Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 16:12;


   
Retrospekcje

   Osoby: Gunnar Ragnarsson, @May Jupiter Farris
   Miejsce rozgrywki: bliżej nieokreślona księgarnia na Pokątnej
   Rok rozgrywki: 2020
   Okoliczności: pierwsze spotkanie na Pokątnej przed rozpoczęciem roku szkolnego
   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 16:14;


Przechadzał się pomiędzy półkami. Księgarnia może nie była tak wielka, jak Esy i Floresy i nie posiadała tak szerokiego asortymentu, ale zdawała się przez to znacznie bardziej przytulna. Cicha. A Gunnar, jako samotnik i indywidualista przyzwyczajony do spokoju panującego w rezerwacie, przerywanego tylko cichymi oznakami życia zwierząt, znacznie bardziej lubił takie klimaty niż tknięty przepychem sklep, w którym wiecznie panował rumor i tłok. To nie była jego pierwsza wizyta w tym miejscu, dlatego zdziwił go widok kogoś jeszcze. Mało kto znał tę księgarnię. On sam, choć bywał tu nie pierwszy raz, nie pamiętał jej nazwy.
Mijając czwarty tom Tajemnic Starożytnych Run, które już czytał, przecisnął się obok nieznajomego. W nozdrza uderzył go zapach męskich perfum - facet wybierał się na randkę? - a chwilę potem, dotknięty impulsem i dziwnym wrażeniem, że ten mężczyzna rozsiewa wokół siebie zbyt kobiecą aurę, odwrócił się w jego kierunku. Zaalarmowała go lekkość, z jaką ciało nieznajomego odbiło się od jego barku, kiedy niespecjalnie go trącił. Pod materiałem ciemnych szat, wyczuł wątłość jego ciała. Dlatego intuicyjnie złapał jego ramię, chroniąc mężczyznę przed upadkiem.
Odwracając go w swoją stronę, już miał poradzić mu trochę ćwiczeń i zadbania o swoje ciało, kiedy szare w tym świetle tęczówki oczu islandczyka spoczęły na łagodnych rysach twarzy.
Kobieta? Nie miał co do tego wątpliwości, kiedy podążył przez migdałowy kształt oczu do pełnych ust, tylko początkowo zmylony krótkim ścięciem. Milczał. Wiedział, co chciałby powiedzieć facetowi, ale kobiety się nie spodziewał. Podświadomie jego uścisk na jej ramieniu zelżał, a on sam zamarł na chwilę, zaskoczony w pewnym stopniu hipnotyczną urodą nieznajomej.
Uważaj — odezwał się w końcu, odrywając wzrok od jej twarzy i zjechał spojrzeniem niżej, dopóki to nie spoczęło na książce w jej dłoni. Dokładnie tej, której sam szukał. Dlatego nie wyswobodził ją z uścisku, wracając uwagą do jej oczu.
To bardzo żmudna lektura — spróbował ją zniechęcić do zakupu, bo jeszcze jej nie przeczytał. Tak... ponieważ nie miał w zwyczaju kupować książki, a wolał je sobie przywłaszczać, podobnie jak za darmo wiedzę, jaką mógł z nich chłonąć.

@May Jupiter Farris
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 322
  Liczba postów : 143
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 17:54;

