Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 27 z 30 Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28, 29, 30  Next
AutorWiadomość


Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySro 16 Cze 2010 - 23:18;

First topic message reminder :



Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mallory Colquhoun

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 243
  Liczba postów : 249
https://www.czarodzieje.org/t15706-mallory-colquhoun
https://www.czarodzieje.org/t15725-poczta-poczta#423973
https://www.czarodzieje.org/t15718-mal-wal-jakas-fajna-relke-zaprasza
https://www.czarodzieje.org/t15716-mallory-colquhoun
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyNie 25 Lut 2018 - 15:32;

Zima coraz bardziej dobijała Mallory. Ślizgonka w zasadzie od ostatniego miesiąca nie myśli o niczym innym, niż o dodatnich temperaturach, na które tak bardzo czeka, dlatego przez dłuższy czas poważnie zastanawiała się czy jest sens wychodzenia z zamku na zajęcia. Po chwili stwierdziła jednak, że ostatnio na lekcji ONMS była x lat temu, a raz ja jakiś czas wypadałoby się na nich pojawić. Leniwie wstała z łóżka, na którym zdążyła się już rozwalić i ze średnio zadowoloną miną zaczęła zakładać na siebie kolejne warstwy ubrań, co by przypadkiem nie zamienić się w bryłę lodową, zanim w ogóle dojdzie do skraju zakazanego lasu. Bo to właśnie tam mieli się spotkać z profesorem. Mall słyszała, że ostatnie zajęcia również były przeprowadzone w terenie i, że uczniowie bardzo je sobie chwalili. Pewnie był to dodatkowy bodziec, który sprawił, że już po chwili Ślizgonka w całkowitej ciemności przedzierała się przez pokryte śniegiem błonia i dosłownie podążała za światłem, gdzie jak sądziła, zgromadzili się pierwsi uczniowie i studenci. Dochodząc do miejsca zbiórki, dziewczyna zauważyła, że źródłem światła jest różdżka @Bridget Hudson i postanowiła koło niej stanąć.
-Hej, Bri. -Rzuciła chwilę później i ciaśniej opatuliła się zielono srebrnym szalikiem, jakby miało to jej pomóc w przetrwaniu tej okropnej pogody. Rozejrzała się naokoło, chcąc zobaczyć kto już się pojawił i wreszcie rzuciła krótkie Dzień dobry stojącemu koło Puchonki nauczycielowi, którego wcześniej musiała nie zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 95
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
https://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyNie 25 Lut 2018 - 16:41;

Nie śpieszył się specjalnie na zajęcia. Nie miewał w zwyczaju nigdzie biec, jak na złamanie karku. Nawet jeżeli przyśnie i ominie ostatni moment na znalezienie się o czasie na zajęciach. Dzisiaj nie musiał się obawiać, choć pora jest naprawdę ciekawa. A warunki atmosferyczne niekoniecznie sprzyjały łatwemu przedostaniu się przez las na miejsce, w którym miały się odbyć zajęcia. Pięknie.
Wsunął głowę głębiej w poły kurtki i kroczył dalej, co jakiś czas nachodząc na korzenie, które przykryte były grubą warstwą śniegu. Czasem wydawało mu się, że nie musi chodzić na te zajęcia... Bo jak to tak, cała jego wiedza na temat magicznych stworzeń została przyswojona przez niego jeszcze za młodu. Miał wystarczająco dobrego nauczyciela w postaci Xaviera, matki czy nawet ojca. Chuchnął w nagie dłonie, próbując je rozgrzać, choć niekoniecznie to w czymś pomogło. Ruch automatyczny, nie wiedział czy to przyzwyczajenie czy co innego, choć doskonale zdawał sobie sprawę, że to bezsensowny odruch.
Jego wzrok zdążył przyzwyczaić się do mroku, choć wcale nie było to takie trudne biorąc pod uwagę zewsząd otaczający ich śnieg. Po chwili doszedł do grupy osób, które znalazły się na zajęciach. Jego wzrok wyłapał Lexi, która stała gdzieś z boku, przyglądając się reszcie osobników. Bez zastanowienia ruszył w jej kierunku i przystanął obok, lekko stykając się z nią ramieniem. Lekki uśmiech zagościł na jego wiecznie zaciśniętych ustach. Twarz również przybrała kompletnie innego wyrazu niż zazwyczaj.-Cześć.-Mruknął, wsuwając dłonie do kieszeni spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyNie 25 Lut 2018 - 16:46;

Sen jest dla słabych, oj zdecydowanie. W nocy, gdy cały zamek pogrążał się w ciszy, można było robić dosłownie wszystko. Od szukania tajnych przejść po zwiedzanie działu zakazanego. Rany, gdybym tylko wcześniej zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo posiadanie odznaki prefekta ułatwi mi nocne szwendanie się po Hogwarcie, postarałbym się o nią już dawno temu. Wystarczył jeden list, aby otworzył się dla mnie nie tylko Zakazany Las. Dzisiaj, jak i wiele razy wcześniej, na samą myśl o zwiedzeniu tej dzikiej połaci ziemi, cieszyłem się jak małe dziecko. Podekscytowany dreptałem nerwowo w miejscu, szukając sobie zajęcia na czas towarzyszący temu słodkiemu oczekiwaniu. Co rusz wymyślałem tysiące nowych powodów, dla których Swann potrzebowałby zmroku do poprowadzenia nas pomiędzy drzewa i prześcigałem samego siebie w nowych, podniecających teoriach. Miałem nadzieję, że będzie niebezpiecznie. Moje życie stało się ostatnio aż nazbyt leniwe i spokojne, a ja zacząłem odczuwać irracjonalną chęć do zrobienia czegoś lekkomyślnego, a gdzie indziej jak nie tutaj będzie ku temu najlepsza sposobność? Stanąwszy gdzieś na uboczu, wpatrywałem się w głąb tak znajomego, a zarazem obcego mi lasu, starając się wypatrzeć pomiędzy drzewami zabłąkaną leśną zwierzynę, jakiej nie płoszyłyby ludzkie głosy. Nie bez powodu musiałem obchodzić się smakiem, ale to nic. Jeszcze zdążę się dzisiaj napatrzeć.

Riley jeszcze tego nie wie, ale chce być w parze z @Demetria O. N. Travers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Demetria O. N. Travers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 161
  Liczba postów : 119
https://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
https://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
https://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
https://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyNie 25 Lut 2018 - 19:04;

Jasne, że chciała iść opiekować się zwierzątkami w NOCY. Nie no, serio, tak się składało, że była nocnym markiem i często po prostu nie spała. Wpływało to mniej lub bardziej na jej przytomność kolejnego dnia, ale dawała radę. Ucieszyła się więc (w miarę), że zamiast włóczyć się po zamku i włamywać gdzie popadnie mogła spędzić ten czas w inny sposób. Może jeszcze nauczy się czegoś nowego? Wtedy w ogóle byłoby super. Spodziewała się, że raczej nie będzie miała z kim pogadać na lekcji, bo nie miała zbyt wielu znajomych, a Trixie chyba nie przepadała za chodzeniem na jakiekolwiek zajęcia, więc nie liczyła na to, że znajdzie ją w zakazanym lesie. A szkoda. Nie zrażając się jednak brakiem towarzystwa pojawiła się na miejscu zbiórki, witając się z nauczycielem, który już na nich czekał, a potem ot tak przycupnęła sobie gdzieś z boku czekając na rozpoczęcie tej małej przygody. Bo zakazany las mógł im zapewnić rozrywkę w bardzo łatwy sposób, w końcu nie bez powody był zakazany. Hmm... może właśnie to ją tu przyciągnęło? W jakimś stopniu pewnie tak było.

Demi również jeszcze nie wie, ale chce być w parze z @Riley Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 334
  Liczba postów : 636
https://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
https://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
https://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
https://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyPon 26 Lut 2018 - 1:24;

Na wcześniejszej lekcji się nie pojawił, bowiem pierwszy raz od długiego czasu udało mu się zasnąć wcześniej, aniżeli grubo po północy. Co prawda było to nad pracą domową z Historii magii, ale i tak liczył się fakt samego snu. Chłopcy go nie obudzili, został więc sam, nie do końca świadomy tego co tak naprawdę wydarzyło się na pierwszej lekcji. @Neirin Vaughn w przeciwieństwie do Liama wydawał się strasznie podekscytowany, zatem Jack nie mógł odpuścić okazji do zobaczenia tego lub nowego fenomenu jaki serwował uczniakom zakazany las. Co prawda od toku myślenia rudzielca dzieliła go kilometrowa przepaść, jednak instynkt samozachowawczy działał tak samo wadliwie. Jack pchał się w największe bagna na własne życzenie. Ktokolwiek wmówił mu że perły można znaleźć w najgłębszym i najczarniejszym mule, nie wspomniał o tym, że zazwyczaj nie przekłada się to na prawdziwe życie.
Szedł obok swojego kolegi obserwując piętrzący się przed nimi las. Nie czuł wewnętrznej potrzeby witania się z nikim. Tym bardziej panujący na zewnątrz chłód nadciągającej nocy niezbyt zachęcał do wyciągania dłoni z kieszeni. Dni wciąż były krótkie, zatem na ciepłe słoneczko nie było co liczyć. Mógł wyglądać gburowato, z twarzą wciśniętą w szalik i ściągniętymi ramionami, ale przynajmniej było mu ciepło. Hibernował się w spokoju, półprzytomnie przetwarzając słowa Neirina. Może i nie był taką samą gadułą jak Liam, ale trzeba było uważać na to co mówi. Inaczej wyrwane z kontekstu myśli i pojedyncze słowa, mogą strasznie namieszać w odbiorze danej sytuacji.
- Hm? Nie myślę. Czy zwierzęta nie boją się ludzi i nie uciekają na ich widok zanim Ci znajdą się w zasięgu wzroku? - Tak przynajmniej sądził. To prawda, że Jack niezbyt interesował się fauną magiczną. Wydawała mu się równie pospolita co ta mugolska. W Walii owiec było tyle co trawy, a jedyne co mogło Ci zagrozić to srająca mewa, łasząca się na twoją kanapkę. Może po prostu do tej pory nie spotkał niczego ciekawego? Pełni nie było. Zatem wszystkie potencjalne potwory zostały wykluczone.
- Nogę. Łatwiej zastąpić nogę. - Odparł bez namysłu, za chwilę rozbudzając się mocniej.
- Neirin! - Jęknął. - Co ty mi tu insynuujesz? Do tej pory składano mnie poprawnie i nie potrzebowałem, żadnych amputacji. - Skrzywił się, wraz z westchnięciem wypuszczając z ust ciepły obłoczek pary, który natychmiast zniknął. - I mam szczerą nadzieję, że tak też pozostanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 4716
  Liczba postów : 2986
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyPon 26 Lut 2018 - 8:19;

