Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Bagna bure

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; od 14.02.2022 pierścionek zaręczynowy!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 4106
  Liczba postów : 4447
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Bagna bure - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Bagna bure  Bagna bure - Page 2 EmptyPon 4 Lip - 14:11;

First topic message reminder :


Bagna bure

Ponoć w tym miejscu niegdyś znajdowało się miasteczko, które zostało zatopione podczas magicznych wojen. Teraz są to bagna, które nie cieszą się najlepszą sławą - jest to niebezpieczne miejsce, które tylko wydaje się martwe. Niektóre duchy opowiadają o bogactwach, jakie zaginęły w tej okolicy, ale raczej nie ma wiele stworzeń, które dałyby się skusić magicznym błyskotkom na tyle, by wchodzić na bagna. Należy bardzo, bardzo uważać, ponieważ nie działa tutaj teleportacja!

Obowiązkowe kostki:

Uwaga! Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym. Próbować można raz dziennie.

______________________

Happiness is beautiful to see
Won't you box it up for me?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 537
  Liczba postów : 1301
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Bagna bure - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Re: Bagna bure  Bagna bure - Page 2 EmptyCzw 28 Lip - 15:29;

5 i C

Hope zdecydowanie podzielała wrażenie Ruby, z tą jedną różnicą, że nie miała czasu nie tylko dla przyjaciółki, a właściwie dla czegokolwiek, czym zajmowała się do tej pory. A może problem leżał nie w czasie, a chęciach? Brakowało jej sił – tak po prostu, po ludzku. Ostatnia klasa Hogwartu była dla niej maratonem, w który włożyła niewyobrażalnie dużo wysiłku, a po drodze zaliczyła jeszcze kilka lepszych i znacznie więcej gorszych chwil, które dodatkowo ją osłabiły. Nie czuła się gotowa ani na studia, ani na pracę, perspektywa dorosłego życia paraliżowała ją strachem.
Jak nic wlecimy w jakieś drzewo i tyle będzie z naszej świetlanej przyszłości. Nie to żebym w ciebie wątpiła, oczywiście — machnęła ręką, śmiejąc się cichutko. Cieszyła się z tego trajkotania Rubensa, sama ostatnio nie była w najlepszym nastroju na paplanie, zdecydowanie częściej niż kiedyś wybierała milczenie i obserwację. Trochę przestawała w tym wszystkim rozpoznawać samą siebie i nie miała pojęcia, czy to przejściowy stan, czy może zmieniała się permanentnie i taka już pozostanie.
To, co się w niej nie zmieniło, to pakowanie się wszędzie tam, gdzie szła Ruby, choćby brzmiało to jak najkoszmarniejszy, najniebezpieczniejszy pomysł na świecie. I choć „krzaki” nie brzmiały znowu tak tragicznie, to wspomnienia jak do tej pory kończyło się zbaczanie z wytartych ścieżek, nie napawały optymizmem. Mimo niepewnej miny pokiwała głową z entuzjazmem i od razu skręciła we wskazanym kierunku.
Ufam ci, niestety — mruknęła z rozbawieniem, przeciskając się przez gąszcz i w końcu wychodząc na przepiękne bagna. Westchnęła bezgłośnie, bo miejsce wyglądało zupełnie jak coś, czego można się było spodziewać, ale bardzo taktownie milczała, bo przecież nie liczyło się „gdzie” tylko „z kim”.
Pamiętasz jak popłynęłyśmy w cholerę na jakąś wyspę i potem okazało się, że ludzie tam UMIERAJĄ? — zagadnęła Ruby, opierając dłonie na biodrach — no to tutaj bardziej śmierdzi, ale przynajmniej nie ma żadnych tabliczek, więc chyba nic nam nie grozi — dodała zaraz, nie zastanawiając się nad tym, że może brak ostrzegawczych znaków wynikał nie z braku niebezpieczeństwa, a braku ludzi, którzy mogliby poustawiać je w odpowiednich miejscach. Już miała powiedzieć coś jeszcze, ale zamarła z rozchylonymi wargami, wyraźnie nasłuchując. Zmarszczone brwi wyrażały bezgraniczne zdziwienie.
Też to słyszysz? Jakby ktoś płakał. Ruby, tu jest jak w jakimś horrorze — pożaliła się przyjaciółce jękliwie — wchodzimy na jakieś dzikie, opuszczone tereny, pewnie wiąże się z nimi jakaś mroczna legenda, o której pojęcia zielonego nie mamy, ledwo stawiamy tu stopę, a już coś zawodzi niemożebnie. Teraz pójdę to sprawdzić, okaże się, że to jakieś duchy albo potwory, które w ten sposób łapią naiwnych ludzi i umrę. A jak nie pójdę i nie umrę, to zabiją mnie wyrzuty sumienia, więc i tak umrę. Jasny gwint. No to idę. Stój tutaj lepiej, co? — rozgadała się na dobre i wyciągnęła różdżkę, gotowa pójść sprawdzić, co tak płacze.

