Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Las błogosławionych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; od 14.02.2022 pierścionek zaręczynowy!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 4106
  Liczba postów : 4447
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPią 1 Lip 2022 - 13:17;

First topic message reminder :


Las błogosławionych

Las błogosławionych znajduje się na obrzeżach Ellan Vannin i jest przepełniony w dużej mierze jabłoniami. Magicznie zbite drzewa zabraniają wchodzenia oraz wychodzenia jakąkolwiek inną drogą, niż poprzez pokaźną "bramę". Choć wejść może każdy, to wyjść może tylko ten, kto zapłaci - sad błogosławionych słynie bowiem ze spełniających materialne życzenia niespodzianek. Pragniesz pamiątki z Avalonu? A może nawet sam nie wiesz czego chcesz? Gdzieś w leśnym gąszczu, gdzieś na gałęziach ciężkich od jabłek czy niemal czarnych krzakach jeżynowych, znajdziesz zaczarowane fanty, które możesz zabrać ze sobą. Jeśli postanowisz coś wynieść - brama zarośnie gęstym bluszczem, który zniknie dopiero wtedy, kiedy uda ci się wrzucić do tajemniczej nory akceptowalną przez las ilość galeonów.
Legendy głoszą, że jeśli oprócz pieniędzy podaruje się również trochę swojej krwi, to można znaleźć w bluszczu dodatkowy prezent... odważysz się zaryzykować?


Droga Przez Mgłę – starodawny pierwowzór świstoklika, sprzedawany jest w różnych formach - figurkach rycerzy, szklanych kulach z zamkiem w środku czy jako miniaturowy, tępy miecz. Odpowiednio zainstalowany w jednym miejscu (potem nie może być już przeniesiony!), po dotknięciu zawsze przeniesie chętną osobę na brzeg Avalonu. By wrócić, wystarczy poprosić o podobną usługę w Ellan Vannin - jest wliczona w cenę!
Cena: 90g

Druidzki amulet – drobna zawieszka z drewna i żywicy, często wygląda bardzo elegancko. Zawieszenie amuletu w ogrodzie zapewnia świetne plony i chroni rośliny przed szkodnikami i negatywnymi skutkami pogodowymi. Noszony w formie biżuterii zapewnia właścicielowi rękę do roślin i roztacza dookoła niego kwiecisty bądź ziołowy zapach, wedle upodobania!
Cena: 120g

Mgielna Muszla – podobno pierwowzór tego przedmiotu posiada sama Pani Jeziora i użyła go do ukrycia Avalonu. Muszla, po wypowiedzeniu magicznego słowa, wydmuchuje z siebie obłoki chłodnej mgiełki, idealnej by przynieść orzeźwienie w gorące dni.
Cena: 20g

Miniaturowy Masażer Marki Merlin – zbiór większych i mniejszych, samonagrzewających czy ochładzających się kulek jest magicznie zaczarowany tak, by samodzielnie turlać się z odpowiednim naciskiem po plecach właściciela, przynosząc ulgę napiętym mięśniom.
Cena: 15g

Płaszcz z wełny kulinga – jest druidzkim odpowiednikiem peleryny niewidki. Specjalna obróbka wełny pozwala na zachowanie magicznych umiejętności tych zwierząt. Kiedy noszący go poczuje się zagrożony, natychmiast nakładane jest na niego zaklęcie kameleona. Efekt jest niestety uzależniony od emocji noszącego, nie da się wpłynąć na to, kiedy zadziała.
Cena: 100g

Pierścienie Benulusa i Danu – dwa identyczne pierścienie, które dzielić mogą osoby ze sobą związane w dowolny sposób. Kiedy są obok siebie, mogą od czasu do czasu wyczuć silniejszą emocję swojego partnera lub przekazać sobie silną, pojedynczą myśl. Pierścienie działają na maksymalnie 50 metrów. Osoby z Legilimencją mogą w nich swobodnie rozmawiać z drugą osobą, zaś z Oklumencja wyklucza możliwość korzystania z pierścieni.
Cena: 80g

Skarpety z wełny kulinga – nie tylko wspaniale ogrzewają w chłodniejsze dni i wieczory, ale przede wszystkim doskonale sprawdzają się na długie wędrówki. Właściwości ochronne wełny tych zwierząt sprawdzają się nie tylko w przypadku zaklęć, ale i odcisków oraz otarć – ubierz je na górską przechadzkę, a twoje stopy będą się czuły tak, jakby nigdy nie wyszły z domu.
Cena: 20g

Zegar z syreną – przypomina zwykły, tradycyjny zegar z kukułką, jednak zamiast drewnianego ptaka na szczycie budki swoje włosy czesze miniaturowa syrena. Dodatkowo wyposażony jest w dodatkową tarczę, która wskazuje czas do spadnięcia kolejnego deszczu, syrena zaś nie śpiewa podczas pełnej godziny, a kiedy pierwsze krople uderzają o ziemię.
Cena: 50g


Krwawa ofiara:

______________________

Happiness is beautiful to see
Won't you box it up for me?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 15:29;

kodzik:

Ratuję Boyda z grobu! (G jak Great Success)

Nawet w tym całym zaaferowaniu zapomniała się speszyć na Callahana majstrującego jej przy szyi - a nawet przerzuciła włosy na drugie ramię, żeby przypadkiem nie wyrwał jej kilku kosmyków.
Oczywiście, że coś robią. Wyglądam Ci na blacharę? — obruszyła się, jednocześnie nawiązując do żartu przyklejonego już chyba do ich dwójki na stałe. — Ten... — Wskazała na malutką, złotą kuleczkę - ot, minimalistyczną. — ... to brisingamen mniejszy z Norwegii. Wykuwają takie krasnoludy, świeci w ciemności jak Lumos. Ten... — Chwyciła w palce lazurowego skarabeusza zatopionego w złocie. — To Ijda Sufiaan z Arabii, rodowa pamiątka, przekazywana jedynie w przypadku, gdy ktoś zawdzięcza komuś życie... Cóż, można powiedzieć, że uratowałam jednego obdartusa w porcie Agrabahu, długa historia. — I dziwna, bo wszystko to działo się w Opowieściach Szeherezady, które... realnie nie istniały. — A to druidzki amulet, słyszałam, że ma zapewniać rękę do roślin, ale co z tego wyjdzie? Nie wiem — wzruszyła ramionami, jeszcze nie wiedząc, że maleńki wisiorek z żywicy pod wpływem ciepła jej skóry zacznie roztaczać wokół zapach białych kwiatów.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - Smith aż uchyliła usta w szoku, kiedy Boyd przedstawił swoje zdanie dotyczące avalońskich krwawych ofiar.
To... ma sens — stwierdziła po prostu, autentycznie zaskoczona taką logiką. Prostą, bardzo ludzką, pięknie wpisującą się w średniowieczną ciemnotę. Każdy wiek rządził się po prostu swoimi prawami - tak jak kiedyś wierzyli w boskie istoty (choćby jako afirmację sił magicznych) i wieczną, wiążącą miłość; tak obecnie... mało w co w ogóle wierzono. Cóż, Jess mogłaby się pod tym podpisać, jako podająca wątpliwość we wszystko Krukonka.
Nie ma — przytaknęła, uśmiechając się kącikiem ust, gdy Boyd skończył się śmiać. — Ale ciągle próbują ją udowodnić — dodała jeszcze, nim nie skierowała w końcu tematu na same, namacalne i jak najbardziej prawdziwe mogiły przed nimi.
Powoli, z wyrazem uprzejmego szoku skierowała spojrzenie na towarzysza, który już zakasywał rękawy do grabieży cmentarnych - i Smith sama przez moment musiała się zastanowić, czy aby na pewno chciałaby narażać się na gniew umarlaków.
Nie no, absolutnie nic — zaprzeczyła, unosząc dłonie w obronnym geście. W jednej ręce miała już z resztą różdżkę. — Skoro i tak te groby pojawiają się tu cyklicznie co roku... — Wzruszyła ramionami, uznając to po prostu za fragment legendy, który zwyczajnie czekał uparcie na odkrycie. Gryfon zajął się grobem po lewej stronie - sama więc przeszła do tego po prawej, a jako że zaklęcia na uparte krzaki nie działały, trochę zajęło jej odgarnięcie chaszczy i kwiatów - by ostatecznie pochylić się nad trumną. Zawahała się przed jej otwarciem - ale tylko przez moment, wmówiwszy sobie, że co najwyżej zobaczy tam jakieś niezidentyfikowane resztki, albo w ogóle nic, poza spisaną na pergaminie wskazówkę dotyczącą Graala.
O jakże się myliła.
ABSOLUTNIE NIE SPODZIEWAŁA SIĘ IDEALNIE ZACHOWANEJ MUMII.
Chciała może krzyknąć coś ze zgrozy, ale... zapach, tak dziwnie znajomy, a jednocześnie obcy odebrał jej głos - i rozum. Bo tak jak klęczała, tak miała ochotę razem z zapierającą dech w piersiach - śpiącą przecież jedynie! - Izoldą ułożyć się i dać na powrót przykryć gęstym kwieciem. Szczęśliwie te niedorzeczne pragnienia szybko zostały jej wybite z zaćmionego umysłu - gdy na lewą rękę, którą opierała o ramę trumny spadło z impetem ciężkie, drewniane wieko. Smith ze zduszonym krzykiem - i absolutnie nie zduszonym jękiem - bólu, wycofała się jak rażone prądem zwierzę. Nie musiała nawet ocucać się z gęstego uroku - ból promieniujący jej od przedramienia skutecznie zastąpił najsprawniej rzucone Rennervate.
B-Boyd? — rzuciła w eter, nabiegłymi łzami oczami szukając Gryfona. Serce o mało nie skoczyło jej do gardła, kiedy usłyszała głos Callahana... jak spod ziemi. Na sztywnych nogach podczołgała się do drugiej ŚWIEŻO PRZYSYPANEJ mogiły, gorączkowo w myślach szukając odpowiedniego zaklęcia.
Perfossus! — rzuciła, mrużąc oczy, gdy ziemia naokoło niej wyleciała w powietrze, odsłaniając zasypaną trumnę. — Boyd...? — powtórzyła, i zaciskając zęby zsunęła się do dziury, by otworzyć ciężkie wieko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 16:10;

