Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mia Moon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Mia

Nieokreślony
Galeony : 5
  Liczba postów : 2
Mia Moon QzgSDG8




Gracz




Mia Moon Empty


PisanieMia Moon Empty Mia Moon  Mia Moon EmptyNie 20 Lis - 22:06;


Mia Moon

DATA URODZENIA14.02
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIALondyn
MIEJSCE ZAMIESZKANIALondyn
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart
UKOŃCZONE STUDIA Tak
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIAAsystent nauczyciela DA
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACYDopiero zaczyna, wcześniej aktorstwo
WYBRANY WIZERUNEKLucy Hale


Wyglad

WZROST 162cm
BUDOWA CIAŁA Drobna, szczupła
KOLOR OCZU Brązowe
KOLOR WŁOSÓW Brązowe, ale lubi eksperymentować z włosami
ZNAKI SZCZEGÓLNE Znamiona porozrzucane po całym ciele
PREFEROWANE UBRANIA Styl zmienia jeszcze częściej niż fryzury, wcześniej często było to zależne od roli. Wczuwała się w postać i ubierała stosownie do jej charakteru. Jeśli aktualnie w niczym nie gra, wszystko zależy od tego, co akurat wpadnie w jej oko. W jej szafie znajdziesz strój na każdą okazję.

Charakter

Nic nie jest zbyt głośne, zbyt kolorowe, zbyt wyraziste. W zasadzie wszystko by można jeszcze odrobinę podkręcić. Z taką filozofią idzie przez życie, a może raczej biegnie przez życie, robiąc wokół siebie chaos i zamieszanie, przewracając wszystko i doprowadzając niejednego do bólu głowy. Cisza to przeżytek. Za dużo ma do opowiedzenia, żeby marnować chociaż chwilę. Nie ma też zbyt wiele wyczucia i prawdopodobnie nie dotrze do niej, że ktoś wcale nie ma ochoty słuchać jej długich wywodów.
Generalnie - nie jest zbyt subtelna. Mówi co jej ślina na język przyniesie, a jeśli przypadkiem kogoś obrazi, to może się nawet nie zorientować. Lubi ludzi, często bez wzajemności, ale zdarzają się tacy, którzy dostrzegą coś ciekawego w jej wyrazistym charakterze.
Kiedy się w coś angażuje, to pochłania całą jej uwagę. Łatwo jej się zatracić i zapomnieć o całym świecie tylko dlatego, że przed oczami ma konkretny cel. W ten sposób zresztą wpadłą pracoholizm, tak duży, że kompletnie straciła kontrolę nad swoim życiem rodzinnym. Na szczęście tego rodzaju amok trwa u niej do czasu i kiedy się z tego wybudzi, potrafi narysować grubą linię i poświęcić się czemuś innemu. W tej chwili jej skupienie znowu przeszło na córkę i nie tylko najchętniej by się od niej nie odrywała, ale też opowiedziała każdy szczegół w jej życia przypadkowo napotkanej osobie.
Aktorstwo pomagało jej się pozbyć nadmiaru energii, poznać wielu ludzi, ściągnąć na siebie uwagę, a także, a może i przede wszystkim - w końcu poczuć się lubianą. To jest coś, czego zawsze pragnęła i z niezrozumiałych dla siebie powodów nie mogła osiągnąć. Nie wiedziała, co było w niej takiego irytującego w szkole, ale na scenie nikogo to już nie obchodziło, miała ludzi, którzy ją uwielbiali a ona była łasa na każdy komplement. Nareszcie otoczona ludźmi, którzy chcieli być w jej towarzystwie, nawet nie zauważała, kiedy ktoś tylko szukał w tym interesu.
Zakoleguje się z każdym w pięć minut, ale nigdy o krok więcej. Żadnej swojej relacji nie nazwałaby przyjaźnią, nie mówiąc o miłości. Przeżyła ją - jedną wielką. Miała swojego najlepszego przyjaciela i ukochanego w jednym i od tamtego momentu emocjonalnie jest kompletnie niedostępna, chociaż zupełnie na taką nie wygląda. Można wręcz ulec wrażeniu, że otwiera się przed każdym, w końcu ciągle o czymś opowiada i wydaje się, że to niemal historia całego życia, ale dla niej to i tak jest zawsze płytka relacja i nie dopuszcza do emocjonalnego przywiązania. Boi się uwrażliwić bo doskonale wie, jak intensywnie potrafi wszystko odczuwać i że po kolejnym złamanym sercu nigdy by się nie pozbierała.  


