Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Załom rzeki Grismerie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Darren Shaw

Nieokreślony
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2615
  Liczba postów : 2941
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Moderator




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyNie 10 Lip - 10:26;


Załom rzeki Grismerie

Rzeka Grismerie wije się po avalońskiej ziemi, często zmieniając kierunek a jej tor przypomina wręcz niesforny, pluskający, trytoni ogon. Jeden z jej zakrętów płynie przez wrzosowiska oraz gęste łąki - jedne z ulubionych miejsc przebywania przykładu lokalnej fauny, świnksa.

Niewielki, skrzydlaty dzik zastępuje ci drogę i żąda od ciebie odpowiedzi na zagadkę.
Rzut k6:

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 210 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1034
  Liczba postów : 1511
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 14 Lip - 5:20;

Samonauka ONMS

Kostka: 4

Avalon miał naprawdę wiele rzeczy do zaoferowania dla zwiedzających. Malownicze krajobrazy, rzadkie i piękne rośliny oraz niespotykane nigdzie indziej stworzenia. Chociaż zainteresowany był zwłaszcza tym ostatnim. Wiele występujących tu stworzeń wyginęło dawno temu, więc możliwość ich poznania, obserwacji tego jak się zachowują i może nawet zanotowania tego bądź zapamiętania na przyszłość była niepowtarzalna. Zwłaszcza jeśli w przyszłości Pani Jeziora postanowi ponownie ukryć wyspę wśród nieprzeniknionych mgieł. W końcu istniała na to szansa, bo skoro zrobiła to w przeszłości, to będzie mogła to powtórzyć jeśli ponownie dojdzie do jakiegoś incydentu, który ją do tego zmusi. Tak więc powinien korzystać z okazji póki może.
Słyszał od paru faunów że w okolicach załomu można było spotkać świńksy, które były północnoeuropejskimi kuzynami sfinksów. Dosłownie musiał je zobaczyć, dlatego po miniaturowym przygotowaniu się natychmiast ruszył na miejsce.
Miał małe podejrzenia odnośnie pochodzenia nazwy tego konkretnego mieszkańca wyspy Avalon, a na jego widok tylko się upewnił skąd ta nazwa. Był to po prostu... Uskrzydlony dzik. A przy okazji jedna z najbardziej urokliwych istot jakie miał okazję w swoim życiu zobaczyć. Na razie się nie zbliżał, tylko uważnie obserwował to jak się te zachowują i w swoim notatniku zapisywał najpotrzebniejsze informacje. Przynajmniej to co dało się wywnioskować z samego obserwowania skrzydlatych świń. Sam do końca nie wiedział czemu wydają się mu być aż takie pocieszne. Może dlatego że w odróżnieniu od swoich kuzynów, nie były szczególnie inteligentne? A może dlatego że połączenie dużych zwierząt takich jak dziki ze skrzydłami wydawało się być dla niego delikatnie komiczne? Kiedy uznał że obserwacji i notowania mu już wystarczy, postanowił natychmiast przejść do praktyki - to znaczy bezpośredniego kontaktu z jednym ze świńksów. W sumie to nawet nie musiał pokonać jakiejś większej odległości żeby się do jakiegoś zbliżyć, ponieważ kiedy tylko jeden z nich go dostrzegł, natychmiast do niego podleciał cały w skowronkach. Drake nawet się nie zdążył przywitać, a już usłyszał od dzika dosyć... niecodzienną zagadkę. "Ma cztery łapy, szczeka jak pies, co to jest." W tym też momencie stało się to dla niego w stu procentach jasne dlaczego w przeciwieństwie do swoich egipskich kuzynów, świńksy wyginęły w pozbawionym skrupułów świecie jaki je czekał poza wyspą. -Pies. - Odpowiedział, a świnia wydała się zaskoczona że udało mu się odpowiedzieć na tak ciężką i wyszukaną zagadkę. Zaskoczenie szybko przerodziło się w naburmuszenie kiedy zaczęła odkopywać "skarb" żeby go wręczyć gryfonowi. Poziom zagadki odzwierciedlał jednak jakość nagrody, bo to co otrzymał było... Zębem. Mlecznym zębem. Dopiero po dopytaniu się świniaka o jego pochodzenie i rozwiązanie kolejnej dziecinnej zagadki, dowiedział się że to mleczak Fauna. Cóż było to... niecodzienne i może tylko odrobinę obrzydliwe, ale jeśli miałby już na siłę szukać pozytywów, to poza tym że dowiedział się znacznie więcej o świńksach, to może też delikatnie poszerzyć swoją wiedzę na temat uzębienia Faunów. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało.

Z.T
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyWto 19 Lip - 21:37;

Kości: 1
Zbroja: A, 4 Zły wpływ na czarodziejów ma zbroja Accalona, może to przez pamięć przeszłości, a może przez jej podły charakter, stajesz się w tym wątku bardziej podatny na wszelkie magiczne dolegliwości i przez cały wątek koszmarnie boli Cię głowa.

Po ich ostatniej rozmowie, Chris nie był pewien, czy powinien proponować Maxowi spotkanie. Uważał jednak, że skoro chłopak wcześniej chciał dowiedzieć się czegoś o truciznach, skoro chciał poszerzyć swoją wiedzę, to nie powinni tego porzucać, jedynie dlatego, że magia Avalonu znowu spłatała im figla. Ostatecznie, przynajmniej jego zdaniem, nie stało się nic aż tak strasznego, a uwagi, którymi się wymieniali, nie sprawiały wrażenia niezwykle niewłaściwych i obciążających. Wręcz przeciwnie. Choć oczywiście, Christopher doskonale wiedział, jak bardzo zawstydzające mogło być wyjawienie swoich skrywanych myśli i skomplikowanych uczuć, o których nie chciało się nawet tak naprawdę słyszeć.
Niemniej jednak udało mu się wyciągnąć Maxa na spacer, w chwilę po tym, jak przyplątała się do niego kolejna zbroja, niemalże od razu przyprawiając go o ból głowy. Tym razem bardzo realny i z każdym kolejnym krokiem, coraz to gorszy - zielarz zbladł i kilkakrotnie dotknął czoła, zastanawiając się, czy rzucanie na siebie zaklęć w takiej chwili miało w ogóle sens. Starał się również pozbyć żelastwa, które uparcie wędrowało z nimi przez wrzosowiska, w stronę doliny rzeki, gdzie było na tyle spokojnie, że zapewne mogli rozmawiać o truciznach bez obaw, że w ogóle ktoś ich usłyszy.
- Na Merlina, czy ta zbroja naprawdę nie może dać nam spokoju? Nie mogę się zupełnie skupić, mam wrażenie, że jeszcze chwila, a głowa pęknie mi na kawałki. Może zaczniemy od tego, że po prostu powiesz mi, co ty wiesz na temat trucizn, bo zapewne wygląda to inaczej od strony kogoś, kto w głównej mierze zajmuje się eliksirami - powiedział, zaciskając na moment powieki, mając nadzieję, że w ten sposób zapanuje nad tym łupiącym bólem, który zdawał się rozsadzać jego czaszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySro 20 Lip - 10:08;

Zbroja: A,1 - W następnej lokacji gorszy rzut bierę
Świnks: 6

Max nie czuł się najbardziej komfortowo po tym, jak przebiegło ich ostatnie spotkanie, co jednak nie mogło równać się z tym, jak czuł się po treningu z Joshem, który to dowiedział się rzeczy z życia nastolatka, których raczej nie chciał nikomu wyjawiać a już na pewno nie w taki sposób. Miał tylko nadzieję, że nauczyciel miotlarstwa nie podzielił się usłyszanymi informacjami ze swoim mężem, a jeżeli to zrobił, to Christopher nie miał zamiaru tematu poruszać.
-Nie miałem chyba dnia żeby mnie nie prześladowały. Niestety. - Mruknął, bo obecność zbroi i jemu nie poprawiała samopoczucia. -Chwilkę... - Stanął i zaczął grzebać w swojej jak zawsze zaopatrzonej torbie, po czym wyciągnął z niej odpowiednią fiolkę i wręczył Christopherowi. -Eliksir migrenowy. Mam nadzieję, że nie przeszkadza Panu dodatek cytrusów. - Zmiana tradycyjnej receptury i niezbyt przyjemnego smaku wywaru świadczyła tylko o tym, że w szkle znajdował się produkt z Solbergoego kociołka. Od kiedy jego psychika zaczęła się sypać, nastolatek zawsze (a przynajmniej przez sporą większość czasu) nosił pod ręką domowej roboty apteczkę, by w razie czego móc doprowadzić się do ładu. Dziś jednak wychodziło na to, że jego zapasy miały przydać się komuś innemu.
-No więc co do trucizn.... - Zaczął średnio pewnie, bo wiedzę na ten temat miał naprawdę sporą. Może i nawet zbyt dużą jak na kogoś w jego wieku, kto ledwo co opuścił szkolne mury i to jeszcze nie z własnej woli. -Jest ich wiele rodzajów, a ich działanie zależy od zdecydowanie zbyt wielu czynników. Mamy trucizny działające ekspresowo, ale wyniszczające mocno organizm, ale są też takie bardziej subtelne, które nie zostawiają po sobie śladu, za to przynoszą śmierć w męczarniach. Często jeden składnik może leczyć i zabijać w zależności od użytej części czy proporcji, dlatego też eliksiry lecznicze wymagają tyle wprawy. Do tego wiele z nich można przyrządzić tak, żeby nie doprowadziły do śmierci, a do trwałego kalectwa, co jednak wymaga naprawdę odpowiedniej wiedzy, finezji i kunsztu, który raczej nie każdy posiada. - Zaczął swój wywód od razu, bo o eliksirach to mógł rozmawiać akurat godzinami, a twarz Maxa od razu przybierała zupełnie inny wyraz, który wskazywał na to, że jest to nie tylko coś o czym wie wiele, ale też jego pasja. -Jeśli chodzi o składniki to krwawe ziele robi swoje, choć właśnie to jedna z tych najbardziej fałszywych roślin, które przy sekundzie nieuwagi mogą zabić, ale przy odpowiednim potraktowaniu mogą być najlepszym uzdrowicielem. - Dodał jeszcze, nie wiedząc dokładnie jak wiele powinien mówić i w którym kierunku iść. Zaczął więc od ogólników, z których Christopher mógł wyciągnąć to, co chciał i skierować rozmowę na odpowiednie tory.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySro 20 Lip - 22:11;

