Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Arabian Night

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 520
  Liczba postów : 270
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Arabian Night  Arabian Night EmptyWto Paź 12 2021, 20:34;


Retrospekcje

Osoby: Astrid & @Alec Taylor
Miejsce rozgrywki: Arabia, Jamal, Ogrody Królewskie
Rok rozgrywki: 2021, wakacje
Okoliczności: Kolejna prywatna "impreza" dwójki gryfonów, którzy korzystają z uroków wakacji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 520
  Liczba postów : 270
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyWto Paź 12 2021, 20:35;

Arabia była gorąca, uciążliwa i głośna. Bazar ciągle tętnił życiem, wiecznie ją ktoś zaczepiał i nawet, jak przerabiała te paskudne stroje - one ciągle odzyskiwały pierwotny wygląd. A Astrid się wcale nie czuła, jak księżniczka. Nie zachowywała, jak księżniczka. Nie mówiła, jak księżniczka. No, może trochę wyglądała i nic dziwnego, że pewien jegomość zaproponował jej dwa wielbłądy i pieniądze w zamian za oddanie mu swojej ręki, co skwitowała śmiechem oraz udaniem, że wcale nie zrozumiała, bo tłumaczki zrzuciła podczas zakłopotanego odgarniania włosów na bok. Udało się jej kupić trochę dobrego alkoholu, trochę używek - wszystkie tkwiły w torbie, czekając na lepsze czasy.
Słyszała o bankiecie, gdzie była wielka Wezyrka, której wszyscy szukali i była pewna, że każdy tym właśnie będzie zajęty tego wieczora lub ewentualnie będą snuć się po barach. Wyjazd był blisko. A w całym tym kraju była tylko jedna osoba, która była towarzystwem idealnym na prywatne bale i bankiety. Nic więc dziwnego, że Pappar o kolorowym umaszczeniu pognał w stronę pokoju, który zajmował nikt inny, tylko Alec. Jej ulubiony Gryfon, towarzysz, który nie lubił demolować sufitu i który doskonale czarował, uzupełniając jej braki.
Wybrała altanę znajdującą się na tyłach królewskiego ogrodu, chociaż tak naprawdę umówili się przed bramą bo przecież musiała go zaprowadzić. Dla niepoznaki wciągnęła te paskudne cichy, rozpuściła włosy, usta pokryła błyszczykiem. I to nie dla Aleca, bo sądziła, że on takich głupot nie potrzebował, chociaż na nieco większy dekolt z jej strony to nie powinien narzekać. Zaśmiała się pod nosem, czekając na niego w cieniu jednej z kolumn. Wcale taki nie był. Jego ułożenie, szacunek i to grzeczne zachowanie było dla niej fascynujące. Na widok znajomej twarzy rozpromieniła się i podbiegła do niego, bezceremonialnie przytulając na przywitanie, chociaż młoda Norweżka ukradkiem rozejrzała się dookoła, czy aby żaden strażnik ich na tym nie przyłapał. Zważywszy na rozpoczynający się bankiet, było ich wielu.
- Chodź, musimy iść bo nam zajmą altankę. Jest cudna! Sam Odyn by się nie powstydził jej, naprawdę!  - oznajmiła cicho, wsuwając mu w dłoń bawełnianą, ciemną torbę. Jedzeniem nie musieli się martwić bo w tych ich ogrodowych altanach przekąski i owoce same się pojawiały, gdy tylko ktoś się tam znalazł i między innymi dlatego Astrid uwielbiała spędzać tam czas. Widząc strażnika przy ogrodowej bramie uśmiechnęła się promiennie, puszczając mu oczko, nieco zbyt mocno nachylając się do przodu i ewidentnie z odrobiny uroku korzystając, co by to bez cienia podejrzeń do zawartości torby ich puścił. Nigdy nie ukrywała się z tym, że okazjonalnie korzystała ze swojej magii, która uwolniona z łańcuchów silnej woli - działała dość szybko. Medytowała i ćwiczyła latami, chociaż wiele brakowało jej do poziomu, który reprezentowała sobą Pani Perpetua. Jej się jeszcze zdarzało tracić kontrolę.
Mknęli ogrodem w milczeniu, przechodząc do coraz to węższych uliczek. Niebo było różowo pomarańczowe, chmury przez pobyt w latającym mieście wydawały się wisieć tak nisko, że można by dotknąć ich palcami.
Wybrany przez nią namiot znajdował się na samym końcu ogrodu, otoczony znacznie większą ilością krzewów oraz drzew. Biała płachta była nieco zakurzona, jednak wnętrze wypełnione było poduchami oraz dywanami, tkwił tam niski stolik z półmiskami oraz karafką. Altana zdawała się być zapomniała, ścieżka do niej prowadząca nie nosiła wielu śladów stóp. Odetchnęła z ulgą, oglądając się jeszcze za siebie. W oddali majaczyły światła w oknach pałacu, dochodził dźwięk muzyki. Wyciągnęła ręce do góry, przeciągając się leniwie z mruknięciem zadowolenia  i odchyliła głowę do tyłu, patrząc na mieniące się jasnymi kolorami niebo.
- Miałam nadzieję, że tu też uda nam się patrzeć razem w niebo. Czy Arabia i jej noc Cię oczarowały, jak przewodnik mówił? - zapytała z ciekawością, łapiąc za sięgającą kostek, białą spódnicę. Wyjęła zza podwiązki przy udzie mały nożyk, rozcinając materiał na całej niemal długości, tworząc przerwę i ułatwiając tym samym chodzenie. Trzymając w ustach narzędzie, poprawiła wszystko rękoma i upewniła się, że odzyskała swobodę, zanim usiadła i wbiła sztylet w trawę nieopodal wejścia do altany. Na czworakach weszła do altanki, siadając wygodnie na poduchach. - Za każdym razem ją rozcinam, a ona na drugi dzień jest niczym nowa. Nie wiem, kto te ubrania wymyślił. Ej, ej.. Alec? Umiesz transmutacje?
Zapytała z błyskiem w oczach, wbijając spojrzenie w jego twarz. Na policzkach miała drobne rumieńce podekscytowania, a mieniące się srebrem włosy opadły do przodu, zahaczając o wystające kości obojczyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 153
  Liczba postów : 228
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
https://www.czarodzieje.org/t20651-alec-taylor
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyCzw Paź 14 2021, 19:33;

