Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Snowdonia National Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 851
  Liczba postów : 2080
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptySob 4 Wrz - 14:26;

First topic message reminder :


   Snowdonia National Park
   
   

   Jeden z brytyjskich parków narodowych, położony w północnej części Walii. Usiany jest dolinami i szczytami, nad którymi góruje masyw Snowdon - najwyższa góra w okolicy oraz miejsce gnieżdżenia się walijskich zielonych smoków. Resztę fauny tworzą niewielkie ssaki oraz dzikie kozy, stanowiące główne źródło pożywienia latających gadów. Dodatkowo, wiele tutejszych puszcz jest zamkniętych dla mugoli ze względu na ochronę mieszkających tam wróżek i elfów.

   

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Tiernán E. Aguillard

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : heterochromia | kolczyk w prawym uchu - na ogół zwyczajna, posrebrzana obręcz | rozwichrzona czupryna | sprawia wrażenie jakby był wiecznie zblazowany
Galeony : 77
  Liczba postów : 64
https://www.czarodzieje.org/t20600-tiernan-e-aguillard#652102
https://www.czarodzieje.org/t20718-korespondencja-tiernana#657815
https://www.czarodzieje.org/t20661-tiernan-e-aguillard#655256
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 12 Paź - 20:12;

Wybór: skrzydło
Klątwa: umiarkowanie
Kostka klątwy: nie rzucam, klątwa jest stale aktywna

  I ponownie się tu znalazł.
  Legendarny Camelot – teraz można go było podziwiać w znacznie pełniejszej okazałości od poprzedniej wyprawy zorganizowanej przez Jonesa, podczas której otworzyli najwyraźniej jakąś brytyjską wersję puszki Pandory, zsyłając na Wyspy przeróżne klątwy. Zamczysko robiło teraz jeszcze większe wrażenie niż wtedy, gdy znaleźli się tutaj po raz pierwszy.
  Przystanął na kilka chwil, by móc podziwiać tą majestatyczną budowlę jednocześnie walcząc z pokusą wyciągnięcia swojego szkicownika wraz z ołówkiem i narysowania widoku przed sobą. Połowicznie tą batalię przegrał i na jednej ze stron znalazł się szybki szkic Camelotu, który wykonał nim zostali wpuszczeni na teren twierdzy. Jedynie powiódł krótko spojrzeniem po uczestnikach ekspedycji, wielu z nich rozpoznając z poprzedniej wyprawy. Być może odezwał się w nich jakichś zew przygody, a być może – tak jak w jego przypadku – złapali tego bakcyla i chcieli zgłębić tajemnicę zamczyska, w którym urzędował sam król Artur. A kto choć raz nie słyszał o legendach arturiańskich? Osobiście trochę je zgłębił w przeciągu ostatniego miesiąca, po tym jak okazało się, że odkryli położenie Camelotu, by w razie możliwości ponownego znalezienia się w Snowdonii mieć jakieś podstawy; mówi się w końcu, że każda legenda zawiera w sobie ziarno prawdy.
  Tym razem nie wahał się w ogóle, gdy taka sposobność się otworzyła.
  Stanął nieco na uboczu, gdy Jones zabrał głos. Zdecydowanie nie czuł się nieco zbyt dzielny, właściwie z miejsca odrzucając opcję z lochami. Nie skusiła go wszak możliwość przeżycia jakiejś niesamowitej i zarazem niebezpiecznej przygody, a chęć rozwikłania tajemnicy osnuwającej to miejsce. Zbadanie skrzydła królewskiego brzmiało więc o niebo atrakcyjniej w jego uszach niż tułanie się po zimnych, ciemnych i najpewniej wilgotnych lochach, w których cholera jedna wie co się mogło kryć. Niech ci znacznie odważniejsi – albo może głupsi? linia była tutaj bardzo cienka – zajmą się ich eksploracją, on wolał postawić na opcję bezpieczniejszą i w jego oczach racjonalniejszą.
  Wśród garstki osób, które także zdecydowały się postawić na skrzydło dojrzał między innymi znajomą twarz @Felinus Faolán Lowell, w którego stronę nawet uniósł dłoń w ramach powitania, o ile ten go także zauważył. Nie podchodził jednak, widząc wokół niego innych, których albo bardzo nikle kojarzył gdzieś z widzenia, albo wręcz w ogóle nie znał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1445
  Liczba postów : 6903
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 12 Paź - 21:47;

Ekwipunek: bezdenna torba, różdżka (+5 CM), sygnet, pierścień sidhe, pochłaniacz magii (+2 CM), x3 wiggenowy, x1 aceso (przekazane @Boris Zagumov), x1 aceso

Tak naprawdę wiele jeszcze przed nimi zostało. O ile początek tej lepszej ścieżki mógł być pocieszający, o tyle jednak cień przeszłości potrafił odezwać się w najmniej odpowiednim momencie. Lowell o tym doskonale wiedział, gdy zawahał się między decyzjami, niemniej jednak postanowił się nie przeciążać i iść w kierunku skrzydła królewskiego; miał poszanowanie do słów, które to opuściły jego własne usta. Ciągnęło go do niebezpieczeństwa wręcz silnie, ale nie mógł się temu poddać, pozostać poza kontrolą.
- ...Kompletnie nie mam pojęcia. - pokręcił głową, nie czując, by ta jeszcze wróciła na te pełne obroty. Co tutaj mogli ogarnąć? Dla niego Camelot był jedynie historycznym miejscem i tak naprawdę nie pokładał do tego wszystkiego takiej samej wagi, jak ukochany, który pozostawał zafascynowany arturiańskim kawałkiem historii. - Mam nadzieję, że uda nam się ogarnąć wyjście stąd w całości, ot, reszta niech będzie miłym dodatkiem. - powiedział ostatecznie, na krótki moment wzdychając ciężej, bo jednak otrzymanie strzałami widmowymi wcale nie było przyjemne. Ani tym samym przeciążająca fala pradawnej magii, która zwalić potrafiła na kolana. Gdyby doszło do kolejnego przesilenia, zapewne by zemdlał. - Merlinki? Człowieku, czy ty chcesz nas otruć? Szanujmy się! - sprzedał mu lekkiego kuksańca, bo może Merlinki były dobre, ale jednak skład pozostawiał wiele do życzenia.
Rzeczy w Hogwarcie dużo mogło się dziać, bo w sumie, jakby nie było, wiedza uczniów i zdolności pod względem wprowadzania pierdolnika na salony, nie pozostawały jakoś ograniczone. Jeżeli ktoś chciał, to mógł bez problemu przyczynić się albo do wybuchu klozetu w ubikacji, albo do nabazgrania gównem napisu "Jebać Pattona". Wszystkich tak naprawdę ograniczała własna wyobraźnia i to, czy chcieli jednak się podejmować takiego ryzyka. A nie podejrzewał, gdy mimo wszystko i wbrew wszystkiemu punkty minusowe, a raczej ich maksymalny próg został znacząco podwyższony.
- Jeszcze to słowo klucz. - pokwitował jego słowa, biorąc głębszy wdech, by następnie chwycić za paczkę papierosów i odpalić jednego z nich, zaciągając się dymem papierosowym. Nikotyna zaczęła leniwie wędrować po organizmie, pozwalając mu tym samym na spokojniejsze podejście do tematu obowiązków. Zwolnienie lekarskie się skończyło, a samemu musiał bardziej uważać pod względem przeciążania się. Jego wewnętrznemu przeczuciu nie umknęło to, że coś jednak spowodowało nagły spadek nastroju u Maxa i jakiekolwiek gesty wcale nie pomagały. Nie czuł, by jednak było to miejsce na odpowiednią ku temu rozmowę, w związku z czym jedyne, co mógł zrobić, to przy nim trwać. - Ja przesadzam? - podniósł brwi, poniekąd w zdziwieniu, gdy pobłażliwie na niego spojrzał, a przez oczy przedostały się dwie skrajne emocje. - Do mnie nie podbijaj o eliksiry, bo przy zwykłych to pewnie ci dam truciznę, a nie coś, co powinno działać. - zaśmiał się, bo co jak co, ale może zmodyfikował wiggenowy, niemniej jednak inne leżały i kwiczały.
Wzrok na krótki moment przekierował w kierunku @Shawn E. Reed, który wydawał się... nieco bardziej oddziaływać na otoczenie. Subtelnie, niemniej jednak to skutecznie podrażniło jego zmysły oklumenty, powodując nieprzyjemny, delikatny jednak ból głowy. Zauważał to, jak coś próbowało wpłynąć na myśleniem względem jego osoby, co niespecjalnie mu się spodobało, niemniej nie było to tak nachalne, w związku z czym mógł na to machnąć ręką. Spostrzegawcze oczy nie zawsze były tym, co przynosiło tylko i wyłącznie zyski.
- Ten październik to nazwałbym prędzej... - przykrył się bardziej własną kurtką, przyciągając jej płachty do ciała - ...piździernikiem. - skrzywiwszy się, wcale nie przepadał za zimnem i wolał jednak, gdyby wszyscy znajdowali się w Arabii, a gdyby zamek tam był, to w ogóle doznałby wniebowstąpienia. Długo jednak nad tym nie myślał, zauważając na horyzoncie @Boris Zagumov, do którego posłał szerszy uśmiech, gdy usłyszał własne imię. Znajomość osoby znacznie starszej nie przeszkadzała mu, ale mogła powodować wiele pytań, których wolałby jednak uniknąć. Powiązane to było z tym, do czego nie chciał wracać.
- Ciebie również! Obowiązki służbowe? - proste pytanie pozwoliło mu na podniesienie brwi, gdy nadal trzymał się blisko nieobecnego dość Maximiliana, którego stan go nieco niepokoił. Mimo wszystko miał nadzieję, że udanie się w kierunku wyprawy pozwoli mu na zapomnienie o czymś, co jednak postanowiło się zagnieździć w głowie. Mimo to podejrzewał, że było to kwestią zapewne eliksirów, ponieważ już wcześniej temat syreniego potrafił działać niczym płachta na byka. Westchnąwszy ciężej, gdy otrzymał odpowiedź, przecierając policzek, czuł lekkie zmęczenie, które starał się zażegnać.
- Jasne, nie ma problemu. - trochę się zapomniał, niechcący, w związku z czym od razu przeszedł do poprawy własnego zachowania. - Max, Vinzent, to jest Boris Zagumov, szef Biura Bezpieczeństwa. - przedstawiwszy mężczyznę ubranego w garnitur, podchodził do tego wszystkiego wręcz luźno, bo jakoś nie lubił formalności. - Boris, to jest mój chłopak, Maximilian, oraz znajomy z pracy, Vinzent. - gdy zakończył ten cały proces zapoznawania się, niespecjalnie dobrze patrzyło mu się nadal na blizny po Ivokarisie, niemniej jednak nie mógł na to nic poradzić. Mimo tego, jak wiele miesięcy minęło, nadal czuł się winny. - Idziesz do lochów, zgadza się? - założył od razu, bo jednak obecność tak doświadczonej osoby, która posiadała sporą wiedzę z zakresu obrony przed czarną magią, jak i samej czarnej magii płynącej przez rdzeń różdżki, wiązała się raczej z widocznym ryzykiem.
Z torby wygrzebał tym samym dla reszty mniej lub bardziej znany eliksir, który pozostawał zwieńczeniem jego własnych umiejętności, by następnie wepchnąć flakonik z porcelanową cieczą z domieszką ciemnoczerwonej barwy wprost w ręce szefa Biura Bezpieczeństwa. - Zażyj przed wejściem, będzie leczył rany przez jakiś czas. - mruknął ciszej, mając nadzieję, że jego prośba nie zostanie jakoś zepchnięta na bok. Koniec końców nie zawsze jest okazja do leczenia samego siebie, a miał nadzieję, że dzięki temu unikną jakiejś tragedii.
Miał do niego jeszcze parę spraw, ale uznał, że skontaktuje się po całej wycieczce do Camelotu. Zamiast tego zauważył dłoń, która skutecznie zwróciła na siebie uwagę, a należała ona do @Tiernán E. Aguillard, który najwidoczniej również wybrał skrzydło królewskie. Uśmiechnąwszy się pod nosem, mimo bladej fasady twarzy, wyglądał pogodnie. Też, wszystko wskazywało na to, że większość osób, jak nie wszyscy, którzy idą do bardziej bezpiecznej lokacji, są w jakiś sposób przez niego znani.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 851
  Liczba postów : 2080
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptySro 13 Paź - 0:02;




Bal Wszystkich Świętych



Widząc dość spore zainteresowanie wędrówką do królewskich komnat, wąsy Jonesa podniosły się aż nieco do góry, pędząc na spotkanie rozjarzonym uśmiechem oczu.
- No dobrze więc - mruknął, wychodząc do sali wejściowej i prowadząc za sobą swój nieco-mniej-ale-wciąż-bardzo-dzielny-oddziałek w stronę schodów na górę - Nie wiem czy wiecie, ale pokoje sypialne króla Artura miały bezpośrednie połączenie z salą balową. Może zahaczymy o nią najpierw? - powiedział z cieniem chichotu w głosie. Co prawda mężczyzna nie był wyraźnie w formie do tańca - jednak jaki historyk nie byłby stale zadowolony, mogąc przebywać w legendarnym Camelocie?
Wędrując przez korytarze fortecy, Lancaster podpytywał swoich podopiecznych - z których przecież część widział już drugi raz! - o życie w Brytanii opętanej klątwami. Sam stanął w płomieniach tylko raz, akurat w momencie gdy przystanął przed sporymi drzwiami zza których docierały do uszu nikłe dźwięki muzyki.
Gdy tylko weszliście do środka ukazało się waszym oczom prawdziwe przyjęcie - czarodziejki w prostych, szkarłatno-złotych sukniach posuwały po parkiecie w towarzystwie rycerzy, nadwornych magów lub dworzan. Muzyka dochodząca z fruwających instrumentów brzmiała może nieco zbyt archaicznie jak dla waszych uszu - w końcu do urodzin Mozarta pozostało jeszcze dobrych kilka stuleci, przynajmniej od czasu kiedy w tej sali odbył się ostatni bal - jednak taniec polegający głównie na skromnych obrotach przypominał już coś, co za kilkaset lat można by nazwać walcem.
Widząc nowych 'gości' przypadł do was zaraz jakiś dworzanin i zaczął popędzać w stronę parkietu - cóż zostało wam więc uczynić, oprócz chwycenia pod rękę jakiejś nadobnej damy lub mężnego rycerza (zaskakująco zbyt ciepłą jak na ducha rękę, jeśli można dodać) i ruszyć z nim w tany?



