Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Snowdonia National Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 745
  Liczba postów : 2034
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySob Wrz 04 2021, 14:26;


   Snowdonia National Park
   
   

   Jeden z brytyjskich parków narodowych, położony w północnej części Walii. Usiany jest dolinami i szczytami, nad którymi góruje masyw Snowdon - najwyższa góra w okolicy oraz miejsce gnieżdżenia się walijskich zielonych smoków. Resztę fauny tworzą niewielkie ssaki oraz dzikie kozy, stanowiące główne źródło pożywienia latających gadów. Dodatkowo, wiele tutejszych puszcz jest zamkniętych dla mugoli ze względu na ochronę mieszkających tam wróżek i elfów.

   

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 745
  Liczba postów : 2034
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyPon Wrz 06 2021, 20:01;




Dawno temu, w wesołej Anglii...



Nic dziwnego, że dopiero niedawne ekspedycje odkryły masyw starego zamczyska, mimo że znajdowało się ono praktycznie na ich własnym, brytyjskim podwórku - w walijskich górach, w samym sercu terytorium zielonych smoków, w kotlinie opanowanej na co dzień przez wróżki i elfy, wznosiła się na pozór nieprzebyta plątanina konarów, krzewów i liści. Pod tym zielono-brązowym dywanem widniały zaś szare kamienie połączone kruszejącą powoli zaprawą i podtrzymywane bardziej już nadzieją niż innym spoiwem - lub starożytnymi zaklęciami. Do takiej oto budowli zbliżacie się wy, w towarzystwie kilku innych osób także zachęconych zaproszeniem badacza.


Poznajcie Lancastera Jonesa


Na śmiałków chętnych na odkrycie tajemnic starodawnych sal, zapomnianych komnat i tajemniczych korytarzy czekał już pewien jegomość. Przy granicy zbocza olbrzymiej kotliny od chmary chochlików odganiał się mężczyzna w stroju przypominającym bardziej zmodyfikowany dla swobody ruchów strój quidditchowego - oprócz kasku, który zastąpił skórzany kapelusz z szerokim rondem - obrońcy niż ubrania noszone przez mężczyzn w mugolskich filmach akcji. W okrągłej głowie osobistości widniały wąsko rozstawione, czarne oczy, po nimi zaś rosła szumiasta, krzaczasta burza czarnych wąsów. Wszystkie te cechy zdobiły lico Lancastera Jonesa - odkrywcy owego miejsca oraz organizatora kolejnej, odbywającej się już w Brytanii, wyprawy.
- No to co, zaczynamy? - powiedział radosnym tonem, po czym zaczął drobnymi kroczkami schodzić ku dnu kotliny.



Kostki na zejście i to, co dzieje się dookoła, RZUT K6

    1 - Quidquid præcipies esto brevis - jakiś czarodziej w średnim wieku - zupełnie ci nieznany - zaczyna tłumaczyć paru osobom w jaki sposób należy bezpiecznie schodzić w dół pod tak ostrym kątem. Niestety, kiedy przychodzi co do czego i mężczyzna ma zamiar zaprezentować swoje umiejętności, to w akompaniamencie pękającej kostki zaczyna turlać się w dół zbocza. Lepiej nie powtarzać jego błędów.
    2 - Carthago delenda est - być może stadko chochlików, od którego wcześniej odganiał się Jones, było jedynie częścią jakiejś większej grupy, która postanowiła objąć zamczysko w posiadanie? Tak czy siak, zauważasz nadlatującą chmarę wręcz owych niebieskich szkodników - jak zareagujesz?
    3 - Quod nocet, saepe docet - pomimo największych starań, nie udaje ci się dotrzeć na dół kotlinki bez upadku. Boleśnie obcierasz sobie kolana i wpadasz w jakieś parzące rośliny - bardzo nieprzyjemna sytuacja. Zaraz jednak dopada cię istny anioł - młoda czarodziejka o blond włosach i pięknym uśmiechu, która paroma machnięciami różdżki uśmierza cały ból i naprawia wszelkie rany.
    4 - Si vis pacem, para bellum - udaje ci się dostać na dół kotliny bez większych problemów. Przez całą drogę nie możesz jednak pozbyć się wrażenia, że coś - a może ktoś? - obserwuje waszą grupkę z ukrycia.
    5 - In dubio, abstine - podczas wędrówki w dół odnajdujesz skrytą między zaroślami, bardzo wygodną ścieżkę. Pozwala ci ona podnieść od czasu do czasu głowę i spojrzeć na zamkowe mury, które rosną z każdym krokiem. Przeszywa cię dreszcz niepokoju, kiedy w paru miejscach, spomiędzy liści i gałęzi wygląda w twoją stronę jakaś biała, udręczona twarz - a może tak ci się tylko wydaje?
    6 - Memento mori - docierasz na same dno kotliny bez szwanku, jednak kończysz swoją drogę nieco dalej niż reszta ekipy. Wracając w ich stronę orientujesz się, że nie jesteś nawet już teraz w zwykłym lesie - ściółka chrzęści metalicznie pod twoimi stopami, trujący bluszcz oplata granitowe, wytarte stele, które kiedyś nie mogły być niczym innym, niż grobowymi płytami. I nawet jeśli nie boisz się cmentarzy, to charczenie i odgłosy drapania paznokciami o kamień dochodzące spod płyt przyprawiły o dreszcze nawet takiego chojraka jak ty.


Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi drzwi


Wyglądając nieco lepiej lub gorzej, grupka czarodziejów zatrzymała się w końcu przed metalową, kompletnie przerdzewiałą kratą, usadowioną zarówno w bramie wejściowej do fortecy, jak i głęboko w ziemi. Wydawać by się mogło, że zwykłe pchnięcie wystarczy do wyważenia skorodowanej plątaniny prętów, jednak z jakiegoś powodu nikt nie kwapił się do działania. Być może z powodu nagłego chłodu, który dochodził jakby spod ziemi, być może nagle owiewającego ich zapachu zgnilizny, a może po prostu obawy, że naruszając jakąś część konstrukcji, to wszystko się po prostu zawali?
Wtedy pan Jones chrząknął, najwyraźniej chcąc zaproponować dalsze działania - chrząknięcie jego utonęło jednak w przeciągłej grze myśliwskich rogów, biciu dzwonów i stukotu kości przybranych w zbroje, od których wręcz zaroiło się na blankach. Półprzezroczyste oddziały kościotrupów z pustymi oczodołami zaczęły właśnie naciągać widmowe strzały na niematerialne łuki, za kratą zbierały się szereg za szeregiem włóczników w pordzewiałych szyszakach, a nad wszystkim czuwał widmowy rycerz, który pojawił się na samym szczycie bramy, wykrzykując chrypliwą staroangielszczyzną 'Wróg u bram!'.
Cóż mają zamiar począć w takiej sytuacji - jak widać nieproszeni - goście?



Wszelkie pytania, zażalenia i prośby należy kierować do @Darren Shaw





______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 745
  Liczba postów : 2034
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyPon Wrz 06 2021, 20:02;

Coś się skaszaniło w poście wyżej, macie tutaj kod i oznaczenia.
TERMIN PISANIA: 8.09 godz. 20:00 z możliwością przedłużenia do 9.09, ale proszę o wcześniejsze info.

Kod:
<zg>Ekwipunek:</zg> zabrane przedmioty, eliksiry itd. (bez torby maksymalnie 2 przedmioty punktowane oprócz różdżki)
<zg>Kostka:</zg> wylosowana kość
<zg>Zgoda opiekuna domu:</zg> link do zgody opiekuna, tylko dla pełnoletnich uczniów

Spoiler:

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.


Ostatnio zmieniony przez Darren Shaw dnia Wto Wrz 07 2021, 16:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 944
  Liczba postów : 6629
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 09:29;

Ekwipunek: różdżka (+5 CM), bezdenna torba, x3 Wiggenowy, x1 Czyszczący Rany, założone pierścionki (Sidhe, Myrtle, Pochłaniacz), Bransoleta Wezyrki, papierosy i zapalniczka, prowiant. (w przypadku problemów - proszę DC (diazepamum#1111).)
Kostka: 5 - podczas wędrówki w dół odnajdujesz skrytą między zaroślami, bardzo wygodną ścieżkę. Pozwala ci ona podnieść od czasu do czasu głowę i spojrzeć na zamkowe mury, które rosną z każdym krokiem. Przeszywa cię dreszcz niepokoju, kiedy w paru miejscach, spomiędzy liści i gałęzi wygląda w twoją stronę jakaś biała, udręczona twarz - a może tak ci się tylko wydaje? (odegram w drugim poście.)

Czuł się tak, jakby trafił tam, gdzie go być po prostu nie powinno. Mimo to nie potrafił się wycofać, w związku z czym nie bez powodu szurał podeszwą o twarde kamienie, a grunt może nie zawalał mu się pod nogami, aczkolwiek na pewno nie był stabilny. Rześkie powietrze pozwalało mu na chwilę odświeżyć własne myśli, aczkolwiek nie trwało to zbyt długo, gdy wszyscy zaczęli się zbierać. Oczywiście, że się martwił, ale sam nie wyglądał ostatnio najlepiej. Liczne problemy, które waliły się na łeb na szyję, chwilowa utrata wzroku, konieczność chodzenia po szkole w tęczowych włosach z oczami tego samego koloru, a na domiar złego nie mógł znaleźć drugiej, dodatkowej pracy - przynajmniej nie mieściła się ona w ramach tego, co musiał wykonywać obecnie. Dramat za dramatem, kłopot za kłopotem, a jak się okazało, jeszcze dzieciaki zostały dopuszczone na wycieczkę ze słynnym Lancasterem Jonesem. Czy mogło być lepiej? Otóż najwidoczniej mogło - gdy cała grupka pojawiła się na miejscu, a mężczyzna w dość specyficznym stroju, przypominającym poniekąd ten dla obrońcy na boisku, zaczął przemawiać i zachęcać do dalszych kroków - a przede wszystkim zwiedzania tego miejsca.
Szczerze? Im bardziej brał udział w takich specyficznych wyprawach, tym bardziej umysł stawał się przewrażliwiony - aczkolwiek nie mógł na to nic poradzić, gdy przywitał się z przybyłymi, nie zamierzając tego wszystkiego teraz tak zostawić. Swojego partnera uraczył prostym pocałunkiem w policzek i ciepłym, promiennym uśmiechem - nie zamierzał się w żaden szczególny sposób rozpraszać, gdy przeszedł do dalszej części. Najwidoczniej okazywało się, że dostali swobodną rękę, a czekoladowe tęczówki, tak gładko badające otoczenie, by następnie obwiesić ramieniem @Mulan Huang, której miał okazję przypisać odpowiednie medykamenty, gdy okazało się, iż ta choruje na Purpurę.
- Jo! - przywitał może ją nie aż tak wylewnie, jak gdy byli na basenie pałacowym, gdzie ją leczył i badał, niemniej jednak całkiem podobnie. Byli na wycieczce, która nie pozostawała powiązana ze szkołą, w związku z czym porzucał wszelkie ramy, jak powinien się zachowywać - z kulturą, odpowiednim podejściem do młodzieży i przede wszystkim samemu miał filtr od papierosa między ustami, oddając się własnemu nałogowi. Kłębki lekko niebieskawego dymu, prędzej turkusowego, przedostawały się w odmęty powietrza, tworząc najróżniejsze, niesione wiatrem spirale. Nikotyna powoli wędrowała po jego organizmie, niszczejąc przy okazji płuca - ale nie to było najważniejsze, gdy poprawił czarną kurtkę - w miarę schludną, choć przystosowaną do tego typu wypraw. - I jak tam twój daltonizm? Trzyma się nieźle czy odpuścił? - postanowił jeszcze pogadać, zanim rzeczywista podróż się rozpocznie, a drogi rozwidlą, by przedstawić im nowe możliwości, a przede wszystkim upamiętnić, jak bardzo naczynie, w którym znajduje się dusza ludzka, pozostaje kruche i delikatne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 700
  Liczba postów : 7290
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 16:33;

Ekwipunek:Torba z łusek piraraucu, Bransoletka z ayahuasci (na nadgarstku), lusterko dwukierunkowe, eliksir wiggenowy, różdżka, szlugi, kanapki, woda

Kostka: 5
Spoiler:
5 - IN DUBIO, ABSTINE - podczas wędrówki w dół odnajdujesz skrytą między zaroślami, bardzo wygodną ścieżkę. Pozwala ci ona podnieść od czasu do czasu głowę i spojrzeć na zamkowe mury, które rosną z każdym krokiem. Przeszywa cię dreszcz niepokoju, kiedy w paru miejscach, spomiędzy liści i gałęzi wygląda w twoją stronę jakaś biała, udręczona twarz - a może tak ci się tylko wydaje?


