Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Hipnoza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


James Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : mała blizna na czole, heterochromia centralna, zarysowane kości policzkowe, dziwne stroje i jeszcze dziwniejsza biżuteria
Dodatkowo : Hipnoza, Prefekt, Konkubina
Galeony : 207
  Liczba postów : 166
https://www.czarodzieje.org/t20908-james-farris#669597
https://www.czarodzieje.org/t21008-poczta-jamesa#674590
https://www.czarodzieje.org/t20939-james-farris#671856
Hipnoza QzgSDG8




Gracz




Hipnoza Empty


PisanieHipnoza Empty Hipnoza  Hipnoza EmptySob 13 Lis - 20:33;

Siedziałem otoczony kłębem gęstego papierosowego dymu, ukryty za krzewami posadzonymi za ogrodzeniem naszego domu. Wsłuchiwałem się w śpiew świerszczy, wycie psidwaka sąsiadów i obserwowałem słońce, zachodzące na tle nieba przybierającego barwy wściekłej fuksji, pomarańczy i granatu. Po raz pierwszy tego dnia czułem spokój. Każdy powrót do domu na wakacje wiązał się z zaciśniętym gardłem i spiętymi mięśniami, które rozluźnić potrafił tylko zastrzyk nikotyny. Z zamyślenia wyrwał mnie przyciszony głos ojca, rozmawiającego w altance z mężczyzną, którego kojarzyłem jedynie z tego, że pisał nieprzychylne artykuły w gazecie. Tata rzadko bywał zdenerwowany, bo zazwyczaj skrywał się za maską opanowania, dlatego tak łatwo było mi wychwytywać takie momenty.
Wbiłem peta w ziemię i bezszelestnie przeszedłem wzdłuż płotu, zbyt ciekawy powodu jego podniesionego ciśnienia, aby odpuścić okazję do zajęcia miejsca w pierwszym rzędzie na widowni. Zapowiadał się wyborny spektakl. Rozumiałem co czwarte słowo, ale za to doskonale wszystko widziałem – jego zmarszczone brwi, skupione spojrzenie, usta zaciśnięte w wąską kreskę oraz wywyższającą się postawę tęgawego towarzysza, która stopniowo stawała się coraz bardziej uległa.
Nie wiem co powiedział mu ojciec, ale jego wibrujący głos, wwiercający się w najdalsze zakamarki umysłu i błysk galeonów, sypniętych prosto na wielką dłoń dziennikarza, były dla mnie jasnym sygnałem, że coś jest nie tak.
Parę dni później, przeszukując jego papiery, natknąłem się na ciekawą wymianę listów, z której wynikało, że ojcu wybitnie zależało na zachowaniu w tajemnicy błędu, który popełnił w trakcie szturmu na jakiś arystokratyczny dworek. Wtedy połączyłem nazwisko z twarzą mężczyzny w altance i artykułem w Proroku Codziennym, gdzie pisali, że podczas aurorskiej misji zdarzył się niefortunny wypadek i nie sposób pociągnąć kogoś do odpowiedzialności.
Mój ojciec przekonał go pieniędzmi i kilkoma słowami, wyszeptanymi nerwowo na tyle naszego domu. Wiedziałem jak cenna jest to wiedza i dawała mi ona przepustkę do spędzenia lata w spokoju. Była gwarancją wolności oraz pełnej swobody.

