Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie #7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPią Sty 21 2022, 14:37;


Mieszkanie Robin Doppler



Mieszkanie to zostało zakupione przez rodziców Robin dla dziewczyny w prezencie. Robin samodzielnie musiała pokryć koszta związane z całym remonetem mieszkania. Dzięki temu mogła samodzielnie zadecydować o jego charakterze. Chciała, aby oddawało ono jej osobowość.



Kuchnia


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Salon


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Sypialnia


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Łazienka


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Balkon


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.




Ostatnio zmieniony przez Robin Doppler dnia Wto Kwi 26 2022, 14:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptySob Lut 12 2022, 21:14;

No dobra, nie było co dłużej ukrywać faktu, że stała się ona właścicielką mieszkania w Hogsmeade, nawet jeśli sam zakup został ufundowany przez rodziców Robin. Niemniej, jak się okazywało, zakup to wcale nie jedyny wydatek, jaki był w tym miejscu konieczny. Mieszkanie nadawało się do generalnego remontu i może właśnie z tego powodu do tej pory nie pochwaliła się nikomu tym, że dostała taki a nie inny prezent. Tyle że ekscytacja, pomimo fizycznego stanu tego miejsca, rosła w niej każdego dnia jeszcze mocniej i po prostu uznała, że nie wytrzyma dłużej nie wspominać o tym fakcie swoim przyjaciołom. A jako że Eskil zaliczał się do tego wąskiego grona, to uznała, że będzie on pierwszym, który zobaczy to miejsce. Nawet w tak nieidealnym stanie.
Nie mówiła mu, co zamierza dzisiaj z nim robić. Obwieściła jedynie, że ma mu coś bardzo, ale to bardzo ważnego do pokazania i będzie w cholernym szoku, gdy to zobaczy. Nie wspominała, o co chodzi, wyjaśniła jedynie, że spotkają się przed bramą prowadzącą do Hogwartu. Dlatego tam właśnie czekała na półwila. Zmierzch już zapadał, ale kompletnie nie przejmowała się tym faktem. Szczerzyła się, naprawdę szczęśliwa, a jej uśmiech tylko zyskał na sile, gdy z oddali dostrzegła tak znajomego jej chłopaka.
- To co, gotowy? - zapytała w sumie tylko dla formalności, bo nawet jeśli nie był to i tak zamierzała go porwać. Dlatego po chwili złapała jego dłoń i teleportowała się z nim do Hogsmeade pod odpowiednią kamienicę. Kiedy tylko wylądowali, musiała odczekać kilka sekund, nim efekty aportacji ustaną w jej ciele, po czym poprawiła dużą płócienną torbę, którą miała na ramieniu i bez słowa wyjaśnienia ponownie złapała Eskilową dłoń. Pociągnęła go w stronę schodów wejściowych do kamienicy i pewnie popchnęła drzwi. Nawet jeśli coś po drodze narzekał, to kompletnie się tym faktem nie przejmowała i dzielnie wchodziła po schodach na trzecie piętro. Stanęła przed odpowiednimi drzwiami i wyciągnęła z kieszeni kurtki klucze do jej własnego mieszkania.
- Tylko się nie przestrasz - ostrzegła, po czym otworzyła drzwi.
Weszła do środka i od razu odsunęła się, aby przepuścić półwila. Rzuciła krótkie zaklęcie, które rozpaliło kilka świec poustawianych w losowych miejscach. Od razu zrobiło się jaśniej, przez co uwidocznił się nienajlepszy wygląd tego miejsca. Jednak sama Robin miała to w nosie. - Wiem, że wymaga wiele pracy. I prawdopodobnie zajmie mi to z miesiąc czasu. No i trzeba kupić od cholery mebli i innych głupot, ale mogę cię powitać w moich skromnych progach - obróciła się w jego kierunku, dalej szeroko się uśmiechając. No po prostu nie mogła inaczej. Naprawdę była szczęśliwa, że mogła zaprosić Eskila do swojego mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyNie Lut 13 2022, 14:21;

Ostatnim razem kiedy kazała mu się gdzieś stawić w ważnej sprawie to przyznała mu się do kradzieży tortu. Nic więc dziwnego, że kiedy holowała go w tajemnicze miejsce to podejrzewał ją o podobne wyczyny. Nie marudził bo też nie miał powodu. Halo, Robin go gdzieś wlokła. To oznaczało zabawę i szaleństwo więc oszczędził jej dzisiaj jojoczenia nad wszystkim i niczym. Podpytywał ją co wykombinowała ale równie dobrze mógł prosić Pattona o łaskawość - było to niemożliwe. Deportowała ich, co było dla niego małym szokiem bo jednak często się to nie zdarzało. Nabrał kilka wdechów czekając aż ścisk w żołądku przeminie. Popatrzył podejrzliwie na kamienicę. Nie tutaj mieszkała z tym swoim wujkiem. Może się przeprowadzili?
- Dzisiaj ukrywamy czyjeś zwłoki? Nie wziąłem łopaty.- droczył się bo żarty same cisnęły się na usta. Próbował nie szczerzyć się na samą myśl, że spędzi z nią dzień. Nie ważne co będą robić (oj, biedny nieświadomy) bo będzie to wykonywane w towarzystwie śmiechu. Tak zawsze funkcjonowali - albo zażarcie kłócili się albo tarzali po podłodze ze śmiechu. Człapał obok niej po chłodnej i ciemnej klatce schodowej, a jego pytający wzrok był nie do zniesienia.
- Czego mam się nie przestraszyć? Uprowadziłaś kogoś?- coś w jego spojrzeniu błysnęło na myśl, że mogłaby dopuścić się czegoś nielegalnego i jego w to wtajemniczać. Po chwili weszli do środka. Skonsternowany rozglądał się po ciemnym przedpokoju i zrobił kilka kroków naprzód.
- To twoje…?- uniósł wysoko brwi i dosyć bezpardonowo otworzył drzwi do innego pokoju, potem do łazienki jakby sprawdzał czy ktoś się tutaj nie chowa.
- Nie ma tu żadnego z twoich kuzynów. Ani twojego wujka. - odwrócił się do niej i na widok jej uśmiechu niemal wryło go w ziemię.
- To twoje? Tylko i wyłącznie twoje? Uou!- wyraz twarzy miał pełen podziwu. Fakt, miejsce było zaniedbane, do solidnego posprzątania i ogólnego remontu ale sama myśl, że Robin ma swój kąt w Hogsmeade jakoś tak go cieszyła. To mieszanka radości z zazdrością.
- Jeśli chcesz zorganizować parapetówkę to trzeba tu ogarnąć.- wyszczerzył się i otworzył okno na oścież, aby wywietrzyć duchotę. Czuł się swobodnie, może aż nazbyt.
- Na brodę Merlina, masz własną chatę. Jakim cudem? - zaśmiał się krótko, wciąż słodko nieświadomy, że nie bez powodu został tutaj przyprowadzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyNie Lut 13 2022, 20:02;

O nie, nie zamierzała psuć Eskilowi niespodzianki, którą przygotowała. Dlatego bez względu na to, co mówił czy robił, ona nie powiedziała nawet słowa odnośnie tego, gdzie i w jakim celu się udają. Chciała zobaczyć jego minę, gdy już będą na miejscu i chłopak dokładnie zrozumie, co miała na myśli, kiedy go tutaj ciągnęła. I faktycznie, opłaciło się.
Powoli obserwowała, jak zrozumienie malowało się na jego twarzy. Konsternacja odchodziła w zapomnienie. To było cholernie przyjemne uczucie. Sama mocno ekscytowała się tym wszystkim i wspaniała była świadomość tego, że miała obok siebie kogoś, kto podzielał jej entuzjazm. Dlatego, kiedy dopytywał, czy to jej tylko szybko pokiwała głową, dalej uśmiechając się szeroko. Fakt, mógł mieć problem, żeby to zrozumieć. Sama jeszcze nie do końca to ogarniała, ale jednak próbowała dzielnie przyswoić tę informację. Powoli szła za nim, kiedy rozglądał się po kolejnych pomieszczeniach, które definitywnie potrzebowały naprawy i bardzo porządnego czyszczenia.
- Nie, nikogo tutaj nie ma i nikogo nie będzie - przytaknęła jeszcze, po czym przypomniała sobie o jednej rzeczy. - No, będzie Jonas. Wujo powiedział, że od kiedy się wyprowadziłam, to zbroja nic nie robi i zdecydowanie lepiej było mu w mojej obecności - a ona cieszyła się mocno na myśl, że Jonas będzie jej. Bardzo lubiła tę zbroję. I trzeba przyznać, że ta mocno o nią dbała, o ile coś podobnego można było w ogóle powiedzieć w kontekście zbroi.
- Daj spokój, zanim będzie czas na parapetówkę, to będzie od cholery pracy do zrobienia - machnęła ręką. Ją samą nieco przerażała myśl odnośnie tego, jak wiele pracy ją czekało. Odświeżenie całego tego mieszkania pochłonie kupę czasu i jeszcze więcej galeonów. Na szczęście na to była gotowa. Jako dziennikarka zarabiała już całkiem niezłe pieniądze.
Zdjęła z ramienia torbę i wyjęła z niej dwie butelki piwa kremowego. Odkorkowała jedną i podała Eskilowi a potem to samo uczyniła z drugą.
- Zapraszam do zrujnowanego salonu - zarządziła ze śmiechem. Położyła torbę na podłodze i usiadła na parapecie okna, robią od razu miejsce dla Eskila. Upiła nieco ze swojej butelki, zanim zaczęła. - Rodzice uznali, że jestem już na tyle dorosła, ze na pewno chciałabym mieszkać samodzielnie. I postanowili kupić mi to mieszkanie, jednak warunek jest taki, że muszę samodzielnie je odremontować. I właśnie tutaj pojawiasz się ty, twoje ręce i chęć do pracy - wyszczerzyła się ponownie. I nie, nie kłamała. Zamierzała bezczelnie wykorzystać Eskila i zapewne jeszcze kilka innych osób. W końcu sama nie da rady wszystkiego zrobić, a od czego miało się przyjaciół?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyNie Lut 13 2022, 21:44;

