Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 28 z 30 Previous  1 ... 15 ... 27, 28, 29, 30  Next
AutorWiadomość


Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySro 16 Cze - 23:18;

First topic message reminder :



Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Margo Hayder

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 198
https://www.czarodzieje.org/t15803-margaret-diana-hayder
https://www.czarodzieje.org/t15807-wszystkie-sowy-margo-hayder#426071
https://www.czarodzieje.org/t15806-nie-opowiem-ci-swojej-historii#426070
https://www.czarodzieje.org/t15804-margaret-hayder#426040
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySob 3 Mar - 12:42;

Możesz do mnie mówić, pokazała @”Maili Lanceley”, gdy ta odpowiedziała jej językiem migowym. Było jej bardzo miło, że Puchonka wykorzystywała swoją nową wiedzę i tak dobrze jej szło, ale jednocześnie nie chciała jej ograniczać w doborze słownictwa. Nawet jeśli to dobra szkoła dla cierpliwości i umiaru.
Cieszyła się też, że tak dobrze dogadała się z ognikiem, bo gdyby żadnej z nich się to nie udało, miałyby przechlapane. Nadal jednak obawiała się, że w każdej chwili mógł na nie wyskoczyć jakiś wilkołak czy centaur, a wtedy tak łatwo by nie uciekło. Bo o ile z tymi drugimi dało się jakoś dogadać, nie byli zbyt zadowoleni tym, że uczniowie Hogwartu chodzili po ich terenach. A od kiedy nauczał Ajax Swann, działo się tak coraz częściej.
Na szczęście dość szybko udało jej się odnaleźć zgubioną koleżankę, a gdy zauważyła, że ta podnosi się z ziemi, podbiegła do niej, by jej pomóc.
Wszystko w porządku?, spytała z pomocą migowego i miała nadzieję, że Maili to dostrzegła, bo zrobiło się naprawdę ciemno, a ognik dawał dość niewielkie światło. Zmartwiła się i żałowała, że zostawiła ją dla tych głupich liści. Chęć zarobku, ewentualnie ratowania własnego głosu, wzięła jednak górę i na chwilę zniknęła, narażając Maili na niebezpieczeństwo. Nie żeby sama była jakimś antycznym herosem, ratującym damy z opresji. Po prostu razem jest zawsze raźniej.
W lesie było przeraźliwie cicho, dlatego gdy usłyszała zamieszanie, podskoczyła  w miejscu. Ognik jednak już unosił się w zupełnie innym kierunku, choć była pewna, że raczej by jej nie zostawił, skoro się polubili.
Kiwnęła głową w kierunku hałasu, sama nie wiedząc, czy proponuje Maili, aby poszły to sprawdzić, czy wręcz przeciwnie. Może podczas krótkiego rozdzielenia się panna Lanceley jakimś dziwnym trafem dowiedziała się, co mogło być ewentualną przyczyną? Decyzja, czy szukają jajek, czy idą w przeciwnym kierunku – być może znów w stronę jakiegoś ataku – należała do niej.



Kostka I: 4
Kostki II razem: 14
Kuferek: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 95
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
https://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySob 3 Mar - 20:54;

Fakt, nie był dzisiaj zbyt rozmowny. W sumie, to nigdy nie jest zbyt rozmowny. Raczej nie będzie się wdawał w cudowną pogawędkę nawet z siostra, która stała teraz u jego boku. Nie widział powodu do strzępienia języka na zajęciach i przy takiej ilości osób. Patrząc na nich, nie mogli być chyba bardziej od siebie różni, prawda? Poczynając od samego czubka głowy, a kończąc na dogłębnej sferze poglądów i charakterów.
Spojrzał wymownie na Lexi, to będzie jego jedyny komentarz jakim ją zaszczyci. Potem odwrócił głowę w kierunku chłopaka, który stanął blisko tej dwójki. Oczywiście się znali, choć nie nazwałby tego znajomością. Ten sam wiek, ten sam dom, a dodatkowo ich rodziny... Cóż, nie dogadywały się za dobrze. Co oczywiście nigdy nie zajmowało jego głowy. Dlatego skinął chłopakowi lekko głową, tak na przywitanie. Był to jeden z jego bardziej przyjaźnie nastawionych gestów.
Po chwili jednak skupił swoją uwagę na nauczycielu i zadaniu, które mieli dzisiaj wykonać. Nie mógł ukryć tego drgnięcie jednego kącika ust. Temat mu bardzo bliski i związany z wieloma wspomnieniami, no nic. Powinno być ciekawie. Zerknął kątem oka na siostrę, zastanawiając się czy kiedykolwiek miała z nimi do czynienia. Rezerwat zajmował się tymi osobnikami, jednak to jemu przyszło zajmować się śliskimi koleżkami.
Bez słowa ruszył za siostrą. Jej pierwszej przyszło obcować z świetlikiem. Dotknął ramion siostry, jakby miał ją asekurować w wypadku jego przewrócenia się. Nawet zaśmiał się pod nosem, to był raczej niecodzienny widok aby Alexis się przestraszyła. Odprowadził fretkę wzrokiem i ruszył dalej, teraz przejmując świetlika w swoje ręce. Co najwidoczniej nie było najlepszym pomysłem, bo nagle zaczął wierzgać, jakby czuł się niesamowicie niekomfortowo w jego dłoniach. Cóż, czuł zdecydowanie to samo jednak nie zamierzał nic po sobie pokazać. Dopóki to małe cholerstwo go nie oparzyło, szybko wypuścił je z rąk i wsadził poparzoną dłoń do śniegu. -Cholera!-Syknął. Nie obędzie się bez dobrej maści na to oparzenie, świetnie.
Poszukiwania szły dalej, kiedy nagle dostrzegł zamrożone jaja. A może kamienie? Kurdę. Widział niejednokrotnie jaja popiełka, jednak nigdy z porównaniem z prawdziwymi kamieniami. Westchnął ciężko i spojrzał na siostrę, której wzrok definitywnie podpowiadał mu, że nie miała pojęcia co najlepiej zrobić. -Weźmiemy wszystko.-Powiedział spokojnie, choć zdecydowanie nie podobał mu się ten pomysł. Przejął większość i poczekał aż Alexis weźmie resztę. Po kolejnej, żmudnej rundce, trafili na miejsce zbiórki gdzie czekał na nich nauczyciel.
Hańba dla rodziny? I co z tego?


Pierwsza kostka: 1
Kostki łączne: 3+(6+3)=12
Punkty w kuferku:10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 2932
  Liczba postów : 1970
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Moderator




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 0:10;

No dobra, Swann przechodził samego siebie - dawał im urocze ogniki, ale zlecał poszukiwania tlących się, gorących jaj. W lesie, takim no, złożonym z drzew. Drewnianych drzew. A to Pober była nieodpowiednią nauczycielką, poważnie? Leo oczywiście ponarzekał sobie w myślach, niezbyt pewien czy ganianie za kulkami energii ma jakiś sens, ale koniec końców podszedł do zadania z przyzwoitą dawką entuzjazmu. Musiał się wykazać, bo na dodatek do pary trafiło mu się jakieś drobne dziewczę z trzeciej klasy, prezentujące dumnie Slytherin. To był kolejny element zajęć, którego ni cholery nie potrafił zrozumieć; była tutaj para prefektów naczelnych, ale to on dostał tak odpowiedzialne zadanie?
- Wystarczy "Leo" - zaśmiał się krótko i sympatycznie, mile zaskoczony tak przyjemnym początkiem znajomości. Nie było co wdawać się w pogawędki, bo czekały ich solidne poszukiwania. Gryfon musiał przyznać, że ognik był niesamowicie kochany i znaki, które mu pokazywał, były wyraziste i czytelne. Podążał wiernie za podskakującą na jego dłoni kulką, wsłuchując się w jej ciche piski. Zerkał też co chwilę na swoją małą towarzyszkę... Z którą stworzonko dogadywało się znacznie gorzej.
- Hm? Co chcesz mi pokazać? - Mruknął cicho do ognika, ciągnącego go w jakieś zarośla. W tej samej chwili chłopaka zaalarmowało zachowanie Kyry; zupełnie nie miał czasu na jakiekolwiek reakcje, bo przed dziewczyną już pojawił się bogin. Leo jedynie uniósł różdżkę, gdy panna Fairwyn sama poradziła sobie z Riddikulusem. - Och, wow. Ładnie - stwierdził jedynie, pozwalając aby w jego spojrzeniu pojawiło się nieme pytanie "wszystko w porządku?". Nie chciał roztrząsać sprawy i nie był pewien, czy bogin zaraz tu nie wróci - najlepiej było zatem po prostu iść dalej. Po drodze zgarnął trochę liści z jakiegoś krzaka, przy którym kręciła się błękitna kulka; do złudzenia przypominały raptuśnika, ale czy ten narkotyk mógł rosnąć tuż przy Hogwarcie?
- Nie, ale... ej. Ej. Tam - wskazał dłonią niewielkie zamrożone kulki porozrzucane po mchu przy pobliskim drzewie. Z tryumfalnym uśmiechem przykucnął obok i zaczął ostrożnie wsadzać do koszyka znalezisko, niezbyt wiedząc, czy nie ma kilku nadprogramowych "jaj" - zmrożonych kamieni.
Lepiej za dużo, niż za mało, nie?


