Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Przed domkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31830
  Liczba postów : 87725
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPią Sie 19 2022, 19:47;

First topic message reminder :


Przed domkami

Stojące od wieków w tym samym miejscu, małe drewniane domki, utrzymywane w doskonałym stanie za pomocą magii i dodatkowo sprawdzone przed przybyciem czarodziejów, to właśnie miejsce, w którym mieszkają Hogwartczycy i ich opiekunowie.

______________________

Przed domkami - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, imię Aleksandra na wnętrzu lewej dłoni (do sierpnia 2023), łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 557
  Liczba postów : 365
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Sie 29 2022, 21:30;

Nie rozumiał co się dzieje, ani dlaczego Max wrócił się jednego z płonących domków, ale nie miał też czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Trzymając świnksa pod pachą, ruszył za przyjacielem. Początkowo chciał zostawić zwierzę przy swoim kufrze, ale to od razu zaczynało przeraźliwie kwiczeć, więc wolał już biec z nim. Jednocześnie czuł jak gdziekon zwinął się w kieszeni jego koszuli, wyraźnie bojąc się tego, co się działo, ale też nie chciał być sam. Przynajmniej on mógł się sam teleportować w bezpieczne miejsce. Tak więc z pełną menażerią, Longwei pobiegł w stronę domku, w którym zniknął Max.
Bez zawahania wyjął różdżkę, rzucając aquamenti, próbując ugasić częściowo pożar wokół nich, gdy dostrzegł przyjaciela. Widział jak się zataczał, jak wyraźnie czuł się źle i najwyraźniej utykał. Mężczyzna zacisnął zęby, czując, że traci im się czas nim ogień odetnie im możliwość wyjścia, a dym, który zaczynał gęstnieć nie ułatwiał zadania.
- Max! Złap się mnie - krzyknął, czując, że świnks zaczyna się trząść, a jego samego drapało już w gardle. Miał nadzieję, że uda mu się teleportować ich wszystkich bezpośrednio do znachorki, gdzie zostaną sprawdzeni i wyleczeni. Wszyscy.
Nie podobało mu się również, że Max rzucił się do najwyraźniej pustego domku. W środku nie było nikogo poza nimi, nie było żadnej innej istoty, więc nie było powodu, aby w ten sposób wbiegać w niebezpieczeństwo. Nie był to także ich domek, więc zupełnie nie było w tym sensu.
- Dlaczego właściwie tutaj wbiegałeś. Mogłeś zadławić się dymem, utknąć pod jakimiś belami - powiedział jeszcze, gdy w końcu dotarł do przyjaciela, zarzucając sobie jego ramię przez szyję, obejmując go mocno wolnym ramieniem. - Trzymaj się mocno - poprosił, niesamowicie spokojnie, jakby właśnie wokół nich nie płonął domek, jakby świnks nie wydawał z siebie przerażonych kwiknięć, a gdziekon nie trząsł się na jego piersi. Spojrzał jeszcze uważnie na przyjaciela, upewniając się, że go słyszał, po czym uśmiechnął się lekko. Jakkolwiek uważał, że wila może patrzeć na nich dziwnie, nie chciał teleportować się z Maxem i swoimi nowymi zwierzęcymi przyjaciółmi do Munga. Za daleko, a nie wiedział w jakim stanie był Brewer. Wydawał się nie być w pełni obecny i to nie podobało się Huangowi, który jedynie uprzedził, że będzie ich teleportować do znachorki i zniknęli, zostawiając innym gaszenie pożaru.

/zt z @Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mina Hawthorne

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : rozsiane po ciele tatuaże, kolczyk w nosie, na środkowym palcu prawej ręki zawsze nosi pierścień Atlantów, który przykrywa krwawy znak
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 53
  Liczba postów : 73
https://www.czarodzieje.org/t21049-wilhelmina-hawthorne#676337
https://www.czarodzieje.org/t21573-mina#701344
https://www.czarodzieje.org/t21033-wilhelmina-hawthorne#675877
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Sie 29 2022, 23:26;

K100: 43
Modyfikatory:
Wydarzenie: F i bełkoczący eliksir
Zyski/Straty: różdżka

I w całym tym pierdolniku brakowało jej jeszcze tego, żeby domek stanął tak perfidnie w płomieniach. Co prawda mogło być gorzej i zawsze była taka opcja, że nie wybudziłaby się na czas i spłonęła we własnym łóżku, ale szczęśliwie dosyć szybko zorientowała się w sytuacji. Szkoda tylko, że nie na tyle, aby móc uratować swoje rzeczy. No, ale niestety na podobne rzeczy nie było mocnych. Hawthorne mogła jedynie ratować swoje życie i ruszyć w jakieś miejsce, gdzie wydawało się być bezpiecznie.
Pech jednak chciał, że uciekając z pożaru musiała natknąć się na obłoki śmierdzącego dymu o dziwnym zabarwieniu. Nie był on normalny i dosyć szybko pojęła, że były to opary powstałe z jakiś tajemniczych eliksirów. To sprawiło, że jej oczy rozszerzyły się w niemej panice. Wiedziała jaki skutek na niej wywierały podobne rzeczy. Musiała zawsze uważać z podobnymi rzeczami, bo oddziaływały na nią one o wiele mocniej niż na innych czarodziejów. Nie inaczej było i tym razem.
Może i w powietrzu unosił się jedynie dym i woń eliksiru bełkoczącego, ale ten wyjątkowo mocno nawet w takiej formie uderzył Ślizgonce do głowy, sprawiając, że poczuła się słabo. Może właśnie była to kwestia tego, że wdychała go wraz z dymem z pożaru? To też miałoby jakiś sens. Niemniej zatoczyła się delikatnie i gdy tylko ktoś z obecnych wokół spytał czy wszystko w porządku z jej ust wyrwał się potok czegoś, co trudno było nazwać słowami. Język okropnie jej się plątał i sprawiał, że była kompletnie niezrozumiała. No, ale jakoś na migi przekazała, że się trzyma i liczyła na to, że będzie mogła się oddalić jeszcze bardziej od pożaru.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Galeony : 1209
  Liczba postów : 759
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyWto Sie 30 2022, 00:12;

K100: 49
Modyfikatory: + 10 obrażenia
Wydarzenie: bparzysta
Zyski/Straty: tracę 1 przedmiot (samonagrzewający kubek)

Czy właśnie dzisiaj, kiedy spało jej się wybitnie dobrze, ktoś na dworze musiał się tak świetnie bawić i drzeć mordę na pół wioski? Przez chwilę dzielnie ignorowała krzyki, usilnie próbując zasnąć, ale kiedy połączyła kropki w postaci panicznych wrzasków z zapachem spalenizny, zerwała się gwałtownie z łóżka i z przerażeniem ogarnęła, że to żadna super imprezka tylko pożar. – Murphy, wstawaj, pali się – potrząsnęła chłopakiem, aby jak najszybciej się ogarnął, a potem podbiegła do łóżka przyjaciela. – Jinx, szybko, jest pożar! – krzyknęła do niego i zaczęła w popłochu pakować rzeczy, sprytnie (i nierozsądnie) oceniając, że mają jeszcze chwilę zanim ogień zacznie trawić ich domek. – JINX, DO KURWY, WSTAWAJ – zerwała z niego kołdrę, kiedy zorientowała się, że ten dalej przysypia, nieszczególnie przejmując się jej ostrzeżeniami. – Ja pierdolę – mamrotała pod nosem, wciskając do plecaka wszystko, co nawinęło jej się pod rękę, nieszczególnie patrząc do kogo to należy. Szybkim zaklęciem zmniejszyła ciężar torby, a gdy upewniła się, że śpiąca królewna wstała i Murph również jest gotowy, wybiegła z nimi na zewnątrz. – Chyba tam – wskazała palcem kierunek, w który powinni się udać, jeśli nie chcieli skończyć z poparzeniem trzeciego stopnia. I ruszyła przed siebie, przedzierając się między płonącymi budynkami i taranując innych, w poszukiwaniu jakiegoś bezpiecznego miejsca, dopiero po chwili orientując się, że zgubiła swoich towarzyszy. Spanikowana rozejrzała się dookoła, nie wiedząc nawet kiedy się rozdzielili i dlaczego do kurwy się jej nie trzymali, gdy jak gazela pruła do przodu szpagatami, torując im drogę. – Kurwa – zaklęła, totalnie nie orientując się gdzie właśnie jest. Coraz bardziej przerażona szukała sposobności, aby uciec i się schronić, ale ogień był dosłownie wszędzie i jedyne, co mogła zrobić to przeskoczyć nad płomieniami i kierować się tam, skąd dobiegały jakieś głosy. Niewiele myśląc, tak też właśnie zrobiła i aż zawyła z bólu, kiedy poczuła, że oparzyła sobie całe łydki i kostki. Ze łzami w oczach od dymu i okropnego pieczenia poparzonych miejsc, zaczęła kuśtykać do stodoły z nadzieją, że tam znajdzie Murpha i Jinxa. I kogoś, kto odrąbie jej te nogi, aby nie musiała dalej cierpieć. Albo chociaż uleczy.

