Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Przed kamienicą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 357
  Liczba postów : 692
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Przed kamienicą QzgSDG8




Gracz




Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Przed kamienicą  Przed kamienicą EmptyPią Lis 26 2021, 01:51;


Przed kamienicą


Wąska i dość kręta uliczka przed kamienicą na Alei Amortencji 17. W ciemności może sprawiać dość przerażające wrażenie - jednak nie ma w sobie nic z szemranych uliczek na peryferiach Hogsmeade. Chodnik jest zadbany, i prędzej znajdziesz tutaj wiekową staruszkę próbującą wcisnąć Ci domowe wypieki aniżeli dilera oprylaka czy krwawego ziela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 357
  Liczba postów : 692
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Przed kamienicą QzgSDG8




Gracz




Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Re: Przed kamienicą  Przed kamienicą EmptyPią Lis 26 2021, 02:20;

Popołudnie. Jeszcze jedno z nielicznych (w miarę) ciepłych pod koniec jesiennego listopada. Angielska pogoda tego dnia wręcz rozpieszczała - wiatr nie urywał głów, deszczowe chmury wzięły sobie urlop na żądanie. Tak jak Thaddeus z resztą - ostatnie miesiące nieźle na niego siadły. Ledwo zaczął się początek roku, a on skończył w Mungu z połamaną ręką, a potem na wszystkich spadły klątwy arturiańskie. Edgcumbe'a oczywiście nie oszczędziło i trafiła mu się przeurocza ślepota - idealny wybór przecież dla zawodowego gracza quidditcha. Psidwak by to...
Kiedy urokliwe dolegliwości zniknęły naturalnie musiał nadrobić zaległości w kadrze i drużynie. Zapracowywał się - ale to była już akurat norma. Każdy jednak musi mieć dzień wytchnienia i ten dzień właśnie nadszedł. Mężczyzna postanowił nie kręcić się znowu po Londynie jak bączek, a wrócił ze swoim rozwalonym motocyklem do Hogsmeade, gdzie - korzystając z wyludnienia miasteczka w godzinach popołudniowych - rozłożył sobie przed swoją kamienicą mini warsztat. Bravo ucierpiał srogo podczas sierpniowego wypadku, a Thad postanowił, że zwróci się do swoich ziomków w londyńskim warsztacie dopiero w ostateczności. Toteż wyposażył się w potrzebne mechaniczne ingrediencje i wziął się do roboty. Takie to tadkowe odpoczywanie.
Gdzie ja posiałem tę głowicę... — burczał sobie pod nosem, klęcząc tuż przed wyprostowaną już ramą motocyklu. Jako, że pogoda dopisywała to Puchon nie bawił się w ubiór na cebulkę, tylko majstrował przy maszynie w samych szarych dresach - teraz uwalonych już smarem i olejem i przemianowanych na robocze. Grzebiąc między żelastwem podwinął rękawy do łokci - co i rusz przecierał zimny nos nagim przedramieniem nieświadomie rozprzestrzeniając smarowidła na swoją twarz.
Sięgnął gdzieś nad silnikiem, żeby dostać się do gaźnika, jednocześnie próbując swoją drugą długą łapą wyposażyć się w odpowiedni klucz. Jednak duże dłonie miały swoje minusy - co z tego, że mógłby wziąć w garść ze trzy narzędzia na raz, skoro nie mógł się nimi dostać w odpowiednie szczeliny.
Kurwa mać, no chodźże tu...! — szczeknął po szkocku, zmarszczywszy brwi wychylając się do potrzebnego majsterpingla. Ten - jak na złośliwą martwą rzecz przystało - wymykał mu się z palców i Thaddeus miał wrażenie, że ten kawał żelastwa wręcz złośliwie chichocze. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby po prostu wyjął łapę z bebechów motoru, żeby ułatwić sobie zadanie - toteż sama maszyna przechyliła się na jego stronę i oparła o potężny bark, co Edgcumbe skwitował wściekłym sapnięciem.

@Ruby Maguire
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | zawsze dwie gumki na nadgarstku
Galeony : 130
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Przed kamienicą QzgSDG8




Moderator




Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Re: Przed kamienicą  Przed kamienicą EmptyPią Lis 26 2021, 09:39;