Czy uratuję Paco: F jak frajer uratowany 8D

Nie miał czasu tłumaczyć, bo tego nie chciał. To, co zdarzyło się rok temu wciąż było niesamowicie żywe w nastolatku i jeśli mógł unikać rozmowy na ten temat, to po prostu to robił.
-Tym razem w nic. Jeszcze.... - Odpowiedział, według swojego mniemania uspokajająco, choć pewnie brzmiało to zupełnie inaczej i Max nawet nie miałby prawa się zdziwić, gdyby usłyszał o co Salazar go podejrzewa.
-Jakiegoś grata i naszyjnik, a co? - Wyszczerzył się w jego stronę, mając plan udać się do lokalnych nimf i podpytać o przedmioty, ale w tej chwili wolał nie wkurwiać tym Moralesa.
W końcu dotarli do puchonki, której wygląd już sprawił, że Max zaczął czuć się nieco nerwowo. Chciał wiedzieć, co za tym wszystkim stoi, ale rozumiał, że dziewczyna może nie chcieć o tym rozmawiać przy kimś, kogo nie zna.
-Przepraszam. Wiszę Ci kawę jak skończymy i obiecuję, że nie pozwolę by te groby Cię zeżarły. - Przyrzekł jej, całując lekko w roślinkowy policzek, po czym miał przejść do przedstawienia sobie tej dwójki, ale jak widać zajęli się tym sami. -No tak... To jest właśnie Salazar. - Potwierdził. -Sal, to jest Aurelia. Moja przyjaciółka jeszcze ze szkoły. Ściągnęła nas tu do kopania grobów. Właściwie, to mogłabyś wyjaśnić lepiej tę profanację? - Ostatnie zdanie skierował do dziewczyny, bo w całym zamieszaniu ten szczegół mu umknął.
Nastolatek był wyraźnie lekko zestresowany, ale starał się jakoś trzymać nerwy na wodzy, nieco mocniej ściskając dłoń Paco, gdy było to możliwe. -Święty Graal? O ja pizgam. Myślałem, że to bajeczka. - Oczy mu się zaświeciły. Jeśli kielich był prawdziwy i miał coś wspólnego z magią, to Solberg od razu pomyślał o eliksirach i już wiedział, że chce go znaleźć. Podszedł do mogił i spojrzał na otaczające je kwiaty. -Wiecie co to? Nie kojarzę tej rośliny... - Z ostrożnością przyglądał się białym płatkom, zaciekawiony ich właściwościami i możliwościami. -Też chyba odpuszczę. Zbadam najpierw te cudeńka... - Kopanie w grobie było ostatnim, na co miał ochotę, ale już uszczknąć trochę tych roślin dla siebie to chciał. Nic więc dziwnego, że zajął się tym tak mocno, że nie zauważył co robi Morales ani Aurelia.
Ocknął się dopiero, słysząc siarczyste przekleństwo, które mogło paść tylko z ust Paco. Odwrócił się zbyt gwałtownie, trącając kwiaty tak, że pełno pyłku dostało się do jego nozdrzy, ale nic sobie z tego nie robił, gdy zobaczył zasypywanego przez ziemię Salazara.
-PACO!!! - Wydarł ryja, po czym zaczął próbować przegrzebać się rękoma przez ziemię. Tak, on sam zapomniał, że jest czarodziejem. -Aurelia, pomóż mi! - Z gardła nastolatka wydarł się błagalny krzyk, a on sam czuł, jak świat wokół zaczyna mu wirować, gdy zapach wilgotnej ziemi uderzał w jego nozdrza, a on znów zaczął przypominać sobie pewne zeszłoroczne sceny.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu.
Galeony : 1846
  Liczba postów : 1235
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 16:25;

Scenariusz: badam teren wokół mogił
Kostki: 58
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: 1pkt HMiSR, 1 przerzut, 2 punkty eventowe

Po co siedzieć spokojnie w domku na tyłku, kiedy można pobawić się w poszukiwacza skarbów?
Kiedy tylko usłyszała o świętym Graalu uznała, że musi przynajmniej spróbować i wziąć udział w jego poszukiwaniach. Kompana długo nie musiała szukać, a że towarzystwo miała wręcz wyborne, to jej humor tego dnia również był zaskakująco dobry. Nie miała zielonego pojęcia, czego powinni się spodziewać, ale też jakoś się tym za bardzo nie przejmując i po prostu wychodząc z założenia, że co ma być, to będzie. Najwyżej wróci nieco bardziej pokiereszowania fizycznie, psychicznie i bez żadnej zdobyczy. Takie życie.
- Wiesz co, jak chcesz, to baw się w to grzebanie w ziemi, ale ja chyba jednak zostanę przy rozglądaniu się za jakimś czymś w pobliżu - odpowiedziała, nie wiedząc, jakie "coś" to miało być. Wątpiła, żeby ewentualne podpowiedzi były na widoku, bo byłoby to zwyczajnie zbyt łatwe, ale mimo wszystko nie czułaby się dobrze ze świadomością, że rozkopuje czyjś grób i nawet perspektywa znalezienia Graala tego nie zmieniała. Cieszyła się więc poniekąd, że to Max wybrał tę opcję, bo w ten sposób mogli działać na dwa fronty i była większa szansa na znalezienie czegoś przydatnego w dalszych etapach poszukiwań.
Była tak zaabsorbowana swoim zadaniem, że nawet nie zwróciła uwagi na to, co działo się z Maxem, a były to bez wątpienia nieciekawe rzeczy i gdyby tylko odwróciła głowę, zapewne krzyknęłaby przerażona. Zamiast tego zaglądała pod każdy większy kamień czy nachylała się, zaglądając do dziupli w drzewach. W pewnym momencie postanowiła bliżej przyjrzeć się pnączom otulającym mogiły, które wcześniej zignorowała. Odgarnęła je delikatnie na bok i z szybciej bijącym sercem dostrzegła za nimi jakiś dziwny napis. Walcząc z chaszczami i starając się zbytnio nie pokaleczyć rąk, odsunęła pnącza tak, żeby dokładniej przyjrzeć się swojemu odkryciu. Z racji, że nigdy jednak nie była dobra w runach i innych takich bzdetach, więc jedynie skopiowała napis, mrucząc przez ramię do Maxa, że już do niego idzie, bo najwidoczniej on też coś znalazł. Puściła dzikie zarośla, które znowu przykryły mogiłę i w tym momencie usłyszała głuche uderzenie. W pierwszej chwili pomyślała, że może tak zaniepokoili zmarłych, że ci postanowili ich przegonić, ale kiedy się odwróciła, okazało się, że było jeszcze gorzej.
Szczerze przeraziła się tym, że Brewer leżał na ziemi i się nie ruszał, bo jeszcze dosłownie chwilę wcześniej coś do niej mówił. Może rzeczywiście zakłócili spokój zmarłych i teraz przyszło im za to zapłacić? Co by to nie było, sytuacja nie wyglądała ciekawie, a fakt, że chłopak oddychał, uspokoił ją jedynie odrobinę. Musiała sobie poradzić za nich oboje i jeszcze dowiedzieć się, co mu się do diabła stało. Zebrała więc wszystkie ich manatki i teleportowała się do domku, nie widząc innego sensownego sposobu na przeniesienie się w bezpieczne miejsce.

/zt x2
@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 178
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 17:35;

Scenariusz : mogiła Trisa
Kostki: 99
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: 3pkt. eventowe oraz 1pkt. z OPCM

- To z pewnością będzie świetne na odstresowanie - mówię niezbyt poważnie na pomysł poszukiwania Graala. Szczerze liczyłem na to, że po prostu będzie to chwila przy mogiłach gdzie okaże się, że kompletnie nic nie ma i pójdziemy sobie gdzieś dalej. Ale Brooks przynajmniej przez chwile nie będzie spięta i zestresowana mundialem tylko skupiona na poszukiwaniu jakiegoś starego garnka. Zawołałem ją z domku moim uroczym patronusem w postaci konika morskiego. Dzięki temu, że byłem jako pierwszy mogłem popatrzyć na jakieś miejsce... z zakupami? Nie wiedziałem jak to nazwać, ale ważne, że wystarczyło dać kilka galeonów a znalazłem niesamowity prezent dla przyjaciółki. Który wyjmuje jak tylko ta przychodzi do mnie.
- Patrz jakie stylowe. Kupiłem Ci - oznajmiam i zakładam Julce na ręce bardzo ciepłe skarpety z wełny kulinga. - Tak naprawdę są na stopy - dodaję poważnie, jakby Brooks nie wiedziała. - Marzną Ci czasem? - zastanawiam się nagle, bo byłem tak pod wrażeniem bardzo miłych w dotyku, niebieskich, wełnianych skar, że nie pomyślałem, że może to kompletnie nieudany prezent. Poprawiam czapkę z daszkiem i rozglądam się po całym terenie.
- Ja zerknę do tych grobów. Ty poczekasz na mnie - oznajmiam, bynajmniej nie chcąc jej rozkazywać, ale wolałbym żebym nie tarzała się w grobach, znając jej pecha. Upewniam się, że Julka czeka, obrzucając ją srogim spojrzeniem jakby próbowała za mą się człapać i sam rozkopuję mogiłę. Okazuje się, że nie muszę tego specjalnie robić, bo wyglądało na to, że ktoś już zrobił to za mnie. Nie dziwne skoro tylu uczniów tu wbija jak hieny cmentarne. Cud, że nie rozkradli wszystkiego.
Głowa mi wystaje z grobu tak, żebym mógł widzieć  gdzie łazi Julka i relacjonować jej zdarzenia, jakbym coś zalazł; w tym momencie dzieje się kilka rzeczy jednocześnie. Do mogiły obok - znacznie bardziej świeżej, zaczyna płakać Jess, którą wcześniej przeoczyłem gdzieś pewnie grzebiącą w którymś grobie. - Co się?... - zaczynam niepewnie, ale zanim zdążę się dowiedzieć co się działo, rozpoczynają się kolejne przygody. Z trumny świeżej wstaje chłopak - z pewnością żywy i znajomy. Na to mówię: Jess, co do chuja? A potem z trumny starej jak świat wstaje sobie szkielet Tristiana, bo czemu nie.
- CO DO CHUJA - powtarzam głośniej i wyciągam różdżkę z dresiku, kiedy cofam się w tym ciasnym grobowcu. Na pierwsze machnięcie mieczem uchylam się lekko. Przy drugim rzucam już Protego z wydobytej różdżki, szukając wzrokiem Julki by pomogła mi wyjść. Uznaję, że mam tu tak mało miejsca, że trup mnie pokroi prędzej niż uciekę. - Abcivio! Humanum! - krzyczę rzucając aż dwa zaklęcia w kościotrupa, niepewny czy podziała zaklęcie przedmiotu czy człowieka na niego. Nie wiem jaka była poprawna odpowiedź - ale przede mną zamiast kościotrupa stoi różowiutki rowerek dziecięcy. - Brooks! - krzyczę już szczerze poirytowany moimi odkryciami. Wydłużam nogi by wyjść z grobu, ale równocześnie łapię z ulgą za dłonie Julki. - Tobie nic nie jest? Dramat. Człowiek w grobie nie może sobie pookradać starożytnych trupów - mruczę i bardzo mądrze rozcieram sobie ziemię z grobu na policzku oraz czole. - Wszystko ok? - pytam Smith i jej towarzysza w którym rozpoznaję Callahana. Po pierwszę, staję tak by lekko zasłonić Julkę po drugie, rzucam Jess zamyślone spojrzenie. Czy przypadkiem zbroja nie wymieniła i jego podczas sprzedawaniu sekretów Smith? Prędko jednak uciekam niezręcznie spojrzeniem od rudowłosej Krukonki. Odwracam się ku Brooks i idę już dwa kroki od mogił. - Co ty znalazłaś? - pytam rozglądając się za może ewentualnymi  zdobyczami.

______________________

I Dont Smile Because My Life Is Perfect
Am i grumpy? I might be. But I think maybe sometimes it's misinterpreted.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 18:26;