Nie podobało mu się to, że zbroje chodziły za nimi dosłownie wszędzie. Miał wrażenie, że nie jest w stanie wybrać się na spacer, żeby po chwili nie natrafić na jakieś żelazne przekleństwo, które w ten, czy inny sposób utrudniało mu życie. Obecnie starał się nie poddać z powodu bólu głowy, ale ten naprawdę był tak nieznośny, że zaczynał się poważnie zastanawiać, czy nie przeprosić Maxa i nie przełożyć ich spotkania i rozmowy na później, bo to również była jakaś opcja. Mógł również spróbować rzucić zaklęcie na zbroję, licząc na to, że ta za chwilę zniknie, rozpadnie się w pył albo odleci gdzieś w przestrzeń, ale wiedział, że w obecnym stanie prędzej zrobiłby krzywdę sobie albo chłopakowi. Dlatego też zerknął jedynie przelotnie na Maxa, po czym z wdzięcznością przyjął podaną fiolkę, zapewniając go, że cytrusy mu nie przeszkadzają, ale upewnił się, czy nie powinien obawiać się jakichś orzechów, po czym uzyskawszy zapewnienie, że był bezpieczny, wypił eliksir. Licząc na to, że w ten sposób pokona ból głowy, który wziął się nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego nie chciał mu minąć.
- Widzę już pierwszą różnicę w postrzeganiu przez nas tematu, ale to zdecydowanie będzie coś, co może nam jedynie pomóc. Znasz się zapewne lepiej na truciznach wytwarzanych przez człowieka, ja bez dwóch zdań bliżej mam do trucizn naturalnych. Jak choćby belladona, cykuta, czy jad węży, który pozornie nie jest aż tak niebezpieczny, ale z wielu powodów śmiertelny. Mamy też arszenik, który jest dla mnie o tyle fascynujący, że prawie niewykrywalny, reakcja zachodzi dopiero w momencie zetknięcia z sokami żołądkowymi i właśnie dlatego jest niebezpieczny, bo wcześniej jest niewykrywalny, nie ma smaku, nie zorientujesz się, że ktoś go rozpuścił – odpowiedział, mając wrażenie, że wypity eliksir mimo wszystko nieco mu pomaga, chociaż skrzypienie kroczącej za nimi zbroi powodowało, że miał ochotę odwrócić się i naprawdę ją uderzyć, zastanawiając się, dlaczego musiała i dlaczego chciała im towarzyszyć. Sprawiała zresztą wrażenie niesamowicie zaciekawionej tematem rozmowy i gdyby mogła, zapewne wepchnęłaby się pomiędzy nich, żeby przekonać się, co jeszcze zamierzali powiedzieć.
- Na pewno zdajesz sobie sprawę z tego, że trucizny, czy może generalnie substancje toksyczne, mogą wchłaniać się do organizmu różnymi drogami. Pokarmowo, dożylnie bądź podskórnie, przez skórę, wziewnie albo choćby i przez oczy. Wiesz, jaka jest podstawowa droga wydalenia z organizmu substancji toksycznej? – zapytał, przekrzywiając lekko głowę, zdając sobie sprawę z tego, że on również nie powinien wykazywać się taką wiedzą, ale znajomość roślin, prowadziła właściwie bezpośrednio do znajomości naturalnych substancji trujących, zaczynając od jagód niektórych roślin, przez cykutę, kończąc na grzybach, których podanie mogło być dla człowieka śmiertelne. Chcąc zostać uzdrowicielem, koncentrował się również na tych kwestiach, by wiedzieć, jak próbować kogoś ocalić, później pogłębiał swoją wiedzę w innym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 21 Lip - 9:21;

Jeśli chodziło o orzechy to niespecjalnie lubił je dodawać do eliksirów. Nawet sam tłoczony z nich olej był dość problematyczny, a i jakoś specjalnie nie robiły szału jeśli chodziło o smak czy konsystencję. Dlatego też bez zawahania mógł zapewnić Christophera, że może być spokojny. Poczekał aż Walsh wypije eliksir, żeby nie zamęczać mu głowy od razu swoimi wywodami i dopiero wtedy się rozgadał. Oczywiście, że skupił się na eliksirach, bo na tym znał się najlepiej. Co prawda wiązało się to ze znajomością poszczególnych szkodliwych składników, ale większą wiedzę miał już o gotowym produkcie niż o jego składowych.
-Powiem, że nazwy są mi znajome, ale nie znam dokładnego działania tego wszystkiego. Oczywiście arszenik, czy jad węży to klasyki, miałem kiedyś okazję widzieć jak taki jad działa i powiem szczerze, że mnie to równie zafascynowało co przeraziło. - Powiedział, gdy wysłuchał zielarskiego punktu widzenia przypominając sobie dość niecodzienną galaretę, w którą zamieniła się próbka krwi poddana gadziej truciźnie. Nic specjalnie ciekawego, a jednak Maxa ciągnęło do podobnych widoków i doświadczeń. -Nic dziwnego, że arszenik był tak popularny. - Dodał swoją opinię bo co nieco na temat historii tej akurat substancji wiedział. Prychnął cicho pod nosem rozbawiony, gdy przypomniał sobie, że Beatrice była mianowana w Hogwarcie Arszenikową Wiedźmą.
-Przez oczy? To dla mnie chyba nowość. - Zdziwił się słysząc ten kawałek, bo o ile reszta metod była dość intuicyjna, tak tej się chyba nie spodziewał, a już na pewno wcześniej się z nią nie spotkał. -Ta... Niezbyt przyjemna. - Mruknął z grymasem na twarzy, bo może cykutą czy jadem węża nigdy się nie zatruł, ale nie jedno odtruwanie w życiu przechodził i wspominał to bardzo ciężko. -Dlatego szukam przyjemniejszych alternatyw jeśli takie istnieją. - Zreflektował się licząc, że ta drobna wstawka nie pozwoli Chrisowi zapytać skąd ta sekundowa zmiana nastroju. Nie wiedział przecież, że mężczyzna wiedział o wiele więcej dzięki Beatrice, niż Max by sobie życzył.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 21 Lip - 13:18;

Inny czas
Kostka: 5

Gdyby Smith kiedykolwiek miała zdefiniować Raj - to z absolutną pewnością opisałaby właśnie Avalon. Magiczna wyspa, przez całe wieki niedostępna dla nikogo była najzwyczajniej w świecie ziszczeniem jej marzeń powiązanych nie tylko z magicznym światem, ale ogólnie pojętymi legendami. Czuła się jak... bohaterka książek, w których zaczytywała się od małego. Od samej jutrzenki tułała się po Ellan Vannin, klucząc między duchami, centaurami, faunami, elfami... Odczytując starożytne znaki, otoczona przez endemiczne gatunki magicznych stworzeń...
Siedząc nad bajkową rzeką Grismerie - gładząc grzbiet śpiącego charjuka, zupełnie boso, jedynie w lnianej, zwiewnej sukience, obserwując grę świateł na krystalicznej tafli wody... w jakiś taki nieśmiały sposób czuła się zwyczajnie szczęśliwa. Obok niej leżał nie tylko jej pupil - ale też czerwone trampki, jedna, samotna skarpeta i wiaderko po niebieskiej farbie, które wygrała odgadując zagadkę świnksa. Dziecinnie prostą - zwłaszcza dla Krukonki, która od dziewięciu lat rozgryzała zagadki Wieży Ravenclawu - ale też przy tym szalenie pocieszną... choć Jess, żeby nie urazić stworzenia nie dość, że zastanawiała się nad nią przez dłuższą chwilę, to oczywiście powstrzymała śmiech. Nie liczyła na cokolwiek, ale w sumie wiaderko mogło jej się przydać.
Odwróciwszy twarz od słońca, w którym przez dłuższy moment się wygrzewała - założyła na nos swoje złote okulary i podniosła się do pionu. Automatycznym już ruchem rozplątała łańcuszki swoich naszyjników i chwyciła kubełek - zostawiając za sobą nie tylko buty, ale też swoją torbę, drzemiącego na plecionym kocu Warga... i oczywiście bezpańską skarpetę.
Odeszła kawałek prosto w gęstą łąkę, gdzie zaczęła przebierać liczne - idealne wręcz - kwiaty w poszukiwaniu ziół, które mogłaby zerwać i podsunąć swojemu feniksowi. Miała wrażenie, że nie była to zwyczajna dzika łąka, tylko zielnik - bo co i rusz znajdowała gałązki tymianku, rozmarynu, lawendy, które wrzucała do wiaderka. Sielankę przerwał jej jednak niepokojący dźwięk, który rozpoznała w ułamku sekundy - jej pies właśnie zaczynał ostrzegawczo warczeć.
Momentalnie podniosła się z klęczków, porzucając zioła i wbiegając na trawiastą hałdę - w samą porę żeby zobaczyć uciekającego w popłochu świnksa i stojącego nieopodal jej rzeczy chłopaka. Charjuk podniósł się z plecionki i warczał nisko - najeżony w okolicach muskularnego grzbietu. Smith gwizdnęła przenikliwie i krótko - pies jak na komendę: usiadł.
Do prdele, przepraszam za niego, po prostu pilnuje mojej torby! — dopadła do pupila, uspokajająco klepiąc go po potężnym karku - dopiero wtedy podnosząc spojrzenie na tak kulturalnie powitanego przez Warga mężczyznę. Jess zamrugała kilkukrotnie - reflektując się dopiero po krótkiej chwili: — O. Boyd — zauważyła bystro i uśmiechnęła się przepraszająco, nieco nerwowym gestem poprawiając włosy za ucho. W głowie próbowała odnaleźć moment, kiedy ostatnio widziała Gryfona... Pamięć ją jednak zawodziła, podsyłając jedynie urywki rozmowy z wizzengera. Chyba o ghulu...?
W oczy rzucił jej się ząb... a właściwie ząbek trzymany przez Callahana. Skinęła na niego podbródkiem.
Chcesz skarpetę na przechowanie tego skarbu? — zagaiła rozbawiona, nie pozwalając, żeby zapadła między nimi niezręczna cisza, której już od jakiegoś czasu nie praktykowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 21 Lip - 17:15;

kostka: 3

Jedyne, czego pragnął do tych wakacji i w ogóle od życia, to żeby sobie odpocząć po roku pełnym intensywnych przeżyć i szalonych przygód, posiedzieć na łonie natury i przewietrzyć głowę przed nadchodzącym, miał nadzieję, jego ostatnim rokiem szkolnym. Bez konieczności wysłuchiwania zachwytów nad tym, jaki to Avalon jest piękny, emocjonujących relacji z wycieczek po zamkach Camelotu i ogólnego pierdolenia, którego gwar zdawał się wypełniać całe centrum wioski i wszystkie domki mieszkalne; poszedł sobie więc nad rzekę z zamiarem siedzenia na łące i gapienia się w wodę tak długo, aż albo się zrelaksuje albo wynudzi na tyle że powrót do ludzi wyda mu się atrakcyjną opcją.
I trafił jak zaklęciem w płot, bo choć turystów nad Grismerie nie było, to świnsky - owszem.
Spławił jednego, przedzierając się przez porastające brzeg zarośla, spławił drugiego, upatrując sobie idealne miejsce do przycupnięcia nad rzeczką, a przy trzecim zaczął tracić cierpliwość. "Twój stary" - błysnął odpowiedzią na pytanie Ma cztery łapy, szczeka jak pies, co to jest, a że próbował przy tym odgonić dłonią lewitującego mu przed twarzą delikwenta, to nie patrzył gdzie lezie - aż wlazł w rewir kogoś, kto poinformował go o tym srogim warknięciem. Świnks kwiknął dramatycznie, spanikowany rzucił Boydowi faunim zębem w oko i odleciał, miotając się dziko w powietrzu.
Gdyby mógł, sam by poszedł w ślady prosiaka i odfrunął jak najdalej od wyraźnie rozeźlonego zwierzęcia, ale że nie mógł, to próbował mu wyjaśnić, że już se idzie i byłby tak faktycznie zrobił, rezygnując z upatrzonego wcześniej idealnego miejsca nad rzeczką, gdyby na ratunek nie przybyła mu jakaś avalońska nimfa i w mig nie uspokoiła psa.
- Ta, on pilnuje torby, a ty może jego lepiej pilnuj, zanim kogoś wpierdoli - wytknął, przy dłuższym spojrzeniu na jej postać szybko stwierdzając, że to żadna nimfa a po prostu dziewczyna i to jakaś nierozsądna, skoro puszczała sobie samopas agresywnego psa.
A przy okazji najwyraźniej jego znajoma?
- E... no - potwierdził elokwentnie swoją tożsamość, a kiedy przyglądał się jej, usiłując zlokalizować rudowłosą postać w odmętach pamięci, ta zagaiła coś kompletnie bez sensu, co na moment zupełnie zbiło go z tropu - Co? A. - sam dopiero się zorientował, że trzyma ten nieszczęsny upominek, na widok którego aż się roześmiał trochę bezradnie, no bo po chuj mu fauni ząbek? - Jasne, tak, skarpeta jest dokładnie tym, czego potrzebuję. Miałem zamiar ci właśnie jedną podpierdolić z tej torby, ale że zostałem przyłapany... - nie miał pojęcia, dlaczego postanowił brnąć w tą absurdalną propozycję - ...to uczciwie na nią zarobię. Dawaj zagadkę. Tylko lepszą niż te pożal się Merlinie sfinksy - zarządził, już w tym momencie się orientując, że najprawdopodobniej czeka go sromotna porażka i wielka kompromitacja. Nie bez powodu wejście do Pokoju Wspólnego Gryfonów było zapieczętowane tylko hasłem, w dodatku najczęściej jednosylabowym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 21 Lip - 19:55;

