Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ulica Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 15 z 18 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17, 18  Next
AutorWiadomość


Gość
avatar

Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8








Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPon Cze 21 2010, 19:06;

First topic message reminder :


Ulica Głowna

Szeroka ulica biegnąca przez całą długość czarodziejskiej wioski, oświetlana po zmroku przez stojące na poboczach latarnie. Z okazji różnych świąt często ustawiane są tu stragany jarmarczne, ozdoby lub rzeźby, często odbywają się tu również konkursy lub loterie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31628
  Liczba postów : 79987
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Specjalny




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySro Gru 19 2018, 18:47;

@Mefistofeles E. A. Nox

Praca jako tatuażysta zawsze wiązała się z pewnymi niedogodnościami - nie tylko pod względem terminów, ale również miejsc, w których przychodziło Ci pracować. Zgodnie jednak z wytycznymi, nie narzekałeś zbytnio na dodatkową możliwość zarobku - tym bardziej że galeony zdawały się być wyjątkowo przydatne w okresie świątecznym, kiedy to człowiek musiał jednak kupić prezenty dla najbliższych - z mniej lub bardziej oczywistych powodów. Tak więc oto, przechadzając się między oficjalnym zawodem mechanika a mniej oficjalnym, otwartym zawodem tatuażysty, otrzymywałeś kolejne zlecenia, które były mniej lub bardziej złożone w swojej prostocie. Śnieg padający za oknem zdawał się skutecznie napędzać osoby do szybszego kończenia pracy, spieszenia się, spoglądania co chwilę w zegarek. Tak więc dotarłeś do jednego z miejsc, gdzie mogłeś oddać się w pełni zawodowi - czy aby na pewno?

Rzuć kostką, by przekonać się, co spotkało Twoją postać!

1, 2 - do czynienia masz ze strasznie miłą kobieciną, która jednak wzbudza z początku niepokój w Twoim umyśle. Nie wiesz, dlaczego uzyskałeś takie odczucie, aczkolwiek postanowiłeś zbyt długo nie rozmyślać nad rzeczywistym faktem jej potencjalnego zagrożenia; kto wie, być może byłeś zmęczony? Z łatwością przeszedłeś, po wcześniejszym ustaleniu odpowiednich materiałów oraz przygotowaniu przed deportowaniem ostatecznego projektu, przejść do nanoszenia całokształtu na skórę na biodrze kobiety. Rzuć jeszcze raz kostką! Nieparzysta - wszystko przebiega w jak najlepszym porządku, nic nie zakłóca Twoich działań, zaś ostatecznie klientka jest zadowolona z rezultatu zakrycia nieprzyjemnej blizny, z którą zmagała się przez długi czas. Parzysta - w pewnym momencie kobieta zastyga, by następnie niespodziewanie Cię zaatakować; nie wiedziałeś, dlaczego tak się stało, aczkolwiek zaczęła krzyczeć. Nim zdołałeś cokolwiek zrozumieć z tej sytuacji, przy pomocy twardego narzędzia kobieta uderzyła Cię w głowę, w wyniku czego doznałeś delikatnego wstrząśnienia mózgu. Ostatecznie jesteś zmuszony do opuszczenia tego miejsca; w następnym wątku będziesz zmagał się z nieprzyjemnym bólem przeszywającym Twoją skroń.

3, 4 - zlecenie jest dość proste - tatuaż na ramieniu w stylu orientalnym. Już wcześniej przygotowałeś wszystko, no ba, niczego nie da się robić w tym zawodzie spontanicznie - w związku z czym od razu zabrałeś się do roboty, nakładając przy pomocy odpowiedniego zaklęcia przygotowany specjalnie dla klienta wzór. Czas mijał w dość miłym towarzystwie, a przede wszystkim nie nudziłeś się monotonicznością rozmów. Wszystko poszło bez najmniejszych problemów, zaś mężczyzna był najwidoczniej zadowolony z tego, co udało Ci się osiągnąć, gdyż postanowił obdarować Cię dodatkowymi dwudziestoma galeonami! Było to dość dziwne, aczkolwiek nie postanowiłeś wpadać z nim w dysputę. Odnotuj zysk odpowiednim temacie.

5, 6 - okej, ten temat był już chyba obrabiany przez wiele spotkań - nie ma to jak przygotowanie tatuażu z myślą o ukochanej. Miły prezent, ale czy na pewno taki bardzo rozsądny? Niemniej jednak klient płaci, klient wymaga, w związku z czym postanowiłeś z nim nie dyskutować oraz zwyczajnie oddać się wykonywaniu własnego zawodu. W spokoju nakładasz odpowiednim zaklęciem przygotowany wcześniej, dość przyjemny motyw literek, co nie trwało na szczęście zbyt długo; nadawszy odpowiedni kolor, efekt był naprawdę zaskakujący. Mężczyzna postanowił go sprawdzić, po chwili znajdując jednak błąd; nie wiedząc czemu, nie wiedząc jak, nawet jeżeli się go wcześniej pytałeś, jego ukochana nazywała się kompletnie inaczej. Nie wiedziałeś, co to ma oznaczać, aczkolwiek ostatecznie ten zaczął się z Tobą kłócić, mimo tego iż zatwierdził ostateczną wersję, w wyniku czego musiałeś zadośćuczynić w postaci zapłacenia w pewnym stopniu odszkodowania; niezależnie od zastosowanych argumentów. Odnotuj stratę dwudziestu galeonów w odpowiednim temacie.

______________________

Ulica Główna - Page 15 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2013
  Liczba postów : 4197
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Gru 21 2018, 20:52;

4

Uwielbiał pracę tatuażysty. Polegał jedynie na sobie, samodzielnie zarządzał swoim czasem, podejmował się tych zleceń, które najbardziej go interesowały. Miał pełną dowolność, bo chociaż praca to praca (i pieniądze się przydawały, zatem wcale zbyt często nie odmawiał) - miał złudne poczucie wolności. Dzięki temu nie musiał martwić się o to, że robienie tatuaży stanie się głównie obowiązkiem, a nie przyjemnością i spełnieniem pasji.
Tego dnia, przemierzając główną ulicę Hogsmeade, miał wyśmienity humor. Dość długo kontaktował się korespondencyjnie z niewiele starszym od siebie czarodziejem, szczegółowo omawiając planowany wzór. Mefisto miał mnóstwo propozycji, a i mężczyzna nie był niezdecydowany - miał pomysły i chętnie się nimi dzielił. Ślizgon sporo czasu poświęcił na przygotowywanie projektów i nie zrażał się tym, że niejednokrotnie nanosił na nie poprawki, zgodnie z życzeniami klienta. Cieszyła go przyjemna współpraca, a przy okazji dowiedział się też, że znajomi nieźle go promują i stąd świeże mięsko, gotowe do tatuowania.
Sam wzór idealnie trafiał w gusta Mefisto - podobał mu się styl orientalny. Gdy dotarł na miejsce, prędko zajął się za przygotowywanie wszystkiego i chwilę później już rozpoczynał pracę, prowadząc z klientem luźną konwersację. Opowiedział sporo o swoich tatuażach, a mężczyzna był też zainteresowany tymi mugolskimi. Akurat na ten temat wilkołak mógł mówić godzinami... bo chociaż wyjaśnianie wzorów zapisanych na własnym ciele było problematyczne (niektóre były zbyt zawiłe, inne przy tłumaczeniu brzmiały idiotycznie), tak samo w sobie rozważanie idei wpuszczania tuszu pod skórę niesamowicie mu się podobało. Najważniejsze było to, że złapali wspólny język i czas spędzony na pracy można było potraktować jak przyjemność. Nie było żadnych problemów, a tatuaż wyszedł wyśmienicie; Mefistofeles zdołał już umówić się na utrzymanie kontaktu, coby nie poprzestawać na jednym sukcesie. Dostał nawet bonusowe dwadzieścia galeonów... i musiał przyznać, że to miły gest, zważywszy na efektywną współpracę. Wracał do Hogwartu niespiesznie, zadowolony ze spotkania.

/zt

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31628
  Liczba postów : 79987
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Specjalny




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyCzw Paź 31 2019, 19:13;


Noc duchów w Hogsmeade
Hogsmeade przygotowało się na tegoroczną Noc Duchów wspólnie z Hogwartem. Z tej okazji utworzono specjalne świstokliki pozwalające uczniom na szybką teleportację do wioski, a skrzaty ze szkoły upichciły przepyszne przekąski, którymi można było zajadać się w Hogs. Rozstawiono długie stoły nakryte czarnymi obrusami i wypchano je aż po same brzegi dowolnymi pysznościami z kategorii dań oraz napojami jakie możecie znaleźć w spisie oraz drobnymi słodyczami takimi jak truskawkowe gałki oczne, czekoladowe żaby czy lodowe myszy. Na wszystkich budynkach przylegających do głównej ulicy rozwieszono stosowne dekoracje - wielkie, ruchome pająki snujące świecące w ciemności sieci, kolorowe czaszki i roześmiane, bądź straszne dynie. Co jakiś czas nad głowami spacerujących przelatywało też stadko zaczarowanych nietoperzy, zrzucających na głowy garść słodyczy, a drobne atrakcje zmuszały do zatrzymania się na chwilę wśród tłumu przebranych czarodziejów.


Dynie



Noc duchów nie mogłaby odbyć się bez prawdziwej klasyki gatunków. Rozstawiono liczne stoliki, przygotowano noże i kosze na odpadki, a przede wszystkim ogromne, piękne dynie. Kiedy tylko zajmiesz miejsce, losowa dynia unosi się w powietrze i lewituje na odpowiednie miejsce, tuż przed ciebie. Teraz możesz dać upust swojej kreatywności.
Po wszystkie nagrody zgłaszacie się samodzielnie w odpowiednim temacie.

Drążenie
zaklęciem lub ręcznie, wedle uznania

1 - Opróżniasz swoją dynię bez większego problemu. Zaklęcia idą sprawnie / narzędzie z tobą współpracuje tak długo, aż nie natrafiasz na coś dziwnie twardego, co nie daje się wyciągnąć podczas usuwania miąższu. Decydujesz się włożyć palce do wnętrza dyni i wkrótce odkrywasz, że w jej środku znajduje się... całą garść galeonów! Kopiesz tak zawzięcie, że wkrótce rozrzucasz wokół siebie kilka kolorowych pestek. Chwila, kolorowych? Okazuje się, że twoja dynia była podlewana eliksirem gregory’ego. Zapałałeś właśnie sympatią do wybranej dowolnie postaci znajdującej się w lokacji i czujesz się jakby była ona twoim najlepszym przyjacielem. Efekt ten utrzymuje się przez dwa twoje posty.
2 - Podczas drążenia jakimś cudem udaje ci się boleśnie zaciąć. Twój palec wskazujący szybko pokrywa się kropelkami czerwieni, jakie wkrótce skapują wprost na twoją dynie. Nie mija kilka sekund, a cała jej skóra, miąższ  i pestki stają się szkarłatne. Żadne twoje zaklęcie nie jest w stanie tego naprawić. No trudno, twoja dynie będzie wyjątkowa! Dodatkowo krew zadziałała najwidoczniej jako jakiś magiczny katalizator. Kiedy dokopujesz się wreszcie do samego dna odkrywasz, że na twarzy pojawiła ci się właśnie długa, siwa broda (mężczyźni) lub srebrne włosy (kobiety). Na jeden swój post stajesz się staruszkiem.
3 - Z twoją dynią coś ewidentnie jest nie w porządku. Ledwie zdążyłeś ją otworzyć, a niemalże od razu poczułeś powalający wręcz smród. Zdaje się, że twój egzemplarz po prostu zgnił. Niestety, nie masz możliwości wymiany jej na świeższy model, więc pozostaje ci się przecierpieć. Wkrótce odkrywasz, że to wcale nie koniec rewelacji, kiedy palce zaczynają cię boleśnie piec. Po kilku sekundach pojawiają się na nich dotkliwe poparzenia i wtedy nareszcie dociera do ciebie co tutaj się stało. Twoja dynia musiała być najwidoczniej zalana sokiem z czyrakobulwy!  
4 - Pracując nad dynią odkrywasz, że czujesz nagłą, przenikliwą chęć, aby podzielić się z kimś jakąś prawdą o sobie. Jeśli grasz solo, dzielisz się nią z osobą, która napisała w tym temacie post jako ostatnia w chwili wykonania przez ciebie rzutu.
5 - Zajęty pracą nie zwracasz nawet uwagi, że z twojej dyni wydobywa się dziwny, aczkolwiek przyjemny zapach. Z pewnością czuje go jednak twój towarzysz, o ile nie przybyłeś tutaj sam i to on zwraca ci na niego uwagę. Nawet wspólnie nie jesteście w stanie rozpracować co to takiego. Po kilku minutach zaczynasz się relaksować i uspokajać. Masz o wiele lepszy humor i po dłuższej chwili trochę kręci ci się w głowie. Do końca gry w tym temacie czujesz się lekko skołowany, ale i szczęśliwy.
6 - Dłubiesz i dłubiesz, a idzie ci to bardzo powoli. Paradoksalnie każdy kto zajrzy do środka twojego tworu z pewnością stwierdzi, że zrobiłeś to niestarannie. W efekcie twoja dynia po oświetleniu będzie świecić słabym, niewyraźnym światłem. Tymczasem tobie po prostu ciężko jest utrzymać różdżkę prosto, a narzędzie pewnie, ponieważ aż trzęsiesz się ze śmiechu. Dynia musiała być zraszana eliksirem rozweselającym! Przez następny jeden post nie jesteś w stanie złożyć logicznego zdania tak bardzo bawi cię wszystko wokół.