Historia

Twój tata był moją bratnią duszą. Wszyscy myślą, że związki w tym wieku to tylko nastoletnie wygłupy, że się z nich wyrasta i przechodzi w poważne, dorosłe relacje. Ale ja nikogo nigdy tak nie kochałam i wiem, że nigdy nie będę. No oczywiście poza tobą, ale to zupełnie co innego. Nie narzekaj, opowiem ci jak to było. Obiecuję, że będzie ciekawiej niż myślisz. Tak poznałam twojego ojca.

Kiedy rodzice odstawili mnie na przystanku, ogarniała mnie ekscytacja. Byłam smutna, że opuszczam dom rodzinny, ale ciekawość i radość z tego, że w końcu trafię do zamku, były zdecydowanie większe. Dumnie poprawiłam swój czerwony płaszcz i uścisnęłam rodziców po raz ostatni, zapewniając, że zanim się obejrzą to wrócę na święta. W oczach mojej mamy pojawiła się podejrzana wilgoć, ale szybko zakryła to szerokim uśmiechem i ostatnią radą, jak podrasować mundurek. Widzisz, twoja babcia była świetną krawcową, a właściwie to - prawdziwą artystką. Nie dostosowywała się do niczyjego gustu i przez to nie była najlepiej opłacana w Dolinie, ale mogła być sobą i zawsze mówiła, że to najważniejsze.
No, w każdym razie - przygoda z Hogwartem zaczynała się z hukiem. Dosłownie, mój kufer upadł, zapięcie się zepsuło a ja musiałam wtaszczyć się do tego przeklętego pociągu starając się nie zgubić po drodze wszystkich ubrań. W końcu znalazłam przedział i zdyszana rzuciłam swoje rzeczy na środek a w odpowiedzi dostałam zdegustowane spojrzenie jakiegoś chłopca. Tak, tak. To był twój tata.
- Hejka! Przepraszam za ten bajzel, ale ten głupi kufer się zaciął. Jestem Mia Hamill. Też jesteś pierwszorocznym, prawda? No nie rób już takich min, to nasz pierwszy dzień! Gdzie twoja ekscytacja? - oh, musiałabyś widzieć te jego znudzoną minę, ale ja od razu wiedziałam, że jest w nim coś fajnego. Nie wiem czemu, miał to coś w spojrzeniu, byłam przekonana, że jest dobrym człowiekiem. Twoja babcia zawsze mi mówiła że to widać na pierwszy rzut oka i miała rację. Przez całą podróż próbowałam go zagadywać, ale był dość milczący. Dotarło do niego dopiero, kiedy podpytałam o czasopismo które czytał.
- Co to?
- Magazyn Traveler.
- Traveler? Dziwne, nie znam, a kocham czytać gazety, mam ogromną kolekcję…
- Pewnie nie znasz, bo jest mugolski - powiedział i zrobiło to z wyższością, która trochę mnie zaskoczyła. Nie zrobił tego, bo był lepiej zorientowany ode mnie. Dla niego po prostu mugolskie oznaczało lepsze.
- Oh! Jesteś mugolakiem. Super, tak jak moja mama. Życie bez magii musi być mega dziwne. Pewnie cieszysz się, że w końcu trochę poczarujesz, co? Podekscytowany?
- Niezbyt. Nie ciągnie mnie do tego. Nauczyciel namówił moich rodziców mówiąc, że muszę tu iść, bo nie będę się kontrolować, ale nie byli zachwyceni. Ja zresztą też nie. Mamy jednego wujka czarodzieja. Postradał zmysły, rodzice są przekonani, że to wina magii.
- Czyli to gazeta o podróżach? - zmieniłam temat, bo po jego głosie wiedziałam już, że lepiej nie tłumaczyć mu, że magia nie prowadzi do obłąkania.  - Wiesz, po Hogwarcie zamierzam odbyć podróż dookoła świata.
Dopiero wtedy, po raz pierwszy spojrzał na mnie przychylnie. Wydawało mi się nawet, że cień uśmiechu przemknął mu po twarzy. A to dlatego, że on miał dokładnie taki sam plan. Odbyć roczną podróż.  Tylko dla niego to był ostatni przystanek przed powrotem do mugolskiego świata.
