Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 16 z 17 Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyCzw Kwi 28 2011, 19:51;

First topic message reminder :


Wschodni brzeg jeziora

Wschodni brzeg wielkiego jeziora w dużej mierze zagarnęła linia gęstych drzew, dzięki czemu jest jednym z mniej okazałych. Jest także nieco podmokły, przez co niekiedy można w tym miejscu wpaść w ogromną kałużę, za to właśnie tutaj można obserwować najlepsze zachody słońca w całym Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz niegojąca się rana biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 982
  Liczba postów : 2426
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptySob Lis 14 2020, 21:35;

Team Langustnik Ladaco
   Kostka k100: 52
   Modyfikator: +5pkt (ONMS), +5pkt (magiczna kredka), +10pkt (uzdrawianie)
   Łączny wynik: 52 + 19 + 20 = 91
   Mój obrazek: wynik powyżej 80 to daję znalezione

Kto jak kto, ale akurat Strauss nie miała większych kłopotów z tym, aby zachować milczenie. Przynajmniej w takich sytuacjach jej niecodzienny problem medyczny zdawał się być zaletą, bo dzięki temu nawet gdyby chciała to nie potrafiłaby wydobyć ze swojego gardła jakiegokolwiek dźwięku.
Instrukcje Huxleya były dosyć jasne choć nie bardzo wiedziała czemu akurat na uzdrawianiu mieli zajmować się aż tak rozlegle kwestiami związanymi ze zwierzętami. Niemniej jednak uzbrojona w arkusz papieru i magiczną kredkę, ruszyła w kierunku brzegu jeziora, by móc przyjrzeć się mu dokładniej.
Przy samej linii wody zauważyła jakiś ruch. Podeszła bliżej i kucnęła w niewielkiej odległości od langustnika. Zaczęła ostrożnie szkicować postać zwierzęcia zaczynając od jego ogólnego kształtu, a następnie dodając coraz to nowsze szczegóły. Obok zajęła się także może i w nieco uproszczonej formie, ale zamieszczaniem kolejnych informacji na temat zwierzęcia i tego jakie mogą być uboczne skutki spożycia mięsa stworzenia lub zostania ofiarą szczypiec langustnika. I chyba szło jej to naprawdę dobrze. Tak przynajmniej uważała, bo obok naprawdę przekonującego rysunku zwierzęcia pojawiło się sporo wiadomości spisanych w krótkich podpunktach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie, typowo brytyjski akcent
Galeony : 856
  Liczba postów : 898
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyNie Lis 15 2020, 19:43;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 56 + 4DA = 60
Modyfikator: +10pkt za staty ONMS; +5pkt za staty Uzdro; +5pkt za rysuneczek; +5pkt za Amutel Uroborosa
Łączny wynik: 56 + 4 + 10 + 5 + 5 + 5 = 85, no ale nie mogę mieć tyle przez ułomności manualne, więc zaniżam do 80
Mój obrazek: szczurełę


Polubił nowego profesora i jego podejście do nauczania, więc... dlaczego miał nie przyjść na kolejną lekcję? Poza tym dawno nie korzystał ze świeżego powietrza, a zajęcia terenowe zawsze bardziej przypadały mu do gustu. Brzeg jeziora brzmiał intrygująco. Czy będą bawić się w ratowników wodnych? Może uda mu się podtopić jakiegoś Ślizgona? Marzenia... Zastanawiało go też trochę to, dlaczego profesor Whitehorn ostatnio jest mniej... obecna w życiu szkoły. Pewnie na obniżoną aktywność innego nauczyciela nie zwróciłby uwagi (poza Bozikiem oczywiście!), ale urocza Uzdrowicielka zawsze skupiała na sobie wzrok wszystkich czarodziejów i czarownic. Trochę się martwił.
Dotarł na błonia i od razu podziękował losowi, że schował do kieszeni spodni swój Amutel Uroborosa. Czuł w kościach, że mu się przyda. Gdy zobaczył, że ich zadaniem będzie opisanie magicznych istot, to był bliski klaśnięcia w dłonie w triumfalnym geście. Ale był dzisiaj przezorny, jak nie on!
- Szczuroszczet, dołączam! - poinformował donośnie, podjarany zadaniem. Choć nie był miłośnikiem prac artystycznych, a do tego nie posiadał za grosz talentu, to opisywanie niebezpiecznych zwierząt bardzo go zachęciło. A szczuroszczety posiadały w sobie wiele cech wspólnych z ich niemagicznymi (i bardziej przyjaznymi) odpowiednikami, z którymi Tarly był bardzo blisko.
Podszedł do zadania na poważnie, skrupulatnie notując wszystkie cechy morfologiczne, anatomiczne i fizjologiczne. Przyłożył się też do rysunku, co wiązało się z wielokrotnym zmazywaniem kolejnych kresek i linii, ale... efekt końcowy go zadowalał. Oczywiście do samego szczuroszczeta podchodził z szacunkiem i drobną rezerwą, bo nie chciał zwierzęcia jeszcze bardziej denerwować. Grupa pochylających się nad nim uczniów była już wystarczającym stresorem, a pogarszanie sytuacji mijało się z celem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 514
  Liczba postów : 1260
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPon Lis 16 2020, 04:21;

Team Langustnik Ladaco

Kostka k100: 53
Modyfikator:  jajeczna pozytywka (+5) + magiczne kredki (+5)  + 5 rysuneczek= 15
Łączny wynik: 53 + 4 z DA + 15= 72
Mój obrazek: HEHE

Faktycznie nie wiem dlaczego nauczyciele mimo takiej pogody uwielbiali wychodzić na dwór. Jednak już dawno wyjąłem swoją grubą, czarną kurtkę, którą zakładam na siebie. Dziś mam nietypowe rzeczy w czarnej torbie, bo są to magiczne kredeczki oraz pozytywkę, którą razem z Boydem zdobyliśmy w czasie celtyckiej nocy. Na lekcję umówiłem się z Cali, na którą czekam przed wyjściem ze szkoły, więc tym razem wyjątkowo nie przemieściłem się na lekcję z moim kompanem.
- Hej! - mówię i przelotnie całuję w policzek dziewczynę na przywitanie, by wyciągnąć swoje ramię, jakby chciała sobie iść ze mną. - Wziąłem przybory na lekcje. Mam jakieś kredki i pozytywkę, mogę ci pożyczyć, bo wyglądasz na kogoś kiepskiego z rysowania - mówię do Ślizgonki, zanim nie znajdujemy się nad jeziorem, gdzie profesor nam tłumaczy po co nam w ogóle te wszystkie bzdury, które wzięliśmy. Ze wzruszeniem ramion pokazuję Cali Ladaco, który wydawał mi się najbardziej uroczy, więc biorę nam poduszki i rozkładam na ziemi; po drodze na przywitanie Boyda, który już się rozsiadł ze swoimi zabawkami, kopię go lekko z miłością.
Siadam naprzeciwko przyjaciółki, tak że możemy dzielić się przyjemnym klimatem pozytywki i wspólnie dzielić się kredkami, stykając się kolankami i chichocząc z tego co my tu odpierdzielamy. W końcu pokazuje jej mój rysunek i unoszę do góry brwi widząc ten jej.

@Cali Reagan

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Galeony : 39
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 92
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPon Lis 16 2020, 04:50;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 47
Modyfikator: +5 biorę kredki od Boyda
Łączny wynik: 47 +2 + 5 + 5= 59
Mój obrazek: Pozdrowionka, jest super

Ostatnio po prostu no... staram się chodzić na zajęcia skoro w końcu wróciłam do Hogwartu, równie dobrze mogę próbować się czegoś nauczyć. Dlatego też chociaż uzdrawianie mnie kompletnie nie interesuje postanawiam przypałętać się nad jezioro. Przynajmniej świeże powietrze i dużo osób, więc nie utopię się, nie spadnę z krzesła by leżeć na ziemi do jutra i żadna inna atrakcja tego typu mnie nie czeka, jeśli ze zbytniej ekscytacji przedmiotem dostałabym jakąś wizję.
Wysłuchuję co mam robić i z nietęgą miną patrzę na zwierzęta, które mam wybrać. Przenoszę wzrok to na jedno to na drugie i w końcu po prostu idę do szczuropodobnej kreatury. Biorę poduszkę i rzucam ją dokładnie pomiędzy @Boyd Callahan a @Bruno O. Tarly. Uśmiecham się do obydwojga szeroko, starając się nie szeleścić jakoś specjalnie swoją wielką, srebrną kurtką, żeby nie przestraszyć zwierzaka. Poprawiam czapkę i z westchnieniem zabieram się za rysowanie.
- Pożyczam - oznajmiam siedzącemu obok Boydowi mój zamiar przejęcia kredki dokładnie w momencie w którym to robiłam, dodatkowo wyciągając nogę, by kopnąć go długą szkitą w kolano jakby nie usłyszał, bo przecież mówiłam odrobinę ciszej niż moje zwykłe krzyki. Mój rysunek koniec końców nie jest taki tragiczny, chociaż nie znam się na żadnej z dziedzin. Kiedy kończę zerkam i do tego co naskrobał Bruno i do tego co Boyd.
- Wykurwisty szczuroszczet, chyba wygrałeś, Callahan odda ci kredki w uznaniu - oznajmiam nieznajomemu Gryfonowi, mimo braku jakichś relacji, nie szczędząc mu szczerej uwagi. Zerkam z powrotem na szczura Boyda i aż uśmiecham się radośnie. - Ty wygrywasz chujowego szczura roku. Twoja pierwsza nagroda to pozbycie się kredek bo i tak po nic ci one; pasuje ci, czy jeszcze na coś byś się połasił? - mówię do  drugiego Gryfona oczywiście wszystko tym co uważam za szept, żeby nie przeszkadzać szczurowi czy coś tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 573
  Liczba postów : 424
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPon Lis 16 2020, 14:22;

Team Langustnik Ladaco

Kostka k100: 89
Modyfikator: +5 za rysunek
Łączny wynik: 89 + 13 + 5 = 107
Mój obrazek: biorę z neta, bo mogę

