Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ruchoma Karczma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Posiada kolczyk w nosie. || Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 370
  Liczba postów : 923
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptySob Lip 09 2022, 13:24;


Ruchoma Karczma


Słyszeliście ten żart? Do karczmy wchodzi centaur, skrzat i...

A raczej to ciągnięta przez centaura ruchoma karczma, na której schodkach siedzi wyglądający na rozmarzonego skrzat zdecydowanie niedomowy zatrzymuje się niemalże u waszych stóp. Centaur chrząka, skrzat podrywa się, wyrwany z zamyślenia, po czym machnięciem dłoni otwiera zdobione drzwi, zza których uderza was cała gama zapachów.
Wnętrze wygląda, jak istna graciarnia; nie uświadczysz równo ustawionych stołów z białymi obrusami, ani ubranego we frak kelnera. Zamiast tego skrzat, który przedstawi się jako "Ja", wskaże wam jedną z wielu leżących na podłodze poduszek, po czym wesoło oznajmi, że on dobrze wie, co chcielibyście zamówić, zaraz to znikając w drugim, znacznie mniejszym pomieszczeniu, które odgradza jedynie półprzeźroczysta zasłonka. Szybko jednak okaże się, że to nie Ja ma tutaj niesamowity talent kulinarny. Waszym oczom ukazuje się obrazek raczej niespodziewany; bo z drugiej strony, przez szeroko otwarte okno, podchodzi centaur, w ciszy i skupieniu zabierając się do przyrządzania dania.

Kostki:


______________________


What makes this fragile world go round? Were you ever lost? Was she ever found?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyNie Lip 17 2022, 21:43;

Lokacja: 4, 41
Zbroja: F, 1

Pewnie że mógł przenieść zbłąkane zwierzę za pomocą zaklęcia, ale wtedy nie miałby przecież okazji pochwalić się imponującą formą i muskulaturą… ta, niewykluczone że udałoby mu się osiągnąć oczekiwany rezultat, gdyby nie zawilgotniałe od potu czoło i głośne dyszenie, które wyraźnie wskazywało, że sytuacja wymaga od niego nienaturalnego wręcz wysiłku. Nie tylko Maximilian miał ochotę rzucić tę pieprzoną zbroję z urwiska. – Dzięki za troskę, ale mam wrażenie że i tak nie dałbym rady zasnąć, a wolałbym uniknąć przemiłych pogawędek z Voralbergiem w tym stanie. – Zareagował błyskawicznie na propozycję swojego młodszego kochanka, zbaczając z narzuconego przez niego kursu. Zamiast tego skręcił piaszczystą dróżką w stronę centralnej części wioski, czujnie rozglądając się po okolicy. – A to co? – Rzucił nagle, pokazując chłopakowi dłonią na ciągnięty przez centaura wóz. Dopiero po chwili jego spojrzenie padło na charakterystyczny szyld, zapraszający do ruchomej karczmy. – Chodź, w końcu mieliśmy spróbować lokalnego cydru. – Zaciągnął towarzysza do środka, sadzając tyłek na wskazanej przez skrzata poduszce. Nie bez powodu przetarł również ślepia, bo widząc otaczającą ich graciarnię i gotującego w pomieszczeniu obok kopytnego, pomyślał że ze zmęczenia doświadcza jakichś ostro pokręconych omamów.
- Wolałbym coś mięsnego… – Burknął pod nosem, z opóźnieniem zdając sobie sprawę z tego, że niejaki Ja postanowił wybrać dania za nich. – Mam nadzieję, że przynajmniej nocą nam odpuszczą. – Dodał podobnie zawiedziony tonem, skinieniem głowy wskazując Felixowi na prześladującą ich zbroję. Nie zdziwiłby się, gdyby kolejna ułożyła go do snu w tej melinie. – Wiesz, że Samantha i Alex niedługo się żenią, nie? – Zagadnął chłopaka po zamówieniu butelki cydraka, chociaż nie był pewien czy i w tym przypadku gospodarz nie zechce go wyręczyć w wyborze. – Myślałem, żeby zabrać cię jako osobę towarzyszącą. – Nie skłamał, acz skoro nie otrzymał jeszcze od panny Carter oficjalnego zaproszenia, nie widział wcześniej powodu, dla którego miałby zainicjować ten temat. Teraz, z niewyjaśnionego powodu poczuł jednak potrzebę podzielenia się z Solbergiem wszystkim tym, co ślina mu na język przyniosła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyNie Lip 17 2022, 22:09;

Potrawa: grzybianka z łapką
Zbroja: Wyjawia mój jeden sekret

Kto jak kto, ale Morales powinien wiedzieć, że podobna wymówka u Maxa nie ma za chuja racji bytu. Nic więc dziwnego, że młodszy z nich spojrzał na niego jak na skończonego kretyna, po czym wziął ostentacyjny oddech i dopiero się odezwał. -Ty wiesz, że na to są eliksiry, no nie? Poza tym nikt Ci nie karze z nim gadać. - Pokręcił głową, bo czasem naprawdę nie mógł za tego trzydziestoparoletniego debila. Jakby sam był lepszy.... Cóż, jemu też przebywanie w domku z belfrem aż tak nie odpowiadało, więc po prostu ruszył za schodzącym ze ścieżki Salazarem. -To centaur, baranie. - Wystawił mu język, bo  oczywiście doskonale wiedział, że nie o to Moralesowi chodzi. -Wiesz, że na procenty namawiać mnie nie trzeba. Ale tylko jeden kufel! - Żachnął się od razu, po czym posłusznie wszedł do zagraconej tawerny za swoim kochankiem. Przyjął bez marudzenia grzybiankę, po w sumie napalanie się na nimfy sprawiło, że nieco zgłodniał, choć po cichu liczył na ten cały cydr. Ale mieli jeszcze na to milion dni, prawda? -A co, nie marzy Ci się rycerski trójkącik? - Wyszczerzył ząbki, a choć był popierdolony jeśli chodziło o pomysły łóżkowe, to jednak też wolałby zaznać choć kilku godzin bez klekoczących za nimi duchami, które rzucały te swoje dziwne uroki i wszystko psuły. -Taaaa, wiem. - Mruknął, biorąc do ust pierwszy kęs. Musiał przyznać, że kluska nie byłaby taka zła gdyby nie fakt, że znalazł w niej jakąś kończyna przypominająca nogę. -Mnie? - Kolejna porcja zupy utknęła w połowie drogi do ust, gdy Maximilian spojrzał na Salazara próbując wybadać, czy ten mówi poważnie. -Ale, że..... Nie rozumiem. - Powiedział w końcu, mając w głowie dość srogi rozpierdol. ŁWidelec wylądował na talerzu, a Solberg nie mógł się doczekać tego cydru, by móc trochę przyszumić sobie w łepetynie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyNie Lip 17 2022, 22:45;