Ozdabianie, wycinanie

1 - Wybrałeś kształt i bez problemu poradziłeś sobie z wycięciem go w twardej, pomarańczowej skórce. Przez dłuższą chwilę kombinujesz też z zaklęciami, chcąc aby twoja dynia była jedną z bardziej wyjątkowych i z pewnością udaje ci się osiągnąć zamierzony cel. Przypadkiem czy specjalnie, nie ma to znaczenia. Wyczarowujesz wspaniałe, ruchome gwiazdy, dzięki czemu twoja dynia przypomina nie tylko niebo nocą, a wręcz arcydzieło - patrząc na nią przypominasz sobie dawno zapomniane konstelacje. Otrzymujesz 1 punkt z astronomii do kuferka.
2 - Jeden otwór na oko znajduje się zdecydowanie niżej niż powinien, a usta są mocno niesymetryczne, ale to nie szkodzi. Chwila zabawy z zaklęciami sprawiła, że pewnie nikt nawet tego nie zauważy, ponieważ dynia w bardzo ciekawy sposób zmienia kolor wraz z każdym twoim krokiem. Efekt tęczy gwarantowany. Szybkie tupnięcia powodują natomiast niedbałe chlapnięcia fluorescencyjną farbą.
3 - Zbyt głęboko tniesz, gdy omsknęła ci się ręka. Dynia błyskawicznie się zapadła i wygląda jakby ktoś ją podeptał, a z jej „oczu” zaczynają płynąć pomarańczowe łzy z soku dyniowego.
4 - Udaje ci się uzyskać dokładnie taki wyraz dyniowej twarzy jaki tylko przyjdzie ci na myśl. Ponadto po kilku sekundach z twojej dyni wyskakują nagle bujne, zielone pnącza, dzięki czemu wygląda jakby wyrosło z niej miniaturowe drzewko. Przyciąga to uwagę jakiegoś zapalonego zielarza, który obdarowuje cię szczegółowym wykładem na temat tego konkretnego pnącza. Zdobywasz 1 punkt z zielarstwa do kuferka.
5 - Wspaniale radzisz sobie z wycinaniem. Pochłonięty pracą nie zauważasz kiedy otoczyła cię grupka młodszych czarodziejów. Dyskutują o czymś zażarcie tak długo, aż nie przerwiesz pracy. Wtedy każde z nich rzuca jakieś zaklęcie na twoją dynię, dodając do niej coś nowego, dzięki czemu jest ona teraz prawdziwą mieszanką wzorów i kolorów.
6 - Twoja dynia odmawia ci współpracy. Kiedy próbujesz wyciąć drugie oko, zaczyna ona chichotać jakby miała łaskotki. Tak się trzęsie, że nie jesteś w stanie wyciąć drugiego otworu. Dzisiejszej nocy będziesz musiał zadowolić się dynią-cyklopem.


Zapalanie

1 - Rozpalając płomień wewnątrz dyni wpadasz na pomysł, aby trochę pokombinować ze standardowym zaklęciem. Udaje ci się wyczarować silny i wspaniale kolorowy płomień. Zdobywasz 1 punkt z zaklęć do kuferka.
2 - Rozpaliłeś płomień wewnątrz dyni, co wywołało w niej ogromne gadulstwo. Zaczęła nawijać jak szalona, przytaczając nieznane ci fragmenty magicznej historii. Niestety, nawet jeśli mówiła ciekawie to robiła to tak wolno (zdaje się, że twój płomień parzył ją w… język?), że w pewnym momencie już cię to znudziło. Mimo wszystko zdobywasz 1 punkt z historii magii do kuferka.
3 - Po zapaleniu twoja dynia zaczyna szaleńczo (i dość zabawnie) podskakiwać przy każdym twoim kroku. Jej płomień nieustannie przygasa, ale zdaje się tym nie przejmować. Spróbuj ją teraz złapać!
4 - Twoja dynia po zapaleniu zaczęła sama panować nad własną mimiką. Niestety, chyba nie zna zbyt wielu wyrazów twarzy, bo kopiuje je od ciebie! Jeśli robisz groźną minę, dynia naśladując cię robi to samo, wpływając magicznie na twojego kompana (o ile go posiadasz). Straszy go, rozwesela, a może robi coś zupełnie innego? Zdecyduj o tym sam.
5 - Po rozpalenia wewnątrz niej ognia, twoja dynia niespodziewanie wystrzeliwuje w powietrze i eksploduje nad twoją głową niczym fajerwerki, obsypując cie dowolnymi słodyczami.
6 - Nie możesz sobie poradzić z zapaleniem dyni. Wkrótce zamiast zobaczyć ogień, dostrzegasz, że z jej „ust” niespodziewanie zaczyna wyciekać sok dyniowy. Podstaw kubek, a będziesz mógł się napić!

  


Czaszki



Poszukiwanie ozdobnych czaszek odbywa się w Hogwarcie nie po raz pierwszy i najprawdopodobniej nie po raz ostatni. Tym razem jednak nauczyciele oraz mieszkańcy Hogsmeade sprzymierzyli się w poszukiwaniach i wspólnie ukryli na wskazanych terenach mnóstwo wielokolorowych czaszek. Każdy kto zechce wziąć udział może spróbować je złapać i zwrócić w zamian za niewielką nagrodę pieniężną. Limit na jednego poszukiwacza wynosi nie więcej niż pięć czaszek. Przy próbie złapania szóstej wszystkie poprzednie zmieniają się w kolorowy pył. Głównym zamysłem zabawy jest wspólna integracja starych i młodych, dobra zabawa i oczywiście, odrobina rywalizacji. Same czaszki są zaczarowane i uciekają ilekroć tylko zobaczą czarodzieja na horyzoncie. Te bardziej rozgarnięte potrafią się teleportować, inne plują gargulkową mazią lub gryzą w palce czy nawet opowiadają suchary zanim się deportują. Efekty towarzyszące nieudanej próbie złapania możecie wymyślać samodzielnie!

Zasady:
Czaszki można znaleźć w całym Hogwarcie i Hogsmeade oraz w lokacjach Halloweenowych;
Poszukiwania mogą odbywać się w dowolnie wybranym przez was temacie (jednopostówka), a także być częścią wątku - uwaga, liczą się wyłącznie gry rozpoczęte po 31 października;
Każda postać może zebrać maksymalnie 5 czaszek, ale (w razie nieudanych prób) szukać może dowolną ilość razy;
Każda z czaszek jest warta 10G i po zakończeniu eventu może zostać wymieniona w zmianach stanu konta na równowartość pieniężną, bądź zatrzymana jako pamiątka;
Jeśli zbierzecie maksymalną ilość czaszek, możecie liczyć na dodatkowy upominek od Mistrza Gry.
PODLINKUJ KOSTKI W POŚCIE i oznacz wyrzucone kości pod rygorem uznania czaszki za nieschwytaną!

Mechanika:
Sukces podczas poszukiwania jest zależny od wylosowanej kości-litery, a także od liczby punktów w kuferku z poszczególnych statystyk;
Każda litera odpowiada kolejno 10% szansie na znalezienie czaszki, czyli A=10%, B=20% i tak dalej;
Aby znaleźć czaszkę należy osiągnąć próg 60% - każda nieudana próba wymaga rozegrania pod rygorem zignorowania wszystkich następnych rzutów oraz postów;
Jeden temat = jedna próba. Numeruj próby na górze każdego posta;
Jeśli łączna liczba punktów w twoim kuferku nie przekracza 35 punktów, możesz skorzystać z jednorazowego bonusu +30% do wykorzystania podczas poszukiwania jednej z czaszek;
Posiadając powyżej 20 punktów z jakiejkolwiek statystyki możesz dodać sobie 10% do wyniku. Zasada ta obejmuje każdą statystykę, ale jej wykorzystanie jest jednorazowe dla danej z nich;
Po zakończeniu poszukiwań, podlinkuj wszystkie udane próby w odpowiednim temacie. Skorzystaj z poniższego kodu.

Kod:
<zg>Czaszki:</zg> Ile znalazłeś czaszek? Wpisz/5
<zg>Bonusy:</zg> Opisz z jakiego tytułu przysługują oraz ile ich jest (pod rygorem uznania czaszki za nieschwytaną)
<zg>Linki do watkow:</zg> Wklej

______________________

Ulica Główna - Page 15 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Lis 01 2019, 20:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 01:08;

Kostki: link
dynia - 3,2,1
czaszka - B

Halloween było jednym z niewielu świąt na które czekała, choćby z tego względu, że to święto jej urodzin. Oczywiście nienawidziła obchodzić urodzin i rzadko kiedy zdradzała komuś prawdziwą ich datę, zmyslając zawsze albo wykręcając się od odpowiedzi. Mimo, że lubiła jak uwaga skupiała się na niej to jednak nadmiar atencji jaki towarzyszył urodzinowym życzeniom, ilość ludzi, którzy czuli się zobowiązani ją przytulić, dotknąć bądź życzyć nieszczerych stu lat (kto by chciał żyć sto lat?!) była nie do zniesienia - wybierała więc dyskrecje stawiając na jeden dzień w roku w którym robi wszystko to co chce dokładnie tak jak chce nie oglądając się na konwenanse. Nie to, żeby zazwyczaj specjalnie się oglądała na zasady - 31 października jednak byłą absolutnym rebelem.
Idąc przez Hogsmeade dostrzegła w oddali migoczącą kolorem czaszkę lewitującą w powietrzu. Zaraz przypomniało się jej, że to przecież tradycja tej wioski i zaraz pognała w kierunku przedmiotu nieomal gubiąc pantofle i łopocząc czarnym płaszczem niczym skarłowaciały batman. Wzystko się zgadzało, miała na twarzy nawet wyjątkowo paskudną maskę wampira. Niestety, jak tylko dobiegła do czaszki i wyciągnęła zaklęte na czarno palco-szpony, czaszka uniosła się w powietrze, zawirowała wokół własnej osi i zatrzymała się na tyle wysoko, że bondynka nie mogła jej sięgnąć.
- W jaką część ciała idzie alkohol? - rozdziawiła żuchwę od szczęki w oczekiwaniu na odpowiedź, a Dina zbita z tropy wpatrywała się jedynie, zastanawiając, czy od tego zależy sukces złapania czaszki, na co sama rzeczona czaszka wypaliła nagle- Wóda! - i klekocząc zębami deportowała się.
Tyle było ze zbierania. Dziewczyna nie szczędziłą przekleństw i wygrażania pięścią powietrzu, skierowania się jednak tam gdzie zmierzała początkowo - mianowicie na swoją ulubioną konkurencję związaną z tym całym Samhain czy tam Halloween jak kto woli.
Ustawiła się przy jednym ze stolików rozpinając płaszcz i wybrała wielką, brzydką dynię lekko wklęsłą z jednej strony - idealną na coś paskudnego! Większości ludzi z jej otoczenia wiadomo było, że się Dinie Harlow ostrych narzędzi do ręki nie daje, jednak wybrała jakąś kose z zaproponowanych leżących na stole noży - taki nie za długi, nie za wąski i zaczęła patroszyć warzywo z wprawą rodowitego myśliwego z wieloletnim doświadczeniem w wyflaczaniu ofiar. Robiła to z taką zapamiętałością, że zignorowała podejrzany zapach swojego dzieła orientując się, że to czyrakobulwy dopiero w momencie kiedy strasznie spuchły jej ręce! W związku z tą niedogodnością cały manew wycinania gęby prawie się nie udał bo jedno oko powstało stanowczo niżej niż drugie jako, że w obolałych dłoniach wcale nie była w stanie utrzymać noża. Zrezygnowana wyjęła różdżkę, czując, że to porażka, bo przecież jak to tak z różdżką dynie wycinać nie po bożemu, zamiast własnoręcznie kaleczyć. Co jej wpadło do głowy by barwić dynię na tęczowo - tego nie wie nikt. Efekt jednak wydawał się w miarę zadowalający, szczególnie kiedy tupała w miejscu. Tak ją to zainspirowało, że nie mogła powstrzymać się by nie pokombinować przy samym światełku i nadaniu mu równie barwnego efektu.
Pomimo porażki związanej z niemożnością złapania sucharowej czaszki i poparzenia dłoni, jej dynia wyglądała wyśmienicie. Splotła dłonie na piersi i odeszła dwa kroki wstecz od stolika by się jej przyjrzeć z zadowoleniem.

