Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Dziedziniec wieży z zegarem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 40 z 40 Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyPią Cze 11 2010, 02:51;

First topic message reminder :


Dziedziniec wiezy z zegarem
Dziedziniec wieży z zegarem wydaje się być jednym z najstarszych miejsc w zamku. Łączy most wiszący z resztą budowli, a również wysoką wieżą zegarową. Na prawie samym szczycie znajduje się ogromny, przeszklony zegar. Można się do niego dostać pokonując wąskimi, drewnianymi schodkami pięć piętr. W środku znajdują się różne mechanizmy a także dzwony; niektóre ogromne, miedziane inne zaś złote. Na środku dziedzińca wybudowana natomiast została niewielka fontanna z czterema gobelinami.

UWAGA! W tej lokacji na okres październik/listopad musisz rzucić kostką kiedy tu jesteś, ze względu na wykonane tu zadanie na kółka przez Fillina Ó Cealláchaina.

Zmiana wyglądu lokacji: Z goblinów nie leci woda, a z jednego krew (albo coś co ją przypomina), drugiego mleko, trzeciego atrament, czwartego sok dyniowy. Wszystko to wlatuje do fontanny.

Rzuć kostką k6 na efekt:

1 - Próbujesz przysiąść gdzieś sobie a tutaj okazuje się, że rzucone tu było zaklęcie Spinale. Ha, ha bardzo zabawne, teraz jesteś cały w drobnych ranach na Twoich Twoich pośladkach. Dodatkowo rzuć kostką. Parzysta - podarło Ci również dużą część ubrania, Nieparzysta - nie szarpnąłeś ubrań aż tak, więc nic ci nie podarło, a jedynie lekko zraniło.
2 - Chcesz oprzeć się o kolumnę obok której stoisz... A jej nie ma tak naprawdę. Przenikasz przez coś co tak naprawdę nie istnieje i wpadasz do fontanny. Cały lub połowicznie, jak wolisz. W każdym razie ociekasz mieszanką czterech cieczy wylatujących z fontanny. Apetycznie!
3 - Nie masz pojęcia, że fontanna została odrobinę przerobiona i Kiedy chcesz usiąść na niej tak jak często robią tu uczniowie, okazuje się, że została ona lekko transmutowana i tam gdzie siadasz, wcale nie ma kamienia... Wpadasz całkowicie do fontanny. No pięknie.
4,5,6 - Nie musisz nic robić, a fontanna i tak Cię dopadnie! Co jakiś czas gobliny obracają się i robią niewielki raban na dziedzińcu. Niektóre z nich buchają swoimi cieczami gdzie popadnie, od  czasu do czasu ubrudzając uczniów. Kiedy ty wchodzisz na dziedziniec, właśnie jest jeden z tych momentów. Możesz spróbować uciec przed cieczą jeśli chcesz.
Rzuć kostką k6 by sprawdzić czym zostałeś oblany. 1 - mleko, 2 - krew, 3 - atrament, 4 - sok dyniowy, 5 i 6 - wybierasz sam.
Dodatkowo możesz, aczkolwiek nie musisz,  rzucić na unik. Rzucasz literką.
Samogłoska - udaje Ci się uniknąć goblina
Spółgłoska - niestety i tak zostajesz zachlapany




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:16, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Isilia Smith

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165cm
C. szczególne : Pieprzyk nad wargą
Galeony : 1079
  Liczba postów : 365
https://www.czarodzieje.org/t14191-isilia-smith
https://www.czarodzieje.org/t14253-isilia-smith#376344
https://www.czarodzieje.org/t14251-isilia
https://www.czarodzieje.org/t14205-isilia-smith
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyNie Kwi 26 2020, 18:36;

Naprawdę miała nadzieję, że uda jej się zrealizować plany dotyczące życia po szkole. Tak, obawiała się trochę, że może będzie miała niewystarczające kompetencje, ale to chyba było normalne. Bardziej by się niepokoiła, gdyby pewność siebie wybiła poza wskaźnik przyzwoitości. Ewentualne niepowodzenie mogłoby okazać się zbyt mocnym zderzeniem z rzeczywistością i nawet nie chciała wyobrażać sobie następujących po nim konsekwencji. Szkoda, że nie była bardziej utalentowana w dziedzinie artystycznej, zawsze wtedy jawiła się perspektywa tworzenia własnych dzieł i sprzedawania ich. Cóż, wciąż mogła to robić co prawda dla siebie, ale jeśli miała z tego frajdę i pozwalało jej się to odstresować, to nie zamierzała rezygnować. Nawet, jeśli świat nigdy nie zobaczy szkiców.
- Pamiętaj, że jak coś to zawsze masz jedną chętną osobę na koncerty. - uniosła kąciki ust w lekkim uśmiechu, wskazując na siebie palcem. Powiedziała to pół żartem, pół serio, chociaż naprawdę z przyjemnością przyszłaby słysząc, że Yuuko ma gdzieś występ. Może i dopiero co ją poznała, ale może akurat uda im się nawiązać dłuższą znajomość? Już teraz trzymała kciuki za Puchonkę, żeby przyszłość ułożyła się po jej myśli. Ona sama lubiła śpiewać, tylko nie przed publiką. W gronie znajomych? Jak najbardziej. Było to jednak bardziej dla zabawy i miłego spędzenia czasu niż na poważnie. - A na czym grasz? Zawsze tak bardzo podobało mi się, jak ktoś grał na fortepianie... Albo na skrzypcach. - podziwiała ludzi potrafiących wydobyć z instrumentów przepiękne melodie. Mogła siedzieć i wsłuchiwać się w nie godzinami.

@Yuuko Kanoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William S. Fitzgerald

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183,5 cm
C. szczególne : tatuaże: motyw quidditchowy na lewym ramieniu, czaszka wężna na prawej piersi i runa Algiz po wewnętrznej stronie lewego przedramienia | amulet z jemioły zawsze na szyi
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
Galeony : 3264
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t17623-william-s-fitzgerald#494556
https://www.czarodzieje.org/t17645-ulisses#495903
https://www.czarodzieje.org/t18851-fitzgerald-company#541760
https://www.czarodzieje.org/t17635-william-s-fitzgerald#495526
https://www.czarodzieje.org/t19423-william-s-fitzgerald-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyNie Kwi 26 2020, 21:15;

  Przekrzywił głowę lekko na bok i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej, spoglądając bacznie w kierunku Russeau, gdy dziewczyna zamyśliła się nad jego ostatnią odpowiedzią. Musiała to już wiedzieć; on sam nie miałby już na tym etapie żadnych wątpliwości, bo szczerze powiedziawszy, nie byłby sobie w stanie nawet przypomnieć jakiejkolwiek innej postaci żeńskiej z rodzeństwem, która odegrałaby jakąś rolę w Bitwie.
  Przyklasnął i zaraz po tym wykonał w jej kierunku gest, gdy Ślizgonka podała nazwisko, ignorując przy tym tą powątpiewającą nutę w jej tonie.
  — Mamy to, panie i panowie! Tak, chodzi o Ginny Weasley — rzucił nieco teatralnie, unosząc przy tym kącik ust. Potem skinął głową, gdy zaprzeczyła jego pytaniu; jedną opcję mógł już śmiało wyeliminować. — Hmm… dobra, raz reemowi śmierć, moja postać to Ron Weasley? — Też zdecydował się na próbę odgadnięcia, bo w tej chwili to już w zasadzie było takie trochę fifty-fifty; albo trafi, albo nie.

@Katherine Russeau
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Kwi 28 2020, 15:47;

Lekcja zbliżała się ku końcowi. Caine przechodził miedzy uczniami, słuchając ich wymian zdań. O dziwo, znali nawet większość szczegółów biografii swoich bohaterów, czy ich osiągnięć w Bitwie o Hogwart, co potwierdzało, że być może wynieśli z tych zajęć dopełniających jakąś wiedzę. Zatrzymał się przy @Morgan A. Davies i @Rasmus Vaher, nie spodziewając się zadanego pytania akurat przez gryfonkę, ale skinął w zrozumieniu głową, zauważając znikające z nad jej głowy nazwisko.
Dobre pytanie, panno Davies. Był i nie był członkiem Zakonu Feniksa — przypomnienie sobie tej wiedzy jemu samemu zajęło kilka sekund. W końcu historykiem był od tego roku, czerpał wiedzę głównie z własnej pasji, nie z doświadczenia nauczania. — Był istotnym dla Zakonu Feniksa sojusznikiem, choć oficjalnie do niego nie przynależał. Ciężko jednak mówić o jednoznacznym wykluczeniu go z ugrupowania. Jak wiemy większość członków Zakonu Feniksa była umowna. Nie posiadał on oficjalnej listy członkowstwa, więc... tak. Uznałbym go za członka. Pomimo, że dołączył później, jako sojusznik, a nie członek nowo powstałego składu. Myślę jednak, że to kwestia wolnej interpretacji.
Odpowiadając na pytanie, miał nadzieję, wyczerpująco, ruszył pod fontannę. Przystanął przy niej, przysiadając na kamieniu. Część uczniów już skończyła zadanie, druga część wydawała się zaangażowana w prowadzenie dalszej gry. Zerkając jednak na zegarek, utwierdził się, że lekcja trwa już zdecydowanie za długo. Część z uczniów być może jeszcze chciała załapać się na kolejny posiłek w Wielkiej Sali. Inni pewnie mieli własne zajęcia. Dlatego ściągnął ich uwagę głośnym:
Uwaga!
Kiedy wszyscy skoncentrowali na nim spojrzenie i upewnił się, ze chwycił ich koncentrację, odchrząknął:
Na dziś to już wszystko. Wszystkim tym, którym udało się dokończyć zadanie przysługują dodatkowe punkty dla domu. Jeśli ktoś z was jest ciekawy kim był i nie zdążył tego rozwikłać, zachęcam do rozmowy we własnym zakresie. Póki co, możecie się rozejść. Dziękuję wszystkim za zaangażowany udział w zajęciach.
Musiał docenić aktywność każdego z obecnych, chociaż przypomniał też spóźnionym o ujemnych punktach dla domu. Zgromił też kilka co żywszych dyskusji spojrzeniem, nie znając norweskiego, nie mogąc znać przyczyny żywej dyskusji.


    | zt dla wszystkich


Jeśli ktoś chce jeszcze dokończyć zadanie to śmiało, niemniej nie otrzyma już za to punktów dla domu. Podsumowanie lekcji znajdziecie w tym poście. Punkty do kuferka i przedmioty postaram się rozdać dzisiaj. Jeśli coś przegapiłam (Klątwa Elijaha Swansea, który wiecznie nie dostaje ode mnie punktów xDD), piszcie na pw, bądź gg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskich komiksów Marvela i DC.
Galeony : 211
  Liczba postów : 341
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyPon Cze 08 2020, 17:41;

Łaziła po zamku i jego okolicach bez większego celu. Ostatnio nie bardzo miała ochotę na opuszczanie dormitorium, ale w końcu się przełamała i wypełzła ze swojej jaskini. Nie miała pojęcia, skąd się wzięło to jej lenistwo, ale postanowiła jakoś mu zaradzić. Jej motywacja do zmiany trybu życia szybko jednak zdechła śmiercią naturalną, bo Kryśka należała do osób, które dosyć szybko się w trakcie takich samotnych wypraw nudziły.
Nie wróciła jednak od razu na terytorium Gryfonów. Zawędrowała za to na jeden z dziedzińców, gdzie postanowiła spędzić trochę czasu. Podeszła bliżej fontanny i usiadła przy niej, przodem do wieży zegarowej. Wbiła wzrok we wskazówki zegara, zastanawiając się mimowolnie nad pracą jego mechanizmów. Trochę była tego ciekawa, ale przez lęk wysokości nie zdobyła się na to, by wdrapać się na wieżę i sprawdzić, co tak naprawdę się tam kryje. Po chwili wyjęła z kieszeni cukierki kawowe i zaczęła je pochłaniać w zastraszającym tempie, robią jednocześnie notatki w jednym ze swoich brudnopisów. Plan biznesowy nie zrobi się sam.