- Mimo wszystko… szkoda wieczoru. – Nie silił się na bardziej wyszukane wymówki, nonszalancko wzruszając ramionami. Dopóki mógł, wolał spędzić czas z Maximilianem sam na sam, przynajmniej jeśli nie liczyć włóczących się za nimi duchów wyspiarskich rycerzy, które wystarczająco uprzykrzały im życie. Nie potrzeba im było dodatkowo towarzystwa Voralberga. – Nie chodziło mi o… A zresztą. – Machnął wymownie ręką. – Bardzo śmieszne. – Westchnął dopiero po chwili, kiedy zrozumiał żartobliwy charakter rzuconej przez chłopaka obelgi i wystawiony prześmiewczo język. Czasami naprawdę doprowadzał człowieka do szewskiej pasji. – Ta… tylko jeden. – Przytaknął również na wyznaczony wcześniej limit procentowych trunków, chociaż nie wybrzmiał chyba aż tak przekonująco, jakby od siebie oczekiwał. Czuł się zmęczony, ale jednocześnie wiedział, że zdołałby obecnie zasnąć. Nic więc dziwnego, że z chęcią sięgnąłby nie po jedną, a po kilka butelek jabłkowego trunku, a hamował się wyłącznie ze względu na swego młodszego kochanka.
- Masz na myśli ciebie, mnie i mój miecz? – Zasugerował, unosząc głowę z nas ogromnych rozmiarów kluski, którą właśnie przeciął nożem na pół. Zanim wcisnął do ust kęs potrawy, obdarzył nastolatka szerokim uśmiechem i uniesioną jednoznacznie brwią. Dopiero kiedy spojrzał na swój talerz, mina znacząco mu zrzedła. – Chyba nie tylko duchy mnie prześladują. Myślisz, że to avaloński odpowiednik ponuraka? – Pokazał Felixowi nabity na widelec fragment muchostworka, a właściwie do jego twarz wykrzywioną w agonii i to wcale nie na skutek uderzenia sztućcem. Pewnie mogliby na ten temat podywagować, ale filozoficzne dysputy postanowił odrzucić na bok, widząc zdezorientowaną minę swego partnera. – Czego nie rozumiesz? – Wyrzucił z siebie równie zmieszany. Nie widział niczego, co trzeba by było w tym przypadku wyjaśniać, ale najwyraźniej winien pokusić się o większą bezpośredniość. Nawet się do niej zbierał, jednak wpierw wolał umoczyć usta w przyniesionym przez skrzata kuflu. Posmakował cierpkiego napoju, który rzeczywiście smakował jak cydrak, ale pewności co do tego nie miał, skoro o tym gatunku cydru słyszał jedynie od mieszkańców wioski. Nie miał jeszcze okazji samemu go spróbować. – Chciałbym, żebyś poszedł ze mną na wesele Voralbergów. W roli mojego partnera. – Wreszcie wyłożył mu jak krowie na rowie. Prościej się chyba nie dało. – O ile przypadkiem nie rozejdą się przed wysłaniem zaproszeń. – Pozwolił sobie również zażartować, ale nie wierzył, by panna Carter porzuciła niezrozumiały dla niego obiekt weschnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyNie Lip 17 2022, 23:00;

Westchnął ciężko po raz kolejny. Jak Paco mógł się tak wypowiadać o jedynych i niepowtarzalnych, cudownych i kochanych eliksirach?
Widać zmęczenie robiło swoje bo nawet żarciki Morales łapał wyjątkowo późno. Tak, Max czasem przeginał z tym swoim głupkowatym humorkiem, ale jakby nie było wciąż był nastolatkiem i Salazar raczej zdawał sobie sprawę z tego z kim sypia. Chyba. -Wiesz, Ty to się możesz schlać jak wieprz... - Wzruszył ramionami, nie mając zamiaru go ograniczać. Co prawda nie łatwo było Maxowi pozostawać wstrzemięźliwym, gdy obok niego ktoś bawił się w najlepsze, ale przecież musiał się do tego przyzwyczajać jeśli chciał uzyskać długotrwałe efekty. Szkoda tylko, że te musiały być okupowane takim bólem i wyrzeczeniami, na które nie miał ochoty. Teraz robił to już w większej części dla siebie, ale wciąż podkopane poczucie własnej wartości nie pozwalało mu tak do końca się poświęcić nowej drodze życia.
-Taki pasuje mi zdecydowanie bardziej. - Puścił mu oczko bo co jak co, ale nie było lepszego trio niż to, o którym przed chwilą wspomniał Morales. -O kurwa, pojebało kogoś?! - Odparł zdegustowany na to, co zobaczył u mężczyzny na talerzu. No tego jeszcze nie widział żeby grali, ale w sumie czego się spodziewał po zaświatach? Nawet tych arturiańskich. -Mam nadzieję, że nie. Mało nam pecha w życiu? - Wzdrygnął się jeszcze, powoli tracąc apetyt szczególnie, gdy sam znalazł kończynę w swojej klusce. Zastanawiał się nawet, czy należała ona do tego samego nieszczęśnika, który grymasił na talerzu Paco.
-No... Czemu? - Nie potrafił, a raczej nie chciał do końca wyrazić tego, czego nie rozumiał. Naprawdę tyle co przestali sobie skakać do gardeł i raczej nie chciał przypadkiem wracać do tego etapu ich znajomości. Jeszcze nie teraz.
Sam skorzystał z przyniesionego cydru, czekając niecierpliwie na to, co Morales mógł mieć do powiedzenia. Nie żeby specjalnie na coś liczył, ale może właśnie miało się wyklarować, jak wyglądała sytuacja między nimi.
-Ale że... Takiego normalnego? - Zapytał nieco skołowany, bo nadal nie chciał reagować jeśli nie był pewien, że dobrze wszystko zrozumiał. -Wesele niech robią, można się pobawić. Zresztą to tylko ślub, zawsze da się zerwać. - Prychnął z uśmiechem, ponownie mocząc usta w cydrze i już żałując, że pochopnie nałożył na siebie limit jednego kufla.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyNie Lip 17 2022, 23:38;

Nie to, żeby nie doceniał potęgi magicznych mikstur, jednak łącznie wątków i wyłapywanie aluzji w obecnym stanie zdecydowanie nie było jego mocną stroną. Czasami można było odnieść wrażenie, że zwoje w jego mózgownicy przestają stykać, na co wskazywało zresztą nieobecne, skołowane momentami spojrzenie. Paco starał się jak mógł, ale odnalezienie sensownej riposty jakby graniczyło z cudem, a na żarciki Maximiliana reagował z niemałym opóźnieniem. Miał nadzieję, że ta wyczekiwana butelczyna cydru doda mu odrobiny energii i towarzyskiej ogłady. – Zaniesiesz mnie potem do pokoju? – Pozwolił mu wierzyć, że dał się namówić. – Gdybym cię nie znał, może dałbym się złapać, ale wiem że wypominałbyś niesłowność przez kolejny miesiąc. – Tym razem to on wymierzył w niego palcem, pokazując że zdążył już poznać wszystkie jego gierki… a przynajmniej sporą ich część, bo wiadomo że w towarzystwie tego wężowego diabła nie można było zapomnieć o czujności.
Puszczone oczko wzbudziło jego podejrzliwość, dlatego jeszcze raz zmierzył twarzyczkę nastolatka wzrokiem. Nie był pewien czy mówi prawdę czy rozmyślnie łechce jego ego dla własnej korzyści. – Żadnych driad. – Wolał więc uprzedzić, bo po wycieczce do jaskini wcale by się nie zdziwił, gdyby chłopak którąś z nich zaprosił do wspólnej sypialni. Chociaż ich olśniewająca uroda na pewno działała na wyobraźnię skuteczniej niżeli grymaśna twarz muchostworka. – Może po prostu się nie znamy, a to jakiś tutejszy przysmak. Różne rzeczy jadałem podczas podróży. – Znalazł się pan światowy… z drugiej strony rzeczywiście nie zamierzał odkładać widelca na bok. Ot, wzruszył ramionami, wgryzając się w łeb magicznego stworzonka, a chwilę później pokręcił z uznaniem głową. – Chyba nie mamy czego się obawiać. Coś, co smakuje tak niebiańsko, nie może przynosić pecha. – Powoli uniósł dłoń, uspokajając młodszego kochanka, acz zamilknął na chwilę, planując poprosić gospodarza przy wyjściu z nietypowego lokalu o przepis na tę avalońską grzybiankę.
Na razie jednak wolał skupić się na rozmowie z Felixem, która jakby utknęła w jakimś ślepym zaułku. – Ale co czemu? – Poparzył na nastolatka jak na skończonego idiotę, bo nie wiedział jakimi innymi słowami miałby go zaprosić. Wydawało mu się, że prostszymi się nie da, a jednak dla postronnego obserwatora ich wymiana pytań musiałaby wybrzmiewać jak pogawędka ślepego z głuchym. – Ee… normalnego? – Nie zrozumiał i kolejnego pytania, ratując się przed pochopną odpowiedzią kilkoma łykami cydru. – No normalnego. Siądziesz ze mną przy jednym stole. Zjemy, napijemy się, potańczymy. Oby do białego rana. – Zaczął tłumaczyć Maximilianowi, jakby chłopak nigdy wcześniej nie był na weselu. Nie ma co, domyślny zbytnio nie był. – Niestety. – Westchnął boleśnie na ostatnią z sugestii Solberga. – Chyba im to nie grozi. – Dodał wyraźnie rozczarowanym tonem, wszak tak jak kochał pannę Carter i nie zamierzał rezygnować z łączącej ich więzi nawet mimo bliskiej obecności Voralberga, tak nie ukrywał że kibicowałby Sam z całego serca, gdyby kto inny zawrócił jej w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyNie Lip 17 2022, 23:58;