ubranko:
Płaszczyk: klik
Wdzianko: klik (tylko bez tego gównianego trenu)
Manicure: klik
Maska: klik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 19:15;

#2 czaszka

Trzask deportacji oznajmił jego przybycie. Niedbale poprawił ciemny kapelusz i maskę, które przekręciły mu się na głowie od siły teleportacji. Zadowolony, że nikt nie rozpozna go na tym festynie zabaw dla przedszkolaków, wkroczył śmiało w tłum, rozglądając się wokół siebie z zainteresowaniem. Czuł nacisk pod czaszką, gdy tylko próbował sięgnąć myślą wstecz, więc wkrótce przestał rozmyślać o minionych godzinach i dziwnych duchach z Doliny Godryka. Czując w kieszeni ciężar szmaragdowej czaszki wiedział, że sobie tego nie zmyślił. Na szczęście, bo przecież nie był wcale tak daleki od postradania zmysłów. Halloween  wpędzało go w całkiem osobliwy nastrój. Skupiony na przedziwnych przebraniach, raz słodkich i uroczych, innym razem przerażających nie mógł umiejscowić się w żadnej z tych kategorii. Był zwyczajny. Średniowieczny lekarz o lasce, przepychający się do stolika z cukierkami. Wyładował kieszenie, w misce znajdując również niewielką czaszkę. Była pęknięta z tyłu. Kiedy przesunął po niej palcem obleczonym w rękawiczkę, coś z niej wypłynęło… nie, rozlało się, jakby pod skórą, której nie miała. Czerwień zabarwiła ją jak krew, umykając od pęknięcia. Dziwne, pomyślał, ale zabrał ją ze sobą, upychając ją pod słodyczami jakie zamierzał w domu bezczelnie skonsumować. W tej masce byłoby to po prostu za trudne. I stał tak, aby obserwować mijających go ludzi. Nie rozpoznawał nikogo ze swych bliskich. Szkoda, dzisiaj bardzo potrzebował czyjegoś przychylnego mu towarzystwa. Nie ucieszyłby się chyba wyłącznie z Elijaha. Niepocieszony musiał znaleźć sobie zajęcie. Dostrzegł tradycyjne wycinanie dyń i pomyślał sobie, że cholera, czemu by nie. Cokolwiek, byleby tylko oddalić od siebie lekką, nachodzącą go melancholię. Wybrał malutką dynię, nie szerszą od jego dłoni i nie większą od kapelusza, który dzisiaj nosił. Uznał, że im będzie mniejsza tym mniej się narobi. Sprytnie i oszczędnie, bo spodziewał się, że może mu wyjść dość kiepsko. Nigdy nie był wielkim fanem tej tradycji. Mnóstwo wrzeszczących dzieciaków przypominało mu dlaczego. Przyszedł do stolika, bezmyślnie znajdując miejsce obok jakiejś postaci obleczonej w ciemny płaszcz. Patrzył przez moment na jej dłonie, uzbrojone w zabawne pazury i uśmiechnął się pod nosem zadowolony z tego, że zdecydował się na zwykłe rękawiczki. Wycinanie nie przysporzyło mu żadnych trudności, zwłaszcza, że nie trzymał noża po raz pierwszy w życiu. I dopiero, kiedy zauważył, że jego towarzystwo poparzyło sobie te piękne, zaczarowane paluszki zrozumiał obok kogo stoi. Aż go zmroziło. A dynia zaatakowała.
- Stęskniłem się za tobą - chlapnął, zupełnie nie po cassiusowemu i w dodatku potencjalnie nierozpoznawalny. Zdradzić mogły go tylko te jasne, tak dobrze znane jej oczy i tembr głosu. Jednakże te słowa… zupełnie inne od zwyczajowych słów, którymi się z nią dzielił. Wbił mocno nóż w swoją dynię byleby tylko szybko przejść do podpalenia jej. Udał, że w ogóle nie zabrał głosu z nadzieją, że po prostu nie rozpozna w tym doktorze plagi Cassiusa Swansea.

Dynie: 4, 2, 4
Czaszka: F
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 3185
  Liczba postów : 880
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 19:41;

przebranie:
maska
ubranie
akcesoria

Nie był przekonany do przebierania się do maskarady. To była dziwna brytyjsko-amerykańska kultura, której nie chciał przestrzegać, a jednak pojawił się w wilczej masce, ze zdobieniami z run i islandzkiej ornamentyki, przywdziewając na siebie klasyczną czerń i odnajdując gdzieś na straganie z okazji Nocy Duchów kościany pierścień z odlewem zwierzęcej głowy. Miał nadzieję spotkać Dinę, ale zapomniał jej spytać jak będzie wyglądać. Nie tracąc czasu, poszedł w to miejsce, gdzie mógł założyć, że najpewniej ją spotka. Na pole z dyniami. Zajmując sobie czas, zajął się wydrążaniem miąższu jednej z nich. Wnętrze było podatne na jego działania, a chociaż żaden był z niego artysta, z łatwością wydłubał odpowiedni kształt. Przez moment liczył nawet, że znalazł między sokiem i ściankami dynii prawdziwe galeony, ale kiedy wyzbył się bebechów warzywa, okazało się, że to najzwyklejsze pestki. Prychnął z frustracją, nie wiedząc jeszcze, że daleko im było do zwyczajnych. Nasiąknięte magią nasiona kazały mu polubić pierwsza osobę, z którą skrzyżował spojrzenie. @Cassius Swansea może niekoniecznie poświecił mu uwagę, ale Gunnar wyłapał błękit jego oczu nawet z dzielącej ich odległości. Już miał się poderwać i dotrzeć do chłopaka, żeby wylewnie się przywitać, bo przecież poznał w nim najlepszego kumpla świata, najlepszego przyjaciela, kamrata, towarzysza, brata nie z krwi, a z wyboru! Mimo iż jeszcze nie miał najmniejszego pojęcia kim był. Był mu przeznaczony. Ich losy były splecione i zwiastowały im wspaniałe relacje. Zatrzymany przez grupkę młodych czarodziejów, którzy koniecznie chcieli przyozdobić jego dynię, uniósł brwi ku górze, strzepując z rąk gęsty, kleisty miąższ i aż cienka bruzda wstąpiła mu na czoło, czego przez maskę i tak nie było widać. Spróbował przyśpieszyć cały ten proces, rozpalając dynię magicznym zaklęciem, kończąc tą misterną robotę. Kiedy już jednak pozbył się niechcianego towarzystwa, nabył nowe. Dynia okazała się tak samo gadatliwa jak jedyna znana mu Dynia dotychczas. Tylko mówiła nieco ciekawsze rzeczy. Przynajmniej w pierwszej minucie, bo w kilku nastepnych z rozdrażnieniem opuścił tą część terenu, oddalając się od upierdliwej, wolnorozwijającego historię tworu.
Dopadł @Dina Harlow i @Cassius Swansea, uwieszajac się na ramieniu tego drugiego.
Cześć, przyjacielu — przywitał się dość otwarcie, nie mając przecież nawet pojęcia, że się znali. Z tego wszystkiego nie zauważył, jak z góry spadła na niego czaszka, lądując prosto w jego torbie. Fartem.


Dynie: 1, 5, 2  (losowanie)
Czaszki: H (zdobyta 1 czaszka) → Próba II
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 19:59;

Z dumą podziwiała swoje dzieło. Nigdy nie miała artystycznego zacięcia, ani nawet grama talentu, co tylko w połowie było kolejnym wymysłem jej auto nienawistnych myśli. Rzeczywiście nigdy nie starała się za bardzo w żadnej dziedzinie sztuki, no chyba, że ten krótki epizod aktorzenia da się przypisać kunsztowi artystycznemu. Tym bardziej puchła z dumy patrząc na swoje tęczowe dzieło - bo było dziełem z każdej strony!
Cofając się prawie wpadła na jakichś uczniów z pierwszej klasy przebranych za gargulce i gnomy, na co zareagowała rozcapierzając szpony i sycząc spod wampirzej maski. Zachichotała głupkowato pod nosem, kiedy jedna dziewczynka pisnęła i zaczęła uciekać. To było coś, co pewnie mogłaby robić za pieniądze - straszenie dzieci mianowicie.
Odwróciła się rozbawiona i starając się opanować twarz, bo to przecież w ogóle nie pasuje do jej wizerunku taka przesadna, ekstatyczna radość, zaczęła przyglądać się jak doktor Plague patroszy umiejętnie swoją dynię. Zmrużyła z niezadowoleniem oczy, bo wszystko wskazywało na to, że mu to wyjdzie lepiej niż jej, a wiadomo jak lekko znosiła porażki - nie znosiła ich wcale - a mimo, że to nie był żaden konkurs i tak czuła, że musi wygrać.
Podstępem.
Rozwarła czarne, lśniące szpony by przypadkiem strącić jego dynię ze stołu, kiedy ten odwrócił się w jej stronę znienacka, na co zamarła w półkroku jak lis złapany światłem latarki.
- Yyy... - co?
Jasne brwi zmarszczyły się pod zwierzęcą maską kiedy przechyliła głowę wpatrując się w typa pytająco. Rozejrzała się uważnie wokoło, czy może nie mówił tego do kogoś innego, jednakże miał do wyboru albo DInę albo dynię, więc wychodziło w sumie na jedno i to samo. Może był chory na umyśle?
- Znamy się? - bąknęła niepewnie, choć ta niepewność szybko się z niej ulatniała bo znała ten błękit oczu lepiej, niż czyjkolwiek inny oczu kolor. Prawda była taka, że mało komu zaglądała w gały z taką wściekłą zawziętością co temu padalcowi Swansea.
Zmrużyła powieki z zamiarem dopytania się, czy halo przypadkiem tradycyjnie już nie piecze go głowa, kiedy dopadł go człowiek z głową wilka. W tym wypadku nie miała żadnych wątpliwości, znała jego perfumę, widziała ten wilczy pysk ozdobiony islandzkimi runami - margines błędu był znikomy.
- Cześć Gunnar. - uśmiechnęła się chytrze- Może mnie przedstawisz swojemu koledze..? - ha! Zaraz się wszystkiego dowie. Ależ była sprytna i przebiegła, och aż nie mogla w to uwierzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 21:18;

Jego dynia natychmiast zrobiła kwaśną minę. Tak po prostu, świecąc zabawnie wyglądała jakby właśnie przełknęła jakąś wyjątkowo gorzką pigułkę, a jej właściciel widząc to jedynie prychnął cicho. Miał nadzieję, że go nie słyszała, a jej reakcja pozwalała mu sądzić, iż właśnie tak było. Jak mylnie i błędnie, ale jakże wygodnie. Udał więc, że tak właśnie to było, mając na podorędziu zawsze te swoją dynię, którą mógł Dinie na łeb wsadzić i obrócić ją wokół własnej osi, aby straciła na moment orientację w terenie podczas, gdy on schowa się do swojej pieczary wstydu. Dokładnie tej, do której tak bardzo potrzebował teraz uciec. Ale nie mogło to być tak proste, no pewnie że nie. Znikąd pojawił się Gunnar, zarzucający mu ramiona na szyję z entuzjazmem o jaki by go nie podejrzewał. Swansea skrzywił się malowniczo, pozwalając aby jego ozdóbka spapugowała jego minę. Tym razem wydawała się bardziej rozgniewana.
- Ty, przyjacielu, skąd ci się to wzięło? - Zapytał, ale wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Sięgnął pod płaszcz i korzystając z bliskości Ragnarssona, dźgnął go różdżką w żebra. Niewerbalnym silencio odebrał mu głos, aby przypadkiem nie zamierzał spełniać przy tym prośby Harlow. Nie potrzebował w tym momencie żadnego sprzymierzania się. Niestety, uwolnić się od jego islandzkich barów wcale nie było tak łatwo, więc pan plaga czy tego chciał czy nie chciał, musiał tu zostać. I wytrzeszczać gały na półwilę, która w czerni wyglądała równie dobrze jak w kolorowej sukience i prawie tak samo dobrze jak nago. Nieprzygotowany w żadnym stopniu na to spotkanie, wrócił mimowolnie wspomnieniem do jej wstydu, wtedy przed kominkiem i nagle poczuł się o wiele pewniej we własnej skórze.
- A powinien? Już zapomniałaś dla kogo tak wzdychałaś przed kominkiem? - Użył od razu najmocniejszej karty, aby jakoś umniejszyć wagę własnego wstydliwego wyznania, do którego zmusiła go jakaś pokrętna, dyniowa magia. Cholera, wszystko lepsze od palenia się ze wstydu akurat przed Gunnarem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 3185
  Liczba postów : 880
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 21:40;

