Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Marcus Victor Brandon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Marcus Brandon

Nieokreślony
Galeony : 13
  Liczba postów : 5
Marcus Victor Brandon QzgSDG8




Gracz




Marcus Victor Brandon Empty


PisanieMarcus Victor Brandon Empty Marcus Victor Brandon  Marcus Victor Brandon EmptyCzw Wrz 15 2022, 10:34;


Marcus, Victor Brandon

DATA URODZENIA 19.07.2002
CZYSTOŚĆ KRWI 100%
MIEJSCE URODZENIA Hrabstwo Norfolk
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Hrabstwo Norfolk, Rezydencja rodu Brandon
W HOGWARCIE JEST OD KLASY 1
OBECNIE JEST NA ROKU 1 rok studiów
WYMARZONY DOM Slytherin
WYBRANY WIZERUNEKAlexander Ludwig

Wyglad

WZROST 1.73
BUDOWA CIAŁA Wątły
KOLOR OCZU Lazurowe
KOLOR WŁOSÓW Blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE Spory tatuaż rekina przepływającego z wysokości lewej łopatki na prawą stronę karku.
PREFEROWANE UBRANIA Krótkie spodenki i koszule hawajskie. Do tego klapki, ząb żarłacza na skórzanym naszyjniku i okulary przeciwsłoneczne.

Charakter


W sposób szczególny cechuje go niepohamowane pragnienie wolności. Nie uznaj autorytetów i czasem wpada w konflikty z prawem. Czymże jest ministerstwo magii, by zabraniać mu teleportacji bez jakiegoś tam świstka? Dlaczego kawałek papieru ma decydować o tym, kto może, a kto nie może korzystać z międzynarodowych świstoklików? Wolność czarodzieja powinna kończyć się dopiero tam, gdzie zaczyna wolność innego. Nawet część spośród "złych, mrocznych i straszliwych" zaklęć zakazanych uznaje za zupełnie normalne formy magii. Dlaczego rezygnować z praktycznych i wydajnych mocy? Jedną z najbardziej fascynujących go umiejętności jest latanie bez użycia miotły. Forma czarnej chmury, podobno zapewniająca nieograniczoną manewrowość w powietrzu. Wspaniałe odkrycie, społecznie odrzucane tylko przez to, że dokonał go Tom Riddle. Wyraża otwarty sprzeciw okowom władzy, wynikającym ze strachu lub niekompetencji pracowników ministerstwa. Podcinającym skrzydła tych, o otwartych umysłach. Przecież to właśnie przez tchórzostwo magowie zmuszani są do ukrywania się przed Mugolami. Tak wiele żyć można uratować. Na tak wiele sposobów wzbogacić oba światy, gdyby tylko nie lękać się ich reakcji. Ministerstwa boją się tego, co niemagiczni zrobiliby ze strachu przed czarami. Nieskończona karuzela grozy napędza się, potęgując izolację. Wielu uważa ich za podludzi, a przecież szlamy bardzo często okazywały się wartościowymi uczniami i uczennicami Hogwartu. Odpowiadają za znaczny progres, chociażby w dziedzinie magicznego transportu. To potężni czystokrwiści kulą się, drżąc w kącie stagnacji i wzbraniając przed tym, co nowe.

To człowiek z wizją. Prawdziwy rekin biznesu, usiłujący zmienić świat i wyrwać go spod dotychczasowych ograniczeń. Chociażby poprzez metodyczne promowanie Mugolskich wynalazków. Samochody? Są. Motocykle? Są. Łodzie podwodne na pewno przydałyby się magom, badającym podwodne zwierzęta. Transport morski nie jest co prawda konkurencyjny dla latania, ale ma ogromny potencjał w dziedzinie rekreacji. Jak popularne stać się mogą magiczne sporty wodne? Często uznawany za radykała, agresywnie prze ku zwycięstwu. Wie, jak działa kapitalizm. Sukces w życiu często wymaga pewności siebie. Zdecydowanych ruchów i podejmowania skalkulowanego ryzyka. Stagnacja to śmierć, a tych, którzy boją się zmian, czeka jedynie powolny koniec. Żeby wygrać, trzeba grać. Życie jest krótkie i nigdy nie wiadomo, co się człowiekowi przytrafi. Trzeba chwytać dzień, bo każdy z nich może okazać się ostatnim.