Pierwsza kostka: 3 -> 4 -> 2 -> 2
Kostki łączne: 2+3, z kuferka 3 i razem będzie 8, więc z Kyrą mamy 17
Punkty w kuferku: 35
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 334
  Liczba postów : 636
https://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
https://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
https://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
https://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 0:34;

Nie uciekają i rzucają się pierwsze do ataku. Zupełne przeciwieństwo Jacka. Ten desantuje się pierwszy w razie niebezpieczeństwa - o ile w ogóle je zauważy - i jako ostatni przystępuje do jakichkolwiek czynów zaradczych. Ale czy zwierzęta zdają sobie z tego sprawę? Może przy odrobinie szczęścia Neirin postanowi pobyć z owymi chwilę dłużej, aby je o tym uświadomić? Nie był tak rozgadany jak Liam, ale miewał o wiele bardziej szalone pomysły i reakcje niż on. Przynajmniej tak się zdawało Momentowi. Nie umiał ocenić zbyt dobrze skali problemu. Był mugolem większość życia, zatem cokolwiek dziwnego wypowiadał lub czynił jego przyjaciel, nie mogło to zostać zweryfikowane zbyt poprawnie.
- To nie był jedna butelka... ale tak. Weź sobie. Wsunąłem Ci pod łóżko całe pudło tydzień temu. - Rzucił niezbyt zadowolony z przypominania mu o tym incydencie. Jeden raz sowa przyleciała nawet z choinkowym odświeżaczem powietrza na szyi. Niczym jakiś kretyński order od ojca, w podzięce za odnalezienie syna w szkole. Gdzie miał się chować przed tymi głupimi ptakami? Pod ziemią? Nie przepadał za ptactwem. Miał uraz do mew i gołębi. Zawsze kiedy przechodził kamienistą plażą sądził, że razem z kanapką wydziobałyby mu również oczy, jeśli nie coś więcej. Sowy nie były wcale inne z tą różnicą, że ciężej było się przed nimi schować. Gdyby nie drżący w jego kieszeni szczurek to czasem nawet nie wiedziałby, że owa nadlatuje. Nie raz zresztą niczego się nie spodziewając, oberwał w głowę jakimś nowym upominkiem od ojca. Zawsze go znajdą. Jak te głodne sępy, krążyły po całej szkole, nim nie dostarczyły doń towaru. Jakim cudem w ogóle im się chce? Staruszek daje im łapówki w postaci drogiego miesa czy co? Zacisnął zęby, pogrążając się nieświadomie w swoich drażliwych wspomnieniach, zanim Neirin nie odwrócił na powrót jego uwagi od ciążącego nad nim fatum.
- Dobrze, będę o tym pamiętał. - Przytaknął, aby za moment zerknąć na duszka.
Może to wina pochodzenia chłopców? Może coś innego? Mina Jacka na pewno nie należała w tym momencie do przyjaznych. Także nawet spoglądając na niebieski płomyczek, nie poczuł żadnego entuzjazmu. W mugolskich legendach, takie duszki bywały zwodnicze. Ten tutaj jednak musiał poczuć się w obowiązku, zaopiekowania się Walijczykami, zapewniając przyjemne ciepło ku poprawieniu samopoczucia chłopców oraz uprzyjemnieniu im wycieczki. Jack w końcu musiał docenić jego starania, uśmiechnąć się koniec końców w stronę magicznego stworzonka.
- Dobrze, dobrze... zdamy się na Ciebie. Prowadź nas. - Odparł na ciche popiskiwania, nie zamierzając sprzeciwiać się mądremu duszkowi. Nim jednak odeszli, Neirin zaobserwował felerny wypadek niedoszłej walentynki Jacka. Chłopak zerknął w tamtą stronę, jedynie na chwilę, by zlustrować zaskoczonym spojrzeniem Toma i uśmiechnąć się szeroko. Może to nie była od razu szydera, ale zwykły gest świadczący o tym, że rozpoznał tego pokurcza rzygającego czekoladą, niczym kocim kłakiem.
- Niee... to duży chłopiec. Poradzi sobie. - Rzucił i pociągnął puchona za rękaw, aby nie zostawał w tyle. Jeszcze nie daj Tom postanowi się przywitać i wydać Jacka, oraz fakt odbycia nieudanej randki.

Pierwsza kostka: 6
Kostki łączne: 13 (9 za kostki i punkty Neirina + 4 za moje)
Punkty w kuferku: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2223
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 1:37;

Bridget drżała delikatnie, przestępując co chwilę z nogi na nogę i krzyżując ręce na piersi, by przytulić samą siebie w tym okropnym mrozie. Zawsze preferowała cieplejszy klimat i słoneczną pogodę, zima była dla niej nieprzyjemnym doświadczeniem. Światło z jej różdżki również było nieco rozedrgane, lecz najwyraźniej nie przeszkadzało to stojącemu obok chłopakowi w swobodnym czytaniu. Uśmiechnęła się do @Peter Brown i odszepnęła krótkie "nie ma za co" - na nic więcej nie było ją stać, bowiem szybciutko zaczęła dzwonić zębami. Opatuliła się szczelniej szalikiem wokół szyi. Jej oczom ukazały się znajome postacie, zarówno Margo, jak i Ezra postanowili pojawić się na lekcji, również kilkoro innych Puchonów, których panna Hudson bardzo lubiła. Osobą, która stanęła najbliżej, poza wcześniej wspomnianym Krukonem, była Ślizgonka Mallory.
- Hej - odparła na jej przywitanie, uśmiechając się niemrawo. - Niby fajnie, że te lekcje są w lesie na otwartym powietrzu, ale nie sądzisz, że powinien z tym nieco poczekać? Zimno jak na biegunie - skomentowała. Na szczęście szybko przeszli do działania. Kiedy profesor Swann powierzył jej i @Mallory Colquhoun ognika, Bridget zgasiła swoją różdżkę. Współpraca z nim okazała się jednak bardzo prosta. Dziewczyna doskonale była w stanie porozumieć się z nim, a ognik oświetlał jej drogę na tyle dobrze, że zdołała dostrzec krzew raptuśnika. - Ale czad - stwierdziła z uśmiechem i nieco zgrabiałymi rączkami narwała kilka liści. - Chcesz kilka? - zapytała, wyciągając dłoń w kierunku Ślizgonki. Może akurat jej się przydadzą?

Pierwsza kostka: 5 -> 4
Kostki łączne: 4, 3 -> 7 + bonus 2
Punkty w kuferku: 25

Wylosowałam sobie liście z krzewu rapuśnika na 2 użycia, ale proszę o wklejenie ich w kuferek Bridget oraz Mallory, po jednym możliwym użyciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 2:18;

Z każdą kolejną sekundą coraz bardziej żałowałem swojej decyzji przyjścia tutaj, szczególnie kiedy dowiedziałem się, że będziemy chodzić po lesie i szukać jajek/
Jajek. Poważnie.
Wysłuchałem białowłosego profesora z mierną uwagą, raczej skupiając się na tym, co znajdowało się dookoła mnie. Wyciągnąłem różdżkę, by była w pogotowiu, gdyby nagle coś z gęstwiny krzaków postanowiło na mnie wyskoczyć, lecz w głębi duszy liczyłem, że nie będę musiał jej użyć. Dodatkowo dostałem do pary jakąś dziewczynkę z szóstej klasy. Spojrzałem na nią przeciągle i stwierdziłem, że skądś ją kojarzyłem, ale za nic nie mogłem sobie przypomnieć, czy miałem na myśli lekcje, czy może jakieś inne wydarzenia. Tak w ogóle o czym się rozmawia z młodszymi dziewczynami? O pogodzie?
- Zimno - wymamrotałem, zaciągając na dłonie rękawiczki. Mieliśmy ruszyć w las w towarzystwie jednego z przydzielonych grupom ogników. Ten nasz od początku sobie mnie upodobał. Chyba głupi ma szczęście. Ze swoim podejściem do zwierząt byłem w stanie spłoszyć nawet najprzyjaźniejsze stworzenie, natomiast ognik, choć nie byłem pewny, czy w ogóle był zwierzęciem, postanowił się ze mną zaprzyjaźnić. Krążył wokół mnie i ostatecznie spoczął mi na dłoni, oddając mi sporo ciepła. Trochę odetchnąłem, przynajmniej nie zamarznę. Na pomoc młodej raczej nie liczyłem.
Ostatecznie jakieś jajka też znaleźliśmy, więc nie łaziliśmy po lesie bez celu. Niemniej jednak marzyłem już o powrocie do łóżka.