Wasze zadanie jest dosyć proste. Na tejże poglądowej grafice zilustrowane jest usytuowanie tancerzy (niebieskie kropki) oraz plotkujących grupek dworzan, którym lepiej nie przeszkadzać (czerwone kropki). Zaczynacie w polu oznaczonym strzałką po lewej stronie, a żeby przejść dalej, musicie przebyć przez cały parkiet i zakończyć ruch na polu przy strzałce po prawej stronie. Oczywiście, każdy chce zatańczyć z każdym z was - musicie więc odwiedzić wszystkie niebieskie kropki.
RUCH - poruszanie się po parkiecie działa podobnie jak szachowe konie. Możecie ruszyć się jeden kwadrat do przodu i dwa w bok lub dwa do przodu i jeden w bok.
Niebieskie kropki - to osoby - damy dworu, dworzanie, rycerze - którzy chcą z wami zatańczyć. Musicie odwiedzić wszystkie.
Czerwone kropki - plotkujący i knujący intrygi, najlepiej nie mieć z nimi nic wspólnego. Przez te pola nie możecie przejść ani się na nich zatrzymać.
Ograniczenie - na dotarcie do kolejnej niebieskiej kropki macie pięć ruchów (pięć 'szachowych skoków').
Po dotarciu do ostatniego pola, możecie opuścić parkiet i wyjść z sali balowej. Oczywiście, wystarczy że jedynie pierwsza osoba pisząca post zamieści rozwiązanie, reszta może podążyć za nią - zachęcam jednego do wspólnego pogłówkowania.


Danse Macabre


Adonis odczekał jeszcze chwilę aż dudniący głos Lancastera Jonesa ucichł w korytarzach Camelotu. W międzyczasie ocenił przez krótkich parę sekund każdą z pozostałych w sali tronowej postaci, pykając jednocześnie końcówkę specjalnego tytoniu ze swej fajki.
- Rośnie na zboczach Etny. Polecam na skołatane nerwy - rzucił, mówiąc z wyraźnym, włoskim akcentem, po czym zniknął, cichym chrząknięciem oznajmiając iż pojawił się obok drzwi do podziemi, usytuowanych pod jedną z galerii w holu - Proszę wybaczyć za skrzacie maniery, mam nieco krótsze od was nogi - powiedział, popychając wejściową płytę zza której natychmiast buchnął nie tylko powiew zimnego, lodowatego wręcz powietrza, ale też nieprzyjemna, klejąca się od razu do ubrania i skóry wilgoć. Wicehrabia Mercurio pstryknął palcami między którymi pojawił się niebieski płomień, po czym zaczął schodzić po śliskich schodach w trzewia zamczyska.
Korytarze przypominały te z hogwarckich lochów - gdyby nie to, że wyglądały jakby od tysiąca lat nie widziały ludzkiej twarzy ani nie rozlegał się w nich odgłos jakichkolwiek kroków. Serca nieco mniej zuchwałych osób wręcz więc podskoczyły, kiedy z jednej z oślizgłych ścian rozległ się dźwięk lutni grający smutną, acz dość triumfalną melodię - tak jakby składany do grobu był właśnie wojownik, który swoim poświęceniem uratował całą wesołą Anglię.

Siedzi na tronie z czołem zmartwionym,
Nad losem królestwa duma,
Lecz jego lico się rozpogadza,
Gdyż idą rycerze Artura

Takie słowa wybrzmiały z ust znanego już wam zielonego barda, który po wyjściu ze ściany zawisł nad wami na jeszcze parę chwil, po czym uniósł się i wniknął w sufit, z którego zwisały zwoje pajęczyn.
- A ten to kto? - pokręcił głową skrzat marszcząc czoło, po czym zaczął kontynuować wędrówkę wgłąb trzewi Camelotu... które postanowiły w końcu zająć się niechcianymi gośćmi.

Po kilkunastu minutach podczas których mijaliście jedynie ziejące ciemnością dziury w ścianach, zrujnowane wnęki, rozsypane zbroje i zbutwiałe resztki ksiąg, pergaminów czy dywanów walające się pod nogami, dotarliście do nieco większej komnaty, przypominającej swoimi rozmiarami salę wejściową. I to właśnie w niej, gdy wszyscy na chwilę się zatrzymali, po raz pierwszy usłyszeliście mokre stąpanie dochodzące jakby zza ścian, zza waszych pleców i spod waszych własnych stóp.
Z dziur w podłodze, przejść w ścianach, zza wyważonych drzwi i zerwanych kotar zaczęły wylewać się chmary na pierwszy rzut oka dość niezgrabnych osób - jednak błysk światła na puste oczodoły, przegniłą skórę, rzadkie włosy i ciągnące się za niektórymi jelita czy ścięgna dawał wyraźną informację, że mieliście do czynienia z dość pokaźną siłą inferiusów.



Kostki:
• każdy z was rzuca k6. Wynik podzielony na pół i zaokrąglony w górę daje liczbę atakujących go inferiusów.
• każdy wynik '6' oznacza, że jeden inferius z trójki przybrany jest we fragmenty metalowych, zaklętych zbroi. O ich efektach nieco niżej.
• za każdego atakującego was inferiusa, rzućcie kostką k100.
k100:

1 - 20 - jesteś wyłączony z gry. Tylko szybka reakcja twoich współtowarzyszy nie oznacza, że kończysz z rozszarpanym gardłem. Jesteś jednak wyjątkowo brzydko poharatany - nasiąknięte czarną magią pazury stwora przeorały ci lewe ramię (prawe, jeśli to druga kość z tym wynikiem. Prawa noga, jeśli to trzecia kość). Czeka cię miesiąc wiggenowej terapii mającej na celu przywrócenie do jakiegokolwiek stanu użytku tej praktycznie sparaliżowanej kończyny i kolejny miesiąc rehabilitacji, by przywrócić ją do pełnej sprawności.
21 - 40 - inferius wygryza ci spory kawałek mięsa z łydki. By kontynuować udział w evencie, musisz zużyć jakiś leczący eliksir lub poratować się pomocą osoby z co najmniej 31 punktami z Uzdrawiania.
41 - 60 - trzymasz inferiusa na dystans, jednak nieco zbyt krótki. Czarna magia z niego bijąca sprawia, że twoja klątwa się aktywuje. Jeśli wymaga ona twojej natychmiastowej reakcji, rozpatrz dodatkowo kość 21-40.
61 - 90 - zapewniasz sobie bezpieczeństwo - sobie i nikomu więcej.
91 - 100 - inferius pada przed twoją różdżką tak szybko, że można by pomyśleć że z chęcią wraca do stanu prawdziwej śmierci. Możesz anulować wynik jednej kostki k100 - swojej lub innego gracza (inferius z tej kostki zostaje po prostu pokonany bez żadnych dodatkowych efektów).
• Wylosowanie inferiusa w zbroi oznacza konieczność przebijania się przez ochronne runy na ożywieńcu - trzecia z rzuconych kostek obniżona zostaje o 20.
• Przerzuty - każdy ma dostępny jeden przerzut k100 za każde 50 punktów w kuferkowej sumie wszystkich statystyk.
• Cechy eventowe:
Spoiler:

• Gibki jak lunaballa - jeśli posiadasz tą cechę, podnieś wynik wszystkich k100 o 10.
• Silny jak buchorożec - jeśli posiadasz tą cechę, podnieś wynik jednej z kostek k100 o 20.
• Świetne zewnętrzne oko (wyczulenie) - jeśli posiadasz tą cechę, obniż liczbę inferiusów o 1 (minimalnie do jednego).
• Dwie lewe różdżki - jeśli posiadasz tą cechę, masz przerzut mniej.
• Połamany Gumochłon - jeśli posiadasz tą cechę, zawsze odczytuj kostkę 41-60 jak kostkę 21-40.
• Bez czepka urodzony - jeśli posiadasz tą cechę, zwiększ liczbę inferiusów o 1.
• Tykająca łajnobomba - jeśli posiadasz tą cechę, możesz zwiększyć wyniki na wszystkich swoich k100 o 40 - ktoś inny (wyznacz kto) musi jednak obniżyć wyniki na wszystkich swoich k100 o 50.



Dodatkowe informacje


Wicehrabia na ratunek! - Adonis Mercucio jest w stanie anulować wynik jednej kostki na jednej osobie w przerwach w odganianiu się od własnych inferiusów. Wybierzcie mądrze.
• Termin pisania - 17.10.2021, do czasu wstawienia posta.


Wszelkie pytania, zażalenia i prośby należy kierować do @Darren Shaw


Kod:
<zg>Lokacja:</zg> lochy/skrzydło
<zg>Rozwiązanie:</zg> tylko dla skrzydła
<zg>k6:</zg> tylko dla lochów
<zg>k100:</zg> tylko dla lochów



______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 201 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 252
  Liczba postów : 677
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptySro 13 Paź - 2:35;

Lokacja: lochy
Ekwpiunek: Różdżka, Gacie Merlina, Bransoleta Wielkiej Wezyrki (+2 do transmutacji), Eliskir słodkiego snu, Felix Felicis
k6: 4 = 2 inferiusy + 1 z cechy
k100: 99, (57+20)=77, (69+20)=89 | Mogę zneutralizować 2 kostki u innych osób


Lekko westchnął kiedy podbiegła do niego Mulan, bo owszem... znał tego suchara. I nie bał się jej na niego odpowiedzieć. Mimo wszystko schował w twarz w jednej dłoni, a samą odpowiedź nie rzucił zbyt głośno. Dostatecznie jednak by niektóre pobliskie osoby były w stanie ją dosłyszeć. - Penetruje Lochy... - Suchar dobry i adekwatny do sytuacji, ale szczerze? Coś czuje że na knura w lochach nie natrafią. Zwłaszcza po tym co widzieli po zabezpieczeniach wieży Merlina. Nie żeby coś, ale gdyby poszła tam tylko jedna osoba, to nie było szans odeprzeć ich wszystkich. W sensie... Były, ale raczej nie należało to do najprostszych zadań. Podczas rozmowy z Hope lekko zmarszczył brwi. Nie była to przecież wycieczka krajoznawcza, ale przecież nie mógł być za to zły. Za pierwszym razem zgłosił się przecież z czystej ciekawości i chęci odpoczynku od codzienności w Hogwarcie. -Jeśli przez lepsze rozumiesz bardziej śmiercionośne, to możliwe że masz rację. Tak czy siak. Lepiej uważajcie, dobra? Nie wiadomo co możemy w środku znaleźć. - Wolałby potem nie tłumaczyć Williamsowi i Perciemu dlaczego ich prefekt i Ruby mają poprzestawiane kości albo inne nieprzyjemne urazy. No i nadal miał nadzieję że naprawdę uda im się zwalczyć te klątwy i nie wypuszczą na świat jeszcze większego gówna na przykład w postaci jakiegoś prastarego smoka. Był gotowy do ruszenia za skrzatem. No i okazało się że idzie z nimi dwójka nauczycieli. Urazu do Reeda nie miał żadnego, bo pomimo swojej arogancji na ostatniej lekcji, miał też sporo racji. No i był to głównie błąd Lilaca. Ponadto, to nawet się cieszył z obecności nauczyciela OPCM, który może się na tej wyprawie bardzo przydać. Nawet jeśli nie należał do najcieplejszych osób. Morale podnosiła jeszcze mocno obecność Psora Voralberga, którego Drake bardzo lubił. Zwłaszcza że ten też był bardzo uzdolnionym czarodziejem. Kiedy Jones odszedł wraz z grupką, spojrzał na skrzata który miał ich poprowadzić do lochów. Lilac ruszył zaraz za nim niezbyt się przejmując wilgocią, która wyleciała otwartego po latach przejścia. Te zniszczone czasem korytarze nie napawały go zbytnim optymizmem, ale nie mimo wszystko nie wywierało na nim wiekszego wrażenia. Tak samo pojawienie się barda, którego poznali podczas ostatniej wizyty w tym miejscu. Dokładnie wtedy kiedy wypuścili klątwy. - Grajek, który pojawił się kiedy uwolniliśmy klątwy. - Poinformował krótko skrzata odnośnie tego co wiedział o tożsamości zjawy, która im tu ładnie zagrała. Po kilkunastu minutach zamek w końcu postanowił stwierdzić że chyba nie są tu mile widziani i wysłał do nich nic innego jak cholerne ożywione zwłoki. Nie spodziewał się ich zobaczyć w Camelocie. W końcu ktoś musiał je stworzyć, a wątpił żeby Merlin się do tego posunął. Morgana jeśli już. Uniósł różdżkę będąc gotowym do ataku. Stawiał na ogniste zaklęcia, które szybko mogły unicestwić te bezbożne stworzenia. Zdecydowanie wolał świeże mięso od takiego zgniłego. Jeśli ktoś potrzebował pomocy, a Drake'a akurat nie zalewali nieumarli, był gotów pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 668
  Liczba postów : 2963
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptySro 13 Paź - 13:39;

Lokacja: lochy
Klątwa: Wieża
Kostka klątwy: aktywna
Ekwipunek: duża paczka krakersów, butelka wody, różdżka Fairwynów (+5 zaklęcia), beret uroków (+1 zaklęcia i opcm), termos z kawą, omnikulary, tłumaczki, peleryna niewidka (+ 2 pkt zaklęcia, +2 pkt transmutacja)
Lokacja: lochy
k6: 4/2 = 2
k100: 73+10=82/ 72+10+20=102; mogę anulować efekt kostki innej osoby
modyfikatory: Gibki jak lunaballa (zwinność), Silny jak buchorożec (kondycja), Dwie lewe różdżki (transmutacja)
przerzuty: ¾ (jeden przerzut mniej za dwie lewe różdżki)
Anuluję kostkę u: @Christina Grim

Im dłużej Krukonka myślała o podjętej przed chwilą decyzji, tym więcej zaczynała mieć wątpliwości. Zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę Gryfonów, którzy, tak jak knurek, postanowili penetrować lochy. Może jednak powinna iść na górę, zamiast ryzykować utratę kończyny albo zapadnięcie na jakąś kolejną klątwę? Czwarta do kolekcji byłaby jak znalazł. Słowo się jednak rzekło, tak więc osmalona po wybuchu pałkarka ruszyła po prostu za skrzatem. Rozpromieniła się momentalnie, gdy dostrzegła rosłą sylwetkę opiekuna domu. A więc istniała szansa, że wyjdą stąd bez szwanku!