Dla zasady mógł sobie ponarzekać - kochał narzekać - ale lekcja, która odbywała się miesiąc temu w zakazanym lesie bardzo pozytywnie zapisała mu się w pamięci. Zobaczenie lunaballi w ich naturalnym środowisku było dla niego jeszcze większym przeżyciem niż dla przeciętnego czarodzieja. Ezra wciąż dziecinnie zachwycał się wszystkim tym, co związane było z magią.
Dokonywania kolejnych odkryć chciał przeżywać w jak najlepszym towarzystwie, a nie wierzył, by Swann potrafił dobrać mu na tyle satysfakcjonującego partnera, aby nie miał ochoty go w tym lesie zostawić... Nie mógł wiedzieć, że podczas gdy Ezra niczym rasowy łowca dokładnie wybierał sobie obiekt do upolowania, sam stał się czyjąś ofiarą. Nim dotarł do Bridget, na ramiona zarzucona mu została ręka, która powstrzymała go od postawienia kolejnego kroku. Ezra zmrużył oczy, nawet nie zaczynając się zastanawiać, kto inny pachnący mentolem mógłby go zaczepiać, jeśli nie Mefisto. (To było właśnie towarzystwo, którego próbował uniknąć.)
- Nox. - Wielkiego entuzjazmu nie można było Ezrze przypisać, bo ten szeroki uśmiech Ślizgona miał w sobie coś podejrzanego. Clarke nie urodził się wczoraj, dobrze? Wiedział,kiedy coś się święciło i kiedy należało zachowywać szczególną ostrożność. - Zabawne, mogę powiedzieć coś zupełnie przeciwnego - odparował, strzepując dłoń Ślizgona z krukońskiego szalika, jakby nie mogąc znieść, że ktoś go poprawia.
Nie mógł przewidzieć, jaki motyw miał Mefisto w ty całym zaczepianiu. Liam wcale nie był jego pierwszą myślą, bo skąd Ezra miał wiedzieć, że Puchon miał dla Mefisto aż takie znaczenie? Mieli przecież wielu wspólnych znajomych, dlaczego Ślizgon uznawał, że poznanie siódmoklasisty nie było zwykłym zbiegiem okoliczności...? Ezra uwielbiał poznawać nowych ludzi! Nie zawsze musiał mieć w tym interes.
- Przybierasz podejrzanie owczą skórę. Czego chcesz, Nox? I lepiej się streszczaj, bo jeszcze Swann nas razem do pary przydzieli, a chodzenie z tobą do lasu to niezbyt rozsądna opcja. Pogryziesz mnie, a potem zrzucisz na dzikie zwierzęta - wytknął mu, dźgając go pod bok i dając wyraźny sygnał, żeby się odsunął. (Nie, żeby wierzył, że chłopak rzeczywiście to zrobi.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1776
  Liczba postów : 4176
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Moderator




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyPon 26 Lut 2018 - 9:07;

Las był w oczach Mefisto miejscem po prostu niesamowitym, spowitym aurą tajemniczości i nieprzewidywalności. W głowie uwikłaną miał mapę ścieżek i skrótów, pamiętał krzewy i rysy na drzewach, spotykał zwierzęta i ich siedliska również nie były mu obce. Bądź co bądź wilkołacza forma przerażała (i słusznie) głównie tylko ludzi, w szczególności tych parających się magią - inne stworzenia były bezpieczne, o ile w grę nie wchodziły inne czynniki. Nox nie mógł zapomnieć, jak „dla zasady” rozszarpał dzikiego kuguchara, atakującego jego ofiarę. Czy tam koleżankę... Nie myślał wtedy zbyt sensownymi kategoriami. Istotne było to, że natykał się na lunaballe, że nie płoszył jednorożców jak przeciętny przedstawiciel płci męskiej, że nie gubił się pośród podeptanego mchu. To wszystko sprawiało, że nieprzenikniona atmosfera lasu jeszcze bardziej go przyciągała. Jak wiele skrywały przed Ślizgonem srebrzyste od lodu drzewa?
Nie został przywitany zbyt radośnie, a jednak świadczyło to o czujności Ezry - Mefisto rozpromienił się jeszcze bardziej, widząc jak Krukon dobrze go zna. Nie zraził się ani odrobinkę tym odtrąceniem ręki, choć faktycznie ją zabrał; przy okazji zahaczył nieco o przód płaszcza/kurtki chłopaka, pewnie tym subtelnym gestem przypominając mu o zawieszonym na szyi wisiorku. Sam Ślizgon tego typu biżuterię ograniczał już do minimum, wystarczająco marznąc z dobytkami, których szkoda było mu ciągle zdejmować. Kolczyki połyskiwał mu zatem w uszach, nosie, na wardze, a najnowszy nawet na języku...
- Poważnie? A miałem wrażenie, że usilnie próbujesz zacieśnić nasze więzi - palnął z pseudozaskoczeniem w głosie, przykładając sobie dłoń do serca. Wzrok znowu uciekł mu w bok, a jednak w nowej grupce uczniów nie znalazł Liama; na chwilę stracił rezon, marszcząc lekko brwi. Cierpliwość mu się kończyła. - Wiesz, na przykład poprzez poszerzanie grona wspólnych znajomych - dodał, w formie malutkiej podpowiedzi. Błyskawicznie się również sam za to zganił, chyba niezbyt rozumiejąc o co te cyrki. To nie to, że uważał Puchona za kogoś szczególnie ważnego, po prostu... po prostu. Jakąś dozę nieufności przeznaczał na swoją relację z Ezrą, być może nieco paranoicznie doszukując się w jego zachowaniu jakichś podstępów. Mierzył swoją miarą, ot co...
- No, parę rzeczy by się znalazło... koncert życzeń? - Wypowiedź Clarke’a przerwał krótki śmiech wychowanka Slytherinu. Czyli jednak to tylko Gryfoni (a przynajmniej niektóre panie z tego domu) nie mieli instynktu samozachowawczego. - Tylko jeśli mnie zdenerwujesz, skarbie. W przeciwnym wypadku jestem najlepszą osobą do łażenia po lesie - przynajmniej się ze mną nie zgubisz - wzruszył ramionami, odsuwając się powolutku. Nie to, że jakoś wybitnie zależało mu na towarzystwie Krukona - zwyczajnie miał na nie ochotę, ale nic na siłę. Uniósł rączki w obronnym geście, dalej prezentując roześmianą postawę. - Nie dotykam. Nie masz humorku, co? Nie lubisz pałętania się po nocy w dziczy? - Tylko co by tu wtedy robił?

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexis Shercliffe

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.75 m
Galeony : 114
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t15779-alexis-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15781-poczta-alexis
https://www.czarodzieje.org/t15782-relacje-alexis-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15778-alexis-shercliffe
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyWto 27 Lut 2018 - 18:12;

Spojrzała na puchonów, którzy stanęli obok niej, ale najwidoczniej nie zamierzali się witać. Odetchnęła mroźnym powietrzem. Powoli zapadała ciemność, a właściwie było już dawno po zachodzie słońca. Alexis nie należała do tych, którzy obawiają się ciemności, zastanawiała się co oni będą tu robić. Gryffonka nie widziała w ciemnościach i wątpiła, żeby tu ktokolwiek inny miał takie super zdolności. Ludzie powoli się zbierali. Nikt nie wyglądał na przyjaźnie nastawionego do kogokolwiek, nie licząc kilku osób.
Nawet nie zauważyła Blase, który tak niespodziewanie zjawił się obok niej. Uśmiechnęła się do niego i podeszła bliżej niego, trącając go łokciem.
- Cześć. - Szepnęła, starając się naśladować jego głos, bo on tak mruknął. Jednak jej to nie wychodziło.


