Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Iggy Honeycott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Iggy Honeycott
Iggy Honeycott

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wzrost i muskulatura
Galeony : 284
  Liczba postów : 62
https://www.czarodzieje.org/t22775-iggy-honeycott#767683
https://www.czarodzieje.org/t22811-sniezynek#768259
https://www.czarodzieje.org/t22776-iggy-honeycott#767701
https://www.czarodzieje.org/t22849-iggy-honeycott-dziennik#76883
Iggy Honeycott QzgSDG8




Gracz




Iggy Honeycott Empty


PisanieIggy Honeycott Empty Iggy Honeycott  Iggy Honeycott EmptySro Lut 07 2024, 13:49;


Ignatius Honeycott

DATA URODZENIA 2 luty 1984 roku
CZYSTOŚĆ KRWI 90%
MIEJSCE URODZENIA Wyspa Wight, Wielka Brytania
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Wyspa Wight, Wielka Brytania
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart, Hufflepuff
UKOŃCZONE STUDIA tak
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA pałkarz Narodowej Reprezentacji Quidditcha,
pałkarz Małej Ligi – Zjednoczeni z Puddlemore
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY 23 lata
WYBRANY WIZERUNEK Zane Phillips


Wyglad

WZROST 191 cm
BUDOWA CIAŁA muskularny
KOLOR OCZU niebieskie
KOLOR WŁOSÓW blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE wzrost i muskulatura
PREFEROWANE UBRANIA luźne, swobodne, sportowe


Charakter


    Ma w sobie bardzo dużo wyrozumiałości i tolerancji – jedno wyniósł z dorastania z trójką bardzo różnego od siebie rodzeństwa, a drugie z doktryn rodziny. Jest przyzwyczajony do chaosu i wiecznego rozgardiaszu, dlatego bardzo dobrze czuje się wśród ludzi i właśnie do nich ciągnie. Łatwo nawiązuje nowe znajomości, ale znacznie trudniej mu je zachować. Nie ze względu na brak chęci, a przez brak czasu żeby się w nie zaangażować. Dlatego prawdziwych przyjaciół ma niewiele, tylko takich, którzy potrafią zrozumieć jego napięty tryb pracy.

    Ma miękkie serce, zamknięte w wielkim ciele, ale bije ono dla ludzi, jego fanów i najukochańszej córuni. Chociaż jest ogromny, a zawodnicy z drużyny zakładają się, czy jest w stanie w zagięciu ręki otworzyć piwo, równie często, co sprawny fizycznie i wytrzymały, bywa niezdarny lub nieporadny. Ma dwie lewe ręce do gotowania i dwie lewe nogi do tańczenia. Za to dwa potężne ramiona do miotania tłuczkami i ciało, które lepiej czuje się w locie niż na twardym gruncie na ziemi. Dłonie ma sprawne tylko do majsterkowania, ale jeśli chodzi o rzeczy codzienne, ich zręczność magicznie znika. Ma także obsesję na punkcie trzymania dobrej rzeźby i kondycji, już od najmłodszych lat, co nie znaczy, że nie potrafi sam jeden pochłonąć całego indyka na święta – o ile ten nie był zanurzany w tłuszczu, a pieczony w piekarniku i nie nadziewany masłem, czy śmietaną. Kocha warzywa, ale kocha też mięso – dobrze przygotowane. Prowadzi bardzo zdrowy i aktywny styl życia, i zawsze tak było. Z wyjątkiem kilku epizodów w życiu, w których opadał z formy, ale zawsze do niej wracał – czując wyrzuty sumienia, kiedy tak nie było.

