Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 15 z 17 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Kwi 28 2011, 19:51;

First topic message reminder :


Wschodni brzeg jeziora

Wschodni brzeg wielkiego jeziora w dużej mierze zagarnęła linia gęstych drzew, dzięki czemu jest jednym z mniej okazałych. Jest także nieco podmokły, przez co niekiedy można w tym miejscu wpaść w ogromną kałużę, za to właśnie tutaj można obserwować najlepsze zachody słońca w całym Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 536
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1186
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptySob Cze 20 2020, 22:23;

Miał wrażenie, że każdy kolejny pocałunek był lepszy od poprzedniego, a gdy sobie myślał, ile jeszcze mają ich przed sobą, to prawie kręciło mu się w głowie. W ogóle przyszłość jawiła mu się teraz w bardzo jasnych barwach: miał w perspektywie rozkwitający związek, wymarzoną pracę, a do tego zbliżał się najpiękniejszy moment w całym roku, czyli oczywiście wakacje, które spędzi w najbardziej doborowym towarzystwie, jakie tylko mógł sobie wymarzyć. W tym momencie, gdy myślał o tym, całując gorąco usta Bonnie, nic, nic zupełnie nie mogło zburzyć tego szczęścia - a przynajmniej tak mu się wydawało. Od bardzo dawna nie martwił się zupełnie niczym. Trochę się rozgadał o quidditchu, może psując nastrój tak prozaicznym tematem rozmowy, ale bardzo go to ekscytowało, a Bons brzmiała na zainteresowaną i nawet dopytywała o jakieś szczegóły, co zresztą bardzo go ucieszyło - Postaram się jakoś zgrać zajęcia z treningami, pogadam z profesorami... Właściwie to już powoli zaczynam, teraz akurat jest luźniejszy okres, więc nie ma problemu żebym pojechał na wakacje ze szkoły, no a potem to będą treningi kilka razy w tygodniu, po prostu będę się teleportował tam i z powrotem, jest blisko więc to na szczęście nieduży problem - odpowiedział, kładąc nacisk na ostatnią część zdania, w której zawarł też to, że choć będzie musiał podróżować, to dzięki magii odbędzie się to bezboleśnie, praktycznie tak, jakby był cały czas na miejscu; inaczej może być podczas dłuższych wyjazdów drużynowych czy rozgrywek gdzieś dalej, ale na razie tym się nie przejmował. Śmiał się razem z Bonnie z wizji bycia sportowym celebrytą i udał, że zastanawia się nad jej pytaniem - Co ty, bardzo przyzwoicie. Na razie - odparł wreszcie, dodając po namyśle drugą część wypowiedzi, a potem kątem oka dostrzegł jak dziewczyna, jakby na potwierdzenie jego słów, zapina mu bezwstydnie rozpięty guzik koszuli. Czując, że w kącik ust wpływa mu uśmiech, wsłuchał się w jej słowa, delektując przy tym lekkim, relaksującym kołysaniem, w jakie wprawił się hamak, zupełnie nie odczuwając powiewu chłodniejszego powietrza. Mógłby teraz być na środku Grendlandii, ale z Bons w ramionach byłoby mu ciągle przyjemnie ciepło; z każdym jej słowem wydawało mu się, że było coraz milej i coraz goręcej - Ja też! I wiesz... cieszyłem się zawsze, mijając cię przypadkiem na korytarzach - powiedział miękko, aż sam się zdziwił trochę, słysząc taki ton w swoim głosie - I żałowałem, że musiałem akurat wtedy wyjechać, bo już się nie mogłem doczekać, aż cię tu zabiorę i zobaczę jak się znowu cieszysz. Chociaż... - wypuścił głośno powietrze - ... nie spodziewałem się, że to się tak potoczy, to znaczy chciałem, ale wiesz...  nie sądziłem, że to realne, żeby taka dziewczyna jak ty zainteresowała się... no... mną - wyznał, dzieląc się przy okazji głęboko zazwyczaj skrywaną niepewnością i zaraz pożałował, bo odniósł wrażenie, że zabrzmiał jak jakiś kapeć, a nie dorodny ogier czy coś takiego. Odchrząknął, żeby jego głos wrócił do normalnego stanu i chwilę później już zaśmiewał się na wspomnienie ich pierwszego spotkania - O tak, pamiętam, że pierwszy raz wtedy widziałem żeby komuś było tak pięknie w ściółce, jak tobie. Poważnie! Hm. Czuję się jakby to było jakieś sto lat temu - stwierdził, bo od tamtego czasu wydarzyło się tak wiele w tak szybkim tempie, że naprawdę nie dowierzał, że minęło raptem parę krótkich miesięcy. Pamiętał, że gdy wyciągał Bons z tego nieszczęsnego schodka, był na takim etapie życia, w którym wydawało mu się, że wszystkie dziewczyny świata kończą się na Alise i że po zmarnowanej szansie z nią czeka go już tylko quidditch i wierny Fillin, postanowił sobie zresztą wtedy, że mu to odpowiada i nie będzie niczego robił na siłę. I nie robił - przyszło samo. - A jak dobrze, że Irytek mnie zaatakował na tarasie i jak dobrze, że chciałaś ze mną iść do Trzech Mioteł... - dodał, z wielką radością wspominając te momenty, po czym aż westchnął, gdy sobie uświadomił, jak niewiele by wystarczyło, by ta znajomość nie miała szansy się tak rozwinąć, w końcu w dużej mierze rządziły nią przypadkowe spotkania - Nie wierzę w żadne przeznaczenia i inne tego typu pierdoły, ale... ale trochę to wygląda, jakby tym razem jednak zadziałało - stwierdził. Kurwa, do czego to doszło, żeby zaczynał przyznawać rację takim głupotom; z drugiej strony, jeśli to wszystko to był tylko zwykły przypadek, to naprawdę, chyba jeden na milion.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare nieco podkrążone od płaczu oczy
Galeony : 106
  Liczba postów : 416
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptySob Cze 20 2020, 22:55;

To wszystko było jak jedno wielkie szaleństwo, kiedy znienacka atakowała ją cała fala endorfin ilekroć tylko rejestrowała chociażby najmniejsze muśnięcie. Ten pocałunek od razu podbił temperaturę jej ciała i rumieniec dziarsko przeszedł też na szyję, bo czemu miałby ograniczać się tylko do uszu i policzków? I choć czuła jego gorąc to jej zawstydzenie słabło z każdym następnym pocałunkiem, wyznaniem, zapewnieniem i śmiechem, który rozbrzmiewał tuż przy jej uchu. Cały ten jego śpiewny akcent był kierowany tylko do niej, nikogo innego, miała jego uwagę tylko dla siebie i on tego chciał; lubił ją bardziej niż myślała, wcale się jej nie brzydził i nie miał o niej złego zdania. To było fantastyczne i chciała w to w pełni uwierzyć jednak gdzieś tam na dnie serca czaiła się ta paskudna niepewność związana z licznymi kompleksami. Zapamiętywała ten moment kiedy byli sam na sam, na dużym i eleganckim hamaku, obłożeni poduszkami ze splecionymi palcami. Czasami nawiedzała ją myśl czy wygląda ładnie, czy koszula się jej nie pogniotła, czy przypadkiem nie widać nawet kawałka niepożądanej skóry, czy włosy nie wyszły spod spinki (a wyszły, roztrzepała się od tego leżenia i huśtania), czy nie wygląda blado, pluła sobie w brodę, że nie pomalowała rzęs tak jak Jess polecała... Mogłaby idealizować swój wizerunek ale nic nie mogło przebić temperatury jego ust. One były idealne. Cały Boyd był idealny. Po prostu.
- Świstokliki i sieć Fiuu to dobre połączenie. Przykładowo ja z Nowego Orleanu kawałek jechałam pociągiem, potem jednym świstoklikiem i dwa kanały kominkiem Fiuu, a mugole musieliby spędzić z osiem godzin w samolocie. - zobrazowała swoje doświadczenia dla porównania. - A skoro Irlandia jest blisko... - uspokoił jej wcześniejsze obawy i mogła się uśmiechnąć weselej wszak to było takie proste, gdy on się cieszył i ekscytował. Odchyliła głowę na poduszki i zacisnęła mocno powieki, gdy się zawstydziła już na potęgę. Planował coś nieprzyzwoitego, a ona dopiero oswajała się z tym, że chwilę temu pocałował ją tak jak nie myślała, że w ogóle można! Nie powiedziała jednak nic, bo zrobiłoby się jej wtedy głupio, a więc pozostawało mieć nadzieję, że nie zorientuje się jak bardzo się zawstydziła, choć szczerze powiedziawszy nie mogła się okłamywać, że się to jej w jakiś sposób... podobało i kojarzyło z tym miłym gorącym dreszczem mknącym wzdłuż kręgosłupa, który już w niej raz wywołał. Nadszedł czas rozbrajającej szczerości i zajrzenia do myśli Boyda, a to było cudowne doświadczenie choć całkowicie niespodziewane. Tak bardzo ją tym zaskoczył (i oburzył?), że aż usiadła na hamaku, roztrzepana, trochę oczywiście pognieciona i popatrzyła na niego jakby właśnie oznajmił jej, że wychodzi za mąż za Fuja. - Ty nie żartujesz sobie teraz ze mnie? - zapytała, marszcząc brwi co zdradzało to oburzenie, którego się nie spodziewała aż w takim natężeniu. - Jak to... jak to myślałeś, że miałabym się tobą nie zainteresować? To zabrzmiało jakbym... - aż rozmasowała swoje brwi i próbowała odnaleźć się w sytuacji. - ... jakbym była nie wiadomo kim, a z naszej dwójki to ty jesteś najlepszy, taki barwny, energiczny... gdzie mi do ciebie? Jestem pewna, że wiele dziewczyn się za tobą ogląda i nigdy w życiu nie myślałam, że możesz... - uciekła wzrokiem na swoje dłonie. - ... chcieć się ze mną zadawać. - to powiedziała już ciszej i przez to nie mogła wytknąć mu, że tamtego dnia w sowiarni nazwał ją jakąś królową sów i dalej się z tym nie zgadza. Niestety... na wpół świadomie zaczęła wyginać swoje palce, co było jawnym dowodem na pewną nerwowość, która wkradła się w te drobne gesty. Zabrzmiał w taki sposób jakby stawiał siebie jak kogoś nijakiego, a on przecież był obiektem westchnień, kimś tak fantastycznym iż chciało się o nim marzyć. To ona była tutaj szarą myszą, przecież musiał to widzieć. Burzyła się, bo nie potrafiła zrozumieć jak mógł pomyśleć w tak odwrotny sposób. - Ja się cieszyłam, że mnie w ogóle lubisz. - jakoś tak na wpół świadomie sięgnęła po poduszkę, oparła ją o swoje uda i brzuch, jakby chciała zasłonić te wszystkie nieładne fałdki, które tam były w jej wyobrażeniach. Nie umiała też w pełni wyrazić swojego oburzenia, wyjaśnić, że czuje się nijaka, a przy nim dopiero nabiera wyrazistości. To było tak pokomplikowane, że sama za tym nie nadążała. - Jeśli maczało w tym jakieś przeznaczenie to się ociągało. Tak bardzo nienawidzę Ilvermorny, nie wiem czemu tak długo zwlekałam i cię nie znałam. - bąknęła pod nosem, a choć wciąż była zauroczona tym, co się tutaj działo to jednak nie mogła pozbyć się pewnej dozy nerwowości. Nie chciała tego psuć, ale nie mogła nie zareagować w inny sposób bo inaczej coś by w niej pękło. Popatrzyła na niego ukradkiem czy aby się na nią nie złości, że to przerwała i ma jakieś swoje problemy, które pewnie są tylko pierdołami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 536
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1186
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyNie Cze 21 2020, 19:19;