Pierwsza kostka: 6
Kostki łączne: 3,6
Punkty w kuferku: 4 +1 za amulet

Wylosowałam 10 punktów dla domu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 4716
  Liczba postów : 2986
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 10:56;

Jak dla Ezry jedna rozmowa już całkowicie wystarczała, aby zakwalifikować Liama do grona znajomych. Pierwsze lody zostały przełamane, a Puchon nie wyglądał na osobę, która obojętnie przechodzi obok ludzi, których kojarzy, zatem Ezra zakładał, że to pierwsze spotkanie nie miało tak zwyczajnie rozpłynąć się w niebyt.
- Boli. Gryzie. Dręczy. Możesz to nazywać jak chcesz. Ale to wyraźne symptomy tego, że chłopak cię obchodzi. - Jeszcze jeden zadowolony z siebie uśmieszek powędrował w stronę Mefisto, bo Ezra wcale nie był zrażony tym śmiechem. Nie wątpił, że Nox jeszcze nie dorósł do przyznawania się do czegoś tak upokarzającego, jak darzenie innego człowieka sympatią. - Całkiem słusznie. Knucie to przyjemne hobby.
Mefisto chyba miał Ezrę za amatora, że próbował mu wcisnąć tę obojętność. Ciekawość... Ciekawość była pierwszym stopniem do piekła, a miał wrażenie, że ktoś noszący imię "Mefistofeles" mógł zabrnąć na nich trochę dalej. Imię zobowiązywało.
- Troska to moje drugie imię. Niemożliwe, żebyś wcześniej tego nie zauważył. Zawsze szczególnie dbałem o Puchonki, ale może warto rozszerzyć działalność na Puchonów... - Wzruszył ramionami z miną, jakby tę kwestię wciąż rozważał. Nic więcej nie dodał. Skoro Mefisto miał potrzebę zgrywać osobę, która zupełnie niczym się nie przejmuje, Ezra mógł jego wolę uszanować i udawać, że w taką powierzchowność wierzył. On przecież nic na tym nie tracił... Zacmokał jednak z dezaprobatą, gdy Mefisto ewidentnie go obraził - że niby w którym momencie przestał się popisywać?
- Mówiłem, żebyś się ode mnie odsunął. Ostrzegałem. A ty i tak po swojemu - westchnął, idąc za Ślizgonem. On także niezbyt rozumiał o co chodzi ich ognikowi; chyba po prostu trafił im się jakiś narwany... W pewnym momencie przez te ciągłe zmiany kierunków nawet wpadł Mefisto na plecy. To jednak nie była chyba dobra decyzja, że Nox oddał mu ognika, bo on zaraz stał się jeszcze bardziej niespokojny, a popiskiwanie na myśl przywodziło zdenerwowane krzyki. - Shh, spokojnie maluchu... Nox, do kurwy nędzy, co ty robisz? Wracaj tu, matole, bo jak się gdzieś zawieruszysz w krzakach to ja cię szukać nie będę. Zrozumiano? - Podążył jednak za Ślizgonem, obawiając się, że rzeczywiście może chłopaka zgubić. Ale nawet debil powinien zauważyć, że ognik ciągnął ich w zupełnie inną stronę! - Nox! - warknął na chłopaka, a zaraz potem syknął z bólem, cofając rękę. Spojrzał na ognika z nieskrywanym wyrzutem. - Oparzyłeś mnie! Dlaczego mnie, skoro to on cię nie słucha? - Prawdopodobnie nie powinien być tak głośno w lesie, w którym czaiło się niezliczenie wiele gatunków oznaczonych w książkach jako "groźne"...  Zreflektował się więc i nieufnie podsunął pod ognika nieoparzoną rękę, decydując, że jeśli to się powtórzy, to się ze stworzonkiem pożegnają. A Mefisto w tym czasie zaglądał do jakiejś dziupli. Świetnie. Już otwierał usta, kiedy Mefisto dał mu wyraźny sygnał, by przystanął i Ezra po prostu w pełnym zaufaniu to zrobił.
Zakrył obiema dłońmi (choć jedna z nich dosłownie płonęła bólem) ognika, jakby licząc, że maluch się uspokoi, a sam uważnym spojrzeniem śledził cień przemykający pomiędzy drzewami. Wypuszczał płytkie oddechy, czując jak jego ciało napina się w oczekiwaniu. Uciekać? Czekać? Napięcie wydawało się sięgnąć apogeum, gdy z zarośli wyłonił się... Drugi Mefisto. W pierwszej chwili pomyślał, że jakiś nielubiący Noxa uczniak chciał zrobić nieprzyjemny żart... Ale postać, którą obserwowali miała w sobie cząstkę czegoś przerażającego i dzikiego, czegoś ewidentnie wilkołaczego, choć zamkniętego w ludzkiej formie. Nie patrzył na porozrywane ubrania i krew - zaschniętą, a może w kilku miejscach wciąż świeżą - pokrywającą fałszywego Mefisto. Widział to już wcześniej, widział to w boginie Leonardo. Patrzył więc na twarz; na zwierciadło emocji. Gniew, strach, ból... Gniew, strach i ból orały jego twarz pozornie nienamacalnymi bruzdami. Nienamacalnymi, lecz widocznymi pod maską zdziczenia.
W momencie, gdy Nox się cofnął, Ezra przeciwnie zrobił krok do przodu. Nie wiedział, co miał zamiar zrobić, bo w tym jednym momencie logiczne pomysły uciekły mu z głowy. Nie myślał nawet o tym, że ognik nagrzewał się coraz mocniej, trawiąc jego skórę nieprzyjemnym uczuciem pieczenia. Dobrze więc, że choć Mefisto zachował rozsądek; jedno riddikuls wystarczyło, aby mimowolny spektakl uzewnętrzniający myśli chłopaka dobiegł końca.
Postąpił jeszcze jeden krok do przodu, a jedna z jego dłoni w jakby niezręcznym geście pocieszenia znalazła się pomiędzy łopatkami Mefisto. Stanął przed nim, w miejscu gdzie chwilę wcześniej był bogin. Ezra miał dokładnie ten sam troskliwie zmartwiony wyraz twarzy, jakim obdarzał Noxa bezpośrednio po ataku na błoniach lub po ich katastrofalnej bójce. I choć jego oczy zdradzały pędzące myśli, język nie potrafił się im poddać. Ckliwe rozmowy nigdy nie były w ich stylu...
- Masz za swoje, kretynie. Mówiłem ci, żebyś się tu nie pchał - ostry ton głosu zupełnie nie pasował do pełnej ciepła mimiki Clarke'a. Chłopak zsunął ognika z własnych, zaczerwienionych już rąk w dłonie Mefisto, wykorzystując ten moment do nienachalnego kontaktu fizycznego; był tu i cholera, był jego przyjacielem. - Jeszcze jedna taka sytuacja i będziesz szedł ze mną za rękę jak dziecko. - Nie zwlekając dłużej i nie czekając na Noxa, zaczął wycofywać się na właściwa ścieżkę. - A poza tym to chyba jesteś świadomy, że nie pozwolę zapuścić ci takiego zarostu, nie? Wyglądałbyś w nim jeszcze gorzej niż zazwyczaj - I choć obaj chyba wiedzieli, że pomiędzy tymi słowami kryło się jakieś większe zapewnienie, Ezra nie potrafił go właściwie zwerbalizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eithne Rosemount

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 63
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15829-eithne-c-rosemount
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15832-sowa-eithne
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15831-przyjaciol-trzymam-blisko-a-wrogow-jeszcze-blizej
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15830-eithne-rosemount
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 12:55;

Eithne spojrzała na swojego partnera sceptycznie bojąc się, że będzie chciał rozmowy. Na jej szczęście chłopak wydawał się tak samo zniechęcony tą lekcją jak ona. Bogu dzięki on jako pierwszy przejął ten dziwny, świecący komar, bo jeśli nie musi to woli nie mieć styczności z żadnym innym, żyjącym stworzeniem. Chodzili po lesie i jedyne odgłosy jakie im towarzyszyły to skrzypienie śniegu i miarowe oddechy. Jako, że był to Zakazany Las powinni się spodziewać jakiegoś niebezpieczeństwa, ale nic na to nie wskazywało. Nogami przebierali śnieg szukając jaj. Nie miała pojęcia jak wyglądają, więc po prostu udawała, że wie co robi i zdała się na chłopaka.
Po pewnym czasie zaczęło robić jej się zimno co chyba zwróciło uwagę świetlika, bo przyjaźnie do niej podleciał i zaczął ogrzewać swoim światłem. Nawet siadł na dłoni. Normalnie Eithne zrobiłaby zniesmaczoną minę i odgoniła owada, ale ten dawał tyle ciepła, że byłoby to w tym wypadku głupie.
-Chyba coś tu jest - usłyszała od studenta, który pokazał jej stos kamieni koło jednego z krzaków. Przyjrzała się znalezisku dokładnie. Dla niej wyglądało to jak najzwyklejsze skały, ale jako, że nie miała pojęcia nic o tym co robili nie kłóciła się. W ciszy zebrali wszystko i ruszyli do profesora.
Niech ta lekcja już się skończy.

Pierwsza kostka: 6
Kostki łączne: 4+1 (moje) i 3+6 (partner)
Punkty w kuferku: 0
wylosowane 10 punktów do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 13:34;

Znowu na siebie trafili. Jak to się działo, że nauczyciele jakoś instynktownie przydzielali mnie do pary z @Demetria O. N. Travers? Najpierw na zaklęciach, a teraz tutaj. Nie narzekałem, chociaż prawdę mówiąc, akurat dzisiaj miałem ogromną ochotę na solowy wypad do lasu. Mógłbym nawet zaryzykować wyprawę bez ognika, gdyby tylko Swann wyraził na to zgodę. Jednak po chwili namysłu postanowiłem nie kombinować.
- Hej, Demi - przywitałem się z koleżanką, pokazując jej naszego ognika skinieniem dłoni. - Idziemy? On wygląda na rwącego się do pracy. - Posłałem jej uśmiech. Nie musiała wiedzieć, że jest nieco wymuszony. Przecież może się okazać, że wspólna wyprawa na poszukiwanie jaj będzie naprawdę fajna. Właściwie, mnie na poprawę humoru nie potrzeba było niczego więcej poza przekroczeniem linii drzew Zakazanego Lasu.
- Zaczekaj chwilę - poprosiłem po kilku minutach wędrówki, gdy już uporaliśmy się ze znalezieniem pierwszego jaja. Trzymałem je zawinięte w kawałek materiału, więc podałem je Gryfonce na przechowanie, gdy schodziłem ze ścieżki, podążając za ognikiem. Wydawało mi się, że stworzonko jest wrażliwe na każdą moją potrzebę, więc nie zdziwiłem się, gdy nagle jaśniej oświetliło ciemny las wokół mnie. Wtedy zwróciłem uwagę na krzew, jaki normalnie pewnie bez większego trudu bym ominął. Raptuśnik? Nie miałem pewności, ale i tak postanowiłem zebrać jego liście, aby później móc się upewnić. Wróciwszy na szlak, natknąłem się na kolejne jajo. - Ten ognik jest genialny. Ciekawe czy pomaga także przy szukaniu innych stworzeń. - Zastanowiłem się na głos, gdy owijałem kolejne zmarznięte jajo tkaniną.

