Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 18 z 22 Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22  Next
AutorWiadomość


avatar

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 52
  Liczba postów : 64
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPią 19 Sie - 20:34;

First topic message reminder :




W kuchni dodatkowej organizowane są zazwyczaj zajęcia z magicznego gotowania. Jest to miejsce bardziej przestronne, bogate we wszystkie niezbędne elementy wyposażenia kuchni. Są tu również stoły, przy których uczniowie mogą gotować. Skrzaty korzystają z tego miejsca tylko i wyłącznie, gdy trzeba przygotować więcej dań podczas szkolnych uroczystości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 810
  Liczba postów : 1539
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPon 25 Maj - 1:28;

To prawda również miałem w portfelu zdjęcie naszego podopiecznego bawiącego się z drugim ojcem. Dlatego wcale się nie dziwię, że słyszałaś już o Fuju. Też bardzo często opowiadam o nim na spotkaniach.
- Obierkami od ziemniaków... Pająkami... Resztkami z obiadu. Teoretycznie w menu ghuli są krety, ale jakoś nie brzmi to ładnie - mówię krzywiąc się na myśl, że Junior miałby jeść kreta w jakiejkolwiek postaci. Kiedy jednak komentujesz nienawiść Pattona do mojego akcentu, kiwam głową prędko, ciesząc się z Twojego poparcia.
- No właśnie, zazwyczaj mi wychodzi... no ale przynajmniej dzięki temu że nie chciałem słuchać jego narzekań na to jakim jestem durniem w moim ulubionym przedmiocie, nieźle nauczyłem się zaklęć niewerbalnych - mówię ze wzruszeniem ramion, starając się dostrzec jakieś plusy tej sytuacji. Skoro przy takim nauczycielu jak Craine wciąż udało mi się tak wciągnąć w transmutację, może byłbym bez niego jej prawdziwym mistrzem. Przez chwilę jeszcze tłumaczę Ci nagle odkrywając w sobie coś z profesora o tym jak różnie może zadziałać zaklęcie, przy nawet lekkiej zmianie ruchu nadgarstka.
- Fuj  nigdy by nam czegoś takiego nie zrobił - mówię bardzo pewnie o naszym wychowanku, równocześnie machając różdżką jeszcze raz, by pozbyć się z łyżki niewielkiego pazura i położyć jej na coraz większej stercie tego co zostało z ptasich delikwentów. Dość mocno skupiony na zaklęciach i próbach odgadnięcia czym były ptaszki nie zauważam szczególnie, że mocno unikasz mnie wzrokiem. Nigdy też nie przyszłoby mi do głowy negatywne ocenianie Cię.  
- Jasne - mówię szczerze, naprawdę mając nadzieję, że zmusisz do zrobienia przez Boyda jakiejś niesamowitej głupoty. Nawet nie pomyślałem, że faktycznie to może być dla Ciebie poniekąd zawstydzające jakieś pokazywanie głupich tańców.
Widzę jak pytająco na mnie patrzysz kiedy się odrobinę rozgadałem o Boydzie i przez chwilę patrzę na Ciebie z zastanowieniem. Nie mam pojęcia ile mi wypada Ci powiedzieć. Szczególnie, że nawet nie wiem czy jesteś tylko koleżanką Boyda czy może jakąś pretendentką do chodzenia, nie znam zbyt wielu szczegółów. Mechanicznie obstawiałbym, że może jednak to pierwsze, równocześnie zakładając, że mój przyjaciel szuka już kolejnej blond graczki quidditcha, najlepiej z Ravka (może powinienem pilnować Victorii). Z drugiej strony może już jest zmęczony zbyt popularnymi dziewczynami. Przez moje rozważanie odrobinę za długo milczę przyglądając Ci się z uwagą.
- Nie wyszło mu z kimś kogo lubił. To prawda jest głupi jak but ale zabawny - mówię w końcu bardzo mało szczegółowo na pierwszy temat, szybko przechodząc na bezpieczniejsze rejony śmiania się z najlepszego ziomka. Jak na ironię nie znam intencji mojego BFF jeśli chodzi o Ciebie, a wydaje mi się, że patrząc na Twoje zainteresowanie jego osobą mogę domyślać się Twoich.
- Próbuj - zachęcam, przyglądając się Twoim staraniom. Ja z kolei ze zdziwieniem zauważam ile niższa jesteś ode mnie, przyzwyczajony jestem do ciągłego stresu czy dziewczyna będzie ode mnie wyższa kiedy założy obcasy, tylko przy Nesce czując się w tym wypadku bezpiecznie. Patrzę jak czajnik z hukiem upada na ziemię płosząc na jakiś czas nasz ptasi rój, który zrywa się chmurą nad nami, a potem wraca do płatków.
- Dobrze ci poszło - oceniam czajnik ze wzruszeniem ramion, by podkreślić że nie masz się czym martwić. Patrzę jak mozolnie usuwasz nóżki zastanawiając się poważnie nad Twoim pytaniem.
- Ja ćwiczę transmutację odkąd pamiętam... - mówię na początek niezbyt pomocnie. Szybko jednak zmieniam to pesymistyczne podejście. - Dobra chwila. Usiądź na chwilę i zamknij oczy. Pomyśl... o tym że Boyd wyprowadza dziś ghula na spacer, a kiedy chodzą razem na spacery zaczyna do niego mówić jak do prawdziwego człowieka, zapominając że ktoś może to usłyszeć i nie przejmując się co inni o nim mówią, kiedy to widzą - nie pozwalam Ci otworzyć oczu machając rękami byś je zamknęła i mówię o spacerowaniu z Fujem dopóki nie widzę, że uśmiechasz się delikatnie. W międzyczasie Accio przyciągam do siebie niezbyt delikatnie ptaszka, który był wcześniej patelnią. - A potem jak wrócą Boyd wyjmie patelnię i zrobi sobie jajko sadzone. Patelnie weźmie spod kranu i pewnie zapomni umyć, uznając że na pewno nie musi. Widzisz tą patelnię Bons? Skup się na niej. Jest bardzo ważna - biorę delikatnie Twój nadgarstek i kilka razy poruszam nim tak jak powinnaś to robić, powtarzam to kilka razy dopóki nie robisz tego sama w idealny sposób. - Otwórz oczy i musisz dalej widzieć tą patelnie, tylko ją - mówię sypiąc odrobinę płatków, żeby ptaszek został przed Tobą miejscu, a ty byś mogła rzucić poprawnie zaklęcie. Wiem jedno niektórzy napędzają się ambicją i chęcią uzyskaniem jak najlepszych wyników. Moja babcia powtarzała, że muszę myśleć o czymś przyjemnym i to wpływa na to jak mi idzie. Ja znacznie więcej opierałem na irytacji połączonej z ambicją, ale Ty nie wyglądasz mi na taką osobę.

______________________


Too much of anything is bad, but too much good whiskey is barely enough.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 47
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPon 25 Maj - 10:20;

Nie znała się na diecie ghuli i trolli, a więc informacja o spożywaniu kretów była czymś nowym. Wzdrygnęła się jednak nie z tego powodu a przez wspomnienie dnia, w którym Antman pożarł jej żółwika. Posłała uśmiech Filinowi, gdy napomknął o nieco przymusowej nauce magii niewerbalnej. - Lubię jej używać, bo często mam chrypkę. - podzieliła się drobną informacją, a przecież to miłe znaleźć osobę, która jedzie na podobnym wózku choć nie z powodu chrypki a bardzo wyraźnego (i pięknego w brzmieniu) akcentu. Pracowała nad odczarowaniem czajnika i nie mogła teraz nie widzieć swojego braku wprawy w porównaniu z płynnością filinowych zaklęć. Opanowanie tak trudnej dziedziny magii w takim stopniu jak on (a oceniała to pod kątem dzisiejszych ptaszków i prędkości odczarowywania ich) musiało kosztować go wiele pracy i cierpliwości. Czuła się przy nim bardzo głupio, bo nie potrafiła najprostszego zaklęcia, jednak przez to, że się z niej nie śmiał, a cierpliwie wyjaśniał co i jak nie traciła wiary w powodzenie dzisiejszych spontanicznych ćwiczeń. Skrępowała się, gdy tak na nią patrzył i nie potrafiła wyjść naprzeciw spojrzeniu. Przez cały ten czas rzucała jedno i to samo zaklęcie na ptaszka o drewnianych piórach. Szło jej bardzo opornie przez ten natarczywy wzrok. Miała nadzieję, że okazuje zainteresowanie w stopniu czysto przyjacielskim i nie zdradza się tym jak mocno jest zakochana w chłopaku. Drgnęła usłyszawszy o niepowodzeniu Boyda " z kimś, kogo lubił". Nie wiedziała co ma czuć, co odpowiedzieć, jak zareagować. Przy niej zawsze był wesoły... no dobrze, nie zawsze, ale gdy się wściekał to jako tako udawało się jej odwrócić jego uwagę i jakimś cudem później znów się śmiał. Ściskało ją coś w klatce piersiowej na myśl, że oczy Boyda były smutne. To straszne wyobrażenie rodem z koszmarów... Skinęła głową Filinowi, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Nie miała pojęcia czemu ma usiąść i zamknąć oczy, ale nim zdołała zapytać skąd taki pomysł to wskoczyła na beczkę, oparła dłonie o swoje kolana i spełniła prośbę, choć stresowała się filinowym planem. Podobno miewał szalone pomysły... i tym samym jeszcze bardziej się tym zakłopotała. Parsknęła śmiechem i wyobraziła sobie Boyda w blasku słońca, a obok przygarbionego ghula. Nie musiała wysilać się, aby odtworzyć sobie buzię Gryfona w myślach, bo przecież wielokrotnie już to robiła i przejrzała jego zdjęcia na wizbooku. Nieświadomie uśmiechnęła się szczodrze, bo teraz to już w ogóle zapomniała, że to wstęp do czarowania. - Widzę. - zaśmiała się, a wokół jej serca rozlewało się ciepło jak zawsze, gdy o nim pomyślała. - A, patelnię. Tak, już teraz ją widzę. - bo przecież wcześniej mówiła o Boydzie! Szybko się jednak zreflektowała i pokiwała głową. Ważna patelnia. Inaczej Boyd będzie chodził głodny, a wtedy się zdenerwuje i będzie przeklinać jak wtedy na Irytka... wróć, miała myśleć o patelni! Zmarszczyła mocno brwi i czoło, aby wyobrazić sobie patelnię, a nie smutne oczy Boyda, bo przecież nie ma jak zrobić sobie jedzenia... Parsknęła śmiechem, bo jej koncentracja nie dawała sobie rady z zadaniem.
- Przepraszam. - zagryzła zębami dolną wargę, aby się nie śmiać, odchrząknęła i z mocno zaciśniętymi powiekami wyobrażała sobie patelnię. Patelnia. Patelnia. Patelnia. Po paru chwilach otworzyła oczy i cały czas powtarzała w myślach to jedno słowo - patelnia, potrzeba patelni. Palce jej dłoni zadrżały, ale wstrzymała oddech i wycelowała różdżkę w dorodnego kanarka siedzącego na bladej dłoni chłopaka.  - Disclore. - odtworzyła gest nadgarstka, bowiem czuła jeszcze na skórze echo jego dotyku. Jej szare oczy pojaśniały z niedowierzana na widok swojego postępu - zaklęcie było znacznie szybsze, jaśniejsze, a Filin trzymał w ręku patelnię bez rączki. - Wow! To działa! - nie udało się jej to w stu procentach, ale i tak uważała, że zaklęcie wyszło jej najlepiej w życiu. - Dziękuję! To świetna metoda. - i absolutnie nie miało tu nic do rzeczy, że była zakochana. Skądże znowu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 810
  Liczba postów : 1539
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyWto 26 Maj - 23:02;

