Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Schody szeptów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1406
  Liczba postów : 3857
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Schody szeptów  Schody szeptów EmptyNie Maj 01 2022, 22:55;


Schody Szeptów

Uwaga! Wyrzuć 1 lub 5 aby odnaleźć tajemnicze schody. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym. Próbować można raz dziennie.

Znajdujące się w sercu lasu stare, stworzone przez druidów schody wyglądają dość upiornie na pierwszy rzut oka. Im wyżej spoglądamy, tym większa mgła otacza wiodące w góry przejście, a warto zauważyć — jest to jedyny sposób dostania się na otaczające las szczyty w promieniu kilkunastu kilometrów. Osoby zdecydowane na wybór tej drogi zawsze są zaskoczone, gdy w gęstej jak mleko, ciepłej mgle słysząc głosy. Miejsce to w tajemniczy sposób zbiera szepty, zostawiając w powietrzu pojedyncze słowa lub zdania osób, które zdecydowały się skorzystać ze schodów. Możesz być pewien, że również Twój głos zostanie tu uwięziony w czasie, pytanie tylko, co będziesz mówił?

Docierasz do gorących źródeł.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Galeony : 879
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyPon Lip 11 2022, 19:30;

wejście: 4 i potem przez odznakę przerzucone na 1

Obudziła się świecie przekonana, że Queen dalej będzie w najlepsze spał i zupełnie zapomniał o tym, że wybierają się dzisiaj wybadać teren. Ale kiedy uniosła ręce, aby przetrzeć zaspane oczy, zorientowała się, że ma coś przylepionego do dłoni. – A to frajer – prychnęła pod nosem, odczytując zawartość karteczki; zerwała się z łóżka i dosłownie w kilkanaście minut była gotowa, aby opuścić pomieszczenie. Szpagatami biegła w stronę lasu, aby nie dać mu satysfakcji, że czeka na nią nie wiadomo ile, gubiąc się po drodze co najmniej trzy razy. Dlatego gdy zobaczyła przyjaciela nonszalancko opartego o drzewo i szczerzącego się do niej kpiąco, przewróciła oczami, specjalnie zwolniła i powolnym krokiem, jak gdyby nigdy nic, podeszła do niego, ostentacyjnie ziewając. – Przynajmniej się wyspałam. Ale tego przylepca mogłeś se darować, durniu – teatralnie wystawiła zaczerwienioną dłoń, żeby mu pokazać jak bardzo ucierpiała, kiedy próbowała odlepić pergamin od skóry. – Miej się teraz na baczności – lojalnie ostrzegła, żeby był świadomy, że każdej kolejnej nocy może się spodziewać jakiegoś wybitnego pranka. – Zacznę chyba od modyfikacji twojego nosa, bo chrapiesz! – wbiła mu zaczepnie palce między żebra, po czym poprawiła plecak, w którym miała niezbędne itemy na górskie wycieczki. Piwko i przekąski, rzecz jasna. – To co, gotowy?
Dziarsko ruszyła przed siebie, poprawiając okulary przeciwsłoneczne, które non stop zsuwały jej się z piegowatego nosa. – Tutaj mają podobno piękne trasy. Teraz niby pójdziemy chwilę przez las, a potem będą schody gdzieś na sam szczyt i nie dość, że tam są dojebane widoki, o, słuchaj, nawet aparat wzięłam to mi zrobisz jakąś fajną sesję na wizbooka, to no, te widoki i oprócz nich jest jakaś niespodzianka na górze. Ja podejrzewam, że to będzie ten Święty Graal. Chociaż nie wiem czy jest coś bardziej fancy niż Order Merlina – zachichota, dalej nie dowierzając, że go dostała. Była tak zaaferowana rozmową, że nie zauważyła wystającego korzenia, o który się potknęła i gdyby nie niesamowity refleks Jinxa, runęłaby jak długa. Serce waliło jej jak oszalałe, bo w momencie, gdy straciła równowagę, widziała całe swoje życie, które – była pewna – zaraz straci. – O chuj – wysapała, próbując dojść do siebie. – Dzięki. Totalnie powinnam spisać jakiś testament – palnęła, wyswobadzając się z objęć Gryfona. – Ty w sumie też, bo mogę się założyć o sto galeonów, że kiedyś przez te swoje cichobiegi przyjebiesz w jakieś drzewo albo się połamiesz albo stracisz nad nimi panowanie i po prostu runiesz martwy na ziemię i tyle z tego będzie. 

@Eugene 'Jinx' Queen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugene 'Jinx' Queen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia
Galeony : 91
  Liczba postów : 170
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySob Lip 16 2022, 19:59;

Nienawidzę wstawać rano - do zwleczenia się z łóżka nie jest w stanie zmusić mnie szkoła, Holly, a i pewnie Rowena musiałaby się nagłówkować, aby znaleźć na to niezawodny sposób. Ale zrobienie żartu mojej drogiej bff w pierwsze dni wakacji? Tego nie mógłbym sobie darować. Co najmniej dziesięć razy przypominam Rokoko, jak ważna jest to sprawa i daję mu nawet prawo do użycia siły, gdybym rano zmienił zdanie.
Avalon nie jest może typową miejscówką wakacyjną i mam wrażenie, że kadra nauczycielska liczy, że wyciągniemy z tego wyjazdu trochę historycznej wiedzy. To pewnie byłoby nawet możliwe, gdybym tylko postanowił, że czas zabić w sobie cały entuzjazm, przejawiający się w tym, że jednak wolę zrobić głupiego pranka przyjaciółce i wyrwać się samotnie do avalońskiego lasu z niezbadaną jeszcze florą i fauną.
- Początkowo miało ci się przylepić do czoła, więc ciesz się, że wyszło tak, bo może bez jednej brwi byś hasała - dokuczam jej, podchwytując wystawioną oskarżycielsko dłoń, by zgrabnie okręcić przyjaciółkę i w tym zawirowaniu wyrzucić z jej głowy myśli o brzydkiej zemście. Zostaje mi to odpłacone oczywiście wbiciem kościstych palców pod żebra, przez co nie mogę gaspnąć z odpowiednim oburzeniem na jej oszczerstwo. - Słuchaj, ty nie jesteś pięknością świata jak śpisz, każdy ma swoje mankamenty. - Powstrzymuję w sobie pstryknięcie jej w nos, bo przepychać się moglibyśmy i godzinę, a przecież mamy długą trasę do pokonania. Kiwam więc entuzjastycznie głową, bo jako że nie mam żadnych gadżetów ułatwiających górskie wyprawy i gwarantujących nie zgubienie się w trasie, to o niczym nie musiałem pamiętać.
Słucham trajkotania przyjaciółki, rozglądając się po wysokich drzewach i szukając wzrokiem plam kolorów wśród ich koron. Totalnie mogę uwierzyć, że widoki warte będą zachodu całej tej wycieczki - w końcu jest to cholerny Avalon, musi się czymś różnić od reszty Anglii. Kątem oka zauważam potknięcie Marli i całe szczęście dzięki mojemu refleksowi obrońcy zdążam zareagować i bohatersko uratować jej życie.
- Geez, uważaj, Murph by mnie zabił, jakbym wrócił bez ciebie. To przecież teraz prawie mistrz pojedynków. - Kręcę głową, puszczając Marlę, kiedy mam już pewność, że stoi stabilnie. Zaraz prycham z rozbawieniem i unoszę brew sceptycznie. - Ty mnie prędzej zawiedziesz niż moje cichobiegi, dzięki wielkie. Ale co racja, to racja. Ostatnio ta akcja z pegazami z Ruby, potem kelpie próbowało mnie dorwać i to, słuchaj, na lekcji astronomii, taka ta szkoła jest bezpieczna. Powinniśmy zabezpieczyć siebie i nasze majątki, żeby nie wpadły w nieodpowiednie ręce - stwierdzam poważnie, jakbym faktycznie miał jakikolwiek majątek do rozporządzania. - Zaraz możemy się zatrzymać i sprawdzę, bo może mam w plecaku jakiś pergamin, który miał być pracą domową, ale nigdy się nią nie stał. A jak nie to zrobisz jakieś czary-marli i nam wyprodukujesz - macham ręką lekceważąco, bezgranicznie wierząc w magiczne zdolności przyjaciółki. Przeskakuję kilka stopni zaczynających się schodów, by wyprzedzić Marlę i kilka następnych kroków pokonać, idąc tyłem. Czy robię to tylko po to, by popisać się przed nią, że dzięki Talarii mogę sobie pozwolić na tak wielką beztroskę? Być może. - Ale możemy już pokminić. Ja swój zacznę tak: "Ja, niżej podpisany Eugene Geoffrey Queen, zwany również Jinxem, na wypadek mojej przedwczesnej i niewątpliwie heroicznej śmierci powołuję do spadku następujące osoby. Marli O'Donnell przekazuję moje"- ej dzika się robi ta mgła, nie? - rozpraszam się na moment, bo zdecydowanie nie spodziewałem się, że będzie się tak zagęszczać. A im wyżej próbuję sięgnąć wzrokiem, tym mniej potrafię dostrzec. Mam nadzieję, ze to tylko ten odcinek tak wygląda, a nie cała trasa. - "Przekazuję jej moje magiczne cichobiegi z nadzieją, że w procesie nauki rozbjebie sobie kilka razy ryj i ubawi mnie w zaświatach." Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2246
  Liczba postów : 4073
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyWto Lip 26 2022, 19:39;