W jego oczach Bonnie wyglądała bardzo ładnie bez względu na to czy była ubrana w pogniecioną koszulę czy w balową suknię, nie zwracał uwagi na to czy jest rozczochrana czy w misternie upiętym koku, było mu zupełnie obojętne, czy ma nieumalowaną twarz czy też makijaż jak modelka z okładki czasopisma "Czarownica", patrzył  na nią intensywnie i wcale nie dostrzegał niczego, co mogłoby odbierać jej uroku. Zaaferowany samą jej obecnością i tym, co się między nimi działo, nie przejmował się też tym, jak sam się prezentuje (wystarczyło mu przed wyjściem standardowe upewnienie się że jest wporzo u niezawodnego doradcy i najlepszego stylisty w okolicy, Fillina, który bez względu na okoliczności zawsze najbardziej aprobował czarne koszule) i po prostu cieszył tą chwilą, ewentualne zmartwienia i niepewności zostawiając na później. Pożałował natychmiast, że wyrwało mu się zupełnie niepotrzebnie to wyznanie o tym, że wcale nie był taki pewny tego, że Bonnie zobaczy w nim kogoś godnego zainteresowania; zaskoczony nieco intensywnością jej reakcji i tym, z jak wielkim zapałem zaczęła zaprzeczać, sam też podniósł się do pozycji siedzącej, by mogli być na przeciwko siebie, a hamak zakołysał się przy tym manewrze nieco intensywniej, aż jedna z poduszek leżąca przy jego brzegu z cichym pacnięciem wylądowała na trawie. Nie zwrócił teraz na nią uwagi, miał mysli zajęte tym, jak wybrnąć z nieciekawej sytuacji, w którą sam niechcący wlazł, gdy zebrało mu się na szczerość. Bonnie, bardzo najwyraźniej oburzona jego słowami, zaczęła go przekonywać, że mówi głupoty, wychwalała jego zalety i mówiła same miłe rzeczy, na które nie wiedział, co ma odpowiedzieć. No bo co? Ma ją teraz uświadamiać, że przy okazji jest też głupi i narwany, że nie zna się na niczym poza quidditchem, a poza nim w rubryce "zainteresowania" mógłby sobie wpisać rozbijanie się po pubach z Fillinem i okazjonalny wpierdol,  że ma krucho z kasą i że pochodzi z takiego raczej chujowego środowiska? Ma ją wyprowadzać z tego błędu, jakim było twierdzenie że jest najlepszy? No nie. Samolubnie nie chciał jej przecież zniechęcać tak od razu. Skoro już dostał od niej tę szansę, to chciał spróbować ją wykorzystać (szansę, nie dziewczynę), z nadzieją, że jakoś to będzie. Że jak będzie powoli i stopniowo odkrywać te jego wady, to może wślizgną się jakoś niepostrzeżenie i nie będą jej przeszkadzały?  Westchnął wreszcie, nadal nie wymyśliwszy żadnej mądrej odpowiedzi, dlatego w przebłysku geniuszu postanowił przemilczeć pierwszą część jej wypowiedzi, w której nawiązywała do jego osoby i skupił na Bonnie, bo z tonu jej wypowiedzi wynikało, że ona myśli na odwrót - Jak mógłbym cię nie lubić? Przecież jesteś wspaniała! I nie znam drugiej takiej dziewczyny jak ty - powiedział, szczerze nie dowierzając wciąż, dlaczego tak sobie umniejsza; i nie było to wcale jakieś zgrywanie się czy udawanie, co do tego nie miał wątpliwości. Zawahał się trochę, zanim dokończył mówić - Słuchaj... niepotrzebnie zacząłem o tym gadać. Może cieszmy się po prostu razem z tego, co tu mamy, zamiast się zadręczać, na ile na to zasługujemy? - zaproponował w końcu trochę bezradnie, bo nie wydawało mu się, by mogli teraz dojść do jakiegoś kompromisu; każde z nich było o czymś w środku przekonane, każde nie dowierzało, że to drugie uważa je za wyjątkowe, ale tak właśnie było, więc doszedł do wniosku, że nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Nie umknęło mu jej nerwowe wyginanie palców, więc sięgnął zaraz do jej dłoni, by przerwać ten proces i po prostu potrzymać, by zarazem dodać jakoś otuchy i uniemożliwić jej powrót do czynności. Nie wiedział, na ile to podjęty temat, na ile jakaś inna stresująca myśl, która pojawiła się w jej głowie, choć sprawa nieco się rozjaśniła, gdy Bonnie wspomniała po chwili o starej szkole. Z kilku lakonicznych wzmianek wiedział, że nie powodziło się jej tam najlepiej, ale nadal nie znał zbyt wielu szczegółów - Najważniejsze, że teraz jesteś tutaj - odparł pewnym tonem, ściskając lekko jej dłoń, splecioną wciąż z jego palcami - Nienawidzisz Ilvermorny, czy tych ludzi którzy do niej z tobą chodzili? - spytał cicho, łagodnie zachęcając ją do podjęcia tematu; nie miał pojęcia, jak to zrobić, by uniknąć wścibskiego wypytywania - Możesz mi opowiedzieć... wszystko. Jak chcesz. A jak nie, to też zrozumiem - dodał spokojnie, bez cienia zniecierpliwienia czy rozczarowania faktem, że słodka, miłosna atmosfera nieco się zagęściła i zrobiło się mniej sielankowo; nie myślał o tym w ogóle w ten sposób, owszem, wolałby się nadal beztrosko przytulać i ekscytować, ale przecież dobrze wiedział, że życie nie składa się tylko z takich momentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare nieco podkrążone od płaczu oczy
Galeony : 106
  Liczba postów : 416
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyNie Cze 21 2020, 20:54;

Miał prawo się zezłościć za to, że popsuła ten czar unoszący się w powietrzu. Nie mogła jednak przewidzieć, że dopadnie ją takie oburzenie. Czuła ogromną potrzebę zapewnienia go, że z ich dwójki to on jest tutaj "tym lepszym" i nie potrafiła myśleć inaczej. Kompleksy i niska samoocena potrafiła uruchomić się w najgorszych ku temu momentach, a wywabiły je jego szczere słowa, w które nie chciała uwierzyć. Jako osoba zakochana nie widziała w nim zbyt wielu wad, ale za to mogła bez najmniejszego problemu rozpoznać w jego spojrzeniu zaskoczenie. Nie spodziewał się jej reakcji i zrobiło się jej podwójnie głupio. Najprzystojniejszy człowiek na świecie powiedział jej właśnie, że jest wspaniała, a ona nie wiedziała co ma z tym zrobić. Najprościej będzie po prostu uwierzyć jednak nie mogła się w sobie zebrać, aby to przyjąć. Czuła potrzebę zapewnienia go, że jest cudowny i go kocha, jednak nie umiała tego ubrać w słowa ani czyny. Podniosła głowę, gdy zasugerował pozostawienie tego tematu. Może to był dobry pomysł? Rozejrzała się po okolicy - przygotował wszystko z taką starannością, nie powinna teraz mówić o swoich kompleksach skoro może go przytulać tyle ile chce, a teraz miała pewność, że odpowie na każdy pocałunek (o ile się będzie po nie zgłaszać bowiem non stop zastanawiała się czy nie będzie to dziwne, jeśli będzie chcieć ich więcej). - Masz rację. Przecież to taka... randka. Przepraszam. - odpuściła, przybrała na usta lżejszy uśmiech i zwinęła kosmyki włosów za ucho. Tym samym odkryła, że jest roztrzepana, a on nic nie mówi. Mogła założyć coś innego... a nie tę białą koszulę, której identyczny wzór noszą wszystkie dziewczyny w tej szkole. Rozplótł jej dłonie i nie pozwalał na te wyginanie; a więc zrozumiała, że on próbował rozrzedzić tę atmosferę i powrócić do punktu początkowego. Poruszenie tematu Ilvermorny też było błędem. Westchnęła cicho. - Innym razem opowiem ci o Ilvermorny, bo to nie jest historia na randkę. - oznajmiła kiedy już odzyskała rezon i dzięki niemu wyrwała się z tych smutków w których o mały włos by nie utonęła. Wyswobodziła jedną rękę, aby móc oprzeć wnętrze dłoni o bok jego szyi, ciepłej jak się zaraz dowiedziała. - Nie wiem co się robi na randkach. - przyznała się cicho. - Przytulimy się tak jak wtedy... wiesz, na ławce przy pokoju wspólnym? Kiedy dałeś mi fiołka, który rośnie jak szalony i nie można go powstrzymać? - zapytała niepewnie, gotowa porzucić wszelkie rozmowy na trudne tematy kosztem przebywania blisko niego. Kątem oka dostrzegła wcześniej piwo i jakiejś jedzenie, ale absolutnie nie miała na nie ochoty pomimo braku kolacji, a więc wolała odwrócić uwagę od tego detalu i koncentrować jego i swoją uwagę na czymś innym. W końcu była to ich... prawie druga randka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 536
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1186
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyPon Cze 22 2020, 00:53;

- No co ty, nie masz za co przepraszać! Sam zacząłem. Nie chcę cię zbywać, po prostu... nie chcę, żebyśmy zaczęli teraz się wzajemnie przekonywać, że jedno jest lepsze od drugiego, bo nie wydaje mi się, żeby to gdzieś prowadziło. Wolę się skupiać na tobie niż na zastanawianiu się, jak to możliwe, że mogę cię tutaj bezkarnie obejmować - zapewnił ją jak najbardziej szczerze, bo przecież nie powiedziała nic złego i absolutnie nic nie miał jej za złe, w końcu sam zaczął ten głupi temat niepewności, a ona tylko odpowiedziała jak to wygląda z jej perspektywy. Takie rozmowy były ważne, pozwalały lepiej się poznać i zrozumieć może, co siedzi w głowie drugiej osoby, i może to było tchórzostwo z jego strony, gdy zaproponował porzucenie tego dość grząskiego tematu na rzecz beztroskiej radości, ale cóż, nie będziemy ukrywać - tak było po prostu łatwiej. Przyjemniej. Nie chciał rujnować tej pierwszej, miłej, wspólnej chwili na zwierzanie się o tym, że w środku czuje się dużo gorszy, niż może się wydawać, gdy się na niego patrzy z zewnątrz. Na razie wolał, by Bonnie postrzegała go tak jak większość osób, jako pewnego siebie, towarzyskiego chłopca z jasnym planem na przyszłość i bez żadnych problemów. Na razie chyba tak było.
Mimo tego, że starał się przywrócić sielankową atmosferę sprzed chwili, to nie miałby nic przeciwko temu, by Bonnie rozwinęła temat wspomnień z Ilvermorny - właściwie to aż trochę go paliła wewnętrzna chęć poznania całej historii, bo z tych skrawków informacji i powracających co jakiś czas jak bumerang wzmianek zdążył wywnioskować, że to, co się tam działo, bardzo dziewczynę gryzło i wlokło się za nią jak śluz za gumochłonem. Chciałby jej pomóc, chciałby jakoś wesprzeć, ale to nie było takie proste, gdy się nie wiedziało, gdzie konkretnie tkwi problem; nie wiedział, na ile Bons naprawdę nie ma ochoty o tym mówić, a na ile się powstrzymuje, wiedziona niechęcią do ewentualnego popsucia randkowego nastroju, więc nie pozostało mu nic innego niż jej przytaknąć, uprzednio jeszcze raz zapewniając o swojej gotowości do wysłuchania jej - Dobrze, jak wolisz. Ale wiesz... Nie ma złych i dobrych tematów. Możesz ze mną rozmawiać o wszystkim - zapewnił, patrząc jej poważnie w oczy, ale ponieważ dawał jej wolną rękę w kwestii podjęcia tematu, to nie naciskał już dalej. Może poczekać. Uśmiechnął się, gdy Bons napomknęła, że nie wie, co się robi na randkach. Czy on sam wiedział wiele więcej? - Nie masz za sobą wielu randek? Ze mnie też żaden ekspert, ale powinniśmy przyjąć zasadę, że robimy wszystko, na co tylko mamy ochotę i nie przejmujemy się czy to się wpasowuje w konwencję randki - zaproponował, posyłając jej ciepły uśmiech, który tylko powiększył się, gdy Bons wspomniała o podarowanym jej fiołku. To był taki zupełnie drobny upominek, który miał jej osłodzić ciężki dzień i zrobiło mu się bardzo miło i ciepło na sercu gdy usłyszał, że dziewczyna nadal go hoduje i to w efektowny sposób, najwyraźniej! Wspomnienie ich pierwszego przytulenia, z perspektywy czasu dość przełomowego, choć gdy miało miejsce, to nie zdawał sobie z tego sprawy, też tylko dołożyło mu jeszcze więcej pozytywnych emocji do zestawu tych już kłębiących się w głowie i łomoczących w sercu - Oczywiście. Nie musisz nawet pytać - odparł i zaraz wyciągnął ramiona, by przyciągnąć Bonnie do siebie i zamknąć w uścisku, podobnym do tamtego, choć w jakiś sposób dużo bardziej czułym; gdy ją wtedy obejmował, nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo mu na niej zależy i nie wiedział, jak silnym uczuciem ją obdarzy już wkrótce. Tym razem pocałował ją przelotnie w kącik ust, by zasygnalizować, że jeśli tylko ma ochotę na bliskość bliższą niż samo przytulanie, to on jest za, a jeśli nie - to też. Nie do końca jeszcze wyczuwał, na ile może sobie pozwolić, żeby jej nie spłoszyć, a zarazem okazać całe to uczucie i zainteresowanie, dlatego próbował działać dosyć ostrożnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare nieco podkrążone od płaczu oczy
Galeony : 106
  Liczba postów : 416
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyPon Cze 22 2020, 08:11;