Jesienna aura sprawiała, że nie miała ochoty opuszczać swojego dormitorium, a co dopiero uczestniczyć w jakichkolwiek zajęciach. Zwłaszcza tych, które odbywały się w największą pizgawicę na błoniach. Los ją jednak testował na każdym kroku i kolejny nauczyciel uznał, że to wspaniały pomysł przeprowadzić lekcję na dworze. Nałożyła na siebie kilka warstw, poprawiła włosy (z marnym skutkiem) i ruszyła w kierunku błoni.
Gdy dotarła pod drzwi wejściowe, Fillin już na nią czekał. – Hej – uśmiechnęła się i wsunęła rękę pod jego ramię, dziarsko idąc w stronę wschodniego brzegu jeziora. – Ooo, widzę, że wreszcie zaopatrzyłeś się w atrybuty adekwatne do twojego poziomu, brawo – pochwaliła przyjaciela. - To na urodziny liczę na jakąś laurkę.
Zaraz potem przewróciła oczami, bo wychodziło na to, że miał problemy ze wzrokiem i nie doceniał jej malarskiego talentu.
Kiedy Williams wyjaśnił na czym polega lekcja, nie była do końca pewna czy dobrze zrozumiała. – Myślałam, że to magia lecznicza a nie działalność artystyczna – mruknęła do Ślizgona. Z drugiej strony, taki układ jej pasował, bo o wiele bardziej znała się na sztuce niż uzdrawianiu.
Przysiadła na poduszkach przyniesionych przez Fillina i wzięła do ręki pergamin, szkicując langustnika. Z dostępnych trzech stworzeń, Ladaco był z nich wszystkich najbardziej uroczy i całkiem prosty do narysowania. W międzyczasie wesoło sobie żartowali i wzajemnie komentowali swoje dzieła, uzupełniając notatki o informacje, których wymagał od nich Huxley.
Zerknęła na efekt końcowy Fillina. – Nie dość, że geniusz hazardu to jeszcze urodzony artysta. Swansea powinni się bać takiej konkurencji – parsknęła. Jego rysunek nie był zły, ale nie byłaby sobą, gdyby się do czegoś koleżeńsko nie dopierdoliła.

@Fillin Ó Cealláchain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 536
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1186
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPon Lis 16 2020, 19:13;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 21
Modyfikator: +5 za obrazek +5 za punkty z uzdro +5 za pozytywkę i +5 za magiczne kredki
Łączny wynik: 21+4+20 =45
Mój obrazek: no cóż


Williams kazał wszystkim zamknąć mordy i pracować, wypełniał więc skrzętnie to polecenie, nawet z Fillinem witając się tylko jakimś klepnięciem czy szturchnięciem w odpowiedzi na jego pełnego miłości kopniaka; przyjaciel nie dołączył do niego, bo kontynuował swoją nową tradycję chodzenia na lekcje z koleżankami-Ślizgonkami i wyglądało na to, że w tym miesiącu Keyirę zastąpił na tym stanowisku Cali. Siedział więc sam, choć obok @Bruno O. Tarly z którym poza powitaniem (w końcu to dobry ziomek był) też nie angażował się w jakies rozmowy; po chwili niespodziewanie dosiadła się do nich @Freddie Moses, rozwaliła na środku jakby była u siebie i jeszcze podpierdoliła mu kredki. Mruknął tylko jakieś niezrozumiałe przyzwolenie na to by dziewczyna poczęstowała się jego wspaniałymi przyborami, a gdy już wszyscy skończyli i dziewczyna zaczęła komentować ich dzieła, podniósł wzrok znad kartki i nieuważnie obczaił, co tam nabazgrali jego sąsiedzi. Jego szczur zdecydowanie wyglądał najbardziej pokracznie, ale nie zamierzał się poddawać tak łatwo. - To dlatego, że oślepił mnie blask tej twojej folii aluminiowej - odparł, mrużąc oczy jakby patrzenie na srebrną kurtkę Fredki rzeczywiście sprawiało mu trudność i zaproponował: - Może oddaj ją Tarly'emu w ramach nagrody... rzeczywiście nieźle dojebałeś tego szczura, stary... - dodał, zwracając się do Bruna -A mi się kredki jeszcze przydadzą, o na przykład... do tego... - rzucił, wyciągając rękę żeby domalować szczuroszczetowi dziewczyny coś obscenicznego, ale że musiał to zrobić szybko, skończyło się na jakimś bazgrole. - Inną nagrodę za chujowego szczura chętnie przyjmę, a co proponujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Galeony : 39
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 92
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPon Lis 16 2020, 21:50;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 47
Modyfikator: +5 biorę kredki od Boyda
Łączny wynik: 47 +2 + 5 + 5= 59
Mój obrazek: Pozdrowionka, jest super

Rysuję zadowolona z siebie swój rysunek, który dziełem sztuki zdecydowanie nie jest, ale przynajmniej widać, że to coś szczuropodobnego na tym obrazku, a nie jakiś homar, czy inny krab. Mimo to wyrażam głośną, nieproszoną opinię o talencie moich kompanów z drużyny, na co Callahan wygląda na niezadowolonego i już obraża moją piękną, stylową kurteczkę.
- To jest kurtka mocy, nie dziwne że cię oślepia - oznajmiam chłopakowi z powagą Gryfonowi, kiwając głową. - Dzięki niej mam tak dużą siłę jak pałkarze z jedną brwią, więc Twoją drugą nagrodą będzie kopnięcie w dupsko, tak że się wpierdolisz i na druzgotka, który ci odgryzie wszystko co odgrywa w dresach - oznajmiam bardzo szczegółowy scenariusz z wesołym uśmiechem, a potem próbuje wyrwać Boydowi swojego szczuroszczeta, więc wychodzi jeszcze większy bazgroł. Super.
- No do chuja - jęczę nad swoim obrazkiem i odwracam się sprawdzając co robi nauczyciel i kiedy widzę, że nie patrzy uderzam podkładką w głowę Gryfona i korzystając z jego dezorientacji zabieram mu szczura i rysuję mu znacznie bardziej elegancki, obsceniczny rysunek, po czym odrzucam go z powrotem do Boyda. - Bruno to masz wybór, kurtka czy kredki? - pytam jak gdyby nigdy nic kolegę z drużyny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania, na szyi drewniana zawieszka w kształcie aparatu fotograficznego
Galeony : 1550
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 2557
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18741-elijah-j-swansea-dziennik#537
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyWto Lis 17 2020, 12:14;

Team Langustnik Ladaco

Kostka k100: 29
Modyfikator: +5 za kredki, +5 za aparat, +5 za pozytywkę, +5 za rysunek +5 za uzdrawianie
Łączny wynik: 29 + 82 + 25 = 136
Mój obrazek: langustnik derpaco

Profesor Williams był powiewem świeżości w kwestii szkolnego uzdrawiania. Nie wiadomo co takiego sprawiało, że prowadzone przez niego lekcje były tak interesujące i przyciągały uczniów, którzy z uzdrawianiem nie mieli wiele wspólnego – takich jak Elijah, który, choć w toku swoich studiów zupełnie pomijał magiolecznictwo, teraz brnął przez błonia z zamiarem dotarcia na miejsce zbiórki. Na szyi zawieszony miał aparat fotograficzny, w torbie zaś tę śmieszną pozytywkę z celtyckiej nocy, magiczne kredki, które wyciągnął kiedy tylko dotarł na brzeg jeziora i po krótkim rozeznaniu w terenie zajął miejsce obok @Violetta Strauss. Aparat nie miał mu się chyba przydać, bo po upomnieniu Williamsa obawiał się, że trzask migawki będzie tu niepożądanym czynnikiem stresującym. Może zresztą słusznie?
Coraz bardziej go lubię — rzucił w eter, biorąc do rąk kartkę papieru. Nauka przez sztukę – nawet jeśli to, co miało powstać na jego kartce, trudno byłoby do niej zaliczyć – przemawiała do niego znacznie lepiej niż podręczniki. Nie był najlepszy w rysowaniu, czasem tylko tworzył zamknięte w notatniku szkice, które służyły odstresowaniu i własnej przyjemności. Nie były dobre, ale nie zależało mu na tym, by były. Teraz też nie miał wobec siebie wielkich oczekiwań, był perfekcjonistą, ale nie oderwanym od rzeczywistości. Patrząc na langustnika, przenosił jego sylwetkę na papier, starając się przynajmniej zachować ogólny wygląd stworzenia. To mu wystarczało.

______________________

Leżę na łodzi
W wieczornej ciszy.
Gwiazdy nade mną,
Gwiazdy pode mną
I gwiazdy we mnie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 386
  Liczba postów : 388
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyWto Lis 17 2020, 12:50;

Team Druzgotek

Kostka k100: 54
Modyfikator: + 5 - Narysowanie druzgotka w programie
Łączny wynik: 54 + 2 + 5 = 61
Mój obrazek: Jak coś, to nie umiem rysować xD

W głowie Cassiana zapanowała dość mocna konsternacja odnośnie miejsca, w którym miały odbywać się zajęcia z magii leczniczej. Niemniej wiedział, że praktyczny wymiar tych zajęć mógł od czasu do czasu wymagać zajęć plenerowych i dlatego też pokornie przywdziewając płaszcz ruszył w kierunku jeziora, na którego brzegu miały odbyć się zajęcia. Wiedział, że niejako powiązanym z tematem zajęć zagadnieniem są magiczne stworzenia, a to wydawało się napawać go niemałym pesymizmem względem całości domniemanych zajęć. Z drugiej strony wiedział, że terminy nagliły, a nie wszystkie obiecywane przez niego samemu sobie postępy stawały się prawdą.

Postanowił przezwyciężyć zatem swoją niechęć i zbliżając się do Huxleya posłał mu delikatny, acz przyjazny uśmiech na przywitanie. Szybko też starał się zorientować czym tak właściwie zamierzają się dziś zajmować. Nie minęła chwila, a na twarzy gryfona już malował się grymas dezaprobaty. Uwielbiał co prawda szkicować, zwłaszcza w wolnym czasie, którego miał ostatnio nie za wiele, jednak... magiczne stworzenia były jakby karykaturą jego pasji względem rysunku. Siadając blisko grupy zajmującej się druzgotkiem posłał wszystkim przyjazne spojrzenie i niewiele potem myśląc usiadł z pergaminem i ołówkiem w dłoni zastanawiając się od czego tak właściwie powinien zacząć.
- Mmm... Magiczne stworzonka. - Dodał jeszcze niby sam do siebie, niby tak, żeby ktoś go usłyszał przy pociągnięciu pierwszej, dość mało stabilnej linii.

Z każdym kolejnym pociągnięciem rysunek zdawał się być jeszcze bardziej karykaturalnym, a jednak noszącym znamiona jakichś podstawowych norm odnośnie tego jak właściwie wygląda druzgotek. Patrząc na jego finalne dzieło bez wątpienia dało się zauważyć, że wiadomo o co właściwie chodziło, ale do zadania usiadło ośmioletnie dziecko. Kiedy jednak przeszedł do opisywania potencjalnych szkód wyrządzonych przez stworzenie... Było już znacznie łatwiej. Wielkimi, drukowanymi literami wręcz napisał: MOŻLIWOŚĆ UTOPIENIA, podkreślając to kilkukrotnie. Do tego należy dodać ostre uzębienie, zapewne grożące potencjalnymi ranami.