Jakiemu koledze? — zgłupiał, bo jedno, ze nazywał go przyjacielem i wieszał się ramieniem na jego barku, a drugie, uświadamianie mu tego tak prosto, łopatologicznie, bo na razie nie zauważył żadnej nieprawidłowości w swoim zachowaniu. nawet w tym, ze wydawał się tak wylewny, jak chyba jeszcze nigdy od pobytu w Hogwarcie. Sćiągnął brwi, patrząc na Dinę w zastanowieniu, po czym dodał konkretnie:
A ty to kto?
Bo chociaż w naturalnych warunkach poznałby ją zawsze, wszędzie, po włosach, po sylwetce, po sposobie poruszania się, wzroście, głosie i wymownym nic niewidzącym i nic niewiedzącym spojrzeniu, ale dziś... dziś cała jego sympatia pognała w kierunku nieznajomego chłopaka, który... wyciszał go. Tak po prostu. Spojrzał na niego z boku, nie potrafiąc wyjaśnić dlaczego się na niego nie gniewa, ale wzruszył ramionami i odrywając rękę od Ślizgona, wyprostował się, splatając ramiona na piersi, a później wzruszając ramionami na pytanie nieznajomej. Prawdą było, że zwyczajnie... nie miał pojęcia. I jeszcze nie będzie miał, przez najbliższe kilka chwil, bo skonfundowany działaniem pestek nasączonych eliksirem, sam siebie nie poznawał i tego ubogiego procesu myślowego podobnego do procesu myślowego plumpek, z samego końca łańcucha pokarmowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 21:58;

Karuzela śmiechu, bo teraz Dina zbaraniała, skoro Gunnar jej nie poznał, to może wcale nie był Gunnar? Pochyliła się nawet lekko, chcąc zajrzeć pod wilczy ryj, parła się dłonią o stolik coby się nie wywalić przy tej gimnastyce akrobatycznej.
Kiedy doktor Plague odezwał się znowu to i na niego spojrzała od dołu, mrużąc oczy jak małą żmija, którą niewątpliwie była. Znała ten głos bardzo dobrze i te nute wyższości w jego brzmieniu. Zwinęła usta w tutkę zaciskając je lekko i wyprostowała się powoli, cofając o krok. Szponiaste palce na wpół nieświadomie sięgnęły po różdżkę, bogowie raczą wiedzieć czemu, jednak nie wyciągnęła jej z kieszeni powłóczystego płaszcza.
- No ja, Dina. Piłeś coś? - bąknęła do Ragnarssona, którego już była pewna, że rozpoznała dobrze bo to takie w jego stylu napinać się jak olbrzym krzyżując wielkie łapska na piersi. Znała ten gest i te łapska. No nie będzie mu w życiu się łatwo przed nią ukryć. Już otworzyła usta, żeby się dalej mądrzyć, ignorując to ciche, ostrzegawcze brzęczenie z tyłu głowy sugerujące, że to nie jest dobry moment, by sobie ucinać z Gunnarem pogawędki bo pan Plaga jak ta plaga, jest nieobliczalny.
Pierdolnął na wstępie z takiego kalibru, że zabrakło jej słów w gębie, a to zdarzało się na tyle rzadko, że należałoby ten dzień odnotować w magicznym kalendarzu, a jej uszy i kości policzkowe pokrył kolor młodziutkich pączków róż - na całe szczęście miała maskę i liczyła na to, że nic nie będzie widać. Zamknęła gwałtownie usta mnąc coś w nich, jakby żuła w zębach jakąś klątwę paskudną, którą chciałaby w niego splunąć.
- Za tym tęsknisz? - zabrakło tylko rozwidlonego języka trzepoczącego w powietrzu, tak syknęła te słowa. Spojrzała na Gunnara z wyrzutem, jakby to była jego wina, że jej nie powiedział co to za łajza tu stoi obok.
-No i gdzie Twoja dynia? - zapytała obrażonym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 22:47;

Chciało mu się śmiać, tak po prostu. Spotkanie trójki idiotów, inaczej tego nazwać nie mógł. Gunnar ewidentnie nie czaił bazy i kompletnie nie orientował się co takiego tu robi, z kim rozmawia i o czym, a Dina zdawała się dodawać dwa do dwóch z takim opóźnieniem, jakby faktycznie mogła go wcześniej nie poznać. JEGO, który tak bezczelnie sięgnął po wszystko to co najwstydliwiej skrywała przed światem. Poczułby się obrażony, gdyby tylko faktycznie nie był teraz tak rozbawiony i zadowolony z właściwych reakcji na jego działania. Jego emocje przeskakiwały w nim jak w zepsutym kalejdoskopie. Starczyło lekko popchnąć, aby szkiełka pominęły co najmniej kilka minut wyginania się ze wstydu i niepewności, a zamiast tego ofiarowały mu więcej zwyczajowej buty, pewności siebie i tego denerwującego zwyczaju łapania ludzi za słówka. Popatrzył uważniej na Gunnara i cofnął zaklęcie, bo ten pacan i tak najwidoczniej nie wiedział z kim rozmawia, aż mu się go szkoda zrobiło. Poklepał te sierotę po policzku, delikatnie zdejmując z siebie jego rękę, bo mu tak trochę dziwnie było jak się tak do niego bezpodstawnie tulił. Gdyby nie wiedział jak bardzo jest hetero, może uznałby to za zachętę. Szczęśliwie dla Ragnarssona, zachował ten komentarz dla siebie. Patrzcie jak się stara dla kolegi!
- Pewnie, że chlał. Na Islandii to co innego mają robić jak tam tak zimno, że im nawet wódka zamarza jak nie piją dostatecznie szybko. - Odpowiedział zamiast Gunnara, zaczepnie trącając go w to samo ramie, którym przed momentem mu się narzucał. Nie skupiał na nim uwagi zbyt długo, bo i o wiele przyjemniej drażniło mu się samą Dinę. Widząc jak jej usta się zwężają, jego same rozciągnęły się w złośliwym wyrazie satysfakcji. Aż złapał się za dziób, aby ujawnić przed nią swoją zadowoloną gębę obleczoną w ten zwyczajowy uśmiech, którym miał zamiar zmiękczyć nogi każdej poza nią samą. Ona nigdy się nie nabierała, a on nigdy nie ustawał w staraniach.
- A ty nie tęsknisz? Wyglądałaś tak jakbyś miała zatęsknić nie tylko za tym. - Przesunął nawet dłoń w jej stronę i obleczonym w rękawicę palcem, zasunął pojedynczy, zabłąkany na policzku pukiel za jej ucho. - Ja wspominałem to cały weekend. - Dowalił dodatkowo i czekał aż rozpocznie się armageddon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 3185
  Liczba postów : 880
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyPią Lis 01 2019, 23:17;

Tak szybko, jak zadziałały nasiona dynii na jego umysł, spętując go dziwnym brakiem pojmowania tego, co się działo wokół, tak samo dynamicznie eliksir przestał działać. Ragnarsson wstrząsnął głową, jakby właśnie zdjęto z niego jakiś urok, bo poniekąd tak własnie było. Dokładnie w momencie, w którym Cassius zdradzał swoją tożsamość, Gunnar stracił do niego ten poziom ciepłej, słodkiej sympatii, podmieniając go na typowe docinki.
Dina tęskniąca do ciebie?
Nie bardzo rozumiał to poczucie humoru. Zerknął na Harlow, bladą jak ściana, gdyby nie to, że połowę jej twarzy osłaniała maska, ukrywająca to porcelanowe zszokowanie. Przyłożył dłoń do skroni, czując, ze od tej dziwnej magii, jaka go objęła boli go trochę głowa i chyba ma jakieś dźwiękowe omamy, bo wydawało mu się, że ta dwójka, która tak pieczołowicie i nienawistnie wypowiadała się zawsze o sobie nawzajem, teraz pasywno-agresywnie z sobą flirtuje.
Nie mam pojęcia co się stało z moją Dynią — przyznał Harlow racje, bo naprawdę jej  nie poznawał. Złapał ją za ramię i wstrząsnął nią, stawiając ją na odległość jednego cala przed Cassiusem, kiedy sam przypatrywał się dokładnie jej reakcji, szczególnie oczom, które odzwierciedlały wszystko to, czego zręczny w gadaniu głupot, ale nie mądrości język Diny nie potrafił wymówić. Zaraz potem przeniósł spojrzenie na Cassiusa, próbując odczytać coś za maską tego obleśnego uśmiechu, jakim ich uraczył.
Swansea... — zawiesił ton, bo jako, że na Ragnarssona jego hipnotyczno-magnetyczny uśmiech nie działal, dla niego sprawiał on wrażenie uśmiechu psychopaty.
Prawda lub wyzwanie. Gramy. Swansea. Ty pierwszy. Prawda.
Inaczej nic z tych dwóch popaprańców nie wyciągnie.
Czy myśl o przeleceniu Diny cię odrzuca?
Nie było na to dobrej odpowiedzi. Za "nie" Cassius powinien dostać w pysk za obrażanie Harlow. Za "tak", to samo, tym razem za dobieranie się jej do majtek! Oj, gdyby wiedział.... jak wiele nie wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie z magicznymi wzorami, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 758
  Liczba postów : 653
https://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
https://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
https://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
https://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 00:03;

Pojawiam się z moim partnerem na dzisiejszej imprezie. Może nie jesteś moim prawdziwym partnerem, ani nawet nie potencjalnym, ale Twoje towarzystwo cenię sobie jak żadne inne. Nie jestem pewna co do końca sprawiło, że zaczęliśmy za sobą przypadać, bo chyba większość osób oceniłaby nasze sprzeczne zachowania, że jesteśmy skazani na bycie wrogami, bądź oceniającymi się na niskim poziomie kumplami. Ja jednak uważam, że uzupełniamy się naszymi całkowicie odmiennymi charakterami oraz naszymi dziwnymi stylówkami. Dlatego dzisiaj też postanawiamy pojawić jako para w kostiumach.
- Nie możemy nigdzie chodzić bez siebie, inaczej nasze kostiumy nie będą miały sensu... No, przynajmniej Twój...
Wyglądasz przezabawnie, uśmiecham się szeroko na to jak wyglądasz i chichoczę sobie od czasu do czasu. Ja jestem Merlinem, a ty moją brodą. Wiecie o co chodzi, ja jak klasyczny czarodziej mam na sobie coś w tym stylu, no może coś odrobinę lepszego. A Theo stojący obok mnie przebrany jest za brodę, której ja sama na sobie nie mam. Wspinamy się na wyżyny kreatywności. Kiedy idziemy sobie po ulicy dostrzegam jedną z kolorowych czaszek, kompletnie znikąd zwisającą w ciemniejszym zaułku. Podbiegam do niej, by schować ją prędko i wracam szybciutko do Theo.
- Chodź na te dynie.
Ciągnę mojego kompana do prac ręcznych, chociaż przecież tak bardzo nie lubi brudzić swoich pięknych rączek. Ja zaś z ochotą zabieram się za wycinanie dyni, wyciągając różdżkę i starając się ostrożnie zrobić idealny, złowieszczy uśmiech. Kiedy to robię czuję przypływ jakiejś dziwnej energii, może to ta noc duchów, a może po prostu Twoje towarzystwo sprawia, że mam ochotę mówić Ci wszystkie moje sekrety.
- Ostatnio poznałam kogoś kto był dla mnie niesamowicie nieuprzejmy. Strasznie dużo czasu spędzam na myśleniu o nim, pewnie właśnie dlatego że nie wydawał się mną być tak oczarowany jak powinien - mówię ni stąd ni zowąd, po czym marszczę brwi na tą okropną dynię, przez którą mówię takie rzeczy. Prycham jak kot i macham głową, próbując odsunąć od siebie tą chęć zwierzania się.
- Nie słuchaj mnie - mówię prędko, chcąc zając się bardzo swoją dynią, która najwyraźniej idzie mi tak świetnie, że jakieś dzieciaki wokół podziwiają moją pracę. A kiedy kończę rzucają w nią zaklęcia, które sprawiają, że jest jeszcze piękniejsza niż była. Uśmiecham się zadowolona z siebie i patrzę na Ciebie z dumą. Niestety kiedy ją podpalam, ta wybucha nagle, ja piszczę przestraszona, a na nas spada miliony cukierków. Podnoszę lodowe kulki, które leżą obok mnie i biorę sobie niefrasobliwie jedną z nich, po czym unoszę się kilkanaście centymetrów nad ziemią.
- Chodźmy dalej, wymyśl co fajnego możemy robić i podaj mi lizaka - mówię pokazując na kilka lizaków w kształcie serca. Wcześniej nieudolnie próbuję po to sięgnąć, ale nie jest to takie proste, bo średnio potrafię poruszać się w powietrzu. Łapię też Cię za ramię, cobyś mnie prowadził w dobre miejsce. Kiedy się trochę oddalamy widzę @Dina Harlow, to jej macham wolną ręką lewitując sobie za moją prowadzącą mnie brodą. Poznaję ją głównie po towarzystwie, ale nie mówię nic Theo, żebyśmy podeszli do pięknej wili. Nie jestem pewna czy mam iść na ponowne starcie z bardzo irytującym Islandczykiem. Trochę żałuję też, że nie wybraliśmy jakichś bardziej seksi strojów jak nieporównywalnie atrakcyjniejsza dziś ode mnie Dina.
- Kojarzysz Dinę? Nie jest Ci gorąco? - zadaję dwa niepowiązane pytania do swojego przyjaciela, puszczając Twoje ramię, żeby otworzyć swojego lizaka.