- Dzień dobry, Profesorze – przywitała się z Kruczym Ojcem, wyciągając z kieszeni kurtki beanie i zakładając ją na głowę, bo lochy, do których weszli, były lodowato zimne. Do tego słychać było czyjeś zawodzenie, a po chwili pojawił się śpiewający duch. Po takim wstępie można się było spodziewać wszystkiego. No, prawie wszystkiego, bo inferius to się akurat nie spodziewała. Jak bumerang wróciły do niej flashbacki z Wietnamu Arabii, kiedy to była zmuszona walczyć z zastępami nieumarłych, a następnie – ze skutkami klątwy, która zamieniła jej życie koszmar.

-Bombarda Maxima – warknęła jak wściekłe zwierzę, celując w pierwszego z umarlaków, uśmiercając go raz na zawsze. Podobnie zresztą jak drugiego, którego szczątki były wkrótce wszędzie, łącznie z jej twarzą, kurtką i dopiero co założoną czapką. Wybór zaklęcia może nie był zbyt przemyślany, ale koniec końców liczył się efekt końcowy, a ten był taki, że populacja inferiusów zmniejszyła się.

@Alexander D. Voralberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskich komiksów Marvela i DC.
Galeony : 133
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptySro 13 Paź - 17:59;

Lokacja: Lochy
KLĄTWA: Głupiec - działa
EKWIPUNEK: różdżka, torba z książką od HM, pergaminami i długopisami
k6: 2 / 2 = 1 + 1 (za cechę "bez czepka urodzony") = 2 inferiusy
k100: 61 i 21 + 10 dla obu (za cechę "Gibki jak lunaballa") = 71 (radzę sobie) i 31 (nie radzę sobie)
Przerzuty: 1 - 1 (za cechę "Dwie lewe różdżki") = 0
Pomaga mi: @Julia Brooks

Stała sobie spokojnie z boku, czekając na ciąg dalszy wyprawy. Z jej bliższych znajomych nie widziała w pobliżu nikogo, więc nawet nie miała z kim pogadać. Może i lepiej? Zdążyła się już zorientować, że tego dnia klątwa jej nie odpuszczała, więc nawet pogadać normlanie by nie mogła. Nie przeszkadzało jej to jednak w roześmianiu się z żartu Mulan, który usłyszała jednym uchem. Bo, oczywiście, był to jej poziom poczucia humoru, i znała odpowiedź na pytanie, zanim jeszcze Drake odpowiedział.
W lochach było zimno, co jednak nie przeszkadzało Kryśce aż tak. Ona nawet bez klątwy zawsze odczuwał chłód, więc nie było to dla niej coś wyjątkowego. Za to zaskoczyło ją wystąpienie... barda? Nie wiedziała nawet, jak określić śpiewającego ducha, ale to wydawało się odpowiednie słowo. Korytarze, którymi się przemieszczali, przypominały właściwie lochy Hogwartu, tylko w wersji tak zupełnie zapomnianej przez uczniów i nauczycieli. Gdy znaleźli się w jakiejś dziwnej sali, Kryśka, tak jak zapewne i inni, usłyszała ten bliżej nieokreślony odgłos. Coś jakby kroki... ale nie takie zwykłe.
Pojawienie się inferiusów nie było zbyt pięknym wydarzeniem. Sam ich widok niespecjalnie wstrząsną Kryśką, w pewnym stopniu odporną na makabryczne widoki, ale... Nim się obejrzała, każdy z ich grupy został zaatakowany. Czy to skok adrenaliny, czy może zwyczajne szczęście, ale z pierwszym napastnikiem Grimowa poradziła sobie w miarę sprawnie. Może był już trochę uszkodzony, ale częściowo oberwał zaklęciem od kogoś innego? Nie miała pojęcia. Z drugim jednak miała już problemy. I to niemałe. Na szczęście obok niej znajdowała się Krukonka, która bez większych problemów poradziła sobie ze swoimi przeciwnikami, a nawet pomogła jej z drugim inferiusem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 201 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 252
  Liczba postów : 677
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptySro 13 Paź - 21:58;

anuluję kostkę: 59 u @Alexander D. Voralberg, 23 u @Mulan Huang

No! Ze swoimi truposzami poradził sobie raz dwa. Całe szczęście że ożywione zwłoki były wyjątkowo podatne na działanie światła oraz ognia, a jako że w pobliżu nie było żadnych wysoce łatwopalnych bądź wybuchowych obiektów można było z tych drugich korzystać bez większego skrępowania. Bo w sumie ważne żeby nikogo ze swoich przypadkiem nie spalić żywcem chcąc go ocalić przez wygłodzonym inferiusem. A jeśli już o ocaleniu mowa... Po poradzeniu sobie ze swoimi truposzami nic nie stało mu na przeszkodzie w tym żeby pomóc innym w poradzeniu sobie z przeciwnikami. W jednego z inferiusów który miał zamiar rzucić się na Mulan, puścił dosyć silny płomień który ostatecznie spopielił tego niedoszłego amatora chińszczyzny.
Następnie postanowił pomóc ich kochanemu nauczycielowi zaklęć na którego kierował się Inferius odziany w zbroję, którego wypadało jak najszybciej unicestwić, a bombardami przecież nie będzie w niego rzucał, bo jak ta zbroja popęka i się rozpizga na boki, to ktoś takim kawałkiem może wyrwać, a to może być niewiele mniej nieprzyjemne niż ugryzienie przez jednego z tych truposzy. Rzucił więc jedno z silniejszych zaklęć tworzących ogień jakie znał. Mianowicie te tworzącego potężnego ognistego węża. W tej sytuacji było to lepsze rozwiązanie niż rzucenie Confringo, którego siła mogłaby sprawić że gruz na głowy mógłby im zacząć lecieć.-Flagrantera - Sam wąż powinien zadać dosyć spore obrażenia inferiusowi. Prawdopodobnie dostateczne na tyle żeby wrażliwy na ogień jebaniec się rozleciał, a Alex mógł zając się resztą sztywnych adoratorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 135
  Liczba postów : 267
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyCzw 14 Paź - 0:51;

Lokacja: lochy
k6: 5
k100: 68, 81, 41 wszystko + 10, więc rozkurwiam 3 inferusy i jedno 91 i anuluję jedno k100 @Azazel Whitelight

Całe szczęście nie słyszałem co o mnie mówi kolega Marli, bo już staję sobie niedaleko Hope, która nadal sobie gaworzy z przyjaciółką. Wcale jej nie wierzę kiedy mówi coś o tym, że te łapy są urocze. Szczególnie, że właśnie mam taką na swojej pięknej buzi. Jęczę również głośniej kiedy ta rzuca jakieś dywagacje na temat czarnych rąk, które ponoć naprawdę nas dotykają to brzmi naprawdę tragicznie. Na reakcję Gryfonki na skrzata unoszę do góry brwi z powątpiewaniem. - Tylko z charakteru - mamroczę zdając sobie sprawę z tego jaki był faktycznie ten skrzaci pomiot. Nie udaje mi się sprytna ucieczka, bo Griffin już zgarnia mnie do siebie i swojej czerwonej bandy. Może jeszcze bym coś pomarudził, ale Hope jest taka miła i jeszcze bierze mnie za rękę, więc ściskam ją delikatnie, również wyjmuję różdżkę i przysłuchuję się paplaninie reszty ludzi. W wielkim tłumie ludzi, którzy najwyraźniej mają za nic przerażające lochy wpadam niechcący na Murphy'ego, kolegę Marli i przypominam sobie o bardzo ważnej rzeczy o którą wcześniej miałem zapytać.
- Och wybacz - przepraszam najpierw miło za wcześniejsze nadepnięcie. - O, witaj, miałem zapytać wcześniej. Czy Twoja metamorfomagia to jakiś fetysz? - zagaduję uprzejmie o ewentualne podteksty seksualne tych przemian. - To bardzo sprytne. Może powinienem namówić Nanael by zamieniła się... nie wiem lekko w świnię, a ja się przebiorę za świniopasa, to byłby bardzo interesujące na halloween, co myślisz? - gadam i odwracam się w trakcie rozmowy do Hope z werwą, ale zanim zdążę rozwinąć tematy przemiany w świnię, wchodzimy do lochów, gdzie rozpoczyna się istny armagedon. Nawet ja klnę szpetnie kiedy gdzieś w tłumie rozdzielam się z Gryfonką i nagle aż trzy inferiusy zmierzają w moim kierunku. Nie znam żadnych czadowych zaklęć jak większość, więc po prostu rzucam Expelliarmusy, Immobulusy i inne zaklęcia na oślep, dość sprawnie ładując pokraki w ogień bardziej uzdolnionych zaklęciarzy. Kiedy rozglądam się w poszukiwaniu mojej towarzyszki napotykam wzrokiem Azazela, do którego coraz bardziej zbliża się żywy trup, więc łapię za fraki stojącego obok mnie kuzyna i szarpię go do tyłu i rzucam Incendio na pobliskiego inferiusa.
- Stary! - mówię lekko przerażony i niesamowicie zaskoczony swoim sprytem. Kto by się spodziewał, ze taki ze mnie drugi Grindelwald. W końcu obok mnie pojawia się Hopę i ciągnę ją za dłoń w moim kierunku, bo przecież niesamowity we mnie obrońca. Taki, że aż wolę mieć ją bliżej siebie, a po drugiej stronie niezbyt rozgarniętego dziś kuzyna. Na pocieszenie przysuwam się bardzo blisko rudowłosej Gryfonki, by pocieszyć się jej obecnością.

@Murphy M. Murray  @Hope U. Griffin

______________________


You look like an angel
Walk like an angel

You're the devil in disguise

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Galeony : 305
  Liczba postów : 217
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyPią 15 Paź - 21:54;