@Russell Alvarez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laurel Miskinis

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : litewski akcent, dużo przekleństw, donośny głos
Galeony : 198
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t18096-laurel-miskinis#514713
https://www.czarodzieje.org/t18100-plomykowka-kitka#514798
https://www.czarodzieje.org/t18097-laurel-miskinis#514712
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyNie Wrz 13 2020, 12:07;

| inny język |

Czuła się bardzo mała w tym wielkim zamku. Zwłaszcza przez to, że najbliższy jej kumpel już ukończył studiowanie. Nic więc dziwnego, że postanowiła zrzucić swoje towarzystwo i żale na Annabell, która była póki co jedyną osobą która byłaby w stanie teraz pojąć największe problemy Lau. Doskwierał jej brak towarzystwa więc sobie go szukała, aby swoją gwałtownością, chaosem i wyrazistością wnieść trochę dekoncentracji. Znalazła dziewczynę tam gdzie widziała ją z korytarza na którymś tam piętrze. Z ulgą przeszła na czesko-rosyjsko-litwiński, których języki były niejako do siebie podobne. Mało tego, używała gwary szkolnej z Souhvězdí, więc tutaj bariera językowa nie będzie stanowić żadnego problemu. - Uff, dobrze, że cię złapałam. Błagam, nie mów, że ty też się uczysz. - jęknęła i od razu usiadła obok ślizgonki, żałując okropnie, że nie trafiła do tego samego domu co ona. Jakoś tak w Gryffindorze ciężko było jej znaleźć solidnych znajomych. - Nowy rok szkolny a ja mam już dosyć. Jak nauczyciele ośmielają się zadawać prace domowe w pierwszym tygodniu września!- zmarszczyła nos i teatralnie westchnęła. - Dobra, potrzebuję twojej porady. - darowała sobie gadanie o niczym i przeszła do sedna. Miała serdecznie dosyć swojego naburmuszonego humoru. Lazara spotka dopiero w weekend, a porad potrzebuje natychmiast. - Muszę odbić chłopaka pewnej lodowej krukońskjej purkwie. Muszę uzmysłowić temu chłopakowi, że będzie mu lepiej ze mną. Opiera się jeszcze, ale działam tak, aby w końcu uległ. Miał być mój! - czy Annabell byłaby w stanie za tą ostrością dostrzec, że oto pierwszy raz w historii świata Laurel uwzięła się na kogoś, bo jej… zależy ? Ta dziewczyna nigdy nie wiązała się z nikim na dłużej niż na miesiąc jednak w tym przypadku coś było na rzeczy. Ta zawziętość wymalowana na twarzy mogłaby niepokoić. Naprawdę chciała nakłonić Fillina do zdrady jego dziewczyny. Nie miała skrupułów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Annabell Helyey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170,5
C. szczególne : intensywnie niebieskie oczy; tatuaż ciągnący się od uda do żeber; węgierski akcent
Galeony : 287
  Liczba postów : 391
https://www.czarodzieje.org/t18101-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18110-listy-do-ann#514950
https://www.czarodzieje.org/t18111-relacje-ann#514951
https://www.czarodzieje.org/t18102-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18304-annabell-helyey-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyNie Wrz 13 2020, 17:10;

Powrót do szkoły był dla niej czymś normalnym. Wakacje były fajne, ale – nie odpoczęła. Annabell zaczynała już myśleć, że nie odpocznie nigdy, bowiem bezsenność, której się nabawiła pod koniec roku wciąż jej doskwierała, a przecież nie przyzna się nikomu, że przyszła uzdrowicielka, nie potrafi poradzić sobie ze zwykłą bezsennością u samej siebie. Inna sprawa była taka, że Helyey zaprzeczała, na każdy zarzut, że coś było nie tak. I choć wszyscy doskonale widzieli, że pod oczami miała ciemne cienie, a jej cera nieco przygasła, to nie mogli zrobić – no właśnie nic. Nie słuchała też nikogo, kto miał czelność chcieć jej pomóc i tak oto tkwiła w wielkiej pętli bez wyjścia, w której to udawała, że wszystko było w jak najlepszym porządku, kiedy oczywistością było, że to jedno wielkie kłamstwo. Czym jednak to było dla niej, skoro całe życie okłamywała samą siebie?
Podniosła wzrok na swoją przyjaciółkę z Souhvězdí, której widok przyniósł je ulgę. Laurel była czymś statecznym, co nie zmieniało się w jej życiu i były w jednej szkole od lat. Uśmiechnęła się więc na jej słowa i uniosła jedną brew. Annabell rzecz jasna siedziała na jednej ze szkolnych ławek, z książką na kolanach.
Znasz mnie, ja się wiecznie uczę. — parsknęła, korzystając z tych samych języków co Miskinis. To też było coś dobrze znane, czuła niewytłumaczalną ulgę z tego powodu. Przesunęła się trochę, robiąc Gryfonce więcej miejsca i zamknęła podręcznik do eliksirów, doskonale wiedząc, że Laurel nie pozwoli jej na kontynuację lektury. — Nie jest tak źle, przynajmniej testów jeszcze nie było. — odparła i szturchnęła ją ramieniem, parskając śmiechem. Helyey uczyła się cały czas i przez całe życie, więc prawdę mówiąc – było jej bardzo wszystko jedno. — Zamieniam się w słuch.
Patrzyła na swoją przyjaciółkę ze zdumieniem na twarzy. Znała już Laurel jakiś czas i doskonale wiedziała, że tak nie zachowywała się nigdy przedtem. Nie sądziła, że kiedykolwiek dotrwa do momentu, w którym Gryfonce zacznie naprawdę zależeć i prawdę mówiąc, Annabell nie była najlepszą osobą do udzielania raz sercowych, a tym bardziej emocjonalnych. Zaczęła się zastanawiać czy w ogóle był sens podjęcia się prób wyperswadowania tego pomysłu Laurel z głowy, ale szybko porzuciła te plany.
A o kim mówimy? — zapytała dziewczynę, uświadamiając sobie, że właściwie to zamierza jej pomóc. Co niby miała do stracenia, przynajmniej czyjeś życie nie oscylowało tylko i wyłącznie wokół prywatnych i rodzinnych dramatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laurel Miskinis

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : litewski akcent, dużo przekleństw, donośny głos
Galeony : 198
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t18096-laurel-miskinis#514713
https://www.czarodzieje.org/t18100-plomykowka-kitka#514798
https://www.czarodzieje.org/t18097-laurel-miskinis#514712
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyNie Wrz 13 2020, 17:49;

Wolałaby aby się tak pieczołowicie nie uczyła bowiem to budziło sumienie Laurel odnośnie jej własnych prac domowych, których nie ruszyła. Zapewne zajmie się nimi dopiero na ostatnią chwilę i to w środku nocy w przeddzień oddawania wszystkiego nauczycielom. Jak miała się skupić na uczeniu się skoro miała ważniejszą rzecz do roboty? Powinna wziąć przykład z Ann i się zająć nauką, aby potem się nie obudzić z ręką w chrobotkach. Westchnęła i dopiero kiedy łaskawie zatrzymała dłużej wzrok na twarzy dziewczyny to zorientowała się, że coś jest nie tak w tym spojrzeniu. Zaspanie albo chroniczne niewyspanie. Zmrużyła powieki gotowa poruszyć ten temat jak tylko wyżali się na swój własny problem. To oczywiste, że nie da się jej teraz uczyć. Swoją obecnością zarządziła przerwę bowiem potrzebowała konsultacji "ze swoim człowiekiem". - O Fillinie. Tym Irlandczyku z tego samego domu co ty. Zanim wyjechałam świetnie się bawiliśmy razem, a gdy wróciłam okazało się, że bawi się w jakiś związek z porcelanową krukońską lalką. - streściła mniej więcej w czym rzecz. Podczas imprezy świętego Patryka spędzała miło czas w ramionach Fillina, oczywiście na zapleczu gdzie nikt ich nie widział. - Oni do siebie nawet nie pasują. Ona ma wiecznie znudzoną minę, a on się przy niej marnuje. Ja go chcę, Ann. A on jest uparty i bawi się w wierność tej laleczce zamiast przejrzeć na oczy. - wydęła dolną wargę i oparła się o zimny filar. Za nic w świecie nie ustąpi. Nie może się poddać, za bardzo chciała tego konkretnego człowieka aby o nim zapomnieć. To nie była sama fizyczność, oj nie. Zlokalizowała spojrzenie Ann i popatrzyła na nią bezradnie. Nie wiedziała co ma jeszcze zrobić, a kusiła go długo, intensywnie i co? Dalej był w tym pieprzonym związku!
- Te twoje doły pod oczami to mam nadzieję, że nie przez naukę a przez jakiegoś faceta? - zapytała kontrolnie. Choć Miskinis lubiła jak świat się kręcił wokół niej to jednak nie była egoistką. Dla "swoich" miała więcej uwagi i empatii tylko trzeba pozwolić temu się rozwinąć. Skrzyżowała ręce na karku. Nauka? Nie ma mowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Annabell Helyey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170,5
C. szczególne : intensywnie niebieskie oczy; tatuaż ciągnący się od uda do żeber; węgierski akcent
Galeony : 287
  Liczba postów : 391
https://www.czarodzieje.org/t18101-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18110-listy-do-ann#514950
https://www.czarodzieje.org/t18111-relacje-ann#514951
https://www.czarodzieje.org/t18102-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18304-annabell-helyey-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyPon Wrz 14 2020, 14:26;