Kostka: 4 Pierwsza kostka: 4
Kostki łączne: 9 + 2 = 11
Punkty w kuferku: 26

Raptuśnik jest mój!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Demetria O. N. Travers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 161
  Liczba postów : 119
https://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
https://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
https://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
https://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 14:51;

Siedziała sobie tak i słuchała nauczyciela z zaciekawieniem, w końcu mieli wybrać się do lasu, a zazwyczaj nie było to możliwe. Nawet ona nie porwała by się na samotną, a na dodatek nocną wyprawę w to miejsce, co jak co, ale to byłaby już przesada. Chociaż z drugiej strony, jaką dostałaby za to karę? I co jeśli by sobie zaginęła? Zbyt wiele wątpliwości jak na jedną wyprawę. Ogniki i szukanie jaj, spoko, ale chwila... przypisany do niej jako para jegomość to chyba ten sam co poprzednio, ten sam Fairwyn. Dziwne, jak na to, że na zajęcia przyszło sporo ludzi, ale nie miała nic przeciwko temu, przynajmniej ominą ich te pierwsze być może niezręczne chwile poznawania się. Oni chociaż znali już swoje imiona! To już coś.
- Cześć Riley - miała nadzieję, że tak właśnie miał na imię, ale zazwyczaj w takich sprawach pamięć ją nie zawodziła. Również się uśmiechnęła, co raczej było mimowolną odpowiedzią na jego uśmiech, poza tym to dodatkowo pozytywnie nastawiało ją do wycieczki. Nie wiedziała więc o co chodziło ognikowi, który najwyraźniej był poddenerwowany jej obecnością, przecież nie miała negatywnego nastawienia - Ten ognik chyba mnie nie lubi - skomentowała, po czym stało się coś co zdecydowanie to potwierdziło, stworzonko, czy cokolwiek to było postanowiło ją oparzyć. Syknęła odsuwając się od niego i łapiąc się za rękę, super, ciekawe co teraz zrobi, nie dość, że zupełnie nie stała się na uzdrawianiu to na dodatek przez te cholerne zakłócenia nie wiadomo było czy ktokolwiek jej z tym pomoże - Poparzył mnie - skomentowała to co właściwie było wiadome od początku, taki z niej kapitan oczywisty- Lepiej ty się nim zajmij - mruknęła wciąż zastanawiając się dlaczego to wszystko się stało. Po chwili puściła swoją rękę i mimo bólu postanowiła kontynuować i zwyczajnie iść szukać tych jajek. Nie poddawała się tak łatwo i lekkie poparzenie nie mogło jej przeszkodzić w eksploracji lasu.
Gdy kolega poprosił ją o zaczekania posłuchała go i tak zdecydowanie lepiej dogadywał się z ich latarnią, w jednej ręce trzymała jajko, które znaleźli już wcześniej. Stała tak przez sekundę myśląc nad tym czy powinna się zacząć obawiać, w końcu była tutaj sama, odrzuciła szybko powoli rosnący strach, dając wybrać gryfońskiej odwadze ofc. Poza tym niedługo później wrócił do niej towarzysz - Miło, że się dogadujecie - powiedziała bez żadnego sarkazmu, cieszyła się, że ognik postanowił współpracować chociaż z jednym z nich - Co jeszcze chciałbyś znaleźć? - zapytała, ona chyba chciałaby zobaczyć jednorożca, bardzo oryginalnie, ale cii.
Tak pochłonęły ją poszukiwania, że nie przejmowała się tym, że nie zajęła kolegę rozmową, może to i lepiej, bo oboje mogli się skupić na tyle, aby znaleźć wszystkie jaja.

Pierwsza kostka: 1
Kostki łączne:5 + 5= 10
Punkty w kuferku:0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Dodatkowo : ćwierć wila
Galeony : 1327
  Liczba postów : 713
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 17:48;

Bianca nie pamiętała kiedy ostatnio tak źle się czuła. Miała wrażenie, że jej odczucie zimna wychodziło poza jakąkolwiek skalę. To było okropne, starała się nie trząść, ale z drugiej strony lepiej, że się trzęsła. Oznaczało to, że hipotermia jej jeszcze nie dopadła – a to się liczyło, bardzo. Spojrzała na @Ezra T. Clarke trochę nieprzytomnym wzrokiem i powoli skinęła głową.
- Tak, nic mi nie jest. Dzięki. – odparła i wymusiła na sobie szeroki uśmiech.
O tak, dobra mina do złej gry. Bianca nie zamierzała nikomu pokazywać jak bardzo źle było. Na każde pytanie dotyczące jej samopoczucia odpowie, że jest dobrze. To był jej problem, nikogo nie powinna nim obarczać. Wysłuchała Swanna i rozejrzała się za swoją parą. Nie znała chłopaka, ale na szczęście nie był to dla niej żaden problem. Uśmiechnęła się po raz kolejny, cały czas podtrzymując się drzewa.
- To bardzo miłe, dziękuję. Czuję się w porządku. – powtórzyła ponownie do @Peter Brown, że jej samopoczucie jest dobre, niczym swoją mantrę, mając nadzieję, że w końcu sama zacznie w to wierzyć. – Miło mi poznać, jestem Bianca. Może ruszajmy? Im szybciej pójdziemy tym szybciej wrócimy, ostatnio spotkałam wilkołaka. – powiedziała, oczywiście pomijając fakt, że był nim Nox.
Przywitała się z ognikiem, cały czas starając się nie myśleć o przeraźliwym zimnie. Wkroczyli razem do lasu i zagłębili się w ciemność. Cieszyła się, że ognik dawał światło, mimo, że było nikłe. Po kilkunastu minutach na jej drodze znalazł się wozak. Zwierzę zaczęło klnąc, robiąc przy tym okropny hałas. Bianca w chorobie skrzywiła się, będąc czułą na głośnie dźwięki bardziej niż zwykle.
- Oh, zamknij się. – powiedziała, ale to nic kompletnie nie dało. Dopiero kiedy ognik wkroczył do akcji, wozak uciekł, a Zakrzewski spojrzała na światełko z wdzięcznością.
Niedługo potem znaleźli jajka, albo tak im się przynajmniej wydawało. Bianca po drodze musiała zatrzymać się kilka razy, żeby odgonić mroczki sprzed oczu. Kiedy zauważyła coś co mogłoby być tym czego szukali zawołała swojego towarzysza. Nie będąc pewnymi czy to jajka czy kamienie i tak to wzięli i wrócili na miejsce zbiórki. Mogli to zrobić szybciej, ale lepiej tak niż wcale.

Pierwsza kostka: 3
Kostki łączne: 13 (Peter 3 i 1, Bianca 4 i 5)
Punkty w kuferku: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 18:01;

Dla Maili to po prostu był świetny trening. Lubiła się uczyć nowych rzeczy, a język migowy mógł się kiedyś okazać bardzo przydatny. Dlatego właśnie starała się mówić do Margo pokazując. Miała też bardzo ograniczone słownictwo, co powodowało, że Lanceley nie mogła gadać od rzeczy. Bo co niby miałaby robić? Pokazywać randomowe słowa, które znała – bezsens, nawet dla niej. Zresztą czuła ogromną satysfakcję kiedy okazywało się, że pokazała coś dobrze, chociaż prawdę mówiąc czasem miała wrażenie, że pokazuje coś zupełnie innego niż miała w zamiarze. Jednakże jej zasób słów w języku migowym był bardzo ograniczony, dlatego tym razem odpowiedziała koleżance normalnie.
- Tak wiem, po prostu fajnie jest czasami mówić inaczej. – wyszczerzyła się w jej kierunku.
Kiedy upadła miała wrażenie, że zaraz stanie się coś jeszcze gorszego. Upadła po raz drugi tego samego wieczoru, czyżby los się na nią uwziął? Maili średnio wierzyła w te wszystkie wróżby i wracającą karmę. Raczej była osobą, która lubiła mieć nie podważalne dowody. Wiedziała jednak, że niektórzy faktycznie mieli dar. Jej najlepszy przyjaciel przecież był jasnowidzem (co nie jednokrotnie ją uratowało). Uważała jednak, że wróżeniem i tymi sprawami powinny się zajmować tylko i wyłącznie osoby obdarowane. Tak samo było z muzyką – jeśli ktoś kompletnie nie miał słuchu muzycznego, zwyczajnie nie miła szans grać tak jak ktoś z słuchem absolutnym, to było proste.
- Ugh, tak, nic mi nie jest. Zaczynam przestawać lubić zimę. – odparła do @Margo Hayder, widząc, że ta jej pokazuje słowa. Nie zrozumiała ich co prawda, ale po wyrazie twarzy domyśliła się co znaczyły.
Chodziły po lesie jeszcze jakiś czas aż w końcu znalazły coś co wyglądało jak jajka. Chociaż prawdę mówiąc, Maili bardziej uważała, że to kamienie. W końcu doszła do wniosku, że jak się zamknie prawe oko i przymknie drugie to można było uznać, że to jajka. Wróciły zatem z zapakowanymi kamieniami, to znaczy jajkami. Zadanie chyba było wykonane, nie poszło im to bardzo szybko, ale przecież zawsze mogły tam łazić bez żadnego skutku! Maili miała nadzieje, że poszło im całkiem okej.

kostki są w poprzednim poście i poście Margo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1470
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 18:43;