    Mimo coraz starszego wieku, nie traci swojego młodego ducha. Wydaje się raczej lekkoduchem, luźno traktującym życie, zawsze staje w obronie słabszych, albo uciemiężonych. Łatwo jest go okłamać, albo przekabacić na swoją stronę, bo zwyczajnie lubi trzymać komitywę z ludźmi. Zdarzy mu się z kimś pokłócić, ale zwykle rzuca to szybko w niepamięć i o tym zapomina, dlatego to samo zakłada o innych – że oni także nie noszą w sobie urazy, i niejednokrotnie już się na tym przejechał. Wszystkim innym życzy jak najlepiej, nie ma w sobie zawiści i zazdrości, cudze szczęście czasem cieszy go nawet bardziej niż własne. O ile nie boi się ludzi – bo ma o nich niezdrowo dobre zdanie, o tyle zdarza się, że potrafi się wzdrygnąć na własny cień na ścianie.


Historia


    W jego domu odkąd pamięta panował chaos. Edward sprowadzał najróżniste zwierzęta i przyprawiał rodzeństwo o zawał, bo tylko on jeden potrafił sobie z nimi poradzić, Sully kłócił się z nim, że Ned powinien przejść na weganizm, a Eliza co rusz płakała przez kolejne rozstanie, rodzice z kolei wiecznie o coś się sprzeczali, a każdego razu, kiedy się godzili, zamykali się w sypialni i potrafili nie wychodzić przez kilka dni. W tym czasie dzieci pilnowały siebie nawzajem. Niejednokrotnie coś przez to wybuchło w domu – najczęściej piekarnik, kiedy tylko Eliza brała się do gotowania, ogród przechodził częste renowacje, a architektami były zwierzęta, które się przez niego przewijały, Sully stwarzał najmniej problemów, albo najlepiej się z nimi krył, a Iggy wiecznie na coś wpadał, coś łamał, coś pogruchotał, coś wyrwał ze ściany, szczególnie, kiedy wszedł w wiek dojrzewania, kiedy miał więcej siły, której nigdy nie doceniał. Jako trzynastolatek dostał się do magimedyka ze słabym, dolnym odcinkiem kręgosłupa przez pierwszy wysoki skok wzrostu i masy ciała, a radą uzdrowiciela było ćwiczyć, żeby usztywnić grzbiet, co w opinii uzdrowiciela miało wystarczyć, żeby nie rzutowało to później na jego życie. Zaskakująco, właśnie w tym i w zdrowym trybie życia Ignatius odnalazł swoją pasję.

    Pod czujnym okiem magimedyków sportowych nauczył się, jak nie forsować swojego ciała i zdrowo rozwijać mięśnie. To, co wielu robiło instynktownie, ucząc się na błędach technicznych, które potem lata trudno z siebie wyplenić, on robił świadomie, od razu ucząc się odpowiednich nawyków. Przypadkowym efektem jego ćwiczeń było kształcenie ogólnorozwojowe – zwiększenie refleksu, instynktownych ruchów ciała, zwiększających jego zwinność i zręczność, a tak naprawdę – wykształcenie codziennymi treningami pamięci mięśniowej. Jego ćwiczenia nie były statyczne, nie polegały na bezrefleksyjnym podnoszeniu ciężarów. Znacznie lepiej czuł się w biegach przełajowych, ćwiczeniach terenowych, torach z przeszkodami – a tych na terenie Hogwartu nie brakowało. Śmieszne, chwiejne mostki, płotki do przeskakiwania, ściany do wspinania. Nie pamięta ile razy trafił do Dyrektora na dywanik, za niszczenie mienia szkoły i ile ścianek w Hogwarcie odmalował własnymi rękoma.