Nie chciała nawet aby ją za cokolwiek przepraszał. Miała o nim nieskazitelne zdanie, być może aż za bardzo jednak ta cecha zakochania kiedyś osłabnie i pojawi się odkrycie jak i zapewne, być może akceptacja jego wad. Do tego czasu nie widziała w nim żadnej winy i gotowa była wszystek wziąć na swoje barki, bo miała w tym doświadczenie i nie było w tym niczego nowego. Musiała mu jednak przyznać rację, że to w chwili obecnej nie zaprowadzi ich donikąd, a więc powinni posłuchać głosu jego rozsądku i po prostu… zająć się sobą! - Możesz bezkarnie robić wiele rzeczy. - wyszeptała z lekkim uśmiechem, a czego konkretnie to musiał już dowiedzieć się sam, ale i też jej uzmysłowić co się jej podoba a co mogłoby nie. Obejmowaniu nigdy nie odmówi, czuła się wtedy tak bardzo chciana pomimo jej wyimagowanej tuszy. Wsunęła kolejne pasma włosów za uszy i tak bardzo drażniły ją, że non stop uciekały spod spinki, a więc odpięła ją, odłożyła na swoje kolana i gotowa była zacząć związywać fryzurę na nowo (zdecydowanie mniej ładniejszą niż wcześniej) jednak robiła to niezdarnie bowiem jednocześnie słuchała Boyda i chciała mu odpowiadać. - Jeszcze skorzystam z tej opcji i mam nadzieję, że cię tym nie zanudzę. - zapewniła i gotowa była milczeć dzielnie w kwestii braku doświadczenia przebywania na randkach, aby się nie wydało za szybko, że jest pierwszy chłopakiem z którym się pocałowała, trzymała za rękę i nawet tak czule przytuliła. Zdawała sobie też sprawę, że to czasami płoszyło płeć przeciwną, gdy orientowali się, że mogliby niechcący wpakować się w czyjeś zbyt poważne uwielbienie i zakochanie związane z tymi wszystkimi "pierwszymi gestami". - To brzmi jak świetne rozwiązanie- robić co się tylko chce. - jej spojrzenie rozmarzyło się trochę, a potem już dostała to, czego chciała, mogła opleść go ramionami tak mocno jak chciała, wtulić twarz tuż przy jego szyi (siedząc na hamaku sięgała!), westchnąć przy niej gdy tylko poczuła zapach jego skóry i połaskotać go tym samym swoim gorącym oddechem. Teraz już mogli pozwolić sobie na czułość, która wcześniej pojawiała się jedynie ukradkowo, jakby jedno nie chciało urazić drugiego, a przecież oboje tego pragnęli. Jakimś cudem udało jej się odebrać to nieme przesłanie przez tę imitację pocałunku. Przez chwilę przytulała go najmocniej jak potrafiła (a silną nie była przez wieczną dietę rzucającą spory cień na jej siły witalne), a gdy podniosła głowę by zlokalizować jego spojrzenie to nim się to w ogóle udało przyłożyła swoje wargi do jego ust, aby tam już zostały na znacznie dłużej, na kilka (nie)pierwszych pocałunków zaopatrzonych również w objęcie palcami krańców jego policzków. Chciała ich całym sercem i jak najwięcej, bowiem odkrycie uczuć związanych z ich kontaktem było oszałamiające, niczym słodki dreszcz mknący wesoło pod skórą, raz po raz zaostrzający swą intensywność dyktowaną przez rodzaj i zaangażowanie w pocałunku. Pragnęła dokładnie zapamiętać wszystkie swoje uczucia gorejące w niej przy nim, aby być może później umieć je słowami opisać. Przez to wszystko zapomniała spiąć włosy, które teraz w poplątany sposób opadły wokół jej twarzy, przeszkadzały, łaskotały ale nie miała teraz ochoty ich odgarniać. Każdy jej pocałunek był drobny, grzeczny, ostrożny bo nie widziała jak całować tak jak on, że od ruchu jego warg aż ciało drży i nie wie czy chce więcej bo nie ma świadomości co może się stać, gdy drżenie ewoluuje w zniecierpliwiony gorąc. Najważniejsze, że nie odsuwała się po oddech tak długo jak to możliwe, a gdy płuca paliła, oddychała pół milimetra obok jego ust z opartym o niego czołem i ani kawałka dalej. Mogli robić co chcieli, a więc robiła. Na rozmowę przyjdzie czas, będą mogli opowiadać sobie o wszystkim godzinami, ale na randce? Na randce można trzymać za rękę, wpatrywać się intensywnie w oczy, uśmiechać, delektować narastającym w powietrzu miłym napięciem… albo po prostu cieszyć się fizyczną obecnością.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na lewe ręce, nieznaczny zapach pasty do mioteł, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 686
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyNie Cze 28 2020, 23:14;

Miłość cierpliwa jest, powiedział kiedyś ktoś mądry. Nie pamiętał, skąd to zna, ale zapamiętał fragment czegoś, co czytał mu kiedyś ojciec. Miłość cierpliwa jest. Niech powie to ktoś, kto dwadzieścia lat tkwi zakochany w drugiej osobie i to bez wzajemności. Cierpliwa jest... Jak wiele więc czasu potrzeba, żeby odkryć, że nie tędy droga? Cierpliwa jest. Śmiechu warte. A jednak zdarzały się szczęśliwe zakończenia różnych życiowych historii. Człowiek z betonu mógł znaleźć swoją piękną różę, która zdołała przebić się przez jego betonowy pancerz, wzbudzając w nim ludzkie odruchy i prawdziwe emocje. Albo nastoletnie romanse, których tak wiele można było oglądać z profesorskiego stołka. Kapitanowie przeciwnych drużyn złączeni w prawdziwym pocałunku. Tak samo szukający, w strugach deszczu, cieszący się szczęściem jednego, pieczętując to swoimi ustami. Można było obserwować różne oblicza miłości na terenie Hogwartu, a Josh powoli zaczynał się czuć jak przerośnięty kupidyn, któremu zabrakło miłosnych czarów, więc została jedynie obserwacja. Gorzej, kiedy widziało się kogoś z rodziny.
Był już wieczór, powoli należało zwracać wszystkim uwagę, że zbliża się godzina policyjna i powinni wracać w stronę swoich dormitoriów, więc i on wybrał się na obchód po błoniach. Przy okazji mógł pooddychać świeżym powietrzem i próbować nie myśleć o tym, gdzie w życiu popełnił błąd (jakby był tylko jeden) i dlaczego potrafił wszystko spieprzyć, zanim porządnie się zaczęło. Dostrzegł całującą się parę przy hamakach i nie próbował nawet powstrzymać lekkiego uśmiechu, który wykwitł na jego twarzy. Przynajmniej do czasu, kiedy rozpoznał chłopaka, a później dziewczynę. No pięknie! Więc to już tak daleko zaszło?! Lepiej, żeby nie próbował podrywać na bycie zawodowym graczem innych dziewczyn w Hogwarcie, bo mu się skończy kariera. Stał chwilę, obserwując, jak młodzi cieszą się sobą i romantyczną chwilą, nie przejmując się tym, że właściwie jest intruzem. W końcu, gdy już mu się znudziło, co wcale długo nie trwało, odchrząknął, dając znać o swojej obecności.
- Powoli na was pora - rzucił z lekkim rozbawieniem w głosie, po czym spojrzał uważnie na Bonnie, nie kryjąc troski w spojrzeniu. - Jadłaś kolację? - spytał, mając w pamieci jej ostatnią wizytę w jego gabinecie.

@Bonnie Webber @Boyd Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska - Jarzębinowa Ferula
Galeony : 481
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 934
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptySro Lip 01 2020, 01:29;

My tu tylko dokończymy!

Kostka: 2 Łapki przy sobie luzak latif

W wodzie się zakotłowało - otoczyła ich ciemność, która jednak nie dotarła na samo dno, do którego zmierzała Perpetua. Posłała kulę światła tuż przy linii dna - znajdując dokładnie to, co chciała znaleźć. Niedługo potem sama została odnaleziona - przez Shercliffe'a, który chwycił ją za ramię. Właściwie to zdziwiła się, że tak szybko udało mu się ją odnaleźć - automatycznie chwyciła go wolną dłonią za przedramię, jakby chcąc się upewnić, że to na pewno był on, a nie jakiś zabłąkany tryton. Łusek brak.
Chwyciła go więc mocniej, mierząc różdżką w górę i rzucając niewerbalne Ascendio.
Wyrzuciło ich w górę jak pociski - przemknęli przez całą głębokość jeziora, aż do powierzchni, gdzie wyrzuciło ich niczym ryby holowane przez wędkę na sam piaszczysty brzeg. W pierwszym momencie Perpetua nabrała gwałtownie powietrza, w naturalnym odruchu - choć tlenu nie brakło jej nawet przez moment - by zaraz potem wybuchnąć śmiechem.
Rozłożyła się, roześmiana na piasku - tryumfalnie unosząc jedną rękę w górę, w której dzierżyła ukradziony wcześniej przez chochliki zegarek.
Mam go! — oznajmiła, roziskrzonymi oczami odszukując Caine'a. — Szlabany anulowane? — rzuciła zaczepnie, z cichym jękiem starając unieść się do siadu. Ostatecznie opadła znów na piasek z cichym chichotem - gorset skutecznie uniemożliwił jej ten ruch.
Jednocześnie kątem oka spostrzegła ruch niedaleko - jakby kpiąc z ich dotychczasowych starań i podjętych kroków w odzyskaniu caineowej błyskotki - chochliki dorwały się do czegoś innego. Złotowłosa mogła jedynie obserwować jak złodziejaszki zawłaszczają sobie jej perłową klamrę do włosów. Podparła się łokciem, podnosząc się do półsiadu i pokręciła z rozbawieniem głową, wycierając przedramieniem krople toczące jej się po policzkach i szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1455
  Liczba postów : 493
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptySro Lip 01 2020, 23:07;

