Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pokój Czasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Devika Ungali

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Galeony : 76
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93
http://www.expelliarmus.czo.pl/
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 18 Sie - 21:16;

First topic message reminder :




Z początku pokoik wydaje się być całkowicie normalny i swojski. Zagracony, zakurzony i w ogóle "za-". Cały szkopuł jednak właśnie w tym tkwi - w zwyczajności i nijakości. Tym przyciąga spragnionych spokoju i ciszy uczniów. Jednak i tutaj istnieje magia i to ta z rodzaju niebezpiecznych. Kiedyś komuś udało się zatrzymać w tym pomieszczeniu czas. Przebywający tu czarodzieje nie odczuwają działania czaru, lecz po wyjściu uświadamiają sobie, że wszyscy są tam, gdzie byli parę godzin temu, a zegar pokazuje dokładnie tą samą godzinę co wcześniej. Trzeba jednak pamiętać, że nie można zabawić tu zbyt długo. Mimo iż w realnym świecie czas się zatrzymuje, dla ludzi w PC liczy się on normalnie. Więc jeśli ktoś przesiedzi tam rok czy dwa, odbije się to na jego wyglądzie. Jest jeszcze coś. Ciekawi was, skąd tu tyle różnych przedmiotów? Otóż... do pokoiku można wnieść mnóstwo rzeczy, ale gorzej już z ich wyniesieniem. Bo gdy na przykład namaluje się tu obraz, będzie on musiał zostać tu na zawsze. Tak samo dzieje się z innymi przedmiotami, których struktura uległa zmianie po wniesieniu ich do sali.

Uwaga! Możesz rzucić kostką wyłącznie jeden raz! W każdym następnym wątku, który tu rozpoczniesz, kości oraz płynące z nich straty/korzyści już Ci nie przysługują!

Spoiler:
1 - Ale pech! Jeden z przedmiotów z twojego kuferka wypada Ci z kieszeni/torby. Rzuć ponownie kostką: 1, 3, 5 - na szczęście nic mu się nie stało i będziesz w stanie wynieść go z pokoju mimo upadku; 3 - przedmiot ulega lekkiemu zniszczeniu, lecz proste Reparo załatwia sprawę i możesz wynieść go z pokoju; 4, 6 - niestety tracisz ów przedmiot, nawet Reparo nie jest w stanie nic zdziałać w tej sprawie. Zgłoś stratę w odpowiednim temacie.

2 - Kto by pomyślał, że w tym pokoju można się było jednak obłowić? Rzuć kostką ponownie: parzysta - ktoś, kto był tu poprzednim razem,  przypadkowo zgubił sakiewkę. Nie mógł jej wynieść, ponieważ   zapięcie uległo zniszczeniu, nie pomyślał jednak, by wyciągnąć z niej pieniądze! W związku z tym możesz zabrać z pokoju 15 galeonów - odnotuj zysk w [https://www.czarodzieje.org/t2932-zmiany-stanu-konta]odpowiednim temacie[/url]; nieparzysta - przy ścianie widzisz torbę, która wygląda jak nowa, gdyby nie urwany pasek. Pechowiec, któremu pękł pasek, nie mógł wynieść jej z pokoju! Jeśli zdecydujesz się ją przeszukać, znajdziesz w niej pudełko z nienaruszonym fałszywym piórem! Zgłoś się po nie w odpowiednim temacie.

3 - Nie posłuchałeś plotek - i to był zdecydowany błąd, w wyniku czego drzwi, które zamknąłeś, nie mają zamiaru się otworzyć na żaden z możliwych sposobów. Utknąłeś tutaj przez kompletny przypadek - jeżeli jesteś tu ze znajomymi, oni także nie mogą się stąd wydostać. Musicie poprosić o pomoc Mistrza Gry lub innego ucznia/nauczyciela, by Was uwolnił. W wyniku specyficznego upływu czasu, ostatecznie wyjdziecie z niego okropnie głodni i spragnieni, zupełnie jakbyście nie jedli i nie pili przez cały dzień.

4 - W pomieszczeniu znajdujesz bardzo wiele przedmiotów - mniej lub bardziej wartościowych, których jednak nie możesz stąd wynieść. Nie oznacza to, że nie możesz skorzystać z tego, co mają one do zaoferowania. Rzuć kostką jeszcze raz: parzysta - W pewnym momencie Twój wzrok ląduje na notatkach, które pozostawił zapewne jeden z uczniów. Zapoznawszy się z ich treścią, stwierdzasz bez wahania, że dotyczą one transmutacji. Co prawda nie spędziłeś przy nich dużo czasu, co nie zmienia faktu, iż udało Ci się zdobyć jeden punkt do kuferka z tej dziedziny; nieparzysta - natrafiasz na naprawdę dużo historycznych książek o potarganych stronach i zapisanych marginesach. Może historia nie jest twoim hobby, lecz czas spędzony w pokoju zaowocował poszerzeniem twojej wiedzy z tej dziedziny, wobec czego zdobywasz jeden punkt kuferkowy z historii magii! Po punkty zgłoś się w odpowiednim temacie.

5 -  Kiedy wchodzisz do Pokoju Czasu, zaczyna działać na Tobie nieznana wówczas magia. Nagle, a przede wszystkim bez zapowiedzi, Twoje włosy stają się siwe, na skórze pojawiają się zmarszczki, zaś twarz pokrywają plamy starcze. Może jesteś pełen energii, aczkolwiek wyglądasz wyjątkowo staro - w stosunku do znajomych. Efekt ten będzie utrzymywał się przez Twoje dwa następne posty.

6 - Prawdopodobnie nie tego spodziewałeś się, gdy otwierałeś drzwi prowadzące do pokoju czasu. Ze środka niemal natychmiast wystrzelił chudy nastolatek, niezwykle przestraszony, a jednocześnie ogromnie wdzięczny za to, że go uwolniłeś. Obiecuje Ci odwdzięczyć się za ten czyn. Jeszcze tego samego dnia powiadomiona o wszystkim Ursulla Bennett przyznaje twojemu domowi 15 punktów w nagrodę! Zgłoś to w tym temacie!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Alexander Hale

Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 15 Wrz - 19:49;

Alexander nie słuchał już tego co mówiła. Po jej pierwszych słowach poddał się. W pewien sposób miała rację. NIE mógł jej wyrzucić ze swojego serca. To BYŁ obłęd. A on, Alex, był w samym oku cyklony. To on rozpętał to tornado i on to tornado powinien teraz ze sobą zabrać. Tornado popieprzonych uczuć i wszystkiego co najgorsze. Miał już dość tego gadania o przyjaźni. Dawała mu friendzone, ale on nie był tak głupi, żeby go przyjąć. I co? Miał może jeszcze wejść to wielkie gówno i ranić się przy każdym spotkaniu? Widząc ją, ale nie mogąc dostrzec, czuć ją, ale jednocześnie mieć zatkany nos. Dotykać ją, ale nie mogąc czuć jej ciepła. Co to miało do cholery być!? Jaki miałby być cel tej znajomości!?
Przygryzał mocno swoją dolną wargę, ale nie to nic nie dawało. Nie dało mu ukojenia i uspokojenia myśli. Nie dawało mu zebrania się do kupy, więc ranił swoje usta dalej, wciąż coraz bardziej zły i zły.
-Nie. Nie kochasz mnie jak brata. Nie kochasz mnie wcale, więc przestań okłamywać i mnie i siebie. Nie wiem kim jest dla Ciebie tamten facet. Nie znam go, ale lepiej, żeby był wart. Wart mojego serca i wart naszej znajomości.
Rzucił cicho i podniósł głowę, patrząc na nią uważnie. Na jego twarzy malowało się nic. Zupełne nic. Brak jakichkolwiek uczuć, czy emocji. Był pusty na zewnątrz jak i w środku. Zrobił krok do przody i szybko ją wyminął.
-Jeśli to jest losowanie to losuj sobie do woli. Mam nadzieję, że moje serce na coś Ci się kiedyś przyda.
Rzucił przechodząc obok niej i za chwilę był już przy wyjściu z sali. Niestety nie potrafił się zdobyć na to, żeby od razu wyjść. Więc stał tak trzymając dłoń na klamce i rzująć w ciszy słowa, których nie był w stanie powiedzieć na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
https://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
https://www.czarodzieje.org/t13357-soho
https://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
https://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptySob 17 Wrz - 18:42;