Z jakiegoś powodu, wciąż się bujała z Edgcumbem. Powód ten był jej nieznany, bo jej krukoński umysł, nastawiony na logikę i fakty, nie był w stanie dopuścić do siebie czegoś tak oczywistego, jak zwykła chemia, hormony i będące ich pokłosiem uczucia. A cóż to były za uczucia? Odpowiedź była równie trudna, jak zagadka, tak więc nie było co liczyć na odpowiedź. Szczególnie od kogoś takiego jak Brooks, kto twierdził z uporem maniaka, że liczy się tylko jedno, a mianowicie kawałek drewna między nogami. Albo w dłoni, jak na pałkarkę przystało.

Dziś jednak pałkarką nie była. Dziś była zwykłą studentką, która z jakiegoś tam powodu znów spotkała się ze swoim łysym przyjacielem i razem z nim wybrała się na kolejny dziki i dziwny spacer po Avalonie. Na stopach Julki dumnie siedziały skarpy, prezent od Augusta. I musiała przyznać, że były na wskroś doskonałe. Jak ten tort na weselu, nie za słodki taki. A więc skarpy był nie za grube i nie za cienkie, a jednocześnie zapobiegały odciskom. Mogłaby więc przemierzyć w nich cały świat, od Las Vegas po Krym. Stanęło jednak na górach, a właściwie pagórkach Avalonu. I jakichś stromych schodach.

- Jak się trzymasz? – zapytała chłopaka. Sama nieco się zmachała, a miała podejrzenia, zapewne słuszne, że jest w nieco lepszej formie od niego. Głównie przez te fajki, które ciągle jej podkradał.

Po dłuższym marszu przysiadła na moment na jednym z wystających z ziemi kamieni. Z nieodłącznego plecaka wygrzebała butelkę wody, upiła kilka łyków i podała ją Szkotowi. – Ostatnim razem, czyli niedawno, bo jakieś kilka dni temu, znalazłam bryłkę złota podczas takiej wspinaczki. Jak dzisiaj coś znajdę, to zapraszam Cię na obiad. No i piwo, wiadomo. Obiad bez piwa jest jak auror bez różdżki – Podzieliła się z nim swoim planem, łapiąc oddech w zmęczone płuca.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Galeony : 879
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Lip 27 2022, 17:45;

Aż złapała się za serce, gdy wytknął jej, że do końca dobrze prezentuje się podczas snu. Spośród wszystkich świństw, jakich od niego dzisiaj doświadczyła, ten komentarz uplasował się na zaszczytnym pierwszym miejscu, zostawiając konkurencję daleko w tyle. – Jinx, nawet mi tak nie mów, przecież ja po coś te wszystkie kremy wklepuję w mordę. Ostatnio wydałam fortunę na jeden i mnie uczulił, dramat – westchnęła, przypominając sobie ten okrutny kosmetyk, po którym idealnie się dopasowała do gryfońskich elementów mundurka.
Nie spodziewała się, że już na samym początku szlaku spotkają ją takie chwile grozy, w trakcie których będzie żegnała się z własnymi zębami – uratowanymi tylko i wyłącznie dlatego, że jej towarzysz był sportowcem z refleksem godnym najlepszego gracza Quidditcha. Miała wrażenie, że ledwo uszła z życiem z tej draki, a gdy dodatkowo Jinx wspomniał o Murphym, automatycznie się spięła i zacisnęła zęby, aby potem parsknąć śmiechem na wzmiankę o pojedynkach. – Ja dalej podejrzewam, że on kogoś przekupił, żeby dojść tak daleko. Nie żebym w niego nie wierzyła – stwierdziła z cichym ale czającym się w głosie. – Póki co twardo się trzyma swojej wersji, że jest po prostu takim wspaniałym zaklęciarzem. Szkoda, że nie jest taki wybitny w komunikacji – burknęła pod nosem. – Więc jak wrócisz beze mnie to prędzej ci podziękuje niż zabije – wykrzywiła usta w coś na kształt ponurego uśmiechu, od razu jednak skupiając się na konwersacji dotyczącej testamentu. – Jeśli ja cię kiedykolwiek zawiodę to skończy się świat. Twoje oczy się otworzą jak moje się zamkną, jak to mawiał klasyk. Z lumosem możesz szukać kogoś takiego jak ja, naprawdę, zero wdzięczności. Powinnam cię tu teraz zostawić w tym lesie na pastwę losu za te oszczerstwa, ciekawe czy byś sobie poradził... Kelpie na astronomii? To gdzie wyście w te teleskopy spoglądali? Albo w sumie ważniejsze pytanie – co ty do kurwy robiłeś na astronomii? W twoją nagłą motywację do nauki nie uwierzę, więc od razu mów z kim byłeś i czemu ja nic o tym nie wiem?? – oparła ręce na biodrach, czekając na wyjaśnienia. I pergamin, którego nawet nie pofatygował się szukać i zamiast tego popisywał się w swych magicznych ciżemkach, co skomentowała jedynie przewróceniem oczu oraz wymruczanym a żebyś się wyjebał.
Słuchała ze skupieniem początkowych słów jego testamentu, totalnie ukontentowana faktem, że zaczął właśnie od niej. – Ciągle zapominam, że na drugie masz Geoffrey. Holly chyba wiedziała, że będziesz totalnym wieśniakiem i chociaż imiona ci dała takie dystyngowane i pełne powagi – wtrąciła z uśmiechem. – Ty serio zamierzasz przerywać w TAKIM PODNIOSŁYM MOMENCIE? Mgła jak mgła, nic nadzwy…  – urwała, bo zdawało jej się, że usłyszała czyjś głos, na co zaczęła machać rękami, dając przyjacielowi sygnał, żeby na chwilę się przymknął. Kiedy jednak doszła do wniosku, że musiała się przesłyszeć, zapytała podekscytowana co takiego zamierza jej przekazać. – Pięknie, naprawdę, aż się wzruszyłam. Teraz się nie zdziw, jeśli zaplanuję zamach na twoje życie, żeby dorwać te sandały w swoje ręce. To słuchaj tego! Ja, Marla O’Donnell przekazuję mojemu drogiemu bff Jinxowi, zwanemu także Eugene Geoffrey Queen, mój Order Merlina trzeciej klasy, bo to będzie jedyna cenna rzecz… – ponownie zamilkła, tym razem w stu procentach pewna, że dotarł do niej jakiś szept. – Co do kurwy, ktoś nas śledzi? – aż z wrażenia wyciągnęła różdżkę. – HALO? – rzuciła w eter, bardzo mądrze sądząc, że jeśli ktokolwiek miałby podążać ich śladem, odpowiedziałby na to zawołanie. – Dam sobie rękę uciąć, że słyszałam coś o- O CHUJ, ZNOWU – tym razem nie miała wątpliwości, że ktoś czający się w pobliżu wspomniał o jakiejś szarlotce, co było równie konfundujące jak sama obecność nieznanego głosu. – Czy my się właśnie natknęliśmy na Bozika albo fana avalońskiej kuchni? – szepnęła do Queena, prędko przebiegając kilka stopni, żeby być bliżej niego. – W razie czego Guinness trafia do Murpha, mój order do ciebie, a moje zgromadzone przez całe życie itemy rozdzielam między spice gryfs, najlepiej niech się o nie biją – zdradziła w popłochu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 178
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Schody szeptów QzgSDG8




