Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Krzemień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 478
  Liczba postów : 566
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Krzemień QzgSDG8




Gracz




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Krzemień  Krzemień EmptyPon Sty 16 2023, 11:41;


Retrospekcje

Osoby: Basil Kane i @River A. Coon
Miejsce rozgrywki: Dolina Godryka
Rok rozgrywki: grudzień 2022 powigilijna noc


Po tym, jak wymienili się kilkoma wiadomościami na wizzengerze, Basil wyszedł na ośnieżoną, oblaną ciepłym światłem latarni drogę prowadzącą do centrum miasteczka. Zawinięty w szalik, bez czapki, bo przecież zgubił ją gdzieś w Lux i nie pomyślał o kupieniu nowej, ściągając rękawiczki, skierował się na przełaj przez główne aleje w stronę zamarzniętego strumienia. Tuż przy nim biegła ścieżka, prowadząca w kierunku rezydencji i to właśnie tam dał pinezkę Coon'owi, że będzie czekał. W śniegowych zaspach wypatrzył ławkę, pokrytą tak grubą pierzyną, że z pewnością nie byłby w stanie nawet poczuć desek pod pośladkami, gdyby próbował się tam usadowić. Obszedł ją więc dookoła i oparł pośladki o jej oparcie, wyciągając paczkę Rêve Fortów z kieszeni i odpalając jednego różdżką, wpatrzył się w odległe światła miasteczka. Nie mógł pozbyć się wrażenia, że słyszy coś za plecami, jednak kiedy tylko się oglądał, widział cichą, oprószoną śniegiem pustkę. Niby miał świadomość, że to pewnie kolejna z tych zagadkowych, atakujących czarodziejów ostatnimi czasy chorób, ale jednak niespodziewane kształty przesuwające się po krawędzi wzroku, wzbudzały w nim dziwny niepokój, jakiego nie umiał powstrzymać logiką. Spojrzał na francuskiego papierosa, marki, do której smaku nigdy się nie przyzwyczaił, a które zaczął kupować jako substytut uspokajacza, odkąd te dziwne choroby wsiadały mu zbyt mocno na psychę. Zaciągnął się i odchylił głowę, zamykając oczy i tylko w kurtynie własnych powiek znajdując ukojenie, odcięcie się od świata, rzeczywistości, jaką jego głowa uznała za nieodpowiednią, konieczną do przerobienia w upiorne wizje szaleńca.
Spędzał wigilię samotnie, rodzicom przedstawiwszy historię tego, że chce je spędzić z przyjaciółmi, znajomym sprzedając wersję, że jedzie do rodziny. Prawda była taka, że chciał być sam. I jednocześnie nie chciał być sam. Chciał się skupić na sobie, samotność nigdy mu specjalnie nie doskwierała, ale nie potrafił się skupić na niczym, a co dopiero na sobie, bo… zwyczajnie tęsknił. Przez krótką chwilę, kiedy nikotyna leniwie rozpełzała się po jego mięśniach, cisza alejki była niemal przytłaczająca, w tle szumiał tylko wiatr, popychający lekki, sypki puch, wskazujący na to, że wciąż trzymał solidny mróz. Palce ślizgona powoli zmieniały kolor na blady, niemal siny, ale nie czuł zimna. Nasłuchiwał w bezruchu tych kroków, na które tu czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 218
  Liczba postów : 402
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Krzemień QzgSDG8




Moderator




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyNie Sty 22 2023, 23:21;