- Wyglądasz - potwierdził natychmiast z czystej przekory, zanim pooglądał sobie amulety i inne cuda z szyi Smith i wysłuchał, jakie mają właściwości i historie się za nimi kryją. Nie rozczarował się, bo tak jak się spodziewał, okazało się że każdy z nich jest w jakimś stopniu niezwykły. - O. Musisz mi kiedyś opowiedzieć o tym obdartusie - stwierdził, bo zdecydowanie brzmiało to jak coś, o co warto pociągnąć Jess za język, choć jak na razie odnosił wrażenie, że nie trzeba było jej specjalnie zachęcać do uzewnętrzniania się. Dostrzegł też w jej słowach (i naszyjnikach) całkiem niezłą okazję i postanowił ją wykorzystać - Ty... jakby się okazało, że ten mech to serio działa, to daj znać, bo może byś tą ręką do roślin uratowała moje chujowe pelargonie, bo ja to już próbowałem wszystkiego żeby je wskrzesić, a one nic, no a wyjebać to mi jakoś tak szkoda - podzielił się z nią zupełnie poważnym problemem, z którym zmagał się od powrotu do Hogsmeade, stwierdzając, że dziewczyna zdecydowanie jest jego ostatnią deską ratunku w tej kwestii. Nawet jeśli miała się zdziwić, że z wielkim zapałem hodował na balkonie kwiatki. Trudno.
- No raczej, że ma sens, w końcu ja to powiedziałem - odpowiedział, z niemałym rozbawieniem obserwując jak twarz dziewczyny na moment zastyga w wielkim zdziwieniu po jego wnikliwej analizie sposobu myślenia przeciętnego średniowiecznego półgłówka - i po raz kolejny zyskując potwierdzenie tego, że prosta logika i chłopski rozum w większości sytuacji sprawdzają się najlepiej. I oszczędzają mnóstwo czasu na zbędne analizowanie i myślenie; czasu, który można zamiast tego przeznaczyć na przykład na grabież cmentarza i inne tego typu przyjemności.
- Próbują, bo każdy chciałby w to uwierzyć - skwitował jeszcze ze wzruszeniem ramion refleksję dziewczyny, a potem w ogóle już nie słuchał, co mówiła dalej, bo miał ważniejsze rzeczy do roboty - znalezienie wskazówki dotyczącej świętego Graala.
I bycie zakopanym w grobie żywcem.
Przeżycie to w kategorii: NAJGORSZE EVER było naprawdę silnym konkurentem dla bycia wpierdolonym żywcem, i to właśnie była jego pierwsza myśl po tym jak wieko trumny zatrzasnęło się za nim, a na wierzch spadła cała kupa gleby, skutecznie uniemożliwiając mu wydostanie się. Nie wiedział, czy powinien się wydzierać do Smith z nadzieją, że ta jakimś cudem go usłyszy, czy może jednak lepiej wstrzymać oddech i oszczędzać tlen, a może po prostu dać se z tym wszystkim spokój i sczeznąć sobie w tym grobie, skoro już dostał gotowy i za darmo. Zaczął się dosyć szybko skłaniać ku ostatniej opcji, kiedy znienacka (i całkiem prędko, na szczęście) przyszło wybawienie.
- Co do chuja - brzmiały jego pierwsze elokwentne słowa, zaraz po tym jak zaczerpnął świeżego powietrza; pospiesznie wygrzebał się z dołu, podając rękę Jess, żeby było jej łatwiej wyjść. W pierwszym odruchu chciał jej podziękować za ratunek i upewnić się, czy z nią wszystko w porządku, ale wystarczyło jedno spojrzenie, żeby zauważyć, że dłoń, w której nie trzymała różdżki była zupełnie zmiażdżona - i chociaż zaczął natychmiast intensywnie przypominać sobie wszystkie zaklęcia uzdrawiające, jakie znał, to nie znalazł pośród nich żadnego, które mogłoby naprawić takie obrażenia. Rana wyglądała naprawdę paskudnie. Właściwie to cała dłoń była jedną wielką raną.
- Nie - burknął zgodnie z prawdą na pytanie Tego Drugiego Edgcumbe'a, który pojawił się przy grobach znikąd, w towarzystwie Brooks i do tego chyba, o ile wzrok go nie mylił, odbywał w międzyczasie prawdziwą walkę z kościotrupem; to, co tu się działo, przechodziło ludzkie pojęcie. Nie było jednak czasu ani na pogaduszki ani na refleksje. Skupił się na Jessice.
- Pokaż to. Duritio - wyleczyć nie potrafił, ale mógł chociaż znieczulić strzaskane miejsce i trochę ulżyć w bólu - Lepiej? - upewnił się z nadzieją, że zaklęcie rzeczywiście pomogło i dodał: - Chodź. Znajdziemy uzdrowiciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 127
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 19:55;

Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową Salazarowi. Ten niestety chwilę później mocno się zdyskredytował w moich oczach, zabierając się za kopanie grobu. Nic nie powiedziałam, jedynie wzdychając i posyłając przeciągłe spojrzenie Maxowi. Obiecałam nie oceniać jego związku, ale nie oznaczało to, że mam się zgadzać na wszystko, co robią. - Co raz mniej rzeczy wydaje mi się bajkami Max. Nie chcę nawet myśleć ile jeszcze nie odkryliśmy. - Aż się wzdrygnęłam, bo faktycznie, takie przedmioty jak Święty Graal nie były jedynie potężnymi artefaktami - były obiektami kultu. Osoba je posiadająca była ciągle wystawiona na ogromne niebezpieczeństwo ze strony innych ludzi, również mugoli.
Skoro każdy zajął się swoimi sprawami, a grób Tristana był obecnie bezczeszczony, zresztą nie pierwszy raz sądząc po ułożeniu ziemi, zabrałam się za oglądanie tablicy przy grobie Izoldy. Była cała porośnięta pnączami, obejmującymi ją niczym kochanek. Spróbowałam je odsunąć i po małych trudach zdołałam zobaczyć urywki wyrytej inskrypcji. Zachęcona zaczęłam odgarniać niesforne gałęzie, wbijając przy tym kolce w swoje palce. Mruczałam, czując ból i pieczenie, nie przestając dopóki nie osiągnęłam celu. Powyciągałam kolce, obmyłam ręce wodą i użyłam zaklęcia by pozasklepiać małe ranki. Wolałam nie ryzykować zakażeniem, które później by się brzydko goiło. Jako, że nie rozumiałam tekstu, postanowiłam go szybko przepisać do notatnika. Starałam się nakreślić runy jak najlepiej potrafiłam, po raz kolejny klnąc się za brak przykładania się do starożytnych run. Tyle co naniosłam ostatnią runę na kartkę, gdy moich uszu dobiegły dwa przeraźliwe okrzyki. Okrzyki moich towarzyszy. -Max!? - Szybko się obróciłam, szukając go wzrokiem, początkowo lekko rozkojarzona i nie dostrzegając, że są praktycznie pod moimi nogami, Salazar prawie zakopany w grobie i Max, wiszący nad nim, jakby miał zaraz odpłynąć. Do siłaczy zdecydowanie się nie zaliczałam, więc prawdopodobnie pod wpływem pompującej się adrenaliny, złapałam najpierw Salazara za fraki i odciągnęłam go do tyłu, po czym zrobiłam to samo z Maxem. Również zapomniałam o byciu czarodziejką, brawo my. Przyklęknęłam przy chłopaku, próbując dostrzec co mu dolegało. Stan zdrowia Salazara w chwili obecnej zbytnio mnie nie obchodził. -Max? Max! - Poklepałam go po policzku, starając się go ocucić. Ten mi jednak niknął coraz bardziej w oczach. - Musimy go zabrać do uzdrowiciela, nie mam pojęcia co mu dolega. - Zwróciłam się do Salazara, przenosząc na niego oczy, upewniając się przy tym, że fizycznie na pierwszy rzut oka nic mu nie dolegało. Dostrzegając leżące obok grobu zerwane kwiaty, zebrałam kilka płatków do woreczka, starając się przy tym ich nie dotykać. Miałam nadzieję, że pomoże to uzdrowicielowi.

@Maximilian Felix Solberg
@Salazar Morales
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Nieokreślony
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber
Galeony : 1539
  Liczba postów : 857
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 20:38;

Nie trzeba chyba mówić, że podczas krótkiej pogawędki z Maximilianem przynajmniej kilka razy teatralnie przewrócił oczami. Najpierw na wieść o tym, że chłopak jeszcze się w nic nie wpakował, a następnie na skutek jego nonszalanckiego podejścia co do znalezionych po drodze zdobyczy. Musiał jednak przyznać, że wspomnienie legendarnego świętego Graala skusiło również i jego, do tego stopnia by ograniczyć towarzyskie uprzejmości do minimum, zamiast tego zajmując się konkretami. Pewnie od razu wyrwałby z kopyta, ale czując mocniejszy uścisk dłoni Felixa, objął go wpierw delikatnie ramieniem i poczekał aż całą swoją uwagę skupi na swojej przyjaciółce. Dopiero wtedy ruszył na łowy, a w przeciwieństwie do młodziutkiej Puchonki nie odczuwał żadnych wyrzutów sumienia na myśl o przekopywaniu czyjegoś grobowca. Ot, usłyszał że mają szansę odnaleźć wskazówkę pomiędzy ludzkimi szczątkami i już zwisał nad drewnianą, nadgryzioną zębem czasu trumną. Zabawne, że jeszcze parę minut temu brak ostrożności wytykał swojemu młodszemu kochankowi…
Powoli nad jego sylwetką zaczynał roztaczać się mrok, a odgłosy rozmów towarzyszy dobiegały do jego uszu jak przez mgłę. Potrzebował chwili, żeby zorientować się w sytuacji, a gdy dotarło do niego, że ziemia coraz prędzej przysypuje jego ubranie, wciągając go do wydrążonej w glebie mogile, siarczyste przekleństwo instynktownie wyrwało się z jego gardła… wraz z imieniem tego, na którego pomoc miał nadzieję, że może liczyć. Nie wiedział, co dzieje się wokoło. Wydawało mu się, że słyszy kilka przerywanych wrzasków, aż wreszcie poczuł silne szarpnięcie w tył, po którym bezwolnie upadł na podłoże. Odkaszlnął jeszcze kilka razy, pozbywając się drobinek piasku, które wylądowały w jego ustach, a potem otrzepał czuprynę i ubrania ze wszechobecnego brudu. – Ja pierdolę. – Warknął wściekły, czując jak rozszalałe serce bije nie do rytmu. Początkowo nie zauważył nawet, że to nie Felix, a drobniutka Aurelia wyciągnęła go z opresji i że to nie on, a właśnie Felix wymaga pomocy znachorki czy innego lokalnego uzdrowiciela. Dziewczęcy głos szybko przywołał go jednak do porządku, a Paco nie zważając na potencjalne obrażenia, sam doskoczył do nie do końca obecnego i świadomego Solberga. – Felix? – Przesunął palcami po jego policzku, starając się nawiązać z nim jakikolwiek kontakt, ale puste spojrzenie szmaragdowych ślepiów zdecydowanie nie budziło optymizmu. - Tak... - Pokiwał więc porozumiewawczo głową pannie Leveret, acz zanim powrócił do Maximiliana, poszedł w jej ślady, zrywając parę płatków nieznanego kwiatu i przesypując jego pyłek do woreczka. Kto wie, może przyda się w roli antidotum? Niestety, akurat ten który o roślinnych składnikach mógł powiedzieć najwięcej, dosłownie i w przenośni zamilknął jak ten grób, toteż Morales ukrył liliowe zdobycze w kieszeni spodni i wymownym gestem dłoni pokazał Aurelii, by pomogła mu wciągnąć ciało chłopaka na plecy i złapała jego dłoń. Po co komu magiczne nosze, wystarczy teleportacja łączna z pacjentem wziętym na barana. Miał jedynie nadzieję, że Felix nie oberwał jakąś popieprzoną klątwą zamiast niego...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 20:50;

