Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Górny pokład

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3890
  Liczba postów : 4448
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Górny pokład  Górny pokład Empty28.12.22 7:50;


Górny pokład


Zmęczyła Cię zabawa? Tutaj bez problemu odetchniesz pełną piersią, ciesząc się przy tym niezwykłym widokiem. Górny pokład spowijają zaklęcia, dzięki którym nie musisz się przejmować chłodem czy wiatrem.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty31.12.22 17:34;

Loteria: 26
Strój: classy, sassy and very atlassy

Stał na górnym pokładzie, po spotkaniu z Longweiem udając się do swojego gabinetu jedynie na chwilę, by się trochę ogarnąć i przebrać adekwatnie do okazji. Zrezygnował z profilowanych koszul i miękkiego swetra na rzecz kreacji nieco bardziej ekstrawaganckiej, skropionej perfumą o lekkiej, acz wciąż nieco ekstrawaganckiej, sylwestrowej mieszance nut drzewa różanego, tabaki, mandarynek i cynamonu. Obserwował z boku, pojawiających się na statku uczniów, śledząc wzrokiem gości w ramach pilnowania inwentarza, niby również będąc gościem, ale przecież wciąż pozostając także pedagogiem i pracownikiem Hogwartu. Z dłońmi splecionymi za plecami uśmiechał się łagodnie do uczniów, ale także i absolwentów szkoły, którzy zdecydowali się odwiedzić mury w ten ostatni dzień roku. Wiele obcych twarzy, osób towarzyszących, zaskakujących połączeń i ludzkich mieszanek, które przecież tak bardzo uwielbiał obserwować. Był ciekaw, dokąd ten wieczór zmierza, był to w końcu pierwszy koniec i pierwszy początek, w tym nowym, abstrakcyjnym, angielskim życiu, na które się zdecydował.
Mógłby udawać dalej, że jest zainteresowany każdym i każdą, ale po co. W momencie, kiedy jego jasne spojrzenie zatrzymało się, na odzianej w lejącą się czerń sylwetce @Salem Latif gdzieś w oddali, uważne źrenice powracały do jego osoby, kontrolując jakie ruchy wykonywał, niczym goniec po szachowej planszy, by mu nie umknął nim ten zdąży na chwilę popnapawać się jego uwagą.
Pojawił się przy nim praktycznie znikąd, unikatowa zdolność jak na człowieka o jego aparycji i gabarytach, przymykając oczy by napawać się kadzidlanym zapachem wróżbity. Doprowadzało go do szału, jak wprawnie Latif umykał jego zachłannym rękom, nie był przywykły do tego, że ktoś mu odmawia, ktoś go unika, ktoś o nim zapomina. Bezczelny.
- Salem. - odezwał się, uśmiechając ciepło, uprzejmie, po kieszeniach chowając tę zaborczość, bo przecież nie była to oficjalna, atlasowa twarz- Wyglądasz wspaniale. - wyjął z kieszeni broszkę, w kształcie wyciętych z magicznego lodu skrzydeł ważki, przypominających płatki delikatnego kryształu. Jasne palce przebiegły po śliskiej satynie salemowej kamizelki, odrobinę zbyt powolnie, jakby nie chciał wcale puszczać tego materiału, wpiął jednak broszkę z lekkim uśmiechem, taką samą, w lustrzanym odbiciu, miał wpiętą w klapę swojej marynarki. Uczniowie chodzący na bale w Beauxbatons nosili butonierki wpięte we fraki, dopasowane do bukiecików zapiętych na nadgarstkach swoich partnerek. Atlas nie był fanem ciętych kwiatów. Swoboda, z jaką podarował brunetowi broszę mogła sugerować czyste intencje, pewien symbolizm, w rzeczywistości jednak był to niezwykle egoistyczny gest, którym mógł zaspokoić napęczniałe ego, oznaczyć go, polizać, by być w stanie później wypuścić wróżbitę pomiędzy innych gości, jego znajomych, ludzi, z którymi przecież wiązał relacje i znajomości znacznie dłuższe niż z nim samym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salem Latif

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Zapach kadzideł, ślady farb na dłoniach, bardzo dużo pierścionków
Galeony : 309
  Liczba postów : 306
https://www.czarodzieje.org/t20282-salem-omar-usama-latif#634668
https://www.czarodzieje.org/t20303-bitaqa-sowa-salema#637187
https://www.czarodzieje.org/t20281-salem-latif-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20306-salem-latif-dziennik#637474
Górny pokład QzgSDG8




Moderator




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty05.01.23 21:26;

Loteria: 99

Nie mogę ominąć oficjalnego powitania Nowego Roku - początki i końce są ważne, a ja w pełni oddaję się ciasnym pasmom splatającego całe życie losu; muszę spróbować zaczarować jakoś nadchodzący start kolejnego roku. Przede wszystkim cieszę się jednak, że będę miał co robić, bo nie zamierzam uganiać się za popijającymi przeszmuglowany alkohol uczniakami czy wzdychać do beznadziejnie niedostępnego @Camael Whitelight. To ma być moja noc, więc chcę z niej korzystać, a jeśli mogę mieć przy tym u boku uroczego pięknisia, to tym lepiej.
Nie wstydzę się stroju, który mocno odbiega od byle szkolnych szat. Wyglądam elegancko i bogato, a na dodatek wymieniam plamiące mnie wiecznie farby na makijaż; podkreślam mocniejszą czernią już i tak wyraziste oczy, a rozlane po gładkim materiale złoto rozcieram nad policzkami. Chcę błyszczeć, ale ledwo pokręcę się na statku a już dostrzegam, że niknę przy uroku wyłaniającego się obok mnie nauczyciela.
- Atlas - odpowiadam, pozwalając sobie na szeroki uśmiech, bo nie kryję mojego zadowolenia z jego obecności. Mieć kogoś tak pięknego i skupionego tylko na sobie to prawdziwy skarb - nie rozumiem więc jak Camael może nie doceniać mojej uwagi. - Dziękuję - kiwam lekko głową, podążając już ciekawskim spojrzeniem za złotym dodatkiem, który mężczyzna przypina do mojej koszuli. - A jednak mój wygląd zmieniasz... To motyl ku mojej nieuchwytności? Czy odradzająca się, kojarzona kiedyś z diabłem ważka? - Dopytuję powoli, jak zresztą zawsze, ważąc obco układające się w ustach słowa. - I tak nie będę błyszczał równie mocno, co ty.

______________________


When everything you touch
Turns to gold...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty05.01.23 23:41;

Nigdy nie było dla mnie trudnym, by dokładnie podyktować swoje zachowania. Utkać dopasowany uśmiech, przymrużyć oczy tak, by ich koloru widać było tylko odrobinę. Nie było dla mnie nigdy trudnym, by ustawić się w przestrzeni wydarzeń odpowiednio do sytuacji, pozwalając, żeby obmywały mnie jak fale zapadające się w wilgotnym piasku stopy. Niezależnie ode mnie. Bez wpływu na mnie. A jednak trudno mi powstrzymać się teraz, powstrzymać oczy, ślizgające się po czerni jego ubrań. Nie wiem jeszcze, czy bardziej mnie jego obecność i widok cieszy, czy oburza. Jestem tą konfuzją szalenie zachwycony, to mi się zdarza tak rzadko, że mógłbym się tym uczuciem upić jak szampanem. Jakby o tym pomyśleć, to już niemal czuję, jak bąbelki trzeszczą mi między zębami.
- Absolutnie. - czuje się w obowiązku gorliwie zaprzeczyć, wkładam więc w to słowo wiele przekonania. Kładę nawet dłoń na migoczącej ozdobami piersi, jakby ten gest mógł go przekonać do czegokolwiek. Krnąbrnego Salema.- To jedynie drobny wyraz mojej sympatii. - dodaję na usprawiedliwienie, ale ani jeden mięsień mojej twarzy nie wskazuje na skruchę. Wcale nie próbuję nawet brzmieć, jakbym próbował się usprawiedliwiać. Zdradza mnie przewrotny uśmiech- Nie nazwałbym Twojej nieuchwytności motylem. - mówię spokojnie, przyglądając się mężczyźnie, zaraz witam się z mijającymi nas studentami, przez co decyduję się lekko naprzeć dłonią na odziane w czerń i złoto biodro, by odsunąć nas nieco z trasy.- Na motyle wystarczyłaby siatka. - powracam do niego spojrzeniem, odstępując go na krok, jednak pozostając wystarczająco blisko, byśmy mogli tym swoim półgębkiem rozmawiać- A na Ciebie... - oczy otwierają mi się z błyskiem nieco szerzej, kiedy falą dociera do mnie znów to mrowienie w koniuszkach palców, a zęby odsłaniają w uśmiechu - A na Ciebie jeszcze nie wiem! - bardzo się staram, by to brzmiało jak dowcip, nawet śmieje się lekko, cicho, nie jakoś kpiąco, a jednak to nie żart. Naprawdę jeszcze nie wiem. Mógłbym zadusić jakąkolwiek trzeźwą myśl w jego głowie urokiem wili. Nie wykluczam, że to zrobię. A jednak ekscytuje mnie jego uważne spojrzenie, miękkość jego ruchów, jego skóra mieniąca się złotem. Jest jak egzotyczne zwierze, którego nie chcę zastrzelić, chcę je obserwować, chce, żeby jednocześnie było moje i było dzikie. Jak to pogodzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salem Latif

