Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pastwiska nad strumieniem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1406
  Liczba postów : 3857
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyNie 1 Maj - 23:35;


Pastwiska nad strumieniem

Podążając drogą na północ od wioski, natrafić można na hektary dzikich łąk, które mieszkańcy wykorzystują jako pastwiska dla swojej wyjątkowej, magicznej odmiany owiec. Te wyjątkowe zwierzęta nie występują nigdzie inaczej na świecie, a ich największym talentem jest rzucanie na siebie zaklęcia kameleona. Gdy wyczuwają zagrożenie lub złe intencje, rozpływają się w powietrzu. Legendy głoszą, że to jeden z pierwszych gatunków owiec w historii magicznego świata Wielkiej Brytanii, które pomagali hodować najlepsi druidzi.

Kostki:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 210 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1496
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyPon 11 Lip - 16:16;

Kostka1

Musiał przyznać że Avalon to jedno z najbardziej urokliwych miejsc w jakich miał przyjemność przebywać. Ciężko było zliczyć ilość miejsc które potrafiły zaprzeć dech w piersiach na sam ich widok, a pastwisko na które właśnie wkroczyli zdecydowanie mogło należeć do takich miejsc. Nie zabrał tu Hope bez powodu. Musiał z nią poważnie porozmawiać na pewien temat rzucając na sprawę Hariela i Irvette znacznie więcej światła. Usiadł na kamieniu, popatrzył na gryfonkę i wziął głęboki oddech. Słowa będzie musiał dobrać bardzo uważnie żeby jej nie urazić i mieć pewność że to co powie w pełni do niej dotrze. Pasące się nieopodal magiczne owce zdawały się nieco mu sprawę ułatwiać. Ich widok był poniekąd kojący, a jeśli będą się zachowywać cicho, to może nawet do nich podejdą. - Hope. Musimy porozmawiać o czymś ważnym.- Zerknął na inny kamień całkiem niedaleko niej. - Lepiej usiądź. Tak na wszelki wypadek.

@Hope U. Griffin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1074
  Liczba postów : 8911
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyWto 12 Lip - 23:26;

Inny czas
Kostka: 1 - dostaję wełnę kulinga
Zbroja: J,2 - Stajesz się podatny na wszelkie zranienia i nie działają na Ciebie w tym wątku żadne zaklęcia lecznicze!

Dzień był naprawdę piękny, a żeby nie siedzieć i nie marnować go w drewnianym zaciszu postanowił wyrwać jedną ze swoich pięknych znajomych na wyprawę krajoznawczą po avalońskiej okolicy. Dawno nie widział Aurelii, a już tym bardziej od kiedy wywalono go ze szkoły, więc liczył na to, że będą mieli co nadrabiać przy okazji miło spędzonego czasu.
-Jak Ci się podoba za życia w zaświatach? - Zapytał dziewczyny, gdy szli ramię w ramię przed siebie, powoli stawiając kroki. Jak zwykle przylepiła się do nich jakaś zbroja, ale tym razem na szczęście nie była na tyle irytująca, by Max musiał się nią przejmować. Przynajmniej nie obrażała nikogo, a to już był wielki sukces! -Powiem Ci, że od odkrycia Camelotu wszystko sypie się na łeb na szyję, ale nie mogę być do końca zły. Do jasnej cholery nie co dziennie możesz praktycznie żyć arturiańską legendą! Będzie co wspominać na starość. Jeśli jej jakimś cudem dożyję oczywiście. - Zaśmiał się, bo nie było sekretem, że jego intensywny tryb życia mógł wcale nie gwarantować mu długiego żywota. Ostatnio jednak czuł się nieco lepiej, a co za tym szło jego podejście zmieniło się na nieco bardziej pozytywne.

@Aurelia Leveret

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySro 13 Lip - 20:12;

Kostka: 5 - w następnym wątku mam olbrzymie szczęście i wszystko mi wychodzi.
Zbroja: 3 - Rozpętała się burza, deszcz jednak moczy wszystko oprócz Ciebie, woda w tym wątku nie może Cię dotknąć.

Obecność Maxa na wakacjach bardzo mnie ucieszyła. Przyznam, że zdążyłam się stęsknić, poprzedni rok szkolny wydawał się pusty, bez pakującego się w kłopoty ślizgona. Był jedną z niewielu osób, którym pozwalałam siebie dotykać, dlatego złapałam go pod ramię, idąc lekko wtulona w jego ramię i co jakiś czas patrząc na jego twarz z szerokim uśmiechem. -Jest tu przepięknie! Szczególnie w doborowym towarzystwie. - pchnęłam go lekko bokiem, śmiejąc się przy tym. Dopiero teraz do mnie dotarło, jak tego potrzebowałam, nawet jeśli miały zaraz za nami zacząć ganiać jakieś avalońskie zjawy. -A tam, pewnie, że dożyjesz. Siądziesz sobie przy kominku, ubierzesz duże, okrągłe okulary...- zademonstrowałam jak wielkie przy użyciu swoich rąk -...i opowiesz swoim prawnukom, jak to tworzyłeś nową historię Camelotu. - zrobiłam krótką przerwę, na chwile się zamyślając, patrząc na twarz Maxa z lekką konsternacją. -A ten, a jak Twoje życie miłosne? - postanowiłam spytać wprost, nie chcąc bawić się w wymyślanie okrężnej drogi.
Oczekiwanie na wydarzenie się czegoś złego nie trwało długo. Co prawda nie były to avalońskie zjawy, a zwykła, poczciwa burza, jednak pioruny bijące co jakiś czas dookoła, i coraz mocniejszy deszcz nie zachęcał do dalszego spacerowania. -No pięknie, ktoś nas przeklął. - stwierdziłam, bo burza wzięła się dosłownie znikąd. Zadziwiające jednak było to, że pomimo deszczu pozostawałam sucha. Najwidoczniej zaświaty nie uznały mnie godnej tej świętej wody.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1074
  Liczba postów : 8911
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyCzw 14 Lip - 2:54;

Cieszył się z tego, że Aurelia była przy nim tak otwarta. Nie mógł odmówić jej fizycznych atutów, ale też była jedną z tych osób, których za szkolnych czasów nigdy nie śmiałby wykorzystać, dzięki czemu mogli rozwinąć relację zbudowaną na zaufaniu, a nie na fizyczności. Pozwolił jej bez problemu złapać się pod ramię i spokojnym krokiem prowadził dziewczynę obok siebie.
-Spotkałaś już pegazorożce? Przepiękne bestie. - Zapytał ciekaw, bo  miał wrażenie, że dziewczynie mogą się te istoty spodobać, choć on poznał je z bardziej charakternej strony. -A co do doborowego towarzystwa to wiesz, że wystarczy jedna sowa i będziesz je miała gdzie tylko zechcesz? - Dał jej przyjacielskiego buziaka w czoło. Sam tęsknił za szkolnymi znajomościami i choć niektórych widywał w miarę regularnie, tak z Aurelią kontakt nieco osłabł przez ostatni rok. -Nie rozpędzaj się tak może. Bryle jeszcze przyjmę na kark, ale prawnuki? Może być z tym ciężko. - Prychnął rozbawiony, bo jakoś nie wyobrażał sobie tego scenariusza.
Uniósł pytająco brew widząc to chwilowe zawahanie, a po tym, jak usłyszał padające z ust dziewczyny pytanie, sam nieco przygasł. Bo co do cholery miał jej powiedzieć? -Moje życie miłosne? - Powtórzył żeby kupić sobie kilka cennych sekund. -Znasz mnie. Trochę tu, trochę tam, nic oficjalnie poważnego. Przynajmniej nie od kiedy... Cóż jedno złamane serce mi wystarczy. - Nie chciał rozmawiać o Felku, a nie miał pojęcia jak opisać dziewczynie sytuację z Salazarem. Było to popierdolone w najlepszym wypadku, a chciał skupić się raczej na przyjemnej rozmowie, a nie na ciągnącymi się za nim jak smród problemach. -A Ty jak stoisz? Powiedz, że przez ten rok cały Hogwart padł Ci do stóp. Na pewno usidliłaś nie jednego przystojniaka. - Przekierował uwagę na nią, by zaraz potem przypomnieć sobie niesamowicie ważny fakt. -Czekaj, czy Ty za miesiąc nie kończysz siedemnastki? Jakieś plany na ten szczególny dzień? - Miał nadzieję, że matematyka go nie zawiodła i faktycznie dobrze policzył wiek puchonki. Czasem zapominał, że jest od niego dwa lata młodsza.
Widać los nie chciał ich dzisiaj ukochać, bo przyniósł burzę, która zdawała się omijać Aurelię, ale za to nie zostawiała suchej nitki na Maxie. Chłopak chwycił różdżkę i szybko zrobił swoje ubranka nieprzemakalnymi, żeby nie przechorować całych wakacji na lebietusa, czy inne gówno. Ścisnął odruchowo dłoń dziewczyny drugą ręką, gdy pierwsze pioruny pojawiły się na niebie przypominając mu nieprzyjemne wspomnienia z pewnego zimowego wieczora. -To pewnie to żelastwo, co się za nami włóczy. Mam już z nimi pewne doświadczenie i to raczej nie to z rodzaju najmilszych. - Rzucił śledzącej im zbroi piorunujące spojrzenie, choć wiedział, że za wiele to nie pomoże. Jak już to stworzenie się przyczepi to nie było mocnych żeby przegnać je w diabły.