To było pytanie retoryczne — skwitowała niezwykle miłe słowa Boyda. — Czyli takie, na które nie oczekuje się odpowiedzi — dopowiedziała, mając ochotę wytknąć jeszcze Gryfonowi język - ale ostatecznie się powstrzymała, wpadając w wir wyjaśnień swoich błyskotek. Na przedstawiony problem z pelargoniami skinęła jeszcze głową, gdzieś tam między słowami godząc się na zegazminowanie ich ewentualnej przypadłości - a także i opowiedzenie historii rodem z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy, przy okazji, w lepszym czasie.
Wszystko ostatecznie i tak sprowadziło się do grobu. Dosłownie.
Adrenalina i szok, które zafundowało miażdżące jej rękę wieko ciągle ją jeszcze trzymały, kiedy właściwie w amoku podjęła się misji ratunkowej Callahana. Gdzieś w głębi duszy niesamowicie dumna, że zachowała na tyle zimną krew, żeby nie tylko przypomnieć sobie odpowiednie zaklęcie - ale też odpowiednio go użyć. Ledwo co wślizgnęła się do dołu z trumną, usłyszała znajomy głos Edgcumbe'a dochodzący gdzieś z boku. Merlin jej świadkiem, zestresowała się momentalnie, że i jego przysypało.
Auggie? — rzuciła jedynie w eter, akurat kiedy - nie wiedzieć nawet jak, chyba zaklęciem - otworzyła wieko, spod którego z identycznym okrzykiem wyłonił się Gryfon. Potem miała wrażenie, że ledwo mrugnęła okiem - znalazła się już poza mogiłą, wyciągnięta przez (wyraźnie całego) Boyda. Zlustrowała go jeszcze dość trzeźwym spojrzeniem, kiedy obraz zaczął jej się rozmazywać po bokach. I nagle tak stanęła, na mięknących od spadku adrenaliny nogach, między Callahanem, @Augustine Edgcumbe a @Julia Brooks. Nierozumiejącym spojrzeniem wodząc od jednego do drugiego, po samą Julkę, której jeszcze chciała pomachać na przywitanie - ogniskując wzrok na Auguście dopiero kiedy ten zadał jej pytanie.
Wszystko ok? — powtórzyła po nim - i wtedy właśnie, jakby jej nerwy załapały sygnał w spowolnionym tempie - uderzył ją ścinający z nóg, gwałtowny ból. Jęknęła bezgłośnie, niemal upuszczając różdżkę i chwytając się w asekurującym geście za lewy łokieć - żeby tym razem właściwie zagryźć sobie język, gdy tłumiła pełen grozy okrzyk. Jej dłoń... nie wyglądała jak jej dłoń.
N-Nie... — W naturalnym odruchu chciała ochronić swoją rękę, kiedy Boyd polecił jej ją pokazać. Nawet nie wiedziała, kiedy łzy po prostu zaczęły lecieć po jej policzkach, a ona sama zaczęła łkać pod nosem. Najzwyczajniej w świecie - jej najgorsza rana kiedykolwiek to lekkie oparzenie albo zdarte kolana. Ukąszenie trzminorka albo zadrapanie przez kota. A nie zmiażdżona ręka. Choć ból po zaklęciu Gryfona zamienił się jedynie w lekkie echo i co najwyżej dyskomfort, Smith była zwyczajnie spanikowana. Przycisnęła ranną rękę do swojej piersi - a siebie z kolei do piersi Boyda, o którą nie tyle co się oparła - co schowała, jak mysz pod miotłą.
T-Tele... portuj — wychrypiała pod nosem, walcząc ze sobą, żeby nie przejść na oczach tylu ludzi w bezbronny szloch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1090
  Liczba postów : 8930
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 21:09;

Cóż, prawdą było, że gdyby nie pewne wydarzenia z Inverness, Max sam wziąłby się ochoczo za grzebanie w szkieletorach, choć jemu akurat Aurelia wytknęłaby to pewnie bez problemu.
-Śmiało możesz go opierdalać. Nie krępuj się. - Puścił jej oczko, bo choć bardzo doceniał, to jednak nie potrzebował udawania, że Morales jest normalny. Wiedział, że nie jest i zresztą po części to go do niego tak ciągnęło.
Wszystko nagle szlag jasny trafił, gdy ten, który miał by tu w roli wsparcia i potencjalnego ratunku sam potrzebował ratowania dupska i to jeszcze przed czymś, czego nastolatek widzieć i przeżywać nigdy nie chciał. Pochylony nad zasypującym się grobowcem chciał pomóc, ale świadomość coraz bardziej mu odpływała. Czuł tylko drobne ukłucia na ciele, nie mając pojęcia, że do tego wszystkiego stacjonujące obok pobliskiego drzewa żądliki wzięły sobie go na cel, dźgając raz za razem smukłe ciało. Nie, teraz miał inne priorytety i ciężko było mu wyrazić ulgę jaką poczuł, gdy obok zamajaczyła mu sylwetka Aurelii.
Średnio wiedział, co działo się potem. Miał wrażenie, że wszystko straciło ostrość, a cisza zaczęła przejmować kontrolę nad otoczeniem. Oczywiście zwalał to na karb tego, co znał, nie mając pojęcia, że przypadkiem zaszkodził sobie czymś dużo poważniejszym.
-Wszystko... Żyję... - Chciał unieść rękę, a najlepiej to usiąść, żeby pokazać, że przecież jest w porządku i nie potrzebuje opieki, ale po raz kolejny jego własny organizm zwrócił się przeciwko niemu i po prostu do końca odciął świadomość nastolatka zostawiając go zdanego na opiekę bohaterskiej puchonki i swojego partnera.

@Aurelia Leveret
@Salazar Morales

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 127
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 21:42;

Pomimo błogosławieństwa Maxa i tak przemilczałam całą sprawę. Zapamiętałam jednak, by w odpowiednim czasie wypomnieć dzisiejsze wydarzenie. Może i byłam miła dla ludzi i życzyłam im wszystko co najlepsze, ale jak mi ktoś podpadł...no, potrafiłam być złośliwa.
Wszystko potoczyło się tak szybko. Zbyt szybko. Pomimo moich ćwiczeń opanowania, w chwili obecnej nie byłam w stanie postawić jakiejkolwiek diagnozy. Szczególnie, gdy świadomość Maxa kompletnie go opuściła. Moją głowę zalała rzeka myśli, od zatrucia, po kolejną Avalońską klątwę. Wyplułam kwiatek, który, pod wpływem zdenerwowania, pojawił się w moim gardle. Chłopak potrzebował natychmiastowej opieki wyszkolonego uzdrowiciela, więc bez chwili namysłu pomogłam wciągnąć ciało Maxa na plecy Salazara i złapałam go za rękę. Kompletnie go nie znałam, a teleportację z nieznajomymi zdecydowanie zaliczały się do czerwonych flag. Miałam jednak nadzieję, że w chwili obecnej, zdrowie Maxa było dla nas obydwoje najważniejsze. Następne co poczułam to mocne ściśniecie w brzuchu, towarzyszące teleportacji.

@Salazar Morales
@Maximilian Felix Solberg

z/t x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyPon 25 Lip 2022 - 23:08;

Scenariusz : mogiła prawa
Kostki: 23 Bezczeszczenie grobu niewiasty zdaje się nie podobać otaczającej mogiłę magii. Łączące groby kwiaty Mors Lilium zaczynają wydzielać trujący pyłek, który dostaje się do Twojego organizmu, powodując śpiączkę. Jeśli przyszedłeś tu sam, po dłuższym czasie znajduje Cię lokalny uzdrowiciel chcący pomodlić się w lesie błogosławionych. Jeśli przyszedłeś z kimś, mogą udzielić Ci pomocy, jeżeli posiadają przynajmniej 25pkt z zielarstwa. W innym wypadku ponoszą porażkę i konieczny jest wątek u uzdrowiciela!Przez najbliższy miesiąc jesteś senny i rozkojarzony.
W kolejnych wyzwaniach spadasz o jeden próg! Otrzymujesz 0pkt. eventowych.
Konsekwencje: przez miesiąc senny i rozkojarzony, w kolejnych wyzwaniach spadam o jeden próg

zakupy Pierścienie Benulusa i Danu

Szli spokojnie w stronę lasu błogosławionych, wkrótce wchodząc pomiędzy drzewa, a Josh opowiadał o tym, co dowiedział się od Aurelii, gdy już spotkał ją zieloną, jakby rzeczywiście stała się rośliną. Chciał zobaczyć ów las na własne oczy, przekonać się, czy naprawdę tak kuszące było oddawanie własnej krwi, aby zdobyć coś cennego.
- Pomijając już krwawą ofiarę, ale myślę, że moglibyśmy sprawić sobie tutaj jakąś pamiątkę… O! Do kompletu z obrączkami będą - zaśmiał się, dostrzegając dwa identyczne pierścienie. Od razu zostawił odpowiednią sumę galeonów w dziupli, nasuwając jeden z nich na swój palec, drugi podając Chrisowi z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie wiedział, czy robią coś więcej, niż tylko dobrze wyglądają, ale nie potrafił odmówić kolejnemu elementowi biżuterii. Dodatkowo, z tego, co pamiętał, z lasu błogosławionych nie można było wyjść bez zapłaty, a nie chciał ryzykować, że będzie musiał upuścić swojej krwi.
Chciał już pytać, czy wracają do domków i spróbują uprzedzić pozostałych turnusowiczów o niebezpieczeństwie związanym z krwawą ofiarą w tym lesie, gdy dostrzegł pomiędzy drzewami niewielką polanę a na niej jakby dwie mogiły, oplecione kwiatami. Spojrzał jedynie na Chrisa, a jego spojrzenie błyszczało ekscytacją i był pewien, że nie musi mówić mężowi, o czym pomyślał, która legenda mu się przypomniała. Chciał sprawdzić, czy była prawdziwa, wiedząc, że będzie żałował, jeśli nie spróbuje. Podobno mogiły Tristana i Izoldy pojawiały się raz do roku, a to oznaczało, że mieli jedyną i niepowtarzalną okazję sprawdzić, czy jest w nich ziarnko prawdy.
- Legenda mówiła, że jedna z mogił zawiera cenną wskazówkę. Trochę dziwnie jest kopać w czyimś grobie i babcia z pewnością przewraca się w swoim, ale… Może tylko zerknę, co? Tak troszkę? - zapytał Chrisa, uśmiechając się zaczepnie, nim podszedł do prawej mogiły. Jeśli cokolwiek cennego miało tu być ukryte, dla Josha pewne było, że znajdzie to w grobie ukochanej rycerza. Ostatecznie była ona dla niego pewnym skarbem, prawda? Zaczął powoli rozgarniać ziemię przy użyciu zaklęć, nie dostrzegając, że najwyraźniej zirytował tym samą naturę, a może duch Tristana postanowił ukarać go za bezczeszczenie grobu jego ukochanej. Niezależnie od przyczyny, kwiaty Mors Lilium zaczęły wydzielać swój pyłek i nim miotlarz się zorientował, zdążył wciągnąć go wraz z powietrzem o wiele za dużo.
- Chris… Kit… - powiedział jeszcze cicho, nim poczuł, jak ogarnia go natychmiastowa, wręcz gwałtowna senność, z którą nie był w stanie w żaden sposób walczyć. Dokładnie tak, jak z upadkiem, gdy kolana po prostu ugięły się pod nim, sprawiając, że przewrócił się, na trawę przy grobie Izoldy.

@Christopher Walsh
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : Blizny po gniciu na szyi, klatce piersiowej i górze brzucha
Galeony : 343
  Liczba postów : 664
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 0:58;

Chciałby mieć jakieś "ale" co do działań jakie muszą zostać podjęte, by mieć szanse na znalezienie przedmiotu marzeń wielu mugoli i osób o magicznych zdolnościach, ale jakoś nie mógł się przemóc. W końcu nikt, jeżeli chodzi o mieszkańców tego miejsca, nie ucierpi jeżeli podłubią tam i ówdzie.
-Jakby tak się stało, to stawiam kolejny wyjazd do Włoch- wolał uniknąć przymusowego wydalenia z wyspy, ale też nie byłby pogrążony w smutku z tego powodu. Miejsce, chociaż specjalne dla kultury i historii osób związanych z magią, nie było wymarzonym przytułkiem dla Borisa na dłuższą metę.
-Kurwa- podbiegł do Felinusa tak szybko jak tylko było to możliwe, żeby pomóc mu i z drzewem, i z ranami, które stały się widoczne z każdą chwilę, wraz ze skracającym się pomiędzy nimi dystansem.
-Nic ci nie jest?- zapytał się, martwiąc się o zdrowie chłopaka. O ile uszkodzone miejsca zostały szybko opatrzone przez poszkodowanego, o tyle miał wątpliwości, czy drzewo, znajdujące się w tym niecodziennym miejscu nie zadziałało również w inny sposób na jego towarzysza.
-Chodźmy stąd- powiedział Lowellowi, po czym szybkim krokiem ruszył z dala od miejsca, w którym przed chwilą doszło do wypadku, tylko po to, żeby natknąć na się dwie mogiły. Było to ewidentnie to, czego szukał, coś co mogło się przydać w odnalezieniu Graala, dlatego też bez chwili zastanowienia, działając pod wpływem nieskrywanej ekscytacji, zaczął rozgrzebywać jeden z grobów, tylko po to, by natknąć się na szczątki mężczyzny. Tristan. To musiało być miejsce jego spoczynku.
Nie miał niestety czasu, żeby poszukać czegoś co mogłoby ich przybliżyć chociaż o krok do sukcesu, ponieważ chwilę po tym, jak wskoczył w dół, ziemia zaczęła się na niego osuwać, zgniatając go.
-Felinius!- wykrzyczał, a raczej jęknął, czując jak nacisk na jego płuca nieuchronnie się zwiększa. Nie mógł się samemu wydostać, bo zapomniał o wyjęciu różdżki z kieszeni płaszcza, która teraz znajdowała się już pod poziomem gruntu.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 64
  Liczba postów : 65
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 7:01;