Szwędała się po Hogsmeade kompletnie bez celu, zahaczając jedynie o Hogs Cafe, żeby mądrze wydać swoje ostatnie galeony, które zostały jej w tym miesiącu. Grunt, żeby dobrze rozporządzać swoimi oszczędnościami, chociaż to słowo do Ruby niespecjalnie pasowało, podczas gdy ona wiecznie nie miała pieniędzy. Przypomniała też sobie nagle, że Mulan jej wisiała galeony od pół roku, a ona chyba coś była winna Persowi, ale o tym pamiętać akurat nie chciała i prawdę mówiąc Percivalowi akurat zawsze była winna galeony. Nie przeszkodziło jej to jednak rozkoszować się ciepłem kawy, rozpływającym się po jej wnętrzu w to zimne, prawie grudniowe popołudnie. Ruby lubiła jesień, to była jej ulubiona pora roku, ale paradoksalnie nienawidziła zimna. I nawet jej pomarańczowo-różowa kurtka, czy jasnoniebieska czapka zdawała się już nie rozjaśniać dnia, który zdawał się kończyć bliżej czwartej niż wieczora. Szła jednak przez wioskę, myśląc o tym, czy może Ryan był już w stanie chodzić o własnych siłach i zakodowała sobie w głowie, że ostatnio pisała do niego dwa dni temu, a odkąd wyszedł ze szpitala – zasypywała go listami, nie dając sowie Irlandii wytchnienia. Nic jednak nie mogła poradzić na to, że bardzo źle przeżyła wypadek swojego brata i dziękowała Merlinowi, że Ryan z Munga wyszedł, nieco mniej o własnych siłach, ale był w domu. Bezpieczny, z innymi braćmi i tatą, którzy na pewno się nim dobrze zajmą.
Wlazła w jakąś uliczkę, zagłębiona w swoich myślach, kiedy szkocki akcent dobiegł do jej uszu i te wspaniałe kulturalne słowa. Rozpoznała głos swojego kolegi, tak więc odpędziła od siebie pochmurne myśli o stanie zdrowia Ryana i wyszczerzyła swoje zęby w uśmiechu, opierając się nieopodal i przez chwilę obserwując zmagania Puchona z f a n t a s t y c z n y m motorem.
Cały się ujebałeś, wiesz o tym? — powiedziała w końcu, odpychając się od ściany budynku i mrużąc zielone oczy w świetle zachodzącego słońca — Co robisz? — zapytała mądrze, zupełnie jakby nie widziała, że grzebie w tym pojeździe z jakiegoś powodu. Nie znała się na motoryzacji wcale i nawet czwórka braci nie pomagała jej na tej płaszczyźnie. Posiadała tylko jakieś szczątkowe informacje, bowiem przewidywała robienie magicznej licencji na prowadzenie, bo nigdy w życiu nie zamierzała się teleportować, ani nawet łapać świstoklików. Robiła to kilka razy w swoim życiu, jak chyba każdy czarodziej, jednak statystycznie częściej po tym rzygała, niż nie, więc naprawdę wolała to sobie odpuścić.
Mogę ci pomóc? Strasznie mi się nudzi, to znaczy mam masę lekcji i powinnam się uczyć, dlatego też teraz jestem w Hogsmeade, bo już posprzątałam cały swój kufer i zdążyłam wkurzyć chyba wszystkie skrzaty w kuchni. — wzruszyła ramionami, była gotowa zrobić wszystko, nawet odkurzyć pustynię, byle tylko nie musieć pisać tej durnej pracy na historię magii.


______________________

Take chances.

Make mistakes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 357
  Liczba postów : 692
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Przed kamienicą QzgSDG8




Gracz




Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Re: Przed kamienicą  Przed kamienicą EmptyPią Lis 26 2021, 12:44;

Nie zauważył, że ktoś go obserwuje - w końcu był całkowicie pochłonięty tym, żeby go własna maszyna nie przygniotła do bruku. Prawie czterysta kilo nie-żywej wagi nie było łatwym przeciwnikiem, ale Thaddeus w końcu się zaparł i przywrócił motocyklowi pion. Kiedy kupa złomu maszyna nareszcie oparła się o ścianę kamienicy, Edgcumbe obrzucił ją poirytowanym spojrzeniem spod zmarszczonego czoła. Marsowa mina jednak szybko mu przeszła, kiedy do jego uszu doszedł znajomy głos - usta prędko wygięły mu się w szerokim uśmiechu, gdy zielone tęczówki odnalazły znajomą twarz.
O, Ruby, cześć — przywitał się z Gryfonką, którą bezbłędnie rozpoznał nawet spod jasnoniebieskiej czapki. Sam nie wiedział czy przez irlandzki akcent, który mimowolnie darzył szaloną sympatią - czy przez duże oczy, tak dla dziewczyny charakterystyczne. Wyprostował się nieco i uchylił swojego niewidzialnego kapelusza - w końcu dając spokój umykającemu kluczowi i pesząc się nieco, że witał koleżankę właśnie ujebany.
Naprawiam mojego Bravo — odpowiedział krótko, zaraz jednak potem rozwinął, pozerkując na części wymagające jeszcze "wyklepania". — Wypadek miałem jakiś czas temu. — Nie zakładał w końcu, że wszyscy widzieli jego obitą od asfaltu mordkę i ramię na temblaku. — Ja się poskładałem, to teraz czas na niego — poklepał wielką dłonią biały bak Bravo, jakby pocieszał starego przyjaciela. Sam też nie korzystał z teleportacji czy świstoklików - motor był jego głównym środkiem transportu. — Mógłbym oddać go chłopakom do warsztatu, ale sam się trochę znam na rzeczy. Większość części już wymieniłem, zostało tylko...
Zaciął się, kiedy Maguire zaproponowała swoją pomoc. Spojrzał na nią z delikatnym szokiem zmieszanym z konsternacją - zaraz jednak wyszczerzył się szeroko i podniósł na równe nogi, sięgając po szmatkę, którą zaczął przecierać dłonie.
Jako wzorowy student Hufflepuffu, który nie opuszcza żadnych zajęć... — podjął żartobliwie plotąc kompletne androny - kto jak kto, ale on w tym Hogwarcie to był naprawdę na piękne oczy. — Nie mógłbym odmówić twojej pomocy. Tylko czy jesteś gotowa się ujebać? To nie jest czysta robota. — Zaśmiał się gardłowo i wskazał podbródkiem na tylną ośkę Bravo. — Wymieniałaś kiedyś koło w motorze?