To, co się przed chwilą wydarzyło, było gwoździem do trumny ich znajomości. Ruth miała żal do Alexandra, że patrzy tak zero-jedynkowo na świat i nie przyjmuje do wiadomości żadnych ugód. Może faktycznie nie chciał się bawić w krojącą go na kawałki niezdrową relację, w której ona by darzyła go zaufaniem i szacunkiem, podczas gdy on musiałby patrzeć, jak tę rundę o jej serce wygrywa ktoś inny.
Alex był mądry i szanował swoje uczucia, więc Ruth nie powinna być na niego zła. Ba, właściwie to powinna przyznać mu rację, bo w tej sytuacji zachował się najlepiej dla siebie, jak potrafił. Pozostał chłodny i nie dał się wkręcić w krzywdzącą dla siebie znajomość. Mogł o tym jednak powiedzieć w bardziej delikatny sposób, przez co dziewczyna pożałowała przez chwilę, że sama starała się być dla niego taka delikatna przez całą rozmowę.
Najwidoczniej mężczyzna był tak mocny, że nie potrzebował żadnego rozczulania się.
-On jest wart wszystkiego - powiedziała bez emocji, opanowana jak nigdy. Miała jednak w oczach jednoczesny smutek i zacięcie, które opisywały cały jej pogląd na tę scenę. Była wierna swoim słowom, ale nie sądziła, że to może skończyć się aż tak źle.
Kiedy Alex rzucił ostatnie słowa, kierując się już do wyjścia Ruth poczuła, jakby dostała w twarz. Nie wierzyła własnym uszom i stwierdziła jednoznacznie, że nie poradziła sobie z rozejmem z Alexandrem nawet w najmniejszym stopniu a on najwidoczniej będzie miał jej jeszcze długo za złe, że wybrała innego. Serce nie sługa.
-Zachowaj je dla kogoś innego - powiedziała na odchodne, stojąc do niego plecami. Jeśli tak chciał zakończyć tę znajomość to Ruth nie będzie mu w tym przeszkadzać. To jego wybór, czy słuszny, okaże się w przyszłości. Ona też podjęła decyzję, której słuszność rozstrzygną nadchodzące wydarzenia. Teraz zostali sami, ze swoimi przemyśleniami i żalami, które w większości nie zostaną wypowiedziane na głos.
Pozwoliła mu odejść i sama po chwili otrząśnięcia się z chwilowego amoku i przytłoczenia opuściła pomieszczenie. Nieprędko tam wróci, zostawiła tam bowiem nie tylko książkę, ale też wspomnienie o jednej z najbardziej bolesnych strat swojego życia.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 3 Paź - 1:22;

Z jakiegoś powodu obwiniała Davies. Zdała sobie sprawę z tego, kiedy astronomia dobiegła końca i należało zgarnąć dziewczynę spod klasy. Myśl ta trąciła irracjonalnością, dlatego Fire z trudem przyjmowała ją do swojej świadomości. W końcu szukająca wykonywała dokładnie przydzielone zadanie. Na tym polegała ta robota - robić fikołki i inne durnoty w powietrzu, żeby potem dogonić złotą piłeczkę i cieszyć się, jakby się złapało Merlina za nogi. Istna groteska, a jeszcze zabawniejsze, że wszyscy traktowali to poważnie jak sprawę wagi śmierci i życia. Czasami Fire zazdrościła ludziom, których największym problemem dnia był fakt, czy ich drużyna zgarnie Puchar Quidditcha. Słodka, błoga nieświadomość innych spraw o znacznie potężniejszym zasięgu. Czy Morgan pozostawała tak samo bezmyślna?
Szkoda, wielka szkoda, że nie przegrała. Długo to Fire gryzło i irytowało. Bądź co bądź, pokazała, że stać ją na zdobycie zwycięstwa, nawet pomimo że cena była wysoka - zwłaszcza dla przeciwniczki, tej jasnowłosej dziewczyny. Ciekawe czy zdążyła już zapomnieć, jak bardzo bolą tłuczki. Blaithin mogła tylko domyślać się, jak mocno obchodziło to Moe. Zresztą, zbyt długo nad tym wszystkim rozmyślała, sprawę należało załatwić szybko i bez jakiegoś spoufalania się. Biznes to biznes. Z takim zimnym podejściem Fire szła przez świat, zgniatając buciorami prawie każdego, kto próbował poznać ją w bardziej intymny sposób. Skinęła na Moe głową przy wyjściu, po czym bez słowa zaczęła kierować się korytarzem. Miejsce spotkania pozostawiła osnute tajemnicą. Znała Hogwart całkiem dobrze, a zwłaszcza Pokój Czasu. Przepuściła młodszą uczennicę pierwszą, rozejrzała się czy nikt za nimi nie podążał, a potem zamknęła drzwi.
I wtedy zatrzymał się czas. Jego zapadnięcie w śpiączkę pozostawało tak paradoksalnie niezauważalne. Zero różnicy, nawet pyłki kurzu w powietrzu dalej wydawały się identyczne, jak wcześniej. Fire złożyła ręce z tyłu, wyprostowała się i przeszła obok paru zagraconych biurek.
- Co by tu z tobą zrobić... - szepnęła, praktycznie do samej siebie. Starą ścierką przetarła wolną część blatu, po czym oparła się o nią tyłem. W pokoju panował nienaturalny spokój i cisza. Słyszała dokładnie każdy oddech Moe, jaki zagarniała sobie przy delikatnym unoszeniu klatki piersiowej. Pomimo braku oka widziała również wiele.
- Jak myślisz, dlaczego ta sala? - zapytała, rozglądając się pobieżnie po różnych zebranych tu rzeczach.

Kostka: 4, nieparzysta, potem wykorzystam
@Morgan A. Davies
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna po zębach na lewym ramieniu
Galeony : 1876
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2702
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 3 Paź - 2:04;

Nie miała szczególnie zadowolonej miny, gdy Fire wspomniała o tym, że miały się zobaczyć po lekcji. Kiedy zmierzały do Pokoju Czasu, w dużej mierze tłukła się z myślami o tym, co powinna powiedzieć ex-prefektce i na ile miała uznawać cały zakład za ważny przy tych okolicznościach.
- Nie wiem, czy mamy o czym mówić. I to niezależnie od tego, jakie jest Twoje zdanie na temat quidditcha. - zaczęła już w progu sali, przy okazji zauważając, że gdy Dear zamykała drzwi, te wydały jakiś specyficzny, a przy tym bardzo niepokojący dźwięk. Nie miała zamiaru się jednak tym przejmować w aktualnych okolicznościach.
- Pewnie nie chcesz, żeby ktoś zauważył, że zniknęłaś. I to na pogawędkę z taką gówniarą. - wzruszyła ramionami, przypominając sobie słowa Blaithin z krukońskiego treningu. Zagubiony kociak? Wśród wszystkich jej starszych znajomych, a zwłaszcza dzisiaj, gdy nadal tłukła się w niej złość związana z ostatnim meczem, to określenie było wyjątkowo trafne. Dziś chyba nie miała dnia, w którym zasługiwałaby na noszenie odznaki prefekta po swojej poprzedniczce.
- Możemy uznać, że nie było zakładu. Miałam dowieść swoich umiejętności. Pokonanie kogoś, kto pierwszy raz latał na miotle i prawie z niej spadł od lawiny tłuczków walących ją po głowie nie ma z tym nic wspólnego. - dla niej sprawa była zakończona, równie dobrze Fire mogłaby podciągnąć jej scenariusz pod swoją wygraną, skoro Davies nie udało się udowodnić, że przynajmniej w tym, w czym najlepiej się czuła, była choć odrobinę wyróżniająca się. Czujne, zielone oczy spoglądały wyczekująco na Blaithin, czekając nie tyle na jej werdykt odnośnie zakładu, co bardziej na jej reakcję związaną ze stosunkiem Moe do całej sprawy. Wprawne oko (hehe) mogło również dostrzec, że Gryfonka co jakiś czas przygryzała coś zębami. Wyglądało to trochę tak, jakby ze stresu dobierała się do swoich wewnętrznych części policzków, co niekiedy jej się jeszcze zdarzało w trudniejszych chwilach. W rzeczywistości chodziło jednak o niewypluwalny przez najbliższe kilka tygodni listek.

Kostka: 3 -> utknęłymy, pomocy

______________________

Love songs are for dreamers, honey
Pokój Czasu - Page 4 UEEDvST
And I may never wake up.

Morgan spędziła grudzień i połowę stycznia u babci na południu Szkocji.
Niektórym przyzna, że zniknęła ze względu na swój i jej stan zdrowia.
Raczej nie będzie chciała o tym rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 3 Paź - 11:16;