Pierwszy raz w życiu pomyślał o uczuciu związanym z posiadaniem własnego mieszkania gdzie panują własne zasady. To było takie… kuszące choć wiązało się z kwestią zarabiania pieniędzy i mądrego ich dysponowania. Mimo wszystko był zazdrosny i jednocześnie tak dziwnie wesoły. Pokazywała mu to wszystko, a była przy tym tak szczęśliwa, że i jemu gęba sama się cieszyła. Kiedy wyobraził sobie jak to zdemolowane wnętrze zmienia się w przytulny kąt… suszył zęby, ot co.
- Ewidentnie masz niedobór żelaza skoro sprowadzasz tu Jonasa.- roześmiał się bo przecież jedni czarodzieje trzymali w domu ghule, inni obrażalskie choinki, a Robin ruchomą rycerską zbroję. Bosko!
- Naucz go tylko, żeby mnie do ciebie wpuszczał bo co weekend będę przychodzić na ciastko.- zadeklarował bo nie zamierzał dopuścić, aby chociaż przez jeden tydzień miała o nim zapomnieć lub broń Merlinie, poczuć się tu samotną. Miała ogromną rodzinę więc samotne mieszkanie mogłoby być dla niej czymś bardzo zmiennym. Przykucnął przy na wpół zjedzonym przez coś dywanem. Ewidentnie trzeba tu ogarnąć pod kątem niechcianych lokatorów. Ciekawe jak ona będzie chciała to zrobić, przecież to multum roboty!
- No właśnie tak się zastanawiam kto zjadł ci dywan.- zażartował, prostując się i trącając buciorem okropną wykładzinę. Odebrał od niej butelkę piwa, wyraźnie zadowolony z takiego obrotu spraw i cały czas nie domyślał się po co go tutaj tak naprawdę sprowadziła. Usadowił się na parapecie - niemal identycznie jak kiedyś w Hogwarcie i zerkał na zewnątrz, na widoczny w oddali park. Obracał butelkę w dłoniach i kiedy na głos wyjaśniła do czego jest jej potrzebny to się roześmiał. Bogowie! Tylko ona jedna mogła coś takiego mówić i tylko jej jedynej raczej nie potrafiłby odmówić. Każdej innej osobie kazałby spadać na drzewo. Miałby przemęczać się fizycznie i to za darmo? Nie był altruistą, powtarzał to nie od dziś. Jednak te słowa wypowiadały usta Robin i widząc błysk w jej ciemnych oczach śmiał się z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy.
- Masz jakichś dwudziestu kuzynów, którzy chcą cię odwiedzić, ale wybrałaś mnie spośród wielu.- dzięki czemu czuł się jej bliższy niż pozostali, których miał okazję poznać. Do Eliasa wysłał ostatnio list związany z kolekcją figurek smoków. Upił łyk piwa i patrzył na Robin, patrzył ciepło bo nie umiał inaczej spoglądać na dziewczynę, którą chciałby ustanowić centrum swojego świata. Wystarczyłoby jedno jej słowo.
- Co z tego będę miał?- wyszczerzył zęby, bo przecież nie byłby sobą gdyby nie próbował czegoś jeszcze wytargować. Obiecywala mu właśnie regularne weekendowe spotkania więc w jego interesie będzie przedłużanie remontu na tyle, aby cały czas go potrzebowała. Nie zmienia to faktu, że musi się z nią podroczyć. Oparł kolano o brzeg parapetu i spoglądał na Robin z zaciekawieniem co też wymyśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 09:21;

Zaśmiała się dźwięcznie i serdecznie na jego słowa, jakoby miała niedobory żelaza we krwi. Uwielbiała Jonasa i doskonale wiedziała, że będzie on nieodzownym elementem tego mieszkania. Bez względu na to, co by na ten temat mógł sobie pomyśleć Eskil, czy ktokolwiek inny. Już nawet znalazła kilka zaklęć, które miały pomóc jej odświeżyć zbroję i doprowadzić do tego, żeby znów była w stanie używalności, bo ostatnio nieco się przecież zastała.
- Phi, tego akurat nie mogę zrobić. To nie rzuciłam takie zaklęcie, tylko George i nic nie wskazuje na to, by chciał je zdjąć, szczególnie gdy się wyprowadzę - wykonała efektownego młynka oczami. - Wiesz, on jest trochę jak mój kolejny ojciec. Wziął sobie za punkt honoru pilnowanie mnie, skoro mojej mamy i taty nie ma blisko - pokrótce wyjaśniła półwilowi swoje relacje z wujkiem. Niby brzmiała, jakby była z tego powodu niezadowolona, ale tak naprawdę schlebiał jej fakt, że jej wuj jest tak nią zainteresowany i jej dobrem.
- Żałuj, że nie widziałeś tego miejsca wcześniej - mruknęła pod nosem. Jak sobie przypominała, ile tutaj szpargałów zalegało, to aż jej się niedobrze robiło. - Wiesz ile już tutaj czasu spędziłam, żeby wyrzucić wszystkie niepotrzebne graty? Ktoś uznał, że skoro sprzedaje mieszkanie, to równie dobrze może je sprzedać z całym syfem swojego życia. - wyjaśniła mu jeszcze. Sama nie wierzyła, ile udało jej się do tej pory dokonać. Bo to, że mieszkanie było praktycznie puste, to było cholernie dużo roboty z jej strony. I tak, zamierzała się tym chwalić głośno.
W końcu przyszedł czas na to, żeby przekazać Eskilowi radosne wiadomości odnośnie tego, jak będzie spędzał większość weekendów w najbliższym czasie. Szczegółowo zaplanowała wszystko to, co będą robić, z odwiedzeniem pchlich targów włącznie. i nie wiedzieć czemu, naiwna liczyła, że Eskil zrobi to z uśmiechem na ustach.
- Wiesz, kuzyni w większości mieszkają w Austrii, a Liam i Cassie raczej mają dwie lewe ręce do tego typu pracy - wyjaśniła mu, wzruszając delikatnie ramionami. Odrzuciła na plecy niesforny kosmyk włosów i ponownie pociągnęła z butelki. Akurat w momencie, aby Eskil przypomniał jej, że przecież nie potrafi zrobić czegoś bezinteresownie. Zakrztusiła się upijanym właśnie piwem, a po chwili spojrzała na niego z niedowierzaniem wypisanym w czekoladowych tęczówkach.
- A czy fakt, że będziesz mógł kimać na mojej kanapie nie jest wystarczająco kuszący? - zapytała, szczerze zaskoczona. Że też miał czelność chcieć czegoś więcej. Nie mogła wprost w to uwierzyć. Zmrużyła delikatnie oczy, dalej go uważnie obserwując. - A co byś jeszcze w zamian za to chciał? - zapytała, ostrożnie ważąc słowa. O nie, nie zamierzała mu niczego podpowiadać, choć i tak była przerażona tym, co zapewne pojawi się w jego głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 09:49;

Parsknął śmieciem tak głośno, że siedzące nieopodal na drzewie kolorowe ptaszki zerwały się gwałtownie do lotu. Śmiał się ten chłopak, który większości dni łaził smętny i niepocieszony. Śmiech jego poniósł się lekkim brzmieniem po osiedlu wszak siedzieli przy otwartym oknie. Potrzebował chwili aby się uspokoić, a i nie obyło się bez otarcia łzy z kącika oka.
- Czy ty właśnie powiedziałaś, że Jonas jest jak twój kolejny ojciec?- tak to odebrał spaczony dziwactwami umysł pewnego półwila. Z tego też powodu tak się chichrał bo przy Robin było to banalnie proste, niczym oddychanie.
- Zazdroszczę. Nie tylko Jonasa, ale no wiesz, tego "jak ojciec". Ja nie miałem farta z tatuskami.- nie mówił tego z jakimś większym żalem, ale wyjaśniał swoje odczucia związane z zazdrością względem tej zmiany i relacji z dorosłymi osobami.
- Wznieśmy toast za twoją nową chatę i tatuśków.- uniósł butelkę piwa w jej stronę, ale nie naigrywał się; mówił serio. Może wyglądało to wszystko w jego zachowaniu dziwnie ale kto normalny potrafi się zachowywać przyzwoicie tkwiąc we friendzone?
- To dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś? Znalazłbym ci chętnych do pomocy.- wyszczerzył się złośliwie i jasnym jak słońce było, że krył się za tym jakiś paskudny plan, a dokładniej chodziło o zatrudnienie pierwszorocznych do odwalania brudnej roboty.
- Nie no Robin, wzruszyłem się.- teatralnie wydął usta w podkówkę, otarł tym razem nieistniejącą łzę i próbował udawać wzruszenie.
- Jak ty wierzysz w moje umiejętności i bezinteresowność. To takie kochane.- wiedział, że może za to i oberwać, ale raz się żyje, co nie? Oparł się wygodniej o ścianę przy parapecie, a stopą tracił jej stopę.
- Mówimy o najbliższych weekendach ciężkiej pracy. Okay, spanie na kanapie mnie kusi. Jesteś pewna, że to ja mam coś jeszcze wymyślić?- posłał jej wyzywające spojrzenie i mimowolnie szczerzył ku niej zęby. Im dalej tak się czuł tym coraz więcej gromadziło się w nim ciepła, a i jeszcze intensywniej go ku niej ciągnęło. Udał, że się zastanawia, upijając przy tym łyk chłodnego piwa. Na zewnątrz było zimno, a jego policzki były ciepłe, tak samo jak cała reszta ciała.
- Hmm, niewolniczego oddania to nie chcę. Twoje uwielbienie już mam, hm…- ujął teatralnie swoją brodę i trzymał dziewczynę w napięciu.
- Dobra. Pomożesz mi po feriach związać sznurami Ashleya i… zrobisz mi obiad. Wtedy bez mrugnięcia okiem pomogę ci ogarnąć cały ten dobytek.- wyciągnął w jej stronę dłoń chcąc od razu przypieczętować umowę. Celowo nie wspominał po cholerę chciał związywać biednego Gryfona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 11:01;