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Zapach kadzideł, ślady farb na dłoniach, bardzo dużo pierścionków
Galeony : 309
  Liczba postów : 306
https://www.czarodzieje.org/t20282-salem-omar-usama-latif#634668
https://www.czarodzieje.org/t20303-bitaqa-sowa-salema#637187
https://www.czarodzieje.org/t20281-salem-latif-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20306-salem-latif-dziennik#637474
Górny pokład QzgSDG8




Moderator




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty07.01.23 14:57;

- Nie nazwałbym mojej nieuchwytności nieuchwytnością - przyznaję, bo przecież wcale Atlasa nie unikam - ten jednak wydaje się widzieć mnie jako zdobycz, której jeszcze nie posiadł, chociaż prawda jest taka, że mogę znaleźć się w jego dłoni w każdej chwili, o ile ta tylko po mnie sięgnie. Uśmiecham się do studentów, a w moim jasnym spojrzeniu błyska intensywniejsza nuta rozbawienia; uwielbiam plątanie się w grzecznościach, ukrywanie na widoku, udawanie profesjonalnego wbrew kierującymi mną myślami, w których czystości zwykle brakuje.
- Myślę, że w moim przypadku siatka również miałaby szansy zadziałać - stwierdzam z namysłem, po tym jak bezczelnie długo rozglądam się po statku, uparcie powstrzymując się od powrócenia spojrzeniem do mojego rozmówcy. Nie muszę go widzieć, by czuć tę elektryzującą energię, którą blondyn roztacza dookoła siebie - mam wrażenie, że niemal już czuję ją na języku, a ten posmak nie ma prawa szybko zniknąć. - To po prostu musiałaby być dobra siatka - doprecyzowuję niemal leniwie, wreszcie sprawdzając uwagę lazurowych tęczówek. Próbuję utrzymać je na swoich oczach, gdy opuszkami palców muskam lśniące kamienie na atlasowym mostku. Sam nie mogę wytrzymać, zjeżdżam więc spojrzeniem niżej, tak jak i moja dłoń zaczyna przesuwać się po złotych nitkach intrygującej mnie siatki. - Gdyby ta siatka była wystarczająco duża, to może… ciekawe jak daleko sięga? - Pytam, ale nie oczekuję odpowiedzi, bo zamierzam zdobyć ją dla samego siebie. Przysuwam się bliżej, gdy moja dłoń znika pod głębokim dekoltem koszuli, dzięki czemu mogę szarpnąć lekko za któreś z ostatnich oczek. - Piękny jesteś - informuję wprost, rozbijając oddech o jego policzek, bo stoję zdecydowanie zbyt blisko z dłonią wsuniętą pod jego ubrania. - Sprawdzisz, jak na mnie działa taka siatka?

______________________


When everything you touch
Turns to gold...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty10.01.23 18:44;

Wymiana słów między nami odbywa się miękko, jakbyśmy przeciągali jedwabną chustę, albo miękką wstążkę między palcami swoimi i tego drugiego rozmówcy. Pełne uprzejmości i powabu zdania, jednak mam wrażenie, że ani ja, ani Salem nie do końca ubieramy w słowa to, co się nam ciśnie na wargi. Miał w sobie grację kota, w którego czarne futro włosów chciałem zanurzyć palce, by nimi musnąć tę miękką skórę za uszami. Rozklejam usta w kolejnym uśmiechu, mięciutkim, lekkim, niemal niewinnym, taki jestem uroczy i niepozorny, choć moje spojrzenie głodnieje z każdą sekundą spędzoną w tym kadzidlanym oparze, obejmującym postać Latifa niewidzialną garścią.
- To takie proste? - kręcę z niedowierzaniem głową, choć cieszy mnie, że przynajmniej w tym jednym dostrzegam jasny sygnał jego intencji. Byłbym niemal gotów podziękować za przyzwolenie, ale wciąż drażni mnie, to, że jasny błękit jego oczu swoją uwagę rozdaje wszystkiemu wokół, poza mną. Tak się przecież nie godzi. Prawie mnie miał, prawie mnie tym sprowokował do upuszczenia własnej, porcelanowej maski, bo dłoń wyrywa mi się by złapać go za ten ostry podbródek, palce skaleczyć o tę żuchwę, wykrojoną w miodowej skórze jak łyżką wyjedzony karmel, ale odwraca się, a moje usta zastygają w swojej uległości. Jestem taki spokojny, taki towarzyski, taki przyjacielski. Jasne spojrzenie zawieszam na zasłonce tych niepoprawnie długich, czarnych rzęs, choć głowa przechyla mi się zaintrygowana jego dotykiem. Nie był to pierwszy, a już z pewnością nie ostatni raz, gdy czyjeś palce przemykały po skórze mojego torsu, a jednak ten dotyk, tego wieczora, cieszy mnie nader mocno. Kiedy ucieka ode mnie spojrzeniem, palcem jednej dłoni podnoszę jego podbródek, bo nie godzę się jeszcze, by mnie sobie oglądał, jeszcze moja kolej, skoro już go złowiłem, jeszcze ja oglądam jego. Opuszkami drugiej dłoni chwytam materiał rękawa czarnego, śliskiego płaszcza, opinającego łokieć ramienia, którym wślizgnął się pod moją koszulę. Jak wnyki zatrzaskuję się na nim, napierając na łokieć, zachłannie wsuwając jego dłoń nieco głębiej, gdy przestępuję z nogi na nogę o tych kilkanaście centymetrów bliżej.
Ciepły oddech muska mój policzek, gdy przymykam oczy jak rozleniwiony kocur na zapiecku. Pragnąłem tego komplementu, tego oddechu, tej dłoni w zetknięciu ze swoją skórą. Jasnym spojrzeniem wiodę po twarzach otaczających nas ludzi, ale nie jestem nimi już prawie wcale zainteresowany, ot, jak łatwo zaskarbić sobie moją uwagę. Powoli odwracam głowę w kierunku Salemowego profilu i zanurzam usta w jego uchu:
- Sprawdzę. Raz. Drugi. Sprawdzę tyle razy, że sam zapomnisz, po co sprawdzam. - mówię mu cicho ten sekret, tajemnicę przeznaczoną tylko jego uszom. Jestem adoratorem. Adoruję więc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31908
  Liczba postów : 89595
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Górny pokład QzgSDG8




Specjalny




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty16.01.23 16:36;


 
Coś się kończy...



Już prawie północ, napięcie rośnie, kiedy wybrzmiewają ostatnie dźwięki wspaniałego koncertu zespołu Felix Felicis. Szmer rozmów zagłuszany jest nieco muzyką dobiegającą z magicznych głośników, porozwieszanych tu i ówdzie. Dla każdego czas Nowego Roku to szansa, by zostawić za sobą cienie, ciągnące się od wielu miesięcy i móc napisać nowy rozdział swojego życia, za zupełnie czystych kartkach. Nawet męczące choroby, a może szaleństwo, które opętało magiczny świat zdawały się wycofywać, uciekać niemal przed kolejny rokiem, który przynieść może wiele zmian. Dla niektórych czas refleksji i przemyśleń, może rachunku sumienia, dla innych okazja, by bawić się za wsze czasy.
Rozmowy stopniowo cichły, gdy na scenę weszła profesor Bennett razem ze swoim wiernym towarzyszem profesorem Foresterem, by przenieść zabawę na górny pokład, kto wie, może po tej nocy w Hogwarcie zagoszczą nowe plotki o rzekomym romansie między tą dwójką? Czas pokaże teraz jednak ten sam czas zbliżał wszystkich to upragnionej chwili tego wieczoru, który była jednocześnie tak bliska i tak daleka, kiedy dzieliły ją długie minuty.
Drodzy uczniowie, studenci, absolwenci i koledzy z pracy, mam nadzieję, że dobrze spędzacie czas i jesteście gotowi powitać Nowy Rok w tym gronie, w którym obecnie się znajdujemy. W imieniu dyrektorki szkoły, dziękuję za obecność i wsparcie okazywane szkole, cieszymy się, że możemy wspólnie zacząć kolejny rok… — słowa powoli wypływały z ust bennettowej, kiedy dziwny, niektórym może nieco znajomy, innym dużo mniej, dźwięk zaczął dobiegać do uszu wszystkich zgromadzonych. Był jednak na tyle odległy, że nikt specjalnie nie zwracał na niego uwagi, zbyt cichy.
Myślę, że to czas, byśmy rozpoczęli odliczanie, a wyniki loterii ogłosimy tuż po tym! — zawołała wicedyrektorka, a w powietrzu za sprawą zaklęcia zawisły cyfry zegara, rozpoczynające odliczanie. Mówi się, że jaki nowy rok, taki cały rok, wcześniejszy dźwięk stawał się coraz głośniejszy z upływem każdej sekundy, a niektórym czarodziejom mógł się skojarzyć z trzepotem skrzydeł.
3… 2… 1… W powietrze wzleciały magiczne fajerwerki, układające się kształty magicznych stworzeń, a widowisko było naprawdę urokliwe w połączeniu z doskonałym, niemalże bezchmurnym niebem. Nikt się nie spodziewał, że przy kolejnym wystrzale zamiast świetlistego hipogryfa ukaże się chmura ognia, rozdzierająca niebo.