Cóż, choć raz to Morales nie miał kontaktu z rzeczywistością, a nie były ślizgon, który ponownie przesadził z którąś z używek. Nie było to jednak aż takie zabawne, gdy Max widział, jak starszy z nich ledwo pokonuje magicznie wywołane zmęczenie. Poczuł nawet wyrzuty sumienia, że ciągnął go po tych całych górach w tym stanie.
-Wiesz, że tak. - Zapewnił, bo oczywiście jakoś by go do chatki dotargał. Może nie bezboleśnie, ale zawsze! -Daj spokój Paco... - Mruknął, bo teraz to jemu było nieco mniej do śmiechu. -Nie możesz cały czas się na mnie oglądać. Muszę jakoś pogodzić się z faktem, że inni będą przy mnie dawać w palnik. - Widocznie zmarkotniał, ale nie było to jeszcze aż tak tragiczne. Przynajmniej do momentu, gdy siedząca obok zbroja nie postanowiła się odezwać. -Co prawda młody wolałby wcale nie rzucać. Nie widzi sensu, a raczej zbyt mocno to wszystko lubi... - Zakuty łeb postanowił zdradzić to, co naprawdę Max myślał o swoim "nowym, zdrowym życiu" bo choć szedł w zaparte, że się zmieni i wcale go tak do tego nie ciągnie, to jednak w głowie siedziały zupełnie inne rzeczy, których nie chciał wypowiadać. -Dzięki, Sir Niewyparzona Gębo. Nawet nie będę pytał skąd wiesz. Wyłaź mi ze łba i tyle. - Pierdolnął w zbroję, czego szybko pożałował, bo jednak trochę go to zabolało. W końcu nie miał pięści z tytanu, a płyta choć skrywała ducha, nadal była zrobiona z twardego metalu. Nie skomentował w żaden sposób słów rycerza, nie chcąc wchodzić z Moralesem ponownie na te burzliwe wody. Nie teraz, gdy wszystko zdawało się w miarę układać.
Tym razem akurat Solberg nie stosował pochlebstw, by połechtać ego kochanka. Jeśli chodziło o ich życie łóżkowe naprawdę nie mógł narzekać i czuł, że naprawdę ciężko byłoby znaleźć kogokolwiek innego z libido podobnym do tego, które siedziało w jego dziewiętnastoletnim ciele. -No i cały misterny plan w pizdu.... - Udał zasmuconego, bo skoro już Paco sam wspomniał o driadach... No tak, Max nie miałby zupełnie nic przeciwko temu, jakby jakaś się zagubiła w ich pościeli na noc czy piętnaście. -Tak też może być. Ale mógłby się chociaż uśmiechnąć. - Ponownie się wzdrygnął, bo choć żołądek miał ze stali to jednak jeszcze niczyjej twarzy w całości nie jadł. I obecnie niespecjalnie miał nawet zamiar. -No tak, na kuchni to się znają nawet bardziej niż El Paraiso. - Musiał pochwalić potrawę, bo smakowała wybornie. Max co prawda nie był specjalnym koneserem i po prostu jadł co akurat było pod ręką, ale ta kluska, czy jak to się po tutejszemu nazywało, była po prostu nieziemska. Mimo utkwionych w środku zwłok rzecz jasna.
Rozmowa zdecydowanie im nie szła. Jeden myślał, że wyraża się jasno jak Lumos, drugi ni chuja nie wiedział, jak powinien te słowa rozumieć, a pytany dostawał jeszcze bardziej dziwne odpowiedzi. Solberg odłożył w końcu sztućce na talerz i rozmasował sobie skronie, bo ciężko mu było ogarnąć tę słowną wymianę, jaka miała miejsce.
-No... Czemu mam tam z Tobą iść? Znaczy, czemu mnie zapraszasz? - Zapytał teraz już samemu nie wiedząc, czy o to mu chodziło, bo wypowiedzi Paco po prostu zbiły go z tropu. -Wiem, co się robi na weselach i jak działa rola osoby towarzyszącej. - Prychnął, bo akurat ten fragment uznał za niezwykle zabawny. -Po prostu zastanawia mnie Twój dobór słów. - Powiedział jeszcze, zatapiając usta w kuflu z cydrem, bo naprawdę nie chciał rozpoczynać tu i teraz tej rozmowy, ale widać los postanowił nieco za nich podjąć decyzję. Niestety zarówno Max jak i Salazar byli w to beznadziejni i jakoś nie wyglądało na to, żeby obecnie nadawali na tych samych falach.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyPon Lip 18 2022, 00:37;

