Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mglista plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Pierścień na palcu lewej ręki (pochłaniacz magii), podłużna blizna na prawym przedramieniu, skórzana rękawiczka na prawej ręce zakrywająca objętą martwicą dłoń (klątwa)
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 3136
  Liczba postów : 1853
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Mglista plaża QzgSDG8




Moderator




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Mglista plaża  Mglista plaża EmptySro 6 Lip - 20:22;


Mglista plaża

Nie wygląda jak idealne miejsce na wakacje, prawda? Pozory jednak mylą. Choć w nawet najpogodniejszy dzień słońce nie smaży tu zbyt mocno, to nie docierają tu silne podmuchy wiatru, dzięki czemu nie jest tu zimno, sama mgła jest z kolei zupełnie... ciepła! Bez przerwy unosi się nad wodą, ogrzewając jej powierzchnię.
W tym miejscu często można zobaczyć trytony, które chętnie wygrzewają się na licznych skałach. Wieczorami z kolei rozbrzmiewa ich pieśń, którą słychać aż spod wody.

______________________


Is the devil so bad
if he cries in his sleep?




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Nieokreślony
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2615
  Liczba postów : 2941
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Mglista plaża QzgSDG8




Moderator




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyNie 10 Lip - 18:42;




Kiedyś i na zawsze



Po tygodniach negocjacji pomiędzy Panią Jeziora oraz Ministrem Magii, podobno nawet twarzą w twarz, lasy, rzeki i góry Avalonu stały się otwarte dla ogólnoświatowej magicznej społeczności, po uzyskaniu oczywiście odpowiednich gwarancji zapewnianych przez samą Międzynarodową Konferencję Czarodziejów.

Jednymi z pierwszych osób, które swe stopy postawić będą mogły na Wyspie Jabłoni są członkowie oficjalnej wycieczki, w której udział biorą również uczniowie Hogwartu. Pierwszy etap pokonujecie statkiem - magiczną kogą, która przez parę godzin mknie przez morskie fale, by w końcu przybić do białych brzegów Avalonu, na których czeka was wasz przewodnik.

Dalej wzwyż i dalej wgłąb
Zielony Rycerz - bo to oczywiście jest osoba, a raczej zjawa czekająca na brzegu - wita was w Avalonie szeroko rozpostartymi ramionami. Za jego plecami widzicie wynurzającą się z mgieł wyspę o wręcz rajskim krajobrazie, naznaczonym zielonymi puszczami, górskimi szczytami oraz strużkami dymu wzbijającymi się w niebo parę wzgórz stąd.
- Przejdźmy się nieco - powiedział duch-rezydent Camelotu, który najwidoczniej nie był aż tak przywiązany do jednego miejsca, jak spodziewać się tego można było po innych zjawach. Zaczął sunąć parę centymetrów nad ziemią wzdłuż wybrzeża, kierując się w kierunku słupów dymu.
- Wasze Ministerstwo zapewne uprzedziło was o tym, że w Avalonie zachowywać się trzeba należycie godnie - rozpoczął podniosłym tonem, z wyraźnym rozrzewnieniem spoglądając na krajobraz wyspy - Powtórzę jednak - niezależnie od waszych czynów czy zamiarów, jesteście tutaj gośćmi, a więc są wymagane od was odpowiednie maniery - ostrzegł Rycerz, wschodząc na pierwsze ze wzgórz. Drogę przeszła wam kaczka idąca tyłem - goniła ją zaś włochata, latająca świnka, wykrzykująca proste zadania matematyczne.
- Jeśli będziecie przestrzegać tych zasad, tajemnice Wyspy Jabłoni stać będą przed wami otworem - kontynuował po rozpoczęciu wspinaczki na kolejne ze wzgórz. Nad waszymi głowami przeleciał piszczący wesoło smok, mniejszy nawet od wiwerny i o ważkowych, błoniastych skrzydłach, zrzucając w dół srebrzysty pyłek - Wiele tutejszych stworzeń i roślin nie przeżyło po milenium w Brytanii, nie oznacza to jednak że nie są niebezpieczne. Uważajcie więc - poradził Rycerz, wskazując na skupisko niewielkich wierzb, które zajęte były dźganiem przelatujących owadów za pomocą swoich witek.

W końcu przeszliście przez wzgórza, a waszym oczom ukazał się dość urokliwy widok - niewielka wioska, wyjęta wręcz z ilustracji z książki z baśniami. Na wąskich uliczkach pomiędzy drewnianymi domkami stukały kopyta centaurów i raciczki faunów, kilka wodnych nimf rozmawiało z jakimś trytonem, a para niewielkich trolli zajęta była przenoszeniem całego morza za pomocą paru wiader do dziury wykopanej parę metrów od brzegu.
- Oto Ellan Vannin - przedstawił wioskę Zielony Rycerz, ustępując ze ścieżki prowadzącej w dół, prosto w kierunku zabudowań - Witajcie w Avalonie, który, tak jak zaoferował swoją przyjaźń Kiedyś, teraz oferuje ją na Zawsze!