Dynie: 4 5 6
Czaszki: E, ale plus 20 z zielarstwa na 10 %
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 00:17;

Zmarszczyła brwi na chwilę przynajmniej starając się zignorować Cassiusa, co łatwe nie było, bo tego człowieka od wielu lat nie umiała ignorować w żadnym stopniu.
- Dobrze się czujesz..? - mruknęła robiąc krok w stronę Gunnara, kiedy ten w zamian za to złapał ją za barki i potrząsnął jak workiem ziemniaków, na co oczywiście nie omieszkała zareagować niezadowolonym stęknięciem- Tak mi sie odpłacasz za troskę, łajzo?! - jęknęła łapiąc równowagę.
Przewróciła oczami na słowa Swansea.
- Jakbyś Ty kiedykolwiek był na Islandii i wiedział. - zakpiła ze złośliwym uśmiechem na twarzy. No tak, bo ona to była. Co prawda w wieku w któym nie wiedziała jeszcze po co się pije alkohol (ani w jaką część ciała alkohol idzie) ale nie podejrzewała księcia Swansea coby sobie dyskomfort w życiu taki sprawiał, że będzie dupę odmrażać na północy. Choć jego poza lodowego księcia by się tam pewnie doskonale wkomponowywała.
- Tęsknie. - uśmiechnęła się obrzydliwie kiwając głową i mrużąc oczy- Jak za wrzodami. Masz wielkie ego jeśli myślisz, że... - zerknęła przelotnie na swoje paznokcie, po czym rzuciła mu urokliwe spojrzenie spod rzęs, taki tam, lekki czar rusałki- ...to wystarczy. - po czym uśmiechnęła się z satysfakcją. To była póki co jedyna skuteczna broń jaką miała w swoim arsenale, a skoro dureń zdjął maskę to czemu by sobie nie odbić.
Z zadowoleniem splotła chude ramiona na piersi jakby była bardzo ucieszona grą wymyśloną naprędce przez Ragnarssona. Kiedy usłyszała pytanie prychnęła oburzona.
-Czy ja wyglądam na jakieś ruchadło? - zmrużyła oczy, by po chwili wystawić nagle palec wskazujący - Nie odpowiadaj! - nie chciała znać jego opinii na temat swojej rozwiązłości. Z reguły przecież Dina Harlow była seksualną amebą, co było żenujące patrząc przez pryzmat jej genetycznego powinowactwa.
Poprawiła płaszcz na ramionach i zadarła buńczucznie nosa. Tak chcecie się bawić, to proszę.
- Mnie odrzuca myśl o was obu, a jednak tu stoję. - posumowała jakby była jakimś szalonym dyplomatą. Przewracając oczami tak bardzo, że aż przekręciła głową, dostrzegła w oddali błękitną czapeczkę na prześlicznej buzi, przytwierdzonej do ramion z których jedna machała w jej stronę. Zaraz się ożywiła na widok @Melusine O. Pennifold i również wyciągnęła szponiaste łąpsko by jej odmachać. Spojrzała zdezorientowana na Gunnara, a potem na tajemniczą brodę w towarzystwie Mel i coś się jej nie zgadzało w matematyce.
- Gunnar. Prawda. Gdzie Twoja para? - przekrzywiła głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Courtenay

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 92
  Liczba postów : 77
https://www.czarodzieje.org/t17751-theodore-courtenay
https://www.czarodzieje.org/t17771-sowa-theo#500237
https://www.czarodzieje.org/t17772-mlody-theo-mlody-dionizos
https://www.czarodzieje.org/t17750-theodore-courtenay
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 02:01;

Jeśli istnieje na tym świecie jedna rzecz, która czyni Theodora mniej nieszczęśliwym niż zwykle, to zdecydowanie jest to impreza. Ta z okazji Nocy Duchów należała do jego ulubionych, z tego prostego względu, że mógł choć na kilka godzin dzięki kostiumowi stać się kimś innym. Wizja ta sprawiła, że czuł się niemal podekscytowany i tym bardziej ochoczo przystał na zaproszenie Meluzyny. Nie miał też nic przeciwko dopasowanym strojom. No, a przynajmniej do czasu, kiedy po długich i ożywionych debatach („Ja będę Merlinem, a ty moją laską” „A może na odwrót” „Nie, czekaj. Merlin miał różdżkę” „Po pierwsze – kujon. Po drugie, nikt oprócz ciebie tego nie wie”), stanęło na tym, że Krukonka przebierze się za jednego z najpotężniejszych czarodziejów znanych ludzkości, a Theodore za, cóż, jego bujne owłosienie.
Gdy dotarli na miejsce, uniósł sceptycznie gęstą brew na niewybredny komentarz Meluzyny na temat ich kostiumów, co jednak nie wyszło tak, jak zamierzał, bo twarzy też nie było mu widać. Dawał ciągnąć się Krukonce, gdzie tylko fantazja ją poniesie, samemu pociągając od czasu do czasu hojne łyki Ognistej ze schowanej za pazuchą przebrania piersiówki. Niespecjalnie interesowały go robótki ręczne, ale ktoś wcisnął mu w ręce dynię, więc bezmyślnie sam zaczął w niej rzeźbić. Musiał przyznać, że, jak na takiego brzydzącego się jakąkolwiek pracą nowicjusza, szło mu całkiem nieźle. Nieco zbiła go z pantałyku, mówiąc mu, żeby jej nie słuchał, bo właściwie nie robił tego i do teraz. Albo słuchał, ale nie do końca uważnie, bo wybierając miąższ z dyni jego palce natrafiły na znajome w dotyku galeony. Zebrał kilka w dłoń i już, już chciał pokazać je Meluzynie, gdy nagle te zamieniły się w... pestki? Podniósł wzrok na dziewczynę i odczuł coś bardzo dziwnego. Zawsze bardzo lubił Meluzynę i godzinami mógłby zajmować głowę jej radosnym towarzystwem i nieustanną paplaniną, ale teraz mógłby przysiąc, że duszę by za nią oddał.
- Kto to był? Powiedz słowo, a załatwię go jednym zaklęciem! - obiecał żarliwie, kładąc włochatą dłoń na jeszcze bardziej włochatej piersi.
Całkiem dumny z wyglądu swojej dyni chciał dokonać w niej ostatnich poprawek, kiedy niespodziewanie zaczęło wyrastać z niej kilka zielonych pnączy. Nie wypił jeszcze tyle, żeby widzieć rzeczy, których nie było, więc na wszelki wypadek dotknął delikatnie roślinki, która okazała się być całkiem prawdziwa. Skonfundowanemu Theodorowi z pomocą nadszedł lokalny zielarz-hobbysta z bujnym wąsem, który zaczął bajdurzyć coś o wspaniałych właściwościach zieleniny wynurzającej się z jego dyni. Nie chcąc być niegrzecznym i przerywać monolog jegomościa tylko dlatego, że go nudził, skierował pod kostiumem różdżkę w stronę swojego dzieła i - zainspirowany poczynaniami Meluzyny - podpalił je. Dynia wybuchła, rozsypując wokół nich jeszcze więcej cukierków. Theo schylił się po jednego, ale dostrzegł wśród nich barwną czaszkę, którą szybko pochwycił zwinnymi palcami.
Meluzyna chciała lizaka, a Theo jakiś kolorowy, tematyczny drink, więc taktycznie skierował ich kroki w stronę hojnie zastawionych stołów.
- Nie kojarzę - stwierdził, choć nawet nie podniósł wzroku, zbyt zajęty taksowaniem oferowanych trunków. Dziewczyny interesowały go raczej rzadko. - Może to i dobrze, ja taki nieuczesany.
Znalazł w końcu coś, co wyglądało przekonująco. Podał jedną szklankę Meluzynie, a drugą, trochę mocniejszą, wziął sobie.
- Chcesz się trochę pobać? - zagaił enigmatycznie, kiedy niespodziewanie przypomniał sobie o nowo otwartym domu strachów.

.:

Kostki
Dynia: 1, 4, 5
Czaszka 1 - I (90%) - złapana


Ostatnio zmieniony przez Theodore Courtenay dnia Pon Gru 02 2019, 03:41, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie z magicznymi wzorami, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 758
  Liczba postów : 653
https://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
https://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
https://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
https://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 03:42;

Jeśli jest jakaś osoba z którą mogłabym wiecznie chodzić na przyjęcia, to z pewnością był Theodore. Może na co dzień bywał odrobinę bardziej sceptyczny, czy zmęczony byle jakim zadaniem, ale raczej nie były sytuacji, w której odmawiał imprezy. I alkoholu. Więc zdecydowanie wybrałam najlepszego z najlepszych, na wspólne kostiumy. I wśród mnóstwa absurdalnych pomysłów, które mieliśmy, ten na który faktycznie poszliśmy był jednym z tych głupszych.
Osobiście sądzę, że nasze kostiumy były niezwykle pomysłowe. Ale już na początku zauważyłam spory problem, czyli właśnie to, że nie widzę Twojego wyrazu twarzy. Wyglądasz może świetnie, a ja doskonale wpasowuję się w konwencję, ale trochę mi brakuje Twojego grymasu na twarzy. Pewnie dlatego kiedy prowadzę Cię do dyń i paplam do Ciebie jak to mam w zwyczaju, nawet nie widzę, że prawie w ogóle mnie nie słuchasz. Tak bym Cię chociaż szturchnęła, rzuciła jakimś zaklęciem, krzyknęła do ucha. Ale jako ruszające się gorliwie włosy, wyglądałeś na całkiem zaangażowanego słuchacza. I dalej tak myślę, kiedy nagle przysięgasz mi wspólną zemstę. Marszczę brwi nad tymi dyniami, coś tu śmierdziało, mówiąc piękną metaforą.
- Ty jednym zaklęciem? Theo, przestań. Jeszcze byś sobie zrobił krzywdę. Możesz spróbować rzucania książkami, albo pustymi butelkami - udzielam dobrej rady, bo przecież był tylko brodą bardzo sławnego i potężnego czarodzieja, a nie faktycznie nim. A jego przeciwnik wyglądał zdecydowanie groźniej, martwiłabym się o swojego chudego przyjaciela. Bo tak naprawdę musiał liczyć na to rzucanie z dystansu, walkę wręcz też byś przegrał.
Jakiś zielarz podchodzi do dyni Theodora, a ja z chęcią wsłuchuję się w jego słowa, bo przecież to jest właśnie moja dziedzina. Zakładam, że jestem znacznie bardziej zainteresowana niż ty, ale, ponownie, trudno mi stwierdzić po wyrazie twarzy.
Idziemy w końcu od tych dyń, nie wiem po co na nie poszliśmy na pierwszym miejscu, powiem szczerze. Przy stołach ty oczywiście już wyszukujesz kolejnego alkoholu, a ja zaś wykorzystuję właśnie ten moment na machanie do Diny.
- Nawet nie spojrzałeś, spójrz, na pewno ją kojarzysz, czasem z nią chodzę na zajęcia i takie tam - nagabuję mojego przyjaciela, zezując na moją przyjaciółkę, nie na jej towarzyszy oczywiście. - Jak ty pijesz przez ten strój? - interesuję się równocześnie, kiedy rozdajesz nam drinki. Biorę łyka alkoholu i jeszcze raz próbuję podejrzeć grupkę Diny, kiedy ty zadajesz mi pytanie, które źle rozumiem przez to tłumienie dźwięku w brodzim kostiumie. Aż kaszlę trochę, patrzę zdziwiona całkiem, myśląc, że mi dokuczasz moim zezowaniem.
- Co? Pobrać? Z kim? Chyba z tobą. Co? Czy podobać powiedziałeś? - mówię szybko i nieskładnie, bo w sumie nie jestem pewna co chciałeś mi przekazać zza włosów. - Co ty gadasz - dodaję jeszcze na swoją obronę, jakże dzielnie i elokwentnie, ponownie biorąc łyczek alkoholu, którym mnie uraczyłeś, by jakoś zakryć swoje zmieszanie. Rozglądam się też pilnie za jakimś płotem przy którym możemy sobie nieszkodliwie stanąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 11:07;