Mogłoby się wydawać, że miał już dosyć przygód ostatnimi czasy. Wakacje w Arabii wymęczyły go psychicznie, ale jako że Max nie działał jak racjonalny człowiek, brnął dalej w adrenalinę i nieznane. Tak więc, gdy tylko usłyszał o tym, że znany archeolog i podróżnik zbiera ekipę, od razu zapisał się na tę wyprawę. W dodatku mieli odkrywać jakiś zamek, a były ślizgon nie od dziś interesował się przecież historią i fortyfikacjami. Po prostu nie potrafił sobie takiego czegoś odmówić. Tym razem jednak dużo lepiej się przygotował i wziął ze sobą kilka rzeczy na wszelki wypadek.
Grupa, którą zastał na miejscu była dość duża, a wśród zgromadzonych znalazł nie jedną znajomą mordkę. Przywitał się pobieżnie z każdym, po czym wsłuchał w słowa Jonesa, który zaczął tłumaczyć i co i jak tutaj działa, aż w końcu zarządził początek wyprawy w dół kotliny. Solberg niewiele myśląc po prostu zaczął iść za grupą, lecz nagle dostrzegł obok naprawdę przyjemną, prostą ścieżkę. Nie spuszczając więc oka z reszty postanowił ułatwić sobie nieco tę wędrówkę i udał się właśnie na ten łagodny szlak. Początkowo nie przejmował się niczym i z zachwytem oglądał górujące nad sobą mury starego zamczyska. Najchętniej już by się za nimi znalazł, ale uznał, że nie ma co ignorować przewodnika, a Jones na pewno wie co robi. Szedł więc posłusznie dalej, gdy nagle jakiś niepokój zaczął go męczyć, jakby coś go obserwowało. Obejrzał się przez ramię, lecz nic nie zauważył, a gdy ponownie rozejrzał się po okolicy zobaczył jakąś bladą twarz, spoglądającą w jego stronę. Nie miał pojęcia, czy były to tylko zwidy, czy też naprawdę coś go śledziło, ale nie miał zamiaru ryzykować. Uniósł różdżkę i rzucił na siebie zaklęcie kameleona, natychmiastowo zlewając się z otoczeniem. Czuł to charakterystyczne uczucie zimna spływające od czubka głowy aż po palce u stóp, gdy zaklęcie zaczynało działać i momentalnie stał się spokojniejszy. Uważając, by nie zostawiać za sobą śladów, kontynuował wędrówkę w dół kotliny, cały czas mając w zasięgu wzroku resztę grupy, by przypadkiem nie zgubić się gdzieś po drodze.


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Felix Solberg dnia Wto Wrz 07 2021, 23:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 802
  Liczba postów : 1935
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 20:32;

Ekwipunek: różdżka i paczka fajek, amulet laveau na szyi (+10CM)
Kostka: 5

  Jak rozpocząć dobrze rok szkolny, gdzie uprzedni praktycznie nie skończył się śmiercią albo trwałą ślepotą? Cóż, najlepsza w tym przypadku będzie kolejna wyprawa w nieznane z typem, który naoglądał się zbyt wiele mugolskich filmów o Indiana Jonesie. Miał lekkie wątpliwości co do wybycia na tę przygodę, ale w pewien sposób usprawiedliwiał się faktem, że idzie kilku Krukonów, a po akcji w Arabii wolałby mieć ich na oku. Szczególnie, że wyprawa z Derwiszami skończyła się nie tyle co poważnymi urazami fizycznymi, ale głównie zdartą na wiór psychiką. Tak, tak właśnie twierdził – idzie tam bynajmniej nie ze swojej chęci kolejnego wypadu z zapewne ciekawymi wątkami, a po to aby chronić dzieciaki.
  Dotarł na miejsce o wyznaczonym czasie, stając gdzieś na obrzeżach miejsca zbiórki i odpalił fajkę. Był absolutnie spokojny i jeszcze bardziej absolutnie niezdziwiony widząc już na miejscu Felinusa i Maxa. Zdaje się, że ta dwójka nie dość, że się nie rozstawała ani na chwilę, to na dodatek nie opuszczała chyba żadnej możliwej horyzontalnej wyprawy. Mimowolnie prychnął rozbawiony i zaczął wodzić oczami po reszcie uczestników – wielu z nich nie znając. Cóż, w końcu chyba nie tylko hogwartczycy otrzymali to zaproszenie – czy też raczej przeczytali lancasterowe ogłoszenie.
  Wkrótce zaczęły pojawiać się bardziej znajome twarze, ale na razie nie zbliżał się do nikogo, patrząc na rozwój wydarzeń z bezpiecznej odległości. Czujnie obserwował samego Jonesa, który z jakiegoś powodu wywoływał w nim dziwne poczucie beznadziei – odgonić się od chochlików można było się jednym zaklęciem. Dlaczego wiec tego nie zrobił? Miał szczerą nadzieję, że typ wie co robi i zna się na swojej robocie, bo w innym przypadku będą zgubieni.
  Widząc, że wycieczka rusza naprzód zaczął iść za nimi, pojawiając się w zasięgu wzroku kilku osób w tym głównie dorosłych, z którymi witał się mniej lub bardziej wylewnie. Uczniom kiwał głównie głową bądź co bardziej skłonnym podawał rękę odpowiadając im dzień dobry. A później musieli zejść ze zbocza. Nie było to proste zadanie i choć nie miał lęku wysokości, tak cała ta droga wyglądała na kościołamliwododatnią. Ze względu na swoje długie nogi starał się iść wolniej, nieco z tyłu grupy, każdy krok stawiając ostrożnie i uprzednio badając czy grunt pod nim się nie zapadnie, a jego buty nie poślizgną. To był jeden z niewielu przypadków, kiedy zrezygnował z bardziej alexowego stroju i ubrał się po prostu wygodnie i praktycznie, stąd też zamiast pantofli miał na nogach ciężkie trapery. W pewnym momencie dostrzegł niewielką ścieżkę między zaroślami, która zdaje się że również prowadziła w dół, ale dużo łagodniejszą wersją. Nie wiedział czy to dobry pomysł, aby skręcać i oddzielać się od grupy, ale zaryzykował wciąż będąc czujnym i pilnując ich na wzrok i słuch – ostatecznie nie zgubił się, choć im dalej szedł, tym miał coraz gorsze wrażenie, że cos na niego patrzy. Rozejrzał się bardzo szybko dostrzegając dziwne białe twarze i zmarszczył nieco brwi, gotując się do ewentualnego użycia magii. Musieli być czujni bo w innym przypadku skończą wszyscy jako przystawki.
  Czujnie obserwował wpatrujące się w niego twarze, które ostatecznie absolutnie nic mu nie zrobiły. Dołączył więc do reszty grupy, zatrzymując się z nimi na równi przed metalową kratą jakiegoś przybytku. Mieli tam wejść? Zaczęli dość szybko, mówiąc szczerze myślał, że ta wędrówka potrwa dłużej. Zesztywniał, kiedy usłyszał róg i dzwony, szybko rozglądając się za prowodyrami na których czekać długo nie musieli – wycelowane w nich strzały były jednoznacznie niechętne do jakichkolwiek pertraktacji, choć może warto było spróbować? Dyskretnie rzucił przed całą grupę bezróżdżkową i niewerbalną protego maximę, wpatrując się w szkielety jak gdyby nigdy nic. Prawdopodobnie im mniej różdżek na widoku tym lepiej.
  - Jones, może z nimi porozmawiasz? – wypalił ni stąd ni zowąd, równając kroku z ich przewodnikiem i choć nie patrzył na niego ani przez sekundę, z czujnością obserwując ich pseudo przeciwników, to jednak mężczyzna mógł poczuć aurę wymownego oczekiwania na jego ruch. W końcu to on był tu specjalistą.


______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 201 cm
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 51
  Liczba postów : 574
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 20:34;

Ekwipunek: Różdżka, Bransoleta Wezyrki (+2 transma), Felix Felicis
Kostka: 4
Zgoda opiekuna domu: A tutaj jest

Szczerze to czekał na te wykopaliska od momentu w którym o nich przeczytał. Tym bardziej że Profesor Williams zgodził się wystawić mu pozwolenie na wyjazd. W kotlinie podobno żyły wróżki i elfy, więc zbyt niebezpiecznych stworzeń chyba nie powinno tu być za wiele. No może poza Walijskimi Zielonymi, które żyły w tutejszych górach. W na tych terenach znajdował się ich rezerwat. Mimo to raczej szansa że jakiś ich zaatakuje nie była chyba za wielka. A nawet jeśli, to istniały zaklęcia wręcz stworzone do tego żeby odegnać smoka nie krzywdząc go. Jedno z tych zaklęć gryfon był też w stanie rzucić. Długo w sumie też nie musieli na osobę odpowiedzialną za wyprawę czekać ani za bardzo jej szukać. Dosyć dobrze rzucał się on w oczy próbując się odgonić od próbujących uprzykrzyć mu życie chochlików. Kiedy ten zarządził żeby ruszyli, Drake ruszył bez słowa starając się złazić dosyć ostrożnie żeby przypadkiem noga mu się nie podwinęła i nie spierdzielił się w dół tocząc się przy okazji. Na dół dotarli bez większych problemów, chociaż było jedno ale. Nie wiedział czy faktycznie tak jest, czy to wilkołacza strona siada mu teraz na psychę, bo miał dziwne przeczucie że są obserwowani. No i ostatecznie wyszło na to że nie bez powodu miał to dziwne przeczucie. Rogi, okrzyki, dzwony i jebana armia szkieleto-duchów. Cudownie... Kolejna wycieczka i kolejne kłopoty. Jeśli nie wilkołak, to beduini. Jeśli nie beduini, to martwiaki. Nie spanikował za bardzo widząc duchowe strzały, bo w teorii te powinny przez nie tylko przeniknąć. Ale wolał nie ryzykować, dlatego rzucił niewerbalne Accenure. W gupce powinni jakoś to chyba zablokować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów oraz drugi pierścień (pochłaniacz magii), podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1539
  Liczba postów : 1593
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 20:59;