Rzadko dostaję przepustkę z domu. Składają się na to różne okoliczności; w pręty złotej klatki nadopiekuńczości Farrisów powplatane są strony gazet z moją zaskoczoną twarzą spoglądającą znad tytułów zawierających same huczne i puste słowa. Co prawda reporterzy już nie czekają pod domem, aż ktoś wyściubi palec poza posiadłość, ale na porannych biegach wciąż czuję się obserwowana, zapędzona w kozi róg – i nie wiem, czy to jeszcze czujność, czy już przeczulenie. Czy faktycznie w zaroślach schował się jakiś idiota z aparatem, czy może to już stan naturalny spowodowany tym, jak wiele par oczu regularnie śledzi każdy mój ruch, czekając, aż w gestach zamiast MJ zacznie przebijać Ella. Cóż za absurd.
Tego dnia jednak James jest zajęty dodatkowymi lekcjami z Richardem, Amanda jest w pracy, a Laura wyszła Merlin raczy wiedzieć dokąd; gdy tylko odkrywam, że na moje ciche wołanie nikt nie odpowiada, praktycznie rzucam się do drzwi wyjściowych, głodna samotności innej niż ta z sennych marzeń.
Trochę się czuję jak we śnie, przechadzając się ciasnymi londyńskimi uliczkami, ciasno owinięta szatami, by z łatwością móc schować twarz w materiale. Wciąż nie opuszcza mnie wrażenie bycia obserwowaną – wykonuję więc przypadkowe manewry, intencjonalnie gubiąc się w barwnym tłumie i odnogach uliczek. Dopiero gdy moją uwagę przykuwa witryna pełna książek, wchodzę do środka. Lokal jest pusty, więc puszczam luzem kołnierz i przebiegam opuszkami palców po grzbietach książek, badając fakturę opraw. Wyciągam jedną z nich, zachęcona tematyką run, chociaż nie od razu skupiam się na treści; otwieram ją na przypadkowej stronie i przysuwam ją do twarzy, wdychając zapach papieru. Rozluźnia mnie to – ale tylko do momentu, w którym słyszę dzwonek nad drzwiami wejściowymi. Odwracam się do nich plecami i przyciskam trzymaną książkę do piersi, czujnym spojrzeniem wodząc po tytułach na półce, chociaż przeszkadza mi ta dodatkowa obecność, nawet gdzieś w tle. Pusta księgarnia brzmiała dużo bardziej zachęcająco. Powoli zbliżam się do półki z astronomią, gdy ten drugi klient na mnie wpada.
Vá se foder — mruczę pod nosem z frustracją, a wtedy typ łapie mnie za ramię i obraca w swoją stronę. Przez chwilę myślę, że zrozumiał moje słowa i zamierza mi przyjebać, ale sądząc po wyrazie twarzy, nie sądzę. Niepokoi mnie jednak, jak intensywnie mi się przygląda. Odpowiadam mu twardym spojrzeniem, obserwując go z rezerwą i odnotowując mjolnir na jego szyi i fragmenty tatuaży na ramionach. Raczej nie jest stąd. — Mogę w czymś pomóc? — pytam. Ton wyraźnie sugeruje, że raczej nie mam na to ochoty; w gardłowych nutach wybrzmiewa o chuj ci chodzi? zasłonięte uprzejmymi słowami. Wyswobadzam też ramię z jego uścisku, automatycznie zaciskając palce w pięść. Nie podoba mi się, gdy obcy ludzie uznają, że mogą cię swobodnie dotykać jak im się podoba. Prycham cicho na jego komentarz do książki. — Mhm. Nie mają tu komiksów, przykro mi, może poszukaj w innej księgarni — odpowiadam spokojnie, chociaż wiem, że raczej nie o to u chodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 18:25;

Odkrył tajemnicę, dlaczego jej twarz tak bardzo przyciąga jego spojrzenie. Kogoś mu przypominała. Nie potrafił powiedzieć kogo, ale z pewnością już widział te oczy i tę minę. Zaraz jednak o tym zapomniał, kiedy dziewczyna wyszarpnęła się z jego uścisku i warknęła w jego kierunku. Przypominała mu nieoswojonego Ducha, który warczał i ujadał zębami, zanim go oswoił. Dlatego parsknął rozbawiony tym porównaniem, dla utrzymania tego stanu jej rozjuszenia, zamiast się cofnąć, opierając dłoń na półce nad jej głową. W ten sposób mógł pochylić się w jej kierunku, ze spokojem wysłuchując jej komentarza. Bardzo wprawnie z cynicznego tonu przeszła w neutralność i oziębłość. To coś, co rozpoznawał od razu. Jeszcze nie tak dawno temu sam się tak zachowywał, zanim w końcu poddał próby poznania osób w Hogwarcie i postanowił po prostu skończyć szkołę, bez zacieśniania jakichkolwiek więzów.
Takie piękne dziewczę, a w ustach gnój — mruknął w ripoście, chociaż wcale nie był pewien czy klęła. Wcześniej jej słowa nie zabrzmiały mu w żaden sposób znajomo, mimo znajomości wielu języków, portugalski, hiszpański czy inne im pokrewne języki były mu akurat obce. Niemniej, bardziej jej obecna postawa kazała mu podejrzewać, że raczej nie prawiła mu wcześniej komplementów, a jej słowa bardziej niż słodkie jak kwiatki, pewnie były barwne, jak najlepsze przekleństwa. Jemu też najłatwiej i najprzyjemniej przeklinało się w rodowitym języku. Czy, obcym, po prostu, dla większości brytyjczyków.
Możesz w czymś pomóc? — powtórzył za nią, w tym momencie taksując bezczelnie jej sylwetkę i strój, a zaraz potem uniósł kącik ust — Wątpię, żebym mógł dzielić z Tobą wspólne zainteresowania.
Inne ponad ciekawość nad lekturą, którą trzymała w dłoniach. Tą, na której teraz zacisnął teraz palce, nie spuszczając wzroku z jej oczu, odpowiadając.
Odłożę ją za Ciebie. Pewnie nie sięgniesz.
Błąd. Była wyższa niż założył, a jedynie przyzwyczajony do kobiet niskiego i średniego wzrostu wysunął błędny wniosek, tak naprawdę dopiero teraz głębiej zastanawiając się nad tym ile mierzyła sobie centymetrów. Nawet kiedy się wyprostował, różnica ich wzrostu nie była aż tak duża, jak ta, do której przywykł. Chociaż dalej górował nad nią wystarczająco, żeby móc się w tej pozycji czuć absolutnie komfortowo.
Możesz poszukać w innej księgarni tych swoich… komiksów.
Wiedział czym są, ale tak naprawdę nigdy żadnego nie trzymał w ręku. Bardziej niż mugolska rozrywka interesował go folklor i podania ludowe. Magia i fantasy zamknięte w komiksach to był ten rodzaj mistycyzmu, który dla niego uderzał w zbyt mało realne nuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 322
  Liczba postów : 143
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 20:03;