Lokacja: lochy
k6: 2
k100: 53 + 10 (bo jestem gibka) = 63

Przewróciła tylko oczami, patrząc na tę durną mordę @Murphy M. Murray, zastanawiając się ile razy musi dojść do rękoczynów, żeby w końcu zaczął traktować ją poważnie i naprawdę pomyślał czasem nad tym co mówi. – Aww, ale z ciebie szlachetny dżentelmen – wyszczerzyła się na jego chęć pomocy. – Możesz też w takim razie po prostu pracować na dwie zmiany i dzielić się ze mną wypłatą, a ja będę czekać w pokoju wspólnym z ee.. kotami. To chyba uczciwy deal? – trąciła go radośnie w ramię. – Oni po paru sekundach zapomnieli o co się napierdalają – westchnęła zrezygnowana, dawno nie mając do czynienia z taką bandą głupich wieprzy. – Ja bym chyba wybrała te dziewice, zawsze można byłoby je na takie striptizerki wyszkolić. A ty? – pokiwała głową, bardzo dumna, że tak sprytnie upiekłaby dwie pieczenie na jednym ogniu. – Masz problemy ze snem? – zapytała zatroskana. – Jak nie umiałam spać to Fiadh robiła mi mleko z miodem i było mi lepiej. Może spróbuj? – doradziła z uśmiechem. Była jednak pewna, że zawsze za każdym problemem z zaśnięciem stało coś niewygodnego, boleśnie pęczniejącego pod kopułą czaszki i nie umiała pozbyć się wrażenia, iż w tym tkwił kłopot Gryfona.
- A ty wiesz, że wpadłam do wielkiej sali zrobić nam kawy, ale śniadanie pominęłam, bo się umówiłam na konkretną godzinę z pewnym frajerem, dla którego czas to pojęcie względne? – burknęła, bo choć przyzwyczajała się powoli do jego spóźnień, tak skoro on wytykał jej niewinnego papieroska to nie mogła powstrzymać się przed tym prztykiem.
Poruszyła głową, czując jego ciepły oddech w okolicach grzywki. – Tylko mnie nie osmarkaj, błagam – poprosiła z elokwencją godną żony ministra magii, zaraz skupiając jednak uwagę na podchodzącego do nich @Hariel Whitelight. – A to już mój nowy imidż, teraz zawsze będę łaziła z mordą umazaną krwią – poinformowała Ślizgona, uśmiechając się, po chwili zerkając z delikatnym skrzywieniem na wielkie czarne łapsko na twarzy przyjaciela. – Los nigdy nie oszczędza pięknych ludzi – potwierdziła, niewiele robiąc sobie z tego marnego dowcipu. – Jak już będzie po wszystkim to mi opowiesz jak to jest być znowu tak urodziwym kawalerem – dodała, patrząc jak ten odchodzi do Hope.
Komentarz Murphy’ego zbił ją z tropu, bo nie wiedziała czy ten sobie żartuje czy prawi jej komplement czy kpi czy o co mu kurwa chodzi. – Nie muszę sobie wyobrażać, po prostu jestem – wystawiła ręce, udając bardzo bezradną faktem swojej powalającej urody. Stwierdziła, że ironia będzie najlepszą odpowiedzią. – Myślę, że wtedy wypowiedzenie, które dostaniemy, możemy zwinąć w rulonik, o tak – zademonstrowała mu, zwijając w powietrzu wyimaginowaną kartkę papieru – i wsadzić sobie prosto w dupę!
A potem pomknęli do lochów. Co chwilę szturchała Murpha w ramię, komentując na bieżąco albo słowa skrzata albo atmosferę, panującą w podziemiach. Na dźwięk lutni uniosła tylko brwi, nie znajdując adekwatnego komentarza. Właśnie była w trakcie narzekania, że ileż można tak chodzić bez celu, kiedy dostrzegła zgraję dziwnych postaci, nie wyglądających na zbytnio przyjazne.
Nie zdążyła spytać Gryfona co do chuja, bo chaos, jaki powstał, rozdzielił ich. Przez moment obserwowała w rogu co się odpierdala, ale nie na długo miała szansę oceny sytuacji - naprzeciw ujrzała inferiusa, ciągnącego za sobą swoje wnętrzności. Gdy ten zbliżył się wystarczająco, aby móc ją drasnąć zgniłą łapą, krzyknęła zatrwożona, wyciągając różdżkę z kieszeni. - INCENDIO, SZMATO - rzuciła pierwsze zaklęcie, które przyszło jej na myśl i o dziwo, zadziałało. Pozbyła się niechcianego towarzysza, po czym rozejrzała się dookoła, żeby sprawdzić jak radzą sobie inni. - Murray, za tobą!! - wrzasnęła do Murphy'ego, próbując mu pomóc chociażby na odległość. Poczuła nieprzyjemny dreszcz w klatce piersiowej, kiedy patrzyła na przyjaciela, atakowanego przez umarlaka, a nie mogła zrobić nic, żeby powstrzymać tę jatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, czasami chodzi z widocznym modelem smoka chińskiego ogniomiota, którego nazwała pieszczotliwie Mushu
Galeony : 284
  Liczba postów : 454
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 10:06;

Lokacja: lochy
k6: 3 (jeden inferius z cechy)
k100: 89, 23 (anulowane) i 74

W przeciwieństwie do Drake'a, który zdawał się być załamany jej reakcją sama Mulan zdawała się być naprawdę zadowolona ze swojego suchara i szczerzyła się jakby była niespełna rozumu, co zapewne po części było prawdą. No, ale kto ją mógł winić za to, że nagle naszło ją na podobny żarcik sytuacyjny? Nikt. To była zbyt zajebista okazja, żeby mogła ją przepuścić.
Gorzej tylko, że jej wyszczerz i krótką, bo zaledwie sekundową salwę śmiechu przerwało pojawienie się inferiusów. Momentalnie spoważniała, łapiąc error. Co do chuja. Skąd one tak nagle się tu wzięły? Całe szczęście, że zdążyła chwycić za różdżkę i rzucić Relashio w kierunku pierwszego z nich, który rzucił się w jej kierunku z rozdziawioną paszczą, najeżoną ostrymi kłami.
Udało jej się spalić jednego z przeciwników, ale w tym samym czasie w jej kierunku pognał drugi i już niemal dosięgnął jej łydki, mając ewidentnego smaka na człowieczyznę po chińsku. Tyle dobrego, że w porę zareagował Drake, któremu posłała pełen wdzięczności uśmiech nim finalnie posłała jeszcze w kierunku ostatniego inferiusa, który postanowił ją zaatakować kolejne Relashio. Kiedy już dokonała ostatecznej kremacji, odetchnęła z ulgą.Chyba tym razem naprawdę czekały ich bardziej ekscytujące przygody w czasie ekspedycji.

@Drake Lilac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1445
  Liczba postów : 6903
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 11:20;

Lokacja: skrzydło
Rozwiązanie:
tutaj:

Gdy wyprawa się rozpoczęła, nic dziwnego, że Lowell lekko podniósł brwi na propozycję Jonesa, która wydawała się być "zbyt" luźna w stosunku do tego, co tak naprawdę mieli robić. Mimo to nie oceniał, wszak może to właśnie sala bankietowa miała im zapewnić jakiekolwiek wskazówki względem klątw i prób zdjęcia ich, w związku z czym ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy jego ust, gdy czekoladowe tęczówki zahaczały o każdą możliwą dekorację Camelotu. Chłonął to wszystko, by zapamiętać jak najwięcej szczegółów, które mógłby ewentualnie sobie przypomnieć, gdyby oczywiście zaszła taka potrzeba. Z tego transu wyrwał go głos Lancastera, który najwidoczniej był ciekaw tego, jak się wszystkim żyje pod względem ciążącej na nich pradawnej magii.
- Jakoś się żyje. - lekko się uśmiechnął, bo sam nie miał dość utrudniającego życia przypadku - oczywiście większość osób podchodziła do niego luźno, gdy okazywało się, że albo zamek w spodniach przesunął się na dół, albo guziczek postanowił odpiąć z dzierżonej koszuli. Trochę się wycwanił tym razem, ubierając bardziej luźne spodnie dżinsowe, które nie były na zapięcie, a koszula nie zawierała w sobie żadnych elementów zmiennych, ale nadal - problemem pozostawały buty. Potem Lancaster, tuż przed wejściem do sali balowej, stanął w płomieniach, niemniej jednak szybko się ogarnął - mieli do czynienia przecież z Jonesem w pełnej okazałości.
Jak się okazało, w sali balowej mieli... tańczyć. Felinus spojrzał nieco pytająco na Maximiliana, z pewnym ubłaganiem w oczach, że ni chuja się nie nadaje, zaciskając wargi w wąską linię. Do prowadzenia kogokolwiek brakowało mu znacznego doświadczenia, dlatego nic dziwnego, iż zareagował w taki sposób. Mimo to, zgodnie z tym, co trzeba było zrobić, musiał wystąpić do przodu i wziąć jakąś damę we własne objęcia tańców, aczkolwiek jego oczom ukazały się pewne grupy, które nie wydawały się być zbyt... przyjazne. Spoglądały dość konspiracyjnie - w opinii samego Felinusa - który nie wątpił w to, iż inni to zauważyli.
Zgrabnie przeszedł tuż obok nieprzyjemnej pary osób plotkujących, by następnie zahaczyć o grupę chętnych do tańca. Podawszy własną dłoń jakiejś damie, dość niepewnie położył dłoń na jej talii, by następnie pozwolić na to, żeby jego własne kroki wydawały się być zgodne z rytmem dość archaicznej muzyki. Jak się okazało, po pierwszej osobie udało mu się przejść dalej do kolejnej, analizując dokładnie to, gdzie powinien się następnie udać. I, zgodnie z własnym kalkulacjami, musiał nieco cofnąć się do tyłu, jeżeli nie chciał czegoś zepsuć - co jak co, ale szło mu to całkiem nieźle. Lowell obejrzał się za siebie, dość szybkim ruchem dłoni odgarniając kosmyki z bladej twarzy, by przejść do kolejnej osoby, która chciała z nim zatańczyć. Niestety, minusem tego wszystkiego było to, że męczył się znacznie szybciej od innych, aczkolwiek początkowo nie dawał tego po sobie poznać. Omijając kolejne grupy plotkujących, aż dwie, dotarł do kolejnego zgromadzenia, biorąc w obroty czwartą osobę, by dość gładko przejść do następnej, kończąc ten wysiłek.
No i pomijając fakt, że zapewne nie szło mu aż tak dobrze, ale to, co miał zrobić - po prostu zrobił. Kątem oka zerknął na pozostałych uczestników, zastanawiając się, czy ktoś poszedł jego śladami - zresztą całkiem nieźle zgranymi - czy jednak postawił na własne rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tiernán E. Aguillard

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : heterochromia | kolczyk w prawym uchu - na ogół zwyczajna, posrebrzana obręcz | rozwichrzona czupryna | sprawia wrażenie jakby był wiecznie zblazowany
Galeony : 77
  Liczba postów : 64
https://www.czarodzieje.org/t20600-tiernan-e-aguillard#652102
https://www.czarodzieje.org/t20718-korespondencja-tiernana#657815
https://www.czarodzieje.org/t20661-tiernan-e-aguillard#655256
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 15:49;

Lokacja: skrzydło
Rozwiązanie: to u Felka, bo niestety nie mam głowy, żeby myśleć nad jakimś innym

  Nie wiedział do końca jak ustosunkować się do propozycji Jonesa, żeby po drodze zahaczyć dodatkowo o salę bankietową.  Ostatecznie uznał, że to Jones jest tu historykiem i zapewne wie co robi, a kto wie – może znajdą tam jakieś dodatkowe wskazówki? Bez słowa ruszył za tą mniej liczną grupą, która zdecydowała się na bezpieczniejszą opcję eksploracji zamku.
  Sam nie włączał się w konwersację z ich przewodnikiem, krocząc właściwie na samym końcu i przyglądając się mijanym ścianom korytarza, którym Lancaster ich prowadził. Wreszcie do ich uszu dotarły dźwięki jakiejś muzyki – a sam Jones stanął na moment w płomieniach za sprawą swojej klątwy – wyraźnie dobiegającej z wnętrza pomieszczenia. Po otwarciu drzwi okazało się, że trafili w sam środek duchowego balu; po parkiecie wirowały nadobne damy w towarzystwie rycerzy, magów czy dworzan, a rozbrzmiewająca we wnętrzu muzyka brzmiała dość staroświecko, archaicznie wręcz. Taniec przypominał zaś odrobinę walca w jakiejś bardzo wczesnej formie.
  Nie do końca odpowiadała mu wizja wciągnięcia w te tany, ale widać nie mieli w tej kwestii żadnego wyboru i chcąc nie chcąc swoje przejście przez salę bankietową musieli sobie wytańczyć. Nie ruszył jako pierwszy, nie bardzo się orientując w takich taneczno-dworskich klimatach; obserwował z najwyższą uwagą to co działo się na parkiecie, od razu zauważając pewne zależności – kilka grup dworzan zdawało się być wyraźnie odizolowanych i niezainteresowanych pojawieniem się nowych gości, inne zaś zgoła odwrotnie. Tych pierwszych zapewne dobrze będzie ominąć w swojej drodze ku drzwiom po przeciwnej stronie sali.
  Poczekał aż pozostali ruszą nim sam znalazł się na parkiecie, ujmując za dłoń jedną z dam. Od razu poczuł, że jest ona zaskakująco ciepła jak na fakt, że kobieta była duchem; spodziewał się raczej chłodu typowego dla mieszkańców zaświatów. Mocno go to zaintrygowało, ale nie skupiał się na tym odczuciu, a ruszył przez parkiet, starając się naśladować inne tańczące pary, a także tych uczestników wyprawy, którzy poszli w tany przed nim. Przemieszczał się w ustalonym rytmie od grupki do grupki, zmieniając przy tym partnerki i jednocześnie omijając intrygujących dworzan. Wymagało to opracowania pewnej taktyki, ale skupienie na tym pozwalało mu nie myśleć o innych rzeczach, a nie da się zaprzeczyć, że nie czuł się tutaj zbyt komfortowo, bo to absolutnie nie była jego bajka.
  Aż odetchnął z wyraźną ulgą, gdy po tańcu z ostatnią z czarodziejek w końcu znalazł się na przeciwległym końcu sali bankietowej, ciesząc się, że ma to za sobą i w głębi ducha licząc na to, że nie czeka ich dalej już nic w tym rodzaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 266
  Liczba postów : 170
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 18:26;

Lokacja: skrzydło
Rozwiązanie: klik!
+ klątwa została aktywowana, więc od teraz Vinz zbytnio nie widzi  Roll