Arabia skrywała przed nimi wiele tajemnic. Pomimo już jakiegoś pobytu w tym miejscu, nie był w stanie zbadać ich wszystkich, choć usilnie próbował tego dokonać. Spędzał wiele czasu na podróżowaniu po tym mieście, zwiedzaniu kolejnych dziwnych sklepów, sprawdzaniu, co się dzieje na pustyni. To wszystko miało w sobie jakiś niesamowity urok, którego nawet nie potrafił opisać słowami. Merlin mu świadkiem, że próbował, jednak nieudolnie... Zakochany w tym miejscu i krajobrazie, nawet nie zwrócił uwagi na fakt, że praktycznie już minął miesiąc ich pobytu tutaj. Czas płynął nieubłaganie, więc należało spędzać go w doborowym towarzystwie. A za takie z pewnością uważała Astrid.
Nie potrzebował żadnych namów, by się z nią spotkać. Wręcz cieszył się na samą myśl, że ponownie ją ujrzy. W końcu po przybyciu do Wielkiej Brytanii, była pierwszą osobą spoza rodziny, z którą nawiązał jakikolwiek bliższy kontakt. Nie chciał zaniechać swoich i jej starań.
Widok kolorowego pappara należącego do Astrid w jego pokoju, wywołał uśmiech na jego ustach. Bez względu na to, czego od niego chciała, nie zamierzał oponować. W końcu nigdy nie nudził się w jej towarzystwie więc wiedział, że i tym razem nie będzie. Przywdział na siebie tę głupią szatę, do której noszenia go zmuszały obyczaje i udał się tam, gdzie pappar go zaprowadził.
Kiedy tylko dostrzegł ją z oddali, na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech i nie mógł nic na ten fakt poradzić. Cieszył się na myśl o spędzeniu wspólnie trochę czasu. Nawet wtedy gdy prezentował się nieszczególnie dobrze (tylko głupi by stwierdził, że te szaty mu pasowały...), a ona wyglądała wręcz zjawiskowo. Wycisnęła dech z jego piersi tym nagłym przytuleniem, ale nie oponował. Sam uściskał ją równie mocno, nieco podnosząc do góry, wykorzystując w tym celu swój nadnaturalny wzrost. Chrzanić Arabskie zasady! Nie zamierzał sobie odmawiać takiego powitania!
- Czym sobie na to zasłużyłem? - zapytał z szerokim uśmiechem na ustach, jednocześnie odstawiając ją na ziemię. Przyjął od niej torbę z Merlin jeden raczy wiedzieć czym w środku i ruszył za nią w stronę altanki. Tego miejsca jeszcze nie widział, ale był chętny, aby je dokładniej zbadać. Spiął się nieco, widząc na ich drodze jednego ze strażników i już miał ruszyć z jakimiś wyjaśnieniami, jednak okazało się, że to wcale nie było potrzebne. Zaskoczony uniósł nieco brew ku górze, ale wciąż zmierzał za Astrid w stronę altanki. - Użyłaś na nim uroku? - zapytał po chwili, doskonale zdając sobie sprawę z tego, jakie właściwości posiadała jego koleżanka. Podążał za nią bez żadnego sprzeciwu, bo uważał, że taki jest kompletnie niepotrzebnym. No, o ile nie rozkaże mu znowu zniszczyć coś w ramach świetnej rozrywki. Wtedy prawdopodobnie zacznie już nieco oponować.
Altanka wyglądała wspaniale, kompletnie opuszczona przez ludzi. Cieszył się na myśl, że spędzi czas tylko w towarzystwie Gryfonki, nie narażony na wzrok innych ludzi. Klimat tego miejsca naprawdę robił ogromne wrażenie i musiał to przyznać w myślach. Oczywiście ich spotkania nie traktował jako randki, bo przecież byli tylko znajomymi, ale dostrzegł, że te konkretne warunki, byłyby idealnymi względem takiego rodzaju spotkania.
- Arabia jest niesamowita. Naprawdę Jamal jest cudownym miastem i szczerze mówiąc nieco przykro będzie je opuszczać - przyznał, z zainteresowaniem przyglądając się jej poczynaniom. Rozcinała spódnicę z taką wprawą, jakby robiła to każdego dnia, ale szybko wyjaśniło się, że faktycznie tak właśnie było. Usiadł również dalej się jej przyglądając. Jej uroda zapierała dech w piersiach, szczególnie gdy była tak podekscytowana, jak właśnie w tym momencie.
- Niestety, ale nie umiem transmutacji. Jakoś nigdy nie poświęciłem jej wystarczająco czasu i zaangażowania - stwierdził, jakby nieco zmieszany tym faktem. Chcąc jednak szybko zmienić temat rozmowy, położył między nimi torbę, którą to kazała mu dźwigać. - Nie uwierzę, jeśli powiesz, że nie masz w niej nic szczególnego, więc lepiej od razu się przyznaj - uśmiechnął się do niej szeroko, zainteresowany tym, jak dziwne pomysły tym razem zawitały do jej głowy. I dalej nieco onieśmielony jej niespotykaną urodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 520
  Liczba postów : 270
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyPon Paź 25 2021, 12:59;