Znam ten odcień rozpoznania, z jakim na mnie patrzy – natychmiast oblewa mnie nieprzyjemny dreszcz, gdy to sobie uświadamiam. Przez tych obrzydliwych pisarczyków stałam się ciekawostką, na ten moment niestety dość rozpoznawalną sekundą eskapizmu od szarych, miałkich żyć i punktem odniesienia, z którego te życia nie wyglądają najgorzej, bo przynajmniej nie przydarzyło im się coś takiego. Może dlatego postanowił zawzięcie zawracać mi głowę. Najwyraźniej nie ma nic lepszego do roboty.
Mrużę powieki na jego komentarz, palce zaciskają się w pieść trochę mocniej, niż dotychczas. — Małych facetów najłatwiej poznać po tym, że sądzą, że zawartość ust kobiet to ich sprawa — mówię, parafrazując to, co Uma powiedziała mi po moim krótkim pobycie w Quahir al-Falak, taksując go oceniającym spojrzeniem. — Jeśli masz jeszcze jakieś błyskotliwe sugestie, to zachowaj je dla siebie — dodaję. Widząc spojrzenie, jakim mnie obrzuca, mam ochotę zrobić użytek z pięści; nie mam jednak wystarczająco dużo miejsca, żeby dobrze ustawić stopy i wziąć odpowiedni zamach. Zaczynam rozważać klasyczny cios czołem w nos i nawet wyobrażam sobie krew broczącą mu twarz. Jeśli będzie trzeba, na wszystko znajdzie się sposób.
Tak, ja też wątpię, żebyś mógł — odpowiadam beznamiętnie. Albo zignorował, albo nie zrozumiał aluzji w moich słowach, ale biorąc pod uwagę towarzyszący temu kretyński uśmieszek, stawiam raczej na to drugie, co sprawia, że jego komentarz staje się niesamowicie zabawny. Może nawet bym się zaśmiała, gdyby nie dyskomfort spowodowany jego dłonią zbliżającą się do książki, którą cały czas przyciskałam do piersi. Nie zależało mi na niej aż tak, ale mimowolnie użyłam też drugiej dłoni, żeby przytrzymywać ją przed sobą jak tarczę.
Niczego od ciebie nie potrzebuję. Odsuń się — mówię niskim, ostrzegawczym tonem. Mam naprawdę wielką ochotę go uderzyć i trochę liczę na to, że da mi do tego pretekst, chociaż jednocześnie najchętniej po prostu oddaliłabym się stąd najszybciej jak to możliwe. Nie daję jednak po sobie poznać jednego albo drugiego, podtrzymując jego spojrzenie. Nie wiem, czego się po nim spodziewać, więc nie spuszczam z niego wzroku, czujnie rejestrując każdy jego ruch, chociaż jednocześnie trudno traktować mi go poważnie, gdy recytuje moje własne słowa, jakby właśnie sam na nie wpadł. — Um menino tão grande, e sua cabeça é esterco. — Być może niemądrym było obrażanie kogoś nieznajomego w sytuacji takiej jak ta, ale to chyba trochę coś innego, jeżeli nie zrozumie? Nie mogłam się powstrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 20:45;