* * *


Wszedłem do jego gabinetu z zaciśniętymi pięściami, gotowy na stoczenie kolejnej batalii. Nie miało dla mnie znaczenia co usłyszę tym razem – czy że jestem niewystarczająco dobry, moje oceny to żart albo że nie dopilnowałem Laury. Było mi wszystko jedno. Gorzej z samym sobą czuć się nie mogłem, ale za to miałem wprawę w udawaniu w jak głębokim poważaniu mam komentarze ojca. I miałem też w zanadrzu broń – wiedzę co zrobił jakiś czas temu.
Uniosłem brew w geście zdziwienia, gdy ten bez słowa wskazał na fotel. Zazwyczaj od wejścia rozpoczynał tyradę, nie kwapiąc się nawet na sprawianie pozorów uprzejmości. Dla zasady zignorowałem jego prośbę, nonszalancko opierając się o ścianę i krzyżując ręce na piersi.
Miejmy to za sobą – powiedziałem; zachrypnięty głos zdradził moją niepewność oraz zakorzeniony lęk przed oceną i wytykaniem najdrobniejszych błędów, jakie popełniałem. Jego obecność sprawiła, że zapomniałem o swoim asie w rękawie.
Nie mów matce – usłyszałem zamiast tego. Pomyślałbym, że żartuje, gdyby nie kurczowo zaciśnięta na blacie biurka dłoń i ledwo słyszalne nuty błagania w tonie. Podczas gdy ja intensywnie zastanawiałem się o co chodzi, on chyba stwierdził, że milczę, bo oczekuję czegoś w zamian. Miło było obserwować głęboką zmarszczkę przecinającą jego czoło, jak zawsze, gdy był w zadumie i kalkulował co mu się bardziej opłaca – powiedzenie ostatniego zdania, które ciągnęło za sobą moją rzekomą nielojalność czy odpuszczenie i podarowanie mi jakiejś wartościowej rzeczy. Mieliśmy wiele takich sekretów – ukrywałem przed mamą to, że ten zamiast zajmować się mną i Laurą, spędził popołudnie zamknięty w swojej norze, w której zatęchły zapach wypitej brandy doskonale komponował się z jego rozmytym wzrokiem albo że nasz wspólny wypad – ojciec i syn, jak to dumnie brzmi – minął nam pod znakiem załatwiania spraw związanych z posadą aurora, jaką piastował. Dzięki temu zdobyłem kartę czekoladowych żab z limitowanej edycji albo wymarzony model miniaturowego smoka. Ale tym razem moje milczenie wiązało się z czymś znacznie większym – poczuciem wyższości nad nim, chociaż jeszcze nie połączyłem kropek dlaczego. Czułem, że mogę zażyczyć sobie teraz wszystkiego, jednak postanowiłem poczekać na propozycję padającą z jego ust. I on też miał świadomość, że nie zadowolę się marnymi pieniędzmi, słodyczami czy zabawką, jak to zwykle bywało.
Pomogę ci wykorzystywać twoją charyzmę w sposób, o jakim ci się nigdy nie śniło. – Aż przewróciłem oczami, bo ilekroć rozmawialiśmy, słyszałem o sławetnym uroku Farrisów. Wrodzony magnetyzm płynie w naszej krwi, zwykł mawiać, co kwitowałem bezczelnym uśmieszkiem. A kiedy zaczął mówić dalej, wreszcie pojąłem o jakiej charyzmie mówił. Nie myliłem się, gdy myślałem o nim jak o diable w ludzkiej skórze, ale najgorsze było to, że pragnąłem stać się dokładnie taki sam. Byleby tylko zbliżyć się do niego, spędzać z nim więcej czasu.

* * *


Skupienie było najgorsze. Pod kopułą mojej czaszki krążyło zbyt wiele myśli, żebym potrafił w stu procentach oddać się jednej czynności. Naturalny dar obserwacji w początkowej fazie nauki był nieoceniony – umiałem dostrzec rzeczy, które innym umykały, ale ojciec bardzo szybko zauważył, że to wrodzona czujność i tak naprawdę niewiele nad sobą pracowałem. Ilekroć czegoś nie robiłem, czułem jego wzrok, w którym krył się niemy przekaz skup się bardziej. To tylko pogłębiało moją niezdarność i wewnętrzny bunt, ale dzielnie znosiłem ciężar ojcowskiej presji, coraz częściej podejmując się niewielkich prób, które oczywiście kończyły się niepowodzeniem i poczuciem, że jestem słaby. Byłem zażenowany, że nie umiałem zahipnotyzować nawet dziecka.
Richard znalazł wspaniały sposób, aby mnie zmotywować do przyłożenia się. Zamiast stać nade mną z batem i krzyczeć za każdym razem, gdy mi nie wychodziło, po prostu milczał i brutalnie zabierał atencję, jakiej tak bardzo pragnąłem. Odsuwał się ode mnie i udawał, że nie istniałem; z obojętnym wzrokiem śledził moje dalsze poczynania, wracając do punktu wyjścia, który był jednocześnie początkiem mojej rozpaczy. Z czasem po prostu zaczynało mi brakować naszych wspólnych lekcji w gabinecie, w trakcie których zdarzało nam się nawet zaśmiać z własnych żartów albo trącić beztrosko w ramię. Wtedy czułem, że faktycznie mam ojca, który zwraca na mnie uwagę i słuchałem go z wypiekami na twarzy, zapisując na pergaminie wszystko to, co mówił. Bo tylko tyle od niego dostałem przez całe życie. Te skrawki zainteresowania, gdy współdzieliłem z nim szemrane sekrety czy nasze potajemne lekcje hipnozy.