Ekwipunek: eliksir wiggenowy, pochłaniacz magii, płonące kastety 8D
Kostka: 4

Cały ten Jones jakoś mu nie pasował, wydawał się stanowczo zbyt radosny i lekkomyślny, żeby móc nazwać go profesjonalistą. No i brał do swoich wykopalisk przypadkowych czarodziejów, bo okazało się, że nie trzeba było spełniać właściwie żadnych wymagań, żeby móc dołączyć do wyprawy. Znał rzeczoznawców i znał przemytników, sam był po trochu i jednym, i drugim, doskonale wiedział więc, że osoby siedzące w tym zawodzie zwykle zachowują się inaczej. Nie ufał typowi, ale z drugiej strony miał to w głębokim poważaniu – jeśli nawet Jones miał wpakować całą grupę w niebezpieczną sytuację, to sam Nathaniel był przekonany, że sobie z tym poradzi. Wrodzona pewność siebie i swoich umiejętności sprawiała, że nie musiał komuś ufać żeby za nim podążać. Zresztą jeśli cały ten Lancaster miał w istocie okazać się naiwnym chłopkiem, to tym lepiej dla niego, bo gdyby rzeczywiście na miejscu znaleźli coś ciekawe, powinien być w stanie uszczknąć coś dla siebie bez większego problemu.
Nie zwracał szczególnej uwagi na współuczestników wyprawy. Dostrzegał wśród nich sporo znajomych twarzy, chociażby takich jak starszy brat Emily i młodszy – Camaela. Nie witał się wylewnie, co najwyżej skinięciem głową, bo nie chciał zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi ani tym bardziej się rozpraszać. Szedł niedaleko Voralbergu, dyskretnie rozglądając się dookoła. Towarzyszyło mu wrażenie, że są obserwowani, ale nie było ono niczym poparte, więc usilnie je ignorował. W ręku trzymał różdżkę, gotów użyć jej w każdym momencie, który nadszedł niedługo, bo w momencie kiedy ogłuszył ich dźwięk rogu. Rzucił niewerbalne protego, otaczając się tarczą i przystanął, czekając na rozwój wydarzeń.

______________________


Is the devil so bad
if he cries in his sleep?




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 727
  Liczba postów : 1104
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 21:42;

Ekwipunek: różdżka (+5 OPCM), kolczyk szeherezady +1 OPCM, Pierścień Dżafara (+2CM)/bransoleta i inne nie dają nico
Kostka: 5

Szczerze mówiąc o ile cała ta przygoda brzmi całkiem kusząco, zapisałem się na nią głównie  ze względu na to, że wielu uczniów było tym żywo zainteresowanych. Aż musiałem sam sprawdzić co to takiego jest. Fan historii ze mnie żaden, za to Perpetua ostatnio lubiła trochę połazić tu i tam, od kiedy jej nóżka z powrotem działała i mogła śmigać jak rącza łania. Jak mogłem odmówić jej kolejnej wycieczki? Miejmy nadzieję, że kompletnie innej od tej z Derwiszami...
- Nie wygląda na komuś komu powierzył bym swoje życie. A tym bardziej Twoje - mruczę do @Perpetua Whitehorn kiedy widzę mężczyznę, który nami przewodzi. Nie chcę jednak oceniać człowieka po okładce. Gdyby mi tak robili, z pewnością niewiele osób miałoby ochotę ze mną gadać. Zakładam wygodne, wysokie, czarne buty, lżejsze, brązowe spodnie do kurtki, której kolor się zmieniał w zależności od tego gdzie stałem, bo próbowała naśladować tło. Pewnie miało jakieś zaklęcie kameleona nałożone na sobie.
Schodzę po całkiem wygodnej ścieżce na dół, krzycząc jeszcze do Perpy, by szła ze mną. Podaję jej dłoń i prowadzę, zakładając, że ukochana idzie sobie za mną. Gadam sobie trzy po trzy i przystaję nagle, kiedy wydaje mi się, że między gałęziami widać bladą postać. Może to duch, który nam cokolwiek podpowie o tym miejscu! Robię odważny krok i próbuję zanurzyć się w krzaki, ale po białej postaci ani śladu. Perpetuy też nigdzie nie widzę. Z niezadowoleniem, że półwila postanowiła szwendać się beze mnie po prostu podchodzę dalej, zakładając, że po prostu zostawiła mnie w tyle.
- Perpa? - krzyczę, ale przystaję gwałtownie, nieomal nie wpadając na @Alexander D. Voralberg. Wtedy orientuję się, że coś jest nie tak, kiedy widzę jasnych wojowników, którzy nie wyglądali na takich specjalnie gościnnych. Wyjmuję różdżkę, gotową by rzucić zaklęcie, jeśli puści bariera Alexa. Bo zauważyłem wcześniej, że machnął ręką w celu zrobienia ochrony. Nie wiem czemu nie poinformował o tym wszystkich albo coś, bo z pewnością większość mogła nie pomyśleć, żeby cichutko rzucić i nadal duchy czy tam kościotrupy mogły nas zaatakować. A nie daj boże jego bariera nie objęła wszystkich, o ile było to możliwe, że Alex by popełnił błąd. Równocześnie sięgam ręką po jednego z moich młodszych uczniów @Drake Lilac, dość mechanicznie przeganiając go na miejsce za swoimi plecami.

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, czasami chodzi z widocznym modelem smoka chińskiego ogniomiota, którego nazwała pieszczotliwie Mushu
Galeony : 251
  Liczba postów : 364
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 22:28;

Ekwipunek: różdżka bez bonusów, zwykły nóż myśliwski
Kostka: 6, ale przez klątwę to 2

Czemu zdecydowała się na to, żeby wziąć udział w eskapadzie słynnego pana Lancastera Jonesa? Głównie dlatego, że mieli penetrować lochy tereny znane z bardzo dzikiej i bogatej fauny. Czyli coś co tygryski Gryfoni lubią najbardziej. Zwłaszcza tacy jak Mulan, która wyrastała w miłości do przyrody.
Na wycieczkę nie spakowała się jakoś wyjątkowo bogato. Miała przy sobie praktycznie wyłącznie różdżkę, która wiernie jej towarzyszyła od jakiegoś czasu. Oby jej nie zawiodła. Chociaż jakaś szczególnie zajebista nie była. Wystarczająco jednak, aby być w stanie wyciągnąć jej z różnej opresji. Takiej jak stado chochlików, które się do niej doczepiło. Szybko sięgnęła po różdżkę i użyła Immobilusa. Wydało jej się to odpowiednie zaklęcie, które było mało inwazyjne i wcale nie robiło większej krzywdy stworzeniom, a jedynie chwilowo uniemożliwiało jej jakieś większe poruszanie się. I właściwie akurat wtedy podbił do niej Felinus. Ten dobry ziomeczek, który stwierdził, że podpyta jak zdrówko.
Naprawdę nie była kimś kto zwracał uwagę na tak ie rzeczy jak trzymanie jakiegoś szczególnego poziomu formalności o ile jakoś się zachowywało kulturkę (w końcu adresowała listy do opiekuna domu słowami 'Szanowny Papo Gryfie'). Uśmiechnęła się jedynie na jego widok, chowając ręce do kieszeni dresowych spodni.
- Całkiem dobrze. Powiedzmy... wraca mi piękny gryfoński kolor w posoce czy coś w tym stylu - mniej więcej, bo oczywiście była pierdołą, która nie pamiętała o regularnym podawaniu eliksirów. W końcu kto by to spamiętał? Czasami padała na łóżko w dormitorium jak stała bez żadnego prysznica. - A co tam u ciebie? Wszystko w porządku, panie asystencie?
No to kopnął go zaszczyt żeby zdobyć taki piękny awans i zdobyć posadkę w Hogwarcie. Coraz lepszy się robił ten skład nauczycielski to musiała przyznać. Całkiem ciekawe i przyjemne osóbki tam były, z którymi dało się normalnie dogadać.
I wtem oto... oczom jej ukazał się całkiem ładny, kurwa, murek. Taki zgrabny, niezaniedbany i tak dalej. Tylko problem polegał na tym, że znajdowali się tam łucznicy z armii umarłych czy raczej nieumarłych. Sięgnęła momentalnie po różdżkę, którą wyciągnęła, ale nie robiła chwilowo nic. W końcu może to się rozwiąże pokojowo czy coś? Jak nie to wtedy pójdą na yolo.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 944
  Liczba postów : 6629
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 23:00;