@Aurelia Leveret

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyCzw 14 Lip - 18:09;

Otworzyłam szerzej oczy, słysząc dziwną nazwę. -Niee, a co to? Jak to wygląda? Gdzie one są? Potrafią latać? - zasypałam go serią pytań, lekko podskakując przy stawianych krokach. Brzmiało to jak mieszanka pegaza z jednorożcem, więc faktycznie musiały być piękne. Odkleiłam się na chwilę od Maxa, otworzyłam torbę i sięgnęłam po notatnik, gdzie dopisałam kolejną pozycję. Wraz z kolejnymi podróżami, zamiast mniej do zobaczenia, miałam tego coraz więcej. -Sowa? Powinieneś mi w pamięci czytać, gamoniu! - Trzepnęłam go lekko notatnikiem w ramię, śmiejąc się przy tym. Buziak mnie nieco zaskoczył, więc nieco się spłoniłam na policzkach. Zdecydowanie nie przywykłam do takich rzeczy. -Wiesz, że jak na czarownicę, to mało myślę po czarodziejowemu. - Tym bardziej, że mój kruk wolał gdzieś sobie latać, niż grzecznie czekać na listy. Czasami miałam chęć przezwać go na "Brutus". -Duużo prawnuków! Już ja się o to postaram! - jakkolwiek to brzmiało, zamierzałam dotrzymać danego słowa. Schowałam notatnik i wróciłam do wtulania się w Maxowe ramię.
Słysząc o złamanym sercu nieco spochmurniałam. Uważałam towarzysza za zbyt fajnego chłopaka, żeby los mógł go tak kopać. A niestety, z tego co słyszałam, robił to raz za razem. - O, to niedoczekanie! Zaraz Ci znajdę jakąś świetną dziewczynę...o, Elizabeth! Jest z mojego rocznika i mamy wspólny domek na wakacjach! Wrócimy, to Was przedstawię. - Zawyrokowałam, kiwając głową, z widoczną determinacją na twarzy. Na kolejne pytanie zareagowałam śmiechem. -No pewnie, ustawiali się w sznureczku! Coś Ty, ja się nie nadaje do tego. - wzruszyłam ramionami, chociaż Max mógł zauważyć, że nieco przygasłam. -A no, nieco ponad miesiąc. Wiesz co, nie, będzie to dla mnie dzień jak co dzień. To całe wchodzenie w życie dorosłe wcale mnie nie bawi. - obróciłam głowę w drugą stronę, by tym razem nie dostrzegł mojej miny. A zdecydowanie, nie miałam zbytnio wesołej.
Ściśnięcie ręki wywołało u mnie nieprzyjemne dreszcze, ale powstrzymałam odruch i potrzebę wyrwania jej z uścisku. Zamiast tego, odwzajemniłam gest, łapiąc Maxa drugą ręką za ramię. Spojrzałam na niego, obdarzając pokrzepiającym uśmiechem, próbując dodać mu otuchy. - No to cóż zrobić. Może, jak ją zleje, to będzie nieco milsza. - Obróciłam się do tyłu i pokazałam duchowi język. - Chodź, może te całe owce nie uciekną na tą ulewę.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1074
  Liczba postów : 8911
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyPią 15 Lip - 12:59;

-Tak myślałam, że Ci się spodoba po samej nazwie. - Uśmiechnął się szerzej nim przeszedł do właściwych wyjaśnień. -W górach Onchu jest taka jeskinia pełna przecudownych nimf. Podzielona jest na komnaty, które reprezentują pory roku i w pierwszej z nich spotkałem właśnie pegazorożce. To jest dokładnie to, na co brzmi - pegazy skrzyżowane z jednorożcami. Mają skrzydła, więc raczej potrafią latać, tak. Akurat spotkałem jej jak miały jakiś atak paniki, czy coś w ten deseń, ale poza tym wydawały się naprawdę sympatyczne. - Opisał swoją przygodę z tymi istotami jak mógł. Nie miał za bardzo okazji zbliżyć się do koniowatych, bo był zbyt zapatrzony na piękno lejmoniady, która próbowała je uspokoić, ale przecież tego nie musiał od razu wypowiadać na głos. -Mogę wysyłać Ci zapobiegawcze przypomnienia! - Zaśmiał się, doskonale rozumiejąc Aurelię. Sam dość długo był na bakier z magią, a ostatnie półtora roku praktycznie większość czasu spędzał bez różdżki, chyba że akurat spodziewał się jakiegoś wpierdolu, albo potrzebował jej do pracy nad eliksirami. -Zawsze możesz wysłać mi smsa? Wiadomość na wizzbooku? Opcji kilka jest, piękna. - Przypomniał jej jeszcze. Sam nie zrezygnował z komunikacji poprzez mniej magiczne środki i szczerze nie lubił rozstawać się ze swoim telefonem szczególnie, że poza Hogwartem ten w końcu porządnie działał. No i doświadczenie nauczyło Maxa, że w razie kolejnego porwania czy, co bardziej prawdopodobne, kolejnej amnezji, warto mieć coś, co pomoże wezwać jakąkolwiek pomoc. -Spisujesz co warto zobaczyć? Pochwal się, co tam masz na liście? - Zainteresował się notesem, który na chwilę pojawił się, by następnie znów zostać przez dziewczynę schowanym. Sam nie miał większych planów na Avalon oprócz tego, by wykorzystać te wakacje do maksymalnej regeneracji i odpoczynku, a w dodatku do poznania wszystkich możliwych technik eliksirowarskich, jakie istniały tylko tutaj, by mógł po powrocie wrócić do pracy na pełnych obrotach.
-Grozisz, czy obiecujesz? - Poruszył sugestywnie brwiami, bo czym prychnął rozbawiony. Zdecydowanie nie widział się w roli ojca, a co dopiero dziadka czy pradziadka. Doświadczenie z rodziną sprawiło, że raczej nie planował zakładać swojej. A przynajmniej nie się rozmnażać, czemu może jego rozwiązły styl życia zaprzeczał, ale chłop przynajmniej wiedział jak się zabezpieczać albo usuwać ciąże.
Doceniał słowa Aurelii i jej próbę zeswatania go z niejaką Elizabeth, nie sądził jednak, że teraz jest to najlepszy pomysł szczególnie, że dopiero zaczynał wychodzić z Salazarem na prostą i nie chciał tak po prostu tego spierdolić. Z drugiej strony niby nie przyrzekali sobie wyłączności, ani nawet nie nazywali tej relacji czymkolwiek koło związku. -Wiesz, że zawsze chętnie poznaję Twoje koleżanki. Masz wyjątkowo dobry gust w dobieraniu mi lasek i bez wątpienia chcę zobaczyć kim jest ta cała Elizabeth skoro ją polecasz. Ale... - Przystanął, patrząc dziewczynie w oczy. Przez chwilę wahał się czy powinien wchodzić w szczegóły, ale stwierdził, że jeśli nie może jej zaufać, to naprawdę mało komu. -Dobra i tak nie ma szans żeby nikt się przez wakacje nie powiedział, więc usłyszysz to ode mnie. Tylko błagam zostaw wszelkie moralne komentarze dla siebie, bo naprawdę akurat ich mi już wystarczy. - Nie spodziewał się co prawda wielkiego wykładu z jej strony, ale wolał zaznaczyć na wejściu swoje stanowisko niż potem niepotrzebnie się irytować. -Kilka lat temu wdałem się w romans z pewnym starszym kolesiem. Ta relacja była popierdolona do kwadratu i na całe szczęście została przerwana, ale od jakiegoś czasu znowu ze sobą sypiamy i... No nie wiem, chyba chcę zobaczyć dokąd nas to zaprowadzi. Niby to tylko seks, ale odkąd nie skaczemy sobie tak ciągle do gardeł, a on uratował mi życie, to jakoś inaczej do tego podchodzę. - Wyjaśnił sytuację pomijając całą część o narkotykach, dilerze i sponsoringu, bo akurat to nie było teraz najważniejsze. -Pech chciał tylko, że jesteśmy w domku z Hogwarckim belfrem, a to raczej nie sprzyja rozwoju namiętności. - Zaśmiał się dla rozluźnienia atmosfery, bo jak to on, nie potrafił podchodzić zbyt długo na poważnie do życia. Widać było jednak, że nie do końca jest pewien własnej sytuacji i miał nadzieję, że te wakacje wyklarują wszystko.
Zdążył już wyobrazić sobie ten sznureczek zalotników, gdy Aurelka nagle mu przygasła, przez co wziął i przytulił ją bliżej siebie. -Co jest mała? Problemy sercowe? Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. - Zapewnił ją, bo może ekspertem od zdrowych związków to nie był, ale co nieco o relacjach wiedział, a jeśli potrzebowała pomocy w podrywie to już w ogóle trafiła na eksperta. Gorzej było potem z utrzymaniem intymności, ale tutaj liczył już, że puchonka poradzi sobie sama.
Jak jej zrzedniętą miną się zmartwił, tak fakt, że nie chciała świętować tak ważnego dnia wręcz go oburzył, choć oczywiście wszystko wychodziło z dobroci serca. No i miłości do imprez, ale serduszko oczywiście ważniejsze. -Ranisz mnie. To jeden z najważniejszych dni w Twoim życiu, a nie masz zamiaru zabrać nawet grupki znajomych na dobre wino? Aurelia, naprawdę zaczynasz mnie martwić. - Odwrócona głowa jasno świadczyła o tym, że za tym wszystkim kryło się coś więcej. Nie chciał na nią naciskać, ale też chciał jej pomóc jeśli była taka opcja.
-Bycie dorosłym nikogo nie bawi, wierz mi. Ale to nie o to przecież chodzi! Pomyśl o tych wszystkich zaletach - teleportacja, używanie magii gdzie tylko chcesz, możliwość niezależności...
To wszystko jest w tym pakiecie i sprawia, że życie nabiera smaczku. Co prawda ciężej uniknąć zapuszkowania, ale Tobie to raczej nie grozi.
- Sprzedał jej lekkiego kuksańca. Pamiętał bardzo dobrze jak nie mógł doczekać się własnej siedemnastki, a impreza jaką zorganizował z Lucasem była jedną z tych, które lepiej wspominał.
Ten drobny gest zdecydowanie podniósł go na duchu, choć okoliczności były coraz mniej sprzyjające. Na szczęście żadne z nich już nie mokło, czego nie można było powiedzieć o klekoczącej za nimi zbroi.
-No tak, owce! Po tej ulewie znajdziemy je pewnie po zapachu mokrej wełny. Zdecydowanie wolałbym coś na kształt cynamonu i lawendy. A skoro już o lawendzie mowa, nie chcesz po powrocie odwiedzić mnie w Inverness? - Skoro dziewczyna miała niedługo zdobyć legalną możliwość przemieszczania się samotnie po świecie mogli wykorzystać to i w końcu spotkać na innym gruncie niż stare i oklepane mury magicznej szkoły, czy otaczająca je wioska. Mugolskie zakamarki rodzinnego miasta Maxa zdecydowanie miały im wiele do zaoferowania.

