uśmiechnęłam się lekko, gdy wręczył mi swoją gumkę do włosów i związałam je na czubku głowy w niesfornego koka. -Ty jesteś Finn...albo Viní? Merlinie, zabij mnie, ale nie pamiętam. -Dokończyłam swoją wcześniejszą myśl, ostatnią część zdania pozostawiając jednak pod wielkim znakiem zapytania. Gdzieś z tyłu głowy chodziła mi myśl, że stojący przede mną Puchon to jednak Viní, jednak wolałam się już bardziej nie pogrążać. Zamiast tego chwyciłam trzymaną przez niego zgubę, nie chcąc dłużej kazać mu jej trzymać, a sama podeszłam do umywalek. Nie byłam pewna czy to już (oby!) koniec wymiotów na dziś, jednak korzystając z chwili, kiedy nie czułam, że umieram, postanowiłam przepłukać sobie buzię i doprowadzić się do jakiegokolwiek porządku.
-Dziękuje Ci. -Rzuciłam po chwili, odwracając się w jego stronę. Placami oparłam się o umywalkę, a mokre ręce wytarłam o czarne spodnie. Było mi cholernie zimno i nawet fakt, że dłonie myłam gorącą wodą nie sprawił, że zrobiło mi się odrobinę cieplej. Skuliłam się więc, a ręce skrzyżowałam na piersiach z nadzieją, że pomoże to w czymkolwiek, po czym zrobiłam dwa kroki do przodu, aby się do niego zbliżyć. Wydawał się naprawdę przejęty moim stanem zdrowia i gdyby nie fakt, że jest Puchonem, uznałabym to za całkiem podejrzane.
-Chwilowo jest mi lepiej, ale wiesz, wolę nie chwalić dnia przed zachodem słońca... -Cały ciężar ciała oparłam na lewej nodze, jednak będąc całkowicie szczerą, miałam niesamowitą wręcz ochotę usiąść, dlatego już po chwili podeszłam do wielkiego okna i opadłam na twardy murek. -Jest mi strasznie zimno, nie masz może jakiegoś koca na zbyciu? -Sama się zdziwiłam, że mam jeszcze jakąkolwiek siłę i ochotę na żartowanie, jednak widok Puchona wyciągającego z kieszeni spodni koc, byłby w tym momencie najpiękniejszym, jaki mogłabym sobie wymarzyć, nie mogłam więc w żartach nie spróbować zadać tak absurdalnego pytania. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem i ruchem ręki wskazałam wolne miejsce obok mnie, po czym delikatnie nachyliłam się, aby chłopak mógł sprawdzić, czy mam gorączkę.
Czyżbym miała niesamowite szczęście i trafiła na przyszłego uzdrowiciela?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinícius Marlow

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170,5 cm
C. szczególne : krzywy zgryz, dużo pieprzyków, w tym nad górną wargą. Tatuaż na karku, kolczyk w lewym uchu
Galeony : 577
  Liczba postów : 321
https://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
https://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
https://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
https://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyCzw Sty 10 2019, 22:55