Tak naprawdę zazwyczaj też niewiele się znałem, ale raczej sytuacja mnie zmusiła do zapoznawania się z takimi okropieństwami. Jednak prędko zostawiamy obleśną dietę Juniora w spokoju i zauważamy jakieś podobieństwo między nami (oprócz niższego wzrostu wśród rówieśników swojej płci). Uśmiecham się do Ciebie wesoło kiedy obydwoje wyrażamy podobne preferencje i w jakiejś większej zgodzie przystępujemy do ćwiczenia zaklęć.
Nawet nie myślę o tym, że może to być dla Ciebie jakieś onieśmielające, sposób w jaki mi to idzie, a jak powoli Tobie, bo zakładam, że zdajesz sobie sprawę jak żmudnie i długo musiałem pracować nad tym co potrafię tak dobrze. A i tak jak widać nie jest to wystarczające. Za to domyśliłem się, że możesz się krępować, kiedy tak wiercę Ci spojrzeniem dziurę w głowie, próbując rozwikłać jakieś Boydowe zagadki, które przede mną postawił w Twojej postaci. Chwilę mi jednak zajmuję zanim nie orientuję się jak długo trwa moje przyglądanie się Twojej buzi. Nie postanawiasz jednak jakkolwiek komentować moich słów, co przyjmuję z ulgą. Nie wiem jak wytrzymałbym próby wywijania się z opowiadania co dokładnie wydarzyło się u Boyda, a tłumaczenie zawiłości całego zdarzenia zdawało się być jeszcze gorsze. Jeśli kiedykolwiek miałaś się dowiedzieć o co dokładnie chodziło, mam nadzieję, że dowiesz się po prostu od mojego przyjaciela.
Po chwili próbuję swoich własnych czarów, z namawianiem Cię do skupienia się na Boydzie. Widzę jak uśmiechasz się mniej lub bardziej świadomie i już wiem, że strzałem w dziesiątkę było namawianie Cię do myślenia o moim przyjacielu. Zapisuję sobie też w głowie by sprawdzić jak on reaguje na Ciebie, bo zakładam, że wprost to by mi to powiedział dopiero jakbym przygwoździł zaklęciem do ściany i kazał gadać. A może i wtedy nie bo to uparty dureń.
Otwierasz oczy, widzę Twoje pełne skupienie i już po chwili muszę prędko łapać patelnię, która przecież nie wbija się pazurkami w mój długi palec a samodzielnie muszę skoordynować swoją dłoń by ją trzymać!
- Brawo! Widzisz jesteś tam samo zdolna jak i ładna! - mówię uprzejmie, szczerze zadowolony i z siebie i z Ciebie. Podaję Ci naczynie, żebyś sama spróbowała dorobić rączkę. - Poszło Ci naprawdę dobrze, musisz tylko ćwiczyć; a teraz pomyślmy nad czymś, żeby zrobić to odrobinę szybciej - mówię i patrzę na ilość ptaków, która wydawała się nie kończyć.
- Popraw te co nie wyjdą - mówię lekko, niewiele tłumacząc i podchodzę bardzo blisko jedzących ptaszków tak, że kilka od razu uciekło dalej z dziobami pełnymi ziaren. Podnoszę różdżkę i przez chwilę macham różdżką, nic nie mówiąc, jedynie powtarzając ruch nadgarstka.
- Enutitatum - mówię w końcu po dłuższej chwili skupienia i wszelkie ptaszki, które obżerały się wokół mnie zaczęły zamieniać się w przedmioty codziennego, kuchennego użytku, którymi kiedyś były. Rozglądam się po precyzyjności mojego zaklęcia. Zbieram przedmioty, które wyglądają wciąż choćby trochę jak ptaszki i odstawiam je na bok do naprawienia Disclore, gdzieś bliżej Ciebie. Podsuwam Ci też jeszcze jednego słodkiego wróblobodobnego ptaszka do całkowitego przekształcenia, a sam zaganiam zbłąkane dusze do płatków, by rzucić zaklęcie na drugą turę.
- Zaraz będzie po sprawie - stwierdzam radośnie, ciesząc się, że udało mi się wybrnąć z tej sytuacji zanim żaden nauczyciel się nie zorientował.

______________________


Too much of anything is bad, but too much good whiskey is barely enough.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 47
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySro 27 Maj - 19:06;

W jej naturze nie należała wścibskość. Ciekawość owszem, ale to przecież normalna cecha. Potrafiła ją jednak powściągnąć, choć zazwyczaj w negatywny dla siebie sposób. Zdawała sobie sprawę, że Boyd mógłby nie życzyć sobie, aby Filin cokolwiek mówił na temat jego sporu "z kimś, kogo lubił", a ona przecież nigdy o to nie zapyta, bo to nie jest jej sprawa. Nikt przecież nie dowie się co czuje do chłopaka, a póki co wydawało się jej, że nie zdradzała się ze swoim zakochaniem. Nie wiedziała jednak, że jej oczy nie potrafią zbyt dobrze kłamać i jeśli targa na nie silna emocja to widać jak na otwartej dłoni co gra w jej duszy. Nie spodziewała się komplementu dotyczącego jej wyglądu i Filin nie mógł mieć nawet najmniejszych podejrzeń, że odbierze te słowa... negatywnie. Nie była ani zdolna ani ładna, miała kompleksy i niskie poczucie własnej wartości, brakowało jej pewności siebie i zalet, których w sobie nie dostrzegała. Miała tak bardzo skrzywdzone myślenie o sobie, iż naprawienie tego zajmie jej wiele lat. Filin cieszył się z postępu, a Bonnie speszyła się, choć miała nadzieję, że nie zostanie to zauważone skoro zaraz po jego słowach wywołała na swoich ustach jeden z uśmiechów, który w teorii miał być pełen wdzięczności za komplement. Położyła patelnię na swoich kolanach i majstrowała przy niej dwie minuty zanim dorobiła jej brakującego uchwytu. Patelka sama poderwała się w powietrze i odwiesiła na haczyk.
- Czyli chyba nie będę mieć dużo do poprawy skoro zajmuje się tym dobry transmutator. - oznajmiła uroczyście i z uśmiechem śledziła ruch jego nadgarstka i ust, kiedy śpiewnym głosem wypowiadał inkantację. Z zainteresowaniem oglądała proces innego czarowania, bo tego zaklęcia nie znała w ogóle. Nie miała nawet pojęcia jakie ono ma działanie! - Woow! Jesteś w tym świetny, Filin! - nie mogła wyjść z podziwu jak sprawnie i skutecznie za jednym razem odczarował kilka przedmiotów. Tak bardzo mu zazdrościła tej smykałki do transmutacji... domyślała się, że poświęcił na to dużo czasu, ale nie wyobrażała sobie, aby dojść do tak zaawansowanego poziomu czarowania. Starała się chociaż trochę mu dorównać, kiedy z pomocą "Disclore" usuwała z widelca piórka, z kubka kawałek ptasiego brzucha a z pokrywki oczy. Pojawił się problem, kiedy miała na kolana świergocący garnek. - Yhm, a jeśli garnek ćwierka, ale nie ma na sobie żadnych ptasich cech to Disclore też zadziała czy jest na to coś innego? - skoro ma do czynienia z tak utalentowanym człowiekiem to skorzysta i podpyta, a nuż może na następnej lekcji transmutacji nie wygłupi się tak bardzo jak ostatnio.
- A to ćwiczysz transmutację bo po prostu lubisz czy chcesz osiągnąć jakiś poziom czy do jakiejś pracy po studiach? - zapytała z łagodną ciekawością. Boyd chciał zajmować się zawodowo quiddtichem, to chętnie pozna plan na przyszłość jego najlepszego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 810
  Liczba postów : 1539
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyNie 31 Maj - 1:04;