/zt

@Murphy M. Murray @Eugene 'Jinx' Queen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 197
  Liczba postów : 457
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyWto Sie 30 2022, 17:47;

Kiedy z Zoe było coś ewidentnie nie tak, jedyną opcją która była dla mnie możliwa to porwanie dziewczyny i przerzucenie jak bardzo ładny worek ziemniaków przez ramię. Tak myślałem, że dalej będzie chichotać, bo czegoś się nawdychała. Jednak kiedy frywolnie uderza mnie w tyłek aż przystaje na chwilę w kompletnym szoku co ona wyprawia. - Zoe! - krzyczę to do niej odwracając na chwilę głowę w jej stronę. Kiedy słyszę głupoty wygadywane przez blondynkę tylko jeszcze bardziej upewniam się w przekonaniu, że muszę stąd spierdalać w podskokach. Dlatego ignoruję jej prośby o bieganie jak kozica i kieruję się w stronę stodoły. Gdzie mam nadzieję jest już i Brooks, Tomek i cała reszta moich ziomków na których nie natknąłem się podczas pożaru. Dopiero kiedy Brandonówna przestała się wierzgać jak szalona ogarniam, że może już się uspokoiła. Odkładam ją bardzo czujnie na ziemię, gotów zamienić ją w fotel jeśli znowu zacznie uciekać.
Ale wcale tak nie było. Z westchnieniem ulgi stwierdzam że Zocha znowu była sobą.
- Nie wiedziałem. Po prostu przybiegłem. Reszcie kazałem uciekać. Wcześnie wstaliśmy, wiec liczę na to że mnie posłuchali - mówię i przyglądam się czujnie dziewczynie czy aby na pewno nic jej nie jest. - Co ci było? - pytam zakładając że to jakaś magia, ale nie wpadłbym na eliksir euforii walający się gdzieś wokół nas. Marszczę brwi na jej kolejne słowa i kręcę głową. O nie, ona musiała wracać, a nie szukać swoich kuzynek. Rzucam spojrzenie na ogień, który się rozprzestrzeniał. Otwieram buzię już by zaprzeczyć i kazać jej wracać, ale dobrze znam swoją przyjaciółkę - musiałbym ją chyba zdzielić w piękną główkę by nie próbowała iść szukać swoich kuzynek.
- Chodźmy - mówię tylko, kiwam głową by prowadziła. I już biegniemy w stronę domku gdzie mieszał też Vinni. Kiedy docieramy do środka drzwi są zamknięte, a jakaś część dachu wydawała się zawalić lekko wejście. - Morfio - mruczę skupiając się na wielkiej przestrzeni która tu jest i oto całe drewno wokół, jak i drzwi, zamieniają się w cienką bańkę mydlaną. Którą przebijam krańcem różdżki, a w te na dole po prostu wchodząc.
- Elizabeth - mówię jedynie i podbiegam do dziewczyny, by szybko spojrzeć czy nic jej nie jest, spoglądam na jej zatroskaną twarz. Łapię jej dłoń, by wyciągnąć ją stąd do niby bezpiecznej stodoły. Krzyczę też imię przyjaciela i rozglądam się po niewielkim wnętrzu.

@Zoe Brandon @Elizabeth Brandon

______________________

I Dont Smile Because My Life Is Perfect
Am i grumpy? I might be. But I think maybe sometimes it's misinterpreted.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu; wyryte imiona na wnętrzu dwóch dłoni.
Galeony : 2073
  Liczba postów : 1303
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyWto Sie 30 2022, 23:43;

Do bycia zaborczą w tamtym momencie sporo jej brakowało, ale w całym tym zamieszaniu spowodowanym pożarem nie skomentowała nawet słów Mulan, koncentrując się na wprowadzeniu ich z domku i następnie próbie przeteleportowania ich w bezpieczne miejsce. Próbie zresztą nieudanej, po której zaczęła denerwować się jeszcze bardziej. Sytuacja nie była jeszcze beznadziejna, ale z każdą chwilą robiło się coraz mniej ciekawie i po prostu musieli uciekać, jeśli chcieli wyjść z tego cało. Pokiwała jedynie słabo głową do Longweia, gdy ten oznajmił, że idzie po Maxa i postanowiła wziąć się w garść. Nie mogła pozwolić, aby frustracja i ogólnie negatywne emocje wzięły nad nią górę, nie teraz.
Zastygła na chwilę, kiedy Mulan otarła jej łzę i z zaskoczeniem dostrzegła, że dziewczyna nie uśmiecha. I to tak szeroko, co w tej sytuacji było co najmniej dezorientujące, bo z czego tu się cieszyć?
- Będzie dobrze, jak się stąd wydostaniemy - odpowiedziała krótko, wysilając się na delikatne uniesienie kącików ust. Tylko na tyle było ją stać w ich obecnym położeniu. Zaczęła ponownie rozglądać się za drogą do ucieczki, jakimś w miarę rozsądnym przejściem między rozprzestrzeniającym się ogniem i już miała poinformować Huang, że pójdą w tym i tym kierunku, ale ta była szybsza. I bynajmniej nie chodziło jej o ulotnienie się sprzed domków.
- C-co? Mulan, czy ty się czegoś nawdychałaś przed snem? Albo może to ten dym... W każdym razie wstawaj, musimy iść tam do tych nimf przy drzewach - powiedziała i dłonią wskazała odpowiedni kierunek. Nie wiedziała, czemu dziewczyna klęczała z pierścionkiem w ręce i prawiła jej takie komplementy w takiej akurat chwili, ale nie mogły tam dłużej zostać. - Chodź. Coś musiało ci zaszkodzić, wrócimy do tej rozmowy jutro, jak już ochłoniesz - postanowiła i pociągnęła dziewczynę w górę, żeby razem z nią zacząć się kierować w do nimf.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | na palcu prawej dłoni zawsze obrączka Bruhavena, a nad nią krwawy znak | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1886
  Liczba postów : 3613
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySro Sie 31 2022, 11:12;

K100: 79
   Modyfikatory: -20 wróżbiarstwo, +25 za rany i bez czepka urodzoną
   Wydarzenie: I z 6 na dorzucie
   Zyski/Straty: tracę: laleczka voodoo, paczkę słodyczy z Miodowego Królestwa, woreczek ze skóry wsiąkiewki; zyskuję: pierścień sidhe

Zwykle miała problemy ze snem, ale akurat tym razem spała jak zabita. Może była to kwestia męczących wydarzeń, które miały miejsce w Avalonie. Musiała przyznać, że akurat ten wyjazd obfitował w różnego rodzaju wydarzenia, a spora część z nich niestety nie należała do najprzyjemniejszych. Dlatego zapewne w ogóle nie skapnęła się, że coś jest nie tak. Pozwoliła sobie na opuszczenie gardy akurat w momencie, gdy musiał przydarzyć się kryzys. Zawsze przydarzało jej się to w akurat najgorszym momencie.
Nie odpowiadała w pierwszym momencie w ogóle na zaczepki Victorii, która próbowała ją bezskutecznie obudzić w konwencjonalny sposób. Obróciła się jedynie na drugi bok, mrucząc coś niezrozumiale pod nosem. I wtedy też właśnie uderzył w nią strumień lodowatej wody. Natychmiast zerwała się z łóżka, gotowa do tego, aby zmierzyć się z żartownisiem, który postanowił potraktować ją Aquamenti.
I wtedy dopiero dotarło do niej, że domek zaczynały zajmować płomienie. Nie miała wiele czasu na to, aby zabrać swoje rzeczy, które znajdowały się w pobliżu łóżka. Zresztą kiedy sięgała po część z nich, poczuła ból w lewym ramieniu, które wciąż nie odzyskało dawnej sprawności. Nie potrafiła nim utrzymać większego bagażu i musiała pogodzić się z tym, że część z jej rzeczy zostanie strawiona przez ogień. Raz jeszcze... Już kiedyś jej się to przydarzyło choć wtedy nie było jej w domu.
W pewnym momencie oddaliła się też od Victorii, która zaczęła szukać swojej rodziny. Strauss natomiast chciała jak najszybciej ulotnić się z miejsca i znaleźć jakiś zaciszny kąt, który odnalazła pod jednym z okolicznych drzew. Podchodząc do niego zauważyła też leżący na ziemi przedmiot, który jarzył się w blasku płomieni obejmujących domki. Wyglądało na to, że przynajmniej coś udało jej się zyskać w tej jakże chujowej sytuacji.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia
Galeony : 109
  Liczba postów : 203
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySro Sie 31 2022, 16:35;