______________________


Happy, but a little lost

well, i don't know what i don't know so i'll kick my shoes off and run into the setting sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | niebieskie włosy
Galeony : 323
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Bagna bure - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Re: Bagna bure  Bagna bure - Page 2 EmptyCzw 28 Lip - 21:59;

Spojrzała na Hope, z błądzącym uśmiechem w kąciku ust. Wzruszyła jednak ramionami, odwracając się do przyjaciółki, rozkładając ręce i idąc tyłem, wcale nie przejmując się tym, że zaraz może wejść w jakieś drzewo. Co rzecz jasna zrobiła i odbiła się z jękiem, bo tak się właśnie kończyły jej wspaniałe pomysły.
Co ja ci poradzę, że przyciągamy pecha, ale przynajmniej mamy co opowiadać! — rzuciła, pocierając obolałe ramię, którym rąbnęła drzewo, ale rzecz jasna sobie nic z tego nie robiła. Machinalnie jednak przeniosła dłoń na swoje żebra, pamiętając o swoim ostatnim wypadku i jakby będąc bardziej uważną na obrażenia w tej części ciała. Nigdy nie sądziła, że połamanie żeber jest aż tak bolesne. Nawet jeśli jeszcze przed wakacjami skończyła łykać te paskudne eliksiry, to jednak wspomnienie zostało.
Rozejrzała się po bagnistym terenie, próbując coś wymyślić, ale prawda była taka, że nigdy nie miała planu b, a jeśli już to głosił on „nie spieprzyć planu a”, tak więc kompletnie nie wiedziała co zrobić. Nie wyglądała jednak jakby specjalnie ją to obchodziło, w przeciwieństwie do Hope. Ale chyba właśnie taka była ich przyjaźń – Ruby zajmowała się wymyślaniem różnych głupot, a Hope była tą od martwienia się, czasem i na zapas.
Uważnie stawiała kroki na przewalonych drzewach, przytrzymując się omchlonych konarów, bo ostatnie czego chciała, to wylądować w tym paskudnym bagnie. Griffin miała rację, okropnie śmierdziało, ale przecież nie mogły się ot tak wycofać. Wydawało jej się, że coś błysnęło w gęstej wodzie, więc oczywiście musiała to sprawdzić. Chyba właśnie to były te gryfońskie cechy, Maguire zamierzała sprawdzić jakieś błyskotki, które pewnie były tylko zwidami, za to Hope podążała za głosem. Co za wspaniałe pomysły.
Co? — odwróciła się do dziewczyny, ale ta już zmierzała w tylko sobie znaną stronę — Nie zgub się! — zawołała do niej przez ramię, ale sama szła dalej w kierunku swojego czegoś, bo co to jest nie miała pojęcia.
Im bliżej była, tym bardziej coś jej nie pasowało. Zmarszczyła brwi, ostrożnie kucając na jakimś w połowie zanurzonym konarze, przyglądając się swojemu znalezisku. Problem w tym, że owe znalezisko nagle zaczęło się ruszać. Nagle oczy Ruby przypominały swoją wielkością galeony, bo całkiem szybko pojęła co kryło się w odmętach bagna.
Hope?! — zawołała, stawiając krok w tył, ale smok był coraz bliżej — HOPE?! — krzyknęła dużo głośniej i bardziej piskliwie. Cofnęła się jeszcze bardziej, przełykając nerwowo ślinę i chcąc spierdalać gdzie pieprz rośnie. Musiała jednak najpierw znaleźć swoją najlepszą przyjaciółkę. Odwróciła się, próbując odszukać ją wzrokiem, ale to był błąd. Smok bowiem okazał się być naprawdę agresywnym osobnikiem. Ruby zdążyła wrzasnąć z całej piersi, a potem czuła tylko ból, który i tak był przyćmiony krążącą w szaleńczym tempie adrenaliną we krwi.