Może to jest cecha wspólna dziewczyn z Pucholandu? Są tak niepewne siebie, że każdy komplement odbierają negatywnie. Lata świetlne temu w pewnym barze kiedy zagadywałem siostrę Cassiusa, również dałem komplement, który okazał się być nieprzyjemny dla niej tylko dlatego, że uważała swój kolor włosów za wadę nie zaletę. Teraz zaś po raz kolejny nie trafiam w dobry punkt. Oczywiście zarówno wtedy tego nie wiedziałem i do tej pory się nie dowiedziałem, jak i obecnie nie miałem jak wyczuć, że moje słowa nie sprawiły żadnej przyjemności dziewczynie. Wręcz przeciwnie. Twój uśmiech doskonale mydli mi oczy. Szczególnie, że ty mi posyłasz miłe słowa w odwecie na co śmieję się wesoło. Prędko przystępuję do czarowania, rzucając dość skomplikowane zaklęcie transmutacyjne. Z ulgą widzę że pozostają jedynie niewielkie wady, które należy poprawić, ale niestety idealnie nie jest. Po raz kolejny wrażasz zachwyt nad moim talentem a ja kręcę głową z uśmiechem.
- Nie przesadzaj. Jestem niezły. Jakbyś zobaczyła Nessę, to jest czym się zachwycać - mówię o mojej przyjaciółce i przez chwilę przez moją twarz przebiega niezidentyfikowane emocje łączące uznanie i bardzo ciepłe uczucia. - Swoją drogą muszę przyznać, że zmarnowałem sporo czasu na tego quidditcha i dostaniem się do drużyny, skąd mogłem wiedzieć że transmutacja jest o tyle lepszym podrywem - dodaję moje spostrzeżenie z ostatnich kilku miesięcy. Zaganiam drugą grupę ptaszków na swoje miejsca, by móc rzucić na nie zbiorowe zaklęcia. Kiedy wszyscy wydają się być w moim zasięgu, znowu powtarzam rytuał w którym powtarzam zaklęcie pod nosem i macham sprawnie nadgarstkiem. Zanim nie przystępuję do właściwego czaru.
- Enutitatum - powtarzam i patrzę jak świergotania niemalże całkowicie ucicha, a otaczają mnie same garnki i sztućce. Odrobinę lepsze niż te ostatnie. Ale nie następuje całkowita cisza, bo oto na kolankach Bonnie został nadal śpiewający garnek. Podchodzę do koleżanki i zastanawiam się poważnie nad jej pytaniem.
- Spróbuj Disclore. Chociaż pewnie wystarczyłoby zwykłe Silencio - zakładam tak naprawdę, bo w sumie nie pamiętam czy natknąłem się na taki przypadek. Siadam do przebierania rzeczy i zadowolony z siebie zauważam, że niektóre przedmioty nie mają już ani śladu piórek czy nóżek. Po moim drugim zaklęciu prawie połowa nie miała nic do poprawienia. Łapię jednak uciekający przede mną garnek i niewerbalnym Disclore usuwam mu nóżki.
- Nie mam pojęcia do jakiego zawodu może być potrzebna transmutacja... ale spoko byłoby z nią coś robić. Ale najpierw spróbuję z tym quidditchem - mówię nie tak chętnie o planach na moją przyszłość. W przeciwieństwie do Boyda, ja wcale nie byłem świecie przekonany co chciałbym robić. Nie miałem tak jasnego planu jak on, miałem wrażenie, że nie jestem w tym tak dobry jak on. - Chcę zostać animagiem - mówię Puchonce coś do czego rzadko się przyznaję z prostej przyczyny - boję się, że mi to nie wyjdzie. - Ale to między nami - dodaję szybko,  jeszcze nie do końca pewny co skłoniło mnie do powiedzenia jej prawdy o transmutacji. Od tak, wydajesz mi się może tak poczciwa i dobra?

______________________


Too much of anything is bad, but too much good whiskey is barely enough.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 47
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyNie 31 Maj - 22:16;

Matka zawsze mawiała, że transmutacja jest jedną z najtrudniejszych dziedzin do opanowania i konkurować mogłoby z nią uzdrawianie albo czarna magia. Wierzyła słowom matki, a więc widząc zdolności czarowania Filina nie mogła wyjść z podziwu. Imię Nessy gdzieś już słyszała...
- Mówisz o... o prefekcie? Ona jest prefektem? Dostałam spis prefektów gdy dołączyłam do Hogwartu i wydaje mi się, że widziałam tam jej imię. - a miała całkiem dobrą pamięć, wyćwiczoną. Nie potrafiła skojarzyć imienia z konkretną osobą, ale wiedziała już, że przy najbliższej okazji zapewne będzie próbowała się która to dziewczyna. Nie potrafiła wyobrazić sobie bardziej sprawnego rzucania zaklęć transmutacyjnych, a według Filina ta dziewczyna musiała być chyba jakąś mistrzynią.
- Podrywem? - zaśmiała się cicho pod nosem. - Spodziewałabym się określenia "hobby" czy zainteresowania. - powoli doczepiała Irlandczykom łatkę wysportowanych. I Boyd i on... i to tak cholernie do nich pasowało. Na samą myśl o tym pierwszym panu rozlało się po niej miłe ciepełko. Nie miała doświadczenia w byciu "podrywaną" , nie znała się na tym kunszcie i też nie mogła w pełni pojąć, że Filin mógłby poprzez przechwałki czy poduczaniu dziewcząt w jakiś sposób je podrywać. Zamilkła na czas obserwowania sposobu rzucania zaklęcia. Nie mogła się napatrzeć i pozbyć wrażenia, że ona tak łatwo by się nie nauczyła tej inkantacji. Nie potrafiłaby jej nawet powtórzyć! Tym chętniej wolała "przytulić się" do znajomego Disclore. Skinęła głową i ponowiła to zaklęcie na ten ćwierkający rondelek. Zaklęcie poszło jej miernie, a więc ponowiła i przedmiot w końcu zamilkł i stał się pełnoprawnym garnkiem. - Disclore zadziałało. Może transmutowało jakieś ptasie struny głosowe, których nie widziałam? Z transmutacją to chyba wszystko jest możliwe. - niestety nie potrafiła odnaleźć w pamięci zawodów związanych z transmutacją. Wiedziała jedynie, że można być zawodowym transmutatorem, ale musiałaby podpytać rodziców o więcej szczegółów. Zeskoczyła z beczki i zaczęła zbierać z powietrza lewitujące przedmioty, aby je poukładać na blacie. Skoro już pomagała to do końca. Zatrzymała się i odwróciła przodem do ślizgona, gdy zdradził swój plan. Na jej usta wpełzł szeroki uśmiech. - Naprawdę? Ojeju! To fantastycznie! - zareagowała iście spontanicznie. - Myślę, że masz duże szanse powodzenia skoro jesteś taki dobry z transmy. Mogę trzymać za ciebie mocno kciuki? - popatrzyła na trzymaną w dłoni łyżkę, która łaskotała ją jednym, jedynym pazurem. W powietrzu śmignęło kolejne "Disclore", które tak sobie polubiła. Szło jej coraz lepiej z odczarowywaniem tych detali. Tym chętniej pomogła przy naprawie pozostałości, choć zapewne Filin poradziłby sobie z tym samodzielnie. - Zastanawiałeś się jaki kształt zwierzęcia najbardziej by do ciebie pasował? Moja mama jest nauczycielką i opowiadała mi kiedyś przy okazji ciekawostek, że według statystyk prowadzonych przez pewną orelańską prenumeratę wielu animagów przybiera kształt zwierzęcia... które wskazuje jego forma patronusa. - nie była podobna do mamy ani z charakteru ani z wyglądu, choć trzeba przyznać, że słuchała jej z zapartym tchem, gdy ta dzieliła się różnymi ciekawostkami. Ta akurat zapadła jej w pamięć, bowiem była niezwykle interesująca... ciekawe ile było w tym prawdy...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 810
  Liczba postów : 1539
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySro 3 Cze - 23:08;

- Tak, prefekt naczelna - zgadzam się kiwając głową. - Nie natknęłaś się nigdy na nią? Jest zdecydowanie nadgorliwa jeśli chodzi o jakieś szkolne bzdury, aż dziwne, że na nią nie wpadłaś - mówię z uśmiechem.
Macham dłonią, byś nie pomyślała, że ja tak tutaj siedzę i szukam zainteresowań tylko po to, żeby jakieś piękne panie poderwać.
- Och, nie o to mi chodzi! Oczywiście, że nie trenuję nic, by kogoś poderwać - mówię parskając śmiechem na taki pomysł. Chociaż muszę przyznać, że jeśli tak to wybrałem naprawdę dobre przedmioty. Przypuszczam, że miotlarstwo i transmutacja to niezła kombinacja. Pewnie tylko artyści mogą być bardziej prestiżowi.
Kiedy kończę zaklęcie na ptaszki wokół mnie, zamyślam się na chwilę nad Twoim pytaniem a propo strun głosowych.
- Wszystko zależy od mocy zaklęcia i dokładności. Zakładam, że jakbyś postanowiła tutaj wybebeszyć biedne ptaszki część z nich miałyby struny głosowe, żołądki... no wiesz, wszystko na miejscu. A te, które nawet nie mają dobrych ogonów, mogą mieć we wnętrzu też jakieś żelastwo.
Zerkam na przechodzącego obok, jednego z ostatnich ptaszków i powstrzymując się od sprawdzenia czy faktycznie zmieniłem też jego wnętrze. Rzucam tylko Disclore, które po tylu razach sprawiło, że stał przede mną idealny garnek, rondel, czy co to tam było. Na Twój entuzjazm odrobinę żałuję, że to powiedziałem. Rzadko gderam o swoich planach, głównie dlatego, że mam wrażenie, że nigdy ich dobrze nie zrealizuje. Nie wiem czemu tak się nagle wygadałem, to musi być Twoja urocza osobowość.
- Dobrze, ale nie mów nikomu - ponawiam prośbę i słucham jak znienacka rozgadujesz się na temat animagii. - Też o tym słyszałem. Mój patronus to kos. Tak mały czarny ptaszek. Mnóstwo ich lata w Dublinie. Jak Neska rzuciła na mnie jakieś zaklęcie to też byłem kosem, więc zakładam, że to mi zostanie. Mam nadzieję, zawsze się bałem, że zostanę jakimś karpiem...
Kiedy słyszę, że Twoja matka jest nauczycielką patrzę z zainteresowaniem, musząc jednak jeszcze upewnić się na wszelki wypadek.
- Transmutacji? - dopytuję lekko podekscytowany. Ile bym dał, żeby ktoś z mojej rodziny się na tym znał. Aż macham jakoś bardziej różdżką, kiedy rzucam Enutitatum i natrafiam na beczułkę obok Ciebie różdżką. A ponieważ przemienia on rzeczy, które były transmutowane w pierwotną formę, ku mojemu zdumieniu jedna z beczek nagle przemienia się w wielką skrzynię. Pół napoju wylewa się na podłogę, płatki owsiane, a drugie pół zostało w nieporęcznej desce.
- O sorry, nic ci nie jest? - pytam zerkając na nasze buty i próbując wywąchać co się rozlało.