Annabell nie znała innego życia niż tego z nosem w książkach. Rzecz jasna nie była też kompletnym kujonem, który nie robi absolutnie nic innego niż czytanie podręczników. Niemniej jednak zdecydowanie częściej skupiała się na swoich ocenach, jakby od nich miało zależeć całe jej życie i prawdę mówiąc nie było znowu w takim błędzie. Słowa matki wciąż i nieustannie rozbrzmiewały jej w głowie, że mogło być lepiej, że powinno być lepiej, a cała ta presja coraz bardziej naciskała na ramiona Helyey, która coraz mniej sobie z nią radziła. Było to też coś statecznego w jej życiu, te całe godziny, które spędzała powtarzając formuły zaklęć uzdrawiających, czy też składniki eliksirów, a stateczność była jej właśnie teraz potrzebna. Nie miała siły na balowanie od zmierzchu do świtu i bieganie po szkole, starając się, by kłopoty znalazły ją. Była zmęczona, po prostu i po ludzku.
Nieważne jednak jak bardzo ona sama nie radziła sobie z własnymi problemami, to była gotowa rzucić wszystko dla swoich przyjaciół. Dlatego też nawet przez myśl jej nie przemknęło, by zbyć Laurel i kazać jej robić cokolwiek innego niż zawracać jej głowę. Właściwie była szczęśliwa, że Gryfonka chciała porozmawiać właśnie z nią, bowiem ostatnimi czasy życie towarzyskie Annabel, cóż, nie istniało, a wakacje wcale tego nie zmieniły.
Skinęła głową na słowa dziewczyny, próbując dopasować imię do twarzy, którą mijała na szkolnych korytarzach i kiedy była prawie pewna, że jej się to udało, spojrzała na Laurel, której twarz chyba mimowolnie wyrażała mnóstwo emocji. Nie wiedziała czy kiedykolwiek widziała Litwinkę aż tak zdeterminowaną, cóż, na pewno nie o jakiegoś chłopaka. Uświadomiła sobie, że coś musiało faktycznie być na rzeczy, chociaż musiała przyznać, że cholernie ją to zaskoczyło.
A od kiedy ty bawisz się w związki? — zapytała i uniosła jedną brew, patrząc na nią wyczekująco. Bądź co bądź coś jej tutaj nie grało i nawet jeśli była przekonana, że pomoże Laurel jak tylko będzie potrafiła, to nie mogła się powstrzymać przed zadaniem tego pytania, chociaż sama w tej kwestii nie była zbyt dobra i niemalże panicznie bała się zobowiązań. Miała ich już za dużo. — Próbowałaś z nim, no nie wiem, na przykład porozmawiać? On wie, że ci zależy? — rzuciła pierwsze co jej przyszło do głowy, mając szczerą na dzieję, że Laurel nie zaprzeczy, wtedy będą kombinować dalej.
Po jej pytaniu Annabell odwróciła wzrok, by zaraz potem przenieść go na swoje dłonie. Przez chłopaka? Powstrzymywała się przed pełnym goryczy parsknięciem. Nawet nauka nie miała z tym nic wspólnego, ona sama nie wiedziała co miało, ale nie dające jej spokoju myśli, nie dawały jej także odpocząć.
To nic takiego. — odparła i machnęła ręką, wracając niebieskimi tęczówkami do Laurel. — Skupmy się na… Fillinie. — miała nadzieję, że to skutecznie odwróci uwagę Gryfonki od piętrzących się problemów Helyey.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laurel Miskinis

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : litewski akcent, dużo przekleństw, donośny głos
Galeony : 198
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t18096-laurel-miskinis#514713
https://www.czarodzieje.org/t18100-plomykowka-kitka#514798
https://www.czarodzieje.org/t18097-laurel-miskinis#514712
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptySro Wrz 16 2020, 19:53;

Zawszę pozostawała możliwość skonszachtowania się z jej bliźniakiem gdyby zmęczenie Ann było zbyt głębokie a wyjaśnienia niewystarczające. Może Laurel na taką nie wyglądała to jednak miała w sobie pokłady empatii, które uruchamiały się w poszczególnych sytuacjach. Im dłużej przyglądała się Ślizgonce tym więcej pytań rodziło się w jej głowie. Obgadają Fillina i będzie mogła postawić ją w ogniu pytań. Od zawsze uważała, że Annabell przydałby się jakiś porządny facet co zadbałby o jej wszystkie fizyczne potrzeby - to człowieka tak oczyszcza i uszczęśliwia, że Ann powinna otworzyć się na jakiegoś chłopaka (nie wspominając o poderwaniu takowego). Wykrzywiła się na myśl o związkach. - Nie lubię ich jak diabli, ale dla niego mogłabym zrobić wyjątek. Po prostu… za dużo czuję przy nim. A on tego nie chce. - opuściła wzrok na swoje ręce. Może Gunnar miał rację? Może nie powinna się tak narzucać ani tym bardziej próbować zaciągnąć Fillina do łóżka…? Ale co innego miałaby zrobić? Jeśli odpuści to nigdy w życiu on nie zmądrzeje i nie rzuci tej lodowatej idiotki… - Mówiłam mu, że go chcę. A on zbulwersowany, bo ma dziewczynę. A na pocałunek mi prawie odpowiedział! Potem się tylko otrząsnął i uwierzysz, że on chce byśmy byli jakimiś tam "ziomkami"? - popatrzyła na Ann w oczekiwaniu na potwierdzenie szoku związanego z marną propozycją "zastępczą" za związek. - Przecież on się marnuje przy tej laleczce. Nie widzę między nimi chemii. Nie wiem czemu on mnie olewa. - teoretycznie ciężko było zranić tak silną osobowość jaką jest Miskinis jednak… bardzo mocno jej zależało a to stanowiło ryzyko na większą bądź mniejszą tragedię. Była tak przejęta tym, co mówi, iż przyjęła zbywanie Annabell. Zapewne za jakiś czas zorientuje się w tym zagraniu i powiąże to z odwróceniem wzroku, ale nie teraz. Teraz to w oczach Laurel szlały jakieś iskry. Gotowa była zrobić wszystko, aby zdobyć Fillina ale non stop napotykała mur. Ile siniaków i guzów jeszcze zniesie zanim szlag jej nie trafi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Annabell Helyey

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170,5
C. szczególne : intensywnie niebieskie oczy; tatuaż ciągnący się od uda do żeber; węgierski akcent
Galeony : 287
  Liczba postów : 391
https://www.czarodzieje.org/t18101-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18110-listy-do-ann#514950
https://www.czarodzieje.org/t18111-relacje-ann#514951
https://www.czarodzieje.org/t18102-annabell-mia-helyey
https://www.czarodzieje.org/t18304-annabell-helyey-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyPią Wrz 18 2020, 12:00;

Miała nadzieję, że skutecznie odgoniła myśli Laurel wokół jej osoby. Nie chciała pytań, ponieważ była pewna, że wtedy będzie zmuszona przyznać się przed samą sobą do pewnych rzeczy, które tak skrupulatnie ukrywała w swojej głowie, nie pozwalając wyjść pewnym myślom na światło dzienne. Chłopaka nie szukała, nie chciała kolejnego obowiązku, jakkolwiek irracjonalnie to brzmiało. Skoro nie potrafiła zadbać o samą siebie, jakim cudem miała poradzić sobie z troską o drugiego człowieka. Wystarczyły jej już zapędy uzdrowicielskie, kiedy potrafiła wyrecytować większość leczących inkantacji przez sen, by tylko kiedyś móc komuś pomóc. Sama sobie pomóc jednak nie potrafiła, a świadomość tę przykrywała wszystkim innym, byle tylko nie musieć się do tego przyznawać. Nikomu.
Stukając więc paznokciami o okładkę zamkniętego podręcznika, patrzyła na gryfonkę, wsłuchując się w jej słowa i próbując poukładać myśli we własnej głowie, by jak najlepiej pomóc swojej przyjaciółce. Co prawda najlepszą doradczynią nie była w takich życiowych sytuacjach, ale starała się zrobić wszystko co w jej mocy. Wciąż była zdziwiona jak bardzo siedziała w tym Miskinis, nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek jakiś chłopak tak na nią działał. Uniosła brwi na wspomnienie pocałunku i pokręciła głową.
Nie mów mi, że pocałowałaś zajętego faceta, Lau… — powiedziała i westchnęła, bo doskonale znała odpowiedź na te słowa. Annabel ekspertem nie była, a jednak coś mówiło jej, że nie tędy droga. — Dobra, po pierwsze, to chyba nigdy nie widziałam cię tak zdesperowanej. — parsknęła — Po drugie – mam wrażenie, że im bardziej będziesz na niego naciskać, tym bardziej on zacznie uciekać. — wzruszyła ramionami i wyciągnęła swoje długie nogi przed siebie — To chyba zabrzmi super banalnie, ale może… powinnaś sprawić, żeby to on był zazdrosny? — rzuciła, by poczuć się koszmarnie głupio, bowiem kiedy tylko słowa te opuściły jej usta, uświadomiła sobie, że właśnie dała jej radę wyjętą z jakichś kiepskich romansów, czy coś ten deseń. Nie miała jednak innego pomysłu i była przekonana, że jeśli jemu też zależy, chociaż trochę, to zadziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Moderator




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyPon Paź 12 2020, 14:03;