Wygląda na to, że ściągają tutaj każdego, kogo tylko mogą, pomyślał, witając Borisa krótkim, acz mocnym uściskiem dłoni. Trudno było nie zwrócić uwagi na to, że Jonesowi udało się tutaj zebrać nie lada gromadkę. Oprócz specjalistów pracujących na zewnątrz zrekrutował pracowników Ministerstwa Magii, ale także część kadry Hogwartu oraz utalentowanych uczniów, oraz absolwentów. Najwyraźniej wielu czarodziejów czuło się w obowiązku pomóc we wszelkich działaniach mających na celu odpędzenie klątw. Chociaż... nie można było wykluczyć także tego, że część uczestników zgłosiła się tutaj także dla samego doświadczenia i możliwości zobaczenia Camelotu na własne oczy.
       Gdy Jones ruszył w stronę wyjścia z sali tronowej, Vinzent od razu ruszył za nim, w dalszym ciągu rozglądając się dookoła. Trudno było mu ukryć zainteresowanie zamkiem, a starał się chłonąć i zapamiętać najwięcej, jak tylko mógł. W końcu nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie ku temu jeszcze jedna okazja. Słysząc o przejściu między salą balową a sypialnią królewską, zmarszczył lekko brwi. Czy mógł to być skrót, którego używano, aby ewakuować w razie potrzeby władcę? A może chodziło o zapewnienie prostej i bezpiecznej drogi jego... nocnym towarzyszkom? Pokręcił głową z krzywym uśmiechem.
       — Bywa różnie — stwierdził dyplomatycznie, gdy spytano go o klątwy. — Niektóre klątwy mogą zdawać się mniej uciążliwe od innych, ale życia z jakąkolwiek z nich nie jest specjalnie łatwe. Przykładowo, niektórzy stracili zdolność teleportacji, a inni tymczasowo zostali żywymi magnesami. Trudno swobodnie funkcjonować w takich warunkach.
       Zwolnił nieco kroku. Nie był zbytnio przesądny, ale nie mógł się pozbyć wrażenia, że w jego przypadku rozmawianie o klątwach oznacza kuszenie losu. Chociaż wybierając się na tę ekspedycję, liczył się z tym, że może stracić wzrok w najmniej spodziewanym momencie, jednak trzymał się tej iskierki nadziei, że tak się jednak nie stanie. Zerknął po kolei na resztę członków grupy, zatrzymując nieco dłużej wzrok na Maxie i Felinusie. Czy oni także podjęli taką, a nie inną decyzję z uwagi na potencjalne problemy związane z przekleństwami? Cóż, nawet jeśli któryś z nich chciał jeszcze zawrócić, to chyba było już na za późno, ponieważ wkroczyli właśnie do sali balowej.
       Vinzent aż musiał przystanąć na dłuższą chwilę, aby ogarnąć wzrokiem to, co miał przed sobą. Początkowo zakładał, że zamek okaże się opuszczony i będzie jedynie martwą skorupą. Czymś w rodzaju dawnego wspomnienia. Cóż, jego domysł nie mogły być dalsze od prawdy. Sala była praktycznie wypełniona po brzegi duchami dworzan, rycerzy i całej masy innych indywiduów. To było do przewidzenia, stwierdził, wypominając sobie własną głupotą. Biorąc pod uwagę status Camelotu w historii oraz powszechnie znane dzieje jego mieszkańców, nie powinno dziwić, że magiczny ślad po dawnych gościach i rezydentach wciąż pozostawał w mocy. Magia zawsze znajdzie sposób, aby zatriumfować. Tutaj objawiło się to po prostu w formie duchów urządzających sobie przyjęcie.
       Jeśli Jones chciał coś jeszcze im przekazać, to Vonnegut nie miał szansy tego usłyszeć bądź na jego słowa zareagować. Tuż po tym, jak zostali zaproszeni do wspólnej zabawy z upiorami, został niemalże wciągnięty na parkiet przez jedną z dam dworu. Gdy jego dłoń przeniknęła przez rękę ducha kobiety, spodziewał się uczucia dyskomfortu, jednak w tym przypadku było nieco... inaczej. Hogwarckie duchy wydawały się zimniejsze, a te z kolei... Bardziej żywe, pomyślał niepewnie, rozglądając się na boki, starając się zapoznać z krokiem tanecznym.
       Vinzent od początku popełniał błędy, pomimo stosunkowo prostego układu. Na szczęście jego partnerka była na tyle wyrozumiała, że dała mu nieco więcej czasu, aby zdołał przyswoić sobie podstawowe ruchy w stopniu zadowalającym. Niedługo później kobietę “odbił mu” ktoś inny. Młodemu asystentowi nie pozostało więc nic innego, jak szybko znaleźć kolejną osobę chętną do tańca.
       Nie było to specjalnie trudne, ponieważ chętna osoba stała tuż obok. Pojawił się jednak kolejna komplikacja. Przy jednym z obrotów Vinzentowi zakręciło się w głowie, a wzrok zaczął mu się rozmywać. Symptomy utraty wzroku były trudne do zapomnienia toteż szybko uświadomił sobie, że klątwa już niedługo się aktywuje. To z kolei wiązało się z kompletną utratą orientacji w terenie. Co więcej, wydostanie się z tego tłumu, mogło być niebywale trudne, jeśli nie chciał przy okazji przelecieć przez co najmniej tuzin duchów.
       — Proszę mi wybaczyć, ale pojawił się pewien problem — zaczął Vinzent, starając się wytłumaczyć aktualnej partnerce dosyć niestandardową sytuację.
       Opowieść ta nie była najłatwiejszą do opowiedzenia z uwagi na to, że znajdował się w samym środku sali balowej, z każdej strony dobiegała do jego uszu muzyka i odgłosy rozmów, a na dodatek jeszcze zaczął się stresować aktywowanym efektem klątwy. Jednakże, gdy skończył opowiadać o swojej przypadłości, spotkał go prawdziwy cud! Duch nie tylko zdecydował się poprowadzić go w miarę możliwości w tańcu, ale także pokierował go do następnego chętnego, tłumacząc przy okazji okropną niesprawiedliwość, jaka spotkała Vinzenta.
       Być może był to jego urok osobisty, który wzruszył dworzan Camelotu, a może po prostu duchy zaczęły współczuć mu ślepoty, ale przeprowadził go w ten sposób przez niemalże całą salę balową, sygnalizując mu, w którą stronę powinien skręcić lub ile kroków zrobić, aby na nikogo nie wpaść. Koniec końców, udało mu się wydostać z tłumu, ale co właściwie miał teraz zrobić?
       — Halo? Jest tu ktoś? — rzucił, wyrzucając dłonie przed siebie.
       Nie bardzo wiedząc, co może więcej zrobić w tej sytuacji, nie pozostało mu nic innego, jak powoli krok za krokiem ruszyć w kierunku najbliższej ściany czy filary, aby nie stać jak kołek i w bezpiecznym miejscu poczekać na resztę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Shawn E. Reed

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże, magiczna metalowa proteza prawej ręki, Gwiazda Południa zawieszona na łańcuszku na szyi.
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
Galeony : 470
  Liczba postów : 1160
https://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
https://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
https://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
https://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 19:40;

Lokacja: lochy
k6: 2
k100: 2>81
Przerzuty: wykorzystano 1 z 2 przerzutów.

Wcale nie chciałem słuchać o nadzwyczajnym tytoniu naszego skrzata, nie w momencie kiedy starałem się rzucać. Przegryzając wargę w niezadowoleniu, ruszyłem jego krokiem, ale dość powolnym tempem, zważywszy na jego gabaryty nie mieliśmy co się spieszyć. Nie minęła chwila, a okazało się, że nie było czym się przejmować, bo nasz skrzaci przyjaciel będzie się po prostu teleportować, aniżeli chodzić. Sprytne, praktyczne.
Weszliśmy do środka i poczułem na klatce piersiowej zimny powiew powietrza, przesycony magią – to nigdy nie znaczy nic dobrego, omiotłem spojrzeniem wszystkich uczniów, którzy beztrosko lub trosko idą przed siebie, nie mając pojęcia co czekało na nas na końcu tej ścieżki. Wiedziałem, że gdyby przyszło nam walczyć, nie obroniłbym wszystkich, ba, nie wiadomo czy nawet siebie samego. To wszystko zależy od sytuacji.
W jednej chwili narracja, wcześniej złożona z ciszy i cichego pomruku wiatru, zmieniła się na dźwięk lutni, przerwany słowami ducha, który wygłosił z swych półmaterialnych ust pewien wiersz, piosenkę, która mogła być pewną wskazówką odnośnie tego, co mieliśmy za chwile ujrzeć, bądź spotkać. „Rycerze Artura” to dość ciekawe pojęcie, pytanie tylko czy to my nimi byliśmy, czy może coś po drugiej stronie i przyjdzie nam się z nimi mierzyć. Ta druga opcja wydawała mi się zdecydowanie mniej atrakcyjna. Westchnąłem cicho, łapiąc się na tym, że metalową rękę miałem cały czas blisko różdżki, byleby być ciągle przygotowanym.
Na pytanie skrzata niektórzy już odpowiedzieli, więc ja już nie musiałem, tym bardziej, że nie bardzo miałem pojęcie kto to był, ale nie wydawało mi się, żeby jego tożsamość była w jakikolwiek sposób ważna. Raczej jego słowa, nie jego lico.
Po kilkunastu minutach podróży korytarzami, w trakcie której nie odzywałem się ani słowem, żeby nie wybić się ze skupienia, usłyszałem kroki, które nie należały do naszej grupki i nie byłem w tym osamotniony, bo wszyscy się zatrzymaliśmy i przyszło nam oglądać jak powoli okrążają nas martwe ciała, żądne śmierci, krwi i naszych wnętrzności. Przekląłem pod nosem i szybko zwróciłem się do całej grupy, bowiem nie wiedziałem, czy wszyscy tu obecni byli na mojej lekcji odnośnie tych właśnie stworzeń i mieli pojęcie jak z nimi walczyć.
- Inferiusy! Skupcie się na zaklęciach na bazie ognia, bądź wybuchu, a jeśli nie jesteście w stanie, unieruchomcie je! To martwe ciała, nie myślą, ani nie czują bólu! – W jak najszybszy sposób starałem się przekazać wszystkim najprostsze i najważniejsze informacje odnośnie tego, z czym mieliśmy do czynienia i wyciągnąłem różdżkę z płaszcza i skierowałem ją w stronę jednego z inferiusów, który był jeszcze daleko, aż tu nagle jeden z nich wyskoczył mi z poza mojego pola widzenia bezpośrednio przed twarz, patrząc na mnie martwym wzrokiem – na czaszce tego czegoś, co kiedyś było człowiekiem zalęgło się wiele robactwa, były to już bardziej same kości, aniżeli mięśnie, które chyba cudem były jeszcze w stanie w ogóle unosić to ciało. Zareagowałem instynktownie, używając bliższej mi ręki, w której akurat nie było różdżki, posyłając do niej impuls energii magicznej, z którego utkałem Petrificus Totalus. Unieruchomionego już inferiusa wystarczyło było już podpalić i tak też uczyniłem, jednocześnie rzucając Rotundus calidum, tworząc krąg ognia wokół mojej sylwetki, cały czas jednak uważając, by być na tyle daleko od każdego ucznia, by płomienie nie dotknęły i ich.

______________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : Blizny po gniciu na szyi, klatce piersiowej i górze brzucha
Galeony : 1082
  Liczba postów : 568
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 22:14;

Lokacja: lochy
k6: 1
k100: 62 ^

Schodząc w dół, korytarzem, który swoje lata świetności widział już bardzo dawno temu, o ile w ogóle miał taką okazję. Drogę krętymi schodami na chwilę uprzyjemnił mu i towarzyszącym mu w większości młodym czarodziejom i czarodziejkom bard ze swoim krótkim poematem. Na dole na ich nieszczęście nie było już tak kolorowo, chociaż czego się można było innego spodziewać po miejscu, w których zapieczętowane były klątwy? Raczej nie zwykłego zwiedzania i szabrowania zabytkowej fortyfikacji obronnej, która pamięta najpotężniejszych użytkowników magii oraz zapracowała na przekazywane przez pokolenie na pokolenie różnych opowieści.
Po zejściu z ostatniego stopnia, prawie natychmiast do nozdrzy Borisa dotarła woń zgnilizny, co mogło oznaczać tylko jedno- inferiusy. Rosjanin szybko wyciągną różdżkę i gdy tylko dojrzał jednego nieumarłego, który wyraźnie obrał go sobie za cel, wycelował w niego i posłał soczyste Incendio, zmuszając potwora do wycofania się do swojej nory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 425
  Liczba postów : 7456
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyNie 17 Paź - 23:21;

Lokacja: skrzydło
Rozwiązanie: Idę za Felkiem bo Max ma trochę wyjebane Snowdonia National Park - Page 5 2849381364

Oczywiście nie skomentował niczego więcej. Wręcz odpłynął ze swoimi myślami gdzieś daleko i powrócił na ziemię, gdy ponownie usłyszał swoje imię. Rozejrzał się, by ujrzeć, że zostaje właśnie przedstawiany szefowi Biura Bezpieczeństwa. Fakt, że Feli znał mężczyznę obudził w nim jeszcze więcej pytań i jeszcze bardziej zaniżył poczucie własnej wartości. Nie miał jednak czasu na reakcję inną niż słabe skinięcie głową w celu skromnego przywitania, bo już szli w stronę skrzydła, gdzie zostali wepchnięci w sam środek przyjęcia.
Po raz pierwszy w życiu chyba Max nie cieszył się z takiego obrotu spraw. Poczuł, jak niespodziewany tłum ludzi go przytłacza, a on chce jak najszybciej się stąd wydostać. Musiał jednak zrobić to tanecznym krokiem, więc gdy tylko Feli ruszył przed siebie, Solberg bezmyślnie i bez jakiegokolwiek zapału do stawianych w rytm muzyki kroków, podążał za nim, byle tylko jak najszybciej znaleźć się po drugiej stronie komnaty, gdzie miał nadzieję, że czekała ich cisza, spokój i przede wszystkim jakieś arturiańskie perełki, które mogłyby odciągnąć jego myśli od tego, jak chujowo się teraz czuł. Mimo mistycznej otoczki i miejsca, którym się niezwykle fascynował, oddałby samego Świętego Graala, by móc przeteleportować się do własnego łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Murphy M. Murray