______________________


Too much of anything is bad, but too much good whiskey is barely enough.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, długie włosy (do bioder)
Galeony : 47
  Liczba postów : 508
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyCzw 4 Cze - 20:48;

- Skyler się mną gorliwie opiekował, gdy przybyłam do Hogwartu. Nigdy nie potrzebowałam innego prefekta. - wyjaśniła i przy okazji pochwaliła Puchona, który się w swojej roli sprawdzał doskonale. Będzie musiała nadrobić tę zaległość i zapoznać się z twarzą Nessy, aby wiedzieć która dziewczyna stanowi przyjaciółkę dla Filina, najlepszego przyjaciela Boyda. Wizja rozbebeszenia ptaszków sprawiła, że krew odpłynęła z jej twarzy, a na chłopaka popatrzyła jakby właśnie spadł z kosmosu i stwierdził, że spotkał tam nargle.
- Dobrze, że... że nie musimy tego robić. - wzdrygnęła się bowiem nie miała najmniejszej ochoty zaglądać do wnętrzności ptaszków po to, aby odkryć, że w środku są żelastwem. Wydawało się jej to bardzo brutalną metodą, ale też zapewniała samą siebie, że Filin nie mówił poważnie. Wszystkie sztućce zostały już odczarowane, a więc pozostało posprzątać rozsypane ziarna. Uczyniła to z pomocą magii niewerbalnej, aby już nie babrać się w zamiatanie ani nic z tych rzeczy.
- Nikomu nie powiem, obiecuję. - zapewniła głośno i wyraźnie gotowa chronić ten sekret i zatrzymać go tylko i wyłącznie dla siebie. Czuła się bardzo doceniona przez Filina i pozostało mu udowodnić, że jest świetną powierniczką sekretów i tajemnic. Potrafiła ich dotrzymywać. - Och, kosy są urocze. - od razu wiedziała o jakich ptaszkach mówił i jeśli popatrzeć na Filina poprzez jego zamiłowanie do noszenia czarnych ubrań to świetnie ten kolor pasuje do umaszczenia kosa. - Och nie, i teraz gdy zobaczę kosa to będę pytać czy ma na imię Filin. - roześmiała się ze swoich słów, bowiem były one bardzo realnym zagrożeniem jej i tak kwiczącej popularności! - Nie, zielarstwa. Ale często podsuwała mi fajne ciekawostki ze świata magicznego. - sprostowała. Może i zielarstwo było nudnym przedmiotem ale matka zaszczepiła w niej zamiłowanie do ziół. Co prawda nie było to na takim poziomie jak zachwyt Filina nad transmutacją, ale czuła, że nie uzna tego za nudną informację. Podskoczyła, gdy do jej czarnych balerin dopłynęła jakaś ciecz z beczułki - która tą beczułką nie była. Odsunęła się trzy kroki w tył. - Oj, tego to się nie spodziewałam. Topienie w... soku dyniowym... - próbowała ocenić napój po zapachu i barwie. Skrzywiła się czując jak ciecz dostała się do jej stóp. - Jest w porządku. To może ja posprzątam, a ty schowaj różdżkę? Bo jeszcze niechcący odkryjesz, że połowa kuchni jest transmutowana. - posłała mu szeroki uśmiech gotowa odwalić najgorszą robotę będącą sprzątaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 810
  Liczba postów : 1539
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyCzw 4 Cze - 23:00;

- A no tak, Skyler to dobry ziomek - mówię kiwając głową na znajomego Borsuka z którym to spędziłem kilka nocy na feriach. Bo byliśmy razem w pokoju gdzie nie wiem czemu były łóżka dwuosobowe, więc tak mi wypadło.
Niestety nie zauważam na początku jak bardzo przejął Cię los ptaszków, bo tak naprawdę poważnie rozważam czy nie kazać jakiemuś frajerowi z transmutacji tego zrobić, na przykład Boydowi, a potem rozpruć jego wnętrze, by sprawdzić co jest w środku. W końcu to teoretycznie i tak nie jest żywa istota tylko nadal garnek.
- Och, jasne, jasne - mówię wyrywając się z tych zamyśleń i dopiero teraz widzę, że pomysł niespecjalnie Ci się podoba, dlatego uśmiecham się i kręcę głową, jakby mi to nigdy przez myśl nie przeszło.
Jakoś wierzę tej uprzejmej Puchonce, że nie rozgada tego wszystkiego, a przecież tak rzadko mówię o sobie jakiekolwiek sensowne rzeczy. Jestem królem żartów i durnych plotek, nie zwierzania się ze swoich pragnień. Parskam śmiechem kiedy wyobrażam sobie, że faktycznie zaczepiasz kosy i do nich zagadujesz.
- No, myślę że wszyscy uznają cię za mądrą dziewczynę jak zaczniesz tak robić - śmieję się również myśląc o tym co pomyśleliby sobie inni jakby zobaczyli, że zagadujesz do kosów.
- Super, mój ojciec nie robi nic interesującego w świecie magii, więc zazdro - dodaję jeszcze jakbym nie miał matki, a przecież żyje sobie i ma się dobrze w swojej mugolskiej rodzinie. Żywo zaintersowany podpytałbym Cię jeszcze więcej o Twojej matce, ale niestety akurat robię kolejny bajzel w kuchni i łapię się za głowę nad tym co zrobiłem.
- Wybacz, sorry, kto by się spodziewał? No nic. Furnise - mówię jeszcze i skupiam się by zamienić drewnianą skrzynię w drewnianą beczkę, co dzięki temu, że materiał był podobny nie było dla mnie specjalnie trudne, bo uczyłem się tego na znacznie trudniejszych rzeczach. Posłusznie jednak chowam różdżkę, ale najpierw osuszam nam buty, kiedy Ty sprzątasz podłogę. Kiedy kuchnia jest we względnym porządku, wychodzimy z uśmiechami, jakbyśmy wcale nie naprawiali przed chwilą transmutacyjnego armagedonu.

/ztx2

______________________


Too much of anything is bad, but too much good whiskey is barely enough.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 413
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySro 2 Wrz - 23:46;

Jednym z obowiązków szkolnych prefektów było dbanie o bezpieczeństwo młodszych uczniów, jak i również służenie im radą i wsparciem, jeśli zachodziła taka potrzeba. Tego dnia Ignacy nie miał jednak pełnić funkcji obrońcy zamku, który miałby odeprzeć atak trolli na Szkołę Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Nie musiał też pocieszać zapłakanej nastolatki, która już zdążyła u kogoś zarobić szlaban. Tym razem po prostu pomagał pewnej młodej Puchonce w znalezieniu najkrótszej drogi do szkolnej kuchni.
Jeszcze tylko kawałek – zapowiedział, gdy minęli kolejny korytarz, który dla niewprawnego oka mógłby wydawać się łudząco podobny do trzech poprzednich. – Jesteś tu nowa? Wybacz, ale jakoś nie mogę cię skojarzyć.
Uśmiechnął się uspokajająco do dziewczyny. Musiał przyznać, że tak jak z reguły znał większość dzieciaków z domu borsuka, chociażby z widzenia, tak jej twarzy nie był w stanie dopasować ani do żadnej szkolnej uroczystości, ani nawet imprezy. Było to o tyle zaskakująco, że emanowała ona swojego rodzaju energią, przez którą po prostu nie dało się jej tak po prostu zignorować. Siłą rzeczy przykuwała uwagę przez to, jak się nosiła. I nie była to w żadnym wypadku przywara!
Po kilku minutach spędzonych na miarowym spacerku w stronę kuchni dwójka uczniów Hufflepuffu dotarła w końcu do pomieszczenia od dawien dawna zajmowane przez większość czasu przez skrzaty domowe. Zamrugał zdziwiony, gdy zauważył, że praktycznie wszystkie blaty były zajęte i trudno było znaleźć nawet kilka centymetrów kwadratowych wolnego miejsca. Co te skrzaty wyrabiały? Dyrektor zarządził jakąś wystawną ucztę? Jakaś wizytacja z Ministerstwa?
Wiesz co, jeśli chcesz coś sobie przygotować, to możemy skorzystać z bocznej kuchni – zasugerował, wskazując na boczne pomieszczenie, które było wolne.
Kiedy przeszli do dodatkowej kuchni, zazwyczaj wykorzystywanej w toku zajęć dodatkowych, Ignacy instynktownie sięgnął po leżący na stole fartuch i zaczął go sobie wiązać. Ostatnio coraz więcej czasu spędzał na gotowaniu, więc równie dobrze mógł kontynuować tradycję, którą rozpoczął w trakcie wakacji. A poza tym dzięki temu pozna nową uczennicę, co jednocześnie będzie się wiązało z tym, że się wykaże jako prefekt. Same plusy!

@Graziana Abbracciavento
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Graziana Abbracciavento

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172
C. szczególne : Mówi pięknym, literackim angielskim, czym wyraźnie zdradza to, że tego języka się nauczyła. Kiedy jest rozemocjonowana, wplata włoskie słowa. Lekko sepleni, nie potrafi poprawnie wymówić "s". Kiedy się uśmiecha, pokazuje się dołek w jej lewym policzku. Uwielbia się stroić i bardzo dba o swój wygląd. Ma ruchy modelki.
Galeony : 69
  Liczba postów : 21
https://www.czarodzieje.org/t19454-gracjana-m-abbracciavento?nid=2#581542
https://www.czarodzieje.org/t19577-ponentino#581564
https://www.czarodzieje.org/t19552-gracjana-m-abbracciavento#579928
https://www.czarodzieje.org/t19595-graziana-abbracciavento-dzien
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyCzw 3 Wrz - 13:16;