Nastawił się naprawdę pozytywnie.
Przygotował dla wszystkich prezenty, unikał kontrowersyjnych tematów, nie wspominał o problemach i zachwalał jedzenie, nawet jeśli nie chciał wcale próbować tych wszystkich rodzajów ryb, które smakowały dla niego identycznie. Ubrał się nawet nieco normalniej, choć szczerze uważał, że będąc Czarodziejem normami nie można się zwyczajnie przejmować.
Naprawdę. Się. Starał.
Ale to i tak było za mało.
Zabrakło mu cierpliwości a może luzu czy pokory, ale zanim zdał sobie sprawę, to jeden komentarz poprowadził bezpośrednio do drugiego i zaraz wybuchał, nawet jeśli znajdując się już na ulicy przed kamienicą nie był w stanie zacytować co takiego ktoś powiedział, co tak bardzo go zabolało. Stał więc tak przez chwilę, zupełnie zagubiony z nadgryzioną roladą łososiowo-szpinakową w dłoni, zbyt dumny by wrócić z powrotem na górę, aż w końcu przycupnął na jednym z zimnych schodów, by ze złapanej przy wyjściu torby wyciągnąć wizbooka. Wpierw zagaił Bazyla dość neutralnie, bezpiecznie, a zanim zdał sobie sprawę już zaczynał lamentować, że tyłek marznie mu na lodowatym kamieniu i nie ma takich pieniędzy, które zmusiłyby go do powrotu do domu. Zupełnie luźno zażartował, że zaprasza Kane'a do Marli jak już mu się znudzi świętowanie z rodziną i zapragnie odebrać swój prezent, byle tylko dał mu wcześniej znać, by mógł zdążyć przyczepić sobie do lędźwi kokardę. I tak od jednego słowa do drugiego pozwolił rozpalić w sobie płomień nadziei, że może te święta nie będą zbyt typowe, ale za to szczęśliwsze od jakichkolwiek poprzednich. Ledwie dostał pinezkę, a już machnął różdżką, by przywołać do siebie Błędnego Rycerza, w drodze dojadając resztki wyniesionej z domu rolady i gdy tylko pozbierał z ziemi rozsypane galeony, by zapłacić za swój przejazd, mógł wyskoczyć pod wskazanym adresem z rozpędu wpadając prosto na ośnieżoną ławkę.
- Wesołych świąt! - wyrzucił z siebie tym głośniej, im więcej smutku jeszcze gdzieś krążyło mu po ciele i uśmiechając się tym szerzej im bardziej skołowany się czuł, pozerkując z dołu na popalającego sobie Bazyla. Poderwał się z miejsca, przyklękując na ławce, by wygodnie złapać Ślizgona za szalik, przyciągając go do tęsknego pocałunku, który mógł naprawić absolutnie wszystko. - Jeszcze - poprosił cicho w chwili desperackiej próby złapania powietrza, bardzo nie chcąc przecież przerywać tego leczniczego procesu, więc tylko sięgnął dłońmi dalej, chowając palce w zmarznięte włosy, by przytrzymać go blisko w pogłębianych nieustannie pocałunkach. - Gdzie idziemy? - podpytał od razu, nawet jeśli nie odsunął się wcale zbyt daleko drobnymi całuskami przyklejając się do jego policzka. - I czy będzie tam ciepło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 478
  Liczba postów : 566
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Krzemień QzgSDG8




Gracz




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyNie Sty 22 2023, 23:52;