Innt czas/zadanie na kółko

Rozglądam się po dziedzińcu na który wchodzę sobie wesoło z westchnieniem myśląc co w zasadzie mogę tutaj zrobić jako zadanie na kółko. Muszę przyznać, że nie zawsze je wykonuje specjalnie chętnie, ale tym razem, jeśli mogę nie tylko wykorzystać swoją transmutację, ale też sprawić, że zrobię komuś psikusa - jak mogę odmówić czemuś takiemu. Próbuję mocniej opatulić się swoją zdecydowanie zbyt cienką, czarną, jesienną kurteczką. Powinienem już dawno wyjąć z szafy moją gigantyczną puchową kurtkę i zatopić się w niej jak najprędzej. Po raz kolejny powtarzam to sobie z westchnieniem.
Nie jestem pewny co mógłbym w zasadzie tu zmienić. Leniwie szukam jakiegoś miejsca zaczepnego, aż w końcu uznaję, że najlepszym miejscem na cokolwiek - będzie fontanna. Podchodzę do niej i przyglądam się goblinom z których leci czysta woda. Chyba najlepiej będzie zacząć od nich. Z zastanowieniem mruczę Aqua mutatio i z jednego z posągów zaczyna lecieć czerwona, ciężka ciecz, przypominająca krew. Bo w zasadzie w to celowałem, ale przyznam, że nigdy nie wiem czy kiedy zmieniam zaklęciem transmutacyjnym jedną ciecz w drugą to jest to prawdziwa, okropna krew czy to coś w stylu... sztucznej? No nie wiem w każdym razie podchodzę do kolejnego goblina i rzucam to samo zaklęcie, ale z niego zaczyna lecieć czarna ciecz. Zamieniłem wodę w zwyczajny atrament, ale wygląda on dość przerażająco. Podchodzę do kolejnego ludka, myśląc co jeszcze jest odrobinę straszne i mogłoby kojarzyć się z haloween. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, więc uznaję, że pójdę kolorystycznie i zamieniam kolejny strumień w białe mleko, które bardzo ładnie miesza się z czerwoną i czarną cieczą. W ostatnim w końcu daję sok dyniowy, jako kolor haloween, który może nie wyglądał na straszny, ale przynajmniej był to dobry motyw.
Kolejnym zadaniem było sprawienie, że owe ciecze mogły wyrządzić cokolwiek przechodzącym obok uczniom, bo w końcu to było zdecydowanie najfajniejszą ewentualną częścią całego przedsięwzięcia. Elegancko rzucam Spinale w jednym miejscu od razu przykrywając je zaklęciem maskującym, licząc na to, że jeśli ktoś tu usiądzie, automatycznie woda wokół zrobi swoje. W innym miejscu zmieniam fragment fontanny tak by wyglądało jakby człowiek mógł się faktycznie oprzeć o kolumnę. Sprawne oko może zauważy, że nigdy tu takiej nie było, ale nie sądzę, że wiele osób się zorientuje co to tutaj robi i zwyczajnie całym sobą oprze się niefortunnie o nieistniejącą kolumnę. Dodatkowo odrobinę zmniejszam optycznie fontannę, tak by miejsce na którym zwykle siadali uczniowie wyglądało na większe niż jest w rzeczywistości. Wszyscy chętnie siadają sobie na krawędzi fontanny i teraz kiedy to zrobią, liczę na to, że od razu do niej wpadną. Dodatkowo odrobinę próbuję pobudzić do życia głazy - gobliny, by czasem bez żadnego powodu oblewały przechodzących uczniów jakimiś płynami. Strasznie pracuje nad tym, by był to idealny psikus i w końcu wydaje mi się, że osiągnąłem całkiem niezłe rezultaty. Zadowolony z siebie opuszczam plac, jeszcze po raz ostatni zerkając na fontannę. Teraz kiedy z jednego goblina leci krew, drugiego atrament, trzeciego mleko, a czwartego sok dyniowy, mieszające się ciecze wyglądają naprawdę niepokojąco.

Rzuć kostką k6 na efekt:

1 - Próbujesz przysiąść gdzieś sobie a tutaj okazuje się, że rzucone tu było zaklęcie Spinale. Ha, ha bardzo zabawne, teraz jesteś cały w drobnych ranach na Twoich Twoich pośladkach. Dodatkowo rzuć kostką. Parzysta - podarło Ci również dużą część ubrania, Nieparzysta - nie szarpnąłeś ubrań aż tak, więc nic ci nie podarło, a jedynie lekko zraniło.
2 - Chcesz oprzeć się o kolumnę obok której stoisz... A jej nie ma tak naprawdę. Przenikasz przez coś co tak naprawdę nie istnieje i wpadasz do fontanny. Cały lub połowicznie, jak wolisz. W każdym razie ociekasz mieszanką czterech cieczy wylatujących z fontanny. Apetycznie!
3 - Nie masz pojęcia, że fontanna została odrobinę przerobiona i Kiedy chcesz usiąść na niej tak jak często robią tu uczniowie, okazuje się, że została ona lekko transmutowana i tam gdzie siadasz, wcale nie ma kamienia... Wpadasz całkowicie do fontanny. No pięknie.
4,5,6 - Nie musisz nic robić, a fontanna i tak Cię dopadnie! Co jakiś czas gobliny obracają się i robią niewielki raban na dziedzińcu. Niektóre z nich buchają swoimi cieczami gdzie popadnie, od  czasu do czasu ubrudzając uczniów. Kiedy ty wchodzisz na dziedziniec, właśnie jest jeden z tych momentów. Możesz spróbować uciec przed cieczą jeśli chcesz.
Rzuć kostką k6 by sprawdzić czym zostałeś oblany. 1 - mleko, 2 - krew, 3 - atrament, 4 - sok dyniowy, 5 i 6 - wybierasz sam.
Dodatkowo możesz, aczkolwiek nie musisz,  rzucić na unik. Rzucasz literką.
Samogłoska - udaje Ci się uniknąć goblina
Spółgłoska - niestety i tak zostajesz zachlapany

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zephaniah van Wieren

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : Tatuaż z łapą nundu na przedramieniu, Blizny i uszczerbki na zdrowiu: Dziennik
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 466
  Liczba postów : 542
https://www.czarodzieje.org/t19733-zephaniah-van-wieren
https://www.czarodzieje.org/t20064-sowa-zefka
https://www.czarodzieje.org/t19732-zephaniah-van-wiener
https://www.czarodzieje.org/t20207-zephaniah-van-wieren-dziennik
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptySro Mar 31 2021, 23:26;

Samonauka - Zaklęcia

To był ten moment, Kiedy Zeph zamierzał poczyniać coraz to głębsze kroki w kierunku rozwoju dziedziny Zaklęć i Obrony Przed Czarną Magią. Wystarczyło tylko oczywiście sięgnąć po pomoc kogoś jeszcze. Tutaj dobrym asystentem okazał się inny uczeń, który tak jak on potrzebował ćwiczeń. Z tym, że… Zeph był tym bardziej niedoświadczonym. Dlatego wszystko postanowili zorganizować wokół ciekawych gierek. Jedną z nich było odszukiwanie ukrytych po Hogwarcie przedmiotów. Zabawne. Bo takie coś chyba ktoś kiedyś mówił, że Voralberg im zrobił. Tylko, że po całych błoniach. A ten gość zrobił to tylko po to, aby zrobić rywalizację między Zepheniahem a nim. Co było w sumie dodatkowym aspektem tego zmagania i to jeszcze całkiem przyjemnym. Wszystko dzielili na sekwencje i ostatecznie pod “koniec dnia” dochodzili do ostatecznych wniosków na temat tego kto tak naprawdę był wygrany całego “starcia”. To dlatego Zephaniah był “jeszcze bardziej podjarany”. Tyle mu wystarczyło. Usłyszeć jedno słowo - wyzwanie. Jeszcze trochę i może ostatecznie z gościem wygra.
Ostatecznie podzielili się na dwa rejony. Zepheniah brał dolny teren zamku, a on… większość górnego terenu. Tym samym wychodziłoby na to, że każdy z nich miał jakiś konkretny plan jak podążać za mapą terenową. Wszystko dzięki mapkom. A to oznaczyło, że wraz z wypuszczeniem paru iskier z różdżek… Ich wyścig się zaczął. Zephaniah zerknął najpierw na mapkę. Co tam znalazł? Ah, oczywiście, że były to lochy. Coś znajdowało się przy sali eliksirów prof. Dear, czyli co to mogło być. Zefek wchodząc na terytorium “arszenikowej królowej”, postanowił użyć zaklęcia Lumos tylko po to, aby przyświecić sobie i podążać za wskazówkami mapy. Ostatecznie dostał się pod jedną z ławek, gdzie znalazł… bryloczek z logiem Gryffindoru. Czyli wychodziło na to, że to to było ostatecznie znajdźką, którą szukał. Ale spokojnie. To ostatecznie nie był koniec tego wszystkiego, bo jeszcze w dolnym terenie znajdował się dziedziniec. Co tam miał znaleźć Zephaniah? Ach, coś pod wodą. Ale zaraz zajrzał na mapkę i była tam wskazówka. “Wyciągnij tylko z pomocą różdżki”, och… Czyli trzeba było ostatecznie użyć tu zaklęcia… Tylko jakiego. Użył zaklęcia Wingardium Leviosa, aby wyjąć przedmiot z pod wody. Okazał się nim gumowy smok. No nic. Zefek ruszał w kolejne strony zamku tylko po to, aby za parę godzin znaleźć się już w ostatnim miejscu. W trakcie tych wszystkich bieganych zabaw oczywiście potraktował jeden z przedmiotów zaklęciem rozśmieszającym, np. poltergeista… Tylko po to, aby ten powiedział mu gdzie znajduje się jedna z ostatnich znajdziek. No musiał ją znaleźć. Musiał. A potem poltergeist odwdzięczył się tym samym… I tyle, przyznał mu wygraną. Ale swoją zdobycz też znalazł.
Ostatecznie Zephaniah dostał się pod umówione miejsce, gdzie ze swoim przeciwnikiem mieli wymienić się ostatecznie fantami i dowiedzieć się kto faktycznie jest zwycięzcą tego ich mini-wyścigu. Przy okazji wychwalali się jakimi to zaklęciami rozwiązywali problem. Zefek na przykład przekonał jednego z duchów, że zagra z nim ponownie w zmieniające się kamienie i tym samym musiał użyć zaklęcia Duro. Albo użył Lumos, aby ponownie rozświetlić sobie ciemny korytarz. Ostatecznie spełnili wszystkie podane na mapce punkty i okazało się… że był remis. Znaleźli wszyscy po równo. To ci dopiero przygoda...

|zt|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 534
  Liczba postów : 1405
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 17:55;

Wyjątkowo siedział w towarzystwie piątoklasistów, czyli osób rok młodszych od siebie. To dziwne, odkąd poluźniły się jego relacje z pewną dwójką studentów to zauważył, że warto czasem spędzić czas z rówieśnikami. Siedział sobie rozwalony na ławce, a czwórka innych osób (dwoje Krukonów i dwóch Gryfonów) wokół niego. Wylegiwali się na słońcu i delektowali dłuższą przerwą lekcyjną. Gadali o wszystkim. O promocji na piwo kremowe, o tym, że ta ruda Lauren rozwaliła kociołek na lekcji bo jej wywar w trakcie gotowania zamienił się w kamień, dowiedział się kto z kim chodzi, co Obserwator nagadał o uczniach, o potencjalnym wilkołactwie Voralberga i oczywiście o podbojach, w których Eskil nie uczestniczył. Nie miał ochoty na nic związanego z miłostkami więc kiedy czwórka szesnastolatków przekrzykiwała się z kim to było się na randce albo z kim się planuje udać w ten weekend Hogsmeade to Eskil milczał i gapił się tykający zegar. W pewnym momencie został szturchnięty przez jednego z koleżków, który to zwrócił mu uwagę, że przechodząca obok nauczycielka - "ej, niezła z niej dupa, co?" - co Eskil zmierzył wzrokiem kobietę i prychnął pod nosem. - Co ty gadasz, to stara baba. Poleciałbyś na kogoś takiego? - odezwał się lekceważąco, a sądząc po minie swojego rozmówcy coś było nie tak. - Co się tak gapisz? Nie mów mi, że gustujesz w babce po czterdziestce. - dowalił jeszcze, bez szczególnego pomyślunku. Towarzystwo pobladło i go szturchnęło lekko aż w końcu łaskawie przeniósł wzrok na profesor Brandon i dostrzegł jej wściekły wzrok. - O cholibka. Zmywajmy się. - burknął do znajomków i... rzucili się do ucieczki! Przecież przerwa zaraz się skończy, czas uciekać uczyć się, edukować, wkuwać, przygotowywać do SUMów, prawda? Trzeba się pospieszyć, a Eskilowi palił się grunt pod nogami. Niech to szlag, usłyszała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2710
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 19:37;