Zacisnął zęby, słysząc odpowiedź siostry i był pewien, że wywróciła za nim oczami, nie mówiąc już o strojeniu głupich min. Była do tego zdolna, wiedział, że zawsze tak się zachowywała, więc nie było powodu, aby teraz znów nie zaczęła się zachowywać jak kuzynka Irytka w ludzkim ciele. Jednak zaczęła znów sprawdzać granicę jego cierpliwości, gdy próbowała go małpować. W jednej chwili jasne oczy Jamiego zaczęły spoglądać na siostrę niemal lodowato, gdy jednocześnie starał się uspokoić, żeby nie zacząć po niej warczeć z powodu zwykłych wygłupów, do których w pewnym stopniu był przyzwyczajony.
Nie myliła się również, podejrzewając, że jest zainteresowany poszukiwaniem artefaktu. Cokolwiek o nim nie powiedzieć, lubił legendy, a mając możliwość sprawdzenia, czy święty Graal naprawdę istniał… Należało zrobić wszystko, żeby przekonać się o tym, nawet jeśli zaliczało się do tego wytrzymywania w towarzystwie siostry, która przypominała trochę przerośniętego puszka pigmejskiego, albo innego szczeniaka. Pokręcił głową, uciskając przez moment nasadę nosa, gdy tłumaczyła mu na czym polega kopanie w grobach, przekonując samego siebie, że ciśnięcie w nią jakimkolwiek zaklęciem nie jest dobrym pomysłem, nim ostatecznie podszedł do lewej mogiły.
- Mówisz, że inni dają się nabrać na tę twoją anielską buźkę? Taka niewinna, a groby będzie rozkopywać - rzucił z naganą w głosie, nim zaczął ostrożnie przekopywać ziemię. Wewnątrz jednej z nich znajdowała się wskazówka. Jakkolwiek przekonywanie grobów nie było najprzyjemniejszym zadaniem, nie zamierzał mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Ostatecznie Tristan musiał liczyć się z tym, że za setki lat jakiś śmiałek będzie próbował zajrzeć do jego grobu.
- Mam nadzieję, że pamiętasz zaklęcia obronne. Nigdy nie wiadomo, co będzie w środku - rzucił twardo do siostry, posyłając jej uważne spojrzenie, jakby chciał powiedzieć, że dostrzeże każdy fałsz. Jednocześnie kolejne warstwy ziemi były odsuwane przez niego na bok, aż jego oczom ukazał się szkielet rycerza. Jamie przystanął, oddychając ciężko po wysiłku, próbując dostrzec to, czym mogła być wskazówka. Przesunął spojrzeniem po kościach Tristana, po zardzewiałym mieczu, który trzymał na swej piersi, ale wskazówki nie dostrzegał. Zamiast niej widział parę robaków, które próbowały uciec w głąb ziemi, a także jakieś skrawki materiału, jakby nici, które z pewnością stanowiły kiedyś strój rycerza.
- Carly, jak u ciebie? Tutaj nic… - urwał, gdy nagle szkielet się ruszył, powoli wstając. Jamie nie zdążył nawet zawołać do siostry, poza ciskaniem przekleństwami w myślach, gdy szkielet zaatakował go i została jedynie obrona, nie mając możliwości zrobienia uniku. Najpierw sam mówi siostrze, żeby uważała, po czym musi bronić się przed szkieletem rycerza. Zdołał obić się parę razy o grób i obsypać się ziemią, nim pokonał przeciwnika, sprawiając, że znów leżał spokojnie w grobie. Ślizgon przeprosił go w duchu, po czym wyszedł z grobu, zasypując go ponownie ziemią.
- Jakby kiedyś przyszło ci znów rozkopywać groby, zrób sobie więcej miejsca na ewentualną walkę ze szkieletem. Znalazłaś coś? - spytał, otrzepując się z ziemi, gdy skończył zakopywać grób i uznał, że wygląda dostatecznie dobrze. Jednak szybko jego uwagę przykuł kwiat, który oplatał obie mogiły. Mors Lilium, jak mówiła legenda. Taki kwiat z pewnością nadawałby się do eliksirów. Ostrożnie podszedł do najbliższego, aby spróbować pozyskać odrobinę pyłku kwiatów. Niestety, zamiast zebrać go, poczuł, że zdecydowanie coś jest nie w porządku, lecz nim ostrzegł siostrę, zapadł w śpiączkę upadając na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 446
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 8:01;

Scenariusz : nie mogiła
Kostki: 52
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: 1pkt. z HMiSR, 1 przerzut do wykorzystania w dowolnym kolejnym wyzwaniu oraz 2pkt. eventowe

Zakupy zegar z syreną (50g)

Słyszał o lesie, w którym można zdobyć pamiątki, a w którym także raz do roku pojawiają się dwie mogiły. Pamiętał, że były powiązane z tajemnicą Świętego Graala, choć nie był pewny czy miały zawierać wskazówkę, czy rzekomego Graala. Nie widział jednak nic złego w przejściu się do lasu, aby sprawdzić pogłoski. Przy okazji mógł kupić sobie pamiątkę, którą stał się zegar z syreną. Idealny dla kogoś, kto potrzebował przewidzieć kiedy spadnie deszcz, aby odpowiednio chronić drewno. Zamierzał sprawdzić zegar u siebie, nim zaproponuje takie rozwiązanie komuś innemu.
Spakowawszy zegar, skierował się tam, gdzie prowadziła wydeptana ścieżka. Sądząc po tym, że trawa była jedynie zgnieciona pod licznymi stopami, nie była to ścieżka często wykorzystywana. Zaczął więc podejrzewać, że być może to ona prowadzi do sławnych grobów i po niedługiej chwili przekonał się, że miał rację.
Przed nim stały dwie mogiły połączone obrastającą je rośliną z pięknymi kwiatami. Stał przez chwilę, zastanawiając się, czy powinien wyciągnąć z torby szkicownik i przenieść to, co widział na kartkę, czy jednak po prostu podziwiać. Nie chciałby robić rzeźby wyglądającej dokładnie jak to, co miał przed oczami, z różnych względów. Między innymi dlatego, że zwyczajnie był to element tajemniczej wyspy, element legendy, która miała swoją magię w tym, że właśnie nie była powszechnie znana. Już miał się wycofać, gdy usłyszał znajomy głos.
- Wolę LJ – odpowiedział automatycznie, mrugając zaczepnie do dziewczyny, zaraz też uśmiechnął się kącikiem ust, spoglądając znów na groby. – Pamiętając, że ratowałaś mnie, bo chciałem znaleźć cenny kamień, powinienem powiedzieć, że bogactwo kusi mnie niezmiernie, prawda? Ale właściwie byłem tutaj z ciekawości, zobaczyć pamiątki, a że słyszałem o legendzie… Przyszedłem. W końcu rozejrzeć się wokół nic nie zaszkodzi. A ty, Irvette? – spytał, gestem wskazując, że jeśli nie ma nic przeciwko, mogą razem sprawdzić, czy pogłoska o wskazówce dotyczącej legendarnego Graala jest prawdziwa.

@Irvette de Guise
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2246
  Liczba postów : 4073
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 10:37;

Scenariusz : Nie wiem jakie były, ale nie grzebię w ziemi jak creep, tylko szukam wskazówek dookoła
Kostki: 65
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: 1pkt. z HMiSR, 1 przerzut do wykorzystania w dowolnym kolejnym wyzwaniu oraz 2 pkt. Eventowe

- Jesteś pierwszą osobą, jaką znam, która mogłaby powiedzieć coś takiego o oglądaniu grobów – odpowiedziała z niewybrednym uśmiechem na twarzy, naciągając kapelusz na kruczej głowie. Dzisiejsza stylizacja może i nie pasowała do zadania, przed którym postawił ich August, ale pałkarka wciąż żyła nadzieją, że jednak nie spotka ich nic złego i ona sama, tak dla odmiany wyjdzie bez szwanku z poszukiwań kielicha, w którego istnienie szczerze wątpiła. Nie dało się jednak zaprzeczyć, że w obecnej chwili bardziej była zajęta Augustem, niż mundialem, a to przynosiło wiele spokoju, którego jej ostatnio brakowało.

Zamarła na moment, kiedy na jej zimnych dłoniach wylądowały stylowe skarpy w prawdziwie krukońskich barwach. A potem prychnęła przez nos rozbawiona, gładząc się nimi po twarzy, na której, pod wpływem wakacyjnego słońca, zaczęły się pojawiać pierwsze piegi. – Na stopy?! – Rozdziawiła usta w zdziwieniu, jak gdyby Edgcumbe podzielił się z nią jakimś prawidłem, decydującym o losie wszechświata. – No widzisz. A ja głupia cały czas nosiłam je w ten sposób. Dork. – Stwierdziła, poprawiając skarpecianą dłonią nieistniejące okulary. – Zajebiste, dziękuję! Ale ale, sekundka. Wiem, że to mało prawdopodobne, ale jednak. Też mam coś dla Ciebie. – W tym miejscu zdjęła z pleców swój mugolski plecaczek i zaczęła w nim namiętnie grzebać, aż w końcu wygrzebała… malutką prezentową torbę ze Świętym Mikołajem. – Przepraszam, nie miałam innych, a też nie miałam czasu, żeby iść do sklepu po nową. W każdym razie… no. – Zarumieniła się nieco, kierując zbłąkaną dłoń w kierunku głowy, po której to się podrapała. Prezent nie był zbyt oryginalny, bo w  środku znalazła się smocza zapalniczka z inicjałami chłopaka, tak więc z cichym zamyśleniem obserwowała twarz Edgcumba, starając się z niej coś wyczytać. – Będziesz miał jak podpalać Merlinowe Strzały, które ode mnie „pożyczasz”. No a dzięki inicjałom nikt Ci jej nie ukradnie… prawdopodobnie. – Wyjaśniła pokrótce i pyrgnęła go w daszek czapki, którą jeszcze nie tak dawno sama nosiła.

W ogóle nie protestowała, kiedy Edgcumbe zarządził, by nie właziła do grobu. Właściwie, to zastanawiała się, czy jest to w ogóle konieczne. I moralne. Byli w raju, a August, jak ta hiena cmentarna ładował się do mogiły, szukając wskazówek. Rzecz jasna nie byłaby sobą, gdyby w pełni posłuchała i zamiast grzecznie czekać, postanowiła szukać tych wskazówek na własną rękę. Chodziła więc od krzaka do krzaka, od głazu do głazu, szukając czegoś, co mogłoby im pomóc w dalszych poszukiwaniach. I nie musiała szukać długo, bo po kilku minutach dojrzała za jakimś dzikim bluszczem kawałek skały, a właściwie czegoś, co wyglądało jak kamienna płyta. Za pomocą zaklęć pozbyła się cierni, robiąc sobie przy okazji, jak to ona, krzywdę. Z dłoni zaczęła powoli sączyć się krew, ale nie przejęła się tym zbytnio, bo szybko ogarnęła sprawę zaklęciem leczniczym. A następnie wygrzebała z plecaka kawałek pergaminu i nieodłączny ołówek, wystrugany już niemal do końca przez to wieczne rozwiązywanie sudoku. Pergamin przyłożyła do płyty i za pomocą ołówka zaczęła „ściągać” runy na papier. Nie miała bladego pojęcia, co oznaczały, ale nie przejmowała się tym szczególnie. Znała w końcu osoby, które na tym znały się dużo lepiej. I nawet dzierżyły to samo nazwisko, co ona.