Nie spodziewał się, że wyłonią się z wody gwałtownie za sprawą zaklęcia. Zachłysnął się pędem wody, odkrztuszając ją z płuc już na lądzie, co brzmiało jak mieszanka charknięcia z chrząknięciem, bo nawet w takiej sytuacji Caine Shercliffe przyzwyczajony do dobrej prezencji próbował zachować rezon. Rozmasował sobie mostek jedną dłonią, powstrzymując się od skrzywienia, z niejaką ulgą przyjmując fakt, że jego akcję ratunkową o powietrze zagłuszył donośny śmiech Perpetui. Chyba zapomniał jak się śmiała. Jej wibrato czuć było podskórnie. Była intensywna i… głośna. Po prostu. Dokładnie taka jaką ją pamiętał ze szkoły. Czyli jednak wszystko się zgadzalo. Obserwował ją krótko, padającą na piasek. Uniósł rękę w jej kierunku, żeby ją od tego powstrzymać, ale było za późno. Ziemia z nadbrzeża jeziora już zdążyła się przylepić do mokrego jeszcze od wody ciała.
Widzę, Perpetua. Słyszę, na pewno.
Usłyszałoby cię stado centaurów w środku lasu – dodał w myślach, patrząc na nią z góry, z założonymi na biodrach rękoma. Pokręcił głową na boki, zrezygnowany, nie karmiąc jej radosnego okrzyku żadnym słowem. Milczał w odpowiedzi na jej zaczepkę. Jakby miał wystawiać jej naprawdę szlaban… podobne zachowanie by ją przed nim nie uchroniło.
Przykucnął, zgarniając złożoną w kostkę marynarkę z trawy, rzucając ją na osłoniete zaledwie gorsetem i bielizną ciało nauczycielki.
Miej w sobie przyzwoitość — nie brzmiał srogo, ani oceniająco. Obojętnie. Neutralnie. Po prostu wyprostował się, wzrokiem próbując sięgnąć gdzieś na horyzont, ku drzwiom wejściowym do Hogwartu. Orientował się, czy aby na pewno nikt nie był świadkiem bezrefleksyjnej kąpieli dwojga nauczycieli w hogwarckich wodach.
Przecież, na Merlina, tu się uczą dzieci.
Wyciągając dloń po swoją własność, dostrzegł dokładnie to samo, co Perpetua. Nie zdążył zapiąć bransolety na nadgarstku, zamiast tego wyciągając dynamicznie różdżkę w tamtym kierunku.
FIREHUTCHCATH!
Ognista klatka zamknęła szkodniki. Było to jedno z najskuteczniejszych zaklęć, jakie Shercliffe znał przeciwko prawie każdemu stworzeniu magicznemu, o różnym stopniu zagrożenia. Dopiero upewniając się, że chochlikom została zamknięta droga ucieczki, dokończył zakładanie zegarka, oferując pomocną dłoń Perpetui w zmianie położenia.
Upolowałem twoją klamrę… z bonusem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska - Jarzębinowa Ferula
Galeony : 481
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 934
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lip 02 2020, 00:10;

Nie przejmowała się tym - w końcu kto przejmowałby się czymś tak prozaicznym jak piasek przyklejający się do ciała i... bielizny? Cóż, na pewno nie Perpetua - nie, kiedy właśnie odniosła swoje małe zwycięstwo. Pod mostkiem kłębiła jej się radość, co też wyraźnymi rysami odmalowywało się na jej rozpromienionej twarzy. W końcu, udało jej się odratować przywłaszczony przez Wielką Kałamarnicę caineowy zegarek - dokładnie tak jak sobie to założyła. Przy okazji zdążyli ze... starym znajomym, obrzucić się zaklęciami - i skończyć wyrzuceni na brzegu. Trochę tak, jakby wcale nie mieli po te... cztery krzyżyki na karku.
Żeby było zabawniej Caine, to my je uczymy — znów się roześmiała, z wdzięcznością jednak przyjmując marynarkę od Shercliffe'a. Tym razem skutecznie uniosła się do siadu - zarzucając sobie niesamowicie miękki materiał na ramiona. Chłód powoli wpijał się w jej mokre ciało - a przemoczony gorset jedynie potęgował wrażenie. Jak to ona - niespecjalnie się jednak krępowała, zwłaszcza nie przy historyku.
Zamrugała - nieco oszołomiona szybkością z jaką Caine zareagował na kolejny podstęp chochlików. Nie zaśmiała się jednak - a jedynie uśmiechnęła ciepło, kierując roziskrzone oczy najpierw na wyciągniętą w jej kierunku dłoń - a dopiero potem na twarz Shercliffe'a.
Podziwiam refleks — przyznała, korzystając z pomocy mężczyzny, żeby dźwignąć się na równe nogi. Poprawiła marynarkę na swoich ramionach - odgarniając jednocześnie mokre kosmyki z twarzy. — Dziękuję... jednak jej upilnowałeś — błysnęła idealnie prostymi zębami, kierując swoją śnieżnobiałą różdżkę w kierunku gagatków. Niewerbalnym Accio przywołała swoją klamrę - by gładkim ruchem upiąć nią ciężkie od wody loki.
Kolejnym miękkim ruchem nadgarstka przywołała pozostawioną na jeziorze łódkę - zawierającą pozostałe części ubioru jej towarzysza przygód.
Marynarkę oddam Ci jutro, jeśli to nie problem. — Wolała jednak nie wciskać mu teraz do rąk w połowie mokrego i do tego okraszonego piachem okrycia. Poza tym, zaczęła delikatnie dygotać, ledwo dostrzegalnie i jeszcze nie na tyle, żeby zacząć rozgrzewać się zaklęciami. Drepcząc drobnymi krokami po trawie, podeszła do swoich porzuconych ubrań - podniosła je jedynie, przewieszając sobie przez drobne ramię. Cała była drobna - marynarka Caine'a więc z powodzeniem mogła służyć jej za krótki - ale jednak - płaszcz. Zwłaszcza, kiedy naciągnęła jej klapy.
Co zrobisz z chochlikami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1455
  Liczba postów : 493
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lip 02 2020, 00:41;

Nie był pewien czy ‘zabawne’ to byłoby słowo, którego chciałby użyć w kontekście uczenia w Hogwarcie. Jeszcze nie określił czy decyzja o nauczaniu tutaj była słuszna. Wydawała się taka kilka miesięcy temu, ale dziś…
Kiedy to mówisz głośno, wydaje się to bardziej absurdalne niż jest.
Nie było tajemnicą, że on, choć w szkole podlegał autorytetom i z zasady raczej nie stawiał się regulaminom czy nauczycielom, lekceważył wiele rzeczy. Podążał swoją drogą. Nawet nie w nurcie ambitnej nauki, a po prostu za własnymi zainteresowaniami. Perpetua z kolei… wiedział, że po widowiskowym zakończeniu szkoły długo pracowała w Szpitalu św. Munga, jako uzdrowicielka. Oboje wybrali zajmujące, angażujące zawody, a jednak, obojga ich jakaś niewyjaśniona siła w tym samym czasie ściągnęła do Hogwartu. Po dwudziestu latach pełnienia zawodu.
Na pewno nie zabawne — mruknął do siebie, nie ukrywając jednak tych słów. Gdyby chciał je zachować dla swojej wiedzy, miałby na tyle samokontroli, żeby nie wypowiadać tych słów głośno. Po długim namyśle i kilkudziesięciosekundowej ciszy w końcu wstał z miejsca. Nie rzucił zaklęcia wysuszającego ani na siebie, ani na Perpetuę. Z prostej przyczyny. Jako osoba stroniąca od wszelkich robótek domowych, zwyczajnie tak banalnego zaklęcia gospodarczego nie znał. Zwykle nie on zajmował się suszeniem własnej bielizny, wstyd przyznać. Dorosły facet, a dalej nie znał podstawowych zaklęć zycia codziennego. Ani tym bardziej nie potrafił obsłużyć pralki.
Wracajmy — skwitował, ignorując wiele poruszonych kwestii na rzecz skoncentrowania się na założeniu z powrotem spodni na mokre ciało i zwrócenia uwagi w stronę zamku, gdzie, jak sądził, będzie znacznie cieplej niż na błoniach. W przepływie chwili, chochliki pozostawiłby same sobie. Skutecznie lekceważył ich istnienie i zycie. Przypomniały mu o nich słowa Perpetui, na które uniósł ognistą klatkę zaklęciem lewitującym, chwilę później przygaszając płomienie.
Odeślę je bratu do rezerwatu.
Wystarczająco daleko, żeby go w tej szkole więcej nie zajmowały i nie testowały jego cierpliwości.
Odprowadzę cię… gdzie właściwie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska - Jarzębinowa Ferula
Galeony : 481
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 934
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lip 02 2020, 01:17;

Mogła jedynie z pobłażaniem pokręcić głową na absurdalne stwierdzenie Caine'a. Nie zgadzała się z nim - choć w istocie, być może miał pewną słuszność w swoich słowach. W końcu oboje nigdy nie kształcili się na nauczycieli - jeśli wierząc tym wszystkim rozmowom na tematy zawodowe, to żadne z nich nigdy nawet nie planowało pójść w tym kierunku. A tymczasem znaleźli się tutaj - o ironio, piastując nauczycielskie urzędy i - o ironio, oboje w tym samym czasie.
Nie mogła się jednak zgodzić, że żadne z nich się do tego nie nadawało. To widziała już zupełnie inaczej. Byłoby jednak pewnym niedopowiedzeniem tytułowanie ich nowej ścieżki "zabawną". Niecodzienną. Niezwykłą. A na pewno podlegającą dziwnym zbiegom okoliczności. Które jednak bardziej cieszyły, niż wywoływały zmartwienia. Gdyby mogła wybierać - ze wszystkich swoich szkolnych znajomości to właśnie Caine'a wybrałaby na kolegę po fachu. Nie musiała jednak tego robić.
Mamy, co nasze — zachichotała, milknąc w pewnym momencie - zawieszając wzrok gdzieś w przestrzeni za Shercliffem. Jakiś nostalgiczny uśmiech zatańczył na jej nagich wargach - kiedy w oddali spostrzegła szczególne drzewo. Ich drzewo - z tych chaotycznych szkolnych lat. Jakby obserwowało ich z daleka - i zapewne, gdyby miało taką zdolność, śmiałoby się z nich teraz dobrotliwie, ponownie widząc ich tutaj.
Dobry pomysł. — Rzeczywiście, choć chochliki należały raczej do szkodników, to... Dalej to były żywe stworzenia. Caine - pomimo swojej niechęci do magicznych stworzeń, którą doskonale pamiętała - wykazał się jednak dostateczną wprawą i pojęciem, zamykając je w klatce.
Do mojego gabinetu. Na pierwszym piętrze, zaraz obok Skrzydła Szpitalnego.
Oczywiście, a gdzieżby indziej... Odcięła się od Szpitala Św. Munga - ale wiedziała, że nigdy nie odetnie się od bycia uzdrowicielką. Nawet nie chciała.
Ujęła Shercliffe'a pod ramię, właściwie samej prowadząc go w odpowiednią stronę. Przydałaby im się teraz dobra, rozgrzewająca herbata - którą akurat niedawno zdążyła zakupić. Razem z małym zestawem wypoczynkowym do jej prywatnej części gabinetu.

EOT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 536
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1186
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lip 02 2020, 14:27;