Astrid była zbyt ładna, więc na wygląd zewnętrzny zwykle nie zwracała większej uwagi. Bo kto był równie ładny, jak ona?. Nie kontemplować nad kształtem nosa, długością nóg czy rozmiarem dłoni, określając ludzi zwyczajnie w swojej głowie - na pierwszy rzut oka - podobał się jej lub nie podoba. A już na pewno szata nie zdobi człowieka na tyle, aby brać ją pod uwagę. Alec należał do przystojnych, chociaż pozornie zadziornie spojrzenie czy te opadające niesfornie na czoło kosmyki włosów kontrastowały z jego usposobieniem. Był jak ta słodka i niewinna owieczka, która nie ma pojęcia o świecie i w pewien sposób niesamowicie ją tym fascynował.
Przywitała go w ten sposób, jakby robili tak zawsze. Naturalnie i szczerze, śmiejąc się, gdy uniósł ją nieco do góry i czując mocny aromat jego perfum wymieszanych z zapachem skóry, które wdarły się do jej nosa pozostawiając gdzieś na karku gęsią skórkę. Miał silne ramiona, chociaż do tej pory miała w głowie obraz wysokiego, ale mniej zbudowanego chłopaka. Co on skrywał pod szatą księcia?
- Faktem, że znów idziesz się ze mną przygodzić po nocy! - odparła pewnie, posyłając mu krótkie spojrzenie z zaczepnym uśmiechem, całkiem nie zwracając uwagi na popełnioną przez siebie gafę językową. Ruchem głowy pozbyła się z buzi burzy mieniących się nienaturalnym srebrem włosów, wciskając pakunek Gryfonowi i ruszając do ogrodu. Odrobinę wykorzystując po drodze swoją buźkę i dekolt. Na jego pytanie wzruszyła delikatnie ramionami, unosząc dwa palce i tworząc pomiędzy nimi małą odległość, odwróciła głowę przez ramię. Pokazała mu ów gest. - Troszeczkę tylko. Tak wiesz, dla spokoju. Czasem zdarza mi się tego używać, a to był szczytny cel. Prywatny bankiet i te sprawy. Nie chciałbyś, na Odyna - wcale byś nie chciał, żeby w tę torbę zajrzał.
Przyłożyła palec do ust, puszczając mu oczko po uprzednim spojrzeniu na trzymany przez niego pakunek. To była odrobina poświęcenia z jej strony do nagięcia własnych zasad. - Jesteś ciekaw działania mojej magii?
Przekręciła głowę na bok i zamarła na chwilę w bezruchu podczas rozcinania swojej niedorzecznej spódnicy, a jej mina pokazywała niedowierzanie i zwątpienie. Było gorąco i duszno, sucho, było pełno komarów i jeszcze te paskudne ubrania, a jemu ciężko będzie stąd wyjeżdżać? Optymizm u tego Amerykanina był niesamowity.
- Co w tym cudownego? Odpowiedz mi, jak widzisz to swoimi oczyma. - poprosiła, aby lepiej zrozumieć i całkiem zniszczyła ubranie, odrzucając następnie sztylecik i bez skrępowania zajmując miejsce. Siedziała wciąż dość grzecznie, nie rozłożyła się na poduchach, okazjonalnie wyglądając jedynie w stronę barwnego nieba. To na szczęście było prawie wszędzie takie samo, różniło się tylko ilością widzianych z dołu gwiazd. Podmuch ciepłego powietrza wdarł się altanki, a ona skierowała na niego nienaturalnie błękitne ślepia o pokrętnych tęczówkach.
- Myślałam, że nas ubierzesz i wyczarujesz fajne ubrania, ale musimy radzić sobie z wersją tutejszą. Dla Księcia i księżniczki czy coś. Ładnie Ci w tym kubraczku, chociaż ilość guziczków musi być upierdliwa. - zauważyła, wskazując dłonią na jego tors. Na jego następne słowa (bo wcale zakłopotania chłopaka lub nawet zmieszana nie widząc, bo przecież nie każdy musiał być we wszystkim dobry, a Alec z zaklęć był już niesamowity!) wyszczerzyła się, kłaniając teatralnie. - Mój Drogi Waz..We..Wezyrku? Przyjmij pokorne dary na dzisiejszy wieczór!
Przysunęła się na czworaka, kładąc torbę pomiędzy nimi i zaczęła wyciągać rzeczy, prezentując je dokładnie chłopakowi. Absolutnie niedozwolone, takie, przez które mogli zwiedzać lochy, a nie cieszyć się arabską nocą w ogrodzie. Była jakaś tutejsza wódka oraz likier - tak przypuszczała, chociaż literki na etykietach były całkiem niezrozumiałe. Kupiła je na bazarku, wykorzystując trochę uroku do zdobycia dobrych fantów. Było troszkę ziela z palarni o nieznanym jej efekcie oraz malutka torebeczka - chyba mundinu lub innego narkotyku, który zwędziła przy wizycie w barze ze spotkanym na ulicy Viro, który nie był wtedy sobą i o tym nie wiedziała. - Patrz! Te misy i karafki same się zapełnią, więc nie musimy się martwić! Musisz tylko zapalić potem światełka.
Zakończyła, kładąc ostatecznie wszystko na jego kolanach i wskazując dłonią na małe lampeczki rozwieszone po namiocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 153
  Liczba postów : 228
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
https://www.czarodzieje.org/t20651-alec-taylor
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyPon Paź 25 2021, 22:17;