Wtorkowe popołudnie nie zapowiadało się, aby przyniosło jakieś atrakcje. Skończyła zajęcia z drugoklasistami, którzy ledwie odrywali stopy od podłoża, przez co musiała praktycznie od początku uczyć co po niektórych techniki utrzymania się na miotle i nie wybicia sobie zębów... To było bardzo męczące. W dodatku musiała dokończyć uprzątnięcie starego gabinetu, który dostała w spadku po wcześniejszym nauczycielu, aby doprowadzić go do stanu jakiejkolwiek funkcjonalności. Godzinę później uznała, że skoro nie ma już żadnych lekcji pójdzie pobiegać. Skoro była już po pracy wystarczyło, że przebiegnie szybko przez dziedziniec ku moście wiszącemu, aby skierować się ścieżką do Hogsmeade. Nie chciała wystawiać się na wzrok uczniów podobnie jak - nie pokazując palcami - niektórzy roznegliżowani nauczyciele ONMS. Zarzuciła więc na siebie luźną koszulke Enemy i czarne getry, po czym skierowała się ku bramie wyjściowej. Nie przewidziała jednak, że na dziedzińcu będą leniuchować uczniowie i kiedy tylko zobaczyła grupkę piątoklasistów planowała czmychnąć niezauważona. Jednak do jej uszu dotarły jakieś głosy, z których zdołała na początku wyłapać: "niezła dupa" a następnie wyraźniejsze: "stara baba", po którym to odwróciła głowę, przystając i wlepiając w nich pełne gniewu spojrzenie. Od razu zauważyła, że patrzyli w jej kierunku, szturchając jeden drugiego, a kiedy jej wzrok padł na chłopaka stojącego do niej tyłem i dosłyszała: "...gustujesz w babce po czterdziestce?" nie wytrzymała, ruszając w ich stronę. W miedzy czasie zdążyli dostrzec jej reakcję, ale nie mieli szans na ucieczkę, a przynajmniej nie wszyscy. - Hej, Ty! - warknęła do niego już z daleka, kiedy reszta niewiniątek już się zwijała, znikając za rogiem krużganek. -STÓJ POWIEDZIAŁAM! - krzyknęła za nim, widząc, że próbuje iść w ślady kolegów, ale nie z nią takie numery. Co za ignorant i bezczelny smarkacz - jeszcze spiernicza przed nią! Zero honoru! - Myślisz, że jak jesteś na miotlarstwie raz na ruski rok to jesteś anonimowy, dzieciaku? - zwróciła się do niego donośnym głosem, bo jeśli się zatrzymał dzieliła ich znacząca odległość, którą szybko jednak pokonała. Oczywiście, że był w tej chwili anonimowy, bo Patricia nie miała głowy do nazwisk, zwłaszcza tych gamoni, którzy olewali jej przedmiot - a jeszcze do tego uczyła tu zaledwie miesiąc - ale nie zamierzała się zdradzać. Wystarczy, że zerknie w papiery i będzie znała jego nazwisko, datę urodzenia, rozmiar mundurka i imię pupila (no dobra, tego ostatniego na pewno tam nie było, ale jakby się uparła toby poznała!). Stając przed nim założyła ręce na piersi i zlustrowała go przenikliwym wzrokiem z góry do dołu. Wracając, zatrzymała się na wywiniętym do góry kołnierzyku koszuli i poluzowanym krawacie w ślizgońskich barwach. Kącik jej ust drgnął, unosząc się nieco do góry. - Ile lat uczysz się już w tej szkole, a jeszcze nie nauczyłeś się porządnie zawiązać krawata? Wyglądasz jak bezdomny i jeszcze masz czelność oceniać aparycję innych ludzi? - spytała niezwykle kąśliwie, mrużąc nieco oczy przy ostatnich słowach. Na samą myśl o tym co przed chwilą od niego usłyszała miała ochotę złapać go za fraki i potrząsnąć nim tak, aby zwrócił wczorajsze śniadanie.


Ostatnio zmieniony przez Patricia D. Brandon dnia Pią Maj 07 2021, 14:19, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : zagięłam czasoprzestrzeń, musiałam zmienić xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 534
  Liczba postów : 1405
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 19:56;

Szczerze mówiąc to nie przyglądał się mijającej ich osobie. Rzucił raptem okiem, a i najwyraźniej pomylił ją z jakąś inną nauczycielką... nie, nie z Mary Fran, ale ogólnie, rzucił komentarz bez pomyślunku i oględzin, po prostu nie mając ochoty wyrażać swojej opinii czy poszedłby do łóżka z kimś tak starym. Nie spodziewał się, że ta osoba - nauczycielka!! - to usłyszy. Rzucił komendę ucieczki i kiedy jego kumple zwiali w popłochu, do jego uszu dobiegło donośne "stój", które od razu wryło jego stopy w ziemię. Nie odbiegł specjalnie daleko, ledwie do kamiennych filarów i czuł, że było już za późno za kontynuację ucieczki. Na szybko wymyślał swoje usprawiedliwienie i je znalazł, wierząc, że przekaże je w bardzo przekonywujący sposób. Przecież nie zabiorą mu dwustu punktów za uwagę rzuconą do kumpla? Odwrócił się do nauczycielki z lekko zdezorientowaną miną. - Eee... ja? - wskazał na siebie, udając bardzo zdziwionego, że oczekiwała jego obecności, a nie kogoś kto tu bardziej płata figla. Tyle dobrego, że nie rzuciła w niego jego nazwiskiem - może uda się wyłgać i zwiać przy byle okazji? Kolejny wściekły na niego nauczyciel - dobrze mu idzie. Jeszcze kilkoro a trafi do jakiejś czarnej listy czy coś w tym stylu. - Ja w ogóle nie chodzę na miotlarstwo. - wybronił się przynajmniej z tego zarzutu bo od ukończenia trzeciej klasy jego noga nie stanęła na zajęciach z tego przedmiotu. Nie miał w sobie ni krztyny talentu miotlarskiego. Cofnął się o jeden krok kiedy ruszyła w jego stronę, aż trafił plecami na kamienny filar. Jakby tu skłamać? Oczywiście, że zamierzał walczyć o swoją niewinność. Cholera jasna, wcale nie wyglądała na czterdziestkę. Przecież ona wyglądała jak studentka! Mógł się jej chociaż raz przyjrzeć... ale i tak uważał ją za starą babę, bo była nauczycielką, co nie? Zerknął na swój wygięty krawat i wzruszył ramionami. - Noszę go w taki sposób, bo jest wygodnie. - przynajmniej go miał na sobie, Marcus zdążył mu go oddać zanim ktoś mógłby się doczepić do niekompletnego mundurka. Nagle się spiął. -Nie wyglądam jak bezdomny! - wypowiedział to już ze złością, bo dotknęły go te słowa do żywego. Halo, stracił dom! Musiał przeprowadzić się do profesor Dear bo trafiłby do sierocińca. Zacisnął palce na pasku trzymanego na ramieniu plecaka. Szczerze powiedziawszy, to w ogóle nie interesował go swój wygląd. Ostatnio nie miał ochoty się tym kłopotać, a więc włosy miał za długie i rozczochrane, kołnierzyk wygięty z jednej strony, koszula wyciągnięta spod swetra, buty rozwiązane. A i tak jeśli spojrzeć na jego twarz to nie dało się stwierdzić, że wygląda odstręczająco. - Muszę iść na historię magii bo zaraz się zacznie. - co za łgarstwo! Gdyby go choć trochę znała to wiedziałaby, że nigdy w życiu ten argument nie jest prawdziwy. Póki co nie usprawiedliwiał się ze swoich słów bo mu ich nie zarzuciła, a wiedział, że tylko winny się tłumaczy. Wiedział już jaką bajeczkę mógłby jej wcisnąć. Leniwe umysły bywają kreatywne! Zachowywał więc względny spokój choć sądząc po wściekłym spojrzeniu profesorki (nawet tytuł brzmiał staro) to tak łatwo go nie wypuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2710
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 20:37;

Nic jej nie obchodziło czy wiedział jak wygląda czy nie - wypowiedział te słowa o niej, bo cała piątka w tamtym momencie patrzyła w jej kierunku. Obgadywanie kogokolwiek w tak perfidny sposób zasługiwało na potępienie. Miał przerąbane... Widząc jak udaje głupka zdziwionego, ze do niego mówi, prychnęła zła jak osa taką bezczelnym zachowaniem. - A kto niby ucieka jak tchórzliwy szczur? Ja? - rzuciła w odpowiedzi, po chwili wyskakując z argumentem odnoście chodzenia na jej lekcje, bo to, że go na nich nie widziała oznaczało, że sobie bimbał. Ale w tym przypadku nie trafiła, bo najwidoczniej chłopak celowo omijał szerokim łukiem boisko. Konsternacja zajęła jej niecałe dwie sekundy. - I dlatego takie z Ciebie chucherko... - odparła nieco ciszej, choć niemniej dosadnie, próbując jakkolwiek odbić sobie na nim to co Ślizgon zrobił wcześniej. Kiedy się cofnął, zmroziła go wzrokiem i już miała wypalić "gdzie Ci tak śpieszno?", kiedy chłopak zatrzymał się na filarze. usłyszawszy jego odpowiedź dotyczącą krawata, posłała mu pełne politowania spojrzenie. - Chyba nie czytałeś ostatnio kodeksu ucznia, coś mi się wydaje, że musisz go sobie powtórzyć. - zauważyła od razu odnajdując w pamięci odpowiedni fragment z zapisu regulaminu, który jeszcze nie tak dawno wykuła na blachę, ubiegając się o posadę nauczycielki. - "Uczeń ma obowiązek dbania o swój wygląd zewnętrzny", kolejny przypis: "ma on być schludny", kolejny: "uczeń ma obowiązek reprezentowania szkoły/swojego domu w jak najlepszy sposób". - przerwała na moment, aby jeszcze raz ostentacyjnie omieść wzrokiem jego koszulę i nieszczęsny krawat - Zdecydowanie Twoja opiekunka nie byłaby dumna z takiego reprezentowania Slytherinu - dorzuciła, uznając, że na pewno nie zwracałaby głowy Beatrice takimi bzdetami, ale chłopak o tym nie musiał wiedzieć. Po chwili jednak Ślizgon oburzył się mocno jej porównaniem do człowieka nie posiadającego domu, co nieco wybiło ją z pantałyku. Skąd miała niby wiedzieć, że tak bardzo nie mija się z prawdą... Nie odpowiedziała więc nic, jedynie patrząc uważnie, jak zaciska palce na materiale paska. Wyglądał niedbale i widać była, ze nie przykłada najmniejszej uwagi do swojego wyglądu zewnętrznego. Generalnie, zdawało się, jakby nie przykładał uwagi do niczego - Jasnee, przed chwilą gawędziłeś sobie z koleżkami w najlepsze, rzucając cwaniackimi komentarzami, a teraz bardzo Ci się śpieszy. I to jeszcze na historie magii. Poczekaj, może Cię odprowadzę pod klasę, co? - oznajmiła, podchodząc do niego i luźno chwytając go za ramię, aby pociągnąć lekko w stronę bramy wejściowej. - W każdym razie, zapraszam Cię na kawę i ciastko do mojego gabinetu to sobie powtórzymy kodeks ucznia. Mam nadzieję, że masz zapas atramentu i nowe pióro - mówiła, kiedy tak sobie szli, choć musiało to śmiesznie wyglądać, bo była prawie dziesięć centymetrów niższa od niego. Wielkolud jeden...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 534
  Liczba postów : 1405
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 20:54;