Czas spędzony na beztroskim przytulaniu Bons, na czułych gestach i pocałunkach, na wpatrywaniu się w jej jasne oczy tak, jakby był w nich zamknięty świat, mijał niepostrzeżenie i zdecydowanie zbyt szybko; myślał, że będą rozmawiać, ale jakoś nie mieli ochoty na burzenie intymnej ciszy zbędnymi słowami, wybierając raczej jakieś ukradkowe szepty, myślał, że będą sobie umilać czas kremowym piwem, ale jakoś kompletnie nie mieli głowy do tak przyziemnych spraw jak jedzenie, myślał, że będą oglądać ten romantyczny zachód słońca, ale zdecydowanie za ciężko było im oderwać od siebie wzrok, by skupić się na jakimś tam krajobrazie. Słońce zachodziło przecież codziennie, a ten trwający właśnie, szczególny moment, w którym wszystko się zaczęło, był przecież tylko jeden i choć - miał nadzieję - czeka ich  jeszcze mnóstwo randek, równie dobrych, pewnie i lepszych, to jednak ta była zdecydowanie najbardziej wyjątkowa. Chciał, żeby czas i cały świat dookoła się zatrzymał, chciał tu zostać na zawsze i powoli zaczynał wierzyć, że to możliwe, bo było tak cudownie.
Czar prysł, gdy gdzieś w pobliżu usłyszeli dźwięk, który zdecydowanie nie brzmiał jak ptasi świergot, a bardziej jak znaczące ludzkie chrząknięcie; gdy siadał na hamaku, przerywając czułości, jego oczom ukazał się wyłaniający z krzaków Josh. Znaczy, profesor Walsh. Kurwa, ten to ma wyczucie godne ghula, no naprawdę. Że też z całego grona pedagogicznego musiało tu przywiać akurat tego jednego jedynego, który był spokrewniony z dziewczyną  w jego ramionach. Uśmiechnął się do niego, wyłapując rozbawienie w jego głosie i powstrzymując pierwsze cisnące mu się na usta riposty, po szybkim przemyśleniu zahaczające o impertynencje, a przecież  co jak co, ale przy Walshu nie mógł sobie pozwolić na bycie bucem - typ i tak już patrzył na niego mało przychylnym wzrokiem, jakby średnio mu było na rękę z tym, kto kręci się wokół jego siostrzenicy, nie trzeba było więc pogarszać sprawy. No i właściwie to miał rację, ściemniło się i zbliżała się ta śmieszna godzina policyjna, po której wszyscy uczniowie, nawet dorośli(!), musieli znaleźć się w zamku. Trochę nawet robił im przysługę, bo gdyby jakiś inny profesor przydybał za jakiś czas Bonnie przemykającą korytarzem o zbyt późnej porze, mógłby jeszcze wlepić jej szlaban, a to chyba ostatnie, czego potrzebowałaby w tym gorącym okresie końca roku.
- Racja, racja. Już idziemy - przytaknął, rzucając Bons nieco bezradny uśmiech, i nie mieli innego wyjścia niż zacząć zbierać się do wyjścia; rzeczowe pytanie Josha o kolację przypomniało mu, że faktycznie, oboje chyba dawno nic nie jedli i że przecież mieli jedzenie pod ręką, ale zapomnieli go jeść - Weź na drogę - zaoferował, podtykając jej paszteciki, a potem podał je Walshowi, widzicie, jaki kulturalny człowiek, nie to co niektórzy, tacy co to na przykład przerywają innym randki. Po rozdaniu prowiantu wszystkim zainteresowanym machnął różdżką, zwijając ekspresowo wszystko, czym obwieszone było drzewo; jeden ruch i po magicznym miejscu zostały tylko zwyczajne gałęzie.
- Dobranoc - rzucił  w stronę Josha, złapał Bons za rękę i ruszyli razem w stronę zamku; mimo całej sympatii do nauczyciela nie miał ochoty na powrotny spacer w jego towarzystwie, co chyba było dość zrozumiałe. Ciekawe, czy po tym spotkaniu też powinien spodziewać się od Walsha tajemniczego listu z zaowalowanym między wierszami ostrzeżeniem.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : -74
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptySro Paź 21 2020, 21:04;

One tu nie przybiegły, one tu wręcz przyfrunęły.
Tak przynajmniej wydawało się Arli ciągnącej za rękaw @Julia Brooks, bo za każdym razem, kiedy ich stopy dotykały wilgotnej ziemi, woda zdawała się podbijać i wydłużać ich krok. Kilka razy dziewczyny zatoczyły się lekko, ale za każdym jebanym razem woda, w stanie skupienia, który można by określić jako coś pomiędzy cieczą, a gazem, przybywała na ratunek i utrzymywała je w pionie. Rechocząc jak po intensywnej inhalacji podgrzewanym felix felicis biegły frunęły więc w stronę jeziora, gładko przebiegając nad przyjeziornym bagnem.
Kiedy Arla dopadła do brzegu, puściła rękę przyjaciółki i od razu, nie myśląc ani nie analizując sytuacji, rzuciła torbę na ziemię i rzuciła się prosto w toń. Efekt był dokładnie taki, jakiego oczekiwała. Zaczęła ślizgać się po powierzchni jeziora niczym surfer po fali, niczym łyżwiarz po lodowisku. Piękna i wzniosłości sytuacji dodawały tylko jej radosne słowa.
- O japierdole, o kurwa, merlinia dupa, o chuj chuj chuj! - Chichotała, śmigając tak wte i wewte, podskakując, wzburzając fale i kopiąc w nie bezczelnie, tylko po to, żeby wspiąć się po nich i skakać w dół, jak gdyby to były zwyczajne pagórki, a nie woda.
Stanęła... No tak, stanęła w miejscu i wydarła się do Brooks.
- Dawaj, co dwa jezuski, to nie jeden, czy coś ten teges! - Zaczęła wymachiwać rękami nad głową i podskakiwać na jednej nodze. Na wodzie. No tak. - To było najlepsze ćpanie w życiu, o ja nie mogę! - Piszczała równocześnie do Jules i do siebie. Tylko nadal nie wiedziała, co to było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : ciemna prosta grzywka, tatuaże, zapach lawendy
Galeony : 767
  Liczba postów : 1046
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19483-julia-brooks#576912
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Paź 22 2020, 10:57;

Jak się okazało, niepotrzebna jest miotła, kiedy ma się takie moce. Wodny Magneto aka Brooks żwawo podążała za Szkocką Panią Jeziora. Nie miała zresztą wyjścia, ta ciągnęła ją za rękaw i pędziła przed siebie. Ich kroki były nienaturalne długie, a pchała je naprzód niewidzialna siła.

- Wiesz... czemu... mamy takie... loki? Od... wilgoci! - wysapała, starając się nie zaliczyć gleby, bo momentami tej właśnie gleby brakowało jej pod trampkami. Za każdym razem jednak coś ją ratowało, jakby znajdująca się na trawie rosa pilnowała, aby jej Pani nie zrobiła sobie krzywdy.
Kiedy dobiegły do brzegu, ledwo łapała oddech w przepalone fajkami płuca, a głowa zaczęła jej nieprzyjemnie pulsować. Ale kto by się przejmował czymś takim? Jula, jak na kreatywnego kruczka przystało, wykorzystała swoje nowe moce, aby nawodnić swój organizm, wchłaniając wilgoć z powietrza jak gąbka. Tymczasem Arli doskonale się bawiła, odwalając na tafli jeziora wodną Tonyę Harding.

Na twarzy brunetki zawitał szeroki banan, słysząc, jak przyjaciółka śmiga w tę i we wtę chichocząc. Zachowywały się jakby znów po osiem lat. I było to cudowne, wyzwalające i potrzebne Julce jak tlen. Albo woda.

Spojrzała na krzyczącą w jej kierunku Arli i wymownie strzeliła kostkami powybijanych palców.

- Jezus Chrystus, na następnych zawodach cię pokonam! - odkrzyknęła. - Szykuj się na Mojzego!

W przybrzeżnych chaszczach znalazła badyla, na którym się wsparła jak na lasce, stanęła na brzegu i uderzyła w ziemię, krzycząc:

- Mocy, przybywaj!

Woda rozstąpiła się nagle, tworząc pośrodku jeziora wąską ścieżkę, którą można było przejść suchą stopą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : -74
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Paź 22 2020, 13:20;

Arla była w specyficznym stanie umysłu, który łączył w sobie kaca, zjazd, fazę i w ogóle wszystkie możliwe powikłania i wybuchy, łącznie z istną powodzią endorfin. Z tego też powodu nie połączyła wątków i kiedy Jules odmojżeszowała swoje czary, spadła prosto na błotniste dno, a jakby tego jeszcze było mało, to na twarz.
Uderzyła pięścią w błoto i zebrała pod sobą jak najwięcej wody. Zacisnęła drugą pięść i jak najmocniej odepchnęła się nią od dna jeziora. Wzniosła się na kilka jardów w górę, ponad naturalny poziom tafli jeziora, ponad fale, które tworzyła Brooks i zawisła tak, rozkładając szeroko ręce, boksując w powietrzu nogami, wokół których zebrały się jakby miniaturowe trąby wodne.
- Tak się chcesz bawić? ATAAAAAK! - Wydarła się, zrobiła piruet i wykonała rękoma charakterystyczny gest. Spienione fale generowane przez Brooks zmieniły front niczym włoska armia i niespodziewanie zwróciły się przeciwko dawnej sojuszniczce. Niczym paszcze smoków, woda zamknęła się nad Brooks tylko po to, by gwałtownie opaść na nią całą swoją masą i mokrością.
Arli przysurfowała sobie w stronę brzegu, wypatrując wzrokiem Julii.
- Nie sądzę, żeby to była kwestia loczków i wilgoci, Julcia. Ja nie jestem brunetką... - Rzuciła w przestrzeń, dokładnie przyglądając się swoim kosmykom, na tyle, o ile mogła je unieść na poziom oczu. - Ale może po prostu to było jakieś powalone skrzeloziele i dało nam moc trytonów? Albo jakichś innych cudaków? - Zachwiała się w miejscu, czując, jak nagle miękną jej mięśnie. Trochę pociemniało jej przed oczami. Poczuła, że leci w dół i że poduszka wodna znika, ale nie zdążyła już nawet krzyknąć. Przydzwoniła o powierzchnię wody i zaraz potem o dno. Całe szczęście zsunęła się z niewielkiej wysokości i wpadła na płyciznę. Podniosła się i oceniła, że woda sięga jej do kolan. Otrzepała się i... Woda już na nią nie reagowała. - Ej, mija ci to? - Zapytała niepewna, czując, jak nasila się ból głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : ciemna prosta grzywka, tatuaże, zapach lawendy
Galeony : 767
  Liczba postów : 1046
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19483-julia-brooks#576912
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyPią Paź 23 2020, 15:46;

Gdyby biblia powstawała w dzisiejszych czasach, historie w niej zawarte były dużo ciekawsze, a o pojedynku Mojżesza z Jezusem wiedziałoby każde dziecko na świece. Był w końcu epicki
Mojżesz z grzywką z rozbawieniem i niemym zachwytem wpatrywał się w Jezuska ze szkockim akcentem, który wyprowadzał kontratak. Unosząc się kilka metrów nad ziemią, Arla wyglądała jak wszechpotężny złoczyńca gotowy zniszczyć cały świat, a jedyną osobą, która mogła ją powstrzymać, była SuperJulia.
Słysząc donośny krzyk koleżanki, wsparła się mocniej na swoim kosturze w oczekiwaniu na atak. Nie zdążyła jednak choćby drgnąć, gdy na głowę wylały jej się hektolitry zimnej wody.


- Co z ciebie za Jezusek?! Gdzie Twoje miłosierdzie?! Ma Twojemu ojcu naskarżyć?! - krzyknęła, ociekając wodą.

Szkotka tymczasem przyfalowała sobie w jej kierunku niczym surfer. Brooks postanowiła wykorzystać to i zaatakować z bliższej odległości. Zamachnęła się kijem jak pałką, a w kierunku Szkotki poleciała woda. Choć właściwie był to wodny pierd, który jedynie ją lekko zrosił. Spróbowała raz jeszcze i tym razem nie zadziało się nic, a jej orientalne łapki wróciły do poprzedniej bieli.

- Ooooo
- westchnęła smutno. - Będzie mi brakowało tych gęstych włosów.
Cała mokra podeszła do odmienionej już koleżanki i popatała ją po mokrych kudłach.


- Ale zajebista zabawa - stwierdziła z uśmiechem, po czym... wepchnęła Arlę do jeziora.- Ha! No i 2:1 dla Brooks! - zaśmiała się, zbierając porozrzucane rzeczy.

/zt razy dwa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 135
  Liczba postów : 265
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lis 12 2020, 02:48;

Lekcja Magii Leczniczej

Kiedy przychodzicie na miejsce - ja już czekam. Jak zwykle szeroko uśmiechnięty, opatulony w fioletowy płaszcz na którego plecach był wielki eliksir, z którego dosłownie wylatywał dym. Siedzę sobie z boku, podnosząc lekko materiał jednej z trzech klatek, które stoją bardziej lub mniej na brzegu wody. Każdego kto przychodzi proszę o zachowanie spokoju i ewentualne szeptanie, a nie głośne rozmowy. Kiedy wybija odpowiednia godzina rozglądam się po wszystkich obecnych i podnoszę się z miejsca. Szybkim ruchem wytatuowanych dłoni zgarniam do siebie uczniów pokazując, by stanęli wokół mnie.
- Słuchajcie, mamy to trzy różne zwierzęta, których ataki bywają mniej lub bardziej niebezpieczne dla ludzi - mówię i macham prędko różdżką. Z klatek znikają trzy płachty a pod nimi widać trzy, niewielkie zwierzęta. W jednej depcze po trawie Szczuroszczet, w drugiej Langustnik Ladaco, zaś w trzeciej Druzgotek. - Pierwsza część waszej lekcji polega na szczegółowym wyróżnieniu jakie niebezpieczeństwa noszą te zwierzęta. Wszystkie potrzebne materiały czekają na was na miejscu... - tłumaczę wszystko co trzeba zrobić szczegółowo, po czym klaszczę wesoło w dłonie. - Pamiętajcie, że kto wygra w grupie ten dostanie specjalną nagrodę, a przegranego z grupy będziecie leczyć w drugiej turze lekcji - mówię z uśmiechem, ale ciężko stwierdzić, że kompletnie sobie z tego żartuję. - Dodatkowo jeśli dziś się sprawicie, to może następnym razem poprosimy dyrektora Garetha o Nundu, na pewno się zgodzi - chichoczę trochę z tego starego wairatuncia, ale nagle na chwilę przybieram poważniejszy wyraz twarzy. - Słuchajcie, to istoty żywe. Ich atak to tylko ich system obronny przed nami. I tak są zestresowane byciem w klatce... Jak zobaczę, że niepotrzebnie je męczycie, krzyczycie nad nimi, dźgacie, to będę odejmować znaczną liczbę punktów dla domu - oznajmiam, patrząc na wszystkich poważnie, po czym wysyłam do roboty.