Niespodziewane pojawienie się Błędnego Rycerza sprawiło, że podskoczył gwałtownie, niemal gubiąc papierosa spomiędzy zesztywniałych palców. Obejrzał się zaskoczony przez ramię, po to, by zobaczyć słodką i roześmianą buzię Rivera, wypadającego wprost na ławkę, z wesołym świątecznym okrzykiem, który jak słoneczny promień rozlał się po zakutej w zimową ciszę uliczce. Zaciągnął się jeszcze raz, nim wyrzucił peta w śnieg i odwrócił, by coś powiedzieć; słowa jednak uwięzły mu w gardle nim zdołał je nawet wymyślić, kiedy wargi gryfona skleiły się z jego własnymi, a ramiona zaplotły się ciasno wokół tego wytęsknionego ciała.
Zaśmiał się cicho w jego wargi, dając mu to jeszcze i jeszcze trochę więcej, gryząc go, jakby próbował sobie przypomnieć konsystencję Riverowych ust.
- Zaraz. - mruknął o pytanie , gdzie idą, bo objął go jeszcze, wtulając twarz w jego policzek z głębokim wdechem. Rzadko zdarzały mu się takie przejawy głębokiej czułości, ale nie czuł takiej tęsknoty od dawna. Możliwe, że nigdy wcześniej, bo przecież nigdy nie miał za kim tęsknić, poza Unką, a tęsknota za Unką była na tym etapie po prostu trwałą częścią jego osobowości. Pocałował go w ucho, chuchając w nie i szepnął cicho- Chcę Cię zjeść. - całkiem zresztą szczerze i wsunął mu zimne łapska pod kurtkę, zachłannie, jakby zamierzał się do niego dobrać w ten mróz i w tym śniegu. Ale się powstrzymał.
Odsunął się, wyciągając rękę do rakuniej, pięknej, szopiej łapki i złapał go za palce, by łukiem oprowadzić wokół ławki do siebie, coby móc go przytulić i całować znowu, tym razem nie przez jej oparcie, tylko tak naprawdę blisko.
Stęknął ciężko, musząc się od niego oderwać.
- Niedaleko. - przyznał, zresztą całkiem szczerze, bo dom stał w zasięgu wzroku, trzeba było tylko przejść wzdłuż strumienia i przez niewielki, ośnieżony mostek, który w półmroku ledwie było widać- Hmm... - udał zamyślenie- Może być nawet całkiem gorąco. - uśmiechnął się jak chochlik i wystawił dłoń tak, jak lubił, by River ją trzymał, jako część nieustannej, niekończącej się tresury.- Idziemy. - zarządził- A Ty mi opowiedz jak święta. - dodał do zarządzenia, wkładając rękę w drugą kieszeń, w której obrócił w palcach nierówny kształt krzemiennego breloczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 218
  Liczba postów : 402
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Krzemień QzgSDG8




Moderator




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyNie Sty 29 2023, 18:32;

Wzdrygnął się, wydając z siebie niekontrolowany dźwięk, gdy dłonie Bazyla wpuściły pod jego kurtkę chłód zimowego wieczoru, ale od razu też zaśmiał się niekontrolowanie przez śmieszne uczucie łaskoczące go gdzieś od środka. Ciche "och" uciekło mu spomiędzy warg, zaskoczone, że gdy niezbyt przekonująco odepchnął od siebie Ślizgona w chęci teatralnej przepychanki, ten faktycznie odsunął się od niego, jakby miał prawo tak po prostu wpuszczać między nich dystans. Tym szerzej uśmiechnął się na wyciągniętą do niego dłoń i ani myślał nadkładać sobie drogi do szczęścia okrężną drogą, więc przeskoczył szybko przez oparcie ławki, tylko trochę niezgrabnie zahaczając o nią torbą. Przykleił się do Bazyla błyskawicznie, ciągnąć go uparcie, aż ten nie załapał, że życzy sobie zostać uwięziony między nim a ławką, a może nawet by ten odchylił go ponad nią tak, by tylko ślizgońskie ramiona ratowały go przed upadkiem w tył.
- Już? - jęknął mimowolnie, bo wciąż czuł niedosyt, skoro nie zdążył nawet wyrzucić z siebie żadnego włoskiego przekleństwa, a i ekscytacja, choć zdążyła w nim nabrzmieć, nie zdążyła rozdrażnić się na tyle, by bez pytania zatopić kolana w wilgotnym śniegu. Machnął więc głową w próbie rozstrzepania farbowanych loczków, by poprawić je nerwowo dłonią, zanim ta nie miała okazji ustabilizować się w uścisku Bazylowej ręki.
- Eeee - zaczął elokwentnie, bo nie tylko było ciężko mu pozbierać myśli, ale też nie do końca wiedział co interesującego mógłby powiedzieć, by przy tym ani nie kłamać, ani nie psuć sobie humoru. - Przyjemnie było znów spotkać się z całym rodzeństwem, ale mama odpierdalała przez to całe gotowanie i sprzątanie, a ojca obchodziła tylko głupia ryba, którą złowił i się wkurwiał na mnie za żarty, że wygląda jak wąż. W sensie nie on, tylko ta ryba. Ale pewnie już by wolał, jakby on, bo tak, kurwa, uwielbia tę rybę, wielki łowca pierdolony. I jak Nancy mówiła o jakiejś dziewczynie, to nikomu nawet brew nie drgnęła, a ja nawet jak wspomniałem o współlokatorze to już się teksty zaczęły, żebym na niego uważał i że może lepiej wrócić do Hogwartu - rozgadał się jednak mimowolnie, żywo machając wolną dłonią, jakby każdym jej ruchem próbował nadawać tempa im krokom, niecierpliwiąc się kiedy będą już tam gdzie może być mu gorąco. - No ale jedzenie było dobre i mam nadzieję, że wyślą mi moje prezenty… - dodał ciszej, patrząc na krótki moment gdzieś w przestrzeń, zanim gwałtownie nie przeskoczył spojrzeniem do Bazyla. - Twoja rodzina też jest taka męcząca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 478
  Liczba postów : 566
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Krzemień QzgSDG8