Moderator




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Lip 27 2022, 21:58;

Jeśli chodzi o Brooks równie dużo bujała się z Maxem, albo Darrenem, może trudno przez to zauważyć, że do jednego z przyjaciół czuje coś więcej niż to co to reszty. Ja osobiście byłem już bardzo zmęczony takimi rozkminami, więc dobrze było wyjść z Julką od tak. Bo ostatnio zawsze razem wszędzie łazimy. Przynajmniej to wiemy obydwoje. A może pewnego dnia Brooks odkryje, że nie tylko drewno warto mieć w rękach czy między nogami.
Szczerze mówiąc miałem już serdecznie dość wycieczek po Avalonie. Zawsze kończyły się dla mnie niezręcznie. Ludzie gubili ręce w tej niebezpiecznej krainie i chyba wolałbym takie przygody niż te zbroje czy pogadanki. Jednak skoro Brooks zapytała - ja poszedłem. Dobrze, że skarpety się przydały. Ja tam wolałbym grać w tysiąc talii kart, które lubią dym, nawet wziąłem ze sobą zapalniczkę, ale chyba tutaj się nie przyda.
- Dobrze - mówię z lekką zadyszką. Może i podkradałem jej papierosy, ale jeszcze nie paliłem na tyle, by aż tak źle się czuć. Szczególnie, że nadal biegam wieczorami. No może na wakacjach mniej i dlatego jestem w gorszej formie niż ona.
Dlatego z ulgą siadam obok dziewczyny kiedy robimy przystanek i przyjmuję od Julki wodę, pomimo tego że mam swoją.
- Okej. A jak nie znajdziesz to mnie nie zabierzesz? - przyjmuję od niej piwo po jej słowotoku, zagadując dalej. - Ja znalazłem czterdzieści galeonów. Może rozrzucają tu hajs, bo nie wiedza co z nim robić... - mówię prędko i milczę nagle sobie chwilę na kamieniu. Ale tym razem nie z powodu wrodzonego niegadania. Tylko słyszę jakieś szepty i rozglądam się czujnie wokół, jak to ja, oczekując jakiegoś ataku. - Mówiłaś coś? - pytam jeszcze na wszelki wypadek, bo może to ona jak nie ona, zaczęła coś tak bełkotać, że nie mogłem zrozumieć. Ale kiedy słyszę coś ponownie wstaję z miejsca, by wyszukać jakichś śmieszków w krzakach. Albo jakieś straszne zwierzę, żeby nie było nudno.

______________________

I Dont Smile Because My Life Is Perfect
Am i grumpy? I might be. But I think maybe sometimes it's misinterpreted.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2246
  Liczba postów : 4073
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyCzw Lip 28 2022, 13:34;

Jej akurat wycieczki po Avalonie zupełnie nie przeszkadzały. Dużo lepiej czuła się wśród zieleni, niż pośród piasków pustyni. Szum lasu ją uspokajał, widoki były genialne i, odpukać, jeszcze nic sobie nie zrobiła, a to samo w sobie było nie lada osiągnięciem. Choć siedzenie w domku z Augustem i Tomaszem miało swoje uroki, to jednak czas wolała spędzać aktywniej. Do dnia Edgcumba chciała wnieść coś nowego, chciała mieć więcej wiary w to, że uda jej rozpogodzić jego pochmurną od pewnego czasu aurę. Chłopak sprawiał wrażenie, jak by walczył z własnymi myślami i do tego jeszcze z nimi przegrywał. A więc stanęło na spacerze i wspinaczce po dziwnych schodkach.

Im wyżej wchodzili, tym gęstsza wydawała się mgła, która spowijała Avalońskie szczyty. Nie od razu jednak zdała sobie sprawę z jej dziwnych, magicznych właściwości.

- Jak nie znajdę, to Ty możesz mnie gdzieś zaprosić. Masz w końcu całe 40 galeonów – odpowiedziała i od razu się zdziwiła, bo jej słowa zdawały się ulatywać w próżnię. – Co jest? Słyszysz mnie? Raz dwa trzy, raz dwa trzy. Boże chroń królową, obdarz ją zwycięstwem. Duuuuupaaaa. Du-du-du. Pa-pa-pa. DUUUPAAA – Wyrzucała z siebie kolejne mniej lub bardziej odpowiednie słowa, sprawdzając, czy i one umknął w eter. Nie to było jednak najdziwniejsze. Prawdziwą niespodzianką było to, że nie słyszała Augusta ani siebie, ale kogoś obcego.

HALO

O CHUJ ZNOWU

GUINNESS


Nie miała pojęcia, czyje to słowa, ale na pewno jakiejś Irlandki. Domyśliła się też, że wszystko to, co mówi, niesione jest potem przez mgłę, może i na wieki. Jeżeli faktycznie tak było, to istniała szansa, że za kilkaset lat kto inny będzie właził po schodkach i do jego zdziwionych uszu dotrą słowa o miejscu, w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę. I na tę myśl uśmiechnęła się szeroko, jak na dorosłą i poważną kobietę przystało, którą przecież była!