...coś zaczyna



Z ogniem czarodzieje już za pan brat. Nie tak dawno spotkali się z nim na avalońskiej wyspie, by po chwili oddechu, wciągać gorące powietrze płonącego rezerwatu w  Dolinie Godryka. Każdy snuł domysły, każdy pytał o działania Ministerstwa Magii, które zdawało się być bezsilne wobec rozszalałego żywiołu, pochłaniającego wszystko na swojej drodze. Podpalacz? Przypadek niefortunnego losu? A może… smoki.
Teraz każdy miał pewność, kiedy doskonale już słyszalny trzepot skrzydeł poprzedzał przenikający niemal do kości ryk tych potężnych magicznych stworzeń. Były niespokojne, rozzłoszczone na tyle, by zaatakować czarodziejów bawiących się na statku – szczęście, czy może okropny pech? Wokół była woda, a jednak wszyscy byli odizolowani od dróg ucieczki. Niektórzy w przerażeniu już wskakiwali do lodowatej wody jeziora, nie bacząc na pogłoski o Wielkiej Kałamarnicy, inni stali w miejscu sparaliżowani strachem. @Atlas M. O. Rosa odepchnął @Salem Latif, i choć upadli z impetem na ziemie wzbogacając się o kilka nowych siniaków, to udało im się uskoczyć przed śmiercionośnymi płomieniami, zanim te objęły ich swoimi gorącymi ramionami.
Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, chociaż nauczyciele, profesor Bennett oraz profesor Harrington już usiłowali nałożyć na statek zaklęcie ochronne – to los zatańczył na ich niciach życia, kiedy płomienie pochłonęły ich w jednej chwili, zajmując także znaczną część drewnianej podłogi pokładu. Świat na chwilę zdawał się stanąć w miejscu, upamiętniając nauczycieli chwilą ciszy, a smoki odleciały w stronę szkoły.
W tym momencie nic nie mogliście z tym zrobić, teraz musieliście się ratować!

Dla tych, którzy dołączyli do świętowania na górze
Sytuacja jest poważna i każdy z Was to wie. Nikt nie myśli już o odliczaniu i koncertach, loterie i konkursy odeszły w zapomnienie, kiedy w głowach wciąż widzicie straszny koniec dwójki nauczycieli, a może nadal słyszycie ich krzyki? Smoczy ogień nie miał sobie równych i żadne nawet zaklęcie nie mogło mu dorównać. Pochłaniał drewniany podkład z zatrważającą prędkością, docierał do niższe poziomy statku, sprawiał, że podłoga dosłownie usuwała się spod stóp. Byliście jednak w lepszej sytuacji niż Ci, którzy nie weszli na górę. Czy zostali tam przyjaciele, może rodzina? Będziecie na tyle głupi, by iść szukać, nazywając to odwagą, czy postawicie na ratowanie samych siebie?

Jeśli idziesz kogoś ratować:

A – to bardzo heroiczne z twojej strony, ale jesteś pewien, że to był dobry pomysł? Nie udało ci się nawet dojść do wejścia pod pokład, kiedy jakaś niezidentyfikowana belka spada prosto na ciebie. Dorzuć kostkę k6 – parzysta: udało ci się przed nią uskoczyć; nieparzysta: belka cię uderza, przygniata wręcz, koniecznie potrzebujesz pomocy, za każdy post innej osoby po tobie, która ci nie pomaga musisz odjąć 10 od kości k100.
B – masz wiele szczęścia, a może jesteś tak super szybki, że nic nie zdąży na ciebie spaść, nikt cię nie popycha, a ty już jesteś pod pokładem – teraz jednak musisz rzucić kostką, przeznaczonych dla tych pod pokładem!
C – cisza przed burzą, to coś czego nikt nie lubi, wzbudza niepokój, choć masz wrażenie, że przecież nic się nie dzieje i nie stanie. Udaje ci się dotrzeć do schodów, ale właśnie wtedy, gdy stawiasz na nich krok – te zapadają się, a twoja noga utyka pomiędzy stopniami. Rzuć 10x k6, jeśli osiągniesz 40 oczek udaje ci się wydostać, jeśli nie rzucasz tak długo dodatkowe k6 aż uda się osiągnąć ten poziom, jednak każda kolejna rzucana kostka to -5 do k100.
D – docierasz pod pokłada bez większych problemów, udaje ci się nawet ugasić płonące schody, po których zbiegasz, zupełnie tak jakby Merlin czuwał nad twoją duszą. Musisz teraz rzucić kostkę dla tych, którzy są pod pokładem, ale otrzymujesz przerzut!
E – próbujesz dostać się pod pokład, ale nie jest ci to wcale dane. Jesteś bowiem już prawie przy schodach, kiedy artysta Druzgotek odciąga cię, krzycząc, że chyba oszalałeś i masz się ratować. To nie najlepszy czas na pytanie o autograf, za to dzięki artyście i jego bohaterskiej postawie możesz dodać sobie do k100 +10, Druzgotek ma cię na oku, więc nie próbuj znowu idiotycznie biec pod pokład płonącego statku.
F – smoki, dasz wiarę? Cały zaaferowany tym, że naprawdę przeżyłeś – jeszcze – atak smoków zbiegasz na dół, próbując się skupić. Masz jednak wrażenie, że krzyki, dym i wszystko inne okropnie cię rozprasza, nic dziwnego, nie przejmuj się. Dotarłeś pod pokład, jednak przez nieuwagę spadł na ciebie płonący odłamek drewna, podpalając ci ubranie. Odejmij od k100 -10 i rzuć kostką, dla tych co są pod pokładem.
G – gdzieś, nie wiadomo gdzie… jest ktoś, kogo szukasz. Dotarłeś pod pokład szybko, sprawnie i bez problemów, teraz jednak czas znaleźć swoją zgubę. W zależności od tego kogo szukasz oboje rzucanie kostką k6, jeśli wartość twojej kostki będzie większa – udaje ci się znaleźć poszukiwaną osobę. Zanim jednak wyjdziecie, musisz również rzucić kostką dla tych, co są pod pokładem!
H – może i chciałeś zbiec pod pokład, żeby bawić się w bohatera, ale kiedy tak biegniesz w stronę schodów, zauważasz kogoś rannego i potrzebującego pomocy. Masz jednak wybór, możesz pomóc i otrzymać 1pkt z uzdrawiania, albo zignorować i biec dalej pod pokład. Jeśli wybierzesz drugą opcję, koniecznie rzuć kostką dla osób pod pokładem!
I – i tyle z dobrej zabawy, wszystko płonie, wszędzie jest ogień, a ty uważając się za odważnego jak nie wiem, postanawiasz udawać bohatera, wbiegając pod pokład. Zanim jednak docierasz do schodów, spada przed tobą płonąca belka, a iskry wpadają ci w oczy! Niewiele widzisz, odejmujesz od k100 -20, jeśli zdecydujesz się mimo to biec dalej pod pokład musisz przerzucić literkę dla tych pod pokładem i wybrać gorszą dla siebie opcję!
J – jasna cholera, kto to widział. Płonie, wszystko płonie, a mimo to okazujesz się być nieoceniony w tej sytuacji. Decydujesz się na ratunek kogoś pod pokładem, a Morgana świecie nad Twoją duszą, kiedy bez żadnych problemów docierasz na miejsce i do osoby, której szukasz. Możesz dodać +15 do swojej k100, albo do k100 osoby, którą ratujesz, dodatkowo musisz rzucić kostką dla osób pod pokładem, ale możesz wykonać jej przerzut i wybrać lepszą opcję!