Ja chce być z Blase - moim bratem. :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Dodatkowo : ćwierć wila
Galeony : 1327
  Liczba postów : 713
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyWto 27 Lut 2018 - 20:27;

Bianca nie była przekonana o tych zajęciach. Nie były co prawda w nocy jak ostatnio, ale nadal wieczorem, a ona... ona czuła się coraz gorzej. Nie wiedziała co się dzieje, ale nie pamiętała żeby było jej aż tak zimno. Wyjście do zakazanego lasu było zwyczajną głupotą, ale Bianca nie chciała opuszczać lekcji, a zresztą nie była to noc, to przecież temperatura nie mogła być aż tak niska, prawda? Ubrała na siebie trzy swetry pod ciepły płaszcz, owinęła się wielkim szalem i wyszła stawić czoła temu co przygotował dla nich Swann. Skrycie miała nadzieję, że nie zobaczy żadnych wilkołaków, ani innych niebezpiecznych stworzeń, ale gdzieś w głębi ona sama w to nie wierzyła. Z każdym kolejnym krokiem przekonywała siebie, że czuje się na tyle dobrze, że da radę. Ile było w tym prawdy nie wiedziała, ale nawet jeśli gdzieś z tyłu głowy krążyło jej „Glacialicistus”, lekarzy unikała jak ognia. Chyba nie było rzeczy, której nie cierpiała bardziej, chociaż w tamtej chwili było nią zimno. Nie była jednak żadnym medykiem, żeby wyciągać wnioski i wierzyć swoim domysłom, ale nie tak dawno temu musiała opisywać choroby. Niech ją Merlin ma w opiece, miała zdecydowanie za dużo zamówień, żeby spędzić kilka dni w łóżku. Nie dopuszczała do siebie myśli, że po tułaczce po lesie wieczorem mogło być jeszcze gorzej. Trzęsąc się doszła na skraj lasu, kuląc się w sobie, chcąc zatrzymać więcej ciepła. Była tak skupiona na nic nie dających próbach ogrzania się, że nie zauważyła @Ezra T. Clarke, na którego wpadła.
- Merlinie, przepraszam. – powiedziała, chociaż wydawało jej się, że szal zagłuszył jej słowa.
Było jej tak przeraźliwie zimno. Po chwili lekko zakręciło jej się w głowie przez co zamrugała kilkakrotnie i chwyciła najbliższego drzewa. Co do cholery się z nią działo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyWto 27 Lut 2018 - 20:40;

Maili miała pewne obawy co do onms. Nie ze względu na jej własne nastawienie, ale na nastawienie wszelkich zwierząt względem jej. Ona naprawdę się starała, ale miała wrażenie, że nieważne do czego się zbliżyła chciało ją zjeść, albo wydrapać oczy. Tak, to nie było najlepsze uczucie. Musiała się jednak przemóc i coś z tym zrobić, albo przynajmniej w takim tkwiła przekonaniu, bo postanowiła pójść na wieczorną lekcję. Obiło jej się o uszy, że ostatnia była w nocy i była nie bardzo bezpieczna. Las i pełnia, było zestawieniem, którego Maili unikała jak ognia, aż taka głupia przecież nie była. Szła jednak uparcie przez szkolne błonia w stronę skraju lasu, wmawiając sobie, że przecież nic takiego nie będą robić. Oczywiście sama nie bardzo w to wierzyła, bo słyszała o nauczycielu opieki kilka dziwnych rzeczy. Nie rozumiała też sensu pozbawiania uczniów snu (odwołując się do poprzedniej lekcji). Było dla niej zupełnie jasne, że astronomia musiała się odbywać w takich warunkach, ale onms? Przecież było tyle różnych zwierząt, które wcale nie potrzebowały ciemności. Idąc, poślizgnęła się na jakimś kamieniu, więc dołączając do reszty uczniów otrzepywała swoją kurtkę z pisaku. Podeszła do @Margo Hayder.
- Hej Margo! – powiedziała do koleżanki z domu, a potem pokazała „cześć” językiem migowym, czego niedawno się nauczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dante A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : Sygnety, szkocki akcent
Galeony : -706
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14749-dorien-a-dear
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyWto 27 Lut 2018 - 20:56;

Co takiego mogłem poradzić na to, że pierwszy raz odkąd sięgam pamięcią ciągnie mnie do nauki? Stworzonka były na pewno piękne, te ich skóry, magiczne właściwości! Choć jeszcze ładniej wyglądają na stylowych ubraniach, albo rozpuszczone w jakimś eliksirze. Ups.
Przeczesałem dłonią włosy, widząc się w lustrzanym odbiciu w jednej z łazienek dla chłopców. Doprawdy uciążliwe było mieszkanie w dormitorium za tą grubą babą - siódme piętro jest tak odległe, a wszystko czego bym sobie pożądał tak daleko.
Miałem ze sobą różdżkę, tak jak zalecił Szanowny Pan Białowłosy Laluś. O takiej porze najchętniej bym po prostu łyknął tą właściwą tabletkę i nie musiałbym iść do Zakazanego Lasu, by zobaczyć czarodziejskie i mityczne stwory. Lecz nie, lepiej marznąć i oślepnąć od blasku księżyca odbijającego się od wypucowanego czoła profesora.
Ubrałem się ciepło, opatulony szalikiem, dłonie schowane pod materiałem ładnych rękawiczek ze skóry. W dormitorium łyknąłem sobie jeszcze jakiś eliksir, który miał mnie jakoś rozweselić (żaden nielegalny, wypraszam sobie).
Wreszcie wyszedłem z zamku i przywitał mnie Pan Mróz, choć nie cieszyłem się z jego obecności, tak jak on z mojej. Ignorując go i wszystko inne, ruszyłem w stronę Zakazanego Lasu, gdzie bardziej usłyszałem niż zobaczyłem grupę innych studenciaków, którzy mieli tak samo duży zapał do nauki jak ja. Może jeszcze świat nie upadł i właśnie ci uczniowie napawają nauczycieli nadzieją. Oby tak właśnie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyra T. Fairwyn

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1.68 m
Galeony : 104
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15823-kyra-t-fairwyn
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15825-poczta-kyry
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15826-relacje-kyry
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15819-kyra-t-fairwyn
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyWto 27 Lut 2018 - 21:18;

Lekcje na skraju Zakazanego Lasu musiały być interesujące, nawet jeśli dotyczyły Opieki nad Magicznymi Stworzeniami. Czemu to nie mogła być Obrona przed Czarną Magią czy coś mniej bezsensownego, jeszcze ten nauczyciel Ajax Swan... Każdy słyszał o słynnym Swan'ie, zwłaszcza osoby wychowane w magicznej rodzinie. Podróżnik i twórca wielu sztuk teatralnych, które dotyczyły jego przygód. Opowieści o magicznych stworach z innych krajów, mogłyby być interesujące dla pasjonatów tego przedmiotu. Zwłaszcza że brnięcie w szczegóły o trybie życia na przykład ognistych krabów dla wielu świrów musiało być naprawdę niezwykłym przeżyciem. Kyra była tego zdania, że mogła... mogłaby podziwiać tego profesora za jego osiągnięcia, ale ONMS nie należała do wartościowych przedmiotów. Chyba że ktoś miał ambicje paprania się z odchodami smoków, czy tego typu nieprzyjemnymi rzeczami. Zresztą ten profesor był świrusem. To, że miał dziwny głos, magicznie zmodyfikowany - to jeszcze przejdzie. To, że nie był piękny, to też przejdzie, ale to, że jego zajęcia należały do pojebanych! Przecież ten psychol chciał jawnie zamordować tych biednych uczniów. Narażając ich na jakieś niebezpieczne stwory... Kyra nienawidziła Opieki Nad Magicznymi Zwierzętami, w ogóle nienawidziła zwierząt. Paskudy! To jednak zachowywała dla siebie, co by nie myślała o profesorze, musiała robić dobrą minę do złej gry i do tego przedmiotu.
Fairwyn pojawiła się na skraju lasu, być może była ciekawa, albo gorzej chora od Ajaxa Swana. Rozejrzała się po starszych uczniach. Nie miała co liczyć na młodszych, czy jakichkolwiek rówieśników. Może profesor nie był takim czubem, na jakiego wyglądał, organizując zajęcia dla starszych? Pfff... Bo jeszcze pokocham jego gębę. Tylko że Kyra nie była obecnie w nastroju "love". Ona prędzej coś by zdemolowała. Taki miała wkurw! Na szczęście nie było co demolować. Chociaż... Spojrzała na las, który co jakiś czas skrzypiał od wiatru, śniegu i mrozu. Zróbmy ognisko! Stanęła gdzieś na uboczu, wkładając dłonie w swój ciepły i przede wszystkim elegancki płaszcz. To będą dłuuuugie zajęcia. Pomyślała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eithne Rosemount

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 63
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15829-eithne-c-rosemount
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15832-sowa-eithne
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15831-przyjaciol-trzymam-blisko-a-wrogow-jeszcze-blizej
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15830-eithne-rosemount
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyWto 27 Lut 2018 - 23:02;

Opieka nad Magicznymi Stworzeniami, czyli inaczej przedmiot, z którego od zawsze była najsłabsza. Nawet nie wiedziała po co przyszła. Już lepiej byłoby zostać w dormitorium i poczytać o czymś użytecznym. Użytecznym na pewno nie można było nazwać tych lekcji z Panem Swannem.
Nauczyciel już tam był i większość uczniów. Oh cudownie- gryfoni.
Czego się jednak spodziewała? Na najgorszy przedmiot przychodzą najgorsi ludzie. Z naburmuszoną miną stanęła gdzieś z boku mając nadzieję się nie rzucać w oczy. Trochę żałowała, że zajęcia nie mogą zacząć się później. Może wtedy byłoby mniej ludzi. Jej to szczerze było wszystko jedno. Uważała sen za stratę czasu i gdyby mogła nie spałaby w ogóle. Może powinna popracować nad takim zaklęciem?

Widok był mimo wszystko piękny. Śnieg delikatnie okrywał gałęzie, czarnych, potężnych drzew przez co wyglądały jak potworne postacie okryte puchatymi płaszczami. Pod stopami czarodziei skrzypiało, a ciemność nadawała widokowi aury tajemniczości.
Nie nałożyła ani rękawiczek ani czapki przez co na skórze doskonale czuła szczypanie mrozu, mimo to jakoś specjalnie jej to nie przeszkadzało. Lubiła zimno bardziej od ciepła. Wszystko wtedy wydaje się bardziej świeże i magiczne.

Dopiero teraz zobaczyło niedużą postać, która stała było mało widoczna przez wielkie postacie studentów.

Kyra?