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 178
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Schody szeptów QzgSDG8




Moderator




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySob Lip 30 2022, 14:39;

Zwykle wyglądałem jakbym walczył z własnymi myślami i sromotnie przegrywał. Jednak racja była taka, że z Julką mogłem trochę wyczillować. Kto by przypuszczał, że Avalon okaże się być takim ciężkim dla mnie miejscem. I nie wiem co wszyscy chcieli mnie zamęczać jakimiś wędrówkami. Mam nadzieję, że przynajmniej te schody faktycznie prowadzą w jakieś fajne miejsce, tak jak mówiła mi wcześniej Brooks. Może i faktycznie widoki były zjawiskowe, ale powiedzmy sobie szczerze - nie jestem osobą która jakoś zachwyca się przyrodą. Nie jaram się też niesamowicie historią tego całego miejsca; od zawsze wiedziałem, że nie mam tak sprecyzowanych zainteresowań jak większość. Oprócz transmutacji, ale nie wiedziałem jakie będę miał z tym plany na przyszłość. Dobrze, że o tym aktualnie nie myślę i skupiam się na równym oddechu podczas wędrówki. Inaczej spochmurniałbym jeszcze bardziej.
- Ty zarabiasz więcej niż ja, powinnaś mi stawiać piwko codziennie - zauważam zaczepnie. Nie wspominam o tym, że moi rodzice też mają galeonów jak lodu, ale to nie moje tylko rodzinne, więc aż tak się nie liczy. Po chwili jednak moja towarzyszka zaczyna krzyczeć w próżnię, a ja próbuję usłyszeć jakieś słowa. - Brooks - mruczę jej imię, by przestała krzyczeć. - Brooks. BROOKS! - mówię i trzącham ją za ramię, bo nie mogę się przysłuchać. Gdzieś dolatują nas jakieś zajeżdżające irlandzkim akcentem słowa.
- Ta mgła to niesie? - pytam i drapię się po głowie niepewnie. W oddali widzę jakichś idących ludzi. Prędką łapię dłoń Brooks. - Chodźmy stąd zanim pojawi się tu jakaś gorsza magia - mruczę i ciągnę Julkę dalej. Uśmiecham się również krzywo, bo ja się orientuję, że prawdopodobnie słowa które wybrzmiały tu najmniej była dupa oraz Brooks. Mama nadzieję, że avalońskie lasy do końca świata będą skandować hasło dupa Brooks.

zt ja brooks

______________________

I Dont Smile Because My Life Is Perfect
Am i grumpy? I might be. But I think maybe sometimes it's misinterpreted.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1625
  Liczba postów : 1251
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyNie Lip 31 2022, 18:37;

Kość na lokację: 1 - wchodzę dzięki uprzejmości Weia
Kość na zbroję: G, 2

Wpadli na siebie gdzieś w środku wioski i po prostu wybrali się na spacer. Nie potrzebowali do tego żadnych ustaleń, zapewne uznając, że gra w therię zbliżyła ich na tyle, że nie było sensu w żadnych zapoznawczych pogawędkach, czy innych bzdurach. Zresztą, prawda była taka, że Max nigdy ich nie potrzebował, po prostu przyjmując to, co dawało mu życie, chociaż z pewnych względów niektóre kwestie zepchnął na bok, zostawiając je gdzieś poza marginesem własnego życia. Musiał jednak przyznać, że rozmowa z profesorem Walshem, choć po pijaku, w pewnym sensie mu pomogła i z niektórych rzeczy zdołał się otrząsnąć, stając pewniej na nogach. Ponieważ jednak byłoby za pięknie, gdyby wszystko w jego życiu było tak banalnie proste, musiał oczywiście wpieprzyć się w jakieś durne kwiatki i po poszukiwaniach wskazówek dotyczących Graala czuł się nie tylko zagubiony, ale miał wrażenie, że w niektórych momentach boi się własnego cienia.
Pewnie dlatego drgnął, gdy w czasie ich wędrówki niemalże wpakował się w zbroję. Odetchnął wtedy głęboko, dochodząc do wniosku, że naprawdę miał serdecznie dość pakowania się w bliższe i dalsze spotkania z tymi żelastwami, ale przynajmniej tym razem nie odczuwał żadnych skutków obecności martwego od dawna rycerza. Był, górował nad nimi z tymi swoimi dwoma metrami wzrostu, ale przynajmniej nie wpychał się w ich myśli, nie próbował ich w sobie rozkochać, ani nie robił innych durnych rzeczy, od których Maxowi chciałoby się rzygać.
- Założę się, że jakbyś znalazł tutaj jakieś smoki, to siedziałbyś przy nich przez cały czas – stwierdził, kiedy Longwei zamilkł – czy to jedynie w przerwie, czy po prostu skończył opowiadać o swojej pracy, o którą wcześniej go zapytał. Max domyślał się, że starszy mężczyzna był nieco pochrzaniony, biorąc pod uwagę, jak spokojnie reagował w czasie gry, która mogła spokojnie ich zabić, poza tym jasnowidz przyjaźnił się z młodszą z rodzeństwa Huang i zdawał sobie w pełni sprawę z tego, że dopiero wspólnie posiadali jedną komórkę mózgową.
- W sumie jeden siedzi przy Wieży Merlina. Myślałem, że będzie chciał mnie zeżreć, ale on zachowywał się, jak wielki pies, który domagał się nieustannego rzucania piłki, żeby był zadowolony. Ola pewnie posikałaby się ze szczęścia, jakby go tylko zobaczyła – stwierdził, przeciągając się, mając wrażenie, że wszystkie kości w ciele postanowiły strzelić mu na raz, a potem przekrzywił nieznacznie głowę, oglądając się na zbroję, która szła za nimi dość powolnie, jakby męczyła się w tych górach, więc z zadowoleniem pokazał jej mało miły gest, wskazujący na to, że nie miał najmniejszej ochoty się z nią zadawać. I wcale się z tym nie krył, nie uważając, by było w tym coś złego. Wsunął dłonie w kieszenie spranych dżinsów, spoglądając ponownie na Longweia. – Ty też? – zapytał dość bezczelnie, uśmiechając się kącikiem ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Sie 03 2022, 22:22;

lokacja 1
zbroja 5

Powiedzieć, że po poszukiwaniach Graala miał lekki uraz do przygód, to jak nie powiedzieć nic. Na widok kwiatów, Longwei mimowolnie wstrzymywał powietrze i nie puszczał, dopóki nie upewnił się, że nie ma więcej podobnych roślin wokół niego. To nie było dobre, wiedział o tym, ale nie był w stanie nic na to poradzić. Próbował więc wykorzystać każdą wolną chwilę, aby zwiedzać wszystko wokół, obejrzeć wyspę wszerz i wzdłuż. Szukał też miejsc, które mógłby pokazać choćby Zoe, jeśli jeszcze w nich nie była. W trakcie spaceru trafił na [i]Prawie Uzdrowiciela[/b] i nikogo nie powinno dziwić, że dalej szli razem, zwiedzając okolicę.
Nie powinno być również zaskoczeniem, że Longwei z zapałem opowiadał studentowi o własnej pracy, o smokach jako takich i wszystkim, z czym wiązała się opieka nad nimi. Uwielbiał to, co robił, chciał robić dla nich więcej, chciał poprawić swoją relację ze smokami, ale trudno było to zrobić, gdy nie wiedziało się do końca, jak. Dlatego obserwował je, uczył się ciągle ich zachowań, notował wszystkie nowości, a teraz opowiadał o tym, odkrywając, że było jeszcze wiele pytań, na które nie znał odpowiedzi.
Spojrzał z zaciekawieniem na swojego towarzysza, tkwiąc w błogiej nieświadomości w sprawie tego, co o nim myślał. Czy posiadał z siostrą jedną komórkę mózgową na pół, czy nie, to było coś, nad czym Longwei nigdy się nie zastanawiał. Z kolei o tym, że nie są w pełni normalni, wiedział od dawna i nie widział powodu, żeby coś zmieniać. Słuchał słów Maxa, gdy mówił o smoku z Wieży Merlina i aż poczuł dreszcze na samo wspomnienie tego pięknego stworzenia. Zaśmiał się jednak cicho, gdy usłyszał pytanie.
- Nie - odpowiedział prosto Longwei, uśmiechając się łagodnie, choć wyraźnie myślami gdzieś odpłynął. - Trochę trudno posikać się z zachwytu, gdy jest się podnieconym samym widokiem - rozwinął swoją odpowiedź, ignorując palące go płatki uszu. Nie chciał w pełni tłumaczyć się z tego, co czuł, gdy widział gatunek, którego nawet nie można było nazwać legendarnym. Nie istniały żadne wzmianki o tym smoku, a jeden z nich żył sobie spokojnie w Avalonie.
- Żałowałem, że nie wziąłem ze sobą aparatu - dodał jeszcze, gdy przestał z ekscytacją opowiadać o smoku - avalońskim wróżkoskrzydłym. Był po prostu piękny i samo wspominanie go, mówienie o nim, wywoływało błogi uśmiech na twarzy opiekuna smoków i gęsią skórkę na jego przedramionach, odsłoniętych dzięki podwiniętym rękawom lnianej koszuli. Wyglądali obok siebie dość zabawnie - jeden przesadnie elegancki, jak na wyjście w góry, a drugi jak typowy bad boy ze szkolnych romansów. Na to jednak nie zwracał Huang uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1625
  Liczba postów : 1251
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyNie Sie 07 2022, 11:39;