Jeśli ratujesz siebie:

A – ale gorąco! Ogień otacza cię z każdej strony, twoim największym priorytetem powinno być wydostanie się z tej płomiennej pułapki! Różdżkę już pewnie masz mocno zaciśniętą w dłoni, więc czas na wszystkie zaklęcia wodne jakie tylko znasz! Dorzuć kostkę k6 – parzysta: ładnie wszystko gasisz, dodaj +10 do k100; nieparzysta: nawet idzie, ale trochę jak krew z nosa, przypiekają cię płomienie z tyłu, odejmij -10 od k100. Uwaga: jeśli masz powyżej 20pkt z zaklęć, nie musisz dorzucać k6 i możesz automatycznie dodać +10 do k100.
B – boom! Szczęścia nie masz wcale, coś za tobą dosłownie wybucha, w końcu statek nawet i magiczny nie jest taki bezpieczny, szczególnie kiedy płonie. Odrzuca cię na kilka metrów, dorzuć k6, jeśli wylosujesz 2 lub 4 łamiesz sobie którąś kończynę, odejmij -10 od k100.
C – co za ulga! Działasz szybko i sprawnie, z łatwością gasisz płomienie, a w dodatku znajdujesz na swojej drodze 30 galeonów! Nie znajdziesz właściciela, więc możesz je sobie zachować. Dodatkowo los ci sprzyja, otrzymujesz +15 do k100.
D – dzięki ci Merlinie, że nie jesteś pod pokładem. Byłoby przecież znacznie gorzej, a sytuacja i tak zdaje się być tragiczna. Próbujesz się ratować zgodnie z instynktem przetrwania, kiedy podłoga pod tobą się zapada. Wpadasz pod pokład, żeby się wydostać musi albo ktoś cię uratować, albo możesz próbować sam – w tym celu rzuć 10x k6, ratujesz się przy wartości 40, możesz dorzucać tyle k6 ile potrzeba do tej wartości, jednak każda kolejna to -6 do twojej k100.
E – coś wybucha, a ty jesteś na tyle blisko, że odrzuca cię w tył. Obyś był dobrym pływakiem, bo lądujesz w lodowatej wodzie jeziora. Siła uderzenia na chwilę pozbawia cię oddechu, odejmij od k100 -10. Jeśli zaś nie potrafisz pływać, każdy post po twoim, który nie jest twoim ratunkiem to -10 do k100.
F – wpadasz do wody, tyle wiesz, kiedy ktoś w panice cię popycha, a ty akurat stoisz przy samej burcie. Szybko się jednak orientujesz, że ktoś, a może coś tobie pomaga. Jezioro jest przecież pełne magicznych stworzeń, jeśli więc nie posiadasz cechy eventowej drzemie we mnie zwierzę, zostajesz uratowany przez trytony, w przeciwnym razie radź sobie sam.
G – usiłujesz gasić szaleńcze płomienie, w pełni na tym skupiony i myślący, że to cokolwiek da, kiedy to spada płonąca, masztowa belka. Dorzuć kostkę k100, jeśli wynik będzie powyżej 60 uskakujesz na czas, jeśli będzie mniejsza – przygniata cię, pozbawiając cię -20 od k100 życia.
H – widzisz poszkodowaną Amortentię West, która została przygnieciona przez jakieś paskudne drewno. Możesz jej pomóc, a właściwie musisz, by jej fani nie byli zrozpaczeni! Jeśli opiszesz to na min. 1000 znaków, otrzymasz +1pkt z uzdrawiania do kuferka.
I – prawdziwy z ciebie zaklęciarz, kiedy trzaskasz zaklęciami gaszącymi na prawo i lewo. Zdaje się, że jesteś wręcz niezastąpiony, przejmując dowodzenie w akcji gaszącej i tworzenia ścieżki między płomieniami do szalup ratowniczych. Otrzymujesz +1pkt z zaklęć i +10 do k100 życia.
J – ktoś się tobą zaopiekował, a może zmusił cię do ratowania swojej skóry. Podążasz więc za nim w stronę szalup, by po prostu przeżyć. Otrzymujesz +20 do k100 życia, ale nie możesz nikomu pomóc. Opuszczasz bezpiecznie statek.


Dla tych, co świętują w innych lokacjach
Słyszycie hałasy, dobiegające z góry, choć z początku nie macie pojęcia co się dzieje, a może mylicie je nawet z hucznym świętowaniem. Czy nie od tego przecież jest sylwester, by strzelać magicznymy sztucznymi ogniami i krzyczeć w niebogłosy, witając Nowy Rok, niosący ze sobą tyle nadziei?
Dopiero po jakimś czasie dociera do Was, że coś jest nie tak. Smród palonego drewna jest coraz bardziej wyraźny, a temperatura znacznie się zwiększyła, sprawiając, że na skroniach pojawiają się kropelki potu. Po chwili słyszycie spanikowanego krzyk, mówiące coś o pożarze. Nie macie jednak pojęcia czym jest spowodowany, może wadliwe fajerwerki? Nie ulega jednak wątpliwościom, że ogień dociera powoli też do Was, a Wy jesteście uwięzieni pod pokładem. Oby Merlin miał Was w opiece.

A – jest gorąco i jest duszno, kaszel już się w tobie wzbiera, oczy łzawią i wygląda na to, że sytuacja jest gorsza niż z początku myślałeś. Rzuć kostką k100, jeśli wynik będzie mniejszy niż 40 – mdlejesz i ktoś musi cię uratować. Każdy post po twoim, który nie jest ratunkiem to -15 od k100 życia.
B – będzie bolało, wiesz to od samego początku, kiedy widzisz lecącą wprost na ciebie płonącą belkę. Uderza cię zanim zdążysz wypowiedzieć tykwobulwa, łamiąc twoją dominującą rękę.
C – cholera jasna! Drzwi do pomieszczenia, w którym obecnie się znajdujesz się zacięły i wygląda na to, że niewiele możesz zrobić bez zaklęć. Musisz się jednak spieszyć, bowiem w pomieszczeniu jest coraz więcej dymu. Rzuć k100, potrzebujesz 60, by udało się odblokować drzwi, każdy kolejny oprócz pierwszego rzut to -10 do k100 życia.
D – w ten dzień pije się dużo alkoholu, nie od dziś jednak wiadomo, że alkohol jest łatwopalny. Ktoś obok ciebie w panice rzucił na ziemię dwie butelki wódki powodując wybuch płomieni. Ogień cię dosięga – rzuć k100, wynik oznacza procent poparzeń twojego ciała (jeśli jest <30, odejmij od k100 życia -10; jeśli jest 31-75, odejmij od k100 życia -20; jeśli jest >75, odejmij od k100 życia -30).
E – możesz nazywać się szczęściarzem, bo w mgnieniu oka znajdujesz się na zewnątrz i choć sytuacja tam jest tragiczna, to jakoś wszystko dzieje się obok ciebie. Możesz dodać do k100 +20.
F – wydawałoby się, że wszystko jest jak najbardziej w porządku, pomijając fakt, że statek się palił i wszystko powoli się zawalało. Zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo było niebezpiecznie, więc próbujesz uciec jak najszybciej. Nie mogłeś jednak przewidzieć, że znajdziesz się w złym miejscu o złym czasie, bo właśnie na ciebie spada sufit. Sam nie jesteś w stanie się wydostać, ktoś koniecznie musi cię uratować. Odejmij -10 od k100 życia, dodatkowo za każdy post po twoim, który nie jest ratunkiem, odejmujesz kolejne -10.
G – sytuacja nie była zbyt dobra i każdy o tym wiedział. Panika rozprzestrzeniała się szybko niczym bardzo zaraźliwy wirus, być może i przechodzi właśnie na ciebie. We własnej panice, lub przypadkiem popchnięty przez kogoś innego, sam popychasz inną osobę w sam środek ognia. Oznacz osobę, którą popychasz, a ona musi rzucić k100, wynik oznacza procent poparzeń twojego ciała (jeśli jest <30, odejmij od k100 życia -10; jeśli jest 31-75, odejmij od k100 życia -20; jeśli jest >75, odejmij od k100 życia -30).
H – w miejscu, w którym się znajdujesz coś spowodowało dziurę pod pokładem. Woda nalewa się coraz szybciej, co źle wróży. Rzuć 2x k6, wynik pierwszej oznacza minuty, które masz, zanim cały pokój napełni się wodą, wynik drugiej to minuty, które mijają zanim się wydostaniesz. Jeśli druga wartość będzie większa od pierwszej, odejmij od k100 życia -30.
I – wszędzie ogień, wszędzie dym, niewiele widzisz, ale w końcu czujesz. Jedna, zbłąkana iskra ląduje na twojej głowie, włosy niestety są okropnie łatwopalne, więc w mgnieniu oka tracisz je wszystkie! Odejmij od k100 życia -15.
J – jest duszno, gorąco, czujesz spływające po karku i skroniach krople potu i łzy wypływające z oczu, ale przesz naprzód i naprzód, aż w końcu udaje ci się wydostać na zewnątrz, szczęście ci sprzyja, bo znajdujesz po drodze 20 galeonów i możesz dodać do k100 życia +15.


Informacje

Najważniejszą wartością jest kostka k100, którą rzucaliście przy dołączeniu do sylwestrowego eventu jako los na loterię (osoby, które tego jeszcze nie zrobiły mają obowiązek rzucić ją teraz). Właśnie ta wartość, to Wasze „życie”. Rzucacie kostkami literkami w zależności od tego jaki scenariusz wybierzecie i modyfikujecie tę wartość o to, co mówią kostki i modyfikatory.
Jeśli u kogoś wartość ta wyniesie mniej niż 10 – postać umiera.