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 173
C. szczególne : mówi z mieszanką szkockiego i irlandzkiego akcentu; często chodzi po szkole z rogami lub ogonem, a w chwilach wzmożonych emocji włosy zawsze informują o tym otoczenie swoim kolorem; leworęczny
Dodatkowo : Metamorfomagia
Galeony : 322
  Liczba postów : 139
https://www.czarodzieje.org/t20812-murphy-m-murray#663687
https://www.czarodzieje.org/t20818-rower#663837
https://www.czarodzieje.org/t20819-murph#663838
https://www.czarodzieje.org/t20811-murphy-m-murray#663685
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyPon 18 Paź - 10:56;

Lokacja: lochy
k6: 3 +1 inferius z cechy
k100: 84, 23 (zostanie anulowane), 41

Daj palec, a wezmą całą rękę. – Mhm, świetny – powiedziałem z udawanym entuzjazmem. – Ale ja mam jeszcze lepszy pomysł. Będę pracował na swoich zmianach, ty na swoich, ja czasami przyjdę pomóc w zapierdol, a ty oddasz mi za to swoje napiwki. Chyba że wolisz odrabiać moje prace domowe? – zapytałem z szerokim uśmiechem, kłaniając się niczym ten cały szlachetny dżentelmen. Parsknąłem śmiechem. – No w sumie typowe, nie wiem, czemu się spodziewałem, że troglodyci będą potrafili spamiętać coś dłużej, niż przez pięć sekund. – Pokręciłem głową z niedowierzaniem. Przez chwilę udawałem, że zastanawiam się nad jej pytaniem. – A po co w ogóle wybierać? – stwierdziłem. Jej rozwiązanie też nie było głupie, ale ostatecznie moje było mądrzejsze.
Uśmiechałem się tylko dalej w odpowiedzi. – Nie wiem, czy jakbym postanowił zapierdalać z wieży do lochów i z powrotem, to lepiej by mi się spało – stwierdziłem. Nie sądziłem też, żeby mleko z miodem w magiczny sposób pomogło mi w moich snach wypłynąć na powierzchnię, ale tego już wiedzieć nie musiała.
A ty co, nie znasz mnie, że na czas przychodzisz? – wytknąłem tę logiczną nieścisłość. Gdybyśmy jeszcze razem nie pracowali, to bym uwierzył, że mogła spodziewać się mnie punktualnie, ale tak?
Mhm, mhm – mruknąłem tylko, już nawet odpuszczając sobie przytyki, tak bardzo się spieszyłem, żeby zostawić ten temat w przeszłości i więcej nie wracać do tych kocopołów, które przed chwilą zacząłem wygadywać. Parsknąłem śmiechem, kiedy zaczęła mówić o wypowiedzeniu. – Wydaje mi się, że tę część ze zwijaniem ogarnąłem dzięki twojej prezentacji, ale ciąg dalszy chyba też musisz zademonstrować – powiedziałem niewinnie, bezradnie drapiąc się w głowę, jakbym totalnie nie ogarniał, o czym Marla mówi. Zaraz potem ktoś się w niego wjebał i słysząc kulturalne przeprosiny @Hariel Whitelight, uniosłem ze zdziwieniem brwi. A jednak może się trochę pospieszyłem, stwierdzając, że jest bucem, chociaż jego pytanie wzięło mnie z zaskoczenia. – Mój nie, ale w sumie kiedyś się może przydać. Kurde, nie pomyślałem o tym nigdy – stwierdziłem w zadumie, kiwając powoli głową. Do tej pory zawsze trzymałem się zasady, że metamorfomagia nie służy do przychylania sobie ludzi. No ale nie myślałem tu o ogonach. – Jak już kombinujesz z hybrydami świń, to lepszy byłby jakiś świnionietoperz albo... – nie zdążyłem dokończyć, bo dookoła nastał chaos. Próbowałem wyjrzeć spoza grupy, o co chodzi i coś mi się przewróciło w żołądku, kiedy już je dostrzegłem.
Ugh, inferiusy. Moje ulubione.
Incendio! – rzuciłem w stronę najbliższego mnie umarlaka, sprawnie go unieszkodliwiając, ale zaraz za nim pojawił się jego jeszcze brzydszy kolega, z płatami skóry odpadającymi z twarzy, ukazującymi grzędy poczerniałych zębów. – Subitopelo! Kurwa, nie to... – w panice sortowałem w myślach wszystkie znane mi zaklęcia w poszukiwaniu jakiegoś przydatnego (tak jakbym przed sekundą go nie rzucił), a inferius – dzięki mnie cały owłosiony – był coraz bliżej. Na tyle, że poczułem się dziwnie, a za chwilę opatrunek, który wcześniej włożyłem do nosa, zdołał cały przemoknąć krwią. – INCENDIO! – rzuciłem wreszcie, pozbywając się potwora. Krew znowu spływała mi po twarzy, i tym razem dużo intensywniej. Skapywała mi na przód kurtki i wlewała do ust. Wyciągnąłem z nosa kawałki chusteczki, już zupełnie nieprzydatne. Kręciło mi się w głowie na tyle mocno, że musiałem włożyć sporo wysiłku w trzymanie się w pionie – a i tak na próżno, bo opadłem ciężko na jedno kolano, nie do końca ogarniając, co się dzieje dookoła mnie.

@Marla O'Donnell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 401
  Liczba postów : 1971
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyPon 18 Paź - 14:23;

Lokacja: lochy
k6: 6 Snowdonia National Park - Page 5 3831175897
k100: 54, 73, 59 (anulowana przez Drake'a)

  Z dłońmi w kieszeniach spodni ruszył powoli za skrzatem ku lochom. Otwarcie drzwi do podziemi może nie przysporzyło mu takiego chłodu jak innym, ale na jego przedramionach z pewnością pojawiła się gęsia skórka, skrzętnie ukryta pod rękawami koszuli. Tylko Voralberg w takich sytuacjach chodził w koszulach, no ale skoro było mu wygodnie to po co oceniać? Tak czy siak wzorem skrzata tuż po przekroczeniu wejścia odpalił niebieski ogień na swojej dłoni, rozświetlając pobliskie ściany, a co najważniejsze podłogę przed sobą (i paroma innymi osobami) bo nie daj Merlinie wpadłby do jakiejś dziury i złamał nogę. Tak bywało. Rzucił też na siebie ochronne zaklęcie, bo miał wrażenie, że ubranie zaczynało lepić mu się do skóry od wszechobecnej tu wilgoci. W takich momentach bardzo cieszył się, że nie posiadał węchu, bo akurat zapach stęchlizny nie był niczym przyjemnym.
  - Dzień dobry Julio. – zerknął na nią i uniósł lekko kącik ust do góry na jej widok. Cieszył się, że ją widzi. Wśród wszechobecnych Gryfonów (nie to, że coś do nich miał!) miło było zobaczyć znajomą i lubianą twarz. – Jak Ci się pod- – nie zakończył pytania, kiedy do jego uszu dotarł dźwięk nad wyraz dziwny, ale też dziwnie mu znany i wywołujący drżenie różdżki szykującej się do rzucania zaklęć, zresztą którą to wyjął już wkrótce potem. Jego jasne oczy zaczęły wśród wszechobecnego mroku wyszukiwać stworzeń, które dosłownie zaczęły pojawiać się wszędzie. Uważaj! rzucił do Brooks, która świetnie poradziła sobie z pierwszym umarlakiem, choć jej pomysł był na tyle mało subtelny, że i sam Voralberg oberwał resztkami rozwalonego inferiusa. Nie skupiał się jednak na tym, celując różdżką w te zmierzające ku niemu i wystrzeliwując w nań mocne relashio, które zmiotło go z powierzchni ziemi pozostawiając jedynie popiół. Jego los zresztą powtórzył kolejny z napastników i jeszcze jeden pchnięty w płomienie profesora przez kogoś innego. Mówiąc szczerze nie zorientował się, że zmierzał ku niemu jeszcze jeden, dopóki Drake nie zniszczył go swoim zaklęciem zwracając uwagę Alexa. Kiwnął głową chłopakowi w geście podziękowania, bo krzyczenie jakichkolwiek słów zdaje się było teraz zbędne we wszechobecnym chaosie.

______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Azazel Whitelight

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : tatuaże, wiecznie znudzony wzrok, palce w najróżniejszych sygnatach i pierścieniach, łańcuchy na szyi.
Dodatkowo : Legilimencja
Galeony : -732
  Liczba postów : 89
https://www.czarodzieje.org/t20770-azazel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t20816-moira
https://www.czarodzieje.org/t20771-azazel-whitelight
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyPon 18 Paź - 14:47;

Lokacja: lochy
k6: ofc 6
k100: 24(anulowana przez Hariela), 64, 35>89

Świat bez jednego zmysłu wydawał się zdecydowanie inny, trudniejszy w odbiorze, ale i wyjątkowy – bowiem wszystko należało rozpoznawać tylko po wzroku, chyba że miało się jeszcze możliwość użyć innych zmysłów – węchu, dotyku. Smaku. Wszystko inaczej smakowało i pomimo sporów i badań, jakoby istniało tylko pięć smaków (obecnie są różne badania odnośnie szóstego), to każde danie smakowało inaczej, miało inne proporcje. To tak jak z kolorami nieprawdaż? Masz bazę w trzech kolorach, ale one rozszerzają się na miliardy odcieni, które tworzą własną tożsamość. Pięknie to brzmi, nieprawdaż?
Gdyby tylko rzeczywistość dała mi możliwość zatonięcia we własnych myślach, które uciekały przed tym, co miało się właśnie wydarzyć – nie sądziłem, że tak spontaniczna wycieczka z mojej strony rozpocznie swoją autoprezentację w taki sposób. Inferiusy to nie byle co, choć mając już świadomość o tym, jak je pokonać, pokonanie jednego osobnika nie sprawia już żadnego problemu. Pojawia się on dopiero, kiedy umarlaków była co najmniej chmara, a podobnie było i w tym przypadku. Ja jednak wciąż żyłem myślami i dopiero silny chwyt mojego kuzyna wybudził mnie z myślach o ostatnim posiłku i jego walorach smakowych. Nie słyszałem co Hariel do mnie mówił, jednak sama jego mina wystarczyła.
- Dziękuje! – Odpowiedziałem z wdzięcznością, gdyż mogło się okazać, że gdyby nie on, byłbym już trupem, albo chociażby pożywieniem dla innych trupów. Ciekawe jaka to musi być uczta, złożona z człowieka i… tylko z niego? Wolałem jednak nie poddawać się tym myślom, zauważyłem dwa inferiusy w pogoni ruszające się w moim kierunku. Pobiegłem nieco na bok, bo móc iść bardziej na całość i wpierw wyczarowałem pierścień ognia wokół mojej sylwetki, by następnie użyć Flagranterii, która w swej gadziej formie spopieliła zarówno normalnego inferiusa, jak i tego, który miał na sobie zardzewiałą zbroję – pomogła mi ona jedynie w przysmażeniu ciała, które było wewnątrz jej, więc nie narzekałem, byłem jednak na tyle zajęty sobą, przy tym pozbawiony słuchu, że nie miałem możliwości wspomóc kogokolwiek innego.


______________________



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 265
  Liczba postów : 891
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyPon 18 Paź - 20:19;

Lokacja: lochy 🐷
k6: 1 + 1 za cechę
k100: 81 + 10 za cechę = 91, 98 (mogę anulować 2 wyniki, jeśli ktoś jeszcze potrzebuje)

Wstyd się przyznać, ale na ten durny żart drgnął jej kącik ust, zdradzając rozbawienie. A może był to efekt tego, że Whitelight nie oponował i podążył za nią posłusznie, ulegając jej prośbie w większym stopniu niż potrzebie chronienia swojego tyłka? W jego przypadku było to chyba spore wyróżnienie. Nic dziwnego, że poczuła się przez to znacznie pewniej, że podniosło ją to na duchu. Miała wokół siebie ludzi, których towarzystwo sobie ceniła i fakt, że szli u jej boku bardzo pozytywnie wpływał na jej samoocenę. Okazało się to niezwykle przydatne, biorąc pod uwagę, że w trakcie zwiedzania lochów ich odwaga i gotowość do walki miała zostać wystawiona na ogromną próbę.
Kiedy ostatnim razem widziała inferiusy, a było to na lekcji Reeda, poszło jej naprawdę koszmarnie... ale teraz było inaczej. Towarzyszyły jej osoby, których chciała bronić ze wszelką cenę, a świadomość, że to już nie zwykłe zajęcia a potwory są boleśnie prawdziwe zaprawiała do boju. Nie spanikowała jak zwykle, a stanęła, od razu unosząc różdżkę. W jej stronę pomknęły dwa inferiusy, ale wściekłe relashio unicestwiło ich w takim tempie, że nie zdążyły nawet zbliżyć się na niebezpieczną odległość. Gwałtownie złapała powietrze i prędko obejrzała się dookoła, czy innym też udało się wyjść z tego starcia w nienaruszonym stanie, ale na szczęście nie dostrzegła niczego drastycznego. Mieli chyba niesamowicie dużo szczęścia. Odetchnęła z ulgą, widząc, że z Ruby wszystko jest w porządku i nieco rozdarta podeszła jednak do Harry'ego, być może nieco mniej wierząc, że dał sobie radę. No ale się myliła.
A mówiłeś, że nie lubisz zaklęć — podsumowała wesołym (może nazbyt wesołym jak na sytuację) tonem, pozwalając pociągnąć się za rękę. Oddychając w przyspieszonym tempie, pozwalała, by bliskość Ślizgona stopniowo rozganiała tkwiący w niej stres i nagromadzoną adrenalinę.