Nie był na Islandii, ale co z tego? Tam nie było nic ciekawego do oglądania. Wszystkie baby opatulono w grube futra, a faceci to nieumyte dzikusy, co też tylko potwierdzało rzucenie okiem na takiego ogłupiałego Ragnarssona, który z kolei ewidentnie był teraz w innym wymiarze. Wzruszył więc ramionami, obracając maskę w palcach i przypominając sobie, że dzięki temu zabiegowi może teraz już jeść i pić. Sięgnął więc do kieszeni i wcisnął Dinie w ręce trochę słodyczy, bo akurat poczarowała go kiedy po nie sięgał. Tym razem nie zrobił głupiej miny. Jeżeli coś go w życiu nauczyło jej czarowanie to z pewnością coraz silniejszej odporności na ślinienie się i robienie głupich min. Vanja też miała w tym udział, bo przy niezdarnych czarach Diny, ledwie pacnięciach, ona była prawdziwą… armatą.
- Wiesz co? Weź sobie też i zamknij się w końcu. To będzie z korzyścią dla nas wszystkich. - Zaproponował Gunnarowi, wręczając mu lodową mysz z nabożną wręcz czcią, jakby przypieczętował właśnie jakiś pokrętny kontrakt. Niemniej słysząc jego pytanie nie zamierzał odpowiadać nawet przez moment. Bo czy to tak na dobrą sprawę w jakimkolwiek momencie była w ogóle jego sprawa? Jeśli chodziło o Dinę, Cassius wolałby zachować dla siebie wszystkie brudne myśli jakie na jej temat snuł, bo i przecież w to co mówił to i Ragnarsson by nie uwierzył zważywszy na ich bogatą przeszłość w nienawidzeniu się. Gdyby tylko wiking wiedział… Tak samo gdyby tylko Harlow wiedziała, że im bardziej spróbuje go odwieść od odpowiedzi, tym chętniej jej udzieli. A może wiedziała tylko była ciekawa?
- Na które mam odpowiedzieć? Zdecydujcie się. - Przewrócił oczami, rozpakowując w palcach strzelającego cukierka. - Nie wyglądasz na ruchadło, chociaż z miłą chęcią sprawdziłbym czy jak już przestajesz parskać i gryźć to potrafisz ładnie się kochać. - Odpowiedział, nie obawiając się ciosu ze strony Gunnara, bo po prostu nawet nie pomyślał o tym, że Ślizgon może być w jakimkolwiek stopniu aż tak niedomyślny, żeby nie wiedzieć, iż pomiędzy nimi taka wojna od wczoraj nie trwa. Wobec tego wcisnął sobie słodycze do gęby i spoglądając na Dinę dowalił swoją część ignorując te wszelkie machania, rozmowy o parach i inne głupoty. W tej chwili interesowało go tylko jedno.
- Harlow, wyzwanie. Po tej imprezie sprawdzisz czy drugi raz będzie lepszy. - Palnął, bo przekonany był, że takiego wyzwania to nie podejmie, zwłaszcza wywołana do tablicy przy kumplu i innych pałętających się gdzieś tam obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angel Price

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 1.83
C. szczególne : czarujący uśmiech, drobny kolczyk w lewym uchu, gładziutka twarz niczym pupa archanioła, czerwone usta o smaku truskawkowym
Galeony : 454
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t16195-angel-price
https://www.czarodzieje.org/t16505-golab-pocztowy
https://www.czarodzieje.org/t16468-prawda-czy-wyzwanie
https://www.czarodzieje.org/t16193-angel-price
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 13:43;

Nie lubił się bać. Nie lubił horrorów, obrzydliwych, przerażających przebrań i złowieszczych dyń. Nic w tym przyjemnego nie było, ale to nie tak, że Angel nie lubił Halloween. Kiedy był mały, a jego rodziców nie było stać na ładny strój, on sam przygotowywał sobie kostium, najpierw były to korony z papierów, królewskie szaty z zasłon, które znalazł na strychu. Potem zauważył, że potrafi czarować. Umiał nieco zmodyfikować strój, ale raz przesadził i rodzice myśleli, że ukradł ze sklepu z przebraniami pani Higginson.
Nie chciał przegapić cukierków, czy też pysznej, darmowej uczty, przygotowanej przez szkolne skrzaty. Wybrał się ze swoją znajomą @Lucia S. Ritcher, która była dla niego jak najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Podobno nie istnieje przyjaźń damsko-męska, jednak tu ona się sprawdzała (jak na razie), Angel nigdy, ale to przenigdy nie postrzegał Luci jako dziewczyny. Może to i dobrze, przecież każdy wie jaki on jest. Najlepszy związek? To związek na jedną noc.
Nie miał ochoty na teleportacje świstoklikiem, ale był to najszybszy transport, który pozwalał na dostanie się do wioski. Czarne obrusy, truskawkowe gałki oczne i lodowe myszy, creepy przebrania. Przełknął silne, czując narastający strach, przechodząc obok kogoś wyglądającego jak wilkołak. Chuj wie, czy to nieprawdziwy? Wyglądał bardzo realnie. W tę noc każdy wybryk natury na pewno czuł się bezpiecznie, ale nie Price.
Miał na sobie złoty diadem z papieru, bo na prawdziwy nie było go stać, ale za to ciuchy ulepszył już całkowicie legalnie i miał na sobie strój księcia z Pięknej i Bestii. Tak dobrze słyszeliście. Doskonale pasujące ubranie, w końcu bestia był straszny — na noc duchów to doskonałe przebranie!
- O cukierki! - Wystawił swój worek, łapiąc lecące wprost na nich słodycze. Zaczarowane nietoperze, rozdawały je za darmo. Mógł tak stać i oczekiwać tych niespodzianek. Wiedział jednak, że Luci na pewno nie pozwoli mu na spokojne jedzenie i czekanie na cukierki z nieba. Zdecydowanie nie podobały mu się te straszne dynie i zbieranie czaszek? Jednak stoisko z pięknymi, nienaruszonymi przez psychopatów dyniami robiło wrażenie.
- Takie całe są idealne. - Kiedy to powiedział, wpadł na genialny pomysł. Drążenie pomarańczowych warzyw. Właściwie botanicznie należały do owoców, ciężko było mu teraz to określić, ale nie było to w tej chwili ważne. Po prostu te dynie mogły mu zapewnić spokojną rozrywkę bez żadnych zbędnych niespodzianek — tak sądził. Jego chytry plan polegał na tym, żeby Lucia nie chciała robić jakiś creepy zakładów z jego udziałem, czy też straszyć biedne dzieci. Angel miał zamiar spędzić tę noc spokojnie.
- To, jak drążymy dynie? - Nim krukonka zdążyła odpowiedzieć Price już usadowił się przed swoją dynią i zaczął ją ręcznie drążyć. Ani trochę nie myślał o magii, ręczne przygotowanie dyni na pewno zajmie mu dużo więcej czasu, a przecież o to chodziło.

Drążenie Dyni: 6 (rozegram w następnym poście, bo przecież o to chodzi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 13:56;

Długo zastanawiała się czy w ogóle przebierać się na noc duchów, jednak ostatecznie nie mogła odmówić sobie przyjemności wcielenia się w jakąś podziwianą przez siebie postać. Początkowo myślała, że może powinna przebrać się za detektywa, jednak niezwykle drażniła ją myśl, że wszyscy jej znani byli mężczyznami, a ona nie zamierzała bawić się w genderswapy. Potrzebowała kobiety, wzoru do naśladowania, jakieś potężnej czarownicy albo nie, jeszcze lepiej, powinna oddać hołd mugolce, która nie miała przecież magii, która pomogłaby jej osiągnąć sukces. Kogoś, kto musiał wywalczyć swoją pozycję uporem, odwagą i talentem. Zmieniała pomysły kilkukrotnie, jednak wciąż powracała do jednego - Frida Kahlo. Z ubraniem nie miała problemu, choć jej sukienki zdecydowanie odsłaniały zbyt wiele jak na styl, w którym ubierała się malarka. Trudno, trochę więcej seksapilu jej nie zaszkodzi. Przecież to nie tak, że jej duch przyłapie ją na seksualizacji jej wizerunku. Poprosiła Aspa o pomoc w kompozycji kwiatowej we włosach, sama rzucając zaklęcie na swoje brwi, aby przez cały wieczór połączyły się w jedną. Zaklęciem trwałego przylepca przymocowała do ramiączka sukienki małą, pluszową małpkę, dorwała się do największych kolczyków ze swojej kolekcji i zwieńczyła swój makijaż czerwoną szminką.
Rozejrzała się po obecnych, a jej chłodny wzrok wydawał się dziś tym bardziej nieprzyjemny, że złączone brwi dodawały jej surowości. Czuła lekki niepokój widząc tak wiele zamaskowanych twarzy, nie mogą przypisać sylwetki do konkretnej osoby. Przez myśl przeleciało jej, że na pewno czują się teraz względnie bezkarni, a w samej Haze wywoływało to odrzucające ją skojarzenie z maskami śmierciożerców. Zacisnęła dłoń na udzie, chcąc poczuć czy jej różdżka dalej się tam znajduje i zmrużyła zawzięcie oczy, aby przyjrzeć się tym twarzom, które tak jak jej - pozostały odsłonięte. Poczuła przyjemne ciepło ulgi, gdy jej wzrok padł na charakterystyczny odcień rudego. Nie musiała nawet upewniać się patrząc na jej twarz. Wystarczyły włosy i sylwetka, które tak dobrze pamiętała od kilkuletnich obserwacji dziewczyny. Podeszła cicho do Celest i złapała ją u nasady jednego z ogonów, aby delikatnie przesunąć dłonią po całej jego długości, lekko wsuwając palce w futerko.
- Cześć - przywitała się, a kącik jej ust drgnął minimalnie, co w obecności tak wielu ludzi w okół, było w jej wykonaniu niemal jednoznaczne z przyjaznym uśmiechnięciem się. - Czekasz na kogoś? - zapytała, chcąc wiedzieć czy może się do niej przyłączyć. Znając Caelestine czekała na swojego brata, którego jednak Haze nigdzie obok nie wypatrzyła, więc śmiało założyła, że w tym czasie pewnie zabawia się z towarzystwem w swoim wieku, zostawiając biedną Cesię narażoną na natarczywość podejrzanych typów, przed którymi Coni poczuła się w obowiązku ją obronić. Gryfonka nawet na chwilę nie pomyślała, że ona sama może być uznana za podejrzaną, zwłaszcza po sposobie w jaki przywitała się z Puchonką.
- Planuję wyżyć się na pewnej dyni, dołączysz się? - spytała wskazując głową na stół z przygotowaną atrakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Dodatkowo : jasnowidzenie
Galeony : 1331
  Liczba postów : 740
https://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
https://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
https://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
https://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
https://www.czarodzieje.org/t18629-caelestine-swansea-dziennik#5
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 14:45;