Może wykopaliskami się nie interesował, może to chęć kolejnego wpadnięcia w tarapaty - nie miało to żadnego znaczenia. Prędzej interesował się tym, by przejść przez wyprawę, którą stworzył dla nich specjalnie Lancaster Jones, a potem, zgodnie z własnymi przekonaniami, odejść we własną stronę. Przynajmniej mógł mieć oko na partnera, no i też na innych uczestników wycieczki - co jak co, ale nie zdzierżyłby tego, że ktoś znowu uległ uszkodzeniu. Nie tym razem, nie w tej chwili; może nie był nadmiernie stabilny wewnątrz, ale zewnątrz nie można było określić, że coś pozostaje nie tak.
Przedmioty, które ze sobą wziął, nie były jakoś szczególnie wyrafinowane - ot pierścionki, z którymi nigdy się nie rozstawał, różdżka, eliksiry, choć po czasie walnął się w łeb, zapominając o lekach. No cóż, tym razem może sobie dać plakietkę z napisem "debilny pacjent" i szczerzyć się do aparatu jak głupi, choć nie zamierzał robić z tego jakichś wideł. Ot, zdarzyło się. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Z Mulan miał pozytywne kontakty i nie zamierzał tego psuć. Ani przez otoczkę formalności, ani nadmiernego otwierania się, choć tematów strasznych przed nimi nie było i musiał przyznać, że o dziwo to z Huang rozmawiało się najswobodniej, jeżeli chodzi o paczkę kumpli, z którymi się zadawał. Wystarczyło na nią spojrzeć - agresywnie turkusowe włosy, azjatycki wygląd, zdolność do daltonizmu. Czy można mieć lepszą kumpelę w odmętach szkoły, którą co prawda zakończył, ale w której to rozpoczynał nauczanie? A raczej asystował - choć obecnie nie znajdował się u boku Huxleya, krocząc własnymi ścieżkami, które sobie sam wyznaczał.
- No i idealnie, tak powinno być. Innych wartości nie przyjmuję. - mruknąwszy, szedł sobie spokojnie jakąś bardziej wyluzowaną i krótszą trasą, acz w grupie z pozostałymi. Szkoda tylko, że wówczas zauważył znajdującą się w krzakach jasną poświatę, tudzież twarz, na którą się nie przeraził, a zamiast tego wyciągnął ostrożnie różdżkę. Szkoda tylko, że gdy podszedł, to pozostało po tym wszystkim jedynie wspomnienie; choć przysłowiowa struna została naciągnięta, gdy czekoladowe tęczówki wróciły z powrotem do grupy. Idąc w towarzystwie Gryfonki, zerkając uważnie ciepłymi tęczówkami w stronę @Maximilian Felix Solberg, by przypadkiem nie przyczynić się do czegoś znacznie gorszego, trudno było nie zwrócić uwagi przede wszystkim na całkiem sporych rozmiarów profesora zaklęciarza.
- Nie postarzaj mnie... - westchnął tutaj zrezygnowany, wciągając dym z papierosa poprzez filtr w gilzie. - Tak, w porządku! Co prawda początki były dość... barwne, no ale obecnie się to uspokoiło. - odpowiedział na pytanie dziewczyny. Chyba już cała szkoła huczała od pięknej, tęczowej fryzurki, gdy pozwalał innym nie czuć się dyskryminowanymi. I chociaż nie przyznawał się bezpośrednio do własnej orientacji, o tyle jednak społeczność starszych uczniów mogła snuć domysły - czym niespecjalnie się interesował. Tęczowe tęczówki były ewidentnym dowodem na to, iż zmiana, która się w nim pojawiła, nie wynikała z chęci, a prędzej przymusu losu.
Jak się okazało, taki piękny murek niósł ze sobą zagrożenie. Armia umarłych postanowiła pojawić się w najmniej dogodnym momencie, naciągając widmowe strzały na jeszcze bardziej podejrzane łuki. I chociaż Lowell musiał nosić okulary, to nie był specjalnie ślepy, w związku z czym nic dziwnego, iż dłoń automatycznie powędrowała w kierunku własnego, drewnianego patyczka. Nie zamierzał pozwolić na to, by jakikolwiek grot przebił ich skórę, w związku z czym badawczo rozejrzał się po okolicznych dorosłych, dostrzegając najważniejsze jednostki.
- Podobno klerycy zadają dodatkowe obrażenia nieumarłym. Cofnij się na krótki moment. - prychnął, bo jakby nie było, potrafił uzdrawiać. Kto wie, może jakby rzucił na nie uroki magii leczniczej, to może zadałby jakieś podwójne, krytyczne obrażenia? Mimo to nie zamierzał ryzykować, zauważając ten spokój profesora Voralberga, który był niezrozumiały - częściowo. Z czasem zauważył bardzo lekki, widoczny tylko z bliska przebłysk bariery, która miała być na celu jak najbardziej dyskretną, by nie wzbudzić podejrzeń szkieletów odzianych w broń. Czujnie obserwował każdy możliwy krok, reagując równie spokojnie; koniec końców był oklumentą. Nie bez powodu się tego nauczył, wszak w trudnych sytuacjach potrafił zachować odpowiednie opanowanie oraz dystans do całej sytuacji. 
- Śmierdzi rozkładającymi się zwłokami. - oznajmił, bo szczerze się zdziwił, że nikt tego nie zauważył, skoro przecież takiego czegoś nie można było z łatwością zignorować. Doskonale pamiętał ten zapach, jako że pracował na gospodarstwie i jednak miał do czynienia ze znacznie bardziej szkarłatnymi widokami; nie chciał mimo wszystko wysuwać własnej przeszłości na przód. Skupiwszy się, kontynuował przekazywanie własnych spostrzeżeń @Alexander D. Voralberg, jako że znajdował się najbliżej niego, choć nie mówił tego w żaden sposób skrycie. - Te kościotrupy... są półprzezroczyste. Mogą być zarówno materialne, jak i niematerialne, tak samo ich strzały oraz broń. Nie wiadomo, czy tarcza na nie zadziała, czy są tylko atrapą, czy może to jakiś inny rodzaj magii. - nawet ta najsilniejsza mogła nie zadziałać; chciał dodać, aczkolwiek tego nie zrobił. Rozpatrywał każdą możliwość, w związku z czym nic dziwnego, że postanowił trochę bardziej rozejrzeć się po otoczeniu, choć na razie nic nie rzucało mu się w oczy. - Do tego, nawet jeżeli by się rozkładały, nie mają na sobie żadnych pozostałości po tkankach. Przeczucie mi mówi, że to jest pułapka. - no tak, to mu tutaj najbardziej nie pasowało. Zapach zgnilizny połączony ze szkieletami częściowo widocznymi, częściowo nie; jakby krok wykonany w tym kierunku miał ich pokierować w stronę jakiejś pułapki, gdzie ciało ulegało rozkładowi.
Strzepnął popiół ze szluga, przyszykował się ewentualnie; ale nie wydostawał aż nadto różdżki, by ta nie była czynnikiem zapalnym.


Ostatnio zmieniony przez Felinus Faolán Lowell dnia Wto Wrz 07 2021, 23:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 85
  Liczba postów : 149
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyWto Wrz 07 2021, 23:05;

Ekwipunek: eee różdżka i moja osoba!
Kostka: 1 - ktoś się zwala do kotlinki i jest to Obi Snowdonia National Park 1754368413

Przygoda! Całkiem lubię historię magii dlatego nie mogę powstrzymać się od tego, by nie wyruszyć na wykopaliska. Przy tym towarzyszy mi moja siostra @Nanael O. Whitelight co mnie szalenie cieszy, bo przynajmniej będę mógł otworzyć gębę do kogoś kto będzie tolerował moją gadaninę. Nawet jeśli nie będzie nią szczególnie pocieszony.
- Och to będzie cudowne! - oznajmiam siostrze kiedy zapoznajemy się z przewodnikiem, kompletnie olewając fakt, że większość ludzi wcale nie była szczególnie przekonana do naszego kierownika. Ubrałem się idealnie na takie wycieczki. Żółty golf, dżinsowa kurtka, okulary przeciwsłoneczne - dziś w kształcie fioletowych gwiazd, białe trampeczki. Ewidentnie liczę, że to będzie piknik, a nie jakaś większa przygoda.
Dlatego frasuję się już na samym początku kiedy widzę, że nie tak łatwo będzie dojść na ten teren. - Wydaje mi się, że może nam to przysporzyć sporo problemów - stwierdzam unosząc lekko okulary, by zerknąć w dół; trzymam dość bojaźliwie rączkę Nany. - Jakieś pomysły? Hej czy to jest Pana kuzyn albo coś? - zagaduję stojącego obok mnie mężczyznę, który jest naszym przystojnym nauczycielem od historii magii. Nie miałem z nim jeszcze przyjemności na lekcjach, ale wygląda tak interesująco, że aż wstyd nie zagadać! Co z tego, że pytanie absurdalne. Okazuje się, że @Oberon Lancaster ma w sobie żyłkę podróżnika, bo już wybiera jakiś ostry fragment ściany i próbuje zejść na dół. Gdyby nie fakt, że wyglądał jak człowiek, który się zna na życiu to może bym coś burknął, że nie jestem pewny czy to taki dobry plan. A tak stoję i patrzę jak postawny nauczyciel próbuje zejść na dół. Cóż dopóki nie zaczyna atakować go setka chochlików, co z pewnością nie pomaga mu w akrobacjach.
- Podobno chochliki lecą do słodkiego, a Pan jest oczywiście BARDZO SŁODKI! - krzyczę pocieszająco do nauczyciela jakieś bzdury. Zerkam na Nanę i wzruszam ramionami na jej jakiekolwiek spojrzenie po moim tekście. - Och! Boże! Muszę go uratować! - stwierdzam w końcu kiedy ten zaczyna się turlać w dół, a ja jestem prawie pewny, że słyszę jak kostka mu chrobocze. Kucam przy krawędzi i wyciągam ręce, by jakoś pomóc Oberonowi, ale idzie mi dość marnie. - Nanael trzymaj mnie, a ja się wychylę bardziej! - zarzucam swój świetny pomysł i równocześnie próbuję się nie pobrudzić oraz jakoś dosięgnąć do nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oberon Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : donośny, zachrypnięty głos
Galeony : 132
  Liczba postów : 60
https://www.czarodzieje.org/t20664-oberon-lancaster
https://www.czarodzieje.org/t20670-oberon#655878
https://www.czarodzieje.org/t20665-oberon-lancaster
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 09:26;

Ekwipunek: różdżka i DOBRY HUMOR Snowdonia National Park 693347448
Kostka: 2 - atak chochlików + bonusowo jestem typem z kostki Harry'ego

Naturalnie jako entuzjasta przygód wszelakich nie mógł sobie pozwolić na to, aby opuścić taką niesamowitą okazję do wściubienia nosa w stare zamczysko oraz zaprezentowania dowodu swojej dumy i męstwa. Których za wiele nie posiadał, ale mniejsza o to. Zabrał na wyprawę tylko różdżkę, stwierdziwszy że nie ma co obciążać pleców zbędnym ekwipunkiem i wystroił się w ubrania typu: turystyczne w neutralnych kolorach zamiast w swoje kolorowe, powłóczyste szaty - i tak przygotowany, uzbrojony w ogromne pokłady entuzjazmu, ruszył na ekspedycję, zostając gdzieś w tyle za Huxem i Perpą, wmieszany w tłum uczniów.
- Nie, to mój ojciec dlatego mam na nazwisko jego imię - odpowiedział bardzo mądrze zagadującemu go chłopakowi i, śmiejąc się gromko z własnego błyskotliwego żartu, przyjrzał się stromemu zejściu.
Ponieważ skromnie uważał, że wie o życiu niemało, postanowił udzielić kilku mądrych rad zgromadzonej dookoła młodzieży i zaczął to właśnie czynić, prezentując profesjonalny instruktaż schodzenia w dół niczym górska kozica, i na pewno wszystko poszłoby świetnie, gdyby nie zagraja chochlików, wlatująca prosto na niego. To przykre wydarzenie umilił mu jednak miły komentarz młodzieńca o anielskiej urodzie.
- HIHI W TAKIM RAZIE POWINNY CIEBIE ZAATAKOWAĆ - odkrzyknął frywolnie, chichocząc; przygoda przygodą, ale ostatnie, o czym teraz marzył, to zostanie zawieszonym na jakimś drzewie za gumkę z gaci, więc jednocześnie prędko wyjął różdżkę by obezwładnić stworzenia Immobilusem - skutecznie, ale w zamian za to stracił równowagę i uwagę, i z głośnym "OJOJOJOJ" zaczął się powoli staczać, przy okazji boleśnie skręcając kostkę podczas pokracznych prób uratowania się.
- Będę wdzięczny za pomoc, ale jak zginę to nic nie szkodzi! - zawołał bardzo dziarsko jak na kogoś zsuwającego się powoli w dół stromej kotliny, jedną ręką usiłując złapać się jakiejś wystającej skały, a drugą sięgając po dłoń chłopca, która jednak była za daleko. - Jasne, ciągnijcie mnie wszyscy jak rzepę w Czaroliadzie! Odsuńcie się! - rzucił, ubawiony tym pomysłem i korzystając z tego że miał już w dłoni różdżkę, podciągnął się z użyciem Carpe Retractum i udało mu się w miarę stabilnie stanąć przy uczniach.
- Drodzy państwo, to była prezentacja tego jak NIE schodzić w dół kotliny. Uprzejmie dziękuję za próby pomocy, proszę już nigdy tak nie robić, bo jakbyś bardziej się wychylił, skończylibyśmy oboje pogruchotani tam na dole - dodał do chłopaka, otrzepując się pobieżnie z brudu i kiedy tylko postawił pierwsze kroki, skrzywił się przeokrutnie, bo skręcona kostka uniemożliwiała dziarski marsz. Ech.
- Weź no mnie podeprzyj kolego, musimy dogonić Perpetkę - poprosił swojego nowego towarzysza i bezpardonowo oparł się o jego ramię, by pokuśtykać w stronę kobiety-ambulansu, wołając po drodze "PERPA", ale niezbyt głośno, żeby nikt nie spłoszył się głośnym wrzaskiem i nie spadł z emocji w przepaść, jak on przed chwilą.