Zdecydowanie nie miał jej za złe, że nie zapamiętała jego imienia, wszak rozmawiali ze sobą tylko raz, w dodatku krótko, nie mając ku temu najlepszej sposobności. Ich było dwóch, ona tylko jedna, było mu więc łatwiej zapamiętać jej imię, tym bardziej, że kojarzyło mu się ono z włoskim miastem o, jak słyszał, wyjątkowym uroku. No i warto pamiętać o stanie w jakim się obecnie znajdowała, skupienie swojej uwagi na błahostkach typu "imię kompletnie nieznajomego Puchona" zapewne graniczyło z cudem.
Viní, Finn to ten blondyn. – odpowiedział jej natychmiast, dołączając do tego całkiem sympatyczny uśmiech. – I z całą pewnością nie będę cię zabijać, choć w tej sytuacji pewnie wydaje ci się to być niezłą opcją. – Rozbawiło go to, że spinali włosy w bardzo podobny sposób, równie bezładny, niesforny, a przy tym zupełnie komfortowy.
Odwrócił się w jej stronę, ale nie podszedł do niej, zostawiając jej choć trochę przestrzeni wyzbytej od jego natrętnego towarzystwa. Czuł się dziwnie, zwłaszcza kiedy przyjemny ciężar notatnika, który pozwalał mu czymś zająć dłonie, zniknął bezpowrotnie, zostawiając po sobie dziwne uczucie pustki. Wsunął dłonie do kieszeni, nie bardzo wiedząc co miałby z nimi zrobić. Obserwował ją czujnie, gotów interweniować gdyby poczuła się gorzej – mimo że były to tylko wymioty, mogła przecież zasłabnąć i, dajmy na to, uderzyć głową o umywalkę, co byłoby naprawdę niebezpieczne. Miał w planach odprowadzić ją w bezpieczne miejsce, a rozumiał przez to albo Pokój Wspólny, albo Skrzydło Szpitalne.
Och, nie żartuj nawet, nie masz za co mi dziękować. Właściwie chyba tylko zakłóciłem twój spokój. – wzruszył ramionami. Nie mówił tak tylko po to by jakoś ją pocieszyć, rzeczywiście tak uważał. Niemniej, sądził również, że było warto, wciąż nie było bowiem powiedziane, że w niczym się nie przyda. Widział jak się kuli, wpierw jednak postanowił przeprowadzić mocno prowizoryczne "badania", a dopiero potem zająć się podnoszeniem jej komfortu. Podszedł do dziewczyny, która zajęła miejsce na murku i jak zwykle ciepłą dłonią dotknął jej równie ciepłego czoła. Nie niepokojąco gorącego, ale i, jak mu się zdawało, niewystarczająco chłodnego.
Chyba masz trochę za wysoką temperaturę, teraz jest już późno i być może wystarczy ci sen, ale jeśli jutro dalej będziesz się czuć źle, powinnaś pójść do Skrzydła Szpitalnego. – popatrzył w jej oczy – brązowe tęczówki, choć spokojne, wyrażały cały ogrom troski; podobnie jak ton jego głosu. Z delikatnym uśmiechem pokręcił głową, przecząc, jakoby miał mieć przy sobie koc, nie zastanawiając się jednak długo, jednym ruchem ściągnął z siebie zakładaną przez głowę bluzę w kolorze musztardowym i wcisnął ją Gryfonce w ręce. Ot, dosłownie. Gwoli ścisłości, miał pod spodem t-shirt. – Załóż. I nie chcę słyszeć protestów, chyba że noszenie mojego ubrania jest dla ciebie wyjątkowo nieprzyjemną perspektywą. – bluza była czysta, noszona zaledwie kilka godzin, ciepła oraz miękka; pachniała poziomkami, gdyż założył ją tuż po prysznicu.
Zajął miejsce na murku, tuż obok niej i położył swój plecak na kolanach, przez moment zawzięcie przegrzebując jego zawartość. Po chwili wydobył z niego to, czego poszukiwał – różdżkę i nieotwartą butelkę wody.
Powinnaś dużo pić żeby się nie odwodnić, ale skoro jest Ci zimno, spróbuję ją podgrzać... – zmarszczył brwi, i skierował różdżkę na butelkę. – Fovere – mruknął i z niezadowoleniem spostrzegł, że zamiast się podgrzewać, zawartość butelki staje się coraz zimniejsza, aż plastikową powierzchnię pokryła cienka warstwa szronu. – O, no serio? Niech to szlag. Fovere – tym razem szron zniknął, a jakże! Przez moment z zadowoleniem patrzył na efekt zaklęcia, aż tu nagle, o wiele szybciej niż się tego spodziewał, ciecz wewnątrz zaczęła wrzeć, parząc go przez cienką warstwę plastiku. Wypuścił butelkę z ręki, a ta potoczyła się po podłodze z towarzyszącym temu charakterystycznym dźwiękiem. – che cavolo... – mruknął pod nosem, z niedowierzaniem wpatrując się w dłoń, która z sekundy na sekundę czerwieniała coraz bardziej. Zamachał nią w powietrzu, chcąc jakoś ją schłodzić, a jednocześnie nie okazać przy Florence jak bardzo go to boli.

Kostki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 452
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 739
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptySro Paź 16 2019, 21:10

Trudno powiedzieć co ją podkusiło do tej przygody, bo nie wiedziała jak inaczej nazwać pomysł z pozowaniem do malunku. Nigdy nie lubiła ani pozować, ani być fotografowaną, nawet na rodzinnych zdjęciach jak się je ogląda to poza tym, że na tle rodziny Dina jest biała jak śnieg, to zawsze ma jakąś skwaszoną gębę przydepniętej żaby. Faktycznie jednak z wiekiem i poszerzaniem i tak wąskich kręgów znajomych Harlow zaczęła ogromnie doceniać artystów, ludzi utalentowanych, ludzi z pasją nawet najmniejszą - obracając te wartości i skręcając w kolejną witkę, którą mogła się w głowie biczować, że sama tak nie umie. Wszystko było lepsze od nauczenia się akceptacji samego siebie, a jak miałaby nauczyć się kochać świat, skoro najbardziej na nim nienawidziła Diny Harlow?
Miała kilka ładnych sukienek, kilka kreacji balowych na które pracowała przez całe wakacje i kilka strojów, które odziedziczyła po czterech starszych siostrach. Długi czas spędziła w dormitorium przyglądając się własnemu kuferkowi, jakby to on miał jej wybrać strój i za nią może jeszcze pójść do Łazienki. Finalnie zdecydowała się na zwykłą sukienkę, choć jak każda dziewczynka wiedziała, że najchętniej to by się chciała przeparadować przez całą szkołę w swojej najbardziej ekstremalnej sukni księżniczki, spomiędzy innych łaszków wyłowiła prostą sukienkę w kolorze ciemnej zieleni. Jeśli narzuci na wierzch szatę to może nawet nikt jej nie zatrzyma i nie będzie się głupio pytał gdzie sę tak odstawiła. Klęcząc przy kufrze dotknęła delikatnie stosu parcianych, jasnych sznurków, jedynej posiadanej przez siebie części garderoby, której wiedziała, że najpewniej nigdy nie założy - a którą, paradoksalnie również wiedziała, że jeśli założy to będzie eksponować jak koronę ze szczerego złota.
Potrząsnęła złotą grzywą i przebrawszy się naprędce ruszyła pospiesznie w stronę drugiego piętra. Nie umiała nawet sama przed sobą ukryć lekkiego podekscytowania całym tym przedsięwzięciem, więc jak się zjawiła w Łazience jęczącej Marty miała na jasnych policzkach już nawet lekkiego rumieńca.
- Hej. - przywitała się z młodszą koleżanką, czując się zarówno pięknie jak i strasznie kretyńsko głupio- Musisz mi powiedzieć co mam robić, bo zupełnie nie wiem. - uniosła w rozbawieniu brwi robiąc rzadko spotykaną, przepraszającą minę.
Spojrzała na przyniesione przez Apsley przybory, czy tam sztalugę. Chciałaby mieć w czymś talent, póki co przejawiała jednie talent do wkurwiania innych ludzi. Ba, miała w tym najwyższe noty!

