Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Magiczne strumienie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2240
  Liczba postów : 4065
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyPon Lip 04 2022, 12:04;

First topic message reminder :


Magiczne strumienie


Avalon nie jest miejscem mlekiem i miodem płynącym, a cydrem i winem! Przepływające przez miasteczko dwa strumienie, White Spring i Blood Spring to niezwykły dowód na to, jak w celtyckim raju dba się o jego rezydentów. Nazwa strumieni nawiązuje właśnie do płynących nimi rodzajów alkoholi, które mają jednak swoje magiczne właściwości. Wypicie choć odrobiny cydru lub wina leczy stany lękowe, bóle mięśni i stawów, a także odmładza cerę. W miejscu styku obu strumieni spotkać można cydręże, których ciekawskie łebki tylko wypatrują okazji do psot... a przynajmniej większość z nich!

Rzuć K6, aby sprawdzić, co Ci się przytrafiło!


1 – Cydrąż-kleptoman zagląda Ci do kieszeni i kradnie 30 galeonów. Może nie kradnie, bo lubi, tylko ma rodzinę na utrzymaniu? Co by to nie było - śliska sprawa!
2 – Cydrężowe stadko chyba wyczuło w Tobie pokrewną duszę. Zwierzaki oplatają Cię radośnie i liżą po twarzy. Osobliwe, ale przyjemne – tak możesz nazwać to doświadczenie!
3 – O proszę! Trafił Ci się wyjątkowo natrętnycydrąż! Nie tylko nie odstępuje Cię na krok, ale na dodatek znajdujesz go w kieszeni po powrocie do domu. Gratulacje, masz nowego pupila! Upomnij się o niego w odpowiednim temacie.
4 – Dziś cydręże były bardziej zaaferowane pływanie i piciem cydru, niż Tobą. Możesz obserwować je z dystansu i nawet karmić rzucanymi jabłkami, ale nie licz, że wyjdą do Ciebie na ląd!
5 – Może to pogoda, a może fakt, że cydręże przesadziły z cydrem? Co by to nie było, efekt jest taki, że sympatyczne stworzonka śpią zwinięte jak cynamonka w trawie wokół strumienia. Ich chrapanie działa na Ciebie tak kojąco, że sam zasypiasz na krótką drzemkę (1 post)
6 – Przypadkowo usiadłeś na jednym z cydręży, a ten, w celu obrony, gryzie Cię w pośladek. W następnym wątku bełkoczesz jak pod wpływem alkoholu i pachniesz cydrem!


______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 178
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyPon Sie 01 2022, 21:05;

- Dobra no, pogadam z nią - mówię z jednej strony żałując drążenia tematu - z drugiej przynajmniej Zoe uświadomiła mnie w paru rzeczach, których w życiu bym się nie domyślił. Miejmy nadzieję, że ma rację, a nie strzela na oślep ze swoimi przypuszczeniami, bo planowałem je całkowicie zaufać. Więc jej się może wydawać, że niewiele jej słowa wniosły do dyskusji, ja patrzyłem na to już całkiem inaczej. To co ona uważała za oczywiste, dla mnie było całkowitym szokiem.
Oczywiście Zosia jak zwykle dała się ponieść emocjom kiedy ja tłumaczyłem wszystko rozsądnie. Czekam po prostu aż je przejdzie, bo jak zwykle ostatnimi czasy nie wiem co robić. I widząc, że nie idzie jej zaklęcie sam posyłam zbroję w krzaki zaklęciem, które jej nie udało się wcześniej wykonać. Z pewnością to pomogło.
Kiedy ona na mnie krzyczy ja kurczę się. Zarówno w sobie jak w swojej sylwetce, bo robię się niższy i jeszcze drobniejszy niż zazwyczaj. Jakbym mógł się jakoś ukryć w tej małej łódce, skoro nie mogę po prostu wskoczyć do wody i uciec. - Racja, to byłoby lepsze - mruczę pod nosem przyznając jej rację dopiero kiedy wspomina o Tadeuszu. Dużo bym dał żeby tego nie słuchać, a rozwiązanie tego okazało się być tak proste. A jeszcze jej słowa o naszej przyjaźni sprawiają że aż łapie mnie coś za szyję i serce. Metaforycznie oczywiście. Tylko dureń jak Tadeusz odrzuciłby ją kiedy wykazałaby inicjatywę. Dobrze, że jestem takim męskim mężczyzną co nie płacze przecież nigdy, bo jakby to wypadało. - Żałuję wobec tego, że teraz jest tak a nie inaczej, mogłem powiedzieć coś wcześniej - komentuję w końcu wszystko po dłuższej chwili milczenia. Zosia znacznie bardziej zna się na ludziach niż ja więc liczę na to, że domyśli się co chcę powiedzieć. Nawet jakbym powiedział: no to przemyśl to i może spróbujemy, pójdziemy na kilka randek, zraniłbym teraz Jess, a może Brooks. Co uświadomiła mi dopiero teraz Zofia. Dlatego wzdycham tylko sobie, kiedy uświadamiam sobie po raz kolejny jaki w to jestem chujowy. Zduszam w sobie to pytanie, w to jestem akurat dobry. - Ty mnie też - mówię tylko na jej może bezsensowną rzecz o uśmiercaniu i zakopywaniu, ale chcę tylko przekazać jakoś to samo.