Nie spodziewał się po niej takiego zacietrzewienia. Mieszała w sobie spokój, opanowanie i głęboko skrywaną gorycz i wściekłość. Była jak zwierzę na uwięzi. Niby po dłuższym czasie zniewolenia spokojne, oswojone, ale w każdym momencie gotowe do ataku. Teraz ujadała groźnie, jednocześnie odsłaniając swoje słabe punkty. Z jakiegoś powodu uderzył w jeden z nich, chociaż nie wiedział jeszcze, co aż tak ją rozjuszyło.
Albo po tym, jak mali się czują, kiedy takimi się ich nazywa — odparł beznamiętnie, a chociaż zacisnął dłoń na krawędzi półki nad jej głową, nie dał do końca poznać po sobie rozdrażenienia. Oczywiście, że nie podobało mu się, kiedy ktoś nazywał go słabym, ale czy przejął się tym na tyle, żeby wierzyć jej słowom? Musiał znać swoją wartość, inaczej dawno stałby się nikim, nazywany już różnie.
Wyglądam ci na przejętego?
Nie cofnął dłoni. Zacisnął palce mocniej na oprawie książki, sprowokowany jej słowami i rozkazami. Przekornie robił jej na złość. Nie chciała się z nim siłować. To było wyzwanie, które mogła łatwo przegrać. Co dał wyraźnie do zrozumienia, bo chociaż trzymał na książce ledwie jedną rękę, szala zwycięstwa i tak przechylała się na jego stronę. Pomimo jej uporu, przyciągnął książkę bliżej własnego torsu. Byłby ją całkiem wyrwał z jej rąk, gdyby grzbiet nie zaczął uginać się pod naporem dwóch sił. Przeklął po islandzku i w końcu odpuścił.
Wcześniej przyparta przez niego w kozi róg i zmuszona przyłożyć siłę ciała, jeśli naprawdę chciała zagarnąć dla siebie tę książkę, teraz, kiedy uwolnił rękę z oprawy książki, pod impetem nagłej zmiany położenia, zachwiała się w tył. Wahał się czy podtrzymać ją w talii, czy pozwolić jej upaść. Dlatego ciężko przyłożył dłoń do jej krzyża w ostatnim momencie, czując jak ciężar jej ciała opiera się na napiętych mięśniach jego przedramienia. Syknął.
Ég kem alveg af fjöllum*.
Odpowiedział jej po islandzku. Tak naprawdę nie powiedział nic, co miało ją obrazić, ale tak miało to zabrzmieć, bo bez wątpienia ona obrażała jego. Dlatego zmrużył powieki i puścił ją, dość raptownie, wyzbywając się w tym ruchu wyczucia, bo miał granice swojej cierpliwości, które właśnie pękły na jej oczach.
Nie mów mi co mam robić.
Miła wizyta w księgarni skończyła się wątpliwie przyjemnym spotkaniem. Cofnął się o krok rozprostowując palce jednej dłoni i rozluźniając przedramię. Czuł na nim echo zetknięcia z jej ciałem i niegroźne przeciążenie mięśnia, które miało minąć już na chwilę, ale na razie wprawiało go w dyskomfort i struwało mu krew. Dlatego przeczesał z rozdrażnieniem przydługie pasma włosów, brzęcząc przy tym obijającymi się o siebie wikińskimi bransoletami na przegubie ręki,
Biedna, villtur. Co cię tak płoszy i rozjusza, że musisz ujadać, jakbyś walczyła o życie?

*Nie mam pojęcia o czym mówisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 322
  Liczba postów : 143
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 23:20;