Nietrudno było zauważyć, że po wycieczce po zaśnieżonych górach i spotkaniu z magiczną zbroją nie zdołał się jeszcze zregenerować, ale na szczęście kontaktu z rzeczywistością jeszcze nie zatracił. Po prostu niekiedy potrzeba było mu więcej czasu, by przenalizować słowa młodszego towarzysza albo najzwyczajniej w świecie zapominał o niektórych z nich. Szczęście w nieszczęściu, że padł jedynie ofiarą zmęczenia, a nie lokalnych środków odurzających, których efektów pewnie nie potrafiliby przewidzieć. Nie umiał odmówić sobie tego jednego kufla cydru, ale powiedzmy sobie uczciwie, po ostatnim, niezbyt fortunnym wypadzie do Grecji miał uraz zarówno do alkoholu, jak i narkotyków. Nie chciał ryzykować, zwłaszcza kiedy jego relacja z Maximilianem powoli zaczynała się układać, co na chwilę obecną oznaczało, że nie drą ze sobą kotów na każdym niemalże kroku. – Oszczędzę ci tego. – Odpowiedział stanowczo, nie zważając na podsuwane mu przez chłopaka argumenty. Miał rację, jasne, ale Paco wiedział, że nie musi być tym, który wystąpi w roli kuszącego go węża. Zwłaszcza, kiedy spoglądająca na nich z góry zbroja wywlekła wszystkie pokusy dzieciaka na wierzch.
Wbrew pozorom nie zaczął Felixa pouczać, a nawet obdarzył ducha karcącym spojrzeniem. – Dzięki, Florence, ale nie potrzeba nam suflera. – Przegonił ją dość wymownym gestem dłoni, chociaż nie spodziewał się, żeby rycerska zjawa faktycznie go posłuchała. Cóż, przynajmniej na tyle na ile okoliczności pozwalały, stanął w obronie wyraźnie przygaszonego nastolatka… Problem w tym, że Solberg wolał sam wziąć sprawy w swoje ręce, nie tylko w przenośni, ale i dosłownie, co Paco skwitował kolejnym przewróceniem oczami. Dopiero po chwili doprowadził się do porządku i ujął lekko dłonią chłopięcy podbródek. – W końcu odnajdziesz sens i umiar. – Rzucił pokrzepiająco, świadomie poprzestając na tych kilku słowach. Widział, że Maximilian się stara, a skoro tak wolał nie ciągnąc niepotrzebnie na pewno deprymującego dla niego tematu.
- Wiedziałem, że knujesz za moimi plecami… – Prychnął pod nosem, delikatnie uderzając pięścią w stół. – Która cię tak oczarowała? Pani z uprzężą? – Kontynuował żartobliwym tonem, wyczytując z miny chłopaka, że mimo wszystko nie zorganizował im spontanicznego trójkąta. Morales nie ukrywał, że odetchnął z ulgą, chociaż gdyby dłużej się nad tym zastanowić, pewnie i tak jutrzejszego poranka otrząsnąłby się z zazdrości. Tylko dlatego, że w grę wchodziła leśna nimfa, która po upojnej nocy i tak powróciłaby na łono natury, nie mieszając nastolatkowi w głowie. – Może gotują je podobnie do homarów, to znaczy… – Rozbudził się, mogąc podzielić się ciekawostką dotyczącą kuchni, ale równie szybko powstrzymał się przed wygłaszaniem brutalnych metod. Zresztą, muchostworki zeszły na drugi plan, bo tak jak wcześniej Felix ewidentnie połechtał jego ego, tak tym razem śmiał porównywać jakąś ciągniętą przez centaura, podrzędną knajpkę do El Paraiso. No dobra, ta kluska była wyśmienita, ale przecież hotelowe menu obfitowało w wiele równie smakowitych propozycji. – Powinieneś przestać grzeszyć i częściej u mnie jadać. – Rzucił niby to urażony, ale jak to mówią w każdym żarcie dało się znaleźć i ziarenko prawdy, a Salazar miał nadzieję, że przekona Solberga do niego zdrowszej i bogatszej diety.
Na razie jednak to Paco próbował przetrawić strzępki ich rozmowy, zespalając je w jedną spójną całość. Niestety z marnym skutkiem, bo i nie miał pojęcia do czego młody w ogóle pije. Czuł się skołowany, jakby centaur właśnie uderzył go w głowę swym kopytem, a Maximilian zamiast wyrażać się jasno, w jego mniemaniu jeszcze bardziej zaciemniał obraz sytuacji. Czy w ogóle docierały do niego jego słowa? – Bo… po prostu chcę cię zaprosić? – Rozłożył bezradnie ręce, doszukując się drugiego dna. – Nie rozumiem o co ci chodzi. – Po dłuższej chwili postanowił jednak złożyć broń, spoglądając wyczekująco na chłopaka, jakby starając się w ten sposób wydobyć z niego parę słów wyjaśnienia. Nie był jednak zaskoczony, kiedy zamiast tego zderzył się z sarkastycznym tonem. Idealny moment, żeby sięgnąć po kufel cydru. – Których słów? – Westchnął cicho, mocząc usta w słodko-gorzkim, procentowym trunku. – Chyba się zgubiłem. Możesz jaśniej, Felix? – Skitował wreszcie bezradnie, licząc na to, że młodszy kochanek przestanie mówić zagadkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyPon Lip 18 2022, 01:00;

Max nie lubił o tym myśleć, a co dopiero rozmawiać. Wiedział, że wyjście jest jedno jeśli chce jeszcze trochę pokorzystać z lepszych chwil w życiu i chociażby przed śmiercią odhaczyć wszystko to, co sobie zaplanował. Był wdzięczny Paco, że tym razem oszczędził sobie pogadanek, czy czegokolwiek w tym stylu. Uśmiechnął się słabo, gdy poczuł dłoń na swoim podbródku po czym spojrzał w te czekoladowe tęczówki, które przyniosły mu chwilę spokoju. -Dzięki. - Nie rozwijał wypowiedzi chcąc zostawić ten temat daleko za sobą.
Temat zszedł nagle na nimfy i nastolatkowi od razu znów zaczęło chcieć się żyć, gdy wspomniał ich nieziemską urodę i wdzięk, a do tego te niesamowicie dźwięczne głosy...
-Ta z uprzężą była nieziemska! Chociaż oczy trochę creepy. Driadą też bym nie pogardził, ale z kolei te włosy u oceanid.... No kurwa, nie wybiorę. - Zaśmiał się, choć widać było, że nieco mu się odleciało w krainę fantazji i najchętniej wrzuciłby się w orgietkę z nimi wszystkimi naraz. W końcu po chuj wybierać, jak można mieć wszystko? Wiedział, że Paco jest zazdrośnikiem, ale sam poruszył temat i skoro tak, Max uznał to za ciche przyzwolenie na wypowiedzenie swojego zdania. A to raczej nie było grzeczne. -Że wiążą im kończyny i wrzucają na żywca do wrzątku? - Może nie był kucharzem, ale miał w Inverness telewizję, a to wystarczało, by raz na jakiś czas podłapał podobne ciekawostki ze świata, jak metoda gotowania homarów. Nie chciał jednak zastanawiać się, czy to, co znajdowało się w ich kluskach było zamordowane w podobny, czy może w bardziej humanitarny sposób. -Mam przestać grzeszyć i przychodzić tylko na posiłki mówisz? - Podpuścił go, bo Salazar sam się o to prosił. Max wiedział, że ostatnio był raczej niejadkiem i faktycznie wiele wyśmienitych potraw z hotelowego menu go ominęło, ale miał zamiar to nadrobić szczególnie na obiecanej mu przez Moralesa kolacji.
O ile pierwsza część konwersacji nawet się kupy dupy trzymała, tak już od kiedy Paco wspomniał o weselu Voralberga jakby obydwoje nagle cofnęli się o dwadzieścia lat w rozwoju. Zdawało się, że nie rozumieli najprostszych słów i pytań, więc obydwoje siedzieli tam skonfundowani jak rażone prądem świnie.
-No to jest nas dwóch. - Mruknął przyznając, że też nie do końca ogarnia Salazara, choć Max wyraźnie miał na myśli coś więcej, na co wskazywał ton jego głosu. -Dobra, nie myśl tyle, bo Ci się mózg przegrzeje. Chętnie pójdę z Tobą na ten cały ślub. - Powiedział w końcu postanawiając odpuścić i przyjąć zaproszenie bez rozgrzebywania jego sensu. Rzucił jeszcze kątem oka spojrzenie na Floriana, czy jak tam temu debilowi było, żeby przekonać się, że nie ma nic więcej do dodania od siebie i wrócił do jedzenia grzybianki.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyPon Lip 18 2022, 01:45;