Parę pierwszych słów wypowiedzianych w rozgoryczonym tonie i już można wywnioskować, że Morgan Davies nie miała dobrego humoru. Bo czy to możliwe, że po prostu nie cieszyła się z własnego sukcesu i zdobytych za jego pomocą pięciu setkom galeonów? Coś niepojętego, a przynajmniej dla Fire. Szkotka spodziewała się raczej pływania w tryumfalnej dumie, a nie takiego wycofania i niesmaku. Zrobiła zatem zdziwioną minę, całkiem szczerą, nie wiedząc o co chodzi Gryfonce.
- To prawda, ale też nie chcę tracić na ciebie czasu. Tutaj on przestaje płynąć. - odparła, nie rozumiejąc czemu służyło to nazywanie samej siebie gówniarą. Nawet Blaithin nie użyła wobec Morgan takiego słownictwa, więc czy Gryfonka sama posiadała o sobie takie przykre zdanie? Kogo obchodziło czy miała lat piętnaście czy dwadzieścia, jak ją to tak bolało to niech się wypłacze w poduszkę lub zacznie pić eliksir postarzający zamiast stosować takie dziwne zagrania w rozmowie.
Potem Fire nareszcie pojęła już z jakim tragicznym przypadkiem ma do czynienia. No no, a pomyśleć, że Davies jednak mogła wypaść na mądrzejszą. Niestety cierpiała na upierdliwą przypadłość domu Godryka. Szkotka przechyliła się lekko do tyłu, a w sali rozbrzmiał cichy, nieprzyjemny śmiech.
- Wiesz czego nie lubię w skromnosci? - zaczęła, zakładając nogę na nogę. Rękoma oparła się po obu stronach o blat. - Jest kompletnie niepotrzebna i najczęściej służy zbieraniu wymuszonych komplementów. Kiedy jakaś sytuacja przynosi ci zysk - doceń ją. Co w tym trudnego, Davies? W przyznaniu, że to ty byłaś lepsza, że to ty wygrałaś, że to twoje imię skandowali kibice?
Przechyliła głowę na bok. Morgan trochę przypominała Fire ją z przeszłości. Kiedyś też marzyły się jasnowłosej pełne chwały wyczyny. A potem niemal zginęła. Jeszcze później straciła oko. Wszelkie poczucie moralności stopniowo latami wyparowywało z dziewczyny. Miała ochotę uderzyć Morgan w twarz, żeby się obudziła.
- Oczekujesz zdobywania chwały na skalę miedzynarodową? Mistrzostwa świata? Legendarne pojedynki? Zapisanie się na kartach historii swoim nazwiskiem jako ktoś więcej niż nudny, mały człowieczek z Gryffindoru? - pytała cynicznie. Fire nie przeszkadzało prowadzenie monologu pełnego pytań... Dopóki do rozmówcy cokolwiek docierało. Kiedy rozmawiała z kimś zbyt upartym było to stratą czasu. Ale w tym pokoju to niemożliwe. Blaithin wyciągnęła z torby grubą sakiewkę i potrząsnęła nią. Zebrane galeony zadźwięczały licznie i kusząco.
- Żachniesz się teraz i zadrzesz wysoko podbródek, stwierdzajac, że ci się nie należy? Co ci to da oprócz zaspokojenia głupiego ego? - machnęła wolną ręką. Sakiewkę oparła o kolano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna po zębach na lewym ramieniu
Galeony : 1876
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2702
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptySob 5 Paź - 0:57;

Widząc zdziwienie Fire nieco się wyciszyła, jeżeli chodziło o jakąś wewnętrzną złość i rozgoryczenie. Być może przyznała sobie tytuł gówniary w związku z tym, jak intensywnie ukazywała uczucia przed, bądź co bądź, raczej obcą osobą. Co prawda nie miała zamiaru powtarzać sobie, że dojrzałe czarownice nie okazują słabości, a emocje chowają za beznamiętną maską, ale mimo wszystko, Davies, trochę ogłady.
- To za drzwiami przestał płynąć. My nadal się starzejemy. - poprawiła ex-prefektkę, co samo w sobie sprawiło, że na kąciku jest ust zatańczył, nie wiedzieć czemu, drgający cień uśmiechu. Nie miała zamiaru przecież zgrywać mądrali. Doskonale wiedziała, o co blondynce chodziło.
- Mam gdzieś skromność, bo chodzi o własną ambicję i podążanie krok w krok za nią. Niezależnie od tego, dokąd Cię poprowadzi. Dziwi Cię, że mecz mnie zawiódł? - może i wyszła na swoje, ale w dużej mierze na cudzych plecach. A w jej lataniu, czy w ogóle w jej podejściu do sportu nigdy nie chodziło o wykorzystywanie innych. Być może czasem prosiła o pomoc, jednak prawie nie zdarzały jej się jednostronne układy. Z reguły obie strony na tym zyskiwały. Sytuacji, w których cieszyłaby się ze swoich osiągnięć zdobytych kosztem kogoś innego w ogóle nie brała pod uwagę. Dążyła przede wszystkim do rozwoju, czegokolwiek by się nie czepiła, jednak jej cele opierały się również na tym, co czuła. Na tym, jaki kierunek podpowiadało jej serce. A to sporadycznie przytakiwało niegodziwościom, jednocześnie bardzo niechętnie je wybaczając.
- Jeżeli coś nie przynosi Ci satysfakcji, cudze zachwyty, śpiewy tłumów, czy pierwsze strony gazet to nieznaczące tło. - być może rzeczywiście unosiła się nieco zbyt wysoko z dumą i honorem, jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że inaczej najzwyczajniej nie potrafiła. Nie zawsze potrafiła być nieskazitelną osobą, nie zawsze jej zamiary i czyny okazywały się mieć pozytywny skutek. Jednak tej jednej rzeczy - przyzwoitości - nie miała zamiaru nigdy zgubić, niezależnie od przebytej drogi. Dopiero za nią szedł głód rozwoju, doznań i szczęścia.
- To głupie ego to wszystko, co mam. - przyznała jeszcze, kierując spojrzenie w stronę twarzy Fire. Mimika Davies była zacięta i zdradzająca jakieś dziwne zdenerowanie całą sprawą. Cały efekt nieco zgubił się jednak, gdy kilkukrotnie zagryzła coś w zębach, zauważalnie się przy tym krzywiąc.

@Blaithin 'Fire' A. Dear

______________________

Love songs are for dreamers, honey
Pokój Czasu - Page 4 UEEDvST
And I may never wake up.

Morgan spędziła grudzień i połowę stycznia u babci na południu Szkocji.
Niektórym przyzna, że zniknęła ze względu na swój i jej stan zdrowia.
Raczej nie będzie chciała o tym rozmawiać.


Ostatnio zmieniony przez Morgan A. Davies dnia Czw 20 Sie - 22:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 646
  Liczba postów : 2592
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptySob 7 Mar - 2:26;

ja tu tylko na chwilę... w innym czasie i przestrzeni
Kość: 4, a potem nieparzysta

Ostatnimi czasy wolne wieczory w swoim dormitorium spędzała w towarzystwie podręczników, które z braku lepszej lektury przeglądała z zaciekawieniem, chcąc poznać zaklęcia, których z pewnością nie dane byłoby jej się nauczyć na zajęciach z wielu różnych powodów. Ot, bo zostało uznane za niepraktyczne lub nie odpowiadało poziomowi zaawansowania wszystkich uczestników lekcji. Dlatego w dużej mierze była skazana na samodzielne rozwijanie swoich umiejętności. Tak zwane Slebststudium, które nie było jej takie obce. Tego wieczora ponownie trzymała w dłoni jedną z książek, zatapiając się w jej lekturze, poszukując jakiś interesujących zaklęć, których mogłaby się nauczyć. Właśnie w ten sposób natknęła się na wzmiankę o Detegento, które pozwalało na dostrzeganie tego, co znajdowało się w zamkniętych pojemnikach, a także za drzwiami, których nie objęto działaniem stosownych czarów. Z pewnością wzbudziło to jej ciekawość. Dlatego też spędziła nieco więcej czasu, starając się dowiedzieć czegoś więcej nim w końcu zdecydowałaby się na to, by samej wypróbować tego zaklęcia.
Siedziała ze swoją lekturą do późna, chłonąc każdą informację zapisaną na stronicach książki, by następnego dnia, gdy tylko znalazła chwilę czasu udać się do pokoju znajdującego się na siódmym piętrze. Co jak co, ale akurat pobyt w pokoju czasu mógł dosyć dobrze wpłynąć na proces jej nauki. Względny spokój i cisza, wiele pozostawionych tam przez innych przedmiotów wyraźnie mogły jej pomóc w nauce nowego zaklęcia. I nie pomyliła się. W tak zagraconym pomieszczeniu dosyć łatwo było jej znaleźć jakieś stare pudełko, które idealnie nadawało się na cel jej ćwiczeń.
Sięgnęła po różdżkę, chwytając ją w odpowiedni sposób po czym wycelowała ją w odpowiedni obiekt, wymawiając powoli i starannie formułkę inkantacji. Z początku nie widziała większych efektów zaklęcia. Dopiero po rzuceniu go ponownie, zaczęła dostrzegać dosyć niewyraźne zarysy spoczywających tam przedmiotów. Wciąż jednak nie był to zadowalający efekt. Dlatego uparcie ponawiała zaklęcie, by tylko móc widzieć wyraźniej i ostrzej przedmioty, które znajdowały się w starym zakurzonym pudełku. Dopiero po dłuższym czasie spędzonym na pieczołowitym powtarzaniu formułki i skupianiu się na zamierzonym efekcie zaklęcia, udało jej się dokładnie ujrzeć zawartość pudła. Uśmiechnęła się zadowolona z tego, co udało jej się osiągnąć. A także dlatego, że w pudle dostrzegła kształt równo ułożonych książek. Dlatego nie zastanawiając się długo, otworzyła je i sięgnęła w głąb, by wyjąć kilka książek o tematyce historycznej z marginesami pełnymi uwag spisanych niezwykle starannym pismem dawnego właściciela. Violetta postanowiła, że spędzi jeszcze nieco chwil w pokoju, by chociaż przekonać się o czym owe księgi traktują. Okazało się to być niezwykle dobrym pomysłem. Pozycje zdecydowanie nie znajdowały się na liście jej dawnych lektur. Były to pozycje, które trzymała w dłoni po raz pierwszy w życiu, a w dodatku trafne spostrzeżenia zapisane z boku tekstu również zawierały mnóstwo równie ciekawych informacji, pomagających jej spojrzeć z odpowiedniej perspektywy na omawiane w rozdziałach tematy. Przez to spędziła w pokoju czasu o wiele więcej cóż… czasu niż pierwotnie planowała, ale zdecydowanie tego nie żałowała, bo dowiedziała się wielu naprawdę interesujących rzeczy.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Annabell Helyey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170,5
C. szczególne : intensywnie niebieskie oczy; tatuaż ciągnący się od uda do żeber; węgierski akcent
Galeony : 281
  Liczba postów : 377
https://www.czarodzieje.org/t18101-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18110-listy-do-ann#514950
https://www.czarodzieje.org/t18111-relacje-ann#514951
https://www.czarodzieje.org/t18102-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18304-annabell-helyey-dziennik
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptySob 2 Maj - 18:32;