Pierwsza sobota września,
ranek


outfit

Pierwszy tydzień w Hogwarcie nie wypadł wcale aż tak źle, jak można było się wydawać. Włoszce udało się poznać kilka osób i w miarę szybko wkręcić się w nowy system, ten, który funkcjonował w tej szkole, choć nadal tęskniła za domem i tym wszystkim, co znała. Tu, w zamku, na pewno było lepiej, niż u ojca w Londynie, no i nie mogła się nudzić! Musiała przyswoić sobie nowy system. Największym zdziwieniem był dla niej podział uczniów na domy - choć przeczytała kilka artykułów o stanie magicznej edukacji i zdawała sobie z tego sprawę, nie wiedziała, że tutejsi uczniowie traktują to aż tak na poważnie. Również przedmioty tu nauczane nieco się różniły od tych z Calpiatto, otoczenie szkoły i pogoda zaś były dla niej zbyt... północne. Trudno było jej zrozumieć tutejszych ludzi, miała też kłopoty z przystosowaniem się do nauki w obcym języku, choć przecież angielski znała bardzo dobrze. Więc choć było nieco lepiej, niż zakładała, większość czasu spędzała jednak w samotności. To znaczy... więcej, niż zwykle, ma się rozumieć. Na ogół wolne chwile spędzała na błoniach, najczęściej nad jeziorem, nad którym przesiadywała, jeśli pogoda jej na to pozwalała.
W pierwszy weekend postanowiła coś zmienić. Jakkolwiek szkolne jedzenie nie było wcale złe, tak wybitnie nie leżało w jej guście, a już tym bardziej - w przyzwyczajeniach. W Calpiatto jadało się zupełnie inaczej, tak samo w jej domu. A ona przecież pochodziła z kulinarnej rodziny... Głupio jej było używać zaklęć na zmianę smaku, choć czasami musiała to robić, aby przełknąć tutejsze, niekiedy całkowicie jak dla niej pozbawione smaku, jedzenie. Nie chciała wyjść na marudną, dlatego nikomu o tym nie mówiła, ale istotnie tęskniła za krajem chyba głównie z tego powodu... Usłyszała jednak, że w Hogwarcie istnieją kuchnie, w których uczniowie sami mogą sobie przygotowywać posiłki. Postanowiła więc, w pierwszy w roku szkolnym dzień wolny, skorzystać z jednej z nich. Liczyła tylko na to, że będą tu mieli odpowiednie składniki... No i był jeszcze jeden problem - taką kuchnię trzeba było znaleźć!
Ten zamek był przeogromny. Zupełnie inny, niż ten, do którego się przyzwyczaiła. Ale jakby tego było mało, wszystko w Hogwarcie zdawało się ciągle zmieniać swoje miejsce! Były takie drzwi, które w środy prowadziły w zupełnie inne miejsce, niż w pozostałe dni tygodnia. Inne za nic w świecie nie dały się otworzyć, jeśli się ich grzecznie nie poprosiło, albo nie połaskotało w odpowiednim miejscu. Były też takie, które w ogóle nie były drzwiami, tylko miejscami w ścianie udającymi drzwi! Graziana postanowiła więc trzymać się blisko innych Puchonów ze swojego roku, kiedy szła na lekcję, aby się nie zgubić, pozostałą część czasu spędzała albo na błoniach, albo w salonie Hufflepuffu, do którego drogę już znała. Ale kuchnia... no właśnie, ona miała być jej pierwszą tego typu wyprawą. Poprosiła więc o pomoc puchońskiego prefekta, którego poznała jeszcze pierwszego dnia szkoły, kiedy prowadził uczniów do dormitorium.
- Tak - odpowiedziała twierdząco na jego pytanie, choć przez większość czasu milczała. Szła za nim, starając się nie rozglądać na boki, aby zapamiętać tę drogę, choć tyle rzeczy przykuwało jej uwagę... - Wcześniej uczyłam się w Calpiatto, ale teraz musiałam... musiałam przyjechać do Anglii - nie była pewna, czy powinna wyjawiać temu chłopakowi wszystko, zresztą czy jego to właściwie interesowało? Ona sama nie podjęła jeszcze decyzji, czy zostanie tu dłużej niż te dwa miesiące, które zostały jej do siedemnastych urodzin.
Kiedy jednak doszli na miejsce, wbiło ją w ziemię, a oczy wyszły na wierzch. Jeszcze nigdy nie widziała tylu skrzatów domowych w jednym miejscu! Prawdę mówiąc, w ogóle bardzo rzadko widywała skrzaty. Te stworzenia wzbudzały w niej zawsze lekki niepokój.
- Tooo... emm, w Hogwarcie uczą się też skrzaty? - zapytała prefekta, kiedy ten wskazał jej boczną kuchnię, w której było nieco więcej miejsca. - Myślałam, że międzynarodowe przepisy zabraniają nieludzkim stworzeniom o niemal ludzkiej inteligencji posiadania różdżek. Czyli... uczycie tu też takiej magii? Magii skrzatów, goblinów, centaurów i innych takich? Bo... one są w Anglii, prawda? - zapytała nieco zdziwiona, kiedy znaleźli się już w pewnym oddaleniu od skrzatów - nie chciała, aby zrobiło im się przykro, czy coś takiego... Śladem chłopaka, włożyła na siebie fartuch i zaczęła wertować kuchnię w poszukiwaniu czegoś, co mogłaby zjeść, co trafiałoby w jej wyszukany, śródziemnomorski gust.
- Czy w innych kuchniach są jeszcze jakieś inne rzeczy, niż tutaj? - spytała z nadzieją w głosie, zmartwiona nieco relatywnym ubóstwem pomidorów, oliwek czy cytrusów...

@Ignacy Mościcki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 413
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyCzw 3 Wrz - 23:31;

Ah, a więc to dlatego jej nie kojarzył! Nic dziwnego, jeśli Graziana nie uczestniczyła nigdy w wymianach studenckich, to szanse na to, że ich ścieżki przecięły się kiedyś w przeszłości, były wyjątkowo niskie.
I jak idzie aklimatyzacja? – spytał dźwięcznie, z lekkim zaciekawieniem w głosie.
O Calpiatto wiedział niewiele, a właściwie informacje, jakie posiadał, ograniczały się do nazwy placówki i kraju, w jakim była położona. Było to niewiele, jednak biorąc pod uwagę, że raczej rzadko bywał za granicą, nie licząc wakacji organizowanych przez Hogwart, to i tak był całkiem spory sukces, że chociaż tyle kojarzył.
Nagle nawiedziły go wątpliwości. Czy przez stanowisko, które teraz obejmował, będzie musiał zacząć przypominać sobie informacje o innych zagranicznych szkołach, aby w razie czego móc służyć pomoc uczniom z wymiany czy tym którzy trafili do Anglii po przeprowadzce? Skrzywił się lekko na samą myśl. Nie dość, że musiał dbać o własną edukację, uczęszczać na treningi i walczyć o posiadanie własnego życia towarzyskiego, to jeszcze miałby się douczać o innych uniwersytetach magicznych? Wątpił, aby było mu łatwo znaleźć na to czas. Nie wspominając już nawet o logiczności całego przedsięwzięcia.
Oh, nie nie! Tutaj to też nie jest specjalnie legalne – zaprzeczył, nieco zaskoczony. – One tak jakby tutaj pracują. Przygotowują posiłki, dbają o dormitoria, gdy akurat nikogo nie ma w pobliżu... Generalnie zajmują się zamkiem.
Zerknął kontrolnie na Włoszkę, obawiając się nieco jej reakcji. Pytania sugerowały, że podobne praktyki nie miały miejsca w jej poprzedniej szkole. Czy właśnie czekał dziewczynę pierwszy zgrzyt kulturowy? W duchu liczył, że przyjmie to bardziej jako ciekawostkę, a nie pogwałcenie praw innych magicznych istot. W gruncie rzeczy, jakby się tak nad tym zastanowić, to służba skrzatów miała w sobie znamiona pewnej formy niewolnictwa, chociaż sami zainteresowani, raczej by tego nie określili w taki sposób. Większość z nich była zadowolona ze swojej pozycji. To czy ten stan rzeczy był taki, a nie inny przez to, że po prostu nie znała innego życia, stanowiło zupełnie odrębną kwestię.
Nie chcąc palnąć przez pomyłkę czegoś głupiego, kontynuował wiązanie fartucha, na następnie przystąpił do mycia rąk. Gdy już się z tym uporał, zaczął przeglądać szafki w poszukiwaniu jakichś ciekawych składników, zastanawiając się, co tak na dobrą sprawę mógłby zjeść. Sałatka wydawała się całkiem niezłym rozwiązaniem. Szybka, zdrowa i nie trzeba było za dużo myśleć o produktach, czy martwieniu się o to, że zaraz coś się przypali albo nie dopiecze.
W głównej pewnie jest więcej. Na co dzień jesteśmy lepiej zaopatrzeni – mruknął, odnotowując braki pod względem naczyń w jednej z dużych szuflad. – Nie mam pojęcia, z jakiej to okazji.
W dalszym ciągu krzątając się po kuchni, Puchon dodał jeszcze, że jeśli Graziana potrzebuje jakichś produktów, to może spróbować coś pożyczyć od skrzatów w pomieszczeniu obok. Jakoś muszą sobie radzić w tych trudnych warunkach.

@Graziana Abbracciavento


Ostatnio zmieniony przez Ignacy Mościcki dnia Sob 26 Wrz - 11:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hynek Bozik

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 27
  Liczba postów : 142
https://www.czarodzieje.org/t17517-poczta-profesora-hynka-bozika#491596
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Specjalny




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPią 25 Wrz - 22:10;

Lekcja Magicznego Gotowania
czas fabularny: 30/09/2020

Życie pisze różne scenariusze. Czasami bardzo nieprzewidywalne, tak jak w przypadku Hynka Bozika, który jeszcze rok temu nie spodziewałby się, że zostanie w Hogwarcie na dłużej. Co wpłynęło na tę, bądź co bądź, spontaniczną decyzję? Czy była to kusząca oferta pracy, czy dostęp do morza, czy może... zagapił się i stracił możliwość powrotu do Souhvězdí? Krecik jeden wie, ale jedno było pewne - Hynek polubił te mury, polubił uczniów, kadrę nauczycielską i brytyjski klimat. Jedyne za czym tęsknił, to czeskie piwo, z którym nie mogło równać się żadne tutejsze Ale. No ale... życie jest jak pudełko fasolek wszystkich smaków - nigdy nie wiesz, co ci się trafi. A że stanowisko nauczyciela Magicznego Gotowania nie było obsadzone, to wykorzystał sytuację najlepiej jak mógł.

Długo myślał nad pierwszą lekcją w tym roku szkolno-akademickim, bo zależało mu, żeby była ciekawa i wyjątkowa. Zawsze starał się utrzymywać na swoich zajęciach miłą i luźną atmosferę, tak by każdy czuł się swobodnie i komfortowo. Bo gotowanie i jedzenie to przyjemność. I to jeszcze jaka praktyczna! Postanowił więc wykorzystać nieco swoją wiedzę z zakresu Eliksirów i pokombinować odrobinkę.
Zagospodarował cały długi blat w Kuchni Dodatkowej. Poustawiał na nim tuzin (lub milion) glinianych garnuszków, które to przykryte były pokrywkami, a te z kolei lnianymi szmatkami, coby ciepło ani aromaty tak szybko nie uciekały. Naczynia stały grzecznie w szeregu, choć sprawiały wrażenie, jakby zaraz miały zacząć śpiewać, tańczyć i hulać po całym stole, niczym w domu Bestii z popularnej mugolskiej baśni. Pomieszczenie wypełniał miks aromatów i intensywnych, smakowitych zapachów. Sam Bozik, wielce z siebie zadowolony, zasiadł na drewnianym stołku w rogu pomieszczenia i, uśmiechając się pod nosem, nucił cichutko jakąś skoczną, czeską piosenkę. W ręce trzymał misternie złożone czarne przepaski wykonane z miękkiego materiału, najpewniej aksamitu. Nie mógł się doczekać, aż do kuchni przyjdą jego milovaní studenti.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPią 25 Wrz - 22:58;

Naprawdę padło mu na łeb skoro postanowił pojawić się na lekcji gotowania. Zastanawiał się, co będzie następne. Magiczne szydełkowanie? Czy może pisanie Haiku? Prawdę mówiąc nieważne jak tragiczny był w podobnych dziedzinach i jak bardzo nie chciał tu być to pojawić się musiał. Nadal nie pozwalał sobie na zbyt wiele wolnego czasu. Ciągły ruch mu pomagał, a i energii miał coraz więcej. Jedyne, co rzucało się w oczy to jego spadek wagi. Wciąż nie był w stanie jeść normalnie. Może ta lekcja miała to zmienić.
Przywitał się od progu z profesorem, który miał prawo nie wiedzieć kim jest Max, bo raczej rzadko się widywali i rzucił wzrokiem po kuchni. Jego nos czuł aromaty dochodzące z glinianych garnków i podszedł do jednego z nich, tym samym w pewien sposób zajmując swoje stanowisko. Nie miał żadnych specjalnych narzędzi. Wziął tylko zwykły sztylet, który zazwyczaj służył mu do przygotowywania składników do eliksirów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą ręką. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 609
  Liczba postów : 4306
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPią 25 Wrz - 23:30;