@Ruby Maguire
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | zawsze dwie gumki na nadgarstku
Galeony : 130
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Przed kamienicą QzgSDG8




Moderator




Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Re: Przed kamienicą  Przed kamienicą EmptyPią Lis 26 2021, 14:18;

Pokiwała z uwagą głową, popijając swoją letnią już kawę i z uwagą patrząc na maszynę, która była dwa razy większa od niej. Musiała przy tym motorze i Tadku wyglądać komicznie ze swoim metr sześćdziesiąt wzrostu, ale kto by się przejmował, kiedy Puchon wcale na jej głupie pytanie nie odpowiedział ironią – jak zakładała, że zrobi – tylko zaczął jej faktycznie mówić co robił. Uniosła brew, patrząc na potężny pojazd, teraz oparty o ścianę kamienicy i wróciła spojrzeniem do chłopaka, który przecież sam to ustrojstwo tak postawił. Woah… Sama nie była nijak umięśniona, to znaczy no trochę, ale nie tak, żeby jakoś bardzo to było widać, ale przy nim to jej mięśnie chyba wklęsłe były. Jej oczy wypełniły się zrozumieniem, kiedy sobie przypomniała, że przecież nawet wiedziała o tym wypadku.
A, no tak, przecież nawet Prorok o tym pisał — rzuciła trochę bardziej do siebie niż do niego i uderzyła się otwartą dłonią w czoło, chcąc wyrazić tym dezaprobatę dla samej siebie — Bo jesteś sławny, co nie — wyszczerzyła się w jego stronę — Co za czas beznadziejny, Ryan, mój brat, też miał wypadek ostatnio — wzruszyła ramionami, jakby nie do końca wiedząc czy tym chciała zapewnić siebie czy jego, że wszystko już było w miarę ok. — SWOJĄ DROGĄ, oboje ci z Ryanem kibicujemy, wiesz? Ten to nawet chodzi na większość meczy, to znaczy jak nie leży akurat w szpitalu i nie jest w delegacji z pracy — nie wiedziała czy była jakakolwiek szansa, że Edgcumbe pamiętał ze szkoły jej starszego brata — Z kolei jak powiem młodszemu bratu, że tak o sobie z tobą rozmawiałam, to się posika chyba, w Hufflepuffie jest i założę się, że ma w dormitorium twój ołtarzyk. — trajkotała bezsensu, obrażając trochę przy tym swoje rodzeństwo, bo przecież takie było zadanie siostry, które wykonywała z największą uwagą.
Rozpromieniła się cała, kiedy przyjął jej niepomocną dłoń i ani myślała uświadamiać go, że więcej wiedziała o wojnach goblinów niż motorach. Zakasała rękawy – to znaczy postąpiła krok w jego stronę z szerokim uśmiechem, jeszcze odstawiając gdzieś przy ścianie kubek z kawą i się przeciągnęła, bo przecież miała bardzo męczący dzień, kiedy olała wszystkie lekcje dosłownie i irytował kuchenne skrzaty.
Czystej duszy brud się nie trzyma — odparła i machnęła ręką, prawdę mówiąc na Ruby brud serio nie robił żadnego wrażenia, po pierwsze miała czterech braci, a po drugie w czasie między wakacjami a szkołą zawsze pomagała pani Cork w gospodarstwie i leczeniu jej zwierzaków, tak więc nawet gówno magicznych krów nie było jej straszne. — Oczywiście, milion razy, co ty sobie myślisz — prychnęła na jego pytanie i podniosła… no właśnie, podniosła coś, czego nawet nie umiała nazwać. Jakiś klucz może? Niemniej podrzuciła go w ręce, niczym quidditchową pałkę i niewinnie się do niego uśmiechnęła.