Gracz




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyNie Sty 29 2023, 19:01;

Całkowicie niechętnie zaakceptował pojawiający się między nimi, fizyczny dystans, bo cierpiał okropnie na wielki niedosyt Rivera. Był jednak wciąż zbyt wielkim bęcwałem, by wyrazić swoją tęsknotę w formie słownej, więc milczał, tak jak zawsze, trzymając łapkę szopa w swojej dłoni palcami sztywnymi, by jej nie zmiażdżyć, w próbie przekazania dłonią jak bardzo chce teraz jego bliskości. Milczał dalej, słuchając historii świąt, nie sądził, że River nie chciałby się tymi wspomnieniami dzielić, a stęsknił się za tą paplaniną, cierpiąc z powodu samemu sobie zadanej ciszy. Chciał go słuchać, o czymkolwiek by gryfon nie bablał w tym momencie.
- Można tak powiedzieć. - odpowiedział na zadane mu pytanie - Najgorsza jest babka Sophia, ale nigdy nie wiadomo, które święta wybierze, żeby nas odwiedzić, a które nie. - była ona jednym z powodów, dla których Bazyl nie chciał wracać do domu.- Wybieram więc unikać wszystkich. - przyznał.
Poza tym, ogromnym powodem unikania świąt był brak Unki, który doskwierał mu tym mocniej z każdym mijającym rokiem, kiedy świąteczny stół zdawał się już przyzwyczajać do tego, że w rodzinie jest ich już tylko troje. Jakby rzeczywiście, zgodnie z ojcowskim życzeniem, umarła. Podejmował narzucone przez niecierpliwego Rivera kroki, kierując go po ścieżce w stronę mostku, który przekroczyli z sukcesem nie wywalając się na oblodzonych deskach.
Kiedy dotarli do krańca uliczki, ostatniego już z domków, za którym ciągnęło się ośnieżone pole tak daleko, że znikało w ciemnościach nie zdradzając swojej granicy, pociągnął go za rękę na malutki ganek.
- To tu. - poinformował, a widząc pytające spojrzenie, wskazał palcem biedną, małą, plastikową kokardkę przyklejoną na drzwi- Wesołych świąt. - wyciągnął z kieszeni klucze, opatrzone breloczkiem z polnego krzemienia i wysunął dłoń w stronę Rivera. Romantyk, rzeczywiście, wygadany jak zawsze, a jednak stres zawiązał mu supeł w żołądku tak ciasny, że obawiał się, że już nigdy nic nie zje, jeśli reakcja gryfona będzie choć trochę odbiegać od radości. Po prostu umrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 218
  Liczba postów : 402
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Krzemień QzgSDG8




Moderator




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyNie Lut 05 2023, 23:21;