______________________

I Dont Smile Because My Life Is Perfect
Am i grumpy? I might be. But I think maybe sometimes it's misinterpreted.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 150
  Liczba postów : 757
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyPon Sie 01 2022, 22:23;

08/2022
aurelia leveret
& hawk a. keaton

Nie ulega wątpliwości jedna, specyficzna rzecz, tudzież fakt - funkcjonowanie w społeczeństwie bez używek jest co najmniej... utrudnione.
Biorę głębszy wdech. Wszystko wydaje się być bardziej dołujące, gdy każda minuta, na którą składają się sekundy, przejawia własne istnienie poprzez specyficzne ruchy klatką piersiową, a i tym samym wdechy. Człowiek od narodzin musi samodzielnie poruszać odpowiednio tą częścią ciała, ażeby nie doprowadzić do niedotlenienia organizmu. Co jednak w przypadku, gdy ta sama jednostka z czasem zmęczona jest tym, co się dzieje dookoła? Co w przypadku, gdy siły do walki opadają i stają się jedynie żmudnym, może i zauważalnym, aczkolwiek dającym tyle co nic wspomnieniem? Nie mam bladego pojęcia, przemierzając poprzez kolejne ścieżki i kolejne wydeptane kamienie, mając nadzieję na spokój tego dnia właśnie.
Towarzystwo Aurelii wydaje się być tym samym na swój spokój kojące, tudzież posiadające w sobie ziarenko cierpliwości ludzkiej. Nie znam Puchonki na tyle, aby móc stwierdzić, że jestem świadom wielu rzeczy, ale w końcu - jakby nie było - na coś są przypadkowe spotkania. Kiedyś żyłem innymi strukturami i zasadami, a zjednywanie sobie ludzi nie stawiło żadnego problemu.
Wszystko się zmienia, gdy na światło dzienne wychodzi coraz to więcej problemów.
- I... jakie masz pierwsze wrażenia względem Avalonu? - spoglądam uważnie, ale standardowo unikam kontaktu wzrokowego. - Lubisz to miejsce czy wolisz j-jednak Wielką Brytanię? - pytam się, stosując niefortunnie zastanowienie, jak i zająknięcie się. Może rozmowy powinny iść mi lepiej, ale i tak progres istnieje w stosunku do tego, co działo się parę miesięcy temu. Nie ulega wątpliwości jedna rzecz - to, z czym mamy do czynienia wszyscy, bez wyjątku, w Avalonie, jest na swój sposób urokliwe i wyjątkowe zarazem. Nie da się tego sposobu myślenia uniknąć, a przynajmniej nie w moim przypadku. - Jak to się... stało? - wskazuję podbródkiem na to, jak dziewczyna się odznacza. Zielonkawy na tyle przykuwa uwagę, że ciężko przejść obok tego obojętnie. - To znaczy się... nie kojarzę przypadku, w którym w dłoniach wyrastają kwitnące pąki. - nie wiem, jak ubrać to w słowa, ale nie ulega wątpliwości, iż zetknięcie z Aurelią w tym wydaniu jest co najmniej wykraczające poza wszelkie przyjęte normy.
A kroki prowadzą nas do strumieni - i to wcale nie takich zwykłych, jak mogłoby się z początku wydawać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -981
  Liczba postów : 311
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyWto Sie 02 2022, 17:04;