Co ona tu robi? Jak dobrze słyszała lekcje miały się odbyć tylko dla siódmych klas wzwyż. Spojrzała na profesora, który taksował zgromadzonych wzrokiem. Może jej nie zauważył? Nie podeszła jednak do znajomej twarzy. Dziś nie miała ochoty na żadne interakcje z ludźmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySro 28 Lut 2018 - 0:24;

Sam nie wiedziałem, po co się tam pakowałem. Słyszałem wcześniej o tej porypanej akcji z wilkołakiem i nie wiem, czy to jakiś wewnętrzny masochizm, czy bardzo niezdrowa ciekawość kazały mi pojawić się na kolejnym wyjściu do zakazanego lasu. Swann musiał mieć spore jaja, żeby brać odpowiedzialność za tą bandę uczniów. Miejsce było zakazane nie bez powodu, a ja sam nigdy się w niego nie zapuściłem, głównie dlatego, że obawiałem się o swoje życie w starciu z jakimś magicznym, krwiożerczym spojrzeniem. Jakbym spotkał akromantulę, chyba zostawiłbym po sobie bobki w runie.
Szedłem z lekkim opóźnieniem za grupą ludzi zmierzających w kierunku spotkania z nauczycielem, po drodze poprawiając szalik, naciągając czapkę na uszy lub poprawiając rękawy. Na szyi miałem amulet uroborosa, który dostałem na święta, już nie pamiętam od kogo. Podobno pomaga w tym przedmiocie, a mi przyda się jakakolwiek pomoc, abym nie umarł w kontakcie ze stworzeniami magicznymi. Na miejscu byli już niemal wszyscy. Stanąłem w pobliżu Shercliffe'ów. (@Blase Shercliffe, @Alexis Shercliffe)
- Cześć Blase, Alexis - przywitałem się, po czym odchrząknąłem cicho, pozbywając się chrypki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 2932
  Liczba postów : 1970
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Moderator




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySro 28 Lut 2018 - 0:25;

Leonardo był święcie przekonany, że po prostu się nie wyrobi. Kombinował ostatnio ze zmianami w Lunie, byleby tylko nie siedzieć za długo za barem w te dni, w które musiał wyskoczyć przed obiektyw aparatu. Ciężko było to wszystko ze sobą zgrać, bo choć szefa miał niezwykle wyrozumiałego, to i tak nie mógł pozwolić sobie na zbyt wiele. Nie był jakimś cudem, który omijał trudniejsze etapy i od razu zdobywał wielką sławę; nawet drobne sukcesy w świecie modelingu nie oznaczały, że gotów był odstawić shakera do drinków na bok. Sprawiało mu to wszystko przyjemność, ot co...
A jednak nadszedł bolesny moment w życiu Gryfona, kiedy musiał poinformować swojego partnera, aby na niego nie czekał - Ezra dostał smutną informację, jakoby Leo miał ominąć wieczorne zajęcia, poświęcając ten czas na wyginanie się przed jakimś fotografem. Co kto lubi. Oczywiście nawet w takiej sytuacji nie był w stanie grzecznie odpuścić. Kariera karierą, ale nauka również należała do istotnych elementów życia Leo, w szczególności jeśli chodziło o ukochaną Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami. Zebrał się trochę szybciej i pospiesznie wyruszył z powrotem do Hogwartu; na szczęście tym razem nie miał żadnych sesji w innym państwie, toteż szybko udało mu się dotrzeć do celu. Do Zakazanego Lasu zbliżył się idealnie na czas; przemknął jedynie mało uważnym spojrzeniem po zebranych tu uczniach i uśmiechnął się do @Ezra T. Clarke, troszkę przepraszając za fałszywy alarm.

PROSZĘ JUŻ NIE PRZYCHODZIĆ! Post Swanna pojawi się w ciągu dnia, przepraszam za drobną obsuwę <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ajax Swann

Nauczyciel
Galeony : 125
  Liczba postów : 416
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15199-poczta-profesora-swanna#405513
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySro 28 Lut 2018 - 20:21;

Można było Swannowi zarzucać głupotę, skoro po raz kolejny ciągał swoich uczniów do Zakazanego Lasu... ale jego zdaniem były to po prostu niekonwencjonalnie prowadzone lekcje. Był pewien, że więcej się dzieciaki nauczą, jeśli oderwie się je od nudnego przesiadywania nad książkami. Nie robił kartkówek, bo palce by im pozamarzały na mrozie; nie odpytywał, bo szkoda było gadać przy tak chłodnym powietrzu; sprawdzianu też chwilowo nie planował. Dawał im szansę poruszania się i zobaczenia jak las wygląda tak naprawdę, gdy jest dziki. Mimo wszystko odpuścił sobie (na jakiś czas) ustalanie dat zbiegających się z pełniami księżyca; nieszczególnie podobały mu się skargi niektórych uczniów... Którym nie mógł się, w gruncie rzeczy, dziwić. Spotkanie z wilkołakiem nie było niczym przyjemnym.
Profesor przystanął na skraju lasu, tam gdzie zawsze ustalał zbiórki. Był oczywiście pierwszy - zawsze wychodził wcześniej, żeby nikomu przypadkiem nie wpadło do głowy zaglądanie samemu pomiędzy drzewa. Witał ludzi jedynie skinieniem głowy, czekając aż wybije odpowiednia godzina. Nie czekał na spóźnialskich. Frekwencja i tak była bardzo przyzwoita; niestety Swann nie omieszkał dostrzec, że sporo było tutaj ludzi mniej związanych z Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami. Amatorów interesowały takie zajęcia?
- Musimy tu chwilę zaczekać - oznajmił, a głos załamał mu się nieelegancko. Mężczyzna odczekał kilkanaście sekund, zanim kontynuował swoją wypowiedź, oglądając się na ciemny las. - Właściwie, cel dzisiejszej lekcji nie będzie się różnił od poprzedniej, która odbyła się w tym samym miejscu. Znowu będziecie szukać... Ale tym razem dostaniecie pomocników. - Niemal na zawołanie pomiędzy krzewami pojawiły się pierwsze błękitne światełka, niewielką chmarą zbliżające się do uczniów. Swann uniósł jedną rękę, pozwalając aby stworzonko przysiadło na jego dłoni. - Zaraz zapiszę, w jakich parach będziecie pracować; każda będzie miała za przewodnika takiego ognika. Musicie się zatem nauczyć, jak z nim dogadywać... - Zapisał sobie szybko nazwiska uczniów, kierując się trochę tym jak stali, a trochę własnym instynktem (skoro pojawiła się jedna trzecioklasistka, to postanowił przydzielić jej prefekta). - Dobra. Waszym zadaniem będzie znalezienie w parach lekko zamrożonych jaj popiełków; mam nadzieję, że wszyscy wiedzą co to za zwierzęta i jak obchodzić się z takimi zdobyczami. Ogniki was pokierują. Przypominam o zaklęciu Perriculum, a także samym w sobie trzymaniu różdżki blisko. - Zaczekał, w razie gdyby ktoś miał jakieś pytania. Każda para dostała kosze, w których mieli przynieść jaja... I to było tyle. Zdani byli na siebie i umiejętność współpracy nie tylko z drugim człowiekiem, ale i stworzeniem magicznym. - Powodzenia.

Para = 1 ognik do pomocy

Pary:

1. Rzuć jedną kostką:
Rzucasz jedną kostką, przerzut przysługuje za każde 9 pkt z ONMS - możesz wybrać dowolną opcję, gorszą czy lepszą. Ta kostka opisuje, jak sobie radzisz podczas pracy z ognikiem.
1 - Kiedy tylko ognik trafia w twoje ręce, staje się strasznie poddenerwowany. Wysyłasz mu jakieś negatywne wibracje, niepokoisz się, martwisz? Tak czy inaczej, stworzenie jest roztrzęsione i niezbyt pomaga; co gorsze, w pewnym momencie boi się tak bardzo, że w reakcji obronnej nabawia cię piekącego oparzenia na wewnętrznej stronie dłoni.
2 - Zupełnie nie możesz się dogadać z ognikiem - to on ciągle zmienia zdanie, czy ty go nie rozumiesz? W każdym razie podczas tej szamotaniny nie dostrzegasz zamarzniętej kałuży; wystarcza jeden nieuważny krok, byś wylądował z hukiem na ziemi. Oj, ta obtłuczona kość ogonowa nie da o sobie zapomnieć...
3 - Kiedy zza drzewa wyskakuje klący paskudnie wozak, wzdychasz z ulgą - lepsze takie zwierzę, niż przykładowy wściekły hipogryf. Niestety nawet ta wygadana fretka jest uciążliwa, bo robi raban na pół Zakazanego Lasu i wyzywa cię od najgorszych (a przy okazji obraża też twoją rodzinę, znajomych, oraz magomedyka, który pomógł ci przyjść na ten świat). Odgania ją dopiero popiskujący w twojej obronie ognik. Oślepia wozaka mocniejszym blaskiem i możecie spokojnie iść dalej.
4 - Fantastycznie dogadujesz się z ognikiem! Wydaje się, że stworzenie pilnuje każdego twojego kroku, oświetla ci drogę i nakierowuje na mięciutkie kępy mchu. W pewnym momencie ciągnie cię trochę w bok, do krzewu raptuśnika - możesz dyskretnie zebrać trochę liści... (zaznacz u dołu posta, to dostaniesz wpis do kuferka, liści wystarczy na dwa użycia)
5 - Trzeba było bardziej słuchać ognika - przez nieuwagę zbaczasz nieco z sugerowanej przez stworzenie ścieżki. Przechodząc obok wielkiej dziupli wydrążonej w ogromnym drzewie, nie wiesz jeszcze, że zamieszkuje ją bogin. Dowiesz się tego dopiero w momencie, w którym przyjmie on postać twojego największego strachu... Musisz pokonać zjawę zaklęciem Riddikulus (dostępność: 0pkt z zaklęć) lub zdać się na swojego partnera. (Pamiętajcie o kostkach na zakłócenia magiczne - efekt odwrotny traktujcie jak brak efektu i rzucajcie do skutku)
6 - Myślałeś, że zmarzniesz? Nic bardziej mylnego! Ognik ciągle do ciebie podlatuje, robi kółka i siada na dłoni, a wydziela przy tym tyle ciepła, że nie masz na co narzekać. Prawdę powiedziawszy, gdyby nie pozamarzane krzaki dookoła, mógłbyś zapomnieć, że trwa zima! Rozumiesz ognika bez większego problemu, on również najwyraźniej cię polubił. Po lekcji Swann z pewnością nie omieszka nagrodzić twojego domu 10 punktami.