______________________

Be brave to stand for what you believe in even if you stand alone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 537
  Liczba postów : 1301
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Bagna bure - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Re: Bagna bure  Bagna bure - Page 2 EmptyPią 29 Lip - 12:32;

Machnęła ręką, nie odwracając się nawet, na znak, że przyjęła do wiadomości, że ma się nie zgubić i dołoży wszelkich starań, żeby wypełnić polecenie – o ile było to możliwe. Jedną z cech Hope było to, że kiepsko radziła sobie w terenie, dlatego oddalanie się od drugiej osoby było pomysłem beznadziejnym, absolutnie wręcz koszmarnym i dziewczyna była tego doskonale świadoma – ale oczywiście jej to nie powstrzymało.
Najgorszym momentem było zanurzanie się w gęstej ciszy. Jasne, przerywał ją urywany płacz, dźwięki stawianych kroków, coraz mocniejsze bicie serca i oddech, a mimo to czuła się tak, jakby cicha samotność otulała ją ciaśniej niż mgła, muskała skórę, pozostawiając na niej gęsią skórkę, osiadała w płucach nieprzyjemnym ciężarem. Obejrzała się przez ramię, ale odeszła na tyle daleko, że Ruby nie było już widać zza drzew, nie pozostało jej więc nic innego, jak opanować drżenie ręki i iść naprzód. Dość szybko okazało się też, że płacz nie był tylko jej wymysłem, czego obawiała się do samego końca – jego źródłem była wyjątkowo piękna kobieta z wyjątkowo paskudną raną. Hope w pierwszym odruchu stanęła jak wryta, starając się jakoś dopasować imię do tej niecodziennie pięknej twarzy, aż w końcu zdała sobie sprawę z tego, że nie jest to możliwe, bo ma do czynienia z najprawdziwszą wilą. Zbliżyła się do niej ostrożnie, nie mając pojęcia, czego się spodziewać.
Potrzebujesz pomocy? — zapytała niezbyt bystro, choć i tak lepsze było to, niż „wszystko w porządku?”. Kucnęła przy kłodzie, oglądając z bliska jej ranę. Na widok krwi poczuła nieprzyjemny przewrót w żołądku, ale dzielnie zacisnęła zęby. — Mogłabym ci to co najwyżej zabandażować… — powiedziała z zawstydzeniem, bezradnie rozkładając ręce, po czym tchnięta nagłą myślą, ożywiła się znacznie — jesteś w stanie iść? Zabiorę Cię do znachorki, ona na pewno coś poradzi. Mogłabym przenieść cię zaklęciem… jeśli się zgodzisz. — Marszcząc brwi, spojrzała pytająco na kobietę. Na Merlina, tylko prawdziwa wila mogła wyglądać tak spektakularnie, w tak nieszczęśliwym dla siebie momencie.
Początkowo rzeczywiście spróbowały iść, ale bagna były wyjątkowo niesprzyjającym kuśtykaniu miejscem, wszystko skończyło się więc na mobilicorpus, choć widać było, że taki środek transportu godzi w wilową dumę. Wszystko to sprawiło, że do Ruby wróciła naprawdę późno, po drodze oczywiście gubiąc się dwa razy. Gdyby nie wila, która nieco ją nakierowała, pewnie błądziłaby po bagnach znacznie dłużej. Dopiero kiedy zbliżyła się na tyle, by móc usłyszeć okrzyk Ruby, doskonale wiedziała, w którą stronę należy iść. Z sercem na ramieniu, przyspieszyła kroku.