@Hariel Whitelight @Nanael O. Whitelight @Perpetua Whitehorn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huan Bedau

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : brunet,oliwkowo-szare oczy,na ramieniu i łokciu ślady kłów po wilkołaku.
Dodatkowo : wilkołak
Galeony : 937
  Liczba postów : 501
http://czarodzieje.org/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.org/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.org/t7245-huan-bedau
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 10:19;

Ekwipunek:torebka waniliowo-czekoladowych karaluchów,Jadalne Mroczne Znaki,woda kanapki,różdżka (+5 opcm)
Kostka:[url= https://www.czarodzieje.org/t20655p988-kostki#658658]5 [/url]

5 - IN DUBIO, ABSTINE - podczas wędrówki w dół odnajdujesz skrytą między zaroślami, bardzo wygodną ścieżkę.
Pozwala ci ona podnieść od czasu do czasu głowę i spojrzeć na zamkowe mury, które rosną z każdym krokiem.
Przeszywa cię dreszcz niepokoju, kiedy w paru miejscach, spomiędzy liści i gałęzi wygląda w twoją stronę jakaś biała, udręczona twarz - a może tak ci się tylko wydaje?

Park był duży, przestronny i kolorowy.
Huan wziął głęboki wdech i postanowił podejść do pozostałych. Po prostu.
Taki ładny ciekawy dzień się zapowiada, trochę optymizmu nie zaszkodzi.
Kiedyś w Hogwarcie próbował zaprzyjaźnić się z Puchonam Więc... nadszedł czas, by to zrobić na wszystko jest czas a to będzie idealne miejsce.
Jednak podczas wędrówki w dół doliny, brunet znalazł jakąś dość dobrą ścieżkę to właśnie znaleziona ścieżka w zaroślach pozwoliłam Huanowi czasem spojrzeć w górę
na zamek i jego mury. Po chwili wędrówki coś przeszywa go niepokój i dreszcze a to w kilku miejscach z pomiędzy gałęzi cos czy ktoś nie wiadomo co wygląda w Huana stronę
biała twarz. Chyba mogą to być zwidy bo brunetowi tylko się tak wydaje .


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 528
  Liczba postów : 1486
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 12:15;

Ekwipunek: Różdżka (+5pkt transmutacja); bransoleta Wezyrki (+2pkt transmutacja); Jarzębinowa Ferula (+10pkt uzdrawianie); Bezdenna torba - a w niej: okulary diagnostyczne doppler (+2pkt uzdrawianie) i magiczny stetoskop (+2pkt uzdrawianie).
Kostka: 6

Oboje z Huxleyem dobitnie przekonali się o tym, że obecność uzdrowicieli na wycieczkach była wręcz nieoceniona. Złotowłosa co prawda łudziła się miała nadzieję, że te wykopaliska organizowane przez Jonesa nie wystawią na próbę ich uzdrowicielskiego doświadczenia... a oboje może mogliby wyciągnąć z nich coś więcej. Bynajmniej, nie chodziło jej o jakieś zapomniane skarby i drastyczne wspomnienia - a o wiedzę. W końcu człowiek całe życie się uczy.
Poza tym przygoda we trójkę: Huxley, Perpetua i Oberon, brzmiała dokładnie jak powrót do starych, dobrych czasów!
Cóż... Nie wygląda — przyznała cicho, na wnioski wyciągnięte przez Williamsa. Tutaj nawet nie chodziło o przysłowiową 'okładkę'. Perpetua pewniej czułaby się przy 'ich' Lancasterze, aniżeli tym właśnie. — Ale chyba po to też my tutaj jesteśmy, prawda? Gdzieś mignął mi jeszcze Alexander, lepszych życiowych powierzaczy tutaj nie uraczysz! — zachichotała wdzięcznie, całując jeszcze szorstki policzek ukochanego, zanim nie wzięli się za wędrówkę po stromym zboczu.
Ubrana bardzo tematycznie, poprawiła na upiętych lokach kapelusz z szerokim rondem, rozglądając się po okolicy. Odkąd Huxley naprawił jej chromą nogę, niestraszne były jej już żadne schody, czy mocne nachylenia terenu - śmigała z prawdziwym wdziękiem po skalistych występach, jedynie dla pewności (a nie z konieczności) wspierając się ferulą. Nawet torba zarzucona na ramię nijak nie zaburzała jej poczucia równowagi.
Huxy, nie obijaj się, bo zostaniemy w tyle! — Właśnie w tym momencie odłączyła się od swojej lepszej połówki, wyczaiwszy obiecująco wyglądającą ścieżkę w dół zbocza. Właśnie podejmowała próby kontrolowanego stoczenia się w dół, kiedy tuż za sobą usłyszała bardzo znajome, tubalne "PERPA". W moment obróciła się na pięcie, a odnalezienie przyjaciela zajęło jej dosłownie chwilkę.
Obi, skarbie, co żeś sobie zrobił? — zacmokała z teatralną dezaprobatą, posyłając ciepły uśmiech @Hariel Whitelight i @Nanael O. Whitelight, gdy podchodziła do Lancastera. — Ledwo zaczęliśmy, już zgrywasz damę w opresji? To moja rola, pamiętaj! — upomniała @Oberon Lancaster rozbawiona, jednocześnie orientując się w czym problem - bez zbędnej zwłoki zajęła się kostką starego druha, w zaledwie kilka machnięć nową, kwiecistą różdżką. Z cichym "uważaj na siebie, złotko" cmoknęła swego Borsuczego Męża w policzek, po czym zarządziła dalszą wędrówkę, niezwłocznie odnajdując ścieżkę, którą wcześniej sobie upatrzyła.
Koniecznie chcąc dogonić Huxleya - była pewna, że ten się nie cofnął tak jak ona, tylko pognał w dół - gładko spłynęła na dno kotlinki, dopiero po chwili orientując się, że odrobinę zboczyła z drogi i głosy innych majaczą jej gdzieś w oddali.
Podążyła w ich kierunku żwawo, strzygąc uszami niczym sarna na dziwne... wrażenia dźwiękowe pod swoimi obcasami. Nie przerywając kroku, zerknęła w dół, a w umyśle zamajaczyło jej wspomnienie podtopionych ruin w Luizjanie... gdzie zdarzyło jej się chodzić po rozsypujących się kościach i szczątkach, niewątpliwie ludzkich. Aż przeszył ją dreszcz, kiedy stanęła na jednaj z nagrobnych - no ewidentnie! - płyt, a spod niej wydobył się niezidentyfikowany jęk i zgrzyt. Mimowolnie spłoszyła się, mocniej zaciskając dłoń na swojej Jarzębinowej Feruli i przyspieszyła kroku, żeby szybko dołączyć do reszty wyprawy.
W punkt - właśnie dotarła do @Huxley Williams i @Alexander D. Voralberg, już otwierając usta, żeby podzielić się swoimi - niezbyt miłymi - wrażeniami; kiedy na blankach fortu przed nimi zamajaczyły widmowe postacie. W naturalnym już odruchu ustawiła się tuż przy boku Williamsa, w jednej ręce ściskając ferulę - w drugiej, śnieżnobiałą różdżkę; oba przedmioty wyglądały... cóż, zdecydowanie bardziej ozdobnie aniżeli praktycznie.
Jeśli to duchy, nawet kule armatnie nie powinny nic nam zrobić, prócz przyprawienia o dreszcze... — mruknęła, zapobiegawczo jednak samą siebie otaczając niewerbalnym Metusque - zerkając przy tym z pewnym niepokojem w stronę, z której przed chwilą przyszła. Bardziej niepokoiło ją to zdecydowanie MATERIALNE chrobotanie spod płyt. — Jesteście pewni, że to my jesteśmy tym wrogiem u bram...? — odwróciła nieco sytuację, zakładając, że już większość uczestników zdążyła postawić bariery między nimi a mierzącymi 'do nich' widmowymi postaciami.

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 745
  Liczba postów : 2034
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 14:03;

Ekwipunek: Różdżka (+5 CM), Beret uroków (+1 Zaklęcia), Kastety (+1 CM)
   Kostka: 3 - auć auć
   Zgoda opiekuna domu: -

  To już była druga sytuacja, w której Darren pojawiał się na zbiórce organizowanej za pomocą Proroka Codziennego. Wcześniej naprawiał tamę na jeziorze Niezwyciężonego w Dolinie Godryka - a raczej jedynie zabezpieczał teren i zmniejszał szkody jakie powstały poprzez wylewające się masy wody. Teraz trafił na badanio-wykopalisko-ekspedycję niejakiego Lancastera Jonesa, o którym wcześniej nie słyszał - choć mężczyzna i tak nie wyglądał na takiego, o którym Shaw miałby okazję się gdziekolwiek dowiedzieć. Tym razem też na miejscu było o wiele więcej znajomych osób niż poprzednio. Krukon nie miał jednak zbyt wiele czasu na jakiekolwiek powitania, gdyż zaledwie chwilę po jego przybyciu na miejsce, Jones rozpoczął wędrówkę w dół zarośniętej kotliny.
  Darren wybrał ścieżkę nieco z boku, co okazało się fatalnym pomysłem. Ruchliwe kamienie, śliska trawa zroszona jeszcze rosą i leżące w poprzek trasy kłody i konary sprawiły, że zejście okazało się prawdziwym torem przeszkód - torem, zakończonym malowniczym nurem w pokrzywy i cokolwiek magicznego jeszcze tam rosło. Czując piekący ból rozchodzący się po jego twarzy i dłoniach Shaw wyczołgał się z zarośli w których zakończył swoją podróż - tam już na szczęście czekała jakaś nieznana mu czarodziejka, która paroma machnięciami nie tylko uśmierzyła ból, ale też zasklepiła wszelkie rany, które Darren miał na rękach i - prawdopodobnie - buźce. Krukon podziękował jej z dość niemrawym uśmiechem, po czym dołączył do reszty pochodu, zaklinając się że w tym semestrze na pewno przyłoży się nieco bardziej do nauki zaklęć uzdrawiających.
  Imponujących rozmiarów brama przywitała całą tą czarodziejską zgraję napiętymi łukami i strzałami wycelowanymi w - jeszcze - oddychających gości. Shaw uniósł różdżkę i rzucił dookoła siebie niewerbalne Accenuro, żałując że nie poczytał wcześniej na temat czegokolwiek, mogące odegnać duchy i zjawy - choć wody święconej raczej i tak nie miał pod ręką.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 118
  Liczba postów : 280
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 18:52;

Ekwipunek: Różdżka ofc. Omnikulary i mugolski aparat. Jedno i drugie przewieszone sznurkiem przez szyję.
Jakiś plecaczek z kurteczką, suchym prowiantem i butelką wody.