Nie trafiła na słabeusza, który pokornie schyla głowę i kaja się, bije się w pierś i klęczy na ziarnach grochu w ramach pokuty. Jego lśniące niebieskie oczy dzielnie wpatrywały się w nauczycielkę, teraz niechętnie, bo zraziła go do siebie tą celną uwagą, która go zapiekła do żywego, co było po nim bardzo widać. - Ani ja, ani pani. Tamci. - wskazał kciukiem przez ramię na tych, co dawno zniknęli z pola widzenia, a uciekali w takim popłochu jakby sama arkomantula deptała im po piętach. Nie da się znowu obrazić choć sam zaczął. - No widzi pani, nie trafię do pani kolekcji napompowanych powietrzem zawodników quidditcha. - burknął, starając się odbić pałeczkę w taki sposób, aby nie mogła go uziemić za wyrażanie własnego zdania  o ogólnej grupie osób, bez podawania przykładów czy nazwisk. Miał tak parszywy humor, że nie miał najmniejszej ochoty na wymuszoną uprzejmość wobec kogoś kto nie umie odpuścić skoro nie ma na niego dowodu!
- Mam przerwę, nie muszę teraz wyglądać jak z obrazka. - mruknął w odpowiedzi na cytaty z kodeksu ucznia, którego nawet na oczy nie widział, nie czytał i nie zamierzał tego robić nawet jeśli będzie mu kazała. Nigdzie mu się nie spieszyło, choć przecież powiedział, że miał iść na lekcję. Gdyby nie pozwoliła mu na pójście na zajęcia to zrzuci na nią całą winę. Dla niego wszystko jest lepsze niż ślęczenie w klasach lekcyjnych. Zmrużył gniewnie oczy i zacisnął zęby aż uwydatniła się jego szczęka kiedy zarzuciła mu, że profesor Dear mogłaby nie być dumna z jego wyglądu. Pewnie miała rację lecz niestety nie obchodził go głupi mundurek skoro dwukrotnie złamano mu serce, ma iść niedługo do Ministerstwa Magii gdzie stanie się adoptowanym dzieckiem profesor Dear, kiedy to jeszcze nie podniósł się po śmierci babci i w dodatku od paru dni nie rozmawiał (!) z dwójką osób, których potrzebował bardziej niż można przypuszczać. Nie, nie obchodził go żaden głupi mundurek, nawet jeśli nauczycielka się tego czepiała w imię złośliwości. - To pani myślała, że ja gadam o pani? - prychnął - Gadaliśmy o Grubej Damie. - skłamał gładko, a nawet powieka mu nie drgnęła. - Ja nawet pani nie znam. - dodał jeszcze bo dopiero od niedawna czasem widywał ją w Wielkiej Sali ale nic ponadto. Skrzyżował ręce na ramionach co było pozycją "nie dam się tak łatwo", ale też sugerującą, że rozmawia z osobą dosadnie zbuntowaną. Super. Dear, Williams, teraz Brandon. Musi sprawdzić kogo w następnej kolejności ma doprowadzić do szewskiej pasji. - Skoro się pani chce... - wzruszył barkami bo historia magii faktycznie miała się rozpocząć za kilkanaście minut lecz planował się z niej oczywiście urwać. Jeśli ma sprawdzać jego alibi to może go nawet tam odprowadzić. Zerknął kątem oka na rękę na jego ramieniu. Westchnął z rezygnacją. - Nie cierpię kawy i nie, nie mam ani pióra ani pergaminu. Co za pech. - utrudniał, oczywiście, że subtelnie utrudniał i czepiał każdego jej słowa, aby musiała wynieść się ponad swoje wszelkie pokłady cierpliwości. Nie był łatwym uczniem, a skoro już i tak stracił sto punktów to jak zabierze mu ktoś kolejne sto to całkowicie zwątpi w jakąkolwiek formę edukacji. Nieśpiesznie szedł obok nauczycielki bo niestety musiał. Był chucherkiem, prawda? Miał teraz alibi by iść powoli. Super, urwie się z historii magii!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2710
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 21:47;

Nie chodziło o kajanie się, a o to, aby jak facet wziąć odpowiedzialność za to co się powiedziało. Ale czego mogła oczekiwać od dzieciaka, który miał może piętnaście lat, żałosne pomysły pociągania za spódnice koleżanek (ewentualnie śmiania się z nich, kiedy zobaczą kawałek ich bielizny) i ledwie meszek na brodzie... - Ty weź już nie bądź taki mądry, bo jeszcze Order Merlina dostaniesz - odparła na jego skonkretyzowanie kto właśnie ucieka, a kto zostaje na dziedzińcu. Wywróciła oczami na wzmiankę o napakowanych zawodnikach. - Cóż, lepiej mieć napompowany powietrzem biceps niżeli inny narząd, znajdujący się pod czaszką... - odgryzła mu się całkiem niewinnie się przy tym uśmiechając. Nie obchodziło ją to, że nie powinna w ten sposób rozmawiać z uczniem, on też nie był lepszy i pogrywał sobie z nią nieźle, ale nie zamierzała karać go punktami, bo to byłoby za proste. Niech się chucherko namęczy w rozmowie z nią. Z tego przynajmniej ona będzie miała satysfakcję. - Jesteś w szkole. Cały czas masz wyglądać - jak to pięknie ująłeś - "jak z obrazka", gamoniu - rzuciła do niego, lekko podirytowana tym, że ciągle idzie w zaparte. Merlinie, jak jemu ta koszula wystaje... Nie widzi jak pozostali poprawnie ją noszą? Widziała zmianę na jego twarzy, kiedy wspomniała o jego opiekunce, przez co wewnętrznie świętowała swoje małe zwycięstwo. Nie miała pojęcia co działo się w jego życiu przez ostatnie tygodnie (bo niby dlaczego miała być tego świadoma? - przez co sypała przeróżnymi argumentami, które jej zdaniem miały go skutecznie poruszać. Działało, ale przy okazji powodowało wewnętrzne napięcie w Ślizgonie. - Mówiliście o Grubej Damie, patrząc na mnie, doprawdy ciekawe... Weź się człowieku nie pogrążaj, dobra? - żachnęła się - Jak to mnie nie znasz? Od ponad miesiąca tutaj uczę więc nawet mnie nie denerwuj, że tego nie zauważyłeś - zagroziła mu, chociaż te słowa tylko w jej umyśle wydawały się bardzo groźne. Tak naprawdę Pat wiele sobie dopowiadała w myślach, a patrząc na chłopaka nie miała najmniejszego zamiaru połowy tych myśli mu wyjawiać, bo zdążyła polubić tę pracę... - Właśnie wychodziłam pobiegać, ale nie zbawi mnie kilka minut spaceru po szkolnym korytarzu. Z kim masz tą historię magii? - dopytywała, chcąc dowiedzieć się od niego jak najwięcej, a przy okazji sprawdzić przyłapać go choćby na najmniejszym zająknięciu, by udowodnić mu że kłamie. Co prawda nie znała jego planu zajęć, ale coś jej się wydawało, że nie śpieszyło mu się na lekcję w tej chwili, a chciał się tylko jej pozbyć. W każdym razie bardzo chętnie eskortuje go pod same drzwi, a w razie potrzeby dopilnuje, aby zdobył stosowną wiedzę. - Oh, to nic nie szkodzi, kochaneczku. Mam nowiusieńkie, zakupione ostatnio na papierniczym kiermaszu w Hogsmeade, wypróbujesz go dla mnie. I cztery kolory tuszu. Będziesz mógł sobie wybrać czy obowiązki wypisać na czerwono czy na pomarańczowo... - odezwała się po chwili w odpowiedzi na jego słowa, przez które pewnie myślał, że mu się upiecze wizyta w jej gabinecie. Doprawdy był takim ignorantem. Była uczulona na takich osobników. - A żebyś się nie przemęczył zbytnio, kiedy tak będziesz sobie skrobał poszczególne podpunkty, to zrobimy sobie w przerwie spacerek do Izby Pamięci. Jest tam wiele pamiątek, które chciałabym Ci pokazać, a które wymagają bardzo dokładnego wyczyszczenia... - mówiła, kiedy weszli do głównego holu, mijając grupkę osób, którzy dziwnie się na nich patrzyli. Dla niepoznaki strzepnęła ciemny paproch z rękawa koszuli chłopaka, który gdzieś mu się tam zawieruszył i skręcili w prawy korytarz, aby zacząć wspinać się po schodach na półpiętro. To najbardziej wyczekiwana lekcja historii magii w jej życiu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 534
  Liczba postów : 1405
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 22:09;