Kiwnęła głową, zadowolona, że jej perswazje przyniosły skutek, bo uważała, że nawet jeśli August niechcący spartoli i kolejną rozmowę z przyjaciółką, to i tak jakikolwiek podjęty krok jest lepszy niż żaden; wierzyła jednak, że kiedy przemyśli sobie to wszystko raz jeszcze i weźmie pod uwagę wszystkie okoliczności, to załatwi sprawę lepiej niż za pierwszym razem. W końcu nie był głupi czy bez serca. Tylko trochę nieogarnięty - a jej zadaniem było go ogarniać.
Wymamrotała pod nosem parę nieładnych wyrażeń w stronę zbroi, którą August posłał sprawnym zaklęciem gdzieś poza pole widzenia i pewnie bardzo by doceniła ten gest, gdyby nie była zajęta krzyczeniem na chłopaka. Być może zauważyłaby też w porę wszystkie inne jego drobne gesty, świadczące o jego uczuciach, gdyby nie była zajęta wzdychaniem do jego nieprzystępnego kuzyna przez tak niedorzecznie długi czas. Być może zorientowałaby się, że to, czego szuka, ma tuż pod nosem, gdyby nie była zajęta wypatrywaniem gdzieś w oddali. Na skutek tych refleksji gniew szybko zaczął łagodnieć, a do głowy dobijało się już jakieś takie gorzkie rozczarowanie - swoją głupotą i całą tą sytuacją. Tym, że tak na niego naskoczyła, zamiast porozmawiać na spokojnie na ten ewidentnie bardzo trudny temat. Tym, że chyba rzeczywiście była ślepa i głucha i że mimowolnie raniła Augusta.
- Ja też - odpowiedziała tylko bardzo lakonicznie, jak nie ona, jakby bała się, że jeśli popadnie w swój typowy słowotok, to nie zdoła powstrzymać jakichś słów, których lepiej było nie wypowiadać; nie mogła przecież tak nagle wypalić, że jeszcze nie wszystko stracone i najlepiej przekonywać się na własnej skórze, bo czemu nie - nie teraz, kiedy jej znajomość z Longweiem powoli nabierała tempa, a August był wyraźnie rozdarty między dwoma wspaniałymi Krukonkami. Zapewniła go więc płomiennie o swojej dozgonnej przyjaźni, odsuwając na bok wszelakie idiotyczne pomysły i hipotezy - i, wreszcie odzyskując nieco wigoru, zdobyła się na uśmiech. Nie ma co płakać nad rozlaną amortencją.
- I dobrze, bo jak jeszcze raz zataisz przede mną coś tak ważnego, to cię uduszę - zagroziła, i z bijącym nagle mocno sercem, niepewna czy chłopak nie odtrąci tego gestu, wyciągnęła ramiona by go przytulić i tym samym ostatecznie przypieczętować ich przyjaźń.

A potem do łódki wpełzły cydręże pijane lub niespełna rozumu - i niektóre zaczęły owijać się Augustowi wokół kończyn, a inne zasnęły i chrapały tak intensywnie, że Zosia podłapała temat i nie wiedzieć kiedy, zasnęła jak kamień.

/ZTx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyPią Sie 05 2022, 22:15;

Kostka: 4

Muszę przyznać, początkowo nie wierzyłam w opowieści o rzece pełnej cydru i wina. Kraina posiadała kilka bardziej szalonych i odmiennych miejsc, ale w coś takiego uwierzyć nie mogłam. Przeczyło to wszelkiej logice, a przynajmniej tej mojej. Postanowiłam sprawdzić to na własne oczy, po drodze wpadając na innego ucznia. Jak niespodziewane, tak miło było mieć towarzystwo. Tym bardziej, że kierowaliśmy się w to samo miejsce.
- Mmm, mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest tu pięknie, można spotkać niezwykle zwierzęta i aktywnie odpocząć, jednak... - Zawiesiłam się na moment, wykrzywiając usta w grymasie niezadowolenia. -...spodziewałam się, że będzie tutaj bardziej spokojnie. Jak na zaświaty to jest strasznie dziko i niebezpiecznie. - Miałam problem ze zrozumieniem tego wszystkiego, im więcej odkrywając, tym bardziej się zastanawiając, czy powinniśmy tutaj być. Z tą krainą w niektórych miejscach zdecydowanie było coś nie tak. - Ah, to nagroda za użyczenie kilku kropel krwi Lasowi Błogosławionych. - Machnęłam ręką, przywyknięta do swojego wyglądu i reakcji innych ludzi. - Sama nie wiem, czy patrzeć na to jako błogosławieństwo czy klątwę. Ta przemiana ma zarówno plusy i minusy, i w sumie nie wiem ile będzie trwała. - Zerwałam z głowy kwiat lilii i podałam go Hawkowi. - Proszę. - Uśmiechnęłam się zachęcająco, widząc jego ogólne podenerwowanie. Czasami żałowałam, że nie roztaczam wokół siebie kojącej aury, która mogłaby pomóc ludziom. Moje próby poprawy humoru bywały różnie odbierane. - A Tobie jak mija czas w Avalonie? Widziałeś coś ciekawego?