@Aurelia Leveret

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyNie 17 Lip - 21:25;

Słuchałam Maxa z nieskrywaną ekscytacją. Już nie mogłam się doczekać, aż zobaczę te zwierzęta. Postanowiłam zmusić towarzysza, by mnie zaprowadził w tamto miejsce jak już załatwimy nasze owcze sprawy. Musiałam tylko wymyślić sposób, w jaki uwiecznię tą chwilę. Rysowanie tak średnio mi wychodziło, a nie miałam też aparatu...najwyżej od kogoś pożyczę. Jeszcze jakby mi się udało załatwić ruchomą wersję, to bym była wniebowzięta.
Pokiwałam potakująco głową, zgadzając się na przypomnienia. Na wzmiankę o środkach komunikacji, na moich ustach pojawił się dość niepewny uśmiech. - Emm, najpierw trzeba coś z tego mieć. - podrapałam się prawą ręką po głowie, patrząc gdzieś w bok. Jak na moje podejście do ludzi i chęć przebywania z nimi, nie byłam zbytnio łatwa do złapania. Sowia poczta pozostawała jedynym środkiem przekazu informacji. No, dla bardziej uzdolnionych był jeszcze patronus, ale miałam wrażenie, że powinien on służyć do przekazywania pilnych informacji a nie pytań, czy wyskoczę na piwo kremowe. Gdy Max zapytał o notatnik, podałam mu go, by mógł zaspokoić swoją ciekawość. - Kilka miejsc, Rajski Sad, Las Błogosławionych, Magiczne strumienie...słyszałam, że jest tam ładnie. Mam też pozycje rzeczy, które powinnam zrobić. - Przejechałam palcem po kartce, opowiadając Maxowi swoje misterne plany. W sumie to liczyłam, że podobnie jak z owcami, mogę liczyć na jego towarzystwo i pomoc. Co dwie głowy to nie jedna.
- Obiecuje, że grożę! - Dźgnęłam go kilka razy palcem, śmiejąc się i próbując uniknąć ewentualnej kontry. Zależało mi na Maxie i chciałam go widzieć szczęśliwym, tym bardziej im częściej pakował się w tarapaty. Liczyłam, że te wszystkie razy w tyłek czeka go duża nagroda. Przystanęłam w miejscu, patrząc na niego i uśmiechając się z widoczną siostrzaną miłością w oczach. Traktowałam go jak brata i drżyjcie osoby, które go skrzywdzicie. Chomik apokalipsy was dopadnie.
Słysząc wymijającą odpowiedź na wzmiankę o Elizabeth, zatrzymałam się, przekrzywiłam głowę w bok i założyłam ręce na piersi. Zmrużyłam brwi, patrząc na Maxa i zastanawiając się co on kombinuje. Miałam już go w jakiś sposób podpuścić do wyjawienia prawdy, gdy ten zrobił to sam. Zgodnie z prośbą nie komentowałam ani nie oceniałam. Zresztą uważałam, że nie mam prawa czegoś takiego robić, niezależnie, czy taki związek się mi podobał czy nie. Zamiast zachowywać się jak jego rodzic, podeszłam bliżej, objęłam go ile mi rąk starczyło i wtuliłam się w tors. - Cieszę się Twoim szczęściem, niezależnie gdzie je znajdziesz. - Zadarłam głowę do góry, opierając brodę o mostek mężczyzny i uśmiechając się do niego pokrzepiająco. - Jakbyś potrzebował pomocy z tym belfrem to daj znać, podrzucę mu łajnobombę, jak będzie w toalecie. - Puściłam mu oko, pokazując przy tym język.
No i temat spadł na moje życie miłosne. Wzruszyłam jedynie ramionami, nie mając zbytnio dużo do powiedzenia. - Po prostu się do tego nie nadaję. Nie czuję do nikogo tej przysłowiowej mięty. Zresztą wiesz doskonale, że byłoby mi trudno nawiązać nieco bardziej intymną relację z drugim człowiekiem. - Mój problem z cudzym dotykiem, niezależnie czy był to strach, wstręt czy jakaś inna przypadłość, dość mocno ograniczał moje pole manewru. Wyobrażacie sobie być w związku z kimś, kto nie chce Was nawet za rękę złapać? Ja też nie.
No i jeszcze temat moich urodzin. Przewróciłam oczami, widząc oburzenie w oczach towarzysza. - Kłóciłabym się, i to mocno, z Twoim stwierdzeniem. Jest to dla mnie dzień jak każdy inny. Spędzę go tak jak poprzednie, albo sama w pokoju, albo z dziadkami. Moi rodzice, jakkolwiek mnie kochający, są zbyt zajęci by spędzić ze mną urodziny. - Wzruszyłam ramionami, próbując brzmieć normalnie, chociaż co raz trudniej było mi powstrzymać negatywne emocje w ryzach. - Także nie, nie będzie żadnej imprezy i proszę, nie naciskaj. - Schowałam twarz w jego koszuli, nie chcąc kontynuować tego tematu.
Wracając do głównego tematu, czyli owiec, latających zbroi i magicznych ulew, przyśpieszyłam kroku, ciągnąc Maxa na sobą. Pójście za węchem nie było wcale głupim pomysłem, chociaż nie zapowiadało się, by deszcz miał w najbliższym czasie ustać. Ba, nawet jakby się cały czas wzmagał, także w chwili obecnej wylewała się na nas istna ściana wody. - Ale oberwanie chmury! - Powiedziałam głośniej, bo szum wody mógł zagłuszyć mój normalny ton. - Znajdźmy te owce, a o wycieczkach porozmawiamy po powrocie do domku, zgoda!? - Co jak co, ale nawet powódź nie powstrzyma mnie od poszukiwań.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1074
  Liczba postów : 8911
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyCzw 21 Lip - 16:45;

Koniowate robiły wrażenie więc i Max zgodził się zdradzić Aurelii, gdzie może je znaleźć. Kwestia zaprowadzenia jej tam mogła być ciężka, bo trafił tam trochę przypadkiem, ale wycieczka w góry zawsze brzmiała dobrze.
-Czekaj, czekaj... Nadal nie masz wizzbooka? No Pani, tak być nie może. - Pokręcił z uśmiechem głową, bo jak sowę można było ze szkolnej sowiarni pożyczyć to resztę już trzeba było ogarnąć na własną rękę. Patronus był świetną opcją, ale do tego trzeba było być wystarczająco szczęśliwym by go wyczarować, a Solbergowi raczej to w tym życiu nie groziło. Przynajmniej narazie.
Spojrzał na podany mu notatnik, a szmaragdowe ślepia od razu się zaświeciły. Może nie był z tych, którzy planowali, ale kilka pozycji na liście zdecydowanie mu przypasowało. -Jeśli będziesz potrzebować towarzystwa nierozgarniętego ślizgona, wiesz gdzie mnie znaleźć. - Zapewnił ją, tym samym proponując swoją mordeczkę na jakąś mniej lub bardziej ekscytującą przygodę. Co jak co, ale chciał wykorzystać to, że tu był dopóki mógł.
-Ty chyba naprawdę mnie nienawidzisz. - Zaśmiał się, próbując obronić własne ciało przed dźgnięciami. Co jak co, ale łaskotki to on miał i dziewczyna dobrze o tym wiedziała. Naprawdę doceniał to, że w niego wierzyła i życzyła mu szczęścia szczególnie przez ostatni czas, gdy sam nie potrafił wyobrazić sobie dla siebie takiej przyszłości. Sam byłby w stanie oddać za nią życie, a spuszczenie wpierdolu komuś, kto by jej dokuczał byłby nie tylko dla niego honorem ale i czystą przyjemnością!
Gdyby nie to, że stresował się tym, jak Aurelia zareaguje na jego wieści to pewnie roześmiałby się na jej pierwszą reakcję. Fakt, Max wykręcający się od dziewczyn był raczej niespotykanym zjawiskiem a już szczególnie w tak pokrętny sposób. W tematach damsko-męsko-męskich bywał zazwyczaj bezpośredni. Jednak nie tym razem. Sam nie wiedział dokładnie na czym z Salem stoją i jak to przekazać, ale czuł, że w końcu musi to komuś powiedzieć, a komu innemu jak nie Aurelii? -Dziękuję. Pamiętaj, że i tak zawsze Ty będziesz moim promyczkiem. - Wtulił się głową w czubek jej włosów czując naprawdę wielką ulgę i ciepło rozchodzące się po sercu, gdy zdał sobie sprawę ile wsparcia od niej dostawał. -Mógłbym Ci go kiedyś przedstawić? Jak już dojdziemy do ładu i składu sami ze swoją relacją oczywiście. - Widać, że wyraźnie zestresował się tym pytaniem, ale jeśli kiedyś chciał komuś pokazać się z Paco, to Aurelka była do tego jedną z lepszych osób. Szczególnie po tym ile wsparcia mu teraz pokazała. -Z łazienką się opanuj, bo dzielimy jedną, ale na pewno zapamiętam propozycję. - Uśmiechnął się, jeszcze przez chwilę przyciskając ją blisko do siebie, by w końcu zapewnić im obydwu trochę oddechu.
Oczywiście, że interesował się też jej życiem! Co prawda wiedział, że z pewnymi rzeczami ma problemy, ale to przecież nie skreślało jej z czegokolwiek. Wysłuchał uważnie jej słów ze zdecydowanie bardziej wspierającą miną niż jakkolwiek szydzącą. -Nie ma osób, które się do tego nie nadają, piękna. Jeśli nie czujesz tego, to oczywiście nic na siłę. - Uśmiechnął się do niej pokrzepiająco. -Wiesz, znam kogoś, kto miał ogromne problemy z bliskością, ale przy odpowiedniej osobie powoli udało mu się przełamać. Nie mówię, że to konieczne i z Tobą musi być tak samo, bo jeśli wolisz być sama to zawsze to uszanuję, ale pamiętaj, że od moich ramion nie uciekniesz, nieważne jak usilnie będziesz się starać. - Puścił jej oczko, rozumiejąc problem bardziej niż mogło jej się wydawać. W końcu anegdota dotyczyła jego byłego chłopaka i pamiętał aż za dobrze ile wysiłku i zmian musiało zajść, żeby Feli przełamał się i zaufał jego dotykowi.
-Dobrze, dobrze nie naciskam! Po prostu myślę, że coś takiego warto uczcić. Nawet jakbyś miała sama udać się po prostu na jakiś dzień w spa, czy cokolwiek innego. Ale już ucinam temat, nie bij.... - Wystawił obronnie ręce, szanując decyzję Aurelii. Nie rozumiał jej, ale szanował i na ten moment tyle mu wystarczało, by nie wchodzić jej z tym wszystkim na głowę.
-Chyba masz rację. Jeszcze nabawimy się jakiegoś gówna i tyle będziemy mieć z wakacji. - Musiał się znów z nią zgodzić, bo pogoda była pod psidwakiem. -Patrz! Chyba wzbudzamy zainteresowanie. - Wskazał dziewczynie delikatnie w stronę, z której ostrożnie zbliżały się do nich moccusy, a stadko było dość pokaźne. -Myślisz, że uda nam się je pogłaskać? - Sam to chętnie wtuliłby się w ich wełnę, która wyglądała na niesamowicie miękką.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyCzw 21 Lip - 20:23;