Nie miała zbyt wiele czasu, by zastanawiać się nad swoim małym sukcesem, bo Pan Edgcumbe zaczął wykrzykiwać jakieś zaklęcia. Czym prędzej ruszyła w kierunku mogiły, zaciskając dłoń na różdżce, gotowa wystrzelić w każdej chwili. Z każdą sekundą sytuacja stawała się coraz bardziej nietypowa, bo na wspólne leżenie w grobie Tristana ustawili się nie tylko Edgcumbe, ale również Jess, której nie poznała od razu przez nowy kolor włosów oraz Callahan. Akurat jego zakazaną mordę to poznała od razu. I miała ochotę poczęstować go jakąś bombardą, tak dla zasady, ale nic nie zrobiła, ani nic nie powiedziała, choć miała ochotę zapytać, czy przypadkiem nie szuka nowej ręki. Zamiast tego pomogła Augustowi wyjść z grobu, nie spuszczając rzecz jasna spojrzenia ze swojego nemesis. Gdyby była Edgcumbem i  miała zdolność metamorofomagii, to zapewne świeciłaby się teraz na czerwono jak latarnia morska w Soton.

- Tergeo – mruknęła cicho, celując w czoło Szkota, czyszcząc je z ziemi, ale szybko skupiła się na Bogdanie i Dżesice, której ręka wyglądała na strzaskaną. – Duritio nic nie da. Jest za słabe na tego rodzaju urazy. Mogę? – Spojrzała pytająco na Krukonkę, ponownie grzebiąc w plecaku i tym razem wygrzebując z niego eliksir wiggenowy, który to wyciągnęła w kierunku Smith.

@Jessica Smith  @Boyd Callahan  @Augustine Edgcumbe

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Wto 26 Lip 2022 - 12:04, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 11:47;

Nie miał pojęcia, jakim cudem dziewczyna dała radę dosłownie wygrzebać go z grobu z takimi obrażeniami i skąd wzięła na to siłę - bo raptem minutę później, kiedy stanęli nad krawędzią mogiły, zdawała się ledwo trzymać na nogach i jakby nie rozumieć, co się działo dookoła i co wszyscy - bo nagle się okazało, że znaleźli się w doborowym towarzystwie - do niej mówili. Przytrzymał jej prawie wypadająca z dłoni różdżkę, bo naprawdę jeszcze tylko tego by brakowało, żeby upadła i potoczyła się w dół do dziury; zrobiło mu się zwyczajnie przykro, kiedy patrzył jak twarz Jess wykrzywia się bólem i jak dziewczyna walczy sama ze sobą, żeby się nie rozpłakać - bo doskonale wiedział, CZYJA to była wina i KTO nie tylko wpadł na genialny pomysł zabawy w archeologów, ale jeszcze ją do niej zachęcał... Miał ochotę ją przeprosić, ale to zdecydowanie nie był na to dobry moment - na razie skupił się na tym, żeby jej pomóc tak jak najlepiej potrafił.
Według niektórych zgromadzonych - niewystarczająco dobrze. Zignorował wymądrzającą się Brooks która dorzucała swoje trzy knuty mimo że nikt nie pytał jej o zdanie ani nie prosił o wsparcie; parę niemiłych słów cisnęło mu się na usta, ale powstrzymał je, ostatecznie stwierdzając, że Krukonka - tak jak on - chce dobrze.
Jessica z kolei nie wyglądała na zbyt skorą do pokazywania rannej ręki komukolwiek innemu niż uzdrowicielowi, do którego chciała się jak najszybciej teleportować  - a że to ona szlochała mu właśnie w koszulkę, to miała również pierwszeństwo decyzji.
- Poradzimy sobie. Eliksir zostaw, może wam się jeszcze przydać - rzucił na odchodne zupełnie uprzejmym tonem, a potem skinął im głową i, przytrzymując ostrożnie coraz gorzej trzymającą się Jess, teleportował ich do centrum miasteczka.

/zt ja i Żesika
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 12:50;

Scenariusz : mogiła prawa
Kostki: 7, C
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: senny i rozkojarzony przez miesiąc, w następnych wyzwaniach spadam o próg, stany lękowe do końca wakacji


To, że wraz z siostrą udał się na poszukiwanie Świętego Graala nie powinno nikogo dziwić. Nawet jeśli był oaza spokoju, czy nie wiedział, które gry towarzyskie są raczej nielegalne, ni potrafił oprzeć się pokusie wzięcia udziału w przygodzie. Jeśli  wiązała się ona dodatkowo z możliwością spotkania smoka, była idealna, a ponieważ Graal był skarbem, Huang wierzył, że gdzieś tam znów będzie czekał smok. Więc jedyne, co mogło dziwić, to że zdążył zaproponować takie poszukiwania siostrze jako pierwszy. Szczęśliwie Mulan nie miała niczego przeciw i ostatecznie stali przed mogiłami niemal zacierając ręce, gdy tylko wizja zdobycia wskazówki stawała się niemal rzeczywistością. Niemal, ponieważ, jak się okazało, niewiele było trzeba, żeby Longwei zakończył swoje poszukiwania w mało eleganckim stylu.
- Biorę prawy grób – powiedział, kierując się w stronę miejsca spoczynku Izoldy. Zanim jeszcze zaczął rozkopywać ziemię, przyjrzał się oplatającym mogiły kwiatom, próbując sobie przypomnieć, jak się nazywał ten gatunek. Najwyraźniej jednak za długo przygląda się kwiatom, poruszając ich płatkami, gdyż ilość pyłku, jaką przy okazji wdychał zaczęła wywoływać u niego zawroty głowy. Starał się skupić na tym, że miał sprawdzić prawą mogiłę, więc na wpół sennie, niesamowicie wolno, zaczął rozgrzebywać ziemię, chcąc dotrzeć niżej, zobaczyć, czy jest tam ukryta jakaś wskazówka.
Nim spostrzegł, co się dzieje, kwiaty Mors Lilium zdawały się być wzburzone tym, co robi, wydzielając jeszcze więcej pyłku. Usłyszał jeszcze głos Mulan, ale sam zdołał wydać z siebie jedynie niezrozumiały bełkot nim upadł na trawę pogrążony w śpiączce. Nie wiedział kiedy Mulan postanowiła zabrać go do uzdrowiciela.

/zt x2 z @Mulan Huang
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 1287
  Liczba postów : 1506
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 14:17;

-W takim razie, LJ. - Przytaknęła z uśmiechem, zamierzając już się tak do niego zwracać, skoro takie miał preferencje. -No tak. Wiesz, jakby Ci brakowało gotówki to bank użycza pożyczek, nie trzeba od razu bezcześcić grobów. - Posłała mu oczko, pozwalając sobie na odrobinę luzu. Czego ona tu szukała? To było pytanie, które nie miało jednoznacznej odpowiedzi, ale mimo to nie zamierzała zbyć krukona milczeniem. -Może przywiała mnie tu romantyczna legenda o miłości po grób. - Zaczęła, nie tak mocno nawet mijając się z prawdą. Uwielbiała podobne ckliwe historie, choć raczej się z tym nie obnosiła. -A może chęć zobaczenia na własne oczy rośliny, która nigdzie indziej nie występuje i moje zielarskie serce nie mogło się powstrzymać. - To było już zdecydowanie bliżej prawdy. Kwiaty Mors Lilium, o jakich opowiedziała jej nimfa były zachwycające, choć zdawały się równie niebezpieczne. Nic więc dziwnego, że rudowłosa obchodziła się z nimi z wyjątkowym szacunkiem. Podchodząc, acz nie dotykając. Wyciągnęła tylko szkicownik i pozwoliła sobie je narysować wraz z opisem, by móc poszukać później trochę informacji na ich temat.
Zdecydowanie mniej szacunku miała jednak dla zmarłych. Mogiły, które były centrum avalońskiej legendy, zdawały się skrywać niejedną tajemnicę. -To ja może rozejrzę się tu po lewej. - Wskazała na jedną z mogił, po czym zaczęła kopanie. Ziemia była wyjątkowo miękka i wilgotna, jakby grób był świeżo skonstruowany. Był to pierwszy znak magii, jaka otaczała miejsce spoczynku. Irvette bez zastanowienia otworzyła wieko trumny i zaczęła przyglądać się szkieletowi, który znajdował się w środku. Na hełmie widać było wyryte imię "Tristan", co tylko upewniło ślizgonkę, że nie była to jakaś ściema.
-LJ! Chodź, posłuchaj! - Zawołała krukona, gdy przyłbica nagle zaczęła się poruszać i opowiadać losy rycerza zakochanego w damie, przeznaczonej innemu. Normalnie łezka w oku się kręciła. A raczej kręciłaby się, gdyby nie fakt, że Ruda nagle poczuła ogromne zmęczenie. Powieki zaczęły jej opadać, a ciało robić się bezwładne. Ruda zapadła w głęboki sen, przypadkiem zahaczając o wystający z trumny pręt, który okazał się świstoklikiem, przenosząc dziewczynę daleko poza las błogosławionych.

/zt

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1906
  Liczba postów : 7361
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 16:59;

Felinus się uśmiechnął. Rezydencja w malowniczym miejscu poza granicami Wielkiej Brytanii była dla niego pewnego rodzaju ostoją "bezpieczeństwa". Wiedział, że tam nikt go nie znajdzie, nie mogąc zbytnio jakoś połączyć ze sobą dwie praktycznie niepasujące nicie, dwa fragmenty osobnej układanki. Nikt nie będzie szukał, domagał się kontaktu, jak również i zazna świętego spokoju, mogąc zwyczajnie odpocząć, a i zaczerpnąć innego języka, innego zachowania. Sowy? Wiadomości dotarłyby zaskakująco późno. Wizbook? Nie brałby go ze sobą. Bo czasami trzeba się odciąć od wirtualnego świata i dać sobie ulgę, doceniając otoczenie - doceniając naturę i doceniając własne istnienie.
- Za hajs Szefa Biura Aurorów baluj. - Lowell zaśmiał się i wzruszył ramionami. - Dla czarodziejów są to koszty zdecydowanie niższe. Ale, myślę, że nawet i po wakacjach można coś w tej kwestii ugrać. - nawiązał do ich wcześniejszego pobytu. W końcu miał on swój określony cel, a spełnienie jego było tylko kwestią cierpliwości połączonej z upływem czasu.
Odskocznia od ponurej, szarej i położonej obecnie w upałach wyspy, połączonej ze statycznym podejściem do życia przez Brytyjczyków, jak i nachodzących wydarzeń kulturalnych w świecie mugolskim, wydaje się być czymś rzeczywiście kojącym względem duszy utkwionej w ciele. Być może się zaproponuje, gdy tylko nadejdzie taka okazja poza wycieczką po Avalonie, a i do słuchu dojdą pewne informacje, choć wiadomo - kłodą pod nogami się nie stanie.
Oczywiście nie zamierzał korzystać z takiej okazji za darmo, więc nic dziwnego, że był w sumie na wyciągnięcie ręki pod względem pomocy Zagumovowi. Ale i tak czy siak o tym nie myślał, mając na głowie coś zdecydowanie bardziej zagrażającego - wierzbę o wyjątkowym zachowaniu w zakresie pożądania krwi. Po tym, jak Boris zareagował, pytanie może i było nieco głupie, ale naturalne w swoim pojawieniu się w odmętach umysłu.
- To tylko rany. - mruknąwszy, odpowiednio je opatrzył, ale nie do końca zaleczył, nie widząc w tym na obecny moment żadnego sensu. Mógł udawać medyka polowego, ale dopóki nie pozostawał pod tym względem przyciśnięty do muru, stawiał na rozsądek. - Tak... to dobry pomysł. - różdżkę miał już w gotowości. Rdzeń z serca buchorożca może i nie ostrzegał, ale dawał poczucie bezpieczeństwa, kiedy to udało mu się odejść od problemu w bardziej rozsądny sposób. Długo nie musiał czekać na rozwój zdarzeń w dziwny sposób. Raz, że Zagumov wszedł w bagno w postaci problemów - na co Lowell zareagował niemal od razu, niczym stojący na warcie pies - dwa, że coś jeszcze na nich czekało.
- Chyba ciągniemy za sobą nieszczęście. - westchnięcie wydobyło się spomiędzy ust młodego mężczyzny. - Wszystko w porządku? - obejrzał jeszcze dokładniej Borisa czekoladowymi tęczówkami, nie zamierzając dopuścić do jakichkolwiek zaniedbań w zakresie dbania o cudze zdrowie. Troskliwa natura zawsze się odznaczała i nie potrafił przejść obok takich wydarzeń obojętnie. Zresztą długo nie trzeba było czekać - oddalenie się od mogił nieco i zaproponowanie powrotu, połączone ze zbieraniem kwiatów ze strony Szefa Biura Aurorów, nie niosło ze sobą niczego dobrego.
Inaczej: niosło ze sobą sen. I to nie ten przyjemny.
- Kurwa, Boris! - nie zdołał odciągnąć go od złego działania, bo było zwyczajnie za późno. Rosjanin zapadł w sen głęboki, a jedyne, co mógł zrobić asystent nauczyciela uzdrawiania, to go zabrać gdziekolwiek, gdzie będzie bezpieczniej.
Ostrożnie, coby znowu nogi nie urwało - bo i na to nie miał siły.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wiktor Krawczyk