    Nie zawsze chciał zostać pałkarzem i wiązać swoją przyszłość z Quidditchem. Spełniał się w osobistych treningach siłowych i wytrzymałościowych. Jednak w piątej klasie, kiedy połowa drużyny została pokonana przez zatrucie pokarmowe, wskoczył na jeden mecz w zastępstwie za pałkarza. Okazało się, że oprócz dopracowania precyzji i kierunku miotania tłuczkami, jest w tym całkiem niezły, na miotle od razu poruszał się jak ryba w wodzie, co potwierdziło naturalny talent, jaki wywróżyła mu nauczycielka Quidditcha w pierwszej klasie, a który wtedy całkiem zignorował. Niedługo później w szybkim tempie, przy odpowiednim zmotywowaniu i rosnącej pasji do gier miotlarskich, dogonił, a później wyprzedził talentem całą drużynę. Nie bez wyrzeczeń, bo o ile już wcześniej prześlizgiwał się przez każde zajęcia, które go nie interesowały, tak po poświęceniu każdej wolnej chwili na treningi, ledwie zdał OWuTeMy. Miał jednak szczęście dorastać w liberalnej rodzinie, która bardziej niż z dobrych ocen, cieszyła się z tego, że znalazł swoje powołanie.

    Nie pamięta kiedy dokładnie stracił większość przyjaciół. Działo się to stopniowo. Początkowo był tym jednym, popularnym dzieciakiem, którego wszyscy lubili, za którym ganiały dziewczyny, bo jako jeden z nielicznych już jako nastolatek miał rzeźbę, którą nie powstydziłby się dorosły facet i urodę po matce-modelce. Szybko jednak dziewczyny przekonały się, że od kobiet, woli sport, a koledzy, że coraz rzadziej znajduje dla nich czas. On mimo wszystko, w każdej chwili wolnej od ćwiczeń lgnął do ludzi, bo taki zawsze był. Nawet jeśli części z nich nie mógł już nazwać przyjaciółmi. Pojawiali się tacy, którzy zazdrościli mu, że szybko i gwałtownie stał się najlepszym graczem, Ci nie widzieli, że pracował dłużej i ciężej niż wszyscy w drużynie, że aktywność i sport nie była częścią jego życia, tylko jego całym życiem. Tylko nieliczni zostali przy nim, wspierając jego marzenia.

    Te spełniły się szybciej niż się spodziewał – już w trakcie szkoły Narodowa Reprezentacja Quidditcha chciała go zrekrutować, po tym, jak skauci wyłapali go na towarzyskim meczu juniorów, ale do końca VII klasy zostało mu tylko pół roku i dopiero wtedy dostał propozycję dołączenia do reprezentacji, o ile wcześniej zaliczy 6-miesięczny staż w małej lidze. Trafił wtedy do Zjednoczonych z Puddlemore, których był fanem. Jego kariera przebiegła bardzo dynamicznie, jak jego życie, szybkie – bardzo niespodziewane – zakochanie, narodziny córki, oddanie się w wir pracy i łączenie tego z wychowaniem dziecka. Dużą pomocą okazała się tu rodzina, która wręcz wypychała go do rozwoju i spełniania swoich pasji, w czasie kiedy siostra, brat – jeden czy drugi – wujek, ciotka, stryjek, babka i cała rodzina angażowała się w pomoc w opiece nad najmłodszym Honeycottem. Stało się tak, że jako ojciec, musiał walczyć o czas do własnego dziecka, bo rodzina miała już dla tego szkraba wypisany własny grafik! Chaos, w jakim dorastał okazał się zbawieniem.

    Co tyczyło się jego kariery, już na poziomie ligi zawodowej, okazało się, że nie był może najbardziej zwrotnym i zjawiskowym zawodnikiem – ale jego siła szybko uplasowała go w TOP3 pałkarzy w irlandzko-brytyjskiej lidze. Tytuł ten z roku na rok przechodził raz z niego, do rywalizujących z nim kolegów, aż w końcu po 10 latach, z całej trójki został tylko on i rywalizował już tylko z młodszymi kolegami. Bardzo często ludzie mówią mu: “Iggy, przejdź już na emeryturę, stary jesteś! Zrób miejsce młodym”. On wtedy odpowiada; “Ścigamy się?”. Bo chociaż osiągnął wiek, w którym przynależenie do drużyny wydawałoby się już obciachem i ze swojego szczytu może się już tylko stoczyć – on dalej to kocha i dalej nie odstaje młodszym. Może jego persona nikogo nie ekscytuje już tak jak jeszcze dziesięć lat temu, ale niezmiennie pozostaje legendą i wzorem do naśladowania dla młodszych kolegów w niższej lidze.