Jakiś czas temu zapewne speszyłaby się na słowa chłopaka i zaczęła ponownie przepraszać, kiedy ten naskoczył na nią za zachowanie Warga. Dzisiaj jednak, poza tym, że znacznie różniła się od dziewczyny sprzed dwóch lat, to zwyczajnie nie dałaby sobie popsuć tak idealnego dnia, w tak idealnych okolicznościach - nawet jeśli towarzystwo było nie do końca dobrane. Lub zgrane. W końcu Jessica Smith nigdy nie miała nic przeciwko Callahanowi - choćby dlatego, że głównie obserwowała go z daleka, kiedy jeszcze latał... albo uganiał się za Alise. Albo wysłuchiwała o nim litanie pochwalne od Bonnie. Prehistoryczne czasy.
Wpierdala tylko na wyraźną komendę. Tak jak tylko pilnuje torby — odbiła, unosząc z nieukrywanym rozbawieniem brew nad ramki okularów, kiedy Boyd zaczął jej się przyglądać z... doskonale wyraźną konsternacją. Miała ochotę parsknąć śmiechem. Jak książki kochała, nie poznał jej! Zwyczajnie, po ludzku jej nie skojarzył - i nie, żeby mu się dziwiła; miała wrażenie, że ona wie o nim więcej, kiedy on ledwo zdawał sobie sprawę z jej istnienia.
W końcu nigdy nie była specjalnie popularna - a jeśli już, to tylko jako cień Shawa.
Nie miała więc zamiaru przedstawiać się zbyt szybko, po prostu ciekawa ile zajmie Boydowi skojarzenie jej osoby z odpowiednim imieniem i nazwiskiem - o ile w ogóle je pamiętał. Po cichu zakładała, że gryfońska duma nie pozwoli mu na szybkie przyznanie się do niewiedzy.
Nie zakładała jednak, że nie tylko nie da się strącić z pantałyku jej pytaniem - a płynnie podłapie tę gadkę o wspaniałych, świnksowych nagrodach za zagadki, brnąc w to dalej. Szare oczy jej się roześmiały, a usta wygięły w lekki uśmiech.
Nie wiesz z kim stajesz w szranki — rzuciła ostrzegawczo - i z lekkim, leciuteńkim, ukrytym przekąsem, kiedy dzielnie zadzierała podbródek, żeby rzucić Gryfonowi... pełne sympatii spojrzenie. — I to były świnksy — sprostowała jeszcze, bo było to po prostu silniejsze od niej.
Warg, przynieś wiaderko — poleciła jeszcze charjukowi, który z lekkim ociąganiem uniósł się na swoje cztery łapy i poczłapał gdzieś w zarośla. Wówczas Smith przygładziła białą kieckę i usiadła na plecionce, krzyżując nogi po turecku - i zaciągając materiał na zielone od trawy kolana.
Dwóch hazardzistów grało w krwawego barona... Weź też usiądź, bo kark skręcę — podjęła swoją zagadkę, przerywając na moment, żeby usadzić górującego nad nią Boyda - i po chwili kontynuowała: — I jeden i drugi grał cztery partyjki i każdy wygrał cztery razy. — Wsunęła złote okulary na czoło, podpierając się jedną ręką na boku. — Jak to możliwe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 21 Lip - 21:22;

Po jego niezbyt miłej uwadze rozmówczyni ewidentnie zmieniła front i przestała się kajać, a skruchę za nieprzyjemne zachowanie psa zastąpiła elegancko zawoalowaną w dosyć harde słowa... groźbą. Coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że jeśli jej postać gdzieś mgliście wyłaniała się z odmętów jego pamięci, to musiała być mu co najwyżej znana z widzenia ze szkoły - w innym wypadku przecież by ją zapamiętał. Po tych paru wymienionych zdaniach zdecydowanie jawiła się jako osoba, która zapada w pamięć. Nawet jeśli grozi wpierdoleniem przez psa - a może właśnie dlatego.
Bezczelna po prostu była ta jej odpowiedź. Uśmiechnął się.
- O proszę, pies bystrzejszy niż niejeden Gryfon - rzucił z udawaną aprobatą, trochę tylko się nabijając, żeby zamaskować oczywisty fakt, że zagięła go swoją ripostą - Co trzeba zrobić, żeby aktywować tę komendę? - zainteresował się uprzejmie, tak jakby pytał w celach zapobiegawczych, żeby nie musieć przekonywać się o tym na własnej skórze, choć w rzeczywistości wcale nie brał jej słów na poważnie. A czy powinien? To się dopiero miało okazać.
Miał też nadzieję, że już wkrótce okaże się z kim sobie tutaj staje w szranki, bo prawdę mówiąc, im intensywniej się zastanawiał, tym bliższy był bólu głowy, a dalszy dojścia do jakichś sensownych wniosków. Kiedy więc z ust dziewczyny padło ostrzeżenie, bez ogródek przyznał:
- Nie mam pojęcia - choć nie był pewny, czy rozmówczyni odbierze to tak dosłownie, jak rzeczywiście było... i czy w związku z tym postanowi go oświecić. Być może tak, bo zrobiła to bez ogródek kiedy celowo przekręcił nazwę latającego wieprza. - Sama jesteś świnks - skwitował, bo przecież nie mógł pozostawić jej uwagi bez błyskotliwego komentarza; zaraz jednak zamknął się i słuchał, po chwili siadając posłusznie na trawie obok dziewczyny, ze zwojami mózgowymi w gotowości i skupiony jak na egzaminie u Voralberga, przekonany, że zaraz dopierdoli mu taką łamigłówką, że prędzej wybuchnie niż znajdzie w tej obitej tłuczkami czaszce sensowną odpowiedź. Tymczasem poszło zupełnie gładko, odpowiedź nasuwała się sama. Albo nie doceniał siebie, albo przeceniał ją.
- Proste, byli zajebistymi baroniarzami i nie grali ze sobą nawzajem - o jak bardzo był z siebie zadowolony, jakby co najmniej został laureatem teleturnieju Czarodziej z Dziesięciu - Widzisz? Jestem bystrzejszy niż wyglądam. Wyskakuj ze skarpety. - oznajmił, wyciągając rękę po swoją zdobycz niemalże uroczystym gestem, jakby sięgał po jakiś starożytny, avaloński artefakt - I z tego wiaderka, co po nie psa posłałaś, bo tak spektakularnie mi poszło, że musimy podwoić nagrodę. - dała palec, to sięgnął po rękę.
Przekonany, że spotka się z protestem - co wcale go nie powstrzymało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 21 Lip - 21:54;

Chris był wdzięczny za eliksir, o czym wspomniał, potem zaś skupił się na tym, co chłopak miał do powiedzenia, przyznając, że działanie trucizn było w istocie fascynujące i przerażające. Wychodził jednak z założenia, że wiedza na ich temat była bardzo potrzebna, bo dzięki temu można było po prostu się uratować, kiedy wydarzyłoby się coś niepokojącego.
- Właściwie trucizna jest w stanie dostać się do organizmu przez każdą jamę, oczy są tutaj dobrym przykładem. Później substancja trująca rozprzestrzenia się po całym organizmie, co oczywiście też zależy od jej typu i stężenia. Merlinie, mam nadzieję, że jeszcze dobrze pamiętam z zajęć z uzdrawiania rozmowy na temat dawek, bo nie chciałbym cię wprowadzić w błąd. Będziesz musiał to sprawdzić – powiedział, pocierając palcami czoło, czując zmęczenie i to, że głowa wciąż go bolała, chociaż o wiele mniej, niż jeszcze chwilę wcześniej. Było o wiele lepiej, czuł się spokojniej i mógł myśleć logiczniej, koncentrując się nie tylko na nauce, ale i na tym, co ich otaczało. Poza zbroją, którą chętnie wepchnąłby do rzeki.
- Mamy dawkę graniczną, czyli tę, która wywołuje pierwsze postrzegalne skutki biologiczne, czyli najmniejszą dawkę i najmniejszy poziom narażenia życia i zdrowia, a jednocześnie tę, która pozwala na zdefiniowanie, że doszło do zatrucia. Dawka toksyczna, jak nazwa wskazuje, to taka dawka substancji, która wywołuje efekt toksyczny. Dawka śmiertelna… Cóż, wywołuje śmierć organizmu po jednorazowym podaniu. Mamy też dawkę leczniczą, która wykazuje działanie lecznicze i nie prowadzi do istotnych zakłóceń pracy organizmu. Więcej ci nie powiem i zapewne powinieneś zapytać o to Perpetuy, bo po prostu nie pamiętam głębszych rozróżnień, to tylko podstawa. Jak łatwo się domyślić, są takie substancje, które podane raz są śmiertelne, inne zaś nie – stwierdził.
Nie chciał wprowadzać go w błąd, toteż wspominał o ogólnikach, jakie zdołał sobie przypomnieć i przeczytać przed wyjazdem, starając się sprostać pytaniu, jakie postawił mu Max ostatnim razem. Jak pozbyć się trucizny z organizmu? Cóż, to akurat była bardzo złożona kwestia i można było uzyskać to naturalnie, jeśli dawka nie była zabójcza albo mniej naturalnie, choćby przez zastosowanie antidotum.
- Raczej dość naturalna. To nerki są najlepszym sposobem na pozbycie się trucizny, one ją filtrują i ostatecznie pozwalają na to, żeby opuściła organizm. Oczywiście, nie w każdym przypadku, ale w większości naukowych opracowań znajdziesz informację, że to właśnie z ten sposób organizm oczyszcza się z substancji trującej – powiedział, starając się nie zareagować na zmianę nastroju chłopaka, odnosząc wrażenie, że to prowadziłoby do niepotrzebnych problemów. I nie bardzo chciał, żeby się na tym skupiali, skoro odnosił wrażenie, że Max coraz bardziej mu ufał, to zaś dawało nadzieję, że w przyszłości zdoła faktycznie mu pomóc i postawić go na nogi.
- Ale jak mówię, to jedna z metod naturalnych. Jakie inne sposoby znasz? – zapytał spokojnie, zupełnie jakby nie miał pojęcia o jego problemach, po prostu skupiając się na tym, co mieli robić, a nie na czymś innym. Szedł również przed siebie, rozglądając się z zaciekawieniem, ot, jakby faktycznie wybrali się na spacer, a nie prowadzili dyskusji o czymś niebezpiecznym i tym, jak temu zapobiegać, czy jak ratować się w sytuacjach krytycznych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyPią 22 Lip - 2:57;