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Mańkut,Rude włosy, centymetrowa blizna na udzie w kształcie smoka. Na policzkach i nosie ma piegi, które według rodzeństwa dodają mu uroku.
Galeony : 705
  Liczba postów : 522
https://www.czarodzieje.org/t18845-wiktor-iwan-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19010-irys-wik#547591
https://www.czarodzieje.org/t18897-wiktor-iwan-krawczyk#543748
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 17:17;

Wkrótce po dotarciu na miejsce, Wiktor zatrzymał się na chwilę po czym pnącza otulające mogiły zwracają rudzielca uwagę, delikatnie próbuje odsuwać i zauważa, że gdzieś za nimi kryje się celtycka inskrypcja.
Jednak z wielkim trudem i kolcami powbijanymi w palce Puchon nawet dość całkiem radzi sobie z chaszczami  na spokojne odczytuje napis inskrypcji.
Przeglądał każdy centymetr ziemi klęcząc na kolanach, sprawdzał każde możliwe miejsce, gdzie owy kielich mógł zaginąć.
Wiktor przyglądał się , lecz niestety  jak by rozpłynęła się w powietrzu, jak gdyby nigdy nic.
Chyba to nie był młodego Krawczyka szczęśliwy dzień.
Niestety po tak długich poszukiwaniach terenu musiał się trochę nawdychać pyłków z kwiatów zatruwając się nim.
Nie potrafił odpowiedzieć sobie na pytanie jak odnaleźć i rozszyfrować inskrypcję zawierającą wskazówki dotyczące Świętego Graala.
Nie zamierzał się poddawać, a zachować zimną krew i zdrowy rozsądek.
Wiktor po kilku minutach wrócił do pokoju, jego głowa została zaprzątnięta myślami o Świętym Graalu.
z/t

Scenariusz :nie mogiła
Kostki: 66 i c na kwiatka
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: dwudniowa śpiączka cierpienie z powodu stanów lękowych do końca wakacji!
Otrzymujesz 1pkt. z HMiSR, 1 przerzut do wykorzystania w dowolnym kolejnym wyzwaniu oraz 2pkt. eventowe.


Ostatnio zmieniony przez Wiktor Krawczyk dnia Sro 27 Lip 2022 - 19:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 17:59;

Scenariusz : nie mogiła
Kostki: 91
Zdobycze/Straty/Konsekwencje: 3 pkt eventowe; 3 dniowa śpiączka z koszmarami

Christopher uważnie słuchał tego, co miał do powiedzenia jego mąż, mając wrażenie, że nie do końca w to wszystko wierzył. Było to dziwne, niesamowicie wręcz dziwne, by nie powiedzieć, że szalone, ale ostatecznie magia Avalonu była jedyna w swoim rodzaju. Zdołał się już o tym przekonać i był pewien, że jeszcze nie raz, nie dwa, zostaną co najmniej zaskoczeni. Nie podobało mu się oczywiście to, co się wydarzyło, ale zaczynał odnosić wrażenie, że nie będzie w stanie w żaden sposób poradzić na to, co się stało, bo jednak coś takiego wykraczało po prostu poza jego możliwości. Nie podobało mu się to wszystko, to było oczywiste, ale z drugiej strony - nikt nie ciągnął dzieciaków w niebezpieczne miejsca, sami w nie wkraczali, a później pozostawało im mierzyć się z konsekwencjami własnych czynów.
- Jesteś pewien…? - zapytał jedynie, widząc, co jego mąż robi, mając nadzieję, że to nie skończy się równie niedobrze, co z jedną z uczennic, a później pokręcił nieznacznie głową, dodając, że to, co się działo na wyspie, było pod wieloma względami niesamowite, aczkolwiek również niepokojące. Jak wiele innych rzeczy, jakie spotkały ich choćby w Luizjanie, ale to miejsce tutaj, całe składało się z magii i zapewne dlatego było takie szczególne.
Przystanął, gdy zorientował się, dokąd dotarli i odetchnął głęboko, rozglądając się uważnie, dostrzegając nie tylko mogiły, ale również kwiaty, będąc przekonanym, że te nie należały do nazbyt bezpiecznych roślin. Wszystko wyglądało niesamowicie czarownie, choć jednocześnie Chris czuł, jak po plecach przebiega mu dreszcz, nad którym nie był w stanie zapanować. Ostrzegawczo wypowiedział imię męża, jednocześnie kręcąc lekko głową, ale wiedział, że nie powstrzyma go przed tym, co chciał zrobić. Zresztą, Christopher również był ciekaw, czy faktycznie ta okolica kryła w sobie jakieś wskazówki, jakieś tajemnice, które można byłoby poznać, nie zamierzał jednak naruszać spokoju zmarłych.
Z tego powodu, w przeciwieństwie do swojego męża, starał się rozejrzeć dookoła, trąciwszy raz, czy dwa, któryś z kwiatów, aczkolwiek starał się zachowywać przy nich uważnie. To jednak nie było wcale takie łatwe, a nie wiedząc do końca, co może się wydarzyć, gdy się z nimi spotka, Christopher aż tak bardzo nie panikował. Właściwie, był człowiekiem, który w ogóle nie zwykł panikować, ale w niektórych sytuacjach po prostu uważał nieco bardziej, niż do tej pory. Nie znalazł nic ciekawego i cieszył się, że Josha nie spotkało nic złego, ale kiedy usłyszał jego głos, odwrócił się gwałtownie - wtedy z całą pewnością poruszył kwiaty - by dostrzec, jak jego mąż nieoczekiwanie po prostu… zasypia. To nie brzmiało dobrze i zaczął się domyślać, w co się wpakowali, więc zdecydował się wracać z Joshem jak najszybciej do wioski, gdzie w razie problemów mogli liczyć na pomoc. Przebywanie dalej w lesie, w pobliżu mogił, było najgłupszą rzeczą, na jaką mogliby się zdobyć.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 446
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 18:21;

Uśmiechnął się lekko do dziewczyny, gdy zgodziła się używać jego wersji imienia, żeby zaraz parsknąć cichym śmiechem na łagodne przypomnienie o możliwości wzięcia pożyczki. Nie wiedział, czego właściwie się spodziewał, ale zdecydowanie był przekonany, że na spokojnie dogada się z Irvette. Pamiętał również, że mieli umówić się na wspólną naukę, ale to mogło poczekać, aż bezczelnie przekopują groby. Czy raczej, aż zrobi to rudowłosa, gdyż Larkin postanowił rozejrzeć się wokół grobów, nie czując się komfortowo z myślą o rozkopywaniu ich.
- Miłość aż po grób? Brzmi jak marzenie dla wielu, takie które raczej trzyma się w ukryciu w obecnych czasach - stwierdził prosto, wiedząc, że sam nie jest najlepszym przykładem wierności, choć na swoje usprawiedliwienie miał fakt, że tak naprawdę nie był jeszcze z nikim związany. Jednak i on wierzył w taka miłość, a czy jej szukał… To była zupełnie inna sprawa. - A na roślinach się nie znam, przynajmniej na tych, które nie są drzewami. Możesz powiedzieć mi, że to avalońska róża i ci uwierzę - przyznał, nim ostatecznie podeszli bliżej.
Widział, że Irvette zabrała się za rozkopywaniu grobu, ale jego o wiele bardziej interesowały same płyty nagrobne. Spróbował odsunąć pnącza oplatające mogiły, zastanawiając się, czy znajdzie coś za nimi i w jednej chwili jego jasne oczy zabłyszczały. Pod pnączami widać było wyrytą inskrypcję, być może po celtycku. Bez zastanowienia wyjął szkicownik, aby zacząć przerysowywać kolejne znaki.
- Już idę, daj mi sekundę, zapamiętaj, co mówi! - odkrzyknął do Irvette, kończąc przerysowywać znaki. W końcu schował szkicownik do torby i wyszedł zza mogił, aby spytać rudowłosą, co mówił Tristan, ale Irvette nigdzie nie było, upewnił się, że nie została przypadkiem zasypana w grobie, po czym ruszył w stronę domków, mając nadzieję, że tam ją znajdzie, mimo wszystko martwiąc się o nią.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 178
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 18:29;

Uśmiecham się bardzo delikatnie kiedy Julka zauważa jak absurdalnie brzmią moje słowa. Patrzę uważnie na jej stylówkę, przekręcając lekko głowę. Powinna na takie spotkanko założyć dresy, jak ja, chociaż doceniam jakże szykowny wygląd na przeglądanie starożytnych grobów. Ale oczywiście nic nie mówię, żeby jej się nie poprzewracało w głowie od komplementów.
Albo od licznych prezentów, które ode mnie dostaje. Kiwam głową kiedy Brooks mówi głupotki, że wcale nie spodziewała się ich nosić w ten sposób. - Miałem kupić sobie, ale nie było mojego rozmiaru - oznajmiam niepoważnie, bo ostatnie o czym pomyślałbym to kupowanie aż tak praktycznego prezentu dla siebie. Patrzę na przyjaciółkę, która wyciąga z plecaczka prezent i unoszę brwi na widok niezbyt pasującej torebki.
- Wzięłaś sobie do Avalonu taką siatkę na prezenty? - pytam całkiem zdziwiony aż tak przezornym pakowaniem się. Kiwam jednak głową przyjmując jej podarunek zastanawiając się od kiedy jesteśmy przyjaciółmi dającymi sobie co jakiś czas prezenty. Dziwne, musiałem przeoczyć moment w którym się to wydarzyło. - Jest super. Dziękuję - może nie brzmi to jak bardzo przekonywujące podziękowania. Ale tylko w ustach innych ja mówię to z pewnością, ubraną w krótkie i szczere słowa. Przesuwam długim palcem po inicjałach na zapalniczce, po czym chowam ją delikatnie do kieszeni dresiku. Kieszeń zaś zaklejam zaklęciem, żeby nie wypadła mi gdzieś na mogiłach.
Kiedy Brooks sobie hasała wśród roślinek, ja musiałem pokonać jakiegoś paskudnego szkieletora. Ale to co ja przeżyłem, okazało się być dziecinną zabawą w porównaniu do Boyda i Jess. Szczerze mówiąc kiedy zadawałem swoje pytanie nie miałem pojęcia jak jest niepoprawne, nie widząc jeszcze dłoni dziewczyny.
- Kurwa mać - mówię przerażony widząc ranę i stawiam automatycznie krok, by złapać może upadającą Jess. Zatrzymuję się jedynie gwałtownie kiedy Callahan ją podtrzymuje. Krzywię się lekko kiedy moja przyjaciółka zaczyna płakać, a ja nie mogę nic zrobić, bo uzdrowiciel ze mnie żaden, a pociesza ją już Boyd. Który z resztą odmawia eliksiru i teleportuje się wraz z dziewczyną do uzdrowiciela. Stoję jeszcze chwilę spięty obok Brooks dopóki nie znikają gdzieś tam. Przynajmniej chłopak potrafił zrobić coś czego ja nie - teleportacji łącznej.
- Chodźmy stąd. Widać, że jest w dobrych rękach - mówię tym razem nawet nie kryjąc kpiny. Bo jak tu ja - który potrafiłem uchronić Julkę przed morskimi potworami, wyjść bez szwanku od inferiusów, z dość wysoko samooceną przynajmniej jeśli chodzi o własne umiejętności, mogłem faktycznie uważać, że Boyd Callahan mógłby nadawać się do opieki nad kimkolwiek. Skoro nie potrafił nawet zadbać o siebie.
Nie chcę jednak mówić więcej też na głos, by nie nakręcać Brooks, która i tak wyglądała jakby miała go  wcześniej zamordować. Przypuszczam, że tylko stan Jess sprawił, że nie doszło do rozlewu krwi (no chyba, że tej Smith).
- Znalazłaś coś? Ja więcej nie zabieram Cię na szukanie graala - oznajmiam i zapalam Merlinową Strzałę moją nową zapalniczką, by po chwili wyruszyć poza teren tego okropnego miejsca. Przecież nie wybaczyłbym sobie gdyby coś się stało Brooks i nie mogła grać w mundialu czy coś w tym stylu. Ale też - ja nie jestem Callahanem, że pozwoliłbym na coś takiego. Zamyślony kładę dłoń na ramieniu Julki, jakby pilnując, by wyszła stąd tuż obok mnie.