Stanowi szablonowy przykład kompleksu mesjasza. Z jednej strony Gardzi słabymi duchem. Tymi, którzy gną kark w obliczu lenistwa i strachu. Z drugiej, wyciąga ku nim rękę, oferując ratunek z tego żałosnego, mentalnego bagna. Chce pomagać lub nawet wprost "naprawić" społeczeństwo. Korygować wszystkich nieszczęśników, zniewolonych słabością własnej psychiki. Jest to jedna z głównych przyczyn, przez które nie potrafi budować stałych i głębokich relacji. Im mocniej zależy mu na danej osobie, tym bardziej troszczy się o jej swobodę. Próbując "wyzwolić ją z objęć strachu" staje się natarczywy i nieznośny. Cecha manifestuje się szczególnie wyraźnie, kiedy wspomniana osoba jest częścią rodu Brandon. Matka wpoiła chłopakowi, że rodzina jest najważniejsza. Dzięki temu jest w stanie równocześnie nienawidzić i kochać starszego brata. Czuć absolutne obrzydzenie ma myśl o tym żałosnym sadyście. Tym tchórzu, leniu i idiocie. Czuć miażdżące serce współczucie. Dominującą potrzebę uratowania go przed samum sobą. Podobnymi, chociaż znacznie mniej intensywnymi emocjami darzy przykładowo kuzynkę. Victoria widocznie boi się wody, jednak jej problemy są znacząco mniejsze, a ona sama znacznie mniej bliska Marcusowi.

Kocha transmutację. Fascynuje go swoboda formy i właściwości nie tylko przedmiotów, ale również zwierząt, czy ludzi. Ta szczególna dziedzina magii pozwala mu być jak woda. Elastycznie zmieniać i dostosowywać się do otaczającego świata. Niczym dzika rzeka przeć do przodu pokonując wszelkie przeciwności. Jak cicha woda, opływać przeszkody, bez przeszkód wylewając się poza ustalone granice. Wolność wyboru i niezliczona ilość opcji to przecież kwintesencja magii. Aby zmieniać świat pod własne potrzeby. Aby zmieniać siebie. Jako czarodziej chciałby stanąć ponad potrzebą używania narzędzi i pojazdów. Odrzucić różdżki i inkantacje. Latać bez miotły. Surfować bez deski. Czystą potęgą umysłu podporządkowywać sobie siły natury. Takie marzenia są jednak domeną geniuszy. Nie każdy mag rodził się z talentem do transmutacji. Nie każdemu wystarczy determinacji, by osiągnąć prawdziwe mistrzostwo. To z myślą o całej reszcie oraz o tych, którzy jak on dopiero podążają ścieżką ku wielkości, chce tworzyć środki wodnego transportu.

Przesadne grzeczności, uprzejmości i inne wymysły starej szlachty uważa za przeżytek. To zwyczajna strata czasu. Energię, włożoną w dobieranie stroju, słownictwa, czy innych głupot można przecież przeznaczyć na miliony innych zajęć. Zawsze lepiej jest powiedzieć człowiekowi wprost, że jest szpetnym, spasionym tchórzem i pomóc mu rozwiązać te problemy, niż wymyślać jakieś dziwne porównania, używać uprzejmiejszych określeń, czy zupełnie omijać temat. Okazuje brutalną szczerość i bezpośredniość. Szczególnie podczas interakcji z bliskimi. Wobec nich nie ogranicza się ani odrobinę.

Historia


Życie jest ciągiem decyzji. Ścieżką, na której o przyszłości stanowią podejmowane wybory. Niesamowitą przygodą, pełną wzlotów i upadków. Bogaci, utalentowani i piękni zwykli twierdzić, że przyszłość zależy wyłącznie od Ciebie. Od decyzji, siły woli, wysiłku i zaangażowania.

Ubodzy, brzydcy i pozbawieni drygu do magii mają na ten temat odrobinę inny pogląd. Pochodzącego z majętnej i prestiżowej rodziny magicznej Marcusa mieli za skazanego na sukces. Wygrał życie, mówili. Ma wszystko, mówili.

W twierdzeniach pierwszych, jak i drugich było trochę racji. Chłopak urodził się Brandonem, co już na starcie dawało mu znaczącą przewagę nad innymi. Z drugiej strony w przeciwieństwie do reszty rodu nie zachwycał urodą ani talentem. Kolejna czarna owca. Drugi syn, we wszystkim tak gorszy od starszego brata, Vincenta. Słabszy, brzydszy i niewykazujący szczególnego zainteresowania rodzinnym interesem. Zamiast grzebać w silnikach pojazdów, naprawiać miotły czy studiować magiczne tomiszcza wolał przesiadywać na plaży. Nie kochany przez ojca i regularnie prześladowany przez brata. Na dodatek obdarzony nieuleczalną chorobą wzroku. Jego przyszłość malowała się w wyjątkowo ciemnych barwach. Dobrze, że chociaż matka okazywała mu miłość i zrozumienie. Często zwracała uwagę na jego pasję do wodnych stworzeń. Kto wie? Może kiedyś zostanie treserem?