Nie zdziwiło go nawet, że ma pod łóżkiem pudełko mugolskich środków do konserwacji powierzchni płaskich. Jack upychał pudła po całym ich dormitorium, aby tylko nikt nie zauważył, co dostaje w paczkach od ojca. Wobec tego fakt, że jedną wsunął pod mebel Neirina, był zrozumiały. A przynajmniej dla kogoś, kto sam balansuje na granicy światów czarodziejskiego i zwyczajnego.
- Dziękuję. Będę sprzątał dormitorium. Chcesz mi pomóc? - Spytał, zanim Jack zignorował Toma. Pociągnięty, Puchon wkroczył w las, dając się prowadzić ognikowi.
Było naprawdę przyjemnie. Ciepło, jasno. Zimne światło padało na okoliczne gałązki, śnieg skrzył się delikatnie. Niemalże bajkowa sceneria, w której sunęli między drzewami, otoczeni atłasową ciemnością zimowego wieczora. Jasność ognika przyćmiewała blask gwiazd, pogłębiając jeszcze mrok dookoła. Im głębiej w las szli, tym ciszej się robiło, aż mogli pomyśleć, że są całkowicie sami. Oderwani od świata, zatopieni w bajkowej krainie, gdzie rozbrzmiewał tylko głos ognika.
Rudzielec zapatrzył się na iskrzące, oszronione gałązki do tego stopnia, że zapomniał szukać jaj. Dopiero po chwili sobie o tym przypomniał, natychmiast zaczynając się rozglądać. Na ich szczęście ognik prowadził obu Puchonów prosto na gniazdo. Wciąż rozmawiał z nimi, na co Neirin przez pewien czas nie odpowiadał. Do momentu, aż ognik nie usiadł mu na głowie, na co zareagował uniesieniem owej.
- Już jesteśmy blisko? - Stworek zleciał i zboczył nagle, zaczynając krążyć nad stosem jaj. Kamieni? Czegoś, co wyglądało jednocześnie jak jaja i kamienie. Ale skoro ognik je wskazuje, dzwoniąc oraz ćwierkając ochoczo, zgarnął stertę do koszyka.
- Ładny łup. - Skomentował w stronę Jacka, część wrzucając też do jego kosza.
W drodze powrotnej ochoczo rozmawiał z ognikiem, skacząc z tematu na temat i zaczepiając co jakiś czas Momenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1776
  Liczba postów : 4176
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Moderator




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 19:50;

Mefisto uparcie twierdził, że nic go nie gryzło ani nie bolało, a jednak zamknął się ostatecznie i tylko łypnął z niezadowoleniem na Krukona, który mówił chyba trochę zbyt sensownie. To znaczy, Liam nie był kimś jakimś wybitnie istotnym, no bo nie szalejmy, ale mimo wszystko Ślizgon posiadał jakieś tam uczucia. I musiał przyznać, niechętnie bo niechętnie, że tego dzieciaka całkiem zaczynał darzyć sympatią. Dziwną, niezrozumiałą, trochę irracjonalną - ale sympatią. To z pewnością zaliczało się do obchodzenia go... Rzecz w tym, że Ezrze nic do tego.
- Albo nie. Trzymaj się swojego Gryfona - poradził, znajdując w słowach Clarke'a coś wybitnie niepokojącego; Merlinie, biedni Puchoni. Przeczesał palcami włosy, pozwalając sobie na ciche westchnięcie. Nie chciał się aż tak zagłębiać w te wszystkie relacje, chociaż docinki z Ezrą należały do jego ulubionych czynności. Po prostu zamknął się i wysłuchał Swanna, niezbyt przejmując się tym, jaką parę dostał. Posłał towarzyszowi cyniczny uśmieszek, troszkę jakby dumny.
Skoro ognik mu nie pomagał, to Ezra mógł sam się z nim bawić - Mefisto chętnie podążał w pojedynkę, przystając tylko co jakiś czas, aby nie zgubić drącego się Krukona i popiskującej kulki. Zachowywali się tragicznie, jak głupie dzieciaki; próbował gestem pokazać im, żeby się zamknęli, ale niewiele to dało. Sam Nox nie zwrócił już uwagi na sytuację, w której jego partner został okrutnie poparzony, bo spoglądał na swój własny koszmar. Nie dostrzegł tego, że Ezra się do niego przysunął - na szczęście sam zareagował szybko i instynktownie, choć gdzieś w tym całym swoim masochizmie wiedział, że zwlekał z Riddikulusem.
- Mów mi odwrotnie, z natury cię nie słucham - wyrzucił z siebie wypranym z emocji głosem, czując jak na skutek dotyku Clarke'a przebiega go dreszcz. Nie patrzył na niego, tylko szukał ginącej w ciemnościach zjawy. Zebrał się w sobie dopiero w momencie, kiedy została poruszona kwestia jego potwornego zarostu. Wymusił uśmiech, podążając za Krukonem. - Och, co za szczęście. Zawsze chciałem mieć własnego stylistę. - Nie musieli iść długo w jakże niezręcznej ciszy (którą Mefisto uparcie narzucał, nie mając ochoty na zwierzenia; jeszcze nie teraz, bo serce dalej biło mu stanowczo za szybko), bo zaraz napatoczyli się na kilka zmrożonych, połyskujących charakterystycznie jajek.
- Zwycięstwo - mruknął, zbierając kulki i po drodze chyba wrzucając do koszyka parę kamieni, ale zupełnie się tym nie przejął. Jeśli Swann oczekiwał precyzji w takich warunkach, to czekało go spore rozczarowanie.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 334
  Liczba postów : 636
https://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
https://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
https://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
https://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyNie 4 Mar - 20:42;

- Zastanowię się. - Pytanie Jacka o posprzątanie czegokolwiek raczej nie było dobrym pomysłem. Prędzej powywracał by wszystko na lewą stronę, przy okazji przykrywając brud dywanem, a meble przykleił do sufitu, nim na czyjąś prośbę użył któregokolwiek z mugolskich środków jakie przysyłał mu ojciec. Miał szczerą nadzieję, że w końcu ktoś mu zabroni wysyłania doń tych paczek. Póki co, nawet skrzaty zajmujące się utrzymywaniem porządku w Hogwarcie, wpadają w panikę na widok podrzucanych przez Jacka paczek. W końcu zaczął znakować te pudełka napisem "To nie są ubrania", w nadziei że chętniej je sobie przygarną.
Jack również szedł w milczeniu. Miał podwójnie nadpsuty humor i zdawało mu się, że jak tylko oderwie wzrok od migoczącego stworzonka, to owe zniknie i zostawi ich samych w tym gąszczu. Ciekawe czy ktoś by go szukał gdyby został? Pewnie jedyną osobą, która by to zauważyła byłby Liam. Chociaż bardzo możliwe iż mogłoby mu to zająć zbyt wiele czasu, aby znaleźć coś więcej poza nadgryzionymi kośćmi. Ostatnio ciągle gdzieś znikał. Głupi Neirin, po co w ogóle wspominał o tych zwierzętach i nadstawianiu kończyn? Chcąc nie chcąc zaczynał sobie wyobrażać te sceny. Jak by to mogło wyglądać i czy w ogóle mieliby jakieś szanse na ucieczkę.
- Co tam piszczysz? Co? - Drgnął, kiedy ich duszek zaczął zachowywać się o wiele bardziej entuzjastycznie niż do tej pory. Mimo ciepła jakim ich otaczał, Jack'owi i tak zrobiło się zimno na karku. - Tutaj? - Rozejrzał się, początkowo zupełnie zdezorientowany, zanim Neirin nie wyprzedził jego działań i nie naładował mu do koszyka jakiś kamieni.
- Oh? To na pewno są jajka? W życiu bym się nie spodziewał. - Wziął jeden z szarych owali w dłoń i zaczął mu się przyglądać. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że był cały brudny, zimny i okurzony popiołem, zaraz odłożył go z powrotem, otrzepując rękawiczki.- Lepszy rydz niż nic. Wracamy iskierko - Skierował swoje słowa do ognika, ciesząc się że nie muszą leźć głębiej.
- Wygląda na to, że misja zakończyła się sukcesem. Nic nas nie zjadło Nei. - Trącił rudzielca łokciem, szczerząc się zaczepnie - Zachowasz dzisiaj obie nogi.
Potem jednak znowu się wyłączył. Myślami krążąc po jakimś odległym miejscu. Niebieskie światło działało nań strasznie hipnotyzująco. Podobało mu się. Ale właścicielowi mogłoby się nie spodobać gdyby zechciał zamknąć je w słoiku jak jakiegoś zwykłego świetlika. Nawet lepiej, że Neirin od czasu do czasu wyrywał go z tego otępienia i nietrzeźwych myśli. Wszystkie głupoty, natychmiast wypadały mu z głowy. Winić należy ojca, który zmienił jego życie w koszmar. Nic dziwnego, że Jack łaknie chociaż na chwilę wejść w posiadanie wszystkiego co tylko zdawało mu się być niezwykłe. Jak szybko znudziłby się obserwowaniem duszka w słoiku? Dzień, dwa? Dobrze, że jego szczur nie zdziczał do tej pory, sam upominając się o pieszczoty ze strony chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyra T. Fairwyn

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1.68 m
Galeony : 104
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15823-kyra-t-fairwyn
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15825-poczta-kyry
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15826-relacje-kyry
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15819-kyra-t-fairwyn
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyPon 5 Mar - 16:28;