Spojrzał na całość pergaminu oddalając od siebie co nieco obraz. Wyglądało to wszystko żałośnie, ale w obecnej chwili i przy tym temacie, nie było go stać na wiele więcej. Pozostało mu więc teraz czekać na to co przyniesie ze sobą dalszy tok lekcji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 929
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1265
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyCzw Lis 19 2020, 12:00;

Team Druzgotek

Kostka k100: 42
Modyfikator: więcej niż 10 punktów z ONMS (+5), przedmiot ONMS - smoczek (+5), więcej niż 25 punktów z Uzdrawiania (+10), narysowanie zwierzaka (+5)
Łączny wynik: 42 + 2 Wschodni brzeg jeziora - Page 16 1754368413 + 25 = 69
Mój obrazek: mam gorszy dzień xD
Przedmiot punktowany ONMS: model smoka - chiński ogniomiot

Nie mogło byc inaczej. Nie mógł opuścić kolejnej lekcji magii leczniczej - nie było opcji. Dotarł na miejsce, którym tym razem był brzeg jeziora i nie był pewny co do mieszanego tematu zajęć, opisanego w na tablicy ogłoszeń. Nie był uzdolniony artystycznie, a zapowiadało się jakieś szkicowanie czy coś. Widział to już z daleka, jak szedł w wyznaczone miejsce. Na jego ramieniu siedział Krakers, który swoimi skrzydłami raz po raz drażnił mu płatek ucha, jakby cieszył się, że wreszcie Sinclair gdzieś go ze sobą zabrał. Przywitał się z Williamsem oraz ze znajomymi wokół, a potem zaczęły się zajęcia. Rysowanie - cóż, to było zdecydowanie coś co nigdy mu nie wychodziło, ale musiał spróbować.
A szło mu tak sobie. Próbował rozpoznać odpowiednie stworzenie, co mu się udało, jednak przedstawić druzgotka na papierze... Dało się rozpoznać ten kształt i nawet nie było tragedii, ale jednak nie był zadowolony z efektu. Zdecydowanie sprawniej poszło mu z wymienieniem zagrożeń, jakie mogą dać ataki tego stworzenia. To była jego działka. Zupełnie odwrotnie niż działalność artystyczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 65
  Liczba postów : 83
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyCzw Lis 19 2020, 12:55;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 80
Modyfikator: -15 za 0 pkt z DA, +5 za narysowanego zwierzaka
Łączny wynik: 80 + 0 - 15 + 5 = 70
Mój obrazek: uwaga, wchodzicie na własną odpowiedzialność!

Cóż, magia lecznicza nie była jego mocną stroną, ale chyba po to chodzi się na lekcje, żeby czegoś się dowiedzieć z danej dziedziny. Zawsze wydawało mu się, że jest kompletnym beztalenciem jeśli chodzi o uzdrawianie, ale jeśli miałby porównać swoje zdolności w magicznym leczeniu, a swoją artystyczną naturę to ta druga praktycznie nie istniała. Co nie zmianiało faktu, że żwawo człapał na błonia tego dnia, aby skierować swoje kroki ku jeziorze.
Mieli zająć się konkretnymi stworzeniami magicznymi którym najczęściej dotyczyły ataki na czarodziejów. W sumie, bardzo praktyczne zajęcia, chociaż nie za bardzo potrafił rozpoznać konkretnego zwierzaka, a co dopiero niebezpieczeństwa, które były związane z jego agresywnymi zachowaniami. Nigdy nie widział rany, spowodowanej przez takiego druzgotka, dlatego wybrał szczuroszczeta. Ale kiedy tylko zobaczył narzędzia do szkicowania... zwątpił całkowicie w sens tych zajęć. Chociaż musiał spróbować. Kilka minut później, to co powstało na jego pergaminie, nieźle go zaskoczyło. To coś było nawet podobne do szczuroszczeta. Chociaż można było się domyślić "co artysta miał na myśli".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 649
  Liczba postów : 749
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyCzw Lis 19 2020, 17:53;

Team Druzgotek

Kostka k100: szałowe 2
Modyfikator: +25 pkt z uzdrawiania, rysunek
Łączny wynik: 2 + 6 + 15 = 23 :)
Mój obrazek: taki ze mnie Picasso

Nie wiedział co go podkusiło do tak hulaszczej imprezy wczoraj i chociaż wtedy bawił się przednio to dzisiaj cierpiał niemiłosiernie. Na błonia szedł zmęczony całym swoim życiem, a pulsujący ból wręcz rozsadzał mu czaszkę. Miał dość. Nie mógł jednak odpuścić sobie zajęć z magii leczniczej.
Gdy Huxley zaczął opisywać co ich czeka, omal nie zemdlał. Nie dość, że był zmuszony błaźnić się i rysować, to jeszcze później na dokładkę praca grupowa, na którą nie miał aktualnie ani sił ani ochoty.
Zrezygnowany złapał jedną poduszkę i przysiadł się do druzgotkowej ekipy, do której niemrawo kiwnął w ramach przywitania. Na tyle było go tylko stać. 
Zaczął bazgrać po pergaminie, a efekt końcowy przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Zażenowany spojrzał na swój rysunek; nawet nie był w stanie się zaśmiać z tej jakże przeuroczej ogro-ośmiornicy, która mu wyszła zamiast druzgotka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : zdarza jej się mówić z japońskim akcentem gdy jest bardzo rozemocjonowana
Galeony : 999
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1233
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyCzw Lis 19 2020, 19:09;

Team Szczuroszczet
   Kostka k100: 68
   Modyfikator: +5pkt za ONMS, +5pkt za różdżkę z bonusem, +5pkt za uzdrawianie, +5pkt rysunek
   Łączny wynik: 68 - 15 +20 = 73
   Mój obrazek: taki a nawet brzydszy
Adnotacja: postanowiłam potraktować Yuuko jak osobę mającą 0pkt z DA ze względu na wspomniany w KP i kilkukrotnie pojawiający się na fabule wybitny brak umiejętności rysowania

Z pewnością zajęcia organizowane przez Williamsa były dosyć nietypowe, ale przynajmniej były również ciekawe i tak jak w tym przypadku łączyły ze sobą zagadnienia związane z wieloma różnymi przedmiotami. Chociaż oczywiście niezbyt spodobał jej się pomysł, aby rysować znajdujące się w pobliżu stworzenia. Zdecydowanie nie było to zadanie dla niej i wiedziała, że na pewno nie podoła mu i będzie mogła jedynie dać popis festiwalu żenady swoimi niesamowicie zaawansowanymi umiejętnościami rysunkowymi.
Z ogromnym arkuszem papieru i odpowiednimi przyborami spacerowała wolno, ostrożnie stawiając kroki przy brzegu jeziora i rozglądając się uważnie za którymś ze zwierząt, które mogłaby w spokoju spróbować... narysować lub po prostu nakreślić jego kształt na papierze, który wyszedłby o wiele lepiej jej siostrze nawet wtedy gdy miała jedynie pięć lat.
W końcu przykucnęła spokojnie niedaleko odnalezionego szczuroszczeta i skupiła się raczej na opisie stworzenia oraz tego jakie mogą być konsekwencje niewłaściwego obchodzenia się z nim oraz jakie są powikłania po spożyciu źle przygotowanych lub przedawkowania składników pochodzących z ciała tego stworzenia i jak należy w takim przypadku postępować. Właściwie jedynie na części związanej z informacjami mogła głównie polegać, bo jej rysunek... wyglądał jak wyglądał i nie prezentował się wcale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 320
  Liczba postów : 226
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyCzw Lis 19 2020, 19:43;

Team Druzgotek

Kostka k100: 70
Modyfikator: +5 za obrazek, +5 za udro, -15 za 0 pkt z DA
Łączny wynik: 70 + 0 + (-10) = 60
Mój obrazek: przepraszam........

Dzisiejsza lekcja uzdrawiania odbywała się o dziwo nie w sali lekcyjnej, lecz w plenerze, co na pewno jest nowością. Ubrałam się w miarę ciepłe ubrania, żeby przypadkiem się nie przeziębić w ten listopadowy dzień, spakowałam wszystko, co było mi potrzebne i ruszyłam na zajęcia.
Na miejscu od razu powitał nas profesor Williams i poprosił nas o zachowanie spokoju i ciszę, na co przytaknęłam głową. Nigdy nie szalałam zbytnio na lekcjach. No dobra, czasami panikowałam na ONMS, ale to się nie liczy...
Uważnie wysłuchałam nauczyciela i ustawiłam się przy grupie z przerażającym Druzgotkiem. Wydawał mi się naprawdę przerażający, ale chciałam dać z siebie wszystko na dzisiejszych zajęciach. Mimo to puls skakał mi przy gwałtowniejszych ruchach morskiego stworzenia. Zabrałam się do rysowania. Po tym jak udało mi się naszkicować Druzgotka, zaczęłam opisywać poszczególne części zwierzęcia, które mogłoby wyrządzić niemałe szkody człowiekowi. Poczynając od zębów, kończąc po przyssawki na jego długich palcach, skończyłam pracę i czekałam na dalszą część lekcji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 577
  Liczba postów : 748
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPią Lis 20 2020, 21:10;

Team Langustnik Ladaco

Kostka k100: 64
Modyfikator: +10 za ONMS, +5 uzdro
Łączny wynik: 64 + 2 + 15 = 81, ale najwięcej mogę mieć 80
Mój obrazek: na diecie jest czy coś ok, tak się kończy rysowanie z telefonu