2. Rzuć dwiema kostkami:
Rzucasz dwiema kostkami, a następnie ich wynik sumujesz z wynikiem swojego partnera. Każde 9pkt w kuferku to dodatkowe jedno oczko, które możecie dodać.
4-9 - Udaje wam się znaleźć jaja popiełka, ale zajęło to sporo czasu - zaklęcie zamrażające powoli przestaje działać. Przez nieuwagę potrącacie jedno jajo, a ono rozbija się i skutkuje pojawieniem ogromnej iskry, która zaraz zajmuje płomieniem najbliższy krzew. Lepiej szybko zareagujcie! (Pamiętajcie o kostkach na zakłócenia magiczne.)
10-19 - To jaja, czy kamienie? Zamrożone tak mocno, że nie jesteście pewni... Ale zbieracie wszystko i dobrze, bo wyrzucenie kilku kamyków to żaden problem, a zostawienie paru jaj już tak. Zadanie wykonane, choć mogło być lepiej i szybciej.
20 i więcej - Brawo! Znaleźliście jaja i zebraliście je bez większego problemu. Możecie być z siebie dumni!

Czas macie do 4 marca. Prośby i wątpliwości proszę kierować do @Mefistofeles E. A. Nox.

Kod:
<zg>Pierwsza kostka:</zg> (nie zapomnij napisać o przerzutach, jeśli jakieś wykorzystujesz)
<zg>Kostki łączne:</zg>
<zg>Punkty w kuferku:</zg>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Margo Hayder

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 198
https://www.czarodzieje.org/t15803-margaret-diana-hayder
https://www.czarodzieje.org/t15807-wszystkie-sowy-margo-hayder#426071
https://www.czarodzieje.org/t15806-nie-opowiem-ci-swojej-historii#426070
https://www.czarodzieje.org/t15804-margaret-hayder#426040
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySro 28 Lut 2018 - 23:11;

Kiedy napatoczyli się jej @Ezra T. Clarke i @Bridget Hudson, pomachała im radośnie na przywitanie. Przez to, że tak mocno owinęła się szalikiem, nie zauważyła ich wcześniej, przez co żałowała, bo mogłaby się do kogoś z nich przyczepić. Chociaż Ezra zbyt mocno zwracał na siebie uwagę, czego z kolei wolała uniknąć podczas wędrówki po Zakazanym Lesie.
Ucieszyła się więc niezmiernie, kiedy podeszła do niej @Maili Lanceley. Opuściła szalik z nosa i ust, po czym uśmiechnęła się do niej i pokazała jej dzień dobry. Ze względu na pogodę wolała nie sięgać po notatnik, bo jeszcze zamarzłyby jej ręce, dlatego przyjęła z ulgą, że trafił jej się ktoś, kogo podszkoliła nieco z podstaw migowego. Poza tym po wejściu do lasu raczej nie mogłaby pisać, jednocześnie podświetlając sobie notes różdżką i uważając na to, czy coś jej nie pożre.
Ognik naprawdę bardzo jej się spodobał. Na tym mrozie wręcz dawał ulotne uczucie ciepła, choć obawiała się go dotknąć. Może powinna sobie takiego sprawić, żeby prowadził ją po zamku? Czasami się gubiła, choć spędziła w nim osiem lat. Znikające schody, ukryte przejścia i długie, pojawiające się nie wiadomo skąd korytarze nadal pozostawały dla niej nierozwiązaną zagadką. Wyciągnęła rękę, pozwalając, by ognik się do niej zbliżył. Od razu poczuła z nim więź, tak jakby stworzonko potrafiło czytać jej w myślach. Błękitna kulka uniosła się i popłynęła w powietrzu w stronę lasu, więc Margo złapała Maili za rękaw i pociągnęła ją, żeby nie zgubiły tropu. Ognik i tak by po nie wrócił, ale w tym wypadku wolała nie ryzykować. Słyszała już, co działo się na poprzedniej lekcji opieki, na której - na swoje szczęście - była nieobecna z powodu wizyty w Świętym Mungu. Chociaż raz dziękowała magomedykom za wyciągnięcie jej z zajęć.
Ognik jednak nie poprowadził swojej nowej "właścicielki" prosto do jajek, pokazując jej kępisko liści przy mchu. Czyżby ten mały szkrab wyczuł, że cierpiała na silny brak gotówki z powodu zakupu ostatnich książek? Maili zniknęła gdzieś między drzewami, więc zerwała ukradkiem kilka liści, wmawiając sobie, że potajemnie je komuś opchnie. Ewentualnie zrzuci winę na uzdrowicieli, że kazali jej wypróbować nową metodę na odszukanie głosu. Nigdy nie sądziła, że będzie aż tak zdesperowana, ale czego się nie robi dla własnego pragnienia.
Kulka ognia uznała chyba, że pora wracać do towarzyszki, więc minutę później Margo na powrót - jak gdyby nigdy nic - znalazła się przy Maili.

Pierwsza kostka: 4
Kostki łączne: 4 i 6 (@Maili Lanceley czekam na Ciebie)
Punkty w kuferku: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maili Lanceley

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15402-maili-o-l-lanceley
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyCzw 1 Mar 2018 - 17:18;

Maili naprawdę nie wiedziała co ja podkusiło żeby pojawić się na tej lekcji. Przecież ona i zwierzęta to jak woda i ogień – nie dogadywali się. Nieważne z jakim miała do czynienia, chyba jeszcze żadne nie dało się do niej przekonać. Starała się, naprawdę, ale dochodziła do wniosku, że musiała mieć coś w sobie co odpychało zwierzęta. Nic nie potrafiła na to poradzić, mogła się tylko cieszyć, że niektóre psidwaki dawały się pogłaskać.
Spojrzała na to co pokazała jej @Margo Hayder i szeroko się uśmiechnęła, zdając sobie sprawę, że zrozumiała co dziewczyna do niej powiedziała. Maili wzięła sobie za punkt honoru, że nauczy się języka migowego i robiła postępy, bo jeszcze kilka tygodni temu nie mogła zapamiętać nic nowego, a teraz potrafiła się mniej więcej dogadać z koleżanką z domu. Czuła wewnętrzną satysfakcję i przede wszystkim szczęście, że mogła z nią porozmawiać nie zmuszając Margo do pisania na kartce. Uśmiechnęła się szerzej kiedy okazało się, że będzie z puchonką w parze. Stanowiło to dla niej pewnego rodzaju wyzwanie, ale była naprawdę pozytywnie nastawiona, zresztą Maili zawsze była pozytywnie nastawiona.
Odwróciła się do niej i pokazała najpierw będzie, a potem po lekkim zawieszeniu dobry. W kontekście miało to znaczyć, że na pewno sobie poradzą i będzie super. Oczywiście przemilczała fakt, że nie miała pojęcia o czym nauczyciel mówił. Nie chciała jej martwić.
Mailli przewidywała, że dogadanie się z ognikiem pójdzie je opornie. Nie pomyliła się. Prawdę mówiąc nie miała pojęcia o co mu chodziło, robiła to co chciał, a nadal było źle. Miała ochotę go tam zostawić zacząć błądzić po lesie z zapaloną różdżką. No bo Merlinie, co to było za stworzenie? Maili nawet nie zauważyła, że Margo gdzieś na chwilę zniknęła. Kłóciła się z nim i próbowała ogarnąć czego on w ogóle od niej chciał. Bądźmy szczerzy, nie wychodziło jej to, wcale. Dziewczyna się poddała i pozwoliła, żeby to Margo zajęła się dogadywaniem z ognikiem, ona chyba naprawdę nie była stworzona do kontaktów z magicznymi stworzeniami.
Szła lekko z tyłu nie tracąc ognika i puchonki z oczu. Nie czuła się komfortowo wieczorem w środku lasu. Po plecach przechodziły jej dreszcze za każdym razem kiedy usłyszała jakiś bliżej niezidentyfikowany dźwięk. Wbiła dłonie w kieszenie i rozglądała się wokoło nadal blisko trzymając się towarzyszki. Średnio patrzyła pod nogi i tutaj właśnie popełniła błąd. Nie zauważyła zamarzniętej kałuży. Wystarczył jeden krok i z hukiem wylądowała na ziemi. Drugi raz tego samego wieczoru, prawie tak jakby niebo dawało jej znaki, że powinna teraz siedzieć w ciepłym zamku.
- Merlinie, mój tyłek.. – sapnęła i wstała, rozcierając obolałe cztery litery.