@Antoinette Apsley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptySro Paź 16 2019, 22:00

Antoinette, zanim zegar wybił czternastą, wybiegła wręcz z dormitorium ślizgonów, a o biodro uderzała jej torba, wypchana farbami temperowymi oraz innymi rzeczami, niezbędnymi do malowania. A pod pachą dzierżyła płótno rozciągnięte na drewnianych belkach oraz lekką, minimalistyczną sztalugę, którą bardzo łatwo złożyć i rozłożyć. Biegła po schodach, byle nie spóźnić się na spotkanie z Diną, którą panna Apsley ma zamiar namalować. I co więcej - otrzymała od swojego przyszłego modela zgodę! Ostatnio malowała same krajobrazy, a okazja uwiecznienia na blejtramie człowieka była dla niej wielką szansą na to, by zażyć tak jakby... odskoczni od rutyny. A jak wiadomo, rutyna zabija, dlatego trzeba ją usunąć, zanim ta zaatakuje nas w pełni.
Nie obchodziły jej pytające spojrzenia innych uczniów, kiedy ta biegła bez opamiętania. Miała to gdzieś, zresztą tak, jak zwykle. Ruda pannica uważała się zresztą za kogoś ponad ich wszystkich, za kogoś nadzwyczajnego, najmądrzejszego, najpiękniejszego... można by tak wymieniać w nieskończoność. Zresztą, ten kto zna panienkę Apsley dość dobrze, zdaje sobie z tego sprawę.
W końcu, po jakimś czasie Antoinette mogła otworzyć drzwi do łazienki jęczącej Marty. Z tymi wszystkimi rzeczami mogło się to wydawać niewykonalne, acz ruda pannica poradziła sobie z tym zadaniem wręcz wzorowo. Wchodząc, była przygotowana że zaraz usłyszy jęki ducha dziewczyny, ducha który zamieszkuje to pomieszczenie, ale... nie usłyszała. Niczego. Odetchnęła z ulgą i oparła torbę, blejtram i sztalugę o ścianę, by podejść do Diny i uśmiechnąć się. W tym uśmiechu były wymieszane ze sobą sympatia z poczuciem wyższości. Wybuchowa mieszanka, nie ma co... ale u Antoinette było to jak najbardziej wykonalne.
- Ta sukienka zdecydowanie cię pogrubia, ale cóż, może dzięki temu obraz będzie ciekawszy? - powiedziała, każąc jej usiąść na podłodze, a jeśli Dina wykonała polecenie, Antoinette zaczęła chodzić po pomieszczeniu, nie odrywając wzroku od koleżanki, chcąc wyłapać najlepszą perspektywę, by kompozycja była ciekawa. A kiedy już się zdecydowała, uśmiechnęła się przebiegle pod nosem i podeszła do dziewczyny i zaczęła układać fałd sukni w ciekawy sposób, oraz taki, by namalowanie tego wszystkiego było wykonalne.
Jednak... młodszej z dziewcząt coś nie pasowało. Coś jej się nie podobało. Ale zanim to odkryła, zaczęła się jeszcze zastanawiać nad kompozycją i ujęciem, a kiedy była już w pełni pewna, jak ma wyglądać obraz, uznała że chodzi jej o... włosy. Dokładnie tak. Dlatego już po chwili powiedziała to, co powiedziała:
- Mogłabyś rozpuścić włosy? Nawet jeśli masz przetłuszczone, co by mnie nie zdziwiło, nie przejmuj się, nie pokażę tego na obrazie. - uśmiechnęła się ponownie tą samą mieszanką co wcześniej - była to sympatia wraz z poczuciem wyższości. Jeśli Dina spełniła jej prośbę, Antoinette podeszła do młodej kobiety i lekko potargała jej włosy. Potem stanęła tam, gdzie wcześniej. Sięgnęła po sztalugę, kilkoma sprawnymi ruchami rozłożyła ją, postawiła blejtram... a następnie z torby wydobyła farby temperowe, paletę, szmatę, pędzle oraz słoiczek, który wypełniła wodą. W sumie, stanęła na chwilę tylko po to, by zdobyć wodę, a już po chwili siedziała skrzyżnie na podłodze, przed sztalugą. Westchnęła głęboko, wycisnęła kilka kolorów tempery na paletę, wymieszała je i spojrzała uważnie na swojego modela.
- Spokojnie, możesz oddychać, możesz mrugać. Tylko się nie ruszaj. Na razie nie ruszaj się w ogóle, bo będę tworzyła wstępny, ogólny szkic, potem, jak będę pracowała nad danym elementem twojej osoby, powiem ci, czym możesz ruszać, dobrze? - i nie czekając na odpowiedź, sięgnęła po pędzelek ze szczeciny i położyła pierwszą kreskę...
I to był początek wielkiej przygody. Malowanie człowieka... ah, jak bardzo ona do tego tęskniła! Dopiero teraz odkryła, jak bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 452
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 739
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyCzw Paź 17 2019, 18:31