Nieznacznie unoszę jedną z brwi, słysząc jego odpowiedź. Najwyraźniej w coś trafiłam, skoro zamiast przyznać mi rację, ten odwraca sytuację w taki sposób, żeby wywołać dla siebie współczucie. Łapię się na to na chwilę, zastanawiając się, czy może nie jest aż tak mały jak jego słowa, ale ostatecznie wciąż jest impertynentem, który beztrosko przekracza moje granice, najwyraźniej sądząc, że wszystko mu wolno – a ujma gra pierwsze skrzypce, zamiast zrozumienia dla problemu, do którego nawiązałam.
Szkoda, że nie czują się równie mali, podejmując wybory, przez które na to miano zasługują — odpowiadam więc sucho. Świat byłby wtedy pewnie zbyt piękny, żeby być prawdziwy. Tak samo jak ten, w którym mój rozmówca uprzejmie stosuje się do moich sugestii i znika mi z oczu.
Nie wiem, czemu dokładnie tak kurczowo trzymam tę książkę i nie pozwalam jej sobie wyrwać, nawet kosztem jej stanu – jebać to, najwyżej za nią zapłacę. Pewnie dlatego, że to jedyne, co wypełnia przestrzeń między nami i wolę, żeby tak zostało, poza tym, że wkurwia mnie myśl, że to on miałby postawić na swoim. Czuję się w obowiązku pokazać mu, że nie na wszystko może sobie pozwolić – nawet jeśli to tylko dobry sposób na zracjonalizowanie dumnych odruchów. Nie obchodzi mnie to aż do momentu, w którym to on puszcza książkę, a ja czuję, że lecę do tyłu i że wygrana nie zawsze smakuje dobrze. Syczę do wtóru z chłopakiem, gdy jego ręka ląduje na moich plecach.
Du spielst besser nicht mit mir — odpowiadam, automatycznie zmieniając język na w brzmieniu trochę bardziej przypominający ten, którego użył chłopak. Może w którymś języku moja wiadomość w końcu dotrze, jeżeli nie docierała po angielsku, co potwierdza swoimi następnymi słowami. Niewiarygodne, że ktoś ewidentnie świadomy tego, że znajduje się gdzieś, gdzie nie powinien, obraża się za upomnienie. Przynajmniej zabrał rękę i przynajmniej w końcu zdaje sobie sprawę, że nie mam ochoty na żarty.
Zrobię co uznam za stosowne — informuję go. Biorę głęboki oddech, gdy w końcu się odsuwa i zdejmuję jedną dłoń z książki, żeby umieścić ją w kieszeni, na różdżce. Ujadać. Z wprawą opanowuję nadmiar emocji, wywołanych głównie tym, że chociaż ostatecznie mija się z prawdą, to jednak oscyluje w swojej ocenie znacznie jej bliżej, niż bym się spodziewała. Trzymam się jednak nieprawdy w jego słowach. Nie jestem spłoszona, i nie jestem przekonana, czy rozjuszenie to dobre słowo na opisanie mojego stanu, bo za mało posługiwałam się angielskim, ale mojego ujadania nie słyszał na pewno, w końcu całkiem wytrącić mnie z równowagi mu się nie udało. — Twój zmysł obserwacji cię zawodzi. Może to przez zranione ego? — Uma często powtarzała, że moja szczerość kiedyś mnie zgubi. Gdyby mnie teraz słyszała, pewnie dostałaby migreny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyNie 2 Sty - 23:51;

Jeg gir faen i de — odpowiedział, mechanicznie również zamieniając język, którym się posługiwał, chociaż zaraz wyjaśnił, co powiedział, bo w przeciwieństwie do niej, kiedy kogoś chciał obrazić, chciał, żeby ten dokładnie znał jego zamiary i słowa:
Chuj mnie to obchodzi.
Istotnie, nie mogłoby go przejmować jeszcze mniej, co inni o nim myślą i jak powinien się zachować, żeby ulżyć ich wyobrażeniu o tym, jaki powinien być. Gdyby tak zrobił, nie byłby przecież tak wkurzający, prawda? Denerwowało ją to, że nie mogła kontrolować jego zachowań. Może przywykła do tego, że ludzie zawsze grali tak jak im zagrała? Może lubiła się rządzić? A może były to tylko błędne trafy i była tak irytująca bez żadnej przyczyny. Po prostu z natury, lubiła zrażać do siebie ludzi. Nie wnikał w to. Splótł ręce na piersi, pozwalając żeby splecione na piersi przedramiona podkreśliły jego niezbitą postawę, podobnie jak chłodne spojrzenie jakim ją obdarował.
Jeśli chcesz mi coś powiedzieć, powiedz mi to wprost, tak, żebym dokładnie Cię zrozumiał. Jak dotąd nie masz z tym przecież żadnego problemu.
Wypomniał jej brak logiki, krytykując jej postawę i mimochodem, ostatni raz zerknął za książką, którą wyraźnie musiał sobie odpuścić. Niechętnie, ponieważ uleganie jej było ostatnim na co mial ochotę, ale robienie szopki w księgarni, w której często bywał również. Dlatego utrzymał dystans, odgradzając się od niej zamkniętą postawą. Ta dziewczyna, widział, przynosiła same kłopoty, a ledwie się znali. Współczuł tym, którzy mieli okazję poznać ją bliżej, bądź skazani byli na bardziej zacieśnione stosunki z jej osobą. Zaskakująco, nie myliła się wiele do jego dużego ego, ale co do zmysłu obserwacji, trochę. Tak naprawdę nie próbował udawać wielce przenikliwego. Przenikliwość nie była jego mocną stroną, jeśli chodziło o osoby mu obce, czy jeszcze obojętne. Tak samo często, jak poddawał się spostrzegawczości, polegał też na impulsach, akurat wtedy, kiedy miał na to ochotę. Teraz, zdał się na zwierzęce instynkty, zamiast zdroworozsądkowości.
Twoja troska o moje ego jest wręcz urzekająca. Dzięki. Zajmij się sobą. Ze swoją ujmującą osobowością nie chciałabyś kiedyś skończyć sama — rzucił kończąc z nią słowne przepychanki, wyjątkowo przyjmując, że tę gierkę słowną przegrał. Zakładał jednak, że będzie to ostatnia, jaką przyjdzie im toczyć, że więcej się nie zobaczą, dlatego nie musi się szczególnie przejmować efektem tej rozmowy. Jeszcze nie wiedział, że się myli.
Przerzucił uwagę na półki nad jej głową akurat był ten dział, który najbardziej ją interesował. Chociaż wiedział, że nie powinien i że ją to zdenerwuje, wyczerpał dla niej limit słów, jakimi chciałby się z nią podzielić, dlatego proste: "przesuń się" nie przeszło mu teraz przez gardło. Zamiast tego, chwycił ją w pasie i przestawił pół metra dalej bez słowa. Po momencie sięgając po jeden z tytułów, który go zainteresował z biblioteczki.
Dla bezpieczeństwa jednak zerkając na nią kątem oka. Miał dziwne wrażenie, że mogła go zaatakować wtedy, kiedy najmniej by się tego spodziewał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 322
  Liczba postów : 143
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyPon 3 Sty - 22:34;