Otworzył usta, by skomentować, że to głupie, a jednak powstrzymał się w porę na samym złapaniu powietrza, pozwalając dać sobie szansę na przemyślenie tego, co właściwie o tym wszystkim myśli.
- To strasznie słabo z jej strony, że nie zapowiada się wcześniej. Moja ciotka na przykład się zapowiada, a potem jednak nie przyjeżdża, tylko wysyła prezent, ale ona akurat jest super, więc to też rozczarowuje… Spędziłam z nią kilka razy świata tylko we dwójkę i to były najlepsze święta, chociaż takie mało świąteczne - wyrzucił z siebie, gubiąc wątek co właściwie chciał skomentować, więc zamrugał tylko tępo, mocniej ściskając Bazylową dłoń, by przypomnieć sobie o co sam pytał. - Jest Czarownicą czy tylko zwykłą jedzą? - dopytał, zastanawiając się nad skalą problemu, bo i zakładał, że choć sam z ojcem miał niezliczoną ilość kłótni, to plus z tego był przynajmniej taki, że ten nigdy nie mógł unieść na niego różdżki, a jedynie zwykłą, nawet jeśli dużą i włochatą, rękę.
- Hm? - Zatrzymał się zdezorientowany, zaraz rozglądając się ciekawsko, by gaspnąć na widok uroczej kokardki, nawet jeśli lawina myśli zagrodziła mu drogę do wyciągnięcia wniosku co konkretnie może oznaczać, bo jak miałby wybrać spośród tak wielu możliwości. Gaspnął więc jeszcze głośniej, gdy odwróciwszy głowę natrafił spojrzeniem na klucze, które z nagłej ekscytacji zamknął między ich dłońmi. - WYNAJĄŁEŚ NAM DOMEK? - krzyknął mimowolnie, uśmiechając się tak szeroko, że aż boleśnie, bo z ekscytacji zadrobił nogami w miejscu, nie mogąc doczekać się tej prywatności i całej przyjemności, która mogła z niej wynikać. Przechwycił podawany mu klucz i pośpiesznie doskoczył do drzwi, by wciskać go w zamek, a jednak ledwo zdążył go przekręcić, a już kucał z kaspncięm, by lepiej przyjrzeć się dyndajacemu kamieniowi.
- BAZYL, ZOBACZ - wyrzucił z siebie, mając problem z powrotem do poprzedniej głośności, nie przejmując się tym jednak zbytnio, będąc zbyt przejętymteatralnym wskazaniem na krzemień. - JAKI ZAJEBISTY BRELOCZEK - dodał, by chłopak przypadkiem nie pomyślał, że jara się samym faktem, że klucze pasują do zamku, po czym wyciągnął je, by nadstawić krzemień do księżycowego światła. - Jak Ci się udało to ogarnąć w Wigilię? Myślisz, że znajdziemy jakiś otwarty sklep? Bo ja to bym się czegoś napił. Tylko nie mów, że wody, piłem już dziś wodę. Woda jest nudna i mogę ją mieć kiedy chcę. Znaczy, nie żeby było w tym coś złego - przerwal sobie słowotok gwałtownie, gdy wciągnął już Bazyla do ciemnego wnętrza domku, przystając, by poważnie zerknąć w te błyszczące w mroku dwukolorowe tęczówki. - Ty też możesz mnie mieć kiedy tylko chcesz. Bo na przykład teraz to ja bardzo chcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 478
  Liczba postów : 566
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Krzemień QzgSDG8




Gracz




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyPon Lut 06 2023, 10:52;