Pożar + post leczenia dłoni [2/2]

K100: 97
Modyfikatory: -
Wydarzenie: A
Zyski/Straty: trzy przedmioty: lakier, perfumy, puzzle

Ostatnie wydarzenia w Avalonie totalnie rozwaliły mnie zarówno psychicznie, jak i fizycznie, a odbicie tego wciąż widywałem na swoich dłoniach, pomimo naprawdę pieczołowitego stosowania muchostworków. Wsmarowywanie sobie ich esencji w skórę też było dość obrzydliwe i niepokojące na tym poziomie, że dalej nie rozgryzłem ich roślinno-zwierzęcej genezy, no ale czego się nie robiło dla urody. Na szczęście po tych kilku dniach regularnego dbania widziałem poprawę i blizny po wsadzeniu dłoni we flaki toksycznej istoty - co swoją drogą udowadniało jak skuteczną metodą nauki jest doświadczenie, bo zdecydowanie ta właściwość wryła się już w moją pamięć - zaczynały blednąć i znikać. Na całe szczęście, bo nie miałem pojęcia, co bym zrobił, gdyby tak już mi zostało. Przynajmniej dramatycznej historii nie musiałbym wymyślać, bo prawdziwa i tak już była imponująca.
Minusem tej całej pielęgnacji był nieustannie unoszący się wokół mnie lekko grzybowy zapach, skoro kilka razy dziennie wylewałem sobie na dłonie esencję lub robiłem okłady z muchostworków. Medycyna współczesna była jednak nieco lepsza w kwestiach estetycznych. Po wieczornej pielęgnacji uznałem jednak, że to jest dzień, od którego będzie tylko lepiej. Że cudownie się wyśpię i jutro będę jak nowonarodzony. Kładłem się więc do łóżka z optymizmem. Nie potrzebowałem wiele czasu, by zasnąć - umówmy się, z własnego wyboru jestem w stanie łazić po ścianach o trzeciej, ale gdy już się położę, to raz dwa i Jinxa nie ma. Idealna sytuacja.
Bardzo szybko moje poglądy zostały zmienione...
- Przestań drzeć pizdę - mamroczę sennie, przewracając się na drugi bok i zakrywając głowę poduszką, bo nie mam pojęcia, z jakiego powodu przyjaciółka w środku nocy robiła taki raban, jakby się kurwa paliło. Marla doskonale wie przecież, że nie jestem rannym ptaszkiem. Prawie już zasypiam ponownie, gdy nagle zostaje mi wyrwana kołdra. - EJ NO SPIERDALAJ - wzburzam się i dopiero wtedy faktycznie zaczynam się rozbudzać i dostrzegać, że to ogólny popłoch, a nie wymysł Gryfonki.
Nie mam zbyt wiele czasu, by zebrać moje rzeczy. Oczywiście w pierwszym odruchu rzucam się do znalezienia skopanych w zmęczeniu uskrzydlonych butów, bo wolę stracić moje życie niż Talarię. I tak nie byłoby już nic warte. Drugie w kolejce do uratowania są oczywiście moje lecznicze specyfiki, bo nie po to łaziłem po lesie, żeby je nazbierać, abym teraz je stracił przez jakiś głupi ogień.
- Ja pierdole, co to za kurwa wakacje - mamroczę pod nosem, siłując się z zamkiem plecaka, ostatecznie jednak się poddając i pozostawiając część rzeczy na stracenie, tym bardziej że Marla już nas poganiała, a pierwsze płomienie dotarły do wnętrza, niemal wysadzając mi flakon z lakierem przy mordzie.
Chaos i panika na zewnątrz z pewnością nie pomaga. Gdzieś w tym tłumie się gubię i nie wiem dłużej, gdzie jest Marla i Murph. W dodatku widzę, jak gniazdo zajmuje się ogniem, stając się wielką kulą ognia. Chciałbym rzucić aquamenti, ale nawet nie wiem, gdzie jest moja różdżka - czy może już płonie w domku, czy Marla zdążyła ją zabrać.
- Ej, kurwa, wielka kula ognia na horyzoncie, ktoś może zwrócić uwagę? - wyrzucam w zdenerwowaniu. Nie wiem, z której strony nadchodzi pomoc, ale nie obchodzi mnie to szczególnie, bo wszystko o czym myślę, to żeby jak najszybciej się stąd wydostać.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elizabeth Brandon

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 152
  Liczba postów : 115
https://www.czarodzieje.org/t21413-elizabeth-brandon#693691
https://www.czarodzieje.org/t21420-poczta-elizabeth#694351
https://www.czarodzieje.org/t21414-elizabeth-brandon#693692
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySro Sie 31 2022, 21:46;

K100: 64
Modyfikatory:
Wydarzenie: B, nieparzysta
Zyski/Straty: tracę różdżkę i bzyczka Przed domkami - Page 2 3094467927

- Pożar!
Te słowa wyrwały ją z głębokiego snu, ale chociaż się obudziła, wciąż była nieprzytomna. Widziała przez okno ogień, który zaczął obejmować ich domek i czuła dym, z każdą chwilą coraz wyraźniej. Nie miała czasu na dobudzenie się, na spakowanie swoich rzeczy i musiała wziąć jedynie to, co uważała za najważniejsze i uciekać. Tyle że tu pojawił się problem - drzwi nie chciały się otworzyć. Siłowała się z nimi, ale nic to nie dawało, a sytuacji nie poprawiał fakt, że ogień błyskawicznie się rozprzestrzeniał i bała się, że dach zaraz spadnie jej na głowę. Ucieczka przez okno też nie wchodziła w grę, bo widziała ogniste języki pełzające na dole po drugiej stronie.
Była uwięziona w tym piekle.
Temperatura zaczęła narastać w zastraszającym tempie, dym zaczął drapać ją w gardle i doprowadził do napadu kaszlu. Że też nie obudziła się kilka minut wcześniej, nim sytuacja zrobiła się tak zła! W całym tym zamieszaniu nie zwróciła nawet wcześniej uwagi czy jej pozostali współlokatorzy już zdążyli się ewakuować i dopiero gdy sobie to uprzytomniła, zaczęła sprawdzać górne łóżka, żeby upewnić się, że nikt nie śpi i nie zostanie w tym domku na zawsze. Gorączkowo szukała swojej różdżki, której jak na złość nie mogła znaleźć, walcząc jednocześnie z napierającym ze wszystkich stron dymem, kiedy w końcu ukazała się droga ucieczki. Myślała, że popłacze się z ulgi na widok Zośki i Edgcumbe'a.
- Kocham was, uratowaliście mnie - wykrztusiła ze łzami w oczach spowodowanymi nie tylko dymem, ale też ulgą. - Naprawdę jestem wam wdzięczna, gdyby nie wy to nie wiem czy bym stamtąd wyszła... Jesteście cali? - spytała, kiedy już odeszli trochę od domku. Dym wciąż nieprzyjemnie podrażniał jej gardło, ale na to nie mogła już nic poradzić dopóki nie znajdą się w zupełnie innym miejscu. Spojrzała ze strachem po okolicy, ale po chwili na jej twarzy wykwitło prawdziwe przerażenie, gdy usłyszała znajomy głos. - Viks? Victoria?! - zawołała, rozglądając się na wszystkie strony i próbując ją zlokalizować. - Widzieliście ją? - spytała i niewiele się zastanawiając, po prostu ruszyła w stronę, z której wcześniej dobiegał głos siostry. Po drodze musiała się oczywiście wpakować w sam środek rozwalonego domku i chyba cudem udało jej się wyjść cało, przemykając pod deskami i unikając ognia. W końcu jednak znalazła Victorię i czym prędzej popędziła z nią do pozostawionej wcześniej dwójki. - Kogoś jeszcze szukamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 165
  Liczba postów : 155
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyCzw Wrz 01 2022, 18:56;

K100: 50
Modyfikatory:
Wydarzenie: J
Zyski/Straty: utrata przedmiotu jednego - skarpety z wełny kulinga