Kyra potrafiła o siebie zadbać. Fakt, że na tych zajęciach musiała być w parzę z perfektem, bo tak uparł się Swann, ale przecież co różni takiego perfekta od zwykłego ucznia? Więcej ma rozumu i wiedzy? Czy po prostu odznaka perfekta robi z niego bardziej odpowiedzialną i umiejętną osobę? Bez sensu, chociaż zapewne czymś musiał się tam wykazać, że został tym perfektem. Ogólnie to gryfon był strasznie wysoki i Fairwyn czuła się przy nim jak skrzat. Musiało to zabawnie wyglądać. Ochrona z drużyny Godryka Gryffindora.
Jaki z niego przyjemniaczek. Kyra mogłaby polubić zajęcie z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, gdyby w parzę zawsze była z tym wielki osiłkiem Leo. W ogóle to trzeba przyznać, że świetnie mu szło dogadywanie się z ognikiem. Zwierzaki musiały go lubić. Kyra wywnioskowała, że to zapewne jego jeden z ulubionych przedmiotów. Chociaż... może po prostu miał coś takiego w sobie, że ogniki jaśniej świeciły, a hipogryfy same jadły mu z ręki.
- Dzięki, Leo. - Uśmiechnęła się, chcąc nieco się rozluźnić po tym nieprzyjemnym spotkaniu z boginem. Miała farta, że zaklęcie udało się jej za pierwszym razem. Nawet nie zauważyła, gdy perfekt zerwał jakieś tam liście. Spojrzała w stronę, którą po chwili wskazał, przykucnęła i zaczęła zbierać w milczeniu jaja czy to kamienie - wszystko jedno. Ważne, że coś mieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ajax Swann

Nauczyciel
Galeony : 124
  Liczba postów : 415
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15199-poczta-profesora-swanna#405513
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyPon 5 Mar - 21:41;

Swann nie spodziewał się po tej lekcji większych problemów. Jedynym kłopotem mógłby być kompletny brak uwagi ze strony uczniów, skutkujący jakimś niewielkim pożarem; mimo wszystko nauczyciel pozostawał czujny i sam miał rozpiskę, gdzie w ogóle jaj popiełków szukać. Krążył po lesie, trzymając się jednak głównie skraju, aby w razie czego wyłapać jakichś uciekinierów. Ciekaw był, jak sobie młodziaki poradzą... Bądź co bądź zadanie nie było szczególnie skomplikowane. Ogniki należały do grona stworzeń łagodnych, niesamowicie pomocnych i serdecznych - przypadki rozzłoszczenia ich były tak wyjątkowe, że profesorowi ledwo przychodziły jakiekolwiek do głowy. Pokładał wiarę w swoich młodych adeptach Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami.
Kiedy wszyscy wrócili na miejsce zbiórki, zaczął kolejno sprawdzać wszystkie koszyki - dało się odczuć ducha Wielkanocy! Ku jego ogólnemu zdziwieniu, większość uczniów nie odróżniała jaja od kamienia, albo po prostu miała głęboko w nosie jego polecenia. A może po prostu nie wiedzieli czego szukają? Swann nie mógł przed każdą lekcją bawić się w powtórki, nawet jeśli poruszane przez niego kwestie nie były jakimiś podstawowymi podstawami. Niektórych jednak faktycznie musiał pochwalić za radzenie sobie z ognikami; dodatkowo nagrodził @Demetria O. N. Travers i @Riley Fairwyn za fenomenalnie wykonaną robotę. Widział parę dziwnych buziek, trochę zbyt pobladłych, ale nikt nie skarżył się na wilkołacze ataki. Swann zgarnął uczniów do Hogwartu, zanotowując w pamięci, aby jeszcze kiedyś na poważnie poruszyć temat popiełków.

/zt dla wszystkich, pkt zaraz rozdam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Specjalny




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyWto 3 Kwi - 20:48;

Podczas przechadzki po błoniach @Demetria O. N. Travers dosłyszała jak gajowy podczas rrozmowy z nauczycielem Opieki nad magicznymi stworzeniami żalił się, że jeden z gryfów z pobliskiego stada z Zakazanego Lasu najprawdopodobniej dokonuje żywota. Możliwe, że sama Demi normalnie nie wykorzystałaby tej informacji, ale przypadkiem wspomniała o tym podczas rozmowy z @Riley Fairwyn, który, jak przystało na członka wielopokoleniowej rodziny różdżkarzy, dostrzegł w tej sytuacji wyjątkową okazję. Ogon gryfa był jednym z najczęściej wykorzystanych przez Fairwynów rdzeni do różdżek, a w ostatnim czasie ze względu na zaburzenia magii te zwierzęta zmieniły znacząco swoje przyzwyczajenia, co utrudniało polowanie na nie. Chory, najprawdopodobniej umierający gryf był znacznie łatwiejszy do złapania niż zdrowy osobnik, wiec Riley zdecydował się podjąć próbę upolowania zwierzęcia - mimo możliwych konsekwencji. Przyłapanie go przez nauczyciela na łażeniu po Zakazanym Lesie, a tym bardziej na polowaniu na zwierzęta mogło mieć bardzo poważne konsekwencje - jednak kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Zyskanie ogona było dla Rileya wielką szansą, więc pewnego sobotniego poranka (pełen niepodobnego do niego entuzjazmu) wyruszył z Demi na poszukiwania.

Będę reagować raz na jakiś czas wprowadzając Wam niebezpieczne elementy. W razie pytań, wątpliwości itp piszcie do @Vivien O. I. Dear

______________________

Serce lasu - Page 28 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Demetria O. N. Travers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 161
  Liczba postów : 119
https://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
https://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
https://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
https://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyPon 9 Kwi - 16:28;

To wcale nie było tak, że jej sie nudziło, co to to nie. Czasem lubiła nie robić nic szczególnego i zwyczajnie przechadzać się, oczywiście tam gdzie mogła. Za to tam nie nie mogła wybierała się nocą, bo siłą rzeczy widoczność była mniejsza i trudniej było ją zauważyć. Co prawda ostatnio znalazł ją Riley, ale obiecała sobie, że był to jeden jedyny raz. Dlatego też włóczyła się teraz po błoniach, zastanawiając się nad nowymi technikami skradania i kamuflowania się, ech, gdyby tylko miała pelerynę niewidkę... No dobrze, może i była metamorfomagiem, lecz nie pomagało to w każdym przypadku. Gdy tak sobie rozmyślała i chodziła to nawet nie zorientowała się, że w pobliżu jest gajowy, który akurat rozmawiał z nauczycielem onms. Na początku nawet nie zwracała uwagi na to o czym mówią, dopóki nie usłyszała słowa klucz, którym było - gryf. Nie był to zwyczajny gryf, a taki, który niestety niedługo miał umrzeć. Zrobiło jej się trochę smutno na tą myśl, ale z kolei takie właśnie było życie, każdy kiedyś musiał umrzeć, choć miło było, kiedy działo się to jak najpóźniej i w możliwie najmniej bolesny sposób. Świat był jednak taki, że większość raczej nie miała takiego szczęścia. Ta wieść w ogóle zepsuła jej humor i nawet odechciało jej się dalszych przechadzek, postanowiła więc wrócić do zamku. Tą czynność przerwał jej jednak Fairywn, który znów pojawił się nie wiadomo skąd. Jego spostrzegawczość nie pozwoliła mu na przegapienie tego w jakim była nastroju i nawet miłe z jego z strony było to, że zapytał ją co się dzieje. Opowiedziała mu więc o gryfie, jednak nie spodziewała się, że tak żywo zareaguje na tą wieść. Zdziwiła się trochę, przecież i tak nie mogliby iść do Zakazanego Lasu, a on zaczął ją wypytywać o szczegóły, mimo tego, że nie wiedziała zbyt wiele.
Nawet nie wiedziała jakim sposobem namówił ją na wycieczkę po lesie, może na tą chwile jeszcze nie rozumiała co jest takiego ciekawego w umierającym gryfie, no bo... ona nie chciała o tym słyszeć, a co dopiero iść to oglądać, a jednak poszła. Przy okazji zaczęła podejrzewać jakieś dzikie skrzywienie u kolegi, no nic, miała nadzieję, że wszystko wyjaśni się za jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyPią 4 Maj - 22:47;

Leniwy sobotni poranek, owocujący zaskakująco długim wylegiwaniem się w łóżku. W każdy weekend, o tej porze już dawno byłbym w lesie, spacerując leśnymi ścieżkami z nosem wbitym w miękką ziemię. Tym razem postanowiłem odrobinę odpocząć i dopiero w okolicach ósmej rano zerwałem się na nogi i wybrałem na spacer po błoniach. Ku swojemu zaskoczeniu, znowu natrafiłem na Demetrię. Mieliśmy jakiś szósty zmysł pozwalający na wykrywanie siebie nawzajem. Uśmiechnąłem się do niej na powitanie, lecz jej marny nastrój i brak odpowiedzi na ten skromny gest sympatii, odrobinę mnie zaniepokoiły. Wkrótce dowiedziałem się w czym rzecz. Moje oczy natychmiast wypełniła chciwość i podekscytowanie, ale dziewczyna zdawała się nie rozumieć skąd się one wzięły.
- Nie pamiętasz o czym rozmawialiśmy wtedy w klasie? - Zapytałem, chcąc jakoś odświeżyć jej pamięć. Miała dość niepewną minę, więc kontynuowałem. - Fairwynowie mają własny sklep z różdżkami. Lubię poszukiwać ingerencje samodzielnie, aby później móc eksperymentować i samodzielnie tworzyć własne różdżki. Nie idzie mi jeszcze tak dobrze jak czarodziejowi po kursie, ale da się nimi czarować. W związku z tym, podejrzanie dużo wolnego czasu spędzam w lesie. - Resztę pozostawiłem w niedopowiedzeniu, chociaż była ona taka oczywista, że cóż to za przemilczenie faktów? Demetria nie była głupia, więc już zapewne domyśliła się, że nożyk, który miałem przytroczony do pasa nie jest jedynie zabawką. Chciałem zabić tego gryfa. Czy Travers miała mi w tym pomóc czy może raczej chciała przeszkadzać?  - Akceptujesz to? - Dopytałem, kiedy wkraczaliśmy głębiej w las. Odrobinę się pochyliłem, aby mój wzrost mniej zwracał uwagę. Żałowałem, że Demi nie podsłuchała tej wiadomości wieczorem, gdy mrok bez problemu skrywał nocnych wędrowców. Byłoby prościej, a tak to musiałem kluczyć między drzewami, martwiąc się, że prędzej czy później wpadniemy na gajowego. - Widzisz jakiegoś lwa? Albo orła? - Zagaiłem po kwadransie nieprzeniknionej ciszy, podczas której obejrzałem i obmacałem już co najmniej tuzin mchów. Wydawało mi się, że podążamy właściwym tropem, lecz nie znałem jeszcze aż tak dobrze wszystkich tych ścieżek. W każdej chwili mogliśmy zagubić się wśród gąszczu mrocznych drzew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ursulla Bennett