Ruby, jeśli to jakiś żart, utopię cię tutaj. Nikt cię tutaj nie znajdzie. — Zagroziła przyjaciółce, bo to wcale nie było takie nieprawdopodobne, że próbowała ją po prostu nastraszyć, żeby zwabić okrzykiem i zobaczyć, jak głupią minę w skali od jeden do dziesięciu akurat będzie miała Hope.
Co to j…a pierdole! — cisnęła w smoka zaklęciami, nie skupiała się nawet na tym, jakimi – chyba znalazła się pośród nich drętwota, icalius i relashio, choć to ostatnie wyjątkowo łagodne, bo bała się, że trafi przyjaciółkę. Wszystkie odbiły się jednak od łusek smoka, zapewne ledwie go tylko łaskocząc — UWAŻAJ — wydarła się na cale gardło, rozpaczliwie, bo wiedziała, że nic to nie pomoże. Zaraz po okrzyku rozległ się pisk. Gdzie podziała się gryfońska odwaga?
RUBY — była na skraju absolutnej paniki, która odebrałaby jej zmysły. Miała ochotę dopaść do dziewczyny i jakoś ją stąd zabrać, albo po prostu usiąść i się rozpłakać, ale dotarło do niej, że są tutaj zupełnie same i jeśli czegoś teraz nie zrobi, niechybnie obie tutaj zginą. Rzuciła accenure wokół Ruby, zabezpieczając ją przed dalszymi atakami, smoka z kolei kilkukrotnie spróbowała spętać incarcerousem W końcu przypomniało jej się o zaklęciu conjunctivitis, które podobno równie dobrze działało na smoki, co na ludzi. Rzeczywiście kupiło jej trochę czasu, na tyle, żeby rzucić się do Ruby.
Nie mam pojęcia jak Ci pomóc. Jezu, Ruby, tyle krwi… Boże drogi, jak ja nas stąd… — zaczęła kląć po mugolsku, znów bliska łez. Musiała zawołać po pomoc, innej opcji nie widziała. Pierwszą osobą, która przyszła jej na myśl, był Tommy, za bardzo bała się wołać po profesora Williamsa – choć podobny strach w sytuacji jak ta, był chyba skrajnie idiotyczny. — Expecto… — zaczęła słabo, po czym pociągnęła nosem i spróbowała jakoś się ogarnąć — expecto patronum — powtórzyła z większą siłą, wyczarowując langustnika, któremu przekazała chaotyczną wiadomość: „zaatakował nas smok, potrzebna pomoc. Ruby jest ranna. Jesteśmy na jakichś bagnach. Idź za patronusem, pospiesz się”. Starała się nie patrzeć na przyjaciółkę, zbyt przerażona, że widok takiej ilości krwi calkiem odbierze jej siły – wolała nie myśleć o tym, co by się stało, gdyby tu teraz zasłabła.
Trzymaj się, Ruby, nawet nie myśl o tym, żeby przestać się trzymać. Zabiję cię, jak umrzesz — smok wracał do siebie i znów wyglądał, jakby miał je zaatakować, uniosła więc różdżkę, gotowa bronić się wszelkimi znanymi jej sposobami. Przedtem jednak wypuściła w powietrze snop czerwonych iskier z nadzieją, że przebiją się przez gęstwinę drzew i dodatkowo wskażą drogę.