Krzyk Carly byłby w stanie zmarłego wyrwać z grobu, tego Jamie był pewien. Tak i tego, że gdyby nie ona, mógłby spłonąć w domku. Nie zamierzał długo czekać, gdy widział, jak płomienie z każdą chwilą pochłaniają ich domek, ale jak się okazało także ich rzeczy. Przywoływał do siebie wszystko, gdy nagle okazało się, że jego nowiutka, jeszcze nienoszona para skarpet została pochłonięta przez płomienie. Mógł co najwyżej rzucić na nie zaklęcie, aby ogień był innego koloru, ale na to nie miał czasu. Pozostały, choć niewielki, dobytek wrzucił do plecaka i razem z Carly wybiegł z domku, gdy niemal wpadli na małe fauniątko. Oczywiście, jego siostra, jak na Puchona przystało, musiała się zająć małym mazgajem, ale Jamie nie próbował nawet narzekać. Nawet on nie czułby się dobrze, gdyby stworzonko spłonęło żywcem między zabudowaniami.
- Rozejrzyj się, czy są tu jego rodzice. Ja słyszałem krzyk z tamtego domku, zaczekaj - powiedział pospiesznie, ostro do siostry. Nie chciał, żeby coś jej się stało, więc nie ciągnął jej za sobą, ale nie mógł nie sprawdzić tego, co się działo w domku, z którego słyszał krzyk. Szybko okazało się, że tak naprawdę nie działo się nic, poza nadpalaniem konstrukcji. Kiedy Jamie próbował się wycofać, jedna z desek zapadła się pod jego naciskiem, a on skręcił kostkę. Kulejąc, niemal skacząc na jednej nodze, wyszedł z domku, przeklinając na czym świat stoi.
- Carly! - krzyknął, gdy nie mógł odnaleźć wzrokiem siostry, krztusząc się dymem. Wyjął różdżkę, próbując gasić najbliżej płonące budynki, nim dostrzegł Puchonkę. Oddawała fauniątko jego rodzicom. Dokuśtykał do niej, aby z jej pomocą skierować się do domku znachorki. Jakkolwiek chciał pomóc, w takim stanie nie mógł nic zrobić.

/zt ze Scarlett
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2615
  Liczba postów : 1425
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyCzw Wrz 01 2022, 20:28;

K100: 69 -> 94
Modyfikatory: +15 za cechę +10 za osłabienie przez obrażenia od rocco
Wydarzenie: E
Zyski/Straty: samonagrzewający kubek, łapacz snów, opaska nasenna

Kiedy czujesz się ciągle śpiący, próbujesz pobudzić się na każdy możliwy sposób, albo w końcu odpowiednio wyspać. Josh dokładnie tego próbował. Z tego powodu pił niemal bez przerwy kawę z samonagrzewającego sie kubka, a gdy już kładki się spać, próbował pozbyć się koszmarów łapaczem snów, a nawet lepiej spać dzięki opasce nasennej. Próbował też w ten sposób nie rozmyślać o tym, że mąż go zupełnie nie pamięta. Z tego powodu te przedmioty znajdowały się na stoliku, blisko ściany, aby ich nie przewrócił. Cóż, nie spadły na ziemię, ale zajęły się za to ogniem, który pożerał ścianę ich domku. Nie było innego wyjścia, jak jedynie patrzeć na to, co się dzieje, albo uciekać. Choć czuł ból w całym ciele, złapał Kłapacza pod pachę, aby uciekać wraz z nim. Nie rozumiał, dlaczego nie działała teleportacja, dlaczego nie mogli w ten sposób uciec, ale im bardziej próbował, tym bardziej niedobrze mu się robiło. Rzucił ostatnie spojrzenie na swoje spalane rzeczy, nim wyszedł z domku, ratując pozostałe przedmioty i kaczątko.
- Nie bądź tylko głupio odważnym Gryfonem - poprosił męża, gdy ten podał mu drugie kaczątko i przez chwilę patrzył na niego, wiedząc, że ten i tak rzuci się gasić ogień. Po prostu taki był. Skinął mu lekko głową, po czym odwrócil się w stronę uciekających.
- Do stodoły! Wszyscy! - krzyknąl, gdy tylko widział, że niektórzy wydają się być zagubieni. Cieszył się, że niektórzy byli w stanie pomóc przy gaszeniu pożaru. Pospiesznie założył bluzę, wkładając kaczątka pod nią, aby mieć wolne ręce i móc pomagać w ewakuacji, kiedy trafił na zapłakane fauniątko.
- Hej maluchu, nie płacz już… Zobacz, ze mną są kaczki i to jakie dzielne. My też musimy, wiesz? Jak mi powiesz, jak wyglądają twoi rodzice, to pomogę ci do nich wrócić, co ty na to? - zagadał do malucha spokojnie, uśmiechając się ciepło, choć podejrzewał, że blizny na twarzy w tym nie pomagały. Jednak fauniątko podało mu ufnie rączkę. Niestety, nie byli w stanie odnaleźć jego rodziców. Za to znaleźli driady, które wiedziały, gdzie uciekły fauny i obiecały zaprowadzić tam malca. Josh oddał więc go im pod opiekę, uśmiechając się pokrzepiająco do maleństwa, po czym sam ruszył do stodoły, upewnić się, czy są wszyscy.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Murphy M. Murray

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 173
C. szczególne : często chodzi po szkole z rogami lub ogonem, a w chwilach wzmożonych emocji włosy zawsze informują o tym otoczenie swoim kolorem; blizna po ranie ciętej na lewym boku na wysokości pępka
Dodatkowo : Metamorfomagia, prefekt
Galeony : 793
  Liczba postów : 353
https://www.czarodzieje.org/t20812-murphy-m-murray#663687
https://www.czarodzieje.org/t20818-rower#663837
https://www.czarodzieje.org/t20819-murph#663838
https://www.czarodzieje.org/t20811-murphy-m-murray#663685
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyCzw Wrz 01 2022, 23:09;

K100: 8
Modyfikatory: +15 za brak czepka
Wydarzenie: J
Zyski/Straty: -

Słowa Marli w pierwszej chwili zlewają się z moim snem, w którym ojciec nagle w trakcie tłumaczenia mi, jak orać pole oznajmia, że się pali. Przez sekundę jestem przekonany, że podnoszę się z beli siana i dezorientuję się zupełnie, gdy pole znika, jestem w Avalonie, a Marla wrzeszczy na Jinxa, żeby wstawał. Ton jej głosu sprawia, że teraz przytomnieję natychmiast, zrywam się z łóżka i zaczynam zaskakująco stoicko pakować wszystko w zasięgu wzroku, po czym razem z resztą udaję się w kierunku, w którym mamy się ewakuować.
Gdy przyspieszonym krokiem prę naprzód, moich uszu dobiega jakiś niepokojący dźwięk, który nie jest trzaskiem ognia, a bardziej przypomina wołanie o pomoc. — Słyszysz to? — pytam Marli, i zanim otrzymuję odpowiedź, wiem dokładnie, co z tym zrobić – nie mógłbym przecież zostawić kogoś w potrzebie. — Potrzym... — urywam słowo w połowie, bo okazuje się, że Marli wcale nie ma tam, gdzie bym się jej spodziewał. Całkiem zniknęła mi z oczu w napierającym tłumie wakacjowiczów. — Kurwa — mamroczę pod nosem i wydmuchuję powietrze, ruszając na ratunek. Modlę się w myślach do Godryka, gdy wchodzę do zajętego ogniem domku. — Halo?! — wykrzykuję, po czym zasłaniam usta ramieniem i mrużę oczy, bo dym gęsto wypełnia przestrzeń. Pochylam się lekko, przeszukując mieszkanie. — Haaalooo?! — wykrzykuję znowu, ale znów odpowiada mi cisza. Nikogo też nie zauważam – nie wiem, może czyjeś wołanie odbiło się jakoś tak echem, że byłem przekonany, że dobiega właśnie stąd? Gdy jestem już pewien, że domek jest pusty, wycofuję się do wyjścia, ale słyszę stęknięcie deski, na którą nadepnąłem, a potem głuchy trzask i nagle zapadam się po kolano, a do tego przygryzam sobie język do krwi. — Kurwww... — mamroczę, próbując wyszarpnąć nogę z desek. Udaje mi się to i w przypływie adrenaliny wydostaję się z domku jeszcze chodząc normalnie – dopiero na zewnątrz oparcie się na tej stopie sprawia, że cały się zalewam purpurą z bólu. Na szczęście udaje mi się mimo to dokończyć ewakuację i znaleźć w bezpiecznym miejscu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos z trudnym do zidentyfikowania akcentem, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 329
  Liczba postów : 166
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPią Wrz 02 2022, 00:51;