Nie miał zmysłu smaku ani zmysłu jakiegokolwiek porządku w potrawach, dlaczego więc zamierzał przyjść na lekcję Bozika? Czysta ciekawość? Chęć spróbowania czegoś kompletnie odmiennego? A może po prostu próba zrekompensowania punktów, mimo że się tym w ogóle nie interesuje?
Jedno jest pewne - jeżeli będą mieli do czynienia z ostrymi narzędziami, on będzie pierwszy do przeciętych placów, a w skrajnym przypadku, jeżeli jakimś cudem mu się uda - do wbicia go sobie prosto w jakąś część ciała. Oczywiście, jeżeli okoliczności co do tego będą wyjątkowo sprzyjające; on sam jakiegoś wielkiego szczęścia nie miał. Podejrzewał nawet, że zginie śmiercią tak śmieszną, że raczej wolałby, aby jego nazwisko zostało zapomniane, a prochy, po spaleniu, wrzucone do morza. Być może tam by się bardziej przydały od ciągłego zajmowania miejsca na cmentarzach; nie chciał, by kawałek drewnianej trumny, kosztującej całkiem sporo, gnił. Tak samo ciało, które mogło zostać spożytkowane w inny sposób.
Ciemne ciuchy raczej nie należały do odpowiednich, aczkolwiek ostatecznie nie żałował swojego wyboru; bluza, jaką na siebie zarzucił, była rozpinana oraz przedłużana, w związku z czym wyglądała trochę niczym płaszcz. Ciemne spodnie... w sumie, nie ma sensu w jakikolwiek sposób przypominać o tym, co Felinus jest w stanie założyć, gdy ma wyjść w publiczność; po prostu są to ciemne ubrania, ciemne buty, ciemne wszystko - czerń pokrywająca swym mrokiem wiele zakątków ciała, nadająca pewnego rodzaju większej bladości cerze chłopaka. Nie przejmował się tym, jak to może ostatecznie wyglądać, wszak większość już przyzwyczaiła się do takiego stanu rzeczy; nim się obejrzał, a zauważył znajomą twarz, do której zamierzał podejść - zauważywszy przygotowane wcześniej gliniane naczynia, w których coś musiało się znajdować. Ciepła atmosfera mu nie przeszkadzała - jakby nie było, lubił podwyższoną temperaturę i niespecjalnie znosił jakieś większe zimno.
Gotowanie? Stary, widzę, że nas dość porządnie pojebało, w tym samym momencie. — powiedział w jego stronę i przywitał się z nim za pomocą prostej graby. Spojrzał na niego uważnie i go zlustrował, kładąc własne ręce na biodrach; młody Solberg nie wyglądał wcale aż tak najlepiej. Owszem, powracał powoli do normalnego funkcjonowania, aczkolwiek Lowell widział zgrzyty - trudno było ich nie zauważyć. — Strach pomyśleć, co może się w tych garnkach znajdować. — dodał już spokojniej i tym samym stanął obok niego, by następnie zwrócić uwagę na to, że nauczyciel trzymał w dłoniach ciemne przepaski. — Oho, widzę, że będzie sprawdzanie naszych zmysłów smaku. — stwierdziwszy, kiwnął porozumiewawczo głową i zastanawiał się, czy przypadkiem nie spierdolić, skoro ostatnio cisnął na chińszczyźnie z torebek i energetykach.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik)
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 437
  Liczba postów : 2303
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 0:55;

- Pierwszy... - zawołał, czy raczej chciał zawołać na wstępie, witając się z zaprzyjaźnionymi Skrzatami, wpadając do kuchni niczym Pan i Władca tych włości, duchowy spadkobierca roli Bozika jako bożyszcza nastolatek (i nastolatków!), guru kulinarnego i niewybrednego w podrywach przystojnego lekkoducha. Problem w tym, że raczej bliżej mu było do chińskiej podróbki, niż następcy, nie posiadając jeszcze(!) odpowiednich umiejętności, nie będąc tak przystojnym, a już na pewno nie tak beztroskim. Dlatego też zaraz poprawił się na nieco przygaszone "Dzień dobry" zdając sobie sprawę, że nie tylko nie udało mu się być pierwszym, ale też nastąpiło niespodziewane i sam král Bozik był już na miejscu.
Pokrótce przywitał się zarówno z @Felinus Faolán Lowell, jak i z @Maximilian Felix Solberg, uznając, że wcale nie musi ich teraz zbyt szczególnie pilnować, licząc na współpracę Puchona, skoro ten sam zwrócił się do niego o prośbę. To, kogo ta prośba dotyczyła, też postanowił zostawić w spokoju, skoro sam jego Obserwator Naczelny, był tuż obok.
Ciekawskim wzrokiem przesunął po trzymanych przez Bozika przepaskach, próbując powstrzymać myśli od uciekania w skojarzenia, na które powinien pozwalać sobie tylko z nieobecnym już w Hogwacie Mefisto, przywołując się do porządku pod pedantycznym przygotowaniem do lekcji swoich przyborów. Zaczął od przewiązania sobie w pasie zapaski kelnerskiej, którą wolał przy gotowaniu od tradycyjnego fartucha i rezygnując z wyciągnięcia z torby zwierzęcej klepsydry, skupił się na wykorzystaniu czasu przed lekcją na naostrzenie samosiekającego noża.

| Zapraszam do siebie! Cóż, kogoś, kto wie, że Skaj z nożem w ręku to bezpieczna opcja. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 1:13;

Nie potrafił ukryć zdziwienia na twarzy, gdy do kuchni wszedł @Felinus Faolán Lowell. Była to chyba ostatnia osoba, którą spodziewał się tutaj ujrzeć. Mimo to przywitał się z nim tym pięknym, męskim sposobem.
-Właśnie chciałem pytać, czy wszystko z Tobą w porządku, że Ci się nagle gotować zachciało. - Całkowicie pominął fakt, że jego obecność tutaj była tak samo naturalna, jak jego kolegi.
-Błagam, niech nie karzą nam tego wszystkiego próbować. - Jęknął z wyczuwalną niechęcią. Już same zapachy napełniały jego żołądek. Nie wyobrażał sobie, że będzie musiał cokolwiek jeszcze jeść.
-Skoro z eliksirami sobie radzę, to chyba gotowanie nie powinno być aż tak trudniejsze,co? - Zapytał Lowella z nutką nadziei w głosie. W tym momencie postanowił dołączyć do nich @Skyler Schuester, świeżo upieczony prefekt naczelny.  Solberg przywitał się z nim automatycznie przybierając postawę zdrowego człowieka. A przynajmniej tak mu się wydawało. Starał się jak mógł, chociaż postawione przed nim przez Felka (i siebie samego) zadanie wcale nie było łatwe. Nie miał pojęcia, że puchoni weszli w jakąkolwiek kooperację w związku z ostatnimi wydarzeniami.


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Felix Solberg dnia Sob 26 Wrz - 17:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą ręką. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 609
  Liczba postów : 4306
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 1:37;

Gdyby znał pobudki do wzięcia udziału w tym wszystkim, na pewno by tutaj nie przyszedł, tym bardziej, że pojawił się prefekt naczelny, do którego powiedział najprostsze w życiu dzień dobry. Na razie nie stracił żadnych punktów, więc mógł uznawać to za sukces wspólnej współpracy, ale kim byłby Felinus, gdyby jednak nie postanowił pobawić się w coś innego? No właśnie. Wzrok utkwił na sztylecie dzierżonym przez Ślizgona, jakoby już zauważając w tym bliżej nieokreślony potencjał na wspólną zabawę. Kiedy znaleźli się przy jakimkolwiek wolnym stoliku, Felinus odwrócił się w taki sposób, by ani nauczyciel, ani Sky nie mogli tego wszystkiego obserwować; jakoby, w ramach potrzeby, by Max mógł ukryć narzędzie zbrodni.
Jak najbardziej. — oznajmiwszy, wskazał dłonią w stronę posiadanego przez przyjaciela narzędzia, jakoby chcąc tym samym coś oznajmić. Bliżej nieokreślona, zaszyfrowana wiadomość, możliwa do odczytania. — Czy ja wiem... wiele czynników jest zależnych w gotowaniu od własnego smaku. — odpowiedziawszy na jego pytanie, potrafił tylko i wyłącznie zrobić sobie chleb na jajku. — Gramy? — zapytał się prosto, starając odciągnąć się od wszelkich myśli na temat przymusowego jedzenia. Jeżeli już, to zawsze nauczyciel mógł ich wywalić z klasy, a on, wedle obietnicy, odpokutowałby punkty z nawiązką. Rozszerzył dłoń na stoliku i pokazał drugą, o co mu dokładnie chodzi - nie podejrzewał, by Solberg w jakikolwiek sposób chciał mu odmówić.

Kostki:
Rzuć kostką k6 na efekt całego działania. Jakby nie było, to zabawa ostrzem nie zawsze musi kończyć się prawidłowo i zgodnie z przepisami, prawda?

Efekt:

1 — nic się nie dzieje. Uderzasz końcówką noża o blat stołu, ale ostatecznie, poza drobnymi ciachnięciami, nic się nie dzieje. Rozgrywka jest nudna i monotonna.

2 — końcówka ostrza ześlizgnęła Ci się na zgięciu środkowego palca; krwi nie ma zbyt dużo, co nie zmienia faktu, że ciut głębsza od pozostałych rana po prostu powstała.

3 — masz wiele licznych, aczkolwiek drobnych rozcięć na palcach. Pieczą, aczkolwiek nie stanowią żadnego większego zagrożenia i sensacji - możesz spać spokojnie!

4 — perfekcyjnie to rozegrałeś, gdyż precyzja ruchów doprowadza do tego, że nie otrzymujesz żadnej ranki. Nawet jeżelibyś bardzo chciał, by jakakolwiek się pojawiła na Twojej niedominującej dłoni, Twoje marzenie nie zostaje spełnione.

5 — o mało co sobie nie wbiłeś ostrza w dłoń. W pewnym momencie nadgarstek ześlizgnął Ci się do tego stopnia, że o prawie go usadowiłeś właśnie na wierzchu paliczków. Poza normalnymi ranami nic Ci się nie dzieje.