Wzruszyłam ramionami w odpowiedzi na brak wizbooka. Nie uznawałam go za coś ważnego, to i go nie miałam. Nie rozumiałam osób, które się tym tak podniecały i umiejscawiały całe swoje prywatne życie na jakimś portalu. Wiedza, że jakaś koleżanka zjadła na śniadanie dwie miski puddingu, nie była mi do szczęścia potrzebna. - Nie mam, ale mogę założyć, żebyś mnie o to nie męczył. Tylko do celów komunikacyjnych! - Zaznaczyłam, podnosząc palec do góry.
Parsknęłam śmiechem, kręcąc głową z rozbawieniem. Czasami się zastanawiałam, czy robił to specjalnie czy jedynie przypadkowo nawiązywał do znaczenia mojego imienia. Moi rodzice chcieli mieć swoje małe, chodzące "Słoneczko". Częściowo im się to nawet udało, chociaż miałabym nieco uwag. - Ja to w ogóle jestem oburzona, że jeszcze tego nie zrobiłeś. - Pacnęłam go otwartą ręką w tors, zadzierając głowę do góry z udawanym oburzeniem na twarzy. Byłam bardzo ciekawa kim jest wybranek Maxa i nie mogłam się doczekać kiedy go poznam. - Ojej, to będziecie się myli w mojej. Tylko bez głośnego obściskiwania się. - Wzdrygnęłam się na samą myśl o wpadnięciu na nich, gdy będą robili...no to. - Ha, nawet mi to przez myśl nie przyszło. Kto mi będzie ściągał rzeczy z najwyższej półki? - Zaśmiałam się i stanęłam na palcach, wyciągając ręce do góry. Wystawiłam język na zewnątrz i poczochrałam Maxa po głowie...no dobra, tam gdzie dostałam.
Podniosłam rękę, by go znowu pacnąć, ale skoro miałam nie bić, to ją cofnęłam. Uśmiechnęłam się lekko w podziękowaniu, że nie próbuje mnie na siłę zmusić, bym świętowała swoje urodziny. Podobnie jak Max potrzebowałam tego małego wsparcia i zrozumienia, że nie robię tego samego co inni. Częściowo indywidualizm był potrzebny każdemu, bo pozwalał na wykreowanie własnego ja. Współczułam osobom, które nie potrafiły tego zrobić.
- Oho, faktycznie, jesteśmy obserwowani. - Pomachałam owcom, uśmiechając się do nich szeroko. Moje przywitanie zostało zbeczane i w zasadzie nic więcej się nie stało. -Wiesz co, możesz spróbować, ja zostanę tutaj. - Pchnęłam lekko towarzysza do przodu, zachęcając go by poszedł sam. Wolałam obserwować zwierzęta z daleka, nie wiedząc jakbym się zachowała, gdyby jedno z nich postanowiła się do mnie zbliżyć. Mój wstręt przed dotykiem nagle się rozwinął równie na te magiczne owce.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1074
  Liczba postów : 8911
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyPią 22 Lip - 2:44;

Po raz kolejny ekstrawertyczna część Maxa nie potrafiła zrozumieć, jak ktoś mógł nie mieć zawsze pod ręką jakiegoś narzędzia do komunikacji. Nie zależało mu aż tak na tych wszystkich zdjęciach i całej reszcie, ale świadomość, że w każdej chwili może komuś potruć dupę była tym komfortem, którego potrzebował. -Tylko i wyłącznie! - Zgodził się na taki obrót spraw zadowolony, że choć czasem potrafił ugiąć jej charakterek i namówić do nowej rzeczy. Co nie było aż takie trudne, gdy nie wchodził na bardziej intymne kwestie, które to od jakiegoś czasu zdecydowanie bardziej szanował niż jeszcze parę lat temu.
-Ej, to nie takie proste. Jak go zobaczysz to sama zrozumiesz. Tylko nie daj się zmylić tym jego cudnie wymuskanym manierom i nienagannemu wyglądowi. - Ostrzegł Aurelię, choć akurat jeśli do takowego spotkania miało dojść, to wszyscy Wielcy mu świadkami, że miał zamiar pilnować Moralesa jak pies, żeby ten nie pierdolnął czegoś niestosownego, co dziwne bo zazwyczaj była to domena nastolatka. -Mogę nawet zapewnić zero obściskiwania się w Twojej łazience! Nie naruszam aż tak puchońskiej gościnności. - To już było rozwiązanie zdecydowanie lepsze niż duszenie się w domku, gdzie przed chwilą wybuchła łajnobomba, czy też przymusowa banicja właśnie z tego powodu. Już widział minę Voralberga na podobną akcję.
-Zapomniałem o mojej jakże ważnej funkcji ludzkiej żyrafy. - Prychnął, chyląc nieco głowę, by pozwolić jej dostać się do fryzury, którą miała zamiar zniszczyć swoimi puchońskimi rączkami. Całe szczęście te zrezygnowały z większej agresji na dźwięk tak desperackiej prośby ze strony gadającej drabiny.
-Jak dla mnie to brzmiało jak zaproszenie. - Skomentował zbeczenie dziewczyny przez owce. -Dobra, to w razie jakby chciały mnie zeżreć pamiętaj, że możesz zabrać sobie mój nowy moździerz. - Uroczo spisał, a raczej zmówił swój testament, po czym powoli zbliżył się do moccusów, które zdawały się nie spierdalać jeszcze w podskokach na widok zmniejszającej się między nimi odległości. -Ej, to nawet całkiem miłe! Na pewno nie chcesz dołączyć? - Zawołał do Aurelii, gdy lewą dłoń zatopił w przecudnie miękkiej wełnie. No teraz to już niezbyt spieszyło mu się do wyciągnięcia jej z tego przyjemnego jak chmurka miejsca.