Gdyby tylko wiedział, co sądziła na temat jego usposobienia, prawdopodobnie zacząłby się głośno śmiać, a potem po prostu przyznał rację. On nie czuł kompletnie potrzeby wdawania się w jakiekolwiek kłopoty, szukania rozróby, czy cholera wie, czego jeszcze. Nauczony od zawsze przez matkę szacunku względem kobiet, właśnie w taki sposób starał się je traktować. Pomagać, kiedy nadarzy się okazja, wyrażać kulturalnie w ich obecności, co chyba nie oznaczało, że jednocześnie można go nazwać słodką owieczką. Chyba. Bo co on tam wiedział na temat zwyczajów, jakie miały miejsce między innymi ludźmi?
Miło bylo tak od razu ją przytulić. Nie narzekał na ten fakt i nigdy nie zamierzał tego robić. W końcu była naprawdę fajną osobą i czuł, że dobrze się dogadują. A skoro dodatkowo to ona zainicjowała, czemu miał oponować? Odstawił ją na ziemię i pokręcił z niedowierzaniem głową, na jej błędy gramatyczne, które w wykonaniu kogokolwiek innego prawdopodobnie by go irytowały. Niemniej w wykonaniu Astrid brzmiały słodko i nie miał nic przeciwko nim. To dziwne, ale patrząc na nią, człowiek mógł dojść do wniosku, że prezentuje się jak zwykłe gówno… Kiedy tak odrzucała niedbałym gestem swoje włosy z twarzy, naprawdę wyglądała zjawiskowo. Szybko jednak ruszyli w stronę altanki, więc nie komentował tego w żaden sposób, zbyt skupiony na problemie, który wyrósł na ich drodze. I który równie szybko został rozwiązany w magiczny sposób. Prychnął pod nosem, słysząc jej tłumaczenia. - To niesprawiedliwe, bo masz znacznie łatwiej, niż inni ludzie - stwierdził w końcu, choć na jego ustach dalej tańczył uśmiech, kiedy znaleźli się już na miejscu.
Zastanawiał się chwilę czy dwie nad odpowiedzią. Czy był ciekawy, w jaki sposób to działa? prawdopodobnie tak, choć nie mówił o tym dotychczas głośno, bo nie widział sensu, uznając, że jeśli Astrid będzie mieć ochotę, to sama mu powie coś więcej na ten temat.
- W zasadzie to tak, kiedyś się zastanawiałem, jak to dokładnie jest z tobą i tą magią- umościł się wygodnie na ziemi. - W sensie, wiesz, co możesz zrobić i tak dalej, a może ktoś może się temu oprzeć - żywo gestykulował, kiedy przedstawiał swoje myśli. W końcu, nie do końca wiedział, jak dokładnie działa Astrid, co może zrobić, czego nie jest w stanie i w ogóle skąd brało się to w niej. Czy był to wyłącznie wynik jej genetycznej natury, a może potrzebowała lat ćwiczeń, by osiągać efekty takie jak teraz. Nigdy wcześniej nie poznał kogoś, kto miałby podobne magiczne właściwości.
Zamyślił się chwilę nad jej pytaniem. Po sekundzie czy dwóch przyłapał się nawet na tym, że bezwiednie nieco przygryzł swoją wargę. Od razu przestał, a w zamian rozglądał się dookoła nich, jakby szukając odpowiedniego porównania czy wyjaśnienia.
- Ja po prostu lubię gorąco. Uwielbiam wysokie temperatury i świetnie się w nich czuję. Poza tym, to miejsce jest po prostu ładne. Takie kompletnie inne od tego, co zazwyczaj miałem okazję widzieć - mówił spokojnie i miarowo, jakby ważąc każde słowo. Próbował wyjaśnić jej ten fenomen najlepiej, jak tylko potrafił, choć miał bolesną świadomość, jak słabo mu to wychodziło. -Choć nie wykluczam też tego, że to ze mną coś jest nie tak - dodał po chwili, uśmiechając się przy tych słowach.
Niestety z problemem odzieżowym nie był w stanie pomóc. Jego transmutacyjne umiejętności były godne pierwszoroczniaka i nie zamierzał kryć się z tym faktem. Zamiast tego należało zająć się dobrami, jakie Astrid postanowiła przytargać ze sobą, na ich prywatny wieczorek. Jak na Wezyra przystało, zaplótł swoje ręce na wysokości klatki piersiowej i przybrał poważny wyraz twarzy. Naprawdę musiał mocno się napracować, by na jego twarzy nie odmalował się ogromny szok. Merlinie, jakim cudem ona w ogóle to nabyła?!
- Jako Wielki Wezyk uznaję, że te dary są.. wystarczające? - uniósł jedną brew do góry, patrząc jej prosto w oczy. A potem jakby podjął jakąś cholernie ważną decyzję, zaczął zacierać dłonie, nieco podjarany tym, co ich czekało. Od razu złapał alkohol w dłoń i przy użyciu różdżki wyczarował dwa pucharki, po czym napełnił je trunkiem. Jeden od razu podał Astrid - To co, za najlepsze prywatne imprezy? - zaproponował toast, po czym pociągnął mocno ze szklanki. Skrzywił się, bo alkohol naprawdę należał do mocnych. Po chwili jednak na jego ustach na nowo zagościł szeroki uśmiech. - To co, planujesz doprowadzić mnie dzisiaj do stanu kompletnej nieużywalności jak mniemam? Zaczynamy od mumidu? - zapytał po chwili, biorąc w dłoń torebeczkę z dziwnym czymś, czego nawet nie wiedział, jak użyć, aby się naćpać. Ale do odważnych świat należy, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 520
  Liczba postów : 270
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyWto Paź 26 2021, 02:32;