Trzeba przyznać, że przy całej złośliwości natury blondynki trzeba było się bardzo nastarać, by doprowadzić ją do bladej gorączki. Owszem, złościła się i przekomarzała z całym światem na porządku dziennym, w rzeczywistości jednak do szewskiej pasji czy autentycznych wybuchów potrafił doprowadzić ją mało kto. Dosłownie kilka może osób. Może nawet jedna tylko. Poziom irytacji i złośliwości utrzymywał się na równi stałej, eskalując tylko w towarzystwie jednego bezbrzeżnego kretyna więc na uśmiech sympatii zmieszanej z wyższością odpowiedziała złośliwym uśmieszkiem chochlika.
- I tak będzie ciekawszy, bo ja na nim będę. - wzruszyła ramionami, na polecenie by usiadła na podłodze jednak skrzywiła paskudnie twarz. Podłogi były brudne, na dodatek to była podłoga w łazience, a nie raz i nie dwa przecież wylewały tu kibelki i zlewy i ona miała usiąść na tym skażonym gruncie? Przecież jej dupa uschnie i odpadnie!
Wyjęła różdżkę by rzucić chłoszczyść i zgrabnie potem usadowiła się z nogami na bok, mrucząc pod nosem, że brud z ziemi Apsley może sobie domalować jak jej na tym zależy. Obserwowała młodszą koleżankę, kiedy tak krążyła w koło jak jakiś szalony, wygłodzony sęp nad padliną i zmarszczyła lekko brwi, by udawać niezadowolenie. Bardzo nie chciała pokazać po sobie, że uwaga z jaką przygląda jej się Apsley bardzo jej odpowiada i czuje się akurat spełniona kiedy znajduje się w centrum czyjegoś świata. Może powinna pozować zawodowo?
- Może Tobie się to zdarza, w moim przypadku nigdy. - powiedziała ściągając z włosów gumkę. Chyba by umarła, gdyby wyszła do ludzi z brudną głową. Albo brudnym ubraniem. Albo w ogóle czymś brudnym. W całym kuriozum postaci Harlow najśmieszniejsza była jej bakterio fobia.
Prychnęła na to potarganie, jednak zachowała komentarz dla siebie. Nie wiadomo, może Anti w rzeczywistości planowała namalować nastroszoną miotłę albo kurę trzaśniętą przez piorun - kto wie co w tej rudej głowie mogło się uroić. Odprowadziła ją wzrokiem składając dłonie na podołku.
- No jakbyś chciała malować coś co nie oddycha i nie mruga to musiałabyś poszukać trupa. - posłusznie jednak, nie chcąc jej psuć koncepcji ani przygotowań znieruchomiała patrząc na nią z lekko podniesionym podbródkiem. Była ciekawa tego obrazu, zawsze darzyła lekką fascynacją malarzy - ciekawe ile w tym zasługi (bądź winy) łabędziowatego padalca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyPią Paź 18 2019, 20:41

Antoinette nie skomentowała jej pierwszych jak na tę chwilę słów. Nie skomentowała tego, jak Dina poradziła sobie z brudną posadzką, na której ruda pannica kazała jej usiąść. W sumie, nic jej do tego, póki siedzi, co dla Apsley tu i teraz było najważniejsze. Mogła nawet wyczarować sobie tron, a Antosi to nie powinno obchodzić. Teoretycznie. Chociaż... a jednak, rudzielec postanowił po jakimś czasie rzucić pewien mało przyjemny komentarz na temat tego, co zobaczyła.
- Oho, księżniczka nie będzie siedzieć na samej posadzce? W sumie, dobra, niech sobie księżniczka siedzi na czym chce, byle to nie zepsuło kompozycji. - skwitowała to uśmieszkiem, z którego trudno było cokolwiek odczytać. Aczkolwiek cichego komentarza nie dosłyszała. Może to i nawet lepiej?
Mówiliśmy o tym, co Antoinette skomentuje, a czego nie. A jednak, nie powiedziała nic na temat tego, co Dina jej odpowiedziała na temat włosów. Cóż, najważniejsze że ta młoda, urodziwa (chociaż ruda nigdy by tego nie przyznała, nawet jeśli ma takie zdanie o Dinie) kobieta zrobiła to, o co ją poproszono, nie? I powinna się z tego cieszyć.
Ale dosyć tego. Teraz Antoinette postanowiła poświęcić całą siebie na namalowanie koleżanki, o ile koleżanką może ją nazwać. Ruda pannica nie miała w zwyczaju robienia szkicu ołówkiem na oddzielnej, małej kartce. Nie dzieliła płótna na sześć elementów, by w każdej kratce zawrzeć dany element obiektu, który ma namalować. Obiektu - w tym przypadku był to człowiek, z krwi i kości, z czego dziewczyna bardzo się cieszyła.
Ona od razu robiła szkic na płótnie. A jeśli kolor, który utworzyła do stworzenia pierwszych linii nie będzie odpowiadał danemu elementowi, wówczas zamaluje. To właśnie (poniekąd) dlatego wybrała tempery. To jej ulubione farby.
Westchnęła głęboko i wstała, by odejść nieco od blejtramu i krytycznym okiem przyjrzeć się pierwszemu szkicowi na przemian zerkając na swoją modelkę. Uznawszy, że wszystko, te proporcje są dobrze odtworzone, uśmiechnęła się pod nosem i ponownie zasiadła przed sztalugą. Westchnąwszy ponownie, spojrzała na Dinę.
- Dobra. Wstępny szkic skończony. Teraz będę pracowała nad ramionami. Możesz ruszać wszystkim, tylko nie lewym, bo teraz skupię się na prawym. Kapewu? - spojrzała na kobietę i uniosła nieznacznie lewą brew do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 452
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 739
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyNie Paź 20 2019, 13:44