Nawet nie wiedziała, w jaki sposób skomentować jego głupotę. Nie sądziła, że jest zdolny do czegoś podobnego. Merlinie, uchowaj…
- Jesteś niereformowalny - skomentowała to krótko, bo po prostu nie wiedziała, co innego mogłaby powiedzieć. Nawet nie wiedziała, skąd mógł dojść do podobnych wniosków. Jedno o niebie, drugie o chlebie, ewidentnie. I weź tu człowieku zachowaj powagę w podobnej sytuacji. No po prostu nie dało się. Nic dziwnego, że po chwili śmiała się równie głośno, co i on. Ale mimo wszystko uniosła butelkę ku górze w geście toastu. - Ej, a czekaj, teraz profesor Whitelight nie stał się jakby twoim tatuśkiem? - szczerzyła się w jego kierunku, bo przecież pamiętała, jakie zawiłości rodzinne miały miejsce w jego życiu w ostatnim czasie. Co prawda dalej tego nie rozumiała, ale póki Eskil był szczęśliwy to nie zamierzała się w to wtrącać.
Przewróciła oczami słysząc jego kolejne pytanie. Oczywiście, że mu nie powiedziała ze swoich powodów. Pierwotnie miała plan takiego chociażby Eskila zaprosić dopiero, kiedy wszystko będzie gotowe, kiedy faktycznie będzie czym się chwalić. Bo teraz to jedynie trochę ścian, kawałek podłogi, mocno zniszczone płytki i jeszcze bardziej zniszczone tapety, które czym prędzej powinny być zerwane.
- No bo nie było czym się wcześniej chwalić. Dlatego nic nie mówiłam, to proste - przynajmniej dla niej w taki sposób to wyglądała. Oderwała wzrok od półwila i rozejrzała się po skąpanych w blasku zachodzącego słońca ścianach. Merlinie, tu naprawdę było paskudnie i musiał to przyznać nawet ślepy. Zapach stęchlizny dalej uderzał po nozdrzach, choć był już znacznie mniej intensywny, niż jeszcze jakiś czas temu. Dobrze, że siedzieli przy otwartym oknie.
Kiedy tylko usłyszała jego słowa, zrozumiała, że wcale nie powinna zmuszać go do wymyślania, co chciałby w zamian. Niemniej, eliksir się rozlał, nie mogła cofnąć swoich słów. Dlatego zaplotła dłonie na wysokości piersi, w nieświadomie przyjmowanej obronnej postawie, niezmiernie zaintrygowana tym, co też wpadnie do tego eskilowego łba. Prychnęła gdy wspomniał o uwielbieniu, no bo przecież nie mogła postąpić inaczej.
- Czekaj, co?! Jak to do cholery chcesz związać ucznia?! - od razu na niego naskoczyła, bo jakżeby inaczej? Przecież nie co dzień słyszała z jego ust, że zamierza robić krzywdę innym ludziom do cholery! - Poza tym, co najwyżej mogę ci postawić obiad w McMagic - oh, nie zamierzała oddawać się tak bez walki! I zamierzała pertraktować warunki jego niewolniczego oddania, czy tego chciał, czy nie. Ponownie pociągnęła z butelki, jawnie lekceważąc jego wyciągniętą dłoń. Przynajmniej do momentu, kiedy nie wyjaśni jej więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 11:17;

Niereformowalny, niemożliwy, niesamowicie pomysłowy. Mógłby słuchać takich epitetów w nieskończoność bo tak się składa, że ostatnio potrzebował takich słów. Śmiała się, a więc jakikolwiek by to nie był powód, warto!
- Teoretycznie tak, ale wątpię czy nastolatek w domu to spełnienie jego marzeń. Ale jest dzielny, można z nim nawet normalnie pogadać.- co było nie lada odkryciem. Zaczął nawet chodzić na tę transmutację i choć nie z zamiłowania do przedmiotu, a bardziej z pewnego rodzaju respektu. Camael miał coś w sobie co sprawiało chęć zaimponowania mu. Chyba. Toast wzniesiony i niech będzie, że i za Whitelighte'a.
Wywrócił oczyma. Jest czym się chwalić skoro to miejsce ma być jej mieszkaniem. Oczywiście nie przekona jej do zmiany zdania, a u było już na to za późno. Najważniejsze, że już wie i zapewne zrealizuje w myślach pewien plan jak urozmaicić remont i przede wszystkim co tu wnieść, aby zawsze miała w swoich czterech kątach wilowaty akcent. Musi dorzucić swoje trzy sykle!
Zbulwersowała się na wieść o związywaniu kogokolwiek. Nie było tu Doireann, nie musiała słuchać rozsądku i opieprzac go za fajne pomysły. Westchnął ciężko i oparł denko butelki o swoje kolano.
- Po pierwsze, nie ucznia, a studenta. Po drugie, zgodził się na to. I po trzecie, to jego pomysł. Co, od razu to co złe to ja?- uniósł wysoko brwi i z błyskiem w oku pochylił się w jej stronę, aby wybić ją trochę z koncentracji i wyraźniej poczuć zapach jej włosów.
- Prawidłowo.- dopowiedział w akompaniamencie chichotu. Nie był pewien co dolała do piwa, ale było świetne i chciał tego więcej.
- Pff, McMagic to sam mogę sobie zamówić. Nie, ja chcę jakiś obiad i związywanie Ashleya. To mała cena.- wodził wzrokiem za jej spojrzeniem, jakby cały świat wokół już go nie obchodził. Cóż rzec, tak też było, a i nie obyło się bez lekkiego wilowego blasku na policzkach czy to wyraźniejszej barwy błękitnych tęczówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 11:52;

Nie było co dłużej ciągnąć tematu rodziny i różnych koligacji, bo sama Robin wiedziała, że Eskil mógłby czuć się niekomfortowo z tym wszystkim. W końcu niewiele mówił o tym, jak to wyglądało, kiedy stał się wychowankiem profesor Dear (wróć... Profesor Whiteligh). Robin pozostawało tylko mieć nadzieję, że ten jest chociaż częściowo szczęśliwy w sytuacji w której się znalazł. Poza tym, mieli ważniejsze rzeczy do omówienia, jak chociażby to, w jaki sposób Robin miałaby odpłacić się Eskilowi za to, że z łaski swojej jej pomoże przy tym wszystkim, co ją tutaj czekało. I jak widać, sam fakt, że będzie mógł sobie tutaj swobodnie pomieszkiwać, nie wystarczył dla takiego egoisty jak on. W zasadzie, to na co innego mogła w tym wypadku liczyć? No przecież musiał próbować coś zrobić po swojemu. Aż chciało się jej kręcić z niedowierzaniem głową, bo wciąż jeszcze czasami łapała się na tym, że pokaładała chociaż minimalną wiarę w tego człowieka. Jak widać, na próżno.
- Oczywiście, że co złego, to ty! Kto inny wpadłby na pomysł związania ludzi! I w ogóle w jakim niby celu? - nie zamierzała tak na słowo uwierzyć mu, że to wcale nie on chciała wiązać jakiegoś Asha. Że ten sam zaproponował podobne rozwiązanie. Merlinie, nie była głupia, znała Eskila na tyle, by automatycznie jego obwiniać o podobne pomysły! Jakby na potwierdzenie swojego oburzenia szturchnęła go stopą, która leżała sobie na parapecie, gdzieś tak w okolicy uda, a potem spojrzała w stronę okna. Wychodziło na park, który był praktycznie obok kamienicy. W tym momencie widoki były przepiękne, bo komponowały się one idealnie zachodem słońca. Nic dziwnego, że w takim towarzystwie i w takich warunkach, nastrój jej sprzyjał.
Spojrzała na półwila, słysząc kolejne słowa, gotowa zmrozić go sceptycznym spojrzeniem, ale coś w jego twarzy się zmieniło. Pierwotnie zmarszczyła delikatnie czoło, próbując zrozumieć, na czym ta zmiana polegała, jednak ten wyraz twarzy szybko został rozwiany. Czemu dopiero teraz zauważyła, jak przystojny jest półwil? Delikatnie przysunęła się do niego, obserwując, jak zachodzące słońce igrało z delikatnymi piegami, praktycznie całkowicie niewidocznymi, w okolicy jego nosa. Jego skóra iskrzyła się tak jakoś bardziej niż zawsze, wyglądała tak zachęcająco. Nieświadomie przeniosła wzrok na jego usta, zastanawiając się nad tym, czy nadal były one tak miękkie, jak je zapamiętała. Ciągnęło ją do niego, więc nic dziwnego, że wolną dłoń powoli położyła na jego policzku. I dopiero, gdy poczuła fakturę jego skóry pod swoimi opuszkami, zrozumiała co się dzieje. On ją wilował! Ta prawda uderzyła w jej mózg i zmroziła ją! Szlag by go trafił! Ale nie zamierzała pozostawać mu dłużną!
Uśmiechnęła się delikatnie, zachęcająco. Pamiętała doskonale, w jaki sposób posługiwać się hipnozą tak, aby odniosła ona zamierzony efekt. W ostatnim czasie stała się w tym naprawdę dobra, więc nic dziwnego, że kiedy miała ku temu okazję, tak jak teraz, ochoczo sięgała po swoją broń. Spojrzała prosto w te niesamowicie jasne tęczówki, mocno pilnując, aby jego wilowanie nie rozpraszało. Musiała się skupić, skoncentrować, co nie było łatwe. Ale dawała radę.
- Wiesz- wymruczała, dalej delikatnie się przy tym uśmiechając. Pozwoliła, aby jej oddech owionął miękkim woalem jego twarz. - Sądzę, że sam z ochotą to zrobisz. W końcu chcesz mnie uszczęśliwić, prawda? I nie będziesz wymagać niczego w zamian - starała się do jego mózgu wtoczyć wizje odnośnie tego, jak to łatwo jej pomaga. Jak ochoczo zabiera się za remont, który powoduje szeroki uśmiech na jej ustach. Perfidne zagranie, ale to nie ona rozpoczęła tę zabawę. Jakby dla wzmocnienia swojego hipnotycznego czaru, delikatnie poruszała opuszkami po krzywiźnie jego policzka.
- To co, zgodzisz się na moje warunki - nie pytała, obwieszczała mu, dalej uśmiechając się zachęcająco, dalej tłumacząc jego umysłowi, że to jedyne dobre rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 16:51;