- Łatwiej? - powtórzyła z odrobiną zastanowienia w głosie, wbijając spojrzenie gdzieś przed siebie. Często to słyszała, chociaż w rzeczywistości cała ta magiczna krew i umiejętność manipulowania innymi była bardziej skomplikowana. Gdyby ktoś polecił jej zrobić tabelkę plusów oraz minusów, tych drugich byłoby zdecydowanie więcej. -  To działa w dwie strony, nie zawsze jest łatwiej. Gdy działam głupio i emocjami, a Thor odwrócił ode mnie spojrzenie, to urok może przynosić olbrzymie konsekwencje. Oczarować na tyle, że osoba pod jego wpływem nagle stanie się nazbyt nachalna, nazbyt agresywna, chciwa. Masz jednak rację, że w drobnych sprawach, jest łatwiej.
Nie miała absolutnie żadnego urazu czy obrazy w głosie, mówiła pogodnie i z uśmiechem, zerkając jeszcze na niego przelotnie przez ramię, gdy ciepły wiatr uderzył w jej twarz. Wieczory były tu bardziej znośne niż poranki, przyjemniejsze niż środek dnia. Towarzystwo Gryfona dodatkowo sprawiało, że suche powietrze nie było aż tak irytujące, a zapach tych wszystkich roślin jej nie otumaniał, zgrywając się w harmonię z jego perfumami
Zajęli miejsce, a ona miała nadzieję, że będą mieli spokój i nikt ich z kradzionymi dobrociami nie przyłapie, bo naprawdę nie lubiła aż tak wykorzystywać swoich atutów. A wtedy zwyczajnie musiała, chociaż zagranie to bardziej pasowało do wyznawców Lokiego, niż Thora. Na jego pytanie mruknęła, przesuwając paznokciem po szyi, drapiąc skórę i siadając wygodniej, rozłożyła ręce.
- Wiem, co mogę zrobić, tylko nie wszystko umiem i nie nad wszystkim panuję. Moją jedyną przewagą jest samokontrola i wpływ na emocje, bo babcia od małego ze mną nad tym pracowała. Daleko mi jednak do tego, co umie Pani Perpetua.. Ciężko to wyjaśnić, ale jeśli chcesz, to Ci pokażę. Nie rób takiej miny, nie martw się! Nie zrobię Ci nic złego.
Nie zamierzała naciskać, bo decyzja w całości należała do niego i chociaż nigdy nikomu tego nie zaproponowała, Alecowi by nie odmówiła. Za to, że tak ją znosił. I chyba dlatego, że konsekwentnie nie zrobił dziury w wieży tamtej nocy, imponując jej silną wolą, do której nie przywykła. Zwykle jej nie odmawiano. Obserwowała go z zaciekawieniem, może odrobiną oczarowania prostotą jego gestów czy niesfornym, brązowym kosmykiem włosów opadającym jej na czoło. Był tak bardzo inny od niej. Słuchała tego co mówił w milczeniu, powstrzymując oburzenie o lubieniu gorąca i zamieniając je w jedynie uniesioną brew oraz ciche prychnięcie. Nawet tu byli niczym lód i ogień!
- Nie wiem, czy mogliśmy być bardziej różni. Jest tu ładnie, ale to nic w porównaniu z zorzą oglądaną z ciepłych źródeł lub nawet podczas krótkiej kąpieli w lodowatej wodzie, żeby później docenić ogień. - rozłożyła bezradnie ręce, wychwalając tym samym swoje rodzinne, chłodne strony. Zaraz jednak uśmiechnęła się, wskazując na niego palcem z dość niesforną miną. - Pasuje Ci to. Trochę nie tak, ale nie martw się, bo normalność jest nie wyjątkowa wcale. Thor ceni sobie drobne szaleństwa..
Ostatnie słowa wypowiedziała dość niepewnie, jakby nie była pewna, czy faktycznie tak było, czy może tak argumentowała swoje wybryki oraz słowa, nie chcąc tracić w oczach Bogów, którzy po śmierci przecież muszą przyjąć ją w Valhalli.
Z rozbawieniem wcieliła się w rolę, przysuwając bliżej chłopaka i prezentując mu dumnie swoje zdobycze, które nawet jeśli odrobinę nielegalne, wciąż mogły dać mnóstwo zabawy i przyjemności. Mieli dużo czasu na niepopełnianie błędów, gdy dorosną, to teraz przecież mogli. Szaleć, korzystać. Cieszyć się z wakacji. Zaskoczona nagłym spojrzeniem, pozwoliła sobie na chwilę je odwzajemnić i jeszcze na chwilę utonąć w ciemnych tęczówkach chłopaka. Przez to, że nie mogła rozmówcy patrzeć w oczy, te zawsze wydawały się wyjątkowe w człowieku. Zaczarowane w inny sposób od jej własnego.- Twoje uznanie jest dla mnie zaszczytem.
Ukłoniła się nawet, jako że przed sobą miała przecież wezyra i zaśmiała pogodnie, niedbale odgarniając włosy do tyłu. Wyprostowała się, gdy zatańczyły dookoła nich pucharki wyczarowane przez bruneta, które napełnił alkoholem. Mocnym, bo gdy jego zapach wdarł się do jej nosa to zdominował wszystko inne i sprawił, że przez ułamek sekundy zabrakło jej tchu.  - Za szaleństwo, zabawę i te Twoje fascynacje gorącem.
Przytaknęła, upijając zaraz po nim i pozwalając, aby cierpki smak rozniósł się po ustach, zostawiając za sobą gęsią skórkę. Rzeczywiście wysoko procentowy był przyniesiony przez nią trunek, jednak nie palił w gardło intensywnie, przez co picie go było dość ryzykowne. Astrid nazywała takie cichymi zabójcami, były nieprzewidywalne. Wtedy właśnie poczuła dreszcz rzeczywistości, cholernie nieprzyjemny.
- Masz mocną głowę? Mam wrażenie, że stracimy kontrolę w połowie butelki z domieszką ziół. Nie boisz się mnie? - musiała zapytać, chwilę wcześniej oblizując wargi z resztek napoju, bo zrobiła kolejnego łyka. Przecież powiedziała mu wcześniej, że kluczem do jej kontroli jest opanowanie i samokontrola, którą przecież mogła stopniowo tracić. Mogła ulatniać się z każdą kolejną kroplą w krwioobiegu, a za nic nie chciałaby Aleca towarzystwa stracić, zwłaszcza tak na zawsze. Byłaby wtedy w zamku samotna.- Może trochę miałam, ale uświadomiłam sobie, że nie jestem normalną dziewczyną.
Przyznała z westchnieniem, przechylając głowę na bok i śledząc jego dłonie, zacisnęła palce mocniej na kieliszku. Nie trwało to jednak długo, bo błękitne ślepia powędrowały zaraz ku jego twarzy. - Zaczniemy od czego chcesz, Ty dziś decydujesz, pamiętasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 153
  Liczba postów : 228
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
https://www.czarodzieje.org/t20651-alec-taylor
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyWto Lis 02 2021, 14:07;