Nie udawał, że problem nie istnieje; wręcz przeciwnie, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że przylgnął do Maximiliana, a w konsekwencji również i do niego, jak rzep do psiego ogona i że najprawdopodobniej będzie powracał w najmniej oczekiwanych momentach. Domyślał się jednak, że wewnętrza walka ze wszechobecnymi pokusami stanowi obecnie dla chłopaka wystarczające obciążenie. Nie chciał dokładać mu zmartwień, ani przywdziewać moralizatorskiego tonu, zwłaszcza podczas pierwszego wieczoru spędzonego w tajemniczej, arturiańskiej krainie. Stwierdził, że jeżeli ten jeden raz odpuści świat się nie zawali, za to być może Felix nie poczuje się przygnieciony ciężarem trudnych, acz niezbędnych decyzji. Poważnych rozmów mieli ostatnimi czasy aż nadto, dlatego skinął jedynie porozumiewawczo głową na chłopięce podziękowanie.
Nie potrzebował dodatkowego towarzystwa pod pościelą, a jednak nie bez powodu pozwalał sobie na żarty o trójkątach z nimfami. Niektórzy rodzice pozwalali dzieciom napić się alkoholu w domu, żeby nie upijały się na mieście, a Paco podobną taktykę postanowił sprytnie obrócić przeciwko Maximilianowi. Wymienić się komentarzami na temat nieziemskiej urody driad, darować pewną ułudę swobody, żeby podświadomie zniechęcić chłopaka do poszukiwania uciech w głębi jabłoniowych lasów i jaskiń. – Jesteś niemożliwy… – Spojrzał na niego wyraźnie rozbawiony. – …i zachłanny. – Parsknął również śmiechem, wytykając mu niewątpliwie wygórowane libido. Cóż, podczas pobytu na wyspie role najwidoczniej się odwróciły. – Mniej więcej. – Mruknął cicho w odpowiedzi, skoro Solberg i tak zdecydował się pociągnąć go za język. – A mówiłeś, że nie znasz się kuchni. – Spuścił na chwilę wzrok w poszukiwaniu paczki papierosów. Nie widział, żeby gospodarz wyraził sprzeciw, więc odpalił merlinową strzałę, zupełnie nie zważając na to, że na tak niewielkiej przestrzeni dym uczyni z pomieszczenia swoistą komorę gazową. – Why not both? – Zasugerował uniesieniem brwi, celowo chuchając chłopakowi w twarz. – Następnym razem po prostu nie oponuj, kiedy proponuję śniadanie do łóżka. – Puścił mu oczko, tuż przed tym jak ich rozmowa wkroczyła na dziwne tory… a tak po prawdzie, to całkiem się wykoleiła.
Morales czuł się zupełnie tak, jakby wypił nie kilka łyków, a kilku butelek cydru, a jego młodszy kochanek zaczął mówić do niego w innym języku… albo jak gdyby to on sam zaczął używać trytońskiego, bo najwyraźniej do Felixa nie docierała tak prosta propozycja jak „pójdziesz ze mną na wesele?”. Obydwaj popisali się niebywałymi umiejętnościami komunikacji, a i Paco okazał się tak empatyczny i domyślny jak kupa liści. Nic nowego, czyż nie? – Mówiłem ci już, że jesteś skomplikowany? – Westchnął wymownie, ponownie omiatając twarz kochanka w poszukiwaniu prostej odpowiedzi… ale te nigdy nie były proste. – Kogo innego miałbym zaprosić? – Próbował rzucić przynętę, licząc że Maximilian jakkolwiek złapie haczyk, rozwinie swą wypowiedź i wyjaśni skąd te wszystkie wątpliwości, ale skoro ostatecznie przyznał, że chętnie się z nim wybierze, przysłowiowo machnął na ten bałagan ręką. Zamiast tego dogasił papierosa w popielniczce i powrócił do napoczętej wcześniej grzybianki. Dopiero kiedy odsunęli na bok talerze, nachylił się bliżej nastolatka. – Czyli co? Wspólne zakupy po powrocie? Wybierzemy ci jakiś elegancki garnitur. – Kto jak kto, ale akurat Paco u dobrego krawca mógłby przesiadywać godzinami, a i zależało mu na tym, żeby jego partner prezentował się na parkiecie olśniewająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyPon Lip 18 2022, 02:06;

Dokładnie tak. Avalon był miejscem, które mogło zwiastować nowy rozdział w ich relacji, bardziej jasny i szczery, ale nie oznaczało to, że muszą spędzić cały czas tutaj rozmawiając na poważne tematy. Wręcz przeciwnie, te pierwsze godziny ich pobytu na wyspie zdawały się kompletnie przysłonić im wszelkie ciężkie rozmowy, jakie do tej pory przeprowadzili. Przynajmniej aż do teraz, gdy zakuty łeb postanowił wszystko zjebać. Na szczęście akurat tutaj Morales zrozumiał, że temat należy uciąć i mogli zająć się czymś zupełnie innym.
Taktyka Moralesa zdawała się mieć sens. Przynajmniej w teorii, bo tak naprawdę gdyby Max tylko miał dobrą okazję, to może i pomyślałby o Moralesie, ale czy tak łatwo zrezygnowałby z ciepłego towarzystwa avalońskich nimf? Pewnie nie szczególnie, że jego relacja z mężczyzną wciąż była dla niego niejasna, a co za tym szło, nie do końca obowiązywały ich żadne zasady. Przynajmniej tak to wyglądało, ale tylko czasami, bo w innych momentach Max miał zupełnie inne wrażenie. - Tak, a co? - Wyszczerzył się, nie mając zamiaru nawet udawać, że jego potrzeby seksualne nie są duże. Zresztą kto jak kto, ale Morales doskonale o tym wiedział. -Bo się nie znam, ale nie jestem aż tak skretyniały żeby nic o świecie nie wiedzieć. - Odgryzł się żartobliwie. Może i wiedział, jak w teorii się homary gotuje, ale zupełnie innym tematem był fakt, że w życiu nie potrafiłby tego przenieść na praktykę bez ofiar w ludziach czy innych spalonych istotach.
Sam sięgnął po papierosa, skoro już robili tu komorę dymną i zaciągnął się. Jeśli ktoś z nich liczył, że kolejna używka pomoże im się dogadać, to zdecydowanie się pomylili. -Tego nie obiecuję, ale mogę spróbować. - Jak grzeczny chłopiec postanowił poprawę, a jego szmaragdowe ślepia na chwilę zajaśniały, gdy wspomniał jeden z ostatnich przed wyjazdem poranków w El Paraiso. Gdyby tak mogli w tym momencie się tam znaleźć....
No ale najpierw trzeba było zakończyć ten cyrk na kółkach, a raczej ciągnięty przez centaura, jakim była ich weselna rozmowa. Często nie umieli się porozumieć, ale ten dzień przebił na głowę większość ich interakcji. -Zdarzało Ci się, choć zwykle wiedziałem dlaczego. - Przyznał, jednocześnie dając Paco do zrozumienia, że nie ma pojęcia skąd nagle się to wyznanie wzięło. Wzruszył ramionami na pytanie, bo już trochę odechciało mu się próbować znaleźć odpowiedź. -Nie wiem, to Twoi znajomi. - Wymamrotał w końcu, nadziewając ogromny kęs grzybianki i wpychając go sobie do ryja. Musiał dość srogo przeżuwać, bo akurat trafił na resztę nogi istotki, co nie ułatwiało mu kulinarnego doznania, choć akurat smaku potrawy nawet to nie było w stanie zepsuć.
-Skoro musimy... Chociaż mam już jakiś garniak z poprzedniego wesela. Może ujdzie. - Wiedział, że Morales najchętniej zamieszkałby gdzieś, gdzie może otoczyć się pięknymi i przede wszystkim bardzo wystawnymi koszulami, ale sam Max zdecydowanie bardziej stawiał na stonowaną garderobę. I wygodną. Bez tego nie było mowy, że cokolwiek założy, a raczej nie wyobrażał sobie wparadować do Voralberga na wesele jak go matka natura stworzyła.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyPon Lip 18 2022, 23:26;