Słodka Morgano, jak on miałby zachować tutaj powagę? Chwila luźnej rozmowy z Robin, namiastka droczenia się i od razu cała machina ruszyła.
- W celach naukowych. - odpowiedział i jednocześnie śmiał się na samą myśl jak Ashley mógłby nazwać ich plany. Związywanie ludzi połączone z wilowaniem miały na celu edukację dotyczącą chociażby behawioryzmu człowieka, ot co! To wszystko było tak niedorzeczne, że uśmiech z gęby sam nie schodził. Pozwolił się szturchnąć bez obietnicy kontrataku i zemsty, ale wyraz twarzy miał dokładnie ten sam. Ach, ta pozycja obronna Robin! Umiałby się przez to przedrzeć bez większego problemu. Przekonany był, że potrafi do niej dotrzeć na tyle, by w ogóle nie wpadała na pomysł krzyżowania przed nim ramion. Miałby jej coś zrobić? Zawilować? Skąd! Jakby śmiał?! Tymczasem blask słońca padał na jego jasne policzki, błękit tęczówek nabierał wyrazistości, a uśmiech przyciągał wzrok. Nie można zarzucić mu, że perfidnie postanowił ją zawilować - skąd! Kiedy ekscytacja znajdywała ujście w wilowym uroku to pozwolił temu trwać zamiast próbować się otrząsnąć. Nie chciał bo uwielbiał ją i nie potrafiłby ot tak teraz zgasić działanie odziedziczonego po matce uroku. Coś w nim zaczynało pękać kiedy poczuł na policzku jej dłoń. To powinno go zaalarmować, przypomnieć jakie piekło mu zarządzi kiedy tylko uświadomi sobie co się odwala... ale przecież nic złego się nie stanie, jeśli przez te pół minuty nasyci się jej dotykiem skoro na co dzień nie może liczyć na tego konkretnego rodzaju czułość, prawda? Tylko chwila. Przecież jest taka piękna, taka ciepła, pachnąca, to przecież ulotne! Nie potrafił oderwać od niej wzroku, nie potrafił myśleć o niczym innym tylko o niej, a jego czujność została całkowicie uśpiona. Był dla niej łatwym celem, całkowicie nieprzygotowanym na kontratak. Pochylał się bliżej jej twarzy, jak wygłodniały ludzkiego ciepła, a jej miękkie słowa stawały się powolutku jego myślą. Wilowy urok słabł z każdą kolejną sekundą, zostawiając zaledwie ułamek tego, co potrafi ze sobą zrobić. Uśmiechał się, poddawał jej sugestii. Nie musiała mu wmawiać chęci, przecież już wcześniej postanowił, że jej pomoże.
- Zapomnij o całej tej zapłacie. - usłyszał swój głos bo przecież tak powinno być od początku. Nie mógłby przypuszczać, że go do tego zmusza. Kochał ją, a więc jej hipnotyczne spojrzenie odbierał niczym roztaczanie nadnaturalnego uroku. Odgarnął kilka kosmyków włosów sprzed jej twarzy, aby móc ułożyć bardzo ciepłą dłoń na jej szyi. Słyszał każdy jej oddech, dostrzegał każde, nawet najmniejsze drgnienie jej źrenic kiedy przeraźliwie wolno i stopniowo pochylał się bliżej jej policzka.
- Jeśli da ci to szczęście... - mówił tak, jak mu to wpoiła i tak, jak sam to odczuwał. Choć kontakt wzrokowy został zerwany to on cały czas czuł się jakby trafił do innego świata. Nie można bezkarnie tak go wodzić i jakoś nie widział w tym jeszcze hipokryzji. Przesunął oddechem po fakturze jej policzka, zatrzymując się jakieś pół cala od jej ust. Oddech ugrzązł w jego płucach, serce zamarło, świat ucichł, słyszał tylko szum swojej wrzącej w skroniach krwi. Przecież jest tak blisko, jej ciepła dłoń na policzku i zapach skóry wywracały w nim wszystek do góry nogami. Wystarczy tylko jeden mały ruch a złamie wszystkie złożone obietnice, że cierpliwie poczeka na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 17:12;

Kiedy zaczynała swój hipnotyzerski urok, kompletnie nie podejrzewała, jakie będzie on miał rozwinięcie. Tak samo jak prawdopodobnie Eskil nie podejrzewał, że poprzez swoje delikatne wilowanie, wywoła w niej takie odruchy. W końcu już kiedyś miała do niego słabość. Z czasem mocno ona zelżała, ale Eskil wciąż pozostawał jej niezwykle bliską osobą. Nic więc dziwnego, że była cholernie podatna na tego typu zachowania. Może podświadomie to wyczuwała? W końcu to on był jej motorem napędowym do tego, aby uczyć się w ogóle hipnozy! Jego urok potrafił być paskudny, a teraz przekonywała się o tym, że i jej własny do takich mógł należeć.
Naprawdę nie chciała się z niczym spieszyć. Mówiła mu szczerze, że potrzebuje wszystko przemyśleć, poukładać w swojej głowie. Nie podjęła żadnej decyzji i na razie wciąż traktowała półwila jak przyjaciela. Nic nie zapowiadało się na to w tamtym momencie, aby miała zmienić zdanie. Zaprosiła go właśnie jako przyjaciela, na którym mogła polegać, kompletnie nie zamierzając wykorzystać go w jakikolwiek sposób. Merlin jej świadkiem, że właśnie takie cele jej przyświecały. Tymczasem okazywało się, że oboje igrali z ogniem. I grali w grę, w którą nie powinni, bo jedno z nich może zostać paskudnie poparzonym. Nie mogła mu nic obiecać, tymczasem sytuacja zaczynała się robić coraz gorętsza. Przysunął się do niej, znacznie zbliżył swoją twarz ku jej własnej, a nawet sama Robin nie wiedziała już, czy był to efekt jej hipnozy, czy raczej uczucia, które w nim drzemało. Nie, ono nie drzemało. Ono ponownie obudziło się z zimowego snu i właśnie teraz pokazywało, na co je stać. Czy stałoby się tak, gdyby nie użyła na nim hipnozy? Prawdopodobnie. Niewątpliwie jednak była ona mocno pomocna w tym momencie.
Czym prędzej zaprzestała tego uroku, jednak widząc, że niewiele dało to efektu, nieco się przeraziła. Serce zaczęło bić jej szybciej, bezwiednie wciąż poruszała swoimi opuszkami na jego policzku. Poczuła jak on sam układa swoją dłoń na jej szyi, obserwowała jak nachylał się jeszcze bardziej. Oddychali tym samym powietrzem, tak niebezpiecznie blisko siebie. Nic nie mogła poradzić na to, że kompletnie zapomniała o wszystkim, co działo się wokół. O czym wcześniej rozmawiali, o co się sprzeczali. Ważny był tylko Eskil i to, jak blisko niej się znajdował. Jak jego wargi dzieliły zaledwie milimetry od jej własnych. Przymknęła własne powieki, zaczarowana tym momentem. Tym, jaka magia wytwarzała się wokół nich w tamtej chwili.
Czy mogła zrobić coś innego? Owszem, mogła. Czy w tamtej sekundzie chciała zrobić coś innego? To było kompletnie inne pytanie, na które odpowiedź była negatywna. Zapomniała kompletnie o wszystkich swoich rozterkach i po prostu pozwoliła, aby granica pomiędzy ich wargami zniknęła całkowicie. Delikatnie, jakby robiła to po raz pierwszy, układała swoje usta na jego własnych. Powoli, niespiesznie przypominała sobie tę krzywiznę. Sprawdzała, jak wiele zmian w nim zaszło, gdy delikatnie rozchylała swoje wargi, tym samym zmuszając i jego do podobnego ruchu. Nie potrzebowała niczego innego. Tylko Eskila i tego, aby również ją całował. Przesunęła swoją dłoń w kierunku jego włosów, delikatnie wsuwając palce pomiędzy zbyt długie kosmyki. Pogłębiła pocałunek, czując jak krew buzuje w jej żyłach. Jak jej własne serce ponownie ruszyło do dzikiego galopu po tym, jak nagle kompletnie się zatrzymało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 17:41;

Czy kiedykolwiek się nauczą, że stosowanie na sobie wzajemnie hipnozy i uroku wili kończy się co najmniej źle? Wystarczy, że jedno z nich ruszy z tego typu atakiem, a drugie od razu sprowokowane odpowiada ze zdwojoną siłą i wtedy dzieje się zło, nad którym nie są w stanie zapanować. Mimo, że oboje powinni zdawać sobie z tego sprawę to i tak w to brnęli. Zero rozsądku, zero wyciągania wniosków z przeszłości. To nic, że Robin chciała, aby kiedyś na niej ćwiczył wilowanie. To nic, że on zgodził się, aby ona na próbę go hipnotyzowała. Ta dwójka nigdy nie powinna tego robić bo mieli w sobie zbyt gorącą krew. O ile po Robin można było spodziewać się sporadycznej obecności rozsądku tak po Eskilu nie do końca. Może później pojawi się ten głos w głowie, który przypomni mu, że nie można galopować zgodnie z rytmem serca, ale teraz...
I wilowanie i hipnoza zakończyły się w tym samym momencie, zostawiając ich za granicą dopuszczalnej bliskości fizycznej. Może gdyby jej nie kochał to łatwiej byłoby teraz wytrzeźwieć, ale nie można oczekiwać po tym chłopaku tak heroicznych dokonań. Mogły się zdarzać one raz na pół roku, ale nie za każdym razem kiedy jest przy Robin.
Jasne włosy łaskotały wierzch jego palców, ich wewnętrzna strona za to nagrzewała się ciepłem skóry jej szyi, zapach odurzał, a on nie potrafił się odsunąć. Łaknął każdej sekundy tej niepowagi bo być może ona nigdy już się nie powtórzy. Próbował na zaś nasycić się Robin, aby mieć co na nowo wspominać kiedy przygnębienie będzie dociskać go za szyję do ziemi.
Wszystkie słowa stały się milczeniem. Lekki dotyk jej ust zniszczył jego zdolność do dotrzymania obietnicy. Zamknął oczy gdy między nimi pojawiło się milion iskier. Przysunął się bliżej jej warg, przywierając do nich gorliwie, byleby żaden ich cal nie został pominięty. Coś w nim wybuchło, jakaś tłumiona do tej pory energia, którą mogła uwolnić tylko Robin. Ich usta idealnie się na sobie układały, było to odczucie niesamowite i dla niego bardzo oczywiste. Smakowała ciepłem i kremowym piwem. Nie musiała czekać na jego odpowiedź, pocałował ją z taką czułością jakby miała rozpaść się pod jego dotykiem. Na oślep odstawił butelkę piwa w dalszy kąt parapetu bowiem jej dłoń w jego włosach roztapiała kolejną granicę, której przekroczenia tak gorliwie się pilnował. Ujął jej gorące policzki w swoje palce i wzdychając przy jej ustach poznawał na nowo ich smak, jeszcze nie popadając w tę niebezpieczną szaleńczą gorączkę. Nie było ku temu jakoś daleko. Nie potrafił samodzielnie oddychać ani myśleć. Dbał o to, aby każdy pocałunek nie dopuszczał między nimi nawet cala zbędnej odległości. Nie zatrzymywał się na jednym ani na dwóch, przypominał sobie każdy ruch jej warg i z całej siły woli pilnował się, aby nie odpowiadać z przytłaczającą nawiązką. Bijące z tych pocałunków ciepło parzyło go wewnętrznie i było jednocześnie ziszczeniem jego pragnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 18:19;