6 — zagapiłeś się na coś? A może bliżej nieokreślona rzecz przykuła Twoja uwagę? Niezależnie od przyczyny, wbiłeś sobie nóż w dłoń. Przydałoby się coś z tym zrobić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 1:57;

Kostunia: 4 i 6

Sposób, w jaki Felinus się ustawił zapalił u Solberga czerwoną lampkę. Miał wrażenie, że puchon coś kombinuje i już niedługo miał się przekonać, że wcale się nie mylił.
-Mówisz, że to jak ze sztuką? Każdy ma swój gust? - Nasunęło mu się skojarzenie ze stwierdzeniem, które kiedyś usłyszał, że opinia jest jak dupa, każdy ma swoją.
No i w końcu Solberg mógł dowiedzieć się, czym był ten tajemniczy wzrok u kumpla spowodowany. Oddał mu swój idealnie zaostrzony sztylecik i pomimo braku potrzeby, pozwolił Lowellowi na demonstrację zasad.
-Jeszcze pytasz? Dawaj mi to cacko to Ci pokażę, jak się nim bawić. - Odebrał od puchona swój przedmiot, który był jedną z jego ulubionych zabawek ze wszystkich rzeczy, jakie posiadał i zademonstrował idealne wręcz przejście całego procesu gry. Ostrze trafiało dokładnie tam, gdzie miało bez względu na prędkość, z jaką ślizgon nim machał.
-No, Twoja kolej. - Uśmiechnął się podając nożyk kumplowi, który... O dziwo poradził sobie tak samo bezbłędnie jak Max. Remis jednak nigdy ich nie zadowalał. Brakowało czegoś, a rozwiązać mogło to tylko jedno...
-Dawaj jeszcze raz. - Powiedział tym razem pozwalając Felinusowi rozpocząć. Tym razem starszy z uczniów nie poradził sobie aż tak widowiskowo, ale mimo to poprawnie i bez większych urazów. Przyszła więc kolej na Solberga. Wziął sztylecik i rozpoczął zabawę. Już był zadowolony, że skończy perfekcyjnie, gdy przez panujące w kuchni warunki poczuł się słabiej, a jego uwaga po prostu uciekła. W wyniku tego, ostrze zostało boleśnie wbite w dłoń ślizgona. Max syknął cicho, bo cholerstwo niestety bolało. W pewien sposób ten ból mu pomagał. Gdy jednak spróbował wyjąć nóż, ostrze zahaczyło o jakiś nerw i Max jeszcze intensywniej poczuł uszkodzenie. Nie mając za bardzo innego wyjścia, złapał za różdżkę i szybko się znieczulił.
-Pomożesz mi to wyjąć? Nie chcę uszkodzić czegoś ważnego. - Powiedział cicho do Lowella. Nadal nie chcieli przecież, by ktokolwiek zorientował się, jakiej rozrywce się oddawali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą ręką. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 609
  Liczba postów : 4306
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 2:08;

Kostki: 4, 1

Przeniósł spojrzenie ostrożnie na zielone tęczówki.
Coś w tym stylu. — przytaknąwszy, zastanowił się poważnie nad tym, czy można porównywać jedzenie do pewnego rodzaju sztuki; nim się jednak zdołał jakkolwiek oddać natłokowi myśli, zmierzył się z rozrywką, którą poniekąd sam zaproponował. Ciche, bliżej nieokreślone mruknięcie z powodu zadowolenia umilenia sobie oczekiwania wydostało się z jego strun głosowych. — Nie zesraj się, ja też potrafię się nim bawić. — zapewnił przyjaciela i tym samym rozpoczął obserwowanie jego poczynań - jak się okazało, Solberg był całkiem niezły w te klocki, a kiedy sam Lowell odbierał nóż i zamienił się miejscami ze Ślizgonem, rzucił prowokujące spojrzenie i przeszedł do działań.
Czasami naprawdę zastanawiał się nad własnymi działaniami, aczkolwiek ostatecznie... Nadal był kimś w rodzaju totalnego ryzykanta, który miał w poważaniu głębokim własne zdrowie i tym samym poddawał się różnym eksperymentom, byleby nie było nudno. Nie bez powodu postanowił właśnie, po skierowaniu brązowych tęczówek na ostrze posiadane przez Maximiliana, zaproponować pewnego rodzaju zabawę, która miała na celu umilić im oczekiwanie na pozostałych uczestników. Ciche westchnięcie, proste działanie, delikatne uderzenie palcami o blat oraz przejście do konkretów zaowocowały wydarzeniami tak dla nich charakterystycznymi, że aż sam Faolán nie mógłby w to uwierzyć, kiedy poprawił czarną koszulkę i bluzę tak, by w sposób całkowicie nieświadomy zakryć miejsce zbrodni.
Jemu samemu również szło perfekcyjnie - końcówka ostrza nie zetknęła się ani razu ze skórą Puchona o wyjątkowo bladym ubarwieniu; całość starał się robić szybko, aczkolwiek ostatecznie obyło się bez żadnych większych obrażeń. Nie, w ogóle bez nich, gdyż każdy ruch był wyważony oraz wyliczony. Naprawdę miał szczęście pod tym względem, dlatego nie bez powodu Faolán zgodził się na przyjęcie dogrywki, bo ten sam wynik nikogo raczej nie zadowalał.
Ale nudno. Nie wiem, zrób sobie coś. — tyknął go palcem i tym samym, mając nadzieję na pozytywne oddziaływanie własnych słów, tym razem jako pierwszy rozpoczął rozgrywkę.
Sam jakoś nie trafił w swoją dłoń zbyt dokładnie, niemniej jednak posiadał na tyle małe ranki, że były one niewidoczne. Dopiero, gdy zabawa znowu zajął się Max, zdarzyło się coś, co go wreszcie zaciekawiło; nóż zsunął się pod wpływem nieszczęścia i dźgnął prosto w dłoń jego posiadacza. Nie bez powodu zatem zauważył, jak szkarłatna ciecz zaczyna zdobić blat, a cała atmosfera trochę gęstnieć. — O cię jasny chuj, ale nie aż tak... Daj mi to. — mruknął cicho i pod nosem, by następnie szybkim gestem różdżki wyjąć narzędzie zbrodni i za pomocą Vulnera Arcuatum, użytej w sposób niewerbalny, uleczyć przebicie dłoni, zanim ktokolwiek by się zorientował, a gestem zalecił ukrycie narzędzia zbrodni. Wystarczyło parę sekund, by przywrócić kolegę do względnego porządku; szybkie Chłoszczyść raczej załatwiło sprawę brudu, kiedy w dość ekspresowym tempie zaczął to wszystko robić. — Czy ciebie do reszty pojebało? — zapytał się go szeptem, nawet jeżeli sam proponował zabawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 734
  Liczba postów : 5236
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 2:20;

Zaczynało wyglądać na to, że z tej dwójki to puchon miał zdolności jasnowidzące. W końcu, gdy tylko powiedział Maxowi, żeby ten coś sobie zrobił, ślizgon praktycznie od razu został ranny. Zapewne większość normalnych ludzi przejęłaby się urazem, ale nie Solberg. Szczególnie teraz, gdy ból przynosił mu więcej ukojenia niż trosk. Dlatego też reakcja Lowella wywołała u młodszego z tej dwójki, śmiech.
-No co? Kazałeś. - Wzruszył ramionami, jakby nic wielkiego się nie stało. Szybko uprzątnęli miejsce zbrodni, a Solberg chowając ostrze zadbał, by i z niego zniknęły wszelkie ślady krwi i innych części jego dłoni, które mogły się tam ostać.
-Uspokój się. Przecież nic się nie stało. Straciłem na chwilę koncentrację. O to w tym chodzi, nie? - Nie przejmował się urazem, gdy miał obok siebie najlepszego uzdrowiciela wśród studentów. Poza tym i tak była to ta mniej potrzebna ręka. Dużo bardziej rozpaczałby, gdyby stracił możliwość posługiwania się tą drugą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 413
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySob 26 Wrz - 18:12;

Lekcja magicznego gotowania zdecydowanie należała do grona zajęć, które wzbudzały zainteresowanie Ignacego. Nawet dla niego było to dosyć zaskakująca zmiana, biorąc pod uwagę, że jeszcze rok temu miał dosyć ambiwalentny stosunek do tych zajęć i za każdym razem, gdy się na nich zjawiał, miał wrażenie, że może się to skończyć taką samą katastrofą, jak większość jego wizyt w sali eliksirów.
Prawda była jednak taka, że przez ostatnie kilka miesięcy całkiem sporo się zmieniło w stosunku do tego tematu. Wakacyjny pobyt w Luizjanie przekonał puchona do tego, aby spróbował swoich sił w kuchni i zaangażował się w to nieco bardziej, niż dotychczas. Jedynym problemem było to, że na razie nie znalazł sobie jeszcze dziedziny, w której chciałby się jakoś specjalizować. Zwykłe gotowanie? Przygotowywanie drinków? Pieczenie?
Każda z tych dróg zdawała się być dla niego otwarta, ale jednocześnie na żadną z nich nie mógł się w pełni zdecydować. Korciło go, aby znaleźć sobie jakiś kurs baristy w Hogsmeade lub Londynie, który może pomógłby mu podjąć jakąś konkretną decyzję, jednak dosyć szybko doszedł do wniosku, że po prostu nie ma teraz na to czasu. Pomiędzy zwykłymi zajęciami, prefekturą, treningami i pracą powinien się cieszyć, że udawało mu się na razie utrzymywać jako takie życie prywatne. Gdyby dodał do tego jeszcze nieobowiązkowy kurs, wszystko mogłoby legnąć w gruzach.
Może właśnie dlatego z tak dużą niecierpliwością wyczekiwał pierwszych w tym semestrze zajęć pod okiem profesora Bozika? W gruncie rzeczy te lekcje też mogły jakoś ukierunkować jego kuchenne zainteresowania. Może uda mu się znaleźć coś, w czym faktycznie byłby dobry i co by mu wychodziło, a nawet jeśli nie, to regularna obecność nie zaszkodzi jego ogólnym umiejętnościom. Właściwie to wręcz przeciwnie.
Dzień Dobry! – przywitał się nieco głośniej, niż powinien, gdy wkroczył do bocznej kuchni.
Rozejrzał się zdziwiony po sali. Był niemalże pewny, że zjawi się jako jeden z ostatnich lub nawet się spóźni. Obecność tylko trzech innych osób dosyć mocno go skonfundowała. Na szczęście dosyć szybko się otrząsnął i skinął na początek głową wszystkim zebranym, a następnie zdecydował się dosiąść do @Skyler Schuester.
Naprawdę jest nas tak mało? – spytał nieco ciszej, rozglądając się dookoła, aby się upewnić, że jego obserwacje faktycznie były prawdziwe.
Musiał przyznać, że sytuacja ta była dosyć zabawna. Dwójka prefektów z tego samego domu i dwójka rozrabiaków, których już od początku roku musieli mieć na oku. To wszystko wyglądało niemalże tak, jakby zostało przez kogoś misternie zaplanowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Orla H. Williams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Brokat, cekiny, frędzle i kolory. Hipiska, która jest królową parkietów wszelakich.
Galeony : 231
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t19578-orla-holly-williams
https://www.czarodzieje.org/t19582-sowka-orli#581690
https://www.czarodzieje.org/t19576-orla-h-williams
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyNie 27 Wrz - 20:39;