Mimo że ostatnimi czasy udawało im się zręcznie unikać konfliktowych sytuacji, tak ich relacja skrywała jeszcze wiele tajemnic i niejasności. Problemy nadal ciągnęły się za nimi przecież w ogonie, pomiędzy wierszami niby luźnych pogawędek można by się doszukać wielu dwuznaczności i niedopowiedzeń, ale czasami warto było wyciszyć emocje i odpocząć od trudnych – zwłaszcza w ich perspektywie – tematów. Przynajmniej z tego założenia wychodził Paco, który chociaż pierwsze dni pobytu w arturiańskiej krainie zamierzał spędzić w atmosferze beztroski, świadomie rezygnując z uderzenia w czułe punkty swojego młodszego kochanka. Postanowił obdarzyć go odrobiną swobody i zaufania, żeby zamazać obraz zdecydowanie nieudanego wyjazdu do Grecji i tym razem spędzić czas, koncentrując się przede wszystkim na otaczających ich przyjemnościach… z których to chętnie wyłączyłby dzikie harce z leśnymi nimfami, ale to pomińmy.
Początkowo nie odpowiedział, wpatrując się w wyszczerzone usta i ponętne wargi swojego towarzysza, które chętnie chwyciłby w tym momencie zębami, gdyby nie dzielący ich stolik, zastawiony talerzami i kuflami. Po chwili spojrzenie czekoladowych źrenic padło jeszcze niżej, a Morales odwdzięczył się chłopakowi nieco skromniejszym, acz niemniej prowokującym uśmiechem. – Właśnie to mnie do ciebie przyciągnęło. Inteligencja. – Pokiwał porozumiewawczo głową, nie będąc w stanie powstrzymać cisnącego się w gardzieli śmiechu. Nie to, żeby nie doceniał wiedzy nastolatka, ale obydwaj z pewnością doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że teraz nawija mu makaron na uszy, a u genezy ich znajomości stały zupełnie inne walory. Głównie te estetyczne. – Robisz postępy. – Mruknął również wyraźnie zadowolony, instynktownie mierząc wzrokiem sylwetkę Felixa, który chyba zdołał nieco zatraconej masy nadrobić. Dobry znak…
…a propos znaków… Najwyraźniej nie prezentowali się najlepiej, jeśli chodzi o dawanie sobie wzajemnie jasnych sygnałów, a ich krótka pogawędka o weselnych klimatach powoli zaczynała przypominać komediodramat. Ot, jeden o niebie, drugi o chlebie. Zresztą kolejne wyznanie Maximiliana nie polepszyło ich sytuacji, wywołując w umyśle Moralesa jeszcze większy mętlik, ujawniający się pod postacią równie zidiociałej miny. – …z którymi cię poznam. – Dokończył za niego, marszcząc czoło w niemym zastanowieniu, kiedy nagle uwierzył, że zidentyfikowało sedno tej enigmatycznej wymiany zdań. Szkoda, że niesłusznie. – Czekaj… martwisz się o to, że nie zdołasz się wkręcić w towarzystwo? Ty? – Zerknął na niego zdziwiony, bo akurat pierwsze dwa słowa, które nasuwały się na myśl w przypadku Solberga to „dusza towarzystwa”. – Spokojnie, nie są tacy starzy. Tak samo jak ja. – Podkreślił znacząco ostatnie zdanie z cichym prychnięciem zanim sięgnął po kolejnego kęsa kluski grzybowym nadzieniem. Wreszcie opróżnił talerz, popijając kolację sporym łykiem cydru.
- Tak? A kiedy ostatnio go mierzyłeś? – Skinieniem głowy wskazał na nadal wychudzone nieco ramiona. – Nie mam zamiaru za ciebie wybierać, tylko doradzać… – Zapewnił, że decyzja należy do niego. – …i popatrzeć jak przechadzasz się po wybiegu. – Dodał już ciszej, konspiracyjnym tonem, z czarującym uśmiechem wymalowanym na twarzy. – Czy to źle, że chciałbym żebyś – jako mój partner – dobrze wyglądał? – Przechylił sugestywnie głowę, unosząc jeszcze wyżej kącik ust, mając nadzieję że przy takim rozkładzie sił chłopaka nie będzie już stać na odmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyWto Lip 19 2022, 00:13;

Widział tę zmianę w Paco i był mu cholernie wdzięczny za tę swobodę, o którą przecież tak długo i zawzięcie walczył. Nie spodziewał się jednak, że tak szybko uda mu się jakkolwiek postawić na swoim. Widać nie tylko on wolał czasem odpocząć i odpuścić.
Z satysfakcją wodził wzrokiem za spojrzeniem Moralesa potrafiąc wyobrazić sobie, co dzieje się teraz w jego umyśle. Atmosferka była dość intymna i faktycznie gdyby nie ten stolik pewnie stwierdziłby, że jeszcze nie demoralizował w życiu centaura i po prostu poszedłby za ciosem korzystając z tej chwili samotności ze swoim kochankiem.
-Spierdalaj. - Mruknął, rzucając w Paco kawałkiem grzybianki, choć lekki uśmiech i błyszczące ślepia zdradzały, że wcale się na te słowa nie obraził. Przecież dobrze wiedział, jak wyglądała sytuacja i szczerze też nie byłby w stanie tak bezczelnie skłamać, że w Paco początkowo pociągał go intelekt, czy dobre serduszko. Zdecydowanie na pewno nie była to też empatia. -Powoli... Ale jak się zepnę może do końca roku wyjdę z niedowagi. - Nie chciał brzmieć depresyjnie ani nic dlatego też zakończył raczej pozytywną nutą, choć sam nie do końca był pewien, czy uda mu się tego wszystkiego tak długo pilnować.
Naprawdę chyba w gorszy sposób ta rozmowa nie mogła się potoczyć. Wydawało by się, że mówią każdy swoim językiem i żaden nie pomyślał żeby wyjąć tłumaczki. Max miał ochotę jebnąć soczystego facepalma na słowa Salazara, ale taktownie się powstrzymał. -Nie o to mi... Zresztą wiesz co, odpuść. Serio. - Nie widział sensu by ciągnąć temat i miał nadzieję, że ten boomer zrozumie aluzję żeby zamknąć mordę, ale jak widać nawet tego nie potrafił złapać. -Paco nie boję się, że nie dogadam się z chmarą starców, daj mi spokój. - Ledwo był w stanie powiedzieć to zdanie tak mocno starał się powstrzymać śmiech. -Wręcz nie mogę się doczekać ich zgorszonych min i spojrzeń spod byka. - Dodał jeszcze kręcąc głową. Oczywiście wiedział, że pewnie trochę mu to siądzie na psychikę, ale z drugiej strony zawsze lubił szokować swoim zachowaniem i wyborami i teraz było dokładnie tak samo.
-Dobra, dobra kumam. - Mruknął, bo Morales miał rację. Od wesela Beatrice zdecydowanie stracił w obwodzie i garniak prawdopodobnie wisiałby na nim jak worek ziemniaków. Co nie zmieniało faktu, że specjalnie nie cieszył się wizją zakupów. Nawet sponsorowanych. -Jesteś mi za to winien. I to coś dużego. - Zawyrokował, tym samym zgadzając się na tę całą krawiecką szopkę. Już myślał, że udało im się zakończyć temat, gdy nagle Morales znowu otworzył mordę, a ostatni kawałek grzybianki utknął nastolatkowi w przełyku. Już nic z tego nie rozumiał i był pewien, że praktycznie wypluwanie swoich płuc żeby odkaszlnąć nie pomoże mu skupić się na analizowaniu tej sytuacji. -Nie. Znaczy to chyba normalne. Zapomniałem, że lubisz stroić swoich chłoptasiów żeby do Ciebie pasowali. - Subtelnie w chuj, ale jakoś samo mu się wyrwało. Skoro jednak nie uzyskał wcześniej jasnej odpowiedzi na czym tak naprawdę ich relacja stoi - i to wielokrotnie - to nawet nie widział w tym komentarzu nic aż tak złego.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyWto Lip 19 2022, 01:00;