K100: 55
Modyfikatory:
Wydarzenie: B z parzystą
Zyski/Straty: tracę 1 przedmiot

Szybko wybudzam się z lekkiego snu. Wymyka mi się ciche Hiszpańskie przekleństwo, gdy zauważam skalę sytuacji, która opanowała okolicę. — James. Wstawaj, jest pożar. — Mój nienaturalnie spokojny ton przełamuje ostrość, z jaką wymawiam sylaby, jednocześnie ściągając kołdrę z brata, żeby szybko go wybudzić. Zaczynam zbierać swoje rzeczy w zdezorientowaniu, na pewno czegoś zapominam, ale nie oglądam się za siebie – ciągnę tylko za sobą młodszego Farrisa, wybiegając z domku. Zwinnie przemykam między spanikowanymi uczniami, a szukając najkrótszej drogi ucieczki – gubię współlokatorów i brata, a w dodatku w pewnym momencie wbiegam w szczególnie zaogniony teren. Adrenalina sprawia, że nie czuję bólu, przebiegając po rozżarzonych deskach, skupiam się zresztą na łapaniu tlenu zamiast dymu i wymijaniu trawionych płomieniami belek w ciasnym przejściu, które niefortunnie wybrałam za drogę ucieczki.
Dopiero gdy już jestem pewna, że wymsknęłam się niebezpieczeństwu, zdaję sobie sprawę z paskudnych poparzeń na stopach i łydkach. Zaciskam mocno zęby i walcząc z bólem, przepycham się między ludźmi, szukając Jamesa.

/zt
@james farris
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 701
  Liczba postów : 503
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPią Wrz 02 2022, 16:34;

K100: 69
Modyfikatory:
Wydarzenie: H
Zyski/Straty: tracę replikę drogi mlecznej, puchate kapciołabędzie, potencjalnie zyskuję świnksa

Miał problem się obudzić, choć nie potrafiłby powiedzieć dlaczego. Nie słyszał krzyków, czy raczej słyszał, ale zlały mu się w jedno z koszmarem, jaki śnił. Wybudziło go dopiero szczekanie przerażonej Arenarii, która kręciła się pod łóżkiem, probując obudzić swojego pana, bojąc się wyraźnie wybiec z domku sama. Kiedy w końcu Larkin zdołał się ocknąć i zorientował się, że dom stał w płomieniach, że Viola i Victoria właśnie opuszczały pomieszczenie, szybko zeskoczył z łóżka, biorąc psidwaka na ręce. przywołał do siebie kuferek i próbował zgarnąć swoje rzeczy, o mało nie podpalając całego kufra, gdy okazało się, że kapcie, które ze sobą przywiózł, już zdążyły zająć się ogniem. Niestety ucierpiała również replika drogi mlecznej, ale przynajmniej Arenaria była cała.
- Wydawało mi się, że słyszałem Zoe tam - powiedział do Victorii, gdy już wyszedł i słyszał kogo woła. Widział, że August brał ją pod pachy i uciekał, byle dalej od ognia. Nie wiedział, na ile było dobre biec do drewnianej stodoły, ale może ten jeden budynek był ognioodporny.
- Victoria, chodź - ponaglił jeszcze dziewczynę, spoglądając na nią twardo, ale wyraźnie bał się tego, co może się stać. Ogień gasiło się na dwa sposoby - wodą i piaskiem. Gdyby nagle wszyscy zaczęli lać wodą, Brandon mogłaby mieć atak paniki, a w obecnej sytuacji było to niewskazane. Jednak nie zdołał jej raz jeszcze zawołać, bowiem usłyszał przerażone kwiczenie z krzaków najbliżej ich domku. Przez chwilę bał się, że Arenaria jakimś sposobem mu uciekła, ale szczenię nie ruszało się w jego ramionach. Podszedł więc do krzaków, pchany impulsem, odnajdując tam poparzonego małego świnksa.
- Chodź malcu, ty też nie możesz tu spłonąć - powiedział do stworzenia, po czym spojrzał znów w stronę Victorii - Biorę go do uzdrowiciela. Znajdź Lei! - krzyknął do Brandon, po czym skierował się biegiem w stronę chaty znachorki, wiedząc, że najlepiej pomoże świnksowi.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 542
  Liczba postów : 1326
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySob Wrz 03 2022, 22:13;

K100: 80 +5 = 85
Modyfikatory: gibka jak lunaballa i bez czepka urodzona
Wydarzenie: B i parzysta
Zyski/Straty: czekoladki lesera, syrenia spinka, rękawice sportowe

Nie pamiętała, kiedy ostatnio spało jej się tak dobrze. Zasnęła niezwykle szybko i spała snem pozbawionym snów, takim, który w normalnych okolicznościach na pewno zakończyłby się totalnym wypoczęciem. No, mogłoby tak być, gdyby w środku nocy nie obudziły jej krzyki Drake'a.
Drake, zamknij się, co ci odbiło — mruknęła pół przytomnie, czując, że nie może być jeszcze rano, bo czuła się jak trup. Z drugiej strony kiedy uchyliła powieki... cóż, nie było tak do końca jasno, ale na pewno nie było też ciemno. I w dodatku ten zapach, jakby ktoś rozpalił ognisko. Krzyki z zewnątrz dotarły do niej z opóźnieniem i w końcu sprawiły, że zerwała się na równe nogi. Ogień zaczął już ogarniać ich domek, a kiedy zaczęła pakować się do torby, płomienie liznęły szafkę, w której ukrytych miała kilka pierdół... no i chyba musiała się z nimi pożegnać w takim wypadku.
Ruby, spieprzamy. Jasna cholera — złapała przyjaciółkę za rękę i wyciągnęła ją z domku. A może było zupełnie na odwrót? Kiedy myślała o tym później, o tym całym zamieszaniu, wszystko zlewało jej się w jedną chaotyczną, bezkształtną masę. W ręku miała różdżkę, ale nawet to jej nie pomogło, kiedy ogień odciął jej drogę. Spanikowała, bo jakimś cudem zgubiła Ruby i była w tym zupełnie sama. Ciskała zaklęcia na prawo i lewo, ale zanim udało jej się stąd wydostać, ogień zdążył ją sięgnąć, boleśnie parząc jej nogi. Co za paradoks.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza, prefektka naczelna
Galeony : 762
  Liczba postów : 1576
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySob Wrz 03 2022, 22:57;

K100: 37
Modyfikatory: -
Wydarzenie: G
Zyski/Straty:strata przytomności i oberwanie gałęzią w ogniu

Obudził ją niepokój, a gdy spojrzała na łunę bijącą za oknem poderwała się od razu, budząc wszystkich obecnych. Chyba nie trzeba było mówić, że zwlekanie się Hariela w tej sytuacji działało jej lekko na nerwy. Wioska płonęła i raczej nie mieli za wiele czasu na ewakuację, biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie domki zrobiono z drewna. Irvette nie traciła czasu, płynnie pakując swoje rzeczy i pomagając reszcie, po czym ruszając z nimi z dala od ognia. Dłoń Harry`ego, ściskająca jej własną, była przystanią, która uspokajała skołotane nerwy, ale w całym tym popłochu, gdzieś się zgubili.
Irv próbowała odnaleźć nie tylko znajome twarze, ale i pomyśleć o bezpiecznej drodze ewakuacji. Miała już pewien pomysł i chciała się nim podzielić z Farrisami i Harielem, który biegł w jej kierunku, gdy nagle szmaragdowe tęczówki rozszerzyły się, a cichy krzyk wydarł się z płuc rudowłosej.
Nie czekając ani chwili, podbiegła do leżącego pod drzewem ślizgona i zaczęła go cucić, jednocześnie próbują załagodzić powstałe w wyniku upadku na Hariela gałęzi, rany. -Harry... No ocknij się... Mon Dieu, Harry! - Była przerażona i już chciała podnosić chłopaka, by za pomocą magii przetransportować go w bezpieczne miejsce, gdy nagle poczuła ogromny ból, a świat zniknął sprzed jej oczu. Dziewczyna oberwała kolejną ognistą gałęzią, tracąc przytomność i upadając obok zranionego wcześniej ślizgona.