Max nie wiedział na jak wiele może sobie pozwolić w obecności starszego mężczyzny, ale w dużej mierze chuj go to obchodziło. Ostatecznie był człowiekiem, który właściwie zawsze był sobą i nawet w czasie rozmowy z profesorem Whitelightem nie powstrzymał się przed wyrażeniem swoich emocji odpowiednio dobitnie. Nie czuł również, żeby przy Longweiu musiał jakoś kręcić, oszukiwać, czy sprawdzać, jak bardzo ułożonym chłopcem powinien być. Nie znosił grać, nie znosił twierdzić, że nie jest kimś, kim był i starał się płynąć z prądem. Choć, prawdę mówiąc, zmienił się i nie był już aż tak bardzo zjebany, jak dawniej. Lubił się jednak nadal droczyć i właśnie to robił, choć zupełnie nie wiedział, jakich powinien spodziewać się efektów.
- No, kurwa, gratuluję, osiągnąłeś w tej rozmowie wyższy poziom, niż ja i oficjalnie przebiłeś mój panseksualizm - stwierdził Max, zaczynając klaskać, jakby nie widział niczego dziwnego w stwierdzeniu, które między nimi padło, jednocześnie uśmiechając się coraz szerzej, zastanawiając się, czy Longwei sobie żartował, mówił prawdę, czy miał taki, a nie inny sposób bycia, który nie wszystkim musiał odpowiadać. Lub też, co mimo wszystko Max brał pod uwagę po ich pierwszym spotkaniu w domku, mężczyzna był nieco zbyt naiwny, nieco zbyt poukładany, żeby zauważyć, co właściwie w tej chwili palnął. Znali się zbyt krótko, by Max mógł to jakoś rozstrzygnąć, ale mimo wszystko wydawało mu się, że starszy brat Mushu był równie w porządku, co ona sama, nie miał więc nic przeciwko temu, żeby kręcić się razem z nim po Avalonie, jednocześnie próbując unikać jakichś kolejnych, zjebanych problemów i równie jebniętych książek, które mogły wpierdolić człowieka na śniadanie.
- Co wy właściwie w nich widzicie? Wielkie jaszczurki, które mogą wpieprzyć cię, jak przekąskę przy pierwszej okazji albo spalić, jak zapomnianą przy ognisku piankę. I nie, nie musisz powtarzać wszystkiego, co mówiłeś, uszy mam zdrowe, zapewniam - powiedział, kopnąwszy jakiś kamień, dodając od razu, że Mushu również sprawiała wrażenie, jakby dostawała drgawek z podniecenia, kiedy tylko dowiadywała się o tym, że gdzieś w pobliżu znajduje się jakieś magiczne stworzenie. Przykład takiego zachowania miał całkiem niedawno, kiedy wybrał się wraz z przyjaciółką na zwiedzanie okolicy, nie zdając sobie sprawy z tego, że wpakuje się w jakieś gówno.
- Ty też tak będziesz miał, jak powiem, że spotkałem kelpie? - zapytał badawczo, robiąc taką minę, jakby zamierzał powiedzieć mu, że obecnie stał się jego królikiem doświadczalnym, jednocześnie obserwując go uważnie. Ciekaw był, w którym momencie przekroczy granice dobrego smaku, czy w ogóle je znajdzie, czy może okaże się, że pomimo całej tej eleganckiej, niewinnej postawy, Longwei jest równie nienormalny, co jego młodsza siostra. W jakimś stopniu na pewno był, to zaś Maxowi się podobało, tak samo, jak brak wykładu na temat nieodpowiedzialności z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyWto Sie 09 2022, 22:27;

Prawdę mówiąc, Longwei nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy ma jakiekolwiek granice w kwestii rozmów z innymi, poznawania. Owszem, były rzeczy, o których wolał nie rozmawiać, jednak nie uważał ich za wyznacznik, kiedy jeszcze z kimś będzie rozwijał znajomość, a kiedy wszystko będzie przekreślone. Zdecydowanie smoki, reakcja na nie, nie należała do tematów tabu, choć zwykle ludzie tego nie rozumieli. Jednak Max znał Mulan, więc miał jakieś pojęcie na temat tego, jaki on może być. Znał także Olę, która również była zapalonym miłośnikiem smoków, więc w oczach Longweia, nie musiał w żaden sposób lawirować prawdą w trakcie rozmowy z Brewerem. Jednak nie spodziewał się usłyszeć czegoś, czego nie do końca pojmował.
Kiedy student zaczął bić brawo, mógł dostrzec, że płatki uszu Huanga pokryły się rumieńcem, który zaczął wychodzić na jego szyję, gdy tylko zdał sobie sprawę, że jest pewny, czy to dobrze, czy źle, że przebił jego panseksualizm, gdy nie wiedział, co to jest. Odchrzaknął nieznacznie, zasłaniając usta zwinięta w pięść dłonią.
- To źle? Ja… Nie do końca rozumiem - wyznał w końcu, spoglądając na Maxa z ukosa, uśmiechając się delikatnie z widoczną skruchą w spojrzeniu. Wiedział, jak każdy, czym jest heteroseksualizm, homo czy nawet bi. Teoretycznie wiedział, czym był aseksualizm, od dnia, kiedy w Chinach ktoś stwierdził, że on jest aseksualny. Jednak panseksualizm był dla niego czymś niespotykanym, jak dziwne odmiany romantyzmu. Być może był to temat, którego nie powinien poruszać, ale wiedział, że aby w pełni zrozumieć, co Max chciał mu powiedzieć, musiał dopytać. Najwyżej chłopak nie odpowie i zostaną w kropce.
Niewiele później roześmiał się, gdy tylko usłyszał słowa Maxa o smokach, o tym co w nich widzieli i wzmiankę o kelpie. Skoro już brnęli w dosyć dziwnym tonie rozmowy, gdzie Longwei czuł, że coś było nie tak, ale nie potrafił powiedzieć, żeby rozmowa mu nie odpowiadał, uznał, że powinien odpowiedzieć. Jak najbardziej szczerze, o czym świadczyło błyszczące spojrzenie.
- Ja mam tak tylko przy smokach. Pozostałe uznaję za interesujące, ale tak reaguję jedynie na smoki. A co w nich widzimy… - zaczął, nieco rozmarzonym tonem, skręcając w stronę schodów, które się pojawiły tuż obok nich. - Może chodzi o tę siłę…? Świadomość, że jesteś w stanie zapanować nad stworzeniem o wiele silniejszym od ciebie, groźnym. Wystarczy chwila nieuwagi, aby to smok znalazł się na górze, a jednak dzień za dniem żyjesz obok nich, obserwujesz, łagodzisz ich nastrój w chwilach zdenerwowania, niejako nad nimi panując… Plus, są piękne w swej sile i grozie. Pod tą twardą skórą, kryją się równie kruche istoty, co my - odpowiedział mu, czując, jak samo mówienie o tym wywołuje u niego gęsią skórę na przedramionach.
- Jest coś, na co ty reagujesz z takim entuzjazmem? - spytał z wyraźnym zaciekawieniem, spoglądając na studenta spojrzeniem wciąż błyszczącym przez temat smoków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1625
  Liczba postów : 1251
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Sie 10 2022, 21:29;