Każdy, kto znał ją chociaż odrobinę wiedział, że lepsza jest w jedzeniu niż w gotowaniu. Nikt jednak nie mówił, że nie powinna dawać popisów swoich dosyć marnych, ale za to jakże efektownych sztuczek w kuchni. Na lekcję magicznego gotowania zdecydowała się jednak raczej z nudów – a jak na prawdziwą krukonkę przystało, dodatkowe zajęcia w ciągu dnia wydawały się decyzją o wiele rozsądniejszą, niż jakieś tam rozrywki.
Nie no, bez takich. Orla po prostu liczyła, że to co stworzą, będzie mogła napchać sobie do kieszeni, by zjeść wieczorem w łóżku, lub ewentualnie pokarmi tym ptaki na Błoniach (i nie, nie chodzi tu o @Bird Burroughs), jeśli potrawa w jej wydaniu okaże się niezjadliwa. Kiedy zegar w pokoju wspólnym wybił odpowiednią porę, spakowała do torby coś na kształt fartucha i zbiegła do lochów, gdzie miały odbyć się zajęcia.
Pchnęła ciężkie, drewniane drzwi do dodatkowej kuchni, w której nigdy wcześniej nie była, a rozmaite zapachy uderzyły w jej nozdrza, automatycznie powodując, iż do ust nabiegła jej ślina. Pomieszczenie było niewielkie, dosyć przytulne, bardzo klimatyczne i zdawało się idealne do wspólnego pichcenia w kociołkach. Przez głowę przebiegła jej myśl, że lepiej by zamiast umiejętności oceniane były tu chęci i kreatywność. No, chyba, że odbędą się zawody w jedzeniu na czas – w tym ma doświadczenie.
Przejdźmy jednak do głównego punktu. Najjaśniejszej gwiazdy. Na środku kuchni stał w końcu blond anioł – Hynek Bozik (bo kto inny), który swoim uśmiechem sprawiał, że ciasto zaczynało wyrastać poza formę, a piwo warzyło się pod jego ciepłym spojrzeniem. Williams westchnęła, przyciskając torbę do piersi.
- Dzień dobry, Panie Pięknosorze.co do kuguara!? - Profesorze. Panie Profesorze. – Poprawiła się szybko, prawie się przy tym krztusząc, słowa tak szybko wypadały jej z ust. Dopadła do pierwszego, lepszego miejsca, przy którym nikt nie stał, wbijając wzrok w stół, jakby ten co najmniej był najbardziej ciekawym meblem, jaki kiedykolwiek widziała. Dopiero po kilku, długich sekundach, podczas których jej policzki nabrały normalnego odcienia, rezygnując z czerwonej płachty zawstydzenia, przebiegła wzrokiem po klasie, stwierdzając, że uczniów jest bardzo niewielu…
- Cześć, panowie! – Rzuciła, witając się z obecnymi (@Skyler Schuester, @Ignacy Mościcki, @Maximilian Felix Solberg, @Felinus Faolán Lowell), chociaż osobiście nie znała nikogo. A raczej z żadnym z nich nie rozmawiała sam na sam, bo kojarzyła ich twarze z Wielkiej Sali lub innych zajęć. Uśmiechnęła się szeroko, przyglądając się każdemu z nich, aż zatrzymała się spojrzeniem okrągłych niczym dwie, spore monety oczu na jednym z puchonów.
- To Ty jesteś właścicielem tego melodyjnego imienia, prawda? – zagaiła, wpychając się na moment w dyskusję pomiędzy nim, a ślizgonem. Miała nadzieję, że nie przerywa im w niczym ważnym, ani tym bardziej, że nie pomyliła chłopaka z kimś innym. Stali na tyle blisko, że nie musiała ruszać się z miejsca, by mógł dobrze ją usłyszeć. – Felinus. – Ni to wypowiedziała, ni wyśpiewała jego imię. – Orla. Williams. Ora. Z resztą, obojętnie.



/jeśli ktoś ma ochotę zająć kociołek obok Orki, zapraszam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 507
  Liczba postów : 2131
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPon 28 Wrz - 16:33;

Znacie te wszystkie historie o przypadkach, które przypadkami się nie wydają? Cóż, tak można określić obecność Brooks na lekcji gotowania. GOTOWANIA! Przecież ona potrafiła gotować! Oczywiście, nie potrafiła robić wszystkiego i wolała posługiwać się nożami i szpatułkami zamiast różdżką, ale gdyby w kwestiach kulinarnych musiała liczyć tylko na siebie, z głodu by nie umarła. Zresztą, obecnie gotować nie musiała, w końcu tym zajmowały się skrzaty domowe. I były w tym naprawdę świetne. Julia weszła do mniejszej z hogwarckich kuchni. Często tu zaglądała w ciągu dnia, zamieniała kilka słów ze skrzatami i brała do jedzenia to, co akurat skrzaty skończyły przyrządzać. Czasem była to tarta z owocami, a czasem zwykła kanapka z dziczyzną. Krukonka nie była wybredna i rzadko przykładała uwagę do tego, co akurat znajduje się na jej talerzu – byle było znośne w smaku.
Julia szła właśnie polatać na miotle. Nawet nie chodziło o żaden trening. Po prostu miała dziś nieco wolnego czasu i postanowiła go wykorzystać, żeby nieco się dotlenić i nacieszyć ciepłą jesienną pogodą, tak nietypową dla skąpanej we mgle i deszczu Szkocji. Wcześniej postanowiła jednak zajrzeć do kuchni dodatkowej, w której często mogła spotkać swojego ulubionego ziomka – skrzata Gwizdka. Po cichu podejrzewała, że Gwizdek ma wobec niej jakies matrymonialne plany, bo kanapki od niego zawsze były większe i mocniej nabite niże te, które przygotowywał dla innych. Nie przeszkadzało jej to, lubiła nabite kanapki.
– Cześć, Gwizduś! – zawołała od progu i momentalnie stanęła jak wryta. Przy kociołkach zobaczyła niemal same znajome twarze w towarzystwie mężczyzny. Nie znała go, ale nie trzeba było być Hermioną Granger, żeby wydedukować, iż jest nauczycielem magicznego gotowania.

– Przepraszam, że przeszkadzam – powiedziała, lekko się czerwieniąc. – Widział pan może Gwizdka? Wezmę tylko, co moje i już uciekam. O, cześć, Orka! – zawołała, dostrzegając rówieśniczkę z domu Kruka.

Szybko się okazało, że Gwizdka w kuchni nie ma. Brooks miała już się zbierać, gdy zatrzymał ją przesiąknięty akcentem głos mężczyzny, który w bardzo subtelny sposób zaproponował jej, żeby została na zajęciach, skoro już się na nich pojawiła. Takim oto sposobem Julia zmuszona była odstawić na bok miotłę i wziąć udział w lekcji gotowania.

– Cześć, gołąbki – puściła oczko do nierozłącznych Felków, po czym dosiadła się do Orli. Oczywiście na lekcji nie mogło zabraknąć również prefektów. Zrozumiałe. Przy Felkach ta lekcja gotowania może szybko się zamienić w przymusowe ćwiczenia przeciwpożarowe.

@Orla H. Williams
@Felinus Faolán Lowell
@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 1326
  Liczba postów : 1668
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptySro 30 Wrz - 11:27;

Zdecydowanie magiczne gotowanie nie było jego najlepszą stroną, ale czemu by nie pojawić się na zajęciach właśnie z tego przedmiotu, jeśli nie ma się nic innego, lepszego do roboty? Oczywiście nie umniejszał magicznej kulinarii, jednak z niego był taki kucharz jak z Solberga prawiczek. Dlatego nie widział większej przyjemności w "staniu przy garach", co nie zmieniało faktu iż pojawił się tego dnia w dodatkowej kuchni.
Pierwsze co rzuciło mu się w oczy, kiedy przekroczył prób pomieszczenia to garstka ludzi. Dosłownie. Pięć sześć osób. Nie trudno było wśród nich wyłapać @Maximilian Felix Solberg oraz @Felinus Faolán Lowell, którzy oczywiście musieli już coś kombinować przy jednym z kociołków. Zwrócił się z uprzejmym "dzień dobry" w stronę nauczyciela, siedzącego w rogu, po czym udał się ku znajmomym.
- Siema, hultaje. A Wam jak zwykle się nudzi, co? - przywitał ich, szczerząc się i zajmując miejsce niedaleko. Dopiero po chwili zauważył wszystkie te garnuszki na długim stole, przykryte jakimiś szmatkami. Miał nadzieję, że może zajęcia będą polegać bardziej na jedzeniu, niżeli na gotowaniu, dlatego jego ekscytacja minimalnie wzrosła w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, blizny w okolicach zregenerowanego lewego ucha, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 655
  Liczba postów : 2922
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 EmptyPią 2 Paź - 13:21;

Lekcja gotowania... czemu na nią przyszła? Nie miała pojęcia. Może dlatego że nie miała nic lepszego do roboty i stwierdziła, że równie dobrze może przyjść coś ugotować na zajęciach. I zdobyć przy okazji nieco punktów dla domu, bo przecież to też było niezwykle ważne. Niech Voralberg będzie z nich dumny jak wróci w końcu do szkoły.
Zjawiła się w kuchni przed wyznaczoną godziną lekcji, witając się z Bozikiem jedynie skinięciem głowy. Nie bardzo miała jak inaczej to zrobić, a niewykonanie jakiegokolwiek gestu mogło dopiero być odebrane za brak przejawu kultury. Dopiero wtedy przeszła do jednego z wolnych stanowisk mijając po drodze @Orla H. Williams, którą delikatnie szturchnęła łokciem, gdy przechodziła obok. Ot w ramach powitania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kuchnia dodatkowa - Page 18 QzgSDG8








Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty


PisanieKuchnia dodatkowa - Page 18 Empty Re: Kuchnia dodatkowa  Kuchnia dodatkowa - Page 18 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 22Strona 18 z 22 Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kuchnia dodatkowa - Page 18 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-