______________________


Happy, but a little lost

well, i don't know what i don't know so i'll kick my shoes off and run into the setting sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | niebieskie włosy
Galeony : 323
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Bagna bure - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Re: Bagna bure  Bagna bure - Page 2 EmptyPią 29 Lip - 15:12;

Wszystko działo się za szybko – zbyt szybko smok ją zobaczył, zbyt szybko rzucił się ataku. Paradoksalnie jednak miała wrażenie, że czas zwolnił, a ona razem z nim. Patrzyła przerażona na wielkie cielsko wynurzające się z bagien, nie potrafiąc nawet stwierdzić co to za smok. Wpatrywała się w łuski i ślepia, nie będąc w stanie zareagować, nie mogąc się ruszyć, choćby i drgnąć, a co dopiero sięgnąć po różdżkę. Świat stanął w miejscu, zostawiając ją sam na sam z ogromnym gadem, nie pozwalając jej wykonać żadnego ruchu. Jej podświadomość wrzeszczała, kazała uciekać, krzyczeć, rzucać zaklęcia – ale Ruby stała zamrożona w miejscu, czując się tak, jakby jej ciało nie należało dłużej do niej.
Zawsze myślała, że o takich rzeczach jedynie się czyta. Kiedy głównego bohatera mrozi strach, choć wszystkie zmysły nakazują dać nogę. Nie potrafiła, nie poruszyła nawet palcem, nie mrugnęła. Patrzyła tępo przed siebie, a myśli w szaleńczym tempie przemykały przez jej głowę. Umrze tu. Była tego pewna, tak samo jak była pewna, że nie zdoła uciec. Zaschło jej w gardle, w oczach pojawiły się łzy. Była tylko ona i smok, szumiąca w uszach krew i gorący oddech zbliżającego się smoka. Była pewna, że to wszystko trwało zaledwie sekundy, choć w jej odczuciu była to cała wieczność.
Nagle coś wyrwało ją z letargu. Nie coś, a głos jej najlepszej przyjaciółki. Nie spojrzała na nią, nie obejrzała się za siebie.
HOPE UCIEKAJ! — wrzasnęła jedynie, będąc przekonaną, że dla niej było już za późno, że nadzieja już dawno umarła, a ona zaraz umrze razem z nią. Chciała jednak, żeby Griffin sama się uratowała, nawet jeśli ceną miała być Ruby. Nie zdążyła się poruszyć, sięgnąć po różdżkę. Nie zdążyła nawet mrugnąć, kiedy stwór rzucił się do ataku, a ona w odruchu niemal bezwarunkowym zakryła swoją twarz rękami.
Odbierający świadomość ból, błoto mieszające się z łzami i krwią. Wszędzie widziała krew, obraz był zamazany wciąż wypływającymi słonymi kroplami z jej oczu, rozmazywał się, ilekroć chciała odzyskać ostrość widzenia. Nie była pewna czy to jej krew, nie pamiętała już nawet gdzie się znajduje. Krzyczała, z całej piersi, choć płuca paliły ją żywym ogniem. Z początku nie zrozumiała co się stało, nie miała pojęcia, że właśnie straciła rękę, bo przecież cały czas ją czuła, fantomowo. Brudna woda przybierała szkarłatny kolor i dopiero, kiedy jej nieobecny wzrok skierował się na tę scenerię – dotarło do niej co tak naprawdę się wydarzyło.
Nie miała ręki.
Każdy kolejny oddech stawał się coraz bardziej płytki. Powoli traciła zdolność oddychania, a prawdziwa panika wdzierała się szponami w jej świadomość, zgniatając ją w żelaznym uścisku, nie pozwalając myśleć. Nie była bohaterką książki, nie zachowywała jasności umysłu – panikowała, bardziej niż kiedykolwiek. Wpadała w histerię, nie mogła nabrać powietrza, dusiła się i wykrwawiała.
Nagle pomyślała o tych wszystkich rzeczach, których jeszcze nie zrobiła, o wszystkich słowach, których nie zdążyła wypowiedzieć. Z każdą sekundą była coraz bardziej przekonana, że właśnie tu, na tych cholernych bagnach skończy się jej życie, a ona w końcu posłuży za karmę smoczej bestii. Nie rejestrowała zaklęć rzucanych przez przyjaciółkę, tępo patrzyła na krwawiący kikut, na coraz bardziej czerwoną wodę. Świadomość raz po raz z niej uciekała, słyszała głos Hope, choć nie rozumiała co ta do niej mówi. Nagle jednak w przypływie przytomności i adrenaliny, pociągnęła Griffin za rękę.
Powiedz mojej rodzinie, że ich kocham — powiedziała dużo słabszym głosem niż zamierzała. Było jej słabo, mdliło ją, miała ochotę zasnąć, choć walczyła z sennością resztkami sił, z których coraz bardziej opadała.


______________________

Be brave to stand for what you believe in even if you stand alone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thomas Maguire

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179
C. szczególne : mam bardzo dziewczęcą twarz, upierdliwą siostrę i włosy, których nie umiem ogarnąć
Dodatkowo : najbardziej kocha Ruby
Galeony : 46
  Liczba postów : 115
https://www.czarodzieje.org/t21412-thomas-maguire#693589
https://www.czarodzieje.org/t21422-poczta-thomasa#694418
https://www.czarodzieje.org/t21417-thomas-maguire#694123
Bagna bure - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Re: Bagna bure  Bagna bure - Page 2 EmptyPon 1 Sie - 4:52;