Kostki: 2 i 5
Właściwie nie miała pojęcia czego dokładnie szuka na siódmym piętrze, ani czy w ogóle chciała się na nie dostać. Wciąż nie mogła się przyzwyczaić do ruchomych schodów, które uprzykrzały jej życie najlepiej jak potrafiły. Wyszła bowiem z salonu wspólnego z myślą, że uda się do biblioteki. Na jej nieszczęście – wciąż gubiła się w wielkim zamku, a upierdliwe schody wcale nie pomagały w odnajdywaniu drogi. Kiedy więc już znalazła się na najwyższym hogwarckim piętrze, co absolutnie nie było jej zamiarem, postanowiła trochę pozwiedzać. Cichy głos poczucia winy odbijał się echem w jej umyśle, podobnie jak słowa matki z ostatniego lisku, która stale przypominała o zbliżających się owutemach. Jakby Annabell sama nie wiedziała. Ciche westchnięcie wydobyło się z jej piersi, kiedy podeszwy jej butów odbijały się od posadzki siódmego piętra. Nie wiedziała ani gdzie jest, ani gdzie ma iść, żeby zejść niżej, generalnie zgubiła się najmocniej jak się dało. Miała ochotę krzyczeć, może powinna odnaleźć dach, skoro już znajdowała się tak wysoko, i zwyczajnie zedrzeć sobie struny głosowe, dając upust wszelkim emocjom? Tyle, że Ann taka nie była. Czuła dużo, niezliczenie wiele emocji przewijało się przez jej organizm każdego dnia, hormony je powodujące nie próżnowały, a Helyey skutecznie je zamykała w niewielkiej klatce, udając, że nic nie czuje. Piętno zobowiązań wobec kogokolwiek ją dusiło, wszystko ją dusiło, a przecież w Hogwarcie miała na nowo nauczyć się oddychać. Nie chciała wracać do domu, nie chciała wracać do starej szkoły, bo choć Hogwart był nader sztywny, w porównaniu do Souhvězdí, to była tu zdecydowanie bardziej wolna, bardziej anonimowa i zdecydowanie jej to odpowiadało.
Nienawidziła brzemienia swojego nazwiska i wszystkiego co było z nim związane. Wiedziała, że nawet w Anglii sporo osób doskonale wie kim byli członkowie jej rodziny i zapewne oczekiwali tego samego od niej, a ona… nie umiała stwierdzić niczego. Robiła to czego od niej wymagano, pielęgnowała wiedzę tak potrzebną przyszłej uzdrowicielce, łapiąc się nawet na tym, że jej się to podoba, a potem siebie za to nie znosiła. Nie pozwalała sobie lubić tego, czego wszyscy o niej oczekiwali, czuła wówczas, że się im podporządkowuje, że traci samą siebie, gubi własne ja. Idea uzdrawiania była piękna, pomaganie czarodziejom w potrzebie sprawiało, że gdzieś w głębi siebie czuła się dumna ze swoich umiejętności, a następnie przypominała sobie, że robi dokładnie to czego chce matka, babka i wszyscy w tym cholernym rodzie. Zataczała więc błędne koło, wracając do punktu wyjście, nie stwierdzając absolutnie nic.
Spostrzegła, że rozwiązał jej się but, przystanęła więc, by to naprawić, a kiedy się podniosła, zorientowała się, że stoi przed jakimiś drzwiami. Pchnięta niesprecyzowaną ciekawością, pchnęła je i jakże była zdziwiona, gdy ustąpiły. Była bowiem pewna, że są zamknięte. Niemniej jednak weszła do środka, marszcząc brwi i kichając z powodu ilości kurzu w środku. Pomyślała nawet, że jej pedantyczna matka dostałaby palpitacji serca w takim miejscu. Pomieszczenie wyglądało, jakby czas w nim nigdy nie istniał, nie wiedziała bowiem, że faktycznie tak było. Rozejrzała się po wnętrzu i uniosła jedną brew, widząc nową torbę z urwanym paskiem. Niewiele myśląc ruszyła w jej kierunku, poprawiając własną na ramieniu i ukucnęła, by zajrzeć co jest w środku. Wyglądała na zupełnie porzuconą, nie widziała więc przeszkód do sprawdzenia co się w niej znajduje. Znalazła pudełko z nienaruszonym fałszywym piórem i uznała, że skoro pokój wygląda jakby nawet czas o nim zapomniał, to nic się nie stanie jeśli je weźmie. Cóż, znalezione nie kradzione, czyż nie?
@Aslan Colton

______________________

You save everyone,
but who saves you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 914
  Liczba postów : 828
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 7 Maj - 16:17;

Kostka: 5 (z wyglądu jestem staruszkiem)

Aslan ostatnimi czasy był mocno wyczerpany i zdołowany nadmiarem nauki. Praktycznie nie spał (niekoniecznie zawsze z powodu wkuwania), jeść też nie miał ochoty, a jego kontakty z innymi ograniczały się do szybkich i urywanych pogawędek między lekcjami lub na szkolnych korytarzach. Miał doprawdy fascynujące życie. I właśnie dzisiaj postanowił powiedzieć stop tej całej farsie i nakręcającej się spirali krukoństwa. Chyba należy mu się chociaż jedna krótka chwila odpoczynku, obowiązkowo poza murami zamku.
Rzucił więc efektownie wszystkie książki i zapisane drobnym druczkiem pergaminy z notatkami do Obrony Przed Czarną Magią na łóżko (był naprawdę bliski, żeby zacząć się uczyć czarnej magii i spalić ten cały kurwidołek) i ruszył na podbój Hogwartu. A przynajmniej tak to wszystko wyglądało w jego głowie, bo tak naprawdę ułożył papiery w pedantyczny stosik i odłożył do kufra, a potem po raz ósmy w ciągu minuty przekonywał samego siebie, że faktycznie powinien pozwolić sobie na moment odpoczynku. No niech tak będzie. Westchnął ciężko i opuścił dormitorium.
Zamek miał jednak to do siebie, że nie zawsze sprzyjał jego mieszkańcom i Aslan, na przestrzeni tych wszystkich spędzonych tu lat, doskonale zdążył się o tym przekonać. Tak było i tym razem. Docelowo zmierzał w kierunku skąpanej w słońcu polany nad jeziorem. Zamiar miał jeden – leżeć tam do usranej śmierci ogrzać się w coraz śmielszych promieniach wiosny i poudawać, że taki z niego miłośnik przyrody, dla którego czas spędzony na zewnątrz jest ważniejszy niż tonięcie w niekończącym się materiale, sukcesywnie dostarczanym przez nauczycieli. Przez chwilę uwierzył w tę wizję, nieśmiało kołaczącą się w jego obolałej głowie i niesiony nową dawką motywacji do olania nauki, dziarsko przemierzał korytarz na siódmym piętrze.
I wtedy niczym sokół dojrzał w oddali znajomą sylwetkę. Zmrużył oczy, jakby mu to miało w czymś pomóc, i zatrzymał się na chwilę, tak bardzo zaabsorbowany szukaniem w głowie tej sylwetki i kasztanowych włosów, kaskadami opadającymi na szczupłe ramiona. Wiadomo, że robienie dwóch rzeczy jednocześnie wymaga niesamowitych zasobów uwagi, a Aslan Colton wyczerpał wszystkie na samo przeanalizowanie „wyjść czy nie wyjść z dormitorium”.
Szlag go trafiał równiusieńko, ale nie potrafił dopasować widzianej przed momentem osoby do jakiejkolwiek persony poznanej w życiu. Może i obrał za cel zostanie naczelnym uzdrowicielem dyżurnym w szpitalu świętego Munga, ale należy przyznać, że duszę detektywa to on również posiadał. I właśnie przez to nie mógł odpuścić śledztwa na tymże poziomie.
Otworzył drzwi do nieznanego mu pokoju z myślą, że zaraz przyłapie kogoś na gorącym uczynku (tak naprawdę nie umiałby zasnąć przez następnych 5 dni, gdyby się nie dowiedział kto tu jeszcze jest). Szeroki uśmiech rozjaśnił mu twarz, na której pojawiało się coraz więcej zmarszczek, gdy odpowiednie puzzle wskoczyły na swoje miejsce – przed nim stał nie kto inny jak Annabell Helyey. A raczej kucała nad leżącą torbą i uważnie oglądała jakieś pudełko. Well, well, well. Przyłapana.
- Co tam komuś podpierdalasz? – rzucił w ramach przywitania udawanym srogim tonem i oparł dłonie na biodrach, pozując na magimilicjanta, który właśnie złapał bandytę, którego ścigał całe swoje życie. – Wieki cię nie widziałem! – w gruncie rzeczy nie był nawet w stanie stwierdzić ile czasu minęło od ich ostatniego spotkania. Podszedł bliżej dziewczyny i rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie przypominał sobie, aby tu kiedyś był, a zważając na stan pokoju pokusił się nawet o stwierdzenie, że chyba nikt nigdy tu nie był. – Powiem ci, że woźny się opierdala, bo takiego syfu to dawno nie widziałem – przejechał palcem po blacie drewnianej szafki, a następnie strząsnął przyklejony do opuszka kurz.