***
Oboje trafiliśmy do Ravenclawu! Prawdę mówiąc, byłam zaskoczona. Oboje moi rodzice byli w Hufflepuffie i byłam pewna, że ja też mam dość puchoński charakter, ale jednak Tiara umieściła mnie u krukonów. Nie narzekałam, wszyscy wydawali się mili, chociaż po tym jak zaczęłam ich zasypywać milionem (ciekawych!) historii, zdecydowanie nabrali dystansu. Oczywiście najwięcej rozmawiałam z twoim tatą, albo raczej - prowadziłam monologi, których on musiał słuchać. Trajkotałam mu o tym jak kocham Hogwart, jakie zajęcia są moje ulubione, jak to historia magii to kompletna strata czasu i jak to kiedyś na pewno będę w szkolnej drużynie. Byłam dobrą uczennicą. On z kolei słabo radził sobie na lekcjach, co było dość nietypowe wśród Krukonów. Nauczyciele zaszufladkowali go jako słabego ucznia i zastanawiali się, czemu Tiara podjęła taką a nie inną decyzję, ale prawda była taka, że twój tata był naprawdę bystry. Zdolny, inteligentny. Po prostu nie lubił magii, nie chciał się jej uczyć, ani trochę się do tego nie przykładał, traktując to jako konieczność. Chciał tylko zdać i mieć to za sobą.
- Nie rozumiem, czemu tak nienawidzisz magii. Można z nią zrobić tyle fajnych rzeczy!
- Daj mi spokój, idę się uczyć - sięgnął po swoją torbę, która była przepełniona mugolskimi książkami wysłanymi mu przez rodziców. Kiedyś próbowałam je trochę poczytać, ale były strasznie dziwne i skomplikowane, nie wiem jak mogło go to ciekawić. Niczego nie dało się przełożyć na praktykę. To jak mieć historię magii rozłożoną na tysiąc różnych przedmiotów, dramat.
Spokojnie obserwowałam jak wyciąga jeden zeszyt i próbuje zapisać jakieś notatki, a tekst znika. Uśmiechnęłam się uroczo.
- Zaczarowałaś to!
- Cóż, teraz musisz to odczarować, jeśli chcesz się uczyć. Albo iść ze mną urządzić sobie bitwę na śnieżki, twój wybór - widziałam jak ze złością wyciąga różdżkę i rzuca finite, a ja - znowu zrobiłam to samo. Powtarzaliśmy to w kółko, aż w końcu zeszyty poszły w odstawkę a my zaczęliśmy prowadzić mini pojedynek na nieszkodliwe zaklęcia. Więcej było w tym zabawy, niż faktycznej walki. I tak właśnie przekonałam go, że magia to nie tylko przykry obowiązek.
***
Trzecia klasa była dziwna. Przez pierwsze dwa lata przyzwyczaiłam się, że byłam jedyną, do której twój tata przemawiał ludzkim głosem, ale wtedy stało się coś niespodziewanego. Oboje dostaliśmy się do drużyny - ja byłam szukającą, on ścigającym. Ludzie zaczęli go lubić, a ode mnie odsuwali się coraz bardziej, bo podobno byłam zbyt gadatliwa. Wiedziałam, że on wciąż średnio ich lubi, ale nauczył się nieźle udawać, a mnie zaczęło to coraz bardziej irytować. Rozmawiał ze mną tylko kiedy byliśmy sami, a kiedy tylko pojawił się jakiś jego znajomy - udawał że nie istnieję. Starałam się, jak to radziła mi mama, skupić na sobie. Na nauce, drużynie. Między nami pojawiał się coraz większy dystans, ale wciąż były chwile, kiedy czułam z nim więź i wiedziałam, że nie ma jej z nikim innym. Dzieliliśmy się planami na wielkie podróże, wymienialiśmy książkami - on skusił się na parę magicznych, ja skusiłam się na milion mugolskich. Ale najbardziej wyjątkowe były te momenty, kiedy razem czarowaliśmy a ja nabierałam nadziei, że zdołam zatrzymać go po magicznej stronie świata.