@Ravenclaw, @Hufflepuff, @Slytherin, @Gryffindor, @Dorosły


______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyNie 10 Lip - 21:17;

Avalon, choć znajdowała się w nim od raptem kilku chwil, zdecydowanie był najpiękniejszym miejscem na ziemi i dosłownie niecierpliwie przebierała nogami, czekając aż zakończy się przemowa powitalna Zielonego Rycerza i aż będzie mogła rozejrzeć się po okolicy i zapoznać ze wszystkimi mieszkającymi na niej magicznymi istotami, których podobno było tu całkiem sporo. Planowała zwiedzić każdy skrawek wyspy, zajrzeć w każdy kąt i nazbierać jak najwięcej pięknych wspomnień, bo kto wie kiedy kolejny raz będzie jej dane znowu tu zawitać. Jednym uchem słuchała słów przewodnika, natychmiast zapominając co mówił, bardziej skupiona na podziwianiu mgły unoszącej się nad plażą, a może po prostu zastępującą piasek? Tak czy inaczej, efekt był niesamowity. Ludzie powoli rozchodzili się na różne strony, część schodziła już ścieżką w stronę miasteczka, więc Zoe rozejrzała w poszukiwaniu jakiejś znajomej twarzy, z którą mogłaby podzielić się niepohamowanym entuzjazmem.
Znalazła taką, a jakże! Mimowolnie uśmiechnęła się szeroko, gdy dostrzegła stojącego całkiem niedaleko @Longwei Huang i, pomachawszy do niego energicznie, w paru susach dopadła jego boku i bezceremonialnie złapała pod ramię jak dobrego przyjaciela.
- LONGWEI!! Jak miło cię widzieć!!! Nie dość, że to ty, to jeszcze w takich przepięknych okolicznościach. Powiedz, czy nie umierasz z zachwytu jak na to wszystko patrzysz? A to dopiero początek... Przysięgam, jak zobaczę pegazorożca to po prostu padnę. Padnę i nie wstanę i niech mnie zdepta - zarzuciła go słowotokiem, nawet nie próbując opanować emocji. - Longwei... uczynisz mi ten zaszczyt i pójdziesz ze mną na pierwszy oficjalny spacer po Avalonie? - spytała na koniec bardzo uroczyście niczym rycerz proszący damę do tańca na balu. - O ile ci oczywiście nie przeszkadza moje gadanie i, od razu uczciwie przyznam... przyciągam strasznego pecha. Ostatnio jak sobie poszłam w las, to mnie pobił jednorożec, a jeszcze kiedy indziej prawie pożarł ten no... mimik. Ale poza tym to dobra zabawa gwarantowana! - uprzedził lojalnie, starając się przy tym jednak zachęcająco uśmiechnąć, z nadzieją że mężczyzna się nie zniechęci i przystanie na jej propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyNie 10 Lip - 22:11;

Longwei nie potrafił przestać omiatać wszystkiego wokół spojrzeniem. Widział, że Mulan kierowała się w głąb wyspy i właściwie chciał iść za nią, żeby zobaczyć, czy przypadkiem trafili do tego samego domku, kiedy usłyszał, że ktoś go woła. Odwrócił się, aby zobaczyć po chwili uśmiechniętą twarz dziewczyny, która nie tylko była urocza, ale i zwariowana. Uśmiechnął się do niej w odpowiedzi, mrużąc przy tym oczy, naprawdę ciesząc się z tego spotkania.
- Przyznaję, że wyspa jest piękniejsza niż w legendach - powiedział wesoło, od razu przesuwając spojrzeniem za jednym z centaurów, który przechodził przez wioskę. To było naprawdę magiczne miejsce. Nie dziwił się więc, że dziewczyna tak reagowała. Nie wycofał również ramienia, pozwalając jej trzymać go, gdy w końcu zaczęli stawiać spokojne kroki przed siebie.
- Wolałbym, żebyś jednak nie została zadeptana przez pegarożca, ale z wielką przyjemnością zobaczyłbym je z tobą. A tym jak wiele mówisz, nie przejmuj się, ja zwykle mówię mniej, więc się uzupełniamy - przyznał jeszcze, zgadzając się na wspólny spacer. Nie widział powodów, dla których miałby nie chcieć jej towarzystwa, a jej gadulstwo nie było niczym nieprzyjemnym. Było właśnie tym, co sprawiało, że uważał ją za uroczą, a także wartą poznania. - Tym razem żadnych prezentów do znalezienia dla babci, kuzynki, wujka, czy siostry? Pamiętam, że masz dużą rodzinę, a prezent z Avalonu byłby czymś naprawdę wielkim - zapytał z zaciekawieniem

@Zoe Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptySro 13 Lip - 12:21;

Z wielkim zadowoleniem stwierdziła, że Longwei zareagował na jej (odrobinę tylko) natarczywe towarzystwo z entuzjazmem, bo miała ogromną ochotę wreszcie znów porozmawiać z nim twarzą w twarz, a nie tylko wymieniając wiadomości; nie zniosłaby, gdyby miało się teraz okazać, że ten woli ją spławić.
- Totalnie! Niektórych rzeczy po prostu chyba się nie da wyrazić słowami... - przytaknęła i przyszło jej do głowy, że jest szalenie wdzięczna tym wszystkim, którzy stanęli w szranki z tym Jak-Mu-Tam-Czarnoksiężnikiem, uratowali księżyc i przyczynili do odkrycia tej fantasycznej krainy. Zerknęła na rozmówcę, ciekawa czy i on należał do tego zacnego grona. - Brałeś udział w wyprawach tego całego Labradora Jonesa? - zapytała, kierując swoje kroki naprzód bez konkretnego celu i nie przestając rozglądać się z zachwytem wymalowanym na twarzy; pewnie będzie musiało minąć jeszcze sporo czasu, zanim przyzwyczai się do pięknych widoków i towarzystwa najmagiczniejszych stworzeń na tyle, by móc się w stu procentach skupić na rozmowie. Z trudem oderwała wzrok od otaczających ją scen rodem z baśni i przeniosła trochę nieprzytomne spojrzenie na rozmówcę.
- Prezenty... Masz rację, przecież nie wypadałoby ... Zobacz, czy to nimfy??? ... wrócić z t a k i e j wycieczki bez upominków. Będę musiała kupić wszystko dla wszystkich, żeby nikt się nie pogniewał. Chyba będziemy musieli się rozejrzeć za jakąś... Hurtownią pamiątek, bo ze zwykłego sklepu zgarnęłabym cały asortyment - zachichotała, odruchowo przyjmując za oczywisty fakt, że Longwei i w tej czynności będzie jej towarzyszył. - Proponuję rozejrzeć się też za unikatowymi modelami smoków! ...albo samymi smokami - zaproponowała dziarsko - I za czymś do jedzenia. W sumie... Zjadłabym jabłko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyNie 17 Lip - 14:32;