To bez dwóch zdań nie był jej tydzień. Ciężko stwierdzić, co tak naprawdę miało na to największy wpływ, bo kilka rzeczy się na siebie nałożyło, aczkolwiek nie miała żadnych wątpliwości, że wszystko zaczęło się od tego nieszczęsnego meczu z Krukonami, który za nic nie chciał opuścić jej myśli, co tylko jeszcze bardziej ją dobijało. Czuła się przytłoczona i dałaby się pokroić za choćby tydzień wolnego, tak żeby nie musieć robić zupełnie nic i po prostu odpocząć od wszystkiego. Na to jednak musiała jeszcze poczekać i co za tym szło - nie mogła odpuszczać sobie jakoś mocno nauki. Dlatego mimo niezbyt sprzyjających okoliczności szła nad jezioro na lekcję magii leczniczej z profesorem Williamsem.
Pracowanie w ciszy bardzo jej odpowiadało, chociaż mniej entuzjastycznie podeszła do rysowania jednego z trzech stworzeń, które spoglądały na nich zza krat. Artystka z niej żadna nie była, więc końcowy efekt po prostu musiał wyjść swietny, dlatego też zaczęła od wypisania na temat langustnika wszystkiego tego, co było potrzebne. Akurat z tym problemów nie miała, tym bardziej że kilka miesięcy temu na egzaminie miała zadanie dotyczące właśnie tego stworzenia. W końcu jednak nadeszła pora na chwycenie ołówka. Starała się, naprawdę dawała z siebie wszystko, próbując jak najdokładniej wykonać podobiznę langustnika, ale cóż... Arcydziełem to tego na pewno nie można było nazwać. Nawet by się nie zdziwiła, gdyby nauczyciel widząc jej pracę wybuchł śmiechem, bo i na jej twarzy pojawił się ledwo widoczny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna po zębach na lewym ramieniu
Galeony : 983
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2667
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPią Lis 20 2020, 23:51;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 62
Modyfikatory: 25+ ONMS i magiczne kredki z DA
Łączny wynik: 62 + 46 + 10 + 5 = 123
Mój obrazek: -

Na zajęciach Butchera najwyraźniej nie było opcji gadania o otrzymanym zadaniu, więc jedynie przywitała się z krótkimi skinięciami z pozostałymi osobami w szczuroszczeckiej grupie, wykorzystała wszelkie poduszkowe udogodnienia, złapała za podkładkę, kartkę, przybory i inne cudowności, a chwilę później kreśliła już kolejne zdania na temat znajdującego się przed nią zwierza. Jej talenty nie obejmowały dogadywania się ze stworzeniami, przez co często swoją całkiem pokaźną wiedzę z Opieki mogła wykorzystywać w praktyce - zazwyczaj przy unikaniu ataków wkurzonych bestii lub sprawnemu reagowaniu na to, jakie obrażenia zadawały. Współpraca sporadycznie wchodziła w grę. I tym razem też się na to nie zapowiadała, bo i ich szczuroszczet wróżył bardzo ponury los temu, kto by mu się naraził.
Skończyła niedługo przed czasem, nie chcąc rozpisywać się jakoś wielce encyklopedycznie. Nie o to w tym też chodziło.

______________________

When the world turns upside down,
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 NUrEItX
just turn right along with it.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 137
  Liczba postów : 289
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptySob Lis 21 2020, 18:54;

Lekcja Magii Leczniczej - Etap II

Niektóre stworzenia wyglądały naprawdę niesamowicie, inne po prostu śmiesznie. Ja zaś ubawiłem się przednio dzisiejszego dnia, patrząc na te najróżniejsze rysunki. Kiedy jedna z uczennic @Ignis C. Hodel podaje mi obrazek z pytaniem, które zadawali sobie wszyscy w głowach, zerkam jedynie na obrazek co tam napisała, mrużąc oczy. - Mogę Ci coś narysować, jeśli w to wątpisz. Powinnaś bardziej opisać jakie rany może zadawać - stwierdzam, ale mimo to przyjmuję jej pracę, czekając aż cała reszta skończy. Parę razy uciszam to odrobinę głośniejszych, a kiedy wszyscy kończą podnoszę różdżkę i podnoszę do góry klatki. Trzy zwierzaki znikają w szkolnym jeziorze w mgnieniu oka.
- Super, cieszy mnie szczególnie jak niektórzy podeszli do tematu ze względu na uzdrawianie. Chociaż część z was ma prawdziwy talent do rysowania, szczerze wam zazdroszczę! @Morgan A. Davies, @Felinus Faolán Lowell, @Elijah J. Swansea gratulacje, z waszymi obrazkami zostaliście kapitanami. Naprawdę, istne dzieła sztuki. Po panu Swansea można się było tego spodziewać, choćby ze względu na nazwisko, ale pan Lowell oraz panna Davies, jestem zaskoczony oraz dumny! Teraz musicie poprowadzić swoje drużyny do zwycięstwa!
Macham ponownie różdżką i zza drzew wyłaniają się trzy wielkie akwaria, w których pływają zwierzęta tylko w znacznie większej ilości niż poprzednie. Wydaję się też znacznie bardziej... pobudzone. Kiedy ostatnie akwarium pełne druzgotków pojawia się obok żółtej drużyny Felinusa, klaszczę wesoło w dłonie.
- Słuchajcie, te stworzenia są z nielegalnych miejsc, gdzie handlowano ich częściami ciała, truciznami pozyskiwanych z nich, czy po prostu hodowano, by sprzedawać ich szkodliwe mięso. W każdym razem wiele przeszły i planowano je i tak zlikwidować, bo nie wiadomo ile przeszły i czy nie są bardziej niebezpieczne niż inne z ich gatunków. Jednak podobno są jedynie bardziej... pobudzone i przyzwyczajone do ludzi, wobec tego pozwolono nam by zamieszkały w szkolnym jeziorze, gdzie nie powinno się nic im stać. Każda drużyna musi przenieść jak najwięcej swoich stworzeń do jeziora. Te z pewnością przeżyły gorsze rzeczy, niż próbę szybkiego ratunku, ale i tak chcę żebyście byli ostrożni. I wobec nich i wobec siebie. Pamiętajcie, że to drużyna w grupach, pomagajcie sobie i nie chcę widzieć nikogo poważnie chorego na koniec lekcji.
Kończę swoje tłumaczenia i wyczarowuję trzy szarfy. Żółtą zakładam Felinusowi, niebieską Elijahowi, zaś różowiutką Morgan.
- Zobaczcie, nawet zgrało się z waszymi domami - zauważam uradowany i poklepuję po ramieniu pannę Davies, ponieważ ja to zawsze mimo wszystko w sercu z Gryfonami.
- Uwaga! Gotowi? Start! - krzyczę i macham ręką by rozpocząć wyścig.


Zadanie
Musicie przenieść jak najwięcej swoich stworzeń do jeziora. Rzucacie jedną kostką k6, a potem rzucacie tyle k6 ile wylosowaliście w pierwszej kostce. Pierwsza dotyczy ile zwierząt zdołaliście przenieść. Kolejne co się wydarzyło podczas transportu stworzenia. Pamiętajcie, że może ona wpłynąć na pierwszą kostkę lub resztę grupy. Za każdego nieuleczonego członka zespołu będziecie tracić punkty. Jeśli zostałeś zarażony inny członek zespołu musi Ci pomóc. Sam nie możesz sobie pomagać: Team Work!

Kostki:
Pierwsza kostka to ilość przeprowadzonych stworzeń.

Kolejne kostko:

Rzucasz tyle razy drugą kostką ile wylosowałeś w pierwszej kostce, czyli ile zwierząt przeniosłeś. Za każde 10 punktów w uzdrawianiu możesz zrobić przerzut kostki.
1 - Udaje Ci się przebiec fragment bez żadnych problemów, bezpiecznie umieszczając stworzenie w jeziorze, nic sobie nie zrobiłeś i wszystko poszło Ci bardzo dobrze! Masz nawet czas przenieść jeszcze jednego zwierzaka (+1 do pierwszej kostki k6).
2 - Nie miałeś wiele problemów z przeniesieniem, chociaż trawa była śliska, więc było niełatwo i parę razy się wywaliłeś, ale obeszło się bez żadnych większych problemów.
3 - Niestety jedno z przenoszonych zwierzaków zaczęło się mocno szamotać i byłeś przy nim albo nieostrożny, niechcący coś zrobiłeś, albo zbyt agresywnie. W każdym razie Butcher Cię okrzyczał, zatrzymał, sam przeniósł zwierzaka, a ty masz (- 1 do pierwszej kostki k6).
4- Jedno z magicznych stworzeń, które przenosisz zaczęło Cię atakować, sprawdź w atakach zwierząt co się wydarzyło. Pamiętaj, że teraz musisz zostać uzdrowiony przez kolegę z drużyny, jeśli nie chcesz stracić na koniec punktów. Mimo ataku, udaje Ci się go przenieść do jeziora, jesteś jednak cały mokry.
5 - Jedno z magicznych stworzeń, które przenosisz zaczęło Cię atakować, sprawdź w atakach zwierząt co się wydarzyło. Pamiętaj, że teraz musisz zostać uzdrowiony przez kolegę z drużyny, jeśli nie chcesz stracić na koniec punktów. Po ataku nie udaje Ci się przenieść go do jeziora (-1 do pierwszej kostki).
6 - Po drodze wpadasz na kogoś z innej drużyny i to jego stworzenie Cię atakuje. Wybierz na kogo wpadasz, bądź rzuć sobie kostką zakładając, że jeden zwierzak to parzysta kostka, a drugi nieparzysta. Dodatkowo osoba na którą wpadasz rzuca kostką. Jeśli wylosuje parzystą traci przenoszonego zwierzaka (czyli ma -1 do pierwszej kostki). Jeśli nieparzystą, to Ty tracisz swojego (czyli masz -1 do pierwszej kostki).

Uwaga!
Nawet jeśli złapaliście przenosicie 6 zwierząt i przez wszystkie zostaliście pogryzieni, wystarczy jedna osoba do wyleczenia wszystkich objawów! Jeśli jesteś leczącym możesz pomóc tylko jednej osobie. Możecie sobie pomóc nawzajem.

@Morgan A. Davies @Felinus Faolán Lowell @Elijah J. Swansea jako kapitanowie drużyn możecie pomóc dwóm członkom swojej drużyny jeśli stracą oni zwierzaka. Wystarczy, że w swoim poście oznaczycie osobę, której pomagacie i pomagacie ujarzmić stworzenie. Nie możecie jednak pomóc, jeśli wylosowała ona 3.

Ataki zwierząt:
Jeśli wylosujecie w kostce, że zostajecie ugryzieni czy złapani przez swoje zwierzę oto z czego musicie być leczeni i co wam się dzieje. Jeśli chodzi o to w jaki sposób próbujecie uleczyć współzawodników, zdaje się na waszą inwencję twórczą i to ją ocenię. Pamiętajcie, że jeśli jesteście gorsi z uzdrawiania może wam pójść to gorzej i nadal musicie odrobinę pomagać swojemu teamowi. Więc Hux chce tu zobaczyć piękną pracę w grupach polegającą na pomocy!