Każdy z Was może dowolnie modyfikować tę wartość, jeśli chcecie pomóc innym. Możecie więc odjąć np. 10 od swojego życia i dodać komuś innemu. Jest to ważne o tyle, że jeśli rozpoczynacie event z życiem poniżej 10, macie szansę na ratunek, jednak od razu zakładacie, że stało Wam się coś strasznego i ktoś Wam pomógł! Takie osoby nie rzucają już innymi kostkami, zakładacie po prostu ratunek, no chyba, że Wam nikt nie odda swoich punktów.

Jeśli wartość Waszego życia ostatecznie wyniesie mniej niż 30 – postać jest bardzo poturbowana.  Konieczny jest post na min. 2000 znaków w szpitalu św. Munga lub Skrzydle Szpitalnym, w którym opisujecie rekonwalescencje. Jeśli tego nie zrobicie, Mistrz Gry ma prawo zrzucić na Was poważne konsekwencje! Na post w szpitalu macie czas do 16.02.2023 (miesiąc)

Daję dowolność w wyborach scenariusza, możecie więc wybrać, czy olewacie wspólne obchody z Bennettową na górnym pokładzie i zostajecie gdziekolwiek indziej pod pokładem, czy jednak Wasza postać jak najchętniej dołączyła na górny pokład. Jednakże osoby, które w momencie wrzucenia tego posta były akurat w sali balowej albo na górnym pokładzie nie mają wyboru i automatycznie odliczają z Bennettową!

Dalej można dołączać do eventu - należy jednak założyć, że postać pojawiła się na statku przed północą!

Czas na odpis i reakcję jest do 29.01.23, po tej dacie zastrzegam sobie możliwość ingerencji MG.


Modyfikatory

Każdy z cechą eventową słaba psycha, którzy byli świadkami śmierci profesorów, automatycznie odejmują od k100 -20.

Każdy z cechą eventową pojawiam się i znikam, są w stanie się teleportować na statku, jeśli nie posiadasz tej cechy, nie jesteś w stanie tego zrobić.

Cecha eventowa gibki jak lunaballa upoważnia do wykonania przerzutu każdej wylosowanej literki, liczy się drugi rzut.

Cecha eventowa silny jak buchorożec pozwala dodać +15 do k100.

Cecha eventowa połamany gumochłon oraz rączki jak patyki  każe odjąć od k100 -15, jeśli posiadasz obie te cechy odejmujesz -30.

Każdy z cechą eventowa dwie lewe różdżki musi przerzucić każdą rzucaną literkę i wybrać dla siebie gorszą opcję, może też wybrać lepszą opcję, ale automatycznie wtedy musi odjąć -20 od swojej k100.

Każdy uzdrowiciel (osoba, która posiadam ponad 25pkt z uzdrawiania) otrzymuje dodatkowe 30 punktów, które może rozdysponować pomiędzy inne osoby, potrzebujące pomocy, nie może ich dodać sobie.

Każdy, kto posiada min. 25pkt z ONMS, doskonale zdaje sobie sprawę z mocy smoczego ognia i z założenia jest bardziej ostrożny, dlatego otrzymuje dla siebie +10 do k100.

Jeśli ktoś brał udział (potwierdzone linkiem!) w gaszeniu pożaru w Dolinie Godryka, automatycznie otrzymuje +15 do k100.

Jeśli ktoś nie ma w kuferku zgody na ciężkie obrażenia, może dodać do k100 +30.

Jeżeli ktoś nie ma w kuferku zgody na śmierć, a jego życie wyniesie mniej niż 10, traktuje to jako stan krytyczny i poważne obrażenia, konieczny jest post w św. Mungu lub Skrzydle Szpitalnym na min. 3000 znaków.


Obowiązkowy kod

Kod:
<zgss>Życie:</zgss> [url=LINK]k100 rzucane jako los loterii[/url]
<zgss>Wybrany scenariusz:</zgss> wpisz scenariusz który wybierasz
<zgss>Kostki literki i dorzuty:</zgss> [url=LINK]podlinkuj wszystkie wykonane rzuty[/url]
<zgss>Modyfikatory:</zgss> wpisz wszystkie wykorzystane modyfikatory
<zgss>Zyski i straty:</zgss> wpisz wszystkie zyski oraz straty  


Pytania proszę kierować do @Ruby Maguire.
Jeśli nie będzie dostępna, pomocą służą @Archie N. Darling lub @River A. Coon.






______________________

Górny pokład Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 469
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty16.01.23 21:45;

Życie: 56
Wybrany scenariusz: ratuję siebie
Kostki literki i dorzuty: F
Modyfikatory: +15 (cecha) +30 (brak zgody)
Zyski i straty: brak

Gra w gargulki nie była najbardziej porywającym zajęciem, ale być może wszystko było winą tego, że zwyczajnie nie pił alkoholu. Ostatnie, czego chciał, to spić się na statku pełnym jego kolegów, jeśli tak powinien mówić o dzieciakach ze Slytherinu, pod okiem nauczycieli. Pożegnał się z Mary i przeszedł na pokład, żeby spokojnie czekać na odliczanie do północy. Zastanawiał się, czy powinien rozejrzeć się za siostrą, ale nie chciał jej w niczym przeszkadzać. Nie był pewny, jak zareagowałby, gdyby przypadkiem znalazł ją obściskującą się z jakimś lalkowatym dzieciakiem. Nie, zdecydowanie bezpieczniej dla wszystkich było, żeby został obserwować fajerwerki.
3… 2… 1…
Nagle usłyszał trzepot skrzydeł, a później zorientował się, że kula ognia, którą widział, nie była jakimś wielce realistycznym fajerwerkiem. Widział, jak smok przeleciał nad statkiem, a jego ogień zaczął zajmować kawałek po kawałku statku. Widział również, jak zginęła dwójka profesorów, jedynych, którzy nie obściskiwali się jak nastolatki. Prawdę mówiąc, nawet przez moment było mu żal pochłoniętych przez ogień, ale nie miał zbyt wiele czasu na myślenie. Przez chwilę wahał się, czy powinien szukać siostry, czy próbować się ratować. Stanął przy burcie, próbując rozejrzeć się za Carly, ale nagle został przez kogoś popchnięty. Następne co zdołał zarejestrować to fakt, że był już w wodzie. Widział trytony, które pomagały innym odpłynąć od statku i płynąć w stronę brzegu, ale jemu oczywiście żaden pomóc nie chciał. Szczęśliwie potrafił pływać, więc po chwili dryfowania, zaczął kierować się do brzegu, wciąż rozglądając się za siostrą. Wiedział, że próba powrotu na statek byłaby skończonym wariactwem, ale nie chciał za chwilę mówić ojcu, że Carly spłonęła w trakcie szkolnego balu… Żeby więc sprawdzić, czy wszystko w porządku z Puchonką, musiał dopłynąć do brzegu i na tym się skupił, aby niewiele później, będąc już bezpiecznym, spoglądać w stronę kolejnych osób opuszczających statek, wypatrując siostry.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Scarlett Norwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rytualny krwawy znak na wskazującym palcu lewej dłoni; ciemnogranatowe blizny na prawej kostce
Galeony : 1380
  Liczba postów : 355
https://www.czarodzieje.org/t21546-scarlett-norwood#699531
https://www.czarodzieje.org/t21555-serniczek#699868
https://www.czarodzieje.org/t21548-scarlett-norwood#699535
https://www.czarodzieje.org/t21554-scarlett-norwood-dziennik#699
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty17.01.23 18:41;

Życie: 33 → 38 ostatecznie
Wybrany scenariusz: górny pokład; ratuję się sama
Kostki literki i dorzuty: F - E
Modyfikatory: Rączki jak patyki - 15; brak zgody na ciężkie obrażenia: +30 = 48, za Dwie lewe różdżki przerzut litery i wybrana E
Zyski i straty: n/d; odpływam sobie w lodowatej wodzie