W istocie, Caelestine czekała na Cassiusa, jednak to nie tak, że się z nim umówiła. Jak zawsze, po prostu założyła, że tu jest i że się znajdą. Nie dostrzegając go jednak nigdzie, przysiadła na murku z boku głównej uliczki, wyciągając szkicownik. Długo trwała z dłonią zawieszoną nad kartką, nie odnajdując w sobie żadnych pokładów weny, żeby coś narysować. Minęło może pół godziny, ale czuła się, jakby to była cała wieczność. Dłonie skostniały jej tak mocno, że nie czuła ołówka między palcami. Ten wysnuł jej się spomiędzy nich i dopiero wtedy uznała, że nie ma to najmniejszego sensu. Schowała go do woreczka z wsiąkiewki, na który narzucono zaklęcie, przez które mogła do niego zmieścić również szkicownik, mimo, że sam nie zajmował wiele skryty pod wstęgą, oplatającą ją w pasie, na wzór uproszczonego japońskiego obi, oplatającego kimono. Cztery lisie ogony zafalowały za nią kiedy wstała, ruszając w tłum. Najpierw musiała się w niego wcisnąć, żeby później uwolnić się i stanąć na dworcu w Hogsmeade, czekając na pociąg powrotny do Hogwartu. Nie spodziewała się niczyjego towarzystwa, a już w szczególności nie tak spoufalającego się, które pociągnie ją za ogon. Automatycznie oblała się wściekłym rumieńcem, czując, że zimne powietrze tylko pogarszało sprawę, wywołując na jej policzkach wypieki na podrażnionej, bladej skórze źle reagującej na tak lodowe temperatury. A to przecież jeszcze nawet nie była zima…
Odwracajac się, skrzyżowała spojrzenie z koleżanką ze szkoły, niewiele starszą od niej. Haze sprawiała dla niej zawsze wrażenie otwartej (na pewno bardziej od niej) i przyjaznej. Mimo tego, nie czuła się komfortowo, pozwalając jej wsuwać palce w ogon, który czuła jak część swojego ciała, skoro wyczarowany był za sprawą magii. Odsunęła się intuicyjnie, co i tak wskazywało na duże zrozumienie i wyrozumiałość, bo gdyby Gryfonka była mężczyzną, Caelestine dawno powiedziałaby jej już pewnie, że tak się nie robi i opuściła ją, paląc się ze wstydu.
Już nie — odpowiedziała dziewczynie, co można było dwojako zrozumieć. Chociaż Swansea miała na myśli fakt, że przestała czekać na brata, zabrzmiało to tak, jakby czekała na Haze i w związku z tym, że ją spotkała, już nie czeka dłużej.
Nie jestem…
… przekonana. Ale zerkając na bok na rozłożone niedaleko od ulicy pole z dyniami, koszykami i stolikami, dostosowanymi do danej atrakcji, dostrzegając pomiędzy nimi sylwetkę brata, zmieniła zdanie.
Dobrze, chodźmy.
Przyłożyłą zmarznięte dłonie do ust, ogrzewając je oddechem, bo nie była pewna czy mogła używać magii poza szkołą, więc mimo iż było jej zimno, niewiele więcej mogła w tym kierunku zrobić. Kątem oka zerkała na dziewczynę, o bardzo charakterystycznym stroju. Musiała przyznać, że piękna aparycja dziewczęcie niknęła w tej kreacji. Monobrew odbierała jej dziewczęcą, pełna kobiecego wdzięku urodę. Teraz miała w sobie coś z mężczyzny, dlatego Ces nawiązała subtelnie do tego tematu, bo widok ten wyraźnie urażał jej estetyce.
Skąd dobór stroju?

@Cassius Swansea @Aconite 'Haze' Larch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 20:33;

Umówił się ze Skylerem, że razem spędzą Halloween i że spotkają się na miejscu już w samym sercu Hogsmeade. Całe szczęście, bo przekopał chyba z pięć kufrów przebrań uszytych przez jego matkę na różne okazje, a i tak nie potrafił wybrać czegoś, w czym wyglądałby choć trochę strasznie. Ostatecznie zdecydował się na kostium diabła, ale nadal nie było to coś, co by sobie wymarzył. Czuł się w nim trochę nieswojo, no i wstyd było mu przyznać, ale… nie chciał chyba wyjść na idiotę przed Schuesterem. Przez moment zastanawiał się więc nawet czy nie olać tego przebrania, ale stwierdził, że być może nie będzie miał już okazji go nigdzie założyć, a poza tym… warto było nieraz przypomnieć sobie i innym o tradycjach. Wreszcie teleportował się na główną ulicę, gdzie nie było już odwrotu. Trudno, najwyżej naprawdę będzie wyglądał jak debil, a w razie konieczności postara się obrócić to wszystko w żart.
- Siema. – Witał się z kolejno mijanymi Ślizgonami, czyli z Diną, Gunnarem i Cassiusem, ale nie wdawał się nawet z nimi w rozmowę, ze zniecierpliwieniem poszukując znajomej sylwetki Puchona. Niełatwo było go znaleźć w tym tłumie, a i chyba kilka razy omyłkowo go ominął. Dopiero po dłuższej chwili zdał sobie sprawę z tego, że jego kumpel pojawił się na halloweenowej imprezie w jego ciuchach. Podszedł bliżej, lustrując go uważnie wzrokiem, nie wiedząc co właściwie powinien powiedzieć. Wyglądał fajnie, ale to chyba świadczyło wyłącznie o JEGO dobrym guście.
- Poważnie? Skąd to masz? – Mruknął wreszcie, próbując odgadnąć kto mu do cholery pomógł w kradzieży jego ubrań, ale ostatecznie uśmiechnął się szeroko, bo ta sytuacja właściwie bardziej go bawiła, niż rozeźliła. Przysunął się, obejmując chłopaka swoim ramieniem, a zębami delikatnie złapał płatek jego ucha.
- Dobrze wyglądasz. – Wyszeptał cicho, ponownie stając przed nim, z kącikami ust nadal uniesionymi ku górze, ukazując całemu światu swoje niezwykle urocze dołeczki w policzkach. – Nie pocałujesz mnie na przywitanie? – Dodał zaraz zadziornie, szturchając go przy tym w bok. A co, musiał się trochę ze swoim chłopakiem podroczyć zanim naprawdę zaczną się bawić w noc duchów. Dynie im przecież nie uciekną, a i do szukania czaszek jakoś nie miał szczęścia, bo do tej pory żadna nie wpadła mu jeszcze w oko.

Dynie: 2, 6, 4 (zostaną rozegrane później)
Czaszki: C (II próba nieudana)


Ostatnio zmieniony przez Matthew C. Gallagher dnia Nie Lis 10 2019, 11:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 3185
  Liczba postów : 880
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 21:54;

Jeszcze tego Gunnarowi brakowało, żeby w nim znaleźli sobie argument do kłótni. Aż mu ręce opadły na boki, kiedy wniósł wzrok ku niebu, zadowolony, że już nie odczuwa, dziwnej, niewyjaśnionej, zbyt wylewnej sympatii do Cassiusa. Wolał ją okazywać w inny, surowszy, chłodniejszy sposób. Jak teraz, absolutnie niezainteresowany ich wzajemnym przekomarzaniem się. Wyrządzał im tym przysługę, bo w innym razie musiałby to skomentować. A wtedy pewnie obraziłby jedno i drugie i jeszcze oberwałby z dwóch stron za swoją wulgarność. Dbając o swoje zdrowie psychiczne (tu spojrzenie na Dinę) jak i fizyczne (tu spojrzenie na Cassa) zachował dyplomatyczne milczenie, unosząc obie ręce w górę, kiedy tych dwoje wykłócało się o to, co uświadczy, a czego nie uświadczy się w Islandii.
Dwójki debili — podsumował w kwestii rzeczy niespotykanych w jego rodzimym kraju, odpowiadając własnym myślom. I jak Dina chciała, nic nie powiedział o jej rozwiązłości, bo musiałby jej wypomnieć pierwszy raz, a nie chciał tego tematu jakoś wyciągać przy Cassiusie i chyba nawet w ogóle. Potem pewnie wspomniałby o jej próbie uwiedzenie Svena, kiedy miała jeszcze jedenaście lat i nie wiedziała, że ojców kolegów się nie podrywa. Następnie pewnie wspomniałby o wszystkich innych jej ofiarach, jakie łapała w swe sidła, kiedy jeszcze badała naturę swojej wilowatości. Skończyłby pewnie na nieszczęsnym Cassiusie, który…
Co, kurwa?
Złapał go za szmaty, przyciągając gwałtownie do siebie.
Jaki drugi raz?
Bo jeśli dobrze liczył, dwa następowało po jeden, a bardzo nie chciał, żeby Cassius testował jakieś pierwsze razy na Dinie i teraz ją tym przy nim szantażował. Zmrużył wściekle powieki, co wcale nie złagodziła Dina swoim komentarzem.
O chuj ci z tą parą chodzi?
Zaciskając palce na szatach Cassiusa, na chwilę tylko stracił skupienie, patrząc za Diną, machającą komuś w oddali. @Melusine O. Pennifold. Więc o to jej chodziło… tylko skąd jej się to wzięło?
Jaki drugi raz, kurwa?!
Wrócił do głównego nurtu rozmowy, jeszcze bardziej gniewny, jeszcze bliżej ciągnąc Cassiusa do siebie, choć pytanie, dla odmiany zadawał Dinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 22:21;

Już miała na końcu języka złośliwe splunięcie, że debili to na wyspie jest od groma, wystarczy spojrzeć jaki duży i dorodny okaz wyrósł z Gunnara, kiedy Cassius wepchnął jej w ręce cukierki. No cóż, żadna tajemnica, że Dina lubi cukierki. W obecnej sytuacji najchętniej pewnie ukucnęłaby za stolikiem jak gargulec ignorując świat i zaczęła się nimi objadać - co pewnie zrobiłaby jeszcze z dziesięć lat temu nie zastanawiając się zbyt długo - ale nie wypadało. Cmoknęła z niezadowoleniem na ten dar, choć minę miała jak łaskawa cesarzowa przyjmująca rzepę od biednego wieśniaka z prowincji. Wsadziła cukierki w kieszenie.
- Nie myśl, że ktokolwiek uwierzy, że lubisz ładne kochanie. - ucięła sucho grobowym tonem i przeniosła wzrok z powrotem na Ragnarssona. Chciała dodać coś jeszcze odnośnie tego, że taki przystojny Strażak Sam nie powinien na takie imprezy przychodzić w pojedynkę jak taki nieudacznik pokroju Cassiusa Swansea, ale tym samym strzeliłaby sobie w stopę, bo sama też przyszła bez pary. Nie zdążyła, bo ten kwiat inteligencji rodowej poraził wszystkich przebłyskiem swojej złośliwości, nieczułości i braku taktu w skali, która przekroczyła jej pojęcie.
Spojrzała na niego nagle z miną, jakby uderzył ją w twarz, jakby pytała się go spojrzeniem, dlaczego jej to kurwa robi, to przecież cios poniżej pasa. Gwałtowność Gunnara była wprost przeciwna do nagłego zdystansowania się Harlow, która wyglądała na autentycznie dotkniętą i zranioną. Przekręciła głową czując nagle dziwny skurcz w karku i podniosła wyżej podbródek - gest tak oczywisty i obu kolegom znany, Dina jak rybka rozdymka w sytuacji wielkiego stresu zawsze zadzierała nosa chcąc wydawać się większą, dumniejszą i bardziej groźną.
Pierwszy raz z Cassiusem Swansea nie należał do wymarzonych - to niestety fakt. Faktem też było, że w związku z tym nie trzeba było się mocno wysilać, by drugi raz był lepszy. Obecna chwila jednak wcale nie sprawiła, że mogłaby się w ogóle nad czymś konkretnym pozastanawiać, a już na pewno nie nad tym, czy zechce sie podjąć wyzwania Cassa.
Dotknęła ramienia Gunnara odwracając wzrok od nich obu, w jakimś dziwnym odruchu bezpieczeństwa. Może teoria Ragnarssona, że będąc rusałką miała jednak jakiś wrodzony dryg do obcowania ze zwierzętami, podchodząc przecież do dzikiego hipogryfa, ba, nawet wierzgającego konia czy warczącego psa, najlepiej odwrócić wzrok i spokojnie spróbować nawiązać kontakt.
Potrzebowała tylko tyle, poczuć, że jest ciepły i prawdziwy. Cofnęła rękę i szybko uciekła z głównej ulicy.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptySob Lis 02 2019, 22:42;