|zt ja i Brooks |

______________________

I Dont Smile Because My Life Is Perfect
Am i grumpy? I might be. But I think maybe sometimes it's misinterpreted.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Scarlett Norwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
Galeony : 664
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t21546-scarlett-norwood#699531
https://www.czarodzieje.org/t21555-serniczek#699868
https://www.czarodzieje.org/t21548-scarlett-norwood#699535
https://www.czarodzieje.org/t21554-scarlett-norwood-dziennik#699
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 18:33;

Wiedziała, że brat nie znosił, kiedy go małpowała, ale równie dobrze wiedziała, że tak naprawdę nie zrobi jej krzywdy i co najwyżej parę razy pokręci nosem, może powie, żeby zaczęła się zachowywać, ale nic więcej. Droczyła się z nim, chcąc przekonać się, jak ten zareaguje, chcąc po prostu dobrze się z nim bawić, a zawsze do tej pory im się to udawało. Kłócili się rzadko, chociaż wtedy pierze latało dookoła nich z taką intensywnością, że nie było chyba człowieka, czy czarodzieja, który chciałby między nich wkroczyć. Teraz jednak Scarlett nie zamierzała się niczemu podobnemu poddawać, mieli przed sobą zadanie, ona zaś postanowiła wykonać je w pełni, zaraz więc sięgnęła po różdżkę, by przekręcić ją zaraz w palcach.
- Ja? Będę rozkopywać groby? Ale gdzie znowu, Jimmi! Jak tylko sobie tak, o, machnę różdżką i sam zobacz, ziemia się przesunęła! Ojej, czy to przypadkiem nie jest wieko jakiejś skrzyni? - rzuciła, rzucając w międzyczasie odpowiednie zaklęcia, jednocześnie przykładając dłoń do ust, zachowując się, jakby zupełnie nie wiedziała, co się właśnie dzieje. Jej oczy błyszczały, jak u jakiegoś podstępnego chochlika i sprawiała wrażenie, że doskonale się bawi, zaraz zresztą zapewniła brata, że ze wszystkim sobie poradzi, ćwiczyła zaklęcia i co on tam jeszcze chce, a potem podwinęła rękawy i zsunęła się do niewielkiego dołu, w którym znajdowało się miejsce doczesnego spoczynku ukochanej Tristana.
Otworzyła ostatecznie trumnę, by spojrzeć na Izoldę, ale w pierwszej chwili zachłysnęła się zapachem, tak oszałamiającym i wręcz nieziemskim, że się nim aż zachłysnęła. Jej myśli zawirowały jak wściekłe, by już po chwili właściwie całkiem wyparować, a ona poczuła niesamowitą wręcz potrzebę, by położyć się u boku pięknej Izoldy, by zostać z nią tutaj już na zawsze, bo przecież ta nie powinna leżeć sama w zimnym, ciemnym grobie, przysypana ziemią. To nie było miejsce dla kogoś tak wspaniałego, tego Carly była pewna i gdyby nie huk zamykanego wieka, które najwyraźniej zamierzało uwięzić ją w grobie razem z Izoldą, nie zorientowałaby się, że dzieje się coś złego. Jeszcze naprawdę zostałaby tutaj pogrzebana!
- Wolę szkielety! - krzyknęła do brata, gdy zdała sobie sprawę z tego, że ten coś opowiada o kościotrupie.
Dopiero kiedy wyskoczyła z grobu, zdała sobie sprawę z tego, że jej lewa ręka jest jakaś dziwna, zupełnie, jakby postanowiła zamienić się w trupa, jakby zamieszkała już z Izoldą i zdawało się, że nie było szans na to, żeby to jakoś zmienić. Nic zatem dziwnego, że dziewczyna pisnęła, starając się mimo wszystko jakoś nad tym zapanować, ale wszystko wskazywało na to, że bez uzdrowiciela się nie uda. Wykonała jakiś taniec połamaniec, prawie potknęła się o leżący na ziemi flakon, który odruchowo podniosła, nie pytając nawet o to, czym był, po czym z fasonem wpadła w kwiaty, które bez dwóch zdań nie wyglądały bezpiecznie.
Zdążyła jeszcze tylko zawołać brata, po czym runęła jak długa na ziemię, by również zapaść w śpiączkę. Musieli wyglądać wspaniale, jak dwie kłody drewna, które zwaliły się w sam środek kwiecistej łąki. Zapewne gdyby Tristan albo Izolda uznali, że są znudzeni swoim towarzystwem, mogliby ich bez problemu zawlec do grobów, przysypać ziemią i tak zostawić. Zamiast tego znalazł ich jednak uzdrowiciel, który pokręciwszy głową nad ich głupotą, odstawił ich do wioski.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 556
  Liczba postów : 388
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 19:46;


Zastanawiam się czasem czy przeszkadza Ci, jak rzadko wprost wyrażam swoją miłość do Ciebie, a jednak przestaję się o to martwić w takich chwilach jak ta, gdy musisz widzieć to rozczulone Twoją lotnością spojrzenie, które tak naturalnie zalewam uwielbieniem. Ani przez chwilę nie wątpię w to, że nie ma na tym świecie nikogo, kto równie szybko rozumiałby moje myśli i potrafił odpowiedzieć na nie tak trafnie, dlatego uśmiecham się tylko w odpowiedzi, pozwalając mieć Ci ostatnie słowo, bo w końcu wiem, że obaj to czasem lubimy.
- W tę samą stronę może prowadzić kilka ścieżek - zachęcam Cię, nie chcę byś rozczarował się moją odpowiedzią, jeśli okaże się być inna od tej, którą ty dostrzegłeś, bo nie wątpię w to, że i tak patrzymy w tę samą stronę.
- Myślę, że nawet jeśli Pani Jeziora liczyła się z konsekwencjami podjęcia decyzji, by dopuścić ludzi na swoje ziemie, to nie doceniła tego, jak daleko potrafią posunąć się ludzie w swojej chciwości i jak niszczycielskim gatunkiem stał się gatunek ludzki przez ostatnie wieki - zaczynam, pozwalając na to, by narzucana na moje ramiona szata ułożyła się swobodnie, zanim nie zaczynam pozować w niej w dostojnej teatralności, czujnym spojrzeniem sprawdzając jak reagujesz na moje wdzięczenie się do Ciebie niczym do lustra. - Myślę, że ludzie zaczną nadużywać danej nam gościnności i zaczną zrywać też i te plony, które pozostać miały ukryte. Te plony, które w niewypowiedzianym rozczarowaniu nasączą się nienawiścią Pani Jeziora i, mój Piękny, powiedz mi, czy wtedy jest to jeszcze morderstwo czy już tylko nieumyślne samobójstwo? - dopytuję, mrużąc oczy z zadowolenia nad tym, jak cudownie adekwatna wydawała mi się do naszych wakacji historia z wiersza i zamaszystym ruchem zdejmuję z siebie płacz. - Jestem pewien, że to tylko kwestia czasu aż ludzie w pogoni za legendarnymi artefaktami zaczną dopuszczać się takich zbrodni na moralności jak burzenie świątyni czy choćby zakłócanie spokoju zmarłych - ciągnę dalej, narzucając płacz na Twoje ramiona, jednak jeszcze nie oddalając się od Ciebie na wyciągnięcie ręki, chcąc kontynuować nieco ciszej z powagą tkaną zielonym spojrzeniem. - Słyszałem historię o tym miejscu. O umiłowaniu do równowartej wymiany. Wydaje mi się, że przyjdzie zapłacić nam i za to jabłko, którego skosztowaliśmy, ale co Ty na to, by spróbować zapłacić z nawiązką i zobaczyć, czym w zamian odpowie las?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5825
  Liczba postów : 3310
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 EmptyWto 26 Lip 2022 - 21:45;

Czuł wewnętrzny opór przed zgodą na tak gorzką diagnozę ludzkiej natury; za "niszczycielskim gatunkiem ludzkim" nie stali w tym momencie anonimowi ludzie, na których można było spojrzeć z oświeconą wyższością, ale Puchon zachłyśnięty opowieściami o wielkich dokonaniach, w których chciałby mieć swój udział czy Krukonka mająca jeszcze niewiele w głowie i dająca się skusić zachęcie znajomych. Osoby, które darzył sympatią, osoby, których intencje nie były podszyte chciwością czy złośliwością. Zasadność i trafność virowych myśli nie sprawiały mu w tym wypadku przyjemności.
- Jeżeli zostawisz ostry nóż w szufladzie i twój gość się nim zatnie, to nie jest to twoją odpowiedzialnością. Jeżeli na eliksirze żywej śmierci nalepisz złą etykietę i ktoś go ukradnie i wypije, to nazwę to karmą - odparł zgodnie z intuicją, od Viro ucząc się, że pośredniość przekazu niekiedy lepiej oddawała sens odpowiedzi niż jej dobitne wyrażenie. Nie próbował jednak dościgać w tym Viro; prawdopodobnie i tak było to niemożliwe. Ciepły uśmiech zdobił przy tym jego usta, bo choć zastanawiali się, czyje barki obciążyć winą za potencjalne śmierci, to nie potrafił zupełnie oddać się powadze, pochłonięty przyjemnością i lekkością obserwacji wdzięczącego się partnera. - Tę sytuację raczej nazwałbym nieszczęśliwym wypadkiem, jednocześnie, choć nie równoważnie, zawinionym przez obie strony - skierował się ostatecznym wnioskiem w stronę szarości, nie będąc w stanie winą obarczyć w pełni nikogo, nawet jeśli bardzo prosto przychodziło mu usprawiedliwienie hipotetycznej Pani Jeziora, pochłoniętej gniewem i rozczarowaniem.
Chwycił pomiędzy palce kraniec narzuconego mu płaszcza, by pogładzić go w zamyśleniu, gdy soczyście zielone liście drzew pogłębiły intensywność virowego spojrzenia, już i tak hipnotycznego od tajemniczej powagi go podszywającej. Mając partnera w tej bliskości, od której aż skrzyło się powietrze wokół, poprowadził dłoń po liniach jego szczęki i przyciągnął go łagodnie do słodko-krótkiego pocałunku.
- W jaki sposób możemy zapłacić? - dopytał, bo jeśli Viro uważał, że powinni zostawić w Lesie Błogosławionych więcej, niż tylko galeony, to w pełni mu w tym ufał.

______________________

i feel the love in your touch
and i trust what's inside your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Las błogosławionych - Page 2 QzgSDG8








Las błogosławionych - Page 2 Empty


PisanieLas błogosławionych - Page 2 Empty Re: Las błogosławionych  Las błogosławionych - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Las błogosławionych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Las błogosławionych - Page 2 JHTDsR7 :: 
Avalon
-