Granice były najwyraźniej tym, czego Max w ogóle nie uznawał, depcząc je i przekraczając, nie mając świadomości, że w ogóle robił coś, czego robić nie powinien. Był nieco dziwnym człowiekiem i zdawał sobie z tego sprawę, jednak nie widział potrzeby, żeby się zmieniać i robić z siebie jakiegoś pojebanego kretyna. Doskonale wiedział, że to nie zdałoby egzaminu i tylko zrobiłby z siebie błazna, który niczego w życiu by nie osiągnął. Być może powinien nieco stonować, skoro zamierzał zostać uzdrowicielem, ale z drugiej strony nie widział takiej potrzeby, nie widział niczego złego w tym, jak postępował. Gdyby ktoś kazał mu przestać się wpierdalać w jego życie, to dokładnie tak by postąpił, ostatecznie zamykając swoją niewyparzoną mordę. Teraz jednak wszystko wskazywało na to, że Longwei raczej wolał kontynuować tę rozmowę, niż niezręcznie ją urwać.
- Teraz zabrzmię bardzo mądrze - powiedział, po czym odchrząknął, doskonale wiedząc, że robił sobie z samego siebie jaja. - To pociąg do osób niezależnie od ich płci albo tożsamości płciowej - wyjaśnił, po czym wzruszył lekko ramionami, jakby nie widział dalszej potrzeby tłumaczenia tej kwestii, zaznaczając jednak, że jego zdecydowanie nie ekscytowały smoki, co skwitował szerokim uśmiechem i przygryzieniem wargi. Nie czuł się ani trochę skrępowany i odnosił wrażenie, że chociaż brat Mushu płonął po same czubki uszu, jego ciekawość była większa, niż jakikolwiek lęk i wstyd.
Max był naprawdę rozbawiony sposobem, w jaki wypowiadał się Longwei, brzmiąc tak okropnie dwuznacznie, że to aż przechodziło ludzkie pojęcie. Był w tym jednak na swój sposób uroczy i zdaje się, że to właśnie odpowiadało chłopakowi, który bez zastanowienia wkroczył za nim na schody, jakich wcześniej nie widział. Musiały kryć się we mgle, która otaczała to miejsce, ale to jakoś go nie przerażało. Ostatecznie ten wkurwiający biały całun zdawał się otaczać całą wyspę, tworząc scenerię, jak ze snów, albo jak z tanich horrorów, z których właściwie zawsze się śmiał.
- Więc ustaliliśmy już, że jesteś głupi za smokami i brzmisz, jakby były ucieleśnieniem twoich marzeń? I teraz pora zrobić idiotę ze mnie? - zapytał swobodnie, marszcząc lekko brwi, gdy odniósł wrażenie, że docierają do niego jakieś szepty, ale spróbował je zignorować, bo nie chciał tym razem wychodzić na strachliwego debila, który sobie z niczym nie radzi. Jeszcze, kurwa, czego. - Choroby. Rany. Złamania. Wszystko, co wiąże się z możliwością grzebania w ludzkim ciele i przekonania się, że da się to gówno naprawić - stwierdził ostatecznie, uśmiechając się lekko pod nosem, wiedząc, że brzmiał równie idiotycznie, co Huang, ale wbrew pozorom mówił szczerze i wcale się z niego w tej chwili nie napierdalał, czy coś podobnego.
Dodał zaraz, że w tej kwestii akurat całkiem sporo pomagała mu Mulan, która nie raz i nie dwa przyszła do niego z rozwalonym nosem albo czymś innym. Nie wydawało mu się, żeby Longwei jakoś źle reagował na podobne sprawy, zwłaszcza po tym, jak udało im się prawie rozpierdolić domek w czasie gry. Wszystko wskazywało na to, że był jedynie pozornie ułożonym człowiekiem, pod spodem zaś toczyło go swoiste szaleństwo, od którego nie dało się tak łatwo uciec.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że theria jest nie do końca legalna? - zapytał, pochylając się nieco w jego stronę, zupełnie, jakby chciał szepnąć mu to wprost na ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Sie 10 2022, 21:32;

Longwei przyglądał się przez chwilę Maxowi, zastanawiając się nad jego słowami i choć czuł, że rumieńce go palą, ciekawość rzeczywiście zwyciężała. Pociąg seksualny wobec wszystkich, bez względu na płeć. To brzmiało zdecydowanie nie jak on sam i aż uśmiechnął się delikatnie do swoich myśli, kręcąc odrobinę głową. Kiedyś podejrzewał, że po prostu woli chłopaków, kiedy żadna z dziewczyn go nie kręciła, a już zupełnie, kiedy bez problemu odrzucił zaręczyny, choć podobno jego narzeczona była jedną z najśliczniejszych dziewczyn w szkole, jeśli nie najładniejszą z nich. Jednak patrząc na nie, nie czuł nic, absolutnie nic. Problem polegał na tym, że podobnie było, gdy spoglądał na przedstawicieli własnej płci.
Pokręcił w końcu głową, uśmiechając się nieco szerzej do studenta, odwzajemniając jego uśmiech. Nie było potrzeby więcej pytać, ani rozwijać własnej fascynacji smokami. Już na dość wielkiego szaleńca wychodził. Dlatego był ciekaw, co ekscytowało w ten sposób studenta, czym Max potrafił być na tyle podkręcony, aby można było mówić, że jest podekscytowany, podniecony. Jednak zdecydowanie nie spodziewał się takiej odpowiedzi, która sprawiła, że na moment zwolnił kroku, wpadając na zbroję, przez co aż się wzdrygnął. Nie pomagały również szepty, słyszalne na schodach, sprawiające, że miał ochotę zawrócić, ogarniany nagłym lękiem, odkąd próbował przekopać grób i sięgnąć po kwiat.
- Z mojej strony mógłbym zaoferować liczne złamania, rany cięte i szarpane, a także poparzenia, gdybyś chciał podobnej rozrywki. Jestem stałym pacjentem Munga i klientem aptek, choć te staram się co miesiąc zmieniać, gdy sprzedawcy przyglądają mi się, jakbym był uzależniony od maści na poparzenia - stwierdził, przyspieszając odrobinę kroku, nie chcąc przebywać na schodach dłużej, niż było to konieczne. Choć dziwnie było przyznawać się do lęku, powiedział cicho, że nie czuł się zbyt dobrze na tych schodach, ale był ciekaw dokąd prowadzą.
Zaraz też odchrząknął, próbując ukryć własne zmieszanie, gdy usłyszał słowa Maxa, spoglądając na niego z ukosa.
- Chcesz, żebym udzielił ci teraz wykładu na temat nieodpowiedzialności? - spytał prosto, podejrzewając, że był zbyt oczywisty ze swoimi reakcjami w trakcie gry. - Zorientowałem się już w trakcie pierwszej rundy… Podobnie jest z krwawym baronem, prawda? Umówiłem się raz z nowym znajomym w ukrytym pubie, który chyba też nie jest zbyt legalny… Całkiem ciekawa gra, ale chyba rozumiem, dlaczego nielegalna - odpowiedział, przesuwając dłonią po swojej szyi, na której szczęśliwie nie było już widać śladów po grze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1625
  Liczba postów : 1251
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Sie 10 2022, 22:11;