Carly, rozmawiając z Jinxem, rzuciła jedynie na jego wspaniale mądre uwagi, że zobaczą się w takim razie później, tuż przed samą północą. Zupełnie, jakby obiecywała mu, że spełni się ten niesamowity prognostyk o pocałunkach na nowy rok. Ten, kto znał ją nieco lepiej, mógł jednak śmiało zakładać, że dziewczyna zamierzała utopić swojego byłego chłopaka albo z wielką przyjemnością rzucić go na pożarcie kałamarnicy. Jakkolwiek by nie było, ostatecznie Carly nie miała ochoty bawić się zbyt długo w obecności Jinxa i jego siostry, więc po prostu ulotniła się, kręcąc się po statku bez większego celu, by tuż przed północą skierować się na górny pokład, jak pan Merlin przykazał, co by obejrzeć sobie fajerwerki. Przyjemnie spędzała ten czas i równie przyjemnie zamierzała przywitać nowy rok, ale zdecydowanie nie była gotowa na to, co się wydarzyło.
Prawdę mówiąc, nie wiedziała, co się właściwie dzieje. Czuła się, jakby patrzyła na jakiś film, na coś w zwolnionym tempie, nie będąc w stanie pojąć, z czym wiązało się to, co się wydarzyło, jakby nie zarejestrowała ognia, śmierci, cierpienia i szaleństwa. Być może dlatego, że coś koło niej wybuchło i nim zdążyła krzyknąć, została odrzucona siłą tego wybuchu. Nie była w stanie myśleć, jedynie szybować w stronę wody, nie do końca rozumiejąc, co się działo. Nie wiedziała, czy żyła, czy właśnie umierała, czy jednak miała jeszcze jakąś szansę. Uderzyła później w taflę wody, złapawszy w ostatniej chwili oddech i chociaż przeżyła szok wywołany zmianą temperatury, przez chwilę walczyła ze swoim ciałem.
Machnęła nogami, co było trudne w sukience i wydostała się ponad powierzchnię, by spojrzeć na płonący statek. Wiedziała, że musi się dostać na brzeg, że musi uciec, że nie może tutaj zostać. Dlatego też zaczęła płynąć przed siebie, zaciskając mocno zęby. Nie była mistrzem pływackim, ale radziła sobie całkiem nieźle, więc i teraz udało jej się dobrnąć do brzegu, a w jej głowie powoli zaczynała kołatać się myśl, że na statku mogli być jej bliscy. Chciała jednak wierzyć w to, że wszystko skończy się dobrze, a szum w uszach wywołany wybuchem i ogólne otępienie, również chłód, jaki ją przeszywał, skutecznie na razie tłumił lęki.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek
Galeony : 518
  Liczba postów : 774
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty18.01.23 7:17;

Życie: 3 (nie rzucałam wcześniej) + modyfikatory = 43
   Wybrany scenariusz: inna lokacja, ratuję się sama
   Kostki literki i dorzuty: J
   Modyfikatory: +15 (cecha buchorożec), +10 (onms), +15 (kostka)
   Zyski i straty: +20galeonów


Miała wrażenie, że brat bawi się doskonale i nie zamierzała mu w tym przeszkadzać. Może gdyby sytuacja przedstawiała się nieco inaczej to by zareagowała, ale na ten moment po prostu przyglądała się temu jak Longwei walczy z żywiołem i po części również z kałamarnicą. Nie zauważyła nawet tego, kiedy w zasadzie starszy Huang wydostał się z wody i znalazł się tuż obok. Co do jednego jednak nie było wątpliwości. Faktycznie Ola wyglądała jakby zaatakował ją jakiś smok i nawet chciała jeszcze w jakiś sposób pociągnąć ten żarcik, gdy nagle w powietrzu pojawiła się jebitna kula ognia. Jasny chuj, słowa Weia odnośnie smoków zdecydowanie wybrzmiały nie w porę. Jakby tego było mało to jeszcze Max gdzieś im się zawieruszył. Zajebisty koniec roku.
- Tak to zdecydowanie moment na panikę - odpowiedziała jeszcze na pytanie Krawczyk, które teraz nabrało zupełnie innej mocy.
Musieli jakoś uciekać ze statku. Miała wrażenie, że na przeciwnej burcie widziała szalupy lub też coś podobnego, że też w pierwszym momencie nie pomyślała o teleportacji. Była jednak zdecydowanie zbyt pochłonięta tym, aby znaleźć się nieco dalej od ognia, który uderzył w statek zdecydowanie zbyt blisko niż by tego chciała. Przebycie pokładu do miejsca, które byłoby względnie bezpieczne i nie groziło większymi poparzeniami przy próbie przeniesienia się gdzieś było raczej trudnym zadaniem. Starała się nie nie natknąć na smocze płomienie. Za dobrze wiedziała jakie szkody potrafią wyrządzić. Oby tylko udało im się całą grupą wydostać z tej zjebanej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 2462
  Liczba postów : 1548
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty18.01.23 7:40;

Życie: 96 → 111
Wybrany scenariusz: górny pokład, ratuję się sam
Kostki literki i dorzuty: F, B → dorzut na złamaną kość 3
Modyfikatory: +15 (cecha)
Zyski i straty: n/d

Max nie wiedział, co się dookoła niego dzieje. Nie był pewien, czy to, co mu towarzyszyło, to jeszcze wizja, czy już rzeczywistość, ale gdy znalazł się w końcu na górnym pokładzie, dotarło do niego w pełni, że znowu się spóźnił. Poczucie winy wybuchło w jego wnętrzu niczym nieszczęsne fajerwerki, a on poczuł, jak osłabienie znosi go gdzieś na bok, jak w tej całej pożodze nie jest w stanie do końca zapanować nad własnym ciałem, jak nie jest w stanie w pełni ustać na nogach. Rozejrzał się, kompletnie nieprzytomnie, usuwając się z drogi, wykonując podświadomy ruch, jakby jego głowa pamiętała o jakimś obrazie. Cały czas miał nieznośne uczucie deja vu, wszystko mu się mieszało i nie był w stanie myśleć logicznie. Miał świadomość, że gdzieś tutaj byli jego przyjaciele, w końcu zostawił ich na pokładzie, gdy darli się na barierkach, ale teraz nie wiedział, gdzie ich szukać. Może wcale ich tutaj nie było? Może był tutaj tylko ten jebany ogień?
Wybuch. Max nie miał nawet świadomości, skąd dokładnie dotarł, co się wydarzyło, jak doszło do tego, że leciał gdzieś przed siebie, a w jego uszach brzmiał jedynie pisk, tak wysoki, że nic nie było w stanie się przez niego przebić. Ogień, który ich otaczał, zdawał się ich pożerać i miał tego, kurwa, dość. Pierdolnął z całej siły o pokład, po którym przesunął się jeszcze kawałek, znajdując się ponownie w pobliżu barierek, jedynie jakimś jebanym cudem nic nie łamiąc, nie kończąc w kawałkach, chociaż jego umysł rozpadał się na miliony drobnych obrazów, a część z tego, na co patrzył, już znał. Jakoś, jakimś jebanym cudem, który wcale go w tej chwili nie cieszył.
Wydawało mu się, że zobaczył @Mulan Huang, więc zaczął się nieporadnie w jej stronę kierować, ale nawet jeśli krzyczał jej imię, to tego nie słyszał. Był jak pijany, w chuj pijany, jego żołądek nadal tańczył szaleńczo, nie wiedział, co ma ze sobą zrobić i jedyne, co przychodziło mu do głowy, to dostanie się do wody, a przed nim były chyba szalupy. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności ogień zdawał się go nie imać, podobnie, jak inne kłopoty, więc był bezpieczny. Przynajmniej teraz, nim pierdolone poczucie winy zeżre go w całości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu; wyryte imiona na wnętrzu dwóch dłoni.
Galeony : 2364
  Liczba postów : 1394
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty19.01.23 12:34;

Życie: 11 + 25 = 36
Wybrany scenariusz: górny pokład, ratuję siebie
Kostki literki i dorzuty: C, D - wybieram gorszą opcję przez cechę, więc D
Modyfikatory: silny jak buchorożec +15; rączki jak patyki -15; dwie lewe różdżki (wybieram gorszą opcję); kuferek ONMS +10; pożar w Dolinie +15 -> +25
Zyski i straty: -

Nie tak miał wyglądać nowy rok.
W jednej chwili stali przy barierkach, starając się ochłonąć po niespodziewanych zdarzeniach, a w następnej oglądali pokaz fajerwerków, który przerodził się w coś zupełnie innego. Szalenie niebezpiecznego. Gdyby wiedziała, że to wszystko tak się potoczy, to wcześniejszą akcję z topkiem chyba faktycznie uznałaby za zabawę. Los miał jednak przewrotne poczucie humoru - wciąż słyszała słowa Longweia, który zażartował, że wyglądała jakby bawiła się z małym smokiem i proszę bardzo, oto mieli te stworzenia przed sobą. Z taką różnicą, że te nie były małe i zdecydowanie nie chodziło im o zabawę.
Nie wiedziała, co się dzieje. Działała instynktownie, choć nim podjęła decyzję i zrobiła pierwsze kroki, już było trochę za późno. Nadpalona sukienka ponownie zmieniła swoją długość, sięgając jej tym razem nieco za kolano. Czuła gorąc na odsłoniętych częściach nóg. Starała się unikać smoczego ognia, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jakie szkody może on wyrządzić, ale nie było to wcale łatwe. Znaleźli się w istnym piekle. Zaczęła rozglądać się za pozostałymi przyjaciółmi, zdając sobie sprawę z tego, że nie mogli się teraz pogubić, żadne z nich nie mogło tu zostać. Odwróciła głowę w prawo...
...i wtedy podłoga się pod nią zapadła.
Panika mocniej ścisnęła jej serce, które biło teraz w zastraszającym tempie. Znalazła się pod pokładem, uwięziona, prawie że bez pola manewru, bo zawalone deski skutecznie ją blokowały. Widziała ogień, który w każdej chwili mógł dotrzeć również do niej i nawet nie miałaby szans, aby się uratować. Bała się. Tak cholernie się bała, że zapomniała języka w gębie i nawet nie krzyczała tak jak wcześniej, kiedy topek wsadzał jej pod kieckę petardy. Jeśli wcześniej widziała swój koniec, to co to było teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty19.01.23 14:11;