Szczęśliwie dla niej, Longwei także wolał rozmawiać twarzą w twarz, niż pisać jedynie w notesie. Wiedział też, że powinien z niego nieco bardziej korzystać, ale prawdę mówiąc, nie wiedział za bardzo jak. Nie był to jednak czas na rozmyślania o wizbooku, o tym czy powinien wrzucać tam także swoje zdjęcia, czy jedynie skupiać się na smokach, gdy miał towarzystwo w postaci Zoe. Dziewczyna potrafiła swoim słowotokiem zagadać każdego i Huang był pewien, że znaleźliby się tacy, którym to przeszkadzało, jednak nie jemu. Czasem Brandon potrafiła wypowiedzieć na głos to, o czym i on myślał, a dzięki temu sam nie musiał szukać odpowiednich słów do opisania czegoś. Jej towarzystwo było odświeżające, może nawet odprężające, więc z przyjemnością stawiał powoli kroki, kierując się w głąb wioski.
- Lancastera - poprawił ją łagodnie, po czym pokręcił głową. - Nie, nie brałem w tym udziału. Nie wydaje mi się, że mógłbym im jakkolwiek pomóc, a jednak byłem przydatny w pracy. Przez zniknięcie księżyca także smoki nie były w pełni sobą, były bardziej rozdrażnione niż zwykle, więc zostałem w Dolinie - odpowiedział jej, wyraźnie nie brzmiąc na zawiedzionego, choć słyszał, że podobno spotkali smoka. Jeśli czegoś żałował, to właśnie tego - braku możliwości spotkania się z wielkim gadem. Nie, zdecydowanie nie był pod tym względem normalny, ale o tym także nie musiał mówić na głos.
- Tak, to nimfy. Są też centaury i fauny, widziałaś? - zaśmiał się, dyskretnie wskazując kolejne istoty, które nie zwracały na nich większej uwagi, choć wyraźnie dzieci spoglądały na nich z zaciekawieniem. Jak wiele czasu minęło, odkąd czarodziej postawił stopę na tej wyspie? Pewnie będzie potrzeba mniej, aby tutejsi mieszkańcy przywykli do turystów.
- Wiesz, obawiam się, że może tutaj nie być sklepu jako takiego, ale jasne, wystarczy poszukać czegoś odpowiedniego. Ja nie muszę dla nikogo więcej kupować pamiątek, bo rodzice nie przepadają za takimi rzeczami, a Mulan także tu przyjechała, ale dla siebie chętnie bym coś kupił - zgodził się, z rozbawieniem odkrywając, jak bardzo Zoe przywykła do jego osoby, skoro wyraźnie zakładała, że będą gdzieś razem chodzić. - W takim razie zapraszam na obiad. Chodź, poszukamy miejsca, gdzie można coś zjeść i zobaczmy, czy mają w ofercie rajskie jabłka - zaproponował, odbijając na inną ścieżkę, która nie prowadziła do domków przeznaczonych dla nich na czas wakacji.

@Zoe Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyPon 18 Lip - 18:42;

Zachichotała tylko, machnąwszy ręką, kiedy Longwei uprzejmie poprawił ją poprawnym nazwiskiem pana odkrywcy, które w jej ustach zabrzmiało jakoś inaczej, chociaż dałaby sobie głowę uciąć, że poprawnie; z kolei wyznanie, że mężczyzna nie brał udziału w wielkiej eskapadzie spotkało się z jej żywym zainteresowaniem (jak właściwie wszystko co mówił) - choć może samo w sobie nie było szczególnie ekscytujące, ale miłą odmianą wydało jej się to, że potrafił ocenić (i przyznać), gdzie było z niego więcej pożytku, i tam też się udać.
- O, to bardzo rozsądnie z twojej strony! W sensie, że nie poszedłeś tam tylko po to, żeby szukać wrażeń czy dla poklasku... podejrzewam, że część osób właśnie tak zrobiła, żeby móc się potem pochwalić, nawet jak bardziej przeszkadzali niż pomagali - stwierdziła z aprobatą, choć wzdrygnęła się na wspomnienie braku księżyca - Nie dziwię się, że smoki były nie w formie, atmosfera była taka okropna, i ci dementorzy... straszne! Żyć się człowiekowi odechciewało, a jak się nie potrafi patronusa, jak ja... no to w ogóle strach wyjść na ulicę. Potrafisz? Na pewno potrafisz, skoro sobie radzisz ze smokami to musisz być nie bylejakim zaklęciarzem - płynnie przeszła do innego tematu, zaraz jednak gubiąc nieco wątek, bo oddała się zachwytom nad otaczającymi ich magicznymi stworzeniami. Cieszyła się na ich widok jak dziecko odwiedzające po raz pierwszy zoo, wręcz musiała powstrzymywać, by co pięć sekund nie ściskać natarczywie ramienia towarzysza i nie podskakiwać w miejscu z ekscytacją na widok coraz to nowszych okazów.
- Aaaach, nie wiem gdzie patrzeć! Chcę mieć oczy dookoła głowy. WIEM. Musimy znaleźć jakiś szemrany sklep i kupić mi takie zaczarowane oko, jak miał Szalonooki Moody, wtedy dopiero będę mogła porządnie się przyjrzeć tym cudom. Myślisz, że byłoby mi do twarzy? Może też się w takie zaopatrz, totalnie by ci się przydało też w rezerwacie! - wpadła na iście genialny pomysł, parskając śmiechem na samo wyobrażenie tego jak fenomenalnie by wyglądali i pokiwała głową z wielkim entuzjazmem, gdy Longwei przystał na jej propozycję jedzenia. A wręcz sam zapraszał - zwyczajnym grzechem byłoby z takiej możliwości nie skorzystać.
- Fantastycznie! - przyklasnęła z radością - Szalenie jestem ciekawa, czy rzeczywiście smakują tak rajsko albo czy mają jakieś magiczne właściwości... - dodała, a przez myśl jej przeszło, że gdzieś obiło jej się o uszy jakoby były afrodyzjakiem, postanowiła jednak nie dzielić się tą myślą z Longweiem, uznając, że mógłby to potraktować jak jakąś dwuznaczną sugestię. A przecież nic takiego nie miała na myśli i chciała wyjść na damę. Znaczy, b y ł a damą, tak.
Taktycznie zmieniła temat. I ton - na bardzo poważny.
- Uwaga, ważne pytanie. Gdybyś był owocem, to jakim i dlaczego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyWto 19 Lip - 22:05;