Ataki stworzeń:

Langustnik Ladaco - może was jedynie ugryźć, gdy zostajesz zaatakowany przez niego masz teraz pecha przez następne 3 wątki fabularne (ten możesz zaliczyć do niego, bądź nie, jak chcesz, ale z tego nie można uleczyć). Masz również gorączkę i to na nią jedna osoba z drużyny powinna coś poradzić.
Rzucasz też dodatkowo kostką. Jeśli będzie parzysta, robisz się zielony na twarzy.

Druzgotek - Rzucasz kostką, by sprawdzić co Ci z robił.
1,2 - Pogryzł Cię po dłoniach. Możesz rzucić jeszcze raz, by sprawdzić jak bardzo; 1 to leciutkie zadrapania, 2 większe, itp. 6 to już głębokie rany po zębach i ręce we krwi.
3,4 - Łapie Cię długimi łapskami, zaciskając je mocno i pozostawiając podłużne ślady.
5,6 - Też łapie Cię łapskami, ale jego palce się łamią przy próbach zdjęciu go i zostają w Twoim ciele.

Szczuroszczet - Rzucasz kostką by sprawdzić co Ci się stało.
1,2,3,4 - Szczuroszczet upadł na ziemię i boleśnie pokąsał Cię po stopach. Rzuć kostką jeszcze raz;  1 to leciutkie zadrapania, 2 większe, itp. 6 rany są tak głębokie, że nie możesz dobrze chodzić z bólu.
5,6 - Szczur zaczął po Tobie chodzić, albo sam próbowałeś mu zjeść odrobinę narośli przeciw zaklęciom, może po prostu musnął nimi Twoje usta. Cokolwiek się nie wydarzyło (wymyśl tak by pasowało do Twojej postaci) na uszach wyrastają Ci kolorowe kudły.

Grupy

Kapitanowie drużyny są pogrubieni.
Jedna osoba z Team Langustnik Ladaco może pobiec dwa razy, gdyż jest was mniej.

Grupy:

Team Szczuroszczet
Ignis C. Hodel - 65
Boyd Callahan - 45
Bruno O. Tarly - 80
Freddie Moses - 59
Hunter O. L. Dear - 70
Yuuko Kanoe - 68
Morgan A. Davies - 123

Team Langustnik Ladaco
Violetta Strauss - 91
Irvette de Guise - 80
Fillin Ó Cealláchain - 72
Elijah J. Swansea - 136
Aleksandra Krawczyk - 80
Cali Reagan - 107

Team Druzgotek
Felinus Faolán Lowell - 132
Maximilian Felix Solberg - 83
Julia Brooks - 38
Lucas Sinclair - 64
Aslan Colton - 23
Ofelia Willows - 60
Cassian H. Beaumont - 61

@Lucas Sinclair smoczek fabularnie nie miał jak pomóc Lucasowi w malowaniu, niestety.
Kod:


[color=#ff3366]Team Szczuroszczet[/color]/[color=#0099cc]Team Langustnik Ladaco [/color]/[color=#cccc33]Team Druzgotek[/color] (wybierz jedno)

<zg>Kostka1 k6: </zg> [url=]kostka i link[/url] + wpisz czy straciłeś/zyskałeś jakieś stworzenia = [b]wpisz cyfrę ile finalnie przeniosłeś swoich stworzeń[/b]
<zg>Kostki2 k6: </zg> [url=]kostki i link[/url]
<zg>Kostki na atak: </zg> [url=]kostki i link[/url]/ -
<zg>Łączny wynik: </zg> wpisz swój wynik pierwszej kostki k6 oraz wyniki innych k6 z Twojej drużyny.
<zg>Choroba: </zg> Wpisz czy potrzebujesz kogoś z drużyny do pomocy, bądź oznacz osobę, którą prosisz o pomoc w wyleczeniu.
<zg>Kolizja: </zg> Jeśli miałeś kolizję oznacz osobę na którą wpadasz.

Czas na odpis do 29.11, godziny wieczorne.

______________________

Every day is Halloween isn't it? For some of us.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, blada skóra, spokój i obojętność. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 90
  Liczba postów : 2127
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptySob Lis 21 2020, 22:02;

Team Druzgotek

Kostka1 k6: 4 + (-1) + 1= 4
Kostki2 k6: 2, 6 -> 5 (wiele przerzutów), 6 -> 2, 1
Kostki na atak: 6 Wschodni brzeg jeziora - Page 16 2872174413/ -
Łączny wynik: 3 (@Felinus Faolán Lowell) + ? = 4
Choroba: @Maximilian Felix Solberg
Kolizja: -

Z drobnym zdegustowaniem wobec własnych zdolności Lowell oddał grzecznie i bez większych skrupułów własny rysunek. Nie zamierzał się z niego tłumaczyć, tak samo z informacji, które zamieścił na pergaminie dość ładnym pismem, od kiedy to zaczął więcej korespondować z najróżniejszymi osobami. Ciche westchnięcie, gdy trącił własnym barkiem @Maximilian Felix Solberg, wydobyło się z jego ust; jajeczna pozytywka naprawdę się przydała, kiedy to odnieśli poduszki na swoje miejsce, a bańka, mimo wszystko i wbrew wszystkiemu, zniknęła w odmętach pamięci, stając się jedynie wspomnieniem. Żywym, kolorowym, prowadzącym egzystencję pod kopułami ich czaszki - smoczki natomiast, zgodnie z rozkazem samego kumpla, prowadziły na razie grzeczny odpoczynek. Zastanawiało go to wszystko, dlaczego muszą mieć z tymi stworzeniami do czynienia - w ich przypadku z druzgotkiem - niemniej jednak wszystko powodowało, iż całość układała się powoli w jedną, subtelną całość. Wystarczyło poczekać tylko i wyłącznie na to, co powie sam profesor Williams, by tym samym wywnioskować, na czym będzie polegała zabawa w tym całym zgiełku.
Oczywiście kiwał głową w geście zrozumienia, kiedy to Hux tłumaczył te wszystkie zasady, ale tak naprawdę czuł się jak dziecko w parku rozrywki. Jego drużyna była całkiem niezła z uzdrawiania, co zdołał wywnioskować po dość wielu rzeczach. Poza tym, kojarzył, że sam pan Colton przecież pracuje w Świętym Mungu, więc tym bardziej; zasiadywanie stanowiska sprzątacza miało jakieś własne plusy. Cassian, mimo że się nadal uczył, posiadał, gdy się odpowiednio skupiał, potencjał, w związku z czym nie pokładał co do niego złych nadziei, niemniej jednak... jego szczęście zdaje się być trochę wątpliwe. Zastanawiał się nad wieloma sprawami, kiedy to zaakceptował żółtą szarfę od profesora i tym samym przeszedł do swoich, zastanawiając się nad tym, jak objąć posadę dowódcy całej tej zgrai, chwytając się za własny łeb, by przeczesać chudymi palcami własne, brązowe kosmyki włosów.
Głęboki wdech.
Taki mały komunikat. — rozpoczął na wstępie do wszystkich swoich, by tym samym rozejrzeć się po drużynie druzgotkowej, nie wiedząc, jak dokładnie cokolwiek powiedzieć. O ile wcześniej, przy odpowiedniej organizacji, dawał sobie rady, o tyle jednak musiał improwizować. O mało co nie pokręcił oczami, uspokajając własne myśli, by serce bijące pod sklepieniami żeber w ogóle nie znalazło drogi wyjścia względem przygotowywanej wypowiedzi. — Chyba dobrze będzie poruszać się tak, by w jednej linii znajdowały się osoby transportujące zwierzęta, a w drugiej - powracające z powrotem do akwariów. Z odstępem dwóch, może czterech metrów. Żebyśmy na siebie nawzajem nie wpadali, no i nie powodowali chaosu. — uśmiechnął się nikle, spoglądając przede wszystkim na Solberga, jakoby chcąc mu powiedzieć, żeby się do tych zasad dostosowywał, bo mu jajca urwie. A tak naprawdę to nie, ale liczył, że nikomu po prostu nie odjebie. — Jeżeli ktoś, nie wiem, zostanie ugryziony, będzie miał cokolwiek wbite, zwichnięte, jakby coś się działo, niech nie udaje bohatera, tylko po prostu poprosi o pomoc. — czy on zamierzał się do tego dostosowywać? Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie, więc w sumie, w zależności od tego, z kim miałby do czynienia, być może by poprosił. — Tak samo, jakby zwierzę miało uciec. Odważny ratownik to martwy ratownik. Mamy wiele osób, które znają się na uzdrawianiu, więc i z tym nie powinno być problemów. Współpraca jest najważniejsza w tym wszystkim. — rozejrzał się po członkach drużyny, kiwając głową na zakończenie własnej mowy. — Jeżeli nie ma pytań, to się przygotujcie. Nie martwcie się wynikiem, liczy się doświadczenie, a nie zwycięstwo. — pozwolił sobie na to, by tym samym kiwnąć głową w stronę Huxa, jakoby wyrażając tym samym gotowość.
I poszedł, wystrzelił pierwszy, przedstawiając swój plan działania. Chwycenie za zwierzę na początku było niezwykle szybkie, na co się w sumie zdziwił, co nie zmienia faktu, iż trawa postanowiła się z niego pośmiać. Najwidoczniej nawet glany wojskowe nie dawały sobie rady w terenie, co go zdziwiło, bo zwyczajnie wywalał się z magicznym stworzeniem, zanim zdołał je przetransportować do zbiornika wodnego i tym samym w drugiej linii, oddalonej o te parę metrów, z powrotem przedostać się do akwariów, w których znajdowały się kolejne istoty. Starał się to wszystko robić ostrożnie, w związku z czym jego ruchy były dokładne, a przede wszystkim trochę wolniejsze, ale za to pozostawał w tym wszystkim bardziej skupiony. — Dalej! — powiedział głośniej do reszty, jakoby chcąc ich zachęcić do działania.
Niestety, nie dało to żadnego efektu, kiedy to stworzenie postanowiło go zaatakować, nie tylko zaciskając swoje długie łapska na prawej ręce; Lowell nie syknął, a zamiast tego zignorował szamoczącego się w jego dłoniach druzgotka, by dopiero przy jeziorze zająć się odpowiednio jego próbą zdjęcia i wrzucenia do jeziora; niestety, do niczego takiego nie doszło, kiedy to wydobył z siebie magiczne stworzenie, a jego palce, z jadem wprowadzanych powoli do jego organizmu, postanowiły utkwić na stałe w kończynie górnej. Rozejrzał się do tyłu i zobaczył, jak żeby inaczej, swojego ślizgońskiego kumpla. — Siema stary, pomożesz? — zapytał się, podwijając rękaw kurtki do góry i pokazując wbitą część ciała ze sączącą się w dół krwią.
Sam jednak oglądał się za tym, czy ktoś nie zdobył już kolejnych obrażeń.