Przygoda Maxa z truciznami zaczęła się od chęci zgłębienia tematu antidotów. Niestety nie dało się zrozumieć jednego bez zrozumienia drugiego, a te wąskie dziedziny eliksirowarstwa były na tyle złożone, że nastolatek spodziewał się iż nigdy może nie dowiedzieć się tak naprawdę wszystkiego na ich temat.
-Jasne, może też się okaże, że coś pamiętam i uda mi się potwierdzić lub zaprzeczyć. - Zauważył, bo przecież też do szkoły chodził, a lekcji uzdrawiania to nie omijał i to nie tylko ze względu na to, że były prowadzone wtedy przez niesamowitą i przepiękną potomkinię wili - Perpetuę. -Hmmm, z tego co pamiętam dawki można łatwo zmanipulować. Rozmawiałem po części z Perpetuą na ten temat, gdy prosiłem o pomoc przy tworzeniu pewnej rzeczy. - Przyznał, próbując przypomnieć sobie dokładnie słowa kobiety, ale jakoś nie potrafił, więc przyrzekł sobie, że jak tylko wróci do domku zerknie do swoich notatek.
Kwestia pozbywania się trucizny z organizmu była dla nastolatka naprawdę ważna. Nie wiedział, co jeszcze życie mu przyniesie, ale zdecydowanie wolał się przygotować na każdą ewentualność, a nie zawsze można było pozwolić sobie na czekanie, aż organizm sam się toksycznej substancji pozbędzie.
-Okej, przyznaję, że moje myśli poszybowały od razu do nieco gwałtowniejszych metod wywalania trucizny przez organizm. Mówię głównie o mdłościach, co też w sumie mnie zastanawia czy jest jakaś widoczna granica, od której organizm uznaje, że to nie jest już robota dla nerek i trzeba zająć się tym poważniej, czy jak zawsze to kwestia podania, dawki i całej reszty? - Dobrze mu się myślało w towarzystwie Christophera, więc nie bał się na bieżąco mówić o teoriach, jakie przychodziły mu w danym momencie do głowy. W przeciwieństwie do podejścia Maxa do męża mężczyzny, zaufanie do byłego gajowego rosło zamiast maleć.
-Wiem, że jest takie zaklęcie, czy nawet dwa, które pozwalają jakoby wyssać truciznę z organizmu. No i oczywiście wiele antidotów w postaci eliksirów, jak chociażby po-zatruciowy, czy dictum, ale to oczywiście kwestia łagodniejszych przypadków. Na ciężki kaliber jest odtrutka, którą stworzyła Beatrice. - Jak zwykle na temat mikstur wiedział o wiele więcej, a zapytany chętnie się tym dzielił. Wciąż jednak mimo tylu opcji szukał jakiegoś uniwersalnego remedium, które działałoby zawsze, wszędzie i do tego ekspresowo i bezboleśnie. Prawdopodobnie było to niemożliwe do osiągnięcia, ale miał zamiar chociażby spróbować nim dojdzie do wniosku, że jego oczekiwania są zbyt wygórowane.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyPią 22 Lip - 9:57;

Można było powiedzieć, że trochę się wyrobiła w słownych potyczkach - szczególnie przez swoją przyjaźń z Reagan. Ślizgonka nie dałaby jej żyć, gdyby pokornie przyjmowała wszystkie werbalne baty, a Smith miała przy Californii bezlitosną praktykę - opartą na szczęście na wzajemnej sympatii. Jess zdecydowanie tęskniła za Cali - ale bez niej sama nauczyła się stawiać siebie do pionu.
Jaki właściciel, taki zwierzak — dodała jeszcze, na niepochlebną uwagę chłopaka o Gryfonach, nieśmiało odwzajemniając uśmiech. W każdym człowieku były jednak dwa wilki. Jeden w owczej skórze, drugi lubił szczekać. — Nie za ciekawski? Ale okej, zdradzę Ci ją potem. Tylko tego już nie dodała, zdecydowanie zbyt dobrze bawiąc się w zgrywanie niebezpiecznej nieznajomej. Był to w końcu tak absurdalny scenariusz, tak zupełnie do niej niepasujący, że zwyczajnie nie mogła inaczej.
Zwłaszcza, że Boyd naprawdę jej nie kojarzył - do czego sam się przyznał, a Jess uznała ten fakt za swoją szczęśliwą kartę (przyjaźń z Tomkiem i Augustem chyba też robiła swoje). A nawet jeśli tylko się droczył, to i tak nie wychodziła z roli, choćby tylko dlatego, że miała po prostu szampański humor. A i ewentualne zaskoczenie Callahana mogła ugrać większe.
Wiem — odparła przewrotnie, zarówno na jego stwierdzenie, jak i przyrównanie jej do latającej świnki - chociaż miała wrażenie, że bliżej jej rzeczywiście do prawdziwego sfinksa; bynajmniej nie przez zagadkę, którą zaraz mu zadała - a przez ubranie własnej tożsamości w zagadkę do rozwiązania. Tajemniczo, ale jednak trochę po świńsku.
Stłumiła śmiech dłonią, kiedy Boyd - ucieszony bez mała, jakby wygrał prawdziwy skarb - zażądał skarpety; którą oczywiście z odpowiednim namaszczeniem mu wręczyła.
To było proste — przyznała, kręcąc jednak głową, kiedy ten upomniał się też o wiaderko. — Podwójna nagroda, to podwójna zagadka — zastrzegła, akurat kiedy Warg w radosnym truchcie podbiegł do jej boku - w paszczy trzymając rączkę wiaderka. Smith pogładziła psa po barku, cmokając cicho, żeby usiadł; ciągle jednak nie sięgała po metalowe precjozum wypełnione zebranymi ziołami.
Trzeba zabrać mi wiaderko bez dobrej odpowiedzi — dokończyła swoją wcześniejszą wypowiedź o komendzie wpierdalania, łypiąc na siedzącego obok Gryfona rozbawionymi, szarymi oczami. — Ja, cóż, wiem, że możesz mnie nie kojarzyć, ale... — sparafrazowała ich prehistoryczną rozmowę na wizzengerze - naprawdę wytężając przy tym swoją pamięć. — Mam sprawę, bo wiem, że... masz moją skarpetę, a chcesz jeszcze wiaderko. Jak nazywa się mój ghul? — Miała nadzieję, że podsunęła mu wystarczająco dużo skojarzeń, żeby mógł w końcu połączyć wątki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyPią 22 Lip - 17:16;

- Oczywiście, że można – przyznał, śmiejąc się cicho, co wyjątkowo nie zabrzmiało niezbyt radośnie. – Jestem pewien, że gdybyśmy prześledzili historię zgonów różnych królów albo innych ważnych osobistości, przekonalibyśmy się, że coś, co miało kogoś wyleczyć, przypadkiem zostało podane w niewłaściwej dawce. Zresztą, żeby trucizny dobrze opisać, najpierw trzeba było przekonać się, jaka dawka faktycznie jest śmiertelna – zauważył dość spokojnie, mając wrażenie, że głowa znowu zaczęła go boleć i zerknął na zbroję, która niemalże pomiędzy nich weszła, jakby zamierzała coś powiedzieć. Denerwowała go oczywiście, ale nie mógł się jej w żaden sposób pozbyć, więc tolerował jej obecność, tak długo, jak długo nie wtrącała się w to, co mówili.
- Bo to pierwsze rozwiązanie, które przychodzi większości osób do głowy. Kiedy myślę o zatruciach albo przyjęciu szkodliwych substancji, myślę najczęściej o płukaniu żołądka. To jednak niewiele da w przypadku przyjęcia trucizny na ten przykład przez skórę, czy przez wziew, prawda? Ale czy istnieje faktycznie taka dawka, która od razu u każdego wywoła taką reakcję? Powiedziałbym, że owszem, śmiertelna, ale znowu, o tym zapewne powinieneś porozmawiać z kimś, kto zna się o wiele lepiej na kwestiach stricte medycznych – powiedział po chwili, zastanawiając się nad tą kwestią, mając świadomość, że jeśli coś było trujące, to po prostu było trujące, ale po chwili zmarszczył lekko brwi i zerknął na chłopaka, by wspomnieć mu o grzybach. Ostatecznie nie każde spożycie grzyba z trującą substancją prowadziło do śmierci. Co więcej, Christopher nie był pewien, czy nie słyszał o przypadkach, kiedy ludzie w ogóle na nie nie reagowali.
- Mówi się również o tym, że jeśli regularnie przyjmuje się truciznę w niewielkich dawkach, można się na nią uodpornić, ale czy tak jest? Jeśli ktoś ma uczulenie na jad osy i tak może umrzeć po jednym ukąszeniu, ale jeśli ktoś jest zdrów, nie uodporni się tylko dlatego, że ileś razy zostanie użądlony. I znowu, gdyby całe gniazdo kogoś pożądliło… czy nie można by założyć, że od tego również można umrzeć? W końcu to może się okazać śmiertelną dawką – stwierdził jeszcze, nim ostatecznie wysłuchał jego słów o antidotach i pokiwał lekko głową na znak, że oczywiście wiedział, o czym mówił, ale następnie westchnął cicho i pokręcił głową, przekrzywiając ją na chwilę na bok. – Chciałbyś znaleźć uniwersalną odtrutkę? Nie jestem pewien, czy to byłoby w ogóle możliwe, Max. Zwróć uwagę na to, że trucizna stworzona przez człowieka, różni się od naturalnych składników z jadu albo soków danej rośliny, co do tego nie ma wątpliwości. Nie sądzę również, żeby można było znaleźć lekarstwo na trucizny, które prowadzą do wyżerania wnętrzności albo uduszenia – dodał z namysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 13:20;

- O. A nie wyglądasz jakbyś też wpierdalała ludzi - stwierdził bardzo poważnie, przyglądając się dziewczynie jakby naprawdę próbował ocenić ten aspekt; a jeśli chodzi o ten drugi, to nie miał wątpliwości, że mówiła prawdę - zdecydowanie wyglądała (i brzmiała) na kogoś, kto w szkole powinien nosić niebieski mundurek. A może rzeczywiście kiedyś ją w takim widział i skojarzenie nie wzięło się znikąd? Nadal nie był do końca pewny. - Nie ciekawski, tylko głodny wiedzy. Cały ja - poprawił, licząc na to że zaraz rzeczywiście pozna odpowiedź na nurtujące go pytanie - niestety, musiał się na razie obejść samą obietnicą.
I wygraną spektakularnie skarpetą, w którą pieczołowicie schował ząbek fauna, jakby z namaszczeniem ukrywał największy skarb w pirackiej skrzyni.
- Powiem mojemu najgłupszemu bratu, że święty Graal to był typ i to jest jego ząb - podzielił się z koleżanką wspaniałym planem niesamowitego dowcipu, jeszcze bardziej z siebie zadowolony niż wcześniej, po czym schował artefakt do kieszeni eleganckiego dresu i już chciał wyciągać łapska po ani trochę mu niepotrzebne wiaderko - lecz dziewczyna prędko ukróciła jego zapał, zapowiadając podwójną zagadkę. I zdradzając, co groziłoby mu za kradzież wiadra. Bardzo sprytnie to rozegrała, przyznał w duchu, powstrzymując śmiech cisnący się na usta - skupienie wymagało zachowania powagi. Był przekonany, że druga łamigłówka nie będzie tak przystępna jak pierwsza.
Po chwilowej, krótkiej konsternacji towarzyszącej pierwszym jej słowom, olśnienie nadeszło szybko i niespodziewanie, jak na komendę brzmiącą ghul - nagle rzeczywiście dużo prościej było połączyć ze sobą fakty, w końcu była tylko jedna osoba, o której wiedział, że dzieli z nim wątpliwie urocze zwierzątko domowe i choć rozmowa miała miejsce dawno temu i była krótka, to wywołana z pamięci przypomniała mu się bez problemu, chociaż i bez wielkich szczegółów.
- DŻESIKAAA - zawołał, klepnąwszy się dłonią w czoło w geście wielkiego zażenowania, że nie poznał jej od razu - Znaczy ty, nie ghul. Nie pomyliłbym cię z ghulem - znaczy z A d e l a j d ą - sprostował, doskonale pamiętając imię potworka, bo bardzo go wtedy ubawiło jak górnolotnie brzmiało, zwłaszcza w zestawieniu z obleśnym, jęczącym stworem - Już kojarzę, już wiem, no przecież - pisałaś do mnie jak byłem rozjebany po tym wypadku i randomowe pytania o ghula były zajebiście miłą odmianą od pytań jaksięczujesz i innych takich. Kurwa, sorry że nie skojarzyłem, ee, zrobiłaś coś z włosami, nie? - rzucił, zasłaniając swoją fatalną pamięć metamorfozą dziewczyny, a był przy tym szczerze skruszony, bo teraz już doskonale wiedział, że otrzymana te dwa lata temu zupełnie odklejona od przykrej rzeczywistości wiadomość na wizie poprawiła mu nieco nastrój; a im dłużej się zastanawiał, tym więcej przypominał sobie o dziewczynie - że na pewno była Krukonką, że przyszła z Alise do Felix Felicis na świętego Patryka, że dla niej Bonnie wypytywała go o tego ryżego jełopa Fitzgeralda, że chodzi z Darkiem... Całkiem sporo, jak na osobę, o której się jeszcze przed momentem myślało, że jest nieznajoma.
- Masz ją jeszcze? Adelajdę w sensie. I czy te badyle są w gratisie z wiadrem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 18:21;