Mówią, że złość piękności szkodzi, ale akurat Maximilianowi ani trochę nie odbierała ona kolorytu… wręcz przeciwnie, siarczyste przekleństwo, jakie wydobyło się z jego ust w połączeniu z charakterystycznym błyskiem w oku i subtelnym uśmiechem, których chłopakowi nie udało się powstrzymać, pobudzały do życia wyobraźnię i boleśnie przypominały o tym, że nie przesiadują tutaj sami. Paco najchętniej przekupiłby woźnicę, ale niestety akurat w negocjacjach ze skrzatami i centaurami brakowało mu doświadczenia. Starał się więc na razie nie myśleć o pokusach, zamiast tego skupiając się na własnym refleksie, który cudem pozwolił mu uniknąć rzuconej w jego stronę kluski. – … i bogate słownictwo. Zapomniałbym o bogatym słownictwie. – Nie mógł sobie darować, kiedy zrozumiał, że udało mu się zagiąć nastoletniego kochanka, co przecież wcale nie było takie proste. Solberg sprawiał wrażenie kogoś, kto ma gotową ripostę na wszystko. – Wiesz, że zawsze służę pomocą. – Zwrócił się do niego już cieplejszym, spokojniejszym tonem, nie mając na myśli jedynie przyniesionego do łóżka śniadania czy obiecanej kolacji. Maximilian na pewno miał świadomość tego, że nie musi przebierać wyłącznie w karcie El Paraiso. Paco gotów był go przecież zabrać do każdej innej, nawet i najdroższej restauracji.
Gdyby posłuchać dalszej części ich rozmowy, można by odnieść wrażenie, że to właśnie ich duet zapoczątkował wielki rozłam przy wieży Babel, a ludzie po całym świecie poczęli gawędzić w niezrozumiałych dla siebie językach. Czy kogokolwiek to jednak jeszcze dziwiło? Czasami przypominali wręcz bliźniaki syjamskie, ale kiedy napotkali na drodze komunikacyjną przeszkodę, poruszali się niemalże jak dzieci we mgle. Paco przez chwilę poczuł się, jakby rozmawiał ze stereotypową kobietą, która doszukała się problemu, kwitując wszystko jakże wymownym nieważne, a kiedy już myślał że doszedł do sedna, okazało się że dryfował daleko od brzegu. – No tak, niewykluczone że znajdziemy się na świeczniku… – Wtrącił swoje trzy knuty nonszalanckim tonem, wszak w swoim życiu zdążył przywyknąć już do zaintrygowanych czy zgorszonych spojrzeń, zwłaszcza gdy pojawiał się na przysłowiowym czerwonym dywanie w towarzystwie nie tylko kogoś tej samej płci, ale i wiele od siebie młodszego. Szkopuł tkwił w tym, że skoro Felixowi również nie przeszkadzało prowokowanie publiki, dosłownie wracali do punktu wyjścia.
- Coś dużego, mówisz… – Zaśmiał się pod nosem w poszukiwaniu odpowiedniej nagrody za kilka ponętnych ruchów bioderkami. – Przejażdżka na słoniu wystarczy? – Postanowił się z nim podroczyć, arogancko przekonany o tym, że i tak zdolny jest spełnić każdego jego życzenie. – Ciesz… – Chciał już powiedzieć coś od serca, kiedy nieoczekiwanie oberwał w twarz. Tym razem tylko w przenośni, ale nic dziwnego, że po jakże subtelnych słowach Maximiliana, odchrząknął nerwowo, a i odruchowo uciekł spojrzeniem w bok. – Powiedziałem coś nie tak? – Rzucił zachowawczo po dłuższej chwili milczenia, powracając wzrokiem na twarz młodszego kochanka, z której próbował wyczytać gdzie dokładnie popełnił błąd. – Nie musisz do mnie pasować, Felix. Możesz wybrać co zechcesz, ale nie obiecuję ci, że nie dobiorę krawata pod kolor twojej koszuli. – Starał się wybrzmieć naturalnie i swobodnie, ale intuicja podpowiadała mu, że coś jest nie tak. – Po prostu cieszę się, że będziesz tam ze mną. – Dodał więc od serca, acz trudno powiedzieć czy na skutek własnej woli, czy unoszącej się tuż obok Florence.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyWto Lip 19 2022, 01:22;

-Jebnę Ci kiedyś. Obiecuję, że Ci jebnę. - Teraz już naprawdę prawie ocierał łezkę rozbawienia z kącików oczu. Bezczelny chujek. A jednak nie mógł powiedzieć, że się z nim źle bawił i najchętniej wyjebałby jak najdalej od tych jego pstrokatych koszul. Chociaż te akurat najbardziej lubił porozrzucane po podłodze. -Wiem, ale naprawdę na razie wystarczy, że jesteś gdzieś obok. - Docenił te słowa wiedząc, że nie są tylko pustymi frazesami i gdyby naprawdę potrzebował pomocy, Morales by mu jej udzielił. Pewnie na swój popierdolony sposób, o który Max nigdy nie prosił, ale starałby się, a to najważniejsze. Zresztą Solberg wciąż pamiętał ten wieczór w Paraiso, gdy obnażył przed wtedy jeszcze byłym kochankiem swoją poranioną klatkę piersiową i jak bezpiecznie poczuł się, gdy ten wziął go w swoje objęcia zapewniając, że wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli była to wielka ściema, to tamto uczucie przypominało Maxowi w cięższych chwilach ich relacji dlaczego w ogóle postanowił dać temu wszystkiemu szansę.
Dogadywali się świetnie we wszystkim poza kwestią jakichkolwiek emocji i definicji. Wystarczyło jedno nieuważne zdanie, by atmosfera nieco zgęstniała a oni zaczęli prowadzić dwie zupełnie odmienne konwersacje choć teoretycznie mówili do siebie wzajemnie myśląc, że odpowiadają na słowa drugiego.
-Raczej nie brzmi to jak coś co zazwyczaj Ci przeszkadza. - Wytknął Moralesowi żartobliwie. Sam lubił być w centrum uwagi choć akurat tutaj temat był nieco bardziej delikatny. Nie miał pojęcia, kto jeszcze zostanie zaproszony na to wesele i choć zdawał sobie sprawę, że ma wśród hogwarckiej kadry kilka przyjaznych osób, tak samo był święcie przekonany, że nie wszystkim jego obecność, a już tym bardziej u boku praktycznie dwukrotnie starszego mężczyzny może się spodobać.
-Pozwolisz, że sam wybiorę zapłatę. W swoim czasie. - Choć przejażdżka na słoniu brzmiała kusząco, tak jednak Max był pewien, że do takiej przygody nie potrzebował u Paco długu wdzięczności. Nie, tę nagrodę planował trzymać na specjalną okazję, a znając ich wybuchowe temperamenty nie jedna jeszcze taka miała się wydarzyć w ich życiu.
Frustracja przejmowała kontrolę nad ciałem młodego eliksirowara, gdy Salazar po raz kolejny po prostu nie miał bladego pojęcia co oznaczają słowa padające z ust jego rozmówcy. Solberg rozmasował sobie skroń bo czuł, jak od tego wszystkiego łeb go zaczyna pizgać. -Nic nie powiedziałeś źle. - Bo praktycznie nic mi nie powiedziałeś... Głębokie wdechy były chyba jedynym, co teraz ratowało go przed wstaniem i wyjściem, żeby rozchodzić tę kumulującą się frustrację. -Stwierdzam tylko fakt. Zawsze lubisz, jak się do Ciebie pasuje. - Nie miał siły wyjaśniać mu prawdziwego znaczenia swoich słów. Po prostu chciał już zakończyć tę niewygodną i wyraźnie zmierzającą donikąd rozmowę. -Paco, kurwa twoja mać, a ubieraj się jak chcesz. - Ręce opadały i naprawdę nie miał siły na swojego... no na Moralesa. Był gdzieś między złością, śmiechem, rezygnacją i płaczem z tego wszystkiego i po prostu się już poddawał. -Też się cieszę, że mnie tam zaprosiłeś. Pewnie Voralberg i ta cała Samantha ucieszą się mniej, ale to już chuj z tym. - Dodał żeby nie być rozwydrzonym, roszczeniowym bachorem.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptySro Lip 20 2022, 22:30;

