Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Schowek na miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Schowek na miotły - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Schowek na miotły - Page 15 Empty


PisanieSchowek na miotły - Page 15 Empty Schowek na miotły  Schowek na miotły - Page 15 EmptyPią 11 Cze - 2:55;

First topic message reminder :


Schowek na miotly

Nie tylko schowek na miotły, jak głosi powszechnie używana nazwa. Można tam znaleźć niemal wszystko od mugolskich procy, przez pędzle i puszki z różnokolorowymi farbami, po kosy i beczki z prochem. Prawdziwy raj dla uczniów pragnących by z Hogwartu została jedynie stos kolorowych kamieni.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob 6 Wrz - 18:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2149
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Schowek na miotły - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Schowek na miotły - Page 15 Empty


PisanieSchowek na miotły - Page 15 Empty Re: Schowek na miotły  Schowek na miotły - Page 15 EmptyPon 24 Gru - 10:57;

Sam ją do tego zachęciłem. Gdyby nie ta świadomość, w tym momencie krzywiłbym się ponad wszelką miarę. Wiedziałem co chcę zrobić i co czuję, a jednak myśl, że ona wie to równie dobrze zdawała się mnie wypalać. Nie znosiłem, kiedy ktoś zaglądał wewnątrz mnie. W to wrażliwe miejsce, którego zdawałem się nie posiadać i odkrywał, że jest tam coś więcej od pustej pychy i talentu do poddawania się gniewowi. A jednak teraz sam ją do tego zachęciłem, wiedząc że nie będę w stanie sam powiedzieć jej o tym co czuję. Wywoływała we mnie tysiące sprzecznych emocji. Od pożądania do chęci całkowitego zaniechania kontaktu. Pragnąłem mieć ją blisko przy sobie jak i odesłać na drugi koniec świata, byleby tylko nie raniła mojej przeogromnej Ślizgońskiej dumy, z której zbudowałem mur chroniący mnie przed takimi jak ona. Dziewczynami pragnącymi czegoś więcej. Przed przyjaciółką nie musiałbym uciekać, ale przed Andreą, która kochała Cassiusa… to było dla mnie tak nienaturalne, tak niemożliwe do wprowadzenia w życie, że nie potrafiłem tego zaakceptować. Przez całe moje życie nie kochał mnie nikt i ja również nie kochałem. Miłość była przereklamowana, był kłamstwem, którym określamy przywiązanie i wygodę odczuwaną w towarzystwie innych. A jednak nie mówiłem jej tego. Nie mówiłem i starałem się nie myśleć, aby nie odczytała tego z mojej przyszłości. Dlatego moim jedynym zamiarem było odejście. Odejście, które od razu przewidziała i chwyciwszy mnie za ręce, starała się skłonić do zmiany zdania. Problem w tym, że nie wiedziałem czy to właśnie tego pragnę. Jej towarzystwo było mi miłym, a jednak zgorzknienie jakie wdarło się w i pomiędzy nas zdawało się drążyć tę relację lepiej od zepsucia. Zaciskałem wargi. Na mojej twarzy nie drgał ani jeden mięsień, gdy poważne, niebieskie oczy lustrowały jej twarz. Coś, co dostrzegłem w jej nieoczekiwanie bezbronnym obliczu sprawiło, że zmieniłem zdanie. Napięcie widoczne w moim ciele nagle nieco zelżało. Rozsupłałem palce, które zaciskaliśmy na swoich dłoniach i objąłem ją, przyciskając do siebie. Starałem się przy tym nie dotknąć jej pleców, więc naparłem głównie na jej głowę, wtulając paznokcie pomiędzy jej włosy.
- A, chrzanić to. - Syknąłem niespodziewanie i nagłym ruchem chwyciwszy ją za biodra, wyrzuciłem ją w górę, aby jej twarz znalazła się na tym samym poziomie co moja, jeżeli nie wyżej. Wsparłem dłonie na jej lędźwiach i przytuliłem ją w ten sposób, mając do niej o wiele lepszy, mniej nieosobisty dostęp. Nie odezwałem się jednak ani słowem. Nie potwierdzając, ani nie zaprzeczając jej słowom. Nie było ku temu potrzeby. Andrea i tak znała prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Andrea Jeunesse

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 488
http://czarodzieje.org/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.org/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.org/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.org/t13421-andrea-jeunesse
Schowek na miotły - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Schowek na miotły - Page 15 Empty


PisanieSchowek na miotły - Page 15 Empty Re: Schowek na miotły  Schowek na miotły - Page 15 EmptyNie 30 Gru - 16:48;