@Hariel Whitelight
@Stéphane de Guise

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, na spodzie prawej dłoni ma wyryte imię Aleksandry
Galeony : 650
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyNie Wrz 04 2022, 17:37;

Nawet pomimo szalejącego pożaru naprawdę trudno było jej się wyzbyć swojego szczególnego poczucia humoru. Zupełnie jakby w pełni nie docierał do niej dramatyzm sytuacyjny i nie potrafiła w pełni docenić tego, że przecież mogła zginąć. I to nie tylko ona, ale także cała hogwarcka kompania. Jednak teraz czuła się jak zakochany szczeniak, którego nie obchodzi kompletnie nic, bo ma przy sobie ukochaną dziewczynę. Wyszczerzyła się jedynie jeszcze bardziej, gdy tylko Krawczyk zapewniła ją, że dobrze będzie jak już się stąd wydostaną. Poza tym, hej, uśmiechnęła się, a to już był jakiś postęp. Nawet jeśli ten uśmiech był wymuszony to mimo wszystko Mulan poczuła przypływ radości i dumy, że udało jej się chociaż na chwilę rozpromienić oblicze swojej puchońskiej nimfy.
- Nie. Wszystko w porządku. Dlaczego tak sądzisz? - czy naprawdę nie mogła jej teraz prawić komplementów? Naprawdę nie miała pojęcia czemu Ola twierdziła, że musiała się czegoś nawdychać, aby móc docenić jej piękno i ogólną cudowność.
Nie zamierzała jednak stawiać się w momencie, gdy dziewczyna pociągnęła ją za rękę i podniosła z klęczek. Dała się zaciągnąć w kierunku obranym przez Puchonkę, dając jej niemą zgodę na to, że powrócą do całego tematu nieco później. W końcu jakby miała jej się sprzeciwić?

@Aleksandra Krawczyk

z|t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Galeony : 245
  Liczba postów : 841
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Wrz 05 2022, 11:48;

K100: 34
Modyfikatory: +10 do k100, bo smok mi odgryzł rękę
Wydarzenie: I4
Zyski/Straty: gubię pluszowego dementora i znajduję różdżkę Tomka, ale mu ją oddaję

Ruby nie miała szczęścia na tych wakacjach, choć teraz przynajmniej pech nie dotyczył tylko jej. Smacznie spała, kiedy w końcu udało jej się zasnąć, po zażyciu końskiej dawki eliksiru przeciwbólowego, który to dostała – całe szczęście – od Huxleya. Nie miała pojęcia, że cokolwiek złego może się jeszcze wydarzyć, kiedy przecież smok ujebał jej rękę i tego nie dało się w żaden sposób już pobić. Obudziła się w chaosie, Drake coś krzyczał, słyszała poruszenie i wrzaski, a zaraz potem poczuła okropny odór spalenizny. Pożar. Wyskoczyła z łóżka, nie zważając na nic, cieszyła się jedynie, że byłą zbyt leniwa, by jakoś specjalnie się spakować. Zatrzasnęła kufer, nie zważając na palącego się dementora i wybiegła z domku, upewniając się, że jej współlokatorzy i przyjaciele także to robili. To co zobaczyła, sprawiło, że nagle stanęła w miejscu. Ogień zajął niemal wszystko, pomarańczowa poświata oświetlała spanikowanych czarodziejów, spanikowane zwierzęta. Nie miała pojęcia co robić, ale czując coraz większy gorąc za plecami i powoli tracąc oddech, gdy tak stała w dymie, sprawił, że zaczęła po prostu uciekać. Miałą ochotę krzyczeć do wszystkich, że mają zrobić to samo, przecież ogień był wszędzie, nie było sensu już walczyć z tym żywiołem, trzeba było się po prostu ratować.
Nagle na coś nadepnęła, sięgnęła po przedmiot i z przerażeniem w blasku płomieni rozpoznała w nim różdżkę swojego brata. Panicznie zaczęła się oglądać na wszystkie strony i szukać @Thomas Maguire. W międzyczasie Archie posłał je patronusa, że wszystko w porządku, więc miała o jedno zmartwienie mniej, ale wciąż musiała znaleźć brata w tym chaosie. Łzy spowodowane dymem zdobiły jej policzki, tworząc jasne ścieżki na pobrudzonej twarzy. Ale dopiero kiedy znalazła starszego Maguire’a – poczuła, że naprawdę płacze. Przytuliła go w niedźwiedzim uścisku, czując tak ogromną ulgę, jak jeszcze nigdy.
Merlinie, myślałam, że coś ci się stało! — zawołała, nerwowo ocierając łzy i rozmazując bród pożaru — Znalazłam twoją różdżkę i pomyślałam, że… DOBRZE, ŻE NIC CI NIE JEST, NIE GUB RÓŻDŻKI Z ŁASKI SWOJEJ — trzepnęła go w ramię, bo najadła się tyle nerwów w ciągu ostatnich kilkunastu minut, że chyba całkiem osiwieje po tych wakacjach.

|zt

______________________

Be brave to stand for what you believe in even if you stand alone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Archie N. Darling

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Bardzo jasne oczy, kolczyk w języku, dużo biżuterii, kokosowy zapach, irlandzki akcent, dźwięczny głos
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 813
  Liczba postów : 365
https://www.czarodzieje.org/t21279-budowa-archie-n-darling#686920
https://www.czarodzieje.org/t21280-and-my-darling#686976
https://www.czarodzieje.org/t21278-archie-n-darling-kuferek#686919
https://www.czarodzieje.org/t21282-archie-n-darling-dziennik#687
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Wrz 05 2022, 12:47;

K100: 53
Modyfikatory: -
Wydarzenie: H
Zyski/Straty: tracę jeden przedmiot (opaska nasenna) i znajduję świnksa

Długo nie mogę się rozbudzić, nie rozumiejąc czy dym drażni mnie na jawie, czy jednak we śnie. Podrywam się dopiero pod wpływem mieszanki gorąca, krzyków i odgłosów biegania czy trzaskania drzwiami. Nie wiem co się dzieje; chaotycznie próbuję zgarnąć jak najwięcej swoich rzeczy i wyskoczyć z domku, chociaż nie mogę zarejestrować gdzie dokładnie jest ogień, ani skąd się wziął. Odnajduję w tym bałaganie Łosia i wygląda na to, że obaj jesteśmy bezpieczni, ale w tłumie i tak przypadkiem się rozdzielamy.
Jestem sam, jeśli nie liczyć siedzącego w mojej kieszeni elfika... i to on nagle zaczyna ciągnąć mnie gdzieś w bok. Próbuję go złapać, by nie poleciał przypadkiem do ognia, ale wtedy docierają do mnie jakieś dziwne piski i zanim mogę porządnie pomyśleć, to już sam pakuję się w krzaki, różdżką odganiając od siebie gałęzie. Klnę cicho pod nosem, gdy elfik znowu wchodzi do mojej kieszonki, a ja ściągam z siebie koszulę, to w nią zawijając świnksowe maleństwo, by dopiero wziąć je na ręce. Bezmyślnie biegnę do podobno bezpiecznej stodoły, po drodze posyłając patronusa do Ruby, chociaż najbardziej liczę na to, że zaraz ją zobaczę całą i zdrową.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 307
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Wrz 05 2022, 14:12;

K100: 23
Modyfikatory:
Wydarzenie: I > 4
Zyski/Straty: Znajduję różdżkę Zoe!

  Gdyby ktoś powiedział Doireann, że w te wakacje coś się spali, uznałaby to za naprawdę mało oryginalne, skoro już jeden Derwiszowy pożar udało się jej przeżyć. W chwili obecnej nie myślała jednak zbyt dużo o tym, jak powtarzalne są wakacyjne traumy. W głowie miała jedno: "kurwajapierdolę, pali się, umrę".
  Zaraz potem pomyślała, że rosnąca temperatura w pomieszczeniu jasno wskazuje na to, że należałoby jak najszybciej ewakuować się z łóżka, jeśli na umieraniu naprawdę jej nie zależało. Po chwilowym paraliżu wystrzeliła więc w stronę drzwi - a raczej miejsca, które drzwiami powinny być. Sheenani nie należała do osób, które dobrze odnajdywały się w nie-aż-tak-dobrze-znanym terenie, a kurtyna gryzącego w oczy dymu niekoniecznie ułatwiała sprawę. Do tego...
  - HINTO. - starała się krzyczeć imię powierzonego pod jej skrzydła psiaka, chociaż kaszel nie pozwalał jej wystarczająco głośno podnieść głosu. - JEZUSMARIA, HAWK? CUDZIE? ARCHIBALDZIE? - chrypiała kolejne imiona, zastanawiając się, jak bezpieczni są ci, z którymi przyszło jej dzielić pokój.
  W ogólnym popłochu zarejestrowała parę rzeczy; miała wrażenie, że komuś udało wybiec się z pokoju. Była też niemalże pewna, że słyszy, jak Hawk nawołuje ją z bezpiecznej odległości. Przede wszystkim jednak poczuła, jak trzęsąca się kulka futra próbowała wgramolić się na nią, zapewniając sobie tym samym ucieczkę. - Bogowie, piesku.- jęknęła, porwała go na ręce, po czym - czego wymagała od niej sytuacja - spierdzieliła.
  Zaraz pod drzwiami zauważyła leżącą na piachu różdżkę. Sądząc, że należała ona do jednego ze współlokatorów, chwyciła ją w pośpiechu, po czym ochoczo, chociaż niekoniecznie radośnie, kontynuowała oddalanie się od zajętego ogniem obozowiska.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinícius Marlow