Z zainteresowaniem słuchał tego, co miała do powiedzenia na temat swojego daru. Nie codzień spotykał potomkinię wil, i to w dodatku taką, która była... naprawdę wyjątkowa. Nie chodziło mu wcale o jej niecodzienny wygląd (choć skłamałby mówiąc, że ten nie miał żadnego znaczenia), ale z pewnością o to, co sobą reprezentowała. Jak skrajnie różne poglądy od tych, które widywał na szkolnym korytarzu, mógł przy niej poznawać. Fascynowała go, a ta umiejętność władania urokiem, tylko dodawała jej pewnego rodzaju animuszu. Wpatrywał się w nią bez większego skrępowania, bo wiedział, że w przeciwieństwie do wielu dziewczyn w Hogwarcie, ona nie poczuje się tym spojrzeniem osaczona, a wręcz je doceni. Merlinie, naprawdę była inna w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Odpowiadało mu to, co sobą reprezentowała i musiał przyznać, że chętnie spędzał czas w jej towarzystwie. Nigdy na to nie narzekał, choćby nie wiem jak dziwne pomysły pojawiły się w jej głowie.
Nie był zachwycony wizją tego, by na nim przedstawiała swoje nadprzyrodzone zdolności, jednak z drugiej strony musiał przyznać, że ciekawiło go jak to jest, gdy jest się kompletnie uniezależnionym. A z tego co zrozumiał, Astrid mogła to zrobić. Sprawić, by działał dokładnie w taki sposób, w jaki ona sobie tego zażyczy.
- Wiesz, może innym razem? - zaproponował pojednawczo. To nie tak, że mówił całkowicie nie, jedynie uważał, że to nie jest odpowiedni czas i miejsce. Nasłuchał się wystarczająco o tym, jakie prawo obowiązuje w Arabii, nie zamierzał skończyć w Arabskim więzieniu. Już i tak wystarczająco ryzykowali, przynosząc tutaj te wszystkie alkoholowe trunki i inne używki.
Zaśmiał się, słysząc wzmiankę o zorzy polarnej. Wiedział co to za zjawisko, ale nigdy nie miał sposobności go oglądać. Mimo to, przebywanie w tak zimnym klimacie jak ten, o którym wspominała Astrid, było zdecydowanie nie w jego guście. Nie nadawałaby się do mieszkania w jej rodzinnych stronach, tego był pewien. Wolał pocić się od za wysokiej temperatury, niż trząść z zimna od tej zbyt niskiej.
- Słyszałem, że przeciwieństwa się przyciągają - dodał w odpowiedzi na jej słowa, z szerokim uśmiechem na ustach. Odgarnął kilka niesfornych loków z czoła do tyłu, bo zdecydowanie mu zawadzały. Poza tym, musiał udawać Wielkiego Wezyra, a ci powinni prezentować się godnie! Nabrał więc bardzo poważnego wyrazu twarzy, gdy prezentowała mu swoje zdobycze, wspinając się na wyżyny swoich umiejętności aktorskich, by nie parsknąć za chwilę śmiechem. Po chwili jednak pociągnął zdrowo z pucharka, zaraz po tym, jak wznieśli odpowiednie w tych okolicznościach toasty.
Podniósł na nią zaskoczone spojrzenie, gdy oznajmiła, co właśnie pili. Musiał przyznać, nie spodziewał się tak mocnych trunków. Zaraz jednak przypomniał sobie, że w towarzystwie Astrid powinien spodziewać się wszystkiego, co nieoczywiste.
- Nie wiem, czy mam. Ale z pewnością się ciebie nie boję. Zdecydowanie nie ma czego - oznajmił jej w końcu i jakby dla potwierdzenia tych słów, bądź dodania sobie odwagi, po raz drugi zdrowo pociągnął z pucharka. Przy tym podejściu skrzywił się znacznie mniej, niż przy pierwszym.
Nieświadomie przysunął się do niej, gdy trzymał w dłoni woreczek z mumidem. Nawet nie wiedział, jak go użyć, bo w sumie nigdy nie miał styczności z jakimiś cięższymi używkami, a wiedział, że Astrid potrafiła być na tyle kreatywną osobą, by zakupić naprawdę ciekawe rzeczy. Udał zdziwienie, słysząc jej kolejne słowa.
- Czy ty chciałaś mnie wykorzystać? Wielkiego Wezyra?! - pokręcił z niedowierzaniem głową, po czym ponownie upił trunku. Był smaczny, choć już nieco zaczynał szumieć w jego głowie. Chyba jednak nie powinien pić tak szybko, skoro to był tak mocny trunek. - Panno Nafnisdottir, tak się nie godzi… - dodał jeszcze, spoglądając na jej jasną twarz. Gładząc spojrzeniem jej platynowe pasma włosów. Zatrzymując się na sekundę czy dwie na idealnie skrojonych ustach. Na Merlina, naprawdę była piękna…
Nie myślał nad tym co robił. Po prostu to zrobił. Pokonanie tej niewielkiej przestrzeni, która pomiędzy nimi pozostała, było banalnie prostym zadaniem. Delikatnie opuszkami palców uniósł jej podbródek ku górze. Jego twarz była oddzielona zaledwie milimetrami od jej własnej. Teraz widział, że miała na nosie kilka maleńkich piegów, które prawdopodobnie były wynikiem ogromnego słońca, jakie panowało w Arabii. Szukał na jej licu czegoś, co powie mu, że powinien przestać, jednak albo tego nie dostrzegł, albo nie chciał zauważyć. Dlatego po kilku sekundach, które wydawały mu się wiecznością, złożył na jej wargach delikatny pocałunek. Zachęcony alkoholem, który szybko rozprzestrzeniał się po jego żyłach, po chwili ucałował jej usta jeszcze raz. I jeszcze jeden. I kolejny, rozkoszując się ich fakturą, smakiem bardzo podobnym do tego, który czuł na języku.
- Już od dawna miałem na to ochotę - powiedział w końcu, tuż przy jej ustach, pieszcząc je swoim oddechem. A potem bez większego skrępowania powtórzył tę czynność, bo przecież on decydował. W końcu był Wielkim Wezyrem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 520
  Liczba postów : 270
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Arabian Night QzgSDG8