@Maximilian Felix Solberg
@Julia Brooks
@Lucas Sinclair
@Aslan Colton
@Ofelia Willows
@Cassian H. Beaumont
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 348
  Liczba postów : 3417
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptySob Lis 21 2020, 22:32;

Team Druzgotek

Kostka1 k6: 6 -1 -1 -1= 3
Kostki2 k6: 4, 2 , 3 przerzucone na 6 , 3 (przerzut na 3) , 6 , 3
Kostki na atak: 2 z siłą 6 , 5 - Szczuroszczet , 4 Langustnik
Łączny wynik: 3+ 4 = 7
Choroba: Generalnie to wykrwawiam swoją rękę od ugryzienia i gorączkę i kolorowe włosy na uszach . Załatwię to z Felkiem.
Kolizja: @Hunter O. L. Dear oraz @Violetta Strauss

Również oddał swoje wypociny i zaczął słuchać całej przemowy wprowadzającej w drugi etap. Zadanie wydawało się proste. Wrzucić kurwiszony do jeziora.
Już miał się brać do roboty, gdy Felek postanowił wczuć się w rolę i zacząć swoją płomienną przemowę. Solberg przewrócił tylko oczami. Spakował pozytywkę do torby, co by jej nie zgubić i położył Andrzeja i Rycha na poduszkach, żeby mu się przypadkiem wokół głowy nie kręcili. W tym czasie puchon zdążył już jednego potworka przetransportować.
Ślizgon zabrał druzgotka i zaczął zapierdalać z nim w stronę jeziora, gdy Felek odwrócił się i poprosił o pomoc. Wyjął różdżkę i zaczął zajmować się ranami kumpla. Najpierw wyssanie trucizny, potem tamowanie krwotoku, tam bandaż, trochę znieczulenia i Felek był gotowy do dalszego działania. Max miał jeszcze kawałek do przebycia. Gdy dotarł nad brzeg i chciał wrzucać istotę do wody, ta zatopiła swoje ostre zębiska w dłoni Maxa.
-Kurwajapierdolewdupejebanamać. - Wysyczał na jednym oddechu, po czym siłą oderwał od siebie druzgotka i wrzucił do jeziora. Sam stracił równowagę i upadł do wody, przez co świeża rana jeszcze bardziej zapiekła.
Cały wkurwiony powrócił do klatek, chowając krwawiącą rękę w kieszeni i zabrał się za kolejną istotę. Poszło dużo lepiej, bo oprócz tego, że się ślizgał i raz, czy dwa wyjebał, obyło się bez ataków. Za to trzecia wycieczka do jeziora była tragiczna, bo Max przez nieuwagę wpadł na @Hunter O. L. Dear.
-Wybacz.. - Nie miał czasu tłumaczyć się dłużej, bo jego szczuroszczet przeskoczył na Maxa i przypadkiem typnął go naroślą. Max od razu poczuł, jak na uszach wyrastają mu jakieś kudły, ale nie przejął się. Widział tylko jak zwierzak ucieka Hunterowi i kolejny raz przeprosił ślizgona, po czym wrzucił swojego druzgotka do jeziora. Następna istota trafiła mu się jakaś nerwowa, bo zaczęła się wyrywać i w końcu spierdoliła, bo Max nie był w stanie utrzymać jej krwawiącą dłonią. Już zabierał się za następnego druzgotka, a tu znowu ktoś na niego wpadł. A może to ktoś wpadł na niego? Sam nie wiedział, ale był pewien, że jego druzgotek i Langustnik Violi przypuścili ataki.
-Oho Strauss, robisz się rozpalona na mój widok? - Zaśmiał się, ale nie było mu wesoło zbyt długo, bo jej skorupiak ugryzł go i Max poczuł, jak sam robi się czerwony z gorąca. -To chyba wzajemne. - Zaśmiał się, bo było to doprawdy idealne zrządzenie losu. Próbując bronić się przed spierdalającym skorupiakiem niechcący zostawił trochę krwawych śladów na krukonce.
-Ehh.. Zaraz się tym zajmę. - Machnął dłonią, w wyniku czego jeszcze kilka kropelek ozdobiło mundurek Violi.
Trzy zwierzaki w wodzie były wszystkim, co Solberg osiągnął, bo ostatni też wyrwał mu się, a ślizgon nie był w stanie już dłużej ogarniać i gorączki i uszkodzonej dłoni.
-Felek. Ogarniesz to? - W końcu z poczuciem wykonanego zadania podszedł do Lowella i wyjaśnił mu swoje obrażenia, których było kilka.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, blada skóra, spokój i obojętność. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 90
  Liczba postów : 2127
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptySob Lis 21 2020, 23:20;

Team Druzgotek
Kostka1 k6: 4 + (-1) + 1= 4
Kostki2 k6: 2, 6 -> 5 (wiele przerzutów), 6 -> 2, 1
Kostki na atak: -
Łączny wynik: 3 (@Felinus Faolán Lowell) + 3 (@Maximilian Felix Solberg) = 7
Choroba: Leczę Maximiliana.
Kolizja: -

Poruszał się zwinnie i bezproblemowo do przodu, zajmując się zwierzakami, by te przypadkiem go nie udziabały lub niczego innego nie zrobiły. Oczywiście nie zabrakło spojrzeń w stronę pozostałych, by przekonać się, czy aby na pewno wszystko jest w porządku, ale na razie nie zauważał niczego niepokojącego. Cała rozrywka trwała w najlepsze, kiedy to pokiwał głową w stronę kumpla za uleczenie obrażeń, niemniej jednak sam bandaż zdjął, uważając opatrunek za coś niekoniecznego, niepotrzebnego; nie zamierzał mimo wszystko i wbrew wszystkiemu odejmować sobie punktów mobilności, w związku z czym, tuż po uleczeniu, udał się w stronę własnych obowiązków. Prowadzenie drużyny do przodu, wbrew pozorom, nie było wcale takie łatwe; obserwacja wszystkich wydarzeń powodowała, że musiał wytężyć wszystkie swoje zmysły i tym samym, zapominając trochę o samym sobie, wywalającym się radośnie poprzez śliską trawę, przygotować się do rzucania zaklęć uzdrawiających. Czekoladowe spojrzenie spoglądało przede wszystkim uważnie, zanim to ponownie nie wywinął orła i na chwilę poczuł się oszołomiony; trucizna, mimo usunięcia, trochę powodowała zamieszania w jego organizmie.
I tak oto, kiedy przeniósł sobie następnego druzgotka do jeziora, wrzucając go ceremonialnie w stronę nowego miejsca zamieszkania oraz zameldowania, zauważył pierwszą kolizję przyjaciela z przedstawicielem rodu Dear, na co przekręcił oczami. Wcześniejszego urazu nie zauważył, niemniej jednak, sądząc po niezdarności i jednej dłoni schowanej w kurtce... Felinus subtelniej spoglądał w stronę pozostałych uczestników, skupiając się przede wszystkim na Ślizgonie. Mokre ubrania nie pomagały w żaden sposób w identyfikacji problemu, z jakim zmagał się przyjaciel.
Kiedy to prowadził spokojnie sznureczek ludzi wracających po zwierzęta magiczne, tym razem zauważył kolejne starcie kumpla z zaskakującą dzikością natury. Tym razem panna Strauss miała z nim do czynienia, w związku z czym sam Lowell począł bardziej zajmować się własnym druzgotkiem, niemniej jednak jego czynności zostały przerwane w związku z pytaniem skierowanym przez Solberga.
Spojrzał na niego pytającym wzrokiem, a kiedy zobaczył wszystkie obrażenia, wziął wdech, chowając pewnego rodzaju uraz i drgnięcie dłoni z powodu własnego bólu podbrzusza, gdzieś pod kopułą czaszki. — Czy ciebie pojebało? — za tę bezmyślność miał ochotę po nim pojechać wyjątkowo ostro, ale nie chciał mimo wszystko i wbrew wszystkiemu wprowadzać zbędnego zamieszania, zatem odciął się od negatywnych emocji. Uspokajając wilczura znajdującego się po lewej stronie, by tym samym z należytą dozą empatii przejść do zajmowania się tym wszystkim, co zyskał przyjaciel. Do tego mógł się przeziębić... biorąc głębszy wdech, wypuścił powietrze. — Haermorrhagia Iturus. — wypowiedział, wstrzymując wykrwawianie się.
Usiądź. — polecił, wskazując na jedną z poduszek, a sam przy nim przykucnął, pierwsze zajmując się tym ugryzieniem, z którym to miał do czynienia Ślizgon. Najpierw jednak rzucił Silverto, by wysuszyć wszystko, co miał na sobie kumpel; jeszcze tego im brakowało, by się przeziębił. Bezceremonialnie, nieopodal miejsca startu, postawił także barierę chroniącą przed czynnikami atmosferycznymi. — Aexterioriem. — wymuskał te słowa wdzięcznie, kiedy to palce zacisnęły się na różdżce. Obejrzał obrażenia naprędce, transmutując pobliski kamień w niewielki przedmiot do przechowywania cieczy, by tym samym go nagrzać i szybko schłodzić. — Flumine Sanguinis. — sprawdził jednak, czy jakieś ważniejsza naczynia nie są uszkodzone, nie zamierzając doprowadzić do jakiegokolwiek krwotoku bądź krwawienia wewnętrznego. Przemywając ranę, robił to dokładnie, rzucając wcześniej jednak Durito, jeszcze przed nalaniem wody do miseczki i jej transmutacji, by rana nie szczypała. Dopiero po tym, gdy wyglądała ona schludniej, wszak nie miał żadnego eliksiru przy sobie, który mógłby ją wyczyścić, począł ją leczyć zaklęciami. Vulnera Arcuatum, użyte niewerbalnie, zadziałało wyjątkowo dobrze, nawet jeżeli jej moc była w ten sposób ograniczona. Zauważył jednak otumanienie - otumanienie i delikatną bladość, przez którą zacisnął dłonie mocniej na własnym, drewnianym patyczku, zastanawiając się nad tym, jakim debilem jest sam Solberg, że po prostu nie poprosił wcześniej o pomoc. Słabość, przez którą trochę mu się słabo zrobiło, postanowił przerwać w dość prosty sposób. — Max, wracaj mi tutaj. — wstrząsnął nim na chwilę, by przypadkiem debil, poprzez utratę krwi, nie zemdlał. — Transfusion. — przytrzymał różdżkę sześć sekund, by cofnąć skutki utraty krwi do bezpiecznego minimum. Był przy tym maksymalnie skupiony. — Lepiej trochę? — zapytał się, spoglądając pytająco, niemniej jednak nie przerywał własnych czynności. Dla przezorności jednak postanowił zastosować bandaż, przykładając następnie dłoń do czoła Ślizgona, który był rozgrzany w cholerę. Zaklęcie do sprawdzania temperatury potwierdziło jego przypuszczenia.
Coeur Blessé. — wypowiedział, zbijając w prawidłowy sposób rozgrzanie organizmu i obserwując uważnie przyjaciela, o którego się jednak martwił. Nie zamierzał tego okazywać; zamiast tego wykonywał swoją pracę schludnie i uważnie, zanim nie zakończył tego wszystkiego. Felinus zastanawiał się nad tym, czy zająć się włosami na uszach, niemniej jednak, przy rozgrzanej różdżce, nie chciał na razie ryzykować kolejnych zaklęć; może sam nie czuł się aż tak osłabiony, co nie zmienia faktu, iż nie zamierzał uderzać Diffindo przy głowie. — Na te włosy nic nie poradzę. Potrzebna jest maść. — powiedział, lustrując wzrokiem sylwetkę kumpla, by tym samym zastanowić się nad tym, czy czegoś nie ominął. — Siedzisz i się nie ruszasz. Jakby coś się działo, to masz mnie zawołać. Mówię to nie tylko jako przywódca drużyny, ale też i przyjaciel. — napomknął, wbijając czekoladowe tęczówki w stronę kumpla, by tym samym przejść do pozostałych członków własnej drużyny, gdy wyprostował kolano, na którym trzymał ciężar własnego ciała; nie zamierzał ponownie patrzeć na to, jak z powrotem idzie napierdalać się ze zwierzętami, nie zamierzając nawet sięgnąć po pomoc. Mówił na początku. Kurwa, mówił. Nie, trzeba napierdalać do przodu jak jakiś idiota, bo czemu nie. Nie bez powodu czuł się rozjuszony, niemniej jednak chował to głęboko w sobie, nie zamierzając znaleźć ujścia dla własnego zdenerwowania.
Skrajny idiotyzm, pokręcił głową, kiedy to zacisnął mocniej zęby z bólu i przeszedł do kolejnych czynności powiązanych z prowadzeniem ekipy do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 386
  Liczba postów : 388
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyNie Lis 22 2020, 09:36;