Zadanie
Waszym zadaniem jest narysować waszego zwierzaka, opisać dokładnie czym może zaatakować oraz co może zrobić. Każdy ma do tego bardzo dużą kartkę z którą może sobie usiąść, szkicować i pisać na niej. Są też poduszki na których możecie siedzieć i podkładki pod kartki.
W tym etapie rzucacie tylko i wyłącznie k100. Im bliżej 1 - wasz obrazek to porażka, 100 - to arcydzieło i tak dalej. Oprócz tego jednak obowiązuje was sporo modyfikatorów na dodatek, dla odmiany, nie tylko z dziedziny uzdrawiania! Wiadomo jeśli macie dużo DA, polepsza to wasz rysunek, uzdrawianie waszej wiedzy dotyczącej możliwych ran po atakach itp. itd. Mogliście tu przyjść z dosłownie wszystkim, więc wasza wiedza zależy od tego ile znajdziecie w książkach, ale już daru z rysowania nikt wam nie da, stąd poniższe zasady.

Modyfikatory:

+ dodajecie do wyniku wszystkie swoje punkty z DA (bez przedmiotów)
+ jeśli macie więcej niż 10 punktów z ONMS, dodajecie sobie 5 punktów; jeśli macie więcej niż 25, dodajecie 10
+ dodajecie +5 pkt za każdy przedmiot, który ze sobą wzięliście z DA, ONMS lub Uzdrawiania; o ile ma sens oczywiście... magiczne skrzypce tu nie pomogą! Jeśli nie jesteście czegoś pewni - najpierw mnie pytajcie.
+ jeśli macie więcej niż 10 punktów z Uzdrawiania, dodajecie sobie 5 punktów; jeśli macie więcej niż 25, dodajecie 10
+ 5 punktów za narysowanie zwierzaka w tym programie; jeśli wasza postać ma wynik ponad 80 punktów z tego zadania, możecie podlinkować znaleziony w intrenecie prawdziwy rysunek tej istoty

- Odejmujecie sobie 15 punktów, jeśli macie 0 punktów z DA w kuferku. Dodatkowo jeśli macie mniej niż 5 punktów z DA możecie mieć maksymalny wynik 80 punktów. Co będzie znaczyło, że wszystko poszło perfekcyjnie i tylko wasz rysunek nie jest tak wybitny jak być mógł.
- 5 za brak narysowanego bądź podlinkowanego zwierzaka

Grupy
Każdy z was idzie do grupy jakiej chce. Pamiętajcie jednak o umiarze. Jeśli zobaczę 7 osób tłoczących się przy druzgotku i tylko 2 przy osamotnionym langustniuku, będę wchodzić Huxleyem i kazać się rozdzielać i pisać posty on nowa. W kolejnym poście chcę, żeby grupy były równe! Będę starał się na bieżąco uzupełnić poniższy spis dla was i dla siebie.


Team Szczuroszczet
Ignis C. Hodel - 65
Boyd Callahan - 45
Bruno O. Tarly - 80
Freddie Moses - 59

Team Langustnik Ladaco
Violetta Strauss - 91
Irvette de Guise - 80
Fillin Ó Cealláchain - 72


Team Druzgotek
Felinus Faolán Lowell - 132
Maximilian Felix Solberg - 83
Julia Brooks - 38

Kod:


[color=#ff3366]Team Szczuroszczet[/color]/[color=#0099cc]Team Langustnik Ladaco [/color]/[color=#cccc33]Team Druzgotek[/color] (wybierz jedno)

<zg>Kostka k100: </zg> [url=]kostka i link[/url]
<zg>Modyfikator: </zg> Wypisz wszystkie modyfikacje, oprócz punktów z DA
<zg>Łączny wynik: </zg> k100 + punkty z DA + modyfikatory =
<zg>Mój obrazek: </zg> [url=]link do twojego narysowanego zwierzaka[/url]

______________________

Every day is Halloween isn't it? For some of us.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, blada skóra, spokój i obojętność. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 103
  Liczba postów : 2091
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lis 12 2020, 03:40;

Team Druzgotek

Kostka k100: 97
Modyfikator: +5 (ONMS) + 10 (Uzdrawianie) + 5 (rysuneczek) + 5 (okulary)
Łączny wynik: 97 + 25 + 10 (DA) = 132
Mój obrazek: ancymon

Na lekcję Uzdrawiania Felinus specjalnie zaciągnął Maxa, by się przypadkiem nie nudził. Co prawda wierzył w umiejętności zaciekawienia uczniów ze strony Huxa, ale nie mógł sobie odmówić towarzystwa przyjaciela przy takim procederze. Zajęcia na świeżym powietrzu tylko przekonywaly go do tego, by ruszyć swój szanowny zadek sprzed kominka i tym samym skupić się w pełni na tym, co tam naprawdę będzie się działo na zajęciach prowadzonych przez Williamsa. O ile nauczyciela znał, a nauczyciel miał okazję zaznajomić się z jego przypadkiem, wcale mu to nie przeszkadzało, by tym samym ubrać na siebie cieplejsze ubrania i przyjść jako pierwsi. Na ciało miał założoną swoją wysoce klasyczną kurtkę moro, długą bluzę, czarne spodnie oraz glany do pracy w terenie. Nie dość, że były wygodne, to przy okazji nie przemakały, w związku z czym nie bez powodu czuł się swobodniej, gdy wraz z kumplem przedzierał się w stronę jednego z brzegów jeziora.
Chyba czas zrobić użytek z tych okularów. — mruknął przyjaźnie do Maximiliana, kiedy to przechodził przez kolejną wydeptaną ścieżkę, ponownie odczuwając symptomy bólowe. Mruknął cicho pod nosem jakąś bliżej nieokreśloną wiązankę, kiedy to powoli docierali na miejsce. Naprawdę go interesowało to, z czym będą mieli dzisiaj do czynienia, dlatego nie bez powodu postanowił, naprędce, się dostać do miejsca spotkania. — A ty stary, co ze sobą wziąłeś? — zapytał się przed przejściem do terenu, na którym okazało się, że mają zostać przydzieleni do grup wysoce tematycznych; nie bez powodu Felinus skupił się w pełni na druzgotku, posyłając Solbergowi spojrzenie pokazujące to, że tak naprawdę wiedzą, do czego jest to odwołanie. Liczył na to, że przyjaciel podłapie kontekst tego kontaktu wzrokowego, niezależnie od tego, jakby ten wyglądał, w związku z czym powoli, posłusznie, niczym papużki nierozłączki, przeszli do wyznaczonego im zadania.
Całe szczęście, że mogli porozumiewać się szeptem.
Jak chcesz, to korzystaj śmiało, ja pierwsze zrobię notatki na temat obrażeń. — napomknął, podsuwając okulary diagnostyczne, jeżeli Max chciał prześwietlić stworzenie, co mogło być dziwnym doświadczeniem. Nie bez powodu, oczywiście. Sami mieli okazję przekonać się o sile chwytu druzgotka, dlatego nie bez powodu czekoladowe spojrzenie skupiło się na dość przestraszonej istocie, która oczami przypominała... syreny błotne. Na chwilę Lowell stanął w miejscu, spoglądając im się siarczyście, jakoby widząc w nich powrót do sytuacji w Luizjanie, co go trochę wytrąciło z równowagi. Nie chciał sobie o tym przypominać; cholerne gówno, dzięki któremu musiał zmagać się z tymi problemami. Próba wyciszenia się nie była prawidłowa, a po krótszej chwili, gdy pod kopułą czaszki Felinus powrócił do wspomnień, poczuł ponowny ból. Całe szczęście, że jedną z dłoni miał w kieszeni, w związku z czym nie było to zbytnio zauważalne, kiedy mocniej zacisnął zęby. — Wsadziłbym łapę, by opisać obrażenia na własnym przypadku, ale tego nie zrobię. — wyszeptał w stronę kumpla, kiedy to radośnie zapisywał sobie informacje na temat obrażeń, jakie są w stanie zadać druzgotki. Jednocześnie prostym ruchem głowy pokazał subtelnie w stronę Williamsa, jakoby to on był właśnie główną przyczyną pozostania spokojnym, grzecznym Puchonem. Gdyby go nie było, to by od razu dłoń wjebał do klatki i na tym by się skończyło.
Na pergaminie opisał dość szczegółowo obrażenia, jakie zadają te istoty. Główny problem polega na ich silnym chwycie i problemie z wyswobodzenia się z niego, w związku z czym mogą stanowić problem, a poza tym są bardzo agresywne. Na szczęście łatwo łamliwe palce pozwalają wyzbyć się niechcianych gości... oczywiste rzeczy, które były tak nudne, iż Lowell nie wiedział, co ma jeszcze wyskrobać. No, jeszcze to, że palce czasami pozostają w ciele ofiary, do ciała dostaje się trucizna, a oparzenie przez długi okres czasu smaruje się specjalną maścią przez miesiąc. Dopiero potem przystąpił do rysunku, bo, jak się okazało, duża kartka i podparcie nie stanowiły dla niego problemu, a swobodnymi ruchami palców mógł naszkicować odpowiednio przedstawione w klatce stworzenie.
Ciekawe, czy klatkę też ma tam narysować...


Ostatnio zmieniony przez Felinus Faolán Lowell dnia Wto Lis 17 2020, 17:27, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 337
  Liczba postów : 3393
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lis 12 2020, 04:10;

Team Druzgotek

Kostka k100: 44
Modyfikator: +5 (ONMS) +5 ( pozytywka) + 5 (Uzdro) +5 (Rysunek)
Łączny wynik: 44 + 19 + 30 = 83
Mój obrazek: link do zwierzaka (biorę z neta bo Max rysuje lepiej niż ja LOL )
Przedmioty: Jajeczna pozytywka (+1 DA),