Max doskonale wiedział, że nie był prostym człowiekiem, że potrafił niektórymi rzeczami i uwagami szokować, ale wcale się tym nie przejmował. Zastanawiał się jednak, jak właściwie odniesie się do tego wszystkiego jego rozmówca, który w tym momencie sprawiał wrażenie, jakby jednak stracił wątek. Nie dziwił mu się, chociaż mimo wszystko nie spodziewał się tego, że Longwei zachowa się, jakby to, o czym mówili, było dla niego generalnie chuja warte i nie było czymś, nad czym zamierzał się zastanawiać. To niewątpliwie było interesujące i Max musiał przyznać, że w pewnym sensie intrygowało go podejście do pewnych spraw starszego mężczyzny. Znał go zbyt krótko, by móc się jakoś wymądrzać, czy robić inne podobne gówna, ale odnosił wrażenie, że ten był niesamowicie poukładany i w pewnych kwestiach dziwacznie, w jakiś pojebany sposób, stabilny, czego jasnowidz nie był w stanie opisać.
Kiedy jednak Huang wpadł na zbroję, robiąc minę godną kota srającego na pustyni, Max zaśmiał się głośno, jedynie po to, by zaraz drgnąć, gdy dotarło do niego, że otacza go nie tylko mgła, ale jakieś dziwne echo. Pojebane szepty, pojebane głosy powodowały, że przechodziły go dreszcze i wcale nie podobało mu się to, co się odpierdalało. W chuj, ani trochę.
- Nikt nie mówił, że jestem normalny - stwierdził, uśmiechając się do niego krzywo i wzruszył lekko ramionami. - Ale jeśli nie boisz się, że jako prawie uzdrowiciel wyrwę ci płuca, zamiast zaleczyć złamaną rękę, to możesz zawsze do mnie wpaść i poprosić o pomoc, po tym, jak trzymałeś biednego staruszka na rękach, należy ci się jakaś nagroda - dodał, a jego ciemne oczy lekko błysnęły, gdy pospiesznie ruszył przed siebie, mając wrażenie, że nie podoba mu się to miejsce i jest bardziej zjebane, niż wszystko inne, co do tej pory spotkał. Nie chciał tutaj dłużej tkwić i odnosił wrażenie, że podobnie było z Longweiem, ale nim zapytał go o poszukiwania wskazówek dotyczących artefaktu, zeszli na jeszcze jeden temat.
- O tak, bardzo proszę - mruknął zaczepnie, nim znowu parsknął, nie będąc w stanie uwierzyć, że mężczyzna naprawdę z taką łatwością pakował się we wszystkie możliwe kłopoty. Pewnie właśnie dlatego Max przeskoczył dwa stopnie i odwrócił się w jego stronę, by spojrzeć na niego z góry, orientując się, że zbroja zaczęła jakoś dziwnie zwalniać, jakby coś ją zablokowało. - Strzelam. Wpakowałeś łapska do grobu i próbowałeś zbierać kwiatki, które sobie tam radośnie rosły.
Przekrzywił lekko głowę i zakołysał się na piętach, obserwując z uwagą starszego mężczyznę, mając wrażenie, że jeśli tylko usłyszy słowa potwierdzenia, naprawdę zdechnie z ubawienia. Bo jak widać starszy Huang był równie jebnięty, co Mushu, aczkolwiek na zdecydowanie innych zasadach i to również zaczynało Maxa naprawdę poważnie bawić. Tak samo, jak to całe pierdolenie o smokach, które oczywiście było na swój sposób piękne - bo pokazywało jego wielką pasję - ale jednocześnie było w chuj zjebane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptySro Sie 10 2022, 22:21;

Zdecydowanie nie było chuja warte, ale Longwei potrzebował więcej czasu, żeby skończyć rozważać to, co usłyszał. Potrzebował czasu, żeby dopasować samego siebie do poszerzonej wiedzy. Jednocześnie miał wrażenie, że choć rozmawiał na podobne tematy z siostrą, że choć z Mulan mieli różne odpały na swoim koncie, a nowy znajomy wydawał się do nich idealnym kompanem, temat seksualności był tym, co powinien rozpracować wpierw sam. O wiele łatwiej myślało się o tym, chłonęło nową wiedzę, gdy prowadziło się rozmowę o czymś zupełnie innym.
Z ulgą przyjął fakt, że Max również przyspieszył kroku, dzięki czemu zaczęli o wiele szybciej pokonywać tajemnicze schody. Longwei miał jedynie nadzieję, że prowadzą w lepsze miejsce niż do pustej framugi. Nie miał ochoty teleportować się w dziwne miejsca, gdy czuł, jak strach pełza po jego plecach, wywołując dreszcze.
- Zostaje więc ustalić miejsce, gdzie mam się pojawiać z ranami, albo ustalić, jak się kontaktować i będziesz mieć dodatkowego pacjenta treningowego - odpowiedział lekko, słysząc odpowiedz i wspomnienie therii. Tak, noszenie staruszka na rękach, a nawet pozwalanie mu pływać na sobie jak na wielkiej piłce zdecydowanie zasługiwało na pomoc w przyszłości. Jednocześnie, co zaraz mężczyzna powiedział na głos, wierzył, że Brewer znał się na tym, co robił.
Wolał już nie dodawać, że w przypadku, gdyby znów przyszło mu zagrać w coś, co skutkowałoby jakimiś obrażeniami. Nie rozumiał jak to się działo, że wpadał w tak dziwne sytuacje, że często coś, co wydawało się zupełnie normalne, okazywało się czymś innym. Nie mówiąc już o podążaniu jak ćma do ognia za wszystkim w jakimś stopniu było ekscytujące i mogło doprowadzić do spotkania jakiegoś stworzenia.
Przystanął na moment, spoglądając w górę na Maxa, gdy usłyszał jego pytanie. Odchrząknął, przesuwając opuszkami palców po wargach, jakby szukał odpowiednich słów, swego rodzaju ucieczki, aż westchnął cicho, ruszając znów w górę.
- Nie zdążyłem przekopać grobu, kiedy padłem przez kwiat. Ja wiem, że to nie jest zbyt mądre, ale skoro do strzeżenia skarbów wykorzystywano akromantule czy smoki i ten avaloński wróżkoskrzydły… Wyobrażasz sobie, jak piękny może być kolejny, który mógłby strzec Graala? - mówił, nagle zapalając się znów fascynacją wobec smoków, a jego ciemne spojrzenie nabrało blasku, który nie zgasł, gdy zaśmiał się cicho, kręcąc lekko głową.
- Tak sobie myślę, że twój panseksualizm przypomina trochę mnie… Z tym, że u mnie tyczy się to smoków. Niezależnie od płci, czy gatunku. A co zabawniejsze, choć każda myśl o nich jest niesamowita, nie wystarcza do wyczarowania patronusa - zauważył z lekkim namysłem, nim spojrzał na idącego obok niego studenta. - Czy rozmowa o myślach, sprzyjających tworzeniu patronusow, to coś intymnego dla ciebie, o co nie powinienem pytać? - dodał, marszcząc ledwie dostrzegalnie brwi, gdy docierali do końca schodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1625
  Liczba postów : 1251
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyCzw Sie 11 2022, 18:17;