Nie była to najlepsza cecha charakteru Harlow, choć przyznać należy, że w ogóle dobrych cech charakteru nie miała zbyt wiele. Obrzydzenie jakie ją ogarniało w związku z brudem i bakteriami przerastało jednak wszelkie inne fobie i lęki, które składały się na tę spektakularne nieszczęście jakim była jej postać. Wydęła niezadowolona usta na słowa młodszej koleżanki, ale zgodnie z wcześniejszym założeniem nie poruszyła się wcale.
- Nie jestem zwierzęciem, żeby się czołgać po glebie. - ucięła sucho, unosząc brwi- Nawet nie próbuj. - może i nie była teraz w nastroju do kombinatoryki stosowanej, ale zasadniczo gdyby konkretna osoba użyła konkretnych argumentów, prawdopodobnie wiłaby się po tej obleśnej posadzce jak piskorz po błotnistym brzegu.
Łazienkę wypełniła cisza, wspierana nieśmiało akompaniamentem wody płynącej orurowaniem i cichym szumem bulgoczącej kanalizacji. Gdyby miała sobie wyobrazić swój pierwszy raz jako modelka, pewnie przyszły by jej do głowy całkiem inne możliwości i okoliczności. Pewnie byłby to jakiś romantyczny półmrok, dużo draperii, jakieś poduchy - nikt przecież ni znał jej mrocznego sekretu, jakim było uwielbienie wszelkich, najgłupszych nawet romansideł. Rzeczywistość byłą jednak całkiem inna, miała bowiem podejrzenie, że gdyby nie Apsley to jej pierwsza sesja pozowania odbyłaby się w ciemnej, zimnej piwnicy, gdzie ona byłaby przykuta do ściany.
Wzdrygnęła się.
- Co? - spojrzała na rudowłosą gdy ta się odezwała i skinęła głową.- Nie będę się ruszać, spokojna Twoja głowa. - westchnęła ciężko. To tak jakby Apsley zakładała, że Dina może ma jakieś owsiki albo ekstatyczną osobowość gryfona i nie idzie jej usiedzieć w jednym miejscu. Faktycznie, zdarzały się chwile zrywu kiedy młoda ślizgonka eskalowała i miotało nią niemiłosiernie jak szmatą na wietrze ale to tak odosobnione przypadki, że trudno się nimi sugerować.
- Dużo malujesz portretów? - zagadnęła rzeczowo, bo to w zasadzie dobre jest pytanie, okaże się zaraz, że nie i że pewnie nigdy nie malowała człowieka, a Dina na obrazie będzie przypominać lizaka z oczami i bananem zamiast ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyWto Paź 22 2019, 20:13

- Spokojnie, spoookojnie - Antoinette wykonała wymowny gest rękami, by podkreślić wagę właśnie wypowiedzianych słów, trzymając w palcach jednej dłoni długi pędzel stworzony do odtwarzania szczegółów - A se siedź, jak ci się podoba. Dla mnie najważniejsze, że kompozycja jest odpowiednia. - uśmiechnęła się kącikiem ust.
A ona malowała dalej. Tym razem poprosiła, by nie ruszała nogami, gdyż teraz przejdzie do elementu, który jest jej ulubionym - do sukni, a raczej odtworzenia tych wszystkich gnieceń i fałd, jednakże nie zdradziła Dinie, że to jej ulubiony moment. No, może coś wspomniała w liście, aczkolwiek w śladowej ilości.
Dość długo męczyła się z paletą, zanim znalazła odpowiedni odcień zieleni, identyczny do tego, jaki widnieje na stroju modelki. A jednak - udało jej się! Wyprodukowała więcej takiej farby, dodała czegoś ciemniejszego i zaznaczyła gniecenia.
Miała wielką ochotę w jakikolwiek sposób obrazić znajomą. Ale jak? Nie, nie, teraz to ona skupi się na pracy. Potem może jej dopiec, chyba, że nagle ją oświeci i tym samym odezwie się niezbyt uprzejmie. Cóż, pożyjemy, zobaczymy, a raczej: popatrzymy, jak z banalnych kresek farb tworzy się istne arcydzieło. Bo obraz - co by tu owijać w bawełnę - był naprawdę dobry.
- Czy dużo maluję portretów? Przyznam ci się, że ostatnio nie, dlatego kiedy zobaczyłam cię po raz pierwszy, zapragnęłam do tego powrócić. A ostatnimi czasy tworzę obrazy oparte głównie na krajobrazie i martwej naturze. - powiedziała.
W końcu, skończyła odtwarzać suknię. Oczywiście, zaraz powiadomiła Dinę, że może już ruszać dolnymi partiami swego ciała. A teraz? Za co się weźmie? Antoinette wstała, cofnęła się o kilka kroków i spojrzała krytycznym wzrokiem na to co do tej pory stworzyła.
Tak, spoglądała krytycznym wzrokiem, widząc kilka błędów, których przeciętny pożeracz chleba raczej by nie zauważył. Dla takiej osoby to było po prostu tworzące się dzieło sztuki.
Ale nie dla Antoinette. A to dziwne, z reguły jest narcystyczna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 452
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 739
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptySob Paź 26 2019, 03:36