Życie: 26
Wybrany scenariusz: górny pokład - idę kogoś ratować (nie ma kogo, więc zakładam, że po prostu ratuję uczniów NPCów)
Kostki literki i dorzuty: litera J na górnym pokładzie, H i E pod pokładem, wybieram E
Modyfikatory:
+15 za litere J,
+20 za literę E
+10 za posiadanie więcej niż 25 z ONMS
+15 za udział w gaszeniu pożaru w DG
+30 za brak zgody na ciężkie obrażenia
Zyski i straty:

To wszystko trwało ułamek sekundy. Jeden oddech. W jednej chwili cieszył skórę dotykiem Salemowej dłoni, obserwując jak wybuchy fajerwerków migoczą w jego czarnych, zagadkowych oczach, w drugiej wszystko stanęło w ogniu. Prędzej z odruchu, niż w przejawie jakiegokolwiek rozsądku, jego podświadomość najwyraźniej szybciej orientując się w rzeczywistości, niż głupi mózg pochłonięty adoracją Latifa, pchnęła go na mężczyznę, którego objął ciasno, nim rzucił się z nim na ziemię, by uskoczyć przed snopem smoczego ognia.
Chwilę temu byłby całkiem urzeczony możliwością rzucenia Salemem do pozycji horyzontalnej, teraz jedynie podniósł się na przedramionach, by uważnym spojrzeniem jasnych oczu ocenić, czy nic się Wróżbicie nie stało. Nim jeszcze go odsłonił, odstąpił jego ciała z tej osłaniającej pozycji, rozejrzał się po szaleństwie, jakie działo się na pokładzie. Podniósł wzrok na Bennet i Harringtona dokładnie w momencie, w którym objęły ich pojawiające się jakby znikąd kule ognia.
- Ratuj się. - szepnął Latifowi, po czym podniósł się z ziemi i wyciągnąwszy różdżkę ruszył po pokładzie, uchylając się przed szalejącymi ozorami ognia. Nie zastanawiał się nawet nad tym, czy po prostu się nie deportować, nie miał duszy bohatera, ale był niepoprawnie odpowiedzialnym pedagogiem. Domyślał się, że sytuacja pod pokładem musiała być tragiczna, więc asekurując mijających go uczniów, kierując ich w stronę, z której sam przyszedł, która jeszcze nie była trawiona ogniem, zaczął schodzić pod pokład. Po drodze udzielał szybkich podstawowych pomocy uzdrowicielskich, mimo, że nie znał się na tym ani trochę, starając się pomagać komu tylko było to potrzebne. Jakieś światło dobrej woli, Morganowa dusza, czy inne bóstwo, w które nie wierzył miało go dziś w swojej opiece. Nie dość, że udało mu się dostać pod pokład bez szwanku i z sukcesem odblokowywał ścieżki ucieczki uwięzionym w rozpadających się, płonących pomieszczeniach uczniów.
Nim korytarze zapełniły się gęstym, czarnym dymem jeszcze krzyknął do uciekających:
- Pochylcie się nisko! Nie wdychajcie dymu! - próbował przebić się przez hałas rozpadającej sie krypy, pomagając uczniom wydostać się na zewnątrz i pilnując tego, by z powodzeniem deportowali się, bądź wydostali ze statku w jakikolwiek inny sposób. Uczniów w najgorszym stanie starał się brać pod opiekę, a kiedy nie widział już niczego, w czym sam mógłby pomóc - deportował się z najbardziej rannym do skrzydła szpitalnego.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salem Latif

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Zapach kadzideł, ślady farb na dłoniach, bardzo dużo pierścionków
Galeony : 309
  Liczba postów : 306
https://www.czarodzieje.org/t20282-salem-omar-usama-latif#634668
https://www.czarodzieje.org/t20303-bitaqa-sowa-salema#637187
https://www.czarodzieje.org/t20281-salem-latif-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20306-salem-latif-dziennik#637474
Górny pokład QzgSDG8




Moderator




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty19.01.23 16:47;

Życie: 99 - 10, więc 89
Wybrany scenariusz: Górny pokład, ratowanie siebie
Kostki literki i dorzuty: B z dorzutem 2
Modyfikatory: -
Zyski i straty: łamię rękę!

Jestem skupiony na Atlasie przez cały ten wieczór, z jednej rozmowy płynnie przechodząc do kolejnej, tak jak i z tańca do picia, jedzenia czy tylko w teorii czujnego obserwowania balujących naokoło uczniaków. To też na mojego jasnowłosego towarzysza patrzę, gdy automatycznie odliczam wraz z profesor Bennett do północy, więc w jakimś stopniu chyba z opóźnieniem dociera do mnie co się dzieje. Wiem tylko, że nagle upadamy, a świat rozświetlają ogniste błyski, zupełnie niepodobne do fajerwerków czy rac, które normalnie witałyby Nowy Rok.
- W porządku? - Upewniam się odruchowo, chociaż Atlas wylądował na mnie; wydaje się, że nic nie jest w porządku, a jednak kilka siniaków to nic w porównaniu do horroru, który rozgrywa się dookoła nas. Mrużę lekko powieki przy wyciąganiu różdżki, gotów odganiać od siebie kłęby dymu i trawiące statek ognie. Kiwam tylko lekko głową nauczycielowi ONMS, który już odbiega, pewnie by ratować innych - u mnie jednak brak takiego odruchu. Ja skupiam się na tym, że Atlasowi nic nie jest, po drodze pomagam jeśli to konieczne, a i rozglądam się za Camaelem... i sam nie wiem co wpędza mnie w największe kłopoty. Bardziej czuję wybuch nim go słyszę, bo lecę do przodu jak szmaciana lalka, by wylądować na jachtowej barierce z akompaniamentem nie tylko niezadowolonego stęknięcia, ale również chrupnięcia pękającej kości, prawdopodobnie ramiennej. Teraz już nie mam wątpliwości co do tego, że lepiej się stąd wydostać i nie robić za bohatera. Wyskakuję do wody, jej przeszywającym chłodem znieczulając rozlewający się po ręku ból, w głowie już mając tylko jedną myśl - czas odwiedzić Skrzydło Szpitalne.

/zt

______________________


When everything you touch
Turns to gold...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : skórzane rękawiczki, których nie zdejmuje, a pod nimi krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, imię Aleksandra na wnętrzu lewej dłoni (do sierpnia 2023), łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 974
  Liczba postów : 560
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty19.01.23 19:06;

Życie: 89 +15 +10 = 114
Wybrany scenariusz: górny pokład, ratuję sam siebie
Kostki literki i dorzuty: I oraz H = muszę gorszą, czyli H
Modyfikatory: +15 (cecha), +10(onms)
Zyski i straty:

Rzeczywiście, jego żart nie został wypowiedziany w porę, ale kto mógł się tego spodziewać? Nie słyszał o tym, żeby Ministerstwu zgłaszano, że widziano smoka. Nie rozumiał, dlaczego stworzenia zaatakowały szkołę, ale wiedział, że przed tym ogniem należało uciekać szybciej, niż przed czymkolwiek innym.
- Mulan! Ola! Gdzie jest Max? - krzyknął do dziewczyn, ale nim się zorientował, był sam. Nie widział wokół siebie swoich przyjaciół, a zamiast tego dostrzegł, jak drewno ze statku przygniata jedną z artystek. Jakkolwiek nie chciał tracić czasu, mając wrażenie, że za chwilę oszaleje, nie wiedząc, co się dzieje z jego siostrą, mężem i przyjaciółką, tak podbiegł do piosenkarki. Rozejrzał się szybko, czy płomienie jeszcze nie dotarły do nich, po czym kilkoma prostymi zaklęciami przeniósł drewno, którym przygnieciona była kobieta, uwalniając ją. Nie był w stanie wyleczyć jej zadrapań w żaden sposób, nie znając się na magii leczniczej. W normalnej sytuacji zawołałby Maxa, ale teraz nie wiedział, gdzie go szukać. Upewniwszy się, że Amortentia West jest w stanie opuścić statek, rozejrzał się znów po statku.
Nagle usłyszał krzyk Oli, a w chwilę później zobaczył, jak zapada się pod pokład. Nie czekał ani chwili dłużej, teleportując się szybko do przyjaciółki.
- Zmywamy się stąd - powiedział do przyjaciółki, chwytając ją za rękę, po czym teleportował się znów na górny pokład, trzymając się w bezpiecznej odległości od smoczego ognia, szukając Mulan. Zauważył, że zbierała się w stronę szalup, więc i do niej teleportował się. - Złap się mnie mocno. Musimy jeszcze znaleźć Maxa… - powiedział, dostrzegając nagle Gryfona, czując, jak w jednej chwili ulga osiada na jego ramionach. Teleportował się wraz z dziewczynami bliżej swojego męża, którego chwycił mocno za rękę. Nie zamierzał zgrywać większego bohatera, ani ryzykować, że zostając dłużej - zginą, więc razem z Olą, Maxem i Mulan teleportował się do mieszkania na Tojadowej.