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 150
  Liczba postów : 757
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptySob Sie 06 2022, 15:32;

Kiedy spoglądam powoli na nurt rzeki, a niebieskawe obrączki źrenic przyglądają się strumieniowi. Jeden z nich, pełny czerwieni w związku z płynącym w nim winem, a drugi, charakteryzujący się nutą jabłek, są ewidentną pokusą wobec tego, aby nie zachowywać trzeźwości podczas pobytu w Avalonie. Mimo to staram się jakoś przy tym trzymać, choć nie wątpię w słuszność zabrania ze sobą odrobiny napoju, aby przekonać się, czy na pewno posiada właściwości, o których pogłoski krążą nieustannie w tych odmiennych stronach.
Kto wie - być może i w tym znajduje się ziarno prawdy? Nie mam bladego pojęcia, ale zaryzykować nie zaszkodzi.
- Myślę, że to dlatego, bo... no cóż, nie jesteśmy przyzwyczajeni. - staram się jakoś odwołać co do tego, co mówi Aurelia. Nie wiem jednak, czy jest to uprzejme. Moje umiejętności nawiązywania kontaktów z innymi zazwyczaj sprowadzają na manowce. - I tak jak dla nas to wszystko jest dzikie i niebezpieczne, tak... dla tego "odłamu", jeżeli o-oczywiście mogę to nazwać w ten sposób, my zapewne budzimy podobne odczucia. - bo w końcu ten świat różni się od tego, z którym my mamy do czynienia, tak i w tym świecie różnimy się od tych, z kim mają do czynienia pozostali mieszkańcy. Odmienne kultury nie stanowią dla mnie problemu, choć statyczność wydaje się być tym, co bardziej koi zmysły.
Na wieść o Lesie Błogosławionych podnoszę lekko brwi do góry. Nie jest to oceniające, a prędzej wyrażające lekkie zaskoczenie i zastanowienie. Tak. Bo pod kopułą czaszki świta jeszcze jedna myśl - że to właśnie tam rozkopywanie mogił miało swoje miejsce i swój czas.
- O-Och. Właśnie... słyszałem, że tam chyba kopano w grobach...? - mówię na początku. Na myśl o tym, że sam miałbym zrobić coś takiego, sam widok mojej krwi jest na tyle dla mnie szokujący, iż na pewno bym się tego nie podjął. - Plusy i minusy? Jakie? - pytam się, zaintrygowany tymże tematem. Skoro Leveret stanowiła po części byt zgodny z Matką Naturą, tak zapewne - wydaje mi się - wychodzenie na zewnątrz jest konieczne. - Byłaś z tym może u jakiegoś n-nauczyciela? - szkoda byłoby chyba pozostawać w tej postaci przez całe swoje życie.
Kto wie, być może któryś z nich miał z tym do czynienia? Myślę, ale nie wiem w sumie. Zresztą, czasami pytanie o pomoc w błahych sprawach może spotkać się z wyśmianiem.
- Ej, a jak zrywasz t-te kwiaty, to cię to nie boli? - mówię, gdy dziewczyna sięga palcami po kwiat lilii, aby następnie mi go podarować. Niepewnie przyjmuję podarunek, nie wiedząc, czy to ją przypadkiem nie zabolało. I nie żebym uważał, że jest zrobiona z cukru, co po prostu nie chciałbym, żeby komuś coś się stało. Nawet nie mam przy sobie różdżki. - Dziękuję. - przytakuję, nie wiedząc, co więcej miałbym w tym temacie powiedzieć. Uznaję to za miły gest, chociaż podejrzenia wobec tego, co go powoduje, dawały mniej światła na całą sytuację.
- Głównie magiczne stworzenia. Z-Zebrałem trochę notatek na ich temat i na tym się to jeszcze nie skończyło. - odpowiadam. W sumie niewiele zwiedziłem podczas tejże wycieczki. Praktycznie preferuję siedzenie i niewychylanie się na potencjalne zagrożenia, chociaż czasami muszę się przejść i nie mam na to większego wpływu. Izolacja nie wpływa dobrze na żaden z aspektów życia codziennego. W sumie zdaję sobie sprawę, że nie mam żadnego porządnego tematu, który dałoby się rozwinąć. - Tak to głównie driady. Nie spodziewałem się, że mają one tak mocno zakorzeniony w sobie talent artystyczny. - mówię, nawiązując do mojej chwili spędzonej na polanie w celu nauki o mieszkańcach. - Och. I c-cydręże. - spoglądam na jednego, a potem na drugiego i na trzeciego, gdy przechodzimy obok miejsca styku strumieni. Te śpią zawinięte niczym cynamonki, korzystając z uroków słonecznej pogody.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyWczoraj o 21:08;