Podobał się jej wyraz twarzy rudzielca, kiedy ta zajmowała się malowaniem. Wydawało się jej bowiem, że dziewczyna przestaje na chwile szczerzyć kły i tryskać jadem, zbyt wciągnięta w swoje malarstwo. Harlow prychnęła jedynie cicho, bo co jej będzie jakaś siksa dawać pozwolenia, żeby siedzieć jak se chce! I tak będzie siedzieć! Głupia, przekorna kuna miała ochotę powiedzieć "A nie, będę się wiercić jak mysza w norze!" ale przecież jej jako modelce też zależało na tym żeby wypaść jak najlepiej na tym malowidle, a nie jak jakieś straszydło.
Dostawszy przyzwolenie na ruszanie rękoma podparła się lekko, leniwie rozplatając dłonie i założyła pejs włosów, które wymknęły się jej na twarz za ucho. Rzeczywiście wspomniała w liście o lejących się materiałach, stąd też taki a nie inny wybór sukni studentki. Gdyby mogła wybrać z kufra cokolwiek sama by chciała pewnie byłoby to kompletnie innego kroju. Materiału. I zamysłu.
Fakt, że Apsley nie skorzystała z okazji do obrażania Diny mógł być smutnym, ponieważ kto wie, kiedy znów nadarzy się okazja do takiego docinania sobie sam-na-sam? Harlow mimo braku popularności zazwyczaj albo kręciła się w pobliżu innych ślizgonów, albo przypadkiem ktoś kręcił się w pobliżu niej więc taki moment odosobnienia gdzie można byłoby sobie z nią nawytykać wzajemnie i nazwyzywać się od krów zdarzał się raczej rzadko.
- No nie da się zaprzeczyć - uniosła brwi z dumą zadzierając podbródek, jakby chciała powiedzieć, że taki już jej nieodparty urok. W rzeczywistości jednak dokończyła zdanie dużo bardziej ponuro- że jestem jak martwa natura. - parsknęła. Martwa w środku. Czuła się pusta od bardzo dawna, nie potrafiąc znaleźć niczego, co mogłoby ją wypełnić.
Do czasu.
- Chcę zobaczyć inne Twoje obrazy. - powiedziała prostując nogi, gdy Antoinette jej na to zezwoliła. Przeciągnęła zesztywniałe od siedzenia mięśnie pleców i podniosła się z ziemi nie słysząc innych ważnych komend kierowanych w swoim kierunku- Czy mogę mieć kaprys? - zapytała opierając się o umywalkę i spoglądając gdzieś z zamyśleniem w głąb łazienki- Domaluj mi drugą parę ramion. - powiedziała nie wiadomo skąd- Chcę trzymać w nich jabłko i pióro. - nie miała pojęcia czy młodsza koleżanka zgodzi się na taki wymysł, a tym bardziej liczyła na to, że jeśli tak to nie będzie zadawała pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyPon Paź 28 2019, 18:14

Nie skomentowała w żaden ze sposobów tego, co Dina powiedziała o martwej naturze. Może nawet to i lepiej? Może nawet to i dobrze? Antosia nie będzie miała żadnego punktu zaczepienia, by rozpocząć kłótnię. Zwłaszcza że uznała iż teraz zdecydowanie nie czas na jakiekolwiek docinki, bo musi się skupić na malowaniu. Szło jej dobrze, ba - nawet więcej, niż zwyczajne "dobrze"!
A rudowłosa tworzyła. Przez jakiś czas panowała cisza, ale ten stan nie zachował się zbyt długo, gdyż zaraz modelka podjęła wątek innych dzieł Antoinette. Ta ostatnia na chwilę oderwała wzrok, spojrzała na towarzyszkę i zamrugała powiekami.
- Pewnie, możesz obejrzeć, mam ich kilka w Dormitorium. Jak będziemy wracały, mogę ci pokazać. - i puściła ku niej porozumiewawcze oczko - Dobrze są ukryte, pewni ślizgoni są na tyle tępi i ograniczeni, że nie potrafią ich znaleźć. Jestem ciekawa, czy i ty należysz do tej grupy, jeśli tak, nie byłabym w szoku. - a jednak, nie wytrzymała. Musiała jej dopiec, w końcu w ten oto sposób ruda się odpręża, nie można zaprzeczyć. A usłyszawszy kolejne słowa blondynki, Antoinette aż upuściła pędzel z włosiem naznaczonym zieloną farbą, pędzel który upadł na posadzkę wyłożoną kafelkami, a kolor tempery zabrudził je. Rozległo się nieznaczne echo, poprzedzone cichym brzdękiem. A sama malarka... no cóż, zaniosła się głośnym śmiechem. No bo po prostu nie wiedziała, jak odebrać te słowa. Żart, prowokację... a może rzeczywiście to było szczere?
- Jak chcesz takie dodatki, to leć se do innego artysty, nie do mnie. - skwitowała krótko swój atak śmiechu.