Prawdopodobnie nigdy się nie nauczą, że są rzeczy, których nie powinni się imać. Niemniej, stety bądź niestety, skutki ich działań przychodziły bardzo szybko, prawdopodobnie niszcząc to, co istniało dotychczas. Tyle że Robin kompletnie nie myślała nad tym, co będzie potem. To nie miało żadnego znaczenia. Nie teraz, kiedy ponownie mogła całować Eskila. Czy zastanawiała się nad tym, co pomyślałby Hunter? Ależ skąd. Czy obchodziło ją zdanie Doireann? Też nieszczególnie. Przynajmniej nie teraz. Nie w tamtym momencie.
Nie wątpiła w to, że chłopak czym prędzej odpowie na jej pocałunki. Nie spodziewała się jedynie gorliwości, która ją zaatakowała. Nie przypuszczała, że będzie dokładnie tak, jak to zapamiętała. Choć mocno zatarła te wspomnienia w swojej podświadomości, teraz wróciły i ożyły w jej głowie. Okazywało się, że kompletnie nie zapomnieli, co robić, aby sprawić temu drugiemu przyjemność. Że po prostu niektórych rzeczy nie dało się zapomnieć, nawet jeśli usilnie pragnęło się to zrobić. Czuła, jakby ogień wybuchnął pomiędzy nimi. Chciała być bliżej Eskila, jeśli tylko to było możliwe. A przecież możliwości było co nie miara. W końcu zaledwie się całowali.
Kiedy on zajmował się odstawieniem butelki bezpiecznie na parapet, jej własna głośno upadła na podłogę. Szkło rozbiło się, już i tak brudna posadzka była zalana słodką substancją. Ale jakie to miało znaczenie, kiedy dzięki temu, miała wolną drugą dłoń. Szybko umiejscowiła ją na jego karku, przysuwając się do półwila. Nie chciała, aby dzieliła ich zbyt duża przestrzeń, bo traktowała to jak stratę. Skoro już się stało, dlaczego nie korzystać z tego jak najwięcej? Pozwoliła sobie na głośne westchnienie, wprost w jego usta, upajała się tak charakterystyczną dla Eskila wonią przywodzącą na myśl las. Kręciło się jej w głowie i dobrze, że mocno trzymała się jego ciała.
Końcem języka obrysowała jego dolną wargę, szukając smaku jego własnego. Serce zabiło jej jeszcze mocniej, gdy to poczuła. W uszach szumiała jej gorąca krew, gdy mocniej całowała Eskila. Nie spodziewała się tego, ale w tym momencie nie zamierzała narzekać. Zamroczona nastoletnim pożądaniem, chciała tylko jego. Palcami wczepiła się mocniej w jego włosy, paznokciami drugiej dłoni przejechała po jego karku. Nie wiedziała dlaczego, ale wiedziała, że właśnie tego chce. Czy musiała sobie tego w tym momencie odmawiać? Merlin jej świadkiem, że nie zamierzała na to pozwolić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyPon Lut 14 2022, 18:48;

Czasami zapominał o istotnym elemencie posiadania tak gorącej krwi. Pochodził od wil, których odczucia były tak jakby spaczone poprzez ich solidne spotęgowanie. Dla niego pocałunek przestawał być iskrą, a przeistaczał się w rozpalający płomień. Nie potrzebował więcej aby zająć się gorączką. Trzask rozbijającej się o podłogę butelki dochodził do niego jak poprzez grubą taflę wody. Garnął się do niej z takim samym łakomstwem jak ona ku niemu. Opuścił jedną nogę na podłogę, aby jednak mieć stabilne podparcie i większą możliwość przygarnięcia jej ku sobie. Uwolnił jedną rękę z jej policzka i ulokował we wcięciu jej talii, przysuwając ją bliżej swojego torsu. Nie przerywał nawet na chwilę scałowywania jej ust bo czerpał z nich narastający żar. Dostawał od niej kilka bodźców naraz, a to jej westchnienie rozbudziło na dobre w jego trzewiach wszystkie żywione doń uczucia. Napór jej warg wywoływał w nim dawne, znajome więcej!. Rozchylał zatem swoje, zapraszająco, pozwalając jej na wszystko, czego tylko sobie zapragnęła. Przez jego kręgosłup przemknął elektryzujący dreszcz od rysujących po jego karku paznokci. Usłyszał swój zduszony jęk kiedy nabrawszy przez sekundę tchu zmienił rodzaj i tempo pocałunków. Pocałował ją namiętnie, koniuszkiem języka szukając cudownego i znajomego mu posmaku. Drugą dłoń zasłonił jej potylicę, plątając przy tym palce w jej gładkich włosach i napierał na jej usta z nieskończonym głodem i nieugaszonym ogniem. Nie potrafił się nasycić smakiem pocałunków. Myślał, że za którymś razem będzie wystarczająco usatysfakcjonowany, ale on cały czas chciał więcej. Całował żarliwie, do utraty tchu, pamiętając ich pierwszy pocałunek, który równie szybko przerodził się w tą zawstydzającą namiętność. Objął ją mocnej w talii ramionami i ściągnął ją z tego parapetu. Rozbite szkło gruchotało pod podeszwami ich butów kiedy chowali się przed światem kilka metrów dalej w zaniedbanym mieszkaniu. Pokierował Robin w ten sposób, aby chwilę później dotknęła plecami najbliższej ściany. Brak powietrza dawał się już we znaki, policzki miał czerwone, wargi pulsowały, oczy błyszczały z upojenia a więc na kilka chwil dał jej ustom odpocząć, ale zmysłom ani myślał odpuszczać. Zasłaniając ją sobą z trzech stron świata pochylił się do jej gorącej szyi, by koniuszkiem języka rozpalać jej skórę kolejną serią pocałunków. Obejmował ją tak jakby tylko ona trzymała go na ziemi. Oddychał nierówno i nie pamiętał już, że to nie tak miała wyglądać jego cierpliwość. Rozpadał się z zachwytu nad Robin. Łaknął jej bliskości jak nigdy dotąd, a i nie pamiętał jeszcze o hamulcach, które dawno temu powinien już uruchomić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Lut 15 2022, 09:44;

Nie tylko on zapominał o fakcie, że bynajmniej nie był normalnym chłopakiem, jakich setki czy miliony na tym świecie. Robin też często ignorowała ten fakt, czego konsekwencje mogły być różnorakie. Zapomniała, że chłopak jest instynktownie napędzany do działania przez swoją krew i niewątpliwe powiązania z genem wili, który krążył w jej żyłach. Zawsze chciał więcej, mocniej, szybciej. Jak i teraz, co tak wyraźnie mogła zaobserwować Robin. Przysuwał ją jeszcze bliżej siebie, a ona kompletnie temu nieoponowała. Jej samej było równie mało, jakby obudziło się w niej jakieś dziwne zwierzę, które zbyt długi czas było poskromione przez wszystkich dookoła. Nic dziwnego, że teraz lgnęła do niego bez najmniejszych skrupułów. Nie było tutaj nikogo prócz nich. Nie było myśli, że ktoś mógłby ich zobaczyć, uznać ją za dziwkę przez to że dopiero co rozstała się z chłopakiem a już zabawiała się z innym. Poza tym, mogła odczuć w jaki sposób na nią reagował, co nakręcało ją jeszcze bardziej do działania. Musiała przyznać otwarcie, że dźwięki które z siebie wydobywał półwil działały na nią niemalże jak płachta na byka. Nic dziwnego, że chciała więcej. Zachłannie zagarniała coraz większe obszary jego ciała, błądząc dłońmi w rejonach, które wcześniej nie były przez nią zbadane. Nawet nie zauważyła, kiedy jej stopy ponownie znalazły się na ziemi, niemniej wykorzystała tę okazję do tego, aby przysunąć się jeszcze bliżej jego ciała. Stanęła na palcach, obejmując jego kark ramionami. Szkło chrzęściło pod ich stopami, kiedy się przemieszczali Merlin jeden raczył wiedzieć gdzie. Zdezorientowana westchnęłą, gdy poczuła chłodną ścianę za swoimi plecami. Uchyliła powieki i to, co zobaczyła, ponownie przyprawiło ją o zawroty głowy. Eskil był wszędzie z tak cholernie seksownie rozwianymi włosami. Czuła jak jej wargi przyjemnie pulsują, wiedziała że ma czerwone policzki od doznań, które sobie zafundowali. Oczy skrzyły jej się, jeszcze mocniej uwydatniając czekoladowy odcień tęczówek. Jej usta pragnęły więcej, ona sama pragnęła o wiele więcej, tyle że półwil jak zwykle musiał mieć inne plany. Jęknęła głośno czując, jak zszedł z pocałunkami na jej szyję. Instynktownie odchyliła głowę na bok, umożliwiając mu zbliżenie się do niej jeszcze bardziej. Jedną dłoń umieściła pomiędzy blond kosmykami jego włosów, jeszcze mocniej przyciskając go do swojego ciała. Druga dłoń znalazła się na jego plecach. Ostrożnie, jakby sprawdzając, na co może sobie pozwolić, uniosła do góry rąbek jego koszulki. Nie dopatrzyła się niczego z jego strony, co kazało by jej przestać, dlatego po chwili bez skrępowania błądziła opuszkami palców bo nagiej skórze jego pleców. Ponownie westchnęła z nieksrywanym zachwytem, zaciskając palce na tym kawałku skóry, który odkryła. Zdecydowanie nigdy wcześniej nie byli tak blisko i ta myśl była zaskakująco przyjemna dla niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Lut 15 2022, 10:23;