Śmiech Chrisa nieco go zdziwił, ale nie odebrał tego jakkolwiek źle. Szczególnie, że musiał zgodzić się z jego słowami.
-Piękno i przekleństwo eliksirów, czy innych substancji. Przez to nigdy nie da się w pełni wszystkiego zrozumieć, bo ilość opcji jest praktycznie nieskończona, co z jednej strony jest cudowne, ale z drugiej niesamowicie frustrujące. Świadomość, że nigdy nie osiągnę w tym temacie wszystkiego potrafi dobić. - Odpowiedział pół żartem pół serio, nie wiedząc czemu nagle postanowił wyjawić do Christopherowi. Może fakt, że nie było to coś aż tak osobistego, a może to, że przy swoim mężu zielarz wypadał naprawdę dobrze w kwestii powierzenia mu zaufania. W końcu Chris nie raz przyłapał Solberga na jakimś odjebywaniu, a wciąż traktował go jak człowieka. Nastolatek nie kojarzył, by ten kiedykolwiek bawił się w przemądrzałego Pana Moralizatora. Choć oczywiście mógł się jeszcze w tym temacie rozczarować.
-No tak, płukanie to też częsta praktyka. Szczególnie u lekarzy i uzdrowicieli. W takim razie co zrobić w kwestii dostania się substancji przez skórę, czy wziewnie? Czy na przykład transfuzja krwi byłaby tu jakimś rozwiązaniem, czy nie tędy droga? - Nawet jeśli Christopher nie był mistrzem w temacie, to nastolatek i tak chciał poznać jego zdanie na ten temat. Przekonał się już, że rozmowy z mężczyzną są tak samo pouczające jak i inspirujące i nie chciał tego tracić tylko dlatego, że Walsh może się pomylić. Nikt przecież nie był alfą i omegą.
-Myślę, że ma to sens w kwestii trucizn i substancji trujących, które wymagają dużego stężenia, by wyrządzić szkody. Na przykład takie używki, czy eliksiry lecznicze. Przyjmowane regularnie jakiś dawka sprawiają, że organizm potrzebuje więcej żeby to zadziałało, a w niektórych przypadkach wręcz człowiek kompletnie się na nie uodparnia. Co prawda wiąże się to często z jakimś uzależnieniem, czy innym problemem zdrowotnym, ale no jest przykładem na to, że coś w tej teorii jest. A przecież jak już mówiliśmy czasem to dawka pokazuje co jest, a co nie jest trucizną. Nie musimy mówisz od razu o morsmothis czy cykucie. - Dodał swoją cegiełkę do tych wszystkich przemyśleń, a miał ich dość sporo. Szczególnie, że po części mógł rozmawiać z własnego doświadczenia, czego oczywiście nie miał zamiaru przyznać wprost. Nie po ostatnich rozmowach z dorosłymi.
-Wiem, ale nic nie poradzę na swoje dziwne pomysły i na pewno nie zamierzam porzucić żadnego pomysłu bez najmniejszej próby. Czasem wychodzi z nich coś, czego w życiu nie osiągnąłbym inaczej, a to pozwala spojrzeć inaczej na pewne sprawy i się rozwinąć. - Wyznał, uchylając nieco rąbka swoich porąbanych ambicji i po raz kolejny pokazując miłość jaką darzył eliksirowarstwo, kiedy to nawet wizja porażki nie była w stanie go odwieść od podobnych prób i eksperymentów. -No tak, zniszczenie organów wewnętrznych to trudna kwestia. Niektóre można przeszczepić czy zregenerować, ale są szkody, których kompletnie nie da się odwrócić. Jest taki eliksir, który zamienia krew w malutkie kamyszki. Nie sądzę, by obejście tego było jakkolwiek możliwe, chyba że odtrutka płynęłaby w organizmie przed podaniem trucizny lub została przyjęta równo z nią. - Przykładów było zapewne jeszcze więcej, ale ten pierwszy wpadł mu do głowy jako że eliksir krwinkowy był ostatnio jednym z jego ulubionych i prowadził nad nim szereg naprawdę rozmaitych badań. Ale akurat o tym Christopher nie musiał wiedzieć.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 19:36;

Nie ukrywała nawet rozbawienia, gdy Boyd uroczyście chował mleczny ząbek fauna w uczciwie wygraną skarpetkę. Zupełnie szczerze - nie sądziła, że chłopak będzie brnął w ten prześmiewczy scenariusz, prędzej spodziewałaby się, że po prostu wyrzuci ząb przez ramię i popuka się w czoło, kiedy ona zagaiła go o zapotrzebowanie na skarpetę. A tu naprawdę miła niespodzianka - gdzie Jess upewniła się w tym, że jednak warto nie siedzieć cicho.
W sumie... To nie mówione, że święty Graal nie był kimś. — Jej przewrotny umysł momentalnie zadziałał - w końcu co jak co, ale po magicznym świecie Smith spodziewała się dosłownie wszystkiego. I brała poprawki na wszelkie legendy. — Możesz to też powiedzieć mądrzejszemu bratu i możliwe, że łyknie — dodała z przekąsem, jeszcze nim nie zadała swojej drugiej zagadki - którą, miała nadzieję, Boyd będzie zdołał rozwiązać...
Widocznie jednak niepotrzebnie się martwiła, bo choć zdziwienie pomieszane z zamysłem na twarzy chłopaka przez pierwsze kilka sekund nie były zbyt obiecujące - tak dosłownie po chwili, Smith mogła być świadkiem narodzin iskry zrozumienia w ciemnych oczach Callahana, co też momentalnie wywołało na jej ustach uśmiech.
Wystarczy Jess — dodała, bardziej z przyzwyczajenia już jednak - bo nawet jej pełne imię wykrzyczane nad Grismerie brzmiało jednak magicznie. Zaśmiała się, całkiem szczerze i nawet bez zakłopotania - a wręcz z ulgą, kiedy Gryfon zaczął się krygować, że nie pomyliłby jej z ghulem. Oczywiście, nie mogłaby tego jednak zostawić bez komentarza.
Jasne, w końcu nie mogę być jednocześnie ghuliczką i świnksem — doczepiła się - wyraźnie jednak zadowolona, że nie była na tyle bezbarwna, żeby Boyd jej nie zapamiętał. Gdyby jej podpowiedzi nie zadziałały, a ten by jej kompletnie nie skojarzył - chyba spaliłaby się ze wstydu. Cóż, na szczęście, nie musiała wchodzić na stos żenady.
Machnęła pobłażliwie dłonią na przeprosiny kolegi.
Nie ma sprawy, powinnam to chyba nawet za komplement wziąć — stwierdziła z lekkim uśmiechem. Zsunęła na powrót okulary prosto na nos, może tylko odrobinę teatralnie poprawiając rude kosmyki opadające na białe ramiączka sukienki. — Ooo, zauważyłeś? — zachichotała, trochę tylko złośliwie i absolutnie nie-ponętnie. Zaraz jednak zerknęła na Callahana przepraszająco - bo nie miała zamiaru się z niego nabijać, no na pewno już nie więcej.
Mam Adelajdę — odpowiedziała na pytanie chłopaka, delikatnie wyjmując rączkę wiaderka z pyska Warga - i bezceremonialnie wycierając psią ślinę rąbkiem sukienki. — I nie tylko. Te badyle to zioła dla mojego feniksa. — Wyciągnęła zapełniony wonnymi badylami kubeł w stronę prawowitego - po prawidłowej odpowiedzi na jej zagadki - właściciela. — No, to były zioła dla Diei. — Uśmiechnęła się, błyskając zębami. — Chyba, że mogę je jeszcze jakoś odegrać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 19:56;

Christopher uśmiechnął się lekko, zauważając, że dokładnie to samo można było powiedzieć o roślinach. Najczęściej właśnie te najbardziej niebezpieczne były w stanie zwabić swoim pięknem, wyglądem, czy to zapachem, który oszałamiał. Było to sprytne, zabójczo wręcz przebiegłe, ale było to absolutnie zrozumiałe. Przynajmniej zielarz tak uważał, będąc pewnym, że roślinność również musiała znaleźć sposób na przetrwanie, w innym bowiem wypadku najróżniejsze stworzenia, w tym również ludzie, pochłonęliby dosłownie wszystko, co napotkaliby na swojej drodze.
- A czym jest to wszystko, Max? Wszystko dla starożytnych było jedynie ułamkiem tego, co dla nas. Nigdy nie będzie dało się osiągnąć wszystkiego, bo ponad tym istnieje zapewne coś jeszcze - zauważył łagodnie, chcąc pokazać mu, że taki nieustanny pościg za czymś, co może, ale nie musi istnieć, też nie był do końca dobry i mógł prowadzić do kolejnych problemów.
- Transfuzja kojarzy mi się o wiele bardziej z truciznami przyjmowanymi doustnie albo dożylnie, aczkolwiek nie znam dokładnie procesu łączenia się substancji toksycznych z krwią. Wiem oczywiście, że zachodzi tutaj odpowiednia reakcja, jak w przypadku choćby jadu węża, o czym wspomniałeś, ale nie znam szczegółów. Przy truciznach, które mogą dostać się do organizmu przez skórę, czy może raczej te, które mogą ją podrażnić, zalecane jest porządne wymycie skażonego obszaru ciała, a jeśli trucizna znajduje się również na ubraniu, to pozbycie się i jego. W przypadku oczu mówi się o ich przemyciu, ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby to pomóc w sytuacji, w której dochodzi do kontaktu z substancją żrącą - odpowiedział kręcąc lekko głową, przypominając sobie historie o ludziach oblanych kwasem, co było zapewne skrajnym przypadkiem, ale mimo wszystko można było uznać, że to również była trucizna. W pewnym stopniu. Bo mimo wszystko w ich rozmowie chodziło raczej o inny typ substancji toksycznych, choć prawda była taka, że ich spektrum było na tyle duże, że trudno było coś stanowczo i jednoznacznie określić. Zaraz też uśmiechnął się ponownie, kiwając głową.
- I tym samym wracamy do podstawowej kwestii. Odporności danego organizmu, która jest różna i dotyczy to nie tylko progu bólu, ale również reakcji na podawane substancji. Najprościej, mam alergię na orzechy, jeśli je zjem, wiesz co się stanie. Więc to jest niewątpliwie ułomnością mojego organizmu. Sądzę jednak, że pracując nieustannie wśród roślin, poddaję się ich działaniu, zapewne wdychałem już trujący pył i miałem styczność z trującym sokiem, więc być może moja odporność w tym względzie będzie większa, niż twoja - zauważył, dodając, że znalezienie właściwej dawki będzie zapewne trudne i zatrzymał się, by zamknąć na chwilę oczy, czując, że znowu zaczyna boleć go głowa. Zaczął więc podejrzewać, że wpływ na to ma towarzysząca im zbroja, o czym wspomniał chłopakowi, zapewniając go przy okazji, że wierzył, iż zdoła znaleźć dobre rozwiązanie problemów, jakie właśnie omawiali i miał coś dodać, gdy nagle przed nim pojawił się świnks.
Chris zamrugał, patrząc na stworzenie, by zaraz bezmyślnie podać odpowiedź na zadane przez nie pytanie, które było bardziej absurdalne, niż mogło mu się wydawać i oto trzymał dwa żołędzie, tak po prostu. Zupełnie, jakby to był jakiś niezwykły skarb - bo i był, jak prędko uznał - i podziękował za niego cicho, wzdychając przy okazji.
- Avalon nie przestanie mnie zadziwiać - przyznał. - Ale wracając do twoich rozważań. Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że w przypadku przyjęcia substancji żrących stosuje się również transfuzję. Przynajmniej u kotów - dodał, uśmiechając się nieco smutno i pokręcił głową. - Więc da się walczyć z tą trucizną, pytanie tylko, czy nie można zrobić tego w mniej inwazyjny sposób. Nie wiem, substancją, która przyciąga do siebie truciznę? Myślisz, że to możliwe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 21:11;