Trzeba przyznać, że przy Zoe, Longwei nie był w stanie przestać się uśmiechać. W pewnym momencie położył dłoń na jej dłoni, którą co rusz ściskała na jego ramieniu, aby samemu zacisnąć na moment palce na jej palcach. Chciał pokazać jej, że nie musi się przy nim powstrzymywać przed okazywaniem swojego entuzjazmu. Była to całkowicie naturalna i zrozumiała reakcja i nie widział powodu, dla którego miałaby jakkolwiek wstrzymywać się przed byciem w pełni sobą, przed pokazywaniem tego, co czuje. Wolał, aby podskakiwała jak piłka, śmiała się głośno i mówiła wiele, niż nagle zachowywała się zupełnie inaczej.
- Prawdę mówiąc... Nie potrafię wyczarować patronusa. Mam z tym problem i wydaje mi się, że wszystko leży we wspomnieniach - przyznał się, nie chcąc, aby miała mylny jego obraz w swojej głowie. Nigdy nie miał problemu z przyznaniem się do błędu, czy świadomością swoich wad i zalet. Zwykle jednak nie mówiło się o tym głośno, nie każdy chciał na taki temat rozmawiać, ale kiedy już wychodziło na jaw coś podobnego, Longwei nie krył się za uśmiechem, a przyznawał do błędów, czy pewnych braków umiejętności. - W pracy ze smokami ważniejsze jest podejście do nich, wiedza o nich, niż zdolność wyczarowania ognistej klatki, w której mogłabyś próbować go zamknąć, choć po prawdzie niewiele ona pomoże - dodał jeszcze, uśmiechając się szerzej, mrużąc przy tym oczy z wyraźnym rozbawieniem. Nie wiedział, jak bardzo wyidealizowany jego obraz musiała mieć w swojej głowie, ale zaczynało się robić coraz ciekawiej. Obawiał się jedynie, że okaże się nudny w porównaniu z tym, co o nim myślała. Pozostawało wierzyć, że jeśli rzeczywiście tak się stanie, Zoe wciąż będzie chciała kontynuować znajomość. Byłoby szkoda przestać rozmawiać z tak błahego powodu.
Pokręcił głową w rozbawieniu, gdy usłyszał o oku jak u Szalonookiego Moody'ego. Takie coś rzeczywiście mogłoby być przydatne, z pewnością ułatwiałoby ucieczki przed atakami smoków, ale wyglądaliby z tym co najmniej komicznie. Zdecydowanie wolał znaleźć inne ciekawe pamiątki z wyprawy, albo zacząć robić zdjęcia. Do zdjęć zawsze mogli wrócić, nie tracąc nic z urody.
- To musimy się dowiedzieć, gdzie można tutaj zjeść cokolwiek, albo czy jest miejsce, gdzie możemy zerwać jabłka prosto z drzew, a później po prostu iść tam. Albo zrobić teraz spacer, rozłożyć swoje rzeczy w domkach i wybrać się już na spokojnie, gdy w pełni przywykniemy do tego powietrza... Albo i teraz i później, bo właściwie, dlaczego nie - zaproponował, odrobinę plącząc się w swoich słowach, przez co już po chwili miał całe czerwone uszy, choć próbował nie dać po sobie poznać swojego zmieszania. Szczęśliwie padło pytanie, które wymagało od niego skupienia.
- Prawdę mówiąc, nie wiem...? Wydaje mi się, że mógłbym być arbuzem. Z zewnątrz raczej twardy, zwykły, a w środku orzeźwiający i, cóż, słodki? Łagodny i pasujący każdemu, jeśli już zdecyduje się spróbować - odpowiedział po chwili ostrożnie.

@Zoe Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyPią 22 Lip - 11:37;

- Ojej... Nie masz szczęśliwych wspomnień? - palnęła prosto z mostu, szczerze przejęta jego słowami i naprawdę zmartwiona wyobrażeniem, że Longwei mógł się uważać za nieszczęśliwego człowieka; może nie wyglądał ani nie brzmiał na takiego, ale doskonale wiedziała, że pierwsze wrażenie często bywa mylne i wiele można było zwyczajnie ukryć. No po prostu serce jej pękało na myśl o tym, że Longwei mógł cierpieć... A zaraz potem zabiło mocniej, kiedy poczuła jak jego palce zaciskają się na jej dłoni gestem zdecydowanie - w jej ocenie - dalekim od przyjacielskiego. Całe szczęście, że nadal trzymała ramię mężczyzny, bo byłaby się przewróciła z wrażenia.
Trochę zgubiła wątek rozmowy, kompletnie zbita z pantałyku, ale pokiwała głową z zaangażowaniem, kiedy gdzieś w połowie jego wypowiedzi zaczęła z powrotem kontaktować. A mówił bardzo mądrze i zgodnie z jej własną filozofią - Masz absolutną rację! I wspaniałe podejście. Ja to w ogóle jestem przeciwna jakiemukolwiek przymusowi czy przemocy wobec zwierząt. W końcu... to one były tu pierwsze, a my tylko korzystamy z ich planety, nie? No, wobec ludzi oczywiście też, chociaż niektórzy czasem zdają się aż o to prosić - stwierdziła, natychmiast myśląc na przykład o takim Patolu, bo czasem zastanawiała się czy skoro rozsądne argumenty do niego nie przemawiały, to czy porządny cios w czerep nie załatwiłby sprawy i nie sprawił że dziad nabrałby trochę ogłady - ale tego w życiu nie powiedziałaby na głos. Chciała w końcu zrobić dobre wrażenie na Longweiu, który sam zdawał się być ucieleśnieniem ideału mężczyzny... A w dodatku ewidentnie zdawał się ją lubić.
A może nawet lubić.
Przejęta tą myślą, ledwo zrozumiała jego chaotyczną odpowiedź, w której składał jej ze trzy różne propozycje splątane w jedno długie zdanie, czym jednak absolutnie się nie przejęła, w końcu sama często brzmiała równie niezrozumiale. Zwłaszcza, że kiedy przestał mówić, wyglądał na lekko zakłopotanego i, cóż, był to całkiem uroczy widok. Uśmiechnęła się szeroko i z wielką aprobatą.
- A zatem: spacer, domki... Ciekawe swoją drogą jakich mamy współlokatorów, myślisz że będą koedukacyjne? Liczę że wyląduję z Augustem... E... To mój przyjaciel, żaden chłopak - sprostowała szybko, żeby nie studzić ewentualnego zapału Longweia i w ogóle pożałowała natychmiast że zaczęła cokolwiek mówić - No... Albo z kuzynkami, wiadomo. A ty? Aha, ale co ja mówiłam. Spacer, domki, a wieczorem możemy się... umówić - zaproponowała wesoło i nawet odważnie nazwała rzecz po imieniu, a co tam.
- Może zamiast jabłek powinniśmy poszukać arbuzów, teraz narobiłeś mi na nie ochoty - zachichotała, pod wrażeniem trafnego porównania do owocu i szczerymi słowami Longweia o samym sobie. Dokładnie tak samo go odbierała. - Twardy i słodki, idealne połączenie... Dobra, a ja? Jakim owocem bym była? - oczywiście sama mogłaby znaleźć odpowiedni, ale była bardzo ciekawa opinii rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyWto 26 Lip - 14:19;