Przegapił moment opamiętania się. Robin mu tego nie ułatwiała bowiem każdy dotyk jej ust i dłoni napędzał jego chęci. Nie chciał przerywać, nie chciał wracać do szarej rzeczywistości ani zastanawiać się co to wszystko ma znaczyć. To taka utopia od której istnienia mógłby się dobrowolnie uzależnić. Odrzucenie zbyt długo było cierniem w jego sercu, żal po zranieniu otoczenia do tej pory nie chciał go opuścić i ta wymagana cierpliwość… nie dawał rady. Ile czasu powinien skazywać siebie na samotność zanim będzie wypadało głośno i wyraźnie mówić o uczuciu do Robin? Rok? Dwa? Nie minęły jeszcze trzy miesiące a on już ledwo wytrzymywał.  Robin nie protestowała przed jego dotykiem, sięgała po więcej a kim on miał być, aby jej odmawiać? Nie potrzebowali dodatkowych umiejętności, aby popaść w obłęd. Od dawna istniało między nimi to magnetyczne przyciąganie. Na dłuższy czas udało się im to stłumić, zracjonalizować, zranić na tyle, aby stało się to wspomnieniem a teraz… nie potrafił przestać. Lgnęła do niego tak gorliwie jak on do niej. Nagrzewał się bijącym od niej żarem choć w jego trzewiach stopniowo pojawiała się pewnego rodzaju ciężkość. Ignorował to, aby wrócić pocałunkami do jej policzka i rozchylonych ust. Nie nasycił się jeszcze nimi, ten smak zawrócił mu w głowie. Przesunął dłońmi po jej ramionach, włosach, szyi, policzkach, nie przestawał jej kochać. Nie było szans z protest z jego strony. Gdy jej jasna dłoń rozniosła po jego plecach ogień to momentalnie zadrżał pod jej dotykiem zaś ciężkość w klatce piersiowej nabrała na sile. Oparł dłoń o ścianę na wysokości jej twarzy a czoło oparł o wątły bark, bo nie potrafił już złapać oddechu. Płonął bo chciał jeszcze więcej i chyba zaczynał się bać, że Robin mu na to pozwoli. Ona jest nieracjonalna. Wolną dłonią przyciskał jej talię do siebie i trzymał się jej kurczowo, oddychając przy tym nierówno i płytko. Mocno zaciskał powieki kiedy docierała do niego myśl, że przecież ona lada dzień wyjeżdża i go zostawi. Uświadamiał sobie, że ta namiętność nie stanowi też odpowiedzi, której oczekiwał. To nie była tylko chemia, to nie było jedynie pożądanie. Cholera jasna, kochał tę dziewczynę i dlatego przestał atakować jej usta wygłodniałymi pocałunkami. Uderzała go fala gorąca, a zaraz po tym dreszcz chłodu kiedy wracał niechętnie na ziemię. Uciekał przed lodowatym zimnem więc przytulił ją lekko do siebie, dając im dłuższą chwilę na uświadomienie co się stało w tej rozmowie.
- Pozwalasz…- po jakichś dwóch minutach milczenia usłyszał swój nieprzyzwoicie ochrypły głos. - - Pozwalasz mi narzucać ci się.- oboje byli winni, nawet nie próbował siebie wybielać. Nie żałował tego ognia, ale straszliwie zaczął się bać, że nadejdzie epoka dotkliwego mrozu. Odchylił się na tyle, aby popatrzeć na jej rozognioną twarz swoimi błyszczącymi błękitnymi ślepiami. Ciężkość w klatce piersiowej przygniatała go już do ziemi. W spojrzeniu pojawił się na chwilę cień. Nabrał głęboko chłodnego powietrza, a oderwanie od niej wzroku było doświadczeniem niezbyt przyjemnym bowiem docierała do niego rzeczywistość. Zerknął nieprzytomnym wzrokiem na mieszkanie. Zapomniał, że tu są.
- Wyjeżdżasz.- wydusił z siebie jedno z wyjaśnień dlaczego zatrzymał się nieopodal ostatecznej granicy. Nie potrafił ukryć niepokoju. Rozluźnił uścisk ramion, ale nie zabierał ich bo towarzyszyło mu przeświadczenie, że Robin wtedy wyjdzie i zostanie sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Lut 15 2022, 13:15;

To, co teraz robili, prawdopodobnie nie powinno mieć miejsca. Przynajmniej nie w tym momencie. Nie, gdy przede wszystkim ona nie wiedziała, jak to wszystko będzie wyglądać w przyszłości. Prawda była taka, że wciąż nie wiedziała, czy w ogóle będzie w stanie cokolwiek poczuć do Eskila. To, co działo się obecnie przypisywała pożądaniu, bo czemu by innemu? Magia chwili, która przedłużyła się na nieco większy okres czasu, niż oboje mogliby przypuszczać. Zatracili się i bardzo szybko przeszli od pojedynczego pocałunku do mocnego badania struktur cudzego ciała. Pomiędzy nimi prawdopodobnie nigdy nie miało być spokojnie. Zawsze musiał buchać ogień, tak wielki, że zdolny całkowicie ich pochłonąć. Nic więc dziwnego, że zachowywali się w tak wygłodniały sposób. Ich usta nie wystarczały, gdy krew wrzała w żyłach. Robin nie chciała przestać, co prawdopodobnie było jeszcze większym błędem, niż sam fakt, że w ogóle na podobne działania się porwali. Było jej dobrze w jego ramionach, gdzie nie mogło jej dosięgnąć nic złego. Całował ją tak, jak zawsze powinna być całowana. Dlaczego więc miałaby chcieć przestać? Gdyby pomyślała o tym, że dla niego mogło oznaczać to coś nieco innego, niż dla niej, wiedziałaby, że powinna…
Oddychała szybko, próbując zapanować nad swoim ciałem, które lgnęło w stronę półwila, czy tego chciała, czy nie. Powoli rozchyliła powieki, kiedy zorientowała się, że coś uległo zmianie. Powoli sięgnęła swoimi dłońmi w stronę jego twarzy, chcąc czym prędzej dowiedzieć się, co takiego się stało, że Eskil przestał ją całować. Nieco zmarszczyła brwi, przyglądając mu się, choć z tak niewielkiej odległości, było to bardzo utrudnione zadanie. Przytuliła się do niego, tak samo delikatnie, jak on to zrobił. Czekała, świadoma tego, że zaraz coś powie. Próbowała uspokoić swój oddech i myśli, co nie było łatwym zadaniem.
Gdy wypowiedział te słowa, przymknęła na chwilę powieki. Dopiero teraz zrozumiała, o co mu chodziło, dlaczego tak nagle się zatrzymał. Poczuła się jak paskudna egoistka, którą przecież faktycznie była. Merlinie… Nie powinna była nigdy tego robić. NIe mogła się nim bawić. Nie mogła go krzywdzić, a wszystko wskazywało na to, że właśnie ku temu zmierzała.
- Wiem - powiedziała tylko cicho, niepewna, co jeszcze mogłaby dodać. Wzięła głęboki oddech, który miał jej pomóc się uspokoić, choć było to praktycznie nierealne, gdy powietrze było całkowicie wypełnione jego wonią. Otworzyła oczy i od razu poczuła się jak najgorsza istota na świecie, widząc ból, jaki malował się w jego własnych.
- Ja… muszę wyjechać - tylko tak mogła odpowiedzieć na jego słowa. Naprawdę nie potrafiła inaczej. Wiedziała, że ten wyjazd jest dla niej konieczny. Jak inaczej miała sobie poradzić z tym wszystkim? Jak miała zrozumieć swoje uczucia, kiedy Eskil będzie cały czas obok, cały czas gotowy spełnić każdą, nawet najmniejszą zachciankę. Musiała zrozumieć, czy potrzeba posiadania go obok siebie wynikała wyłącznie z jej egoizmu, czy może z czegoś więcej. Tak naprawdę robiła to nie tylko dla siebie. Dla niego również. Robiła to dla Huntera i dla wszystkich, których mógł uderzyć jej egoizm. Nie widziała innego rozwiązania. Takie prawdopodobnie po prostu nie istniało.
- Wiesz, że muszę - dodała po chwili, próbując nawiązać z nim kontakt wzrokowy, co znacząco jej utrudniał. Bez skrępowania ujęła jego twarz w swoje dłonie i nakierowała jego wzrok na swoje własne lico. - Rozumiesz to, prawda? - zapytała, spoglądając wprost w jego jasne tęczówki, szukając zrozumienia i potwierdzenia faktu, że naprawdę wiedział, czemu to robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Lut 15 2022, 16:58;

Merlin im świadkiem, że próbowali słuchać rozsądku. Eskil naprawdę się starał ale pewne rzeczy go przerastały. Dawał jej tyle przestrzeni ile potrzebowała, dbał o to, aby nie patrzeć na nią zbyt długo i zbyt intensywnie, nawet podjął się próby nie myślenia o niej w każdej wolnej chwili. Póki się pilnował to jakoś to funkcjonowało jednak kiedy przyszło mu zmierzyć się z niemym przyzwoleniem Robin to cały misterny plan szlag trafiał. Nie potrafił być obojętny, rozsądny ani zdystansowany. Lgnął do niej każdą komórką ciała, a kiedy odpowiadała z taką pasją to kręciło mu się w głowie i nie potrafił się zahamować. Dopiero po dłuższym czasie zaczynała do niego docierać ta bolesna myśl, że to nie jest odpowiedź. Minęło zbyt mało czasu, tylko jeden raz poruszyli ten temat, a teraz popadali w gorączkę z winy temperamentu. Ten moment odrywania od niej ust odczuwał niemal jak fizyczny ból. Gdyby się nie zatrzymał to mogłaby pozwolić mu na więcej, a wtedy jego krew doszłaby do głosu już bez możliwości odwrotu. Rysy jego twarzy były lekko wyostrzone gdy docierała do niego rzeczywistość. Starał się zachować jednak względnie pogodny ton, co jednak zaalarmowało Robin. Miała wyjechać na dwa tygodnie, a on musiał przez ten czas pójść po rozum do głowy, ochłonąć i nie zachowywać się jak obłąkany jeśli pojawi się w pobliżu. To niezbyt atrakcyjna alternatywa. Pewnym było, że gdyby i on jechał ze szkolną wycieczką to prawdopodobnie nie odstępowałby jej na długo. Pogładził jej ramię, tak delikatnie, próbując się już wewnętrznie oswajać z pożegnaniem. To nie jest odpowiedź. I dzisiaj ani jutro jej nie dostanie. Nie otrzyma jej nawet i przez najbliższy miesiąc, jeśli tylko taka będzie jej wola. Musi nauczyć się żyć pomiędzy normalnym światem a tym światem, gdzie Robin jest tak blisko jak teraz.
Nie opierał się kiedy naprowadzała jego wzrok ku jej ciemnym oczom. Kciukiem otarł kącik jej ust, co było jednym z kilku składników pożegnania. Był rozgrzany, wygłodniały jej bliskości i smutny.
- Wiem. - odparł bez wahania, a jego ramiona nieco opadły. - Tylko sobie utrudniliśmy wszystko. - czy to sprawia, że tego żałował? Nie, nie potrafił wykrzesać z siebie wyrzutów sumienia. Zdawał sobie sprawę, że gorycz jaka go później dopadnie dosyć solidnie naruszy jego równowagę. Cóż, nadchodzą ferie, nikt nie będzie go karać za bycie sobą. Zakrył jej palce i przesunął bliżej swoich ust, całując wewnętrzną stronę jej dłoni. Pojedynczo, znów jak na pożegnanie.
- Odsunę się zanim znów cię pocałuję. - mówił cicho i ponownie uciekł wzrokiem, obawiając się, że za moment ujrzy w jej oczach odpowiedź, która wszak dzisiaj nie nadejdzie. Z oporem zabrał dłonie z jej ciała, z niechęcią zrobił ten krok w tył, prosto w to chłodne powietrze, które przez cały ten czas wpadało do mieszkania przez otwarte na oścież okno. Strach wrócił na swoje miejsce, prosto w jego trzewia. Miał tam zostać na dłuższy czas. Nabrał powietrza do płuc, przeczesał palcami włosy i odsunął butem rozbite szkło.
- Zostaw mi klucze na te dwa tygodnie ferii. - poprosił, zerkając na nią przez ramię, ale nie na długo bo jeśli jeszcze raz dojrzy jej przekrwione wargi i zaróżowione policzki to chyba coś go rozniesie z żalu.
- Ufasz mi więc zostawisz mi te klucze, prawda? - uśmiechnął się jednym kącikiem ust. Zmiana tematu pomoże odzyskać władzę nad myślami. Cały czas nie zdawał sobie sprawy, że poddała go lekkiej hipnozie. Nie wracał do tematu wilowego uroku, aby nie dostać od niej po uszach. Przecież było tak miło i przyjemnie, po co psuć sobie wspomnienia dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Lut 15 2022, 19:52;