* * *


Wakacje się skończyły i wyjątkowo nie chciałem wracać do szkoły, w której czekały na mnie owutemy i brak Richarda, nadzorującego proces nauki. Doceniłem wtedy, że zawsze sprawiałem pozory ułożonego chłopca z dobrej rodziny, który od czasu do czasu ma problemy z agresją, jaką wszyscy tłumaczyli buntem nastolatka czy hormonami. Za pomocą łobuzerskiego, acz uprzejmego uśmiechu i daru perswazji, zdobyłem dostęp do Działu Ksiąg Zakazanych, cały rok poświęcając na pogłębianie wiedzy, wciskając opiekunowi czy bibliotekarce kit o wielkich ambicjach zostania aurorem – tak jak tata. Powtarzali wtedy, że to miłe obserwować jak ojciec i syn mają ze sobą tyle wspólnego i że tak poważnie podchodzę do swojej przyszłej kariery.
Żyłem od listu do listu, oczekując na kolejne wskazówki ojca, które przychodziły bardzo rzadko, a nauka na własną rękę nie przynosiła rezultatów, jakie mnie zadowalały. Niczego nie ułatwiały stosy pergaminów do przejrzenia, liczne prace domowe czy wypad z przyjaciółmi do rezerwatu. Musiałem przecież zachowywać pozory normalności, w końcu obiecałem Richardowi, że to będzie nasz kolejny sekret. Pękała mi od tego wszystkiego głowa, a apogeum chaosu, w którym wyjątkowo nie potrafiłem się odnaleźć, było wezwanie do dyrektora. Okazało się, że Laura nie jest moim jedynym rodzeństwem. Prędko wyparłem myśli o hipnozie, egzaminy zdałem z trudem i wróciłem do domu jako absolwent Hogwartu, aby poznać moją drugą – odnalezioną po dziewiętnastu latach – siostrę. Jej obecność, jak się okazało, stanowiła kolejny zapalnik do trenowania wrodzonej charyzmy. Bo ojciec znalazł nowy obiekt zainteresowania i musiałem udowodnić, że ja też jestem warty jego uwagi.
Nigdy tego nikomu nie mówiłem, ale nie poszedłem na studia nie tylko ze względu na MJ, nagle pojawiającą się w naszym życiu. Dzięki temu miałem doskonałą okazję, aby szlifować hipnozę każdego dnia, pod okiem ojca, który mógł na bieżąco komentować moje błędy i (rzadziej) postępy. Z zazdrością patrzyłem jak rodzice prawie stają na rzęsach, aby ich niedawno odzyskana córka poczuła się jak u siebie. Chroniczne zmęczenie i ból głowy były moim nowym przyjacielem, kiedy dzieliłem czas na ten spędzany z May Jupiter i naukę, tylko po to, aby wieczorami słyszeć z ust Richarda jak niewiele robię, że mi nie zależy i że nigdy niczego nie osiągnę. Sińce pod oczami przybierały już barwę niezdrowego fioletu, a ciało odmawiało posłuszeństwa, jednak nie mogłem pozwolić na to, żeby ojciec widział we mnie tylko nieudacznika. Przecież byłem kimś więcej niż kupką nieszczęścia i beztalencia, co uparcie sobie powtarzałem, spoglądając w zakurzone lustro w przedpokoju.