bagna: 6 i j

Absolutnie nic nie mogło popsuć mojego doskonałego humoru. Avalon jest idealną wakacyjną destynacją, gdzie moja dusza historyka była totalnie ukontentowana. Miałem idealny plan – jebnąć się na łóżku z piwerkiem i stosem książek z zamiarem ogarnięcia co tu jest do zrobienia i zobaczenia. Syk otwieranej puszki był niczym najpiękniejszy soundtrack, towarzyszący mi w tak podniosłej chwili, którą przerwał srebrzysty langustnik, który głosem Hope poinformował mnie o jakimś ataku smoka, pomocy… Ruby jest ranna. Zamieram przez tę rewelację, bo znam Gryfonki wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że wzywają pomoc w ostateczności. Ruby jest zbyt dumna, aby przyznać, że nie poradzi sobie z czymś sama, nigdy w życiu nie pozwoliłaby Griffin posyłać po mnie patronusa, co oznaczało, że moja siostra jest na jakichś zasranych bagnach nieprzytomna albo niemalże martwa.
Zgarniam różdżkę ze stolika i biegnę za langustnikiem, intensywnie procesując otrzymane informacje. Boję się co zastanę na miejscu, boję się, że się spóźnię, boję się o te dwie głupie gówniary, które nie wiem co sobie myślały, zapierdalając w takie miejsce bez kurwa ani jednej szarej komórki. Nie wiem co obezwładnia mnie bardziej – strach czy wściekłość.
Gdy w końcu docieram do celu, co zajmuje mi jakieś pięć dekad (przynajmniej takie mam wrażenie, bo przedzieram się przez mętną wodę niczym paralityk), a moje oczy rejestrują leżącą i wykrwawiającą się Ruby, wystraszoną Hope i smoka, już nie mam żadnych wątpliwości. Jestem kurewsko przerażony. I to tak jak jeszcze nigdy w życiu. Krew odpływa mi z twarzy, w sekundę upodabniam się do ducha i w ostatniej chwili chwytam się myśli, że jestem tu potrzebny i moja panika nikomu się nie przysłuży. Na pewno nie mojej pozbawionej ręki siostrze.
Hope – wymawiam drżącym głosem imię jej przyjaciółki, chcąc zaznaczyć swoją obecność i kiwam dłonią, żeby ostrożnie się cofnęła, tym samym wystawiając się jako główny cel smoka. Trybiki w mojej głowie przeskakują z prędkością światła, bo chcę jak najszybciej wpaść na jakiś sprytny plan, który zakładał mnóstwo nieprawdopodobnych opcji – bestia ucieknie, Rubs zaraz się ocknie ze zdrową ręką, a ja nie zesram się w gacie. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale ciskam w potwora każde jebane zaklęcie jakie znam, gotowy poświęcić swoje życie. W międzyczasie krzyczę do Griffin, aby pobiegła do Ruby i jej pomogła, co najmniej jakby była uzdrowicielem z wieloletnim stażem i mającym odpowiednie kompetencje, aby nagle wyczarować jej nową kończynę, a nie nastolatką, która była świadkiem jak jej bff zostaje pozbawiona jednej z ważniejszych części ciała. Cokolwiek nad nami czuwa, ostatecznie staje po naszej stronie. Smok odchodzi, zwabiony hałasem w odległej części bagien, na co mam ochotę rozpłakać się ze szczęścia.
Nie mam jednak na to czasu. Biegnę do Rubeusa, padam tuż obok, odgarniam jej włosy z twarzy i staram się nie patrzeć na zakrwawiony kikut, który powoduje u mnie mdłości. – Ruby, jestem tu. Proszę, wytrzymaj jeszcze trochę, zaraz ktoś cię obejrzy. Słyszysz? RUBY – z szaleństwem wymalowanym na mordzie błagam ją, żeby walczyła z bólem, którego nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić. – Szybko, musimy ją zanieść do uzdrowiciela – w ostatnich podrygach adrenaliny w końcu zaczynam działać. Wspólnymi siłami organizujemy z Hope jakieś prowizoryczne nosze, na które przenosimy Ruby i kiedy ta na nich leży, spoglądam na prefektkę. – Wszystko w porządku? – upewniam się, mając na myśli jakiekolwiek obrażenia wymagające natychmiastowej interwencji. Dopiero teraz dostrzegam też piękną, białowłosą istotę, niemalże przytuloną do pobliskiego drzewa i gdy dowiaduję się, że to wila również potrzebująca pomocy, zaciskam dłonie w pięści, aby powstrzymać niepotrzebny wybuch złości. Nie mam najmniejszej ochoty pomagać teraz nikomu więcej, egoistycznie myśląc tylko o swojej poszkodowanej siostrze, którą obiecałem zawsze chronić – i jak zwykle nawaliłem. Kiedy ponownie patrzę na dziką istotę, coś we mnie pęka. Przecież nie mogę jej tu zostawić. Ostatkiem sił ogarniam sytuację i przysięgam, jestem na skraju omdlenia z nerwów i strachu i tylko w pionie utrzymuje mnie fakt, że ciąży na mnie odpowiedzialność za nich wszystkich.
Jakimś cudem przedzieramy się przez bagna w stronę wioski, a gdy opuszczamy podmokły teren, teleportuję nas pod chatkę znachorki, gdzie desperacko błagam o pomoc.

/zt ja, @ruby maguire, @hope u. griffin i poszkodowana wila 8D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Bagna bure - Page 2 QzgSDG8








Bagna bure - Page 2 Empty


PisanieBagna bure - Page 2 Empty Re: Bagna bure  Bagna bure - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Bagna bure

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bagna bure - Page 2 JHTDsR7 :: 
Avalon
-