Bawił się lepiej, niż przypuszczał, że mógłby, biorąc udział w tej dziwacznej rozmowie i z zaangażowaniem brnąc w sytuację - jego wewnętrzne dziecko, które uwielbiało podobne głupoty, wystarczyło tylko umiejętnie aktywować, a kiedy już się udało, to nie znało umiaru. Jess najwyraźniej trafiła w punkt swoją niemądrą zaczepką i bardzo dobrze, że nie siedziała cicho.
Gdyby jej nie rozpoznał, a ona uświadomiła mu, że nie tylko mieli całkiem niezłą grupkę wspólnych znajomych, ale i sami rozmawiali, to nie tylko jej byłoby niesamowicie głupio i na stos żenady najprawdopodobniej wchodziliby ramię w ramię. W końcu Bogdan, choć z natury nieokrzesany, naprawdę przejmował się osobami, które zdążył polubić - nawet jeśli były to zupełnie świeże albo bardzo dawne odczucia. W przypadku Krukonki mógłby użyć obu tych określeń i byłyby trafne, bo poniekąd obdarzył ją sympatią dwa razy.
- Tylko Jess? Serio? Ale Jess brzmi jakbyś nosiła bure swetry i nie miała nic ciekawego do powiedzenia, a Jessica... Jessica tak z pierdolnięciem, jak... - chwilę musiał poszukać w głowie odpowiedniego porównania - Jak królowa dyskoteki. Ale takiej zajebistej, nie bylejakiej - sprostował bardzo obrazowo, nagle przejęty tym zupełnie nieznaczącym aspektem i nie będący w stanie pogodzić się z tym, że barwna osoba woli używać bezbarwnego imienia.
- A bo co... Jak można skrzyżować osła z koniem, to może ghula ze świnksem też. Byłabyś wtedy... uh... ghińksem? - wytężył umysł, brnąc w zupełnie bezsensowne rozkminy, które jednak nadal sprawiały mu frajdę; marzył tego dnia o samotności, ale może po prostu potrzebne mu było odpowiednie towarzystwo i odpowiednia rozmowa.
Dołączył do złośliwego chichotu dziewczyny, nieprzejęty absolutnie tym drobnym wyśmianiem go - przepraszające spojrzenie było zupełnie zbędne.
- Bystry i spostrzegawczy - skwitował sam siebie, po czym przejął od Jess wiaderko i zerknął do środka, tak jakby obejrzenie zawartości wiaderka mogło mu w jakikolwiek sposób pomóc w określeniu co jest w środku - no nie miał zielonego pojęcia, co to za badyle. Był absolutnie skłonny zrezygnować z nich w ramach nagrody (bo miał dobre serce), zwłaszcza kiedy usłyszał, że dziewczyna potrzebuje ich dla feniksa... ale skoro sama tak się podstawiła, najwyraźniej mając ochotę na dalszą grę, to nie zamierzał jej powstrzymywać.
- O, to masz całą menażerię? - spytał jeszcze nie do końca serio, zakładając, że chajruk, ghul i feniks to już spore stado; pogrzebał w badylach, jakby sprawdzał, czy mogłyby się mu w jakikolwiek sposób przydać, by wreszcie łaskawie oznajmić: - No niech ci będzie, uznajmy że masz prawo do rewanżu... Hm... ale nie będziemy się już pierdolić w zgadywanki, nie chce mi się wymyślać... - zapowiedział, machając bezwiednie jakąś gałązką - O, to ładnie pachnie - stwierdził, podtykając bezceremonialnie badyla pod nos Dżesiki i wreszcie wymyślił zadanie o odpowiednim poziomie trudności:
- Powiedz mi coś, co chciałabyś zrobić, ale się cykasz albo, kurwa, nie wiem, po prostu nie zrobiłaś bo cośtam. A potem to zrób - była mała szansa, że będzie to coś do wykonania na miejscu, więc dodał: - Ziółka ci dam od razu, tylko jak się nie wywiążesz, to... to wymyślę jakieś straszne odsetki - a na potwierdzenie swoich słów pacnął ją brutalnie gałązką w nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 21:26;

Słysząc pytanie Christophera zamrugał parę razy. No jak to czym było wszystko? No kurwa wszystkim. Nastolatek nie potrafił zrozumieć, czego zielarz w tym zdaniu nie rozumiał i przez moment naprawdę był skołowany. Przecież Walsh nie był głupi i chyba rozumiał podstawowe pojęcia takie jak wszystko.
-No właśnie. Wszystko. Mam na myśli.... No... No wszystko. Dosłownie wszystko co można w temacie kiedykolwiek odkryć, wiedzieć i zbadać. Każdy składnik, każde proporcje, każde modyfikacje i sposoby przygotowywania. Jednym słowem.... Wszystko. - Wyjaśnił jak krowie na rowie, bo nie wiedział, jak inaczej można było to ująć. Starał się, ale nie potrafił. W sumie to tym zdaniem można było podsumować całe jego dotychczasowe życie.
-To wszystko oczywiście ma sens i brzmi jakby działało, ale mam wrażenie, że to metody tylko dla łagodnych trucizn. Szukam czegoś, no wie Pan, dużo mocniejszego kalibru. Coś, co w razie zagrożenia życia mógłbym zastosować, żeby pomóc. A oprócz zaklęć, o których wspomniałem, a w które nie jestem najlepszy, nic takiego nie przychodzi mi do głowy. - Widocznie przygasł, zdając sobie chyba sprawę, że na niektóre rzeczy po prostu nie można nic poradzić i tyle. Pomysły chłopaka nie rzadko bywały innowacyjne, ale w tym temacie widać nawet najlepsi uzdrowiciele nie byli w stanie sobie poradzić.
-Jasne, rozumiem. Zbyt dużo zmiennych, żeby dało się to zamknąć w jakichkolwiek ramach i wynaleźć coś na tyle uniwersalnego, by działało na każdą z możliwych sytuacji. Też nie raz przecież medycy załamywali głowy nad fenomenem, który miał miejsce, a nie powinien. Słyszał Pan o tych, którzy budzili się ze śpiączki mówiąc nagle w języku, którego nigdy wcześniej nie znali? Po latach odkryto, że stoi za tym uszkodzenie ośrodka broca w naszym mózgu, ale nadal nie rozwiązano wszystkich związanych z tym tajemnic. Ludzkie ciało jakby nie pozwala nam odkryć wszystkich swoich tajemnic. - No i wyszły z niego rozmowy z przybranym ojcem, który jako neurochirurg miał wiele podobnie niecodziennych historii do opowiedzenia, a że Nick miał talent krasomówczy, to Max zawsze chętnie siadał z nim do pogaduszek i potem mógł sypać podobnymi ciekawostkami.
-Co to za...? - Nie dokończył pytania, bo już Walsh dostał cholernie trudną zagadkę, a następnie Max był przepytywany z farb. Podał najbardziej głupią i oczywistą odpowiedź, co poskutkowało tym, że otrzymał puste wiadro po farbie i skarpetkę. -Eeee... Dzięki. Chyba. - Powiedział skołowany, po czym wrzucił skarpetkę do wiadra i wrócił chętnie do tematu trucizn.
-Wolę to niż niespodzianki Arabii. - Przyznał szczerze, bo świnks był naprawdę niczym przy całej tej popierdolonej sprawie z Derwiszami, czy innymi dziwami zeszłorocznych wakacji. -To jest ciekawy pomysł, ale żeby go rozwinąć musiałbym wiedzieć, jak dokładnie by ta trucizna miała być przyciągana. Wyobraziłem sobie coś w rodzaju magnesu, ale jakby to miało działać, nie potrafię ocenić. - Przyznał szczerze, nie mając problemu z okazaniem, że jednak nie na wszystko ma plan, czy odpowiedź. Doświadczenie Chrisa cenił tak samo, jak jego teoretyczne rozważania, którym teraz się oddawali.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptySob 23 Lip - 23:20;