Mhm. Domyśliłam się — mówię beznamiętnie, bo w istocie, nie zaskoczył mnie tym stwierdzeniem ani trochę, a jedynie utrwalił swój obraz uwity z moich podejrzeń i pobieżnych obserwacji: miałam do czynienia nie tylko z gburem, ale i bezrefleksyjnym mizoginem. Piękny dzień. Aż odechciewa się wychodzić z domu.
Mjinga, po angielsku też nie rozumiesz, nie będę się wysilać. — To, że wdałam się z nim w dyskusję na aż tak długo już samo w sobie było z mojej strony idiotyczne. Zazwyczaj nie tracę aż tyle czasu i energii na bezsensowne przepychanki, aczkolwiek poczyniłam mu uprzejmość, że mimo iż odciął mi drogę ewakuacji, mimo wszystko próbowałam dyplomatycznie wybrnąć z sytuacji, zamiast uciec się do dużo bardziej zachęcających rozwiązań fizycznych.  Cierpliwość powoli mi się jednak kończy – co w moim przypadku oznacza, że przełykam cisnące się na usta słowa o tym, że samotność to właśnie to, do czego tutaj dążę. Kuimba miał powiedzenie, które idealnie by tę sytuację podsumowało: nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw ściągnie cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. A niech myśli, że wygrał, nie obchodzi mnie to.
Już mam zamiar odejść, gdy chłopak łapie mnie w pasie i przesuwa na bok, jakbym była przedmiotem. Natychmiast czuję krew buzująca żyłach z wściekłości i muszę przymknąć na moment oczy, żeby nie wybuchnąć. Opanowuję się jednak, zanim nachylam lekko w jego stronę.
Dotknij mnie jeszcze raz, to będziesz musiał wyciągać swoje testículos spomiędzy regałów. — Wypowiadam te słowa wyraźnie i cicho, ale mimo to stanowczo i gniewnie, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie zawaham się, jeśli będzie próbował sprawdzić, czy ta groźba ma jakieś pokrycie. Zaraz potem odwracam się i odchodzę kawałek dalej, do półki z książkami o astronomii, do której zmierzałam wcześniej, zanim mi przeszkodził. Staram się nie zwracać na niego uwagi, chociaż złość wciąż buzuje pod powierzchnią, gdy przyglądam się grzbietom książek, nie do końca będąc w stanie skupić się na tytułach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyPon 3 Sty - 22:57;