@Annabell Helyey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Annabell Helyey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170,5
C. szczególne : intensywnie niebieskie oczy; tatuaż ciągnący się od uda do żeber; węgierski akcent
Galeony : 281
  Liczba postów : 377
https://www.czarodzieje.org/t18101-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18110-listy-do-ann#514950
https://www.czarodzieje.org/t18111-relacje-ann#514951
https://www.czarodzieje.org/t18102-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18304-annabell-helyey-dziennik
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyPon 11 Maj - 9:51;

Miała dość, tak bardzo dość jak tylko dało się dość mieć. Najgorsze w tym wszystkim było to, że jej mękom nie było widać końca. Co z tego, że napisze owutemy, że dostanie się na jakiekolwiek studia, skoro jej rodzinę to tylko i wyłącznie zachęci do dyktowania jej każdego kolejnego kroku. Nie była dość silna i nienawidziła siebie za to. Mętlik w głowie miała tak wielki, że wszystkie myśli były jednym wielkim chaosem, bałaganem większym od tego, który panował w pokoju. Zamyślona stukała palcami w pudełko z fałszywym piórem, wzbijając tym w powietrze chmury kurzu, od którego chciało jej się kichać, zupełnie nie przejmując się tym, że kolana już omawiają jej posłuszeństwa od zbyt długiego przykucnięcia. Słodki Merlinie, jak bardzo chciała zerwać wszystkie pętające ją łańcuchy! Była przekonana, że niczego nie pragnie bardziej w świecie. Była głupia, tak strasznie głupia, gdy już jako dziecko, podporządkowywała każdy swój ruch pod dyktaturę babci i mamy. Z drugiej strony, co miała zrobić? Nie była swoim bratem, nie miała wszystkiego w nosie. Swoją ciężką pracą dała mu drogę do wolności, by chociaż jedno z nich mogło żyć normalnie. Jak naiwna musiała być, myśląc, że wyjazd na Wyspy Brytyjskie da jej wolność i święty spokój? Nawet jeśli wyjechałaby na Alaskę – gówno by to dało, już zawsze miała zostać idealną Annabell, która nie potrafi powiedzieć nie swojej matce, która zawsze będzie starała się zadowolić wszystkich wokół, nawet tak wielkim kosztem samej siebie. Żałosna jesteś.
Zajęta swoimi myślami, wciąż głupawo stukając w pudełko, swoimi nie za długimi paznokciami, drgnęła z zaskoczenia, słysząc czyjeś słowa. Serce waliło jej o żebra i musiała przyznać, że o mało nie krzyknęła, tak się, cholera, nie robi! Wstała, strzelając przy tym swoimi stawami i obróciła się do sprawcy jej palpitacji, rozpoznając już po głosie, że to Aslan. W międzyczasie przewróciła oczami, jak zwykle zresztą, robiła to nieco zbyt często, gdyby zapytać kogoś o obiektywną ocenę.
Ja ciebie te… – odwróciła się i urwała w pól słowa, kiedy sylwetka chłopaka stanęła przed jej doprawy niebieskimi oczami, by wybuchnąć melodyjnym śmiechem. – Mogłeś mnie uprzedzić, że wypiłeś eliksir postarzający. – powiedziała, gdy już się trochę uspokoiła, wciąż rozbawiona. Kto by pomyślał, że tak błaha sprawa rozwieje ciemne chmury nad jej głową. – To jakiś zakład, czy zamierzałeś poderwać Whitehorn?
Wiedziała o Coltonie tyle, że ten chciał być uzdrowicielem, ku niezadowoleniu jego rodziców. Czy ona też by tego chciała, gdyby przez całe życie nie wpajano jej, że to jedyna słuszna droga, a każda inna jest absolutnie nieakceptowalna? Nie wiedziała, ostatnimi czasy często łapała się na niewiedzy, a przecież erudycja była u niej tak pożądała. Paradoks wkuwania z książek był taki, że stawiała to za swój priorytet, bowiem nie miała wyboru, a kiedy dręczyło ją nieco bardziej życiowe pytanie – miała w głowie kompletną pustkę. Denerwowało ją to, była przyzwyczajona, że wie dużo, niewiedza ją irytowała. Żałosny problem jak na siedemnastolatkę, była rozdrażniona, bo nie potrafiła odpowiedzieć na pytania, na które odpowiedź zwyczajnie nie istniała, zamiast martwić się, że na ostatniej imprezie za dużo wypiła. Czy nie takie błędy powinna teraz właśnie popełniać? Głupie, lekkomyślne, młodzieńcze… Czasem czuła się tak, jak teraz wyglądał Aslan – staro.
Nie miała pojęcia co to za miejsce, nie znała większości zamku, więc nie było w tym nic dziwnego. Nie sądziła, że to magia pomieszczenia tak wpłynęła na Krukona. Musiała jednak przyznać, że wyglądał doprawdy zabawnie. Uśmiech rozbawienia błądził w kącikach jej ust.
Patrz co znalazłam – rzuciła pudełko z piórem w jego stronę. – Dam ci jak napiszesz za mnie owutemy.
@Aslan Colton

______________________

You save everyone,
but who saves you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 914
  Liczba postów : 828
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptySob 16 Maj - 16:12;

Z rozbawieniem obserwował jej reakcję – nie chodziło o sam fakt wystraszenia (nie miał takiego zamiaru), ale o drgnięcie, jakby faktycznie miała coś na sumieniu. Zaśmiał się, prezentując dziewczynie cały szereg bielutkich zębów. Szybko jednak ubaw zastąpiło zaskoczenie. – Eliksir postarzający? O czym ty mówisz? – spytał zdziwiony. Zaczął się zastanawiać kiedy ostatni raz widział się w lusterku i było to w zasadzie rano. Wyglądał boleśnie zwyczajnie, a od tamtej pory jednak nic nie jadł ani nie pił, więc na jakiej podstawie Annabell insynuowała takie rzeczy? Zmarszczył brwi, ale szybko doszedł do wniosku, że jest to mało ważne. Wyciągnął ręce przed siebie, żeby ją w końcu prawilnie przywitać, rejestrując tym samym niecodziennie zmiany w ich wyglądzie. Wystawił dłoń przed samą twarz, aby lepiej jej się przyjrzeć. Pomarszczona skóra pełna starczych plam, spuchnięte palce. – O kurwa – wymsknęło mu się, będąc totalnie skonfundowanym owym faktem. Zbadał palcami twarz (równie pomarszczona jak ręce), a następnie przeczesał nimi włosy. Świadomości siwego koloru nie miał, ale wyczuł znaczną zmianę pod względem ich miękkości i sprężystości.
Słodki Merlinie, zaczął biadolić w myślach, co do kurwy? Bardzo szybko jednak się rozchmurzył, słysząc uwagę o Whitehorn. – W takim stanie to co najwyżej mogłaby mi aparat słuchowy zamontować – powiedział trochę głośniej niż przystało, demonstrując teatralnie swoje problemy ze słuchem. Cenił Perpetuę, ale bardziej ze względów doświadczenia i nauczanego przez nią przedmiotu. Aczkolwiek jej walory estetyczne docenić też potrafił.
Pomimo uśmiechu, w oczach Annabell dostrzegał pewien niepokój. Po kilku sekundach intensywnego rozmyślania (co było dla niego niezwykle trudne, zważając na fakt, iż mocno przeforsowywał się z nauką) zrozumiał co ten cień w jej błękitnych tęczówkach oznacza. Znał go bardzo dobrze, od dzieciństwa obserwując go w lustrze w swoim własnym spojrzeniu. Postanowił jednak nie drążyć tematu, dając Ślizgonce przestrzeń i chwilę wytchnienia od wszelkich trosk.
Złapał pudełko, wykazując się refleksem szachisty i obrócił je dookoła. Parsknął śmiechem na jej niezwykle hojną ofertę. – Z bólem serca, ale muszę tę propozycję odrzucić – rozłożył bezradnie ręce, wzdrygając się na samą myśl o owutemach. Każdy egzamin kończył się u niego niemalże załamaniem nerwowym, bo choć swojej wiedzy był pewny, przerastały go ambicje i chęć zrobienia wszystkiego jak najlepiej. – Wiesz już co będziesz zdawać? – zagaił. No to byłoby tyle z niedrążenia tematu nauki, wymagań i zmęczenia spowodowanego presją. Z drugiej strony, wreszcie trafił na kogoś, kto go w tym aspekcie rozumiał. I egoistycznie musiał to wykorzystać.