Rodzina


Rhys Arthur Honeycott - wujek, baron karmelkowego królestwa i głowa rodziny. Czarodziej-wizjoner, tworzący w fabryce Sweet Honeycott Factory najdziwniejsze i najpyszniejsze cuda, godne konkurowania z wiecznymi klasykami typu czekoladowe żaby, czy fasolki wszystkich smaków. Człowiek honorowy, bez reszty zakochany w dwóch rzeczach - swojej branży i swojej rodzinie.

Riley Doyle Honeycott – ojciec, brat Rhysa, krytyk kulinarny i degustator win, okazjonalnie sommelier, na rodzinnych imprezach wiecznie kłóci się ze Stanleyem o wyższość win nad bimbrem i nalewkami.

Candice "Candy" Honeycott – matka, aktorka/modelka, jej pseudonim artystyczny przykuł uwagę Rileya i jakoś tak zostali razem, mimo wielu kłótni i wybuchowego związku, który aż prosi się o rozwód. Można się spodziewać, że pożycie małżeńskie mają tak samo namiętne, jak ich konflikty, wnioskując po ilości posiadanych dzieci.

Elizabeth "Sissy" Honeycott – dla niektórych Eliza, siostra, na rodzinnych spotkaniach słynie z historii, jak wysadziła pieczeń z reema nadziewanego burakami. Ma wielką pasję do gotowania, ale dwie lewe ręce do tego. Czyta artykuły typu: "10 powodów dlaczego choinka jest lepsza od mężczyzny", bo ją też mąż zostawił dla jakiejś młodej flądry. Od dwudziestu lat uważa, że jeszcze zrobi karierę w modelingu. Pali stanowczo za dużo papierosów. Iggy zawsze staje po jej stronie po każdym rozstaniu Elizabeth i jest pierwszy do pocieszania jej. To z nią ma najbardziej zażyłą relację z czwórki rodzeństwa.
    Dzieci:
    ☆ XY
    ☆ XY

Edward "Ned" Honeycott – młodszy brat, uważa, że najlepsze jedzenie to mięso, i to takie, które się samemu wyhoduje. Problem występuje wtedy, kiedy próbuje się mu wyperswadować, żeby nie wymyślał steków z np. wiwerna, bo trzymanie wiwerna w ogrodzie w celach hodowlanych nie jest najlepszym pomysłem. Z tym Edward się nie zgadza, mówiąc, że jest pionierem, ma wizję, a inni niesłusznie go hejtują. Prawdopodobnie młodo umrze (zjedzony przez wiwerna).

Sullivan "Sully" Honeycott – młodszy brat, jest weganinem. Hoduje magiczne pszczoły. Nie lubi kuzyna Stanleya, który wiecznie podpierdala im miód.

Stanley Honeycott – kuzyn, podpierdala miód pszczołom Sully'ego. Ma zajebisty zarost. W rodzinie słynie z tego, że prowadzi własny biznes, pędzi nalewki i bimber, od którego naprawdę można oślepnąć. To on na rodzinnych imprezach wyciąga z pod pazuchy buteleczkę, pytając: "Ze mną się nie napijesz?". Nosi na szyi magiczny naszyjnik – kieliszek – dla ozdoby, ale też w celach praktycznych. Bardzo interesują go czystokrwiści czarodzieje – sam może mieć mniej — bo jego zdaniem ich podniebienia najlepiej weryfikują smaczność jego nalewek. Podobno jego alkohol jednemu szlachcicowi wypalił język, ale jest to niepotwierdzona informacja – prawdopodobnie dlatego, że szlachcic nie ma języka, żeby to potwierdzić.