- Gabinet na Tojadowej, Londyn - odparł i mrugnął do niego, zapewniając, że może do niego pisać na wizzengerze, jeśli tylko będzie potrzebował pomocy albo zwalać się na miejsce, prosto pod drzwi jego mieszkania. - Ale uważaj, co mówisz, nie masz pojęcia, do czego jestem zdolny w imię nauki - dodał zaraz, robiąc przy tym minę godna jakiegoś szalonego naukowca, którym po części mimo wszystko był. Wystarczyło wspomnieć o tym, jak niedawno połamał sobie palce, żeby Aurelia miała na czym ćwiczyć. Jeśli to nie oznaczało srogiego popierdolenia, to trudno było powiedzieć, co nim tak naprawdę było. To, jak z Viola używali mało legalnego zaklęcia, żeby później się leczyć? Zapewne.
Uśmiechnął się lekko do Longweia, spoglądając na niego z góry, zastanawiając się jednocześnie, co ten miał do powiedzenia. Z każdą kolejną chwilą wydawał mu się bowiem coraz to ciekawszym człowiekiem, równie zjebanym, co jego siostra, choć jednocześnie w zupełnie inny sposób. To, co ich do tej pory spotkało, wystarczyło jednak Maxowi do tego, żeby naprawdę go polubił, a te durne dyskusje, które obecnie prowadzili, właściwie w pełni mu odpowiadały. Czuł się swobodnie, tak samo, jak w chwili, gdy parsknął na uwagę o kwiatku, aż się otrzepawszy na samo wspomnienie tej pieprzonej śpiączki. Ta sprawa zeszła jednak już po chwili na dalszy plan.
- One cię serio pociągają, czy po prostu traktujesz to w kategoriach głębokiego zainteresowania? W sensie, wiesz, lecisz na nie, czy po prostu opieka nad nimi ciągnie cię tak bardzo, że dostajesz pierdolca, jak odkrywasz coś nowego? - zapytał, nie robiąc sobie ani jaj, ani nie zachowując się, jakby uważał Longweia za całkowicie popierdolonego, aczkolwiek zaczynał się zastanawiać, w jaką właściwie zmierzają stronę i czy jego szeroko pojętą tolerancja, będzie w stanie objąć kolejna kategorię dziwactw, czy jednak dotarli do granicy, którą, trudno byłoby przekroczyć.
- Nie, możesz pytać, ale raczej chuja ci pomogę, bo sam też nie umiem go wyczarować. Pewnie teraz, jakby ktoś mnie tego nauczył, to bym dał radę, ale do tej pory nie miałem zbyt wielu naprawdę dobrych wspomnień, więc szło mi chujowo - stwierdził, wzruszając lekko ramionami na znak, że w jego odczuciu nie był najlepszym towarzyszem do tej rozmowy, ale bez większego skrępowania, czy problemu, zachęcił Longweia do tego, żeby kontynuował temat, jeśli sam czuł się z tym dobrze. Ostatecznie Max nie bardzo wiedział, czym są w jego przypadku tematy tabu, nie był pewien, gdzie biegła granica i dopiero jej szukał, ucząc się również tego, że inni nie mogli tak po prostu wpierdalać się w jego życie oraz jego decyzje.
Zatrzymał się ponownie, gdy zdał sobie sprawę z tego, że mgła jakby zaczęła opadać, a docierające do nich głosy przestały być, aż tak straszne. Nie chciał robić z siebie jakiegoś popierdolonego tchórza, ale wcale nie podobała mu się wędrówka przez te schody. Tak samo jak fakt, iż zbroja szła za nimi bardzo, ale to bardzo powoli, zapewne znowu coś knując, bo te żelazne gówna nie były ani trochę normalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : Łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 494
  Liczba postów : 276
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Schody szeptów QzgSDG8




Gracz




Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów EmptyCzw Sie 11 2022, 19:19;

Wei jedynie uśmiechnął się szerzej, gdy usłyszał, gdzie ma się kierować, gdzie pisać. Wyjął od razu z kieszeni wizbook, aby znaleźć Maxa i rzucić odpowiednie zaklęcie. Wolał nie zgubić tej możliwości leczenia bez podejrzliwych spojrzeń uzdrowicieli. Niby wiedzieli, gdzie pracował, ale i tak spoglądali na niego podejrzliwie, ilekroć pojawiał się częściej w Mungu niż raz w miesiącu.
Z jakiegoś też powodu był przekonany, że choć chłopak w tej chwili śmiał się, że jest zdolny do wszystkiego w imię nauki, nie pogorszyłoby świadomie jego stanu. Wspólna gra w therie, fakt, że Mulan mu ufała - to sprawiało, że i starszy z rodzeństwa Huang był przekonany, że może zaufać Maxowi, a więc nie ma czego się bać. Zapamiętał więc adres, odpowiadając na kolejne pytania, aż sam znów nawiązał do początku ich rozmowy i… Zaniemówił.
Pytanie Maxa, tak szczegółowe dopytanie sprawiło, że Longwei potrzebował mocniej zastanowić się nad tym, co czuł w stosunku do smoków. Zastanowić się nad tym, jak one rzeczywiście na niego działały i sprawy nie ułatwiał fakt, że nie miał wielkiego porównania do innych.
- Fascynują mnie. Każdy nowy gatunek i odkrycie czegoś nowego jest ekscytujące, wywołuje dreszcz podniecenia na myśl, że tego nie ma na kartach książek… Ale nie, nie wyobrażałem sobie z nimi czegoś ponad opiekę - odpowiedział, czując, że znów pali go szyja, gdy tylko przypomniał sobie schowane głęboko w szafie figurki. - Jednocześnie jednak nikt, czy nic, więcej mnie tak nie pociąga - dodał, wzruszając nieznacznie ramionami, nie czując się bardziej skrępowanym, niż już był, choć jednocześnie miał wrażenie, jakby rozmawiał z Mulan.
Na tą myśl aż pokręcił głową, przystając na szczycie schodów. Tutaj mgły przepełnionej szeptami już nie było, za to mieli możliwość podziwiać przepiękny krajobraz skąpany w pomarańczowym świetle zachodzącego powoli słońca. Niewiele dalej dostrzegł źródło i wskazał je Maxowi, niemo pytając, czy korzystają z niego. Zdecydowanie wolał chwilę relaksu po dziwnej wspinaczce po schodach, po której czuł, że drżą mu dłonie.
- Więc miałeś ten sam problem co ja - brak odpowiednich wspomnień. August, z którym grałem w krwawego barona obiecał mi pomóc stworzyć odpowiednio szczęśliwe. Tak samo Zoe… Właśnie, znasz jakieś miejsce tutaj, skąd dobrze widać gwiazdy? Chciałem zrobić dla niej coś miłego w ramach odwdzięczenia się za pomoc, a mówiła, że lubi noc - odparł, tracąc na chwilę myśl, która trzymała się go wcześniej, skupiając się bardziej na wspomnieniach potrzebnych do stworzenia patronusa, a to z kolei sprowadziło jego myśli na dwójkę najnowszych znajomych.

/zt z Maxem -> gorące źródło
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Schody szeptów QzgSDG8








Schody szeptów Empty


PisanieSchody szeptów Empty Re: Schody szeptów  Schody szeptów Empty;

Powrót do góry Go down
 

Schody szeptów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Schody szeptów JHTDsR7 :: 
Avalon
 :: 
Góry Onchu
-