***
Moment, w którym wiedziałam, że jestem zakochana? Prawdopodobnie kiedy zobaczyłam go na peronie na początku piątego roku. Rzuciłam mu się na szyję, dopiero uświadamiając sobie, jak bardzo się stęskniłam. Wysyłałam mu tysiące listów, a on o dziwo odpisywał, ale i tak dopiero widząc go na żywo poczułam spokój. Oczywiście zaraz się odsunął i posłał mi oburzone spojrzenie, ale byłam przekonana, że też się za mną stęsknił.
Jak wiesz, kiedy czegoś chcę - nie próżnuję. Dlatego nie zastanawiałam się dwa razy, kiedy powiedziałam:
- Powinniśmy iść na randkę. W sobotę, w Hogsmeade, piwo kremowe?
- Zwariowałaś? - na jego twarzy pojawiło się szczerze rozbawienie, na co zmarszczyłam nos.
- Dlaczego zwariowałam?
- Nigdy się z tobą nie umówię. Po pierwsze dlatego, że jesteś wariatką, po drugie dlatego, że jesteś czarownicą - nie owijał w bawełnę, zresztą nigdy tego nie robił, nie kiedy w grę wchodziło odmawianie. To było jego ulubione zajęcie.
- Umawiałeś się wcześniej z dziewczynami i nie wiem czy wiesz, ale wszystkie tu jesteśmy czarownicami.
- To było dla zabawy.
- Ze mną nie możesz się bawić? - uniosłam brew.
- Już teraz nie dajesz mi spokoju, strach pomyśleć co będzie, jak zaczniemy randkować - uciął temat i jeśli myślisz, że odwróciłam się na pięcie z godnością… zresztą, na pewno tak nie myślisz. Znasz mnie, wcale nie przestałam za nim łazić, nie przestałam proponować. Właściwie cały piąty rok spędziłam uganiając się za twoim ojcem. Nie patrz tak na mnie, wiedziałam, że jest tego wart. Wiedziałam, że boi się, bo byliśmy zbyt blisko, bo nie byłam jakąś przypadkową laską, bo znałam go lepiej niż ktokolwiek inny. Wiedział, że on też może się zakochać, a kto wie, może już był zakochany? A tego nie chciał, nie zamierzał przywiązywać się do czarownicy, chciał przeżyć tę szkołę i nie mieć z nią żadnych powiązań. Chciał tego prawie tak bardzo, jak ja tego, żeby został.
***
Ja też miałam swoje granice. Nawet wtedy, jako zdesperowana nastolatka, po jednej z kłótni z twoim ojcem miałam serdecznie dość. Wiedziałam, że muszę odpuścić i zacząć żyć własnym życiem, że czekanie na niego nie ma już sensu. A może chciałam mu udowodnić, że bez niego też sobie poradzę - był taki przekonany, że zawsze będę wiernie u jego boku. Poznałam chłopaka, też krukona, ale z roku wyżej. Ci starsi nie mieli o mnie tak fatalnego zdania, nie interesowały ich plotki piątoklasistów, więc może nie wiedział na co się pisze, a może naprawdę mu to nie przeszkadzało. Poszliśmy na jedną randkę, drugą. Było miło, on był uroczy, ciepły, traktował mnie poważnie i zamiast narzucać dystans - skutecznie go zmniejszał. To było takie dziwne uczucie, kiedy ktoś traktował cię normalnie. Kiedy zbliżył się, żeby pocałować mnie na dobranoc, miałam opór, ale pomyślałam - czemu nie? I zrobiłam to, na jednym wdechu, starając się nie wyobrażać sobie, że przede mną stoi twój ojciec. Dopiero kiedy mój nowy chłopak powiedział dobranoc i poszedł spać, zorientowałam się, że twój tata siedzi w rogu pokoju wspólnego. Spojrzał na mnie lekceważąco, chociaż wyglądał też na urażonego.
- Mogłaś darować sobie to przedstawienie.
- Przepraszam? - spojrzałam na niego zaskoczona, a on wstał i podszedł do mnie. Widać było, że tylko czekał, żeby coś mi wyrzucić. Słuchałam więc uważnie.