@Aurelia Leveret

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySob 23 Lip - 21:33;

Kiwnęłam głową, zgadzając się na bycie ostrożną. W mojej głowie pojawiło się wiele pytań w sprawie ostrzegania przed swoim partnerem. Zbytnio mi się to nie zgadzało z wizją prawdziwego, zwykłego związku. No chyba, że moje wyobrażenie było zbyt perfekcyjne, a jak to w życiu, nic nie jest idealne. - Ten Twój wybranek jest wysoki? Czy wygląda przy Tobie jak ja? - Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu, odchylając się do tyłu. Oczywiście wątpiłam, by był podobnego wzrostu co ja. Mężczyźnie w większości górowali nade mną jak nad małym dzieckiem. Czasami zastanawiałam się, czy nie kupić sobie małej drabiny.
Obserwowałam z bezpiecznej odległości zabawiającego się z owcami Maxa. Nic nie wskazywało na to, bym faktycznie miała odziedziczyć moździerz, jednak wciąż pozostawałam w tym samym miejscu. Przejeżdżałam wzrokiem po beczących stworzeniach, widocznie zadowolonych z pieszczot. Uśmiechnęłam się pod nosem, ciesząc się z widoku zadowolonego Maxa. - Nie, nie, podziękuje! - Odkrzyknęłam, co chyba nie spodobało się za bardzo zwierzętom, bo zrobiły kilka kroków w tył. Zdołałam jednak przez to dostrzec przywódcę stada, barana z pięknymi białymi rogami. Otworzyłam szerzej oczy i aż westchnęłam cicho, ciesząc oczy tym widokiem.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1074
  Liczba postów : 8911
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySob 23 Lip - 21:49;

Po pierwsze to nie był to jeszcze prawdziwy związek, a po drugie nie chciał po prostu, żeby Aurelia dała się omamić. On znał już Moralesa na tyle, że nie straszne mu były te sztuczki, choć sam czasem uciekał się do własnych wiedząc, jak działają one na jego partnera. Fakt, nie było to do końca zgodne z idealną wizją romansu, ale życie weryfikowało podobne wyobrażenia.
-Niewiele niższy, ale nie, nie jest skrzatem. - Wystawił ku niej język. Jakoś nigdy nie narzekał na wzrost jakiegokolwiek niższego od niego człowieka. Przy dziewczynach miał to za całkiem urocze, a przy mężczyznach... Cóż, po prostu nie poświęcał temu zbyt wiele myśli.
Doświadczenie z owcami było zdecydowanie przyjemniejsze niż się spodziewał i już wyobrażał sobie poduszkę i kołdrę zrobioną z tej przecudownie miękkiej i leciutkiej wełny, gdy głos Aurelii spowodował, że zwierzęta nagle cofnęły się o krok. Max cofnął rękę, by nie wyrwać przypadkiem wełny z istotki, którą właśnie głaskał, ale gdy spojrzał pod nogi zauważył mięciutki kłębek białej chmurki. Nie myśląc zbyt wiele po prostu go wziął i schował zastanawiając się, czy da radę jakoś to magicznie zduplikować i ogarnąć sobie miłą pościel.
-Co powiesz na gorącą herbatę, albo czekoladę w jakiejś knajpie? Ta pogoda nie chce nam odpuścić. - Zaproponował wracając do puchonki i choć czuł, że pora zmywać się z pastwisk, to nie do końca chciał rezygnować z jej towarzystwa.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurelia Leveret

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Noszę pierścień Hannibala na palcu serdecznym lewej ręki.
Galeony : 120
  Liczba postów : 97
https://www.czarodzieje.org/t21456-aurelia-leveret#696810
https://www.czarodzieje.org/t21460-tymoteusz#697003
https://www.czarodzieje.org/t21455-aurelia-leveret#696800
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySob 23 Lip - 22:36;

Zaśmiałam się, wyobrażając sobie Maxa całującego się ze szkolnym skrzatem. - Trochę szkoda, mogłabym Ci co nieco podpowiedzieć! - Spędzałam w kuchni bardzo dużo czasu to i się nieco poznałam z niektórymi skrzatami. Byli dla mnie niezwykle mili, nawet jak im wszystko dookoła brudziłam.
Zauroczona widokiem barana spostrzegłam Maxa gdy już stał obok mnie. Zamrugałam dziko, niemalże zezując na jego osobę. -Co, już? - Rzuciłam zdziwiona. Tyle co mnie zachęcał do podejścia i tak szybko zrezygnował z głaskania? Wtedy też przypomniałam sobie o wciąż wylewających się na nas hektolitrach wody. Zadziwiające jak łatwo można o tym zapomnieć, gdy jest się na to odpornym. -Czekolada? Fuj! Ciastko z karmelem i herbata! - Zawyrokowałam, pacając Maxa za to, że zapomniał o moim obrzydzeniu do czekolady. Następnie złapałam go za rękę, by mógł nas zabrać z tego łez padołu.

@Maximilian Felix Solberg

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Britney Johnson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 1.68 m
C. szczególne : smutne oczy, skąpa mimika twarzy, piegi
Galeony : 20
  Liczba postów : 17
https://www.czarodzieje.org/t21557-britney-johnson
https://www.czarodzieje.org/t21561-poczta-britney
https://www.czarodzieje.org/t21562-relacje-britney#700296
https://www.czarodzieje.org/t21558-britney-johnson
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyWto 26 Lip - 22:13;

Zbroja: G
Kostka: 2

Kostka dotycząca pastwisk: 4

(kostki rozegram w trakcie)


Większość czasu spędza w domku, niezbyt gotowa na podróże po nieznanym jej miejscu, chociaż tak magicznym, tak niezwykłym, a jednocześnie przerażającym i na swój sposób niebezpiecznym. Jej współlokatorzy chyba nie mają jej za złe tego, że wiecznie milczy, zbywa ich grzecznymi słowami niż zdaniami, nie rozpoczynając żadnej, chociażby znikomej konwersacji. Każdy i tak chce zwiedzać, doświadczać, bo przecież chyba tylko Britney mogła przesiedzieć całe wakacje w domku, nie uważając to za czas zmarnowany. Już samo to doznanie, wyrwania się z domu, z Hogwartu i podróż statkiem, a także wdrapanie się na wzgórze z tłumem rówieśników, sprawiło, że wrażeń miała dość jak na kilka dni. Dlatego cieszyła się cichym, spokojnym domkiem, kiedy reszta krążyła gdzieś po Avalonie, odkrywając jego tajemnice, a jednak... Miała ochotę wyjść, gdzieś w plener, znaleźć swoje miejsce tu w Avalonie takie dla siebie. Domki były komfortowe, ale musiała je dzielić z innymi, co z początku było ciężkie, ale dzień za dniem sprawiał, że mogłaby do tego przywyknąć może za rok czy dwa, tyle czasu jednak nie miała.
Avalon samo to słowo na myśl przywodziło arturiańskie legendy i chociaż nie do końca Britney je znała, bo niezbyt interesowała się Okrągłym Stołem, to zawsze lubiła postać Merlina. Nie tylko on wzbudzał jej ciekawość, a także niezwykli druidzi. Podobno pomagali hodować tutejsze magiczne znikające owce.
Ruszyła drogą na północ od wioski. Cały czas w głowie krążyły jej myśli czy dobrze robi, wybranie się na samotną wędrówkę brzmiało świetnie tylko, że nie znała tych terenów. Co prawda wolała samotną wędrówkę po pastwiskach niż po miasteczku, nawet jeśli wyglądało jak wyjęte z książek Tolkiena. Magiczne istoty w ogóle jej nie przeszkadzały, bo w końcu to ludzie stanowiły największy problem w jej życiu.
Dzikie łąki naprawdę robiły wrażenie nawet na Britney, dziewczynie, która pochodziła z małej wsi w hrabstwie Gloucestershire. Przechadzając, się po pastwiskach cieszyła się spokojem i naturą, a także brakiem ludzi, nie miała jednak pojęcia, że jakaś magiczna zbroja podąża za nią, wcale nie mając złych zamiarów wręcz przeciwnie.

@Scarlett Norwood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Scarlett Norwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
Galeony : 85
  Liczba postów : 67
https://www.czarodzieje.org/t21546-scarlett-norwood#699531
https://www.czarodzieje.org/t21555-serniczek#699868
https://www.czarodzieje.org/t21548-scarlett-norwood#699535
https://www.czarodzieje.org/t21554-scarlett-norwood-dziennik#699
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyCzw 28 Lip - 21:10;

Kość na zbroje: 3
Kość na lokację: 5

Zwiedzanie było oczywiście tym, co Scarlett chciała robić, ale po przygodzie z poszukiwaniem Graala miała z tym pewne trudności. Nie dość, że nawdychała się jakiegoś szalonego pyłku kwiatów i teraz bała się zdecydowanie zbyt wielu rzeczy - nie tylko paskudnych robaków - to jeszcze jej lewa ręka prawie do niczego się nie nadawała. Nie była martwa, pewnie tylko dzięki znachorce, która zaopiekowała się dziewczyną, jak najlepiej, ale i tak przedstawiała się raczej paskudnie, utrudniając Puchonce życie i powodując, że nie czuła się do końca dobrze. Ponieważ jednak zwykła wszystko ukrywać pod uśmiechem i niefrasobliwością, nie sądziła, by ktokolwiek poza jej bratem, domyślił się, że tak naprawdę nie czuła się do końca zbyt dobrze.
- O rany! Myślałam, że spotkałam naprawdę atrakcyjny zakuty łeb, ale ten tutaj, to rycerz pierwsza klasa! Ależ znalazłaś sobie towarzystwo! - rzuciła radośnie, kiedy tylko dostrzegła jedną z młodszych Puchonek w towarzystwie olbrzymiej, chyba dwumetrowej zbroi, która nie miała nic wspólnego z byciem przystojną, ale bez dwóch zdań była intrygująca i z całą pewnością stanowiła dobry początek rozmowy.
- Gdybym miała jak, to upiekłabym ciasteczka i się z nią podzieliła, ale wygląda na to, że możemy zabawić ją tylko i wyłącznie rozmową. Albo znaleźć te barany! Wiesz, że tutaj podobno są barany? Znaczy, nie wiem, naprawdę nie wiem, czy są, ale tak słyszałam i zamierzam je zobaczyć, bo nie rozumiem, o co tyle szumu - dodała zadowolona z samej siebie, by ostatecznie podejść do Britney i uśmiechając się ciepło, przyłożyć dłoń do oka, jakby próbowała zrobić z niej lunetę, dzięki czemu mogła rozejrzeć się bardzo uważnie po okolicy, starając się namierzyć stado, jakie podobno tutaj żyło. Nie była fanką magicznych stworzeń, raczej ich unikała, ale po ostatnich przygodach doszła do wniosku, że szukanie owieczek jest zdecydowanie bezpieczniejsze, niż rozkopywanie grobów ludzi, którzy nie żyli od stuleci i zapewne byli skłonni do rzucania klątw za zakłócanie ich snu wiecznego. Powinna o tym oczywiście pomyśleć, zanim zaczęła całą tę zabawę, ale ponieważ jej ulubionym powiedzonkiem było: pomyślę o tym jutro, Scarlett wpakowała się w sam środek afery, na dokładkę lądując w domku znachorki i musząc się mierzyć z faktem, iż jej lewa ręka była obecnie równie przydatna, co przyklejona do ciała gałąź.