* * *

Do dziś pamiętam uczucie zwycięstwa i porażki jednocześnie, kiedy podczas wieczornego treningu ojciec wskazał mi kolejną ofiarę. Przechodziliśmy obok placu zabaw; wciąż nie potrafię zapomnieć zgrzytu huśtawki, na której siedział niewiele młodszy ode mnie chłopak, potajemnie palący papierosa. To, że nie kojarzyłem go ze swoich dziecięcych eskapad, w trakcie których moja pięść wymierzała sprawiedliwość każdemu, kto nie zwracał na mnie uwagi lub nie traktował mnie z należytym szacunkiem, znacznie ułatwiło mi zadanie. Zauważyłem, że neutralne podejście do kogoś, kogo miałem zahipnotyzować, uciszało sumienie, bezlitośnie szatkujące moją wrażliwość każdej nocy.
Oczyściłem umysł ze zbędnych myśli, zostawiając tylko tę jedną, nieznośnie palącą wszystkie styki w mózgu – chciałem, aby chłopak, który był blisko, stał się uległy i zrobił to, czego sobie życzę. Podszedłem do niego, a Richard stał z boku, obserwując moje poczynania. Obniżyłem głos, starając się stworzyć odpowiednią aurę, a wzrok wbiłem prosto w jego zielone, nisko osadzone oczy, wystosowując żądanie. Pierwszym zaskoczeniem było to, że udało mi się osiągnąć cel bez wcześniejszego nawiązywania rozmowy. Drugim – zimna zapalniczka, bezwiednie wciśnięta w moją lekko drżącą dłoń. Bez jakiegokolwiek sprzeciwu. Trzecim świadomość, że już teraz nie mogłem opisywać ojca nieprzyjemnymi epitetami i przeklinać go w myślach, bo przecież przekroczyłem właśnie ostatni krąg piekielny, który sprawiał, że staliśmy w tym samym miejscu. Byliśmy jednakowo żądni atencji, władzy i zabijały nas własne ambicje.
Od tamtej pory nauka weszła na wyższy poziom. Richard stawiał poprzeczkę tak wysoko, że nawet jej nie dostrzegałem. Zabierał mnie na wyprawy ze swoimi znajomymi i kazał używać hipnozy na mężczyznach o wiele starszych i bardziej doświadczonych ode mnie. Sukces odnosiłem tylko mając do czynienia z jednostkami słabymi, traktowanymi przez całą resztę z wyższością; subtelnie radziłem im wtedy, aby się z nimi konfrontowali, a chaos, który powstawał, był przedstawieniem, które oglądałem z ogromną satysfakcją. Zmieniło się jednak podejście ojca względem mnie – coraz rzadziej wspominał o mojej nieudolności, a w głosie wyczuwałem dumę. W końcu zaczął mnie zauważać. To motywowało mocniej niż jakiekolwiek nagrody czy obietnice. Liczył się tylko jego wzrok skupiony na mnie i chciałem, żeby jedyne co widział to moje powodzenie.
Nie było dnia, żebym nie trenował. Po raz tysięczny przeglądałem książki czy notatki, ćwiczyłem skupienie i panowanie nad własnymi emocjami, nie pozwalając im wypłynąć na wierzch nawet na sekundę. Jednocześnie kładłem nacisk na praktykę uważności, bo chociaż hipnoza wymagała sfokusowania na jednym konkretnym żądaniu, musiałem być przecież świadomy tego, co dzieje się dookoła, aby odpowiednio pociągać za kolejne sznurki. Dbałem o to, aby mój umysł był ostry jak brzytwotrawa, przygotowany na każdą okoliczność czy sytuację.
Wiedziałem, że osiągnąłem zadowalający wynik, kiedy May przez przypadek oblała mnie wrzątkiem, a ja nawet się nie skrzywiłem, tłumiąc ból wewnątrz. Wyraz twarzy ojca, który czytał przy dębowym stole gazetę, był dla mnie potwierdzeniem sukcesu. Wciąż jednak twierdził, że w mojej nauce brakowało kropki nad „i”, ostatecznego potwierdzenia, mówił, kręcąc z rozczarowaniem głową. Nie zgadzałem się na używanie hipnozy na siostrach, co określał jako marnotrawstwo talentu i możliwości sprawdzenia czy poradzę sobie, mając do czynienia z kimś bliskim. To była moja niepisana zasada – jeśli ktoś choć trochę przyczyniał się do mojego szczerego uśmiechu, był bezpieczny. Nie zamierzałem mącić w głowie ludziom, których szanowałem.
Dobrze, że całkiem niedawno uświadomiłem sobie, że mój ojciec się do tej grupy nie zalicza i to on był moją następną ofiarą. Dlatego powrót do Hogwartu na studia traktowałem jak zbawienie. Szkoła to skupisko łatwych celów i miałkich umysłów, które mogłem czarować urokiem znienacka, żądając tak trywialnych rzeczy jak pomoc w eseju czy wyręczenie mnie w pisaniu pracy domowej. Czasem żałuję, że dałem się wkręcić w tę bezlitosną grę, niemalże z uśmiechem zgadzając się na ogłupianie i kontrolowanie innych. Z drugiej strony udowodniłem, że daleko mi do bycia nikim. W końcu dopiero teraz świat stanął przede mną otworem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania, na szyi drewniana zawieszka w kształcie aparatu fotograficznego. Na prawym przedramieniu wielka i paskudna blizna, ukrywana metamorfomagią i ubraniami
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1578
  Liczba postów : 2898
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18741-elijah-j-swansea-dziennik#537
Hipnoza QzgSDG8




Gracz




Hipnoza Empty


PisanieHipnoza Empty Re: Hipnoza  Hipnoza EmptyPon 15 Lis - 19:03;

Akcept! love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego; tatuaż z Oazy Cudów na łopatce; rozległa blizna na ramieniu po rozszczepieniu w Kolumbii; obrączka
Dodatkowo : animag (kot syberyjski)
Galeony : 1020
  Liczba postów : 1018
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Hipnoza QzgSDG8




Moderator




Hipnoza Empty


PisanieHipnoza Empty Re: Hipnoza  Hipnoza EmptyPon 15 Lis - 23:05;

akceptuję!

______________________


You’ve heard me saying that smoking was my only vice. But now it isn’t true, now everything is new, and all I’ve learned has  overturned. I beg of you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Hipnoza QzgSDG8








Hipnoza Empty


PisanieHipnoza Empty Re: Hipnoza  Hipnoza Empty;

Powrót do góry Go down
 

Hipnoza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Hipnoza QCuY7ok :: 
rozwoj postaci
 :: 
Genetyki
-