Gdy Felek wyciągnął go na lekcję, Max nie miał zamiaru uświadamiać mu, że i tak miał zamiar się tam pojawić. Posłusznie wciągnął na siebie ciepłą bluzę z emblematem Slytherinu oraz dresowe spodnie, a do torby zapakował same potrzebne podręczniki. No prawie, bo nie mógł sobie odmówić zabrania kilku innych pierdół, wśród których znalazła się jajeczna pozytywka i jego dwa ancymony, które posłusznie spały. Uśmiechnął się na widok smoczków. Dawno nie dawał im swobodnie pooddychać świeżym powietrzem, a dzisiejszy dzień mógł być idealną do tego okazją.
-Jestem ciekaw, jak działają. Koleś, który mi je sprzedawał, był zachwycony, ale chyba chciał mi jakoś zaimponować. - Wzruszył ramionami, przypominając sobie podejrzanie miłego sprzedawcę w Londynie. -A tę perełkę. Może pozwoli mi się lepiej skupić. - Pokazał Felkowi pozytywkę, która niepozornie leżała w jego dłoni. -No i tych dwóch kolegów, ale nie wyglądają na zainteresowanych. - Odchylił klapę swojej torby, by puchon mógł spojrzeć na smoki. O dziwo, Andrzej podniósł łebek, ale uznał, że Max nie jest na tyle interesujący i poszedł spać dalej.
W końcu znaleźli się na miejscu i zobaczyli trzy klatki. Na widok jednej z nich, Max natychmiast dostał flashbaków, więc bez problemu odczytał porozumiewawcze spojrzenie Felka. Pamiętna lekcja u Leonardo.
-Tym razem jesteśmy przynajmniej ubrani. - Mruknął do puchona szeptem, po czym trącił go ramieniem i poszli zająć dogodne miejsca. Max usiadł na poduszce i chwycił pergamin, wypuszczając z torby smoczki, które nie były zbytnio tym faktem zadowolone. W końcu jednak zobaczyły, że są na błoniach i zaczęły pomału, pieszo truptać wokół klatek i oglądać znajdujące się tam stworzenia, ciekawskim wzrokiem.
-Andrzej, Rychu! Tylko mi się zachowywać! - Ostrzegł ich, po czym zaczął skupiać się na swoim zadaniu, bo w końcu był na lekcji.
-Trzeba było to zrobić ostatnio. Dzisiaj jesteśmy zbyt na widoku, a nie sądzę, by Huxowi się to spodobało. - Wyszeptał Felkowi do ucha, a następnie zabrał się za opisywanie obrażeń. Nie musiał nawet zbytnio wysilać swoich zwojów mózgowych, bo druzgotek właśnie wyciągał swoje łapska, by dosięgnąć przez klatkę Ryszarda. Smok prędko uskoczył i wzbił się w powietrze, wraz ze swoim przyjacielem, ale Max nie mógł ryzykować. Zawołał istotki do siebie i kazał im siedzieć obok, by nic im się nie stało. Gdy ancymony były pod kontrolą, powrócił do opisywania silnych, acz łamliwych palców druzgotków i obrażeń, jakie te potrafią zadać. W końcu mógł odłożyć teorię i pomyśleć nad rysunkiem. Przez chwilę trzymał pióro, nie wiedząc, jak się za to arcydzieło zabrać, gdy w końcu poddał się.
-Pierdolę, potrzebuję klimatu. - Powiedział i otworzył pozytywkę, z której od razu zaczęły unosić się dźwięki, a przed Maxem pojawiła się bańka.
-Chodź. - Chwycił Felka za rękę i wprowadził do bańki. Od razu poczuł, jak się odpręża. Jego głowa stała się lekka i był gotów do rysowania. Zabrał się więc za szkic, pozwalając, by muzyka wypełniła jego ciało.


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Felix Solberg dnia Czw Lis 12 2020, 18:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : ciemna prosta grzywka, tatuaże, zapach lawendy
Galeony : 767
  Liczba postów : 1046
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19483-julia-brooks#576912
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lis 12 2020, 11:36;

team: Druzgotek
k100: 29
rysunek: XD
wynik:29+4 (DA)+5 (rysunek) = 38

Kolejne zajęcia w terenie. Nauczycielom chyba nikt nie powiedział, że jest listopad, a w zamku jest znacznie cieplej. Już wystarczyło, że kilka godzin dziennie latała w takich warunkach na miotle. Dokładanie do tego lekcje w plenerze były więc ostatnią rzeczą, na którą miała ochotę. Mimo to przyszła, no bo jak miała odpuścić lekcję najlepszego pirata wśród tancerzy i najlepszego tancerza wśród piratów? Kiedy przyszła na miejsce, zobaczyła już dwie znajome twarze. Duet Felek i MaksioFelek jak zawsze do usług. Ciekawe co też wymyślą dzisiaj. Skinęła nauczycielowi głową witając się z nim cichym „ahoj” i podeszła do chłopaków. Kiedy Williams wyjaśnił im, co mają zrobić, głęboko westchnęła. Magiczne stworzenia i rysowanie, cudownie. Wpadła jak śliwka w kompot. Jej umiejętności plastyczne ograniczały się do narysowania krzyżyka na pirackiej mapie skarbów, a magicznych stworzeń bała się u unikała jak ognia. Z wieloma z nich miała nie po drodze, w tym i z druzgotkami. Wciąż na dłoniach miała świeże blizny po spotkaniu z jednym takim ancymonem podczas nocy duchów, kiedy to łowiła z Solbergiem jabłka na tratwie. Mimo wszystko wzięła przybory, podeszła do klatki i zaczęła szkicować. To, co znalazło się na pergaminie jedynie kolorem przypominało druzgotka. Jej „dzieło” wyglądało jak narysowane ręką dziecka. Takiego z gorączką. I niewidomego. I do tego mańkuta. Cóż jednak mogła zrobić. Jedyną sztuką, jaką uznawały te krucze dłonie, była sztuka spuszczania wpierdolu za pomocą pałki i tłuczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, blada skóra, spokój i obojętność. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 103
  Liczba postów : 2091
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lis 12 2020, 12:49;

Team Druzgotek

Kostka k100: 97
Modyfikator: +5 (ONMS) + 10 (Uzdrawianie) + 5 (rysuneczek) + 5 (okulary)
Łączny wynik: 97 + 25 + 10 (DA) = 132
Mój obrazek: ancymon

Felinus, mimo że już wiele umiał, tak naprawdę lubił uczestniczyć na zajęciach z uzdrawiania. Poza tym, chciał podłapać parę pomysłów, bo sam ambicjuje na bycie nauczycielem bądź chociażby asystentem, dlatego nie bez powodu w dość dobrym humorze zmierzał w stronę przygotowanej przez samego Huxleya lekcji. Intrygowało go to wszystko; nie bez powodu przemierzał przez łąki, trawy, by tym samym trochę pozamieniać się słowami z najlepszym przyjacielem. Ciągłe siedzenie w zaduszonych salach powodowało, iż Lowell odczuwał znacznie większe zmęczenie niż powinien, a powiew chłodnego wiatru powodował, że powracał powoli, ale subtelnie do życia. Powolne muskanie jego policzka, delikatny dreszcz oraz prosta reakcja organizmu na warunki pogodowe przyczyniały się do powolnej regeneracji sił. Poza tym, zwilżone przez deszcz powietrze zawsze było jakieś bardziej specyficzne. Pobudzające do życia.
Nie bez powodu jego spojrzenie również wylądowało na charakterystycznych ancymonach, które to im towarzyszyły, w związku z czym czekoladowe oczy lądowały od czasu do czasu na imitacjach magicznych stworzeń. Delikatnie oddychających własnymi płucami, oddających się w ramiona samego Morfeusza. Psocących, gdy tylko i wyłącznie nadarzy się jakakolwiek na to okazja - obecnie jednak były posłuszne, kiedy to poddawały się błogiemu odpoczynkowi. — Nie sprawdzałeś jeszcze? — zapytał się, spoglądając tym razem na jajeczną pozytywkę, która to jeszcze bardziej go zaintrygowała, zanim nie przeszli prawie do miejsca spotkania. — Co ona powoduje? — rzucił prostym pytaniem, kiedy to stawiał kroki twardą powierzchnią glanów, które to okrywały jego nogi. Wojskowe, taktyczne, ciekawe, a przede wszystkim wytrzymałe. Nie przeszkadzało mu to, a kiedyś znacznie częściej w nich chodził, w związku z czym kroki miał już doskonale wyćwiczone, choć powoli musiał się ponownie przyzwyczajać.
Równie prostym ahoj przywitał się z @Julia Brooks, zastanawiając się nad tym, dlaczego dziewczyna wybrała akurat druzgotka. Niemniej jednak nie jemu dane było się na razie tego dowiedzieć, dlatego wysłuchiwał poleceń Huxa, by tym samym powoli zająć się przypadkiem zwierzęcia. Pracowanie w grupie, gdzie trzeba było indywidualnie zrobić zadanie, było... no cóż, co najmniej dziwne, ale nie narzekał. Praca indywidualna była zawsze przez niego doceniana, chociaż nie bał się udostępniać własnych przedmiotów Ślizgonowi, kiedy to ostrożnie obserwował stworzenie znajdujące się w klatce, pierwsze przykryte płachtą materiału. — Przynajmniej ty jesteś ubrany. — napomknął cichym szeptem, oddając trącenie, kiedy to wiedział doskonale, że tak naprawdę to Max pływał wtedy sobie na golasa, a nie on. On miał większość rzeczy na miejscu. No, to znaczy się, jego podkoszulka posłużyła za szkocką część ubrania (co niewiele dawało, bo płynąc pod nim widział całe jego okazałości), a spodnie poświęcił w imię uwolnienia się. No i skończył w samych bokserkach, na całe szczęście mając gdzieś na pokładzie przydługawą bluzę. Prosty siad na poduszce zakończył się na tym, iż Felinus prędzej zwracał uwagę na Andrzeja i Rycha, którzy to znajdowali w stworzeniach niemałą atrakcję turystyczną. — Ostatnio to sam druzgotek zainicjował kontakt, więc w sumie teraz byłoby trochę na odwrót. — cichym głosem dodał naprędce, kiedy to pisał jakieś istotne rzeczy na temat tychże istot, niemniej jednak nie mógł się skupić, bo magiczne istotki, będące jedynie imitacją, zaczepiały czarodziejskie stworzenia raz po raz, nie dając spokoju, dopóki nie zaingerował sam Maximilian. Wtedy mogli się skupić bardziej na robocie. — One zawsze takie psotliwe? — zapytał się, na chwilę wlepiając czekoladowe spojrzenie w stronę Maximiliana, jakoby nie oczekując odpowiedzi, bo w sumie... jaki właściciel, takie zwierzęta, prawda?
Powoli zaczął rysować, ale nie szło mu to na początku zbyt dobrze. Warunki, w jakich przyszło im rysować, a do tego czasami padające krople deszczu, przyczyniały się do pogorszenia jakości pracy na lekcji uzdrawiania. — Też pierdolę. — szepnął. Nie rzucił przedmiotów w kąt jak dziewczynka niezadowolona z lalek, ale niemniej jednak praca w tym miejscu, do tego artystyczna, gdy nad Wielką Brytanią kłębiły się szare chmury, przyczyniała się do zmniejszenia atrakcyjności całych zajęć. Potem zauważył, że Ślizgon otworzył pozytywkę z wyjątkowo dziwną bańką, a dookoła zaczęły unosić się celtyckie dźwięki - subtelne, spokojne, pozbawione dynamiki, a zamiast tego wprowadzające odpowiedni klimat. — No już, już przecież ci nie ucieknę. — powiedział, uśmiechając się przyjaźnie, gdy poczuł, jak dłoń Solberga zacisnęła się na jego ręce i został tym samym sprowadzony do bańki, która dawała uczucie błogiego spokoju. Efekt ten był dziwny, ale nie zmienia to faktu, iż znacznie pomagał w osiągnięciu zamierzonego efektu. Przyrządy, którymi rysował, dawały bardziej subtelne kreski, a sam rysunek zaczął przypominać prawdziwego druzgotka. Do tego wziął sobie poduszkę, kompletnie nie zważając uwagi na to, co może się z nią stać, gdy bańka postanowi sobie zniknąć, rzucając w stronę przyjaciela kolejną. Ciekawiła go kolejna szybkość reakcji, kiedy to sam usiadł na swojej, machając kartką na lewo i prawo. — Orientuj się, bo znowu nie pochwycisz i co będzie? — zaśmiał się, nie zważając uwagi, jak dziwnie mogło to wszystko wyglądać.
Na szczęście oni sami rozumieli to wszystko.

Mini-kostki:
Poduszka ląduje w Twoją stronę, ale co postanowisz zrobić, żeby rozpocząć działania nad jej zatrzymaniem? Rzuć kostką k6, by zobaczyć, jak pójdzie Ci próba złapania poduszki.

1,2 — perfekcyjnie łapiesz poduszkę jedną ręką, nie musząc podnosić nawet wzroku na Felinusa. Twoja reakcja była tak szybka, iż prędzej zarejestrowałeś ruch jaśka aniżeli jego słowa; gratulacje, możesz pochwalić się poduszką pod tyłkiem!

3, 4 — coś idzie nie tak... kiedy próbujesz zwrócić uwagę na Lowella, poduszka już leci w Twoją stronę... skup się! Musisz wytężyć wszystkie swoje zmysły, by odpowiednio ją złapać.
Jeżeli wylosowałeś 3 — gładko i przyjemnie łapiesz poduszkę w swoje dłonie i nie dochodzi do niczego złego.
Jeżeli wylosowałeś 4 — opuszczasz ołówek na rysunek i nie zauważasz nawet, jak przedmiot pozostawia niewielki, aczkolwiek widoczny ślad. Nie jest do wyrzucenia, ale wymaga korekty.