/krótko, bo nie miałam zbytniej ochoty się rozpisywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 452
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 739
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyNie Lis 03 2019, 19:27

Spojrzała na koleżankę jasnymi oczami, w których zagrała jakaś śmieszna iskierka.
- Nie byłam w Twoim dormitorium, to raczej ich nie mogłam znaleźć. - powiedziała z rozbawieniem. Sama w pokoju ukrywała różne skarby i tajemnice, większości z nich zasadniczo wolałaby jednak nikomu nie pokazywać, a już z pewnością nie przypadkowym znajomym z domu.
Przejechała palcem po krawędzi ceramiki jednej z umywalek po czym przyjrzała mu się z uwagą i zniesmaczeniem. Skrzaty zajmujące się porządkami powinny lepiej wykonywać swoją pracę, gdyby ona miała skrzata nigdy nikt nie powiedziałby, że źle wykonuje swoje zadania. Była urodzoną cesarzową, doskonałą do rozporządzania podwładnym.
Przynajmniej sama lubiła w to wierzyć.
Dlatego też z wielkim zniesmaczeniem, ale i zawodem zareagowała na śmiech Apsley. To takie dziwne, że miała jakieś widzi-mi-się związane z tym jak będzie wyglądała na tym obrazie? Zwinęła niezadowolona usta w dzióbek, bo cóż, przyznać się mogła jedynie, że poza nią zna tylko dwójkę innych artystów malarzy - jednemu prędzej rzuciłaby pożogę do pracowni, a druga raczej nie malowałaby kobiet z rogami i mnogością dłoni.
- To takie trudne? - zmrużyła nieco złośliwie oczy- Jeśli nie umiesz to wystarczy się przyznać. - również się zaśmiała, choć dużo oszczędniej niż rudowłosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyPon Lis 11 2019, 12:54

No tak. Fakt. Antoinette zupełnie zapomniała, że nie mieszkają razem. No ale cóż, nie rozpacza się nad rozlanym mlekiem, jak to Apsley ma w zwyczaju mówić. Zrobiła z siebie pośmiewisko? Trudno. Chociaż trzeba przyznać, że ta myśl nieco... zbrukała jej opinię o sobie samej. Ale... czy oby na pewno można zmniejszyć jej narcystyczne podejście, to, że siebie uwielbia i uważa za byt najdoskonalszy? To kwestia na pewno godna przemyślenia.
Tak czy owak, Antoinette tworzyła dalej. Manewrowała umiejętnie pędzlami po płótnie rozciągniętym na blejtramie, a każdy (pędzel) był inny od poprzednich, Sama "artystka" co rusz wybierała inny rodzaj, grubość i długość włosia, gdyż nie od dzisiaj wiadomo, że chyba każda praca jest różnorodna pod względem faktur, grubości przedmiotów (w tym przypadku - chodzi głównie o ciało młodej ślizgonki, studentki na dodatek). A rudzielec wiedział o tym aż nazbyt dokładnie. To dobrze - dzięki takiej wiedzy mogła poszerzać swoje horyzonty, jeśli chodzi o sztuki plastyczne. Kto wie, może kiedyś przerzuci się na... rzeźbę chociażby? Albo na linoryty? Kto to wie...
Nagle z transu, jakim było uwiecznianie na blejtramie swojej znajomej z Domu, wyrwały ją słowa tej ostatniej. Antoinette spojrzała na nią z ewidentnym zniesmaczeniem. Nie, nie, nie powinna być uważana za kogoś, kto czegoś nie umie, zwłaszcza jeśli chodzi o malarstwo. Spojrzała na nią z rozbawieniem na twarzy, chociaż w środku była pełna niepokoju.
- Dobra - Antoinette wręcz wrzuciła pędzel do słoiczka z wodą i spojrzała na Dinę z wyższością. Podniosła się i położyła dłonie na biodrach, w ten oto sposób eksponując swoją pewność siebie. W sumie, często tak robiła. W sumie, to był dla niej dobry sposób na pokazanie swojej wyższości innym, bardziej przeciętnym zjadaczom chleba. - To co chcesz, bym jeszcze domalowała?