- Nie do końca – odparł, uśmiechając się łagodnie kręcąc lekko głowa, gdy tylko dostrzegł jej zatroskane spojrzenie. – Mam właściwie same szczęśliwe wspomnienia, które są jednak mocno powiązane z mniej przyjemnymi. Przykładowo dzień, kiedy pierwszy raz w mojej karierze obserwowałem, jak z jaja wykluwa się młode antypodzkiego opalookiego. Jednak tego samego dnia ich opiekun został zaatakowany przez matkę, gdy nie zdążył odłożyć młodego, przed jej wybudzeniem się. Wciąż jeszcze leży w Mungu, gdzie leczą jego obrażenia. Potrafię dzięki tym wspomnieniom wyczarować coś, jakby tarczę, ale mój patronus nie ma jeszcze pełnej formy, nie wystarcza do odstraszenia dementora – wyjaśnił spokojnie, nie będąc świadomym, do jakiego stanu doprowadzał Zoe zwykłym uściskiem jej dłoni. On sam nie widział w tym geście niczego ponad tym, czym był – zwykłym uściskiem dla podniesienia na duchu, dla zapewnienia, że jest obok, czy, jak w ich przypadku, dla pokazania, że cieszy się z tego, jaka ona była i jak bardzo ekspresyjnie okazywała swoją radość. Jej towarzystwo było wyjątkowo orzeźwiające.

Uśmiechnął się, spoglądając na Zoe z zaciekawieniem, kiedy wyraziła swoje zdanie w sprawie stworzeń i zaklęć używanych przeciw nim. Cieszyło go jej spojrzenie na tę sprawę, co było widać w jego ciemnym spojrzeniu, ale nie komentował tego dalej. Nie chciał w tak przyjemny dzień wchodzić w dywagacje na temat wprowadzenia zmian w opiece nad magicznymi stworzeniami. Nie chciał również przypadkiem wspomnieć o swoich planach na stworzenie magicznego uniwersalnego siodła dedykowanego dla wszystkich magicznych stworzeń. Było to coś, co wolał zachować dla siebie.

Niewiele trzeba było czekać, aby Longwei znów uśmiechnął się szeroko, mrużąc przy tym oczy, wyraźnie rozbawiony. Wystarczyło, aby Zoe zaczęła się tłumaczyć ze swojej znajomości z jakimś chłopakiem, którego imię brzmiało niesamowicie znajomo. Mężczyzna ledwie widocznie zmarszczył brwi, przesuwając palcami wolnej dłoni po swoich ustach, aż w końcu spojrzał z ukosa na dziewczynę.

- August… Edgcumbe? Jeśli tak, to zdążyłem już go poznać – powiedział spokojnie z cieniem dumy w głosie, choć po chwili dotarło do niego, że może to być dziwne, że zna studentów z Hogwartu. Z drugiej strony, skoro jego siostra sama studiowała, miał prawo znać cześć z jej znajomych… Nawet jeśli po prostu znali się z widzenia, prawda? – Pomógł mi kiedyś, gdy zaatakował mnie dementor i tak się poznaliśmy. Wydaje się być całkiem w porządku, więc nie dziwi mnie, że się przyjaźnicie. Z resztą, nie wydajesz się kimś, kto cierpi na brak znajomych. W każdym razie dobrze, mamy zaplanowany teraz czas, więc możemy ruszać na spotkanie z naszymi współlokatorami… Ja pewnie będę mieć kogoś z grupy opiekunów – wyjaśnił swoją znajomość z Augustem, płynnie przechodząc do odpowiedzi na jej wcześniejsze pytanie, mając nadzieję, że nie trafi jednak na kogoś, z kim będzie mu ciężko wytrzymać. Wtedy musiałby szukać noclegu w domku siostry, a to mogło być dziwne. Z drugiej strony był przekonany, że Mulan nie odmówiłaby mu miejsca na noc, za co już teraz był jej wdzięczny, nawet jeśli miałoby się okazać, że nie będzie tego potrzebował.