Nauczyciel
Galeony : 51
  Liczba postów : 241
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15196-poczta-profesor-bennett#405506
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyWto 3 Lip - 0:38;


Szlaban w zakazanym lesie
@Neirin Vaughn @Mefistofeles E. A. Nox Miałeś doskonałe plany na ten wieczór? Hogsmeade z przyjaciółmi? Plotki w Pokoju Wspólnym, o tej nowej parze? A może po prostu pisanie zaległego wypracowania o buncie goblinów? Wygląda na to, że marzenia o idealnym wieczorze będziesz musiał przełożyć na kiedy indziej. Bez względu na to, czy prawdziwie zasłużyłeś sobie na ten szlaban, czy też zupełnie niewinnie zostałeś ukarany, pewnym jest, że teraz czekają Cię długie godziny poświęcone na bieganiu za skaczącymi muchomorami. Dyrektorka zostawia was samych w zakazanym lesie i każę wrócić do swojego gabinetu dopiero, kiedy uzbieracie wyznaczoną przez nią ilość muchomorów. Nie tłumaczy nawet do czego są jej one potrzebne. Może do jakiegoś skomplikowanego eliksiru? A może po prostu wie jakim frustrującym zadaniem będzie bieganie za tymi małymi grzybkami i próba złapania ich. Jedno jest pewne - jak nie chcecie jeszcze bardziej jej podpaść, lepiej dostarczcie jej dobrze przeliczone grzyby.  

Postarajcie się wykonać szlaban do 10 lipca. Nie piszcie również na końcu zt, pojawi się jeszcze ingerencja mistrza gry.  

Aby dowiedzieć się jak radzisz sobie ze szlabanem, rzuć kostką  we właściwym temacie.  
 
1 oczko - muchomory okazują się naprawdę cwane. Wiedzą kiedy i jak odskoczyć, żebyś nie miał do nich absolutnie żadnego zasięgu. Sfrustrowany biegasz w kółko i nie przynosi to większych efektów. W pewnym momencie potykasz się o spory kamień na drodze (aż dziwne, że go przegapiłeś) i wpadasz twarzą prosto w jakieś podejrzane krzaki. Nie masz pojęcia co to za roślina, ale kiedy się podnosisz czujesz, jak oczy zaczynają cię mocno piec i łzawić. W dodatku bez przerwy kichasz i nie jesteś w stanie na niczym się skupić. Wygląda na to, że twój towarzysz będzie musiał odwalić całą robotę.
2 oczka - Nie idzie ci najlepiej, a kiedy zaczynasz narzekać na głos, nagle słyszysz jak ktoś powtarza za tobą. Bynajmniej nie jest to twój kolega, który akurat na chwilę się oddalił. Dostrzegasz, że dźwięki dobiegają z czerwonego kwiata, który dodatkowo porusza liśćmi naśladując ruchy warg. Okazuje się, że to karmazynowy szeptnik. Roślina uwalania ukryte pokłady agresji i do końca wątku jesteś zdenerwowany, łatwo cię sprowokować i czujesz się wyjątkowo źle z samym sobą.
3 oczka - Goniąc za grzybami niespecjalnie zwracasz uwagę na poszczególne przeszkody. Szczególnie, kiedy mijasz z pozoru zwykłe kawałki drzewa. Wydaje ci się, że nie ma nawet powodu do wzmożenia czujności. A jednak, okazuje się, że masz do czynienia z wnykopieńkami. Dowiadujesz się o tym w dość nieprzyjemny i bolesny sposób - kiedy gałązki zaczynają okładać cię z ogromną siłą. W dodatku kiedy próbujesz się obronić, wsadzasz rękę do dziury, która się tworzy. Nie kończy się to dla ciebie dobrze, gałęzie zaciskają się wokół niej i nie jesteś w stanie sam się wydostać. Na szczęście udaje się to z pomocą twojego znajomego, który ratuje cię z opresji. Otrzymuje on 1 punkt z zielarstwa.
4 oczka - Nawet nie sądziłeś, że będziesz musiał tak daleko za nimi iść. Skaczą na całkiem spore odległości, a ty musisz dotrzymać im kroku. Nie zauważyłeś, kiedy te małe diabły zaprowadziły cię na dziwny, podejrzany teren. Specyficzny, nawet jak na zakazany las. Nadepnąłeś na jakiegoś innego, dziwnego grzyba, a z niego wydostała się nieprzyjemna woń. Od razu robi ci się słabo i mdlejesz. Na szczęście budzisz się po pięciu minutach, jednak do końca wątku jesteś osłabiony i jest ci niedobrze. Pozytywnym aspektem sytuacji jest woreczek ze skóry wsiękiewki, który leży obok ciebie na ziemi. Pamiętaj zgłosić się po ten przedmiot do kuferka.
5 oczek - Nie chce ci się biegać, więc chodzisz i próbujesz nie spłoszyć muchomorów, jedynie ostrożnie się do nich zbliżając i robiąc zwinne ruchy. To pozwala ci na zerkanie w dół co jakiś czas i rozglądanie się po ziemi. Dobrze na tym wychodzisz, bo nagle znajdujesz fiolkę z jakimś eliksirem. Niestety nie jest podpisany, więc możesz go wziąć ze sobą, gorzej z użyciem. Chyba że zaryzykujesz nieznany bliżej efekt? (Możesz wylosować eliksir, jednak dopiero kiedy fabularnie go wypijesz i nie będziesz mógł się wycofać z ewentualnych konsekwencji. Możesz również podać go komuś innemu i wtedy również - wylosować działanie)
6 oczek - To chyba twój dobry dzień, chociaż zadanie jest długie i monotonne, to masz do tego wyjątkowo dobrą rękę i idzie naprawdę gładko. Zwinnie łapiesz grzyby i omijasz wszelkie przeszkody w zakazanym lesie. Takie zachowanie na szlabanie się ceni! Możesz głosić się po dowolny punkt do kuferka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1470
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySro 4 Lip - 21:48;

Nie spodziewał się szlabanu w zakazanym lesie. Czy to była zemsta? Zgoła ostro się z nimi Bennettowa obeszła. Czyżby zabieg ten służyć miał zniechęceniu ich do dalszego psocenia? Wszak martwi nie będą mogli sprawiać problemów. Kłopot z głowy wyjątkowo permanentnie.
Nie czuł się jednak źle z faktem, że idą w tak niebezpieczne rejony. Był tu już parę razy i jakoś nadal żyje. Jeszcze trochę i to zacznie być wręcz niesamowite, jak często ten rudzielec wymyka się śmierci. Z jaką siłą trzyma się życia, chociaż zdawać by się mogło, że nie ma potrzeby ani ochoty w ogóle egzystować.
Wyjątkowo na ten szlaban mogli zabrać różdżki. Czyżby ostatni akt łaski? Może dyrektorka nie chce ich tak całkiem pozabijać, a tylko dotkliwie poranić? Nie zastanawiał się nad tym zbytnio. Mieli zadanie wyjątkowo upierdliwe, zabrał się za nie zatem od razu. Szczególnie, iż Bennettowa im nie żałowała... Ilość grzybów zdawała się wręcz irracjonalna. I oni mają to wszystko połapać? Starczyło, że zrobił jeden zły krok, a te gnojki uciekały jak poparzone. Musiał być ostrożny.
Po paru nieudanych próbach zaczął dostrzegać pewną logikę w zachowaniu grzybków. Jak wysoko skaczą, w jaką stronę. To mu pozwoliło wypracować technikę łapania ich niemalże bez skuchy. A i rozruszał w bardziej kreatywny sposób umysł. Nawet zaczęło mu się podobać, chociaż po którymś z kolei grzybku systematycznie zadanie jęło stawać się coraz mocniej monotonne. Ilość, którą mieli zebrać, przytłoczyła początkowe zainteresowanie.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1776
  Liczba postów : 4176
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Moderator




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySro 4 Lip - 22:51;