______________________

Take chances.

Make mistakes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 357
  Liczba postów : 692
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Przed kamienicą QzgSDG8




Gracz




Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Re: Przed kamienicą  Przed kamienicą EmptyPią Lis 26 2021, 15:43;

Nie należał do ludzi wyzłośliwiających się - a już na pewno nie w stosunku do znajomych dziewczyn. No, przynajmniej takich trochę znajomych - bo akurat Freddie czy Marli to Thaddeus potrafił się odgryźć, choć dalej starał się trzymać klasę. Bądź co bądź, ironia po prostu nie leżała w jego naturze, ot, miał to do siebie, że był prostolinijny i jeśli ktoś o coś pytał, to zwyczajnie odpowiadał. Kiepski był w gierkach innych niż miotlarskich, zwłaszcza tych słownych.
Eeeee... — zaciął się nieco strącony z pantałyku, kiedy Ruby poruszyła temat jego... rozpoznawalności. — Sławny? No, chyba tak, trudno mnie przeoczyć — zaśmiał się ochryple, odrobinę nerwowo pocierając szeroki kark. Głupio zaprzeczać i się unosić fałszywą skromnością, choć upajać się popularnością jeszcze głupiej. Co fakt to fakt, nie ma co piórek stroszyć.
Lekkie zakłopotanie ustąpiło miejsca autentycznemu zatroskaniu, gdy Maguire wspomniała o wypadku swojego brata. Puchon nie chciał brnąć w delikatne tematy, ale też nie mógł po prostu ugryźć się w język:
Huh, przykro mi. Ale już wszystko w porządku? — podpytał zdawkowo. W istocie niezbyt kojarzył akurat wspomnianego Ryana - ale w zupełności wystarczyło mu, że znał Ruby, a ta widocznie się swoim starszym bratem przejmowała. I widocznie była z nim w miarę zżyta, skoro razem mu kibicowali. Edgcumbe poczuł jak na kark wpełza mu rumieniec, kiedy Maguire tak trajkotała o rodzeństwie. Seryjnie przez moment poczuł się jak jakiś idol i z jednej strony było to szalenie miłe, a z drugiej... musiał odchrząknąć dla kurażu.
Twój młodszy brat jest w Huffie? Czekaj... Steven? Nie. Seee... Sweeney? — Próbował sobie przypomnieć młodego Puchona o takim samym nazwisku, pocierając w zastanowieniu szorstki policzek. — Ha, wiedziałem, że skądś go kojarzę! Podobni jesteście. W sensie... Oczy — odchrząknął znów, orientując się, że zaczyna pieprzyć od rzeczy - a też nie chciałby Ruby jakoś urazić. — Zazdroszczę Ci rodzeństwa, zawsze masz się do kogo zwrócić. Fajna sprawa — uśmiechnął się nieco nostalgicznie, ale tylko przez krótki moment. — Wiesz, do tej samej szkoły chodzimy i... Jakbyś chciała się wybrać z Ryanem jak już wydobrzeje na jakiś mecz Srok, to daj mi cynk. Załatwię wam miejsce w loży. "Moje" miejsca i tak zawsze stoją puste — zaproponował swobodnie, wzruszając ramionami i odrzucając uwaloną w smar ścierkę na kuferek z narzędziami.
Mimowolnie sam wyszczerzył się jak debil, kiedy Ruby tak wyraźnie rozpromieniła się na jego 'zgodę'. Zaśmiał się też w głos, kiedy dziewczyna rzuciła swoje dziarskie zdanie.
Sugerujesz, że czarny ze mnie charakter? — Uniósł zaczepnie brwi, jednocześnie prezentując się w całej swojej ujebanej krasie - bo smaru nie miał już chyba tylko we włosach. Powstrzymał uśmiech pełen pobłażliwości, kiedy Gryfonka chwyciła jeden z wihajstrów. Bez słowa podszedł do niej i delikatnie wyjął z jej dłoni narzędzie, by wymienić je na inne.
To jest zacisk tytanowy, do koła się nie przyda — objaśnił cierpliwie, uśmiechając się lekko. — Tu masz klucz nasadowy, obluzujesz nim oś koła. Tylko uważaj na wahacze — mrugnął do niej zaczepnie, szczerząc się przy tym łobuzersko - choć w żadnym wypadku nie kpiąco.

@Ruby Maguire
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Przed kamienicą QzgSDG8








Przed kamienicą Empty


PisaniePrzed kamienicą Empty Re: Przed kamienicą  Przed kamienicą Empty;

Powrót do góry Go down
 

Przed kamienicą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Przed kamienicą JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-