- Dobrze, więc jesteśmy umówieni na wieczór i mam nadzieję, że to nie będzie nasze jedyne spotkanie. Będzie miło zwiedzać wspólnie wyspę – zgodził się na jej propozycję, od razu chcąc się upewnić, czy może liczyć na jej towarzystwo od czasu do czasu, czy wolała poza tym spacerem i wieczorem, wychodzić gdzieś ze swoimi znajomymi. Nawet nie byłby przesadnie zdziwiony, gdyby tak było.

- Idealne połączenie? – spytał, spoglądając na nią z wyraźnym niezrozumieniem tego, co chciała powiedzieć, ale niemal od razu zamyślił się, kiedy zapytała, jakim byłaby owocem. To nie był prosty wybór, a ilość owoców, jaka nasunęła mu się na myśl sprawiła, że sam nabrał na nie ochoty. W końcu spojrzał na Zoe, uśmiechając się ciepło. – Malina. Słodka, urocza, orzeźwiająca.

@Zoe Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Britney Johnson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 1.68 m
C. szczególne : smutne oczy, skąpa mimika twarzy, piegi
Galeony : 20
  Liczba postów : 17
https://www.czarodzieje.org/t21557-britney-johnson
https://www.czarodzieje.org/t21561-poczta-britney
https://www.czarodzieje.org/t21562-relacje-britney#700296
https://www.czarodzieje.org/t21558-britney-johnson
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyWto 26 Lip - 18:46;

Dzień przyjazdu.

Trzyma się z dala od dalekich podróży. Podróży w nieznane miejsca, przyprawiające o gęsią skórkę, o niewygodę i serce pełne strachu. A jednak płynie statkiem na Wyspę Jabłoni. Wolałaby zostać w domu, zamknąć się w pokoju, mając nadzieje, że świat jutro się skończy, a wszystko to było tylko ułamkiem życia obcej dziewczyny, nienależącego w żaden sposób do niej. Przez zimne fale magiczna koga mknie gnana przez morskie wiatry samego Posejdona. Jest w tym pewna wolność, którą Britney odczuwa, mieszająca się z niepokojem, lekkim szaleństwem i strachem, ale pigułki pomagają. Sprawiają, że oddech wpada do jej płuc swobodniej, a umysł otępiale patrzy się na wodę z dala od innych, jak tylko się da na statku pełnego uczniów, opiekunów i obcych dorosłych, chcących zakosztować wakacyjnej swobody. Jeszcze przychodzą do niej myśli, że może nie powinno jej tu być, że chce wracać, ale gdzieś w głębi duszy czuje błogość, że matka jest tak daleko, że tym razem te wakacje mogą wyglądać inaczej, bo w końcu nigdzie nigdy nie była. Przerażenie walczy z ekscytacją i nie wiadomo kto wygra.
Postawienie stóp na ziemi jest kojące, gdy statek dobija do brzegu. Przewodnik duch jest czymś całkowicie dobrze jej znanym, w końcu w Hogwarcie nie można było narzekać na brak zjaw, niektórych całkiem przyjemnych. Widok wyspy zapiera dech w piersiach i na kilka chwil Britney zachwycona widokiem wstrzymuje powietrze, a gdy puszcza, łapiąc łapczywie oddech, zastanawia się, czyżby właśnie nie doświadczała ataku paniki. Dłoń kładzie na klatce piersiowej, starając uspokoić się, chłonąc widok niesamowitego miejsca, a jednocześnie z zamiarem stłumienia strachu nieznanego. Tak ciężko skupić było się na słowach Zielonego Rycerza, gdy na drodze kaczka ze świnią robiły sobie test matematyczny, a nad głową przeleciał smok ze skrzydłami ważki nieszczególnie wielki, ale za to głośny. Britney przygryzła wargę ze zdenerwowania, wspinając się za innymi na kolejne wzgórze, bojąc się, że na kogoś wpadnie, przez to, że zagapi się na, chociażby te wierzby dźgające robale.
- Oh, niesamowite. - Szepcze do siebie, kiedy przed jej oczami Avalon ukazuje wioskę wyjętą z książek fantasy. To rekompensuje jej całą podróż i na chwile zapomina, że ktoś właśnie trącił ją ramieniem może to przypadkiem, kiedy oczarowana przyglądała się domkom i uliczką wypełnionym stukotem kopyt centaurów, faunów, cudownych nimf dyskutujących z trytonem, a także trolli, które przelewały wodę do dziury wykopanej parę metrów od brzegu nie wiedzieć w jakim celu.
- Ellan Vannin. - Powtórzyła za ich przewodnikiem, mając nadzieje, że to miejsce zapamięta na zawsze, a nazwa będzie jak kotwica otwierająca drzwi w jej wyobraźni do tej chwili, mówiąca o tym, że nieznane wcale nie musi przerażać, a może i zachwycać.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyCzw 28 Lip - 8:31;