Gracz




Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night EmptyPon Sty 24 2022, 22:25;

Dar, a może przekleństwo na dłuższą metę? Trudno było jej wybrać, zawsze pojawiał się moralny sztylet prosto w serce, gdy przekraczała granice. Dlaczego miała jednak rezygnować całkiem z przywilejów, które podarowali jej w swej łasce bogowie? Ładna twarz, zgrabne ciało — zawsze tworzyło to dla kobiet możliwości, tyle że w dzisiejszych czasach mówiono o tym bardziej otwarcie. W zamian za kontrolę poświęciła praktycznie całkowicie zdolności magiczne w zakresie praktycznym i chociaż były chwile, gdy żałowała — na dłuższą metę wiedziała, że to był dobry wybór. Wszystko musiało zachowywać równowagę, nie mogła być piękna i zdolna jednocześnie, nie na taką skalę, na jaką potrafiła działać jej magiczna aura bez kontroli. Zresztą, zawsze wolała miecz, nawet jeśli czekał za przebicie kogoś Azkaban, to przecież w Wahali chwalono wojowników. Wcale nie była wyjątkowa, raczej staroświecka. I odważna, ale to miała we krwi z dalekiej północy. Była kompletnie różna od Aleca niczym ogień i woda. A to było niebezpiecznie fascynujące. Jego zachowanie, grzeczność, szacunek, zawstydzenie. Wszystkie te emocje, które pokazywał w brązowych tęczówkach, najmniejszych gestach — wszystko to było szczere. Tak mówiła jej intuicja. I to było hipnotyzujące. Bo nie chciał być kimś na siłę, żeby imponować.
Lubiła jego towarzystwo, chociaż nie docierało to jeszcze do niej w pełni, bo przecież próbowała się nie przyzwyczajać, nie ograniczać w żaden sposób swojej wolności poprzez łańcuchy przywiązania.
Kiwnęła głową ze zrozumieniem, nie mając cienia pretensji na buzi. Ba, uśmiechnęła się nawet odrobinę rozbawiona, przesuwając spojrzeniem po jego policzkach oraz kącikach ust.
- Zawsze do usług! - odparła nieco teatralnie i kokieteryjnie, zaraz przerywając swoją słabą grę aktorką i śmiejąc się, jakby strażników i perspektywę więzienia ignorowała całkiem. Bo prawda była taka, że nie było sensu się martwić, bać. Odbierało to przyjemność chwili, a Aste z pewnością nie chciała tego zabierać ich drugiej już imprezie. - Tak? Kto tak powiedział?
Zapytała zaintrygowana, obserwując, jak smukłe palce zgarniają brązowe kosmyki na bok. Przez to, że tak mało patrzyła ludziom w oczy, wiele nauczyła się czytać z gestów lub tonu głosu, dzięki temu jego dobre nastawienie tak szybko udzielało się jej. - Fascynujące z Ciebie stworzenie, Alec. Wyglądasz na takiego porządnego chłopca, a łamiesz ze mną regulamin i prawa kraju. Chyba mam na Ciebie zły wpływ, mój sułtanie.
Zauważyła całkiem szczerze z delikatnym wzruszeniem ramion, gdy opróżniła wypełniony alkoholem kielich. Oblizała usta, mimowolnie wprawiając w ruch jasne włosy. Nienaturalnie błękitne tęczówki skierowały spojrzenie w lewą stronę, gdy dobiegł gdzieś chichot z oddali, ale jedynie uśmiechnęła się pod nosem figlarnie, dochodząc do wniosku, że nie tylko oni uznali dzisiejszy wieczór za idealny czas na spotkanie w królewskich ogrodach, chociaż to właśnie dwójka Gryfonów miała najlepszą kryjówkę.
- Wierzę Ci, może dlatego czuje się swobodnie. Musisz jednak uważać, czasem atak pojawia się niespodziewanie. - wyjaśniła ze spokojem, nieco rozbawiona jego zaskoczeniem wywołanym tak mocnym alkoholem, który przemyciła pewnego dnia w materiale własnej szaty. Chociaż do tego te szmaty były użyteczne. Norweżka westchnęła ze zrelaksowaniem, siadając wygodniej i bawiąc się woreczkiem, pozwoliła mu jeszcze upić w spokoju. Ten trunek szybko rozgrzewał, wywoływał rumieńce na polikach.