Skracanie pełnego imienia do tylko Jess, było jej głęboko zakorzenioną fanaberią - mającą swój początek właściwie jeszcze przed Hogwartem. W końcu, czy mogłoby być coś bardziej pospolitego, niż dziewczyna z wielodzietnej rodziny o godności Jessica Smith? Oczywiście sama Jess utknęła na etapie, gdy nie mogła dodać do tego bycia czarownicą - i to ostatecznie wcale nie taką znowu szarą, bo jednak wykazywała się kilkoma większymi talentami, aniżeli tylko siedzeniem z nosem w książkach. Ostatnio nawet jej umiejętności personalne odnotowały znaczący progres.
Ale ja noszę bure swetry... — mruknęła tylko niemrawo, w bardzo słabym proteście - bo właśnie te proste, dobitne i, cóż, bardzo szczere słowa Boyda zwróciły jej uwagę: że właśnie siedziała przed nim w lnianej kiecce, a nie w worku pokutnym; a i nawet sama uważała, że ma naprawdę ciekawe rzeczy do powiedzenia. Inaczej w końcu dalej siedziałaby cicho.
Na porównanie jednak do królowej dyskoteki - najpierw w szoku spojrzała na Callahana, by w moment potem wybuchnąć najprawdziwszym, szczerym rechotem. Aż charjuk, widząc tak rozluźnioną - i ubawioną - przewodniczkę, zrezygnował z czujnego warowania i położył się na pledzie, tuż przy jej udzie, nastawiając bok do miziania.
Ojej... — próbowała się uspokoić, wycierając kąciki oczu pod oprawkami okularów. — Nigdy tak o tym nie myślałam — przyznała, chichocząc jeszcze przez moment. Z reguły inni ludzie po prostu przyjmowali do wiadomości fakt, że wolała jak woła się do niej per "Jess" i to by było na tyle. Nie spodziewała się tak obrazowego sprzeciwu. — To taki mój kompleks, Jessica to najpospolitsze imię na Wyspach. — Jakoś czuła się w obowiązku, żeby to wszystko wyjaśnić. — Z moim nazwiskiem to już w ogóle, wiesz, to mógłby być pseudonim jakiejś agentki, która miałaby być podobna tak zupełnie do nikogo... a twarz miałaby Angeliny Jolie.
Samą siebie zaskoczyła tym z jaką łatwością przychodziła jej rozmowa z Boydem - którego swego czasu uważała za naprawdę onieśmielającego. W końcu zawsze wydawał jej się dość... niedostępny, nawet pomimo łączących ich znajomych. Nawet rozpoczęcie z nim rozmowy na wizzengerze musiało zostać uprzedzone przez kilkugodzinne "zbieranie się w sobie" - a teraz radośnie plotła z Gryfonem androny, gdzieś w Avalonie, nad mityczną rzeką Grismerie.
Świnghulem? — podsunęła swoją propozycję zaraz za pomysłem Callahana, parskając cicho nad wymyślonymi hybrydami. — W przypadku odgadnięcia zagadki, w ramach dezaprobaty i niezgody, obrzucałabym zgadującego obierkami i błotem — pociągnęła ten absurd dalej, podpinając pod niego zachowania typowe dla zbulwersowanych potworków.
I wtedy Boyd zapytał o jej zwierzyniec - a oczy Smith rozbłysły podekscytowanym blaskiem, bo naprawdę, jeśli już lubiła się czymkolwiek chwalić - to właśnie swoimi podopiecznymi.
Może nie całą, ale całkiem niezły kawałek — podjęła, wyciągając nogi przed siebie i opierając się ramionami za plecami. Obserwowała przy tym jak chłopak grzebie w uzbieranych przez nią wcześniej ziołach. — Charjuk, ghul, feniks, kot, kruk, pufek, psidwak, widłowąż... — wymieniała niezrażona, nawet kiedy Boyd podsunął jej pod nos orzeźwiająco pachnącą gałązkę. — Hipogryf. To znaczy, to jest akurat mięta, ale mam też klacz hipogryfa — sprostowała, jednocześnie cierpliwie wyczekując na decyzję odnośnie swojego rewanżu.
Coś co... chciałabym zrobić...? — powtórzyła za Gryfonem dość bezwiednie, uruchamiając przy tym procesy myślowe, które pragmatyczny człowiek odkładał raczej na nieokreślone "później i kiedyś". Zmarszczyła śmiesznie nos, gdy oberwała w niego miętą. — Latać na miotle się nauczyłam, nawet krótko w drużynie grałam... Zdałam prawko, mam samochód... — mruczała pod nosem, naprawdę szczerze przejęta zadaniem wymyślonym przez Bogdana. Wtedy też ją olśniło. — Zawsze chciałam wejść na dach w Hogwarcie — rzuciła najprostszym swoim pragnieniem, którego zwyczajnie nigdy nie zrealizowała, bo... tak jakoś, po prostu. — Albo wykąpać się nocą w jakimś jeziorze, najlepiej nago — zaśmiała się z trywialności takich pomysłów, w lekkim, ale tylko lekkim speszeniu poprawiając okulary na nosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyNie 24 Lip - 0:28;

- A ja garnitury - rzucił w odpowiedzi na jej zupełnie bezsensowne protesty, nie mając zamiaru przyjąć ich do wiadomości; jasne, wiedział, że niektórzy ludzie zwyczajnie preferują taką czy inną formę swojego imienia (chociaż sam nie miał tego problemu ani jakiegokolwiek wyboru w tej kwestii) i zazwyczaj przechodził nad tym do porządku dziennego, bo właściwie co go to obchodziło, jak kto lubi być nazywany - ale tutaj jakoś wyjątkowo mu to nie grało. Nie zgadzał się z tym co mówiła dziewczyna, a że lubił mieć rację, to bardzo chciał ją przekonać do swojej. Niezrażony tym, że obśmiała z góry na dół jego niesamowicie wyszukany komplement, dzielnie podjął temat:
- Może i pospolite, ale... ale ładne - rzadko używał tego przymiotnika, więc kiedy już oceniał coś w ten sposób, to znaczyło, że naprawdę tak jest - Skracanie go do mdłego Jess to w ogóle, uważam, powinno być zabronione - podsumowł bardzo poważnie, chociaż nie mógł się nie roześmiać, kiedy dziewczyna uraczyła go barwnym porównaniem - Pseudonim incognito agentki z twarzą Angeliny Jolie? Ja bym brał w ciemno takie personalia. Brzmi zajebiście. A pomyśl, że nazywałabyś się na przykład... Meadhbh O’Maoldhomhnaigh. Musiałabyś rozdawać medale osobom, które potrafiłyby to poprawnie wymówić i zapisać. Nie ma nic złego w prostocie - stwierdził bardzo mądrze na koniec, poświęcając temu tematowi zdecydowanie więcej czasu niż by wypadało; być może takie drążenie było nietaktowne - jednak kto jak kto, ale on zdecydowanie nie miał zamiaru się tym przejmować.
Przyklasnął Smith z wielkim entuzjazmem zarówno na świnghula, którego nazwa brzmiała znacznie lepiej niż jego propozycja, jak i na idealnie trafiony opis zachowania zwierzęcia - z niejaką nostalgią wspominając piękne czasy, kiedy razem z Fillinem obrywali od Fuja obierkami i użerali się z nim w najróżniejszych absurdalnych sytuacjach, a jednocześnie traktowali go jak najprawdziwszego domowego pupila, a czasem nawet jak dzieciaka. Naprawdę się przywiązał do tego szkodnika - całe szczęście, Jess zaczęła opowiadać o swoim zwierzyńcu, więc nie miał czasu, by zbytnio się rozczulić nad własnymi wspominkami.
- Cooooooo? - wyrwało mu się pełne zdziwienia, elokwentne zapytanie  - bo lista wymienionych przez Smith zwierząt zdawała się nie mieć końca. Prawdopodobnie wyrwało mu się też pełne podziwu spojrzenie, bo chociaż sam może nie należał do grupy entuzjastów magicznych stworzeń, to zdecydowanie imponowalo mu, że ktoś potrafił ogarnąć taką gromadę. I to nie jakiś rosły gajowy Hogwartu, a taka oto Jessica - Niezła jesteś - stwierdził w ramach wyrazu wielkiego podziwu -Ale, że tak spytam, co to, kurwa, jest widłowąż? - dopytał uprzejmie, bo o ile kiedyś na ONMS pewnie słyszał tę nazwę, tak zupełnie nie był w stanie zwizualizować sobie niczego poza wężem z widłami co, jak podejrzewał, było mylnym wyobrażeniem.
Odłożył gałązkę mięty - co już, dzięki niej, wiedział - do wiaderka i czekał cierpiliwie, aż dziewczyna znajdzie odpowiedź na jego wcale nie tak proste pytanie, a kiedy usłyszał odpowiedź, rozpromienił się, bo okazało się, że były to rzeczy zupełnie proste do spełnienia.  Przy okazji uświadomił sobie, że sam też nigdy nie zawitał na hogwarckim dachu - i natychmiast postanowił, że musi to nadrobić, najlepiej w jakimś doborowym towarzystwie... ale to była kwestia do przemyślenia najprędzej we wrześniu. Na razie skupił się na obecnych możliwościach.
- No i fajnie, tu na pewno są jakieś wykurwiste jeziora - ucieszył się jakby co najmniej to jego czekała ekscytująca przygoda - ...Tylko uważaj żeby nie trafić na sprośne trytony albo jakichś creepów ze Slytherinu - przestrzegł, być może psując przy tym wizję romantycznej nocnej kąpieli, no ale nie byłby sobą, gdyby nie wziął pod uwagę również wszelakich przyziemnych aspektów. Przesunął jednocześnie wiaderko z ziołami w jej stronę, przekazując tym samym obiecaną nagrodę - bo zakładał optymistycznie, że skoro już się z nim podzieliła swoim planem, to uczciwie go zrealizuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyNie 24 Lip - 10:17;

Wbrew pozorom - no bo jednak obśmiała "królową dyskoteki" bezlitośnie - naprawdę doceniła ten niecodzienny komplement. Jej śmiech miał w sobie tylko i wyłącznie same wysokie, wesołe nuty; daleko mu było do kpiarskiego rechotu, który kwitowałoby się następnie suchym "Chyba kpisz" czy czymś w tym rodzaju. Kiedy to rozbudowane słowo uznania wobec prostoty jej imienia Boyd dopełnił jeszcze prostym: ładne, Smith poczuła jak rumieniec podstępnie wkradał jej się na szyję. Gdyby od tego zaczął - nie kupiłaby jego zdania. Ale nie zaczął.
Pierwszy raz w życiu usłyszałam, że Jess jest mdłe — przyznała, mrużąc z rozbawienia oczy, zadowolona, że i ona wywołała u Gryfona salwę śmiechu. — Meadhbh O’Maoldhomhnaigh... Jeśli kiedykolwiek napiszę książkę, to główna bohaterka właśnie tak będzie się nazywać — stwierdziła, niby już delikatnie odchodząc od tematu swojego imienia - który był z reguły dość drażliwą dla niej kwestią. — Ale podpiszę się Jessica i we wstępie wspomnę Boyda Callahana, który walnął mi kiedyś lekcję prostoty w samym Raju... i że to on rozdaje odznaki za poprawne przeczytanie O’Maoldhomhnaigh — podsumowała - gdzie trzeba było przyznać, pierwszy raz kiedykolwiek spojrzawszy na swoje imię nieco przychylniejszym okiem. Może nie była co do niego w pełni przekonana - i zapewne jeszcze długo nie będzie - ale nie wzdrygała się nad jego pełnym brzmieniem.
Charjuk, wyraźnie już odprężony - nawet nie zerkał w kierunku Callahana, tylko wyciągnął się na kocu, z cichym pomrukiem układając wielki łeb na udzie Jess. Dziewczyna, nie przerywając wyliczanki kolejnych zwierzaków w swojej prywatnej menażerii - zaczęła drapać psa za uszami, jednocześnie nie odrywając spojrzenia od swojego rozmówcy. Nawet lekko wyprostowała się z widoczną dumą, kiedy Boyd niemal zbierał szczękę z podłogi.
A dziękuję, dziękuję — przyznała skromnie - o wiele łatwiej było jej przyjmować takie okołomenażeryjne komplementy, zdecydowanie. A pytania o zwierzęta to już w ogóle był jej chleb powszedni i widać było, że czuje się w tym jak tryton w wodzie. — Widłowąż to wąż z trzema głowami, sprowadza się je z Burkina Faso w Afryce... hodowle poza terenami nienanoszalnymi są likwidowane — podjęła, nie przerywając czochrania charjuka, który - kiedy tylko przerwała na moment - trącił jej dłoń mokrym nosem. — Już zajmowanie się hipogryfem jest mniej wymagające, bo wiesz, co trzy głowy to nie jedna... — przekręciła przysłowie z cichym chichotem, dodając jeszcze: — Każda głowa widłowęża ma swój własny rozum i pragnienia. Czasem trudno je pogodzić, żeby się nie pokąsały — wyjaśniła po łebkach, nie wchodząc jednak w szczegóły; głównie dlatego, że bez reszty pochłonęło ją wymyślanie (a raczej przypominanie sobie) co też zawsze chciała zrobić - a czego nie zrobiła.
Tu jest dosłownie wszystko... jeziora więc na pewno też — zgodziła się z Gryfonem, wręcz czując jak ten zaraża ją swoją ekscytacją - chociaż to chyba powinno być na odwrót. — Z trytonami sobie poradzę, po trytońsku mówię prawie tak płynnie jak po angielsku — machnęła lekceważąco dłonią, z wdzięcznością przyjmując na powrót wiaderko - i tym samym chyba już pieczętując swoje zadanie. — Ale z creepami ze Slytherinu mogłabym mieć problem. Jakieś rady od weterana? — łypnęła na Boyda znad złotych oprawek, a jej szare tęczówki zaśmiewały się w głos - bo gryfońsko-ślizgońskich dram nigdy się nie zapominało.
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyNie 24 Lip - 13:40;