Po wyciągnięciu książki i odczytaniu tytułu, otworzył ją, upewniając się, że to dokładnie ta lektura, którą chciał przeczytać. Przeczytał jednak kilka wersów i zatrzasnął tomik, aż kurz wzbił się w powietrzu, chociaż książka nie była przecież aż tak stara. Oparł się na przedramieniu o biblioteczkę i przetarł wolną dłonią oczy. Dziwnym trafem, jakoś odechciało mu się czytać. Nie do końca był pewien jak to się stało, że dał się tak łatwo sprowokować. Czasami był oazą spokoju i nic go nie obchodziło, a czasem jego dzika natura rwała się w nim na światło dzienne i nie pozwalała mu włączyć chłodnego rozumowania. To ta chora mieszanka islandzkiego chłodu i zdystansowanego usposobienia, z wyuczoną przez życie nadgorliwością i intuicyjnymi zapędami.
Był naprawdę zmęczony. Nie tylko tą rozmową, ale każdym dniem w szkole i w gruncie rzeczy, każdym w Wielkiej Brytanii.
Do księgarni wybierał się po chwile spokoju, ale tu żadnej nie zaznał. Rok szkolny jeszcze się nie zaczął, a on już miał ochotę zawinąć manatki i nigdy nie wracać do Londynu. Nie był jednak typem, który długo użalałby się nad swoim położeniem, dlatego odetchnął, przegryzł dumę i skierował kroki do kasy, jednak postanawiając poświęcić kilka galeonów dla świętego spokoju.
W gruncie rzeczy miał wychodzić, ale zatrzymał się jeszcze w drzwiach. Wręcz z impetem oparł się o framugę, aż ta zatrzeszczała pod jego ciężarem. Przez chwilę wahał się czy się odwrócić, czy wyjść bez słowa. Ostatecznie jednak zawrócił i oparł się z książką na blacie, a drugą ręką zaraz obok, przypatrując się nieznajomej chwilę.
Pożycz mi tę książkę, jak już ją przeczytasz, a będziesz mogła zrobić z moimi testículos cokolwiek ci się podoba.
Chociaż nie znał tego słowa, wypowiedział je z nienagannym akcentem, bo nowe języki nigdy nie stanowiły dla niego żadnego problemu, a kiedy znało się ich już kilka, z czasem zauważało się, że każdego kolejnego coraz prościej jest się nauczyć. Intuicyjnie i też na bazie powiązań z innymi. Nie podobało mu się co prawda, że słowo było łudząco podobne do swojego angielskiego odpowiednika, więc jeśli znaczyło to samo, najpewniej wcale by mu się to nie spodobało. Mimo to spuścił głowę z rezygnacją i parsknął krótko.
Wcisnąć między regały, jeśli ci to poprawi humor. Jeszcze jej nie skończyłem.
Wskazał głową na lekturę i odepchnął się od stołu.
Znajdziesz mnie w Hogwarcie.
To był ślepy strzał, że tam właśnie się spotkają. Na oko wyglądała mu dość młodo, żeby chodzić do szkoły, chyba, że już skończyła szkołę, a na studia nie szła. Ale byłby to zbyt wielki przypadek, gdyby akurat teraz, przed rozpoczęciem roku szkolnego, ktoś w jej wieku kręcił się bez przyczyny po Pokątnej.
Ragnarsson.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 322
  Liczba postów : 143
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyPon 3 Sty - 23:49;

Wzdycham z ulgą, gdy uświadamiam sobie, że w końcu coś do niego dotarło i nie próbował przedłużać tej, podejrzewam że wzajemnej, tortury, zajmując się sobą. Teraz wreszcie mogę spokojnie przejrzeć tytuły, chociaż już teraz wiem, że żaden nie przyniesie takiej satysfakcji i postępów, co zwyczajne opowieści Kuimby przy ognisku. Niemniej wyciągam jeden z wolumenów, który przykuł moje uwagę i otwieram go na spisie treści, który przeglądam szybko, zanim nie przerzucam kilku stron. Wciągam się w lekturę gładko, chociaż czytając o Krzyżu Południa widzę przed oczami dłoń Umy wskazującą konstelację na niebie, gdy pierwszej nocy w Brazylii leżałyśmy wyciągnięte w trawie obok namiotu, podziwiając kolejny odkrywany fragment nieboskłonu. Pogrążam się we wspomnieniu na tyle mocno, że w pewnym momencie gubię wątek podejmowany przez autora książki, a także tracę czujność – podskakuję w zaskoczeniu, gdy znów słyszę głos chłopaka. Zatrzaskuję okładkę i odkładam wolumen na półkę.
O dziwo – tym razem nie wywołuje we mnie frustracji, chociaż w myślach wypominam mu, że ta prośba ma charakter oznajmienia. Zapomniałam o książce wciśniętej pod ramię, na którą spoglądam w przelocie, gdy o niej wspomina. Przez chwilę przyglądam mu się intensywnie, zanim się odzywam.
Mnie w Hogwarcie nie znajdziesz — mówię. Przemilczam fakt, że tylko w tym roku – że w przyszłym już jak najbardziej. Zastanawiam się chwilę, ale ostatecznie i tak nie mam zamiaru jej kupić, a jeśli jemu zależy na niej na tyle, żeby się po nią cofnąć i w miarę uprzejmie poinformować o tym, że chciałby ją pożyczyć, to niech ją ma. — Przemoc nie poprawia mi humoru. Czasami jest niestety po prostu konieczna. — Wypowiadając te słowa, przechodzę kilka kroków, żeby stanąć naprzeciwko chłopaka i trzymając książkę za dolny brzeg, wyciągam ją w jego stronę. — Simmons — mówię. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby przedstawiać się jeszcze do niedawna używanym nazwiskiem. Może dlatego, że nikt go nie zna, nie było wymieniane w prasie, jest bardziej anonimowe od Farris, chociaż ten zabieg nie ma zbyt dużego sensu – w końcu widziałam jego wcześniejsze spojrzenie, rozpoznał mnie. Nie zaszkodzi chyba jednak lekko zbić go z tropu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyWto 4 Sty - 14:54;