Kostka: 4

W swoim życiu odbyłem zdecydowanie zbyt dużo amatorskich wypraw, by jakkolwiek jeszcze emocjonować się ich początkami. Niejednokrotnie kilkudniowe poszukiwania rzadkiego fantastycznego zwierzęcia kończyły się nieustannymi przenosinami obozu i odmarzaniu tyłka na jakimś odludziu, więc teraz, mając u swojego boku (a tak serio jakieś grube kilkanaście metrów przed sobą) profesjonalistę, czułem jak z nadmiaru spokoju chce mi się ziewać. Niby fotografuję dolinę z każdej możliwej strony, co chwilę oddalając się nieco od grupy, to znów się do niej przybliżając, a jednak mam wrażenie, że poza ukradkowo strzelonymi uczestnikom zdjęciami nie wzbogaciłem się duchowo podczas całej przebytej przez siebie trasy.
Dlatego tez z ogromną radością w zielonych oczach przyjmuję to nagłe zamieszanie przeciskając się gdzieś niedaleko @Perpetua Whitehorn,  by zdążyć cyknąć jej jeszcze jedną "przypadkową" fotkę, zanim swój obiektyw kieruję w stronę półprzezroczystych wojowników, mając na ustach pełen zachwytu szept "Cudowna inscenizacja", będąc pewny, że to jest właśnie ta nasza atrakcja, do której kierował nas Jones, która zapewne odgrywa się systematycznie w tym samym miejscu przez uwięzione w dolinie dusze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Billie J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162
C. szczególne : twarz usiana piegami
Galeony : 314
  Liczba postów : 370
https://www.czarodzieje.org/t16782-sybille-j-swansea#471202
https://www.czarodzieje.org/t16920-nomeolvides
https://www.czarodzieje.org/t16921-i-told-you-my-name-was-billie-jean#471579
https://www.czarodzieje.org/t16904-billie-j-swansea
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 19:14;

Ekwipunek: różdżka, skrzeloziele, szkicownik i zestaw ołówków
Kostka: 1

Wzięła sobie do serca ostatnią rozmowę z @Heaven O. O. Dear i to pod jej wpływem zdecydowała się wziąć udział w wykopaliskach. Zresztą, zawsze lubiła nieznane - o ile nie mieli podróżować ciemną nocą ani wchodzić do głębokich zbiorników wodnych (a wykopaliska kojarzyły jej się jednak z piachem, nie wodą), to wcale niczego się nie bała. I tak spakowała do plecaka skrzeloziele, uznając, że waży niewiele, a może w razie czego okazać się bardzo przydatne. Zabrała też ze sobą szkicownik - w końcu była pierwsza do robienia dokładnej rysunkowej dokumentacji znaleziska, a i podczas przerw mogło ją złapać natchnienie. Prawdopodobnie miało to dla niej znaczenie większe niż sama różdżka; gdy tak rozglądała się po towarzyszach podróży, wyłapując wzrokiem profesorów i po prostu osoby wyglądające trochę bardziej kompetentnie, doszła do wniosku, że każde z nich zdąży w razie potrzeby rzucić pięć zaklęć, zanim ona pomyśli chociaż o jednym. Także nie martwiła się tym wszystkim za bardzo. Ale jako że w schodzeniu po zboczu nie miała wielkiego doświadczenia, przystanęła, aby posłuchać starszego nauczyciela, udzielającego wskazówek.
- Oj, a może by mu tak zrzucić linę- albo... nie wiem, okej, radzi sobie - wymamrotała pod nosem, oczekując raczej, że na ratunek nauczycielowi ruszy ktoś inny niż ona. Najważniejsze jednak było, że mężczyzna nie tracił dobrego humoru pomimo wypadku, więc i ona uśmiechnęła się, dzięki temu nie zniechęcona do tego, by z entuzjazmem pokonywać nierówny teren. Pozerkiwała co jakiś czas na Dearównę, wskazując, gdy coś wpadło jej w oko - chmura w kształcie gromoptaka, kwiatek (lub chwast) wystający spomiędzy kamieni czy chochliki ciągnące za włosy jednego z uczestników wycieczki. Zaaferowana tym wszystkim, jako jedna z ostatnich zorientowała się, że coś jest nie w porządku. Z nieco zaniepokojoną miną zerknęła na Heaven, jakby ta miała jej powiedzieć, jak się zachować, jednocześnie szperając po plecaku i wyrywając ze szkicownika białą kartkę. Czy to był czas, by się poddać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 20:24;

Ekwipunek: różdżka (+5 eliksiry), świetlik (+3 runy), eliksir wiggenowy, pudełko dyniowych pasztecików, termos z herbatą
Kostka: 3

Ogłoszenie Lancastera Jonesa, które znajduję w Proroku Codziennym jest tak mało konkretne a jednocześnie tajemnicze, że bez jakiegoś większego zastanawiania zapisuję się na wyprawę. Czuję, że naprawdę muszę tam być, żeby odkryć to coś, które kryje się.... gdzieś tam.  Pogoda ostatnio nie należy do tych najprzyjemniejszych, więc żeby chronić się przed ewentualnym błotem, zakładam wygodne kalosze, a do tego brązowy, cienki płaszcz, na który rzucono takie zaklęcie, żeby odbijał wszystkie krople wody. Niespecjalnie wiem co spakować na taką wyprawę, poza tym chyba nawet nie mam żadnych specjalistycznych sprzętów, które mogłyby się przydać w takiej sytuacji - wiem oczywiście o istnieniu najróżniejszej biżuterii ochronnej, ale nigdy nie miałam potrzeby takiej sobie sprawić. Pakuję więc do plecaka trochę jedzenie i picia, eliksir wiggenowy na wszelki wypadek (co prawda umiem jakieś podstawowe zaklęcia lecznicze, ale doskonale wiem jak to jest zgubić różdżkę gdzieś w górach) i jeszcze świetlik. Może trzeba będzie rozczytać jakieś runy? Moja znajomość tego alfabetu jest tak mierna, że na pewno nie byłabym w stanie tego zrobić bez wspomagania się tym przedmiotem.
Pojawiam się na miejscu i rozglądam się po już przybyłych - kto by pomyślał, że tak enigmatyczne ogłoszenie w Proroku zainteresuje aż tyle osób! Zauważam sporo znajomych twarzy i w sumie całkiem się cieszę, że tyle tu nauczycieli, bo w razie co na pewno nas wszystkich uratują. Pan Jones nie sprawia może wrażenia profesjonalisty, ale na pewno ma dużo zapału - to zupełnie tak jak ja, więc nawet przez myśl mi nie przechodzi, że może ta cała wyprawa jest jakaś podejrzana i na pewno zrobi się niebezpiecznie. Podążam za grupą w bliżej nieokreślonym kierunku, nie do końca patrząc pod nogi, więc moja noga nagle osuwa się na śliskim kawałku ziemi i tylko dobry refleks chroni mnie przed upadkiem na twarz. I tak jestem dosyć poharatana, jedno z kolan trafiło na jakiś kamień, a dłonie mam przetarte, nie mówiąc o plamach błota, jakie widnieją na moich spodniach i płaszczu. Z jękiem bólu się podnoszą i zastanawiam się jak to wszystko naprawić (piękny początek wycieczki), ale jeszcze nim udaje mi się wyjąć różdżkę, jakaś miła czarownica sprawnym zaklęciem leczy moje rany. Dziękuję jej uprzejmie i staram się pozbyć brudu z dłoni, wycierając je o spodnie, wcale nie zawracając sobie głowy ewentualnym ich czyszczeniem. Ten cały wypadek sprawia, że zostaję nieco w tyle i kiedy doganiam resztę, są już pod bramą jakiejś fortecy. Marszczę nos, kiedy czuję nieprzyjemny zapach i mimowolnie wzdrygam się, bo robi się wyraźnie zimniej. Nieco z przerażeniem patrzę na sylwetki duchów, zupełnie nie wiedząc co należy w takiej sytuacji zrobić - duchy, które znam z Hogwartu są raczej całkiem miłe i nie chcą strzelać we mnie swoimi widmowymi strzałami. Na wszelki wypadek chowam się za @Felinus Faolán Lowell, żeby w razie co jedna ze strzał nie trafiła akurat we mniej i słucham tego, co wszyscy dookoła mają do powiedzenia na temat czyhającego zagrożenia. Czy gdyby kościotrupy były tylko duchami, to ich ciała wydawałyby to całe klekotanie? Teoretycznie duch Krwawego Barona był w stanie potrząsać swoimi łańcuchami, więc kto wie. Rozglądam się, szukając wzrokiem Jonesa, kiedy profesor Voralberg proponuje, żeby z nimi pogadał. W tej chwili wydaje mi się być to najlepszym pomysłem, chyba nie będziemy tu się kryć pod magicznymi tarczami, czekając aż nas zaatakują?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 944
  Liczba postów : 6629
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptySro Wrz 08 2021, 23:37;

Ludzie spekulują, rozmawiają - na widok @Jasper 'Viro' Rowle nawet się nie uśmiechnął, kiedy ten uznał, że idealnie będzie aparatem kompaktowym zebrać dowody na to, iż coś się działo. Nie to, że to nie był dobry wybór, bo był to znakomity wybór, ale jakoś nie przepadał za czymś takim. Więcej by zdziałał, gdyby postanowił jednak przygotować różdżkę, aniżeli zachwycać się tym, co obecnie miało miejsce. Sam już się zastanawiał, czy rzeczywiście zwariował, iż mało kto się krzywił na zapach, czy może po prostu wszyscy byli przyzwyczajeni, ale najwidoczniej niespecjalnie kogoś to obchodziło; kątem oka dostrzegł Świętą Dwójcę Uzdrawiania (@Huxley Williams, @Perpetua Whitehorn), kiedy to dokładnie analizował, jakich zaklęć mógłby użyć, gdyby doszło do walki z, uwaga, bytami niematerialnymi. Przecież one nie odczuwają bólu - przynajmniej czysto prowizorycznie, niemniej jednak coś mu zaświtało w głowie. Mimo to nadal nie był gotowy, w związku z czym musiał trochę odsunąć się od tego, aczkolwiek już miał plany, czym zajmie się w wolnym czasie. Albo samemu nie był gotów.
Papieros, który znajdował się między wargami, powoli ulegał wypaleniu, choć nie zamierzał na razie chwycić po nic innego, gdy w bezpiecznym miejscu obracał różdżką. W bezpiecznym - czysto teoretycznie - bo przecież znajdował się na pierwszej linii strzału. Nie było to dla niego nic szokującego, kiedy miał do czynienia w życiu ze znacznie bardziej nastawionymi na krzywdę sytuacjami, w związku z czym podchodził do tego na spokojnie i bez żadnego zdenerwowania; prędzej racjonalnie, gdy umysł działał na pełnych obrotach i starał się dostrzec jak najwięcej szczegółów, które tutaj nie pasowały.
A pozostawało naprawdę wiele rzeczy - musiał na chwilę się zastanowić, przyglądając fasadom twarzy, choć nie zbaczał ze swojej uważnej postawy ciała i ogólnego zwracania uwagi na to, co się działo tam, gdzie postaci widm kościotrupów wydobywały z siebie łuki, czekając na jakikolwiek rozkaz. No fajnie, chciał być przebity przez naprawdę wiele strzał - przynajmniej nie były to kusze, z których to groty potrafiły znacznie perfidniej wbić się w ciało, pozostawiając nie tylko bolesne obrażenia, ale także blizny. Nie zdziwił się zatem na reakcję @Sophie Sinclair, która momentalnie postanowiła użyć go jako żywej tarczy, na co lekko pokręcił oczami, aczkolwiek nie było to widoczne w ogóle. Przynajmniej nie dla Ślizgonki.
- Dobre podejście, przynajmniej mnie twój brat nie zabije. - postanowił lekko się zaśmiać, niemniej jednak koniec końców zdecydował się podjąć kroków ochronnych w postaci rzucenia na swoją kurtkę zaklęcia Absorptio, które następnie potraktował prostym Protego, by zostało wchłonięte; wiedział, że bardziej zaawansowana forma może spowodować niestabilność przepływu magii, a tego nie chciał. Przynajmniej ubranie mogło w miarę odbić jakiś fizyczny atak lub zaklęcie, a kiedy człowiek najmniej się spodziewa możliwości otrzymania czymś w plecy, takie rozwiązania wydają się być najkorzystniejszymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1116
  Liczba postów : 959
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyCzw Wrz 09 2021, 09:09;