- NO! - przypieczętował zadowolony, stwierdzając że chyba osiągnął swoimi perswazjami i bardzo wyszukanymi komplementami jakiś sukces, chociaż bardzo poważna obietnica napisania powieści wywołała w nim wesołość nie mniejszą niż wcześniejsze słowa Smith - To będzie największy zaszczyt w moim życiu... I jedyna książka, którą przeczytam - zapowiedział, bo, chociaż do mola książkowego było mu tak daleko, jak tylko się dało, to dla takiej autorki i takiej głównej bohaterki byłby w stanie się poświęcić. Właściwie to istniała spora szansa, że Krukonka dałaby radę wymyślić coś na tyle ciekawego, żeby przebrnięcie przez to nie było cierpieniem - z tak otwartego umysłu i błyskotliwego poczucia humoru chyba nie mogłoby powstać nic nudnego. Tak mu się przynajmniej wydawało.
Duma, jaką emanowała cała jej postać na wzmiankę o zwierzyńcu i pasja, z którą o nich opowiadała sprawiły, że przez moment zaczęła mu przypominać jego samego, kiedy ktoś zapytał go o quidditcha i aż pozazdrościł jej tego uczucia, które musiało jej teraz towarzyszyć; i chociaż nie wiedział nic o zwierzętach i nigdy się nimi nie interesował, to z zaangażowaniem kontynuował temat... żeby rozmówczyni mogła się tym nacieszyć. I może żeby dowiedzieć się trochę więcej o tych widłowężach, które okazały się być znacznie bardziej ciekawe, kiedy już usłyszał, że zamiast wideł mają trzy głowy.
- Powiem ci... Przejebane ma taki widłowąż - wydał bardzo profesjonalną opinię, usiłując sobie wyobrazić, że sam znajduje się w podobnym położeniu i jest na zawsze przytwierdzony do dwóch swoich braci; albo jeszcze gorzej, że musi się takim sklejonym i skłóconym trio zajmować. Podejrzewał, że nie wytrzymałby całego dnia. - I ty też. Podziwiam, pewnie musisz mieć do nich niezłą cierpliwość. Masz jakiś sposób żeby je uspokoić jak prują? Różne gatunki się ze sobą dogadują? Wiesz... taki ghul z hipogryfem? - powiedział, oczami wyobraźni już widząc to spotkanie rozpoczęte burackim ciosem obierką w dziób i zakończone srogim wpierdolem; doszedł przy tym do wniosku, że z takim różnorodnym towarzystwem życie Jessicy musi być niezłym chaosem... ale za to z pewnością daleko w nim do nudy i monotonii. Prawie jak u niego w domu, z całą tą rozwydrzoną gównażerią! Kto by pomyślał, że znajdą w tej kwestii jakiś wspólny punkt.
Kolejnym zaskoczeniem było wyznanie dziewczyny, że mówi płynnie po trytońsku. Chociaż, co chwilę wyskakiwała z takimi newsami, że chyba już nic nie powinno go dziwić.
- Powiedz coś - zażądał natychmiast, ciekawy czy rzeczywiście tak jest, co było bez sensu, bo równie dobrze Jess mogłaby w odpowiedzi wybełkotać byle co, a on nie miałby pojęcia. No, ale nie zamierzał przecież jak naiwniak wierzyć jej na słowo.
Stłumił śmiech, gdy poprosiła go o poradę i nie zastanawiał się nawet sekundy, bo odpowiedź była prosta:
- Lewy sierpowy i od razu posyłasz frajera do piachu - bardzo poważnym tonem podzielił się z nią jedynym skutecznym, sprawdzonym sposobem postępowania ze ślizgońskimi gamoniami; rozmawiali jeszcze chwilę, oboje chyba trochę zdziwieni faktem, jak gładko i przyjemnie im szło, aż Dżesika nie uświadomiła sobie, że o tej porze powinna być już gdzie indziej i teleportowała się w pośpiechu z polany. Zostało po niej tylko miłe wspomnienie i... porzucony w trawie czerwony trampek.

|ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyPon 25 Lip - 21:36;

- A co, jeśli to wszystko zostało już osiągnięte? - zapytał, mając świadomość, że nieznacznie się droczy z chłopakiem, ale to w niczym mu nie przeszkadzało, wydawało mu się nawet dobre i pozwalało mu sądzić, że Max będzie w stanie skupić się na czymś więcej, na jeszcze jednym problemie, że po prostu skłoni swój umysł do wytężonej pracy, to zaś, zdaniem Christophera, mogło faktycznie skutecznie odciągać go od różnych problemów oraz używek, po które mimo wszystko sięgał.
- Musisz pamiętać, że silne leki najczęściej są mocno uzależniające oraz mają znaczne oddziaływanie na organizm. Istnieją mugolskie substancje, o których z całą pewnością wiesz, jak choćby morfina, ale mój dziadek przyjmował leki, w skład których wchodziły opioidy i nie reagował na to dobrze. Tylko że tylko one uśmierzały jego ból kręgosłupa. Musiałbyś znaleźć sposób na łagodzenie skutków ubocznych leków, a to już skomplikowane zadanie. Bo w mocniejszą i bardziej uniwersalną substancję jestem mimo wszystko w stanie uwierzyć, chociaż zapewne musiałaby trafiać w odpowiedni układ w ciele człowieka - zauważył, dostrzegając, że chłopak wyraźnie poczuł się gorzej, a na pewno nie o to chodziło w tej chwili. Chciał mu pokazać, że nie powinien się poddawać, aczkolwiek powinien wziąć pod uwagę różne zmienne, różne rzeczy, które nie zawsze przychodziły człowiekowi do głowy, powodując tym samym, że tracił jakiś szczebel w drabinie i musiał zaczynać swoją wspinaczkę od początku, co nie było takie miłe.
- Wiem, o czym mówisz. I to jest również coś, co zapewne powinieneś brać pod uwagę, przy swoich próbach. W końcu nigdy nie wiadomo, jak dokładnie zadziałają dane leki, czy dana sytuacja, co zostanie uszkodzone, bo co jeśli organizm poradzi sobie z trucizną, ale na przykład, powiedzmy, straci możliwość krzepliwości krwi? Albo przeciwnie, krew będzie robiła się gęsta, jak po podaniu jadu? - zauważył, stawiając przed nim kolejny problem, który ten mógł sprobować rozwiązać, choć było to oczywiście całkowicie hipotetyczne założenie.
Przerwali swoją rozmowę, kiedy przyszło im spotkać się ze świnksem, co Chris potraktował jako całkiem miłą przerwę, jednocześnie dotykając palcami czoła, czując, że ból głowy jednak do niego powraca. Zbroja nie dawała mu spokoju, próbując się na niego niemalże wepchnąć, jakby zakładała, że za chwilę usłyszy coś niesamowitego. Nic zatem dziwnego, że zielarz westchnął ciężko, przyspieszając nieco kroku.
- Substancja pochłaniająca. Coś, co zamykałoby w sobie składniki trucizny? - podsunął, choć oczywiście nie wiedział, jak tak naprawdę miałoby to zadziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Załom rzeki Grismerie QzgSDG8




Gracz




Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie EmptyCzw 28 Lip - 12:35;

-To wtedy mogę pakować graty i osiedlać się w zaświatach na zawsze. - Odpowiedział pół żartem pół serio. Nie wyobrażał sobie jednak sytuacji, kiedy naprawdę wszystko mogłoby już zostać osiągnięte, co było ironiczne, skoro właśnie do tego chciał w sztuce eliksirowarstwa dążyć.
-Morfina, opioidy, niektóre eliksiry... To prawda, są uzależniające silnie, ale też trzeba pamiętać, że człowiek jest w stanie uzależnić się też od tych lżejszych substancji, choć z pozoru nie powinny mieć takich właściwości. Wszystko zależy od organizmu i psychiki, bo zapewne zna Pan kwestię uzależnień psychicznych i fizycznych. - Wiedzę w tym temacie akurat posiadał i to niestety sporą. Niestety, bo nabytą przez własne doświadczenie, czego oczywiście wprost nie miał zamiaru Christopherowi mówić. -Łagodzenie skutków ubocznych raczej nie da rady w kwestii uzależnień. Zawsze trzeba się liczyć, że eliksir jaki wyjdzie z naszego kociołka może komuś zaszkodzić jeśli nie będzie użytkowany zgodnie z przeznaczeniem, ale nie możemy mieć nad tym kontroli. Antidota powinny być podawane tylko w celach odtrutki, jeśli komuś zbytnio zasmakują, twórca nie może brać za to odpowiedzialności. - Kontynuował rozmyślania, ponownie czerpiąc z własnego doświadczenia. Sam nigdy nie winił dilerów za swoje słabości, a tym bardziej już osób, które używki produkowały. To jego własny brak zdolności radzenia sobie z życiem pchał go w ramiona niebezpieczeństw i bardzo dobrze zdawał sobie z tego sprawę.
-Dlatego nie uznam eliksiru za gotowy, jeśli nie przetestuję go z każdej możliwej strony. Choć myślę, że wiele osób wolałoby brać eliksir zwiększający krzepliwość do końca życia, niż zostać tego życia pozbawionym. Zawsze jest kwestia wyboru i priorytetów. To jak dylematy moralne uzdrowicieli. Uratować życie, kogoś, kto do śmierci nie będzie samodzielny, czy oszczędzić bólu? Ryzykować operacją, która ma ogromnie wysoką szansę na niepowodzenie, czy odpuścić ją w ogóle? Życie to gra wyborów, których konsekwencje ciągną się za nami latami. To nie poker, gdzie można wykalkulować ryzyko i podjąć właściwą decyzję, czy też spasować. Nie jesteśmy w stanie od tego uciec. - Zrobiło się nieco filozoficznie, ale skoro już rozmawiali, to chłopak powoli otwierał się na nieco większe przemyślenia, które w nim siedziały, a którymi wcale tak często się z przypadkowymi osobami nie dzielił.
-Nie wiem, czy jest to możliwe jeśli trucizna rozejdzie się już po krwioobiegu całkowicie, ale jest to na pewno temat warty przemyślenia. Pytanie jeszcze, czy cokolwiek byłoby w stanie wchłonąć tak dużą ilość substancji naraz. Jeśli nie, a trucizna skumulowałaby się w jednym miejscu w organizmie, to myślę, że szansa na zgon wzrasta drastycznie i nieodwracalnie. - Pomysł sam w sobie był ciekaw i wart uwagi, a nawet badań. Niestety jak zawsze była też ta druga, o wiele niebezpieczniejsza strona medalu, z którą trzeba było się liczyć.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Załom rzeki Grismerie QzgSDG8








Załom rzeki Grismerie Empty


PisanieZałom rzeki Grismerie Empty Re: Załom rzeki Grismerie  Załom rzeki Grismerie Empty;

Powrót do góry Go down
 

Załom rzeki Grismerie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Załom rzeki Grismerie JHTDsR7 :: 
Avalon
-