Team Druzgotek

Kostka1 k6: 5 - 1 + 1 - 1 = 4
Kostki2 k6: 4, 4, 3, 1, 3
Kostki na atak: 6 i 2 (Dorzut na obrażenia: 1) - Lekkie, małe pogryzienia, ale jeden z purchlaczków wbił szpony w Cassiana i je w nim zostawił.
Łączny wynik: 3 (@Felinus Faolán Lowell) + 3 (@Maximilian Felix Solberg) + 4 (@Cassian H. Beaumont) = 11
Choroba: @Lucas Sinclair
Kolizja: -

Z minuty na minutę te zajęcia zdawały się coraz lepszymi. Generalnie chłopak nie był specjalnie zadowolony ze swojego rysunku – niemniej jednak wszystko starał się zrzucić n barki tego, że to faktycznie dotykało... Magicznych stworzeń. Kreatur, które niespecjalnie go pasjonowały, a wręcz wywoływały w nim odrzucenie i swego rodzaju strach. Były, bądź co bądź, dominującym czynnikiem biorącym udział w jego koszmarach, a co za tym szło... Kojarzył je tylko negatywnie. Nie miał co prawda problemu z małymi stworzonkami, takimi jak chociażby niuchacze, z którymi jakby ostatnio zrobił się delikatniejszy spokój, ale coś posiadające zęby niczym małe sztylety, długie, kościste i zwieńczone szponem palce, a także macki nie jawiło się ani jako przyjemne, ani jako czarujące.  

Oddając swoją pracę i przechodząc tym samym do dalszego etapu lekcji wzdrygnął się na samą myśl. Obrzydzenie, które pojawiło się na jego twarzy nie chciało maleć, ale nie chciał być zauważony przez Huxleya. Zwalczył rodzącą się w nim odrazę i słuchał dalszych poleceń. Gdyby jednak wstręt został zauważony przez kogokolwiek, miał już gotową wymówkę, która pozwalała spławić potencjalną osobę z zastrzeżeniami.  
- Merlinie złoty... Ja pierdole. - Zaklął pod nosem, kiedy Butcher kończył swój wywód.  

Popatrzył zaniepokojony w kierunku Felinusa posyłając mu zmartwione spojrzenie. Nie wiedział do końca czego powinien spodziewać się po tych stworzeniach na ladzie. Pod wodą były raczej małymi demonkami i nie zyskiwały na uroku. Na ladzie zaś zapewne, jak to ryby wyrzucone na brzeg - mogły wić się jedynie w agonii. Lowell jako kapitan drużyny wydawał się być odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Uśmiechnął się mimowolnie pod nosem słysząc jego przemówienie. Jeśli ktokolwiek w obecnej sytuacji oczekiwał jakiejkolwiek cechy gryfona po Cassianie to mógł już teraz zacząć odczuwać rozczarowanie, a lepiej wcale nie zamierzało być...

Chłopak podciągnął rękaw wyciągając pierwszego potworka i wszystko przebiegało przez pewien moment dość sprawnie, gdyby nie zaczął wierzgać i na siłę próbować się wyrwać z jego rąk. Chłopak poczuł zatapiający się w jego ręce obślizgły szpon po czym odruchowo zaczął odrzucać ręką od siebie niewdzięcznego purchlaka.  
- Co za menda... - Warknął podnosząc się z wody, do której wpadł czując tym samym sporą niedogodność w zewnętrznej części ramienia. Niemniej jednak... Nie miał za specjalnie teraz czasu by się tym przejmować. Rozejrzał się jedynie w poszukiwaniu skapującej krwi, ale, że nie zauważył żądnych większych jej ilości westchnął jedynie głośno i ruszył po następnego druzgotka.  

Z kolejnym poszło trochę łatwiej, ale tak samo jak poprzedni spowodował zachwianie się chłopaka, co finalnie skończyło się jego upadkiem do wody... Tym razem jednak jeszcze na do widzenia spotkało go nieprzyjemne ugryzienie, przed którym prawie się ustrzegł. Niemniej kilka uroczych i niespodziewanie ostrych zębów zdążyło delikatnie uszkodzić skórę chłopaka. Nie to jednak było najgorsze... Kolejne dwie istoty były nad wyraz spokojne, ale po tym co spotkało chłopaka jeszcze chwilę wcześniej ten nie kwapił się do zbyt delikatnego traktowania potworków. Oczywiście, że zostało to zauważone przez @Huxley Williams. Zabierając druzgotki z jego rąk sam je przeniósł i Cassian już czuł, że jednak te nie zostaną zaliczone na jego poczet.  

Unikając jednak na zbytecznej histerii starał się jak najszybciej uspokoić i faktycznie... Spokój zaowocował bardzo statecznym i płynnym odniesieniem kreaturki, a obserwując, że zostało mu jeszcze trochę czasu postanowił przenieść jeszcze jednego, który patrzył też jakoś tak spokojniej na niego.  

Obserwując to co spotkało jego ciało na skutek tych cudownych perturbacji obejrzał rękę i zadrapanie zębami... nie wyglądało najgorzej, choć w obecnej sytuacji bał się odrobinę zakażenia. Niemniej nie to wywołało w nim największe zdziwienie. Tuż pod łokciem, tam, gdzie wbiły się paskudne, małe acz długie szponki znajdowały się ich... pozostałości. Siłą impetu odpychając stworzenie, chłopak musiał tak szarpnąć, że te ostały się w jego ciele. Nie wiedział kompletnie jak powinien to usunąć i zaczął rozglądać się za pomocą.  
- Hej Lucas... - Machnął w jego stronę widząc, że ten przechodził tuż obok niego. - Nie chciałbyś zerknąć na to? - Powiedział pokazując głębszą rankę.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : zdarza jej się mówić z japońskim akcentem gdy jest bardzo rozemocjonowana
Galeony : 999
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1233
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyNie Lis 22 2020, 10:08;

Team Szczuroszczet
Kostka1 k6: 1 +0 = 1
Kostki2 k6: 2
Łączny wynik: 1 + cała reszta teamu
Choroba: -
Kolizja: -

Całe szczęście dosyć szybko skończyło się to całe rysowanie, które zdecydowanie nie szło jej tak jak powinno. Przynajmniej Williams nie skomentował tego w żaden sposób. I dobrze, bo naprawdę lepiej było to zostawić w spokoju. Przez chwilę przyglądała się zwierzętom, które musieli przenieść. Wyglądało na to, że szkoła ostatnio naprawdę angażowała się w pomoc stworzeniom pochodzącym z nielegalnych źródeł. Żeby tylko większość z nich miała tyle szczęścia, by móc trafić w swoje naturalne środowiska...
Podeszła do grupki szczuroszczetów i ostrożnie wzięła jednego z nich na ręce, uważając na to, aby trzymać go w odpowiedni sposób i nie pozwolić na to, by się jej wyrwał lub gdzieś upadł. Za to ona upadła. Trzy razy. Jak Jezus pod krzyżem. W drodze do swojej hogwarckiej Golgoty zmierzyła się z naprawdę śliską trawą, która postanowiła pokazać jej, że jednak buty, które miała na sobie ewidentnie nie miały właściwości antypoślizgowych. Przynajmniej w czasie tego wszystkiego nie ucierpiał jej biedny szczuroszczet, którego doniosła w końcu do jeziora. Wyglądało na to, że osiągnęła sukces!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 320
  Liczba postów : 226
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyNie Lis 22 2020, 13:28;

Team Druzgotek

Kostka1 k6: 1 + 1 = 2
Kostki2 k6: 3->1
Kostki na atak: -
Łączny wynik: 3 (@Felinus Faolán Lowell) + 3 (@Maximilian Felix Solberg) + 4 (@Cassian H. Beaumont) + 2 (@Ofelia Willows) = 12
Choroba: -
Kolizja: -