Kostka I: 2
Kostki II: 1, 3
Razem: 14
Kuferek: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tom Falk

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 164
C. szczególne : Czy to, że jest niskim kurduplem nie wystarsza?! Na nadgarstku ma bliznę po oparzeniu!
Galeony : 653
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
https://www.czarodzieje.org/t8933-falk
https://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
https://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyCzw 1 Mar 2018 - 18:18;

Chwilę później ludzie się zebrali. Nim się obejrzał było ich naprawdę dużo. Nawet przyszedł ten gościu od najgorszej randki w jego życiu. Nie wiedzieć czemu zapragnął by teraz był przy nim Ben. Wolał nie wracać wspomnieniami do tamtego durnego dnia. Nie patrzył na niego wprawie wcale. Na szczęście, lekcja się rozpoczęła. I to z wielkim hukiem! Nie było jakiejś durnej gadki i zapoznania z tematem tylko od razu im przedstawił pary i... ogniki.
Mieli szukać. Mieli szukać jaj! Te ogniki naprawdę teraz im się przydadzą w takim miejscu. Ognik ciągle zmieniał zdanie przez co Tom go nie rozumiał. Nie wiedział o co mu chodzi. Jednak nie tracił entuzjazmu. Był pewny, że poradzą sobie. Że znajdą razem to czego właśnie szukali, zrobią to!
I to była ostatnia myśl jaką pomyślał. Co się stało? Z wielkim łoskotem wywalił się na zamarźniętej kałuży. Nie tylko kość ogonowa go bolała! Czy tutaj naprawdę wszystko musiało być zimne, twarde, zamarźnięte? Odchylił głowę do tylu i minęło kilka sekund zanim pozbierał się na nogi i wstał.
Nie chciał wiedzieć w jakim jutro będzie stanie. Prawdopodobnie gorszym niż dzisiaj. Ale teraz było dziś więc musiał dalej ruszyć.

Pierwsza kostka:2
Kostki łączne:moje: 3 i 6
Punkty w kuferku:2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kyra T. Fairwyn

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1.68 m
Galeony : 104
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15823-kyra-t-fairwyn
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15825-poczta-kyry
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15826-relacje-kyry
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15819-kyra-t-fairwyn
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyCzw 1 Mar 2018 - 21:45;

Jedne można było przyznać profesorowi Swanowi. Rozumu to on trochę miał. W końcu nie kazał dzieciakom pisać karkówki na mrozie. Atrament to by im zamarzł na amen przy takiej minusowej temperaturze, a na ślinę to pióro nie pójdzie. Nawet rozmowa nie była wskazana. Kyry miała wrażenie, że gluty w nosie jej zamarzają. Nie tylko to... Gdzieś ktoś na nią patrzył. To uczucie bycia obserwowanym, a przecież Fairwyn wiedziała, że musi być jak ninja. Po czarodziejskiemu to będzie coś w stylu łowcy istot magicznych. Nie dać się dopaść wrogowi, a wiedziała co nieco na ten temat. Zwłaszcza że matka pisała książkę o zwierzakach, a ojciec je wykańczał. Prawdziwie zgrany duet. Totalne świry! Ostatnio zbyt często nadużywała tego słowa. Świry! Może zmienić na wariaty? Szajbusy?
Spojrzała w stronę znanej jej @Eithne Rosemount, która zaszczyciła ją spojrzeniem. To był zaledwie ułamek sekundy, w którym Kyra pochwyciła te piwne, z przebłyskiem zielonego oczy. Nie zareagowała. Nadal ukrywała się wśród studentów. Ciężko byłoby tego nie robić, zważywszy na ich wzrost.
W końcu Ajax rozpoczął swoją przemowę i nie zważając na mróz, wyposażył ich w koszyczki na jajka i świetliki. Wielkanoc? To gdzie króczliczki? A nie jakieś świetliki. Prawda jest taka, że królik nie poświeci.
- Kyra... jestem, panie perfekcie. - Zmierzyła @Leonardo O. Vin-Eurico swoim spojrzeniem od góry do dołu (chociaż pewnie bardziej od dołu, ze względu na swój wzrost). Przywitała się grzecznie i ruszyli.
Szła za ognikiem, ale może powinna bardziej uważać, dokąd idzie i zdać się na magiczne stworzenie? Zapewne. Przechodziła obok ogromnego drzewa, w którym była wydrążona dziupla, a z nie wyskoczył bogin. Czego najbardziej obawiała się Kyra T. Fairwyn? Porażki. Przegranej. Tego, że skończy jako nic niewarte truchło. Krzyknęła. Był to krótki krzyk, ale szybko się opanowała, w końcu to, czego się obawiała, nie mogło się spełnić. Nie, teraz kiedy miała te trzynaście lat i była w Zakazanym Lesie (chociaż co do tego drugiego to nie jestem pewna). Przed jej oczami ukazała się jej martwa podobizna, ubrana jeszcze w takie niegustowne szaty. Jednakże to był jej koszmar i strach. Chwila zastanowienia. Dekoncentracja. Całe te przemyślenia o życiu i sensie jego istnienia.
- Riddikulus.- Wybełkotała zaklęcie, jakby przebywała w transie. Może była to jakaś niepewność, zaraz jednak zaklęcie zadziałało, a twór zamienił się w fajerwerki. Od razu zrobiło się jaśniej i głośniej. Stała przez chwilę nieruchomo, a potem przeniosła wzrok na Leosia.
- To masz już jakieś jaja? - Zapytała, jakby nic tu właśnie nie zaszło. Właściwie to chyba nawet nie oczekiwała od gryffona odpowiedzi.

Pierwsza kostka: 5
Kostki łączne: 4 i 5 = 9 (moje)
Punkty w kuferku: 2
Kostka na Riddikulus: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Peter Brown

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 22
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15744-peter-brown
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15774-peter-brown
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15743-peter-brown
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyCzw 1 Mar 2018 - 22:22;

Głos profesora Swanna spowodował, że Peter oderwał oczy od książki i odłożył ją z powrotem do torby, po czym wstał i uważnie przysłuchał się poleceniu, jakie uczniowie mieli wykonać.
Szukanie jajek? Poza tym w parach? Chyba miałem za duże nadzieje wobec tych lekcji. Chociaż jeśli się nad tym zastanowić to mogłem się spodziewać, że profesor trochę przystopuje po tym incydencie z wilkołakiem. No cóż i tak jest już za późno na ucieczkę. Trzeba zabrać się do roboty.
I tak Peter zaczął szukać wśród zgromadzonych swojej pary. Nie trwało to długo, gdyż po chwili profesor podszedł do niego i wskazał ją skinieniem głowy. Blond włosa dziewczyna stała oparta o jedno z drzew. Po głębszym przyjrzeniu się dostrzegł, że jego partnerka wygląda, jakby zaraz miała upaść. Już miał ruszyć w jej stronę, kiedy nagle obok niego pojawił się ognik, o którym mówił profesor. Peter naprawdę lubił zwierzęta i może właśnie to spowodowało, że mały stworek nie sprawiał mu żadnych problemów. Jego delikatne ciepło naprawdę poprawiło humor młodego krukona, a światło, które emitował niezmiernie pomagało w poruszaniu się w ciemności. Poza tym malec wskazał Peterowi miejsce, gdzie znalazł kilka wartościowych ziół. Co jeszcze bardziej polepszyło jego nastrój.
Chwila zachwytu sprawiła, że Peter na moment zapomniał o swojej parze, jednak krótki kontakt wzrokowy wystarczył, by sobie o niej przypomniał. Chłopak ruszył w jej stronę, mijając przy tym kilkoro uczniów i zwrócił się do niej, mówiąc.
- Dobrze się czujesz? - krukon poczekał chwilę na odpowiedź, po czym dodał - Jeśli chcesz, sam mogę poszukać tych jajek. A tak w ogóle to jestem Peter. Miło poznać.  

@Bianca Zakrzewski
Pierwsza kostka: 4
Kostki łączne: 1 i 3 czyli również 4
Punkty w kuferku: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 4716
  Liczba postów : 2986
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyCzw 1 Mar 2018 - 22:30;

Trudno powiedzieć, żeby Ezra kiedykolwiek witał Mefistofelesa "zbyt radośnie". Zazwyczaj się kopali, poszturchiwali, a brak choćby najdrobniejszego niemiłego komentarza przez drugiego prawdopodobnie odebrany byłby jako objaw ciężkiej choroby. To były tylko słowa, w rzeczywistości mało znaczyły i Ezra nawet już się nie dziwił, że Nox nie brał ich do siebie.
Kiedy Ślizgon poruszył amuletem, ciało Ezry przeszył dreszcz, który prawdopodobnie był wyczuwalny również dla drugiego chłopaka. Zmroził go więc spojrzeniem, żeby chociaż w jednej czwartej odczuł ten dyskomfort. A oczy Clarke'a potrafiły zaklinać wcale nie gorzej niż Glacium...
- Och, ignorując cię przez... - zamilkł, bo słowa Noxa natychmiast naprowadziły go na właściwy tor myślowy. Wzrok Ezry zdecydowanie złagodniał, jakby nagle Nox wprowadził go na twardy grunt, a usta rozciągnęły się w swobodnym, trochę denerwująco wszechwiedzącym uśmiechu. - Wspólnych znajomych mówisz... Zatem tu cię boli. Liam Rivai, tak? Czyżbyś podejrzewał mnie o jakieś niecne zamiary wobec tego uroczego, gadatliwego Puchona? - Twarz Ezry była usposobieniem niewinności - skąd w ogóle podobne domniemania mógł nosić w swoich myślach Mefisto? Odgarnął włosy z czoła, które nie miały już siły utrzymywać się po całym dniu. Rozglądał się przy tym po twarzach innych ludzi, wcale nie spiesząc się z udzieleniem dokładniejszej odpowiedzi. - Byłem ciekawy, co o tobie sądzi, by w razie potrzeby wyprowadzić go z błędu. Widać, że z niego naiwny dzieciak. Nie chciałbym, aby po pewnym czasie znajomości poczuł się... - zmierzył Noxa odrobinę szyderczym spojrzeniem - rozczarowany.
Nie mógł się wyprzeć tego, że chciał go zirytować. W gruncie rzeczy, żadne złe słowo na temat Mefisto nie padło z jego ust, ponieważ sam Ezra oceniał go raczej na plus. Nie był to jednak fakt powszechnie znany, a już na pewno nie przez Mefisto. Prowokowanie Ślizgona do okazywania emocji było interesującym hobby.
- Kwestia czasu, jak cię zdenerwuję. Mam wrażenie, że przestałeś mnie na tym polu doceniać - zacmokał z dezaprobatą. Ezra na ogół był dobrym towarzyszem do... wszystkiego. Jeśli tylko chciał. A jego aktualne nastawienie jeszcze się nie uformowało. - Ani nie mam, ani mam. Wszystko zależy od ciebie, Nox. Nie będę cię oszukiwał, że noce wolę spędzać z moim chłopakiem, niezależnie o jakim miejscu jest mowa.
Chciał zrobić krok w tył, aby jeszcze powiększyć odległość pomiędzy nim, a Mefisto, ale wtedy poczuł, jak ktoś silnie na niego wpada. Zaskoczone "wow" wydostało się spomiędzy jego warg, kiedy podtrzymał za ramiona @Bianca Zakrzewski.
- Oj, ostrożnie. - zaśmiał się, bo przecież nic się nie stało. Byle tylko Bianca w lesie się trochę rozbudziła, bo takich czołowych zderzeń z drzewami mogłaby później miło nie wspominać. Zmarszczył zaraz brwi, bo choć szalik przysłaniał pół buzi dziewczyny, wydawała się być mocno nieswoja. - Hej, wszystko w porządku? Nie jesteś chora?
Niestety chwilę później Swann rozpoczął lekcję i Ezrze pozostało tylko co jakiś czas z zaniepokojeniem pozerkiwać na Gryfonkę. Tym samym na moment zupełnie zapomniał o Mefisto, więc poczuł się nawet zaskoczony, kiedy został z nim dobrany do pary. Jego oczy uciekły też na moment do Leonardo, który jednak zdecydował się pojawić na lekcji. Drobne wzruszenie ramieniem w stronę Vin-Eurico miało mu przekazać, że przecież nic nie szkodzi.
Zaczekał, aż do Bianci dołączy jej partner - i po co dziewczyna w takim stanie pchała się do lasu? Z ociąganiem odwrócił się do Mefisto i ich ślicznego ognika. Chyba nie pozostawało im nic innego, jak ramię w ramię zagłębić się w gąszcz drzew... Ale jaka była szansa, że się tam nie pozabijają?