@Annabell Helyey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Annabell Helyey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170,5
C. szczególne : intensywnie niebieskie oczy; tatuaż ciągnący się od uda do żeber; węgierski akcent
Galeony : 281
  Liczba postów : 377
https://www.czarodzieje.org/t18101-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18110-listy-do-ann#514950
https://www.czarodzieje.org/t18111-relacje-ann#514951
https://www.czarodzieje.org/t18102-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18304-annabell-helyey-dziennik
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyPon 18 Maj - 21:12;

Nie była głupia, gdzieś z tyłu głowy miała to, że być może niekoniecznie powinna grzebać w torbie, nawet jeśli była pozostawiona samej sobie. Niemniej jednak to zrobiła i w dodatku znalazła fałszywe pióro, tak więc oddawać go nie zamierzała, nawet jeśli miałby ją męczyć wyrzuty sumienia przez najbliższy rok – jak pewnie i tak będzie. Rzecz znalazła nową właścicielkę, a Annabell nawet planowała już jak ją wykorzystać… Podrabianie podpisów matki już nigdy nie będzie takie trudne, chociaż musiała przyznać, że miała już w tym niebywałe doświadczenie, szczególnie jeśli chodziło o podpisywanie czegoś swojemu bratu. Może po porostu miała niebanalny talent do oszukiwania, nawet jeśli wciąż szła w zaparte, że kłamstwa nie cierpi? Było to w istocie paradoksalne, bowiem kłamała na każdym kroku, nawet samą siebie, że wszystko jest dokładnie tak jak powinno, a gdyby tylko spojrzeć prawdzie w oczy – nic nie było.
Zmarszczyła brwi, widząc dezorientację na twarzy Aslana. Była przekonana, że chłopak doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego wyglądu. Jakże wielkie musiało być jego zaskoczenia, skoro ona sama w pierwszych sekundach prawie go nie poznała. Stała więc twarzą do niego, z uniesioną brwią, będąc pewną, że Colton zwyczajnie robił sobie z niej żarty. Kiedy jednak zaczął oglądać swoją dłoń, stwierdziła, że wcale nie chodziło o żadną wkrętę, a Krukon faktycznie nie miał pojęcia, że wygląda jakby miał się zaraz położyć w głębokim, cmentarnym dole. W jej głowie zapaliła się lampka alarmowa i aż sama wyciągnęła przed siebie ręce, by się im przyjrzeć. Żadnych zmian nie wychwyciła, więc tym większe było jej zdziwienie. Może to nie jej chciał zrobić żart, a sam był jego ofiarą?
Fakt, albo wykupić miejsce na pochówek. – powiedziała po jego uwadze o aparacie słuchowym, nie chciała, żeby się zamartwiał, choć sama nie była przekonana do całej tej sytuacji. Jej rozbawienie minęło, kiedy zdała sobie sprawę, że Aslan nie miał pojęcia co się stało, a ona tym bardziej. Miała kolejną rzecz do dopisania na liście pod tytułem „czego nie wiem”.
Cień z jej oczu nie zniknął, a młoda Helyey była przekonana, że zadomowił się tam na stałe. Próbowała się go pozbyć, jednak każdego ranka jej odbicie spoglądało na nią tak samo żałośnie, kiedy tylko uświadamiała sobie, że całe jej życie jest jednym wielkim żartem i nad niczym w nim nie panuje. Nie potrafiła sobie wytłumaczyć jak to się stało, a brak ukochanej kontroli nad wszystkim sprawiał, że wariowała. Tak długo wmawiała sobie, że dyryguje swoim każdym dniem, choć naprawdę była niczym mała zagubiona dziewczynka w samym środku zakazanego lasu, nie mając pojęcia skąd przyszła i jak się z niego wydostać. Była w klatce.
Dobry refleks, jak na kogoś, kto ma aparycję jakby miał się zaraz rozpaść. – rzuciła rozbawiona, mając ogromną nadzieję, że to mu minie. Mina jej zrzedła kiedy odrzucić jej fantastyczną propozycję, była nawet gotowa uwarzyć eliksir wieloskokowy, specjalnie na tę okazję. Wylądowała jednak na cmentarzu porzuconych nadziei, bowiem musiała sama zmierzyć się z licznymi egzaminami, do których miała jeszcze trochę czasu, a już miała ich serdecznie dość. Może byłoby łatwiej gdyby matka w każdym liście jej o nich nie przypominała?
Spojrzała na niego, próbując jak najdokładniej ukryć swój smutek. Nie było to jednak możliwe i w tej chwili Aslan mógł z niej czytać jak z książki. Przygarbiła się nieco i odwróciła wzrok, zawieszając go na czymkolwiek, by po chwili połączyć swoje niebieskie tęczówki z jego szarymi.
Pytasz mnie jakbym miała jakiś wybór. – odparła i się roześmiała, jednak w jej śmiechu nie było ani grama rozbawienia, a jedynie koszmarna pustka, która coraz bardziej ją pochłaniała.

@Aslan Colton

______________________

You save everyone,
but who saves you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 914
  Liczba postów : 828
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyCzw 4 Cze - 2:13;

Brak reakcji z jej strony sugerował mu, że była równie zaskoczona co on. Nie miał zielonego pojęcia co się stało i w jakim znajduje się pomieszczeniu – przez chwilę podejrzewał, że zadziałała na niego magia pokoju, ale Annabell wyglądała zwyczajnie. Co to za nikczemny spisek? Wzruszył ramionami, nie zajmując sobie tym już głowy. To problem dla Aslana z przyszłości.
- Jakbym nagle tu umarł to powiedz moim rodzicom, żeby spierdalali, a na pogrzebie wygłoś płaczliwą przemowę o tym, jakim byłem wspaniałym przyjacielem, niezwykle przystojnym obywatelem i zdolnym.. – przerwał, uświadamiając sobie, że nawet chwilowa praca stawiała go w chujowym świetle – pracownikiem Munga – sprytnie wybrnął, unikając słowa recepcjonista. W tej sytuacji nie pozostało mu nic innego jak po prostu zażartować z własnej przypadłości. Dawno nie miał okazji do wyluzowania się. A co jak co, w obecności Ślizgonki zdecydowanie mógł sobie na to pozwolić, mając w tym drugi cel – rozbawienie i poprawienie jej humoru. – I koniecznie zadbaj o to, aby trumna była dębowa!
Uwagę o refleksie skomentował jedynie uśmiechem i bezradnym rozłożeniem ramion. Zagadka jego kondycji fizycznej była nierozwiązana, ale fakt, iż wciąż jako tako wykazywał się refleksem, napawał go nadzieją, iż to tylko chwilowa niedogodność. Albo kolejny żart od losu, który musiał przetrwać.
Pytasz mnie jakbym miała jakiś wybór. Skrzywił się delikatnie, bo wyłapał w jej śmiechu nutę rozgoryczenia. Spojrzał na Ann pokrzepiająco i skierował swe kroki w stronę zakurzonej kanapy, gestem zachęcając dziewczynę, aby siadła koło niego. Nie miał zamiaru prawić jej kazań ani uraczyć motywacyjną gadką. Doskonale rozumiał położenie Helyey – bardziej niż zdawała sobie z tego sprawę. I właśnie fakt, iż kilka lat temu kroczył podobną ścieżką w życiu był impulsem, który kazał mu się w tej sprawie odezwać.
Ja wiem, że niełatwo jest sprzeciwić się wymaganiom narzuconym z góry i że będzie cię to sporo kosztować. Ale ostatecznie nie pożałujesz. Uwierz. Żałuję, że zrozumiałem to tak późno – mruknął, wzdrygając się na samą myśl, że niewiele brakło, a raz na zawsze pożegnałby się z karierą w Mungu. Niczym kukiełka wypełniał polecenia rodziców i starał się spełnić ich ambicje, zamykając się w takiej samej klatce, w której teraz tkwiła Annabell. Widok jej smutnych oczu boleśnie przypominał mu te wszystkie lata, kiedy pozbawiony prawa głosu, zachowywał się jakby nie miał żadnego wpływu na swoje życie. A przecież było inaczej. Powoli się z tym faktem oswajał i bardzo chciał, aby dziewczyna również odzyskała poczucie, iż nikt inny, tylko ona, stoi za sterami. – Początkowo jest jeszcze trudniej niż ślepo spełniając czyjeś marzenia, ale z czasem.. Z czasem przychodzi ulga – tę piękną, poruszającą przemowę przerwało mu kichnięcie, spowodowane wszechobecnym kurzem.