- Och, rozumiem... Tak... Jak to mówią, nie ma dnia bez nocy, chociaż tak teraz myślę, to bez sensu, bo dlaczego niby dzień ma być dobry a noc zła? Ja na przykład lubię noce - skomentowała, zbaczając trochę z tematu, do którego jednak zaraz powróciła, bo przecież kwestia wspomnień Longweia była dla niej bardzo istotna - Musimy się w takim razie postarać, żebyś dorobił się takich szczęśliwych chwil, że n i c nie będzie w stanie ich zrujnować - w mitycznym Avalonie jest na to, wydaje mi się, naprawdę spora szansa, prawda? A nawet jak się nie uda... Cóż... Miło będzie próbować - zaświergotała wesoło, zachęcona jego zalotnym dotykiem, z głębokim postanowieniem, że naprawdę spróbuje mu w tym pomóc na tyle, na ile będzie mogła. A jeśli to prawie-złapanie z rękę było zgodne z tym, jak je interpretowała, to nie powinna mieć z tym problemu... No bo czy jest coś wzbudzającego większe szczęście niż płomienne uczucie? No, dla Longweia pewnie smoki - ale o tym nie miała przecież pojęcia. Była przekonana, że jej skromna osoba mu wystarczy.
Z miłym zaskoczeniem przyjęła informację, że przyjaciel jest ich wspólnym znajomym i nawet nie zdziwiło jej to, że jeden był studentem a drugi nie - zwyczajnie się ucieszyła.
- Oooo, fantasycznie! Nie ma nic lepszego, niż dowiedzieć się, że twoje ulubione osoby lubią się nawzajem! - zawołała z entuzjazmem, notując w pamięci że musi koniecznie wypytać Augusta o jego wrażenia na temat Weia. Na razie jednak zareagowała z przejęciem na opowiadaną historię - Zaatakował was d e m e n t o r? O Merlinie. To dopiero zapoznanie... No, ale to dobrze wróży, skoro przyjaciół poznaje się w biedzie, nie? Wiesz, ja to wcale nie mam ich aż tak wielu! Nie chodziłam do szkoły kilka lat i, co jest bardzo przykre, nie wszystkie znajomosci to przetrwały. Ale ta z Augustem na szczęście tak - zwierzyła się beztroskim tonem, chociaż treść słów była trochę gorzka - Mam nadzieję, że nie trafisz na żadnego starego ramola albo nudziarza - dodała, powstrzymując się przed wyjściem z cisnącą się na usta propozycją w stylu "jakbyś się nudził, to wpadnij do mojego domku" - w końcu nie chciała AŻ TAK przejmować inicjatywy. Na szczęście już po chwili Longwei zróbił to sam, co było wręcz miodem dla jej uszu. Byli umówieni na wieczór . Jej pierwsza prawdziwa randka. I, jak wynikało z jego sugestii, nie ostatnia.
- Oczywiście! Z wielką przyjemnością. Bardzo chętnie - potwierdziła z wrażenia kilka razy, cała zarumieniona na samą myśl o tym, jak fantastyczny wieczór ich czeka.
Zachichotała wdzięcznie, słysząc do jakiego owocu ją porównał - bardzo, bardzo jej się spodobała ta odpowiedź.
- Ty komplemenciarzu! Muszę cię częściej pytać o takie rzeczy - skwitowała niby żartobliwie, ale w środku prawie umierała z przejęcia na samą myśl o tym, jakim kwiatem - i jak pięknymi przymiotnikami - mógłby ją nazwać, gdyby tylko podjęła temat. Postanowiła jednak, że zrobi to innym razem.
- Tooo... na dziewiątą? Jak w tej piosence - uśmiechnęła się lekko, gdy przyszedł jej do głowy stary przebój, którego melodię nucił często dziarski pan ogrodnik z posiadłości Brandonów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyPią 29 Lip - 20:18;

Dlaczego dzień ma być dobry, a noc zła? Uśmiechnął się lekko, kręcąc przy tym głową. Nie o to chodziło, a przynajmniej nie jego zdaniem. Miał już to wyjaśniać, gdy okazało się, że po prostu zostanie mu zapamiętać, że dziewczyna lubi noc i kiedyś spróbować sprawić jej przyjemność. Było w niej coś takiego, że chciało się odpłacić jej za to, co robiła, za każdy uśmiech, dobre słowo, przyjaźń.
- Oczywiście, że będzie miło i czuję się zaszczycony, że masz ochotę mi w tym pomóc - odpowiedział swobodnie, będąc zwyczajnie miłym. Naprawdę cieszył się, że miała ochotę mu pomóc, choć przecież nie musiała, nie był to jej problem. Jednak nie potrafił jej odmówić, gdy widział, że wyraźnie zależało jej na tym. Zostawało jedynie zgodzić się i płynąć z prądem.
Właściwie był to jedyny sposób, żeby nie zgubić się w trakcie rozmowy z Zoe. Dziewczyna była tak żywiołowa i tak entuzjastycznie podchodziła do wszystkiego, że można było zgubić wątek. Longwei odnosił czasem wrażenie, że Zoe tak naprawdę potrzebowała jedynie towarzystwa, słuchacza, a on nie miał nic przeciwko zajmowaniu tego zaszczytnego miejsca.
- Kiedy stare znajomości umierają, zostaje miejsce na nowe. Wiem, co mówię. Studiowałem w Chinach, więc i moje znajomości trochę się rozwiały. A co do domku… Myślę, że sobie poradzę. W razie problemów mogę iść do siostry, albo spać pod gołym niebem. Zawsze też można wybrać się na nocną wycieczkę, prawda? - odpowiedział, uśmiechając się znów tak, że aż mrużył przy tym oczy. Nie ,dawał sobie sprawy z tego, jak można było odbierać jego słowa, jak można było rozumieć wszystko, co mówił. Przywykł do tego, że mówił wprost, co myślał, a także nie ukrywał się za sugestiami. Z tego powodu, gdy mówił, że chciałby się z kimś spotkać, dokładnie to oznaczały jego słowa, nic więcej. Nie wiedział więc dlaczego Zoe zdawała się radośniejsza, jakby bardziej zadowolona i uznawał, że chodzi po prostu o ich spotkanie i możliwość kolejnych rozmów nieprowadzonych przez wizengera.
- W takim razie muszę powiększyć moja znajomość roślin, żeby wiedzieć, jak odpowiadać - odpowiedział na jej słowa, dodając zaraz, że to nie był pusty komplement dla chwilowej radości. Nie chciał, żeby uznała, że zwyczajnie mówił coś, byle trafić w to, co chciała usłyszeć. Nigdy nie kłamał, starał się unikać tego, jak ognia, ewentualnie manewrować prawdą tak, żeby niekoniecznie całą wyszła na jaw, ale nie mówił czegoś, z czym nie mógłby się zgodzić.
- Dziewiąta. Powinniśmy załapać się nawet na zachód słońca - zgodził się z nieznacznym zamyśleniem, czy nie była aby zbyt późna godzina. Choć z drugiej strony, Zoe była chyba studentką, a nawet jeśli nie, to byłaby w jego towarzystwie, więc byłaby z opiekunem. Tak patrząc na planowane spotkanie, wszystko było w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptyWto 2 Sie - 17:29;