- Czarownicą. - przyznał, krzywiąc się- Najgorszym rodzajem czarownicy... - wzdrygnął się, bo większość wspomnień związanych z babką wypierał tak mocno, że przebłyski związane ze zmaltretowaną skrzatką, czy tomem pełnym koszmarnych bibelotów z horrorów, przyprawiały go o dreszcze. Zacisnął jedynie palce mocniej na Riverowej dłoni, jakby chciał się upewnić, że ten jeszcze tu jest, był jego małą, szopią kotwicą w rzeczywistości. Słońcem, wokół którego mógł po prostu orbitować, odrywając się od wszystkiego tego, co rozpychało się po jego głowie i jego życiu.
- Nie wynająłem. - pokręcił głową, patrząc jak gryfon mocuje się podekscytowany ze starym zamkiem, notując w pamięci zamek, jako kolejną rzecz, którą trzeba będzie wymienić bądź naprawić w tym starym domu. Uśmiechnął się z jakąś boleścią, zachwycony tym jak River cieszył się nawet z drobiazgów, czując przy tym rozczulenie, które ściskało mu płuca, pozbawiając na chwilę oddechu.
- Tyle pytań... - zaśmiał się cicho, dając wciągnąć do półmroku domku.- Coś tam powinno być w którymś pudle... - podrapał się niezręcznie w głowę i rozplątał szalik, który zarzucił na Rivera jak lasso, by przyciągnąć go do siebie. Machnął różdżką, zaklęciem budząc tych kilka, pojedynczych, lewitujących pod sufitem świeczek, których słabe światło rozgoniło odrobinę mroku panujące wewnątrz. Dom nie wyglądał jak z rodzaju tych na wynajem. Był trochę zapuszczony, zakurzony, nie miał świeżej pościeli i miał poważne braki w wyposażeniu. Pod jedną ze ścian stało kilka pudełek z książkami i szmatami z herbem Slytherinu.
- To dobrze. - mruknął w odpowiedzi na jego słowa- Bo ja bardzo chcę cały czas. - wgryzł się w jego wargi zaborczym pocałunkiem, wplatając zmarznięte palce w miodowe loki, jakby jeszcze zdarzało mu się mieć obawę, że River się odsunie albo spróbuje mu z tych ciasnych, wężowych splotów dusiciela wyrwać.
- Masz teraz swój własny dom... - mruknął mu w wargi, przyglądając się tej najsłodszej twarzy z bliska- ...nie musisz już cisnąć się z Jinxem u Marli na kanapie. - dodał - Więc tego nie rób. - przytrzymał dłonią jego kark- Chciej mnie tu. I śpij tu ze mną. - pochwycił jego usta wargami raz jeszcze, by zaraz podsadzić go i umiejscowić na swoich biodrach, tylko po to, żeby zaraz donieść i docisnąć do najbliższej ze ścian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 218
  Liczba postów : 402
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Krzemień QzgSDG8




Moderator




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyPon Lut 06 2023, 19:31;

Rozglądał się ciekawsko wokół, przemykając spojrzeniem po ciemnych kształtach pudeł i mebli z równym zainteresowaniem jak i po ścianach i wzbitych w powietrze drobinkach kurzu, już po tym gdy przerwał obserwację  dla śmiechu wyrwanego mu z piersi przez nagłe złapanie go w szalikowe lasso.
- Dobrze - powtórzył po nim cicho, jakby musiał mieć ostatnie słowo, jakby zwyczajnie musiał powiedzieć więcej, nawet jeśli ściskał je między zaborczymi pocałunkami, przyklejając się do Bazyla już tylko ciaśniej i mocniej w całkowitym poddaniu się temu przyjemnemu ciepłu wewnątrz niego samego.
- Chcę - wydusił z siebie w równie szczerym co i bezmyślnym zapewnieniu, nawet nie próbując nadążyć za sensem tego, co Bazyl do niego mowil. - Będę - przypieczętował jeszcze po pocałunku, tracąc nieco oddech pod ekscytacją prowadzących go wyżej dłoni, którym starał się pomóc całym sobą, zaraz już oplatając Bazyla nogami, byle tylko uczepić się tej przyjemnej rzeczywistości, którą został obdarowany.
- F-fuck - sapnął mimowolnie pod dreszczem łapiącym go z ekscytacji przez spotkanie ze ścianą, której niby się spodziewał, a jednak nie mógł być pewien, w którym ułamku sekundy ją poczuje. - Kupiłeś dom tylko po to, by ze mną spać? - mruknął, mrużąc zaczepnie oczy, gdy napierał czołem na Bazylowe czoło, drocząc się z nim tą drobną przepychanką by ukryć nawet przed samym sobą, że tak naprawdę zależy mu na czułym otarciu nosem jego nosa. - W końcu będę miał współlokatora, o którego moi rodzice naprawdę powinni się martwić - wyrzucił z siebie na granicy śmiechu, w końcu nie wytrzymując, by zachichotać w całowane już usta, nie potrafiąc pojąć tej energii, która nagle zaczęła rozdymać mu się w piersi. - Kupisz mi strój pokojówki i każesz sobie sprzątać? Muszę się nauczyć lepiej gotować? - podpytał rozedrganym z niecierpliwości i pośpiechu szeptem, ciągnąć go na siebie do niemożliwego bliżej, chcąc dodać coś jeszcze, a jednak nim zdążył zacząć już przerywał sobie zachłannym pocałunkiem, próbującym zaprosić Bazylowy język do siebie, na siebie, wszędzie, gdzie tylko zapragnie.  - Wiesz, że zrobię dla Ciebie wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 478
  Liczba postów : 566
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Krzemień QzgSDG8