- Chcesz wzbudzić moją zazdrość, nie? Myślisz, że obchodzi mnie z kim się spotykasz. Ale to nieprawda. Zresztą myślisz, że gość nie zorientuje się zaraz, jaka jesteś męcząca? Wykończysz go, jak wszystkich, swoją barwną osobowością - wypluł to z ironią a ja zacisnęłam usta ze złością.
- Skoro to co mówisz to prawda, to co tu jeszcze robisz? Co robisz w tej szkole? Nienawidzisz wszystkich przedmiotów, brzydzisz się magią, jesteś już dużym chłopcem, wybuchy magii ci nie grożą, możesz wrócić do swojego wspaniałego mugolskiego życia. A jednak jesteś tu, stoisz przede mną i w dodatku śmiesz mieć pretensje! Chcesz mnie? Od lat tu wiernie czekam, łażę za tobą jak pies. Byłeś tym zmęczony, więc proszę bardzo, dałam sobie spokój. Jesteś jak pies ogrodnika, ale wiesz co? To koniec. Skończyła się miła Mia. Powodzenia w byciu… nauczycielem tej całej matematyki, czy co tam nudnego będziesz robić w swoim świecie! - krzyknęłam i to naprawdę - krzyknęłam, pewnie pobudziłam połowę krukonów. I wtedy stało się coś, czego szczerze się nie spodziewałam, chociaż ty już pewnie się domyślasz. Niewiele z tego pamiętam, pociemniało mi przed oczami, zakręciło się w głowie, a żołądek przewrócił do góry nogami. Dalszą część wieczoru przemilczę, ale dokładnie 9 miesięcy później pojawiłaś się ty.
***
Oczywiście trochę minęło, zanim się zorientowaliśmy. Te dwa miesiące to było coś, czego wciąż nie potrafię opisać. To były jedne z najlepszych miesięcy w moim życiu. Nie zrozum mnie źle - twój ojciec nie był super romantycznym typem, a już na pewno nie był typem, który otwarcie okazywał uczucia. Ale chyba nawet jego na trochę zamroczyło i nie wstydził się ze mną pokazywać, łapał mnie za rękę i zabierał na randki. Był dyskretny, ale uroczy. Wciąż się drażnił, ale w zupełnie inny sposób. Podróż dookoła świata to nie było już dłużej luźne przerzucanie się pomysłami. Teraz planowaliśmy ją razem. Nigdy nie dał mi do zrozumienia, że zmienił zdanie co do powrotu do mugolskiego świata, ale już za bardzo się z tym nie obnosił, raczej zwinnie unikaliśmy tematu. Musieliśmy dać sobie tę odrobinę beztroski przed przejściem do poważnych ustaleń. Szkoda tylko że ta nie mogła potrwać trochę dłużej.
***
- Nie mogę. Nie mogę tego zrobić - długo milczał po tym jak przekazałam mu nowinę, ale kiedy w końcu przemówił, zdecydował się na ten ton, którym obdarzał mnie latami.
- Czego nie możesz? To już się stało. Brzuch tylko będzie rosnąć, niewiele możesz…
- Nie mogę tu zostać. Nie chcę być ojcem. Nie chcę rezygnować ze wszystkich moich planów. Jeśli chcesz to dziecko, twój wybór. Ale musisz zrobić to sama - nigdy nie mogłam zrozumieć, jak można tak ubierać myśli w słowa. Ja też byłam szczera, też bezpośrednia, ale zawsze starałam się, żeby brzmiało to miło, żeby chociaż trochę załagodzić przekaz. Jego to kompletnie nie obchodziło, chciał przekazać wiadomość i nie zamierzał zostawiać najmniejszych niedomówień.
- Teraz to znowu są twoje plany? Co z naszymi planami?
- Nie mają już znaczenia! Jeśli urodzisz, nie wybierzesz się w żadną podróż. Utkniesz w miejscu. Kto wie, czy w ogóle skończysz szkołę. Ja nie zamierzam tak żyć - nawet na mnie nie patrzył. Nie widział jak moje oczy napełniają się łzami, zresztą wiem, że właśnie tego chciał uniknąć. Był chłodny, oficjalny, nie przepraszał, nie okazywał skruchy. Nie dlatego że jej nie czuł. Dlatego, że wtedy nie byłby w stanie tego zrobić.
***