Super, właśnie wpadł w kłopoty. Znowu. Ile czasu minęło od ostatnich? Tydzień? Na Merlina, w tym tempie wykituje. Mógł się zamknąć albo iść spać, a nikt by mu teraz nie trajkotał nad uchem. Przez to, że to jakaś nauczycielka to nie mógł zwiać przy pierwszej lepszej okazji. Zacisnął palce w pięść. To się nazywają kumple. Zostawili go na pastwę jakiejś profesorki. Zajebiście.
- A ja tam nie wiem kto ma tam mózgi napompowane. Znam tylko jednego gościa, co jest w tym niezły. - wzruszył ramionami i nie miał ochoty już z nią rozmawiać bo faktycznie, nieumyślnie się pogrążał i już czuł w kościach, że ze szlabanu się nie wybroni. Co za kobieta! Nie miała co innego do roboty? Miał ochotę oprzeć czoło o kamienny filar a najlepiej pacnąć o niego swoją głową. - Wcale nie muszę cały czas. Po lekcjach mogę łazić i w dresach. I pani też mnie obraża. To niesprawiedliwe, bo pani ujdzie wszystko na sucho bo w tej szkole rzadko znajduje się ktoś kto słucha ucznia zamiast wielkiego dorosłego! - oburzył się, a w jego głosie pobrzmiewało bardzo dużo goryczy, co dowodziło jasno, że już raz został (w swoim odczuciu) bardzo niesprawiedliwie potraktowany i choć teoretycznie zbywał ten temat, tak ciągnęło się to za nim tygodniami. Z tego wszystkiego miał ochotę iść po prostu do dormitorium i schować się za kotarami łóżka. Żadne lekcje, żadne spotkania towarzyskie czy głupie szlabany. Opuścił barki, jakiś taki zmęczony kolejnymi kłopotami w które wpadał. - Ja na panią nie patrzyłem. Rzuciłem im byle jaki tekst, żeby się ode mnie odczepili bo nie chce mi się gadać kto komu się podoba. Ale tak wiem, pani to nie interesuje. Standardowa gadka nauczycieli. - machnął ręką bo cokolwiek by nie powiedział to nauczyciel jak już podejmie decyzję to nie ma zmiłuj, żaden uczniak nie zdoła się przez to przebić. Nie znał profesor Brandon. Nie miał pojęcia jaka ona jest, ale wrzucał ją nieuczciwie do jednego wora z pozostałymi, bo tak łatwiej było bronić się i myśleć. Naprawdę był wierny tylko jednej nauczycielce, a jakakolwiek ufność czy otwarcie się wobec innych dorosłych było niczym wyrywanie zęba.
- Przez ostatni miesiąc nie obchodziło mnie absolutnie nic więc mam prawo nie znać nauczycielki, na której przedmiot w ogóle nie chodzę. - burknął zirytowany i było to prawdą, akurat teraz nie musiał uciekać się do kłamstwa. Może takie zderzenie z rzeczywistością (a dokładniej ze srogim szlabanem) pomoże mu się otrząsnąć z tej goryczy i pesymizmu? Czuł się taki wytrącony z równowagi a rozmowa z nauczycielką zmuszała go do zastanawiania się nad każdym słowem. Na gacie Merlina! Czemu nie może iść po prostu spać w jakimś kącie i przeczekać aż minie cały dzień? - Z profesorem Morrisem. - mruknął niechętnie, rozczarowany szczerze, że jednak nie upiecze mu się ucieczka z lekcji. Jęknął w duchu. Zanudzi się tam na śmierć! Czuł się jak mysz w pułapce. - Pff, ostatnio tak nazwała mnie moja ba... - ugryzł się w język i odwrócił głowę. Nie, nie, to był błąd. Wewnętrznie bolesny błąd. - Nie ważne. - wymamrotał niewyraźnie i już nie patrzył na nauczycielkę, nie wierząc już, że mu daruje. Niby co, miałby ją przeprosić?! Nie ma mowy! Jest na to zbyt dumny poza tym to słowo było zbyt wielką rzadkością, aby miał go przekazywać obcej nauczycielce. Jakoś ten szlaban zniesie. To zawsze zajmowanie myśli, co nie? Przynajmniej nie będzie mieć czasu zadręczać się, że o tej porze z reguły męczył Robin jakąś pierdołą. Westchnął bardzo głęboko kiedy wspomniała jeszcze o Izbie Pamięci. - A potem co? Malowanie macek kałamarnicy na różowo? - zapytał zgryźliwie bo dowalała mu coraz więcej rzeczy za byle co. Schował ręce w kieszeniach i szedł obok kobiety, mając zamiar wyrwać się z sali lekcyjnej jak tylko ta nauczycielka sobie pójdzie. Zawsze pozostaje bombonierka Lessera... o, teraz się przyda. Może jak poudaje chorego to będzie mieć święty spokój do końca dnia? - Muszę jeszcze iść do łazienki. Od tego jest przerwa, prawda? - no nie mogła mu odmówić! Dopominał się o realizację prawa, które mu przysługuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2710
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptyWto Maj 04 2021, 23:01;

Wcale nie chodziło jej o nękanie uczniów. Przecież nikogo tak naprawdę przez ten miesiąc się nie czepiała. Ale słysząc komentarz na swój temat, do tego taki...! Miała to puścić płazem? Niedoczekanie! - Ja Cię wcale nie obrażam. Jakbym chciała to zrobić, użyłabym zdecydowanie bardziej dosadnych określeń. I powiem Ci jedno - gdybyś nie dawał powodów, wcale nie trzeba byłoby zestawiać Twoich słów przeciwko słowom nauczyciela i nikt nie musiałby nikogo słuchać. Więc następnym razem po prostu ugryź się w język, okej? - naprawdę uważała, że nic nie było czarno-białe. Zarówno uczniowie - nawet ci najbardziej problemowi - nie byli całkowicie źli, jak i profesorzy - nawet ci najbardziej sprawiedliwi i uczynni - nie byli nieskazitelnie dobrzy. Ale prawda była taka, że gdyby Eskil nie sprowadzał na siebie takich sytuacji, które prowokowały jego przełożonych do reakcji, nie musiałby odczuwać skutków niesprawiedliwej oceny z ich strony. Każdy miał swoje za uszami, prawda? - Dobra, dobra, nie bądź taki hop do przodu, bo Cię z tyłu braknie. Skąd wiesz co mnie interesuje a co nie? Słyszałam Waszą rozmowę, odwróciłam głowę, Twoi koledzy gapili się na mnie i szturchali Cię. Nie jestem idiotką, potrafię dodać dwa do dwóch. - uniosła tylko brew, aby poczekać na jego reakcję. To nie prawda, że nic do niej nie przemawiało. Gdyby był choć cień wątpliwości, że nie mówili o niej, z pewnością by go zauważyła. Ale nie da się robić w balona. Gorzej, że chłopak postawił sobie za punkt honoru, aby najpierw wyprzeć się wszystkiego, a potem jeszcze zarzucić argumentem, że "nauczyciele zawsze muszą mieć rację". Co ona poradzi na to, że dzieciaki są takie niemądre? Słysząc ton jego głosu, nieco wybiło ją to z rytmu i po chwili odchrząknęła, aby ostatecznie puścić to mimo uszu, przechodząc do lekcji, która rzekomo miała odbyć się za kilka minut, a na którą Ślizgonowi tak bardzo się śpieszyło podobno. - O, z profesorem Morrisem to aż przyjemnie spędzić te czterdzieści pięć minut, co nie? Ma takie łagodne brzmienie głosu i niesamowicie kojącą tonację... - ...niczym kołysanka do snu - dokończyła w myślach, nie zaważając na jego kolejne mamrotanie bo nic nie rozumiała z jego bełkotu. I nie oczekiwała przeprosin, bo nie były jej do niczego w tej chwili potrzebne. Po prostu chciała nauczyć chłopaka przyznania się do winy. Czy to takie trudne powiedzieć: "źle zrobiłem, mój błąd"? Może dla niego jest to na tym samym poziomie nie do osiągnięcia co przeprosiny, ale jednak młody człowiek musi umieć wziąć odpowiedzialność za to co zrobił. Kolejne jego zgryźliwe słowa również ukoronowała gestem wywrócenia oczami, po czym nadal idąc obok niego przystanęła, kiedy stwierdził, że musi do łazienki. I oczywiście nie mogła mu tego odmówić, bo na Merlina miał prawo iść się załatwić. Eh, jeden zero dla dzieciaka. - Dobra, idź. Ale czekam tu na Ciebie, bo lekcja zaczyna się za... - zerknęła na zegarek na swoim lewym nadgarstku - ...trzy minuty. Uwijaj się, bo sama wepchnę Cię do tej sali nawet po czasie - obiecała, po czym stanęła zboku, zakładając ramiona na piersi i wskazując mu gestem, aby się pośpieszył. Łazienka była tuż przed nimi i jeśli myślał, że w tej chwili sobie pójdzie to grubo się mylił. Niech tam załatwi co ma załatwić i szybko wraca, bo chce mu udowodnić jak wielkim łachudrą jest!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 534
  Liczba postów : 1405
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptySro Maj 05 2021, 07:12;

Żyłka pulsowała na jego skroni. Rozmowa z kobietą to nie przelewki. Choć była upierdliwa to jednak nie wywoływała ochoty panicznej ucieczki przed dementorskimi katuszami. - Mogę mówić co chcę i do kogo chcę. Nie moja wina, że ludzie podsłuchują.- zaowalony wyrzut w jej stronę, że go podsłuchiwała. Musiał pilnować się ze słowami, a było mu coraz trudniej bo trochę go motywowała do wystawiania linii obrony. Tyle dobrego, że profesorka w ogóle przewidywała możliwość rozmowy. Inni na jej miejscu mieliby w głębokim poważaniu wszystko oprócz na siłę wciśnięcia szlabanu i zabrania miliona punktów żeby chyba sztucznie podbudować swój wątpliwy autorytet. Tutaj można było mówić i nie obawiać się, że zaraz go skróci o głowę. Ludzki nauczyciel? Cóż, może i tak skończy ze szlabanem ale przynajmniej będzie mieć świadomość, że się dzielnie przed tym bronił. - Yhym. W sam raz na drzemkę.- skomentował słowa dotyczące profesora, nie ukrywając co sam o tym sądzi. Pewnym jest, że zasnąć to tam nie zaśnie skoro nauczycielka znała jego opinię. Sęk w tym, że Eskil już kombinował jak uniknąć historii magii i być może szlabanu. W jego głowie rodził się plan idealny. Zatrzymali się przy łazience męskiej i na Merlina, cieszył się z możliwości realizacji pomysłu. - Postaram się wywrzeć na sobie presję.- wywrócił oczami, pchnął drzwi i od razu skierował się do kabiny. Cóż. Plan był taki. Wyciągnął z plecaka prawie pustą bombonierkę Lesera, a dokładniej rzecz ujmując Karmelka Gorączkowego. Od razu wsunął go do ust, a żeby pozbyć się dowodu zbrodni, potraktował opakowanie bombonierki zaklęciem "Sabuli". Musiał szeptać i ponowić zaklęcie osiem razy bo nie chciało mu wyjść. Pudełko z oporem zmieniało swoją fakturę w piach, z ogromnym oporem. W końcu się jednak udało, a jeśli nauczycielka go pospieszała to krzyknął "no zaraz, guzika szukam!", nie dbając przy tym czy mu uwierzy. Nie może tego sprawdzić bo nie może tu wejść… chyba. Cały piach spuścił w sedesie, zapychając go, ale akurat to go nie interesowało bo karmelek właśnie rozpuścił się w jego ustach. I dopiero wtedy tknęła go myśl, aż pobladł. Kuźwa! Właśnie zamienił w piasek antidotum na gorączkę!!! A druga bombonierka jest w dormitorium… miał ochotę roześmiać się sobie w twarz, a potem pogratulować głupoty. Zerknął do krzywego lusterka i już widział po sobie pierwsze symptomy. Lekki zawrót głowy. Obmył twarz i dodał sobie otuchy - jak tylko zmyje się sprzed nosa nauczycielki to pójdzie prosto do Lucasa (albo Huntera) żeby go z tego wyleczyli. Kiedy już dochodził do momentu przeciągania cierpliwości nauczycielki, wyszedł do niej na nowo ze znudzoną miną. - No to pierwsze piętro? Nie mogę się doczekać.- mruknął z ironią i ruszył w kierunku schodów. Wiedział, że zanim na nie wejdzie to dostanie największego ataku gorączki więc na wszelkim wypadek trzymał się poręczy i człapał sobie powoli. Cholera, to miała być sztuczna gorączka to czemu z chwili na chwilę zaczęło się do niego kleić ubranie? Cóż, plan prawie idealny wymaga poświęcenia! Wytrzyma do momentu aż nie odeśle go do dormitorium albo co grosza, do skrzydła szpitalnego, z którego ucieknie w pierwszej wolnej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2710
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptySro Maj 05 2021, 09:18;