Pierwsza kostka: 5,1,5 - wybieram 1
Kostki łączne: 8 + 2 za kuferek = 10
Punkty w kuferku: 25
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1776
  Liczba postów : 4176
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Moderator




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyCzw 1 Mar 2018 - 23:23;

Przez tyle lat znajomości, Mefisto kilku rzeczy się nauczył. Jedną z nich było skrupulatne ignorowanie nienawistnych, mrożących krew w żyłach spojrzeń, które Ezra z kolei opanował niemalże do perfekcji. Jakoś musieli sobie koegzystować... chociaż biorąc pod uwagę takie dziwne epizody jak pobicie, to różnie im to wychodziło. W każdym razie bardziej podobała mu się ta bezpiecznie negatywna energia, niż nagłe ożywienie na wzmiankę o wspólnym znajomym. Który, swoją drogą, nawet nim nie był - jedna rozmowa z Ezrą o niczym nie świadczyła, prawda?
- Boli? - Powtórzył z odrobiną zaskoczenia w głosie, by zaraz poprzeć to śmiechem. Krukon chyba trochę zbyt dosadnie rozumiał ten irracjonalny niepokój Mefisto; w końcu to nie była taka poważna sprawa. Nie obchodziło go przecież, z kim zadawał się jeden i drugi. To raczej była kwestia takiej zwykłej zaczepki, tak... - Podejrzewam cię o sporo niecnych zamiarów - przytaknął, wzruszając ramionami. Wsunął dłonie do kieszeni kurtki, szukając trochę ciepła; może jednak powinien popróbować trochę powalczyć z Fovere, żeby tak nie marznąć? - Hm, radzi sobie. - Może i Liam był dość naiwny, ale ostatecznie całkiem nieźle wychodziło mu gaszenie Ślizgona w sytuacji, w której przestało mu jego towarzystwo odpowiadać - nieszczęsna "randka" w knajpie na zawsze miała pozostać w pamięci. - Ale ty się troskliwy zrobiłeś, Clarke. Żeby tak sprawdzać co u małych Puchonków? Nie spodziewałem się tego po tobie. - Oczywiście, teraz go podwójnie denerwowało to, że nie wiedział o czym rozmawiali na tej durnej lekcji zaklęć. Pozostawił jednak tę kwestię niedomkniętą, nawet przy tak dobrym humorze nie zamierzając zdradzić Ezrze zbyt wiele. Mruknął potakująco w sprawie denerwowania go, bo jeśli Krukon był z czegoś dobry, to właśnie z tego. - Przestałeś się na tym polu popisywać. - Wywrócił oczami, nie komentując tej wzmianki o spędzaniu nocy ze swoim partnerem; w tym czasie chłopakowi udało się ściągnąć na siebie nieszczęście pod postacią ślicznej acz wyraźnie osłabionej Gryfonki. Mefistofeles odprowadził Biancę spojrzeniem, pamiętając jak to ją spotkał miesiąc temu.
Ona przyszła, a Liam nie? Bo nieobecność Fire był w stanie uzasadnić lenistwem...
- Wykrakałeś - poinformował swojego partnera, pozwalając aby ognik usiadł mu na dłoni. Początkowo w ogóle nie rozumiał tych pisków, toteż kiedy zagłębili się w leśny gąszcz, kierowali się jedynie jego instynktem. Stworzonko coraz częściej mrygało i podskakiwało niecierpliwie, notorycznie zmieniając kierunki i... - No jeszcze mnie nic nie próbowało po tym lesie nawigować, a z pewnością nie tak nieporadnie. Słuchaj mnie, skarbie - uniósł dłoń z ognikiem bliżej twarzy, wlepiając spojrzenie w błękitne światełko. - Nie ma co panikować, idziemy do przodu. Ty mi tylko pokaż, gdzie te jaja - i chociaż bardzo chciał ognika słuchać, to niemal od razu z prób nawiązania współpracy zrezygnował. Oddał kulkę Ezrze, przeskakując jakiś przewrócony konar drzewa i skręcając nieco w bok. Czujnym spojrzeniem omiatał zaciemnioną okolicę, poszukując buchających żarem jaj popiełków. Oczywiście, udało mu się znaleźć wszystko inne - od głazu o zabawnym kształcie, przez kępę podejrzanych grzybów, aż po ziejącą pustką dziuplę w drzewie.
Zmianę w atmosferze poczuł błyskawicznie; przystanął nagle, gestem każąc zatrzymać się również Ezrze, bo potrzebna była cisza. Dopiero kiedy obaj zamarli, do ich uszu mogło dotrzeć podejrzane szeleszczenie liści i trzaśnięcie kilku gałązek. Mefisto postąpił ostrożnie krok do przodu, zaciskając palce na różdżce i wlepiając spojrzenie w przesuwający się pomiędzy drzewami cień.
W pierwszej chwili aż opuścił różdżkę, niezbyt rozumiejąc jakim cudem patrzył na samego siebie - w świecie magii niby wszystko było możliwe, ale na Merlina... Nox wypuścił z płuc urywany oddech, przyglądając się podchodzącej coraz bliżej postaci. To z całą pewnością był on, Mefistofeles Nox, a jednak zupełnie inny. Miał coś innego w samej postawie, jak gdyby nieustannie się czaił; włosy były w zupełnym nieładzie, a na twarzy pojawił się kilkudniowy zarost, którego Ślizgon normalnie tak bardzo nie lubił. O wiele gorzej prezentowały się poszarpane ubrania, w wielu miejscach przybrudzone ziemią.
Ach, no i cały był we krwi.
Mefisto - prawdziwy Mefisto - cofnął się o pół kroku do tyłu, czując jak serce rozbija mu się niepokojąco po klatce piersiowej. Nie wiedział skąd, ale jakimś cudem to wszystko wydawało się mieć sens. Widział tę dzikość we własnym spojrzeniu, ból i zagubienie, paskudne piętno samotności. Widział biedę i cierpienie, widział... widział połyskujące, magiczne sznury oplatające nadgarstki, tak okrutnie przypominające o ograniczających wolność kajdankach.
- Riddikulus - wymamrotał cicho i niezbyt wyraźnie, jak gdyby obawiał się, że wcale nie stoi przed nim bogin. Na całe szczęście tyle wystarczyło, by zjawa przybrała postać małego wilka o wielkich oczkach, z tak słodko zwierzęcym zawiniętym uchem. Później bogin zniknął, a dwudziestolatek powoli zaczął uspokajać spłycony oddech. Niezłą motywacją była myśl, że tuż za nim stał Ezra...