@Britney Johnson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 537
  Liczba postów : 1301
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Moderator




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyPią 29 Lip - 8:56;

Kostka: 1

Skłamałaby, gdyby stwierdziła, że kompletnie nie zaskoczyła jej propozycja Drake’a, żeby pójść gdzieś razem. Skłamałaby również, mówiąc, że wcale jej to nie ucieszyło. Ostatnio bez przerwy czuła się dziwnie samotna, mimo że przecież ilość otaczających ją osób się nie zmieniała. Nie rozumiała, skąd brało się to odczucie, ale nie dawało jej spokoju. Czuła, że stoi w boku, chociaż dawniej była przecież bez przerwy w epicentrum wszelkich wydarzeń i, co gorsza, nie potrafiła tego zmienić, nie w pojedynkę. Gdyby nie zaproponowałby jej spaceru, biernie siedziałaby pewnie w domku, a przecież Avalon był tak…
O mamo, Avalon jest tak piękny — zachwyciła się na głos, kiedy dotarli już do rozległych, niezwykle malowniczych pastwisk. Zatrzymała się i głęboko zaciągnęła świeżym powietrzem. Wszędobylska mgła pałętała się wśród poruszanych wiatrem traw. Hope oderwała jednak wzrok od malowniczego krajobrazu i przeniosła go na chłopaka, patrząc nań ze skrajną konsternacją.
Hm? Dlaczego brzmisz tak poważnie? — zawahała się i rzeczywiście przysiadła na kamieniu, chociaż z ciekawości całą ją nosiło. Czuć było, że coś jest nie w porządku — tylko mi nie mów, że rezygnujesz ze studiów. Albo z drużyny. Nie możesz zrezygnować z drużyny, Drake, w tym roku lecimy po puchar.

______________________


Happy, but a little lost

well, i don't know what i don't know so i'll kick my shoes off and run into the setting sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Britney Johnson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 1.68 m
C. szczególne : smutne oczy, skąpa mimika twarzy, piegi
Galeony : 20
  Liczba postów : 17
https://www.czarodzieje.org/t21557-britney-johnson
https://www.czarodzieje.org/t21561-poczta-britney
https://www.czarodzieje.org/t21562-relacje-britney#700296
https://www.czarodzieje.org/t21558-britney-johnson
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyPią 29 Lip - 18:45;

Te zbroje były dziwne niby niestworzone z krwi i kości, a jednak tak bardzo niepokojące, chociaż trochę mniej niż ludzie. Britney nie spodziewała się, że kiedy tylko ponownie odważy się wyjść z domku, będzie podążać za nią pancerz. Zajęta wpatrywaniem się w różnorodną roślinność, gdzieś w duchu, chcąc wyłapać, być może jakiegoś niewidzialnego barana, niemal drgnęła, kiedy usłyszała, że nie jest tak naprawdę tu całkiem sama i nie chodziło tu o zbroje, której w ogóle nie zauważyła.
- Cześć, Scarlett. - Odpowiedziała na słowa skierowane do niej, wpierw po minie przedstawiającej subtelne zaskoczenie i ust złożonych w nieme "o". Trochę się speszyła i nim do niej dotarło, o co chodziło koleżance, skierowała swoje spojrzenie na ogromną zbroję. - Boże, nie... - Szepnęła zdenerwowana w obawie, że metaliczny ochroniarz postanowi zrobić coś niespodziewanego.
Po pięciu sekundach jednak nic takiego się nie stało, ale Britney i tak rzucała zbroi niepewne spojrzenie. Na szczęście obecność Norwood w pewnym sensie koiła jej nerwy. Chociaż Johnson nie mogła powiedzieć, że się przyjaźni ze Scarlett to ucieszyło ją to, że dziewczyna jest w tym samym domku co ona, mogło być gorzej. W końcu przyjazna twarz z domu Helgi Hufflepuff robiła dużą różnicę niż spędzanie wakacji z samymi ślizgonami, gryffonami i typ podobnymi...
Britney może nigdy by na głos tego w luźnej rozmowie nie przyznała, ale podziwiała Scarlett. Wydawała się taka pełna życia, zawsze można było liczyć z jej strony na smaczną przekąskę, a gdy mówiła, Johnson nie czuła się jakoś źle w jej towarzystwie, żadnego oceniania tylko swoboda, już nie wspominając o tym, że studentka była naprawdę śliczna. Jej nastrój udzielał się nieśmiałej Bri, nawet jeśli to była ze strony Scarlett jakaś przykrywka.
- Te zbroje chyba nie zawsze są rozmowne. - Skomentowała wypowiedź Norwood dotyczącą zabawiania dialogiem żelaznego pancerza.
- Jak to dlaczego tyle szumu... przecież one są niewidzialne! - Dodała entuzjastycznie, jakby właśnie była pierwszoklasistką, dowiadującą się o magii, świecie z jednorożcami i bajecznych czekoladowych żabach, co prawda puchonka wcale tak nie zareagowała, mając jedenaście lat, wręcz przeciwnie przerażało ją to i to bardzo. Na moment spuściła wzrok, z lekkim przestrachem, że pozwoliła sobie na reakcje w jej mniemaniu bardzo przesadzoną.
Uśmiechnęła się, kiedy Scarlett zrobiła z dłoni lunetę, zastanawiając się, czemu jej druga ręka spoczywa jakoś tak bez życia, ale nie ośmieliła się zapytać, może ją po prostu bolała.

@Scarlett Norwood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 319
  Liczba postów : 1647
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySob 30 Lip - 1:44;

zbroja: D, 1
kostka: 6

Jak do tego doszło, że zgodził się na wycieczkę, której głównym celem miało być obserwowanie i próby zaprzyjaźnienia się z owcami... nie miał pojęcia. Po prostu odruchowo aprobował wszystko, co proponowała mu Jessica, nie zastanawiając się nawet nad tym, czy to rzeczywiście będzie dla niego ciekawa rozrywka i na ile faktycznie go to interesuje; a może po prostu nie musiał się nad tym zastanawiać, bo wiedział, że w towarzystwie Smith mógłby nawet, jak ten Kocpiuszek, oddzielać groch od popiołu i wynieść z tego zajęcia coś interesującego. Tak to chyba po prostu było, jeśli się z kimś zwyczajnie kliknęło.
Wystroił się na to spotkanie w bardzo elegancki dresik, coby przy Dżesice prezentować się jak człowiek, nie jak dziad - wszystkie jego wysiłki zostały jednak zniweczone przez dowcipną zbroję imieniem Dinadan. Rycerz o charyzmie Irytka postanowił nie tylko przykleić się do Bodzia, gdy tylko ten opuścił próg domku, ale i sprezentować mu w ramach fantastycznego żartu... najprawdziwszą, średniowieczną kreację. Damską w dodatku. Wyzwanie zbroi od jebanych debili i przebranie się w inny dres nic nie dało, a tylko wzmożyło wesołość dowcipnisia, nie pozostało mu więc nic innego niż wybrać się na spotkanie w stroju zgoła innym niż ten, który sam by założył - i mieć nadzieję, że Jess uzna to za absurdalnie zabawne. Bo takie w sumie było.
- Zamiana ról, dziś ja jestem piękną królewną a ty prawym rycerzem. Czekam na komplementy - oznajmił jej na wstępie, szeleszcząc jedwabną (albo chuj wie jaką) spódnicą swojej powłóczystej sukni i bezskutecznie siląc się na powagę. Nie dało się, bo doskonale wiedział, jak idiotycznie wygląda; ruszył jednak pewnym krokiem w stronę pastwiska, jak gdyby nigdy nic, choć w plątającym się pod nogami materiale wcale nie było mu wygodnie i nie mógł iść tak dziarsko, jak by chciał - całe szczęście, że sportowe adidasy nie zmieniły się w jakieś pantofelki na obcasie, bo wtedy dopiero miałby problem.
- Co zrobimy jak... - zaczął, przerywając na chwilę, żeby szturchnąć z łokcia zaśmiewającą się do rozpuku zbroję -...morda w przyłbicę, bo nam owce spłoszysz - burknął -...ee... co zrobimy jak te owce się zrobią niewidzialne? Są jakieś sposoby na to? - zwrócił się już dużo uprzejmiej w stronę Jess z nadzieją, że jest ona lepiej przygotowana do tej wyprawy niż on i że wycieczka nie zakończy się kompletnym fiaskiem. Szkoda by było, gdyby kulingi zakamuflowały się na ich widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Scarlett Norwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
Galeony : 85
  Liczba postów : 67
https://www.czarodzieje.org/t21546-scarlett-norwood#699531
https://www.czarodzieje.org/t21555-serniczek#699868
https://www.czarodzieje.org/t21548-scarlett-norwood#699535
https://www.czarodzieje.org/t21554-scarlett-norwood-dziennik#699
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyNie 31 Lip - 18:35;