Ekwipunek: Różdżka i pozytywne nastawienie 8D
Kostka: 3 - Quod nocet, saepe docet, z opisu ewidentnie wynika, że Robin leczy się sama 8D
Zgoda opiekuna domu: Nie ma konieczności

Była cholernie ciekawa, co ich tutaj spotka. Nie wiedziała, jak powinna się wcześniej przygotować, więc po prostu postawiła na korzystanie ze swoich umiejętności, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Jeszcze bardziej ciekawa była tego całego Lancastera Jonesa. Trąbiono o nim od jakiegoś czasu wszędzie, każdy się nim zachwycał, a sama Robin nie miała zupełnie żadnej opinii na jego temat. Ciekawe, w którą stronę lepiej, ignorować typa, czy raczej się nim zachwycać…
Widząc tego faceta, miała jeszcze większy mętlik w głowie. Patrzyła na niego ze zmarszczonymi brwiami, ale nie powiedziała nic konkretnego. Dostrzegła za to pośród tłumu @Felinus Faolán Lowell i to jego postanowiła zaczepić.
- Jak coś, to nie daj mi zginąć, bo mnie Hunter i Eskil zabiją - oznajmiła, uśmiechając się szeroko, by po chwili szturchnąć go nieco barkiem. Jak zobaczyła przyjaciela, to poczuła się znacznie pewniej, niż jeszcze kilka chwil wcześniej. Kiedy cała grupka ruszyła do przodu, Robin powoli zaczęła człapać za nimi. Wszystko szło naprawdę dobrze. Mogła podziwiać widoki i jednocześnie iść badać kotlinę. Choć chyba powinna nieco bardziej skupić się na drodze. Bo w pewnym momencie noga uciekła jej na jednym z mokrych kamieni, przez co upadła prosto na swoje kolano. Chciała jakoś to zamortyzować, lecz zamiast tego, wpadła w jakąś paskudną roślinę, która poparzyła jej dłoń. Tyle dobrego, że lewą…
- Szlag by to trafił - mruknęła sama do siebie, ewidentnie już zirytowana. Westchnęła głośno i poprawiła chwyt na swojej różdżce. Już miała rzucić odpowiednie zaklęcie, żeby uleczyć swoje kolano, kiedy to nie pojawiła się przed nią jakaś nieznana jej kobieta, o blond włosach, uśmiechając się szeroko - Nie, spoko dam sobie… - radę sama… Nie zdążyła tego powiedzieć, bo kobieta już rzucała jakieś zaklęcia. Świetnie. Minęło zaledwie kilka minut od początku wyprawy, a już potrzebowała pomocy innych…
Ostatecznie jednak wszyscy dotarli w mniej lub bardziej poturbowanym stanie na sam dół kotliny. Stanęli przed jakąś bramą z kutego żelaza, a wokół nich nagle zaroiło się od dziwnych kościotrupów. Robin zamurowało. Kompletnie nie wiedziała, co powiedzieć, czy zrobić. Stała więc dokładnie w tym samym miejscu, nieznacznie przysuwając się do @Felinus Faolán Lowell, który znajdował się obok. Dalej mocno ściskała różdżkę w dłoni, gotowa w każdym momencie zacząć rzucać zaklęcia obronne bądź atakować przeciwników, gdyby ci jako pierwsi się na to zdecydowali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanael O. Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Niezwykle jasne i mocno pomalowane oczy, styl vintage, taneczna gracja przy każdym ruchu, wiecznie perfekcyjnie pomalowane paznokcie
Dodatkowo : Prefektka, metamorfomagia
Galeony : 374
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t19962-nanael-o-whitelight#612606
https://www.czarodzieje.org/t20214-now-or-never#628807
https://www.czarodzieje.org/t19963-nanael-o-whitelight#612607
https://www.czarodzieje.org/t20225-nanael-o-whitelight-dziennik#
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyCzw Wrz 09 2021, 12:55;

Ekwipunek: Bransoleta Wielkiej Wezyrki (+2 Transmutacja), różdżka, prowiant i woda
Kostka: 1
Zgoda opiekuna domu: -

Nie była do końca pewna, co tutaj robi. Historia Magii wcale jakoś wybitnie jej nie fascynowała, a o pikantne plotki o Lancasterze sprawiały, że nie potrafiła patrzeć na niego jakkolwiek przychylnie, wiecznie widząc w nim jedynie pozera... Ale Nanael lubiła pracę w terenie i nie mogła ostatnio powstrzymać się od korzystania z każdej okazji, która w choćby najmniejszym stopniu może przybrać soul-searchingowy charakter. A to, że miała jeszcze przy sobie @Hariel Whitelight, to już w ogóle było perfekcyjne zrządzenie losu.
- Cóż, na pewno ty będziesz "cudownie" wyglądał - przyznała mu, śmiejąc się tylko cicho pod nosem, bo jeśli nie była pewna co ona tu robi, to już w ogóle nie miała pojęcia skąd wziął się tutaj jej brat. Troszkę podejrzewała, że to jakieś whitelightowe założenie, żeby nigdzie nie puszczać jej samej, ale raczej starała się korzystać z ewentualnej opieki najbliższych, a nie się na nią denerwować.
I naprawdę chętnie przyjęła złapanie za rękę Hariela, nieufnie spoglądając na trasę, którą mieli przebyć; kompletnie nie zdziwiła się na widok nie jednego, a nawet kilku upadków. Fakt faktem, w przypadku opiekuna Hufflepuffu mieli dosłownie miejsca w pierwszym rzędzie. Gaspnęła zaskoczona tym widowiskowym upadkiem, zaraz ciągnąc już Ślizgona do tyłu, żeby wcale się nigdzie nie wychylał i nie próbował zgrywać bohatera, nawet jeśli @Oberon Lancaster robił za bardzo czarującą księżniczkę w tarapatach. Wybrane przez niego zaklęcie miało dużo więcej sensu, a zaraz już wszyscy stali grzecznie w ramach asysty przy @Perpetua Whitehorn, obserwując jak ta bez żadnego problemu naprawia poobijaną kostkę.
- W porządku, profesorze? - Zagadnęła historyka jeszcze, gdy ruszyli już dalej. Nie miała jeszcze wtedy pojęcia, że tak szybko czeka na nich kolejna niespodzianka w postaci, na litość merlinowską, trupiej armii. - To... nie wygląda na zaplanowane przez Lancastera - mruknęła do brata, przysuwając się do niego bliżej i sięgając po różdżkę, ale jeszcze jej nie unosząc i jeszcze nie rzucając żadnego zaklęcia, bo nie znała się za dobrze na defensywie i jej jedynym planem był kontratak lub szybkie, przywołane potrzebą chwili Protego.

______________________



Sometimes silence can seem so loud
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 85
  Liczba postów : 149
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Snowdonia National Park QzgSDG8




Moderator




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyCzw Wrz 09 2021, 14:03;

Oczywiście przyszedłem tu również z czystej, niezachwianej chęci na zwiedzenie historycznych ruin! Wbrew pozorom całkiem lubiłem takie tematy, nawet jeśli wyszło to całkiem niechcący, bo wciskane przez ukochanych rodziców. Wolałbym po prostu pozwiedzać muzeum i posłuchać jakiegoś fascynującego przewodnika, ale na pewno taka przygoda dobrze mi zrobi! Kto wie, może sam zostanę archeologiem!
- Och, dziękuję kochana! - mówię kiedy moja siostra chwali mój wygląd i poprawiam dżinsową kurteczkę. - Co ty w zasadzie chcesz tam znaleźć? Jakieś kości starych niuchaczy? - pytam @Nanael O. Whitelight, która faktycznie może bardziej nadawała się do takich wycieczek niż ja, ale nie wiedziałem czego tam szukała. Nie gaworzymy sobie jednak zbyt długo, bo oto uczymy się survivalu od @Oberon Lancaster. Może nie powinniśmy brać z niego przykładu, ale nawet kiedy nauczyciel spada do kotlinki, walcząc z chochlikami nie przeszkadza mi to w próbach flirtu dla rozluźnienia atmosfery. Na dodatek nauczyciel odwdzięcza się podobnym komplementem i teraz niekulturalnie byłoby nie wyrazić za to wdzięczności. - Dziękuję! Bardzo Pan miły! - krzyczę wobec tego do mężczyzny wiszącego na skale, borykającego się z magicznymi stworzeniami, co wydaje się być niesamowicie kuriozalne, ale przecież nie można zapomnieć o dobrych manierach nawet w takich sytuacji. Macham chudą rączką, by Oberon spróbował mnie złapać, a Nanael wcale mi nie pomaga, wręcz próbuje mnie odciągnąć od pomocy. Popatrzyłbym na nią karcącym spojrzeniem gdyby nie fakt, że okulary zaczęły mi się zsuwać z nosa i zaprzestałem prób ratowania Oberona, bo musiałem złapać je, zanim nie wpadły do kotlinki. Nauczyciel jednak sam wykaraskał się z tej ścianki, a ja usłużnie podaję mu ramię.
- Może wylądowałbym na Panu, zapomniałbym wtedy o wszelkich niedogodnościach takich jak połamane kończyny - mówię niefrasobliwie; maniery manierami, ale flirtowanie w mojej opinii zawsze było w porządku. Nauczyciel prędko zostaje uratowany, wyleczony przez piękną wilę, a my możemy w końcu odetchnąć bo dotarliśmy do bramy... z kościotrupami.
- Och... - mruczę bardzo niezadowolony z tego widoku. - Nana schowaj się... - za mną? Niezbyt mądry pomysł, z moimi umiejętnościami mogę służyć jedynie za mięso armatnie. Chyba, że rzucę różdżkę i szczęśliwie utknie ona w oczodole tego... czegoś. - Za profesora! - oznajmiam i najpierw sam staję za Oberonem, a potem umiejscawiam siostrę za mną. Teraz ma podwójną ochronę przed sobą! Splatam mocniej nasze chude palce. Szczerze mówiąc nawet nie chce mi się specjalnie kłopotać z różdżką. W razie problemów planuję uciekać lub się schować, ciągnąc siostrę za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 431
  Liczba postów : 1227
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyCzw Wrz 09 2021, 16:30;