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170,5 cm
C. szczególne : krzywy zgryz, dużo pieprzyków, w tym nad górną wargą. Tatuaż na karku, kolczyk w lewym uchu, spora blizna w prawej pachwinie. Na jego ramieniu zwykle siedzi elficzka
Galeony : 528
  Liczba postów : 476
https://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
https://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
https://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
https://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow
https://www.czarodzieje.org/t18404-vinicius-marlow-dziennik
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Wrz 05 2022, 19:04;

K100: 82
Modyfikatory:
Wydarzenie: E
Zyski/Straty: tracę model smoka walijskiego zielonego, pluszowego dementora i magiczny stetoskop

Kiedy człowiek wychowuje się w takim domu jak mój, sen twardy jak kamień jest czymś absolutnie naturalnym. Nie twierdzę, że z moim domem jest coś nie tak, ale pokój z dwójką starszych braci po prostu wyrabia tę umiejętność, zwłaszcza kiedy najstarszy z wiekiem zaczyna okropnie chrapać. Zresztą Hogwart nie był pod tym względem wiele lepszy, w dormitoriach jest co najmniej po kilka osób i rzadko zdarza się, by wszystkie prowadziły ten sam tryb życia. Jedni wstają o poranku, drudzy kładą się tuż przed jego nastaniem.
Tym razem śpię jednak do przesady dobrze, jak martwi. Ostatecznie chyba tylko szczęście dzieli mnie do tego stanu, bo kiedy budzę się – nie wiem, czy od gryzącego dymu, narastającego uczucia gorąca, czy na dźwięk czyjegoś wrzasku – ogień łakomie pożera już mój domek. Zrywam się na równe nogi i w pierwszej chwili szukam zaspanej Belli, a kiedy już ją znajduję i sadzam sobie na ramieniu, po raz kolejny w życiu doceniam to, że nie mam wielu rzeczy. O kilku zapominam, ale orientuję się już za późno; na szczęście nie było to nic ważnego. Pędzę na zewnątrz, przerażony – nie tym, czy uda mi się uciec, ale tym, że ktoś mógł ucierpieć. Niespokojnym wzrokiem szukam ewentualnych ofiar, aż w końcu dociera do mnie, że chyba wszyscy mamy dziś sporo szczęścia i najwyraźniej nikomu nie dzieje się nic tak poważnego, by nie był w stanie uciekać. Dociera do mnie płacz dobiegający... z dołu? Opuszczam więc głowę i widzę chłopca na koźlich nóżkach, zapłakanego i zupełnie samotnego.
Jesteś tutaj sam? — mówię do niego zmartwiony i kucam, by być dlań choć trochę mniej przerażającym olbrzymem. Jednocześnie uśmiecham się na myśl, że komuś mogę wydawać się wysoki. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Zgubiłeś rodziców? Może poszukamy ich razem? — wyciągam do chłopczyka rękę, a Bella lata wokół jego głowy, zaintrygowana i chyba nieświadomie poprawia mu tym humor. W końcu faunik niemrawym kiwnięciem przystaje na moją propozycję i wspólnie idziemy szukać jego mamy albo innych opiekunów.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 284
  Liczba postów : 372
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyPon Wrz 05 2022, 22:46;

K100: 43
Modyfikatory:  —
Wydarzenie: J
Zyski/Straty: tracę koszulkę quidditchową

W ostatnim czasie nie sypiam najlepiej - nie wiem, czy jest to kwestia atmosfery Avalonu, która w jakiś sposób mnie przeraża, czy po prostu to natłok myśli, lęków i wyobrażeń, którymi niezdrowo przesycam swoją głowę. Tej nocy też długo nie mogłem spać, a gdy w końcu to mi się udało, to nie było mi dane rzeczywiście odpocząć. Budzę się, gdy harmider na zewnątrz zaczyna przybierać na sile. Nie potrzeba wiele, aby mnie przestraszyć, więc od razu podrywam się z łóżka, aby zobaczyć, co się dzieje.
Pożar.
Nie za bardzo wiem, co się robi w takiej sytuacji, więc rzucam się jak najszybciej do zbierania rzeczy, dziękując sobie, że nie mam ich zbyt dużo. Gdy czuję dym wdzierający się do drewnianej chatki, nie myślę nawet o ratowaniu kolejnych rzeczy, choć pewnie miałem jeszcze kilka chwil. Mimo wszystko jednak cenię swoje życie. Tak mi się przynajmniej wydaje, dopóki nie słyszę wołania dobiegającego z jednego z domków. Waham się. Myślę, że bezpieczniej byłoby je zignorować. Problem w tym, że nieważne jak bardzo się boję, nie potrafię go zignorować. Wchodzę więc do środka, choć deski zajęte są ogniem.
- Halo? Ktoś tu jest? Ktoś potrzebuje pomocy? - wołam, ale nikt się nie odzywa. Wnętrze jest zupełnie puste. Czyżby to moja wyobraźnia robiła mi jakiś głupi żart? Chcę się już wycofać, gdy jedna z desek zapada się pod moim ciężarem. Syczę z bólu, gdy moja noga wpada w powstałą dziurę. Dzięki adrenalinie potrafię się wycofać i dokuśtykać do bezpiecznego miejsca, ale wiem, że ktoś z wiedzą uzdrowicielską będzie musiał na to spojrzeć.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : -936
  Liczba postów : 336
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyWto Wrz 06 2022, 10:43;

Gdyby nie była tak skonsternowana swoją niedawną niespodziewaną euforią i przerażona okolicznościami, na pewno ścisnęłoby ją wzruszenie na myśl o tym, że August przybiegł po nią tak instynktownie; sytuacja była jednak taka, że nawet ona nie miała głowy, żeby się rozczulać. Ścisnęła tylko przyjaciela za rękę, bo dodawało jej to mnóstwo otuchy.
- Nie mam pojęcia, wbiegłam w jakiś sraczkowaty dym i nagle poczułam euforię, dramat, gdyby nie ty to bym spłonęła - wyrzuciła z siebie, kręcąc głową z niedowierzaniem, bo sama nie wiedziała co się stało.
Rzeczywiście, nic nie byłoby w stanie powstrzymać jej przed odruchem dzikiego biegu w stronę płonących domków i chociaż wiedziała, że August uzna to za nierozsądne i niebezpieczne, to ani nie będzie jej stopował ani nie zostawi na pastwę losu. Wiedziała, że będzie mogła na niego liczyć. Pobiegli więc z powrotem w poszukiwaniu kuzynek, i całe szczęście że byli razem, bo chłopak brawurowo wyczarował przejście do domku i uratował biedną, prawie zaczadzoną dymem Elę - Zosia z pewnością nie byłaby w stanie tego zrobić.
- My w porządku, a ty? JAK DOBRZE ŻE NIE UMARŁAŚ - wykrzyknęła, po chwili również kierując swoją uwagę na dobiegający z oddali głos Viks. Pobiegli więc i po nią, zgarniając bez ceregieli ze sobą i dzięki szybkiej, odważnej reakcji w której głównym zasłużonym był August, cała czwórka wyszła z tej opresji cało.
- Julka? Tomasz? Viní? Longwei?? - wyliczała gorączkowo osoby, o których powinni się martwić, ale wyglądało na to, że wszyscy zdążyli już dotrzeć do stodoły. Odetchnęła z ulgą i wyciągnęła ramiona by uściskać najpierw kuzynki, a potem Augusta.
- Jesteś bohaterem! - oznajmiła uroczystym, choć trochę zdławionym głosem, bo z emocji łzy cisnęły jej się do oczu i choć wiedziała, że przyjaciel wcale nie oczekuje pochwał ani podziękowań, rzuciła mu się na szyję i pocałowała soczyście w policzek. Tylko tyle mogła zrobić; i po raz kolejny uświadomiła sobie, że bez niego prawdopodobnie nie przeżyłaby jednego dnia. W przenośni i dosłownie.

|zt @elizabeth brandon @augustine edgcumbe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4771
  Liczba postów : 1934
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySro Wrz 07 2022, 21:14;

K100: 68
   Modyfikatory: -20 za wróżbiarstwo
   Wydarzenie: B i nieparzysta na dorzucie
   Zyski/Straty: wiecznie modny szalik