Mruży oczy. Wyjątkowo nie przez niezadowolenie, a po prostu poniekąd zaskoczony błędem w swojej ocenie. Był pewien, że nie mógl się co do niej mylić i wyglądała mu na uczennicę, może studentkę. Głupia też nie była, żeby rezygnować z dalszego stopnia nauki, który otwierał nowe horyzonty. Z drugiej strony, gdyby to on tylko raz rozważał porzucić szkołę… a przecież sam też głupi nie był. Ostatecznie wzruszył ramionami i postanowił nie skomentować tej kwestii, bo jeszcze gotowa byłaby się rozmyślić do książki, którą go obdarowała. Istniała w końcu duża szansa na to, że mógł ponownie przybrać pozę, która by jej się nie spodobała. Było to zadziwiająco proste. Wystarczyło mu, żeby był sobą, nie musiał się nawet bardzo wysilać.
Vindictus Viridian — dodał jeszcze w ramach przedstawienia, skoro już tak chętnie wymieniali się nazwiskami. Mówiąc to, wskazał głową na książkę, którą właśnie od niej odebrał. — jeden z autorów tej książki. Napisał “Jak oswoić tygrysa?”. Polecam, ta książka opowiada o Tobie.
Tymi słowami zakończyli rozmowę i, jak się okazuje, bardzo krótką nie-znajomość.
Teraz nie będę miał już powodu, żeby cię szukać — dodał do siebie i machnął jej książką na pożegnanie, z tego wszystkiego nie pamiętając, żeby za nią zapłacić. Właściciel jednak musiał go znać na tyle, że mógł mu zaufać, że przy następnej wizycie ją opłaci. Słaby byłby z niego złodziej, gdyby postanowił kraść ze sklepu, w którym najczęściej przesiadywał.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


May Jupiter Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krótka fryzura, zachrypnięty głos, papieros w ustach, ekscentryczne stroje, dziwaczny manieryzm i wieczny poker face
Galeony : 322
  Liczba postów : 143
https://www.czarodzieje.org/t20885-may-jupiter-farris#668762
https://www.czarodzieje.org/t20896-poczta-emdzej#669053
https://www.czarodzieje.org/t20895-mj#669052
https://www.czarodzieje.org/t20894-may-jupiter-farris#669001
https://www.czarodzieje.org/t20922-mj-farris-dziennik
Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8




Gracz




Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta EmptyWto 4 Sty - 18:27;

Huh? — Przechylam lekko głowę, gdy wymienia znajomo brzmiące nazwisko, którego jednak nie potrafię od razu skojarzyć. Wymieniony tytuł wszystko jednak rozjaśnia. — Czytałam. Nie całkiem. — mówię dość wymijająco, bo pod pewnymi względami ma rację. Potrafiłam się do niej całkiem nieźle odnieść, gdy miałam szesnaście lat i czytałam ją po raz pierwszy i chociaż niewiele z niej obecnie pamiętam, istnieje prawdopodobieństwo, że teraz byłaby to lektura jeszcze bliższa sedna, niż wtedy. Nie mam zamiaru go jednak w tej kwestii uświadamiać i tylko odprowadzam go wzrokiem do wyjścia, unosząc lekko brwi, bo wychodzi na to, że właśnie asystowałam w kradzieży. Wzdycham, podchodząc do kasy, przy której sięgam po mapę magicznego Londynu i wyciągam portmonetkę. — Zapłacę też za to, co on wyniósł — mówię do sprzedawcy, wskazując głową wyjście i podaję mu potrzebne dane – nawet nie zauważył, że coś takiego się wydarzyło. Płacę, chwytam swoją mapę, stawiam do piony kołnierz, by znów częściowo zakryć twarz i wychodzę oddać się dalszej eksploracji.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QzgSDG8








Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty


PisaniePewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty Re: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta  Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pewnego razu w księgarni, ktorej nazwy nikt nie pamięta QCuY7ok :: 
retrospekcje
-