- Czekam… – Mruknął równie bezczelnie w akompaniamencie zalotnego, prowokującego spojrzenia, acz i jemu trudno było powstrzymać się od cisnącego się na usta śmiechu. Maximiliana niełatwo było zagiąć, ale kiedy już się to udawało, nie dało się ukryć, że poczucie satysfakcji uderzało ze zdwojoną siłą. Problem w tym, że im dłużej tkwili uwięzieni w tym miejscu, z kuflem działającego niczym afrodyzjak cydraka w ręku, tym częściej myślał o zerwaniu przylegającej do torsu młodszego kochanka koszulki. – W porządku. – Pokiwał pojednawczo głową, rzucając żarty na bok. Świadomie nie kontynuował jednak tematu, nie chcąc niweczyć tej lekkiej, beztroskiej atmosfery, za którą chyba obydwaj ostatnimi czasy zatęsknili. Potrzeba im było takiego powrotu do normalności.
Prychnął pod nosem w odpowiedzi na chłopięcy przytyk. – Bo nie przeszkadza. – Przyznał mu również zaraz rację wraz z nonszalanckim wzruszeniem ramion. Przywykł do blasku reflektorów, w których uważał zresztą że zawsze prezentuje się doskonale. Patrzył zresztą na weselną imprezę z zupełnie innej perspektywy niż Felix. Nic więc dziwnego, że nie traktował sytuacji jako delikatnej. Nieszczególnie martwiła go opinia innych ani zgorszone spojrzenia, skoro już nieraz pojawiał się w towarzystwie wiele młodszych od siebie partnerów. Czuł się ponad to. – Tajemniczy… – Poruszył wymownie brwiami. – Niech będzie, że zaryzykuję. – Przejażdżka na słoniu nasunęła mu się na myśl jako pierwsza, ale niekoniecznie najbardziej kusząca z propozycji, a chociaż lubił decydować, tak tym razem z przyjemnością i nieskrywaną ciekawością postanowił oddać nastolatkowi inicjatywę… i swój portfel, o ile tylko nagroda będzie wymagała jego użycia.
Nerwowe rozmasowywanie skroni przez Solberga nie umknęło jego uwadze, ale nie oszukujmy się, nie miał zielonego pojęcia o co chłopak się tak bardzo piekli. Zwłaszcza po kolejnych słowach, jakie opuściły jego usta, rozmowa stała się jeszcze bardziej enigmatyczna. – No okej…? Lubię, i co to ma do rzeczy? – Zerknął na niego z nad przechylonego kufla, upijając kilka ostatnich łyków jabłkowego trunku. – Nie rozumiem o co ci kurwa chodzi. – Wyznał równie podirytowany. W końcu ślepy nie był i doskonale widział, że Maximilianowi leży coś na wątrobie, a jednocześnie wkurzało go to, że nie potrafi mu powiedzieć co to takiego. – Stawiam kolejkę na to, że Samantha cię pokocha, a Voralberg… jak byśmy kiedykolwiek przejmowali się jego opinią… – Przewrócił teatralnie oczami, przypominając sobie facjatę najgorszego współlokatora, jakiego można im było przydzielić. – Wiem, że go nie unikniemy, ale co powiesz na to, żebyśmy przełożyli na jutro wieczorek zapoznawczy? – Zaproponował, odstawiając na bok puste naczynie. W międzyczasie gestem dłoni wezwał do stolika skrzata. – Noc pod gołym niebem? – Rozwinął myśl, spoglądając na niego wyczekująco zanim sięgnął po nabitą galeonami sakwę. Przekazał odliczoną sumkę gospodarzowi, chwaląc przy okazji smak grzybowej kluski. Miał już zapytać o przepis, ale okazało się, że nie ma takiej potrzeby. Zachwycony opinią centaur podzielił się nim bowiem bez zbędnych pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptySro Lip 20 2022, 23:18;

Uniósł brew na to jakże entuzjastyczne oczekiwanie na cios. -No nie mów, że jeszcze Ci mało. - Prychnął, bo co jak co, ale zdarzało się, że Max przypierdolił Salazarowi. Co prawda zazwyczaj był wtedy tak porobiony, że nie miał żadnej kontroli nad swoimi ruchami, ale to już był szczegół, który wygodniej mu było pomijać.
Paco mógł sobie traktować to wesele w ten sposób, bo też nie był i wyraźnie nie potrafił postawić się w sytuacji Solberga. Solberga, który od lat przynajmniej dziewięciu wciąż słuchał moralizatorskich wykładów. Solberga, który wciąż był obserwowany i oceniany za swoją rozwiązłość i nie do końca najlepsze życiowe wybory. Solberga, który miał znaleźć się na imprezie z ludźmi, którzy jeszcze przed chwilą latali za nim po Hogwarcie wlepiając szlabany i przyłapując na seksie uprawianym po kątach... Nie, dla Maxa to nie było wcale takie proste szczególnie, gdy pomyślał sobie o tych kilku osobach z kadry, na których opinii naprawdę mu zależało, a która zapewne nie miała być na ten temat najbardziej przychylna. Dlatego też w jego głowie pojawiały się lekkie wątpliwości, choć akurat chęć wyjaśnienia na czym stoją, nie miała z tym nic wspólnego. Po prostu wiedział, że prędzej czy później będzie potrzebował jakiejkolwiek decyzji, by osiągnąć choć względny spokój ducha. -No i idealnie. Nie znasz dnia ani godziny. - Wystawił mu język, w tej chwili nie mając konkretnego pomysłu na wykorzystanie tej sytuacji, ale to właśnie dlatego też nie chciał jej tak po prostu marnować, a skoro Paco poszedł w to bez większego problemu, Max miał zamiar wycisnąć z tego co się dało.
-Ty na prawdę nie rozumiesz zdania: "Skończmy temat". - Prychnął, kręcąc przy tym głową, bo Morales tylko się pogrążał z każdą kolejną próbą zrozumienia czegokolwiek w momencie, gdy nastolatek już się poddał. -Mówiłem - o nic mi nie chodzi więc przestań drążyć. - Uniósł nieco głos, bo już naprawdę robił się zmęczony tym wszystkim. Zaczynał żałować, że w ogóle się odezwał. -Tak, tak, wiesz co sądzę o tych wygórowanych uczuciach. - Przewrócił oczami. Dopóki nie poznał Moralesa nie zdawał sobie sprawy, że są ludzie bardziej pewni siebie i aroganccy niż on sam, a tu jednak proszę. Te cechy u mężczyzny czasem naprawdę go zadziwiały pod kątem tego, jak głęboko zakorzenione i rozwinięte były. -Może być, daj mi tylko skoczyć na chwilę do domku. Możesz poczekać przed, jak tak bardzo Ci Voralberg przeszkadza. - Zgodził się chcąc jednak najpierw wziąć choć pół sekundy oddechu od towarzystwa Paco i przede wszystkim zażyć coś na ten pulsujący ból głowy, który rozhulał się jak pojebany przez tę pełną niedopowiedzeń rozmowę.

//zt x2

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 210 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1034
  Liczba postów : 1511
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Ruchoma Karczma QzgSDG8




Gracz




Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma EmptyCzw Sie 11 2022, 14:58;

jedzonko: 5
Zbroja: E, 1

Jedną z rzeczy, które zdecydowanie trzeba było zrobić będąc gdziekolwiek na wakacjach, to wypróbowanie lokalnej kuchni. Tyle że w tym momencie było to całkowicie przypadkowe. W końcu ruchoma karczma sama się przed nim zatrzymała, a kiedy skrzat tylko otworzył drzwiczki wilkołakowi przypomniało się że chętnie by coś wszamał. I miał o tyle dobrze że nie musiał się tak naprawdę zastanawiać co by chciał zjeść. Skrzat i centaur po prostu zaczęli gotować, a jemu pozostało czekać aż dostanie tajemnicze jedzenie.
Siedząc i czekając w pewnym momencie się obrócił w kierunku w którym zdecydowanie słyszał nieco oddalony, ale zbliżający się metaliczny klekot zbroi. Znaczyło to albo towarzystwo kogoś, do kogo się przykleiła... Albo to że przyklei się do niego na tę parę godzin. Oby tym razem nie niosła ze sobą wyczeprpania albo innego mało przyjemnego efektu.

@Dion U. C. Heartling
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Ruchoma Karczma QzgSDG8








Ruchoma Karczma Empty


PisanieRuchoma Karczma Empty Re: Ruchoma Karczma  Ruchoma Karczma Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ruchoma Karczma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ruchoma Karczma JHTDsR7 :: 
Avalon
 :: 
Ellan Vannin
-