______________________

it could be better
but it doesn't matter


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | zawsze dwie gumki na nadgarstku
Galeony : 124
  Liczba postów : 273
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyPon 18 Paź - 22:35;

Lokacja: lochy
k6: 3/2 = 1.5 → 2
k100: 49 | 71

Słowa Drake’a ani trochę jej nie przestraszyły, zupełnie jakby dochodziła do wniosku, że jednak trochę wyolbrzymia. Co prawda słyszała to i owo – może tez dlatego w ogóle zdecydowała się tutaj teraz przyjść – ale skoro nie poczuła tego na własnej skórze, to żadne słowa nie wystarczyły, by ją przestraszyć. Może to ta gryfońska odwaga, a może już przekroczyła tę cienką granicę między brawurą a głupotą, kiedy tak desperacko pragnęła czymś się zająć, odciągnąć myśli od kłopotów w domu, od natrętnego przeczucia, że Ryan wcale z tego wszystkiego nie wyjdzie, że może jeśli sama się wystarczająco poturbuje… Jakoś przestała zwracać uwagę na otoczenie, pływając w odmętach własnej jaźni, widząc różne scenariusze tego czy jeszcze kiedykolwiek ujrzy swojego brata. Ostatnio takie odpływanie myślami zdarzało jej się całkiem często, nawet nie zwróciła uwagi na to, że Ślizgon gdzieś się oddala, jedynie drgnęła lekko kiedy wszyscy zaczęli podążać za skrzatem – i uczyniła to samo, wciąż nieba rdzo skupiona na miejscu, w którym się znajdowała. Gdzieś tam się uśmiechnęła, kiwnęła głową, jakby w geście, że rozumie, a jednak niewiele do niej docierało i dopiero kiedy sama zaczęła słyszeć dziwne odgłosy – jakby wyrwana z letargu zmarszczyła brwi i niemal machinalnie wyjęła różdżkę z kieszeni, unosząc ją wyżej, gdy jej oczy ujrzały inferiusy.
Okurwa — mruknęła i nawet nie zdążyła odszukać Hope wzrokiem, kiedy dwa stwory jawnie szły w je kierunku. Przeklinała więc samą siebie za wcześniejsze odpłynięcie, obiecując sobie, że to już tutaj się nie powtórzy. Nie była też najlepsza z obrony przed czarną magią. Przeszukiwała swoją głowę w poszukiwaniu wskazówek do walki z potworami, jedynie zerkając to na prawo, to na lewo i biorąc przykład z innych — incendio! — rzuciła, patrząc jak ogień pożera jednego z nich. Nie mogła się skupić na nikim innym, gdy jakaś nieznana jej ciemna magia sprawiła, że nagle poczuła przeogromny chłód, który był już dlań tak znajomy. Udało jej się jednak trzymać inferiusa na dystans. A potem jedynie odszukała Griffin wzrokiem, oddychając z ulgą, że nic jej nie było i lekko się w jej stronę uśmiechając, starając się utrzymać różdżkę w dłoni, kiedy cała się trzęsła, bowiem klątwa ją zaskoczyła.

______________________

Take chances.

Make mistakes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 851
  Liczba postów : 2080
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 19 Paź - 0:04;




Sekrety małe i duże



Kiedy tylko ostatnia osoba postawiła stopę za progiem sali balowej, dźwięki dochodzące z niej natychmiast ucichły. Gdy zerknęliście w tył zobaczyliście jedynie wielką komnatę, jednak niewypełnioną już muzyką, tancerzami i fruwającymi kielichami z winem - teraz w posiadanie objęły ją pajęczyny, wirujące w powietrzu (prawie jak w walcu) drobinki kurzu oraz stąpający ostrożnie zielony bard-widmo, który stąpał tanecznym krokiem w rytm nut, które słyszał tylko on sam.
Przed wami zaś rozciągał się korytarz - dość dobrze zachowany, obwieszony kolorowymi arrasami przegniłymi w zaledwie paru miejscach, przystrojony ozdobnymi zbrojami i malowidłami. Kończył się on wielkimi, dwuskrzydłowymi drzwiami z pewnością prowadzącymi do królewskiej komnaty. Zaczęło jednak działać ostatnie z zabezpieczeń - w korytarzu na nowo rozbrzmiała muzyka z sali balowej, teraz jednak wkręcają się w wasze uszy, obijająca się o bębenki i drwiąca z prób jej jakiegokolwiek wyciszenia. Wasze nogi same zaczęły podrygiwać do kolejnych tanów, których kroki delikatnie, acz stanowczo odpychały was od królewskiej komnaty.



Przed wami ostatnia próba polegająca na przetestowaniu waszej silnej woli oraz samozaparcia. Dążcie do przodu mimo 'zachęcającej' was do odwrotu magicznej melodii - nie obawiajcie się jednak jeżeli się poddacie, za innymi, wcześniejszymi drzwiami także mogą bowiem czekać na was jakieś nagrody, nawet jeśli nie tak królewskie.
Drzwi - poczynając od najbliższego wam wejścia, widzicie po swojej lewej i prawej stronie parę innych drzwi oznaczonych runami, układającymi się przed waszymi oczyma w nowoangielskie napisy.
Garderoba Ginewery
Biblioteczka
Bawialnia
Obserwatorium
Królewska sypialnia
Kostki i efekty - rzut kostką k6 określi waszą początkową zaciętość w osiąganiu swojego celu.
1, 2 - udaje ci się przemierzyć jedynie parę kroków zanim musisz wejść do najbliższego pomieszczenia. Jedynym możliwym wyborem jest Garderoba.
3, 4 - ostatkiem sił sięgasz do framugi i przyciągasz się do kolejnych drzwi. Oprócz Garderoby możesz wybrać jeszcze Biblioteczkę i Bawialnię.
5, 6 - brakuje naprawdę niewiele byś osiągnął ostateczny cel - musisz zadowolić się jednak albo Obserwatorium, albo którymiś z poprzednich drzwi.
7 i więcej - tanecznym krokiem docierasz do Królewskiej Sypialni.
Cechy eventowe - cecha Silna Psycha dodaje jeden punkt do kości k6, cecha Słaba Psycha ów punkt odejmuje.
Otucha od Jonesa - wciąż nie będący w szczytowej formie badacz poddaje się od razu i zostaje przy drzwiach wejściowych do korytarza. Wykrzykuje jednak w waszym kierunku gorące słowa zachęty, mające pchnąć was choćby parę centymetrów do przodu. Otrzymujecie przerzut kości k6. Osoby, które były na poprzednim evencie - otrzymują dodatkowy bonus w wysokości +1.
Czyny na chwałę Pani - możecie podlinkować maksymalnie dwie fabuły w których wasza postać wykazała się heroizmem, przezwyciężyła przeciwności okrutnego losu lub własne słabości. Za każdą z nich otrzymujecie +1 punkt.


There can be only one


Starożytne lochy rozbłysły kulami ognia i błyskami zaklęć, rozbrzmiały w nich nieliczne okrzyki bólu i nieapetyczne odgłosy rozpadania się skwierczących, przegniłych ciał, wydzielających teraz wokół obrzydliwy odór zwłok w których nawet zgnilizna była przeterminowana. Smród zaczął zatykać wasze nozdrza, budząc u niektórych odruchy wymiotne a u wszystkich chęć złapania jakiegokolwiek głębszego oddechu. Szybko zdaliście sobie sprawę, że pozostawanie w tym pomieszczeniu przez dłuższy czas przyniesie wam marny koniec - nie z rąk ożywionych czarną magią truposzy, ale z powodu zużycia ostatnich cząsteczek tlenu.
Zmieniając więc marnujący cenne powietrze ogień w zwykłą, białą kulkę światła, prowadzący was skrzat - po upewnieniu się, czy wszyscy są w stanie chodzić - wbiegł w najobszerniejszy z korytarzy, który po kilku krokach zaczął gwałtownie się obniżać. Mknąc nim w dół nie zauważyliście nawet (oprócz osób obdarzonych wyjątkową spostrzegawczością) wody skapującej po ścianach, chyba że akurat jakaś zimna kropelka wpadła wam za kołnierz.
Samemu nie wiedząc po ilu minutach śpiesznego marszu wyszliście na półce skalnej przypominającej swoim położeniem najdroższą lożę w La Scali. Kiedy Adonis uniósł dłoń do góry mrucząc pod nosem, że "możemy sobie pozwolić na nieco więcej światła", waszym oczom ukazała się naturalna jaskinia ogromnych rozmiarów na której dno z waszej półki prowadziły wykute w litej skale, śliskie schodki. Co ważniejsze jednak, co niektórym z was zachciało się przetrzeć oczy w niedowierzaniu i obawie, czy wasz wzrok przypadkiem się nie popsuł. Zauważyliście bowiem arturiański miecz... w co najmniej kilkunastu kopiach.
Miecz w skale, miecz w zardzewiałym kowadle, miecz w kościstych dłoniach jakiegoś złożonego w kamiennym grobowcu szkieletu i wiele innych, każdy z nich bił jednak po waszych wewnętrznych, magicznych zmysłach energią, której nie sposób byłoby się spodziewać od kawałka stali.
W świetle skrzaciego zaklęcia na ostrzach zalśniły także runy, przedstawiające jakieś nieczytelne z tej odległości zdania oraz znaki rozsypane dookoła znajdującego się pośrodku całej tej jaskini jeziora, znaki, które kiedyś musiały być wpasowane w obramowanie tego nietypowego, wodnego oczka - teraz jednak leżały wyrwane jakimiś zapewne dawno już martwymi dłońmi.



• Czeka was wybór z krocia mieczy wypisanych na liście nieco niżej. Każda osoba może wybrać jedno ostrze. Jedno ostrze może być wybrane przez wiele osób.
• Jeśli ktoś chce, może próbować złożyć rozsypane dookoła jeziorka litery - tej akcji może podjąć się wiele osób. Każda rzuca wtedy k100 - suma ich kostek musi wynieść 100. Składając litery NIE MOŻNA wybrać miecza. Przerzut za każde 50 punktów w kuferku (osobna pula przerzutów niż w poprzednim etapie).
Miecze: Napis na mieczu - opis
Nadzieja twą matką - miecz leżący obok szkieletu z klatką piersiową zmiażdżoną przez szczęki jakiegoś potężnego zwierza.
Układają już stos - miecz przy kościotrupie czarnym od spalenizny, ściskającym różdżkę.
Głos Pani - miecz leżący zaraz przy schodach, zanurzony w błocie.
Niewierna - miecz wbity w skałę
Korona Brytanii - miecz leżący 'luzem' na kamienistym podłożu, ostrzem zwróconym w stronę jeziorka.
Klątwa starości - miecz w dłoniach szkieletu w habicie.
Klątwa młodości - miecz tkwiący w piersiach dwóch szkieletów obejmujących się nawzajem.
Zaprzęgnięty w parę koni - miecz wbity w szprychy brązowo-mosiężnego rydwanu.
Klątwa królów - miecz wbity w kowadło.
Samojeden - miecz rzucony w kąt, bez znaków szczególnych.
Kaprys losu - bogato zdobiony miecz tkwiący w rękach szkieletu przybranego w łachmany.
Dura Lex - miecz tkwiący w kamiennych dłoniach figury z zasłoniętymi oczyma.
Kres dni - miecz wiszący ze sklepienia, owinięty w korzeń jakiegoś drzewa.
Memento - miecz w dłoniach szkieletu złożonego w grobowcu.
Cnota młodzieży - miecz leżący na spróchniałym, przegniłym i przysuniętym do jednej ze ścian stole.
Przeciwnik wszystkich - miecz spływający non stop krwią.
Upadek z Babelu - miecz złożony na stosie kamieni, przypominających nieco kurhan.
Droga ku północy - miecz wbity w ścianę, z której sączy się woda.
Fałszywy przyjaciel - miecz w objęciach postaci siedzącej na kamiennym tronie.
Władca dnia - miecz wbity w czaszkę - łeb bazyliszka.
Mane, Tekel, Fares - miecz lewitujący parę metrów nad ziemią, utrzymujący się w idealnie poziomej pozycji.
Marność - miecz wbity w ziemię. Wisi na nim parę wieńców z uschniętych kwiatów, na kamiennym ołtarzyku przed nim stoi misa z wodą.



Dodatkowe informacje


• Termin pisania - 22.10.2021, do czasu wstawienia posta. Zastrzegam sobie brak możliwości dalszego przedłużenia, więc proszę o dość zwarty odpisowy wysiłek.