Coraz bardziej utwierdzała się w przeświadczeniu, że wszelkie przedsięwzięcia związane z Hogwartem musiały być w jakiś sposób obciążone i ciążyło nad nimi fatum, sprowadzające różnorodne nieszczęścia zarówno na uczniów jak i absolwentów szkoły. Bo w końcu jak inaczej mogła wytłumaczyć fakt, że w tak spokojnym miejscu jak Avalon musiało dojść do tragedii takiego kalibru akurat kiedy przebywali na wyspie?
Miała szczęście, że obudziła się dosyć wcześnie choć zorientowanie się w sytuacji i próba panicznego ratowania swoich rzeczy zajęła jej nieco czasu. Ogień pochłaniał coraz bardziej domek, w którym się znajdowała jak i te, które były w okolicy. Chyba jedynie prawdziwym łutem szczęścia dziewczyna wydostała się z płomieni bez większego uszczerbku, lawirując w miarę sprawnie pomiędzy płonącymi szczątkami chatek. Wszystko po to, aby po chwili znaleźć się w miarę bezpiecznym miejscu, oddalonym od miejsca pożaru.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent, krwawa obrączka na palcu. a do tego rudy jak Irweta
Galeony : 299
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyCzw Wrz 08 2022, 18:21;

K100: 98
Modyfikatory:
Wydarzenie: H - olewam świnska
Zyski/Straty: różdżka (nic więcej nie mam xd)


Spał jak zabity, zmęczony długą wycieczką po górach; kiedy usłyszał dziwny harmider i okrzyki, ledwo był w stanie rozkleić powieki i bardzo, bardzo dużo czasu zajęło mu dobudzenie się i zrozumienie, że jego współlokatorzy nie rozkręcili w domku żadnej imprezki, tylko panikują z powodu pożaru. Nie było czasu, by cokolwiek spakować, zresztą poza różdżką nie miał nic szczególnie cennego. Złapał więc tylko ją w biegu i ewakuował się na zewnątrz, ruszając za tłumem w stronę stodoły, a po drodze zamierzał jeszcze odbić w stronę domku Irwety, żeby się upewnić, że wszystko z nią w porządku; rozglądał się uważnie, ale nie dostrzegł jej nigdzie w tłumie. Usłyszał za to głośne kwilenie, płacz zwierzęcia, który rozdzierał serce - a raczej rozdzierałby, gdyby Stefan nie miał w tym momencie ważniejszych kwestii na głowie. Nie zaprzątał sobie jej jakimśtam poszkodowanym świnksem, i dobrze, bo gdyby stracił czas na grzebanie w krzakach, nie zauważyłby w porę znajomej burzy loków... przygniecionej płonącym drzewem. A obok niej drugiej postaci, którą najprawdopodobniej był poznany jakiś czas temu Hariel. Ekspresowo ruszył na ratunek, już z daleka gasząc zaklęciami ich płonące ubrania, a wyglądało na to, że zdążył w ostatniej chwili, bo oboje byli już nieprzytomni. Poprosił o pomoc jakiegoś przebiegającego nieopodal ucznia i wspólnie przetransportowali siostrę i chłopaka w bezpieczne miejsce, a w całym tym zamieszaniu i przerażeniu nawet nie zauważył kiedy zgubił gdzieś różdżkę. To nie miało znaczenia, różdżka niech płonie - ważne, że Irweta była cała.

|zt ja, @Irvette de Guise , @Hariel Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thomas Maguire

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179
C. szczególne : mam bardzo dziewczęcą twarz, upierdliwą siostrę i włosy, których nie umiem ogarnąć
Dodatkowo : najbardziej kocha Ruby
Galeony : 76
  Liczba postów : 175
https://www.czarodzieje.org/t21412-thomas-maguire#693589
https://www.czarodzieje.org/t21422-poczta-thomasa#694418
https://www.czarodzieje.org/t21417-thomas-maguire#694123
https://www.czarodzieje.org/t21463-tommy-maguire
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptyCzw Wrz 08 2022, 23:36;

K100: 50
Modyfikatory: bez czepka urodzony (+15)
Wydarzenie: I (dorzut: 4)
Zyski/Straty: gubię 2 przedmioty (mam tylko różdżkę, ale znajduję ją Rubs i mi ją oddaje); znajduję świstoklik tam i z powrotem

Jeszcze tylko pięć minut – jęczę pod nosem, gdy docierają do mnie krzyki z zewnątrz. W moim domu zawsze był hałas, wobec czego umiem spać w każdych warunkach. Tak jest i tym razem, bo chrapię w najlepsze, dopóki August nie zrywa ze mnie kołdry. Budzę się oburzony i już mam go opierdolić, że co do chuja robi, kiedy nagle rejestruję, że coś jest nie tak. Przez okienko widzę pomarańczową poświatę i słyszę spanikowane wrzaski, które ostatecznie wyganiają mnie z łóżka. W pośpiechu zgarniam cały swój dobytek, czyli niewiele, narzucam na siebie bluzę i jestem gotowy do wyjścia, kontrolując też czy moi współlokatorzy idą do drzwi.
Wybiegam z domku, w głowie mając tylko jedną myśl – czy moi najbliżsi są bezpieczni. Więc cisnę w samo centrum chaosu, z tego wszystkiego gubiąc różdżkę. Klnę pod nosem, ale zgubiony magiczny patyk to w tym momencie najmniejszy problem. Rozglądam się za Ruby, Augustem i Julką, za Zosią, Fredką, Vinim, Jess, każdym, na kim mi zależy. W popłochu przemierzam tłum, potykając się o jakiś przedmiot. Bezmyślnie zgarniam świstoklik z ziemi i lecę dalej, a w głowie mam przebłyski z rytuału, kiedy gnałem przed siebie unikając klątw czy ataku zmutowanych i zakrwawionych zwierząt.
Naprawdę nie wiem co robić; rozglądam się nerwowo na boki, bo chuj obchodzi mnie czy zaraz spłonę czy nie. Chcę wiedzieć, że ludzie, na których mi zależy, są bezpieczni. W końcu dostrzegam @Ruby Maguire, do której podbiegam i skrywam ją w swych wątłych ramionach. – Rubs, wszystko w porządku? – wyszeptuję w czubek jej głowy i tulę ją szczęśliwy, że nic jej się nie stało. – U mnie git, szukałem cię wszędzie, a różdżkę zgubiłem w tym chaosie… Jakim cudem ją znalazłaś? – zadaję niepotrzebne pytanie, bo najważniejsze, że moja siostra jest bezpieczna. Przytulam ją do siebie jeszcze raz i nie reaguję nawet na to, że bije mnie po marnym bicepsie. – Idź do stodoły, tam wszyscy się zbierają. Sprawdzę czy z resztą ludzi jest okej i zaraz do ciebie przyjdę, dobrze? – upewniam się, że mnie rozumie, odbieram swoją różdżkę i rozglądam się z tym całym majdanem czy nikt w pobliżu nie potrzebuje pomocy. Jestem maksymalnie zesrany i nie odsapnę dopóki się nie upewnię, że moi przyjaciołom nic nie grozi.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2691
  Liczba postów : 3000
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Przed domkami - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 EmptySob Wrz 10 2022, 10:28;

K100: 82
Modyfikatory: -
Wydarzenie: C i brak poparzeń
Zyski/Straty: 3 itemy :/ (czapka elfa, łapacz snów, proszek natychmiastowej ciemności)

  Możliwe było, że to Ellan Vannin i cały Avalon miał już dość gości z Brytanii - i Darren wcale by się temu nie dziwił... gdyby akurat nie spał jak zabity. Po wakacjach z koszmarami i paru miesiącach bezsenności spowodowanej brakiem księżyca - a co on był kurde, wilkołak, żeby się tym przejmować? - noc podczas której Shaw spał snem bez snów, głębokim jak Atlantyk i niewzruszonym jak serce Mordreda, była wręcz jak zbawienie. Przynajmniej dopóki do świadomości mężczyzny nie dostał się smród spalenizny.
  Shaw wyskoczył z domku, łapiąc jedynie bagaż podręczny. Wszystko to, co zostało na szafce - czy w szafce - nocnej poszło z dymem, a więc parę pamiątek, podręczne pierdoły czy inne drobiazgi, które Darren uznał za potrzebne (lub wystarczająco zabawne albo warte pokazania jakiemuś faunowi) na Avalonie.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Przed domkami - Page 2 QzgSDG8








Przed domkami - Page 2 Empty


PisaniePrzed domkami - Page 2 Empty Re: Przed domkami  Przed domkami - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Przed domkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Przed domkami - Page 2 JHTDsR7 :: 
Avalon
 :: 
Ellan Vannin
 :: 
Domki
-