Scarlett była duszą towarzystwa, uwielbiała kręcić się tam, gdzie znajdowali się inni ludzie, jednocześnie nadstawiając ucha, chcąc się przekonać, co takiego ci mieli do powiedzenia. Była nieznośną plotkarą, uwielbiała wiedzieć wszystko i o wszystkich, a coś takiego, jak sekret, zapewne nawet dla niej nie istniało. Nie zamierzała się zmieniać, nie zamierzała nagle dorastać i stawać się poważną, nudną dziewczyną, czy coś podobnego, a jeśli była w stanie zarażać innych swoim optymizmem oraz niespożytą energią, to zamierzała to robić. Chociaż oczywiście musiała czerpać z tego jakieś korzyści, aż tak potwornie i skrajnie bezinteresowana nie była, chociaż niektórzy zdawali się poddawać to w wątpliwość.
- A nie? Patrz, jak za tobą chodzi! Tylko faktycznie jakiś taki strasznie małomówny, może szarmancki? Nie wiem, nie wiem! Ten, którego poznałam ostatnim razem, mógłby paplać najpewniej o wiele więcej, niż ja - stwierdziła, kręcąc lekko głową, jakby chciała w ten sposób pokazać, że aż nie wierzy w podobny obrót spraw.
Nie zamierzała oczywiście zdradzać tego wszystkiego, co usłyszała, zatrzymując to dla siebie, doskonale wiedząc, że kiedyś mogła to wykorzystać, gdyby tylko zaszła taka potrzeba. Poza tym nie wydawało jej się, żeby młodsza dziewczyna była zaciekawiona cudzymi sekretami, chyba była zbyt poważna i miła na to, żeby chcieć ich słuchać, a Carly na pewno nie zamierzała sprowadzać jej na złą drogę. Nic zatem dziwnego, że uznała, iż znalezienie tych nieznośnych baranów będzie o wiele lepsze w przypadku tego spotkania na szczycie.
- Poczekaj, poczekaj, czy ty właśnie powiedziałaś, że one są niewidzialne? - zapytała, odwracając się pospiesznie do Britney, wciąż trzymając dłoń przy twarzy i mierząc ją uważnym wejrzeniem przez tę komiczną lunetę, niemalże nie dowierzając w to, co właśnie usłyszała. To brzmiało tak fantastycznie, że aż nie mogła w to uwierzyć i doszła do wniosku, że musiała powiedzieć o tym bratu, żeby przekonać się, czy ten może zdołał znaleźć te niesforne, niewidzialne stworzenia. W końcu pod wieloma względami był od niej zdolniejszy, ale ona jeszcze się nie poddała! - Co by tu zrobić, co by tu… - mruknęła, zastanawiając się, jak powinna postąpić w tym przypadku, pytając od razu o radę milczącą zbroję.

@Britney Johnson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 210 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1133
  Liczba postów : 1496
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyNie 31 Lip - 20:37;

Magiczne owce jeszcze im się nie ukazały, ale miały na to sporo czasu pod warunkiem że ani Drake, ani Hope nie odstraszą ich głośnym zachowaniem. A tego pewien w stu procentach być nie mógł, bo nie miał zielonego pojęcia jak dziewczyna zareaguje na to co powie. - Co? Nie, nie o to chodzi. Z niczego nie rezygnuję. - Co jak co ale studiów potrzebował żeby móc w przyszłości uczyć Zaklęć bądź ewentualnie Obrony Przed Czarną Magią. A gdyby spróbował odejść z drużyny bez powodu, to dosłownie każdy by mu urwał głowę. Z Brooks i Moe na czele. - Chodzi o Hariela... Wiem że go lubisz, ale widziałem go razem z Irvette. I to wyglądało na zdecydowanie więcej niż przyjaźń albo bliższą znajomość. - Miał podstawy żeby to podejrzewać. Zwłaszcza po ich zachowaniu jakie miało miejsce zaraz przed walką z Mordredem.
Miał cichą nadzieję że ich kochana prefekt przyjmie to w miarę na klatę. Relacja między Hopką i rudą żmiją już wcześniej była mocno napięta. Teraz dochodził do tego przedstawiony przez niego fakt który może tę nienawiść pogłębić jeszcze bardziej. Oby tylko nie strzeliło jej do głowy coś głupiego.

@Hope U. Griffin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1595
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySro 3 Sie - 9:50;

Owce: 5
Zbroja: D (5)


Ostatecznie nie sądziła, że Boyd przystanie na jej propozycję wyprawy na pastwisko Ellan Vannin - tylko po to, żeby mogła przekonać do siebie jedną z magicznych owieczek... i zawinąć ją do Poziomki. Bo taki był przecież plan - nie wiedziała jeszcze, czy możliwy do realizacji, ale warto było spróbować. Zwłaszcza, że jej hipogryfica na pewno doceniłaby nawet takie towarzystwo na ogrodowym wybiegu - przyzwyczajona w końcu do obecności innych stworzeń wokół.
Smith była więc nie tyle podekscytowana onms'owym wyzwaniem - co również doborowym towarzystwem. Wyjątkowo w tym dniu eleganckim. A choć próbowała - to zwyczajnie nie mogła nie parsknąć gromkim śmiechem, kiedy spod domku zgarnął ją Callahan odziany w najprawdziwszą avalońską suknię. Wystarczył rzut oka na jego rechoczącego, blaszanego skrzydłowego, żeby domyślić się czyja to była sprawka.
Ładnemu we wszystkim ładnie — zdołała tylko wykrztusić oklepany - ale przynajmniej szczery - komplement, podążając za towarzyszem, który z wdziękiem łupduka zamiatał powłóczystą spódnicą. Dzięki temu faktowi, nietrudno było jej się zorientować cóż za rycerz przyczepił się dzisiaj do Boyda. — Powinieneś zatrudnić Dindana jako swojego stylistę — dopowiedziała jeszcze ku uciesze dumnej jak paw zbroi. — Swoją drogą, wiesz, że ten gość wygrał turniej rycerski przebrany za kobietę? Musiał zobaczyć w Tobie godnego następcę. — Może odrobinę chłopakowi dogryzała, ale było to podszyte tylko i wyłącznie sympatią - nie mogła z resztą nie docenić dystansu z jakim Gryfon do tego podchodził. Ona na jego miejscu by chyba z domku nie wyszła.
Nie odsłaniaj kostek, bezbożniku, wodzisz na pokuszenie — parsknęła jeszcze, ocierając łzy rozbawienia z kącików oczu - niejako wtórując ciągle zaśmiewającej się zbroi. Zaraz jednak odchrząknęła, bo już stali na skraju pastwiska - a w oddali pasły się spokojnie kulingi.
Nie zrobią się niewidzialne, jeśli ich nie przestraszymy... A Dindan nam w tym nie pomaga. — To powiedziawszy, odwróciła się w kierunku zbroi, a w dłoni już miała swoją jabłoniową różdżkę. — Virsubdito — zainkantowała, a duch rycerza w stalowym szkielecie zawirował, zmieniając się... w złoty tron. Taki najprawdziwszy, nie toaletowy. — Proszę zająć miejsca, będziemy nawoływać owce — zachichotała, z nonszalancją godną prawego rycerza wskazując Boydowi jego miejsce królewny. Sama wyciągnęła ze swojej torby trzy jabłka - jedno z nich transmutując w materiałowy puf. Rozsiadła się wygodnie po prawicy towarzysza, biorąc się za cząstkowanie pozostałych owoców.
Tutaj nie mają takich frykasów, więc szybko powinny się zainteresować... Trochę jak kaczki. Oprócz ghula miałeś kiedyś jakieś zwierzęta? — rzuciła lekko, skupiona na cichym mruczeniu zaklęć - jako, że nie wzięła ze sobą żadnego noża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 319
  Liczba postów : 1647
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptySro 3 Sie - 18:00;