@Annabell Helyey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Howard Forester

Nauczyciel
Wiek : 74
Galeony : 322
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 529
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3545-howard-forester
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyWto 25 Sie - 21:59;

Czy dwie spiskujące Gryfonki za bardzo zwracały na siebie uwagę? A może Howard chciał zaczepić Blaithin, kiedy tylko ujrzał ją ponownie na szkolnych korytarzach i nie domyślał się żadnych hazardowych zagrywek pomiędzy nią, a nową kapitan Gryfonów?
Profesor podążył za zauważoną dwójką korytarzem, który obrały. Niespiesznie, choć dziarsko i wręcz tanecznie. Kiedy jednak te udały się do jednego z opuszczonych pomieszczeń, a on, tuż po ich wejściu, nacisnął bez skutku na klamkę, zaniepokoił się.
Na szczęście zwykła Alohomora pomogła, a on mógł w środku przekonać się, że jeszcze do niczego nie doszło. Co na kolanach Dear robił jednak pokaźny mieszek galeonów? I jak do tego miała się szukająca funduszy na własną miotłę Davies? Wolał się tego nie domyślać na własną rękę.
- Mam nadzieję, że nie szukacie kłopotów. - rzucił ostrzegawczo, zanim zdążył cokolwiek wyczytać z ich ruchów, czy słów. Naprawdę chciałby, aby jego, aktualnie mniej lub bardziej, podopieczne nie robiły niczego podejrzanego, czy niemoralnego. A już na pewno nie na oczach Howarda.
- Lepiej stąd zmykajcie. Może nawet zapomnę o tym zamkniętych drzwiach. - przestrzegł uczennice i poczekał aż wyjdą z pokoju zanim sam opuścił go za nimi. Czy właśnie zapobiegł jakiemuś nieodwracalnemu później zejściu nieletniej na złą ścieżkę? A może wszystko zrozumiał opacznie i nie powinien się w ogóle tym przejmować?

[z/t dla Howarda, Morgan i Blaithin]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1290
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 1010
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyPon 5 Paź - 20:37;

Miał dziwne wrażenie, że profesor Albescu wiedziała już doskonale, co się wydarzyło. Nie było tajemnicą to, że pewnego dnia po prostu zniknął, a później okazało się, że spędza czas w Mungu, nie było również tajemnicą, że nie było go na rozpoczęciu roku szkolnego, że nie pojawił się na zajęciach, jakie kobieta prowadziła, że generalnie przebywał gdzieś na boku, poza zamkiem, będąc dokładniejszym, ale nie chwalił się na lewo i prawo, dlaczego tak to wyglądało. To była, kurwa, jego sprawa. Zdążył jednak zrozumieć, że jeśli przed nikim się nie otworzy i nie poszuka prawdziwego nauczyciela, chuj z tego wszystkiego wyjdzie. Musiał więc komuś zaufać, a jedyną taką osobą, która na dokładkę rozumiała zapewne jego problemy, była właśnie profesor wróżbiarstwa, która przystała na jego prośbę o spotkanie, a teraz chłopak wpatrywał się w nią z nieco nietęgą miną, zastanawiając się, co właściwie miałby jej powiedzieć i jak zacząć. Wszystko się spierdoliło? Zjebałem, bo wywoływałem wizję, chociaż nie wiedziałem, jak się do tego zabrać? Wypiłem jakiś pojebany eliksir? Dostałem ostrzeżenie, że jeśli nie zacznę traktować tego poważnie, to przestanę w ogóle widzieć? Jakie, kurwa, były właściwe słowa, by to rozpocząć, tego nie wiedział, nic zatem dziwnego, że kołysał się jak skończony debil na piętach, starając się dobrze przemyśleć to, co zamierzał zrobić. Musiał zacząć się uczyć, jakkolwiek by to nie brzmiało, a nie był w stanie samotnie dowiedzieć się, jak dokładnie panować nad przyszłością. Choć otrzymał już pierwszą lekcję, dostał pierwszą nauczkę i w końcu do jego głowy dotarło, że nie może walczyć z tym, co otrzymał. Mógł, czy raczej musiał, jakoś to oswoić i spowodować, że dar faktycznie stanie się darem, a nie jakimś pieprzonym przekleństwem, zaś w czasie wakacji zdecydował, że pora zrobić krok naprzód. I właśnie z tego, nie innego, powodu, sterczał teraz przed profesor Albescu, zastanawiając się, jak ma do tego tematu w ogóle podejść.
- Dziękuję, że zgodziła się pani ze mną porozmawiać - burknął w końcu, bo nic innego nadal nie przychodziło mu do głowy. Cokolwiek by nie powiedział, brzmiało to źle, a świadomość, że profesor i tak wiedziała, że coś się wydarzyło, była dla niego przytłaczająca. Z jakiegoś powodu bał się jej zapytać, czy może sama dostrzegła coś, co nie było dane zobaczyć jemu. Właściwie nie chciałby nigdy poznawać swojej przyszłości, nie chciał musieć przez to przechodzić, wolał, by wszystko to pozostawało tajemnicą, do której musiał sam dotrzeć, którą musiał sam odsłonić. Pewnie właśnie dlatego wielu ludzi nie chciało, by wyjawiał im to, czego się o nich dowiedział i w pełni to pojmował, ostatecznie bowiem obcowanie z przyszłością było kurewsko trudne i nie zawsze było tym, czego tak naprawdę się oczekiwało. Sam nieco jej się bał, ale jednocześnie - przestał od niej w końcu spierdalać.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent, blizna po poparzeniu na lewym ramieniu powyżej łokcia
Galeony : 1188
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 366
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyPon 12 Paź - 23:16;

Miała gdzieś z tyłu głowy przedłużającą się obecność Maxa. Spodziewała się zobaczyć go tuż po powrocie do Hogwartu – w zeszłym semestrze wydawał się w końcu przepełniony pytaniami, na które Albescu mogłaby pomóc mu znaleźć odpowiedź. Przyłapała się na tym, że mimowolnie odsuwała intuicyjną myśl, że coś się stało, bardzo nie chcąc, żeby okazała się prawdziwa – ale nie było negocjacji z darem, bo niedługo potem usłyszała jakieś pogłoski o Mungu, które jeszcze bardziej wzmogły niepokój.
W co wpakował się ten chłopak?
Wiedziała, że prędzej czy później się do niej zgłosi, i odetchnęła z ulgą, gdy w końcu to zrobił. To był jednak jeden mały krok w odpowiednią stronę, a gdy przyglądała się jago wahaniu, była już pewna, że zawędrował gdzieś, skąd musiał zrobić ich dużo więcej, żeby znaleźć się na tej odpowiedniej drodze. Była pewna jednego – nie usłyszy nic dobrego. Napięcie Brewera udzielało się i jej, i chociaż z początku chciała dać mu jeszcze moment na zebranie myśli, powoli traciła cierpliwość.
Na Merlina, Max – powiedziała, przymykając powieki i ściskając lekko nasadę nosa, zapominając aż o standardowym dla niej zwrocie grzecznościowym. Oczywiście, że zgodziła się z nim porozmawiać, dlaczego miałaby tego nie zrobić? To nie było to, o czym chciał z nią rozmawiać, a nie obchodziły jej teraz uprzejmości. Wolała, żeby przeszedł do rzeczy. – Wyduś to z siebie – powiedziała, przyglądając mu się wyczekująco. Mogłaby użyć swojego daru, żeby spróbować pochwycić choćby jakieś drobne elementy układanki, ale wolała usłyszeć o wszystkim z perspektywy Maxa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1290
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 1010
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyWto 13 Paź - 19:40;

Wiedział, że udało mu się naprawdę nieźle zjebać, zdawał sobie z tego sprawę. Co najdziwniejsze, najtrudniej było mu się do tego przyznać właśnie przed profesor Albescu, jakby spodziewał się, że na jego łeb posypią się prawdziwe gromy. Nie mógł zresztą spodziewać się niczego innego, ostatecznie bowiem naprawdę nieźle przeholował, najpierw bawiąc się darem na własne życzenie, a później przyjmując eliksir, którego pochodzenia i działania tak naprawdę nie znał, teraz zaś zbierał za niego nadal baty. Musiał jednak przyznać, że ostatni czas był dziwnie spokojny, co oznaczało jedynie, że zapewne szykuje się pieprzona cisza przed burzą, a on nie mógł już dłużej pozwalać sobie na to, żeby otrzymany dar robił z nim, co chce i dyktował mu własne warunki, z którymi nie chciał się zgodzić i szarpał się jak skończony debil. Którym, oczywiście, był. Odetchnął więc głęboko.
- Sam wywołałem wizje. Z których... ciężko było wrócić do rzeczywistości - przynął w końcu, przygryzając na moment policzek od wewnątrz, a później spojrzał na kobietę, zastanawiając się, co ona zrobi z tą informacją. Bo normalna nie była, wiedział o tym. Trzymał to w tajemnicy i jedynie Lou miała pojęcie, co dokładnie odpierdoliło się na wakacjach, wiedział, że nic nie powiedziała Finnowi ani nikomu innemu, więc teraz przyszła pora na to, żeby Max faktycznie wyznał swoje pojebane grzechy komuś, kto może to rozumiał, ale z całą pewnością nie zamierzał tolerować jego skrajnej głupoty. Z tego akurat zdawał sobie sprawę, bo odnosił wrażenie, że profesor traktuje naprawdę poważnie kwestię daru, przyszłości i wszystkiego, co było z tym związane.
- A później spotkałem się z pewną wiedźmą, która ostrzegła mnie, żeby zaczął w końcu poważnie to traktować. I dała mi... eliksir, po którym wylądowałem w Mungu - dodał, zakładając ręce na piersi. Automatycznie próbował się jakoś ochronić, bo spodziewał się dokładnie takiego samego wybuchu złości, jaki już przerobił i z jakim miał mimo wszystko problem. Nie wiedział, co kobieta może o tym myśleć, co może na to wszystko powiedzieć, ale odnosił wrażenie, że zadowolona to nie będzie. Zresztą, kurwa, trudno, żeby było inaczej, skoro zachowywał się naprawdę w chuj lekkomyślnie, robiąc dokładnie to, na co sam miał ochotę i nie stosując się do żadnych zasad, które powinny go obejmować. Resztki rozumu też chyba zdołały już wyparować z jego durnego łba, o ile jeszcze jakiekolwiek tam posiadał, bo miał co do tego poważne wątpliwości. Teraz zdawał sobie sprawę z tego, jakim był skończonym durniem, kiedy próbował sam przełamywać coś, z czym powinien po prostu przestać walczyć, a zacząć żyć.