Gracz




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyPon Lut 06 2023, 20:15;

Niemalże połykał jego słowa łakomie, przyglądając się z bliska rumieńcom, pojawiającym na gryfońskiej twarzy. Nie był pewien, czy dostrzega je pomimo półmroku, czy znał już te różowe policzki tak dobrze i istniał w jego pamięci tak dokładnie, że potrafił je sobie wyobrazić nawet w całkowitych ciemnościach.
- Grzeczny chłopiec. - szepnął, kiedy River tak gorliwie na wszystko się zgadzał. Wargami już umykał od jego ust, pozostawiając purpurowe malinki na jego szyi i barku, językiem obrysowując krawędź ucha, by je lekko ugryźć- Tak. - powiedział z Bazylową prostotą, wspierając się wzajemnie o jego czoło. W dwubarwnych tęczówkach nie było ani grama wątpliwości, wstydu, zawahania, ale też nie było jakiejś dumy czy wątpliwości. Wbrew temu, że ten gest mógł wydawać się pochopny, Bazyl nie podejmował pochopnych decyzji. Ze wszystkich ludzi, których sam znał, był obdarowany najbardziej histerycznym mózgiem, który potrzebował analizować wszystko piętnaście tysięcy razy, nim cokolwiek powiedział, a co dopiero zrobił. Oszczędność w słowach ślizgona równać się mogła jedynie jego oszczędności w gestach. A jednak Krzemień został jego własnością. Własnością, którą podarował Riverowi, nawet jeśli ten jeszcze nie przyjmował tej wiadomości do siebie. Nie myślał o tym, że kupił dom tylko po to, by z nim spać. Kupił dom, bo nie chciał Rivera nigdzie indziej. Nie mógł go mieć w swoich ramionach w szkolnym dormitorium, a nie zamierzał go akceptować w cudzych ramionach w cudzym domu.
- Martwić o Ciebie ze mną? - uśmiechnął się zaczepnie, zaciskając palce na jego udach- Myślę, że nie będzie Ci tu tak całkiem źle… - mruknął. Jakiś czas temu może jeszcze poczułby się, jakby to była jakaś obraza, jakieś wyzwanie dla jego ego, majestatu, jakaś niesprawiedliwość rażąca jego dumę. Teraz uważał, że nie ma nikogo innego, kto mógłby, albo miał prawo, być Riverowym współlokatorem. Zesrałby się na złoto, gdyby jego rodzice mieli martwić się o kogokolwiek innego, niż on sam - a siebie samego uważał przecież za fantastycznego, rezolutnego, utalentowanego czarodzieja z perspektywami. Może nie w serduszku, ale takiego siebie prezentował światu.
- To bardzo kuszące… - mruknął, imaginując sobie Rivera w kusych ciuchach, sprzątającego, czy dolewającego mu whisky, kiedy on pracuje- Ale po co mam Ci kupować ubrania, skoro większość czasu chce wszystkie z Ciebie zdjąć… - zasyczał szeptem, skubiąc jego wargę i przypierając ciaśniej do ściany. Pęczniejąca zawartość spodni była oczywistym przejawem bardzo żywiołowych fantazji, które jak fajerwerki błyskały w jego głowie za każdym razem, gdy River chciał zrobić dla niego wszystko.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 218
  Liczba postów : 402
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Krzemień QzgSDG8