Byłam przejęta wykładem profesora Williamsa. To straszne, co kłusownicy potrafią robić z biednymi stworzeniami, aby pozyskać ich części ciała, czy inne rzadkie substancje pochodzenia zwierzęcego. Jest to naprawdę straszne, choć zdaje sobie sprawę, że za pieniądze ludzie są zdolni do znacznie gorszych rzeczy.
Ustawiłam się przy swojej grupie i uważnie słuchałam naszego lidera. Kiwałam głową na jego rozkazy i spostrzeżenia i ustawiłam się na swojej pozycji. Uznałam, że postawię na jakość i ilość, bo jednak trochę się bałam ataku Druzgotka. Złapałam ostrożnie jednego i zaczęłam biec w stronę jeziora. Serce mi biło 3 razy szybciej. Naprawdę bałam się, że morskie stworzenie zaraz zatopi we mnie swoje kły. Starałam się na nie nie patrzeć, żeby przypadkiem go nie sprowokować. Delikatnie odłożyłam je do jeziora, jak tylko dobiegłam i ponownie zaczęłam pędzić w stronę drużyny. Na szczęście na nikogo nie wpadłam po drodze i miałam wystarczająco czasu, aby przenieść jeszcze jednego. Powtórzyłam wszystko i na szczęście ten Druzgotek również nie był agresywny, więc skończyłam bez żadnych obrażeń, ale przez te biegi czułam, że zaraz wypluję płuca. Muszę popracować nad kondycją.
Gdy oddech mi się uspokoił, zaczęłam się rozglądać, czy nikt nie potrzebuję pomocy z leczeniem jego ran.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz niegojąca się rana biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 982
  Liczba postów : 2426
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyNie Lis 22 2020, 17:23;

Team Langustnik Ladaco
Kostka1 k6: 6 + 1 -1 -1 = 5
Kostki2 k6: 4, 4, 2, 5, 6, 1
Kostki na atak: nie zielenieję, mnie podziabał po łapach druzgotek po langustniku i druzgotek tak lekko podgryzł
Łączny wynik: 5
Choroba: proszę o pomoc Wschodni brzeg jeziora - Page 16 3831175897
Kolizja: @Maximilian Felix Solberg

Cóż najlepszy to jej obrazek nie był, ale tragedii też nie było także nie było czym się przejmować. Jej uwagę przykuło raczej kolejne zadanie, które mieli przed sobą. Nie zamierzała zbytnio zwlekać i zabrać się za przenoszenie wskazanych przez Huxleya langustników. Miała ambicje... chciała przenieść ich jak najwięcej, ale niestety trafiły jej się naprawdę wredne sztuki, a przynajmniej te dwie pierwsze, które zaczęły ją nękać swoimi szczypcami, zostawiając po sobie czerwone ślady. O tym jakiego jeszcze będzie miała pecha miała się dopiero przekonać. Z pewnością o wiele bardziej doświadczalnym skutkiem podszczypywania przez te magiczne homary była gorączka, która powoli zaczęła trawić Krukonkę. Przynajmniej poza tym nie dolegało jej nic innego.
Niestety łażenie po mokrym terenie z wysoką temperaturą aż prosiło się o kłopoty. I Violetta mogła się o tym przekonać w momencie, gdy kilkukrotnie poślizgnęła się na mokrych wystających kępkach trawy, by niezwykle zgrabnie wylądować na dupie. Przynajmniej langustnikowi nic się nie stało i nawet jej jebaniec nie dziabnął. Sukces. Potem jednak nie było już tak kolorowo, bo kolejny kolega-homarowaty nie dość, że ją szczypnął kilka razy i to boleśnie w dłonie to jeszcze niecnie jej z rąk spierdolił. I to chuj wie gdzie właściwie. Mogła jedynie spróbować go wypatrzeć, ale już kurna było za późno...
Ale chwila! To wcale nie był koniec! Bo oprócz tego musiała jeszcze wpaść na Maxa i wzajemnie niechcący napuścić na siebie swoje bestie. Zapewne syknęłaby, kiedy druzgotek pogryzł jej ręce, wypuszczając swojego langustnika. Uśmiechnęła się jedynie, gdy usłyszała komentarz Solberga. Klepnęła go jedynie w ramię, nie zwracając za bardzo uwagi na rozmazaną na swoim ubraniu krew Ślizgona.
Całe szczęście kolejne przenoszenie homarowatych nie było już takie tragiczne i nie niosło ze sobą żadnych konsekwencji... Ba wyrobiła się nawet w czasie z tym, by przenieść kolejnego do jeziora i tam stanąć nad brzegiem niczym pan szukający ludzi, by wypuścić orkę langustnika do wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów i piegi
Galeony : 50
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 92
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyNie Lis 22 2020, 22:27;

Team Langustnik Ladaco

Kostka1 k6: 2 -1 -1 = 0 :c
Kostki2 k6: 3 i 5
Kostki na atak: 1
Łączny wynik: 0+5 (@Violetta Strauss) = 5
Choroba: Rozpalona
Kolizja: -

Oddała rysunek, który nie wyszedł jej aż tak tragicznie jak na pierwszą podobną próbę. Mina dziewczyny nieco zbladła, gdy okazało się, że teraz muszą własnoręcznie przenieść zwierzaki do wody.
Nigdy wcześniej nie zostala postawiona przed takim zadaniem i nie do końca wiedziała, jak do langustnika podejść. W końcu podpatrzyła, jak inni to robią i zabrała istotę na ręce. Już była niedaleko wody, gdy zwierzak postanowił, że nie czuje się najlepiej w jej ramionach i zaczął się niemiłosiernie wiercić, aż ostatecznie Irvette wypuściła go z rąk i tylko widziała, jak szybko ucieka od niej.
Z cichym westchnięciem podjęła kolejną próbę.
Langustnik wylądował bezpiecznie w jej ramionach, ale nie przeszła nawet kilku kroków, gdy ten zaczął ją atakować. Nie była w stanie utrzymać zwierzaka i po raz kolejny wypuściła istotę z rąk czując, jak zaczyna rozpalać ją gorączka.
-Hej, możesz mi pomóc? Chyba zwierzaki mnie nie lubią, dostałam jakiejś dziwnej gorączki. - Podeszła do rudowłosej dziewczyny, która stała nieopodal (@"Aleksandra Krawczyk). Sama nie potrafiła sobie pomóc. Nie znała się zbytnio na zaklęciach uzdrawiających, więc wolała poprosić o pomoc kogoś innego. Liczyła tylko, że dziewczyna będzie wiedziała co ma zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 514
  Liczba postów : 1260
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 EmptyPon Lis 23 2020, 21:32;

Team Langustnik Ladaco

Kostka1 k6: 5 + 1 + 1 -1 = 6 Cool
Kostki2 k6: 1,2,6,4,1
Kostki na atak: kostki i link
Łączny wynik: 5 + 0 XD + 6 = 11
Choroba: @Cali Reagan lecz mnie
Kolizja: @Felinus Faolán Lowell

Na szczęście jeśli chodzi o poprawianie fryzury, to ja świetnie nadrabiałem układem włosów za moją towarzyszkę, więc moja dzisiejsza partnerka lekcyjna nie musiała się kompletnie o nic martwić swoimi marnymi kłakami!
- Nie mam czasu na robienie ci laurek, poproszę Fuja, żeby zrobił - mówię wesoło idąc pod rękę z Cali aż nad jezioro, gdzie odkrywamy co za zadanie mamy robić i rozsiadam się wraz z przyjaciółką, by pokazać swój całkowicie przeciętny talent zarówno do rysowania, jak i uzdrawiania wśród kpin ze swoich rysunków, kredek, talentów i samych zwierząt przyjemnie mijała lekcja. Śmieję się cicho pod nosem na komentarza Cali, a widząc jej obrazek, który w naszej grupie przebił tylko właśnie jeden ze Swansea, z uznaniem klepię przyjaciółkę po głowie. - Może te babsko w barze chciało, żebyś ją narysowała też? - przypominam sobie wiedźmę, która nienawidziła Cali i teraz jestem przekonany, że to o to chodziło jej wtedy. Wkrótce jednak dowiadujemy się co mamy robić w dalszej części lekcji. Oceniam naszą drużynę na kiepską, bo nie mamy prawie nikogo kto wykazywałby jakieś niesamowite chęci walki, więc z uniesieniem brwi przetaczam wzrokiem po naszej (niskiej) drużynie, na dodatek słabszą o jedną osobę.
- Jestem pewny, że znajdę cię na koniec taplającą cię i przemarzniętą w jeziorze - oznajmiam chudej, drobnej przyjaciółce, która wygląda jakby nie wiedziała czym jest bieganie. W końcu zaczynamy bieg, czy z przemówieniem kogoś jak u Druzgotów, czy bez i okazuje się, że jestem w tym super dobry. Co prawda raz obijam tyłek, ale łapię te całe homary szybciej niż normalnie (najwyraźniej Langustników w akwarium to umiem szukać). Co prawda w pewnym momencie jeden z nich mnie gryzie i momentalnie czuje jak podwyższa mi się temperatura, ale przynajmniej mi nie uciekł! Nadal trafił tam gdzie powienien. Najgorzej jednak kiedy moje drogi przecinają się z @Felinus Faolán Lowell.
- Do chuja! - krzyczę niegrzecznie (wśród rozgardiaszu i wywalanek mam nadzieję nikt nie usłyszał), kiedy wpadam z impetem na chudego chłopaka, a nasze stworzenia zaczynają jakąś walną bitkę. Z nami. Druzgotek próbuje poharatać mnie ręce, ale prędko unoszę go zaklęciem i ciskam niemalże w ramiona Felka. Jadnak przez to, że wyjąłem różdżkę, mój Langustnik już pobiegł gdzieś w nicość. Rzucam wściekłe spojrzenie na Puchona, zerkając na krwawiące dłonie, ale nie komentując więc sytuacji, uznając że najlepiej będzie uciec.
- Cali! - krzyczę biegnąc w stronę przyjaciółki z wyciągniętymi dłońmi. - Druzgotek mnie pogryzł - mówię pokazując niezbyt głębokie zadrapania do wyleczenia. - I Łajdak Ladaco też - dodałem przysuwając czoło w jej kierunku. Może nie byłem dziwnego koloru, ale byłem naprawdę gorący. Bardziej niż zwykle. - Jesteś złego koloru - zauważam i kompletnie nie mam pojęcia co z tym zrobić. Tak samo jak wiem, że nie rzucę dobrego zaklęcia na gorączkę. - Levatur Dolor? - rzucam niepewnie na dziewczynę, mając nadzieję, że chociaż to wystarczy i będzie lepiej się czuć.

______________________


What butter and whiskey won’t cure, there is no cure for.
~ irish saying
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wschodni brzeg jeziora - Page 16 QzgSDG8








Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 16 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Strona 16 z 17 Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wschodni brzeg jeziora - Page 16 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-