Zbliżając się do strumieni pierwsze co wzbudziło moją uwagę był zapach. Nie był on jakiś mocny, co z drugiej strony było dziwne, jednak mogłam go bez problemu nazwać. Widok odmiennie kolorowych nurtów utwierdził moje przekonanie. Pokręciłam nieznacznie głową, kolejny raz dając oznakę niedowierzenia. Ta kraina była tak bardzo odmienna od świata, który znałam. Aż mi ciarki przeszły po karku na myśl o możliwości znalezienia innych artefaktów oprócz Świętego Graala. Potarłam pierścień na mojej lewej ręce, robiąc to mimowolnie.
Przekrzywiłam głowę na boki unosząc wzrok do góry, zastanawiając się nad odpowiedzią Hawka. Zrobiłam dziwną minę, wykrzywiając usta i mrużąc oczy. -Zapewne masz rację. - Skomentowałam ostatecznie, bo faktycznie brzmiało to prawdopodobnie. Mieszanki różnych istot, niektóre całkiem zabawne, były tu skryte przed nami przez setki lat. Świat czarodziejów od tamtej pory poszedł mocno do przodu, czego o Avalonie nie można było powiedzieć. - Mmm, tak, część osób się na to zdecydowało. Ja osobiście przyjrzałam się nagrobkowi, na którym znalazłam inskrypcję runiczną. Trochę się namęczyłam przy tłumaczeniu, a wynik też nie był jakoś bardzo zadowalający, o ile nie jesteś fanem runicznych wersji legend arturiańskich. - Wzruszyłam ramionami, wciąż zawiedziona poszukiwaniami. - Szkoda, że wiele osób nie potrafiło się zachować i naruszyło spoczynek tych biedaków. Już nawet pomijając ludzką godność, jesteśmy tutaj gośćmi. - Westchnęłam, opuszczając głowę z widocznym zawodem. Pominęłam opowieść o Salazarze i samo zakopującym się grobowcu, nie chcąc się bardziej denerwować. - Z plusów to nie muszę spać ani jeść, a z minusów nie mogę długo spędzać czasu w pomieszczeniach zamkniętych, bo zaczynam się gorzej czuć. No i muszę pić dużo wody. - Jak na komendę, sięgnęłam do torby po butelkę z wodą i wypiłam kilka głębszych łyków. - Byłam u profesora Walsha, także wszystko jest póki co pod kontrolą.
Uniosłam brwi, po czym parsknęłam śmiechem. Takiego pytania to się nie spodziewałam. - Muszę przyznać, jesteś pierwszą osobą, która o to pyta. Nie, to nie boli. - Pogładziłam inne, przeróżne kwiaty na mojej głowie. Był to kolejny plus, bo faktycznie, gdybym musiała znosić bóle odpadających kwiatków, to już bym dostała świra. - O, to brzmi fajnie! Pokażesz? Mogę Ci w zamian pokazać swoje! - Sięgnęłam do torby po notes, łapiąc go w obydwie ręce i podskakując lekko jak ucieszone dziecko. Uśmiechnęłam się promiennie, bardzo ciekawa co skrywały zapiski krukona. Na wzmiankę o cydrężach spojrzałam w dół, patrząc na tą śmieszną odmianę węży. Były bardzo spokojne i zapewne nie zrobią nam krzywdy, o ile nie nadepniemy jednego za ogon. Wyglądały bardzo uroczo, także wpisałam je do odpowiedniej kategorii w notatniku.