Wszystko zmieniło się pewnego pięknego, wiosennego wieczoru. Jak zazwyczaj o tej porze wygłupiał się na falach, korzystając z mugolskiej zabawki. Surfing pozwalał uciec od problemów. Pomagał oczyścić umysł i poczuć się wolnym. Podziwiając majestat zamykających się nad nim fal, całkowicie zapomniał o otaczającym go świecie. Dopiero kiedy jedna z nich zmyła go z deski zauważył, jak mocno oddalił się od brzegu. Siła natury pchnęła go pod powierzchnię. Nic nowego, pomimo młodego wieku był wyśmienitym pływakiem. Trochę gorzej, że wylądował w samym środku stada rekinów. Czarne paski na płetwach nie pozostawiały wątpliwości. Lokalne żarłacze należały do jednego z bardziej agresywnych gatunków świata. Tak mogła zakończyć się historia młodego czarodzieja. Mogła, najwyraźniej jednak kapryśny los postanowił się do niego uśmiechnąć. Wbrew wszelkiej logice nie czuł przerażenia. Wprost przeciwnie. Zdawało mu się, że nareszcie trafił między swoich. Dłuższą chwilę spędził, obserwując hipnotyzujący taniec okrążających go drapieżców. Wynurzył się, dopiero kiedy zabrakło mu powietrza. Wślizgnął się na deskę i ruszył w kierunku brzegu, a krwiożercze bestie towarzyszyły mu przez całą drogę.

Tego dnia po raz pierwszy postawił się bratu. Wszystko wydawało się trochę inne. Bardziej płytkie, prozaiczne i proste. Przeżył zmianę potężniejszą od magii. Czym był jeden starszy chłopak, kiedy przyrównać go stadu żarłaczy? Jakież znaczenie miała opinia ojca, tak płyta i powierzchowna, w perspektywie głębi oceanu? O swojej przygodzie opowiedział mamie. Uradowana kobieta rozpoznała w tym pierwsze przejawy odziedziczonego po niej talentu. Marcus nie był zwyczajnym magiem. Jego naturalne przysposobienie do Animagii i transmutacji mocno zaskoczyło rodzinę. Bliskie spotkanie z rekinami uwolniło w nim wewnętrzną bestię, potencjał i pewność siebie. Świadomie odrzucił standardową ścieżkę Brandona, wytyczając własne szlaki. Swoje plany i ambicje. Okazuje się, że sukces jest jednak po części miarą osobowości. Pełni pogardy rówieśnicy nareszcie zaczęli widzieć w nim równego sobie. Głupcy, był przecież znacznie lepszy, niż oni. Vincent również zostawił go w spokoju, znajdując sobie nową ofiarę.

Stawał się pełnoprawnym reprezentantem magicznej szlachty. Z niecodzienną mieszaniną rozbawienia i pogardy obserwował zazdrosne spojrzenia nowych uczniów. Słuchał cichych szeptów szlam. "Szczęściarz". "W czepku urodzony". Banda słabych tchórzy tłumaczyła sobie jego wyższość pochodzeniem. Zupełnie ignorowali ponurą przeszłość i coraz to większe okulary. Wzrok stracił zupełnie w okolicach 15 roku życia, a nawet wtedy zdarzali się ludzie, nazywający go "szczęściarzem". Rzeczywiście, nie każdego ślepca stać na księgi zapisane Braylem. Nie każdy może pozwolić sobie na prywatne korepetycje, nawet jeżeli udzielała mu ich matka. Czy był jednak w lepszej sytuacji niż ci ze wzrokiem? Podobnie oceniano jego liczne, intensywne i raczej krótkie związki. Oczywiście, otaczały go kobiety, ale była to kwestia  nowo nabytego, zwierzęcego magnetyzmu. Wrodzona uroda stanowiła tu jedynie przeszkodę. Z drugiej strony spora część adoratorek czyhała tylko na pieniądze rodu Brandon. Czasem przesiadując na plaży, zastanawiał się, czy rzeczywiście należy do pechowców? Może jednak do szczęściarzy? Prawdopodobnie żadne z powyższych.