Nie kochała go. Już nie, gdy w ciągu tego czasu na jej drodze stanął Aleksander a przed nim Daniel, choć w tym momencie sama nie była pewna co czuje. Wiedziała jednak jedno: był jej tajemnicą z dzieciństwa, pierwszym chłopakiem, pierwszą miłością, niegdyś najbliższym przyjacielem i miała do niego sentyment i słabość, której nawet nie próbowała się wypierać, gdy ta później wracała ze zdwojoną mocą, jak teraz, kiedy zbliżyła się świadomie do jego muru gotowa połamać sobie palce od walenia w ścianę.
Odczuła ulgę, gdy Cassius wziął ją na ręce; bez problemu, asekuracyjnie splotła chude nogi za jego plecami a ręce zaś za jego karkiem, głowę układając na ramieniu chłopaka.
Tęskniłam za tobą – wymruczała niezrozumiale prosto w materiał skrywający skórę Ślizgona – przepraszam, Cass, nie chciałam, żeby tak wyszło – odsunęła nieco głowę, by móc ponownie zatopić się w jego oczach i żeby pokazać szczerość swoich słów. Nie chciała w ten sposób przekreślić ich znajomości, nie chciała go odtrącić, chociaż jak mało kto powinien zdawać sobie sprawę, że nie miała zbyt równo pod sufitem. Była dysfunkcyjna, antyspołeczna ze skłonnościami do depresji, czy jak próbowano jej wmówić: początków schizofrenii, a ranienie bliskich przychodziło jej niezwykle łatwo. Tak jak w przypadku Cassiusa; ukarała go za odrzucenie i niemożność dania jej tego, czego chciała, lecz dopiero po czasie uświadomiła sobie, że nie postąpiła zbyt mądrze, bo karząc jego, ukarała i siebie.
Mogę ci zejść z oczu – dodała – jeśli tego chcesz, wystarczy słowo – wciąż nie wiedziała na czym stoją, skoro jeszcze przed chwilą niemal skoczyli sobie do gardeł, by teraz jakby nigdy nic przytulać się do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2149
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Schowek na miotły - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Schowek na miotły - Page 15 Empty


PisanieSchowek na miotły - Page 15 Empty Re: Schowek na miotły  Schowek na miotły - Page 15 EmptyPią 4 Sty - 23:03;

Emocjonalny roller coaster nie towarzyszył mi od wczoraj. Nie było dla mnie nic normalniejszego od tej naturalnej sprzeczki, a następujące po niej pogodzenie było jedynie kwestią czasu. Nie potrafiłem oprzeć się jej obecności. Nie byłem z marmuru, nawet jeżeli stanowczo zaprzeczałem wszelkim tego typu pogłoskom. Łatwiej było być człowiekiem dumnym i bez uczuć, niż przejmować się emocjonalnym bełkotem burzącym się wewnątrz, ilekroć tylko nadarzyła się ku temu okazja. A jednak ona znała prawdę. Wiedziała, że droga do poskromienia mnie nie zawsze idzie w parze z gniewem i kiedy już tama puściła, łatwo było przekonać mnie, iż nie powinienem dążyć do zgładzenia nas oboje. Nie pragnąłem jej odrzucać. Nigdy. A jednak podświadomie czułem, że jest to jedyna z opcji, jaka pozwoli mi ochronić siebie samego. Teraz poddałem ją w wątpliwość. Jej bliskość wpędziła mnie w naprawdę dziwny stan. Czułem się po prostu dobrze, jakbym znalazł się na właściwym miejscu. Zacisnąłem szczęki jeszcze mocniej, aż prawie zatrzeszczały mi zęby. Nie byłem pewien czy powinienem szukać właściwych słów i byłem przekonany, że Andrea od razu dostrzegła mój dylemat. Także tego nie chciałem, a jednak niektóre rzeczy po prostu się dzieją. Niekiedy nasz wkład bywa znikomy, a i tak koło losu toczy się nieprzerwanym rytmem.
- Ale właśnie tak wyszło. - Zauważyłem, ostatecznie darowując sobie połykanie słów. Ta wypowiedź zabrzmiała jak chrzęst kół na żwirze. Była sucha, informująca i tak cudacznie obca w moich ustach. - Było minęło. - Dodałem po chwili, nie znajdując lepszych słów na odegnanie niechęci, jaką wzbudziliśmy w sobie widząc się po całym tym czasie. A jednak w przeciwieństwie do Ślizgonki, ja nie potrafiłem wziąć na siebie chociaż odrobiny z tej odpowiedzialności. Przyjąłem jej słowa, a spojrzeniem przekazałem jej wszystkie te myśli, w których nie ukrywałem buty. Te niewypowiedziane przeprosiny, ból i smutek, że wyszło jak wyszło.
- Shh - szepnąłem, a chociaż nie mogłem przysłonić jej warg palcem, uciszyłem ją w inny sposób. Ponownie wtuliłem jej twarz w zagłębienie pomiędzy moim barkiem, a szyją, tuląc ją niczym małą dziewczynkę. Zamiast wciąż stać, powoli opuściłem nas na ziemię, pozwalając jej na sobie usiąść. Mogła tak trwać, a mogła też równie dobrze rozsupłać moje palce i odejść. Nie odbierałem jej tej możliwości w pełni świadomie. - Nie mów już nic więcej. - Po chwili ciszy mój głos wydał mi się niewyobrażalnie głośny. Przytuliłem dłoń do jej policzka, biorąc go w objęcia i zetknąłem nasze czoła. Potrzebowałem czuć ją blisko siebie chociaż przez chwilę, a taki sposób wydał mi się najbezpieczniejszym z możliwych. Wdychając jej zapach, za którym tak było mi tęskno, żałowałem że byłem tym kim byłem. Chwila pokory. Ciekawe jak długo miała potrwać.

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Schowek na miotły - Page 15 QzgSDG8








Schowek na miotły - Page 15 Empty


PisanieSchowek na miotły - Page 15 Empty Re: Schowek na miotły  Schowek na miotły - Page 15 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Schowek na miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 15Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Schowek na miotły - Page 15 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
-