Prowokowanie Bennett chyba miało stać się nową ulubioną zabawą Mefisto. Nie wiedział czego spodziewać się po kobiecie, która ganiła Swanna za wpuszczanie ludzi do Zakazanego Lasu, a jednocześnie sama organizowała tam szlabany. Ulegała jego broszce i ganiła mniej, niż mogłaby... I wszystko to wyglądało tak, jakby żywiołowa pani dyrektor czerpała jakąś przyjemność z ganiania się z uczniami. W końcu wysłanie Mefistofelesa do Zakazanego Lasu przypominało nagrodę, nawet jeśli postawione przed nim zadanie nie brzmiało interesująco. Koniec końców dodatkowo został uraczony towarzystwem tego Puchona, którego demoralizował poprzez wpychanie w łapy trolli... albo wskakiwanie mu na kolana przy pełnej klasie.
Po prostu się cieszył, kiedy miał wizję legalnego spędzenia odrobiny czasu ostatnich dni tego roku szkolnego w lesie. Całkiem ochoczo wyruszył, nie pozwalając aby humor zepsuła mu świadomość prowadzenia żmudnej zabawy z muchomorami. Był święcie przekonany, że Bennettowa nie potrzebowała tych durnych roślinek, a jedynie wymyśliła im takie durne ćwiczonko. Ot, dla wzbudzenia pokory... och, doceniał. Rozumiał. I uznawał to za wyzwanie. Znał ten przeklęty zagajnik bardzo dobrze, nawet jeśli pamiętał go zwykle z nieco innej perspektywy; tej bardziej rozwiniętej, zdobywanej jedynie podczas czworonożnych przebieżek. Wiedział, że może być niebezpiecznie... ale to mu całkiem pasowało. Po prostu męczył się z tymi grzybkami, co jakiś czas pozerkując jak idzie Neirinowi. Nie chciał zgubić rudzielca w leśnej gęstwinie i miał wrażenie, że to on powinien tutaj zachować trochę więcej czujności... no proszę, jednak robił za niańkę.
- Na Merlina, co za cholerstwo - parsknął z niedowierzaniem, bo kolejne muchomory uciekły, spłoszone cholera jasna wie czym. Nox potrafił być dyskretny, wiedział jak się poruszać... ale najwyraźniej to nie był jego dzień, albo grzyby były zbytnio poddenerwowane tą amatorską łapanką. Cichy szmer dobiegł Mefisto - odwrócił się ze zmarszczonymi brwiami, pewien, że tam przed chwilą był Neirin. Wymsknęło mu się jeszcze jedno przekleństwo... I zostało ono powtórzone, ale nie tym znanym Ślizgonowi głosem Vaughna. Gdzie on był? I skąd wziął się ten czerwony kwiat, którego płatki falowały pomimo braku wiatru? Te szmery... Tak delikatne, subtelnie drażniące uszy zastygłego w bezruchu chłopaka. Chyba nawet wiedział, że to karmazynowy szeptnik, bądź co bądź znając się odrobinę na Zielarstwie. Szkoda tylko, że wpływ rośliny dosięgnął go już tak mocno, że Mefisto wcale to nie interesowało. Czy one nie działały na osoby "słabe psychicznie"? Och.
- Neirin - wyrzucił z siebie ze złością, przeskakując jakiś pniak i przechodząc dalej. Zapomniał o całej dyskrecji, nie poświęcając już ani myśli ich polowaniu. Krok miał sprężysty, przepełniony energią... a jakże negatywną! Po beznamiętnej masce nie było śladu; na twarzy chłopaka nie widniał nawet ten jego cyniczny uśmieszek. Teraz był po prostu zdenerwowany i nijak tego nie ukrywał, czując nieprzyjemne ściskanie w żołądku. Gdzie ten durny uczniak polazł? Nie można było go na chwilę spuścić z oka, bo zaraz znikał za - no, za najbliższym drzewem.
Idiota.
- Nie wpadłeś na to, żeby trochę uważać? - Podszedł bliżej, niż powinien, zupełnie jakby oczekiwał, że w jakiś sposób zastraszy tym chłopaka. Znacznie lepiej działało mocne chwycenie za ramię, ściągające na siebie uwagę, niwelujące zabawę z muchomorami... i trochę odpychające, bo zaraz puścił Vaughna. Dalej tak samo irracjonalnie zdenerwowany. - Zgubisz się w tym pieprzonym lesie i Bennett znowu na mnie naskoczy. Nie mam ochoty robić za opiekunkę dla dziecka, dziękuję bardzo.


2

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Specjalny




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptyWto 10 Lip - 23:20;

Chociaż staraliście się zrealizować szlaban i wykonać polecenie nauczycielki, najwidoczniej nie było wam to dane. W pewnym momencie jeden z was nadepnął na dziwnego grzyba, który pękł i wydobył z siebie gęsty dym. Nie byliście pewni co się dzieje i już mieliście badawczo przyjrzeć się roślinie, kiedy Neirin po prostu zemdlał. Niezależnie od tego, co zamierzał zrobić Mefistofeles - nie udało się. On również po chwili padł na ziemie. Obudziliście się w waszym przekonaniu po kilku minutach, jednak w rzeczywistości minęło ich co najmniej kilkanaście. Jak się okazało, kiedy otworzyliście oczy otoczenie bardzo się zmieniło. Inne drzewa i zupełnie inna roślinność. Po skaczących muchomorach nie było już śladu, a las wydawał się być znacznie spokojniejszy i mniej mroczny. Okazało się, że trafiliście do lasu przy Hogsmeade. Nie macie pojęcia jak to się stało, jednak kiedy już uda wam się odzyskać przytomność i w miarę odnaleźć w nowej sytuacji, dostrzegacie stojącego tuż obok hipogryfa. Czyżby to była jego sprawka? Jedno jest pewne, z tym stworzeniem powinniście postępować mądrze.

/dalsze posty piszcie tutaj.

______________________

Serce lasu - Page 28 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isabelle L. Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
C. szczególne : leworęczna, blizna na ramieniu zakryta tatuażem, hiszpański akcent, szczupła, długie brązowe włosy, brązowe oczy .
Galeony : 666
  Liczba postów : 726
https://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
https://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
https://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
https://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18678-isabelle-luna-cortez#534230
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySro 12 Wrz - 15:04;

Tego właśnie się obawiał. Chodź było to lepsze niż obojętność. Tego z pewnością by nie zniosła.Elisabeth mogła na nią krzyczeć, pouczać, grozić powiedzeniem wszystkiego mamie ale zdecydowanie miało to swoje plusy. Dzięki temu wiedziała, że w dalszym ciągu zależy młodszej. Odetchnęła nawet z ulgą.
Nie skomentowała jej wypowiedzi. Rozumiała ją. Sama była na siebie zła. Gdyby Elisabeth postąpiła w podobny sposób to najpierw przeprowadziła by rozmowę z jej partnerem, a następnie nagadala jej do słuchu, że odechciałoby jej się podobnych akcji w przyszłości. Pod tym względem były podobne. Dlatego tak dobrze rozumiała jej wybuch.
Gdy ta pociągnął ją w głąb lasu oniemiała.czy przypadkiem nie było to zakazane? Czy przypadkiem nie powinny trzymać się od niego z daleka. Jeśli młodsza chciała dać nauczkę Isabelle to to nie był najlepszy pomysł. Przecież chwilę temu słyszały jak coś tam chodziło. Mogła by pójść w każde inne miejsce tylko nie tam. Zanim jednak zdołała powstrzymać siostrę były już kilka kroków od granicy odzielajacej las od polany. Przerażona spojrzała na siostrę. 
- Jeśli ma być to dla mnie nauczka to chyba zwariowałaś. Nie bez powodu tenas nazywa się zakazany. Chyba nie powinnyśmy iść dalej. - stanowczy szarpnieciem zatrzymała siostrę. Nie pozwoli jej pójść ani kroku dalej póki ta nie wytłumaczy jej co chciała tym osiągnąć.


Ostatnio zmieniony przez Isabelle L. Cortez dnia Sro 17 Kwi - 12:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elisabeth L. Cortez

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
  Liczba postów : 72
https://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
https://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
https://www.czarodzieje.org/t16528-e-l-cortez#455060
https://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464
Serce lasu - Page 28 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 EmptySro 12 Wrz - 15:14;

Zakazany, czy nie zakazany. Młoda Cortez chciała tam wejść. Po mimo iż nie miała być ro kara za zachowanie starszej siostry uśmiechnęła się gdy zaczęła próbować się wymigiwać od wejścia do owego miejsca.  Nie miała być to nauczka dla Isabelle jednak „przygoda”. No dobra. Po prostu ciekawiło Eli to co tam biegało. Chociaż bardziej uważała, że ktoś robi sobie z nich żarty. Ale przerażenie siostry dawało jej do myślenia iż nie powinny tutaj wchodzić. No ale było już za późno by się wycofać. Więc wzięła głęboki wdech i ciągnąc za sobą siostrę dotarły w głąb lasu.
Jej różdżka nadal świeciła i rozjaśniała im drogę, a ona sama szukała… No właśnie. Czego ona szukała. Stworzenia? A może ucznia Hogwartu? Sama nie wiedziała. Nagle starsza Cortez wyszarpnęła swoją dłoń i zdziwiona Eli odwróciła się w jej stronę świecąc patykiem w ziemie.

-To żadna kara. Po prostu ciekawi mnie co może się tutaj znajdować. Tym bardziej, że coś dotknęło mnie za ramie. -Odpowiedziała po czym dodała. -Po prostu wydaje mi się, że jacyś uczniowie chcą nas nastraszyć. -Kończąc to zdanie usłyszały szelest liści tuż za nimi i automatycznie jej różdżka została tam skierowana. Jednak znów nic nie zauważyła.
-Pokaż się -Wykrzyczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Serce lasu - Page 28 QzgSDG8








Serce lasu - Page 28 Empty


PisanieSerce lasu - Page 28 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 28 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 28 z 30Strona 28 z 30 Previous  1 ... 15 ... 27, 28, 29, 30  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Serce lasu - Page 28 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-