I nie podjęła. Wygrał.
Tylko czemu wygrana smakowała mu tak… obco?
Dziwne.
Spodziewał się wielu rzeczy. Od dostania od niej w twarz po obrażone fuknięcie. Od dziwnego wymigiwania się od odpowiedzi po rąbnięcie w niego tą willową magią, którą mogłaby go w tym momencie zmieść, skoro patrzył na nią tak otwarcie. Przed chwilą jakoś nie miała z tym problemu. A mimo tego stało się dokładnie to, czego spodziewać się nie mógł.
Najgorzej, że naprawdę nie rozumiał dlaczego.
Czy byłby to pierwszy raz, kiedy ranili się w ten sposób? Nie, z pewnością nie. Niejeden raz już drwił z wrodzonej rozwiązłości „rusałek” (srałek) czy z kobiecej głupoty (która oczywiście jego kochanych sióstr i kuzynek nie obejmowała), z blondynek też (patrz wcześniejsze), z niskich, niemądrych Harlow. Zawsze zabawa była naprawdę przednia. Tym razem chyba miała być tylna, bo coś do dupy to wyszło. Z jakiegoś powodu Dina się obraziła. Mógłby to zrozumieć. Obraziłaby się też nie po raz pierwszy i nie ostatni. Uniósłszy się dumą wycelowałaby nosem w sufit i albo wydrapała mu oczy albo ignorowałaby go przez jakiś czas (czy ona w ogóle była do tego zdolna?). Tymczasem jej reakcja tak wyprowadziła go z równowagi, że aż zrobiło mu się zimno.
Czy on naprawdę ją zranił?
Niemożliwe.
Chwycił się machinalnie palców Gunnara, które ten zaciskał na jego ubraniu. Nie patrzył na niego, a śledził wzrokiem oddalające się plecy Diny. Na jego twarzy pojawiło się coś bardzo, BARDZO dziwnego, jeśli podepnie się to pod kontekst sytuacyjny.
Wina?
Troska?
Nie, niemożliwe.
Nie czuł nawet złości do Ragnarssona, że ten odbiera mu w tym momencie zdolność ruchu. Chociaż przez moment chciał pacnąć go w łeb za to, że miętosi mu ubranie, Swansea jedynie zacisnął mocniej palce na ptasiej masce trzymanej w lewej dłoni. I zamknąwszy na moment oczy po prostu rozpłynął się w powietrzu. Teleportował się o zaledwie dwa metry, wyswobadzając się z uścisku Gunnara. Szybkim zaklęciem przylepił mu buty do podłoża, co by ten go w tym momencie nie ścigał, ogarnięty jakąś przedziwną potrzebą bronienia Dinowej czci. Nie potrzebowali tego teraz, bo on, Cassius, najwyraźniej sam zamierzał zadbać o to, aby jej ją przywrócić.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 862
  Liczba postów : 2457
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyNie Lis 03 2019, 08:53;

Zawsze uważał się za względnie stabilnego emocjonalnie. Niezależnie od sytuacji potrafił się w końcu uspokoić, odciąć, aby nie pogrążyć się w rozpaczy. Zupełnie jakby był naturalnie odporny na depresję (no chyba, że nie może jej dostać, bo ma ją cały czas?), nigdy też nie unosił się na tyle złością, by zrobić komuś krzywdę - nawet gdy to ktoś pierwszy uderzył jego. Tak zawsze  było, ale przez ostatnie dwa miesiące osłabł, opuścił gardę, znów robiąc się ciepłą kluchą. Osłabiło go przemęczenie, dosypianie po kątach, zamiast pełnego snu we własnym łóżku, stres o oceny, pracę, obowiązki i uczucia wszystkich dookoła. Wszystkie własne emocje, które wcześniej potrafił bez problemu wyciszyć, teraz krzyczały pełną piersią wprost do jego ucha. "Związek" z Gallagherem dawał mu względne poczucie stabilności i panowania nad sytuacją. Mógł słuchać się instynktu, zagłuszać sumienie przyjemnością i nie przejmować się niczyimi uczuciami - bo w końcu umówili się, że nie będzie dla nich miejsca. Bał się odebrać sobie tę stabilność. Bał się, że tracąc Matta, nie będzie w stanie opanować się przy Finnie, na którego nie chciał przecież rzucać się jak wilk na pierwszą lepszą zwierzynę. Wiedział jednak, że musi to zakończyć. Puchon nie dał mu tego do zrozumienia, ale on sam czuł, że gdy mówili o cierpliwości, to wytrwanie we względnej wstrzemięźliwości było jednym z głównych punktów programu. Poza tym, to naprawdę dobrze bawił się podczas spotkań ze Ślizgonem (podczas tych pozałóżkowych też), więc nie chciał żeby ich kontakt znów ograniczał się tylko do wspólnych spotkań z Dunbarem. Czuł się po prostu źle. Nie chciał psuć tego dnia, a jednocześnie chciał znaleźć pierwszą dogodną do tego chwilę, żeby mieć to już z głowy. Aby dodać odwagi swojej tchórzliwej, puchońskiej dupie, sięgnął po absynt - na niewiele więcej mógł sobie pozwolić ze swoimi obecnymi funduszami. Przez chwilę czuł się podle, że znów zawodzi jako prefekt, jednak po jakimś czasie magiczne właściwości trunku zaczęły działać, a on poczuł się o wiele lepiej, nie wiedząc czym właściwie się przejmuje.
Przez jakiś czas nie mógł znaleźć Matta, bo rozglądając się po obecnych, podświadomie szukał Garda. W końcu to Ślizgon znalazł jego, a on sam zakasłał dusząc śmiech na widok jego kostiumu. Odruchowo  poprawił swoje, na potrzeby własnego przebrania dużo ciemniejsze, włosy. Zjawiskowo olał jego pytanie, nie chcąc przecież wkopać swojego źródła i gdy poczuł, że ten go obejmuje i podgryza jego ucho, sięgnął dłonią do jego pośladków w poszukiwaniu diablego ogona.
- Czegoś Ci brakuje, nie mam za co złapać - skomentował, wykręcając głowę od jego twarzy. Po pierwsze podświadomie chciał się nieco zdystansować, stopniowo odcinając się od jego cielesności (chociaż absynt podpowiadał co innego), a po drugie nie chcąc aby chłopak wyczuł alkohol w jego oddechu.
- Zgadnij kim jestem, dam Ci podpowiedź - rzucił, chociaż domyślał się, że Matt zdążył już rozpoznać własne ubrania. Zwilżył językiem usta, po czym przekręcił się nieco, aby szepnąć mu wprost do ucha: - "Jak dasz mi ocenę z ONMSu, to zrobię Ci loda"
Będąc wywołanym do tablicy przez pytanie Ślizgona, kompletnie zgłupiał nie wiedząc co zrobić. Odruchowo sięgnął ustami do jego ust, jednak zatrzymał się w ostatniej chwili, uśmiechnął się niemal przepraszająco, po czym łapiąc go za tył głowy, przechylił ją, aby złożyć krótki pocałunek na jego czole.
Co to, kurwa, miało być, Schuester? Błogosławieństwo?, zakpił pulsujący w jego żyłach alkohol, jednak udało mu się uciszyć go głośnym odchrząknięciem, po czym ciągnąć Matta za żabot jego kostiumu zaprowadził go do stolika z dyniami, aby zająć ręce czymś innym od ciała Ślizgona. Zabrał się za naprawdę dorodną, chcąc mieć duże pole do manewru podczas wycinania wzoru, jednak podczas ostatniego cięcia zahaczył nożem o własny palec, jak w spowolnionym tempie widząc rozcinaną skórę, najpierw czując ciepło krwi, a dopiero później piekący ból, który i tak musiał być znieczulony działaniem absyntu. Spojrzał na zakrwawiony miąższ swojej dyni i ani myślał włożyć tam rękę, póki rana jest wciąż otwarta. Spojrzał na Matta z nadzieją, że zna jakieś zaklęcie tamujące krwawienie, przy okazji sprawdzając jak on sam sobie radzi.

Kostki (dynia): 2, 4, 5


Ostatnio zmieniony przez Skyler Schuester dnia Nie Lis 03 2019, 12:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 EmptyNie Lis 03 2019, 12:08;

KOSTKI (dynia): 4, 1, 5

Zmrużyła oczy z zadowoleniem, przyglądając się jej rumieńcom. przypisując fakt ich obecności wyłącznie swojemu zachowaniu i bliskości. Uwielbiała taką reakcję, tak jak uwielbiała drażnić się z Caelestine. Czuła się przy tym względnie bezpieczna, bo Cassius nie raczył nigdy interweniować, zapewne nie dostrzegając zagrożenia w towarzystwie dziewcząt. Zresztą nie zawahałaby się przed pojedynkiem z bratem rudowłosej, jednak to nie jego zaklęcia stanowiły dla niej zagrożenie. Zastanawiała się czasem czy dziewczyna stanęłaby w jej obronie, gdyby jej brat chciałby jej coś zrobić. "Cass, zostaw ją, to moja koleżanka, to były tylko żarty", dość nieudolnie wyobrażała sobie tę scenę, a mimo to poczuła przyjemny dreszcz ekscytacji. Może by tak specjalnie go sprowokować?
Uniosła brodę nieco do góry, zadowolona z odpowiedzi młodej Swansea. Oczywiście nie pomyślała, że czekała akurat na nią, ale też nie zrozumiała tego jako rezygnację z oczekiwania na brata. Dla niej było to bardziej jako akceptacja jej jako towarzystwa podczas imprezy. Sama mocno selekcjonowała osoby, z którymi chce w ogóle rozmawiać, rzadko dopuszczając do tego kręgu kogoś spoza Gruffindoru.
Słysząc zgodę dziewczyny odruchowo wyciągnęła dłoń, aby bardzo delikatnie, niemal niewyczuwalnie, położyć ją na plecach Puchonki w geście zachęcenia jej do pójścia w wybranym kierunku. Trwało to zaledwie sekundę, bo mimo wszystko Haze nie czuła się przy niej aż tak pewnie.
Zmarszczyła nieco brew, słysząc jej pytanie, po czym podwinęła sukienkę, aby wyciągnąć różdżkę i wycelować nią w dłonie zmarzniętej dziewczyny. Rzuciła Fovere, zyskując nieco czasu do namysłu. Frida była dla niej symbolem feminizmu, walki, akceptacji siebie. Symbolem, który wielu próbowało negować, podkreślając chociażby to, że malarka nie była feministką świadomą. Ale czy ważne było to, czy sama nazwałaby się feministką, jeżeli wielokrotnie w swoim życiu ukazała swoimi czynami walkę, wolność i indywidualność. W całej sztuce wyraźnie przecież widać obraz kobiety zupełnie odbiegający od przyjętych do tej pory norm patriarchatu. Ukazywała nagość, która nie miała być odbierana seksualnie, ukazywała defekty, które nagle stawały się piękne. Tak jak piękne wydawały się teraz te złączone brwi. Dla niej Kahlo była prekursorką tak ważnych ruchów jak np. działania emancypacyjne czy bodypositivity. Całemu jej życiu towarzyszył ból, któremu nigdy się nie poddała. Nie zawsze rozumiała zawarty w obrazach symbolizm, jednak widząc jej autoportrety zawsze czuła nieustannie bijącą z jej wzroku siłę, wolę i cierpienie. Chowając różdżkę i widząc nierozumiejący jej wyboru wzrok Caelestine, nie wiedziała jak powinna jej odpowiedzieć, aby oddać w pełni swoje uczucia.
- Frida mówiła, że maluje siebie ponieważ najczęściej przebywa w odosobnieniu i zna dobrze malowany obiekt - zaczęła, walcząc z chęcią ucięcia odpowiedzi na "bo lubię małpy". Przejechała dłonią po jednej z dyń, jednak ostatecznie wybrała taką, która posiadała wyraźny defekt w postaci ciemnej szramy idącej przez całą jej długość. Wybrała mały nożyk i spojrzała na Puchonkę. - Chciałabym umieć tak spojrzeć na samą siebie - wytłumaczyła, po czym skupiła się na pracy nad dynią. Wyciągając zaklęciem miąższ ze swojej ofiary, aby przerzucić go do przygotowanych do tego pojemników, poczuła nagłą ochotę, aby dodać dużo bardziej osobiste przemyślenie. - Nie zrozumiesz jej sztuki, bo jesteś na to zbyt idealna.
Zabrzmiało to w jej ustach jak coś pomiędzy komplementem a obelgą, szybko jednak pożałowała tych słów, jakby wyrwały się z jej myśli bez pozwolenia. Było to jednak prawdą. Nie sądziła, żeby perfekcyjnie piękna Swansea, żyjąca pod kloszem rodziny i statusu majątkowego, mogła pojąć co czuła Kahlo. Bez skaz, bólu, biedy, samotności, wiary. Taką Caelestine widziała swoimi oczami.
Przez chwilę pracowała w ciszy, a gdy jej dynia w końcu była pusta, znów przeniosła wzrok na dziewczynę, badając ciekawskim wzrokiem jej poruszające się ogony.
- A kim Ty właściwie jesteś? - zapytała, unosząc nieco brew ku górze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ulica Główna - Page 15 QzgSDG8








Ulica Główna - Page 15 Empty


PisanieUlica Główna - Page 15 Empty Re: Ulica Główna  Ulica Główna - Page 15 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ulica Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 18Strona 15 z 18 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17, 18  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ulica Główna - Page 15 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-