Mairion Honeycott – kuzynka, córka Rhysa, właścicielka kilku restauracji w północnej części Anglii, szczycących się gwiazdkami Magichelina. Obecnie podróżuje z małżonką po świecie, wymyślając nowe, zjawiskowe przepisy do ich wspólnej książki kucharskiej.
    Dzieci:
    ☆ Gwen
    ☆ Viego
    ☆ Monty 

Babatunde "Ben" Honeycott – kuzyn, syn Rhysa, urodził się w Nigerii w Afryce, podczas jednej z podróży jego rodziców, gdzie wioskowa szamanka powiedziała, że Ben musi mieć lokalne imię, żeby dobre duchy podróżowały razem z nim. Przez te całe podróże Iggy czasem zapomina o istnieniu kuzyna Bena.  

Córka – uczennica bądź studentka w Hogwarcie, dowolny dom, wiek max. 21 lat. Od zawsze nazywana przez swojego ojca "córunią", stale przez niego wychwalana, znana przez wszystkich znajomych Iggy'ego, głównie z jego opowieści, niekoniecznie znana więc zawsze osobiście. Może sama nie wiedzieć jeszcze, jakie ma talenty, ale wieść o nich na pewno już się rozeszła po calym Londynie.

Żona/Ex-żona/Ex-partnerka – była bądź obecna partnerka Iggy'ego, przeszli szybką, błyskawiczną miłość, szybkie zauroczenie i wpadli. Mogła porzucić mu dziecko na wychowanie i uciec, cieszyć się swoją młodością, bądż została przy nim. Raczej zakładam relację, że niezależnie czy została, czy nie, jest to trudny związek bądź rozwód, w którym wygasło pierwsze szczeniackie zauroczenie i zaczyna się dorosłe, prawdziwe życie. Ta relacja może iść w stronę miłości, a może skończyć się na bezapelacyjnym rozstaniu – zależy jakie będą oczekiwania autora, który ją przejmie.


Ciekawostki


★ Ma czterdzieści lat, wygląda na trzydzieści, a czuje się na dwadzieścia. Wszystko to za sprawą zdrowej diety i bardzo aktywnego stylu życia.

★ Mało jest zawodników jego postury, dlatego miotły musi robić wyłącznie na zamówienie, tak samo jak często odzież.

★ Przy Sullym jest weganinem, przy Edwardzie miłośnikiem mięsa, a tylko przy Stanleyu abstynentem – bo jak się okazuje ma bardzo słabą głowę do alkoholu.

★ Facet-kolos, a straszna z niego boidupa, jeśli chodzi o kontakty z magicznymi zwierzętami, to dlatego, że Edward całe życie ściągał do ich ogrodu niebezpieczne zwierzęta i tylko on umiał sobie z nimi poradzić. Z magicznych zwierząt zdecydowany fan pufków pigmejskich.

★ W wolnym czasie lubi majsterkować, bo chociaż ma dwie lewe ręce do gotowania i większości rzeczy, to palce okazuje się ma sprawne, jeśli trzeba coś zmajstrować lub naprawić.

★ Ma piękną córeczkę w Hogwarcie, która jest jego oczkiem w głowie i największą miłością, a którą lubi się wszystkim chwalić. Zapomina, że jego "córeczka" jest już młodą kobietką.





Ostatnio zmieniony przez Iggy Honeycott dnia Sob Lut 10 2024, 11:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Aleksandra Krawczyk
Aleksandra Krawczyk

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu;
Galeony : 3097
  Liczba postów : 1766
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Iggy Honeycott QzgSDG8




Moderator




Iggy Honeycott Empty


PisanieIggy Honeycott Empty Re: Iggy Honeycott  Iggy Honeycott EmptySob Lut 10 2024, 19:20;



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Powrót do góry Go down
 

Iggy Honeycott

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Iggy Honeycott QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-