Longwei zdawał się rzucać sugestię za sugestią, po prostu nie sposób było odczytywać jego słów inaczej niż jako jawne znaki, że jest zainteresowany tą znajomością w sposób nie tylko koleżeński. Był przy tym, trzeba przyznać, stonowany i subtelny, co Zosi szalenie się podobało. W końcu, nie licząc jednego feralnego zauroczenia w pewnym graczu qudditcha, nie miała zupełnie doświadczenia i nie była pewna, czy poradziłaby sobie z odważniejszym f l i r t e m.
- Mam miejsce akurat na jedną osobę - odparła, uśmiechając się zawadiacko, chociaż uściślenie, że miała na myśli smutną pustkę w swoim sercu zostawiła dla siebie - Koniecznie musisz mi opowiedzieć, jak jest w Chinach, wiesz, ja ledwo wyściubiam nos z Norfolk, a podróże w nowe miejsca uważam że są szalenie ekscytujące... nawet jak odbywają się w czyichś opowieściach! A dzieciństwo gdzie spędziłeś? - zainteresowała się nie tylko jego wojażami, ale też szczegółami pochodzenia, zwyczajnie ciekawa, bo takie kwestie w przypadku osób o zagranicznych nazwiskach nie były wcale oczywiste.
Oczy aż jej rozbłysły niczym gwiazdy, kiedy usłyszała zaowalowaną proopozycję nocnej wycieczki - jeśli taki spacer pod rozgwieżdżonym niebem nie był czymś, co mogłoby zwalić każdą dziewczynę z nóg, to ona nie wiedziała, co innego mogłoby.
- Prawda! - potwierdziła tylko energicznie, starając się rzucić mu jakieś powłóczyste spojrzenie pod rzęs, którymi strzelały non-stop bohaterki najróżniejszych powieści i cóż... trzymała kciuki, żeby Weiowi trafiło się jakieś okropne towarzystwo, od którego będzie wolał spotkania z nią. Takie pod gołym niebem na przykład. I całe szczęście, że nie miała świadomości jakie prozaiczne kwestie zaprzątają głowę Longweia, kiedy ona rozmyślała o ciałach niebieskich i że na głos wypowiedział tylko słowa o zachodzie słońca - na tę wzmiankę kolejny przyjemny dreszcz przebiegł jej po plecach.
Randka z zachodem słońca! Karma ewidentnie istnieje, i wraca, i wynagradza Zosię za wszystkie jej dobre uczynki.
- Cudownie. U w i e l b i a m zachody słońca - prawie rozpłynęła się w zachwycie - Napiszę ci, w którym domku mnie zakwaterowali - dodała, stwierdzając, że nie ma innej opcji niż dżentelmen odbierający damę o umówionej porze spod drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Mglista plaża QzgSDG8




Gracz




Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża EmptySro 3 Sie - 22:21;

Flirt, podtekst, randka – to były słowa znane Longweiowi jedynie ze słownika i z pewnością próbowałby jakoś wytłumaczyć zaistniałe i rosnące z każdym jego słowem nieporozumienie, gdyby tylko był świadom, że takie istniało. Niestety, żyjąc w błogiej nieświadomości, odwzajemniał każdy z uśmiechów dziewczyny, bawiąc się dobrze w jej towarzystwie. Zaraz też niemal zaśmiał się cicho, gdy usłyszał, że ma jedno wolne miejsce pośród swoich znajomych.
- Dobrze, że tylko jedno – odpowiedział całkiem poważnie, rozumiejąc, że w takiej sytuacji nie straciła wielu przyjaciół w czasie swojej nieobecności w szkole. Z tego powodu nie było źle, wręcz można było się poniekąd cieszyć, gdyż miała w swoim otoczeniu miejsce na kogoś nowego, powiew świeżości, a jednocześnie nie musiała niczym się przejmować, otaczając się wciąż bliskimi sobie osobami. Zaraz też zapewnił, że przy następnym spacerze wszystko jej opowie, co tyczyło się jego, poniekąd, rodzimego kraju, na moment milknąc, gdy zastanawiał się, czy powinien ominąć tak zwykłą część prawdy, czy nie musiał się tym martwić.
- Urodziłem się w Chinach, ale wychowywałem się i mieszkam w Dolinie Godryka. Ojciec jest Chińczykiem, matka Brytyjką, więc wpajane przez rodziców zasady mocno się przeplatają tak jak tożsamość kulturowa. Jest ciekawie – odpowiedział w końcu, uśmiechając się z cieniem zawstydzenia, który pokazał się w postaci nieznacznie zaczerwienionej szyi.
Widząc jej radość na wzmiankę możliwym nocnym spacerze, jedynie upewnił się w przekonaniu, że musi znaleźć takie miejsce, gdzie dziewczyna będzie mogła oglądać gwiazdy. W ten sposób odwdzięczyłby się jej za dawną pomoc ze znalezieniem apteki w Hogsmeade. Dodatkowo lubił sprawiać innym przyjemność, a szczególnie kiedy się przyjaźnili. Nie widział w tym niczego dziwnego, czy nawet niestosownego.
- W takim razie przyjdę po ciebie, gdy dasz znać. Będzie rzeczywiście prościej, niż szukać się na ternie domków. Do zobaczenia później, Malino – odpowiedział, próbując odrobinę zażartować, choć czuł, że raczej mu to nie wyszło, przez co w momencie poczuł się nieco zażenowany. Być może byłoby lepiej, gdyby jednak nie próbował żartować, skoro miał świadomość, że mu to zdecydowanie nie wychodziło? Odetchnął głębiej i wyswobodziwszy rękę z jej uścisku, uniósł nieco dłoń w geście pożegnania, żeby skierować się do swojego domku, gotów poznać tajemnicę współlokatorów, poznać ich, a także znaleźć domek swojej siostry.

/zt x2

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Mglista plaża QzgSDG8








Mglista plaża Empty


PisanieMglista plaża Empty Re: Mglista plaża  Mglista plaża Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mglista plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mglista plaża JHTDsR7 :: 
Avalon
-