Pierwsza kostka: 5
Kostki łączne: 4+1 z kostek +2 z kuferka, łącznie 7!
Punkty w kuferku: 23

Riddikulus:
Kostka: 2
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 14
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 0

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexis Shercliffe

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.75 m
Galeony : 114
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t15779-alexis-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15781-poczta-alexis
https://www.czarodzieje.org/t15782-relacje-alexis-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15778-alexis-shercliffe
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptyPią 2 Mar 2018 - 20:43;

Stała obok brata i zerkała co jakiś czas na niego. Był jakiś taki milczący, ale on chyba zawsze taki był? Nudziło jej się, więc zaczęła sobie mówić "Tup, tup, tup..." Nie jakoś głośno. Bardziej do siebie pod nosem tak mamrotała. Miała ochotę poskakać albo pobiegać, ale zrobiło się już ciemno, więc mogłaby na kogoś przez przypadek wpaść. Zresztą Pan Swan obserwował ich wszystkich, więc no cóż... Lepiej nie robić z siebie jakiegoś czuba.
- Nudzi mi się... - Powiedziała do siebie i nagle jej wzrok spoczął na @Calum O. L. Dear, który wypowiedział imię brata, a także jej. Znała Caluma, bo brat go znał w końcu obydwoje byli w domu Roweny Rawenclaw, co za pech! Tak też Tiara Przydziału wyłoniła "kto tu jest tak naprawdę mądry" w rodzinie Shercliffe'ów. Lexi uważała, że kapelusz się pomylił. Zdradliwa czapka!
- Hej Ca... - Jak on miał na imię? Pamiętała, że jakieś takie dziwne. Szybko przestała się nad tym głowić, ponieważ odpowiedziała mu "hej", a tego "Ca..." to może nie słyszał. Wyszczerzyła się w uśmiechu, aby uszło uwadze to krukonowi. Na Blase to działało. Ten zniewalający uśmiech... Właściwie do czasu. Przeniosła wzrok na brata, a potem na profesora, który rozpoczął zajęcia. Szukanie jaj popiełków w zakazanym lesie po ciemku ze świetlikiem? Najfajniejsze zajęcia na świecie! Musi to zapostować na wizzbooku, ale to po lekcji.
- Musimy pokazać, na co stać Shercliffe'ów. - Skierowała te słowa do brata, w końcu ich nazwisko wiele miało wspólnego z magicznymi stworzeniami i miała nadzieje, że pójdzie im znakomicie. Wstyd jakby ojciec i matka dowiedzieli się, że na ONMS są najgorszymi fujarami. Liczyła bardziej na brata niż na siebie. Uważała, że ma większą wiedzę od niej, jeśli chodzi o magiczne stworzenia, zresztą przesiadywał w książkach i bycie krukonem zobowiązywało.
Idąc przez las, Alex się przestraszyła. Nie krzyknęła, ale odskoczyła do tyłu i prawie wpadła na brata. Odetchnęła z ulgą, gdy okazało się, że był to jakiś paskudny wozak. Chociaż strasznie ją wkurzył, bo jak to one miały w zwyczaju, bardzo nie ładnie mówiły.
- Sio... Spadaj! - Krzyknęła w stronę fretki, która narobiła hałasu chyba na cały zakazany las. Szybko do akcji wkroczył świetlik, który ich prowadził. To dobrze. Mało brakowało, a Alexis rzuciłaby się na niego z pięściami. Naprawdę Lexi kochała zwierzęta, ale jeśli ktoś obrażał jej rodzinę... Tego przeboleć nie mogła. - Dziękuje ogniku, jesteś równy gość. - Powiedziała w stronę światełka.
- No to możemy iść dalej. - Przeniosła spojrzenie na brata.

Pierwsza kostka: 3
Kostki łączne: 2 i 1 = 3
Punkty w kuferku: 5 pkt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1470
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySob 3 Mar 2018 - 2:05;

- Uciekają? - Powtórzył za Jackiem i na chwilę zamilkł, zanim delikatnie pokręcił głową. - Nie. Magiczne zwierzęta są dużo bardziej pewne siebie oraz swoich możliwości. Nie uciekają na widok człowieka. Rzucają się zazwyczaj pierwsze do ataku. Niektóre bywają wyjątkowo niebezpieczne.
Neirin istotnie nie był taką gadułą jak Liam. Po prawdzie przy kolegach i tak mówił wiele. Rivai oraz Moment mogli całkiem sporo od rudzielca usłyszeć na przestrzeni dni, w przeciwieństwie do innych uczniów. Względem reszty uczącej się w Hogwarcie zgrai Nei był zazwyczaj dość milczący, rzucający jedynie pojedyncze słowa i myśli. Zupełnie nie miał potrzeby się uspołeczniać i gdyby nie Liam, który wyciąga Walijczyka czasem siłą do ludzi, zapewne Nei siedziałby większość czasu sam w dormitorium i bawił się ze swoim ptaszkiem. A lubi to. Wymyślanie coraz to nowych zagadek oraz wyzwań dla kruka stanowiło czystą przyjemność. Obecnie stara się nauczyć pierzastego przynoszenia zwoju i pióra na komendę. Efekty są takie, że ma odciski ptasich łapek po większości rzeczy, bo kruk rozlał raz tusz i tak spodobało mu się zostawianie pieczątek przy każdym kroku, że obskoczył niemal każdą wolną powierzchnię dormitorium. Przez zakłócenia magiczne chłoszczyć niestety tylko pogorszyło sprawę, robiąc jeszcze więcej odcisków. Będzie musiał wziąć od Jacka coś mugolskiego i zmyć plamy w tradycyjny sposób.
Może w pewien sposób się cieszył, że są te zakłócenia. Uczniowie używają magii znacznie rozsądniej, częściej uciekając się do tradycyjnych rozwiązań. Mugolskie metody są dużo bliższe Neirinowi niż te czarodziejskie.
- Masz jeszcze trochę mleczka? - Zagadnął nagle kolegę. - Ojciec chyba przysłał ci butelkę ostatnią sową? - Tak przynajmniej się Neirinowi zdawało. Że mignęła mu paczka ze środkami czystościowymi, zanim Jack schował ją pod stół, chroniąc przed wzrokiem innych uczniów.
Zamrugał dwa razy na tę nagłą reakcję.
- Ale w razie co już wiesz, co podstawiać potworowi, jeśli zdarzy się taka sytuacja. - To chyba miało być pocieszające. Nie wyszło. Zdecydowanie nie wyszło.
Spojrzał za moment na nauczyciela i wsłuchał się w jego słowa, zanim otrzymali ognika. Rudzielec wyciągnął dłoń, patrząc, jak kulka zaciekawiona okrąża go. Stworek przysiadł na ręce Neirina, ogrzewając chłopaka. Chwilę przyglądali się sobie, aż ognik rozpoczął wydawanie niezbyt głośnych dźwięków.
- Myślę, że nas lubi. - Ocenił, czując, jak robi mu się ciepło od siedzącego na dłoni stworzonka. Sięgnął po rękę Jacka i pozwolił, aby ognik przeskoczył na śródręcze szatyna.
- Czujesz, jaki jest ciepły? Ciebie też lubi. - Nie minęło wiele, jak świetlista kulka poderwała się i ogrzewając obu uczniów, zawisła paręnaście centymetrów przed nimi, wciąż komunikując się z chłopcami.
- Chodźmy. Im szybciej znajdziemy jaja, tym lepiej. Inaczej zacznie się pożar. A nie chcemy spalić lasu. - Udał się pierwszy, podążając za wskazówkami ognika.
- Chciałbym zobaczyć popiełka. - Jakby mało mu było w życiu oparzeń... Już miał wkroczyć głębiej w las, gdy usłyszał głuche tapnięcie nieopodal. Zatrzymał się na skraju lasu i rozejrzał, zauważając Toma. Gryfon czule witał się z ziemią swoją kością ogonową.
- Powinniśmy mu pomóc? - Zawahał się. To jest coś, co by Liam zrobił bez zastanowienia. Neiowi takie czyny nie przychodziły równie bezmyślnie, co Rivai'emu, zatem nim zdążył przemyśleć sytuację, Tom już się podniósł.
- Oh. - Skomentował zgoła obojętnie.

Pierwsza kostka: 6
Kostki łączne: 13 (8 za kostki moje + 4 za kostki Jacka + 1 za punkty z mojego kuferka)
Punkty w kuferku: 9
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dante A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : Sygnety, szkocki akcent
Galeony : -706
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14749-dorien-a-dear
Serce lasu - Page 27 QzgSDG8




Gracz




Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 EmptySob 3 Mar 2018 - 12:13;

Gdy już lekcja się rozpoczęła, pan profesor szanowny i lubiany poszedł gdzieś, by po chwili powrócić w swej pełnej okazałości z pewną niespodzianką dla uczniów. Dante uniósł lekko brwi widząc małe ogniki, które rzekomo miały ich gdzieś tam prowadzić. Lecz zanim to się stało, zostali dobrani w pary. Gryfon, z którym miał pracować był dla niego nikim, kogo by znał, tak też nie zamierzał tutaj się jakoś spoufalać. Najwidoczniej Tom również, gdyż nie zauważył nawet, że jest z kimś w parze. Jest na jakimś haju? - te myśli to były pierwsze, które wpadły Dante do głowy, gdy tamten ruszył przed siebie, najwidoczniej nie mogąc porozumieć się z ognikami. Dear nie miał tego problemu. Od razu gdy te małe stworki do niego podleciały, porozumiał się z nimi i dostał nawet bonus! Ogrzewały go do tego stopnia, że nie czuł nawet trudów podróży, jakimi były mrozy i zamarznięte kałuże. No właśnie. Gdy jego towarzysz przewrócił się, Dante parsknął śmiechem, przechodząc obok, nie podając mu nawet ręki. Dobra, mieli współpracować, ale no bez przesady. Patrz pod nogi, chłoptasiu - powiedział mu w myślach, patrząc na niego wyraźnie rozśmieszony.
Gdy Tom już się pozbierał, ruszyli w poszukiwania, ogniki ich prowadziły, choć teraz nawet nie to było najważniejsze dla Dantego - niech go ogrzewają, dopóki to robią, mógł być w tym przeklętym lasie wieczność.
Znalezienie jaj było dla nich trudnym zadaniem, ale w końcu je znaleźli... oby to były one, gdyż były tak twarde jak kamyki wokół nich. Różniły się tylko swoim wyglądem, choć Dante znawcą nie był, to wciąż mógł być kamyk. Tak czy siak, pozbierali je i zaczęli wracać tą samą drogą, zaś Dear nie odzywał się za dużo. Nie poczuł, żeby pan Falk był dla niego dobrym towarzyszem rozmów.

Pierwsza kostka: 6
Kostki łączne: 4, 4 + 3, 6 = 17
Punkty w kuferku: chyba 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Serce lasu - Page 27 QzgSDG8








Serce lasu - Page 27 Empty


PisanieSerce lasu - Page 27 Empty Re: Serce lasu  Serce lasu - Page 27 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 27 z 30Strona 27 z 30 Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28, 29, 30  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Serce lasu - Page 27 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-