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 150
  Liczba postów : 757
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 EmptyWczoraj o 21:53;

Spoglądając na odmienną kulturę i metody, tudzież zachowanie, można stwierdzić jedną, niekrzywdzącą w żaden sposób rzecz - Avalon nie stoi w miejscu, utkwiony w jakimś czasie i czasoprzestrzeni. Tak może się to wydawać, ale... biorąc pod uwagę to, jak to miejsce jest nieskażone obecnością przyrządów osób niemagicznych, biorę pod uwagę to, jak bardzo często czarodzieje muszą się przystosowywać do obecnie panujących warunków. Jeżeli wychodzi coś nowego na rynku mugolskim, to często pojawia się to z jakimś niewielkim opóźnieniem na rynku magicznym. Tutaj nie ma tego wzorca. Możemy obserwować to, jak wygląda miejsce, gdzie nie ma w żaden szczególny sposób wpływu postępu technologicznego.
I to dlatego powietrze tutaj jest inne. A ta inność - zachwycająca, przynajmniej w mojej sytuacji.
- Ach... nie, runy to moja kula u nogi... - mówię. Jedni specjalizują się w historii magii, drudzy - właśnie w tajemniczych inskrypcjach. Na wielu polach jestem wprost bezużyteczny i zdaję sobie z tego sprawę. I może dlatego nie sięgam po nic innego, jak po prostu Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami. - Myślę, że to wynika z tego, iż... jeżeli coś się wydarzyło, t-to nie ma to już większego znaczenia. Przynajmniej dla tych, którzy postanowili kopać. - mówię niepewnie. Ludzie różnią się na tych, co szanują pamięć i godność, jak i na tych, którzy chcą z tego spożytkować jak najwięcej.
G o ś ć m i - przedziera się to z łatwością przez palce, myślę o tym, zatrzymuję na krótki moment, pochylam, choć nogi nadal stawiają kolejne kroki. Zastanawia mnie to, czy Pani Jeziora specjalnie zezwalała na coś takiego, czy jednak uważała Graal za coś zdecydowanie przewyższającego potencjalne straty moralne.
- S-Serio? - pytam się na wieść o braku snu. Byłoby to zbawienne, w szczególności w moim przypadku. - Czyli w sumie żyjesz z f-fotosyntezy. - stwierdzam bez większych skrupułów, bo jeżeli Aurelia nie musi jeść i źle się czuje w pomieszczeniach zamkniętych, to naprawdę nosi na swoich barkach miano rośliny. - Och. Może już pod koniec wakacji będzie lepiej... - niestety, nawet jeżeli Hogwart daje jakieś elementy światła dziennego, tak jednak jest to jeden, ogromny zamek. Z pomieszczeniami, w których odbywają się zajęcia - i nie wątpię w to, że w nich dziewczyna zwyczajnie źle by się czuła.
Pytanie o kwiaty wydaje się być dla mnie naturalne. W końcu wyrastają, więc i ich zrywanie może mieć niepożądane efekty... prawda?
- Tyle dobrze. - kiwam głową, czując ulgę na duchu, że w sumie dostanie kwiatu nie podlegało jakimś wyrzeczeniom, jak chociażby tym polegającym na wygodzie z braku jakichkolwiek sygnałów bólowych. - T-Tak, mogę, chętnie... Interesujesz się zwierzętami czy jednak notatki dotyczą innej dziedziny? - odpowiadam, wyciągając z trzymanej przy sobie torby zapiski. Proponuję tym sam zajęcie miejsca tuż na głazach, gdzie cydręże znajdują się nieopodal, ale na tyle daleko, ażeby nie nadepnąć na ich ogony. Pewne rysunki zdobią informacje, ale nie są one w żaden sposób wybitne. - Głównie dowiedziałem się o lejmoniadach i driadach. Ogólnie wobec mężczyzn nimfy są bardziej chętne do rozmowy i, jak zdołałem zauważyć, trochę zalotne, ale nie jest to regułą... - zaczynam opowiadać, nawiązując także do kaczki dziwaczki, którą miałem okazję spotkać, jak i gdziekonów. Jedna, specyficzna relacja z tą istotą daje o sobie znać nieco bardziej - w szczególności od momentu spotkania - co pozwoliło mi na określenie cech charakteru.
Ale, z czasem - i to nie z powodu podjętej tematyki - czuję się... senny. Tak, jakby coś do mnie przemawiało, ażebym oddał się wprost w ramiona Morfeusza.

Le kostki:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Magiczne strumienie - Page 2 QzgSDG8








Magiczne strumienie - Page 2 Empty


PisanieMagiczne strumienie - Page 2 Empty Re: Magiczne strumienie  Magiczne strumienie - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Magiczne strumienie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczne strumienie - Page 2 JHTDsR7 :: 
Avalon
 :: 
Ellan Vannin
-