Ekwipunek: peleryna niewidka (+2 zaklęcia, +2 transmutacja), bransoletka z ayahuasca, różdżka
Kostka: 4
Zgoda opiekuna domu: -

Uznała, że to będzie dobrze wyglądać w jej CV. Etat aurora nie był łatwy do złapania, a Heaven naprawdę zależało na tej pracy, więc kiedy pojawiła się okazją do innego rodzaju niebezpiecznej pracy w terenie - uznała, że warto skorzystać i kto wie, może miało być jej dane poćwiczyć umiejętności przydatne do pracy.
Trudno było powiedzieć, czego mogli się spodziewać, ale początek nie wymagał tak wiele skupienia, więc swoją uwagę skoncentrowała na Billie, chętnie słuchając jej spostrzeżeń dotyczących otaczającej ich natury. Pokonała drogę bez problemu, ale nie czuła się w pełni komfortowo. Miała wrażenie, że ktoś ich śledzi i trudno było powiedzieć, czy była przewrażliwiona, czy było coś na rzeczy.
- Musimy być ostrożne - stwierdziła, trzymając swoją różdżkę w pogotowiu i od czasu do czasu rozglądając się za siebie.
Może nic nie było za nimi, ale przed nimi - jak najbardziej. Nie spodziewała się takiego powitania u bramy. Zastanowiła się co robić przez ułamek sekundy i przypomniała sobie o pelerynie niewidce. W pierwszym odruchu chciała narzucić ją na siebie, ale zetknęła na znacznie drobniejsza od siebie dziewczynę, która nawet nie pomyślała żeby wyciągnąć różdżkę. Miała być aurorem, prawda? Chowanie się kosztem innych było bardzo w jej stylu, ale może przyszedł czas na zmianę priorytetów. Narzuciła pelerynę niewidkę na Billie.
- Ale wyciągnij różdżkę, na wszelki wypadek - rzuciła tylko cicho, tak jakby z jakiegoś powodu szkielety ze swojej odległości miały ja usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oberon Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : donośny, zachrypnięty głos
Galeony : 132
  Liczba postów : 60
https://www.czarodzieje.org/t20664-oberon-lancaster
https://www.czarodzieje.org/t20670-oberon#655878
https://www.czarodzieje.org/t20665-oberon-lancaster
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyCzw Wrz 09 2021, 17:16;

Skwitował rubasznym śmiechem zupełnie nieodpowiedni (biorąc pod uwagę okoliczności i łączące ich stosunki), niefrasobliwy komentarz chłopaka, ciesząc się w duchu że zupełnym przypadkiem natrafił na takie interesujące towarzystwo ubarwiające wyprawę. Kto by pomyślał, że tak się ubawi, staczając w kotlinkę - istna tragikomedia. Całe szczęście, że kochana Perpetka szybko i sprawnie naprawiła jego pogruchotaną kostkę, umożliwiając dalsze dziarskie maszerowanie w stronę wielkiej przygody; podziękował przyjaciółce, obcałowując ją hojnie w policzki..
- Oj Perpa, trafił mi się taki rycerz na białym koniu że grzechem by było nie ukraść ci tej roli! - zachichotał, odwdzięczając się swojemu prawie-wybawicielowi kolejnym komplementem i oczywiście strojąc sobie ze wszystkiego jeden wielki żart, po czym ruszli dalej; zapewnił zainteresowaną jego stanem dziewczynę, że owszem, u niego wszystko w najlepszym porządku i czuje się po prostu śpiewająco, wymienił z parą uczniów jeszcze kilka mniej lub bardziej mądrych uwag na temat wyprawy i nim się zorientowali, przebyli resztę drogi i znaleźli się u bram zamku.
Przywitano ich w sposób, którego chyba nikt (łącznie z Lancasterem Jonesem) się nie spodziewał - bo atakiem widmowych kościotrupów, które najwyraźniej nie były zadowolone z ich wizyty. Kątem oka zauważył, że część uczestników wyjęła różdżki, niektórzy od razu zaczęli otaczać się zaklęciami ochronnymi, mimo że na razie żadne strzały nie wystrzeliły w ich kierunku. Osobiście uważał, że nie ma sensu z nimi walczyć i jeśli nie zostaną wpuszczeni na teren zamczyska przez tych osobliwych strażników, powinni się raczej wycofać. Przygoda przygodą, ale po co zaraz się bić?
- Statystycznie większe szanse byście mieli, chowając się za panem Voralbergiem, ale jasne, zapraszam - mruknął do chłopaka, gdy ten zarządził, że Oberon ma zostać ich żywą tarczą i jeszcze zagonił ich zamaszystym gestem za siebie, by następnie głośniej oznajmić uprzejmie do widmowego rycerza i jego wesołej kompanii, z nadzieją że jasny przekaz o braku złych intencji złagodzi ofensywną postawę panów trupów:
- Przychodzimy w pokojowych zamiarach! - po czym zerknął przez ramię na dwójkę uczniów i dodał już mniej pewnie, bardziej na stronie: - ...przychodzimy, prawda? Szczerze przyznam, nie czytałem całej broszury informacyjnej.
Gdyby się teraz okazało, że w ulotce było coś o planach krwawej jatki, to klops.

@Hariel Whitelight @Nanael O. Whitelight @Perpetua Whitehorn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tiernán E. Aguillard

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : heterochromia | kolczyk w prawym uchu - na ogół zwyczajna, posrebrzana obręcz | rozwichrzona czupryna | sprawia wrażenie jakby był wiecznie zblazowany
Galeony : 44
  Liczba postów : 41
https://www.czarodzieje.org/t20600-tiernan-e-aguillard#652102
https://www.czarodzieje.org/t20718-korespondencja-tiernana#657815
https://www.czarodzieje.org/t20661-tiernan-e-aguillard#655256
Snowdonia National Park QzgSDG8




Gracz




Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park EmptyCzw Wrz 09 2021, 19:16;

Ekwipunek: różdżka, plecak z suchym prowiantem i butelkowaną wodą, szkicownik i ołówek
Kostka: 5

  Na dobrą sprawę nie do końca wiedział co go właściwie podkusiło, żeby brać udział w podobnej wyprawie, w której wszystko było jedną wielką niewiadomą. Może właśnie ten fakt sprawił, że jego wrodzona ciekawość została rozbudzona na tyle, iż zdecydował się stawić na miejscu wyznaczonym przez Lancastera Jonesa; nawet jeśli nie zdołałby samodzielnie rozszyfrować pozostawionych w ogłoszeniu wskazówek, to trafienie tutaj nie nastręczyłoby mu większych trudności – dużo amatorów przygód postanowiło na nie odpowiedzieć, pewną część obecnych na miejscu twarzy kojarzył z hogwarckich korytarzy.
  Nie skupiał się jednak na nikim i nie starał znaleźć wśród tej barwnej zbieraniny nikogo bardziej znajomego. Zatrzymał się na uboczu z dłońmi głęboko wepchniętymi w kieszenie bluzy, chłonąc rozpościerający się wokół krajobraz – a dzięki wzrostowi nie mógł narzekać na widoczność – nim sam Jones, prowodyr całego tego zamieszania, zabrał głos i zarządził wymarsz w dół kotliny. Widząc tego wielkiego podróżnika i odkrywcę gdzieś w głębi odczuł odrobinkę rozczarowania, że jedynym elementem, którym dałoby się go połączyć z pewnym fikcyjnym archeologiem rodem z filmów, był jego kapelusz.
  Szybko jednak odsunął od siebie te niuanse i skoncentrował się na zejściu, bo rozpoczęcie przygody skręconą kostką zdecydowanie nie znajdowało się na liście jego marzeń. Na szczęście wśród zarośli udało mu się odnaleźć wygodną ścieżkę, dzięki której miał nawet możliwość od czasu do czasu przyjrzeć się ich obecnemu celowi, jakim były majaczące w dole zamkowe mury. Nie da się ukryć, że widok robił wrażenie i Tiernán musiał się oprzeć pokusie, żeby po drodze zwyczajnie się nie zatrzymać i naszkicować roztaczający się przed nim widok, ale dobrze sobie zdawał sprawę, że to nie jest odpowiednia pora na robienie takich przystanków. Zwłaszcza, kiedy w pewnym momencie odniósł wrażenie, że spomiędzy liści spogląda na niego jakaś udręczona, blada twarz. Sytuacja parokrotnie się powtórzyła, a on za każdym razem nie był w stanie stwierdzić czy to co widzi jest prawdą i ktoś – lub coś – śledziło ich przemarsz, czy jedynie ułudą wywołaną prawdopodobnie przez jakąś dziwną aurę otaczającą to miejsce.
  Krukon czuł jak włoski mu się jeżą na karku i nawet przyspieszył nieco kroku, żeby jak najszybciej dotrzeć na dno kotliny. Inna kwestia, że tam wcale nie okazało się być lepiej – ziemia zdawała się emanować chłodem, a w powietrzu unosił się drażniący nozdrza, słodki zapach zgnilizny. To nie zwiastowało niczego dobrego, choć było niczym w porównaniu do… nagłego dudnienia rogów myśliwskich i bicia dzwonów alarmowych w akompaniamencie stukotu kości widmowej armii nieumarłych, która wyległa na blanki zamczyska i wycelowała w nich swoje półprzezroczyste łuki. Zdecydowanie nie wyglądali na uszczęśliwionych wizytą gości gospodarzy, szykując się do naszpikowania ich strzałami niczym poduszeczki na igły tudzież zrobienia z nich sit. O ile oczywiście takie widmowe strzały były w ogóle w stanie przebić ludzkie ciało, ale tego wolałby raczej nie sprawdzać na własnej skórze, nawet jeśli był tego obecnie niezmiernie ciekaw. Niewykluczone, że mogli mieć też tutaj styczność z jakąś misternie utkaną iluzją, która miała odstraszać takich domorosłych poszukiwaczy przygód i innych szabrowników przed wstępem do twierdzy, ale i o tym fakcie jakoś wolał nie przekonywać się na sobie, preferując spokojnie poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.
  Cóż, można chyba rzec, że nastąpił właśnie dość niespodziewany zwrot akcji, bo zdawało się, że nawet sam Jones nie spodziewał się podobnego… powitania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Snowdonia National Park QzgSDG8








Snowdonia National Park Empty


PisanieSnowdonia National Park Empty Re: Snowdonia National Park  Snowdonia National Park Empty;

Powrót do góry Go down
 

Snowdonia National Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Snowdonia National Park JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
-