Mylił się. Tuż po zakończeniu roku wyruszyłam w podróż. Dużo spokojniejszą i bardziej skomplikowaną niż planowałam, ale nigdy nie chciałam czuć, że odpuściłam sobie jakieś marzenie ze względu na ciążę, nie chciałam zaczynać naszego wspólnego życia w taki sposób. W Los Angeles zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Było żywe, kolorowe, pełne ludzich takich jak ja. Naiwnych, nie bojących się stanawiać wszystkiego na jedną kartę, gotowych na najbardziej desperackie rozwiązania. Odnalazłam się bez problemu.
Znalezienie pracy było trudne, ale jak zawsze miałam trochę więcej szczęścia niż rozumu i załapałam się do sprzątania teatru. To wystarczyło, żebym miała okazję wciskać nos wszędzie tam gdzie nie trzeba. Z czasem załapałam się jako statystka, aż w końcu ktoś dostrzegł mój potencjał i obsadził mnie w poważniejszej roli. Wiem, że się w tym zatraciłam, a im bardziej było mnie stać na częste wizyty niani, tym większy dystans pojawiał się miedzy nami. Zawsze robiłam to wszystko dla ciebie, naprawdę tak było. Dopiero teraz widzę, ile szkody tym narobiłam. Ale to już materiał na inną historię. Teraz pakuj się dalej. Zobaczysz, powrót do Anglii dobrze nam zrobi.


Rodzina


★ Córka - zbuntowana 16 latka, zdaniem Mii idealna w każdym calu, zdaniem jej nauczycieli, wiele pozostaje do życzenia. Trochę narozrabiała w swojej szkolne w stanach, więc Mia postanowiła zabrać ją do Anglii i pilnować jej, samej zajmując posadę asystentki. Córka jest dla niej najważniejsza i nie zastanawiała się nawet przez sekundę, czy warto poświęcać karierę dla tej życiowej zmiany. Nie wygląda jednak na to, żeby jej córka miała docenić te rewolucje w najbliższym czasie.
★ Rodzice - kochani, poczciwi, widują się co święta. Nie mają może niesamowicie bliskiej relacji, ale lubią spędzać ze sobą czas kiedy nadaży się okazja.

Ciekawostki


★ Wpisz ciekawostkę
★ Wpisz ciekawostkę
★ Wpisz ciekawostkę

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mia Moon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mia Moon QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
nowe karty
-