5, 6 — nie łapiesz poduszki! Felinus najchętniej by wskazał na Ciebie palcem i przy okazji wyśmiał (oczywiście, że nie), co nie zmienia faktu, iż przy tym wszystkim ucierpiała Twoja piękna praca.
Jeżeli wylosowałeś 5 — rysunek jest tylko trochę pogięty, a możesz to naprawić dość prostymi ruchami dłońmi. Nie ujmuje mu to na estetyczności!
Jeżeli wylosowałeś 6 — gratulacje refleksu roku, masz się czym chwalić. Poducha siarczyście wylądowała na rysunki i go ładnie pogięła. Chyba czas zrobić nowy...? Albo dać taki Williamsowi, jak Ci się nie chce na nowo rozpoczynać całej pracy.


Ostatnio zmieniony przez Felinus Faolán Lowell dnia Pon Lis 16 2020, 10:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 337
  Liczba postów : 3393
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyCzw Lis 12 2020, 19:04;

Team Druzgotek
Kostka k100: 44
Modyfikator: +5 (ONMS) +5 ( pozytywka) + 5 (Uzdro) +5 (Rysunek)
Łączny wynik: 44 + 19 + 30 = 83
Mój obrazek: link do zwierzaka (biorę z neta bo Max rysuje lepiej niż ja LOL )
Przedmioty: Jajeczna pozytywka (+1 DA),



Sam uważał lekcje uzdrawiania ze wielce przydatne. Dlatego też starał się nie opuszczać tych konkretnych zajęć. Nie była to przecież numerologia, czy jakaś inna ściema, która może i brzmiała mądrze na papierze, ale nie była mu kompletnie do niczego potrzebna.
-Ziomuś, czy ja Ci wyglądam na kogoś, kto zasypia przy kołysankach z pozytywki? Nie mam pojęcia. - Zapytał retorycznie. Owszem, jakoś wcześniej za bardzo nie miał okazji wypróbować tego skarbu, ale nie oznaczało to, że był zupełnie bezużyteczny. Może to Max był ignorantem, który nie potrafił docenić tego przedmiotu.
Wesoło przywitał się z Brooks, która oczywiście ich wyłapała i również dołączyła do druzgotkowej familii. Jak do tej pory skład był wyborny. Brakowało jeszcze gryfona i mieliby nowy, druzgotkowy Hogwart.
-Zawsze mogę to zmienić, ale nie wiem, czy Huxley zareaguje z takim samym wyjebaniem na moje gołe jajca, co Leo. - Zażartował dobrze pamiętając, jak nagi pływał sobie po szkolnym jeziorze. Z tego co kojarzył, Viola też nie skończyła tamtej terenówki w pełnym odzieniu, ale mógł się mylić. Był zbyt zajęty łapaniem spodni, które Felek chciał wrzucić mu do wody.
-No teoretycznie nikt nie mówił, że nie można... - Powiedział wesoło, jakby rozważając tę opcję. W końcu Williams nic nie wspomniał o zakazach. A przynajmniej Solberg nic podobnego nie słyszał, więc była nadzieja.
Właśnie opisywał jak łatwo dostać od druzgotków wpierdol, gdy Felek wytrącił go ze skupienia.
-Hmm? A! No tak, zazwyczaj. Chyba, że akurat śpią. - Andrzej był głównym prowokatorem wszelkich psot, a Rychu bezmyślnie za nim podążał. Czasem Max nie wiedział, jak powinien z nimi rozmawiać. Na całe szczęście miniaturowe smoczki zazwyczaj słuchały, gdy kazał im się ogarnąć.
Skoro obydwoje potrzebowali lepszych warunków do pracy, to ślizgon był tutaj, żeby im je zagwarantować. Szybko zrobił użytek z pozytywki, sam lekko zaskoczony jej działaniem i wciągnął za sobą Felka. Uczucie siedzenia na przyjemnej, malowniczej łące wprowadziło Maxa w spokój, którego potrzebował, by skupić się na rysunku. Od razu wziął więc do ręki ołówek i zaczął szkic. Nie dane mu było jednak zbyt długo popracować, bo kątem oka już widział jak Felek bierze zamach.
Wyciągnął prawą rękę, która bezbłędnie pochwyciła lecącą w jego stronę poduszkę i dopiero wtedy spojrzał na przyjaciela. Puchon mógł odczytać z ruchu jego warg podziękowanie, gdy Max wygodnie rozsiadał się na miękkiej poduszce i ponownie zabrał się za rysunek. Trzeba było przyznać, że wyszło mu to całkiem przyzwoicie, aż sam był zdziwiony, jak realistycznie mu się to udało.


Felkowa kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów i piegi
Galeony : 46
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 53
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyPią Lis 13 2020, 03:06;

Team Langustnik Ladaco

Kostka k100: 99
Modyfikator: +5 za rysunek
Łączny wynik: 99 + 2 + 5 = 106 ale kuferek więc ostatecznie 80
Mój obrazek: link do  narysowanego zwierzaka (wybacz naprawdę nie umiem rysować, ale to ma być warte tej zajebistej kostki LOL)

Magia lecznicza... Zdecydowanie przydatny przedmiot, który może stać się w życiu użyteczny. Irvette nie miała zamiaru przegapić tej lekcji. Profesor Williams wciąż był dla niej zagadką, bo nie miała okazji go wcześniej poznać, więc gdy ogłosił lekcję na błoniach, dziewczyna ochoczo się na nią udała. Nie do końca szczęśliwa z panującej pogody, postanowiła ubrać się nieco luźniej, by nie zniszczyć swoich najlepszych ubrań.
Po krótkim spacerze w końcu dotarła nad jezioro, gdzie mała grupka uczniów już pracowała nad swoim zadaniem. Po zapoznaniu się ze wszystkimi instrukcjami, na ustach rudowłosej zagościł uśmiech. Rysunek był tym, co uwielbiała, więc była pewna, że szkic zwierzaka nie będzie dla niej problemem.
Z werwą podeszła do klatki z langustnikiem i usadowiła się przed nim. Zawzięcie zaczęła rozpisywać się o groźnych ukąszeniach tej istoty, by po kilku minutach odłożyć pióro i wyjąć z torby kawałek węgla i zabrać się za przyjemniejszą część.
Skupiła się ogromnie na swoim szkicu, by oddać charakter skorupiaka, który wyglądał, jakby bardzo nie chciał siedzieć w tej klatce. Irv nie miała jednak zamiaru kwestionować czegokolwiek. Taki już czasem był los zwierząt, że musiały wylądować w nieprzyjemnych pudełkach ku radości rasy ludzkiej. Zamiast rozpaczy nad losem langustnika, rudowłosa co sił pracowała nad szkicem. Z ostatecznego wyniku była zadowolona biorąc pod uwagę fakt, że pierwszy raz stykała się z czymś takim. Wiedziała, że nawet przy wielkich chęciach, nie wycisnęłaby z tego więcej za pierwszym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignis C. Hodel

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.74 m
C. szczególne : powolne flegmatyczne ruchy, blada skóra, puste spojrzenie
Galeony : 193
  Liczba postów : 69
https://www.czarodzieje.org/t17854-ignis-c-hodel
https://www.czarodzieje.org/t17860-plonace-listy#503635
https://www.czarodzieje.org/t17859-burn-me-up#503632
https://www.czarodzieje.org/t17853-ignis-c-hodel
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyPią Lis 13 2020, 20:10;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 75
Modyfikator: + 5 pkt (rysunek)| - 15 pkt z DA (0 pkt w kuferku)| mogę mieć maksymalny wynik 80
Łączny wynik: 75  + 5 (rysunek) - 15 pkt = 65
Mój obrazek: Szczuroszczet

Kiedy przychodzi na miejsce — on już czeka. Jego szeroki uśmiech nie robi na niej wrażenia, Ignis bardziej zaciekawiona jest jego płaszczem. Bardzo stylowy. Pasuje mu. Profesor Williams to ciekawy nauczyciel. Ma takie tatuaże, które niemal hipnotyzują, chociaż są ukryte, ale wychodzą na dłonie i czarują swoimi wzorami. Hodel nadal przygląda się jego dłonią, kątem oka skupiając się bardziej na samym profesorze niż na stworach, które zaczął im przedstawiać. Bez konkretnego namysłu wybiera Szczuroszczeta, zwykłego, dziwnego gryzonia. Znowu ubrała się ciepło. Nie rozumie, czemu nauczyciele tak chłodną porą organizują zajęcia na powietrzu. Przecież zimno jest takie okrutne. Przygląda się, jak uczniowie pierwsi przed nią na wschodnim brzegu jeziora wybrali sobie drużynę Druzgotka, a nawet Langustnik Ladaco. Szczuroszczet nikogo nie mają, więc na pewno Hodel jest pierwsza w drużynie gryzoni. Podchodzi ostrożnie do klatki, kiedy już wiadomo, co mają zrobić. Narysować i opisać zwierzaka. Siada sobie na poduszce, a drugą podkłada pod rysunek i tworzy. Nigdy nie była artystką. W końcu to, co stworzyła, jest gotowe, chyba trochę przypomina Szczuroszczeta. Nie to jednak ją martwi. Dlaczego Huxley od uzdrawiania robi im lekcje z działalności artystycznej? Kreśli jeszcze kilka zdań pod rysunkiem — mają zębiska i te dzikie łapki. Tak zapewne tym można oberwać. Podchodzi do @Huxley Williams, wyciąga kartkę w jego stronę, dając tym samym znać, że skończyła.
- Profesor to na pewno od uzdrawiania? - Pada z jej ust, przygląda mu się podejrzliwie niczym jakiemuś krypto Swansea'owi, ale to przecież Williams.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live".
Galeony : 536
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 1186
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 EmptyPią Lis 13 2020, 21:17;

Team Szczuroszczet

Kostka k100: 21
Modyfikator: +5 za obrazek +5 za punkty z uzdro +5 za pozytywkę i +5 za magiczne kredki
Łączny wynik: 21+4+20 =45
Mój obrazek: no cóż


Zmierzał w kierunku brzegu jeziora, nad którym miała odbyć się magia lecznicza i przez chwilę zastanawiał się, czy Williamsowi czasem nie pomylił się przedmiot, którego uczył, bo nietrudno było nie zauważyć znajdujących się obok magicznych stworzeń. Wysłuchał poleceń nauczyciela, średnio z nich zadowolony, bo jeśli istniało coś, za czym nie przepadał bardziej niż za ONMS, to zdecydowanie mogłaby być to działalność artystyczna (oprócz występowania w szkolnych musicalach i karaoke z repertuarem Celestyny Wareback). No ale nic, lubił zarówno Huxa jak i naukę uzdrawiania na tyle, że chciał dowiedzieć się więcej w dalszej części lekcji i poświęcił się, przysiadając na poduszce gdzieś obok klatki ze szczuroszczetem by spróbować przenieść jego wątpliwy urok na papier. Z plecaka wygrzebał zapomnianą tam dawno jajeczną pozytywkę znalezioną chyba na celtyckiej nocy, którą to sobie włączył dla inspiracji (nie pomogła zbyt wiele...), a także magiczne kredki, prawdopodobnie podpierdolone kiedyś bratu z teraz już nieznanych mu przyczyn. Zabrał się do pracy, najwięcej serca wkładając w kolorowanie wijących się na grzbiecie szczuroszczeta czułek, skoro już miał te kredki pod ręką; efektowi daleko było do spektakularnego, ale wiedział że nie stać go na wiele więcej, gdy więc bohomaz na jego kartce zaczął z grubsza przypominać szczura, przeszedł do opisywania zagrożeń, jakie może nieść ze sobą spotkanie z tym stworzeniem, bo na szczęście coś tam na ten temat pamiętał. No i nie wymagało to od niego talentu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wschodni brzeg jeziora - Page 15 QzgSDG8








Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty


PisanieWschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty Re: Wschodni brzeg jeziora  Wschodni brzeg jeziora - Page 15 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 17Strona 15 z 17 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wschodni brzeg jeziora - Page 15 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-