- To sobie mów, ale potem się nie dziw, że sprowadzasz na siebie kłopoty - oznajmiła dosadnie, nieco poirytowana jego wcześniejszymi słowami. Bo jak można uważać, że można mówić cokolwiek tylko się chce. Ten dzieciak jeszcze nie zauważył, że to się w ogóle nie opłaca? Powiedziałaby mu jeszcze, że jeśli już tak bardzo chce wypowiedzieć swoją opinię, niech to powie prosto w oczy tej osobie, ale naprawdę nie chciała mu matkować. Już i tak wyglądał na wystarczająco znudzonego jej zwracaniem uwagi. Nastolatkowie byli tacy wkurzający... - Coś mi się wydaje, że w tamtej sali grasował poltergeist i nigdy nie było szansy, żeby choćby przymknąć do połowy oko - skomentowała zwinnie, od razu po jego zauważeniu, że miałby idealne warunki do spania. Cóż, cokolwiek by nie powiedział, ona i tak wymyśli coś co go wyprowadzi z równowagi, nawet jeśli nie miałoby to byc prawdą. Lubiła denerwować ludzi, którzy denerwowali ją. A ten chłopak zdawał się być nieposkromiony i chyba uważał, że nikt nie jest w stanie mu nic zrobić. Czemu ostatnio w szkole trafiała na same takie typy? Znaleźli się przy łazienkach i była zmuszona puścić go do jednej, bo przecież tego nie może mu zabronić. I choć w jej głowie tliła się myśl, że może coś kombinować, postanowiła na razie nic z tym nie robić. Miał racje - posiadał pełne prawo skorzystać z łazienki przed lekcjami. Niech tylko nicpoń coś zacznie kręcić. Obserwowała więc jak znika w przejściu i oparłszy się o kamienną ścianę, czekała. I czekała. Aż w końcu, kiedy wydawało jej się, że coś za długo tam siedzi, musiała krzyknąć w kierunku kabinek: "długo jeszcze?! wyłaź, bo i tak Cie to nie ominie", na co usłyszała jakąś głupią wymówke. I tej chwili przyszło jej do głowy co Ślizgon mógłby kombinować. Jest jedno najskuteczniejsze wyjście z tak patowej sytuacji. Ale nim zdążyła wkroczyć do środka, ten pojawił się przy niej. Uważnie obejrzała jego twarz. Zero objawów zatrucia, temperatury czy jakichkolwiek innych oznak choroby. Jeszcze nie zdążyło zadziałać czy Bombonierka Lesera wyszła z mody, odkąd ona skończyła Hogwart? - Wsadziłeś całą głowę do umywalki czy co? - skomentowała jego mokre włosy, zapewne po tym jak obmywał twarz. Jeśli naprawdę zażył którąś z pastylek, pożałuje tego. Przytrzyma go tak długo, aby nie miał możliwości zjeść antidotum. Będzie się modlił, żeby go wypuściła z gabinetu i odprowadziła na tą cholerna lekcje. Szli więc korytarzem i raz po raz zerkała w jego stronę, co chwila zwalniając kroku bo chłopak wlókł się niemiłosiernie. - Wysiedziałeś się w tym kibelku, to teraz zasuwaj, bo już jest po czasie. Ej, czemu Ty się tak pocisz? Aż tak się stresujesz? - zapytała nagle przystają przed nim i uważniej mu się przyglądając. Na jego skroniach już było widać pierwsze kropelki potu, a na ubraniu pierwsze plany, przenikające przez materiał. Ah, czyli jednak zażył drażetkę. - Nie denerwuj się tak, bo jeszcze gorączki dostaniesz - wyprzedziła fakty, unosząc jednoczesnie rękę, żeby przyłożyć mu dłoń do czoła. - O, już masz temperature. Chyba Cię cos bierze... Biedaku mój, chyba mam jeszcze fiolkę pieprzowego w swoim kufrze, napiszesz się i odpoczniesz troche. - powiedziała zabierając dłoń i ponownie asystując mu, kiedy ruszyli w kierunku gabinetów na pierwszym piętrze. Nie było szans, że pozwoli mu zażyć odtrutkę. Niech weźmie od niej eliksir niech się tera męczy z temperaturą, bo miała zaledwie resztkę specyfiku. Na szczęscie ma wygodną leżankę, na której chłopak może bez skrępowania dogorywać odpoczywać, kiedy ona będzie pozbywała się kartonów z pozostałościami po poprzednim nauczycielu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 534
  Liczba postów : 1405
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptySro Maj 05 2021, 13:50;

To był jego jedyny plan. Pozbył się wszystkich dowodów, zajmował się tym w ukryciu, a więc istniała szansa, że będzie mieć święty spokój do końca dnia. Szkoda, że wcześniej o tym nie pomyślał. Nie miałby nic przeciwko spaniu choćby w skrzydle szpitalnym, bo w końcu tam też jest wygodnie, co nie? Udawałby picie potencjalnych eliksirów i drzemałby sobie w najlepsze, czekając aż nadejdzie jakiś dzień kiedy będzie chciało mu się być wesołym. Wzruszył ramionami kiedy nauczycielka wspomniała coś o poltergeiscie. Nie wierzył jej. Zachowywała się inaczej niż jej znajomi po fachu, a więc wnioskował, że nie miałaby problemu z okłamaniem go. Zresztą, to niezbyt ważne bo walenie zażył pastylkę, nie miał żadnego antidotum i siłą rzeczy nie będzie musiał iść na historię magii choćby stawali oboje na rzęsach. Własne zapominastwo przekuł w atut - brak antidotum to większa wiarygodność. Znowu wzruszył ramionami, zachowując się bardzo lekceważąco do tych wszystkich rzucanych uwag. Lubił siedzieć pod wodą kiedy cokolwiek mu dolegało - zwłaszcza mentalnego. Może uda mu się wyciągnąć Lucasa na basen? O tym myślał kiedy szli po schodach. - Nie stresuję się.- prychnął i musiał kilkukrotnie zamrugać powiekami bowiem nauczycielka dwoiła się mu się przed oczami. - Jak się chucherko wspina po schodach to się szybciej poci.- burknął pod nosem i tknęła go myśl czy warto było brać tego karmelka. Cholera, mocno działało! Doszło do momentu, że byłby w stanie zasnąć nawet na schodach. Kiedy gorączka trawi to cóż, wszystko wygląda jak wygodne łóżko. - Nie chcę żadnych eliksirów.- protestował i musiał usiąść na chwilę na schodku. Już żałował, że wziął tego cukierka. Na gacie Merlina, po co mu to było?! Nauczycielka wkurzała go tym swoim ironicznym zwrotem "ty biedaku". - Chcę iść spać.- oznajmił i oparł czoło o przegub swojej ręki, a ta z kolei leżała na zgiętych kolanach. Zamknął oczy. Na gacie Merlina, zachciało mu się chorować. Gdyby miał antidotum to zjadłby je od razu, nawet na oczach profesorki. Pozostało teraz przeczekać aż działanie minie i nie dać z siebie wypompować całej energii. Nie obchodziło go gdzie teraz trafi. Chciał spać, żeby to przeczekać bo dostał nagle zimnych dreszczy. Lucas go za to zamorduje. Cholera. - Idę spać na historii magii.- oznajmił wściekle i podniósł się do pionu, gotów cwałować do celu, gdzie nauczyciel wyśle go do dormitorium, a nie do swojego gabinetu na pogadankę. Jak zawsze zachowywał się nielogicznie w sytuacjach kiedy rozsądek był bardzo wskazany.

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 2710
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 EmptySro Maj 05 2021, 17:23;

Wbrew przekonaniu piętnastolatków nie była starą babą od zawsze. Wiedziała dobrze, że istnieje niemało sposobów, aby skutecznie wymigać się z lekcji. Też była uczennicą i to również nie do końca lubującą się we wszystkich przedmiotach. Dlatego, zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że gdyby tylko Ślizgon chciał nie potrzebowałby wiele wysiłku, aby zdobyć pretekst i nie iść na te zajęcia. I własnie to ją tknęło, kiedy tak sunęli po korytarzu, zaraz po tym jak królewicz raczył wyjść z łazienki. Podejrzanie długo tam siedział, kopał tunel, żeby przed nią uciec? Jego wygląd pozostawiał naprawdę wiele do życzenia - teraz nie dość, że krawat i koszula były niechlujne, to jeszcze mokre kosmyki poprzyklejały się do jego twarzy, która z każdą minutą stawała się jakas taka niewyraźna. W dodatku, kiedy sprawdziła mu temperaturę, był rozpalony, co dodatkowo potwierdziło, że cos jest nie tak. Podejrzane jednak, że objawy pojawiły się po wyjściu z łazienki, gdzie wcześniej bardzo ochoczo jej odszczekiwał, broniąc się rękami i nogami przed jej oskarżeniami. To musiała byc Bombonierka Lesera. Usłyszawszy jego mamrotanie pod nosem, szturchnęła go lekko w bok. - Ah, czyli wyśmienicie się czujesz, tak? - rzuciła do niego, kiedy zaprotestował, że nie zażyje eliksiru. Przystanęła nad nim, kiedy usiadł na schodach, z wyrazem twarzy mówiącym: "i co, chojraku?", po czym westchnęła i zaczęła intensywnie myśleć co ma z nim zrobić. Nie miała pewności, że to na pewno sztucznie wywołane objawy, a może on naprawdę dostał gorączki i teraz potrzebuje pomocy? Tego nie mogła wykluczyć. Jednak do skrzydła szpitalnego mieli jeszcze kawałek, a chłopakowi z kazdhm pokonanym metrem było coraz gorzej. Zerknęła na niego, kiedy oznajmił, że chce spać. Wywróciła oczami, a następnie widząc jak sie podnosi wzięła go pod ramie, pomagając przyjąć postawę pionową. - W takim stanie nigdzie nie pójdziesz. Potrzebujesz opieki, a samego Cię nie zostawie. Idziemy do mojego gabinetu. To niedaleko. I trzeba będzie też posłać patronusa do profesor Dear. - zarządziła, ciągnąc go w kierunku korytarza, gdzie znajdowały się pokoje przeznaczone dla nauczycieli.

|zt x2|

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 QzgSDG8








Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty


PisanieDziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty Re: Dziedziniec wieży z zegarem  Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec wieży z zegarem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 40Strona 40 z 40 Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dziedziniec wieży z zegarem - Page 40 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
-