/zt dla mnie oraz @Aleksandra Krawczyk, @Maximilian Brewer, @Mulan Huang
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gaia Jelani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 163,8 cm
C. szczególne : Magiczny tatuaż drzewa, zajmujący ¾ pleców, zmienia się zgodnie z aktualnymi porami roku; czerwona nitka na lewym nadgarstku, zawiązana na siedem supełków.
Galeony : 18
  Liczba postów : 35
https://www.czarodzieje.org/t21788-gaia-aisha-jelani
https://www.czarodzieje.org/t21790-sowa-gaii#712066
https://www.czarodzieje.org/t21789-gaia-aisha-jelani
Górny pokład QzgSDG8




Moderator




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty25.01.23 12:54;

Życie: 9 Górny pokład 2664766428
Wybrany scenariusz: idziemy z @Eugene 'Jinx' Queen na górę
Kostki literki i dorzuty: nie rzucam, bo moje życie na to nie pozwala
Modyfikatory: -
Zyski i straty: -

Zakłopotała się nieco kiedy przyszło jej poznać dziewczynę, którą kojarzyła z pokoju wspólnego i kilku lekcji. Uśmiechnęła się niemrawo do niej, kiedy Eugene jakby nigdy nic napomknął, że nie trzeba być o nią zazdrosnym, bo przecież byli rodzeńśtwem. Nie dało się jednak ukryć, że to było całkiem nowe, zarówno dla niej, jak i dla niego. Szybko odczytała to, co jasno mówiła atmosfera, która zdawała się być napięta, choć Gaia na dobrą sprawę nie wiedziała dlaczego. Nie wdawała się w szczegóły, jedynie kiwając entuzjastycznie głową, gdy podchwyciła chęć ucieczki od swojego brata, tym bardziej kiedy Carly - jak się okazało, że ma na imię - zasugerowała, że jakoby z Queenem była na randce.
- Tak, tak, mieliśmy właśnie tam iść, ponoć są nieziemskie widoki z jeziora na Hogwart, a mnie zamek zachwyca, miło było cię poznać Carly, mój brat jest wolny w razie co! - powiedziała i już kierowała się w bliżej sobie nieznaną stronę, bo jeszcze zdarzało jej się gubić w szkole, co dopiero na tym ogromnym statku.
Nie miała pojęcie kiedy czas minął, wiedziała tylko, że świetnie się bawiła i jej brat był naprawdę rozrywkowy. Co prawda na tę chwilę nie widziała za wiele podobieństwa do niej samej, za to mogłaby przysiąc, że widzi w nim zachowania Eshe. I chociaż zrobiło jej się przykro, to wiedziała, że wina absolutnie nie leżała w chłopaku, co w jej ojcu, więc wszelkie negatywne emocje zdusiła w sobie mistrzowsko, przyklejając na twarz szeroki uśmiech. Spojrzała na zegarek i poklepała Egene’a w ramię, szybko dopijając swojego bezalkoholowego, ale jakże kolorowego, “drinka”.
- Północ zaraz, szybko szukaj sobie randki, ale rób to w drodze na górny pokład, chcę zobaczyć fajerwerki! - zawołała i chwyciwszy Jinxa za rękę, zaczęła go ciągnąć w odpowiednią stronę.
Nic nie zapowiadało tego, co nastąpiło kilka minut później. Obserwowała wesołych nauczycieli z radosnymi ognikami w oczach, by chwilę potem patrzeć jak pochłaniają ich płomienie. Słyszała, że żywioł dawał Anglii ostatnio mocno w kość, że nie spodziewała się, że znajdzie się tak blisko tragedii. Nie zdążyła zrobić nic, nie zdążyła się obrócić, ani krzyknąć, kiedy coś potężnego zwaliło ją z nóg i przygniotło, a ogień szalał wokół niej. Poczuła ból, straciłą oddech i… zemdlała. Nieświadoma już tego, że ogień sięgał jej przygniecionego ciała, że nogę miała dosłownie zmiażdżoną. Siła bólu, uderzenia i wszechobecnego gorąca, które paliło jej drogi oddechowe, skutecznie pozbawiła jej świadomości i mogła mieć tylko nadzieję, że ktoś ją uratuje.

| ratuje mnie @Eugene 'Jinx' Queen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 41
  Liczba postów : 316
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Górny pokład QzgSDG8




Gracz




Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty28.01.23 21:31;

Życie: 87 +15 - 20 - 12 = 70
Wybrany scenariusz: idziemy na górę
Kostki literki i dorzuty: B, H
Modyfikatory: +15 (silny jak buchorożec); rzut dwóch literek(dwie lewe różdżki); -20 (wybór lepszej literki), -12 (oddaje Gai)
Zyski i straty: życie mojej siostry

Nie wiem, co mi pozwala myśleć, że ta impreza będzie bezproblemowa; to chyba fakt, że zaskakująco dobrze dogaduję się z Gaią. Trudno wobec tego tworzyć w głowie czarne scenariusze, nawet pomimo tego, że jesteśmy w Hogwarcie, gdzie generalnie przynajmniej raz w miesiącu musi coś jebnąć. A skoro mówi się, że jaki nowy rok, taki cały rok... to cóż, nie mogło być inaczej.
Zamiast fajerwerków jesteśmy świadkami rozbłysków o wiele groźniejszych. Nawet mi odbiera mowę, gdy dostrzegam zarys wielkiej istoty na niebie. Holly od zawsz pasjonowała się smokami i swoją fascynację mi przekazała, a jednak nigdy nie miałem okazji zobaczyć żadnego na żywo - i matka zapewniała, że lepiej aby tak pozostało. Do tej pory się z nią nie zgadzałem, jednak gdy widzę jak płomienie pochłaniają w jednym momencie moich nauczycieli, czarodziei niezwykle utalentowanych, czuję rzeczywisty strach. Nie mam jednak czasu się zastanawiać; uskakuję w bok, gdy wśród bliskiego wybuchu wielka belka spada w naszą stronę.
- Kurwa - mamroczę, bo szybko rozprzestrzeniający się ogień gryzie mnie w oczy, więc też gubię na moment siostrę z pola widzenia i nie mam pojęcia, czy udało jej się wycofać, czy też nie. A to sprawia, że strach ściska mi gardło. - Gaia! Gaia! - wołam, ale nie słyszę żadnej odpowiedzi, więc pcham się głębiej w płomienie, dzięki uśpionej dotąd Talarii przeskakując ponad ogniem. Adrenalina uderza mi do głowy na tyle, że nie myślę jeszcze o konsekwencjach; dopadam do siostry, która nieprzytomna - oby tylko - leży na pokładzie. Belkę, która przygniotła jej nogę transmutuję w drobinki piasku - jest ich tak wiele, że przygaszają nieco najbliższe z płomieni. - Gaia, słyszysz mnie? Muszę cię podnieść - mówię, jakby to miało cokolwiek pomóc. Puchonka jest jednak zupełnie odcięta - a przez to też nie najlżejsza. Mam tylko nadzieję, że nie uszkodzę jej dodatkowo, ale przecież nie mam wyboru.
Chaos. Na całym pokładzie jest chaos, a ja nawet nie wiem, w którą stronę powinienem iść, żeby wydostać się w bezpieczne miejsce. Skakanie do jeziora nawet nie wchodzi w grę. Jakby odpowiedzialność za jedno życie to nie było wystarczająco dużo, po drodze natykam się na Amortentię West, którą także przygniotła jedna z belek - mam nadzieję, że nie stanie się to modą. Na szczęście ogień nie szaleje tu tak mocno, więc mogę położyć ostrożnie Gaię na pokład i pomóc poszkodowanej artystce.
- Proszę Pani, trzeba iść, zbyt piękna pani jest, żeby umrzeć w płomieniach i wyglądać jak kurczak z grilla potem w trumnie - mówię oszołomionej kobiecie. Mam nadzieję, że w tym szoku uda jej się zapamiętać moją twarz, gdyby chciała mi później podziękować w postaci jakichś galeonów albo jakichś fantów, które mógłbym opchnąć... - Proszę iść za mną - dodaję, bo nie mogę jej w żaden sposób ułatwić tej przeprawy do barierek. Piosenkarka piosenkarką, ale jednak na głowie mam ważniejsze rzeczy, jak to, co się dzieje z moją starszą siostrą, która niby miała mnie pilnować. - Potrzebujemy uzdrowiciela! - krzyczę, gdy jesteśmy blisko barierek. Trudno mi jednak poczuć ulgę, gdy Gaia wciąż pozostaje nieprzytomna i choć oddycha, to na pewno nie jest z nią dobrze. Mam tylko nadzieję, że ktoś pomoże nam dostać się do Munga...

[zt dla mnie i  @Gaia Jelani]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Górny pokład QzgSDG8








Górny pokład Empty


PisanieGórny pokład Empty Re: Górny pokład  Górny pokład Empty;

Powrót do góry Go down
 

Górny pokład

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Górny pokład JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
jezioro
 :: 
Sylwester
-