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent, blizna po poparzeniu na lewym ramieniu powyżej łokcia
Galeony : 1188
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 366
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptyWto 13 Paź - 21:35;

Krew odpłynęła jej z twarzy, gdy tylko Max w końcu wydusił z siebie wiadomość. Wciągnęła gwałtownie powietrze, zamykając powoli oczy i zasłaniając je dłonią. Próbowała sobie teraz przypomnieć, co dokładnie powiedziała mu na temat wywoływania wizji, kiedy rozmawiali w zeszłym semestrze – i czy wyraźnie zaznaczyła wtedy, że byłby to niesamowicie głupi pomysł, żeby próbował tego dokonać. I niestety, odpowiedź była przecząca. Może i nie wpadła wtedy na to, że Max postanowi rzucić się na głęboką wodę, ale i tak poczuła uderzenie gorąca i coś wywróciło jej się w żołądku.
Czyś ty upadł na głowę? – wydusiła z siebie. Zabrała rękę z oczy, z których wręcz ciskała iskrami w Brewera. Jakiekolwiek uprzejmości już dawno wyleciały jej z głowy. Najgorsze było to, że czuła się za to współodpowiedzialna – bo w końcu to ona powiedziała mu, jak tego dokonać. I właśnie dlatego nie miała zamiaru zostawić na nim suchej nitki.– Nie wiem, jakie mentalne fikołki trzeba zrobić, żeby stwierdzić, że w momencie kiedy NIE RADZISZ SOBIE Z NORMALNYMI WIZJAMI uznać wywołanie jakiejś za dobry pomysł. Jeśli nie radzisz sobie z akromantulą, to nie idziesz się napierdalać z trollami. Jeśli nie umiesz wyczarować podstawowego zaklęcia tarczy, to najpierw uczysz się zaklęcia tarczy, zanim zabierasz się za protego maxima. – Mówiła coraz głośniej, energicznie wymachując przy tym ręką, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że gdzieś po drodze wymsknęło jej się przekleństwo – była zbyt wzburzona i pochłonięta emocjami. – Na Merlina, Max, jesteś inteligentnym młodym człowiekiem, czy naprawdę potrzebowałeś łopatologicznego wyjaśnienia tych zależności? – zapytała. I dopiero wtedy odetchnęła, chociaż wcale nie pomogło jej to pozbierać myśli i wyciszyć wzburzenia, zwłaszcza że gryfon podzielił się z nią kolejnymi wieściami. Tym razem ręce opadły jej niemal do ziemi. Nie wierzyła w to, co słyszała.
Przynajmniej powiedziała ci coś mądrego – rzuciła. Nie miała już siły na kolejny wybuch. Zresztą – tutaj już nie współdzieliła z winy za zajście, a on pewnie już zdążył nauczyć się bardzo dobitnie, żeby nie przyjmować żadnych napojów, a tym bardziej eliksirów, od obcych ludzi. Pokręciła lekko głową, wzdychając ciężko.
Dlaczego nie napisałeś do mnie listu, skoro tak bardzo chciałeś zgłębiać swój dar? – zapytała, teraz już spokojnym tonem, chociaż wiele ją on kosztował. Może nawet właśnie to w całej sprawie gnębiło ją najbardziej – może i nie mieli wcześniej ze sobą wiele do czynienia, ale miała nadzieję, że nawiązali nic porozumienia, a przecież do znudzenia powtarzała, że zawsze i wszędzie przyjmie wszystkie pytania w tej sprawie. – Jesteś inteligentnym młodym człowiekiem – powtórzyła swoje własne słowa – więc domyślam się, że dostałeś swoją nauczkę a propo obdarzania zaufaniem nieznajomych. – Emocje powoli opadały, więc Valeria mogła pomyśleć trochę jaśniej o tym, co usłyszała. I zainteresowała ją ta wiedźma, o której mówił. – Co jeszcze od niej usłyszałeś? – zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1290
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 1010
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 EmptySob 17 Paź - 23:35;

Był gotowy na to, że dostanie opierdol, spodziewał się tego, liczył się z tym i właściwie nawet na to czekał. Na potwierdzenie tych wszystkich słów, jakimi przyjebał mu wcześniej Finn, potrzebował kogoś, kto nim naprawdę mocno potrząśnie i pokaże mu, że odpierdolił takie gówno, że aż szkoda na to słów. Wiedział, że zachował się jak skończony debil, ale wtedy nie myślał racjonalnie, ani na początku, ani później, kiedy w końcu znalazł się w domu Horbel. Zrobił to, co wtedy uważał za słuszne, aczkolwiek z perspektywy czasu musiał przyznać, że nieźle go pojebało, skoro zrobił coś tak idiotycznego. Nie miał jednak pojęcia, jak inaczej miał podejść do tej sprawy, a stara wiedźma miała mu jednak coś ważnego do przekazania. Niezależnie od tego, jakie były jej metody, skutek był dokładnie taki, jakiego sobie życzyła. I w gruncie rzeczy - jakiego życzył sobie także Max, bo nie ma co się oszukiwać, chciał ruszyć z miejsca i przestać sterczeć w jakimś pojebanym bagnie, do którego udało mu się wleźć już dawno, właściwie kiedy był jeszcze dzieciakiem i nie potrafił słuchać tego, co mówił do niego jego świat, co mówili do niego czarodzieje.
- Chciałem poznać odpowiedź na bardzo ważne pytanie, pani profesor. Przed wyjazdem zobaczyłem coś... niebezpieczeństwo. I chciałem wiedzieć, kiedy to się wydarzy, naprawdę nie myślałem wtedy o tym, żeby prosić panią o pomoc. Zresztą, nie umiałby nawet wyjaśnić, o co dokładnie chodziło - rzucił, jakby to miało stanowić jego linię obrony, aczkolwiek zdawał sobie sprawę z tego, jak chujowo to brzmiało, wiedział doskonale, że było to jedno wielkie gówno, ale nie był w stanie nic na to poradzić, po prostu wiedział, że musiał zrobić to, co zrobił, dla Finna. I tak ostatecznie wyszło z tego większe bagno, bo okazało się, że jego wizja dotyczyła czegoś, co wydarzyło się zdecydowanie później. Na samo wspomnienie Max nieznacznie pobladł, bo znowu dotarło do niego, że nie uratował chłopaka, że go nie ostrzegł, że go przy nim nie było i od tego chciało mu się właściwie rzygać, straszliwie go to bowiem wkurwiało, ale wiedział, że teraz nie poradzi nic na przeszłość, mógł jedynie spróbować ruszyć przyszłość, aczkolwiek lepiej byłoby pewnie dla niego, gdyby nie próbował pchać się do niej na siłę, a poczekał na to, co przyniesie.
- Że stracę wzrok, jeśli nie przestanę walczyć z darem. Że ból, jaki odczuwam, wywołany jest tym, że powstrzymuję wizje. Że jeśli chcę się pogodzić z darem, muszę ostatecznie pożegnać się z przeszłością i myśleniem o tym, że to przekleństwo, że jestem... - wyjaśnił, zgodnie z wolą profesor Albescu, a później wzruszył ramionami, bo chyba sama domyślała się, co chciał jeszcze dodać i jak się opisać. Ostatecznie, jeśli dobrze rozumiał, ona faktycznie miała podobne do niego doświadczenia, toteż była w stanie zrozumieć to, co siedziało mu w głowie i z czym to się dokładnie wiązało, jak mogło to blokować i wszystko rozpierdalać na kawałki, na części. Odetchnął nieco głębiej, próbując się z tym wszystkim nie kopać jak popieprzony koń, bo nic by to nie zmieniło.

@Valeria Albescu

______________________


Whether I'm satisfied, or lost in my woes,
I will always feel happiness within.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój Czasu - Page 4 QzgSDG8








Pokój Czasu - Page 4 Empty


PisaniePokój Czasu - Page 4 Empty Re: Pokój Czasu  Pokój Czasu - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój Czasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój Czasu - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-