Wszelkie pytania, zażalenia i prośby należy kierować do @Darren Shaw


Kod:
<zg>Lokacja:</zg> lochy/skrzydło
<zg>Kostki i bonusy:</zg> tylko dla skrzydła
<zg>Wybór:</zg> tylko dla lochów
<zg>k100:</zg> tylko dla lochów i składania napisu



______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 425
  Liczba postów : 7456
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 19 Paź - 0:26;

Lokacja: skrzydło
Kostki i bonusy: 6 +1 (za poprzedni event) = 7 (jakiś heroizm też się znajdzie ale nie chce mi się szukać, a tyle wystarczy do wskoczenia do wyra)

Bezmyślnie sunął przez bogato zdobioną salę balową, pomiędzy przepięknie ubranymi uczestnikami balu, by w końcu znaleźć się na korytarzu i odpocząć. Tego potrzebował. Ciszy i przede wszystkim samotności, choć na to drugie niestety nie miał zbytnio co liczyć.
Przystanął pod kamienną ścianą, rozglądając się wokół. Mimo wszystko miał zapewne jedyną okazję w życiu by nacieszyć oczy wnętrzem Camelotu i nie chciał tego zmarnować.
Powoli zaczął iść w głąb korytarza, by zobaczyć dokąd prowadzą poustawiane w ścianach drzwi. Zdążył jednak postawić zaledwie kilka kroków, gdy jego uszom dotarła znów muzyka. Początkowo był pewien, że to po prostu hałas z sali balowej, ale po chwili zorientował się, że tym razem dźwięki działają na niego nieco inaczej, jakby próbowały wwiercić się w jego umysł i przyciągnąć do siebie.
-Ni kurwa chuja... - Pomyślał zaciskając pięści i szczękę, po czym zebrał wszystkie siły podjudzone motywacją, by zaznać trochę samotności i ruszył przed siebie. Gdzieś z tyłu dobiegł do niego głos Jonesa, który próbował zagrzać go jeszcze bardziej do walki z tą magią i choć efekt zamierzony osiągnął, tak nie przez same słowa, a po prostu Max jeszcze bardziej poczuł, że ma dosyć towarzystwa.
W końcu dotarł do drewnianych drzwi i nacisnął żeliwną klamkę, kompletnie nie podnosząc oczu, by odczytać znajdujące się na drewnie runy. Zamknął drzwi za sobą, odetchnął w upragnionej ciszy i... Otworzył gębę ze zdziwienia i zachwytu. Oto znalazł się w królewskiej sypialni!
Choć czuł się wyjątkowo zmęczony interakcjami z ludźmi tego dnia od razu zabrał się za myszkowanie po kątach, by jak najdokładniej poznać wszystkie sekrety i zakamarki tego pomieszczenia. Uśmiechnął się nawet pod nosem, gdy w myślach rozczarował się z braku znalezionej korony, choć zdecydowanie było tu dużo więcej wartościowych przedmiotów, które najchętniej zajebałby ze sobą do kieszeni. I tak też właśnie zrobił. Znalazł jakiś niewielki kamień szlachetny i wepchnął go sobie do kieszeni na pamiątkę tego wydarzenia, a gdy już odsunął każdą szafkę i przekartkował każdą księgę w poszukiwaniu wiedzy i artefaktów, które mogą go zainteresować, poczuł się na tyle zmęczony, że położył się na wiekowym materacu pod królewskim baldachimem i jakby nigdy nic po prostu usnął na królewskim łożu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 135
  Liczba postów : 267
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 19 Paź - 11:03;

Lokacja: lochy
Wybór: Korona Brytanii

- Dlaczego taka hybryda miałaby być lep... - Tylko tyle udaje mi się ze zdumieniem wykrztusić w kierunku Murphy'ego zanim nie następuje istna apokalipsa. W której trzeba przyznać, jakiś cudem radzę sobie doskonale. Najwyraźniej mimo wszystko w stresujących sytuacjach staję się naprawdę niesamowitym magiem. Na tyle, że muszę ratować swojego starszego i z pewnością zdolniejszego kuzyna.
- Nie ma za co - mówię uprzejmie do Azazela, całkowicie automatycznie podążając za swoimi dobrymi manierami, nawet przy całej tej nieprzyjemnej otoczce. Udaje mi się szczęśliwie zgarnąć do siebie Hope i uśmiecham się do niej niemrawo na jej wesoły komentarz. Zupełnie jakbyśmy byli gdzie indziej nie w ponurych podziemiach wypełnionych żywymi trupami. - Kłamałem. Nie chciałem, żebyś polubiła mnie jedynie za nazwisko i niesamowite zdolności - mówię niedorzecznie przy tej całej sytuacji. Koniec jednak pogaduszek, bo najwyraźniej nie przyjdzie nam zginąć z ręki inferiusów, a przez okropny odór. Z trudem powstrzymuję odruch wymiotny, bo co jak co, ale delikatnością grzeszyłem i już planuję rzygnąć sobie gdzieś na osobności, robiąc krok do tyłu od kuzyna i Gryfonki, ale udaje mi się opanować. Macham bez słowa do reszty i jak najszybciej przemierzam korytarz w poszukiwaniu czystszego powietrza. Nie widzę żadnej wody, ani nic w tym stylu i odzyskuję zmysły dopiero kiedy wchodzimy do jakiejś sali z setką mieczy. Rozglądam się dookoła z umiarkowanym zainteresowaniem i zerkam na Hope pytająco.
- Mam nadzieję, że będziemy się teraz pojedynkować! - mówię bo już ostatnio próbowałem, ale z marnym skutkiem, może dziś jest ten dzień. Podchodzę do pierwszego lepszego miecza takiego którego nikt nie trzyma w kościotrupich łapskach, nie tkwi w kamieniu, ani nie wygląda jakby był zaklęty. A jedynie leżący sobie i czekający sobie na kamienistym podłożu. Czytam napis i już mam zamiar podnosić miecz o wdzięcznej nazwie Korona Brytanii, by powalczyć sobie z kimś. Z pewnością nie będę przecież zajmował się układaniem literek.

______________________


You look like an angel
Walk like an angel

You're the devil in disguise

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 668
  Liczba postów : 2963
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 19 Paź - 13:16;

Lokacja: lochy
Wybór: -
k100: I got 99 problems but napis ain't one


Bombarda Maxima miotana przez Brooks faktycznie nie należała do kategorii zaklęć wysublimowanych, o czym świadczyły fragmenty zgniłego ciała w jej włosach i zapewne włosach Kruczego Ojca. Kto znał jednak Brooks, wiedział, że nie na stylu jej zależało, a na rezultatach, a tych wybranemu zaklęciu nie dało się odmówić, bo działało nad wyraz skutecznie. Koniec końców grupie z lochów udało się pokonać liczne zastępy inferiusów, a pole bitwy usiane było rozczłonkowanymi i spopielonymi zwłokami. Takich widoków się nie zapomina i Krukonka była pewna, że te wizje będą jej towarzyszyły przez długi czas. Z trudem powstrzymując odruch wymiotny, otarła brudną od krwi i ciała twarz i w przebłysku kruczej inteligencji, rzuciła na siebie zaklęcie bąblogłowy, które skutecznie uchroniło ją od zatęchłego zapachu. Wkrótce grupa prowadzona przez skrzata znalazła się w wielkiej jaskini pełnej mieczy. Brooks, nie chcąc zajmować się szukaniem eskalibura na chybił-trafił, podjęła decyzję, że skupi się na rozwikłaniu łamigłówki z liter rozrzuconych wokół jeziora. Miała do tego dryg, w końcu z zamiłowaniem rozwiązywała krzyżówki, jak i sudoku.

- Profesorze, może niech Gryfoni się zajmą tym żelastwem, a my skupimy się na literach? – zaproponowała nauczycielowi, a kiedy ten przystał na jej propozycję, ruszyli razem na poszukiwania literek.

Szło im nad wyraz sprawnie. I nic dziwnego! W końcu co dwie krucze głowy to nie jedna. Kolejne literki zaczynały trafiać na swoje miejsce, przybliżając krukońskie duo do rozwiązania zagadki Camelotu.

@Alexander D. Voralberg


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Wto 19 Paź - 15:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1445
  Liczba postów : 6903
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 EmptyWto 19 Paź - 14:48;

Lokacja: skrzydło
Kostki i bonusy: 3 + 1 (Silna psycha) + 1 (uczestnictwo wcześniej) + 1 (Główna ulica - pokonuję własne słabości) + 1 (Czysta pustynia > Posąg Kobry Olbrzymiej - ratuję Doireann) = 7 (Królewska Sypialnia)

     Część osób szła za nim, część... się zatrzymała. A raczej jedna osoba. Lowell odwrócił się od razu, by zauważyć, że @Vinzent M. Vonnegut miał dość spory problem. Nie potrafiąc przejść obok niego obojętnie, nic dziwnego, iż młody mężczyzna postanowił snuć się nieco do tyłu, by następnie wyciągnąć pomocną dłoń w stronę asystenta historii magii, balansując między towarzystwem ludzi nieprawidłowych, pokalanych wartościami, jakie nie znajdowały się w repertuarze jego własnych przemyśleń. Felinus nie dopuszczał możliwości, gdzie odwróciłby się plecami i miał kogoś gdziekolwiek, w związku z czym to, co zrobił, posiadało w sobie naturalne podwaliny - niczym korzenie zapuszczające się w ziemię, by następnie rozrosnąć się do wielkości drzewa. Usunięcie go wcale nie jest takie proste - ingerencja w tak potężny twór pozostawiłby rozoraną ziemię.
     — Vinz? Klątwa? — zapytawszy się, podszedł do niego i położył dłoń między łopatkami, by móc go jakoś zabrać z tej dość nietypowej sytuacji. Ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy jego własnych ust, które zacisnęły się nieco w wąską linię; czuł, że pójście do Camelotu nie było wcale takim dobrym pomysłem i powinien siedzieć w domu. Pojawiało się za dużo zmiennych, które przytłaczały głowę, powodując nieprzyjemny ucisk w czaszce. Też, nieco się denerwował, iż nikt nie zdecydował się zawrócić, aczkolwiek tę frustrację postanowił pozostawić sobie na późniejsze godziny, by jakoś odreagować. — Spokojnie, przejdziemy przez to, już cię zaprowadzę... — powiedział, by następnie dopełnić tych słów i przedostać się do kolejnego pomieszczenia, pozbawionych kreacji i konieczności wykonywania specyficznych ruchów. Od razu lepiej. — Jakby coś się działo, to mów. — powiedziawszy, spojrzał na niego nieco zaniepokojony, zauważając, że kolejna próba wcale nie będzie taka prosta, jak mogłoby mu się wydawać.

~*~

     Melodia wydobywająca się z nieznanego dla niego źródła jeszcze bardziej ingerowała w to, czego po prostu nie chciał dzisiaj doświadczyć - każda sekunda zdawała się być wewnętrzną męką, gdy musiał jednak skorzystać z umiejętności, od której to w ten sposób się nieco odzwyczaił. Początek drogi był nieco znacznie utrudniony, gdy na salony wchodziło także zmęczenie; dłoń powędrowała na skroń, przecierając skórę palcami. Miał ochotę warknąć, acz to stłumienie własnej natury pozwalało mu iść do przodu i nie działać wedle chęci wycofania się na same tyły. W prawej ręce trzymał różdżkę, a znajdująca się na ramieniu torba, w jakiej dzierżył eliksiry, nieco zaczynała mu przeszkadzać.
     Mimo to musiał iść do przodu, co robił. Zrównoważonym krokiem, tęczówkami, w których to źrenice nie przekazywały żadnych istotnych informacji na temat własnego stanu emocjonalnego. Istniał, ale nie oznaczało to, że umysł pozostawał otwarty na potencjalny ogień, którego wolał uniknąć. Camelot skrywał w sobie naprawdę wiele tajemnic, niemniej również podobna ilość pytań pojawiła się w skrytych płachtach umysłu asystenta nauczyciela; nie mógł na to nic poradzić. Ignorując muzykę docierającą do uszu, blokując umysł i skrupulatnie wybierając nici, by następnie chwycić za nóż i je rozciąć, przechodził do końca, zerkając czysto orientacyjnie dookoła. Być może powinien co nieco do tego sposobu działania powrócić - koniec końców zaczął bardziej zwracać uwagę na otoczenie, dostrzegając więcej szczegółów. Skupiając się nie na własnym wnętrzu, a na tym, czym charakteryzuje się rzeczywistość.
     Drzwi do ostatniego, najważniejszego pomieszczenia, już wcześniej zostały otwarte; cisza panująca wewnątrz była niepokojąca, a Lowell, znajdujący się pod wpływem oklumencji, nie zachwycał się ani na chwilę dekoracjami okalającymi Królewską Sypialnię. Był obecnie nastawiony na maksymalizację własnej skuteczności, nie na zwróceniu uwagi na coś, co być może było niesamowite, aczkolwiek w obecnej chwili pozostawało tylko czymś, do czego nie przywiązywał własnej, emocjonalnej więzi, trzymanej obecnie na łańcuchu. To, jaki ogień tlił się w środku, nie miało obecnie żadnego znaczenia - stworzył wokół umysłu gruby, trudny do przebicia mur, uniemożliwiający dostrzeżenie czegokolwiek. Przestawienie własnego myślenia może było pewnym poświęceniem, lecz obecnie, chcąc zaznać spokoju od wielu pytań rodzących się nagle w głowie, gdy zauważył może nie tyle ruch, co nietypową zmianę. Nie przyglądał się zwojom, nie przyglądał się pergaminom.
     Czekoladowe, nieco chłodne tęczówki spojrzały w stronę królewskiego łoża, w którym ktoś jednak spał. I, jak się okazało, był to jego partner, niemniej jednak nie zamierzał go obecnie budzić, przyglądając się jedynie ruchom klatki piersiowej, by w równie cichy sposób usiąść gdziekolwiek, czekając na resztę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Snowdonia National Park - Page 5 QzgSDG8








Snowdonia National Park - Page 5 Empty


PisanieSnowdonia National Park - Page 5 Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Snowdonia National Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Snowdonia National Park - Page 5 JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
-