Dorastając, przestał się tym interesować. Coraz mniej elementów jego życia stanowiło konsekwencje mniej lub bardziej pechowego urodzenia. Większość tego, co miał. Tego, co potrafił i tego co przeżył, zawdzięczał głównie sobie. Zmieniało się też podejście rówieśników. Większość studentów wyrosła z chorobliwej zazdrości. To trochę zabawne, że musiał stracić wzrok, by inni zaczęli dostrzegać jego ciężką pracę. Dzięki ślepocie również on "zobaczył" więcej. Zaczął interesować się polityką, która wcześniej stanowiła jedynie odległe tło magicznego świata. Nauczył się słuchać. Bez problemu wyłapywał fałsz płynący z ust urzędników. Strach, ukryty w głębi ich głosów. Wielu spośród nich miało się za niezbadane studnie. Tak pewni siebie, a przecież tak mali w obliczu własnych słabostek. Z wiekiem jego poglądy stawały się radykalne. Coraz częściej otwarcie wyrażał pogardę wobec władzy. Obnażał ich słabość wobec strachu, nie znajdując jednak poparcia wśród czarodziejskiej społeczności. Terror Toma Riddle sprawił, że magowie stali się ulegli. Zastraszeni i mniej skłonni do ryzyka. Żeby wygrać, trzeba grać.


Rodzina


★ Theodor Toomson
Ojciec Marcusa, zawsze mający się za nieomylnego. Bardzo zaborczy, o dominującym charakterze. Oceniający za wyniki, wiecznie skupiony na celu. Perfekcjonista wymagający od synów bycia idealnymi. Bardzo krytyczny i beznamiętny. Niewyjaśnioną zagadką pozostaje to, jakim cudem funkcjonuje w związku z Cecylią.

★ Cecilia zd. Brandon (ur. 1972 r.)
Mama Marcusa, która jest świetną artystką i zajmuje się projektowaniem wyglądu niektórych magicznych środków transportu. Podobnie do brata uważa, że nie mogą aż tak mocno odsuwać się od świata mugolii, bo później sobie z tym wszystkim nie poradzą i po prostu nie będą się wpisywali w to, co ich otacza.

★ Vincent Toomson
Czarna owca w rodzie Brandonów, starszy brat Marcusa, o którym krążą opowieści o wszystkich głupstwach i kłamstwach, jakich się dopuścił. Ród jest zadowolony z powodu tego, że chłopak nosi nazwisko ojca i ten, kto nie ma pojęcia o jego powiązaniach z Brandonami, nie może obrzucić ich zgniłymi jajami z powodu zachowania tego dziecinnego człowieka. Jest typowym sadystą, znęcającym się nad słabszymi i unikającym silniejszych.

★ Poza tym Marcus ma większą rodzinę:
Liczne wujostwo, sporo kuzynek w podobnym wieku oraz innych bliższych, lub dalszych krewnych, noszących szlachetne nazwisko Brandon.


Ciekawostki


★ Jest wprawnym żeglarzem, doskonałym pływakiem i zaprawionym surferem. Próbował większości sportów wodnych i nic co morskie, nie jest mu obce.

★ Uwielbia azjatycką kuchnię. Podobają mu się również azjatyckie kobiety, drzewa i zwierzęta, chociaż nigdy nie zrozumiał tamtejszej kultury. Uznaje ją za absurdalną i niewolniczą.

★ Planuje rozszerzenie rodzinnego biznesu o magiczne środki transportu i rekreacji związane z wodą.

★ Magicium Visius, nieuleczalna choroba magiczna pozbawiła go wzroku. Całkowita utrata zmysłu nastąpiła w okolicach 15 roku życia.

★ Uwielbia rum, jednak ku zgrozie wszelkich koneserów, trunek pija w formie lekkich drinków. Rozrabia go z colą w proporcjach 4/1

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Brandon

Nieokreślony
Galeony : 13
  Liczba postów : 5
Marcus Victor Brandon QzgSDG8




Gracz




Marcus Victor Brandon Empty


PisanieMarcus Victor Brandon Empty Re: Marcus Victor Brandon  Marcus Victor Brandon EmptyCzw Wrz 15 2022, 15:39;

Karta jest gotowa. Załączam podanie o animaga, oraz kuferek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Marcus Victor Brandon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Marcus Victor Brandon QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
nowe karty
-