/ Przepraszam że tak długo kazałam Ci czekać, ale życie mi nie pozwoliło by w ogóle odpalić laptopa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 452
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 739
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptyPon Lis 18 2019, 01:48

To domena wychowanków domu węża, by siebie samego stawiać na piedestale i samego siebie mianować królem całego świata. Nic więc dziwnego, że Apsley zakładała, że każdy winien znać jej dorobek, tak jak nic dziwnego w tym, że Harlow wykorzystała jakikolwiek moment by móc się odgryźć złośliwością młodszej koleżance. Antoinette nie pozostawała jej przecież wcale dłużna przez to stałe popołudnie, jakby jedynie oczekiwała i szukała okazji by blondynce dopiec. Taka już ich natura i taka już ich relacja.
Obserwowanie artystki przy pracy było ciekawym doświadczeniem, szczególnie po tym jak zbombardowała ją kąśliwymi uwagami. Nie od dziś wiadomo przecież, że Dina uwielbiała gryźć się z każdym z kim popadnie, a kiedy już natrafiała na kogoś chętnego by w tych złośliwościach się zabawić - jedynie nakręcała się bardziej. Uważała Antoinette za godną rywalkę w grze w złośliwości i z zadowoleniem przyjęła tę zniesmaczoną minkę malującą się na twarzy dziewczyny.
- Nie wiem, muszę zobaczyć jak wyszło. - powiedziała kapryśnie jak księżniczka i zaśmiała się, trochę zbyt wesołkowato jak na kapryśną księżniczkę. Podeszła do płótna którym Apsley zajmowała się przez ostatni czas i splotła ramiona na piersi by ocenić jej pracę.
Nie była wielkim znawcą sztuki, kiedy patrzyła na obrazy interesowało ją głównie to, czy obraz jej się podoba czy nie, bo przecież miała znikome pojęcie o tym czy jest wykonany prawidłowo, czy kolory ze sobą odpowiednio się mieszają, czy jest zachowana dynamika i proporcja. Z obrazu spoglądała na nią blond-włosa dama w zielonej, lejącej się sukni i Dina naprawdę nie umiała znaleźć powodu by się do czegoś przyczepić. Światło grało pięknie w dobranej palecie barw, a po zdecydowanych pociągnięciach pędzla można było poznać, że Apsley wie co robi.
- Podoba mi się. - powiedziała dość oczywistym tonem i uśmiechnęła się do rudowłosej ślizgonki- Serio, super praca. Nic bym tu nie zmieniła. - naciągnęła szkolną szatę na balową suknie jaką miała na sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoinette Apsley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t10745-antoinette-apsley
https://www.czarodzieje.org/t15259-relacje-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15258-poczta-antosi
https://www.czarodzieje.org/t15250-antoinette-apsley
Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 EmptySro Gru 11 2019, 20:37

Ależ ona to wiedziała. I to aż nazbyt doskonale. Zdawała sobie sprawę, że jej praca jest świetna. I że najlepiej nic w niej nie zmieniać. Tak, Antoinette była świadoma swojego talentu, i wcale się z tym nie kryła. Po jej wargach przemknął lekki uśmieszek satysfakcji zmieszanej z samozadowoleniem. A jej poprzednia wpadka? Cóż, ruda zdążyła o tym (prawie) całkowicie zapomnieć. Tak - prawie. Prawie robi dużą różnicę, jak powiadają. Ale nie ona. Nie Antoinette.
Kiedy Dina była o krok od płótna, zanim jeszcze zdążyła tam zajrzeć, by ujrzeć to istne dzieło sztuki, ruda pannica udawała że nie widzi, co robi jej model (a raczej modelka), dlatego zupełnie ją zignorowała, jasnowłosą piękność odzianą w zieloną suknię, udając, że jest pochłonięta kładzeniem kolejnych plam barwnych na blejtram. Co rusz przysuwała się i odsuwała nieznacznie od swojego dzieła, by ocenić, jak bardzo realistycznie to wygląda. W końcu, kiedy panienka Apsley usłyszała jej słowa, uniosła nieco głowę i spojrzała na koleżankę. Przez chwilę milczała. Jakby oczekiwała, że Dina powie coś jeszcze, ale że wyglądało na to, iż to wszystko, co na chwilę obecną miała do powiedzenia swojej rudej znajomej, ta ostatnia wreszcie zdecydowała się, by pokazać jej, za pomocą słowa mówionego, że usłyszała i zrozumiała.
- Kochana moja - zaczęła jakby niepewnie, acz było to raczej złudzenie. Miraż, iluzja. - Ja wiem, że jest dobrze. A nawet lepiej, niż dobrze, i ja też bym nic tu nie zmieniała. - skwitowała, ale pod koniec jej słowa były już wypowiedziane z ewidentną pewnością siebie. Nagle wpadło jej do głowy coś jeszcze - Słuchaj, a jak skończę, chciałabyś sobie wziąć ten obraz do siebie? Bo widzisz, ja mam już sporawą kolekcję, a tobie może się przydać, by chociażby powspominać czasami. Na przykład mnie. - chwila wahania, która nie trwała jednak dłużej niż trzy sekundy. Trzy marne sekundy - I żebyś pamiętała, jak bardzo uzdolniona jestem.
Wkrótce potem dziewczęta rozeszły się, każda w inną stronę.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 QzgSDG8








Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty


PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 Empty

Powrót do góry Go down
 

Łazienka Jęczącej Marty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Łazienka Jęczącej Marty - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
 :: 
łazienka jęczącej marty
-