Dygnął bardzo zgrabnie niczym najpowabniejsza dama dworu w odpowiedzi na komplement, którego nie brał oczywiście ani trochę na poważnie.
- A żebyś wiedziała, jaki byłbym w tym ładny jako dziewczyna... wiem, bo kiedyś nas tak z Fillinem zamieniło po szemranej wódzie z bazaru. Dindana by wyjebało ze zbroi z wrażenia - stwierdził, dzieląc się fantastyczną anegdotą ze swojego życia i ponosząc sromotną porażkę podczas prób zachowania jakiejkolwiek powagi.
- Oo, państwo się znacie? - zdziwił się uprzejmie, kiedy Jess bezbłędnie rozpoznała dowcipnego rycerza, bo on osobiście nie był w stanie odróżnić jednej zbroi od drugiej; był przy tym szalenie ciekawy, czy to znaczyło, że i ona padła ofiarą jakiegoś fantastycznego żartu... i jakiego. - No nie dziwię się, poczucie humoru macie na jednym poziomie, zero szacunku dla dam - skwitował z udawaną dezaprobatą, ale zaraz sam dołączył do rechotu towarzyszy, kiedy Jess podzieliła się z nim ciekawostką o zbroi. Nie wiedział, oczywiście; jak większości rzeczy, które mu opowiadała. - Mordo, to jest zajebista taktyka uśpienia czujności przeciwnika, dzięki. Jak następnym razem będę musiał komuś wpierdolić, to pożyczysz mi jakieś ciuchy, dobra? - najpierw zaaprobował sprytnego rycerza, a potem skierował bardzo poważną prośbę do Jessiki.
Cóż, naprawdę nie pozostało mu nic innego niż obśmiać samego siebie z każdej możliwej strony - zwłaszcza, że naprawdę bywały w życiu gorsze rzeczy niż robienie z siebie błazna w średniowiecznej sukni. Którą to, sprowokowany kolejnymi słowami, zaraz zaczął bezpruderyjnie zadzierać aż do kolan, jak rasowy bezbożnik odsłaniając niesamowicie zgrabne pęciny ku jeszcze większej uciesze zbroi, która chichotała tak, że prawie udławiła się przyłbicą i naprawdę, Merlin jeden wie, czy nie umarłaby ze śmiechu (po raz drugi, w końcu była duchem), gdyby za sprawą machnięcia różdżki nie zmieniła się niespodziewanie w... bardzo dostojny tron. Nie zdążył nawet zaproponować, żeby Jess usiadła na królewskim siedzisku razem z nim, bo kolejne szybkie zaklęcie sprawiło, że jabłko w mig przemieniło się w pufa. Rozwalił się więc wygodnie na swoim tronie, już nie jak dama, a bardziej jego stary na sławetnym plastikowym krześle przed domem.
- W chuj mi czasami imponujesz, Dżesika - wyznał, klepiąc z uznaniem całkiem misternie rzeźbiony tronowy podłokietnik, a widząc jak dziewczyna zabiera się do roboty, wyciągnął rękę po drugi owoc, żeby pomóc jej w krojeniu, a nie siedzieć bezczynnie. I niedyskretnie podprowadził jej przy okazji kawałek albo dwa.
- Dobre, ej, szkoda takich dobrych jabłek na owce - zrecenzował wcale niepytany po szybkiej degustacji, grzecznie jednak przepoławiając przysmak zaklęciami - No, ale twój plan brzmi jak dobry plan. Zwierzęta... Ehm... nie? - jakoś mu się wydawało, że lepiej by zabrzmiało, jakby powiedział, że tak, więc zaczął szukać jakichś zamienników. W końcu byli tu na misji onms-owej, a nie chciał wyjść na niegodnego towarzysza tej wyprawy. - Znaczy, mam brata który zamienił się z gumochłonem na mózgi i... e... no jakiś tam pies się nam kiedyś kręcił po podwórku, karmiłem go i takie tam, to można powiedzieć że był nasz? Mam też jedną ulubioną kaczkę w Hogsmeade - podzielił się z Jess całym wachlarzem doświadczeń, a zabrzmiało to tak żałośnie, że aż się roześmiał, już wiedząc, że pierwszy test oblał. Nawet jeśli żadnego testu w tym pytaniu nie było, a zwykłe zagajenie rozmowy. - Dobra, przyznam ci się, za chuja się nie znam na zwierzętach i prawdopodobnie będę bardziej przeszkadzał niż pomagał z tym oswajaniem owiec. Ale ten, ee, postaram się - zapewnił, odkładając różdżkę, bo jabłko było już perfekcyjnie pokrojone - i prostując się na siedzeniu do bardziej przyzwoitej pozycji, ukazującej pełną gotowość do wabienia kulingów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 537
  Liczba postów : 1301
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Moderator




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyWczoraj o 19:35;

W jej oczach widać było czyste niezrozumienie, kiedy dał jasną odpowiedź, że o czymkolwiek chce rozmawiać, nie dotyczy to szkoły, nie bezpośrednio w każdym razie. Zmarszczyła brwi, tworząc między nimi pionową zmarszczkę. Myśli w jej głowie biegły z prędkością galopującego stada pegazorożców i zanim Lilac zdążył wyjaśnić, o co mu chodzi, Griffin wymyśliła co najmniej dziesięć różnych scenariuszy, każdy kolejny gorszy od swojego poprzednika. Na dźwięk imienia Harry'ego uśmiechnęła się mimowolnie i nieświadomie, gotowa pouczyć go, żeby przypadkiem nie zwracał się tak do niego wprost, bo Ślizgon z pewnością śmiertelnie się obrazi. Prędko odeszła jej jednak ochota na podobne uwagi, kiedy cała brutalna prawda nagle wyszła na jaw.
Naprawdę wolałaby, żeby cała to rozmowa dotyczyła Quidditcha. Nie spodziewała się, że teraz, kiedy wszystko zdawało się w końcu wrócić do normy i mogli zaznać odrobiny spokoju, sprawy tak szybko na nowo się skomplikują. Przede wszystkim jednak nie spodziewała się, że może okazać się aż tak naiwna i głupia. Nikt nie lubił myśleć o sobie jak o idiocie, prawda?
Kiedy? — jej głos zabrzmiał obco: sucho i szorstko, lodowato zimno, jakby ustami Gryfonki przemawiał ktoś zupełnie do niej niepodobny. Odchrząknęła, sama zdziwiona tą nagłą zmianą; krew prawie zupełnie odpłynęła jej z twarzy — Musisz opowiedzieć mi ze szczegółami — dodała nieco łagodniej, rzucając mu błagalne wręcz spojrzenie. Przecież to Harry, często wyglądał tak, jakby łączyło go z rozmówcą coś więcej, niż zwykła przyjaźń. Taki już był, flirtował w tak naturalny sposób, że zapewne robił to całkiem nieświadomie i łatwo było się pomylić. Mogło to tylko wyglądać tak, jakby łączyło ich coś więcej, podczas gdy rzeczywistość była zupełnie inna, Drake nie znał go tak dobrze, mógł się mylić...
Mógł, prawda?

______________________


Happy, but a little lost

well, i don't know what i don't know so i'll kick my shoes off and run into the setting sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1595
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8




Gracz




Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem EmptyDzisiaj o 15:29;

Z autentycznym zaskoczeniem - i nie mniejszą ciekawością - przyjęła do wiadomości fakt, że Boyd (razem z Fillinem) miał już tę przyjemność bycia w kobiecej skórze. Zazwyczaj nie miała dwuznacznych myśli, nie doszukiwała się podtekstów - ale w tym temacie po prostu musiała zapytać:
I co, skorzystaliście z tego jakoś? — zachichotała, nie kryjąc chochliczego uśmiechu, który wkradł się na jej usta. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie dodała: — Długo to trwało? Eliksir zmiany płci, czy ki czort... Zmodyfikowany wielosokowy? Ale w wódzie...? — mruczała już bardziej do siebie niż do Callahana - naturalnie wszystko wystawiając na grad swoich pytań.
Jednocześnie wzruszyła ramionami, na pytanie towarzysza czy znała Dindana. Cóż, osobiście nie znała - w końcu skąd, jeśli ten nie żył od kilku wieków? Niemniej, wyjątkowo łatwo szło się domyślić, że zwyczajnie o nim czytała - w końcu legendy arturiańskie (które aktualnie wytraciły ten status i winny być bardziej 'historiami') nie były jej absolutnie obce. Ale też przede wszystkim nie wymagała od innych ich znajomości - i chętnie dzieliła się swoimi ciekawostkami.
Bez urazy Boyd, ale myślę, że w moje sukienki nie wejdziesz — skwitowała - i może można by to uznać za luźny żarcik, gdyby nie naprawdę poważne, lustrujące spojrzenie dziewczyny, którym obdarzyła Gryfona. I trochę go pożałowała, bo kiedy chłopak bezpruderyjnie zadarł suknię ponad kolana - to paradoksalnie ona jak prawdziwy, prawy rycerz na widok zgrabnych pęcin (bardziej rysujących się pod skórą mięśni), spaliła raka. Szczęśliwie Dindan prawie zadławił się ektoplazmą i musiała zająć się skutecznym uciszeniem zbroi.
Rumieniec jednak nie zniknął, skutecznie przytrzymany przez nagły komplement Boyda. Szczęśliwie (po raz kolejny) zdążyła się już zająć jabłkami - i jakoś nawet jej umknęły te skradzione cząstki owoca.
To tylko drobna transmutacja — rzuciła cicho, chrząkając pod nosem i jakby bardziej zakopując się w miękkim pufie. Zaraz jednak wyciągnęła nieco szyję, uważnie przysłuchując się chłopakowi. Bynajmniej, nie był to żaden test, czy Callahan miał odpowiednie kwalifikacje do pomocy w oswajaniu kuligów. Zaprosiłaby go do towarzystwa nawet gdyby odstraszał wszystkie owce - bo po prawdzie przekonanie do siebie tych uroczych kłębków wełny było jedynie pretekstem.
Skwitowała wyznanie Boyda chichotem - rozbawionym spojrzeniem i wdzięcznym... ale nieśmiałym uśmiechem. Przejęła od niego pokrojone jabłko, układając kawałki na trawie przed sobą. Zsunęła się z pufy, klękając na trawie.
Nie szkodzi. Cieszę się, że ze mną przyszedłeś — oznajmiła po prostu, zerkając jeszcze na chłopaka przez ramię. — Będziesz musiał mi pokazać tę ulubioną kaczkę w Hogs! — zastrzegła jeszcze, po czym skierowała swoją uwagę i różdżkę na cząstkach owoców przed sobą. — Engorgio — wyszeptała - a ćwiartki jabłka nagle spuchły, przybierając rozmiar sporego arbuza. Smith uśmiechnęła się sama do siebie, dodając jeszcze: — Essentia Mirabile! — Podbiła zaklęciem soczystą woń jabłek, na co momentalnie zareagowały kulingi - ewidentnie z zainteresowaniem unosząc łby i strzygąc puchatymi uszami. Gdzieś na środku stadka uniósł się potężny łeb - wyposażony w masywne, białe rogi. Dopiero po chwili - jakby owce czekały na pozwolenie - stadko ruszyło w ich stronę. — Ten duży z rogami to przywódca. Chyba właśnie pozwolił im do nas podejść — wywnioskowała, nie kryjąc nawet ekscytacji. Sięgnęła do tyłu, łapiąc za aksamitną spódnicę Boyda - w niemym geście próbując ściągnąć go obok siebie, na trawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pastwiska nad strumieniem QzgSDG8








Pastwiska nad strumieniem Empty


PisaniePastwiska nad strumieniem Empty Re: Pastwiska nad strumieniem  Pastwiska nad strumieniem Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pastwiska nad strumieniem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pastwiska nad strumieniem JHTDsR7 :: 
Avalon
-