Nie chciała, aby to, co miało tutaj miejsce, kończyło się właśnie w taki sposób, ale jednocześnie wiedziała, że to najlepsze rozwiązanie w tym momencie. Nie mogła mu nic obiecać. Nie mogła wprost zapewnić o swoich uczuciach, bo sama nie wiedziała, czy te w ogóle istnieją. I chociaż była egoistką, nie aż tak wielką, by tak bezczelnie bawić się jego uczuciami. Dlatego z żalem przyjęła jego odsunięcie się, co nie oznaczało, że nie rozumiała jego postępowania. Rozumiała je aż za dobrze. I niestety, ale musiała uszanować. Przynajmniej do momentu, kiedy sama nie będzie wiedziała, czego dokładnie chce od życia i w jaki sposób chciałaby aby Eskil w nim uczestniczył. Tak, to zdecydowanie było najlepsze rozwiązanie. Bolesne, ale jedyne słuszne.
Niemniej nie mogła sobie odmówić jeszcze odrobiny tej bliskości. Pewnie dlatego właśnie ujęła w dłonie jego policzki, pozwalała sobie na to, by jej wzrok znajdował się tak blisko jego własnego. Zanim całkowicie się nieopamiętają, pozwalała sobie na jeszcze jedną głupotę.
- Tak, utrudniliśmy - tylko jakoś nie potrafię tego żałować, dodała w myślach, choć nie odważyła się wypowiedzieć tych słów głośno. Wiedziała, że mogłyby na nowo rozpalić ogień, który teraz nie powinien mieć miejsca. Obserwowała jak jeszcze ucałował jej dłoń, nie mogąc oderwać wzroku od tego działania. Choć powinna czym prędzej się odsunąć, okazało się, że tym razem to Eskil był tym rozsądnym i odpowiedzialnym. Tym, kim ona powinna i zazwyczaj bywała w tej relacji.
Nie protestowała, gdy się od niej odsunął, choć nie była zadowolona z tego rozwiązania. Niemniej, tak należało zrobić. Rozumiała to i szanowała jego decyzję, nawet jeśli poczuła chód, gdy nagle nie był tak blisko jej ciała. Poprawiła swoje ubranie, wygładziła włosy, aby prezentowały się nieco bardziej należycie. Zacierała ślady tego, co jeszcze przed chwilą robili. Nie była tylko pewna, czy robiła to przez wzgląd na Eskila czy na nią samą. Może tutaj ponownie ujawniał się jej egoizm i chęć niesienia pomocy samej sobie.
- Po co ci te klucze? - zapytała, kurczowo łapiąc narzucony temat. Był prosty, nie nawiązywał do niczego nieodpowiedniego. Bezpieczny w sytuacji w której się znajdowali. - Zamierzasz tutaj urządzać jakieś dzikie imprezy? - dodała po chwili, ponownie łapiąc w dłoń swoją płócienną torbę. Wyjęła z niej jakieś ciastka i kilka innych łakoci, które również przyniosła, po czym rzuciła jedno opakowanie w stronę półwila. Wyczarowała różdżką krzesło i usiadła na nim w odpowiedniej odległości od Eskila, po czym łapczywie gryzła się w czekoladowego batona, którego wybrała dla siebie. Byle tylko czymś zająć ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Lut 15 2022, 20:10;

Ten strach dosyć szybko ewoluował w ból. Świadomość, że teraz trochę grają, byleby odegnać od siebie to, czego nagle zapragnęli... nie była przyjemna. Mimo wszystko odgrywał rolę wyluzowanego nastoletniego półwila bo dzięki temu odzyskiwali namiastkę normalności. Kilka chwil wcześniej cały płonął, a teraz z każdą następną chwilą schładzał się, marzł, dostawał gęsiej skórki. Było gorzej, utrudnili sobie relację na tyle, że spojrzenie w jej oczy mogło wywołać żal, ból, smutek i jednocześnie piekącą tęsknotę. Sprowadzał się na ziemię przypominając sobie, że w każdej chwili może mu powiedzieć "nie". To otrzeźwiający cios prosto w twarz. Pocieszał się tylko jedną myślą - też tego chciała, niezależnie od tego, co do niego czuła. Nigdy nie będzie jej obojętny.
- I cały plan w pizdu. - skomentował z nutą rozczarowania i celowo nie patrzył już w jej stronę, aby nie wykryła w nim kłamstwa. Zamknął okno, ostatni raz rzucając okiem na zachodzące powoli słońce.
- Do Doliny Godryka nie mogę nikogo zaprosić bez wiedzy i zgody Trice i Camaela więc potrzebuję na kilka dni bazy zastępczej. - co było połowiczną prawdą. - Wiesz, ta jakaś magia ochrony miejsca czy coś w tym stylu. - wywrócił oczyma i oparł się plecami o parapet, zachowując względnie porządną odległość od Robin. W ostatniej sekundzie złapał lecący w jego stronę słodycz, którym okazał się lukrowy Czarny Znak.
- Muszę znaleźć sobie jakieś zajęcie na te dwa tygodnie więc twoje lokum jest jak znalazł. Obiecuję, że niczego nie podpalę. - to akurat była szczerość. Wgryzł się w cukierka jednak ta słodycz nie mogła równać się z cudownym smakiem ust Robin. Już za tym tęsknił i to sprawiało ból. Zacisnął mocniej zęby na lukrowym cukierku, rozgryzając go z lekką nutą agresji. Mniam.
Zawiesił wzrok w losowym miejscu i były to nogi Robin. Cholibka, nawet to przeciwko niemu?
- Nie zaproponujesz mi tymczasowej opieki nad Lucyferem? - dopytywał, odgrywając normalność, choć nic wokół nie było normalne. Wolną dłoń oparł o brzeg parapetu i zaciskał na nim palce do takiego stopnia aż pobielały knykcie. Zachowywali się jakby nic się nie stało. Co za kłamstwo, co za oszustwo. Dlaczego jest ono potrzebne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptySro Lut 16 2022, 12:58;

Znów znajdowali się w mało komfortowej sytuacji, gdzie zapomnieli na chwilę czy dwie o swoich mózgach i teraz obrywali za to bardzo mocno. Robin zdecydowanie nie lubiła sytuacji tego typu. Nienawidziła świadomości, że to wszystko jest udawane, aby oboje mieli możliwość zapomnieć, choć z pewnością im się nie uda. Wcześniej igrali z ogniem, a teraz musieli zmierzyć się z konsekwencjami. Przykre, ale niestety prawdziwe. Dlatego choć nie miała ochoty, to śmiała się z jego głupiego żartu. Choć nie chciała tego robić, to udawała, jakby przed sekundą cały świat nie przestał istnieć, bo Eskil ją całował. Nie mogła mu nic obiecać, więc nie miała innego wyboru. On chciał jasnej deklaracji, która teraz nie miała prawa być mu ofiarowana z jej strony. Masz co chciałaś, panno Doppler.
- Jasne, jeśli chcesz, to dla mnie żaden problem. Tutaj i tak nie ma co zniszczyć - powiedziała w końcu, gdy wysłuchała jego wyjaśnień. Szlag ją trafiał na myśl że nie spędzi z nim czasu przez najbliższe niespełna dwa tygodnie, ale jakie miała inne wyjście? Mogła chociaż w taki sposób mu pomóc, że ofiarowała mu tę ruderę, która przecież i tak w obecnym stanie nie nadawała się do niczego innego, jak do dalszej dewastacji.
- Poza tym, wydaje mi się, że jakbyś coś podpalił, to to miejsce jedynie mogłoby zyskać na wartości - dodała po chwili, po czym parsknęła lekko pod nosem. Ponownie wgryzła się w batona, który był tak słodki, że aż robiło się jej niedobrze od tego smaku, jednak wolała to, niż cokolwiek innego. Niezręczna cisza powoli zapadał w pomieszczeniu, kiedy to Eskil nagle wspomniał o Lucyferze i opiece nad jej kotem. W momencie Robin się ożywiła. - Po moim trupie! Już teraz wystarczy, że jak tylko widzi cię gdzieś w okolicy, to wyrywa się jak dziki! Oddam swoją różdżkę za to, że po tych dwóch tygodniach już w ogóle nie chciałby do mnie wrócić! - oj, co do tego była święcie przekonana. W jakiś dziwny, niewyjaśniony dla nikogo sposób, Lucyfer upodobał sobie Eskila tak mocno, że naprawdę miała czasami problem, by upilnować własnego zwierzaka. Jak widać, nawet ten ich łączył, nie tylko jakieś dziwne, niewyjaśnione przez nikogo, wzajemne przyciąganie.

Zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Kwi 26 2022, 18:41;

Nie widzieli się długie miesiące i sama myśl, że dzisiaj się spotkają przyprawiała jego serce o tachykardię. Teoretycznie nie zmieniło się u niego absolutnie nic od ich ostatniego spotkania a jednak czuł, że zmieniło się wszystko - przede wszystkim to, jak wyglądał. Przez przedłużającą się niewidoczność księżyca i wszędobylską obecność dementorów (nie, nie potrafił wyczarować zaklęcia patronusa) stał się nijaki. Przestał przypominać potomka wili, jego skóra straciła blask, głos melodyjność, ruchy płynność, a uśmiech przyciąganie. Był zwyczajny i to było dla niego dziwne. Nie był to jednak powód do załamywania się - przestał przyciągać wzrok, wielkie rzeczy. Mimo wszystko coś go uwierało w trzewiach, że jednak świat przywykł do jego urody i widok zwyczajności zniechęci do rozmów. Był w tej kwestii bardzo głupi, ale miał siedemnaście lat i właśnie w ten sposób myślał.
Było źle przez drażliwość, którą tłumił eliksirami spokoju. Nienawidził lekarstw ale pierwszy raz w życiu tak konsekwentnie przestrzegał słów Beatrice i sączył to paskudztwo w odpowiednich dawkach i częstotliwości aby drażliwość nie zmieniała się w irytację, irytacja w złość, a złość w deformację twarzy. To dopiero była męczarnia. Mimo wszystko nikomu, absolutnie nikomu nie zająknął się, że jest ciężko. Udawał, że jest w porządku świadomy, że był w szkole obserwowany przez nauczycieli jako ten, który stosował przemoc wobec niewinnych uczniów. Starał się dzisiaj jednak wyglądać dobrze, ale nie umiał tak siebie kreować bo nigdy nie musiał tego robić. Przez to prezentował nadzwyczaj przeciętnie. Wspinając się po schodach docierała do niego potęga stęsknienia. Przez kilka schodków szedł bardzo szybko, aby przy następnym piętrze zwolnić i na pod koniec znów przyspieszyć. W ręku trzymał czarną torbę z zapasem piwa, czipsów, wiecznie zimnych lodów i babeczek czekoladowych, które lubiła. Co więcej mógł jej dać? Jego serce już dawno miała.
Zapukał w drzwi i odsuwał od siebie wszystkie zbędne myśli. Zsunął kaptur z byle jakich jasnych włosów i byle jakim kolorem oczu wpatrywał się w ciemne drzwi, nasłuchując gorliwie dźwięku jej kroków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Kwi 26 2022, 18:56;

Nigdy nie sądziła, że to powie, ale... tęskniła za Wielką Brytanią. Za wiecznie byle jaką pogodą, za małą ilością słońca, za smogiem panującym w Londynie i za... brakiem księżyca? Nie, tego nie odnotowała wcześniej, ta anomalia była dziwna i kompletnie przez Robin nie zrozumiała. Poza tym, była pewna, że po powrocie do domu poczuje się lepiej, tymczasem było kompletnie odwrotnie. Czuła się tak, jakby coś wysysało z niej życie, powoli zmuszając ją do jedynie pustej egzystencji. Była zmęczona, od kiedy tylko zapadł zmrok i kompletnie nie wiedziała z czym może to być związane. Pewne było jedno, musiała dowiedzieć się więcej na temat tej dziwnej anomalii jaką było zniknięcie księżyca.
Gdy tylko otworzyła drzwi do swojego mieszkania, stanęła jak wryta. Naprawdę, spodziewała się wszystkiego, ale nie tego, że Edith zna ją tak dobrze i tak dobrze odda jej charakter poprzez urządzenie tego wnętrza. Na Merlina, musiała przyznać, że matka stanęła na wysokości zadania, nie ma co. Zaparło jej dech i poczuła ogrom miłości względem swojej matki wariatki i jej starań. Może jednak nie była taka straszna, jak Robin sama ją malowała?
Nie miała zbyt wiele czasu na to, aby się rozpakować czy w ogóle przyzwyczaić do swojego miejsca. Zaledwie godzinę po tym, jak przybyła do Hogsmeade, usłyszała pukanie do drzwi. Nie musiała być jasnowidzem, aby doskonale wiedzieć, kogo spotka na progu. Jej serce wywinęło fikołka, w brzuchu zatańczyły motyle. Dopiero teraz zrozumiała, dlaczego tak bardzo pragnęła wrócić do domu i że wcale nie tęskniła za Anglią, ale za tymi, którzy w Angli mieszkali. A jedno z pierwszych miejsca zajmował z pewnością Eskil.
Czym prędzej, z mocno walącym sercem ruszyła, aby otworzyć mu drzwi. Pomimo zmęczenia, jakie odczuwała, na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech, kiedy tylko otworzyła drzwi i dostrzegła półwila na progu.
-Eskil... - zdołała tylko powiedzieć, po czym bezpardonowo rzuciła się w jego kierunku, kompletnie nie zwracając uwagi na to, jak inaczej wyglądał. Zarzuciła mu ręce na szyję, mocno wtulając się w jego ciało, niepomna na pakunki, które ze sobą przyniósł. Czuła jego zapach, tak mocno przywodzący na myśl las. Jej dłonie mocno zaciskały się na jego kurtce, jakby bała się, że za chwile zniknie. Nie mógł zniknąć, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 339
  Liczba postów : 1678
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Kwi 26 2022, 19:20;

Jego ominęło to chroniczne wieczorne osłabienie. Zauważył, że niektórzy czują się gorzej po zmroku ale nie wiedział czemu. Zrzucał winę na wysokie ciśnienie czy obecność dementorów. Wielka Brytania była teraz nieprzyjemnym miejscem. Wiało, było zimno, lało jak z cebra dzień i noc, strach było wychodzić po zmroku, brakowało kolorów i jakiejkolwiek chęci do rechotania w głos. Nic, tylko marazm i apatia. Gapił się na drzwi i ta chwila przedłużała się w nieskończoność. Może tylko mu się wszystko przyśniło i jej nie ma? Może pomylił dni? Niełatwo było przyzwyczaić się do samotności osobie, która żyła niegdyś w centrum zainteresowania otoczenia. Zmiana drastyczna ale jakoś sobie dawał radę choć nie był tym Eskilem sprzed paru miesięcy.
Czekał, słyszał te kroki i wstrzymywał oddech, a krew głośno szumiała w skroniach. Upewnił się, że patrzy na numerek siedem, że to ten konkretny budynek. Sekundę później drzwi były otwarte. Nie słyszał nawet, że powiedziała jego imię bo zobaczenie jej zajęło pierwszy plan. Cholera, nie widzieli się tylko kilka miesięcy a to była dla niego wieczność. Ruszył w jej stronę w tym samym momencie kiedy do niego podeszła, wysunął z ręki pakunek, który niezbyt przyjemnym dźwiękiem opadł na podłogę w jej przedpokoju i chwilę potem trzymał Robin w ramionach. Przytulał ją mocno, jakoś tak desperacko, jakby odpowiadając z nawiązką na siłę z jaką przywarła do niego. Miał zamknięte oczy a policzek przytulony do jej jasnych włosów. Zaciskał zęby z kłębiących się w jego trzewiach tęsknoty. To było jak potwierdzenie wyroku - stety bądź niestety, ale jego uczucie do niej wcale nie wygasło. Kochał ją każdym centymetrem swojego ciała, a więc przytulał ją długo i w milczeniu bo głos by go zawiódł. Zapomniał o mroźnej pogodzie, o dementorach, o przygnębieniu, które Trice próbowała w nim zwalczyć. Pogładził jasne włosy Robin, tak samo miękkie jak zawsze.
- Miało cię nie być dwa tygodnie a nie było cię trzy miesiące. - usłyszał swój nijaki głos kiedy odgłosy na parterze skłaniały do schowani się w przedpokoju mieszkania Robin. Nie zabierając ręki z jej pleców przekroczył próg, stopą przesunął pakunek, a piętą zamknął z trzaskiem drzwi. Przytulił ją z powrotem zanim miała zobaczyć braki na jego duszy twarzy. Oddychanie przy niej było lżejsze. Jakoś tak uśmiech sam cisnął się do kącików ust.
- Uff, na szczęście zdążyłem tutaj posprzątać po ostatniej imprezie... - oczywiście zażartował, pierwszy raz od dawna, bo nie byłby sobą gdyby jej teraz nie bulwersował. Warto przypomnieć, że dała mu klucze na ferie zimowe, a on miał tutaj pomóc w remoncie, co mu się oczywiście nie udało. Nie wiedział jak wygląda mieszkanie po wizycie jej mamy i też nie obchodziło go to teraz bo ważniejsza była Robin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1348
  Liczba postów : 1175
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Mieszkanie #7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 EmptyWto Kwi 26 2022, 19:52;

Doprawdy, w tym momencie nie liczyło się dla niej nic więcej niż Eskil, który obejmował ją równie mocno, jak ona jego. Kompletnie nie zwracała uwagi na całe otoczenie, na to, że jakiś namolny sąsiad kazał im przestać obściskiwać się na klatce schodowej. Mógłby jej się sufit na łeb zawalić, a kompletnie zignorowałaby ten fakt. Merlin jej świadkiem, że tak właśnie by postąpiła. Bo jak cokolwiek więcej mogło mieć znaczenie, gdy odzyskała swojego półwila?
Skłamałaby mówiąc, że w czasie swojej nieobecności w Wielkiej Brytanii, ani razu nie myślała o Eskilu. Wielokrotnie łapała się na tym, że jej myśli bezwiednie zmierzały w stronę Ślizgona i relacji, która ich połączyła. Nie raz i nie dwa, gdy zrobiła coś głupiego, zastanawiała się, jak chłopak by na to zareagował. Jak bardzo wyśmiałby jej zachowanie w danym momencie. Przywykła do faktu, że Eskil zawsze był obok i teraz, gdy go nie było czuła się... pusta? Tak, to całkiem niezłe określenie. Niekompletna, niepewna tego, czy wszystko jest na swoim miejscu. Ale jak mogło być, skoro brakowało jej tak ważnego elementu układanki, który spajał pozostałe puzzle?
- Wiem. Więcej tak nie zrobię - obiecała, nie odpuszczając siły swojego uścisku nawet na minutkę. Musiała mieć pewność, że jej nie ucieknie. Nie zwolniła uścisku nawet wtedy, gdy przemieścił ich do jej mieszkania i zamknął za nimi drzwi. W nosie miała, że utrudniała mu zadanie. Najważniejsze było nadrobienie miliona przytuleń, które straciła poprzez swój wyjazd.
- Całkiem nieźle ci to poszło - przyznała, odsuwając się nieco od niego tylko po to, by dokładniej przyjrzeć jego twarzy. Widziała, że coś jest nie tak, że nie był tak irytująco idealny jak zawsze. Niemniej, nie miało to dla niej żadnego większego znaczenia. Ułożyła dłoń na jego policzku, uśmiechając się delikatnie. - Na Merlina, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię widzę - przyznała po chwili czy dwóch, wciąż nie mogąc nacieszyć się jego widokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie #7 QzgSDG8








Mieszkanie #7 Empty


PisanieMieszkanie #7 Empty Re: Mieszkanie #7  Mieszkanie #7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie #7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie #7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-