Moderator




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyPon Lut 06 2023, 22:56;

- Właśnie to będzie ich martwić - prychnął cicho, zbyt mocno odurzony już Bazylową bliskością, by faktycznie poczuć jakikolwiek smutek przy goryczy tych słów. - Że może mi być tak dobrze, gdy wcale nie żyję w sposób, jaki oni chcą bym żył - wyjaśnił, dłońmi szukając jasnych kosmyków, by wplątać w nie palce, byle wyraźnie poczuć, że naprawdę ma Bazyla całego tylko dla siebie.
- Bo… - zaczął, ale od razu przerwał sobie chichotem wciśniętym między Ślizgońskie usta, nie mogąc już pomieścić w sobie tego zadowolenia, gdy Bazyl przycisnął go do ściany. - Bo lubię, gdy je ze mnie zdejmujesz - wydusił w końcu, dłońmi przytrzymując ogrzewane w ten sposób policzki, by choć przez chwilę zapanować nad sytuacją - tylko na tyle, by zdążyć posłać maślano-rozbawione spojrzenie w dwukolorowe tęczówki - zanim sam nie nachylił się do kolejnego pocałunku, zachłannie przytrzymując Kane'a za kołnierz kurtki, z każdym ruchem głowy zapętlając się na myśli "mój, mój, mój", której nie śmiał wypowiedzieć na głos, jakby mógł tym sprawdzić, że przyjemne zaklęcie zostałoby złamane.
Gaspnął cicho przy nagłym puszczeniu go, ale wcale nie wylądował na ziemi, będąc zbyt mocno wczepiony w swoje ślizgońskie szczęście, samemu opuszczając w końcu w nogi w dół, gdy tylko zorientował się, gdzie brnie bezczelna dłoń Bazyla.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 478
  Liczba postów : 566
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Krzemień QzgSDG8




Gracz




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyWczoraj o 10:20;

Muskał wargami jego skórę, mrucząc cicho w odpowiedzi na padające z jego ust słowa.
- Jeśli życie w ich sposób ma się równać temu, że nie jest Ci dobrze, albo temu, że nie jesteś ze mną, to Ci zabraniam. - powiedział z Bazylową prostotą, odrywając się od niego na moment, by chwycić jego podbródek i z pełną powagą zajrzeć mu w oczy- Masz oficjalny zakaz słuchania mamy i taty. - spełnienie marzeń każdego dzieciaka, a to tylko zachłanny Kane, gryzący Riverowe wargi, jakby te ukąszenia miały przypieczętować taką kolej rzeczy.
Nie przyszłoby mu do głowy, że sama czynność całowania może tyle trwać, być tak przyjemną, niekończącą się chwilą rozgrzewki. Nie rozczulał się nad swoimi kochanicami i kochankami, przechodząc do rzeczy, krótkie komendy, gwałtowne reakcje. Przy gryfonie działo się z nim coś dziwnego, reakcje owszem, równie gwałtowne, ale jakieś jeszcze tajemnicze rozsmakowanie w tych chwilach pomiędzy, w bliskości, czymś poza cielesnością. Topił się w tym maślanym spojrzeniu, głuchnąc na wszystkie dźwięki świata, kiedy w powietrzu rozbrzmiewał ten wesoły chichotek.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 218
  Liczba postów : 402
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Krzemień QzgSDG8




Moderator




Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień EmptyDzisiaj o 21:21;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Krzemień QzgSDG8








Krzemień Empty


PisanieKrzemień Empty Re: Krzemień  Krzemień Empty;

Powrót do góry Go down
 

Krzemień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Krzemień QCuY7ok :: 
retrospekcje
-