- O nie, przejrzałeś moje zamiary, na Odyna. Co teraz? - przyłożyła dłoń do policzka dla podkręcenia dramaturgii, robiąc skruszoną minę. Na jego następne słowa puściła mu oczko, zabierając kielich z dłoni, samej zamaczając usta. Lubiła pić, miała mocną głowę — Ależ mój Drogi Wezyrze, ja nigdy nie powiedziałam, że nie jestem złoczyńcom, nie powiedziałam też, że jestem dobrym bohaterem. Jestem wikingiem, jesteśmy podstępni i brutalni przy ataku z natury.
Wyjaśniła pomiędzy łykami, pusty kieliszek odkładając na bok. Wyprostowała plecy, rozluźniając dłonie i układając je na kolanach, podniosła spojrzenie na jego twarz, pozwalając sobie nieco dłużej ją świdrować. Musiał się przyzwyczaić, co mogła poradzić? Marnie ukrywała emocje, tragicznie maskowała gesty i bezczelnie się gapiła, gdy miała taki kaprys. Chciała coś powiedzieć, kontynuować swoje przedstawienie, ale brunet był szybszy. Nie ruszyła się, gdy palce dotknęły jej podbródka, pozwalając go unieść i mając jedynie subtelnie uniesioną brew w akcie zdziwienia. Momentalnie spojrzała w brązowe tęczówki, pozwalając sobie na westchnięcie i kontemplację nad długimi rzęsami, całkiem nie zastanawiając się, czy to miała być forma kary za jej występki.
W całej swojej samokontroli wciąż była tylko nastolatką. Niezależnie, jak chciała — na pewne rzeczy, tak jak w tym momencie, nie miała wpływu, zwłaszcza rozluźniona procentowymi napojami. Wstrzymała oddech, gdy dotknął jej ust, myśląc, nad czym czego chciała, a co powinna zrobić. Zapach chłopaka wdarł się jej do nosa, poczuła cierpki posmak na wargach.
Cóż za głupiec... Przymknęła powieki, unosząc dłoń i dotykając jego policzka, ułożyła na zarumienionej skórze od wódki, palce. Nie całował nachalnie, wymieniał buziaki. Subtelne, zaczepne, prowokacyjne.. Dreszcz przebiegł po jej ciele, począwszy od karku aż po kraniec stóp. Oparła swoje czoło o jego, gdy mówił, czując silne uderzenia w klatce piersiowej. - Nie masz pojęcia, co zrobiłeś. A teraz będziesz musiał ponieść konsekwencje..
Mruknęła cicho, znacznie łagodniej niż zwykle i mniej pewnie, jakby faktycznie próbowała go ostrzec, że nawet ona ma pewne granice tego, w jakich okolicznościach i jak mogła nad sobą panować. Gdy ucałował ją raz jeszcze, odsunęła się, unosząc powieki. Spojrzała mu w oczy, przesuwając dłoń z policzka na szyję leniwym ruchem, palcami zaczepiając skórę i drażniąc ją paznokciami. Przygryzła dolną wargę, kręcąc jedynie przepraszająco głową. To przez te jego oczy. To przez to, jaki był. Dobry. Za dobry dla niej. Niemniej jednak drgnęła, unosząc się na nogach i siadając mu na kolanach, złapała za materiał jego szaty, przyciągając go do siebie. I chociaż z początku jedynie musnęła jego wargi, zaraz dolną zassała, wolną dłonią obejmując jego plecy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Arabian Night QzgSDG8








Arabian Night Empty


PisanieArabian Night Empty Re: Arabian Night  Arabian Night Empty;

Powrót do góry Go down
 

Arabian Night

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Arabian Night QCuY7ok :: 
retrospekcje
-